10.01.2025r. Co chcesz osiągnąć? - wieczorne Marian cz1

10.01.2025r. Co chcesz osiągnąć. (wieczorne Marian).

 

Z pomocą Pana chciałbym, żebyśmy dzisiaj mogli zanurzyć się w pewien bardzo ważny dla mnie i dla ciebie temat, który często jest gdzieś w wiedzy, ale nie jest w sercu, a od niego zależy w sumie wszystko, co cenne, co ma jakieś znaczenie tutaj, na tej ziemi. Poznać Boga, to znaczy poznać Jego plan, to już mówiliśmy niedawno. Poznać Jego plan wobec każdego z nas i zobaczyć siebie w tym Bożym planie, to znaczy zobaczyć jak bardzo Bóg umiłował nas, że posłał nam swojego Syna, żeby nas zbawić. Zobaczyć Boga w Jego miłości do każdego człowieka, gdzie On posyła Swego Syna nie po, żeby Syn przyszedł i żeby pochodził sobie po ziemi, a wszyscy ludzie padali przed Nim i hołd Mu oddawali, ale po to, żeby poniósł nasze grzechy na krzyż, żeby nas uwolnić z naszej przeklętej przeszłości, żebyśmy nie musieli żyć już w tym złu.

A więc Bóg w Swojej wielkiej miłości posłał nam Syna, nie po to, żeby nas oskarżyć. To jest niesamowite. Jezus nie przyszedł nas oskarżyć, nie przyszedł nas potępić, nie przyszedł nas sądzić, ale przyszedł nas zbawić. I gdziekolwiek doznajesz, gdzieś zagubienia w tych wszystkich wartościach chrześcijańskich, to Jezus nie potępia ciebie, On zachęca ciebie, żeby zacząć się interesować Nim. On powiedział, że prawdziwe życie wieczne, to jest poznanie jedynego, prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał. Nie tyle się zajmij opuszczeniem rąk i uznaniem, że się nie nadajesz, jak patrzeniem na Chrystusa, co On uczynił dla ciebie, żeby poznać Go, żeby doświadczyć jak wiele uczynił Chrystus dla każdego człowieka, żeby oprzeć się na prawdzie, tak jak śpiewaliśmy, że te poznanie prawdy daje nam wolność. Często jest skupienie się na tym, co diabeł mówi do człowieka i kręceniem się koło tego, w taki sposób, jak właśnie diabeł chce. On nie chce, żebyśmy widzieli Ojca i Syna w tym potężnym działaniu, które wystąpiło przeciwko Niemu, kiedy Jezus zdeptał głowę wężowi, żebyśmy my dostali zwycięstwo nad diabłem. On nie chce, żebyśmy widzieli zwycięstwo, które przyszło w Chrystusie, on chce, żebyśmy dalej patrzyli oczami cielesnego człowieka, który ocenia życie i sytuacje właśnie w sposób dalej, jak to według ciała wygląda, ile to będzie mnie kosztowało, jak to, jak to, jak tamto. I człowiek się tak boryka, a Pan chce, żebyśmy spojrzeli na Niego. Kiedy przyszedł Jezus, On wiedział, co chce osiągnąć i On cały czas, całą pełnią Swojego życia czynił to, co miał osiągnąć. I w sumie powiedział nam, żebyśmy wyparli się wszystkich swoich celów, wzięli krzyż na nasze cele i poszli w tym celu, w którym On tutaj przyszedł, abyśmy odnaleźli nasz prawdziwy cel w tym po co przyszedł Chrystus na tą ziemię. Wobec tego po co On przyszedł, wszystkie ziemskie cele są nic nie warte, jeżeli one nie mają na sobie pieczęci celu, w którym przyszedł Jezus Chrystus. A więc możemy żyć na ziemi, ale w tym konkretnym celu, aby czynić to, co On chce. Możemy pracować, ale w konkretnym celu, aby to było dla Niego, abyśmy czy jemy, czy pijemy, wszystko czynili dla Niego. A dlaczego będziemy to czynili dla Niego? Dlatego, że cieszymy się, że On uczynił to, co jest potrzebne, abyśmy nie zginęli w gehennie, ale mogli żyć w wieczności z Bogiem. I wróg nie chce, żebyś ty postawił przed sobą cel, czy postawiła przed sobą cel, on chce, byś był chrześcijaninem, czy chrześcijanką bez celowym, chaotycznym, takim raz tu go widzisz, tam ją widzisz i widzisz, że ten człowiek, nie ma konkretnego celu, w którym zmierza, próbuje złapać to, jeszcze to złapać, jeszcze tamto złapać, myśli, a może to się uda, albo tamto uda. A tu widzimy Pana Jezusa Chrystusa i zwróćcie uwagę co w ogóle, nie chcę tym za bardzo się nawet zajmować, jaki bałagan powstał wśród wierzących ludzi z tego powodu, że nie patrzy się na Chrystusa, po co On przyszedł i jak On osiągnął ten cel. To jest niesamowite, że człowiek tak, jak diabeł zasłania oczy ludziom, żeby nie widzieli, nie rozumieli ewangelii, zaciemnia umysły, żeby nie rozumieli po co przyszedł Chrystus, tylko próbowali jakoś prowadzić jakoś te życie takie no, poczyta, pomodli się, ale widzi sam, człowiek, że to nie jest to, to nie jest to, po co przyszedł Chrystus, że czegoś tu brakuje. No, właśnie brakuje Chrystusa, brakuje Tego, który przyszedł na tą ziemię, żeby uczynić dla nas możliwym, abyśmy my z tej ziemi mogli pójść do domu Ojca. I to jest niesamowite, chcemy popatrzeć na Niego, bo naprawdę to wydaje się, że to jest takie oczywiste, ja wiem, ja wiem, że Jezus umarł na krzyżu, ja wiem, ale co Tego Jezusa kosztowało to, że On umarł na krzyżu? Opuścił niebo, przyszedł z nieba, jak to na mnie działa, że On przyszedł z nieba, z tego wspaniałego miejsca wiecznej chwały, żeby przyjść na tą ziemię, na której tyle zła jest. Co Nim w sumie powodowało? Ile mnie to zajmuje, po co On tutaj przyszedł, Ten Jezus? Skoro On przyszedł z nieba i Jego planem było to, żeby mnie wydostać z mojego przeklętego życia, to myślę, że Jezus nie zaniedbał ani jednej cząsteczki z tego, co miał uczynić, żeby to wykonać. A więc On doskonale wypełnił zadanie, które miał tutaj na ziemi do wykonania. I teraz ja muszę widzieć to, co On zrobił, żeby do tego zadania dołączyć się, żeby w tym zadaniu znaleźć swój sens życia, muszę zobaczyć Jezusa, w Jego działaniu. Dlatego Paweł pisał: Patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary. Jak Jezus umyka sprzed oczu, człowiek zaczyna się szamotać i co rusz, to gdzieś pada, bo nie daje rady, bo to, bo to ciało za silne jest, no bo nie da rady bez obecności Chrystusa w naszym codziennym życiu, żyć na tej ziemi w sposób inny jak cielesny. Nie da rady żyć w sposób duchowy bez Jezusa. A więc nawet wierzący człowiek musi żyć cieleśnie, jeżeli Jezus nie jest centrum życia tego człowieka, myślenia tego człowieka, pragnień tego człowieka. Jeżeli dla człowieka nie jest to ważne, żeby z Tym Jezusem być dzisiaj, jutro, całe ziemskie życie i wieczność, że widząc Jego miłość do mnie, Jego gorliwość o to, żeby stać się dla mnie drogą, prawdą i życiem, to moja obojętność, moja oschłość pada, jak wróg pod mocnym ciosem kogoś kto chce mnie uratować. Całe moje skupianie się na sobie rozpada się w proch, przestaję być cokolwiek warte, jeżeli widzę Jezusa w Jego ogromnym, potężnym działaniu tu na ziemi w ciele żyjącego. Kiedy Go widzę jak On staje przed obliczem Ojca, jak on walczy, to moja oschłość, moja oziębłość, rozlatuje się w proch, a w to miejsce wchodzi zachwyt, wdzięczność, pojawiają się normalne odczucia człowieka, który powstał do życia z tej martwoty, z tego obojętnego bycia z Bogiem. To myśmy już doświadczali, jak żyliśmy wcześniej, obojętność, Bóg był nam obojętny, szukaliśmy własnego zadowolenia, własnego szczęścia. Nie może być obojętny dalej, nie może być gdzieś tam, musimy poznać Go, poznać Jego miłość, poznać Jego pragnienia, poznać Jego dążenia, skupić się na tym, aby widzieć Jezusa, jakim On jest dla mnie, dla ciebie. Już samo to, co śpiewaliśmy, On przelał Swoją krew, Ktoś kto przelewa Swoją krew za mnie i za ciebie, musi naprawdę wiedzieć, że my bez tej krwi zginiemy, a krew jest potrzebna do oczyszczenia, krew jest potrzebna, żeby wygrać z diabłem, krew jest potrzebna, żeby wejść do domu Ojca. Jak wiele znaczy Jego ofiara, Jego krew, Jego poświęcenie, Jego stanie się Bożym Barankiem. Jak wiele dla mnie i dla ciebie znaczy, rozumiecie, że my możemy uczyć się żyć życia chrześcijańskiego bez podziwu dla Chrystusa, to nie da rady, to jest tylko po prostu to nie da rady, nie ma szansy. Albo podziwiam Tego, który przyszedł z nieba na ziemię i jest kimś dla mnie niesamowicie wartościowym, przewyższającym wszystkie wartości jakiekolwiek istnieją, albo ja zginę tutaj wierząc, że Jezus Chrystus był na ziemi, że umarł na krzyżu, zginę w swoich cielesnościach. Jeżeli On nie zajmie miejsca chwały, która Mu się należy, to ja zginę z powodu tego, że On tego miejsca nie zajął. Paweł mówi, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych i to jest dla mnie i dla ciebie coś niesamowitego. Tu nie chodzi, żeby ludzie chodzili potępiali się, tu chodzi o to, żeby ludzie zaczęli się interesować Jezusem bardziej niż wszystkim innym, bo bez Niego każdy z nas musi zginąć, a w Nim każdy z nas musi się uratować. I dlatego muszą nasze umysły odnowione w Duchu móc myśleć tymi myślami, które są myślami Boga, myślami niebiańskimi, myślami Chrystusowymi. Znamy dokładnie cel: przyszedł zbawić nas z naszych grzechów, a więc jeżeli przyszedł po to, żeby nas zbawić, to na pewno ja muszę być na wolności, kiedy mam Chrystusa, nie mogę być w grzechach i mieć Chrystusa, na pewno przyszedł uwolnić mnie z moich grzechów, wyzwolić mnie z mojej niewoli, wypuścić mnie na wolność i dać mi przestrzeń wspaniałego życia. Ten Chrystus, który przyszedł z nieba na pewno przyszedł po to, żebym już nie musiał żyć jak upadły człowiek, upadłe stworzenie. Muszę Go poznać, żeby doświadczyć, co On potrafi zrobić ze mną, żebym wiedział dlaczego mam Go się trzymać tak mocno. Jeżeli nie poznam Jego siły, Jego mocy, Jego miłości, Jego wierności Ojcu, to dla mnie On będzie Jezus Chrystus, ale nic poza tym. Dlatego skupmy się na tym, czy Ja Go znam? Czy ja wiem, co On potrafi? Czy kiedy wzywam Jego imienia jestem pewnym, że On nigdy nie zawodzi? Czy jestem tak silnie pewnym, że nic mnie nie jest w stanie przestraszyć, ani głód, ani chłód, ani śmierć, ani choroba, ani jakiekolwiek wojny, czy jakiekolwiek rzeczy? Bo Go znam, bo Go znam, bo wiem, że On nigdy nie zawodzi. To muszę ja mieć i ty. Po to ta Jego krew była przelana, bo bez Jego krwi nigdy byśmy nie mogli tak wierzyć w Niego, zawsze nasza wiara byłaby taka: no ja wiem, że Jezus Chrystus był, ja wiem, że umarł na krzyżu, nawet mogę mieć krzyżyk albo krzyż, cokolwiek, nie ma znaczenia, ja wiem o tym. Można obchodzić święta, można obchodzić różne rzeczy wiedząc o tym i dalej żyć w grzechu, bo Go nie znać. Dlatego jest tak ważne, czy jestem pewien, że Chrystus osiągnął Swój cel wyznaczony przez Ojca. Czy ja jestem pewien, że On to osiągnął? Czy jestem wierzącym człowiekiem, który patrząc na Niego zobaczył wszystko, co On tutaj osiągnął, bo kazał to opisać i mogę wiedzieć poprzez Słowo Boże i działającego Ducha Świętego, że Pan Jezus dokładnie to wykonywał, krok po kroku wykonywał cały zamysł Swojego Ojca i Swój także jako pełen zamysł także i Syna, żeby uczynić wszystko dla mnie i dla ciebie, żebyśmy nie musieli więcej żyć w niewoli diabła, ale żyć na wolności. Muszę być tego pewien, diabeł bazuje na niepewności. Diabeł wie, że tym możesz sobie wierzyć, ale jeśli nie jesteś pewnym Tego Chrystusa, czy pewną, to on cię rozłoży tu, rozłoży tam i będziesz jęczeć i narzekać tylko, że to chrześcijaństwo jest takie ciężkie. Ale kiedy Chrystus panuje normalnie w tobie, to chrześcijaństwo staje się dla ciebie tak jak przykazania, nie są uciążliwe, nie żyjesz według przykazań cieleśnie, ale żyjesz dzięki życiu Jezusa, nie są uciążliwe, możesz tak żyć, ale trzeba Go znać, trzeba wiedzieć, co On potrafi. Ludzie szukają, jak mają chorobę, szukają chirurga jakiegoś znanego, patrzą, co on potrafi, zoperował to, zoperował tamto, powiodło mu się tu, no to chyba mogę się oddać w jego ręce, skoro potrafi. Człowiek potrafi, co do choroby szukać najlepszego lekarza, choćby nawet nie wiadomo ile tam kosztował, zorganizują zbiórkę, będą pożyczać, bo wiedzą, chcą się oddać w dobre ręce. A jak ty znasz Jezusa, żeby się oddać w Jego ręce, w każdej sprawie swojego życia, żeby wiedzieć, że On potrafi poradzić sobie ze wszystkim w twoim życiu? I czy dasz Mu możliwość, żeby On to zrobił? Bo przecież mógłbyś najlepszego chirurga znać, wierzyć, że on to potrafi, ale nie oddasz się w jego ręce, to on nic nie zrobi. I Pan Jezus powiedział: Jeśli nie oddasz Mi swojej duszy, swego życia, to Ja nic nie zrobię, musisz Mi oddać. Ale żeby Mu oddać, to ja muszę znać i wiedzieć, że On potrafi, żeby oddać Mu tak, jak się oddaje człowiek, który ufa: Ty, potrafisz, Panie, wierzę. Ale żeby wierzyć, to muszę Go poznać, ażeby Go poznać, to ja musze spędzić z Nim czas. Musi mi na tym zależeć i tobie też. Co chciał osiągnąć? I na pewno to osiągnął, a potem dał to mi i tobie, abyśmy w tym trwali. Zobaczmy jak to osiągnął.

Widzicie, gdzie jest cały problem, doświadczenie, wierzący ludzie uważają, że mogą sobie tak leciutko wejść do nieba. Niektórzy mają problemy, bo nie dowierzają w to, że w ogóle będą mogli wejść do nieba, różne są te grupy ludzi zagubionych, ale jeśli wiesz, że Chrystus Jezus wszedł do nieba i każdy, który trwa w Nim też tam wszedł, to zdajesz sobie sprawę, że Jezus, aby zdobyć to miejsce nieba dla mnie i dla ciebie musiał na ziemi wycierpieć i to bardzo wiele wycierpieć, że to nie było tak, że On przyszedł, powiedział: Dobra, załatwiłem wam niebo, idę do nieba, potem wrócę po was, a wy tak jakoś sobie tam żyjcie, żebyście tylko wierzyli, że Ja tu byłem. Nie, On mówi, że my będziemy też mieli doświadczenie z tego powodu. Ja doświadczyłem tego, kiedy tylko się nawróciłem, nie spodziewałem się, że nawrócenie do Jezusa kosztuje cierpienie. Wydawało mi się, że ludzie będą szczęśliwi, że zmieniło się moje życie na lepsze, a okazuje się, że wcale nie byli szczęśliwi, okazuje się, że Jezus mówi prawdę, że gdy do Mnie zaczniesz należeć, wtedy domownicy staną się twoimi wrogami i będziesz nielubiany wśród wielu ludzi. Okazało się, że On mówi prawdę. Ja wcale tego nie zrobiłem, ani też nie skrzywdziłem nikogo, kiedy się nawróciłem, zacząłem czynić dobro, a ludzie zaczęli odpłacać złem, uważali, że odbiło mi. A więc Jezus zawsze mówi prawdę, to znaczy, że naprawdę się nawróciłem, bo skoro On mówił, że to będę przeżywał, to znaczy, że się nawróciłem, pokazuje wynik, że się nawróciłem, że to, co powiedział Pan, te znaki pojawiły się w moim życiu, ty też wiesz. A więc wiem, że On moje grzechy poniósł na krzyż. Wiele Go to kosztowało, w ogrodzie Getsemane, co się działo? On nie potępiał tych uczniów, On powiedział: Dlaczego śpicie? Módlcie się, abyście nie popadli w zwiedzenie, pokuszenie. Ale co On tam przeżywał? Jaki boj On tam toczył? To była taka zabawa, rozmowy z Ojcem? Czy On toczył tak potężny bój, że pisze ewangelista, że Jego pot był, jak krople krwi. Słuchajcie, Jezus wiedział o co walczy, dla Niego ty, ja, każdy z nas miał wartość. On gotów był ponieść wszelkie przeciwności, wygrać we wszystkim, żeby dla mnie i dla ciebie utorować drogę do domu Ojca. Nie zmarnuj tego kim jest Jezus, nie zlekceważ Jego żarliwości o twoją wieczność, szukaj Pana, żeby też nabrać gorliwości, żeby poznać Jego miłość do siebie, jak bardzo umiłował ciebie, skoro zechciał przyjść z nieba, żeby ci dać szansę uratowania się i to naprawdę potężną szansę. Jak bardzo cenny musi się stać Chrystus, żeby nie zmarnować tego i znowuż nie patrzeć: a czy mi to będzie wygodnie, czy nie wygodnie. Jezus nie przyszedł, aby Mu było wygodnie, On przyszedł wygrać z diabłem, a diabeł uruchomił wszystkie siły, żeby Jezusa wyprowadzić z czystości, walczył sam, kusił sam, kusił przez ludzi, nawet najbliżsi uważali, że stracił rozum, uczniowie różne rzeczy robili, a On pośród tego wszystkiego cały czas szedł, czyniąc to, co chce Ojciec.

A więc przyszedł uwolnić nas z naszych grzechów. To skoro po to przyszedł, to chcę być wolny, nie chcę po prostu żyć w grzechach skoro Jezus przyszedł po to, żeby mnie zbawić z moich grzechów, żeby mnie usunąć spośród moich grzechów i dać mi nowe życie i tobie też. Albo mi na tym zależy albo nie, albo czy wy opieraliście się kiedyś do krwi już przeciw grzechowi? Kto z was się opierał do krwi? Nikt, to znaczy, że Bóg nie daje więcej niż możemy znieść, to znaczy, że ludzie łatwiej ustępują grzechowi niż Chrystusowi, gdyż nie znają Chrystusa, nie są bliscy sobie z Chrystusem, nie kochają Go ponad swoje życie i dlatego łatwiej jest zejść tu, tam, zejść w zło i przyzwyczaić się do złego, tylko dlatego, ze Go się nie zna. Gdy człowiek zna Jezusa, jest bardzo taki oporny przeciwko jakiemukolwiek złu. I nie chodzi tu o potępianie się, chodzi o przyjęcie zbawienia w Chrystusie Jezusie, kto Go przyjmie.

Czytamy w Biblii, że przyszedł uwolnić nas od naszych złości. Czy ja się dałem Mu uwolnić? Jak On może uwolnić mnie od moich złości? Czy nie tak, że On wziął moje złości na siebie, a w zamian złości dał mi łagodność? Czy On nie wymienił się ze mną i z tobą? Jeżeli przyszedł uwolnić nas z naszych złości, to na pewno nie jest to normalne, kiedy my żyjemy w złościach, wierzący ludzie. To znaczy, że gdzieś Ten Jezus umknął sprzed oczu. Pojednał nas z Bogiem, byliśmy w stanie oddzielenia od Boga, żyliśmy bez Boga na świecie. Jezus pojednał nas z Bogiem. Jak to pracuje w naszym życiu? Powiem ci, że jeśli to nie będzie pracować tak, jak powinno pracować, bo w Jezusie to pracowało, naprawdę pracowało. On, żeby pojednać nas z Bogiem, z Ojcem, gotów był w tym Getsemanie walczyć i poddać woli Ojca, i pójść na krzyż, aby zanieść tam nasze grzechy i przez nasze grzechy być oddzielonym z Ojcem. Niesamowity Chrystus. Rozumiecie dlaczego Jezus mówi: Czy znajdę wiarę na ziemi, kiedy wrócę? Właśnie chodzi o Niego, będzie mnóstwo wierzących, ale nie korzystających z Chrystusa. Jak ci przyszli, jakieś tam cuda czynili, a przecież Jezus przyszedł zbawić z grzechów, a oni żyli dalej w grzechach, Jezus mówi: Nie znam was, nigdy was nie znałem, bo dalej czynicie bezprawie, a Ja przyszedłem, żebyście skończyli grzeszyć, żebyście mogli się cieszyć wolnością. Tan Jezus przyszedł uwolnić nas. Pamiętacie, co zrobił w świątyni? Powypuszczał te wszystkie zwierzęta, powypuszczał je na wolność. Jak nas pojednał? Przez krzyż, przez ofiarę nas pojednał, przez krew Swoją nas pojednał. A więc On zapłacił najwyższą cenę za mnie, za ciebie, żeby nas pojednać. My musimy zrozumieć, my musimy drgnąć, musi w nas drgnąć wszystko, może to ma wyglądać, jak trzęsienie całym człowieczeństwem naszym, przetrzęsienie go, żeby wszystko, co nie chce uczcić Jezusa zostało wytrzęsione, został tylko człowiek, który patrzy na Pana i z podziwem należy do Niego, z wdzięcznym sercem mówi: Słucham, Cię, Panie, jestem twoim sługą, Ty mnie zdobyłeś Swoją wielką miłością i Swoim działaniem, które wykonałeś na ziemi, zdobyłeś moje serce, Panie. Zdobyłeś moje myśli, zdobyłeś moje cele, wszystko zdobyłeś i obdarzyłeś mnie zupełnie czymś niesamowicie innym, dałeś mi piękną przestrzeń społeczności z Ojcem, pojednałeś mnie z Bogiem, Panie Jezu. Nie chcę tego już zmarnować, nie chcę chodzić, jak bezpański pies, nie chcę chodzić, jak ludzie, którzy żyją bez Boga na świecie, chcę żyć z Bogiem, Bóg jest teraz moim bliskim Ojcem, wspaniałym Ojcem, który stał się moim Ojcem dzięki temu, że Jego Syn umarł za mnie, zepsutego grzesznika na tej ziemi, żeby dać mi prawo być dzieckiem Bożym, to znaczy, dać możliwość, aby Bóg mógł mnie urodzić w czystości i ciebie też.

Po co jest Duch Święty potrzebny? Po to, żeby mówić o Duchu Świętym? Czy po to, żeby on uwielbił w nas Chrystusa? Tu nie ma nic zmarnowanego u Boga, marnuje się tylko tam, gdzie ludzie przestali patrzeć na Jezusa, przestali patrzeć na Ojca, na Boże działanie, na działającego Ducha Świętego, zaczęli patrzeć wszędzie. Zobaczcie, co z takim życiem się dzieje? Ono się gubi, to tak jakbyś zabrał ludziom światło i oni chodzą już w ciemnościach, wiedzą, że był dzień, ale już nie ma dnia. Ale kiedy patrzysz na Chrystusa, jest cały czas dzień. I wróg strasznie z tym walczy, żeby nie patrzeć na Jezusa, żeby taka machina poruszała się: zgromadzenie, śpiewanie, zgromadzenie, modlitwa, śpiewanie i brak patrzenia na Jezusa. I co jakiś czas kolejna osoba umiera i odchodzi w grzechach swoich, bez oczyszczenia, bez uświęcenia, bez nowego życia. Machina kręci się dalej, kolejni wchodzą, kolejni zwracają uwagę na ludzi, żeby im się wygodnie na ziemi żyło, żeby jak najłatwiej, żeby nie musieli ponosić konsekwencji, że są chrześcijanami, żeby mogli się tak ułożyć, żeby wszystko było jak najlepiej dla nich, żeby im to jak najbardziej udogodnić, bo żeby biedacy nic nie ucierpieli, bo odejdą, bo powiedzą, że to oni nie chcą dla takiego Jezusa żyć, dla którego trzeba cierpieć. Ale oni nie widzą Jezusa, który cierpiał dla nich, który zniósł tyle przeciwności, od nas ludzi. Zobacz, nie raz to mówimy: Weź grzech innego człowieka i ponieś ten grzech na sobie, w taki sposób, żeby ten grzech nie skaził ciebie, znoś tą grzeszność tego człowieka, a Jezus zniósł grzeszność całego świata. Ty masz z jednym grzechem problem, ja też, Jezus zniósł to wszystko, żeby dać nam możliwość, abyśmy my też mogli znieść to, żebyśmy mogli miłować grzeszników, żebyśmy mogli cieszyć się, że nasze życie może służyć nareszcie dobrej sprawie, zbawieniu grzeszników z ich grzechów, żeby się już do tego nie dokładać. I On nie oskarża, słyszymy Go z krzyża, jak mówi: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. On nie oskarża, Jezus nie oskarża, nikogo nie oskarża, On nie potępia, On nie przyszedł skazać na śmierć, On przyszedł uratować. Straszne, kiedy o Jezusie się myśli, że On potępia, że On jest zniechęcony, że On ma dość takich ludzi, że w ogóle już idźcie sobie gdzieś tam i zostawcie tego Jezusa w spokoju. Ale tego Jezus nie mówi, Jezus mówi: Jeżeli przyjdziesz, przyznasz się, Ja już umarłem za te twoje grzechy, przebaczę ci, dam ci szansę, możliwość uratowania się. Sam nauczał przecież ile razy, ale gdy przyjdziesz, kiedy już pojednał nas z Bogiem i staliśmy się dziećmi Boga, staliśmy się też współdziedzicami Jego chwały.

Czy to masz? Jesteś bogaty, bogata. Paweł o to też się modlił, oni byli wierzący, oni pewne rzeczy czynili, a dalej nie byli współdziedzicami Chrystusa, nie żyli jak współdziedzice, żyli tak jakby mało mieli, handlowali swoją wiecznością. Dał nam prawo być dziećmi Boga, a dzieci Boga nie grzeszą, dzieci Boga żyją w świętości. Zobaczcie, jak niesamowity Chrystus, On to wszystko dla mnie wygrał i dla ciebie, ja nie muszę zrobić tego, ja mam to przyjąć i ty też. Kto Go przyjmie, kto przyjmie tą wartość Chrystusa, kto przyjmie Jezusa w zwycięstwie. Kto przyjmie Jezusa w pojednaniu z Ojcem, kto przyjmie Jezusa jako Tego, który dzieli się z tobą całym dziedzictwem, które dostał od Ojca. Kto Go takim przyjmie, ten wygrał, ta wygrała. To bogactwo Chrystusowe sprawia, że to po co On przyszedł, zaczyna się dziać w tobie, to się dzieje, bo Duch Święty to czyni, przez Ducha Świętego dokonują się te wspaniałości i ten Duch mówi, tym, którzy należą już tak do Ojca, że dziećmi Boga jesteśmy, naszemu duchowi to mówi, potwierdza prawdziwość życia chwały, życia, które nie boi się śmierci, życia, które nigdy nie zazna śmierci, życia, które jest wieczne już, życia z Bogiem. Niesamowite życie i to wszystko w Nim.

A więc poznać Go, poznać Go, to jest najważniejsze, nie zmarnuj tego. Dlatego zrobiłem to z środą, żebyście siedli przed Panem, żebyście klęknęli, żebyście stanęli przed Bogiem i szczerze z Nim porozmawiali, o tym, co jest z wami dzisiaj. Czy to działa? Czy nie działa? Co działa? A co nie działa? Można biec i w pewnym momencie już, biec i już nie myśleć po co się biegnie, już stanie się to, jak rytuał: zgromadzenie, słowo, modlitwa, śpiew, zgromadzenie, słowo, modlitwa, śpiew, a życie coraz dalej od Boga i to się coraz bardziej oddala, mimo tego wszystkiego, co się dzieje, to się oddala. Jeżeli to widzisz, to właśnie jest to, że nie widzisz już Jezusa, zobaczyłeś system, zobaczyłaś system i w tym systemie już się nauczyłeś, nauczyłaś przebywać i ten system daje ci zadowolenie, ale nie daje ci zbawienia. Ale Jezus przyszedł zbawić grzeszników i Paweł mówi: Ja jestem pierwszy, tyle zła uczyniłem Chrystusowi i Jego ciału. Zobaczcie Jego miłość, woła Paweł, narobiłem tyle zła, a On mi przebaczył, na pewno i wam przebaczy, po to przyszedł. To jest niesamowite. Nic nie zmarnuje się z tego, co zrobił Chrystus, ale ja muszę to widzieć i mieć i ty też. Muszę to mieć i ty też, muszę to mieć. On gorliwie przyszedł, żeby mi to dać, a ja gorliwie muszę walczyć, aby to mieć i nie dać ani swemu ciału, ani obcemu ciału, ani diabłu, ani demonom, odwrócić uwagi od Chrystusa w żaden sposób. Diabeł próbował wywrzeć presję na Jezusie, żeby odwrócić Jego uwagę od Ojca, pokazując Mu całą chwałę, a Jezus tym wzgardził. Myślisz: a to takie proste. Zobacz, co się dzieje z tobą, kiedy troszeczkę tylko się czegoś pojawi, jak już zaczyna działać ten stary człowiek, przelicznik, jakie zadowolenie się zaczyna pojawiać. A co to jest? A diabeł zaoferował Jezusowi wszystko, a Jezus tym wzgardził, bo bardziej kocha ciebie, niż to wszystko.

Czy ty pokochasz Go bardziej niż to wszystko? Bo to jest to, o co chodzi Jezusowi. Czy ty dołączysz do Jego planu, planu zbawienia ciebie, do planu Bożego? Kiedy już masz to, jesteś dzieckiem Boga, żyjesz jak dziecko Boga, masz społeczność z Ojcem w niebie, bo jesteś Jego synem, jesteś Jego córką, wtedy wprowadzany jesteś w chwałę, w chwałę uwielbionego Syna. To jest niesamowita bliskość z Ojcem, niesamowita bliskość z Ojcem. I to jest osiągnięcie Chrystusa, On przyszedł zbliżyć nas z Ojcem, On jest tym, który łączy nas z Ojcem, Syn Człowieczy, doskonały. On musiał stać się człowiekiem, żeby przelać krew, za mnie i za ciebie. Musimy, Maria wybrała bardzo dobrą cząstkę, usiadła u Jego stóp i zaczęła Go słuchać.

Rozumiecie, że niebezpieczeństwo jest bardzo duże, ludzie słuchają i już nie słyszą, niesamowite prawdy w Biblii i one już nie mają tej wartości, którą mają, wartość ma człowiek, dla człowieka, bo żeby człowiekowi było lepiej. A my musimy widzieć po co przyszedł Chrystus, żeby nie tyle zorganizować nam ziemskie życie, ale przygotować nam niebiańskie i żebyśmy mogli żyć tu na ziemi dzięki Niemu, potrzebujemy zobaczyć. Widzicie musimy się przebijać przez te ciemności diabelskie, którymi on otoczył chrześcijaństwo, żeby chrześcijaństwo nie widziało Chrystusa, tylko widziało ludzi, dla ludzi, by ludziom wygodniej, ludziom lepiej, aby nie musieli ponosić konsekwencji, aby mogli spokojnie sobie żyć po swojemu i być pewni, że pójdą do nieba, a czy tak przejdą, a czy tak przejdą, ale wszyscy i tak pójdą tam. A więc, żeby uspokoić, dać spokój, żeby ludzie sobie mogli żyć jakoś tam. A spójrz na życie Jezusa, jeżeli Jezus by tak żył na ziemi, w porządku, gdyby Jezus tak żył na ziemi, to by znaczyło, że tak mamy też żyć, ale Jezus tak nie żył. Dlaczego On tak walczył? Przecież był Synem, pierworodnym Synem Ojca. Dlaczego znosił te wszystkie zniewagi? Czyż nie mógł od razu, ludzie by padali, ginęli by i przestali by w ogóle śmiałość by stracili, by ubliżać Jezusowi, by kpić z Niego. Gdyby tak pokłosie leżało, tu trupy, tam trupy i tam trupy i każdy już by wiedział, jeżeli tylko powiesz coś głupiego, zginiesz momentalnie. Ale wtedy przejrzysz, nie byłby to Zbawiciel, On nie przyszedł zabić ludzi, tylko uratować, a więc On zniósł to wszystko. Paweł mówi: Jeżeli dacie się obrzezać, wtedy już to pohańbienie krzyża już nie działa. Jeżeli nabierzecie religijnych przyzwyczajeń, krzyż traci moc.

Walczysz z czymś, skup się na Jezusie, to jest o wiele ważniejsze, tam jest właśnie zwycięstwo nad tymi wszystkimi rzeczami. Obiecał nam, że idzie do nieba przygotować nam miejsce, a gdy przygotuje, wróci po nas, abyśmy gdzie On jest i my byli. Tylko jedno: mamy wytrwać w Nim do końca, w tym wspaniałym Chrystusie, należąc do Niego, ciesząc się Nim, budując się Nim, błogosławiąc się nawzajem Nim, w chwale Chrystusa żyjący ludzie, którzy zrozumieli, że nie mamy ze sobą walczyć, nie mamy sobie przeszkadzać, mamy się razem złączyć w tym jednym Chrystusie, pod Jego przywództwem, żeby nawzajem wspierać się w tym, aby stało się to, po co przyszedł Chrystus, w tobie, we mnie, w każdym z nas. To nas powinno interesować, powinniśmy skupić głównie na tym, On skupiony był na tym, żeby uratować mnie z moich grzechów i ciebie. Ty skup się na tym, żeby poznać Go, jak On to zrobił dla ciebie, żebyś ty mógł z tego skorzystać. Skup się na tym, co jest dla ciebie najważniejsze tu na ziemi, zapłatą za grzech jest śmierć, ale z łaski Boga jest przebaczenie, jest pojednanie, jest oczyszczenie w krwi Chrystusa Jezusa.

List do Hebrajczyków 5 rozdział, od 7 wiersza:

 

„Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany”

 

Nie widzę tu zabawnego chrześcijaństwa, nie widzę tu zabawnego Chrystusa, widzę Syna Boga i Syna Człowieka, który walczy, jest tak zdeterminowany, by wygrać, że nieustannie trwa w modlitwach, w szukaniu Bożego oblicza, aby wykonać wszystko tak, jak chce Ojciec. Nie widzę Go bawiącego się, nie widzę Go tracącego celu sprzed oczu, bo wszędzie jest dla chwały Tego Ojca. Nie mogę przyjąć, zaakceptować, że chrześcijaństwo, to jest: żyjcie sobie jak chcecie, Jezus zrobił za nas wszystko, a wy sobie żyjcie, jak wam się podoba, abyście tylko w Niego wierzyli. Widzę Jego determinację i ty też to zobacz, skoro musiał taką bitwę stoczyć, to znaczy, że to nie jest zabawa w Kościół, to nie jest zabawa w religię, to jest wojna z prawdziwym przeciwnikiem, ale też bitwa o pojednanie nas z Bogiem, który jest doskonały, czysty, święty, nieskalany, żeby to uczynić, żeby wygrać, żebym ja mógł być czysty, święty, nieskalany i ty, Jezus musiał ponieść moje grzechy, ponieść wszelkie moje przestępstwa na krzyż, żeby mnie uwolnić i ciebie od nas, od naszego ‘ja’. Dlatego Paweł pisze: Zawleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego uczynkami. Skończmy ze starym człowiekiem, który stale ma jakieś obawy, lęki, boi się czegoś, albo gra jakąś rolę, albo najeża się, żeby pokazać innym: uwaga, bo jestem niebezpieczny, czy niebezpieczna cokolwiek, żeby wywołać coś, co.. Bądź już wolny od tego, żyj już teraz ucząc się Chrystusa, nie zmarnuj ani sekundy, żeby twoje stare człowieczeństwo cię chroniło przed chwałą ewangelii. Zrzuć je, wyrzuć je całkiem, ono cię nie uchroni, ono cię gubi, potrzebujesz ukrzyżowania i wspaniałego nowego życia Chrystusa, ono cię zbawia. Ale żeby tak było, to Ten Chrystus musi nabrać prawdziwej wartości.

 

„I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał,”

 

Ile ja wycierpiałem, żeby być posłusznym Bogu? Ile ty wycierpiałeś, czy wycierpiałaś, żeby być posłusznym Bogu? Czy codziennie wypierasz się siebie, bierzesz swój krzyż i czynisz to, co chce Bóg? Czy to jest dla ciebie najważniejsza wartość, ważniejsza od zdrowia, od finansów, od wszystkiego, cokolwiek tu jest? Czy to jest ważniejsze dla ciebie? Czy stało się to najważniejsze, bo wszedłeś, weszłaś w to, po co przyszedł Chrystus na tą ziemię? Stałeś się częścią, stałaś się częścią Jego działania. W miejsce Chrystusa, mówi apostoł, sprawujemy to dzisiaj. Zobaczcie jak wielu ludzi nie rozumie tej bitwy i dlatego straciło prawdziwy sens chrześcijaństwa. Więcej człowiek patrzy, a jak mi będzie, niż na to, co stało się z Jezusem.

 

„A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego”

 

Tego się uczmy, zobaczmy ile jest takich sytuacji, wydarzeń, które jeszcze znamionują starego człowieka, nie umie się zachować przy Bogu, musi się albo wygłupiać, albo nie wiem, zamykać, blokować, cokolwiek, nie umie być naturalny, prawdziwy, ponieważ zawsze musi coś tam się dziać. W Chrystusie tego nie ma, w Chrystusie jest czysto, w Chrystusie jest społeczność. Potrzebujemy uwolnić się od nas, nie pielęgnować nas, potrzebujemy uwolnić się od tego niepewnego, od tego pewnego, od tej niepewnej, od tej pewnej, od tych wszystkich rzeczy, które wybudowało ciało, potrzebujemy uwolnić się, odpocząć, kochać Jezusa i chcieć być jak On. Możemy powiedzieć, że On to osiągnął, na sto procent osiągnął. To niebo Go przyjęło, gdyby nie wykonał planu, który miał do wykonania przychodząc z nieba, nie mógłby wrócić do nieba, nie wykonawszy tego, po co został posłany, wszystko zrobił. Wróg chce skupić uwagę na tym, czy na tym, tyle jest zamieszania między wierzącymi ludźmi. Skup się na tym, co Chrystus zrobił, patrz na Niego, sprawcę i dokończyciela wiary. Zobacz, co On uczynił dla ciebie, a gdy to przyjmiesz, zobaczysz jak to działa. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Wszystko to Chrystus, to nie tyle, co my wytworzymy, tylko co On zrobił, to jest najważniejsze, wszystko, co jest potrzebne, On już to uczynił, nic więcej do tego nie możesz dodać, wszystko zostało wykonane, teraz możesz tylko z tego korzystać. On jest chlebem żywota i kto karmi się tym chlebem żyć będzie na wieki, kto będzie pić Jego krew, żyć będzie na wieki. Wszytko mamy w Nim, w Chrystusie, nie ma ciebie, nie ma mnie, my chcemy odpocząć od nas, chcemy odpocząć od naszych humorów, od naszego zablokowania, od naszych euforii, chcemy odpocząć od wszystkiego, co robi stary człowiek. Chcemy odpocząć, odpoczynek jest tylko w Chrystusie. Dążcie, starajcie się o ten odpoczynek, jest jeszcze otwarty, można odpocząć od wszystkich swoich dzieł. Ludzie, jest jeszcze miejsce odpocznienia, jest jeszcze Chrystus, można tylko trzeba w to miejsce wejść, gorliwie dążąc do tego, aby znaleźć się w Nim, trzeba Go poznać. Ludzie chcą wiedzieć, gdzie będą odpoczywać, chcą mieć widoki, chcą mieć zdjęcia, filmy, chcą wiedzieć, jaka jest tam pogoda, chcą wszystko wiedzieć, żeby ich odpoczynek najlepiej się im udał. Musisz poznać Chrystusa, co w Nim masz za odpoczynek, jaki On dla ciebie jest miły, jak cię wystawi na różne doświadczenia, ale będzie z tobą w nich wszystkich, nie zostawi cię, ani cię nie porzuci w żadnym. Nie ma nikogo cenniejszego, który mógłby być z tobą dla twojego dobra, dla twojego zbawienia, jak Jezus Chrystus. Kto ma Syna, ma życie. My potrzebujemy Syna, my potrzebujemy widzieć to, co On zrobił, my nie możemy, rozumiecie, rodzice zrobili wszystko, a dzieci żyją w śmietniku, nie może tak być. Jak to świadczy o rodzicach, ludzie mogą pomyśleć, co za rodzice, że oni w śmietniku żyją? Rodzice zrobili wszystko, to dzieci poszły do śmietnika. Nie musisz żyć w śmietniku, Bóg w Swoim Synu przygotował ci wszystko. Kto nie miłuje Jezusa, mówi apostoł, niech będzie przeklęty. To jego wina, czy jej wina, że jest przeklęty. Nie musisz być przeklęty, możesz być błogosławiony w Chrystusie Jezusie, błogosławiona. W niebie aniołowie sławią Syna za to, co uczynił, wykupił nas własną krwią. Krew, przelana krew za mnie i za ciebie. Cierpienie, niesamowite oddzielenie od Ojca i to wszystko, żeby ciebie zbawić z grzechów, mnie. Czy ja mogę żyć dalej w grzechach, gdy On zrobił to dla mnie? Nie chodzi o to, żeby nie wiem co tam, jakieś pomysły mieć, ja chcę Go poznać, chcę spędzić z Nim czas, być z Nim, dowiedzieć się jaki jest i żyć dzięki Niemu. Nie chcę tylko słuchać o Jezusie i słuchać, mów mi, mów mi, a ja żyję dalej w grzechach, dalej w odstępstwie. Chcę doznać jak to działa, jak działa to, co zrobił Jezus, jak działa wolność od grzeszenia, jak działa swoboda życia pośród zdeprawowanego świata z myślami czystymi, chcę wiedzieć. Nie chcę słuchać tylko, że Jezus tak żył na ziemi, chcę żyć dzięki Niemu tu na ziemi, wtedy chcę wiedzieć, jak On to zrobił. To nie było tak sobie leciutko, On wyparł się siebie i stał się człowiekiem, tak jak my. Zniósł te wszystkie pokuszenia i wygrał, żeby pomóc tobie i mi. Nie chcemy się bawić, chcemy wygrać, chcemy się ratować, potrzebujemy Jezusa, musisz zrozumieć, czy ty znasz Jezusa? Czy ty znasz Zbawiciela? Czy codziennie Ten Zbawiciel zbawia cię, ratuje cię i masz święte plany życiowe, masz święte działania, nie jesteś zepsuty już, nie jesteś zepsuta, jesteś nowym człowiekiem, bo Chrystus przyszedł uczynić to. To musi być prawda, Jezus mówi: Poznacie prawdę i ona was wyswobodzi i mówi: Ja jestem prawdą, Ja was wyswobodzę.

Potrzebujemy skupić się, mocno skupić się na Jezusie. Wiele rzeczy się dzieje na ziemi, musimy jeść, pić, ubierać się, iść do pracy, czy nie musimy iść do pracy jak już albo jesteśmy za mali, albo już jesteśmy tak duzi, że nie musimy, ale tak czy inaczej, musimy wszędzie żyć dzięki Jezusowi Chrystusowi. To jest najważniejsze. Co On dla mnie zrobił, ja chcę z tego korzystać, nie chcę być głupcem, który mówi o Jezusie, a nie korzysta z Jezusa. Czy to co osiągnął Jezus w sobie żyjąc na ziemi, czy może osiągnąć to we mnie, w tobie? Czy ja wierzę? Czy ja wierzę, że On może? Jezus zawsze mówił; Czy wierzysz? Wierzę, Panie. Niech ci się stanie zgodnie z wiarą twoją. Wszystko jest otwarte, bracia i siostry, wszystko jest otwarte, to my mamy problem, Pan nie ma problemu, to my musimy dać miejsce Chrystusowi, musimy poznawać Go, bardzo chcieć doświadczyć Jego w codziennym swoim życiu. Bardzo chcieć, bardzo chcieć, bardziej niż wielu, wielu innych rzeczy.

Może List do Filipian 2 rozdział. Diabeł wie, że gdy ty znasz Chrystusa i Chrystus zna ciebie, to jesteś poza zasięgiem diabła, nie może cię zmusić do pełnienia swojej woli, nie może cię namówić na jakiekolwiek zło, ale może próbować cię odciągać od Chrystusa poprzez innych wierzących ludzi, którzy nie chcą żyć dzięki Jezusowi. Dlatego Słowo Boże ostrzega, żeby uważać, aby nie stać się sługą złego pana, który zmusza do czynienia zła, który nie pozwala człowiekowi cieszyć się wiecznością, który zmusza do tego, żeby człowieka żeby chodził stale i miał problem. I co my tu mamy?

 

„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia (czy też: myślenia), jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Boże (Boga)j, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca.”

 

Z powodu tego, że tak się uniżył, Bóg wielce Go wywyższył. Jezus wiedział o co walczy. Czy ja wiem też, o co walczę? Czy kiedy przychodzi wróg, żeby namawiać mnie do czegoś, czy napotyka człowieka, który wie o co walczy? Czy jeszcze nie wiem, o co walczę? A, w sumie to nie muszę walczyć, skoro mam, to już nie muszę walczyć. Wielu wierzących ludzi uważa, że nie musi walczyć, już dostałem mam to, po co walczyć? Ale spotykamy Pana Jezusa, który walczy i który mówi, żebyśmy szli i naśladowali Go. Spotykamy apostołów, którzy walczyli, czyż byśmy my nie mieli walczyć? Po co na ta zbroja, skoro nie mamy walczyć? Po co mamy stać w mocy Pana przeciwko władztwom ciemności, skoro nie musimy walczyć? Dlaczego jesteśmy kuszeni? Dlaczego mamy mieć tarczę wiary, żeby odbić wszystkie te rozpalone pociski diabła, które miałyby nas rozpalić ziemskością? Muszę wiedzieć o co walczę, wtedy będę walczył. Jeżeli umknie mi cel walki, wtedy moja walka jest dziwna, walczę z braćmi, z siostrami, a nie z diabłem. Walczę o rację, obruszam się, albo się cieszę, jak wariat, raz się śmieje, raz zgrzyta zębami, zależy jaka tam sytuacja w tej głowie zaistnieje. A Pan Jezus jest wczoraj, dziś i na wieki ten sam. A Bogu podobają się ci, którzy są stałego umysłu, On ich obdarza dobrem, którzy nie są rozchwiani, którzy są stabilni, stoją na skale zbawienia, stoją w prawdzie i żyją w prawdzie. A więc mamy tu wielką korzyść z tego, że Jezus tu był ale my musimy z niej korzystać.

W Liście do Filipian apostoł opisuje swoją pozycję, w 3 rozdziale opisuje jak to było, kiedy żył jeszcze jako faryzeusz, jakie miał tam swoje zasobności, według zakonu, człowiek bez nagany, a więc starał się cały czas wypełniać to wszystko, co tam w zakonie przeczytał, chociaż pisze, że miał dobre zamiary, ale trzymało go się jednak zło i co rusz musiał iść z jakąś ofiarą, żeby rozliczyć się z tym swoim grzechem. I od 7 wiersza on pisze:

 

„Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę.”

 

Bo to szkoda, to wzbudzało w nim poczucie wartości, a wartość prawdziwa, to Chrystus.

 

„Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie (za gnój), żeby zyskać Chrystusa”

 

Tak warty jest Chrystus, tyle warty jest Chrystus.

 

„I znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości (…)”

 

Tak jakby jeden pociąg jechał tylko, wyjeżdżał z miasta, a miasto całe się pali i w tym pociągu jest ratunek, możesz się uratować. Jak biegniesz? Jak bardzo patrzysz, żeby zdążyć? I jak dla ciebie jest to ważne, żeby ten cel osiągnąć? To jeszcze bardziej znaleźć się w Nim, w Chrystusie. To jest miejsce naszego spotkania z Bogiem, miejsce wiecznego naszego zadowolenia w Nim, w Chrystusie, wszystko w Nim. W Nim przynosimy owoc, w Nim radujemy się, w Nim miłujemy, w Nim przebaczamy, w Nim widzimy sens naszego tutaj ziemskiego życia, aby żyć poznając Pana, bez własnej

 

„(…) sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną,(…)”

 

wszystko zostało z tyłu.

 

„(…) i zdążając do tego, co przede mną,”

 

To jest ten cel, być tam, gdzie jest Chrystus.

 

„Zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy.”

 

Mogę wam powiedzieć, jak łatwo jest rozpoznać czy człowiek poznał Pana, czy nie, po jego gorliwości, staranności, uczciwości, prawości i takim stałym przebywaniu w społeczności z Bogiem, po tym można rozpoznać. Jeżeli człowiek tego jeszcze nie ma, to potrzebuje odnaleźć całą swoją sprawiedliwość w Chrystusie, to znaczy, że człowiek jeszcze gdzieś ma swoją sprawiedliwość, która stawia człowieka w rzędzie lepszych. To nie pozwoli ci żyć w zwycięstwie, to nie daje zwycięstwa, to przeszkadza. Paweł mówi: Pozbyć się całej mojej sprawiedliwości, żeby wejść w Jego sprawiedliwość, w niej zwyciężyć diabła, pokonać wszystkich wrogów mojej duszy, dzięki sprawiedliwości Chrystusa, dzięki zwycięstwu Chrystusa.

 

„Zmierzam do celu, do nagrody w górze,(…)”

 

Zachęcam was, jeszcze jest czas, mówimy o tym, żeby zobaczyć, wróg chce osłabić nas. Letniego Pan mówi, że usunie, gorący, płomienni, rozpaleni, zapaleńcy, gorliwcy, którzy wiedzą o co walczą, którzy wypierają się, którzy pokutują, porzucają, uczciwie rozumieją, że to jest dla świętych i nie chcą żyć w głupocie, chcą być święci, oddzieleni dla Boga, tak jak święty jest Jego Syn, pierworodny, Jezus Chrystus, tak święte wszystkie dzieci niebiańskiego Ojca. Ale to musi być On, jeżeli to nie On, to chrześcijaństwo jest nudne, nie ma nic do zaoferowania, jak tylko filozofię, psychologię, jakieś opowieści, bajki, jak pisze Słowo Boże, bajki opowiadają. Ale poznać, Paweł, wie o czym pisze, on poznał życie Jezusa i on wiedział, że to życie Jezusa jest tym, co daje mu dzisiaj społeczność z Bogiem i wiecznie, i on cieszył się, że nie żyje już on, ale żyje w nim Chrystus.

Wiecie, jak my kochamy Jezusa i chcielibyśmy wyeliminować nas, chcielibyśmy, żeby każdy, kto mieni się wierzącym, chciał się dać wyeliminować, usunąć, żeby został tylko Chrystus, żebyśmy Chrystusa kochali ponad wszystko, żebyśmy chcieli tu Chrystusa, nie Adamów, nie Ewy, ale Chrystusa Jezusa i żeby każdy wziął w tym udział, jako rozumiejący po co przyszedł Chrystus na tą ziemię, żeby nie zginąć w swojej głupocie, nie osiągnąwszy celu, tego, po który przyszedł Jezus, aby zbawić nas z naszych grzechów, uwolnić od naszych złośliwości, połączyć z Ojcem, złączyć z Ojcem, dać prawo bycia dziećmi Boga, uczynić współdziedzicami, obdarzyć wieczną chwałą, w której On dzisiaj jest, wszystko dla ciebie, dla mnie, Jezus. Jeżeli ja tego nie będę mieć, to jestem głupcem, jeżeli ty nie będziesz mieć, też jesteś głupcem. Jeżeli to mamy, to jesteśmy mądrzy, mądrością naszą jest Chrystus.

Wykorzystujmy czas, bądźmy prawdziwie walczącymi ludźmi, o tak ważną sprawę w naszym życiu, jak wieczność, nie bądźmy lekkomyślni, nie zostawiajmy tego komuś albo: a, to na lepsze czas jakiś. Nie ma lepszego czasu niż dzisiaj, nie ma lepszego czasu, aby walczyć o swoją wieczność. Skoro widzę Jezusa tak walczącego, to nie wierzę, żeby ja tak sobie leciutko przeszedł i wszedł do wieczności. Będziemy o tym mówić, bo to jest w Biblii napisane i wiesz dobrze, że nie osiąga się czegoś cennego bez walki, o cenne rzeczy się walczy, a największa bitwa jest o Jezusa, bo jest najcenniejszy. Dlatego niech Bóg pomoże tobie i mi, niech nasze modlitwy sięgają nieba z tym świętym wołaniem: Nie chcę już żyć ja, Ojcze, chcę by żył Twój Syn we mnie, chcę żyć dzięki Jezusowi, nie dlatego, żeby ludzie mnie podziwiali, nie żeby opowiadać jaki jestem wspaniały. Boże, chcę należeć do Ciebie w Jezusie, nie interesuje mnie afiszowanie się, nie interesuje mnie to, żeby być lepszym od innych, interesuje mnie Twój Syn, On nie chciał być lepszy od nikogo, On stał się najmniejszym, usłużył nam wszystkim, opluty, znieważony, wykpiony, odrzucony, pobity, a jakże znieważony przecież, bo to Boży Syn, nieustannie dążył do celu, by uratować ciebie i mnie. Niech Bóg tobie i mi pomoże, to jest trudny czas, czas, w którym my potrzebujemy wrócić do sił, do bitwy, do prawdziwej bitwy o naszą wieczność, do bitwy o nas o dzieci, które dał Bóg, prawdziwej bitwy, gdzie każdy, który rozumie po co przyszedł  Chrystus, czy każda, która rozumie, po co przyszedł Chrystus, będzie o to walczyć, jak jest opisane w Biblii, w jaki sposób walczyć o swoją wieczność, jak nie pozwolić diabłu oddzielić się od Chrystusa, jak trzymać się Pana, tylko wtedy, kiedy wiem, że bez Niego na pewno zginę, a z Nim na pewno żyć będę wiecznie. Kto ma Syna, ma życie, to jest rzecz pewna. Niech Bóg pomoże każdemu z nas, to jest bitwa z chytrym wrogiem, on zna wszystkie możliwości, on jest wyćwiczony we wszystkich fechtunkach, we wszystkich sposobach, jak wytrącić ci miecz Słowa Bożego w ręki, jak oddzielić cię od tego, co jest ku natarciu i obronie, żebym został w własnymi zmysłami, a może ja nie jestem Bogu miły? A może Bóg nie chce mnie zbawić? A może ja się nie nadaję do tego wszystkiego? Diabeł chce, nie chce, żebyś był ze słowem: Tak Bóg umiłował cię, że posłał Swojego Syna, żeby cię zbawić, nie zatracić, nie zabawić, ale zbawić, żeby dać ci siły zwycięstwa, żebyś deptał, czy deptała po wężach i skorpionach, i żeby ci nic nie zaszkodziło. Taki jest Chrystus, niech będzie imię Pańskie uwielbione.

Ja wiem, że bajki są milej słyszane ludziom, ludzie, którzy opowiadają bajki są lepszymi wykładowcami, ale to, co mówi Jezus jest nie bajką, tylko prawdą i prawda daje zwycięstwo. Niech Bóg będzie z tobą, bracie i siostro, nie chciej zginąć, chciej się ratować. Nasz ratunek, to Chrystus, nasze zwycięstwo, to Chrystus, ale muszę widzieć po co On przyszedł. Odpowiedz sobie na to pytanie: Po co On przyszedł? I wtedy zadaj sobie drugie pytanie: Co ty z tym zrobisz? Ojciec dał majątek swemu synowi, zobaczcie, co syn z tym zrobił? Zmarnował, ale jeszcze wrócił do ojca, powiedział: Ojcze, nie jestem godzien nazywać się twoim synem, uczyń ze mnie jednego z najemników twoich. Ale ojciec widział w synu, że powstał z martwych, bo tylko ktoś, kto rozumie, że uczynił zło i jest mu przykro z tego powodu, sam by się ukarał, rozumie, co się stało. I wtedy ojciec każe przynieść mu sandały, suknię, pierścień synowski i wyprawia ucztę z powodu tego syna, który wrócił. Daj się zdobyć, daj serce swoje zdobyć Panu, siadaj, czytaj, spędź z Nim czas, nie zmarnuj tego czasu na pustotę, wygraj, wygraj czas bycia z Bogiem. Diabeł będzie ci chciał zorganizować czas z Jezusem, diabeł jest organizatorem wszystkiego, zgromadzeń, śpiewu, modlitw, czytań, wszystkiego, nie zgódź się na jego organizację, nie czytaj ot coś, przeczytaj i zobacz czy ty tego chcesz, czy naprawdę chcesz tego, co tu jest napisane? Jeżeli tak, to wołaj o to. A jeśli prosisz zgodnie z Jego wolą, da ci, On zawsze mówi prawdę. Amen.

Jan 14:23