17.01.2025r. Jedno w pełni odłącz a drugie w pełni złóż Bogu w ofierze. (wieczorne Marian)
17.01.2025r. Jedno w pełni odłącz a drugie w pełni złóż Bogu w ofierze. (wieczorne Marian)
Niech Pan prowadzi, da nam rozum, rozważne słuchanie, bo nie raz jest tak, że ktoś mówi coś dla ciebie bardzo ważnego, człowiek kiwa głową, kiwa, czekał na to tyle lat, żeby w końcu to usłyszeć i tak kiwa głową, aż w pewnym momencie: co on mówi? On mówi dokładnie to, na co czekałem tyle lat, już inaczej zaczyna słuchać od razu, a tak już z przyzwyczajenia, głowa kiwa, a myśli gdzie indziej zupełnie i człowiek mówi: Bóg cię kocha, Bóg chce twego zbawienia. Co? Coś powiedział? No właśnie i to właśnie chodzi o to, żeby tak słuchać, żeby usłyszeć, co jest mówione, żeby móc prawidłowo reagować na to, co jest mówione, żeby nie było tak, że człowiek zachowuje się jakby słyszał coś, co jest zupełnie nieprzyjemne człowiekowi, a później dopiero zaczyna mówić: No, to coś takiego było?
Ew. Łukasza 6 rozdział, od 20 wiersza:
„A On podniósłszy oczy na uczniów swoich powiedział: Błogosławieni (albo: szczęśliwi, uszczęśliwieni) ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was nienawidzić będą i gdy was wyłączą, i lżyć was będą, i gdy imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu Syna Człowieczego. Radujcie i weselcie się w tym dniu; oto bowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak samo bowiem czynili prorokom ojcowie ich. Ale biada wam bogaczom, bo już odbieracie pociechę swoją. Biada wam, którzy teraz nasyceni jesteście, gdyż będziecie cierpieć głód. Biada wam, którzy teraz się śmiejecie, bo smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówić będą; tak samo bowiem czynili fałszywym prorokom ojcowie ich. Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą,”
Teraz Jezus przechodzi i mówi do tych, którzy skończyli. Kiedyś wszyscy byliśmy po tej stronie biada, biada wam, którzy żyjecie bez Boga na świecie. Biada wam, którzy uczyniliście sobie obrazy i klękacie przed nimi, i czcicie posążki, biada wam, którzy zło nazywacie dobrem, a dobro złem. Biada wam. A więc żyliśmy pod biada i Chrystus musiał umrzeć, żebyśmy mogli opuścić krainę biada i przejść do krainy błogosławieni, szczęśliwi, którzy dostali nowe życie na tej ziemi, aby chwalić Boga, by cieszyć się nowym życiem, żyjąc już nie według biada ale według błogosławieni, szczęśliwi, radośni, pewni do kogo należą. I teraz do tych właśnie Jezus mówi:
„Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą,”
Jest to możliwe tylko dzięki życiu Jezusa Chrystusa w nas. Gdyby mówić dalej do nas, trochę moralniejszych ludzi, to są za wysokie loty, my nie jesteśmy w stanie w tym nieukrzyżowanym ciele polecieć tak wysoko. Jesteśmy w stanie może zobaczyć to pięknie, wspaniale by to było, ale żeby to zrobić nie jesteśmy w stanie, dopiero kiedy ukrzyżowani zostaliśmy, uwolnieni od biada, a napełnieni błogosławieństwem obfitości, obdarzeniem Bożym, wtedy możemy uczynić to, o czym Jezus mówi. On nie wydaje rozkazów staremu człowiekowi, On daje rozkazy nowemu człowiekowi. A więc jest to możliwe, żeby żyć na tej ziemi miłując nieprzyjaciół swoich i czynić im dobro, nie odpłacając im złem za zło, nie oddając im tym czym oni, aby było równo. Ale będąc świadomymi skoro Pana Jezusa odrzucili ci, którzy są pod biada, to i nas odrzucą ci, którzy są pod biada. I cóż, są niewolnikami diabła, odpowiedzą za to, że pozostają w niewoli u diabła, ale czyż my mamy przejść znowuż na stronę diabła i odpłacać im tym samym, co oni nam co oni nam czynią? To byłoby głupie, wolimy zostać raczej po stronie Chrystusa i uczynić dobro tym ludziom, bo może się upamiętają. Piotr pisze: Aby w dzień nawiedzenia, chwalili Boga, widząc jak Bóg zmienia życie człowieka. Najwięcej mogli by na ten temat powiedzieć ci, którzy znali nas wcześniej i którzy mogliby zobaczyć, że to, co było, tego już nie ma.
„Błogosławcie tym (albo: dobrze życzcie), którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą.
A więc nie życzcie im śmierci, nie życzcie im, żeby im się nogi połamały, ręce połamały, nie wiem co tam, żeby dom się spalił. Życzcie im, żeby mogli przyjść do pokuty, żeby mogli przyjść do upamiętania, żeby mogli przejrzeć i zrozumieć, że grozi im wielkie niebezpieczeństwo po tej stronie, po której mieszkają, żyją. I lepiej dla nich by było, gdyby opuścili tą strefę przez ukrzyżowanego Chrystusa, żeby nie tyle nosili krzyżyki na szyi, wieszali na ścianach, ale dali się ukrzyżować w Nim i umarli dla starego człowieczeństwa, by rozpocząć nowe życie, wdzięczne Bogu, aby móc czynić tu na tej ziemi Boże dobro.
„Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi,”
Wiemy, że to akurat bardzo wyraźnie Pan Jezus pokazał, kiedy został uderzony w policzek, w twarz, był spokojny, ale nastawienie drugiego policzka nie polegało na tym, że obrócił twarz, tylko powiedział do tego człowieka spokojnie: Dlaczego Mnie bijesz? Jeśli masz rację, udowodnij, a jeśli nie masz, to dlaczego to czynisz? Mówił spokojnie, tak jak człowiek, który nie został znieważony, nie został obrażony, nie czuje się pokrzywdzony, odpowiada spokojnie i raczej myśli o tym człowieku, który to zło uczynił, żeby sobie zdał sprawę dlaczego to w sumie czyni. Czy po to, żeby zyskać aplauz u jakiegoś tam człowieka, który w tym czasie jest arcykapłanem i żeby może mieć uznanie u jakiś tam ludzi? Po co mu to potrzebne, skoro ci ludzie umrą i umrze z nimi razem to ich uznanie, a kara spotka tego człowieka za to, co zrobił. Więc po co to robi? Pan Jezus chce pomóc temu człowiekowi, żeby ten człowiek pomyślał, zastanowił się, żeby mógł sobie przemyśleć. I my też powinniśmy dawać szansę ludziom do przemyślenia, żeby mogli sobie przemyśleć, czy to zło, które czynią przyda im się na coś? Czy to im coś da? Czy przez to mają więcej satysfakcji i zadowolenia, że są w grupie większości, jakkolwiek? I tu nie ma chęci dopieczenia komuś, wykazania, że ten człowiek jest wredny straszliwie itd. Bo i myśmy tam byli przecież i gdyby nie to, ze dotarł do nas Duch Boży i przekonał nas o grzechu, sprawiedliwości, o sądzie, byśmy tam dalej byli. A więc jesteśmy po tej stronie, dzięki łasce Bożej, dzięki temu, że posłał nam Syna, że korzystamy dzisiaj z tego, to jest bardzo ważne. I nie chcemy tego zepsuć przez powrót do starego, bo rozumiecie, że kiedy człowiek spokojny przestaje być spokojny i wraca do starego złoszczenia się, to istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że on w tym złoszczeniu zostanie już. A więc lepiej nie wracać, nie zawracać do starych rzeczy, jest to niebezpieczne.
„Każdemu, kto cię prosi, daj, a od tego, kto bierze, co twoje, nie żądaj zwrotu. A jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo i wy. A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują.”
A więc jest to o wiele łatwiej, Jezus nie mówi: To jest złe, to jest ohydne, nie, nie, tego nie robić, tylko mówi, że łatwiej jest miłować tych, którzy cię miłują niż tych, którzy cię nienawidzą.
„Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią. A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem.”
A więc nie byłoby to widać różnicy w sumie.
„Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie obfita nagroda wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest i dla niewdzięcznych, i dla złych. Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz.”
A więc życie nasze zostało obrócone ku temu, żeby pracować w sprawie naszego niebiańskiego Ojca, a sprawą naszego niebiańskiego Ojca był taki plan, który podjął przed założeniem wszystkiego, że On zbawi ludzi z tej ziemi w Chrystusie Jezusie i oni na tej ziemi będą prowadzić nowe życie dla Jego chwały, aby ludzie poznali, że Boży Syn był na tej ziemi. A więc tu potrzeba trwać w Chrystusie, tu potrzeba spokoju. Człowiek nowy jest spokojny, on nie polega na swoich siłach, on nie ufa swoim siłom, czy ona nie ufa swoim siłom, polega na sile Pana, w każdej sprawie, nawet w jedzeniu i piciu, polega na sile Pana, bo można i w tym, i w tym przesadzać i robić sobie krzywdę temu organizmowi, można go tak nawodnić, że w końcu części organizmu przestaną funkcjonować, albo tak go nakarmić, że w końcu nie będzie mógł ten człowiek chodzić. A więc można różnie w różny sposób funkcjonować nawet w tych prostych rzeczach bez Pana. A jeśli z Panem, to człowiek je dla Pana, pije dla Pana, żyje dla Pana i w sile Pana to wszystko się dzieje. Nie narzuca sobie jakiś postanowień, po prostu przyjmuje to, co poznaje i według tego doznaje, że Pan chce właśnie prowadzić, tak samo jak wsiądziesz do samochodu, przekręcasz stacyjkę i co robi samochód? No, rozrusznik zaczyna działać, uruchamia się i ty całkiem spokojnie przełączasz bieg i ruszasz. Wszystko dobrze się dzieje, samochód wykonał swoje zadanie, do tego został przeznaczony. My nie jesteśmy samochodem, ale jesteśmy ludźmi, ale my mamy podobnie wykonywać zadanie. Pan mówi, a my czynimy i wtedy jest to prawidłowe, ale żeby tak było, to musi być to nowy człowiek. Żyliśmy kiedyś, tak Słowo Boże mówi, w duchu ciemności, a teraz żyjemy w Duchu światłości. Jak to się ma do rzeczywistości? To łatwo byłoby rozeznać, gdybyśmy tu zgasili światło, byśmy powiedzieli: Jesteśmy w pomieszczeniu, w którym jest ciemno, pali się światło, jesteśmy w pomieszczeniu, w którym jest jasno, łatwo jest to rozeznać. A więc po czym rozeznać człowieka, czy jest tam jasno, czy jest jeszcze ciemno? Czy jest to człowiek błogosławiony, szczęśliwy? Czy pod biada? Po czym to można rozeznać? Po Chrystusie lub braku Chrystusa. Chrystus, to światłość, brak Chrystusa, to ciemność. Jeżeli człowiek żyje w swojej sile, no to jest to ciemne, bo siły nasze są ciemne. Wszystko, co my zaplanujemy, pomyślimy, wykonamy, jest zaciemnione, założone naszymi różnymi pożądliwościami, blokadami, czy czymkolwiek innym. Ale to, co Pan zaplanował i co Pan chce uczynić jest zawsze czyste, zawsze chwalebne.
I moglibyśmy sobie przypomnieć jak Pan Jezus szedł i trzeba było Mu przejść przez taką wioskę samarytańską i uczniowie dowiedziawszy się, że Samarytanie nie chcą Go przyjąć, bo idzie do Jerozolimy, chcieli ściągnąć ogień na tą wioskę i wtedy co Pan Jezus im powiedział? Nie wiecie jakiego ducha jesteście, nie przyszedł Syn Człowieczy, aby zabijać, sądzić, ale by ratować, zbawiać. A więc my mamy mieć to w głowie, my nie jesteśmy tu po to, żeby kogoś skrzywdzić, zniszczyć i doprowadzić do ruiny, jesteśmy tu po to, żeby innych ratować. Więc jakiego ducha jesteśmy, można poznać po tym, czy my jesteśmy tu po to, żeby kogoś ratować, czy po to, żeby kogoś zniszczyć. Czy my niszczymy innych swoim złem, swoim nastawieniem, swoimi jakimiś złośliwymi uwagami? Czy my ratujemy, budujemy? Czy my wyciągamy ze zła? Czy wprowadzamy w zło? A więc możemy po codziennym życiu, codziennym działaniu obserwując, zobaczyć jakiego ducha my jesteśmy. Czy bardziej by nam zależało, żeby komuś się stało coś złego, żeby w końcu człowiek zrozumiał, że czyni zło? Czy bardziej nam zależy, żeby temu człowiekowi przejaśniało w głowie i żeby mógł uczynić dobro? Czy w naszych modlitwach prosimy: Panie, weź go tam zamknij, zaknebluj, cokolwiek. Czy: Panie, zrób przeze mnie, co uważasz za stosowne, wobec tego człowieka, oto sługa twój, gotowy do tego, aby czynić to, co Tobie się podoba. A Pan Jezus mówi, ze tam, gdzie Pan, tam i sługa Jego będzie.
A więc mamy rozeznanie, jakiego ducha jesteśmy, czy pod biada, czy pod szczęśliwi, błogosławieni, obdarzeni? Co robimy dzisiaj, czy niesiemy pokój? Czy niesiemy stan wojny? Czy jesteśmy ducha rozładowującego wojnę? Czy ducha dokładającego się do wojny? Czy wchodzimy w spory? Czy unikamy sporów? Musimy to rozeznać w jakim duchu my dzisiaj podążamy? Jaki duch pracuje w nas? Jeżeli widzimy, że jeszcze ciągnie nas do wojny, do starć, do udowodnienia, do pokazania, to znaczy, że to nie jest Duch Chrystusowy i my potrzebujemy oczyścić się, usunąć to, co jest złego, żeby nic takiego w nas się nie działo. Nie chcielibyśmy, żeby no pracujesz w firmie, zarabiasz pieniądze, ale za tobą chodzi cały czas człowiek i tylko jak dostaniesz te pieniądze, to on ci już zaczyna je wykradać, a jak zacznie ci je wykradać? No w różny sposób, ma kombinacje, a to na to, a to na to, a to na tamto i później patrzysz, o, znowuż nie mam, gdzieś się to rozeszło. To jest taki duch pożądliwości, duch taki zachłanny, stale potrzebujący. Czy poprzestajesz ubogi, poprzestajesz na tym, co masz, wystarcza ci, służysz Panu, cieszysz się, że możesz służyć Panu. Zdajesz sobie sprawę, że niczego z tej ziemi nie weźmiesz, a więc nie chcesz się związać z tą ziemią jakimiś rzeczami, czy pomysłami, kombinacjami, chcesz żyć na tej ziemi dla Pana, dla Jego chwały, chcesz, aby ludzie mogli się uratować przy tobie, zależy ci na tym, Pan Jezus Chrystus jest dla ciebie kimś drogocennym, kimś ważnym i chcesz służyć tej sprawie, którą On zaczął tu na ziemi, kiedy przyszedł i wykonał wolę Ojca. Jesteś zadowolonym człowiekiem, że już nie musisz żyć w złości, zawiści, w odpłacaniu, że możesz przyłożyć rękę do dobrej sprawy, służyć w dobrej sprawie, cieszyć się budowaniem w zgromadzeniu na dom Boży, takie normalne zadowolenia, takie normalne, szczęśliwe działania, kiedy widzisz, że możesz znieść to, czego nigdy byś wcześniej nie zniósł, czy zniosła. Możesz przejść przez to przez co wcześniej być nie przeszedł dlatego, że Duch Chrystusowy działa w tobie, zmieniła się sytuacja, nie jesteś już sam, nie jesteś sama, Pan jest z tobą. Czy to jest zrozumiałe? O tym mówi Pan, o takich dwóch, jedni zostali wydobyci spod biada dzięki Chrystusowi i już oni cieszą się, że umarli wraz z Chrystusem, aby Chrystus żył w nich i ci, którzy dalej są pod biada, a którzy może wiedzą, mają jakieś informacje, ale jeszcze z nich nie skorzystali w ten sposób, żeby opuścić to biada poprzez przyjęcie śmierci i wejść w to błogosławieni, szczęśliwi poprzez zmartwychwstanie, poprzez przyjęcie nowego życia.
A więc radujmy się w Panu zawsze, ciesząc się z tego, że On chce naszego zbawienia, bo taki jest i chce, żebyśmy my też chcieli zbawienia innych. Najlepszy dowód miłości, Bóg pokazał przez to, że kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami, Chrystus za nas umarł. A więc najlepszym dowodem miłości pokazanej przez nas jest to, że kiedy ludzie są wobec nas złośliwi, my ich miłujemy, bo to jest dowód miłości. Łatwo jest miłować tych, którzy nas miłują, ale Bóg umiłował nas, kiedy myśmy Go nie miłowali, a więc On chce, żebyśmy my też tak miłowali innych. I tu jest Chrystus właśnie, bo bez Chrystusa nie dalibyśmy rady, a więc tak ważny jest Chrystus, abyśmy byli szczęśliwi ubodzy w duchu, oni zostaną obdarzeni, oni zostaną ubogaceni, oni dostaną tego Ducha, który pomoże im, który ich ożywi, który da im siłę, aby oni mogli czynić to, co jest zgodne z wolą Bożą. A więc mamy słowo i mamy Ducha, który wprowadza nas w kosztowność tego słowa poprzez życie Chrystusa tutaj na tej ziemi.
A więc z jakiego powodu będziemy cierpieć? Z powodu Syna Człowieczego, niesamowite. Z powodu Syna Człowieczego będziemy cierpieć, niesamowite to Słowo Boże jest, przez to, ze twierdzimy, że On był człowiekiem na ziemi, będziemy cierpieć, bo to jest prawda. Bo gdy my przyjmujemy, że był, to my mamy obowiązek naśladować Go, a gdy nie był, to nie mamy obowiązku naśladować Go. I wtedy, kiedy my mamy obowiązek naśladować Go i my jesteśmy zobowiązani, jesteśmy zdobyci poprzez podporządkowanie się Chrystusowi do uległości i do czynienia tego, co On chce, wtedy zaczyna się prawdziwe zwycięstwo. A dopóki ludzie nie akceptują tego i uważają, że to nie jest konieczne, odrzucają Syna Człowieka i żyją pod fatamorgana, jak poprzez zwidy, że będzie dobrze, kiedy jest źle, kiedy dalej się złoszczą, nienawidzą, obelżywe rzeczy wypisują w internecie, na stronach internetowych, oskarżenia wobec ludzi, których nigdy na oczy nie widzieli, zajmują się teologią, zamiast zająć się wspaniałym Chrystusem. A więc różne rzeczy takie wyprawiają myśląc, że oni są naprawdę świadomi tego, co powinno być. A gdyby ich postawić przy Chrystusie, okazałoby się, że Chrystus ich nie zna. A więc nie reprezentują Chrystusa poprzez łagodność, cierpliwość, miłość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, gotowość zniesienia przeciwności, poprzez naśladowanie Go takim jakim On jest. Umknęli tak, jak faryzeusze i uczeni w Piśmie, kapłani, umknęli od Ducha Bożego, aby żyć po swojemu, zamienili prawo Boże na swoje i Jezus powiedział, że ich ojcem jest diabeł. Ale mogliby opuścić to miejsce, mogliby się uratować, bo Jezus umarł za grzechy całego świata, mogliby przyznać się do tego. I myślę, że wielu faryzeuszy, jest napisane, że zaczęło być wierzącymi, póki co, bali się przyznać do tej wiary, jak żył Pan Jezus Chrystus, bo wiedzieli, co im za to grozi, ale wewnątrz uznali, że On jest Mesjaszem i że to jest prawdziwy Zbawiciel. Co potem, to możemy się domyślać, że w końcu doszli do wniosku, że cóż no, trzeba pójść za Nim i znieść przeciwności, na własnej skórze poznać, co to znaczy należeć do Syna Człowieczego, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, chodzić w tym samym Duchu, co On. A więc tylko ci ludzie mogą być wypuszczeni na wolność, bo oni są gotowi do tego, co jest Chrystusowe.
1 Księga Mojżeszowa, zobaczymy ojca wiary naszej, Abrahama. 21 rozdział. Ale usłyszałeś to niesamowite przemieszczenie z ubrani w grzechy do ubrania w Chrystusa. To jest niesamowite opuszczenie nędzy i wejście w niesamowite bogactwo, przerastające wszystko, cokolwiek istnieje, bogactwo przyobleczenia w Chrystusa Jezusa, w życie Chrystusa Jezusa w nas. I tutaj mamy od 8 wiersza:
„A gdy dziecię podrosło i zostało odstawione od piersi, Abraham wyprawił wielką ucztę w dniu odstawienia Izaaka. A gdy Sara ujrzała, że syn Hagar, Egipcjanki, którego ta urodziła Abrahamowi, szydzi z jej syna Izaaka, rzekła do Abrahama: Wypędź tę niewolnicę i jej syna, nie będzie bowiem dziedziczył syn tej niewolnicy z moim synem Izaakiem! Słowo to bardzo nie podobało się Abrahamowi ze względu na jego syna. Lecz Bóg rzekł do Abrahama: Niech ci to nie będzie przykre, co się tyczy chłopca i niewolnicy twojej. Cokolwiek ci powie Sara, posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka nazwane będzie potomstwo twoje.”
Może wygląda to tak strasznie, odciąć wszystko, co wyprodukowało ciało, tak strasznie, no przecież na pewno coś dobrego zrobiłem w swoim życiu. Panie, czy ja muszę naprawdę wszystko nazwać złem, wszystko powiedzieć, że nie nadaje się, że muszę to wygnać, skończyć z tym, że nie może dziedziczyć Izaak z Ismaelem, że nie może współdziedziczyć stary człowiek z nowym człowiekiem. Panie, czy ja naprawdę muszę uznać, że moje życie, to całkowicie nie nadaje się? Czy nie możesz wziąć chociaż trochę z Ismaela? I to też pewno nie było, zobacz, Izaak też nie jest taki super doskonałym od razu, musi swoje przeżyć, musi mieć swoje doświadczenia, Jedynie Jezus Chrystus jest doskonały. A więc zobaczcie jak trudno jest nam jak ojcu wiary uznać, że trzeba zrobić z tym całkowicie porządek, odciąć, usunąć, oddzielić. Nie może razem iść tych dwoje. Dlaczego słyszysz w swoim życiu szydzenie? Szydzenie z kogoś, szydzenie z jakiegoś wydarzenia? Mogę ci powiedzieć, kto to jest, to jesteś ty, Ismael, stary człowiek, człowiek niecierpliwości, człowiek zrodzony z niepewności, z lęku, z obawy, dziki, dogryzający, zawistny, pamiętliwy. Nie może chodzić razem, tak Słowo Boże z resztą mówi. I potem Paweł pisze to w Liście do Galacjan, w Liście do Rzymian, co ma wspólnego syn niewolnicy z synem wolnej?
Czy rozumiemy to? Musimy zakończyć dzieje, to jest tak, Abrahamie, no to jest twoje wypracowanie, to jest twój syn, to jest twoje zadowolenie, oby Boże z Ismaela, to było, aby chociaż Ismael dziedziczył po mnie. Nie, będzie dziedziczył twój syn, którego ci urodzi Sara. O, Panie, nie możesz wziąć trochę tego Mariana, przecież on nie był taki zły, miał swoje złe rzeczy, ale miał też i dobre, starał się o coś, no można by było to zostawić i też mu przypisać trochę chwały. Nie. Zobaczcie jaki Bóg jest zdecydowany, mówi: Nie, nie może być razem, musi nastąpić rozejście, rozłączenie, a to czyni krzyż, stare umiera, nowe rozpoczyna. A więc nie może być, jeżeli widzisz, że wraca Islamel, czytamy tylko jak umarł Abraham, że tam razem już na pogrzebie byli, ale to była chwila i z powrotem już się rozeszli i do dzisiaj jest wojna. A więc ciało walczy z Duchem, Duch walczy z ciałem, musi wygrać Duch Boży, musi wygrać Boża praca w nas, musi wygrać to, że już urodził się nasz Izaak, urodził się Jezus Chrystus, Syn obietnicy. Urodził się i my w Nim, to jest nowe życie, musimy skończyć z marnowaniem czasu, na szarpanie się z Ismaelem, on musi być wypędzony w tamtym miejscu, a to ukrzyżowane w naszym miejscu, muszą być zakończone dzieje Ismaela. Już nie będziemy się razem bawić z Ismaelem, nie będziemy ustalać naszych planów z Ismaelem, nie będziemy decydować czy pójdziemy na zgromadzenie, czy nie z Ismaelem, nie będziemy myśleć, czy kupić to czy tamto z Ismaelem, nie będziemy... Mogę wam mówić i mówić, nie będziemy, Ismael nie ma prawa ani jednego głosu w sprawach Bożych, nasze ciało nie ma prawa narzucać czegokolwiek, ponieważ to będzie na naszą zgubę. Ismael był łucznikiem, a kto strzałami strzela do nas? Wróg i to ogniste strzały, takie próbujące zapalić, żeby to dziecko Boże jednakże miało swoją złośliwość, miało swoją zawiść, miało coś ze starego człowieka, żeby nie było tak, że tak wspaniale widać Chrystusa.
Jednakże myślmy o tym, to jest bardzo ważne, skoro nasz ojciec wiary miał doświadczenie w tamtym momencie i Bóg musiał interweniować, to w naszej sprawie też Bóg interweniuje i dociera do nas, modlisz się, idziesz przed Boże oblicze, Bóg mówi: Nie możesz się radzić swojego ciała, nie możesz się pytać swojego ciała, o Moje sprawy, gdyż ono ci nigdy nie podpowie tego, co Ja chcę, ono zawsze będzie mówiło, co innego. Musisz słuchać, co Ja do ciebie mówię, słuchaj co Bóg mówi do zborów, słuchaj, co Bóg mówi do ciebie. Nie radź się ciała i krwi, bo nie dasz rady wtedy, po prostu zagubisz się w tym, bo to są zbyt cenne wartości, miłuj nieprzyjaciół, zagubisz się, nie dasz rady. Bądź cierpliwy, nie dasz rady, bądź łagodny, nie dasz rady Ismael ci nie da spokoju w tym, będzie ci mówić: Nie można tak, co o tobie pomyślą, że jesteś słabeuszem, a ty też masz swoją krzepę, też możesz po prostu się odegrać. A więc zrób to, no przecież na chwilę możesz przestać być chrześcijaninem, chrześcijanką, potem wrócisz za chwilę. Ale potem coraz częściej będziesz tak na chwile niechrześcijaninem, a potem całkiem może się tak stać, że nie będziesz już chrześcijaninem, bo wrócą stare instynkty, stare sposoby, wróci zaraza. O tym będziemy mówili więcej.
A więc jest to takie doświadczenie i musimy to rozumieć, żeby nie pozwolić na to, żeby ciało nasze płodziło myśli, słowa, czyny. Musi to być Duch Boży, on musi płodzić nasze myśli, słowa i czyny, to on ma napełniać nas myślami, słowami i czynami. Pan Jezus mówił też: Kiedy będą was gdzieś wodzić, nie myślcie, co będziecie mówić, Duch Boży będzie mówić przez was. Niesamowite, prawda? Bo kiedy zaczęli myśleć, co mają mówić, ten Ismael by się przykleił i powiedziałby: Znam sposoby, w jaki sposób można coś takiego załatwić, albo to, albo tamto, przechytrzyć, kombinować i tak by się zakręcili, że sami by się w końcu pogubili w tym, co oni robią. A tak byli prości, kogo mamy słuchać, was, czy Boga? Nie próbowali jakiś tam kombinacji, tylko w prosty sposób i okazało się, że to był najskuteczniejszy sposób duchowy.
Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy mogli mieć dobre rozeznanie. Mamy wielką, wspaniałą możliwość radować się w Panu, cieszyć się nowym życiem, nie szamotać się, nie szarpać się. Widzicie, kiedy Jakub walczył, to nie walczył z Ismaelem, nie walczył z Ezawem, walczył z Bogiem o to, żeby Bóg obdarzył go Swoim dobrem. Nie szamotał się z tym, czy z tamtym, po prostu walczył o to, żeby Bóg był w życiu jego codziennie, nieustannie. Niech Pan Bóg napełnia nas tym, co jest tak drogocenne.
I mamy jeszcze Abrahama trochę 22 rozdział i tutaj on musi tego Izaaka jeszcze zanieść, zaprowadzić i ofiarować na ołtarzu i my mamy to samo doświadczenie. Rozumiecie, skończyło się z Ismaelem, rozeszliśmy się z Islamem, Ismael został wypędzony, został Izaak, już teraz tego Izaaka trzeba złożyć Bogu na całopalenie. To znaczy, że to nowe życie trzeba oddać Bogu dla Jego chwały. Bo można mieć nowe życie i znowuż cieszyć się: a ja jestem lepszy. Pamiętacie, ja nie jestem jak ten celnik, jestem lepszy, takie nowe życie, które się chwali, chlubi. Ale to trzeba złożyć Bogu i tam samo czytamy w Liście do Rzymian: złóżcie ciała swoje, jako ożywieni z martwych, Bogu dla Jego chwały. A więc trzeba oddać je. I znowuż czasami jest problem, że wierzący ludzie nie oddają tego, co dostali od Boga, Bogu, tylko próbują z tego coś sobie zrobić po swojemu i znowu powstaje lepianka, zamiast pałac lub powstaje jakaś bryła, karykatura czegoś zamiast wspaniałej świątyni Boga, która pokazuje, że mieszka tam Bóg. A więc możesz zobaczyć po swoim codziennym życiu, co budujesz? Czy to jest budowla Boża i Bóg w tym ma udział Pan, który buduje dom, Pan Jezus? Czy próbujesz po swojemu znowuż stawiać w nowym życiu to, co jest możliwe tylko przez Pana, żeby to by uczynił, beze Mnie nic nie uczynicie, mówi Pan Jezus. Chcę, żebyś to zrozumiał, zobacz, że możesz już mieć nowe życie i dalej być zagubionym człowiekiem, dalej nie podążać za Duchem Bożym i po pewnym czasie zabłądzić po prostu. Musisz oddać siebie codziennie Bogu, bo jesteś wolnym człowiekiem, Bóg nie chce na przymus mieć z sobą żadnego Swego dziecka, On chce, żebyśmy byli szczęśliwi pełniąc wolę Boga. A, żebyśmy byli szczęśliwi, to nie możemy się słuchać ciała, musimy się słuchać Boga, musimy się słuchać Pana i wtedy będziemy, bo będziemy mieli inne myśli, będziemy zadowoleni z tego, czego ludzie nie są zadowoleni, zupełnie inaczej wtedy się dzieje, dlatego będziemy dziękować Bogu za to.
I mógłbym tu czytać różne takie miejsca, które mówią o tym, że powinniśmy to zrobić. Przeczytam może takie z 13 rozdziału Listu do Hebrajczyków. Pomyśl czy tak to działa u ciebie, bo to jest bardzo ważne, musi tak to działać, bo to jest przywilej, to jest radość. To, że możemy to zrobić, to jest wielka łaska, cudowne Boże działanie, ktoś kto zrobił wszystko, żebyśmy mogli w to wejść, niesamowita chwała, chwała uwolnienia. I tu czytamy od 5 wiersza:
„Niech życie wasze będzie wolne od chciwości; poprzestawajcie na tym, co posiadacie; sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę. Tak więc z ufnością możemy mówić: Pan jest pomocnikiem moim, nie będę się lękał; Cóż może mi uczynić człowiek? Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki. Nie dajcie się zwodzić przeróżnym i obcym naukom; dobrze jest bowiem umacniać serce łaską, a nie pokarmami; tym, którzy o nie zabiegali, nie przyniosły one pożytku. Mamy ołtarz, z którego nie mają prawa jeść ci, którzy służą przybytkowi. Albowiem ciała tych zwierząt, których krew arcykapłan wnosi do świątyni za grzech, spala się poza obozem. Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego.”
Zobaczcie ilu ludzi wyszło poza obóz, by znosić pohańbienie, to znaczy wejść w te kpiny, szyderstwa, ludzie będą z ciebie kpić, nawet tak zwani wierzący będą kpić z ciebie, różne będą o tobie rzeczy opowiadać, a ty będziesz należeć tam dalej do Pana i może niektórych z nich zbawisz, uratujesz przez to należenie do Pana według tego zbawczego Ducha, który działa dalej.
„Albowiem nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy. Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię.”
I taka jest rzeczywistość. Ismael nie może wyjść poza obóz, Izaak tak, dziecko wolności już może wyjść. Tam jest nasze szczęście, w Chrystusie na zewnątrz, tam, gdzie miłość, pokój, radość i wdzięczność są normalnością, nie gośćmi niespodziewanymi, ale normalnymi domownikami, gdzie ludzie budują się nawzajem na Boży dom i są ze sobą szczęśliwi, bo mają spłacone długi i dostali przestrzeń do tego, by móc czynić sobie nawzajem Chrystusowe dobro. To jest niesamowite uwolnienie, a ludzie z takich się śmieją, szydzą, zabijają, spalali na stosach, różne rzeczy robili takim ludziom spokojnym, którzy nikogo nie krzywdzili, którzy czynili to, co jest dobre. Wiele jest tych historii, które pokazują jak nawet w górach się ukrywali, żeby już w końcu mieć spokój od tych tak zwanych wierzących, którzy stale tylko doszukiwali się herezji i stale tępili heretyków ogniem, mieczem, czymkolwiek i nawet jak się schowali w górach, to napadli tam na nich, żeby ich wytępić, zniszczyć, żeby w ogóle nie było śladu po ludziach, którzy śmią żyć w sposób godny Boga, że tak nie idzie, wierzący muszą mieczem, ogniem, pokazać jak miłują Boga. Ale to nie są według Izaaka obietnicy, to są według Ismaela, którzy podjęli sobie decyzję, że teraz będą chrześcijanami i może widząc, jak umierali ci heretycy, bezbożnicy, mogli się zastanowić: Czy my też tak będziemy umierać, jakby nas mieli zabijać? Czy też będziemy modlić się za wrogami swymi? Czy my też tak możemy postępować? I może niektóry z nich mógł przyjść do przytomności i chociaż krzywdził, potem przyjść do upamiętania i samemu poddać się temu samemu, aby przejść na stronę krzywdzonych, opuszczając miejsce krzywdzących.
I znane nam dobrze tekst 2 List do Koryntian 5 rozdział 15 do 17 wiersz, który tak bardzo wyraźnie pokazuje znowuż Ten Jezus, jak miłuje, że tak oni wyszli poza ten obóz. Od 14 wiersza:
„Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony. Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.”
Oto wszystko stało się nowe. Powiem wam, bądźmy w tym miejscu, bądźmy w tym miejscu wolności. Paweł pisze, żebyśmy nie pobłażali ciału, nie pobłażali Ismaelowi, nie pozwolili mieszkać razem ze sobą Ismaelowi. I pod Ismaelem oczywiście rozumiemy cielesność, cielesne wybory, cielesną niecierpliwość, cielesne szukanie rozwiązań, bo to było cielesne szukanie rozwiązania, Bóg dał obietnice, a tutaj był cielesny sposób, jak tą obietnicę wykonać. Bóg wskazał na Jakuba, ale mamusia znalazła rozwiązanie, znowu ciało znalazło rozwiązanie. Nie słuchajmy się, to jest zły doradca, on nie da nam się cieszyć Chrystusem. Ten cielesny człowiek nie da nam zadowolenia, on stale będzie miał pretensje, żale, nastawienia, nie da nam szansy na to, byśmy byli błogosławieni, szczęśliwi w Panu, będzie stale przeszkadzać, trzeba z nim się rozejść na zawsze i każdego dnia sprawdzić czy przypadkiem chyłkiem nie przedostał się w nocy z powrotem. Prześledzić w modlitwie swoje życie porannej i sprawdzić czy on jest, jak go nie ma to dobrze idziemy, aby żyć dla Pana poza obozem, a jak jest, to trzeba go wygonić. A on się pokaże zaraz i z samego rana już będzie mówić o kimś źle albo, że ty taki biedny jesteś, a że tyle kłopotów masz i znowu zaczął się dzień, a ty masz to, masz tamto, znowuż tego człowieka spotkasz, którego tak nie lubisz. No, różne rzeczy będzie już z rana próbował mówić, wtedy musisz wygnać go, zakończyć, wygonić, nie ma prawa brać udziału w modlitwie, zepsuty człowiek, skoro ty jesteś dzieckiem Bożym, twoja modlitwa, to jest modlitwa, rozmowa z Bogiem, Ojcem twoim w imieniu Pana Jezusa i to jest rozmowa człowieka, który wie do kogo należy, w kim ma nadzieję, kto jest jego Zbawicielem, kto dał dowód miłości, czyniąc to, żebyś i ty wstając i rano wiedząc, spotkasz na swojej drodze różnych nieprzyjaciół, różne wydarzenia, ale już nie jesteś sam, jest z tobą Pan, Jezus Chrystus. A więc możesz spokojnie wstać i wyruszyć, a jeśliby się coś nie powiodło, to pamiętaj, że ukrzyżować trzeba do końca tego starego człowieka, a oni ukrzyżowali ciała swoje wraz z ich namiętnościami, aby móc żyć dla Boga. Niech Bóg będzie z nami. Przed nami potężne zadanie, tak samo jak czytamy w Biblii: Skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia. Wiemy, że sprawiedliwy człowiek może być tylko ten, który wierzy, więc skoro wierzący człowiek z trudnością dostąpi zbawienia, to na czym ta trudność polega? Właśnie na tym, aby w miłości żyć na wolności, nie wracać do niewoli zepsutego człowieczeństwa. I chociaż wierzący może być człowiek, a jeśli nie trwa w tym nowym człowieczeństwie, to zepsucie tego człowieka będzie następowało. I wielu wierzących wyruszyło, ale ilu jeszcze dalej idzie według tej linii nowego człowieczeństwa? A ilu już wróciło, zeszło z tej drogi dlatego, że pozwolili sobie na udrękę, na zawiści, na niechęci, na niecierpliwość, na złośliwe uwagi. Tak nie da rady, to jest Ciało Chrystusa, w Ciele Chrystusa nie może być choroby, nie może być zła, musi być zdrowie, musi być czysto. Pan Jezus przyszedł po to, żeby nas uwolnić, uzdrowić, abyśmy cali zdrowi byli, duch, dusz i ciało. Tak myśl i musisz to wygrać, bo to jest twoje zadanie i moje, codziennie, musimy wygrać. Jeżeli się nie powiedzie, jest nadal Pan, On nadal jest doskonały i On chce ci pomóc, ale On nie chce, żebyś ty się przyzwyczajał: a mi się stale nie powodzi, a więc trudno, taki już jestem. Nie, tak to nie działa. Ismael musi zginąć, cielesność musi zginąć, musi być duchowy, nowy człowiek i ten, który owocuje w Duchu Świętym. Tak jak masz List do Galacjan ten 5 rozdział uczynki ciała i uczynki Ducha są zupełnie inne.
Życzę ci nowego człowieka codziennie, pilnuj jego, bo to jest twój skarb, to jest Chrystus Jezus. A od tamtego uciekaj jak najdalej, bo to jest twój prawdziwy wróg, to jesteś ten stary człowiek. Jeżeli on wróci, to wtedy spustoszy to wszystko, to jest bandyta, złodziej, kombinator, umie niszczyć i demolować, ale nie umie budować. Nie dopuszczaj go do tak cennej sprawy jak, ciało Chrystusa Jezusa, jak Boża świątynia. Pamiętaj, on nie ma zupełnie zrozumienia, co robić w Bożym domu i zaraz robi jaskinię zbójców z domu Bożego. Pilnuj domu Bożego, to jest dla Boga. Niech Pan będzie z tobą w tym, aby ci się powiodło. Amen.

