25.12.2024r. Marian - Nasze życie w ciele cz.3

25.12.2024r. Nasze życie w ciele cz.3

 

Na początek małe pytanie, nim pójdziemy dalej - Jaki jest twój standard chrześcijaństwa? Sam sobie odpowiedz czy sama sobie odpowiedz. Nie odpowiadaj głośno. Jaki jest twój standard chrześcijaństwa? Sama odpowiedź powinna być dla ciebie solidnym dodaniem mocy napędowej do tego, żeby się wziąć za siebie i zacząć się ratować. Gdyż standard chrześcijaństwa wyrobiło ciało i dlatego taki problem jest z wierzącymi ludźmi, bo ciało wyrobiło pewien standard życia z Bogiem. Tak samo było w Starym Testamencie jak i w Nowym. Bóg ustalił Swoje a oni swoje; i nigdy Bóg nie był usatysfakcjonowany bo oni nie robili to, co On chciał, tylko oni robili to, co oni chcieli. I oni się dziwili, o co Bogu chodzi, że On posyła do nich proroków, i On ich karze za jakieś rzeczy a przecież oni dobrze robią wszystko. Dają na ofiarę? Dają. Chodzą na święta? Chodzą. Wszystko robią po swojemu.

Pomyśl o sobie. Czy ty to robisz tak, jak chce Pan czy robisz to po swojemu? Rozumiesz, dlaczego człowiek może wierzący być szczęśliwy, kiedy jest nierozwinięty duchowo? Tylko wtedy, kiedy standard chrześcijaństwa tego człowieka jest dokładnie wystarczający tak jak żyje. Ale Pan Jezus powiedział o tym, że Jego interesuje tylko On w nas. A więc nie nasze ustalenia, co my zrobimy, żeby Bogu się podobać, tylko co On zrobi, żeby Bogu się podobać. A to jest zupełnie inny standard. I dlatego, że urodziliśmy się w takim standardzie, nie apostołów, kiedy oni żyją, tylko już hen, hen za nimi, kiedy ludzie już wiele narobili swoich udogodnień w tym chrześcijańskim życiu; i my wynosząc się trochę ponad standard tego, co ludzie zrobili czujemy się już usatysfakcjonowani, że my jesteśmy w porządku.

Rozumiecie, to jakby zdegradować całe nauczanie i potem ktoś się cieszy, że umie 1+1 jest 2. Fenomen! Mądry człowiek. Ale najpierw to zostało zdegradowane, bo ci najmniejsi wiedzieli, ile to jest milion razy milion. Więc mamy do czynienia z zepsutym standardem i my musimy przejrzeć ten standard, zobaczyć, że to nie jest coś, co Bogu odpowiada, i zobaczyć, co chce naprawdę od nas Bóg, tak? Wtedy rozumiemy, że musimy walczyć o swoją wieczność. Nie wystarczy chodzić na jakieś spotkania i będzie dobrze. Trzeba zrobić to, co chce Bóg! To, co On do nas powiedział.

Jeżeli wrócimy do tego 9 rozdziału Dziejów Apostolskich. Rozumiemy, nigdy człowiek nie ruszy dalej za Panem, jeśli standard tego chrześcijaństwa jest taki, jak człowiek sobie wymyślił i jest w porządku. To dla człowieka to wszystko będzie abstrakcją, takim dodatkiem niepotrzebnym zupełnie. Ale jeżeli człowiek rozumie, że Bóg podniósł bardzo mocno standard, kiedy posłał Swojego Syna. Już "nie zabijaj” do "nie gniewaj się", to człowiek zaczyna trząść swoim myśleniem i myśli: Boże, to przecież oni nie byli w stanie zachować "nie zabijaj", a ja mam zachować "nie gniewaj się". Jak więc ja zrealizuję Twój zamysł, Boże, jeżeli on jest o tyle wyższy? Jak się nie gniewać na tej ziemi, ludzie? Można, jeżeli to będzie Chrystus. Nie my, lecz Chrystus. Musimy zrozumieć, że musimy usunąć wszystko, co jest wymyślone przez człowieka. Usunąć! Nie chcieć nawet tego brać pod uwagę bo to nas zwiedzie, to nas oszuka. Ciało naprawdę pokręciło prostą drogę, tak, że nikt nie wie tak naprawdę dokąd idzie i wydaje się człowiekowi, że jest w porządku a Bóg mówi: "Świętymi bądźcie bo Ja jestem Święty" i że "bez uświęcenia nikt nie zobaczy Pana". Musimy zobaczyć, że ta Tabita nie tyle sobie zdobywa dobrymi uczynkami niebo. To jest wynik działania ducha Chrystusowego w niej, że chęć dobra jest w niej. To nie jest wynik kupowania nieba. To jest wynik działania ducha Chrystusowego w niej. Ona sobie nie załatwia, żeby być lepszą od innych. Ona po prostu taka jest i dlatego, że jest tak naturalna, dla ludzi stała się kimś bardzo cennym, kimś ważnym. Widzieli tą naturalność w niej. I kiedy teraz widzimy ten wiersz 40:

 

"A Piotr, usunąwszy ich wszystkich, padł na kolana i modlił się; potem zwrócił się do ciała i rzekł: Tabito, wstań! Ona zaś otworzyła oczy swoje i, ujrzawszy Piotra, usiadła."

 

Tabito, wstań! Oto dostajesz życie. Wstań. Idź i czyń to, co Pan cię nauczył. Wstań. Idź i czyń. Teraz ty i ja dostałeś nowe życie. Powstaliśmy z martwych, tak czy nie? Czyż nie jest to chrzest -  zanurzeniem w śmierć i wynurzenie - powstaniem z martwych, abyśmy nowe życie prowadzili? Czyż nie o tym właśnie jest powiedziane? I ona, wiedząc, o tym, co czyniła wcześniej, mogła czynić to dalej. My powstaliśmy z upadłego, dlatego apostołowie mówili: Czyż nie wiecie, że nie należycie już do świata? Czyż nie wiecie,  że wy już nie macie tego czynić? Czyż nie wiecie, że wy zostaliście wliczeni w poczet tych, którzy do wieczności mają iść? Dlaczego więc jeszcze pozostajecie? A więc oni już żądali od chrześcijan innego standardu bo inne przeznaczenie, inny kierunek, inny sposób działania już obowiązuje nas, wierzących ludzi. Nie jest to dziwne,  że patrząc na ten standard Chrystusowy, standard apostołów i proroków, przekaz tych ludzi, którzy pojęli patrząc na tych, którzy pojęli po co w ogóle jest chrześcijaństwo, że zmiana natury, co było mówione dzisiaj też; Że stajesz się innym, nowym człowiekiem, aby prowadzić życie zgodne z wolą Boga. A więc możemy wiedzieć, że Tabita wstając, nie rozejrzała się i mówi: dobra, wszystko dobre, co miałam to zrobiłam, a teraz sobie zrobię co innego. Raczej ta sama osoba wróciła do tego ciała.

Jeżeli teraz weźmiemy, że to nie my mamy żyć ale Chrystus w nas, to chcielibyśmy, żebyśmy to nie byli my? Powiedzcie mi tak szczerze. Czy chcecie, żebyście to nie byli wy, tylko żeby to był Chrystus? Bo to musi być szczere coś! Jeżeli mamy być szczerzy, prawdziwi, to musimy sobie szczerze odpowiadać na pytania dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne. Czy ja chcę, aby to był Chrystus a nie ja? Czy ja naprawdę tego chcę? Czy ja chcę preferować swoje życie, czy ja chcę życia Jezusa bo wtedy Duch Święty będzie wiedział, co ze mną zrobić. Jeżeli dla mnie wystarczy standard chrześcijaństwa, który jest obecnie, to mi wystarczy, że ja jestem naprawdę już w porządku. Mogę iść spać. A jeżeli rozumiem, że wymagania ode mnie są o wiele wyższe, to ja chcę żyć. Nie chcę spać. Nie chcę przespać swojego życia na ziemi i potem się obudzić raptem i dowiedzieć, że: człowieku zmarnowałeś je. Duch ochoczy a ciało mdłe. Nie pokonałeś tego cielesnego człowieka i pozostałeś w spaniu, zamiast żyć jako obudzony, obudzona. Musisz sobie stawiać jasne i wyraźne pytania i szukać odpowiedzi. Czy w tych odpowiedziach znajdujesz potwierdzenie.

Powiedzmy tak, gdybyś ty był Chrystusem, gdybyś ty była Chrystusem, czy tak żyjąc jak teraz żyjesz, byłbyś/ byłabyś zbawicielem świata? Odpowiedz sobie. Czy przez ciebie świat zostałby zbawiony? Czy twoje chrześcijaństwo jest zbawcze czy destruktywne? Jeżeli twoja odpowiedź brzmi: zbawcze, to znaczy, że musi w tobie żyć Chrystus. Jeżeli destruktywne, to znaczy, że Chrystus jest na zewnątrz a ty próbujesz być chrześcijaninem czy chrześcijanką. Szczerze! Bo jeszcze teraz, jak mówimy, jest czas poprawy. Potem, już kiedy zamkniemy oczy, staniemy przed sądem. Zwróciliście uwagę na to, co pisze apostoł: Każdy z nas przed sądem Chrystusa stanąć musi, aby co? Aby odpowiedzieć za swoje uczynki dokonane w czym? W ciele! Dobre czy też złe. A więc ciało nasze albo czyni dobro albo czyni zło, i my będziemy musieli odpowiedzieć za to, co robiło to ciało. To tak, jak ja bym był kierownikiem, a moje ciało jest pracownikiem. I teraz ja decyduję o tym, co ma robić pracownik. Czy pracownik decyduje o tym, co ja mam robić jako kierownik? Komu to Bóg zlecił obowiązek posłuszeństwa? Memu ciału czy memu duchowi? Duchowi! A więc to nie ciało ma prowadzić tylko Duch! Jeśli ciało prowadzi to idziemy do gehenny. Jeśli Duch, to idziemy do Boga. To wszystko jest w prosty sposób opisane w nauce apostolskiej. Ty musisz wiedzieć, kto teraz tobą prowadzi, ciało czy duch? Ciało - to na pewno robisz złe rzeczy. Duch - na pewno robisz dobre rzeczy. Duch zmierza do życia a ciało do gehenny. A więc jeżeli chcesz naprawdę być chrześcijaninem, chrześcijanką, to musisz codziennie mieć pytania i mieć odpowiedzi. Pamiętacie, oni chodzili za Panem Jezusem i pytali się. O to się pytali, o to się pytali i o to się pytali, i On im odpowiadał. Nieraz bali się już pytać bo wiedzieli, zdawali sobie sprawę, że odpowiedź może ich wiele kosztować. Ale lepiej pytaj, nawet gdy cena będzie bardzo wysoka. Lepiej pytaj: co Panie mam uczynić, jak postąpić? Możemy tylko tu na ziemi pokonać przeszkody. Jeżeli byśmy wzięli Tabitę - ona na pewno nie rozglądała się na zewnątrz. Bo kiedy patrzymy na listy apostołów, widzimy, że wielki rozgardiasz był między wierzącymi ludźmi. Oni byli pogubieni. To słuchali jakiś zakonników, to mieli spory między sobą o to, kto jest większy, kto do kogo należy, czy jest Pawłowy, czy Piotrowy. Widzicie, że oni mieli między sobą jak małe dzieci po prostu. Oni nie rozumiejąc tego, co się dzieje, zachowywali się jakby ich wrzucić do miejsca, gdzie jest pełno wspaniałości, a nikt nie umie się tym posługiwać w ogóle. To tak, jak było z tym: Jest w środku to, co nam potrzebne a my nie wiedzieliśmy jak do tego dotrzeć. I musiał być ktoś, kto to robił i wiedział, jak do tego dotrzeć. Ale gdy nam pokaże, to będziemy też wiedzieć, jak do tego dotrzeć. Chyba, że nie będzie chciał, żebyśmy wiedzieli, i nie pokaże. Jak będzie robił, to zasłoni, że w razie czego jestem niezastąpiony, beze mnie nikt tego nie uruchomi. Ale my możemy próbować i szukać aż znajdziemy. Tak czy inaczej, jeżeli nam bardzo na tym zależy, to choćby nawet ktoś nie chciał nam za bardzo pokazać, to i tak znajdziemy bo będziemy szukać. Będziemy pukać, kołatać i Pan nam powie, Pan nam pomoże. A nie, to sami wprowadzimy to na nowo.

A więc możemy sobie po prostu zdawać sprawę, że to jest zbyt cenne, żebyśmy przepuścili to przez palce, żebyśmy byli w rozdwojeniu, i żebyśmy z jednej strony innym tłumaczyli, co mają zrobić a sami sobie nie tłumaczyli, co mamy zrobić. To jest z tą belką w oku kogoś, a źdźbłem w oku twoim. A Pan Jezus mówi: Nie, ty nie widzisz w ogóle belki w oku swoim, a źdźbła w oku kogoś nie widzisz. A Ty wyobrażasz sobie zupełnie inaczej. A więc jak chcemy kogoś naprawić, skoro my sami nie potrafimy naprawić siebie? A jeżeli już potrafimy, to wtedy możemy pomóc komuś. Domyślamy się, że Tabita była już dojrzałą niewiastą, która potrafiła zrozumieć sens ewangelii i żyć według sensu ewangelii. A więc powstała z martwych, aby dalej żyć dla Pana Jezusa Chrystusa. Dla mnie i dla ciebie to jest bardzo, bardzo ważne, żeby nie umknęło to pytanie, żeby ci nie umknęło. Gdybyś to ty był Chrystusem, gdybyś ty była Chrystusem, co by świat przez ciebie zyskał? Jeżeli niewiele by zyskał, to znaczy bierz się do pracy. Jeszcze żyjesz i jeszcze masz czas. Jeżeli zmarnujesz czas swego nawiedzenia, może się okazać, że nie uratujesz się. Bo świat musi mieć z ciebie pożytek. Słowo Boże mówi, że my jesteśmy światłością tego świata. Światłość nie może mamić, nie może zwodzić. Światłość musi pokazywać na niebiańskie życie Jezusa Chrystusa. Wtedy ludzie zrozumieją, gdyby nas może za życia nie lubili, ale kiedyś zrozumieją słowa, które mówiliśmy do nich, i to, co widzieli w naszym życiu, i mogą się nawrócić. Kiedy może już nas nie będzie. Ziarno zasiane kiedyś może wydać swój owoc, swój plon.

Jest ważne, w jaki sposób żyjemy, co mówimy, jaką światłością świecimy pośród tego świata. Musisz zawsze pamiętać: standard chrześcijaństwa to jest Chrystus. To nie jest to, co religie zrobiły. Żadna religia nie reprezentuje standardu chrześcijaństwa bo ona nie może, bo ona jest skupiona na rzeczach świata, na zasobności świata, na opłaceniu tych, którzy wykonują te zadania. Ona jest skoncentrowana na tym też, że rządy tego świata pomagają, wspierają ich, dają im ulgi, możliwości. A więc łatwiej jest im się poruszać w danym momencie, tylko że to wszystko jest powiązane z siłą świata, a nie siłą Chrystusa. A więc nie możesz patrzeć na te standardy. Tam są pewno dzieci Boże ale nie możesz patrzeć na standard tego, co tam zostało zrobione bo widzisz, że każdy z tych standardów ma przelaną krew, ma pobitych ludzi, ma znieważonych ludzi, ma odrzuconych ludzi, ma wielu wprowadzonych do gehenny przez oszukanie, przez zwiedzenie, przez zmianę standardu. Rozumiecie, jeżeli ty masz mieszkać w pałacu, a ktoś cię nauczy mieszkać w norze. To, czy ten ktoś naprawdę uczy cię tego, abyś mieszkał w pałacu? My mamy mieszkać w chwale Chrystusa a nie w jakiejś norze zepsutego nauczania ludzkiego. A więc musimy zrozumieć, że są Boży ludzie, którzy są dla nas wzorem. Opuścić ten teren zepsucia, żeby żyć według chwały Chrystusa bez względu na to, w jakim otoczeniu żyjesz. To jest zwycięstwo ducha nad ciałem. Ciało szuka potwierdzenia. Wiele razy to stwierdziliśmy: o tamten brat tak żyje, to znaczy, że ja też mogę tak żyć; o tamta siostra tak żyje, to znaczy, że ja też mogę tak. Zobaczcie, widzicie ciało? Ono od razu reaguje. Skoro tamten może, to dlaczego ja nie mogę? To jest ciało! Ale duchowy człowiek wcale tak nie reaguje. Jemu to, że ktoś pozwala swojej cielesności żyć, wcale nie mówi:ty też tak żyj. On rozumie, że ten człowiek jest w tym momencie w upadłości i naśladować upadłego człowieka to nie jest mądre. Trzeba naśladować tych, którzy wzrastają, rozwijają się.

 

W pierwszym liście do Tymoteusza, niech Bóg daje nam mądrość, Bożą mądrość, abyśmy w tym czasie, w którym dzisiaj żyjemy,dobrze wykorzystali ten czas. Naprawdę mamy piękny czas, możemy być razem, możemy rozważać ale musisz opuścić strefę swojego chrześcijaństwa. Pamiętacie, Paweł jako Saul z Tarsu, on za śmieć uznał wszystko, co osiągnął swoją możliwością. Ty i ja musimy też uznać za śmieć wszystko, co osiągnęliśmy własnymi siłami a nie mocą Pana Jezusa Chrystusa, nie życiem Jezusa Chrystusa. Bo to jest własna sprawiedliwość i własna sprawiedliwość zawsze człowieka trzyma w niewoli. Sprawiedliwość Chrystusa prowadzi nas dalej wzwyż, do rozwoju. Własna sprawiedliwość zamyka cię w klatce i mówi: już jesteś w porządku. I co tu czytamy, w tym pierwszym liście do Tymoteusza, 4 rozdział od 12 wiersza:

 

"Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości."

 

Młody człowiek. Nie jakiś stary mężczyzna, który przeszedł już wiele doświadczeń, nabył mądrości życiowej. To jest młody człowiek, dwudziestoparoletni mężczyzna.

 

"Dopóki nie przyjdę, pilnuj czytania, napominania, nauki. Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają."

 

Pomyśl, czy nie powinieneś żyć tak, aby zbawić siebie i tych, którzy cię słuchają? Żeby było widoczne, że ty walczysz o zbawienie siebie samego czy siebie samej i tych, którzy słuchają tego, co mówią twoje usta? Czy to nie powinno być standardem? Czy nie powinno być tak, że ludzie, którzy z nami się zetknęli i którzy znają nasze życie, zostali zachęceni do tego, żeby uchwycić się mocniej Chrystusa? Przecież my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby żyć, ale potrzebujemy Chrystusa żeby tak żyć. Domyślam się, że Tabita nie wymyśliła sobie służby bo ja znam charakter ludzki. Jak ktoś sobie wymyśli służbę, to ten człowiek naprawdę wielu ludziom porządnie da w kość swoimi nastawieniami, swoimi pomówieniami, złośliwymi uwagami i tak dalej, i tak dalej. "To ja dla was życie poświęciłem, a wy co za to mi daliście? Same zło tylko, same zniewagi". A ona sobie tej służby nie wymyśliła. Ona po prostu tam weszła z powodu Pana Jezusa Chrystusa.

Wiecie, zawsze inaczej dostaje się coś od kogoś, kto widzisz, że ci daje to po prostu, niż od kogoś, kto patrzy, co ty z tym od razu robisz. To znaczy, że dostałeś coś, co nie jest twoje. A jeżeli ktoś ci daje i to jest twoje, to jest twoje, i uczysz się jak to zużyć. Niesamowite doświadczenie. Niech Bóg nam właśnie pomoże, żebyśmy to rozumieli. Nasze życie ma sens, naprawdę olbrzymi sens. Ale nigdy nie zgódź się na to, żeby twoje ciało określiło standard twojego chrześcijaństwa. Ono nigdy ci nie powie naprawdę, co jest prawdziwe. Ono zawsze będzie próbowało cię odciągnąć od tego, co prawdziwe, żeby nie płacić ceny za to, co prawdziwe. Po prostu musimy to wiedzieć, tak to jest, tak to wygląda. Ale ono - to ciało, kiedy jest już zdobyte przez Ducha Chrystusowego, jest niesamowicie swobodne w czynieniu dobra, ale musi być zdobyte. Jeżeli ono ma poczucie wartości i może walczyć, to ono będzie walczyć. Ale jeżeli ma już poczucie wartości Chrystusa, niesamowicie jest użyteczne. Wtedy ucierpi ale nie narzeka. Jest w stanie wiele uczynić dobra nie spodziewając się zwrotu. Niesamowite zwycięstwo to jest. Ale najpierw trzeba nabyć tego w Chrystusie Jezusie. Wracając do tego, co już mówiliśmy.

List do Rzymian, 13 rozdział od 11 wiersza teraz:

 

"A to czyńcie, wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, byście się ze snu obudzili, albowiem teraz jest bliższe nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy. Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości. Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości."

 

On to pisze do wierzących ludzi.

 

"Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości."

 

To, co mówiliśmy - nie miej Chrystusa na jakieś swoje okazje. Miej Go na zawsze, niech to będzie codzienne twoje ubranie w Chrystusa, codziennie chodzić przyobleczony, przyobleczona w Chrystusa Jezusa. Masz tą świadomość twojej ważności na tej ziemi, bo to jest naprawdę świadomość ważności. Apostoł wiedział, że jest ważny i on dlatego powiedział, ze względu na to: zostanę jeszcze tu z wami. Bo jest ważny, on wiedział ale nie miał poczucia ważności jako pycha. On miał świadomość ważności jako uniżony sługa, który mógł im dać kolejne dobre rzeczy, aby oni mogli nad nimi popracować. To jest takie piękne, jak jesteś w firmie i jest ktoś, kto może ci przynieść kolejną rzecz, która będzie dla ciebie zainteresowaniem i będziesz musiał się zaangażować w tą rzecz, żeby ją rozebrać na części, żeby zobaczyć z czego się składa a potem umieć to złożyć. I kolejną coraz bardziej rozwiniętą rzecz. Na pewno spotkałeś się z takimi rzeczami jak wyjmowanie jakiegoś przedmiotu. Takie ludzie powymyślali różne hece, że ty patrzysz: "Jak to wyjąć? To nie idzie wyjąć." A okazuje się, że idzie wyjąć, tylko trzeba znać sposób. I teraz ty patrzysz, tak próbujesz i tak, i nie idzie. Dostałeś i ktoś cię widzi, a ty dalej grzebiesz w tym, i mówi: no człowieku, przecież... Słuchaj, ja to muszę rozwiązać, to nie jest tak. Skoro można to znaczy, że muszę do tego dotrzeć. Jeżeli teraz dostajesz prawdę Bożą i wiesz, że ona działa ale nie działa jeszcze w twoim życiu, to chcesz się dostać do niej, żeby ona działała. To jest prawidłowy rozwój. Wtedy prawidłowo funkcjonujesz bo ty zmagasz się z tym, aby znaleźć rozwiązanie i żeby właśnie tak żyć.

Paweł był taką ogromną zachętą dla wielu wierzących. Zachęcał ich do tego, żeby oni rozwijali się, żeby wzrastali. Jemu nie zależało, żeby oni byli jakby chwałą jego, jemu zależało, żeby oni byli uratowani choćby go w ogóle tam nie było widać. A więc nie chodziło mu o chwałę, chodziło mu o uratowanie, o życie. Człowiek, żeby się rozwijał, musi podejmować kolejne kroki, które są dla niego wzrostem, rozwojem; i nigdy, do końca swego życia nie dojdziesz do pełni już. Tak, jak apostoł nie doszedł do pełni. Zawsze będziesz mieć wyżej i wyżej. Dopóki jak Chrystus wróci - będzie pełnia. A więc mamy cały czas rozwój, wzrost. To jest ciekawe bo musisz wzrastać, rozwijać się. Jeżeliby chrześcijaństwo było takie stagnacyjne - nauczyłem się czegoś, już mam to przewałkowane, a więc gdyby się mnie ktoś pytał, to ja wiem co i jak, i temat zamknięty. A jak żyję to już żyję - to już inny temat. Nie! Chrześcijaństwo to jest Prawda i życie według tej Prawdy. A więc jeżeli poznaję prawdę o miłości, to żyję według tej prawdy o miłości. To jest dla mnie i dla ciebie taką olbrzymią zachętą widząc, że powstaliśmy do życia, aby żyć dla Pana, nie żyć dla siebie. Żyć dla Pana.

 

I List do Tesaloniczan, 5 rozdział.

Zobacz, popełniasz nagminnie ten sam grzech i próbujesz się z niego wydostać, to mogę ci gwarantować, że się z niego na pewno wydostaniesz, gdy zaprzesz się siebie, żeby się z niego wydostać. Pan cię wyprowadzi i pokaże ci jak. Bo jeżeli masz pewnego rodzaju zmaganie to po to, żeby zrozumieć innych ludzi, którzy mają podobne zmaganie. A gdy opuścisz, będziesz wiedzieć, jak to się stało i zawsze będzie to ten sam sposób. A więc będziesz wiedzieć jak pomóc innym. I tu 5:15:

 

"Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim."

 

Możemy być pewni, że Tabita czyniła to; że dla niej to było czymś naturalnym, czymś normalnym, żeby czynić dobro Chrystusowe, My też nie czujmy się jacyś tacy: wiecie, ja już w sumie nie wiem, co ja mam w tym chrześcijaństwie robić - czyń zawsze dobro. Słowo Boże mówi. A jak? A nie ustając. Nie ustając. Już masz pracy pełno. Czyń zawsze dobro. A komu? A Panie komu mam czynić dobro? Wszystkim a najbardziej domownikom wiary. Zobacz, jak proste rzeczy, które nie są skomplikowane i wcale nie trzeba nie wiadomo kogo, żeby pojąć i zrozumieć. W prostocie jest zawsze zwycięstwo. Jest to na pewno też szkoleniem, uczeniem się.

 

2 List do Koryntian, 6 rozdział od 14 wiersza:

 

"Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi."

 

Kto to jest niewierny? Zdrajca, tak? Ktoś, kto zdradza. Ktoś, kto zdradza Pana Jezusa. Ktoś, kto żyje sobie po swojemu, tak jak czytamy: cudzołożnicy, cudzołożnice, czyż Bóg nie chce mieć ducha, którego wam dał, tylko dla siebie?

A więc ktoś, kto okazuje się niewiernym Jezusowi w codzienności. Przecież my nie żyjemy dla siebie ale dla Niego. Jeżeli my mamy swoje sprawy a czasami mamy Chrystusowe, to znaczy, że my jesteśmy niewierni, bo mamy być wierni we wszystkim. Teraz nabyć tej wierności pod tą świadomością, że Jezus nie jest naszym wrogiem - chce nam pomóc. To znaczy - nie ulegaj swojemu ciału. Nie pozwól swojemu ciału, żeby ono decydowało o twoim chrześcijaństwie. Słowo Boże musi decydować a twoje ciało ma przyjąć Boże warunki i wtedy wygrasz. To jest niesamowite zwycięstwo. Będę to kolejny raz mówił. Kiedy twoje ciało zostaje podbite pod Ducha, niesamowita chwała spływa na ciebie, zupełnie inne reakcje. Swoboda życia według tego standardu Chrystusowego staje się czymś naturalnym, czymś oczywistym, nie zmuszasz się, nie wymuszasz niczego na sobie, po prostu już taki jesteś. Ale to ciało musi być podbite pod panowanie Chrystusa. Ono nie może chodzić w jarzmie z niewiernością. Ono musi chodzić w jarzmie z Chrystusem, więc należ do Niego wszędzie. Jeżeli nawet coś ci się nie uda jeszcze; uda ci się, powiedzie ci się, kiedy będziesz dalej trwać w przynależności do Chrystusa, będziesz się uczyć, wzrastać. Uczeń ma być jak Mistrz więc będziesz uczyć się i wzrastać, ale nigdy nie zmniejszaj standardu. Nigdy! Bo jeżeli zmniejszysz standard, wtedy wpadniesz w pułapkę. Zobaczcie, że kiedy uczniowie idą do szkół, to standard dla uczniów jest różny - jeden będzie profesorem, drugi będzie ślusarzem. Ale kiedy my idziemy do szkoły Jezusa, to standard jest dla nas ten sam - mamy być jak On. Już nie ślusarz i profesor tylko wszyscy jak Chrystus. A to zupełnie co innego, my byśmy chcieli po staremu. A ty bądź profesorem to się ucz, ucz, ucz... a ja się nie muszę tak uczyć. Ja będę tylko ślusarkę prowadził. Paweł mówi: Czyż wy nie powinniście już być nauczycielami? A dalej potrzebujecie mleka. Dlaczego tak mówi do tych ludzi? A może wy macie być tacy, co tylko zawsze mleko piją? A ja jestem profesor a więc już nie muszę mleka, mówi Paweł. A więc wy macie pić mleko to ja dla was zawsze będę mleko szykował, bo wam mleko wystarczy. Wasz standard to był do niemowlęctwa i potem nie musieliście się już rozwijać. On tak nie powiedział. On powiedział: Nie, wy powinniście być już tymi, którzy uczą kolejnych, jak żyć, a nadal potrzebujecie mleka. Więc oni gdzieś zmarnowali czas. On widział we wszystkich, że mają być jak Chrystus. Pamiętacie, jak mówił: mam oręż duchowy, którym będę was ćwiczył aż doprowadzę was do pełnego posłuszeństwa Jezusowi Chrystusowi. On uważał, że wszyscy mają być jak Chrystus. Czy On miał zły sposób patrzenia na wierzących, czy coś mu się pomyliło i on chciał, żeby wszyscy byli jak Chrystus? Może on miał jakieś nadmierne plany wobec ciebie i mnie. Powinien rozsądzić - przecież taki jestem, nie do końca mądry w codziennym życiu, a więc chyba mnie to nie dotyczy, żebym był jak Chrystus. Nie zależy to, czy jesteś głupi czy mądry bo wszyscy umarliśmy na krzyżu. Zależy to, że wszyscy mamy być jak Chrystus. Dostaliśmy to samo zrodzenie,
z tego samego nasienia. Czy dąb to będzie kiedyś jabłonka? Czy na dębie będą rosły jabłka? Skoro mamy być jak Chrystus, to mamy być jak Chrystus. W tym ogrodzie wszystkie drzewa są podobne do niego. Owoc tych drzew jest jaki? Przecież znamy wszyscy ewangelię. Miłość, radość, pokój, łagodność, cierpliwość - znamy, jaki jest owoc drzew, które rosną w ogrodzie Pańskim. Jaki jest owoc drzew, które rosną w świecie? Znamy - chamstwo, złośliwość, kłamstwo, zawiść, zdrady, niewierność. A więc mamy świadomość, że to, do czego zostaliśmy wezwani, to  nie jest kolejny religijny urząd, który ktoś będzie może kiedyś piastował. To jest wezwanie do ciała Chrystusa, gdzie członki tego ciała wszystkie mają rosnąć do jakich wymiarów? Chrystusowych! Wszędzie to jest napisane.

A więc mamy prawdę, która mówi do mnie: Od ciebie Marian się wymaga dokładnie tego samego, co od Apostoła Pawła. I apostoł Paweł powiedział: Naśladujcie mnie bo ja naśladuję Jezusa. Ja mogę nie robić tej apostolskiej służby, co robił apostoł ale życie Chrystusa musi być takie samo we mnie, jak było w apostole. Owoc tego życia musi być taki sam. Jak mamy jabłonki, ogród jabłonek, i z jednych jabłonek jemy sobie prosto z drzewa, z innych robimy kompot, z innych robimy mus, później robimy na przykład jabłecznik. Tak, a więc jabłka są do różnych miejsc używane, ale to są te same jabłka cały czas. Więc ty też możesz być użyty do różnych spraw, ale cały czas jesteś jak Chrystus. Czy tego chcesz? Czy tego chcę?

 

"Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Boga żywego a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie z pośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie, a ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący. Mając tedy tę obietnicę, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świętobliwości swojej w bojaźni Bożej.”

 

Dla mnie i dla ciebie to jest coś bardzo drogocennego, ważnego. Ze względu na Ojca, na naszego Rodziciela, naszego Rodzica, niebiańskiego Ojca, Który zrodził nas w Chrystusie Jezusie, żyjmy w ten sposób, oczyszczajmy się, usuwajmy to, co złe. Nie poczytuj to sobie, że jakim złym człowiekiem jesteś, ale poczytuj sobie, że Bóg chce, żebyś był jak Chrystus, żebyś był jak Jego Syn, była jak Jego Syn. Poczytuj to sobie za święte powołanie, za święte wezwanie przez tego Boga, Który stworzył niebo i ziemię, rzeczy widzialne i niewidzialne, żebyś był jak Jego Syn.

 

Pamiętacie, list do Rzymian, 8 rozdział. Bóg chce, aby wszyscy byli na obraz Jego Syna. Nie wrzuć tego między kartki, które idą w zapomnienie. Czytaj ją codziennie, czytaj, żeby zrozumieć - Boże, Ty chcesz, abym był jak Twój Syn. To jest dla mnie niepojęte, że Ty dla mnie coś takiego postanowiłeś. Wtedy ten Duch Święty, Który wprowadza nas, i ten Duch Syna wołający w nas Abba. Chcesz tego? Przecież to jest dla mnie i dla ciebie. To jest dla zboru od Boga darmo. Chciej to! Chciej to wszystko. Nie mów: A, ja nie potrzebuję, mi wystarczy, że ja jestem taki. Nie mów tak. Mów, jak Bóg mówi. On chce, żebyś był, jak Jego Syn. Chociaż jesteś w takim ciele, w Twoim ciele można to zrobić. Można to zrobić! Duch Święty potrafi sobie poradzić, tylko czy chcesz? Niech to chcenie będzie w nas. Chciejmy być jak Jego Syn a Duch Święty zrobi to, co chcemy - uczyni to możliwym, tak? On to czyni możliwym. Niech Bóg napełnia nas tym i niech świadomość, że mamy to ciało będzie dla nas czymś niesamowitym. Mamy to ciało, aby służyło dobru. Niesamowita chwała! Ono nie musi służyć złu, ono może służyć wspaniałym sprawom Bożym. Dawajmy! Mogę czytać to teraz czy później.

12 rozdział listu do Rzymian.

 

Oddawajcie swoje ciała Bogu. Na co? Aby Bóg mógł to używać. Na oręż sprawiedliwości. Oddawajcie swoje ciała Bogu. To jest niesamowite, że te ręce mogą czynić dobro, że te usta mogą mówić słowa prawdy, oczy patrzeć w sposób czysty, uszy słuchać czysto. Wszystko to jest dla mnie i dla ciebie otwarte ale nie pomniejszaj standardu, nie bądź między wierzącymi ludźmi jak niewierzący, który chce zmniejszyć standard powołania bo wtedy pracujesz po złej stronie. Nie pracujesz dla Boga ale pracujesz dla wroga. Niech nie będzie między wami złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga bo ono będzie odciągać od tej realności Chrystusa, i mówić: to przesada, ja już i tak mam dość, jestem zmęczony, zmęczona tym chrześcijaństwem. Ile można narzucać tych rzeczy? A czy to jest ciężarem być jak Chrystus? Czy nagrodą, chwałą? Byliśmy jak diabeł a Bóg zapłacił za to, żeby nas spłacić ofiarą Swego Syna, Który przyszedł w ciele na tą ziemię, aby dzisiaj mi i tobie powiedzieć: Już nie musisz być jak diabeł. Możesz być jak CHRYSTUS! Chwała Bogu! Niech będzie uwielbione Imię Tego, Który postanowił uczynić to dla mnie i dla ciebie. Amen.

Jan 14:23