Jezus Chrystus przyszedł z nieba powiedzieć nam Prawdę 18.01.2025r. (wieczorne Marian)
Jezus Chrystus przyszedł z nieba powiedzieć nam Prawdę
18.01.2025r. (wieczorne Marian)
Z pomocą Pana może byśmy zaczęli od tego, że na tej ziemi wszyscy straciliśmy prawdziwy smak, prawdziwą woń, prawdziwy cel życia, wszystko straciliśmy na tej ziemi. Po prostu staliśmy się zagubionym stworzeniem Boga, które zgubiło to, co było najcenniejsze, najważniejsze – świadomość, po co my tu żyjemy, jak wybierać, jak korzystać. A więc straciliśmy bardzo wiele i potrzebowaliśmy kogoś, kto by wiedział to wszystko. I on przyszedł – to Jezus Chrystus – On przyszedł z nieba i powiedział, że On da tym, którzy Go będą potrzebowali, którzy będą chcieli od Niego korzystać, z Jego wiedzy. Uczeni w Piśmie, faryzeusze nie chcieli skorzystać, kapłani nie chcieli skorzystać, uważali, że wiedzą i nie potrzebują Jezusa. Ale grzesznicy zrozumieli, że On ma Słowa, których nikt inny nie miał i nikt inny nigdy ich nie wypowiedział. Nawet ci, którzy poszli tam ująć Pana Jezusa, powiedzieli: nigdy nie słyszeliśmy kogoś mówiącego, jak On, bo On zna Prawdę. Zobaczcie, co się dzieje? Mamy internet: choroba, jelita… – o, to takie lekarstwa, takie rzeczy na jelita, o ten radzi to, ten mówi, że to jest złe, że tamto jest dobre, że ta dieta lepsza, że ta jeszcze lepsza… Wszyscy oni mają jakieś informacje, wiedzę. Ja mam problem z jelitami i teraz, kto z nich ma rzeczywiście świadomość, co mi doradza, bo ja nie wiem, czy to, co doradza, nie będzie mi szkodzić, bo okazuje się, że po jakimś czasie ktoś odkrył, że tamta dieta była bardzo szkodliwa, padała na coś innego, i potem człowiek nie tylko chory na to, ale chory jeszcze na coś innego. A więc pełno informacji, wydawałoby się, że teraz jest tak prosto znaleźć lekarstwo na problem, jaki mi się tam pojawił. Okazuje się, że mnóstwo informatorów jest, którzy niby wiedzą, ale tak naprawdę nie wiedzą. Wie tylko Jezus, co mi jest potrzebne na moje jelita. A może uspokojenie mego myślenia? I wszystko już będzie dobrze, żadne diety, żadne inne rzeczy nie pomogą, ale spokój pomoże; w ciszy i zaufaniu będzie wasze uzdrowienie, wasza moc.
A więc mamy kogoś, kto wie i do kogo powinniśmy się skierowywać, bo On wie. Z Nim chodzić, On wie o niebie, my nie wiemy, nie byliśmy tam, On przyszedł stamtąd i On mówi: jeśli nie będziecie chcieli Mnie słuchać w ziemskich rzeczach, jak posłuchacie Mnie, gdy będę mówił wam o niebiańskich? A więc zobacz, czy dla ciebie Jezus jest takim Informatorem, którego się nigdy nie puścisz, bo On ma dla ciebie dalsze informacje, On jeszcze nie skończył mówić do ciebie. Póki żyjesz, On ma dalej dla ciebie informacje do przekazania. Czy trzymasz się Tego Jezusa, żeby się dowiedzieć: Panie, co dalej? Co dalej w tym, co dalej w tym? I robisz to, co On ci mówi, bo zdajesz sobie sprawę, co jest ważne. Mówią, że chleb jest zdrowy, ale teraz nie jest zdrowy, bo ma dużo szkodliwych w sobie chemicznych dodatków, które powodują, że nie jest zdrowy. I teraz, kiedy jem ten chleb i wiem, że nie jest zdrowy, nie jem go tak samo, jak jadłem chleb zdrowy, którym się rozkoszowałem wcześniej, w dzieciństwie, takie chleby były, gdzie chemii nie stosowano, a stosowano normalne nawozy i to wszystko normalnie funkcjonowało. Ale teraz zdaję sobie sprawę, że to nie jest wcale jedzenie, które będzie mi pomagało, a więc już uważam, myślę, zastanawiam się, rozważam, czy taki chleb będzie lepszy, czy taki będzie chleb lepszy. I kiedy Pan Jezus miał doświadczenie z diabłem i diabeł mówi: no, jesteś głodny, Panie Jezu, zamień ten kamień w chleb. Jezus mówi: nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi. I teraz raptem mam Informatora prosto z nieba, Syna Bożego, który mówi dla mnie: słuchaj, Marian, to nie ten chleb jest najważniejszy, żebyś rozróżniał, który jest dobry, ale żebyś rozróżniał między tym, co słyszysz, co jest dobre, a co złe, które słowa są prawdziwe, a które fałszywe, bo mniej ci zaszkodzi ten chleb z chemią, niż fałszywa nauka, która zwiedzie cię i odciągnie, odprowadzi cię od domu Ojca na manowce. A więc bardziej uważaj na ten chleb, którym jest Słowo Boże, bo i wróg mówi, że jego słowo jest dobre, ale dobre jest tylko na chwilę, a potem okazuje się, że wychodzi bokiem, szkodzi.
A więc Jezus wie o niebie, Jezus wie też o gehennie, o piekle, my nie wiemy. Zwróćcie uwagę, że kiedy my słuchamy: niebo, to nie ma reakcji takiej specjalnej, kiedy słuchamy: piekło, też nie ma specjalnej reakcji, a gdybyśmy wiedzieli, co to jest niebo i co to jest piekło, czy gehenna, to by reakcje były niesamowite w nas. Bo z jednej strony byśmy doznawali chwały miejsca, gdzie przebywa Bóg, a z drugiej strony przekleństwa miejsca, gdzie Boga nigdy nie będzie. I dla nas to byłoby niesamowite wrażenie, że ktoś przyniósł nam informacje mówiące o tym, jak wspaniałe jest niebo i jak straszne jest miejsce, w które trafi każdy grzesznik, jeżeli się nie upamięta, jeżeli nie skorzysta z Ofiary Jezusa, z Krwi Jezusa Chrystusa. On to wie, a my, zobaczcie, jacy my jesteśmy drętwi, nie mamy pojęcia, łatwo nam sprzedać naszą wieczność, bo nie rozumiemy, co to jest wieczność, wiele rzeczy nie rozumiemy. A dlaczego nie rozumiemy? Ja wam powiem, dlaczego, bo już po pierwszej klasie opuściłeś szkołę Bożą, już wydało ci się, że ty już wszystko wiesz: już ja wiem, co ja mam tu robić, co mam tu robić, i pobiegłeś sobie robić swoje, i teraz masz kłopot, masz zatrucia duchowe, masz problemy z radością, z wdzięcznością, z czystością, świętością, z jednością. Wiele problemów się nawarstwiło przez to, że człowiek opuścił głównego Informatora, a nawet Jezus mówi tak: lepiej dla was, że Ja odejdę do Ojca, a wtedy poślę wam Ducha Prawdy, On wprowadzi was we wszelką Prawdę. Duch Święty też wie, co to jest niebo i co to jest gehenna. Żebym ja stał się wrażliwy na słowo: niebo i na słowo: gehenna, potrzebuję mieć Tego, który mi pokaże to, pokaże mi niebo poprzez chwałę nieba i pokaże mi przekleństwo gehenny poprzez to, jak upadłe jest to, co jest na tej ziemi. I mogę wam powiedzieć, co już mówiłem, że kiedyś Bóg mi pokazał dwa razy upadłość tej ziemi, Duch Święty okazał mi tą łaskę, że mogłem widzieć, jak ta ziemia jest upadła, ona jest pełna zła. Tu, żeby na tej ziemi się poruszać i nie być skażonym przez grzech, trzeba być niesamowicie złączonym z Chrystusem, niesamowicie, musisz tworzyć jedność z Chrystusem, żeby się nie skazić złem, bo jak nie masz tej jedności, to na pewno się skazisz złem. Mówię ci, gwarantuję ci, bo wiem, na pewno się skazisz, ale jeśli jesteś złączony z Chrystusem, jesteś w jarzmie z Nim, to nie skazisz się złem. I dlatego potrzebujesz słuchać, co mówi Ten, który wie najlepiej, jak nas zbawić i uratować. Jeżeli przyjmiesz Moje jarzmo – mówi Jezus – Moje jarzmo nie jest ciężkie, jest przyjemne, wtedy nauczysz się przy Mnie pokory i uniżenia i znajdziesz odpoczynek dla swojej duszy. On wie. Zobaczcie, ile ludzi boryka się dalej, wierzących ludzi, boryka się dalej z problemami, bo nie słuchają Nauczyciela, posłuchali trochę, co do przebaczenia, co do nieba, i już powiedzieli: to już ja wiem, przebaczenie mam w Jezusie, niebo mam otwarte w Nim, to już teraz ja sobie mogę po swojemu dalej żyć, już ja mam największe informacje. Ale w tych informacjach jeszcze nie przyszło doświadczenie, świadomość prawdziwa. Ludzie mają dużo informacji, ale nie mają świadomości tych informacji. A Duch Święty przyszedł uświadomić nam, co to znaczy, co powiedział Pan Jezus. Niesamowite, kiedy cię wprowadza w niebiańskie doświadczenie, w jedność z Bogiem, jak tam jest czysto, tam jest czysto doskonale, i z drugiej strony pokazuje ci, jaki brud jest na ziemi, i rozumiesz, co to jest niebo i co to jest ziemia. Jak bardzo daleko jest ziemia od tego, gdzie jest nasz Ojciec w niebie. Paweł pisze, że ciało nas też oddziela, póki tu żyjemy na tej ziemi.
A więc potrzebujemy nieustannie Jezusa, potrzebujemy Ducha Świętego, żeby nas wprowadzano w to, co jest prawdą, a co nie jest prawdą. Ludzie patrzą: a, tych warzyw nie będę jadł, bo czytałem, że w tych warzywach jest mnóstwo glifosatu albo innego dobrego środka, no to tych nie będę. Dowiedziałem się, że w gruszkach jest najwięcej glifosatu, tego środka takiego bójczego, a więc gruszki to ja z daleka unikam, bo mam informacje, że w gruszkach jest wiele środka, który może mi zaszkodzić… Dlaczego nie unikam fałszywego, ludzkiego myślenia, że ja mogę żyć sobie, jak chcę? Dlaczego tak nie unikam, tylko pozwalam sobie na codzienne karmienie się swoją samowolą? Przecież ona jest jeszcze bardziej szkodliwa niż te gruszki. Zwróćcie uwagę, że Pan Jezus powiedział takie piękne Słowa do nas, Swoich uczniów: jeżeli będziesz do Mnie należeć, to choćbyś coś trującego zjadł, to ci nie zaszkodzi, ale jeśli będziesz się karmić fałszywą nauką, to będziesz zwiedzony i zginiesz w gehennie. A więc pokarm mnie ani nie oddali, ani nie zbliży. Jasne, jeżeli wiem, że coś jest szkodliwe, nie muszę jeść tego, żeby sobie udowadniać, że jestem dzieckiem Bożym. Chodzi tylko o mądrość, o rozum, o rozwagę, jeżeli tak bardzo zwracam uwagę na te ziemskie pokarmy i rozsądzam, czy one mi pomogą, czy nie, tym bardziej powinienem zwracać uwagę na duchowe pokarmy, bo jest duchowy chleb z nieba i duchowy chleb z diabła. Jest nauka Boża i nauka diabelska. I kiedy Pan Jezus rozmawiał z tymi uczonymi w Piśmie, faryzeuszami, to On im powiedział, że ich ojcem jest diabeł, gdyż oni nie chcą słuchać tego, co mówi do nich On, Posłaniec od Boga. Kto z Boga jest – mówi – ten Bożych Słów słucha, wy nie słuchacie dlatego, że z Boga nie jesteście. Ale oni cedzili wszystko, przecież oni cedzili i to wszystko, i tam odkładali z dziesięciny, z kminku, kopru, z wszystkiego, żeby nic nie pominąć, a ojcem ich był diabeł. Wydawałoby się, że to ludzie sprawiedliwi, ale ich sprawiedliwość była przyziemna, zmysłowa, demoniczna, podczas gdy sprawiedliwość Chrystusa była czysta, On był w stanie podejść do grzesznika i powiedzieć grzesznikowi, że potrzebuje się ratować. I grzesznik wiedział, że Jezus mówi prawdę, i zdawał sobie sprawę, że nie jest wrogiem Jezus, że nie jest oskarżycielem, ale jest Tym, który rozświetla doświadczenie tego człowieka, żeby mu pomóc. I Jezus nikogo nie zmuszał, zawsze mówił: jeżeli ktoś chce pójść za Mną, niech wyprze się siebie, weźmie swój krzyż, pójdzie za Mną i naśladuje Mnie. I ten wybór musi wynikać z tego, że ja wiem, nikt mi na tej ziemi nie jest w stanie tak pomóc, jak Jezus. Apostoł Paweł bardzo wiele by mi pomógł, ale nie mógłby zdjąć ze mnie moich grzechów. Mógłby mi wszystko wytłumaczyć, ale nie mógłby zdjąć moich grzechów, może to tylko Jezus Chrystus.
I dlatego przychodzimy do Jezusa, żeby On nas uczył. Rozumiecie, to jest niesamowite, co Pan Jezus powiedział, gdy Pan Jezus chodził w ciele po ziemi, to mógłby być tam w Jerozolimie, albo przyjechać do Polski, ale wtedy by nie było Go w Jerozolimie, ale teraz przez Ducha Bożego jest wszędzie, w każdym miejscu można z Panem Jezusem rozmawiać, uczyć się, poznawać, przyjmować Jego pouczenia i chcieć korzystać z tego, co On do nas mówi. Bo można słuchać i nie czynić, Jezus mówi: kto słucha, a nie czyni, przeklęty jest, ale kto słucha i czyni, błogosławiony jest. A więc ja rozumiem, że nie ma nikogo, kto mógłby mi tak wyraźnie powiedzieć, co jest dobre, a co złe, jak Jezus Chrystus, który jest Słowem Boga, które stało się Ciałem, i poprzez Ducha Bożego to Słowo Boże może docierać dzisiaj do mnie i do ciebie. A więc chciałbym tylko zwrócić uwagę wam na ten fakt, jak myślę o swoim ciele, żeby nie zaszkodzić swemu ciału, i mam uczucia, że to może mi zaszkodzić, a więc, nawet gdybym był głodny, nie ruszę, to tym bardziej powinienem mieć odczucia, kiedy sięgam po jakąś naukę czy po coś, czy sięgam po jakieś pouczenia ludzkie – czy one są zgodne z Biblią? Jeżeli niezgodne, to nie będę ich brał. Bo Słowo Boże mówi, że całe Pismo zostało przez Boga natchnione, jest pożyteczne do jedzenia, do życia nim i aby co? Aby rozsądzić, co jest błędem, co jest fałszem i co jest zakłamaniem. A więc Słowo Boże jest Prawdą i to, co nie jest Słowem Bożym, to nie jest prawdą. Gdyby coś mogło być prawdą poza Słowem, to Słowo już nie byłoby wyznacznikiem Prawdy. Musi być całe napełnione Prawdą, żebyśmy mogli rozsądzić, czy coś, co jest z poza Słowa, jest prawdą, czy też nie. Wszystko, co jest poza, jest kłamstwem, wychodzi po jakimś czasie jako zakłamanie. A więc powinienem mieć też takie zdecydowanie: nie chcę szkodzić własnej duszy, nie będę się karmić tym, co dodaje mi sił, żebym grzeszył, będę się karmić tym, co odbiera mi siły do grzechu, a daje siły, by uczcić Boga w czystości, w radości, w pokoju. A więc kocham Jezusa, że On przyszedł na tą przeklętą ziemię, na której tyle zła było i wszystko było skażone, i On dokładnie wiedział, co ma tu robić, żeby Samemu się nie skazić. Niesamowity Chrystus. Był w takim ciele jak my, czuł głód, czuł chłód, zmęczenie, a jednak nie spożył tu nic skażonego na tej ziemi. On mówił, że On czyni tylko to i mówi, co powiedział Ojciec. To jest niesamowite, co? I mówi: a teraz wy wyprzyjcie się swojej takiej lekkomyślności, że bierzecie z lewa, z prawa, jak pasuje, tylko zacznijcie też rozsądzać, co jest dobre, a co złe. Paweł pisze: przez długie używanie nabywamy władz rozpoznawania, co jest dobre, a co złe. A więc nie jest takie proste: pyk i już mam. Muszę chodzić z tym Panem, żeby się tego nauczyć, ty też.
A więc zobacz, czy ty wykorzystujesz czas na to, żeby słuchać, co mówi do ciebie Jezus. Wtedy będziesz cieszyć się niebem, a unikać gehenny. A jak nie będziesz słuchać, co mówi Jezus, nie będziesz wiedzieć w doznaniu, tak jak ciało doznaje: nie, ja tego nie ruszę. Na przykład, pewien brat zjadł sobie ogórki kiszone, a potem nieświadomie, że zjadł przed chwilą ogórki kiszone, wziął napił się mleka i mówił, że kiedy pił to mleko, to czuł, że coś się dzieje w jego organizmie, a potem wiedział już na pewno, co się dzieje w jego organizmie. A więc jedno z drugim nie pasowało w ogóle, nie zastanowił się, zrobił coś, co nie pasuje. A więc pewne rzeczy nie pasują, zdrowy pokarm i niezdrowy nie pasują do siebie w ogóle, tym bardziej nie pasują. Tutaj akurat rozbieżność między jednym a drugim, może ktoś mógłby to zjeść i może by mu nie zaszkodziło, ma taki żołądek, akurat tutaj było, że zaszkodziło. A więc musimy mieć rozsądzenie, na tej ziemi żyjąc, musimy być trzeźwi i wiedzieć, co wybrać, a co odrzucić. Dlatego, że Jezus przyszedł z nieba, żeby nam przynieść tą trzeźwość i żebyśmy tu nie byli pijani, jak ten świat jest pijany, i co wlezie, tam wlezie, ale żebyśmy rozsądzali, bo chcemy być wiecznie z Bogiem, chcemy z Tym, który na stworzył i który stał się naszym Ojcem przez urodzenie nas w Chrystusie Jezusie. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. Czy to dociera? Co ci szkodzi? Zobaczcie, ilu wierzących ludzi najadło się czegoś, nie wiem co tam owce zjedzą, później mają kłopot i mają kłopot duchowy. I teraz, co zrobić? Trzeba to usunąć, to zło musi być usunięte. Może zaufali ciału, może polegli na ludzkich znawcach zdrowotnych? Cokolwiek to było, na pewno nie było to dobre. Bóg obiecał: Ja jestem Panem, twoim Lekarzem, Ja będę dbał o twoje ciało, ducha i duszę. Ja przeprowadzę ciebie przez te wszystkie wydarzenia i doświadczenia, jeśli ty będziesz Mi całkowicie oddany. Proste, jeżeli będziecie należeć do Mnie, Bóg powiedział, to plagi, które posłałem na Egipt, nie spadną na was, Ja jestem waszym Lekarzem. A więc zobaczcie, że Pan Jezus chce uzdrawiać, chce leczyć, ale chce leczyć tych, którzy chcą Go słuchać. On choroby nasze poniósł na Sobie, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. A więc On jest gotów pomóc nam, On jest gotów. A człowiek, bardzo zagubiony człowiek w tych wszystkich wydarzeniach, lękający się o to swoje zdrowie, bardzo łatwo łapie się tego, co najbliżej, zapominając, że są o wiele lepsze środki.
Widziałem kobietę, która nienawidziła swojej córki, brała psychotropy, ponieważ to ją tak męczyło, że nie dawała sobie rady. Chodziła do psychiatry i cały czas nienawidziła swojej córki, jedyne, o czym mogłeś z nią porozmawiać, to o nienawiści do swojej córki i o tym mówiła cały czas. I kiedy byliśmy tam z pewnym bratem u niej, chcieliśmy jej mówić o Jezusie, a ona cały czas o tym, ile ta córka jej krzywdy zrobiła, i w końcu doszliśmy do takiej bezradności, że wiedzieliśmy, że nie ma co dalej mówić, bo już nic nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Więc poprosiliśmy ją, czy moglibyśmy się z nią razem pomodlić. Klękliśmy w trójkę na kolana, pomodliliśmy się krótko do Pana Jezusa o nią. I kiedy ta kobieta wstała z kolan, już nic więcej nie powiedziała złego o swojej córce. To jest niesamowite, jaka wolność. Co się stało takiego? Potem, jak poszła do tej swojej psycholog, że przestała brać leki, że jest taka szczęśliwa, wdzięczna, a psycholog powiedziała: zauroczyli cię chyba, to niemożliwe, żeby można było bez tych leków, psychotropów być szczęśliwym człowiekiem. Krótka modlitwa i Lekarz zrobił to, co nie były w stanie zrobić psychotropy, nie było w stanie nic zrobić, ta nienawiść ją drążyła, Pan usunął nienawiść i wszystko się skończyło. To jest niesamowite, co?
A więc ludzie mogą próbować coś zaleczyć, ale nie mogą dojść do źródła, nie mogą usunąć przyczyny tego doświadczenia, a Pan usuwa przyczynę. I to jest Pan, nasz Lekarz, kiedy widzisz, jak On takie rzeczy czyni, to wiesz, że On może pomóc, ale ty musisz nieraz dojść do swojej bezradności, że nie umiesz sobie poradzić z sobą i wtedy przychodzisz, i mówisz: Panie, nikt sobie ze mną nie umie poradzić, ani ja sam, Ty jedynie możesz, bo Ty jesteś Panem moim, Ty jesteś moim Wykupicielem, Ty jesteś Tym, który przyszedł z nieba, Ty znasz moje problemy, przyszedłeś, aby rozwiązać je, Panie, rozwiąż je. Wtedy raptem zaczniesz doznawać, że w twoim myśleniu zaczynają się pojawiać inne myśli, inne pragnienia i zacznie ci być dobrze z Panem Jezusem, On stanie się najważniejszy. Niesamowity Lekarz. Dlatego ja rozumiem, lekarze to są ludzie mądrzy, znają się na tej chorobie, czy na tej chorobie, oni sami chorują też. A więc i mądrzy lekarze chorują i umierają. A więc wszyscy w sumie chorują i umierają, bo tak to jest tu na ziemi. No ale Pan Jezus, On nie umarł z powodu choroby, On umarł z powodu naszych grzechów i On zmartwychwstał, żeby dać nam nadzieję wieczności.
A więc chcę rozsądzać, jeszcze bardziej świadomym być tego niż pokarmów, niż jechania samochodem bez hamulców, chcę bardziej rozsądzać, czy to, co słyszę, to jest prawda, czy nie. I kto mi w tym może pomóc, jeżeli nie Ten, który jest Prawdą – Jezus Chrystus? A więc nie chodź bez Jezusa nigdy, nie chodź samemu po tej ziemi, tu wszędzie jest skażenie – duchowe, fizyczne skażenie. Jak nie fizycznie, to cię duchowo demony napełniają różnymi pomysłami, myślami, strachami, lękami, obawami, a Pan mówi: nie bój się, maleńka trzódko, upodobało się Bogu dać wam zbawienie, życie wieczne. Kochany, niebiański Bóg Ojciec zrodził nas, abyśmy byli Jego dziećmi i żebyśmy więcej nie chodzili do znachorów, do kombinatorów, do różnych wymyśliwaczy, jak się uzdrowić. Najpierw sprawdź, czy ty nadal słuchasz się nauki Jezusa Chrystusa, wtedy zobaczysz, czy może już diabeł nie nasączył cię zwiedzeniem, niepewnością, lękiem, obawą: a czy Chrystus sobie poradzi? A pewnie nie poradzi… Do Niego należy, ile będziemy żyć, ja się cieszę z tego, że On decyduje, a nie żaden diabeł, ani żadna choroba, bo wielu tu wie, że ja już powinienem nie żyć, już dawno, a żyję i nie lekarze pomogli mi, tylko Jezus, bo jest prawdziwy. I ja muszę rozsądzać, ty musisz czuć taką obawę przed zaszkodzeniem sobie, jeżeli wchodzisz w coś, co nie jest Prawdą. Musisz wiedzieć, że to ci zaszkodzi, może ciężej będzie z tego cię uwolnić niż ze źle zjedzonego jedzenia albo złego jedzenia, zepsutego jedzenia, które może ci zaszkodzić, będziesz zwracać, może biegunkę dostaniesz, ale minie dzień, dwa, trzy i minie ci to, a możesz najeść się trucizny zepsutego nauczania i to ci tak szybko nie minie, i później trzeba będzie cię odtruwać, usuwać to, żeby człowiek zaczął się cieszyć znowuż Prawdą, zaczął się cieszyć Chrystusem. Chrystus przyszedł zbawić chorych – chorych duchowo i chorych fizycznie. Wielu chorych przychodziło do Niego, takich i takich, i On uzdrawiał, uwalniał z tych ich chorób. Jezus jest gotowy, tylko czy człowiek jest gotowy, żeby wierzyć Jezusowi w każde Jego Słowo, które On powiedział? Czy my jesteśmy uczniami, którzy mówią: Mistrz nasz wie wszystko, wie, jak poradzić sobie z nami? On tu sobie poradził, chodząc po tej ziemi, i żaden diabeł Go nie skaził, żadni ludzie Go nie skazili, żadne strachy, żadne zachęty Go nie skaziły. Zobaczcie, jaki diabeł był chytry. Wziął Jezusa, żeby Go skusić, pokazał Mu chwałę wszystkich królestw, wszystko, co tu osiągnięte na ziemi, i gdyby Jezus dał się na to złapać, co by było wtedy? Jezus stałby się grzesznikiem jak my, a diabeł stałby się sędzią, bo Jezus by jedno stracił, a tamten by zyskał, wywyższyłby się. A więc Jezus dał mu odpór i wzgardził tym wszystkim. Zobacz, ile ludzi nie wzgardza tym. Wzgardź tym wszystkim, czego nie potrzebujesz. Potrzebujesz Jezusa, a przy tym Jezus wie, czego potrzebujesz, ciesz się z tego, co ci daje, i umiej korzystać z tego z całą radością i wdzięcznością dla Pana, żeby cię to nigdy nie skrępowało. Zresztą Paweł pisze też, Jezus o tym mówi: szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie przydane. Paweł mówi też: żyjcie tak, jakbyście tu nie żyli, radujcie się w Panu zawsze i tyle. I kiedy będziesz się radował w Panu? Kiedy zwymiotujesz to całe zepsute nauczanie i zaczniesz karmić się zdrowym, świętym pokarmem prosto z ust Pana Jezusa Chrystusa. To jest bardzo ważne.
Teraz mamy jeszcze zawody, w zawodach jesteśmy. Apostoł opisuje, że jedni ćwiczą się bardzo silnie, żeby osiągnąć wieniec tutaj, na przykład mistrzostwa świata, olimpiada, osiągnąć sukces, stanąć z Japonią, wielu rzeczy się wyrzekają nawet, żeby to osiągnąć. A my, co zrobimy? My też biegniemy, żeby osiągnąć zwycięstwo, co my robimy, żeby osiągnąć zwycięstwo? Ci ludzie robią to rzeczywiście, wagę sprawdzają, wszystko, żeby tylko nie było tak, że ma za dużo, żeby nie dał rady, czy cokolwiek innego. Co my robimy? Jak my sprawdzamy nasza wagę? Czy my ważymy naprawdę tyle, co waży Chrystus? Czy ważymy więcej od Chrystusa, bo mamy jeden grzech, ciężar? Czy sprawdzamy? Czy my jesteśmy według Chrystusa? Czy ta waga się zgadza? Czysty – chwała Bogu! Czysty odważnik waży tyle, ile ma ważyć, nie jest to oszukaniec chrześcijański. A więc startujemy w zawodach, co robimy? Bądźmy uczciwi, prawdziwi, czy my naprawdę robimy więcej od tych ludzkich zawodników? No, powiedz prawdę sobie, bo o to dzisiaj chodzi, powiedz prawdę, czy ty robisz więcej, czy sobie ślamazarzysz w swoim domku, zajmujesz się swoimi zabawkami i bawisz się w swoje chrześcijańskie życie, a tak naprawdę jesteś podupadły duchowo i nie jest się w stanie z tobą przebiec kawałek nawet w duchowym wymiarze, od razu jęczysz, narzekasz, że to takie trudne być chrześcijaninem, miłować wrogów, przebaczać, to naprawdę, to jest straszna rzecz, tak nie na rady biec dalej. Rozumiecie, mamy się ćwiczyć w pobożności, to musi być naprawdę, ludzie, my mamy być prawdziwsi od tych zawodników, oni mają co cztery lata tą swoją olimpiadę, a my mamy co dzień swoją olimpiadę. I teraz, kto wygra? Czy diabeł będzie szybszy, czy my? Pamiętacie, była taka zabawa z bieganiem i był dom, jak ktoś wbiegnie do domu, ten jest uratowany. Jak wbiegłeś do domu, już nie mógł cię dotknąć. Bądź zawsze w Chrystusie i diabeł cię nie dotknie. A więc ćwiczmy się, pamiętajmy, oni ćwiczą ciało, my ćwiczymy duszę. Nie siedź sobie jakbyś był na wczasach chrześcijańskich, tak się nie wchodzi do wieczności, Pan Jezus tak nie żył na ziemi i my też tak nie możemy żyć, że sobie siedzę jak na wczasach, a mnie wózkiem inwalidzkim wiozą do nieba. Tak nie ma, tam się wchodzi. I teraz ćwicz się w tym, sprawdzaj, czy miłujesz braci, siostry, czy służysz im, czy gotowy jesteś nieść pomoc, czy to dla ciebie jest ważne? Bo zdrowy człowiek normalnie tak myśli. Można, rozumiecie, otępieć, kiedy przestaję kontrolować, czy to słowo robi we mnie to, co potrzebne. Trener mówi do tego zawodnika: słuchaj, jeszcze ten jest lepszy od ciebie o tyle, musimy się sprężyć, musisz to i to, i jeszcze to zrobić, i jeszcze tu musisz więcej poćwiczyć. – No, trenerze, ja już dużo poświęciłem, już więcej nie poświęcę. Trener mówi: no to niestety, nie mamy szansy, żeby wygrać, musimy przegrać. Albo mówi: dobrze, tyle zrobiliśmy, zrobię i tak, żeby jeszcze do tego dołożyć, żeby wygrać. Biegnijcie, abyście zwycięstwo osiągnęli. W tych sprawach fizycznych, jak patrzysz na tych ludzi, oni wiele poświęcili, naprawdę wiele, żeby osiągnąć sukces. Co ty poświęciłeś? Jak wyglądają te dni, czy one są przećwiczone, sprawdzone, że patrzysz przez Słowo Boże – tak mówi i ty tak żyjesz?
Zwróćcie uwagę, ilu ludzi ma humory, chrześcijanie? Skąd mają humory? Na pewno nie od Pana Jezusa, bo On nie miał. Humory mają z tego, że karmią się nie tym pokarmem (o duchowy pokarm chodzi). A więc chodzi o to, żeby słuchać, co mówi Pan, przebywaj jak najwięcej z Panem, słuchaj Go. Panie, idę za Tobą, jestem uczniem Twoim, bez Ciebie pogubię się w tym świecie, nie chcę chodzić sam, nie chcę żyć sam tutaj, nie chcę chodzić po swojemu, nie chcę być mądrym po swojemu, bo będę głupi według tego, co jest potrzebne, żebym zrobił i będę się zachowywać jak głupi, będę mówić, że jestem wierzącym, a będę żył jak niewierzący. To jest głupie, Pan mówi: unikajcie tego, to jest kwas, to jest obłuda. A więc, jeżeli widzę kogoś, kto poświęca wiele rzeczy, żeby zdobyć jakiś sukces, ja bardziej myślę sobie: a co ja robię w tym, żeby zdobyć sukces? Czy wypieram się siebie? Czy biorę swój krzyż? Czy idę za Nim, za Jezusem, mimo tych przeciwności, mimo tego, że to mnie kosztuje wszystko? Czy idę za Nim, żeby powiedzieć: Panie, nie ja, lecz Ty? Bo z każdym dniem uczymy się coraz więcej oddać Panu i coraz więcej wziąć od Niego. Jeżeli zostawię Nauczyciela, zostanę w takim stanie, w jakim byłem, a Pan nasz mówi, że kiedy zostanę, zatrzymam się, to już się cofam, bo On idzie dalej. A więc starajmy się, abyśmy zwycięstwo osiągnęli. Pamiętacie, co powiedział Pan Jezus, gdzie będą zwycięzcy? Będą tam, gdzie On, będą mieli wypisane Imię Ojca i Jego Imię na swoich czołach. Niesamowita prawda, zwycięzca będzie miał białe szaty i będzie żył wiecznie z Mną, mówi Pan. Słuchajcie, nie ma nikogo innego dla nas, kto mógłby powiedzieć nam, jak jest naprawdę, jak Jezus Chrystus. Duch Święty przyszedł powiedzieć dokładnie to, co powiedział nam Jezus Chrystus. Jezus powiedział: On przypomni wam to wszystko, co Ja mówiłem. Więc jak bardzo potrzebujemy Ducha Świętego, żeby nam przypominał, żeby nas upominał: nie ustawaj, nie rezygnuj, biegnij dalej, jeszcze więcej, wygraj, jest nadzieja dla ciebie, Jezus jest Tym twoim posileniem. Zobaczcie, co powiedział Pan Jezus: jeżeli Ja jestem Chlebem Żywota, kto będzie się karmić Moim Ciałem, żyć będzie na wieki. A więc Pan Jezus mówi: to jest dla was najlepszy pokarm, Ja jestem dla was Pokarmem. Karm się Jezusem, karm się tym, jak On żył, jak rozmawiał, w jaki sposób postępował, niech On przenika ciebie, żebyś coraz bardziej Go naśladował.
Wiecie, jeżeli tego nie wiecie, to wiedzcie, że dzieci nawet po latach mają podobne mimiki, jak ich rodzice. Niesamowite, że to po latach jeszcze jest, dlatego, że na to się od dzieciństwa napatrzyły i tak już zostało. To nie jest jakieś zło, czy cokolwiek, jest to coś, co pokazuje rzeczywistość, że z tymi przebywali najwięcej. Gdy ty przebywasz z Jezusem najwięcej, wtedy przenika ciebie to, jaki On jest, jak On rozmawia, jak On wybiera, jak On decyduje, jak On jest spokojny, jak zrównoważony jest na krzyżu, pobity, opluty, znieważony, w koronie cierniowej, przybity do krzyża i On spokojnie mówi: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Jeżeli masz zamiar być w niebie, to musisz być jak Chrystus, bo Jezus tak powiedział, bo Ojciec tak powiedział, że Ojciec nas powołał do tego, abyśmy byli jak Jego Syn, że każdy syn i Jego córka ma być jak Jego pierworodny Syn. Pamiętaj, bierzesz udział w największych zawodach, aby być jak Jezus, i nie schodź, i nie idź tam gdzieś po prostu, nie szukaj potrzeby gdzieś tam w internecie, żeby ci pomogli w tym, w tamtym, jeszcze innym. O, dowiem się, bo coś mi tam paznokieć krzywo rośnie, a to zaraz się dowiem, co to za choroba. O, ta choroba jest straszna, musisz teraz to i tamto jeszcze zrobić. Tak można zostać oszukanym, zwiedzionym. Król posłał do Belzebuba, czy nie ma Boga, który mógłby ci odpowiedzieć? Zwróćcie uwagę, naprawdę miejcie szacunek dla Pana, miejmy szacunek, On jest szlachetny, bądźmy szlachetni, nie bądźmy tacy sprzedajni, że łatwo za to, za to, czy za to sprzedamy pierworództwo i już, bo ktoś nam pomoże. Nikt ci nie pomoże, jeśli to nie będzie Chrystus. Paweł mówi: jeśli ja do was bym przyszedł i mówił wam co innego, niż powiedziałem wcześniej od Chrystusa, to już mi nie wierzcie, bo to już nie będzie dobre. Jest jedna nauka od Chrystusa i tą nauką mamy się karmić, resztę, co dodano do Biblii, to jest kłamstwo. Zobacz, co ujęto, to przywróć, ale co dodano, to kłamstwo. Nie można nic do tego dodać i nie powinno się nic z tego ujmować.
Drugie, trzecie już w sumie, niesiesz wór, ciężki wór z czymś tam i tak uginasz się aż pod tym ciężarem, taki ciężki jest, i podchodzi dwóch, i bierze z ciebie ten ciężar, zdejmuje, czy czujesz ulgę? I czy jesteś wdzięczny, że ci pomogli? To dlaczego tak mało wdzięczności spływa od nas do Boga za zdjęcie z nas najgorszego ciężaru, ciężaru naszych grzechów? Dlaczego tak mało wdzięczności? Bo my jakby nie chcemy Bogu oddać chwały za to, że jesteśmy dzisiaj na wolności. To jest niesamowite, jesteśmy tak zabiegani wokół różnych spraw, że zapomnieliśmy Mu podziękować. Było dziesięciu trędowatych, jeden wrócił, podziękował i Jezus mówi: a gdzie dziewięciu jest? Czy nie dziesięciu was było? Tylko jeden wrócił podziękować? A, bo już nie mieli czasu, już się cieszyli zdrowiem. Weź w końcu zrób to, przyznaj się, gdzie jest problem, że ty nie możesz podziękować Bogu za to, że zdjął z ciebie ciężar twoich grzechów. Dlaczego nie możesz chodzić z wdzięcznym sercem? Co przeszkadza? Na pewno tam coś jest ze złego, fałszywego, z czegoś, czego może nie oddałeś, coś, co jeszcze nosisz ze starego życia i to jest problem, że zdjęty ciężar ty nadal nosisz. Można, ludzie w różny sposób chodzą. A więc wdzięczność, zadowolenie, oddanie chwały Bogu. Prawdziwe doświadczenia, to jest potrzebne, nie takie: no, ja wiem, wiem, napisano…; prawdziwe: chcę być wdzięcznym, chcę dziękować Bogu, chcę wiedzieć, że Pan jest moim Lekarzem, chcę wiedzieć, jak mnie uzdrawia duchowo, jak mnie uzdrawia fizycznie, chcę umieć ludziom pomóc, tak jak On mi pomaga. Chcę być prawdziwy, chcę żyć, normalnie wybierać, że nie spojrzę na tych tam wyścigowców, co biegają, mistrzostwa świata zdobywają i powiedziałbym: wiecie, wy naprawdę dużo włożyliście, ale w porównaniu do tego, co ja włożyłem, to niewiele włożyliście, bo ja wyparłem się całego siebie, żeby biec w tym biegu, musiałem się wyprzeć siebie, wy dalej macie swoje grzechy, dalej macie swoje przekleństwa, dalej macie swoje zło. Fizycznie osiągnęliście sukces, ale duchowo dalej jesteście upadłym stworzeniem. Nie mogę myśleć sobie: o, faktycznie, to są naprawdę, ja bym chciał tak jak oni… To oni muszą chcieć tak jak ja, widząc mnie w biegu za Panem.
Cóż dalej? Może coś przeczytamy, I List Jana 5 rozdział od 18 wiersza:
„Wiemy, że żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy, ale że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć…” Pan Jezus nas strzeże. „…My wiemy, że z Boga jesteśmy, a cały świat tkwi w złem.” (I Jana 5,18-19)
Cały świat tkwi w złu. Czy ja mam się uczyć czegoś od tego świata? Czy mam przyjmować sposób rozmów tego świata, sposób decydowania tego świata, rozwiązywania spraw? Przecież ten świat kłamie, żyje w strasznym kłamstwie. Sam wiesz, jak żyłeś, jakie to kłamstwo, jakie zakłamanie, wszędzie kłamstwa, kłamstwa za kłamstwami. Człowiek, jeżeli nawet coś mówi, nie potrzebuje kłamać, i tak kłamie, bo już inaczej nie umie mówić. A więc świat tkwi w złym. Zamysły diabła są nam dobrze znane: chodzi o to, żebyśmy nie weszli do wieczności z Bogiem, ale zginęli z diabłem w gehennie. On chce po prostu tak nas okłamywać, żebyśmy doszli do końca i byli niepojednani z Bogiem, nieoczyszczeni, nieświęci, niemiłujący, żyjący dalej w swoich zadowoleniach. O to się on troszczy, żeby ludzie byli zadowoleni z tego, co to ciało doznaje, a nie byli zaspokojeni w duszy – prawdziwe uczucia, prawdziwa miłość, prawdziwa radość. To jest niesamowite doświadczenie, kiedy doznajesz prawdziwej miłości, prawdziwej radości, prawdziwego pokoju, prawdziwego pojednania. To jest zupełnie nieporównywalne z niczym na tej ziemi. I to jest w Chrystusie Jezusie. A więc w Chrystusie nie tylko, że jakieś nowe doświadczenia, ale tam jest wszystko czyste, piękne, wspaniałe. Tam jest wszystko czyste, w Chrystusie nie ma nic brudnego, tam jest wszystko doskonałe.
I cóż mamy? Kiedy był Izrael, to oni musieli usunąć różne bożki, różne bałwany, my też w sumie musieliśmy trochę pousuwać. Jak się Ela nawróciła, już byliśmy obydwoje nawróceni, to musieliśmy co nieco różnych bałwanów usuwać z naszego domu. Niestety tak byliśmy nauczeni. Oni też musieli pousuwać, ale często długo nie jest usuwany największy bałwan – „ja”, i ten bałwan musi być usunięty jak najszybciej, bo to „ja” właśnie powoduje, że nie masz ani wdzięczności, ani radości, ani miłości, ani ochoty, żeby służyć, bo wszystko to „ja” blokuje. Jeżeli ten bałwan nie będzie usunięty, to wtedy, jak przejdziesz przez Jordan, przez śmierć? I Słowo Boże mówi bardzo, bardzo wyraźnie, abyśmy usunęli te wszystkie bałwany: usuńcie, oczyśćcie się. To jest kolejna bardzo ważna sprawa, gdy nawróciliśmy się i gdy jesteśmy Bożymi dziećmi, nie możemy ciągnąć za sobą zła, zło ma być ukrzyżowane. Codziennie – Paweł mówi – umieram, aby żył we mnie Chrystus. To znaczy: ja nie mogę pozwolić sobie żyć, bo wtedy nie będzie mógł żyć we mnie Chrystus, to jest prawda. Jeżeli ja umrę, wtedy Chrystus może żyć we mnie, kiedy ja będę żył, Chrystus nie może żyć we mnie, bo te dwa życia nie pasują do siebie. Jedno jest tylko życie wieczne, to jest życie Jezusa Chrystusa. A więc już w Nowym Testamencie Paweł pisał: uciekajcie od wszelkiego bałwochwalstwa, od wszelkiego wszeteczeństwa, uciekajcie od zła. Radzę, naprawdę radzę pilnować swojego stanu duszy, ducha nawet bardziej niż ciała, chociaż ciało jest też ważne, ma być świątynią Boga, trzeba się troszczyć, by było należącym do Boga, by było czyste, Bóg się o to troszczy, aby duch, dusza i ciało w człowieku było czyste. A więc troszczmy się o to, starajmy się o to, wtedy będziemy żyli naprawdę na wolności, wtedy zły nie będzie mógł nas tknąć, będziemy wyłączną własnością Jezusa Chrystusa. Pilnuj tego, to jest bardzo ważne, o czym mówimy, bardzo ważne. Poznawaj Prawdę, miłuj Prawdę. Pamiętacie, co było przez apostoła powiedziane? Że ci, którzy nie miłowali tej Prawdy, Bóg Sam ich wydał na obłęd i uwierzyli kłamstwu. Miłuj Prawdę, sprawdzaj swoje prawdziwe odczucia duszy, może sprawdzasz fizycznie: o, dzisiaj coś mi dolega, a czy wiesz, że twojej duszy może dolega jeszcze gorzej? Nie jest wdzięczna, nie jest miłująca, nie jest szlachetna, dalej ma pretensje, żale, obiekcje. Może bardziej trzeba zadbać jeszcze o duszę. Jeżeli doznajesz, że coś truje twoje ciało, nie chcesz tego. Jeżeli widzisz, że coś truje twoją duszę, też nie chciej tego, bo te zatrucia duszy są jeszcze gorsze niż zatrucia ciała. Ilu ludzi jest tutaj w duszy zmęczonymi ludźmi? Ciała mogą funkcjonować, ale duchowo są zmęczeni, są zagubieni, często udręczeni i potrzebują świeżego pokarmu z nieba, Słowa Bożego. Słowo Boże jest jako lekarstwo, jako światłość.
Niech Bóg będzie z tobą i ze mną. Nie zmarnujmy tego, że Jezus tu był. Nigdy nie puszczę się Ciebie. Jakub kiedyś walczył z aniołem: nie puszczę cię, jak mnie nie pobłogosławisz, Panie. Nie mogę żyć jakoś, chcę żyć tak jak Ty, Panie, pomóż, ratuj, daj mi Słowo, daj mi Prawdę, daj mi żyć w Prawdzie. Ożywiaj mnie według Twego Słowa, Panie, nie chcę żyć już w zagubieniu, nie chcę żyć w ciemnościach, chcę żyć dzięki Tobie, Jezu. Niech będzie błogosławione Święte Imię Pana, który obiecał nam, że tu wróci, że kiedy przygotuje miejsce dla nas tam, u Ojca w domu, wróci po wszystkich, którzy do Niego należeli. A więc bądźmy tymi, którzy Go oczekują, wierzą i są tymi, którzy się do tego przygotowują. Pamiętacie, mógłbym wiele czytać z Biblii, w I Liście Jana ten 3 rozdział, 2 i 3 wiersz: jeżeli oczekujemy Jego przyjścia, oczyszczajmy się. Tak walczcie, abyście zwycięstwo osiągnęli. Nie myśl, abyś był drugi, myśl o pierwszym – w Chrystusie już masz zwycięstwo. Amen.

