11 01 2025 wieczorne Marian – Co chcesz osiągnąć cz 2

 

11 01 2025 wieczorne Marian – Co chcesz osiągnąć cz 2

 

Dzięki Panu, że możemy jeszcze żyć na tej ziemi i mamy możliwość poznawania prawdy. Prawda jest dla nas zawsze niesamowita, bo powoduje to, że stajemy się coraz bardziej świadomi odpowiedzialności naszej przed Bogiem z tego, co my weźmiemy z tej prawdy i na ile my za tą prawdę będziemy wdzięczni Bogu, by czynić to, co ta prawda do nas mówi. Powiedzcie, gdzie byście umieścili swój największy skarb? Ludzie budują potężne sejfy, zamurowują, gdzie złodziej nie podkopie. A wiecie gdzie Bóg umiejscowił Swój największy skarb? W naczyniach glinianych, które można rozbić. I co teraz? Jak upilnujesz skarb, kiedy on jest w naczyniu glinianym? Nie ma problemu, żeby złodziej mógł tam sięgnąć, wziąć, wyjąć. Ktoś bardzo silny musi pilnować tego skarbu. Jak ma na Imię? Jezus Chrystus. Jeżeli On tego skarbu nie upilnuje, nikt nie upilnuje. Skarb jest więc w naczyniu glinianym, ale żeby złodziej go nie ukradł, to koniecznie potrzebny jest Pan. I aby korzystać z tego Skarbca, którym jest sam Pan Jezus Chrystus, to my potrzebujemy szczerze do Niego należeć. Teraz złodziej chodzi wokół ciebie i mnie, próbuje okraść nas z tej chwały, z tej radości, z tej wdzięczności, z tego zadowolenia. Samego Skarbu ukraść nie może, bo Skarb jest dla niego nietykalny. Próbuje więc okraść nas z zadowolenia, że Chrystus zbawił nas, uratował, że pojednał nas z Ojcem. I raptem zachowujemy się tak, jak byśmy tego Skarbu nie mieli w środku, i wtedy to wygląda nieciekawie. Dobrze wygląda, kiedy widać na zewnątrz, że Skarb jest w nas, i że my cieszymy się z tego Skarbu, chlubimy się i nawzajem ubogacamy się tym Skarbem.

Wczoraj mogłem wspominać wam o naszym Panu, co On przeszedł z powodu ciebie i mnie, i że jest to niemożliwe, żeby Bóg od Swojego Syna wymagał takiego poświęcenia, a ode mnie nie wymagał w ogóle, abym tylko wierzył w Jego Syna i mogę robić, co chcę. Jest to niemożliwe, żeby Bóg poświęcił Swojego Syna na Ofiarę krzyżową, a ode mnie nie wymagał posłuszeństwa. Pamiętacie, co apostoł Paweł napisał? ‘Będę wam tak dopiekał mocą Ducha Świętego, aż wszyscy staniecie się posłuszni Jezusowi Chrystusowi’. Po co On takie rzeczy pisze, skoro wystarczy wiara? Przesadza człowiek. Skoro wiara wystarcza, to po co zmuszać ludzi do posłuszeństwa? A on mówi, że ja będę nad wami cały czas pracował i będę używał tego duchowego oręża w tej wojnie przeciwko diabłu, który oddziela was od chwały, którą dostaliście w Chrystusie Jezusie. ‘Będę was nieustannie szturmował tym orężem, aż wy zaczniecie być w pełni posłuszni Panu Bogu, Panu Jezusowi Chrystusowi.’

Już to, co mówił Pan Jezus jak żył i to, co nauczali apostołowie, sprzeciwia się temu obecnemu letargowi chrześcijańskiemu, w którym chrześcijanie żyją sobie jak by byli w śnie i zadowoleni myślą, że sprawy ich zostały rozwiązane, nie muszą więc w ogóle zastanawiać się jak żyć, co robić, jak postępować. Ale kiedy patrzysz na Chrystusa, widzisz, że to była bardzo silna wojna, było powziętych wiele podstępów wroga przeciwko Niemu, używając ludzi; mówiliśmy o tym niedawno. I gdy ty jesteś dzieckiem Bożym, diabeł tak samo próbuje to zrobić wobec ciebie, aby nakłonić cię do zaśnięcia, do opuszczenia rąk, do zrezygnowania z bitwy o swoją wieczność. Jeżeli mu się to uda wszelkimi naukami; o tym też mówili apostołowie, że wyjdą fałszywi nauczyciele, którzy będą zwodzić, będą więc dawać gwarancję wieczności bez życia, które będzie ulegało Bogu we wszystkim, bez posłuszeństwa do wieczności. Ale bez posłuszeństwa nie można dostać Ducha Świętego. Pamiętacie jak apostołowie to powiedzieli, a uczeni w Piśmie zgrzytali na to zębami; bo Bóg posłusznym daje Swego Ducha Świętego.

Pomyśl więc jak ty chcesz dostać się do wieczności, jak ty chcesz to osiągnąć? Czy przeliczyłeś swoje siły, czy przeliczyłeś swoje zamiary, czy zorientowałeś się, czy masz już na pewno w sercu tą pewność, że Jezus mówił prawdę, i że poszedł do nieba przygotować nam miejsce i wróci po tych, w których mógł mieszkać, po Swoje mieszkania? Czy przeliczyłeś, przeliczyłaś i jesteś teraz pewien już o co walczysz? Nie jesteś lekkoduchem, lekkoduszną, żeby tak sobie jakoś albo tak pożyję, albo tak pożyję. Tylko w rzeczywistości słuchasz się instrukcji Pana Jezusa i zdajesz sobie sprawę, że nie możesz dać się ogłupić diabłu, bo inaczej przestaniesz walczyć. Kiedy przestaniesz walczyć, to on sprowadzi ciebie gdzieś na manowce, w złą stronę. Widzieliśmy i widzimy wielu ludzi, którzy dobrze zaczęli, ale na dzisiaj niezbyt ciekawie wygląda ich życie. To znaczy, że coś pogubiło się w ich drodze chrześcijańskiej, że zamiast wzrastać na podobieństwo Chrystusa, zaczęli odstawać od podobieństwa Chrystusa. Domyślamy się, że diabeł ich zwiódł, odwiódł ich od prawdy i wyprowadził ich na manowce, na których nie ma zdrowego pokarmu, nie ma świadomości tego co się dzieje. To tak jakby zasiąść do stołu z pijakami. Trzeźwy jesteś, siadasz, patrzysz na ich głupoty, co oni tam wyprawiają, wzdrygasz się słuchając ich opowieści, głupich żartów, ale za chwilę pijąc z nimi, po jakimś czasie już ci to nie przeszkadza, bo robisz to samo, co oni. Na początku człowieka wierzącego wzdryga - jak to można? Ale dalej zostając w tym, przyzwyczaja się do tego i coraz mniej wzdryga się, coraz mniej mu to przeszkadza, a w pewnym momencie człowiek sam zaczyna robić te same rzeczy i mówić te same rzeczy. I ktoś inny przyjdzie, pomyśli sobie: Co to są za dziwni ludzie? I zostając, dołącza do grona po jakimś czasie. Pan Bóg powiedział: „Trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały”. To znaczy, że trwanie z kimś w społeczności może czynić cię doskonałym albo upadłym. Jeżeli z Bogiem, to doskonałym, ale jeśli z diabłem, to upadłym, bo to jest upadły duch.

Jeżeli wiemy więc, że Pan Jezus tak walczył, to co zrobisz, żeby wygrać swoją wieczność? Czy trzeba walczyć, żeby wygrać swoją wieczność? Skoro jest za darmo, to czy trzeba o nią walczyć? Czy jak dostaniesz coś od kogoś za darmo, potężny skarb, to czy niech złodzieje kradną, czy pilnujesz tego skarbu? Czy walczysz o ten skarb, bo teraz to jest twój skarb, teraz do ciebie należy ten skarb. Czy mówisz: A, niech sobie kradną? Nie. Pilnujesz tego, troszczysz się o to, wręcz walczysz o to, żeby nie pozwolić tego wykraść. My mamy toczyć więc bój i w jaki sposób mamy toczyć ten bój? Patrząc na Chrystusa widzimy, że bitwa jest bardzo trudna, skoro sprawiedliwy z trudnością, to jest trudna bitwa. Nie można sobie pobłażać. Co robisz z czasem? Jak wykorzystujesz czas? Czy dbasz o swoje serce? Czy troszczysz się o swoje oczy, czy troszczysz się o swój umysł, czy troszczysz się o czym w ogóle rozmawiasz? Czy pilnujesz tego, żeby to było czyste, żeby to mogło ci służyć dla twojego uratowania? Bo rozumiesz, że jesteśmy w ciele i jeśli pozwolimy robić temu ciału to, co ono będzie uważało, to ono wywlecze nas na manowce. Potrzebujemy korygować, pilnować, przyprowadzać do tego, co potrzebne. Jak walczysz więc o swoją wieczność? Nie wystarczy zrobić coś z doskoku. Jak trzeba badać swoje serce, czy ono jest czyste, czy dąży do tego co cenne, co wieczne?

Gdy spotykamy Pana, który w tym boju mówi do nas ludzi, że jeżeli wiesz, że przeciwko tobie wyrusza ktoś silniejszy od ciebie, to co robisz? Czy przeliczasz siły, sprawdzasz? Jeżeli już wchodzisz w bój, to jesteś zdeterminowany, żeby wygrać. Wiesz już, że nie możesz później zawierać jakieś rozejmy. Rozejm możesz zawierać sobie wcześniej, kiedy jeszcze nie doszło do starcia. Gdy już jest starcie, wtedy musisz wygrać. Nie możesz w ogóle kalkulować sobie porażki. Twoje myślenie musi być zwycięskie. Tak samo jak Bóg posyłał w czasach starotestamentowych do wojny, mówi: Tylko bądź pewnym, nie bój się, Ja jestem twoim Zwycięzcą. Jeżeli już wchodzisz w bitwę, to musisz mieć pewność zwycięstwa w Chrystusie Jezusie. Bo diabeł bada twoją pewność Chrystusa. Jeżeli widzi niepewność, to on cię porozkłada na wszystkie fragmenty. I wrócisz z jękiem i narzekaniem, że to nie da rady tutaj w ten sposób funkcjonować. Ale jeśli jesteś pewnym Chrystusa, to on napotyka na Skałę twego zbawienia i tu jest twoje zwycięstwo. Oręż, którym walczymy, nie jest orężem cielesnym, jest orężem duchowym. Jak walczysz? Jeżeli zdajesz sobie sprawę, że życie wieczne to jest największy skarb na tej ziemi, to nie chcesz dać sobie zabrać go przez jakieś głupie przemijające rzeczy. Nie chcesz oddać serca rzeczom. Zdajesz sobie sprawę, że jeśli oddasz serce rzeczom, to później twój umysł będzie jak nakręcony i stale będzie biegać koło rzeczy tego świata, będziesz myśleć o tym, o tamtym, o jeszcze czymś. A wszak Słowo Boże mówi, że mamy myśleć o tym, co w górze, co miłe, dobre i pożyteczne. Sprawdź swój umysł i zobacz czy on dobrze pracuje.

Mówią, że trzeba wiedzieć czy masz dobre hamulce, trzeba wiedzieć czy masz olej w silniku, po to jest miarka, po to są jeszcze jakieś inne czujniki, które sprawdzają i pokazują, że stan jest nieprawidłowy. Okazało się, że kiedyś pewien mechanik nie dokręcił mi filtra i olej wyciekał, i nic mnie nie zaalarmowało, nawet czujka nie powiedziała, że olej ubył. Nie zadziałała więc tak jak powinna zadziałać. Dopiero plama pod samochodem powiedziała, że coś jest nie tak.

Mamy więc doświadczenia, w których możemy być i musimy mieć pewność – czy ja jestem dzisiaj dobrze myślącym człowiekiem? Czy masz pewność, że jesteś dobrze myślącym człowiekiem, że możesz myśleć o tym, co w górze, co miłe, dobre i pożyteczne? Czy twój umysł jest rozbrykany jak taki narowisty rumak, którego jeszcze nie ujeżdżono, i który sobie bryka, bo chce sobie robić tak jak chce? I bryka sobie to do tej fantazji, to do tej fantazji, to do tamtej bajeczki, to do tego głupiego gadania. I tak sobie lata twój umysł. Czy masz taki umysł, czy masz już stały umysł? Spokojny, zrównoważony, nastawiony na Pana i w Panu odnajduje całe swoje zadowolenie. Jaki masz umysł? Umysł jest bardzo ważny, bo na ten umysł działa diabeł. Jeżeli myśli są rozbrykane, to diabeł na tego konia wsadza różne dzikie, nieujarzmione kolejne rzeczy i na tym rumaku zaczyna jechać złośliwość, zawiść. Różne rzeczy zaczynają się poruszać. I człowiek wierzący, modlący się, a coś dziwnego z tą głową dzieje się. Stąd ta przyłbica zbawienia na tej głowie. Jeszcze raz wrócimy do przykładu z samochodem. Dbasz, myślisz o tym i o tym, ty jesteś jak samochód. Teraz musisz znać stan swojego oleju, czy ty masz olej w głowie, czy ty jeździsz już na sucho i wszystko tam trze. Jak to sprawdzić? W samochodzie masz miarkę, a jak tu sprawdzić? Codzienne doświadczenia pokazują czy mamy olej w głowie czy nie. Czy nasze myśli są naoliwione, spokojne, nie trą, nie zgrzytają. A jeżeli tak się dzieje, to co potrzeba? Oleju. A skąd wziąć olej. Od Pana. Pamiętacie, jak Pan opowiadał o tych mądrych i głupich pannach i te mądre doradziły - idźcie i kupcie sobie. A gdzie kupcie? No idźcie do ludzi i kupcie. To znaczy jak pobrać ten olej? Czyniąc dobro, skończywszy z czynieniem zła, czyniąc dobro. Tam jest dla ciebie przygotowany olej. Bo Duch Święty chce, abyśmy czynili dobro i On wtedy napełnia. Kiedy myślisz o dobru, chcesz dobra, szukasz dobra, okazuje się, że twój umysł zaczyna pracować coraz swobodniej i dobrze ci się myśli o tym, co w górze. Co zrobiłeś, czy zrobiłaś ostatnio dla Pana dobrego? Jaki olej potrzebujesz i kupujesz do samochodu, dobry, czy byle jaki? Wielu kupuje najlepszy, bo chciałoby, żeby ten silnik najlepiej chodził, żeby go za szybko nie wymieniać. Nasz rozum, głowę ciężko wymienić. Trzeba dbać naprawdę solidnie.

Teraz pomyśl, czy codzienność mówi ci rzeczywistość, czy nie. No mówi. Ale co z tym zrobisz? Czy zadbasz o to, żeby ta głowa mogła swobodnie myśleć o tym, co dobre? Po co w ogóle napisane jest to w Biblii? To jest taka próbówka – o czym myślicie, czego szukacie, do czego dążycie. I to jest ważne. Bo w tej bitwie muszę mieć czysty umysł, muszę mieć zdrowy umysł. Muszę mieć zdrowe patrzenie na to, co się dzieje i muszę podejmować zdrowe decyzje. Nie mogę być ogłupionym, nie mogę być zwątpiałym w swoim umyśle, nie mogę być wciągniętym w intrygi zepsutego człowieczeństwa. Muszę być wolnym. Mówiliśmy też i o sercu, wiemy o tym. Jak strzeżemy serca? Co jest potrzebne w sercu, żeby ono dobrze pracowało? Słowo Boże. Dawid mówi: Zachowuję Słowo Twoje, żeby nie zgrzytać przeciwko Tobie, nie grzeszyć przeciwko Tobie, Boże. Żeby więc serce nie zgrzytało, nie dawało głupich myśli, bo Jezus mówi, że z serca pochodzą złe myśli, potrzebujemy zachowywać Słowo Boże w sercu swoim, pilnować się, czy my zgodnie z tym Słowem chcemy żyć na tej ziemi. Czy to Słowo jest dla nas wykładnią życia. Tak jak serce pompuje krew i krew przepływa przez całe ciało i dostarcza do każdej cząstki tlen, pokarm, to co jest potrzebne, żeby to mogło funkcjonować, tak samo serce musi dać pokarm całemu ciału. Całym sercem więc mamy należeć do Boga w tej bitwie, żeby wygrać z diabłem. Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca. Czy tak jest rzeczywiście? Czy człowiek wierzący zdaje sobie sprawę, że jest cały czas pod obserwacją wroga i wróg patrzy gdzie oddzielić cię od Chrystusa, gdzie zabrać ci wieczne życie, gdzie spowodować, żeby człowiek zaczął sobie lekceważyć to, co dzieje się tutaj?

Wiemy, że pojawiły się nauki, które mówiły, że Bóg podjął decyzję, że bez względu na to jak żyje człowiek, czy żyje dobrze czy źle, to On według Swego uznania część przeznaczył do wieczności a część na stracenie. Ludzie którzy przypisali sobie to, że Bóg przeznaczył ich na wieczność, przestali zwracać uwagę na to jak żyją, bo już są przeznaczeni do wieczności. Tam było tak, że możesz robić co chcesz, jak Bóg przeznaczył cię, to i tak cię zabierze. Możesz robić co chcesz, bo jak Bóg cię skazał, to i tak cię skazał i już cię nie weźmie. Jedni więc doszli do wniosku, że nie ma sensu w ogóle się starać, a drudzy doszli do wniosku, że nie ma potrzeby się starać. Tak więc diabeł ogłupił ludzi i doprowadził do tego, że przestali walczyć o swoją wieczność i wręcz mówią nawet, że kiedy walczysz o swoją wieczność, to znaczy, że nie wierzysz. A ty wierzysz i dlatego walczysz, bo walczył twój Wódz. A skoro Wódz walczył, to znaczy, że i dla ciebie czeka bitwa. I co mówi Paweł do żołnierzy Chrystusowych, powołanych do armii Chrystusowej? Że każdy żołnierz komu ma się podobać? Temu, kto go do armii powołał. Mamy podobać się Jezusowi Chrystusowi, a Jezus posłał nas, żeby walczyć i wygrywać. Kiedy więc słyszysz o bitwie, to znaczy, że to jest dla ciebie miejsce; bitwie o dobre rzeczy, sprawdzone rzeczy, o wieczne rzeczy. Musisz o nie stoczyć bitwę, czy nie? Niech ktoś z was powie, że łatwo sobie wszystko bierze i łatwo czyni wolę Ojca i łatwo wypełnia rozkazy Jezusa, i łatwo czyni dobro wszystkim wrogom swoim. Nie ma żadnych problemów tutaj, żeby czynić to, co dobre, nawet tym najgorszym; w ogóle nic. To jest takie prościutkie, w ogóle nie trzeba nic starać się, to tak łatwo przychodzi. Nie. Musisz wygrać z wrogiem, który przychodzi do twego umysłu i mówi: A co ty, temu komuś będziesz pomagać? Albo gdzie indziej coś tam, albo inne rzeczy. I jeśli znajdzie taki niegotowy umysł, to namiesza tam w tej głowie.

Czy chcesz się uratować? To jest takie moje pytanie. Czy chcesz osiągnąć cel, który osiągnął Chrystus? Tego celu nie osiągniesz tak sobie. O ten cel musisz walczyć, musisz utrzymać go. Kto zachowa Słowo Moje, ten śmierci nie ujrzy na wieki. Ty musisz walczyć o każde Słowo Chrystusa, żeby wypełnić Je. Potem, kiedy już wygrasz z diabłem i to Słowo stanie się już twoim codziennym działaniem, to później jest już o wiele łatwiej. To jest prawda. Ale najpierw musisz wygrać każdy teren, musisz wyprzeć diabła z każdego terenu. Poprzez prawdę, poprzez Krew Chrystusa musisz zdobywać. Jak wszedł Izrael do ziemi obiecanej? Musieli przekroczyć Jordan czy nie? I musieli zdobyć Jerycho czy nie? I potem dalej i dalej, czy mieli wyprzeć wszystkich wrogów? Czy od razu wszyscy uciekli, a oni tylko sobie weszli? Musieli stoczyć bitwę. A dlaczego? Przecież to była ziemia obiecana. Żeby czego się nauczyli? Żeby nauczyli się chodzić z Bogiem. Jeśli Bóg nie byłby z nimi, to oni by przegrali bitwę. I zaraz przegrali drugą bitwę, bo pojawił się grzech. I Bóg mówi: Już nie mogę być z wami, musicie usuną przeszkodę i wtedy znowuż będę z wami, będziecie wygrywać. Zobacz więc, że mamy bitwę o każdą sprawę i dobrze byłoby, żeby się całkowicie skoncentrować na tym, skoro tak jest. To znaczy, że ty musisz być świadomym, świadomą, że bez prawdziwej bitwy nie ma chrześcijaństwa. Nie ma chrześcijaństwa bez bitwy. Każdy chrześcijanin to jest żołnierz uzbrojony w moc Pana swego Jezusa Chrystusa, Wodza, toczący dobry bój wiary, zwyciężający wroga duszy swojej i trzymający się prawowiernej nauki, którą Pan przekazał nam. Każdy jest  wyćwiczonym żołnierzem, nawet ma się ćwiczyć w pobożności. Zobacz więc ilu ludzi jest już leniwych; ja to wiem z Biblii, ja to wiem z Biblii, to też wiem z Biblii, a jak bym nie wiedział, to sobie kliknę, poszukam, w komórce mam konkordancję, kliknę sobie słowo i już sobie znajdę, nie ma problemu.  Ale czy to Słowo mieszka w sercu, w codzienności? Czy ja wygrałem bitwę o to Słowo?

Doradzam naprawdę walczyć. Bo jak zejdziesz z pola bitwy, to bardzo szybko człowiek zamienia się w filozofa chrześcijańskiego. Wie ale nie żyje, naprawdę wie ale nie żyje i wróg wygrywa. Człowiek nie jest już zwycięzcą. Jest po prostu wczasowiczem chrześcijańskim. Nie jest żołnierzem na polu bitwy. Pamiętacie jak Paweł odniósł się do Tymoteusza. Tymoteusz miał doświadczenie, nie wytrzymał w jakichś okolicznościach i podupadło jego żołnierstwo. I co Paweł wtedy mówi? ‘Wstawaj i walcz dalej, nie dał nam Bóg ducha lękliwości, zastraszenia, przerażenia, ale zwycięstwa, odwagi, śmiałości’. Po co on tak mówi do Tymoteusza? Przecież Tymoteusz był wierzącym człowiekiem, zrobił już wiele dobrych rzeczy, miał już dobrze ustawioną charakterystykę i w tym momencie wystarczyło powiedzieć: ‘Tymoteuszu, nie martw się. Teraz to może ty masz odpocząć, może Bóg mówi, że ty nie musisz już walczyć, że ty możesz już zejść z pola walki. Ty już tyle rzeczy wywalczyłeś. Niech inni wejdą na to miejsce, niech walczą’. Czy tak Paweł napisał do Tymoteusza? Nie. Mówi: ‘Wstawaj i walcz dalej’.

Jaki masz stopień? Kiedyś była Armia Zbawienia, chyba jeszcze teraz jest, i mieli stopnie. Tylko, że oni wprowadzili takie pewne rzeczy, że oficer nie mógł mieć ślubu z szeregowcem, albo szeregowiec z oficerem, takie dziwne rzeczy. To wszystko musiało dziać się na odpowiednim poziomie. Wprowadzili swoje zasady. Ale ogólnie to było jak armia. I wiele rzeczy zrobili dobrych, wiele rzeczy okazało się dobrych. Wprowadzili pewne swoje ludzkie dodatki, ale ogólnie wprowadzili pewne zasady, które powodowały, że ludzie doświadczali, że są na wojnie, że mają wygrywać, że mają pokonywać wroga, że na ich drodze stoi diabeł straszący, ryczący, a oni mają wygrać z nim i iść dalej. I wygrywali i naprawdę w wiele miejsc zanieśli ewangelię, w wiele miejsc zanieśli ewangelię.

I my też jesteśmy taką armią, której Wodzem jest Chrystus i teraz zobacz jak twoja walka wygląda, jak walczysz. Gdyby niepotrzebna była bitwa, gdyby wystarczyło tylko, że człowiek uwierzy i może już sobie osiąść na laurach, to nauczanie ewangelii byłoby inne. Może dam taki głupawy przykład. Jak żona ma zdobyć serce swego męża? Ma dwa sposoby – albo łagodnością, miłością, cierpliwością, szacunkiem – albo złośliwością, pyskowaniem, atakowaniem na każdym kroku. Ma dwa środki i ten chłop albo w jednym, albo w drugim ustąpi. Tylko który jest Boży, a który jest ciemny? W którym miejscu ustąpi dla dobrej sprawy, a w którym miejscu ustąpi dla złej sprawy? Mamy więc różne rodzaje oręża, którym możemy osiągnąć cel. Ale czy ten cel będzie osiągnięty dla chwały Pana Jezusa czy dla chwały cielesnego człowieczeństwa? Jak chcesz osiągnąć swój cel? Narzekaniem, biadoleniem Panu, mówieniem Mu, że coś słabo działa, itd.? Czy chcesz oddawać Mu chwałę, dziękując Mu za wszystko, co uczynił korzystając z tego.

Chcesz walczyć? Zobaczcie, że ludzie tak normalnie to walczą o wiele rzeczy, ale w tej bitwie jakoś dziwnie nie chcą walczyć, nie chcą poddać się władzy Jezusa, żeby stać się miłującymi, przebaczającymi, łagodnymi, cierpliwymi, niosącymi pomoc, gotowymi usługiwać, nosić ciężary innych. I dlatego jest tak trudno ruszyć człowieka, któremu już wydaje się, że już i tak dużo robię, to wystarczy. Ale co z tej pracy wynika? Co zostało z twojej pracy osiągnięte ? Jakie są wyniki twojej pracy? Czy można nazwać, że to są wyniki Chrystusowe i one wpływają na ciebie tak samo jak i na innych?

Pan Jezus stoczył potężny bój tu na ziemi czyniąc wolę Ojca w każdej sytuacji. W miejscu gdzie wola Ojca była zlekceważona, odrzucona i wola diabła była czyniona, gdzie Jezus powiedział, że Jego prawdziwą rodziną są ci, którzy pełnią wolę Ojca, my zdajemy sobie sprawę, że żeby być w woli Ojca, to my musimy poddać się Duchowi Chrystusowemu i czynić to, co chce Ojciec. Wiecie ile zmagania jest w sprawach najważniejszych. Rozumiecie, że nie jest łatwo wywołać nas do tej czystej bitwy, bo ludzie obawiają się takiej bitwy, boją się o swój stan. Ale kiedy uczysz się Chrystusa, kiedy jesteś przed Nim, kiedy przebywasz z Nim, czerpiesz z Niego siły, pocieszenie, wzmocnienie, wtedy twój duch staje się silny, i wtedy masz siłę wygrać. Twój duch ma ochotę wygrywać. Nie jest stłumiony cielesnością, jest duchem zwycięskim. I dlatego potrzebujemy nieustannie tego ducha zwycięstwa. Musisz wiedzieć, że musisz walczyć i musisz wygrać. Codziennie musisz przebijać się przez wszystkich wrogów swoich, aby iść w kierunku wieczności. Musisz uczyć się walczyć; od samego początku już Pan uczył nas tego. W tej walce nauczyliśmy się, zobaczyliśmy, że najlepszym orężem jest oręż Boży.

1Tymoteusza 4, 8-11: „Albowiem ćwiczenie cielesne przynosi niewielki pożytek, pobożność natomiast do wszystkiego jest przydatna, ponieważ ma obietnicę żywota teraźniejszego i przyszłego. Prawdziwa to mowa i warta chętnego przyjęcia; gdyż trudzimy się i walczymy dlatego, że położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących. To głoś i tego nauczaj.” Trudzimy się więc i walczymy, bo położyliśmy nadzieję w Bogu. Niesamowite. Co? Wydawałoby się, że jak położyłem nadzieję w Bogu, to już nie muszę trudzić się, ani walczyć. Bóg za mnie wszystko zrobi. A tu okazuje się, że apostoł uczy zupełnie czegoś innego. Dlatego, że położyłem nadzieję w Bogu, będę się trudził i będę walczył, bo skarb jest niesamowity. W Liście Piotra czytam, że Bóg dał mi Swoją naturę, żebym w tej naturze nie uległ pokuszeniu jakiemu na tej ziemi ulegają wszyscy ludzie, oprócz tych, którzy mają naturę Boga. I teraz żeby zachować tą naturę, to ja muszę pilnować jej, otaczając ją całkowitą troską; chodzić w czystości, w braterstwie, w miłości. Piotr pisze, że jeśli ktoś nie czyni tych rzeczy, ten zapomniał z czego został oczyszczony. Ale jeśli to czynimy, jeśli trudzimy się, żeby utrzymać tą pozycję zwycięskiego człowieka na tej ziemi, wtedy mamy szerokie otwarcie, albo hojnie będziemy wprowadzeni w miejsce wiecznej chwały.

I pomyśl nie tyle o sobie, jak mówiliśmy już nie raz, tylko pomyśl o Chrystusie, jaki jest Chrystus. Jeśli to nie ja mam żyć, a Chrystus, to jaki jest Chrystus, co potrafi Chrystus, co może uczynić Chrystus we mnie, gdy jestem całkowicie spokojnym należąc do Niego. Pamiętacie, że kiedy Paweł walczył i wszyscy zostawili go, to było tak straszne pole bitewne, że wszyscy uciekli, zostawili tylko samego Pawła na polu bitewnym. Ale Pan był z Pawłem i Paweł wygrał będąc samemu z Panem. Na tym polu bitewnym okazał się zwycięzcą. Jakie więc bitwy napotkasz duszo? Jak bardzo musisz być zdeterminowany, żeby widzieć cel przyjścia Chrystusa Jezusa na tą ziemię. Żeby nie dać oszukać się, musisz codziennie stoczyć bój o modlitwę, o czytanie, o relację z braćmi i siostrami, o relację z ludźmi, na których napotkasz na drodze, o swoje zachowania w różnych sprawach, o swoje wybory. Zobaczcie jak Biblia opisuje wierzących ludzi, jak oni trudzili się walcząc w modlitwie, aby Bóg uczynił to, co jest potrzebne. Niesamowite, co? Wydawałoby się, że to tak spływa na wierzącego. Okazuje się, że człowiek wierzący musi walczyć też o to, co Bóg chce dać. Bóg chce dać to tym, którym naprawdę na tym zależy. Wiesz co się dzieje z ludźmi, którzy darmo dostali i darmo rozdali. Dla takiego człowieka takie coś nie ma żadnej wartości. Ale jeśli walczysz o to, jeśli przychodzisz do Boga, jeśli oczyszczasz się, uświęcasz się, żeby On mógł ciebie wysłuchać, wtedy Bóg widzi w tobie, że tobie naprawdę na tym zależy, że ty nie chcesz tylko na popis, żeby twoje imię było gdzieś często wypowiadane, ale chcesz oddać chwałę Bogu przez to, co On ci da i toczysz bój w modlitwie, walczysz o to, zależy ci na tym. Jakże często już tu ludzie nie mają siły, żeby stawać przed Bogiem, a co dopiero, żeby nie dać diabłu szansy włożyć sobie czegokolwiek złego.

Czy jesteś więc świadomy, świadoma, że to jest wojna, że to jest bój i musisz nauczyć się stosować oręż Boży, nie swój? Diabeł cię wciąga, żeby wyciągnąć swój mieczyk – cielesny język, cielesne oczy, spojrzeć takim groźnym wzrokiem sygnalizując, że zaraz będzie niebezpieczeństwo i przemówi język; lepiej uważaj, uciekaj, nim język przemówi, bo wtedy nasłuchasz się. Już nie ma tego, język jest łagodny, wzrok jest spokojny. Czy rozumiesz, że toczysz bitwę, musisz ją toczyć. Słowo Boże mówi: Wykupujcie czas gdyż dni są złe, wygrajcie tą bitwę o czas. Rozumiem, że jesteście ospali, że w tym jest problem fizycznego człowieczeństwa, ale gdybyś widział ile demonów otacza cię, szybko byś otrzeźwiał, otrzeźwiała. Ilu czai się na ciebie, żeby cię okraść, żeby zabrać ci wieczność, żeby zabrać ci radość zbawienia, żeby zabrać ci łagodny, przyjemny język, żeby zabrać ci umysł, który czysto myśli o niebie, żeby zabrać ci nogi, które dążą do pokoju, nie do kłótni, nie do waśni, żeby oddzielić cię od chwały Chrystusa do przemijającej chwały zepsutego człowieczeństwa. I niestety diabłu często udaje się to dlatego, że chrześcijanie nie rozumieją pola bitewnego. Gdybyśmy byli na prawdziwej bitwie, gdzie kule świstają i gdybyś odbierał to, wtedy zrozumiałbyś jak bardzo zagrożone jest twoje życie. Jak bardzo zależne jest od tego czy jesteś chroniony czy nie, czy Pan cię chroni, czy Pan cię strzeże, czy Pan jest z tobą w tej bitwie. Nie próbujesz walczyć po swojemu sam czy sama.

Chciałbym, żebyśmy to zrozumieli, bo naprawdę mocno oszukano nas w tym chrześcijaństwie i zamiast prawdziwych żołnierzy na polu bitwy, stawiają się ludzie, którzy chcą jakoś sobie przeżyć. Jęczą już, gdy tylko troszeczkę wchodzą w bitwę; już jęczą. Myślę, że apostoł Paweł miał mnóstwo do czynienia z jęczadłami. I kiedy tak rozmawiał z tymi wierzącymi ludźmi, oni jęczeli, ile oni biedy mają. Paweł, gdybyś ty widział ile ja mam kłopotów ze swoją żoną, ile ja mam kłopotów z tym człowiekiem; to nie idzie tak. I Paweł modlił się, rozmawiał z nimi. A Paweł miał tyle kłopotów, że gdyby zwalił chociaż jeden na nich, to oni leżeli by plackiem, nawet dychnąć by nie potrafili. Ale co było? Apostoł Paweł wszystko składał na Pana i w Panu znajdował swoją wolność, swoje odpocznienie. I chociaż dźwigał o wiele więcej, był bardziej swobodny niż ci, którzy mieli niewiele czegokolwiek.

Pomyśl, że nie jesteś apostołem Pawłem. Czy dobrze? Z jednej strony dobrze. Bo gdybyś był apostołem Pawłem i przeżyłbyś chociaż trochę z tego, co on, to myślę, że to by inaczej wyglądało. A ty nawet trochę nie przeżywasz z tego, co apostoł Paweł i jak już wyglądasz, jakie masz kłopoty, jakie problemy, jakbyś nie wiadomo ile walki już stoczył, jakby nie wiadomo ile bojów przyszło na ciebie, takich, że cię wywlekają, biją, ciemiężą. Wielu nawet nie zna wielu z tych spraw tej wojny. No i dobrze, bo nie każdy ma być apostołem Pawłem. Paweł mówi: Chciałbym, żebyście byli jak ja uratowani, zbawieni, prócz tych więzów, które teraz noszę. Nie życzę wam tego, żebyście siedzieli po więzieniach. Ale jeśli pójdziecie kawałek za mną, to czeka was więzienie. Jeżeli więc chcemy poznać bardziej z doświadczenia tego człowieka, to na pewno spotkamy też jego cierpienia, bo to są cierpienia Chrystusowe żołnierzy. Mamy więc pożytek w tym ćwiczeniu się w pobożności. Chcę tylko, żebyśmy mieli świadomość. Tu nie idzie nudzić się. W chrześcijaństwie, kiedy jesteś na polu bitwy, nie idzie się nudzić. Jest tyle wydarzeń, że ty cały czas albo rozmawiasz z Panem, albo szukasz czegoś w Słowie, cały czas masz jakieś doświadczenie, z którym musisz sobie poradzić, musisz przez nie przejść.

2Tymoteusza 2,3.4: „Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał.” Żaden żołnierz nie daje wplątać się w zawiłości tego ziemskiego życia, w jakieś kombinacje, jakieś zależności, obiecywania czegoś komuś, ślubowania czy inne rzeczy. Żołnierz ma mieć świadomość - mam być wolnym dla Pana, jeżeli On chciałby, żebym poszedł, to pójdę. A nie tak, żebym związał się jakimiś rzeczami i potem powiedział: Panie nie mogę pójść, bo jestem już zależny, jestem związany czy związana. Mamy tak postępować i w taki sposób działać, żebyśmy niczym nie byli związani, zawsze mogli zrobić to, co chce Pan. To są bardzo ważne dla mnie i dla ciebie rzeczy. A więc żołnierz. Jeżeli żołnierz to i Wódz. Jeżeli Wódz, to i armia. Jeżeli armia, to i jest jakiś przeciwnik, z którym trzeba toczyć walkę. Apostoł pisze, że zamiary tego przeciwnika są nam dobrze znane, co on chce osiągnąć. Żebyśmy między sobą mieli zadziory, żebyśmy mieli złe nastawienia do siebie, żebyśmy nie odnosili się do siebie nawzajem z szacunkiem, z miłością, ale lekceważyli, albo to, albo tamto. Diabłu na tym zależy, ale jeśli wygramy z nim i będziemy miłować braci i siostry jak Chrystus, wtedy będziemy widzieć co znaczy być zwycięskim żołnierzem w armii Pana Jezusa Chrystusa.

Jak byłem w wojsku, szliśmy na poligon, to często mieliśmy ślepaki, biegaliśmy ze ślepakami, robiło się tam jakieś rzeczy. Ale gdyby powiedzieli: ‘Dzisiaj idziecie na poligon ale dostajecie ostre’. I co wtedy? Już by nie było tak zabawnie, już by nie była heca – strzelaj sobie, przecież to ślepak; już wiedziałbyś, że możesz zginąć i raptem sprawa zrobiłaby się poważna. Musimy zdawać sobie sprawę, że teraz ćwiczymy się w sposób taki poligonowy, ale musimy mieć zawsze ostrą amunicję, żeby wiedzieć, że wróg chce wszędzie okradać, wszędzie krępować, powodować jakieś ustępstwa wobec niego.

List do Kolosan 1, 24-29: „Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę” Niesamowite, co? „i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół. Tego Kościoła sługą zostałem zgodnie z postanowieniem Boga, powziętym co do mnie ze względu na was, abym w pełni rozgłosił Słowo Boże, tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego. Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie; nad tym też pracuję, walcząc w mocy jego, która skutecznie we mnie działa.” Pierwsze, to apostoł musiał bronić się przed wszelkim zniechęceniem, przed wszelkim uzależnieniem się od emocji ludzi, którym służył. Aby móc służyć swobodnie, musiał być wolnym. Nie mógł dać skrępować się pociskami, które trafiły tych wierzących ludzi. I on pisze o nich, ale on nie jest w tym miejscu zła, w które oni weszli. On dalej walczy o to, aby oni byli doskonali w Chrystusie Jezusie. Stawia przed nimi doskonałość i wskazuje na to, że oni mają w tej doskonałości wygrać, mają powstać i zwyciężać. On nie lituje się po ludzku, nie mówi: ‘No trudno, widocznie Bóg nie dał ci tu zwycięstw’. Ale on wie, że każdy musi okazać się zwycięzcą, bo Wódz powiedział, że tylko zwycięzcy będą tam gdzie On. To Wódz powiedział, że tylko zwycięzcy będą tam gdzie On. Nie ma tu więc kalkulacji, że ja przegram i będę tam gdzie Chrystus. Bo Chrystus powiedział, że jeśli przegram, to przegram i koniec. Mam wygrać i takie jest zadanie moje i twoje. Jest rozkaz. Choćbyś umarł, żyć będziesz, gdy należysz do Chrystusa. Masz wygrać, masz żyć dla Jego chwały, masz czynić to, co On chce, nie masz wikłać się w sprawy zepsucia, masz chodzić w sprawach Bożych.

Kolosan 2,1-3: „Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielki bój toczę za was i za tych, którzy są w Laodycei, i za tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania.” Toczę olbrzymi bój. Kawałeczek dalej mamy Kolosan.4,12.13: „Pozdrawia was Epafras, który pochodzi spośród was, sługa Chrystusa Jezusa, który nieustannie toczy za was bój w modlitwach, abyście byli doskonali i trwali we wszystkim, co jest wolą Bożą. Wystawiam mu bowiem świadectwo, że ponosi wielki trud za was i za tych, którzy są w Laodycei i w Hierapolis.” Mamy tutaj Epafrasa, który toczy wielki bój przed Bożym Obliczem, walczy o tych ludzi, walczy o każdego człowieka, o którym wie, że ten człowiek wszedł na pole bitwy, żeby Bóg przeprowadził, żeby Bóg zachował. Ten człowiek wie, że potrzebny jest Bóg, potrzebny jest Pan Jezus w tej bitwie, że ludzie sami nie dadzą sobie rady. Świadomy jest przeciwnika i wie, że potrzebna jest pomoc. A Bóg przecież wie, tylko mówi: A gdzie Ja znajdę człowieka, któremu na tym zależy, żebym Ja był z wami w tych wszystkich wydarzeniach, i żebym Ja przeprowadził was w zwycięstwie. Jakże często człowiek nie myśli: ‘A, przecież ja zawsze potrzebuję Chrystusa w swoim życiu, żeby nigdzie nie ulec wrogowi. Jeżeli tylko zrezygnuję w czymś z Chrystusa, od razu wróg jest gotowy do ataku.’

Toczymy więc bój w modlitwach, toczymy bój z władztwami ciemności. Nie widzę tutaj chrześcijanina, który miałby wczasy chrześcijańskie, mówię wam, że nie widzę. Widzę chrześcijan, którzy uczą się walczyć, a potem uczą innych walczyć jako zwycięzcy. A potem tamci zwyciężając uczą kolejnych walczyć. I to jest zasada prowadzenia zwycięzców, a nie przegranych. Musimy widzieć tych, którzy uczą, że oni wygrali, że ich życie oddzielone jest od zepsucia, że oni stoją w zwycięstwie i mogą przekazywać wiadomości jako zwycięzcy do tych, którzy mają wejść w zwycięstwo. Oni zachęcają swoim życiem, chociaż w tym życiu jest wiele cierpień, że jednakże tam gdzie są te cierpienia, tam jest chwała obecności Pana Jezusa Chrystusa. Żeby ci ludzie, którzy widzą swoje problematyczne życie, zrozumieli, że ich problematyczne życie skończy się, kiedy wejdą w prawdziwe zwycięstwo Chrystusa Jezusa. Poniosą więcej doświadczeń i cierpień i będą bardziej śmiali, i bardziej szczęśliwi niż byli tam, gdzie myśleli, że będzie im spokojniej. Mówią, że w środku trąby powietrznej jest cicho. Nie wiem, nigdy tam nie byłem, ale tak mówią. Na zewnątrz jest huk, szum, a w środku jest cichutko. Trwajmy w Panu. W ciszy i zaufaniu jest nasze zwycięstwo, nasze zbawienie, nasze uratowanie.

Nie licz więc na to, że przejdziesz jakiś czas swego życia chrześcijańskiego i nie musisz walczyć. Musisz walczyć, musisz walczyć, musisz być żołnierzem, musisz chodzić w pełniej zbroi. Musisz, bo przez to, że uwierzyłeś czy uwierzyłaś wyszedłeś na pole bitewne. I szkoda, że tylu wierzących przestało żyć, przestało funkcjonować tylko dlatego, że nie walczyli o swoją wieczność. Siedli i myśleli, że tak już będzie dobrze i wszystko będzie załatwione. Tak nie da rady, trzeba walczyć.

List do Filipian 1,27: „Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej, abym czy przyjdę i ujrzę was, czy będę nieobecny, słyszał o was, że stoicie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii” Pamiętacie, Juda pisał: Stoczcie bitwę o wiarę, która raz na zawsze została wam dana. Paweł pisze: Walczcie o ewangelię, żeby nikt wam jej nie zmienił, abyście wy sami jej nie zmienili. Walczcie aby została utrzymana tak, jak została wam przekazana przez Pana Jezusa, apostołów i proroków. Chwała Bogu! Walcz o to, pilnuj prawdy, nie daj sobie wmówić: A, ja widocznie taki jestem. Ewangelia mówi, że Pan wziął to, co słabe, głupie i uczynił z tego zwycięzców. Myśl więc jak zwycięzca, patrz jak zwycięzca i oceniaj sytuację jak zwycięzca. I świadcz innym o zwycięstwie, przynoś im wiadomości zwycięskiego boju twego życia.

2Koryntian 10,3-6, wspominałem o tym, ale przeczytam: „Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi, gotowi do karania wszelkiego nieposłuszeństwa, aż posłuszeństwo wasze będzie całkowite.” Chcę powiedzieć ci pewną rzecz, może o niej nie myślisz, a może myślisz – wiesz, że gdyby nie było grzechu, nigdy nie myślałbyś nie myślałabyś, nie myślałabyś źle? Nie miałbyś ani jednej złej myśli. To z powodu grzechu są złe myśli. I teraz masz dać odpór każdej złej myśli. Czy wiesz, że jest możliwe mieć czysty umysł, w którym nie ma ani jednej złej myśli? W którym są dobre myśli, myśli o Bogu, o chwale Chrystusa, o zbawieniu, o wieczności, myśli błogosławione, wspaniałe myśli, Chrystusowe myśli. A wy bądźcie myśli Chrystusowej. Wiesz, że istnieją na tej ziemi umysły, które mają takie myśli, które są czyste, w oczach których nie ma pożądliwości, w sercu nie ma zawiści? Gdyby Chrystus nie wygrał, nie byłoby żadnego innego człowieka na ziemi, który miałby taki umysł i takie serce. Dlatego, że Chrystus wygrał, na tej ziemi zawsze będą ludzie, którzy mają czyste serce i czysty Chrystusowy umysł. I ty też to masz mieć. W tej bitwie musisz być czysty. Dla czystego wszystko jest czyste. Dla brudnego, czegokolwiek się dotknie i tak będzie brudne, i tak to zabrudzi.

Oczyszczajmysię więc, uświęcajmy się. To jest też bój. Diabeł chce powstrzymać przed tym, a ty szukaj Pana i wołaj: ‘Panie, Ty po to przyszedłeś, aby zbawić mnie z moich grzechów, uwolnić moje zepsute myślenie, dać mi myślenie chwalebne, wspaniałe, abym mógł myśleć o tym, co wieczne. Panie, czyń Swoje dzieło, jestem gotowy, gotowa wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż, iść za Tobą, Panie, by Cię naśladować’. Mów Panu prawdę: ‘Panie, potrzebuję Ciebie, żeby mój język mówił to, co potrzebne’. Wołaj, szukaj, walcz. On jest gotowy, Wódz ma siłę uczynić to, co ty potrzebujesz. Ale On chce nauczyć ciebie walczyć. Po co wysyła się żołnierza w ciemnicę? Po to, żeby nauczył się tam żyć w zwycięstwie i żeby był pewnym, że nikt nie stracił nad tym kontroli – „choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną”. Dziękuję Bogu, że kiedyś dał mi to doświadczenie w sposób prawie namacalny, że szedłem tą ciemną doliną, wyły demony, różne strachy i szedłem, i wiedziałem, że Pan jest ze mną. Dał doświadczenie, żeby zrozumieć to, że tak rzeczywiście żyjemy na tej ziemi. To jest ciemna dolina, w której dzieje się wiele szaleństwa. Musisz walczyć o swoje zwycięskie życie, nie ustępować, bo Pan lubi nieustępliwych, lubi gorliwych.

Pamiętacie, jak żarliwość Pana pokazała się kiedy wszedł do świątyni, zrobił tam porządek. On jest tak samo żarliwy o twój umysł i serce. On chce zrobić porządek w twoim myśleniu i w twoim mówieniu i w twoim życiu. Tylko czy ty też tego chcesz? Czy kiedy On to czyni, ty z powrotem znowu nie sprowadzasz starych sposobów, bo za dobrze już jest, za pięknie? Paweł mówi więc, że mamy oręż aby burzyć warownie ciemności, diabelskie warownie, które diabeł postawił w umysłach, w sercach ludzkich i będziemy uderzać tym orężem duchowym, tym młotem Słowa Bożego aż padnie mur, aż padną te wszystkie warownie, aż człowiek zrozumie, że nie jestem tu tylko chrześcijaninem z nazwy. Jestem wybranym by należeć do Chrystusa, do Wodza, do wspaniałego Króla królów i Pana panów, Świętego Syna Bożego, żeby naśladować Go i żyć zgodnie z Jego wolą. I choćby wystąpiły tysiące, miliony demonów, jeśli Pan ze mną, to jestem zwycięzcą. I to jest najważniejsze. Bo jeśli Pan ze mną. Ażeby Pan był ze mną, to ja potrzebuję być czysty, potrzebuję oczyszczać się, uświęcać się. On nie pójdzie ze mną w grzech. A więc dobry bój, prawdziwa bitwa. Muszą być ludzie, którzy są wyćwiczeni w bitwach, ale w prawdziwych bitwach; nie tyle w cielesnych, co w duchowych bitwach.

List do Rzymian 15, 30-33: „Proszę was tedy, bracia, przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i przez miłość Ducha, abyście wespół ze mną walczyli w modlitwach, zanoszonych za mnie do Boga, bym został wyrwany z rąk niewierzących w Judei i by posługa moja dla Jerozolimy została dobrze przyjęta przez świętych, tak iżbym za wolą Bożą z radością przyszedł do was i wśród was zaznał odpoczynku. A Bóg pokoju niech będzie z wami wszystkimi. Amen.” Tu nie chodzi o gadulstwo, tu chodzi o prawdziwe stawanie przed Bogiem, prawdziwe zrozumienie siebie jakim jestem przed Bogiem, co teraz powinienem najlepiej zrobić przed Bogiem, o czym powinienem z Bogiem może najpierw porozmawiać, nim zacznę mówić o innych. Może powinienem porozmawiać o swoich sprawach, o tych wszystkich rzeczach, które powodują, że brak mi szczęścia. A jak mam nieszczęśliwy człowiek modlić się za innych, kiedy sam jestem nieszczęśliwy. Muszę być szczęśliwy w Panu, żeby moje słowa były słowami pewności. Wiem, że jesteś i że masz moc uczynić to, co jest potrzebne w tej czy w tej sprawie. Ten bój modlitewny powtarza się więc. Też dobrze znane nam Słowa: „Dobry bój bonowałem wiarę zachowałem, biegu dokonałem.” A więc boj, bój, bój, wojna, wojna, nieustanna wojna, do końca wojna. Wojna o wieczność, wojna o prawdę, wojna w modlitwach, wojna w relacjach, żeby diabeł nie zepsuł nam nic, który chce się wślizgiwać. Wojna o zbór, żeby zbór nie był popsuty. Wojna o młodych, wojna o starych, wojna o wszystko. To wszystko jest w wojnie wygrane na polu bitewnym, kiedy jesteś zaangażowany, zaangażowana w to w sposób godny Boga, żeby czynić to, co chce Bóg. To jest sprawa bardzo ważna, opisana w Biblii.

1Kotyntian 15, 57.58: „ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa. A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu.” Walcz, wygrywaj, raduj się zwycięstwem, ciesz się z każdego zwycięstwa, które Pan da cci osiągnąć. Chwal Boga za to, dziękuj Mu. Nie bój się dziękować, nie bój się prosić, walcz, walcz. To musi być widoczne dla nieba i na ziemi, że tobie zależy na tym, że wierzysz w to, że Jezus przyszedł zbawić ciebie, grzesznika, uratować ciebie i dać ci przestrzeń nowego życia. Chcesz prowadzić nowe życie, nie chcesz leżeć i kwiczeć, chcesz wszędzie chwalić Boga, chcesz wygrać, chcesz ogłaszać zwycięstwo w każdym miejscu, bo wiesz, że po to przyszedł Chrystus. Chcesz być dla innych zbudowaniem, zachętą.

2Koryntian 2,14: „Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi;” I wiemy jak to się roznosiło, ilu wrogów wyszło przeciwko temu człowiekowi, żeby zatrzymać go, ilu go szkalowało, ilu ciągało go, wywlekało; różne rzeczy robili, żeby go powstrzymać, a on szedł dalej i czynił to, co chciał Pan. Niesamowite zwycięstwo. Pomyśl, że chrześcijaństwo wcale nie przestało być inne. Ono dalej toczy wojnę. Przypominam sobie jak diabeł też ogłasza wojnę. Kiedy jesteś dzieckiem Bożym, stoisz w prawdzie, diabeł też ogłasza ci wojnę i zwiastuje ci to, że cię powali i zniszczy cię, bo on do tego dąży. Ale Pan powiedział, że zawsze będziesz zwycięzcą, jeśli będziesz w Chrystusie. Zdaję sobie sprawę, że moim zwycięstwem jest Chrystus a nie wiedza biblijna. Chrystus i wtedy mam w Chrystusie zwycięstwo, ale bój będę toczyć, różne rzeczy wróg będzie stosował. I co ciekawe, że tu nie ma mężczyzn ani kobiet, wszyscy mają walczyć.

List Jakuba 1, 2-4: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.” Wiedząc, że to doświadczenie prowadzi do wytrwałości, abyśmy byli wytrwali, należący do Pana, aby wszyscy wierzący wiedzieli, że ty nie jesteś jak pogoda, która się zmienia. Tylko jesteś stały, u ciebie jest jedna pogoda, pogoda zwycięstwa, zwycięstwa nad ciemnością. Jasność świeci w tobie wyraźnie i wszyscy mogą zobaczyć, że tak jakbyś nie był na wojnie, a w sumie jesteś na wojnie. Gdybyś spotkał apostoła Pawła, powiedziałbyś: ‘Pawle, naprawdę jest mi tak smutno, ze ty musisz tyle przeżywać’. A on mówi: ‘Człowieku, weź się ogarnij. Raduj się, że przeszedłem przez to i zobacz, że nadal jestem zwycięzcą. Przeszedłem przez te próby i dalej jestem zwycięzcą. Wiesz co ci powiem? Przestań opowiadać tutaj diabelskie pomysły, raduj się i ty zawsze w Panu’. I co? Dasz radę radować się w Panu zawsze? Jaki masz problem? Gdyby podzielić się z apostołem, powiedzieć: ‘Pawle, ja mam takie problemy’. A Paweł powiedziałby: ‘Dobra, to ja ci pokażę jeden z moich’. Mogę przeczytać, jak pisze o sobie, ile razy bity, więziony, kamienowany i on mówi dalej: „Raduj się w Panu zawsze”. To dla mnie jest wódz, to jest ktoś, kto wie jak wygrywać i może pokazać innym: ‘Zobacz, kiedy jesteś w zwycięstwie Chrystusa, radujesz się w Nim zawsze, nie masz dziwnych dni’. On nawet kiedy był zasmucony stanem Kościoła w tym, czy w tym miejscu i tak radował się, że Pan może temu zaradzić, że to nie jest taki stan, w którym ludzie muszą zostać sami z tym wszystkim.

A więc Boża obietnica: „Idźcie, czyńcie innych uczniami, a Ja będę z wami po wszystkie dni aż po skończenie świata.” Potrzebujemy Pana Jezusa, jest to dla nas ważne. Doradzam, żebyś nigdy nie pozwolił sobie czy pozwoliła sobie na wczasy chrześcijańskie. Nie ma wczasów chrześcijańskich. Ci, którzy wczasują, giną. Ani jednego dnia nawet nie ma, zawsze jesteś w wojsku, zawsze jesteś na froncie, zawsze zwyciężasz. To jest najważniejsze. Aby Imię Pańskie było przez to uwielbione.

Dlatego tak ważne było, abyśmy mogli o tym porozmawiać, że skoro Wódz tak gorliwie walczył o mnie i o ciebie, to ja tak samo gorliwie muszę walczyć o swoją wieczność, aby moja gorliwość świadczyła, że doceniam to, po co On tu przyszedł na tą ziemię i nie myślę zlekceważyć tego, nie myślę dać zwieść się diabłu, odwieść się od Chrystusa i zaprowadzić do ludzkich kombinacji. Chcę cieszyć się nieustannie Chrystusem. I Pan to obiecuje: Jeśli ty będziesz Mi służyć, to będziesz tam gdzie Ja jestem. Bądź świadectwem dla innych, bądź zwycięzcą. Bóg zawsze daje nam zwycięstwo. Dobrze oglądaj cel, do którego zmierzasz.

W Liście do Hebrajczyków Paweł pisze o tych bohaterach wiary. Dlaczego oni wygrali? Bo widzieli ojczyznę w niebie. Patrz na ojczyznę w niebie. Nie daj zwieść się tutaj. Cokolwiek tu robisz, rób w kierunku tej ojczyzny. Staraj się o to, co jest dobre, miłe, pożyteczne w oczach Boga i ludzi, aby oni mogli zobaczyć, że dla ciebie cenniejszy jest Chrystus, bo wiesz, że to, co tutaj na ziemi, to jest tylko chwila. Tu diabeł może jeszcze szaleć, próbować. Nie jest łatwo, ale to się skończy. I wszyscy zwycięzcy będą tam, gdzie jest Chrystus Jezus. Pamiętaj o tym, naprawdę zachęcam. Naucz się walczyć w modlitwie, naucz się walczyć o swoje codzienne życie, naucz się walczyć o swój język, o swoje myślenie. Walcz o to wszystko. To jest dla ciebie dane, ale musisz to wziąć. Ażeby wziąć, to musisz wygrać bitwę z tym, który cię od tego wzięcia odsuwa, oddziela.

Jeszcze raz mogę w stu procentach zapewnić was, że jest możliwe mieć na tej ziemi czysty umysł, czyste serce, czyste życie. Ale o to musisz toczyć dobry bój, nie dając szansy wrogowi, żeby odciągnął cię gdziekolwiek od Chrystusa. Niech Bóg będzie z tobą, bracie i siostro. Bądź żołnierzem, bądź zwycięzcą. Amen.

Jan 14:23