24.01.2025r. Marian - Gdzie jest wiara wasza?

24.01.2025r. Marian - Gdzie jest wiara wasza?

 

            Z Ewangelii Łukasza 8:22-25 „ I stało się pewnego dnia, że wstąpił do łodzi On i uczniowie jego i rzekł do nich: Przeprawmy się na drugi brzeg jeziora. I odbili od brzegu. A gdy płynęli, On zasnął. I zerwał się gwałtowny wicher na jeziorze i fale ich zalewały, i byli w niebezpieczeństwie. Tedy przystąpili do Niego i zbudzili Go, mówiąc: Mistrzu, Mistrzu, giniemy. A On obudziwszy się, zgromił wiatr i wzburzone fale, a one uspokoiły się i nastała cisza. I rzekł do nich: Gdzież jest wiara wasza? Oni zaś, przestraszywszy się, zdumiewali się i mówili jedni do drugich: Któż to jest ten, że nawet wiatrom i wodzie rozkazuje i słuchają Go?” I wiecie, to pytanie będziemy chcieli mieć przed sobą: A gdzie jest wiara wasza? Pan Jezus, nim przyszedł tutaj w ciele na ziemię był w niebie i widział tą całą biedę na tej ziemi; była świątynia, wszystko już tam było poukładane, kapłaństwo, faryzeusze, uczeni w Piśmie, którzy byli wszyscy tak mądrzy, jakby wszystkie rozumy pozjadali i już z byle kim by nie porozmawiali, bo już takie rozwinięte mieli rozmowy między sobą, że jakbyś wszedł, to już byś nie wiedział o czym mówią. I smutni ludzie, którzy żyli na tej ziemi, i nie widzieli sensu swojego życia. To wszystko było smutne. Chodzili do świątyni, i do końca nie rozumieli tego co tam się dzieje. Ci robili jakieś rzeczy, widzieli, że ci kapłani nie myślą nawet, żeby coś zrobić, aby dotrzeć do nich, aby oni mogli zrozumieć coś o Bogu. Cieszyli się sami, że coś wiedzą o Bogu nawet, jak rozmawiali z Panem Jezusem, mówili nawet: Ojca mamy w Niebie, to jest nasz Bóg. A Jezus powiedział: Nie. Waszym Ojcem jest diabeł, gdyż nie chcecie słuchać się tego, który przyszedł od Ojca do was.

            A więc straszny czas, biedny czas. Tylu ludzi, święta, wszystko, a ci ludzie byli zasmuceni, chodzili w grzechach, wielu było chorych, opętanych; to był naród wybrany, naród w którym powinno być miejsce dla Boga, a tego miejsca nie było. Gdzież ich wiara była? Mieli Pisma, mogli czytać to, czego myśmy poganie nawet nie mieli pojęcia, a oni to mieli w swoich rękach, mogli czytać o Stwórcy nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych, jak On to uczynił; znali historię i wszystko wiedzieli; my byliśmy w ciemnościach , zagubieni poganie, a oni wiedzieli to wszystko i nie umieli z tym nic zrobić, jak tylko żeby zamknąć to w jakiejś klatce przemądrzeń, jakiś grup, które się czuły lepsze od innych, i w sumie przedstawili Boga, jako Boga, który nie chce mieć nic wspólnego z człowiekiem; Boga, który się oddalił od człowieka. Wiara zniknęła, ludzie stracili sens życia. Uznali, że to jest tylko tutaj, na ten czas i potem już nic nie będzie, a więc jak będzie tak będzie, aby jakoś to przeżyć. I w to wszystko przyszedł Jezus.

            Rozumiecie, świątynia, blaskiem jaśniejąca, złota pełno, wszystko pozłocone, wygląda majestatycznie, a oni z tego miejsca modlitwy, uczynili jaskinię zbójców. I ludzie, którzy tam przychodzili byli okradani, zabierano im to, co jeszcze posiadali, żeby niby jeszcze powiedzieć, że to dla Boga czynią, co w sumie nie było dla Boga, tylko dla nich.

            I Pan Jezus nie przyszedł w błyszczących klejnotach, w złocie, a nawet nie był to przystojny mężczyzna, który by się mógł podobać. Ten, który przyszedł pokazać nam Ojca, przyszedł w ciele, które się nie podobało ludziom, ale tam mieszkało to, czego ludzie ci potrzebowali. Oni szli do świątyni wspaniałej, złoconej, i tam nie mogli tego znaleźć, bo ci kapłani, zgubili poznanie, przestali rozumieć Boga. I przyszedł Ten, wydawało by się prosty syn cieśli, urodzony w ubogim domu, ale to było niesamowite co się zaczęło dziać, ludzie zaczęli rozumieć, że spotkali na drodze kogoś wyjątkowego, kogoś zupełnie innego, kogoś kto może im pomóc; i po raz pierwszy na tej ziemi pojawiła się nadzieja, nadzieja, że nie musi tak być; nie musi tak być, że ludzie nie rozumieją w ogóle Boga, nie rozumieją z kim mają do czynienia, nie musi tak być! Zaczęli słuchać Jezusa. I kto miał pretensje o to​​​??? No ci uczeni w Piśmie, kapłani, oni mówili: jak wasz Nauczyciel może z grzesznikami siedzieć razem?? A Jezus usłyszawszy to powiedział: Zdrowi nie potrzebują lekarza, chorzy potrzebują lekarza. Przyszedłem do grzeszników, a nie do sprawiedliwych; przyszedłem ratować, zbawiać, nie zatracać. Nie przyszedłem potępiać, ale pomóc, pomóc nabrać tego co człowiek powinien w sobie mieć: Wiarę.

            I patrząc na tego Jezusa, ludzie zaczynali doznawać, że pojawia się w ich wnętrzu wiara. Niesamowite, co? Chodzili znękani, ta kobieta co dwanaście lat po lekarzach chodziła, dowiedziawszy się o tym Jezusie, ona wiedziała, że jest świątynia w Izraelu, wiedziała, że są kapłani, wiedziała, że są uczeni, wiedziała, że są święta, wiedziała wszystko, ale ona nie widziała nigdzie nadziei. Wszędzie chodziła, lekarze ją oczyścili z wszystkich pieniędzy, i dowiedzą się o Jezusie, że On chodzi i czyni cuda, uzdrawia ludzi; i wzbudzono w niej wiarę – i to jaką wiarę! Ona uznała, że jeśli dotknie się chociaż Jego szat, zostanie uzdrowiona. To jest niesamowite!! Na ziemi pojawił się cud!!! Wśród ludzi zagubionych, w takim zamąceniu, ciemnościach, pojawił się cud wiary! Oni zaczęli Go szukać, zaczęli rozumieć, że On ma dla nich coś niesamowitego.

Idzie pięć tysięcy chłopa, jeszcze kobiety, dzieci, wszyscy siadają, słuchają tego Jezusa. Mija jeden dzień, drugi, trzeci, a oni nie chcą od Niego odejść! Co On takiego opowiadał im? On im mówił to, co oni nigdy nie słyszeli wcześniej. Tak samo jak ci, którzy przyszli ująć Jezusa, powiedzieli: Nikt nigdy tak nie mówił jak On, bo On mówił jak miłość mówi, a nie jak mówi mądrość, przemądrzałość, cwaniactwo i szukanie własnej chwały. On nie szukał swojej chwały, On szukał chwały dla Ojca, aby ludzie przez Niego wrócili do Ojca. Aby ludzie nabrali otuchy, uwierzyli.        Wiara jest niesamowitym darem od Boga. Jeżeli człowiek doznaje, że ma wiarę, to już jest bogaczem, bo z wiarą, może mieć nadzieję, a nadzieja nie zawodzi, bo Duch Święty rozlewa miłość w sercach naszych. A więc wiara jest skarbem, pośród tego zdeprawowanego świata, wiara jest skarbem i dlatego Jezus zadaje proste pytanie: Gdzie jest wasza wiara?! Dlaczego ją nie używacie? Czy nie wiecie kim jestem? Przecież wiedzieli, że On jest Synem Bożym, że On czyni takie rzeczy, a mimo wszystko, za każdym razem, jeszcze bardziej się dziwili. Kiedy uciszył te sztormowe wody, ten wicher, byli zadziwieni, kimże On jest, że może rozkazywać wiatrowi i wodzie? On jest Panem tego wszystkiego, przez Niego i dla Niego to wszystko zaistniało. Zrozum, bez wiary jesteś po prostu człowiekiem, ale strasznie biednym. Jeżeli nie będziesz widzieć Jezusa, bo tylko On może być centrum wiary, obiektem wiary, jeżeli nie będziesz widzieć Jezusa, to ty jesteś biednym człowiekiem pośród wspaniałego świata.

            Zobaczcie, Bóg pięknie uczynił wszystko, niesamowite to jest wszystko. Wszystko wie, kiedy się budzić, wie kiedy rozwijać, drzewa wiedzą one mogą już zacząć puszczać pąki, zwierzyna, pszczoły – wszystko wie, kiedy się ruszyć. Kto to stworzył tak mądrze? I kto uczynił te wszystkie barwy, spojrzysz w niebo, widzisz ten błękit nieba, spojrzysz w wodę, jak piękna jest woda. Kiedy człowiek, dopóki jej nie zmącił, to można było widzieć głęboko, głęboko co tam pływa. I to wszystko On uczynił. I rozumiecie? Bóg jest wspaniały! Jego piękno przerasta wszystko. Bo tylko ktoś wspaniale piękny, mógł uczynić tak piękne rzeczy, które mają być taką namiastką obrazu, tego kim On jest, jaki On jest. Jakie On ma odczucie kolorów, jakie On ma odczucie blasków, jakie ma odczucie poruszania się! Zobaczcie, jak my się np. poruszamy, jak kogut się porusza, jak lew się porusza. Jak porusza się pies, krowa, kot – zwróć uwagę, jakie mają elastyczny ruch, te wszystkie stworzone przez ludzi roboty, one mają taki nienaturalny, a Bóg dał człowiekowi, zwierzętom, naturalny sposób poruszania się, niesamowity Bóg! Nie uczynił z nas jakiś klocków, zamkniętych i tylko takich stojących w miejscu, ale dał nam prawo poruszać się, niesamowite! Bo On jest takim Bogiem.

            I On już pierwszy miał zarzut, że ludzie widząc stworzenie Jego, nie oddali Mu chwały jako Bogu, ale znikczemnieli w sercach swoich i zamienili Boga prawdziwego na obrazy... i teraz jak byśmy spojrzeli na to - tak to widzę - Chrystus nie założył nowej religii. Chrystus przyszedł zgromadzić zagubionych ludzi pod siebie, przyszedł uczynić Ciało swoje na ziemi; nie religię, Ciało, które się porusza zgodnie z rozkazami Głowy; poddane, uległe, szczęśliwe i wdzięczne, które zawsze będzie gotowe czynić to, co chce Jezus. On po to przyszedł, zdobył nasze zaufanie, przebaczył nam wszystkie przestępstwa, obdarzył nas skarbami, wiarą, nadzieją miłością i mówi: A teraz będę cię używał w sposób najbardziej miłujący ciebie, żebyś mógł zobaczyć, że cię kocham i nie poświęcam ciebie, ale daję ciebie innym, żeby inni mogli zobaczyć, jak ja ich też kocham. On nie przyszedł założyć żadnej religii.

            I kiedy apostołowie byli, Pan Jezus już wykonał całe zadanie, został ukrzyżowany, zmartwychwstał, grzechy nasze zostały nam przebaczone przez Boga, apostołowie napełnieni Duchem Świętym, wyruszyli dalej, aby opowiadać Prawdę o Ciele Chrystusa. To jest o wywołanych. Wywołanych przez Boga w Chrystusie z tego świata ciemności. On przyszedł zgromadzić wywołanych; tych, którzy doznali powołania Bożego, żeby wyjść do Chrystusa. I On jest tym, który zgromadza tych wywołanych wszystkich, i wszyscy ci oni dostają jednego Ducha, mają jedno serce, jedną wiarę mają w tego Jezusa Chrystusa. I oni są jedno, oni są razem, oni są złączeni w tym Chrystusie Jezusie i oni żyją, radując się w Panu zawsze. On nie stworzył żadnej religii, i dopóki żyli apostołowie, jeszcze sprawa była pilnowana, że to nie ma być żadna religia, to ma być Ciało Chrystusa. Oni nie nazywali tego kościołem, ani nie nazywali tego jakoś inaczej, oni uznawali cały czas jednakowo, to są wywołani przez Boga. To są powołani przez Boga do tego, żeby należeć do Chrystusa Jezusa, i oni mają się tak nawzajem traktować. Oni nie należą już do tego świata, oni nie są złączeni,  przez krzyż oni umarli dla świata, by żyć dla Boga. Nareszcie! Nareszcie. Nareszcie.

Wiecie, dzięki Jezusowi, mam nadzieję, zobaczyć Tego Boga, który rzekł i stworzył to wszystko. Jezus obiecał, że jeśli będę miał czyste serce, to Boga oglądać będę. A moje czyste serce, zapięczętowuje czystością Chrystus, bo On jest doskonale czysty. Dopóki mam Chrystusa w sercu swoim, On mieszka tam, jestem czysty, będę oglądać Boga. Zobaczę Tego, który to stworzył. Chcę. Chcę tam się znaleźć, chcę tam być, dlatego, że Jezus przyniósł mi nadzieję i tobie nadzieję przyniósł. Nadzieję, która nie jest oparta na cielesnych ludziach, ale na samym Chrystusie.

            I kiedy apostołowie jeszcze pilnowali, ale już powoli zaczynało ich  ubywać, byli zabijani, jeszcze ci najbliżsi, jeszcze, ale już zaczęła się pojawiać grupa ludzi, która chciała z tej społeczności wywołanych stworzyć religie. Już Paweł mówił, kiedy zebrał tych starszych efeskich, że gdy odejdę spośród was wyjdą tacy, którzy będą chcieli pociągnąć za sobą, to znaczy w religie. Dopóki jest w naszym myśleniu: wywołany jestem by żyć z Bogiem w Jezusie, to jest moje zwycięstwo! A jak w moim myśleniu pojawia się religia, to jest moja porażka, bo wracam z powrotem do tego, co nie pomogło żadnemu człowiekowi. Wręcz nawet odrzuciło ludzi od Boga. I kiedy już czytam Jana, gdy mówi, że ten Diotrefez, już sobie uzurpuje prawo, żeby sprzeciwiać się Janowi, i uważa inaczej. Uważa, że nie trzeba już myśleć w ten sposób jak apostołowie to przekazali, że można myśleć już inaczej, zaczęły się pojawiać zaczątki religii. Niedaleko po śmierci Pana Jezusa, apostołów, kiedy oni już dobiegają do końca, pojawiają się ludzie, którzy będą chcieli zrobić z tego religie. I oni są bardzo silni, ponieważ już wielu ludzi, którzy wyszło, wywołanych zostało, nie chcieli, woleli posłuchać jak można żyć w grzechu i być z Bogiem pojednanym, niż posłuchać apostołów, którzy powiedzieli: Przenigdy!!! Pan Jezus umarł, żeby skończyć z grzechami, a nie żeby w Ciele Jego były nadal członki grzeszne. Przyszedł oczyścić, uwolnić, nie będziecie już grzeszyć, Chrystus was zbawił. Wierzcie w Jezusa, macie przebaczenie przez krew Jezusa, macie zwycięstwo nad diabłem, nie oddajcie tego za nic, mówią. Ale tamci już mijali krew Jezusa. Potrzebowali czegoś innego, oni nie szukali już tego, żeby ludzie przychodzili do Jezusa i oddawali chwałę – bo oni nie mieli z tego zysku. Oni potrzebowali, jak tamci kapłani wcześniejsi, zysku z tego, że ludzie się nawracali; bo chcieli posiąść ich zasobność, pieniądze. To już Paweł mówił: Przyszli między was tacy, którzy chcą się nazywać apostołami, ale czy oni mają świadectwo takie jakie ja mam?? Że ja nie żyłem z waszych pieniędzy i oni też nie będą żyli z waszych pieniędzy?? O, to po co wtedy oni mieli by przychodzić do tych ludzi, jak nic z tego nie osiągną dla siebie.

            A więc religia zawsze potrzebuje ludzi, aby budować się, aby pokazywać potęgę religii: budować coraz wyższe budynki, coraz więcej napełniać je różnymi rzeczami, skarbami, żeby było widać, że to jest bogate – a przecież taki Jezus nie był. Przecież to bogactwo wcale nie było na Jezusie, a On był świątynią Boga. I On pokazał jak naprawdę ma wyglądać świątynia – ma być prosta, ale radosna, wdzięczna, szczęśliwa, czysta chwalebna.

A oni, żeby to odwrócić, musieli zacząć coś kombinować; a więc zaczęli kombinować: o wy jesteście wierzący, ale posłuchajcie, wy nie musicie wcale przestać grzeszyć, wy możecie dalej żyć w grzechach, Jezus was kocha, Ojciec was kocha, już jesteście zbawieni, bo skoro uwierzyliście, to już jesteście zbawieni, i bez względu na to jak będziecie żyli, już jesteście zbawieni. I grzesznikowi, zaczęło to pasować: Taki Bóg to mi pasuje; ja nie muszę skończyć z grzechami, mogę żyć dalej w tych różnych związkach cudzołożnych, w różnych rzeczach i jestem zbawiony, to mi pasuje. Religia zaczęła sobie torować drogę; a wiadomo kto jest tym pomysłodawcą religii – diabeł. A więc on zaczął budować kształt religii chrześcijańskiej, żeby ona tak od razu nie odeszła od tej nauki apostolskiej, ale powoli zaczęła zmieniać bieg, zmieniać z powrotem w obiekty, w budynki sakralne, różne rzeczy; w kapłaństwo raptem... Znowuż pojawili się kapłani, laikat – już Pan Jezus w księdze Objawienia wspomina, że On tego nienawidzi. I zaczęło się coś budować, i w tym budowaniu, oczywiście to, co przyniósł Chrystus, już nie pasowało.

A więc musieli coś pozastępować, musieli stworzyć sobie boga, boga, który będzie bogiem tej religii, który będzie się zgadzał z tą religią. I zaczęli myśleć jak go stworzyć, w jaki sposób go stworzyć; znamy jak do tego doszli w końcu, w jaki sposób zaczęło się. Zaczęły się pojawiać głosy, zaczęła być walka o to, żeby odsunąć człowieczeństwo Chrystusa na bok, bo ono było zbawcze; bo w człowieczeństwie Chrystusa było pojednanie z Ojcem – a wypychanie w stronę boskości Jezusa, żeby usunąć Jego człowieczeństwo, a zrobić z Niego Boga równego Ojcu, czego Chrystus nigdy nie powiedział. Jezus powiedział, że Ojciec jest większy ode mnie, Ojciec mnie posłał, Ojciec działa, Ojciec decyduje. A więc wymyślono w ten sposób, żeby zrównać Syna z Ojcem, że są jednakowo. A wcześniej diabeł zawsze chciał się zrównać z Najwyższym. A więc zawsze w jego planie było siąść obok Boga, rządzić, władać. I kiedy nie mógł, bo został już wypędzony z nieba, a więc postanowił przez naukę religijną, zasiąść po prawicy Boga; zrównać się z Najwyższym. I wprowadzając tą naukę w tą religie nazywającą się chrześcijańską, ale już nie jako wywołani, tylko jako tworzący religię, gdzie są kapłani i laikat, zaczęło to się już tworzyć i ludzie zaczęli to przyjmować. Byli nieuczeni, nie byli świadomi, większość z nich nie miała Biblii w rękach, żeby skonfrontować to; a więc wykorzystano to, że musieli słuchać tych uczonych i dowiedzieć się od nich co jest prawdą.

            Później dołączono jeszcze do tego boskość Ducha Świętego. Duch Święty jest Duchem Boga i jako Duch jest Bożym Duchem, Boga Duchem. Ale im potrzebny im był inny bóg, bo każda religia potrzebuje mieć swojego boga , który się odróżnia od innych, a więc stworzone w ten sposób nowy sposób pojmowania Boga; ale to było dla tej religii dalej za mało. A więc zaczęto tworzyć obrazy, posążki, które miały pokazywać Jezusa. Co wiemy, że Jezus nigdy na to by się nie zgodził; ale ten fałszywy tak, ten fałszywy chciał, żeby go malować. On nawet sobie wymyślił, kogo najlepiej wymalować, przystojnego faceta, który będzie miły dla oczu. A więc zaczęto malować obrazy Jezusa, którego nie widzieli, a którego poddał im diabeł. Zaczęli tworzyć posążki, zaczęli stawiać różne krzyże, zaczęli się temu kłaniać, co Bóg nigdy tego nie chciał i nazywa to bałwochwalstwem, ale religia tego potrzebuje.

            Potem wymyślono: potrzebna by była jeszcze bogini, bo każda religia ma swoją boginię też. Wymyślono to Maria będzie tą boginią, ona będzie Bogarodzicą, matką, która urodziła Boga. A więc w tym momencie już zaistniała możliwość, żeby z niej też uczynić boga, kogoś ważnego, nawet ważniejszego od Chrystusa, bo powiedziano: przecież ona jest wstawienniczką, ona może przyjść i powiedzieć, i ona wszystko ci załatwi, nie musisz iść do Jezusa, możesz iść do Marii; a więc wprowadzono w błąd ludzi, odciągnięto od Chrystusa w kierunku Marii.

            Ale to było jeszcze za mało, ta religia potrzebowała jeszcze więcej odstępstwa, bo diabeł lubi, jak coraz dalej jest to oddalone od Boga, od tego kim jest naprawdę Bóg, żeby ludzie, którzy będą w tej religii, może słyszeli Słowo Boże, będą je łączyć z tym co ją otacza, z tymi obrazami, posążkami, z tymi poubieranymi dziwnie mężczyznami, którzy robią dziwne rzeczy, których nikt nie rozumie, a więc wymyślił, że trzeba jeszcze świętych znaleźć, których będzie czczono; a więc człowieka, który będzie święty. I zaczęto tworzyć obrazy świętych, których będzie można prosić o coś; a jakiegoś tego, jak coś zgubisz, a tego jak coś się stanie, a tamtego jak coś; że nie musisz iść do Jezusa, możesz iść do świętych! I tak pokolenie za pokoleniem, coraz dalej i dalej. Mówię prawdziwie, tak się urodziłem, w katolicyzmie. To jest efekt tego, co zaczęło się dziać już w pierwszym wieku. Kiedy wystąpiono przeciwko Jezusowi i nauce apostołów i proroków.

Urodziłem się wśród obrazów, ochrzczony byłem jako małe dziecko, nic nie wiedzące, uczono mnie jak klękać przed tym, jak to czcić, jak całować i byłem pusty. Byłem smutny. I byłem nędzny tak  jak Izraelici przed przyjściem Jezusa; mając świątynię, mając święta, byłem zgubionym człowiekiem. To wszystko się zakręciło. Ta religia nie była w stanie mi pokazać Boga. Była w stanie mnie jedynie odepchnąć i w jakimś czasie po prostu odszedłem od katolicyzmu, przestałem chodzić, Ela chodziła dalej.

            Potem namówiła mnie, żebym poszedł do spowiedzi, ale nie widziałem sensu w tym. Rozumiecie, jakie to straszne. Coś co ma mówić o Bogu, nie daje ci prawdziwego sensu życia! Jakie to oszukanie, ilu ludzi jest oszukanych mówiąc: ja mam wiarę ojców. A jaka to wiara? Jakiego masz Chrystusa, czy to jest ten, który mówi tutaj z Biblii, że Ojciec jest większy ode mnie, Ojciec mnie posłał, Ojciec mi wszystko poddał. Ojciec mi dał abym miał życie w sobie. Ojciec mi dał prawo sądzenia, Ojciec, Ojciec, Ojciec, wszystko od Ojca. Jest Bogiem, ale z Boga Ojca, a nie inaczej. Jest jeden Bóg, który decyduje o wszystkim i Jego wola jest wypełniania przez Jezusa, jak i przez Ducha Świętego, i przez wywołanych, Prawda jest dalej głoszona. I Pan Jezus zawsze chciał, żeby to nie poprzez blaski, chwalebne miejsca; gdzie ludzie mówią: tu nie godzi się o Bogu mówić, bo w pracy rozmawiasz, tam jest miejsce do mówienia o Bogu, tak ludziom wmówiono, że te budynki wyzłacane posążkowane, obrazami pokryte, to jest miejsce do rozmowy o Bogu. A w pracy, a na ulicy już się nie rozmawia o Bogu, bo to nie jest miejsce godne, by rozmawiać o Bogu. O Bogu rozmawia się wszędzie. Pan Jezus wszędzie rozmawiał, na polu, na górce; a gdy zaprowadził tych dwoje uczniów, Jana do siebie, oni zobaczyli proste mieszkanie; a co tam doświadczyli? Spotkaliśmy Mesjasza – niesamowite. Spotkaliśmy Jezusa. I to jest to przebudzenie, ta radość, to przywróciło życie! To co miało bezsens z powodu tej religii, która otaczała...

Kiedyś pamiętam, jako młody chłopak, z paroma jeszcze kolegami, żeśmy dla ciekawości chcieli zajrzeć do pewnego miejsca, nie był to katolicki, to był jakiś inny, i weszliśmy, a tam zakadzone wszystko, jakieś ten, żeśmy uciekli stamtąd.

            Jak staniesz przed Panem Jezusem, to najchętniej byś usiadł i słuchał co On mówi. Nie uciekasz. On nie jest straszydłem, On nie straszy. I widzę to całe kombinowanie wroga, była Biblia, a więc zrobiono z Biblią tak, że przetłumaczono ją na język, którym się nie posługiwał normalny człowiek. I w tym języku czytano ją na tych mszach i nikt nie wiedział co jest czytane naprawdę  z Biblii; po to żeby nie wiedzieli, nie znali Prawdy.

A potem ludzi, którzy chcieli, żeby ludzie prości poznali Prawdę, palono  na stosach – w tej religii, która mówi, że ona jest Bożą religią. Nie ma w tej chwili żadnej Bożej religii, wszystkie religie są nieboże. Bóg nie mieszka w budynkach ręką ludzką uczynionych, On mieszka w Swojej własnej świątyni, którą zrodził w Jezusie Chrystusie, to znaczy w ludziach, nas ludziach, którzy należymy do Niego, my jesteśmy Jego świątynia. I zobaczcie jak my wyglądamy?? Czy chodzimy w złocie, dlatego że Bóg mieszka w nas? Czy chodzimy z głową w chmurach i pokazujemy swoją wyższość? Nie. Dlaczego? Bo ten Bóg nie jest pyszny, nie jest dumny, to jest pokorny, cichy, Boży Baranek, Chrystus Jezus w nas, nadzieja chwały.

            A więc zobaczcie, to mi dało zwycięstwo, że mogłem odczuć, że warto żyć na tej ziemi, że warto mi żyć na tej ziemi. Skoro Jezus jest, to warto żyć na tej ziemi! Dziwię się ludziom, którzy  czytają Biblie i nie mogą pojąć tej prostej Prawdy. Kiedy spotkasz Jezusa na swojej drodze, nikt cię już nie będzie ciągnął do Niego, ty sam będziesz biec za Nim, sam będziesz uciekać od wszystkich ludzi, którzy by cię chcieli od Niego odciągnąć; będziesz wołać: Puśćcie mnie! Ja potrzebuję Jezusa! Więcej niż waszych skarbów, waszych pozycji, waszych nominałów jakiś! Czegokolwiek! Bardziej potrzebuję Jezusa, bo twoje serce już będzie nowe i będziesz tęsknić do Niego!

            To jest niesamowite, kiedy z takiego upadłego człowieka powstaje nowy człowiek, sercem wdzięcznym, szczęśliwym, zadowolonym! To jest niesamowita chwała nowego człowieczeństwa! To nie jest religia! To nie jest znowuż: posążki, kłaniaj się tu albo tam… - możesz chwalić Boga w każdym czasie, dogodnym czy niedogodnym, bo wszędzie On jest w tobie, jako swojej świątyni! Twoje usta są jego bramą świątyni i z tej bramy wychodzi miła woń chwały, uwielbionego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa i Ojca Jego w Nim i w nas. Chwała Bogu za to! I to jest zwycięstwo! Gdzież jest wiara wasza? - mówi Jezus. Czy nie wiecie kim ja jestem? - mówi Jezus. Dziwicie się, że burzę uciszyłem, wiatr zamknąłem, fale przestały być wzburzone? Ludzie, weźcie się upamiętajcie! Przecież On to wszystko uczynił! Jak miałoby to Go nie posłuchać, jak przez Niego i dla Niego zostało stworzone, On jest Panem wszystkiego. Gdzież jest wiara wasza? Gdzież radość wasza w Panu? Gdzie wasza pewność, że skoro On z nami, to któż przeciwko nam? Gdzie wasze zadowolenie  i chwalebne śpiewy świętych ludzi w Panu Jezusie??!

            A pamiętacie co On powiedział: Kiedy wróce, czy znajdę wiarę na ziemi? Ludzie zdeprawowani, religijnie odsunięci od Boga, bo religia powoduje to, że Bóg staje się obcy. Ludzie chodzą tam, ale nie doznają w ogóle bliskości Boga, nic się do Boga nie zbliżają. Bo zbliżyć się można tylko w Chrystusie Jezusie, kto Go przyjmie ten dostanie prawo bycia dzieckiem Boga, a to nie jest religia, to jest rodzina. To jest Boża rodzina, prawdziwa rodzina, niesamowite, co? To jest prawdziwe, kiedy poznajesz Życie, wtedy rozumiesz, Jezus nie przyniósł religii, przyniósł Życie, te wszystkie religie to jest twór.

            Zobaczcie, że tam mimo wszystko, jednak otwierają Biblie, jednak jest jakaś walka, ludzie pojawiają się, którzy chcieliby się ratować, ale często są przyduszeni tym wszystkim i po jakimś szarpaniu się, dają sobie spokój. A więc musisz wyjść z Babilonu, opuścić Babilon –tak mówi Bóg. Musisz opuścić miejsce deprawacji, żeby stać się całkowicie swobodnym człowiekiem, nieskrępowanym, by móc otwarcie mówić o Zbawicielu swoim, Jezusie Chrystusie. Nie poprzez nauki religii, ale poprzez Ducha Bożego, który ożywia ciebie dla Boga. Duch Święty przemawia o wiele lepiej niż wszyscy religijni ludzie razem wzięci, teologowie, co oni zrobili z Biblii,  teologowie? Podważyli wszystko co w niej jest napisane. Teologowie, podważyli wszystko co tu jest w Biblii napisane. Podważyli to, że Ewangelia została napisana przez tego, że listy przez tego – wszystko tu podważyli. Powiedzieli, że to zostało kiedyś, coś tam, ktoś zrobił i w sumie, to skąd to wiadomo, ktoś mądry coś wymyślił. Teologowie doszli w końcu do tego, do czego dochodzi religia, przestali wierzyć. I ktoś kiedyś powiedział po szkole teologicznej, że dziękuje Bogu, że uszedł z wiarą. Po szkole teologicznej, uszedł z wiarą. Tam jest takie nauczanie, że tam naprawdę ciężko wiarę zachować. Napakują ci głowę różnymi informacjami, które w końcu czynią z ciebie mądrale, ale bez wiary; a bez wiary nie można podobać się Bogu. I stajesz się takim manekinem religijnym, wypełniasz zadanie, a nie ma w tobie życia. I cóż możesz dać innym, jeśli nie ma w tobie życia? I o to właśnie diabłu chodzi, żeby nie było życia w tych, którzy opowiadają różne rzeczy w Biblii, żeby oni byli martwi, żeby to co mówią, też przedstawiali w martwy sposób; żeby ci, którzy słuchają, też byli martwi.

            Wiele rzeczy wróg czyni, żeby ludzie pozostali w tym, w tym bałwochwalstwie. Zobaczcie jak zagubieni są, mówisz o Jezusie, a ci ludzie się wstydzą, śmieją się; polski kraj, religijny kraj, mówią, że tylu katolików jest, a ludzie nie umieją posłuchać o Jezusie, wstydzą się, śmieją się z ciebie: kim ty jesteś w sumie? Chodzą na msze, a są tak daleko od Boga; oszukani, zwiedzeni, umierają, myślą, że jakoś będzie, ale będzie tragedia. Zostali zaprowadzeni do śmierci przez tych którzy żyją w śmierci; nie mają życia. Diabeł walczy przeciwko kościołowi, przeciwko społeczności wywołanych, walczy przeciwko, próbując zrobić właśnie coś religijnego, żeby ludzie przyszli, odśpiewali, pomodlili się, poszli, i dalej żyli w sposób zepsuty; ale Jezus przyszedł nas zbawić, uratować od naszych grzechów.

            I pamiętacie jak do tych ludzi powiedział, którzy różne znaki czynili: nie znam was, bo żyjecie w bezprawiu dalej. Przyszedł nas zbawić, uratować. Nie myśl inaczej o sobie, jak o części Ciała Chrystusa, którego On jest głową, a Jego rozkazy niech będą ci milsze niż najlepsze słowa, najwspanialszego twojego przyjaciela. Niech będą ci milsze słowa Jezusa, On jest ponad wszystkich przyjaciół. A więc gdzież jest wiara twoja? - pyta się Jezus. Kim dla ciebie jestem? - mówi Jezus. Czy jestem religią? Czy jestem życiem? Czy jestem twoim szczęściem? Czy twoim mozołem? Czy jestem twoją wolnością, czy niewolą? Czy jestem twoją wiecznością, czy przemijaniem? Byłem zadziwiony, że po trzydziestu latach, ja niewiele wiedziałem w ogóle o Bogu. Trzydzieści lat bycia w tej religii – nie wiedziałem wiele o Bogu. W ciągu jednego roku poznałem więcej niż w ciągu trzydziestu lat. W ciągu jednego roku bycia z Panem Jezusem... Religia powoduje to, że żyjesz w tym, ale nie żyjesz tym. A gdy jesteś z Panem, to ty żyjesz tym i to się wpisuje w twoje serce. I znając Chrystusa, kochasz Jego słowa, cenisz Jego słowa. To są słowa Umiłowanego, są cenniejsze niż wszystkie inne. I przyszedł mój Zbawiciel, żeby mnie zabrać spośród ciemności i wyprowadzić na światło, aby zbliżyć mnie do Ojca, abym mógł poznać Ojca. Jezus mówi, że Ojca mogą poznać tylko ci, którym On to da. Niesamowite, kiedy Syn wprowadza cię przed oblicze Ojca w swojej czystości i ty zaczynasz mieć społeczność z Ojcem; Ojcem który jest miłością, który cię miłuje, który posłał Syna, żeby nas zbawić.

            Zobaczcie co się dzieje na tej ziemi. Bóg okazuje tyle wspaniałomyślności, a ludzie gubią się w grzechach, gubią się w swoich pomysłach. Pokolenie za pokoleniem odchodzi w tragedię, a Jezus przyszedł ratować. Religia to jest jak zasłona, w niej muszą być jakieś znamiona, musi być otwarta jakoś Biblia, opowiadane jakieś słowo, ale to wszystko jest bez działania.

            Pan Jezus kiedy mówił o tych faryzeuszach, uczonych w Piśmie: słuchajcie co mówią, ale nie żyjcie wg tego jak żyją. Jak czytają Biblie, słuchajcie, ale nie żyjcie wg tego jak oni żyją. Oni nie żyją wg Słowa Bożego.

            I dla mnie i dla ciebie jest bardzo ważne, żeby rozumieć tą historię. Ja nie jestem wrogiem tych ludzi, ale jestem wrogiem diabła, który zbudował anty, coś anty ciału Chrystusowemu. Religijny, zwanym chrześcijańskim, kościół ludzi, którzy żyją w bałwochwalstwie, żyją wśród obrazów, posążków, żyją w grzechach. Bo ci, którzy wiedzą, że Bóg jest żywy, a czczą rzeczy, ubliżają Bogu, który stworzył życie. Dlatego ci ludzie dzisiaj mordują wiele dzieci, unicestwiają te dzieci nienarodzone, bo dla nich: jeżeli masz problem, to usuń problem, a nie patrz na Boga, który stworzył człowieka, żeby człowiek mógł rodzić człowieka, a nie zabijać.

I tak pomyśleć naprawdę sobie, a gdybyś ty, napotkał w swoim życiu, na matkę, która by cię nie chciała, i nim byś się rozwinął, czy rozwinęła, aby się urodzić, po prostu by cię usunęła, nie byłoby cię dzisiaj tutaj, i nie miałbyś nadziei na wieczność. Straszne rzeczy czynią ludzie i nie wiedzą, nie wiedzą, że to jest tak straszne, dlatego Jezus chce, żeby ludzie wiedzieli o tym, ale od Jezusa, nie od religii. Religia może zakazywać coś, ale ileż oni tego robią. Jezus daje zwycięstwo, daje ci miłość, daje ci możliwość pokonania przeciwności. On w trudnych doświadczeniach jest z tobą, jeszcze bliżej, żeby ci pomóc przejść; dlatego kto należy do Jezusa ten jest naprawdę szczęściarzem, olbrzymim szczęściarzem.

            W Ewangelii Łukasza 18. Rozumiesz, kiedyś byłem w tej machinie, żyłem tam, wiem  z  osobistych doświadczeń. Nie chciałbym żyć dalej, tworząc kolejną religie ludzi, którzy przychodzą pośpiewać, pomodlić się, poczytać i pójść dalej żyć w grzechu. Bóg nie potrzebuje religii, On potrzebuję dzieci, synów i córki, którzy żyją w czystości. I On daje Ducha Świętego, żebyśmy tak mogli żyć, On nas ożywia, On daję swoją naturę nam, abyśmy byli święci.  On jest Bogiem, On jest Decydentem.

            Niech Pan Jezus nie musi mówić do mnie czy do ciebie: gdzie jest twoja wiara? Wiara, która zwycięża świat bezprawia, która nie ulega grzechowi, która kocha się w czystości. Gdzie jest twoja wiara, która widzi o wiele więcej niż człowiek, który żyje w religii? Gdzie jest twoje szczęśliwe życie, jeśli mienisz się wierzącym człowiekiem, gdzie jest to miejsce dla Chrystusa w twoim sercu? Czy ono dalej jest czyste? Czy może On tam mieszkać? Czy troszczysz się o to? Jeśli mienisz się wierzącym, to przecież po to właśnie, żeby On tam mieszkał, przez wiarę, w nas; aby rozlewała się Jego miłość w nas, abyśmy mogli cieszyć się każdym dniem.

            Religijni ludzie, często jakie pomysły były, jak byłem tam: w piekle będzie wspaniale, będą zabawy, tam będzie życie. A w niebie smutno, tylko modlitwa... Rozumiecie, jak religijny człowiek, to co to za modlitwa, to jest męka, a nie modlitwa. I być w miejscu, gdzie się będą cały czas modlić, śpiewać: Święty, Święty, Święty... człowiek myśli: to ja nie dam rady w takim miejscu być! No i prawidłowo, grzesznik nie da rady tam być. Ale kiedy przyszedł do mnie Chrystus, zobaczyłem, że mogę tam być. To jest niesamowite, mogę być, dlatego, że Jezus przyszedł. On to odmienił, dlatego tak wielu ludzi za Nim chodziło, całe tłumy za Nim chodziły. On przyszedł i te tłumy rozpoznały, że jest nadzieja na dotarcie do nieba. I On powiedział, jestem Drogą, Prawdą i Życiem, i nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przeze mnie. Idę przygotować wam miejsce, a gdy przygotuję, wrócę po was, abyście byli tam gdzie ja jestem. Nigdy nie twórz religii, religia jest przekleństwem; to jest twór diabła. Nie mówię w formie, że ci ludzie się tam spotykają, mówię samą strukturę religii, gdzie mijasz to, co mówi Jezus. Gdzie tworzysz nowe postacie do czczenia, a Jezus nauczał, że Bóg szuka takich, którzy by Go czcili w Duchu i Prawdzie, i kto czci Syna, ten czci Ojca. A kto nie czci Syna, ten nie czci i Ojca! I koniec! Temat się już zamknął! Nie ma już więcej nikogo. Ale religia nie może żyć w Prawdzie, musi żyć w kłamstwie, bo diabeł jest ojcem kłamstwa, a więc musiano wymyślić to wszystko. I zmusza się ludzi do takiej wiary, a jak nie będziesz tak wierzyć to będziesz wyklęty. Będziesz przeklęty i będziesz nazwany heretykiem, a że dzisiaj żyjemy jeszcze w takich czasach, że się nie pali na stosach, nie ścina, to jeszcze żyjemy. Bo gdyby nie to, to już by nas nie było. Pozostałaby po nas wiedza dla kolejnych pokoleń, że był taki człowiek, który został zabity za to, że twierdził, że Jezus jest wystarczający, nie potrzeba więcej świętych; że jak się ochrzciłem, to po to, żeby do Niego należeć, a nie po to, żeby jako niemowlę gdzieś być wpisanym w jakąś religię, i być już z gruntu przeznaczonym, żeby w tym rozwijać się i w tym umrzeć. Musisz wiedzieć, że to jest zmaganie, jesteśmy tak blisko siebie: wywołani i religia. Ale bramy hadesu nie przemogą Kościoła, nie przemogą Bożych ludzi.

            Ktoś nadał tą nazwę kościół, świadczy o jakimś zamku... Ja nie jestem przeciwko nazwie, można się tak nazywać, ale trzeba należeć do Chrystusa, trzeba myśleć o Chrystusie, trzeba kochać Jezusa Chrystusa, bo nie o nazwę walczymy, bo to będzie kolejna głupia walka, chodzi o człowieka, żeby się człowiek obudził i zobaczył, to jest jedyna szansa na uratowanie się od gehenny. Jedyna szansa, aby nie tylko uratować się od gehenny, ale by pójść do Boga na wieczność. Tu na ziemi jedyna szansa i każda chwila jest niebezpieczna, bo tu można umrzeć.

A więc nie to, że żyję w strachu, czymkolwiek, ale zdaje sobie sprawę, żyję na śmiertelnej ziemi i muszę być zawsze gotowym, żeby być z Panem, On jest moim Zwycięstwem – Jezus Chrystus. Mam Syna, mam życie – to jest moje zwycięstwo. Mam religię, mam śmierć, to jest moja porażka. A więc wolę mieć Jezusa, Syna Bożego, niż odbywać akty religijne i być martwym człowiekiem, bez serca, bez wdzięczności, bez miłości, bez radości. Chodzącym i zbierającym punkty, które mają kiedyś może dać jakąś szansę, tak to nie działa.

            Ewangelia Łukasza 18:9-14 „I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo:” W sobie samych: o ja mam wiarę; a ja mam uczynki; a ja mam Jezusa, mam życie :) Bez Jezusa to i wiara, i uczynki nic nie znaczą, ale w Jezusie i wiara, i uczynki mają piękne znaczenie, ale one są razem. Nie są rozbite.

„Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.  Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.” A więc kiedy rozumiem, że tu nie chodzi o piękno, nie chodzi o chwałę ludzką, glorię ludzką; chodzi o chwałę Bożą, żeby było widać miłość, pokój, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, żeby było widać Jezusa – to jest najważniejsze. Bądźmy szczęśliwi, miłując się nawzajem w Panu; bądźmy prawdziwi miłując się nawzajem w Panu. Nigdy, nigdy, nienawidź sztucznych tworów. Zobacz jak smakuje sztuczny owoc, jak smakuje prawdziwy owoc. Zupełnie co innego. Wygląda jak prawdziwy, ale weź go zjedz, spróbuj tego plastiku i zobaczysz jaka jest różnica między prawdziwym owocem a fałszywym. Nigdy nie karm się fałszywymi rzeczami, nie karm się czymś co będzie twoją dumę napełniało, twoją pychę, wyższe mniemanie o sobie – karm się pokorą, uniżeniem, świadomością, że im więcej wiesz tym więcej musisz służyć, tym więcej się musisz uniżyć, więcej znieść przeciwności, więcej dźwignąć różnych anomalii, które się dzieją. Więcej dano, więcej od ciebie będzie się wymagać. I musisz mieć tą świadomość, że im bliżej jesteś Boga, to tym bardziej będziesz napełniony obowiązkami i tym bardziej diabeł będzie chciał cię odwieść od Boga.

            Ewangelia Jana 14:12-15 „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.” Wiara mi mówi: Panie, miej mię dla siebie, Panie czyń swoje dzieło dalej, Panie, niech Słowo Twoje wykona się – to jest prawdziwy sens życia, reszte jest nieważne, reszte to są tylko substytuty, które tworzą jakiś tam, coś połączone z tą ziemią, a prawdziwe życie to Jezus Chrystus. Dlatego, że tak zohydzono tego Jezusa, dlatego jest wyśmiewany przez religijnych  ludzi, jest wyśmiewany Jezus, szydzony, wydrwiony. To zrobiła religia. Ale przez obecność Ducha Świętego na tej ziemi, który przekonuje nas o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie; powstaliśmy by Go czcić, by Go szanować i żeby Ojciec z Synem mogli się przechadzać po takim zgromadzeniu i żeby ważniejsi byli dla nas od wszystkich obrazów, obrazków, portrecików, posążków.

            Wydawałoby się, że ten kraj jest bardzo pobożny, w wielu miejscach stoją krzyże, figurki, czczone są, ludzie palą świece, składają kwiaty i żyją w grzechu, bo to nie ratuje. Życie Jezusa ratuje. Szkoda każdego człowieka, który oszukany pozostaje w złu. Możesz żyć, a już jak jesteś wierzącym, to zadaj sobie codziennie pytanie: Po co mam tą wiarę?? Czy żeby się wywyższać nad innych? Czy po to żeby Jezus mógł przeze mnie uratować innych? Nie należę do siebie, ale do Niego i ty też. A to jest wielka radość, bo On przyjdzie po swoją własność na ziemię. Chwal Pana za to, że On na tobie stawia pieczęć własności, napełniając cię Duchem Świętym, duchem ochoczym,  duchem wdzięcznym, duchem zadowolenia, duchem uwielbienia Boga i oddania Mu chwały tak jak Mu się należy, z nabożnym szacunkiem. Kochaj Go. I ciesz się Nim, On na to czeka. On jest piękniejszy niż możesz sobie wyobrazić, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, to przygotował tym, którzy do Niego należą. I kiedy Go zobaczymy, wtedy zrozumiemy, że gdyby On się nam pokazał wcześniej, wszyscy by do Niego pobiegli, wszyscy; ale On nie chce takich ludzi, którzy biegną do Niego dlatego, że widzą piękno; On chce, żeby przyszli do Niego mimo przeciwności – dlatego, że Go kochają. Dlatego jest ta próba na ziemi: czy będziesz Go kochać przez wiarę? Chociaż Go nie widziałeś; miłujecie Go, chociaż Go nie widzieliście. Czy pozwolisz na to, żeby zrezygnować z tego by do Niego należeć i żeby kiedyś On przyszedł po ciebie na tą ziemię. Wygraj, wygraj i odpowiedz sobie na to pytanie. Po to mam wiarę, żeby należeć do Jezusa, żeby On mieszkał we mnie, żebym był owocującym drzewem dla Jego chwały i żeby moje życie było owocne i żeby inni ludzie mogli usłyszeć Prawdę przeze mnie, a nie kolejne zakłamanie, które będzie budować tych ludzi, że mogą sobie pozwolić na to, żeby żyć jakoś; ty możesz żyć nie jakoś, ale wspaniale żyć, w chwale, i nawet ci ludzie, którzy byli przed nami, paleni na stosach, za to, że chcieli Biblię dać ludziom prostym, żeby ci prości ludzie usłyszeli w końcu Słowo Boże, śpiewali, chwaląc Boga za to, że mogli chociaż chwilę żyć na tej ziemi, ale dla Jego chwały. I to dla nich było cenniejsze niż by mieli im dać wszystkie chwały tej ziemi i posadzić ich na najwyższych pozycjach, a potem mieliby skończyć oddaleni od Boga; a więc cieszyli się, że chociaż skrócone zostało ich życie, ale nie zmarnowane, chwała Bogu za to. Amen.

Jan 14:23