Zgr.15.11.2024r. Marian - Wielu tam uwierzyło w Niego (wieczorne).
Zgr.15.11.2024r. Marian - Wielu tam uwierzyło w Niego (wieczorne).
Tak jak mówiliśmy w środę, że nasze spotkania mają tylko wtedy sens, gdy to Jezus powoduje, że my się spotykamy, nie jakaś religia, kolejne spotkanie dlatego, że wypada akurat jest taki dzień spotkań, tylko to z powodu Niego, z powodu umiłowanego Bożego Syna, Jezusa Chrystusa wszystko ma tutaj sens na tej ziemi. I będziemy chcieli o Nim mówić dalej, gdyż im więcej Go poznajemy, tym bardziej doświadczamy jak wspaniały jest Chrystus, jak bardzo cenne było Jego przyjście na ziemię, to co On dla nas uczynił, jak On sobie poradził z wszystkimi naszymi wrogami. Niesamowita chwała, która objawia się w Chrystusie Jezusie, umacnia nasze myślenie, że niemożliwe, żebyśmy nie dotarli, skoro On przyszedł z nieba po nas, abyśmy mogli wyruszyć do nieba w Nim, no to niemożliwe, żebyśmy nie dotarli, skoro On jest tak pewną drogą do wieczności, a droga jest święta i wspaniała droga, którą sam Bóg nam zesłał tutaj z nieba.
Ew. Mateusza 22 rozdział jeden wiersz 14:
„Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.”
Widzicie, wezwani zostaliśmy w Chrystusie, bo innego powołania nie ma, jak tylko w Chrystusie, ale niewielu wybranych. Dlaczego? Dlatego, że po drodze wielu porzuciło Jezusa. Nie chodzi o porzucenie Biblii, o porzucenie zgromadzeń, o porzucenie modlitw, czy śpiewania; chodzi o porzucenie Jezusa Chrystusa, jako swojej miłości, jako Tego, dla którego żyjemy i dzięki któremu żyjemy tutaj na tej ziemi, jako najwyższej wartości naszego życia. Kto wytrwa do końca ceniąc Chrystusa, Paweł mówi: Poznać Go, doznać Go, to jest dla mnie najważniejsze, jestem gotowy uznać wszystko za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i on tego nie mówi jako młody wierzący, w pierwszej miłości, no to wiadomo, no w pierwszej miłości człowiek tak mówi, ale on ma już ileś lat wiary, ileś doświadczeń, ileś pobić, ileś więzień, zniewag, oskarżeń i pomówień i on mówi: Poznać Go, jeszcze więcej Go poznać, niesamowite. I ani go nie przestraszyły oskarżenia, pomówienia, ani go nie przestraszyły pobicia, nic go nie przestraszyło, on uważał, że Jezus jest zbyt cenny, tak samo jak w Pieśniach nad Pieśniami: Szukam Go, poszukuję Go, pobili mnie ci, którzy mieli miasta pilnować, oni mnie pobili, ale ja nadal Go szukam aż Go znajdę, gdzie On jest?, Ten mój umiłowany? A więc apostoła nie było w stanie nic powstrzymać dlatego, że on umiłował Go naprawdę, umiłował Go całym swoim sercem, ponieważ wiedział, co Ten Jezus dla niego znaczy. Komu wiele przebaczono, bardziej jest wdzięczny, a jemu przebaczono bardzo wiele, on walczył z Jezusem, walczył przeciwko tym, którzy w Niego uwierzyli. A więc naprawdę zrozumiał, jak wielką łaskę okazał mu Pan, że stanął na jego drodze i go zatrzymał w tym szaleńczym jego walczeniu z Chrystusem Jezusem.
A więc pomyśl sobie, jeżeli ci Jezus Chrystus zniknie sprzed oczu, to to wszystko jest tylko udręka, udręką jest spotykanie się, modlitwa jest udręką, śpiew jest udręką, to wszystko to udręka. To rozumiecie jeżeli nie ma tej siły z nieba, to wszystko jest udręką. Pan Jezus mówi: Beze Mnie nic nie uczynicie, a więc tylko się możesz umęczyć bez Niego. Męczyć aż w końcu padniesz i powiesz: To nie działa, to nie działa, tamto nie działa. Dlatego nie działa, że Jezus umknął sprzed oczu serca i nie działa, bez Niego nie działa. Miłość wzajemna, troska o siebie nawzajem, łaskawe odnoszenie się do siebie, dobro czynione sobie nawzajem, jest tylko możliwe w Chrystusie Jezusie. Gdy Go nie ma zaczyna się nerwowość, zaczyna się złośliwość, zaczyna się agresja, to wszystko jest dlatego, że brakuje Jezusa. Gdy Go nie było na ziemi, to było naturalne, że ludzie tacy byli, ale gdy On przyszedł, to stało się możliwym takim nie być. Apostoł mówi: Chciałem czynić dobro, a trzymało mnie się zło i musiałem powiedzieć: No chciałem naprawdę zrobić to dobrze i znowuż zrobiłem źle, ale naprawdę chciałem. I ktoś by pomyślał, co ty gadasz, już kolejny raz robisz to źle. Ale on mówi: Ja naprawdę, ale nie potrafię; i dopiero dochodzi do punktu Jezus i mówi: Teraz mogę zrobić to, co jest dobre, dzięki Jezusowi. A więc on wiedział komu zawdzięcza to, że nie musi dalej czynić zła, że może czynić dobro. Wielu wezwanych, mało wybranych, kto wytrwa do końca należąc do Jezusa.
Widzicie, diabeł nie walczy o to, żebyś przestał spotkać się, czy przestała, diabeł walczy, żebyś nie należał do Jezusa, czy nie należała do Jezusa, żeby cię Jezus nie pociągał, żeby to nie był On motorem twoich dobrych działań, żeby to nie był Jezus, który przychodzi do ciebie w nocy i przez sen poucza ciebie, bo cię miłuje, żebyś to był ty, który próbujesz w jakiś sposób być chrześcijaninem, czy chrześcijanką. O to diabłu chodzi, a wtedy to jest słabe, to nie daje zwycięstwa i ludzie się gubią wtedy, bo nie widzą zwycięstwa i zaczynają skupiać się na sobie samych i próbują w sobie odnaleźć jakieś dobro, żeby się na tym skupić, żeby nie zwariować w tym całym chrześcijaństwie. Cokolwiek dobrego znajdą później się trzymają tego, jakby to dobro jeszcze im coś dawało, a Jezus puka i mówi: Jestem na zewnątrz, nędznie z tobą, ale jeżeli otworzysz Mi drzwi, to wejdę i będę z tobą wieczerzał. A więc Jezus mówi: Ja wiem, że z tobą jest źle, ale jeszcze nie jest to całkowicie przegrane, jeżeli wpuścisz Mnie i znowuż Ja będę z tobą, to wtedy wygrasz i dostaniesz maści i dostaniesz pokarmu, wszystko będziesz mieć, co jest potrzebne. A więc ten Jezus Jego ważność w naszych decyzjach, wyborach jest bardzo ważna. Kto wytrwa w Nim do końca, kto wytrwa kosztując jak dobry jest Pan i nie da sobie niczego innego włożyć w to miejsce Chrystusa cokolwiek by to było. Diabeł próbuje wszelkich środków, próbuje, żeby na sobie skupić uwagę, siebie chwalić, sobie przypisywać chwałę. Przez te moje, powiedzmy, około czterdziestu lat chrześcijaństwa, zobaczyłem jak ludzie potrzebują zbudować jakieś swoje poczucie wartości i mijają się z Chrystusem, zamiast w Nim mieć poczucie wartości i chwały, mijają się z Chrystusem i wynajdują coś na swój temat dobrego, żeby mieć poczucie wartości z powodu czegoś dobrego uczynionego przez siebie i to zdajesz sobie zawsze sprawę, jest nędzne, nic nie warte, to jest przypisywanie sobie tego, co należy się tylko Chrystusowi. Taki człowiek będzie musiał walczyć o to swoje dobro i diabeł będzie się bawił tym człowiekiem i będzie ten człowiek coraz bardziej upadły. W Chrystusie tego nie ma, w Chrystusie jest zwycięstwo, masz imię najważniejsze, najcenniejsze i nie musisz budować swojej jakiejś pozycji ludzkiej poprzez chwalenie siebie, ponieważ Chrystus jest wystarczający, żeby Go chwalić. A więc we wszystkim chwal Pana Jezusa Chrystusa, Jemu oddawaj chwałę, On ci da wszystko, co potrzebne, On ci pomoże wygrać, czynić dobro nawet wrogom ci pomoże i to jest niesamowicie niemożliwe, bo człowiek często nie umie dobra czynić nawet tym, którzy są blisko po prostu, a co dopiero jeszcze wrogom. A Pan Jezus pomoże ci i wrogom czynić dobrze i będziesz całkowicie inaczej myśleć i będziesz inaczej reagować na różne wydarzenia, bo taki jest Jezus.
List do Hebrajczyków 12 rozdział. Jeżeli wróg zbuduje twoją wartość chrześcijańską na własnych poczynaniach, to już ma cię złapanego, złapaną. I tu czytamy w tym 12 rozdziale
„Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary,(…)”
Przez Niego uwierzyliśmy i przez Niego możemy dobiec z wiarą, bez Niego to już nie jest wiara, to jest niedowiarstwo. Opuszczenie Jezusa, to jest niedowiarstwo, gdyż Jezus jest tylko zbawieniem. Ten, który opuszcza Jezusa, już jest niedowiarkiem, że Jezus jest zbawieniem i próbuje znaleźć zbawienie gdzie indziej i wtedy diabeł się bawi taki człowiekiem, nie ma zbawienia poza Jezusem Chrystusem, nie ma. A więc wszędzie szukanie poza Jezusem zbawienia, jest oszukaniem, zwiedzeniem. Zbawienie jest tylko w Jezusie Chrystusie, a więc On jest sprawcą i dokończycielem wiary, każdy który zaczął przez wiarę w Jezusa, musi przez wiarę w Jezusa też do końca dobiec, inaczej nie ma, nie ma innej możliwości. A więc On jest sprawcą i dokończycielem wiary. Zwróćmy uwagę w 11 rozdziale, bo to się dotyczy też 11 rozdziału, gdzie są opisani ci bohaterowie wiary i tutaj od 24 wiersza:
„Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona, i wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu, uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział.”
A skałą, która towarzyszyła im, to był Chrystus. A więc już wtedy przez wiarę, on zobaczył hańbę Chrystusa, jako cenniejsze bogactwo niż wszystkie skarby Egiptu. Zobaczcie, co dzisiaj jest z wierzącymi ludźmi? Jak wierzący ludzie dzisiaj cenią sobie hańbę Chrystusową, kiedy ludzie cię oskarżają, obmawiają, złorzeczą ci, cokolwiek z powodu Chrystusa, należenia do Chrystusa, trwania w nauce Chrystusa, bycia po stronie Chrystusa, a nie stanięcie po jakiejkolwiek innej stronie. Dlatego, że nie ma żadnej innej dobrej strony, jak tylko jedna, Chrystus. To jest nasz Wódz i tylko dzięki Niemu my możemy wygrać, nie ma żadnego innego przywództwa, które by mogło uratować człowieka. A więc jest jeden tylko Wódz, jeden dany, który potrafi poprowadzić nas w kierunku wieczności. I należenie do Niego, to jest koszt, to jest cena, to jest życie nie w sposób światowy, nie tak jak świat żyje, bo Jezus tak nie żył nigdy. To jest życie według woli Ojca, bo Jezus tak żył zawsze. A więc kto wierzy w Jezusa, ma społeczność z Bogiem. Kto w Nim przychodzi przed oblicze Ojca, ma swobodny dostęp. Pomyśl sobie, czy to jest dalej Jezus, twoją siłą chrześcijaństwa? Na początku bardzo pięknie. Zobaczcie, jak Jezus pięknie działał na początku, jak wyzwalał, jak napełniał, jak pocieszał i posilał. Czy to już skończył? Czy Jezus już przestał być tym Jezusem, który podjął się dzieła zbawienia nas i przeprowadzenia przez wszystkie próby i uciski? Czy to nie On obiecał, że On nas przeprowadzi i zachowa, nie pozwoli nam zginąć? Czy On ma moc zachować to, co obiecał? Czy ja wierzę w Niego? Czy zwątpiłem już i jestem niepewny, bo diabeł mi nasiał różnych rzeczy, naoglądałem się różnych ludzi i już nie jestem pewnym czy Jezus potrafi sobie poradzić w końcu? Czy nie potrafi sobie poradzić? Jest niemożliwe, żeby nie potrafił sobie poradzić Ten, któremu Ojciec przekazał wszystko, jest niemożliwe, żeby Ojciec przekazał wszystko w ręce kogoś kto nie potrafiłby sobie poradzić. Jezus potrafi sobie poradzić ze wszystkim, to my mamy wierzyć w to, co Ojciec. Ojciec odpoczął od Swoich dzieł w Synu i my mamy odpocząć od swoich dzieł. Mamy cieszyć się Chrystusem, Ojciec się cieszy Swoim umiłowanym Synem i chce od nas tego samego. A więc radujmy się w Panu zawsze, wtedy będzie najlepiej. Przestańmy kombinować i szukać czegokolwiek, pozwalać diabłu na odwracanie uwagi na to, czy na tamto. Cały problem się zaczyna od tego, kiedy diabłu uda się odwrócić twoje oczy od Chrystusa, wtedy zwraca uwagę: no zobacz, a ty tego nie możesz zrobić. No jak to nie mogę zrobić? Przecież jestem wierzącym, wszystko jest możliwe dla wierzącego. To dlaczego nie możesz zrobić? No, faktycznie nie mogę zrobić. A przecież napisano, że wszystko jest możliwe dla wierzącego? Hm.. to może Ten Jezus nie może jednak tego zrobić? Diabeł jest chytry, oskarżał Boga, oskarża Jego Syna, on zawsze będzie oskarżał, ze nie potrafi uczynić tego, co obiecał, co powiedział. Jeżeli zaczniesz wierzyć diabłu, to będziesz się szamotać, szarpać. W Chrystusie nie ma żadnego problemu, On zawsze, wczoraj, dziś i na wieki jest Ten sam. A więc On jest sprawcą i dokończycielem wiary. Wielu jest wezwanych, ale niewielu wybranych, niewielu wytrwało w Nim do końca. Cała nasza droga zbawienia, to jest walka diabła o to, by odwrócić nasze oczy od Chrystusa. Cała ta droga, to jest tylko jedno zadanie, które diabeł chce osiągnąć: odwrócić oczy od Chrystusa, a resztę już jest temat pozałatwiany. Wystarczy odwrócić oczy od Chrystusa.
Zwróćcie uwagę, na jakiej zasadzie funkcjonowało to, że wierzący ludzie posługiwali się światem, żeby walczyć z innymi wierzącymi ludźmi? Tylko dlatego, że odwrócili oczy od Chrystusa. I myśleli, że dla Pana Jezusa potrzebują władzy tego świata, żeby ścinać, palić, więzić, tych, którzy według ich zdania byli heretykami. Wyraźnie odwrócili oczy od Chrystusa. Czy Chrystus nie ma mocy? Czy On nie powiedział: Pomsta do Niego należy, On odpłaci? A więc zwróćcie uwagę, że kiedy człowiek zaczyna tracić widzenie Chrystusa, wtedy władza tego świata staje się czymś pożytecznym, czymś bardzo cennym wręcz nawet, no bo jak bez władzy tego świata skazać tego heretyka, żeby go w końcu uciszyć, żeby przestał mówić, przestał czynić to, co czyni? Jak? Samemu go zabić? No, nie można, to przecież zabrania, bo tak to, by i sami zabili, ale rękami bezbożnych jest łatwiej, oni mają do tego prawo, przecież władza po to miecz nosi, żeby wymierzyła sprawiedliwość; wtedy się cytuje nawet Biblię władzy i mówi się: No, wy jesteście po to, żeby to zrobić, my wam przynosimy tylko, tak przynieśli Jezusa, no, my przychodzimy, bo wy macie władzę, wy jesteście tymi, którzy rządzą tutaj, a więc przyprowadzamy do was Jezusa. My nie mamy prawa skazywać na śmierć, my nie możemy nikogo zabijać, wy macie prawo tylko. Zobaczcie jakie wszystko takie bardzo chytre, pogmatwane, fałszywe, obłudne.
A więc pomyśl sobie, że zawsze tam, gdzie zostawisz Chrystusa, będziesz potrzebował innej siły, czy potrzebowała innej siły, żeby osiągnąć swój cel i wtedy diabeł będzie cię już motał, bo on jest władcą tego wszystkiego, co jest poza Chrystusem, co jest ciemne, co jest zwodnicze, fałszywe i wtedy człowiek sobie korzysta z pomocy tej władzy. Skoro władza ma prawo od Boga i miecz nosi, no to przecież ona może rozciąć i więzy małżeńskie nawet, ciach, rozcięła, udzieliła rozwodu i można wziąć kolejny związek. No władza przecież to zrobiła, skoro władza to zrobiła, to cóż ja będę? Bóg powiedział: Władza jest od Niego, a więc będę się słuchał władzy i koniec. Władza umożliwiła, a więc będę z tego korzystał. Czy to jest Chrystus? Nie, to jest władza, która posunęła się za daleko, tam, gdzie Bóg nie daje jej prawa zarządzać. Bo co Bóg złączył, człowiek nie może tego rozłączyć choćby był władzą nie wiadomo jaką.
A więc mamy doświadczenie wiary, czy Chrystus jest Tym, dla którego dzisiaj żyję, dzięki, któremu dzisiaj żyję? To On porusza moim sposobem funkcjonowania, On sprawia mi zadowolenie, On mnie zasmuca, gdy robię coś nie tak. On jest powodem mojej radości i smutku, Jezus Chrystus. Nie to, czy ktoś tak robi, czy nie, nie dlatego, że ten brat robi coś złego, to ja czuję się usprawiedliwionym, nie, Chrystus nie robił nic takiego. A więc zawstydza mnie Chrystus, kiedy ja coś robię, czego On nie robił i mi jest wstyd przed Nim, że ja coś takiego robię. Wtedy jest to prawidłowe, bo Jezus jest Tym, dla którego żyję, dzięki któremu rumienię się i dzięki któremu się uśmiecham, dzięki któremu wznoszę ręce, albo przychodzę i jestem jak pobity człowiek, który potrzebuje pomocy, ale zawsze to jest Jezus. Jeżeli cokolwiek diabłu uda się, że będę robił bez Jezusa, to już będę przegranym, bo tam jest teren diabła. A więc Mojżesz uznał za większy skarb bogactwo hańby Chrystusowej, niż całe bogactwo Egiptu, a Egipt wtedy był bardzo zasobny, dużo od różnych narodów naściągał zasobności, żeby mieć to u siebie.
A więc czy rozumiesz o czym mówimy dzisiaj? Wielu uwierzyło, ale niewielu dotarło w Jezusie do końca, pozostali wierzącymi, ale już bez Jezusa. Czy Jezus dzisiaj jest dla ciebie autorytetem, który decyduje o tym, co robisz, o czym mówisz, czym się zajmujesz? Jeżeli nie, to zgubiłeś, czy zgubiłaś swoje zbawienie, wróć do Jezusa jak najszybciej, bo poza Jezusem diabeł będzie się tobą bawił, puści cię, złapie, puści, złapie, i to będzie taka zabawa do wymęczenia, do takiego, że człowiek w końcu padnie przy tym wszystkim, a Jezus wcale tego nie chce. Jeżeli Pan Jezus będzie dla ciebie wszystkim, napomnieniem, pocieszeniem, wskazaniem, to możesz być pewnym, że to jest co innego niż u diabła się dzieje, co innego. Jak On postąpił wobec Piotra. Piotr się wypiera Pana Jezusa i kiedy się wypiera trzeci raz, Pan Jezus ogląda się i patrzy Piotrowi w oczy, ale w tym wzroku nie ma złości, jest miłość. Nie: a Ja nie mówiłem ci, Piotrze? I co teraz, na głupka wyszedłeś? Nie, tam nie ma tego, tam jest miłość, która ma powiedzieć Piotrowi: Nie jestem twoim wrogiem, mimo tego, co zrobiłeś. I to jest Jezus, który przyszedł zbawić, a nie zatracić i Piotr wiedział później już, że Ten Jezus On chce pomóc nam i że bez Jezusa, to zginiemy.
I zobaczcie co on pisze w tym swoim 1 Liście ten Piotr 1 rozdział, od 3 wiersza:
„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was, którzy mocą Bożą strzeżeni jesteście przez wiarę w zbawienie, przygotowane do objawienia się w czasie ostatecznym. Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus. Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz.”
A więc znowuż mamy wspaniałego Chrystusa. Powiedźcie czego wam brakuje? Odpowiedz sobie tak naprawdę, szczerze, czego ci brakuje, człowieku? Ja mogę ci powiedzieć, Jezusa, dlatego masz problem, twój problem został rozwiązany tylko w jednym, w Jezusie Chrystusie, masz Jezusa, masz wszystko, nie masz Jezusa, nie masz nic. A więc jeżeli chcesz mieć wszystko, potrzebujesz Jezusa. Poza Jezusem nie będziesz mieć wszystkiego, nie możesz próbować trochę i będzie dobrze, musisz mieć wszystko, dostęp do wszystkiego. Nie weźmiesz wszystkiego od razu, ale dostęp do wszystkiego musisz mieć cały czas. A więc kogo będziesz chwalić? Kogo będziesz wysławiać? O kim będziesz mówić nieustannie i kogo będziesz się słuchać? Kto będzie dla ciebie wyrocznią? Kto będzie dla ciebie pouczeniem? Kto będzie lekarstwem? Kto będzie zbawieniem? Kto będzie przejściem przez śmierć? Czy to jest Jezus? Czy On jest wystarczający, żeby cię ucieszyć, że On wszystko pokonał? Czy jest wystarczający, żeby ci powiedzieć, że wszystko, co cię będzie otaczać, będzie próbowało odwrócić oczy od Niego i dlatego On mówi: Jeżeli będziesz miłować kogokolwiek, cokolwiek włącznie z sobą samym, bardziej od Niego, to niestety nie będziesz mógł być Jego uczniem, czy uczennicą.
Czy to w końcu dotrze? Czy my zrozumiemy, że Jezus jest naszym Wykupicielem, Zbawicielem i naszym nowym życiem? To nie my mamy żyć, to On ma żyć w nas. Mamy kochać Jezusa ponad swoje życie, nasze życie jest tyle warte, co na krzyż, twoje i moje równo. Jego życie jest warte, żeby żyło na ziemi, w tobie i we mnie równo. I to jest sprawa najważniejsza, czy Jezus przerósł ciebie? Czy jest większy od ciebie Jezus? Czy ty jesteś większy od Jezusa i dla Jezusa dzisiaj będziesz żył? To będziesz jak Piotr: Panie, za Tobą, to w śmierć. I Przyjdzie diabeł: Panie nie znam Cię; ale jeśli to będzie Jezus, nie ma problemu. Ile to trzeba uczyć człowieka, żeby człowiek zrozumiał, że to musi być Jezus? I wszystko jest dobrze. A ty sobie myślisz i kombinujesz, jak to teraz Jezus? Jak ja to zrobię, żeby to był Jezus? A co masz zrobić, żeby to był Jezus? Co teraz? Ty wytworzysz Tego Jezusa? Co masz zrobić? Masz uwierzyć w to, co On do ciebie mówi, a On mówi bardzo prosto i wyraźnie: Oddasz mi swoje życie, zyskasz życie. Bardzo prosto, możesz kochać nieprzyjaciół dzięki Jezusowi, możesz się cieszyć każdym dniem i śpiewać Mu pieśni pochwalne, dzięki Jezusowi. Możesz chodzić tak czyściutko tu na ziemi, jakbyś chodził pośród wszystkiego, co jest najlepsze i bardzo dobre, bo On tak chodził po tej ziemi. Wszystko co dobre jest w Nim, On nie przyniósł nam problemów, On przyniósł nam zbawienie, a problem to my mamy, bo chcemy zrobić to po swojemu.
A więc mamy Pana Jezusa, mamy świadomość: wielu wezwanych, niewielu wybranych, kto wytrwa do końca ten będzie uratowany. A więc Jezus i tylko Jezus, choćby tu było milion członków tego zboru, to ten zbór miałby tylko jedną siłę i to jest Jezus, nie milion członków tego zboru, tylko Jezus, bo milion członków tego zboru bez Jezusa, to by znaczyło milion bezbożników w jednym zborze, bo Jezus tylko jest pobożnością naszą, reszta jest bezbożnością.
Chwała Bogu! Ew. Jana 2 rozdział. Nawet wiele pięknych pieśni jest poukładanych, nie ma problemów, których Bóg by unieść nie mógł, rozwiązać nie mógł, piękne pieśni naprawdę i one dużo znaczą wspaniałości, ale to właśnie jest prawdą, że On rozwiązał nasze problemy, a więc skąd nasze problemy nierozwiązane? Bo nie pozwalamy Mu ich rozwiązać, jeżeli pozwolimy rozwiązać, On je rozwiąże i będzie inaczej, całkiem inaczej. Ja wiem jak to się dzieje i ty też, w jednym ułamku zmienia się twój sposób patrzenia na sytuacje i inaczej ja całkiem oceniasz, inaczej ją widzisz i inne wyciągasz wnioski z niej, w jednej chwili. To czyni Jezus i tutaj od 23 wiersza:
„A gdy był w Jerozolimie na święcie Paschy, wielu uwierzyło w imię jego, widząc cuda, których dokonywał. Ale sam Jezus nie miał do nich zaufania, bo przejrzał wszystkich, i od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.”
On wiedział, oni dzisiaj wierzą, jutro już będą gdzie indziej. Ich wiara, to jest tak ulotna, jak mgła, pojawiła się i znikła, para pojawia się i znika, dzisiaj wierzą, dzisiaj Go Królem chcą obwołać, dzisiaj śpiewają Mu: Hosanna Synowi Dawidowemu, a jutro będą już krzyczeć: Ukrzyżuj, usuń Go! On wiedział, że ich wiara jest tak słaba, nic nie warta, bo oni tak naprawdę nie wierzą w Niego. Oni uwierzyli w sposób emocjonalny, a nie w sposób taki jaki daje Duch Święty. Cóż przyjdą próby, wszystko się posypie.
Ew. Jana 4 rozdział, od 39 wiersza:
„I wielu Samarytan z tego miasta uwierzyło weń dzięki świadectwu niewiasty, która mówiła: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Gdy więc Samarytanie przyszli do niego, prosili go, aby u nich pozostał; i pozostał tam dwa dni. I jeszcze więcej ich uwierzyło dzięki nauce jego. I mówili do niewiasty: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu; sami bowiem słyszeliśmy i wiemy, że ten jest prawdziwie Zbawicielem świata.”
I chwała Bogu, dobrze zaczynają tylko teraz, co dalej? Na pewno będą mieli wojnę o to, żeby wytrwać w tym, jak teraz wierzą. Na pewno diabeł będzie próbował ich skierować w innym kierunku, żeby oni się oparli, na pewno przyjdą tam zakonoznawcy, powiedzieć: No nie, nie wystarczy, ludzie, wy musicie obrzezać się, wy musicie teraz podzielić te pokarmy, wy musicie teraz święcić sabat, dopiero będzie dobrze inaczej jak? Jak będziecie jedli wieprzowinę, to zgniecie, przecież napisano: Kto je wieprzowinę, tego zabije Bóg. A więc no nie możecie w ten sposób tylko uwierzyliście i co, już wszystko macie załatwione? Ludzie, wy musicie jeszcze to zrobić i tamto zrobić, jeszcze musicie różne rzeczy zrobić. Na pewno diabeł przyjdzie i zaatakuje to, że Jezus, co zaczął, to też dokończy, żeby człowiek sam się wziął, żeby swoje zbawienie wziął w swoje ręce i wtedy się zaczynają kłopoty. Wtedy człowiek kombinuje i zaczyna badać Pana: a czy On na pewno jest Zbawicielem? A zobaczymy czy mi w tym pomoże? O, zobacz, nie wysłuchał mojej modlitwy, no to może nie jest Zbawicielem, może to wszystko nie tak? No, cóż Jakub co prawda pisał, że jak mam wątpliwości i modlę się, to jestem jak na wzburzonym morzu i Bóg mnie nie wysłucha, ale przecież Bóg mnie kocha, to powinien pomóc mi jakoś wysłuchać mnie, czy cokolwiek. Bóg jest wierny temu, co mówi, a więc jeżeli ja się chwieję i wątpię i mam niepewność, no to muszę zastanowić się, co ja chcę u Boga osiągnąć skoro ja w Jego Syna wątpię, że Jego Syn może wszystko uczynić, co tylko chce Ojciec. Jeżeli ja już wątpię, no to już diabeł osiągnął, że Syn Boży nie jest we wszystkim mocarny, aby uczynić, co chce Ojciec, już wątpię, a ze zwątpiałymi wiemy, co się dzieje. Muszę zrozumieć, że na pewno każdy, który uwierzy, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem świata i że On wziął grzechy nasze na krzyż, żebyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli i żebyśmy mogli z Bogiem mieć społeczność, na pewno każdy zostanie zaatakowany, zaatakowana, żeby odwrócić oczy od Chrystusa, na pewno, na pewno będzie próba przesunięcia czegoś, a to w kierunku miłości Boga, a to w kierunku łaski Boga, żeby odsunąć oczy od Chrystusa, a na jakiś temat biblijny się skierować i wtedy ludzie się skupiają na miłości, że Bóg jest miłością, że przecież, jak nas miłuje, to nas nie wyrzuci, jakkolwiek po prostu ich oczy są skierowane, miłość jest zbawieniem albo na łaskę, łaska jest zbawieniem, cokolwiek, aby to nie był Chrystus, żeby człowiek zaczął myśleć: no przecież Bóg mnie kocha, to mnie nie odrzuci przecież, chociaż mogę grzeszyć, On mnie przecież zbawił, najwyżej może mnie napomni, czy coś, ale w końcu przecież jestem Jego dzieckiem, to mnie nie wyrzuci, cokolwiek. A więc miłość jest zbawieniem, albo łaska, rozumiesz, z łaski, za darmo, nie z uczynków, a więc nic nie muszę robić i będę uratowany, łaska jest zbawieniem, a zbawieniem jest tylko Chrystus. Rozumiecie, że to jest perfidne działanie wroga, on cię od razu do świata nie wywlecze, ale najpierw próbuje przesunąć, to tak, jak oni, bez obrzezania nie możecie być uratowani, próbuje przesunąć gdzieś poza Chrystusa twoją pewność zbawienia. Jeżeli mu się to uda, to już wtedy ma cię osłabionego, osłabioną i wtedy zaczyna prowadzić dalej gdzieś, a potem zaczyna poniewierać już. Bo Bóg tak samo jest miłością i w Starym Testamencie jak i w Nowym Testamencie. Bóg jest też Bogiem łaski tak w Starym jak i w Nowym Testamencie, a jednakże widzimy, co się działo. Przyszedł Chrystus, wspaniały Chrystus, niebiański Syn, Syn Człowieczy, który przyszedł zbawić nas ludzi, uratować, On skupił całą uwagę aniołów w niebie, wszyscy aniołowie patrzyli na Niego podziwiając Syna chodzącego po ziemi w całkowitym, doskonałym posłuszeństwie Ojcu i ludzie widzieli Jego i mówili: Czy był ktoś na ziemi taki, który by tak mówił jak On? I ludzie widzieli, że takiego jeszcze na ziemi nie było, który by w ten sposób, Ty musisz być od Boga, bo nie mógłbyś czynić takich rzeczy. Zobaczcie, a my chcemy odwróconą mieć uwagę od Chrystusa i skupić się, że będziemy zbawieni dlatego, że przychodzimy na zgromadzenia? Czy chcemy się dać oszukać i zwieść? Czy milion zgromadzeń da mi wieczność, albo tobie? Czy sto tysięcy modlitw uratuje nas? Przecież oni modlili się nieustannie, pościli i mówili: Kiedy jeszcze? Kiedy jeszcze, Boże? A Bóg mówi: Co wy dla mnie to czynicie? Lepiej zróbcie porządek w swoim życiu, przestańcie dręczyć innych, zatroszczcie się o tych, czy o tamtych, to lepiej zrobicie, niż próbując składać jakieś tam ofiary i myśleć, że uzyskacie jakiś sukces.
Wiele diabeł próbował oszkalować Boga, robił z Niego handlarza, że za jakieś pieniądze wypuszcza jakąś duszę, z jakiegoś dziwnego miejsca albo daje się przekupić przez to, czy przez to. On określił: Mój Syn, Moje zbawienie, poza Synem nie ma zbawienia. Chwal duszo nasza Pana, Jezus jest najważniejszy i tak jak uwierzyliśmy w Jezusa i zaczęło się dziać w nas, co dobrego zaczęło się dziać? Zaczęliśmy porzucać złe rzeczy, zaczęliśmy czerpać dobro i zaczęliśmy mieć społeczność z Bogiem w Chrystusie bez naszych kombinacji. A więc jak zaczęliśmy w Chrystusie, tak też dalej czyńmy. To jest główne zadanie, na pewno wróg będzie próbował z tym walczyć, jak nie od razu do świata to, chociaż na coś, coś innego, coś religijnego, żeby skierować uwagę, a nie na Chrystusa. I tak często może być: ja bym nie zrobił, jak tamten w tamtej religii, my byśmy tak nie zrobili, jak oni zrobili, my byśmy tak nie zrobili; i to dalej jest religia. To nie chodzi o to, co byśmy robili, co oni zrobili, tylko czy my robimy to, co mamy robić w Chrystusie, to jest najważniejsze. W Chrystusie mamy nowe życie prowadzić, a nie myśleć tylko, że my jesteśmy lepsi, bo byśmy nie zrobili co tamci zrobili. Co to da, że ja nie będę cudzołożnikiem, jeśli zginę w gehennie z powodu tego, że nie żyje w Chrystusie? Co to da, że nie będę kłamcą, jeżeli zginę w gehennie z tego powodu, że nie żyję dzięki Jezusowi Chrystusowi? To już okłamuję innych i ja sobie tak myślę, że nie jestem kłamcą. Cokolwiek, rozumiecie, jeżeli zbuduję jakąś sprawiedliwość, bo ja kiedyś komuś coś tam dałem, czy cokolwiek i już jestem lepszy od innych? No to jest właśnie odwracanie oczu od Chrystusa, w Nim zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. Jeśli chcesz kogokolwiek chwalić, to chwal Pana od wieczora do rana i od rana do wieczora. On przyniósł nam pokój z Bogiem, On przyniósł miłość, radość, zbawienie, wszystko przyszło w Chrystusie, możesz czynić dobre rzeczy, możesz czynić naprawdę dobre rzeczy, jeśli to będzie Chrystus. Ludzie naprawdę walczą o odwrócenie uwagi, złośliwy czepia się kogoś, po co? Po to, żeby odwrócić uwagę od Chrystusa. Zawistny chodzi i kręci, po co? Żeby odwrócić uwagę od Chrystusa. Ludzie walczą ze sobą, po co? Żeby odwrócić uwagę od Chrystusa, a nie walczą o coś dobrego. Chodzą z nastawieniami: my byśmy nigdy tego nie zrobili, my jesteśmy sprawiedliwsi, my byśmy nie zrobili tych rzeczy, czy tamtych rzeczy byśmy nie zrobili. Chodzą jak za Panem Jezusem: co Twoi uczniowie zrobili? Jak można w sabat zboże wziąć zerwać, utrzeć i jeść? No nie wolno przecież takich rzeczy robić, co oni robią? Dlaczego Ty im pozwalasz, żeby sabat łamali? I tak chodzą węszyciele za Bożym ludem i węszą, gdzie oni mogli by coś zrobić takiego o co można by było ich oskarżyć? To nie są czciciele Jezusa. Jezus nie chodził, nie węszył, Jezus przyszedł zbawić ludzi, ratować. Jeżeli coś dobrego masz do zrobienia, to nie martw się, co ludzie o tym pomyślą, zrób to, a oni i tak to ocenią, że ty robisz jakieś przestępstwo i oskarżą cię o to, sami żyjąc w grzechach, w odstępstwie, w zawiści, a ty idź i dalej czyń, co wiesz, że masz czynić w Chrystusie. To jest niesamowita wolność. Paweł mówi: Nie będzie mnie czyjeś sumienie tutaj sądzić, Pan mnie sądzi. A więc wielu uwierzyło.
Ew. Jana 7 rozdział. Czy rozumiesz? Jesteś kochanym bratem, kochaną siostrą, ale tylko w Chrystusie, tak naprawdę, to jesteś wrogiem zbawionych, jeżeli nie trwasz w Chrystusie, jesteś wrogiem, walczysz, posłuchałeś coś, ktoś coś powiedział i już masz coś, już masz nastawienie, już masz, to jesteś wrogiem piękności Chrystusa. Ale kiedy trwasz w Chrystusie, wcale się tym nie zajmujesz, zajmujesz się Chrystusem, On jest dla ciebie tak drogocenny, że nie chce ci się czym innym zajmować, bo tak cenny jest Chrystus. Chwała Bogu! 7 rozdział, 31 i 32 wiersz:
„A wielu z ludu uwierzyło w niego i mówiło: Czy Chrystus, gdy przyjdzie, uczyni więcej cudów, niż Ten ich uczynił? I usłyszeli faryzeusze, że lud takie rzeczy o nim mówi; wówczas arcykapłani i faryzeusze wysłali sługi, aby go pojmali.”
Czy może być jakiś człowiek na ziemi, który byłby tak ważny, żeby się Go posłuchać? Boga się tylko mamy słuchać. Czy mógłby być na ziemi człowiek, który mógłby ci przebaczyć grzechy? No Bóg tylko może przebaczać grzechy. No, ale Pan Jezus wszak powiedział do Swoich apostołów: Komu przebaczycie, będzie przebaczone i w niebie, komu nie przebaczycie, nie będzie przebaczone i w niebie. Kto ma prawo decydować o tym, co komu daje czy Pan, czy ludzie? No Pan. Skoro dał to apostołom, uczniom Jezusa. A więc masz prawo przebaczać grzechy czy nie? Jak ktoś ci jest winien coś, przyjdzie do ciebie i powie: Przebacz mi, masz prawo powiedzieć: Przebaczam? Nie ja ci nie mogę przebaczyć, Bóg tylko przebacza grzechy, a będę chodzić z urazami, bo ja nie mam prawa przebaczać, bo ja będę miał nastawienia. Tak, masz prawo przebaczyć, Bóg dał ci prawo przebaczenia i to takiego, jak Bóg przebacza. Chwała Bogu za to. Ten Nauczyciel daje swobodę, wolność, a nie faryzejstwo, takie udawane, kombinowane jakieś takie. Jesteś wolnym człowiekiem i możesz czynić to, co czyni wolny człowiek w Chrystusie Jezusie. Możesz czynić dobro i czynić dobro wszystkim, zwłaszcza domownikom wiary. Oczywiście są tacy, dla których twoje dobro wcale nic nie znaczy, będą pluli na ciebie, będą cię zwymyślać za to wszystko, ale to już ich temat, nie twój.
W Ew. Jana 10 rozdział, od 40 wiersza:
„I znowu odszedł za Jordan, na miejsce, gdzie dawniej Jan chrzcił, i tam pozostał. A wielu do niego przychodziło i mówiło: Jan wprawdzie żadnego cudu nie uczynił, ale wszystko, cokolwiek Jan o nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w niego uwierzyło.”
Widzicie, jaki tłum już jest wierzących tam? I wielu tu uwierzyło, i wielu tam uwierzyło, i wielu tam uwierzyło, wielu widziało Jego znaki czynione, cuda czynione i też uwierzyło, widziało, jak chleb się rozmnożył i też uwierzyło, widzieli ja z martwych wzbudzeni byli i też uwierzyło, tak? Łazarz wstał i wielu uwierzyło, a więc ilu już było wierzących w tym ludzie. To już był prawie cały naród, tylko jeszcze faryzeusze i uczeni w Piśmie i spośród nich też już wielu uwierzyło, tak? 12 rozdział Ew. Jana, ale nie chcieli się przyznać, bo byliby wykluczeni. A więc w sumie moglibyśmy powiedzieć, że wszyscy uwierzyli prawie, tylko zbrakło, że by Ten Jezus przez tą wiarę zamieszkał w ich sercach. W niektórych zamieszkał i oni wygrali, ale w niektórych tylko uwierzyli w Niego, ale nie wpuścili Go do swojego życie, nie zakochali się w Tym Chrystusie. Uwierzyli, no nie mógłby, gdyby Bóg nie był z Nim, jak mógłby takie rzeczy czynić? Ale nie zakochali się w Nim, nie pokochali Go, nie powstało w nich złączenie z Tym Chrystusem Jezusem. Były tam niewiasty, byli jacyś mężczyźni, ale w porównaniu do tych wielu, to było niewielu, którzy gotowi byli nawet życie stracić, aby należeć do Niego. I dzisiaj też wielu wierzy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, wielu wierzy, że był na ziemi, wielu wierzy, że umarł na krzyżu, nawet obchodzą święta i wierzą, że On był ukrzyżowany, ale nie wpuścili Go do swojego życia, nie przyjęli Go jako swojego prawdziwego Zbawiciela, dalej pozostali w grzechach swoich, żyją dalej bez Boga na świecie. Co z tego, że uwierzyli, jeśli przez wiarę On nie mógł zamieszkać w nich? Bóg przez wiarę oczyszcza serce, po to, żeby Jego Syn mógł w tym sercu zamieszkać, żebyśmy do Jezusa należeli z serca całego, wdzięczni, że On tu był, pewni tego, że cokolwiek On powiedział, to jest prawda. Ja nie muszę doświadczać tej prawdy, On jest tym, który zawsze mówi prawdę, mogę cieszyć się tym, że słucham kogoś, kto mówi prawdę. Wielu, wielu i wielu, mógłbym czytać jeszcze miejsca, w których jest napisane: Wielu, wielu uwierzyło w Niego.
Pomyśl co ty masz za pożytek z tej swojej wiary? Po co wiara w ogóle? Jeżeli wiara jest mi tylko po to, żebym chwalił się, że ja nie jestem jak ci bezbożnicy w świecie, to coś słabo z tą wiarą. Jeżeli po to, żebym ja się czuł większy od innych, to coś tu nie tak. Na pewno po to, żebym zrozumiał, że jestem beznadziejnie zepsutym człowiekiem i jedyny, który może mnie zbawić, to Jezus Chrystus. Po to jest mi potrzebna wiara i tobie też, że jedyny, który może mnie zbawić, to Jezus Chrystus, ja się nie zbawię, ja się nie zmienię, ani ty, ale jeśli będę ufać Jezusowi, On mnie zmieni. To znaczy, że na pewno zrobi to i to sprawnie, gdy tylko Jemu oddam prawo nad sobą, On to zrobi szybko, On nie ma problemu z żadnym grzechem. A więc mamy i dzisiaj my doświadczenie na tej ziemi, czy Chrystus będzie przez wiarę mieszkał w sercach naszych? Czy my tylko będziemy wierzyć i będziemy dalej borykać się z problemami, jakie stają przed nami codziennie?
1 List Jana 5 rozdział, od 4 wiersza:
„Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza.”
Zobaczcie, jak ważna jest wiara, przez którą Chrystus może mieszkać w nas.
„A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym (Boga)?”
Wiara, że On jest Synem Boga, powoduje, że oddaję Mu pierwszeństwo. Syn Boga przyszedł zbawić nas, synów ciemności, uwolnić nas z tej niewoli diabelskiej i dać nam umrzeć dla wszystkiego, co nas kiedyś zniewalało i dać nam powstać do nowego życia, byśmy nowe życie prowadzili. Zobaczcie, że z tym diabeł walczy, z tym nowym życiem w Chrystusie Jezusie i chce nas doprowadzić do punktu, w którym będziemy znużeni tym Chrystusem, znużeni Jego wspaniałością. Powiedz mi o Chrystusie, który jest wyrozumiały dla mnie grzesznika, który pozwoli mi grzeszyć, bo rozumie, że ja inaczej nie potrafię. Powiedz mi o Chrystusie, który zasłania mnie przed Ojcem, żeby Ojciec mnie nie widział, bo tak mnie kocha. No o takim mi mów, pociesz mnie jakoś, powiedz mi, że nie jest ze mną tak źle, bo przecież inaczej zwariuję w końcu. Co to Ten Chrystus naprawdę chciałby, żebym przestał grzeszyć? Chrystus chciałby, żebym był świętym? Czy Chrystus chciałby, żebym był w Nim, żebym mieszkał przez Niego w Ojcu? Czy Chrystus aż tego by chciał? Tak, bo tego chce Ojciec, bo po to Go posłał. Tak dokładnie chce, żebyśmy byli święci, nienaganni, nieskalani, mieszkali w Chrystusie, a On w nas, a przez Chrystusa w Ojcu, teraz, tu, dzisiaj i po to jest wiara. To nie jest takie narzędzie, z którym nie wiesz, co z tym zrobić, przez to narzędzie Bóg może z nami przebywać dzisiaj, bo kto wierzy w Boga, ten podoba się Bogu. Kto jest pewnym, że Bóg jest i nagradza tych, którzy Go szukają, że co On powiedział jest amen i koniec. Już Ewa i Adam zwątpili w tą prawdomówność Boga. Czy mamy powtarzać za nimi tą głupotę? Oni też musieli uwierzyć, bo nie widzieli śmierci, a usłyszeli o śmierci, nigdy wcześniej nie widzieli kogoś kto by umarł. A Bóg powiedział: Skoro zerwiecie na pewno umrzecie. Musieli uwierzyć, już Adam i Ewa musieli uwierzyć i gdyby uwierzyli Bogu, powiedzieliby diabłu: Nie ma cię, co ty tu w ogóle w raju robisz? Za chwilę przyjdzie Bóg i zobaczysz. I koniec i byłby temat załatwiony. Ale nie zrobili tego, posłuchali diabła i zrobili co chciał diabeł, zwątpili w prawdomówność Boga. Wiara jest po to, żebyśmy nie wątpili w prawdomówność Boga, wierzymy, że co Bóg powiedział, to ma moc też tego dotrzymać. To jest wiara potrzebna tobie i mi, żeby walczyć i wygrać z tym światem niedowiarstwa, zwątpień, niepewności, podważania prawdomówności Boga, działania po swojemu. Po to jest ta wiara, żebyśmy nie robili już nic sami, bez Boga na świecie, ale dzięki Chrystusowi czyniąc to, co jest dobre, miłe i pożyteczne. Chrystus przyszedł dać nam z powrotem wartość, odzyskać dla nas, wartość człowieka, prawdziwego człowieka, Bożego człowieka, w którym mieszka Bóg. I On to uczynił, i nie zmarnuj tego, nie oddaj ani chwili diabłu, żeby on podważał prawdomówność Syna, bo Syn wszystko, co powiedział, powiedział tak, jak Ojciec Mu powiedział. A więc dokładnie też podważanie prawdomówności Ojca. Czy warto walczyć o wiarę? Niestety wielu nie uważa tego za skarb, o który warto walczyć i warto nie oddać tego skarbu. Bez wiary nie można Bogu się podobać. A więc jeżeli oddam ten skarb, wiarę i stanę się niedowiarkiem, nie będę się podobać Bogu już. A więc warto walczyć o wiarę, bo diabeł na pewno będzie chciał podważyć ją, żebym ja zwątpił, stał się niepewnym, chwiejnym, żebym zaczął się bać po ludzku, żebym zaczął kombinować jak sobie zabezpieczyć cokolwiek, obawiając się, że Pan Jezus nie poradzi sobie pewno z tą sytuacją. Muszę sam sobie poradzić, czy sama sobie poradzić, jak On zrobi to, że ten człowiek się uspokoi? Przecież ja muszę go uspokoić. To jest niesamowite jak masz wiarę, to nawet najbardziej zastraszający cię ludzie będą musieli przeżyć na sobie rękę Boga i będą zdziwieni tym, co robią.
2 List do Tymoteusza 1 rozdział, od 5 wiersza:
„Przywodzę sobie na pamięć nieobłudną wiarę twoją, która była zadomowiona w babce twojej Loidzie i w matce twojej Eunice, a pewien jestem, że i w tobie żyje (wiara). Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości. Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą Boga, który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych, lecz według postanowienia swojego i łaski, danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami (kiedy jeszcze nas nie było), a teraz objawionej przez przyjście Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię,”
A więc apostoł mówi: Przypominam ci o tej wierze nieobłudnej, prawdziwej, żywej, wstawaj, do boju, nie pozwól, żeby wróg cię zatrzymał gdziekolwiek, idź i dalej głoś ewangelię Jezusa Chrystusa, żyj Chrystusem dalej, ciesz się dalej zbawieniem. Ale on wiedział, że potrzebuje Tymoteusz wiary, że bez wiary nie wstanie, nie wyruszy i dlatego przypomina mu na jakiej zasadzie zaczęło się wszystko w nim dziać, co skierowało jego kroki w kierunku Boga, na uwierzeniu.
Co teraz Juda mówi? Juda od 3 wiersza:
„Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa. A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie, że Pan wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli;”
Wiara, bez wiary, jak walczyć bez wiary, Paweł pisze, że to jest tarcza nasza, która chroni nas przed wszystkimi diabelskimi pociskami. Jak się ochronisz, Boże dziecko przed tymi potępieniami, nastawieniami, pomówieniami, złośliwościami, zapobiegliwościami? Jak się ochronisz, diabeł strzela w nas co dzień, on chce nas zabić, zniszczyć. Jeżeli nie będziemy mieli wiary, że Syn Boży jest wystarczający, żeby z gasiły się wszystkie diabelskie ataki na nas, to co zrobimy wtedy? Będziemy chodzić jak pobici i będziemy mieli kłopoty i problemy, żeby chwalić Boga w Duchu i prawdzie. Diabeł wie, że kiedy podważy siłę w zwycięstwo Chrystusa, wtedy ty stajesz się bezbronny, kiedy podważy to, że Jezus umarł za twoje grzechy, za moje grzechy, żebyśmy zbawieni zostali, uwolnieni byśmy mogli zdeptać wroga na wszystkich miejscach, gdzie on nas miał dla siebie, to wtedy zostawisz pewne rzeczy. Pamiętacie jak Izrael wszedł do ziemi obiecanej i co oni zrobili? Ilu wrogów zostało w tej ziemi, którą mieli oczyścić? Dlatego, że zlekceważyli sobie, co powinni zrobić. Nie zostaw ani jednego wroga, bo jeden zostawiony wróg może sprowadzić kolejnych z powrotem, wyniszcz wszystko, bo masz siłę w Chrystusie, aby chodzić na wolności, czynić to, co dobre, miłe i pożyteczne.
I sobie takie pytanie postawiłem tutaj właśnie przy tym: Diabeł uznał, że warto walczyć o wiarę, a my? Wyraźnie widzimy, ze diabeł uznał, że warto walczyć o wiarę, że to mu bardzo przeszkadza w jego postępowaniu, w jego zamysłach i działaniach. Czy my też uważamy, że warto walczyć o wiarę, która raz na zawsze została nam dana, żeby bez wiary nie chodzić tu na ziemi, ale zawsze jak wierzący, wierzący w Jezusa, wszystko czynić dzięki Niemu, a bez Niego nic, bo to jest wiara, wiara, która jest pewna, że On jest Synem Boga i On dał mii zwycięstwo i tobie. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, pisze apostoł, bez Niego jestem beznadziejnym, zepsutym człowiekiem, z Nim jestem uwolniony od tego zepsucia, aby czynić Boże dobro. Chwała Bogu za Jezusa, chwała Bogu, że jest Ten zwycięzca! I co On mówi? Czy jak wrócę na ziemię, to co znajdę? Co On mówi, co znajdę? Czy znajdę wiarę? A więc diabeł wie, że bez wiary już nie pójdziesz ani w miłość, ani w społeczność z Bogiem, ani w głoszenie prawdy, nie dasz rady. Musisz uwierzyć, że to On napełnia usta, a gdy wierzysz, że On napełnia usta, nie myślisz czy ty dasz radę, bo wiesz, że gdy otworzysz usta, On da radę. Chwała Bogu za to. A więc skoro diabeł uważa, że warto, to ja tym bardziej muszę wierzyć, że warto, bo jak się uchronię, jeśli nie będę wierzył, że Jezus jest Synem Boga i On jest zwycięzcą, który pokonał diabła i ja mam zwycięstwo nad nim przez krew Chrystusa, jak jest napisane i przez umiłowanie tego życia w Chrystusie ponad to przemijające.
A więc bądź wierzącym człowiekiem, walcz, musisz mieć wiarę, która jest pewna Chrystusa, która jest pewna Chrystusa. Kiedy zrobisz coś złego, to jest pewna, że przychodzisz do Niego, żeby z Nim rozliczyć się z tego zła, żeby nie chodzić w złu, pewnym jesteś, że On przelał krew po to, żeby ci przebaczyć, pomóc ci, ale też po to, żebyś miał wstęp do miejsca najświętszego, żebyś mógł chwalić Boga, przebaczać mógł, mogła, czynić dobro, ale też dać odpór wszystkim wrogom, którzy by chcieli wymóc na tobie: a bo to kiedyś tak nie było. A co mnie obchodzi, czy kiedyś tam było, mnie obchodzi czy w Jezusie tak było. Albo to albo tamto, bo tego nie można, tamtego nie można, co mnie obchodzi, że ci ludzie uważają, ja w ich życiu nie widzę, że oni wierzą w Jezusa, czynią to, co chce Chrystus, budują innych tym swoim życiem, a oni chcą uważać na to, żeby twierdzić czy to można, czy tamto nie można. Ludzie, powinni sami się zastanowić, przecież cały czas Chrystus prowadzi. On wie co ma czynić dzisiaj, a my mamy wiedzieć dzięki Niemu, co czynić dzisiaj.
A wiec warto, warto walczyć o wiarę. Jakub pisze: Wiara bez uczynków jest martwa, potrzebuje uczynków Chrystusowych wiara. A więc jeżeli nie mam uczynków Chrystusowych, jak się biedny obronię przed uczynkami diabła? I co dzień będę musiał znowu zrobić coś złego i znowuż zrobić coś złego, i znowu zrobić coś złego. Jeszcze przyjdę, powiem: Panie, wstyd mi, głupio, ale znowuż. To dlatego, że nie ma tej tarczy i wróg może nakłonić, on się później pastwi, jak uda mu się, że dziecko Boże gdzieś się da namówić jemu, to on się później pastwi: i co i ty kochasz Jezusa, jaki z ciebie wierzący skoro dałeś się namówić do złego? Wtedy możesz przyjść przeprosić Pana, On ci przebaczy, On cię oczyści i da ci prawo znowuż żyć w Jego imieniu. Niesamowity Chrystus. Paweł mówi: Biegu dokonałem, wiarę zachowałem, dobry bój bojowałem, teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi da Pan i tym, którzy umiłowali dzień Jego powrotu i trwają w Nim. I wiele miejsc moglibyśmy poruszyć, ponieważ wiara opiera się na tym, co Jezus powiedział, wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe.
Czy dasz się rozradować w Panu? Czy twoim szczęściem będzie Chrystus? Nie buduj szczęścia na zdrowiu, nie buduj szczęścia na relacjach z ludźmi, nie buduj szczęścia na niczym innym, na nikim innym, jak tylko na Chrystusie. To jest twoje prawdziwe szczęście i moje. A gdy twoim szczęściem jest Chrystus i moim szczęściem jest Chrystus, to my razem jesteśmy szczęśliwi w jednym Chrystusie, On jest naszym szczęściem. Jeżeli to my, to mamy nasze szczęście to jest tak jak biegacz, który ma połamane nogi. Kiedy Chrystus jest naszym szczęściem, to jest biegacz, który zawsze może biec i nigdy nie przegrywa. Trwajmy w Chrystusie, należmy do Niego, cieszmy się Nim. Co mi mówi wiara? Wiara mi mówi o Bogu, że Bóg zawsze posuwa się do przodu, to mi mówi wiara. Bóg się nie cofa, tylko idzie do przodu, cały czas.
Jak otworzymy 1 Księgę Mojżeszową to zobaczmy jak to się zaczynało.
„Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód.”
To znaczy, że to było nieukształtowane jeszcze, nie było wszystko tak jak miało być. To było tak, jak na pierwszy rzut i Bóg zaczął od tego pierwszego rzutu, coś, co było takie bezkształtne, takie nieuporządkowane. Ale co dalej? Potem, gdy otwieramy też ten 1 rozdział i 31 wiersz to czytamy:
„I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre. I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień szósty.”
Bóg to pięknie wszystko uporządkował, oddzielił wody, dał słońce, dał gwiazdy, dał księżyc, piękny powiew był w raju, jak Bóg przechodził, to w takim powiewie odświeżającym przychodził taki wspaniały powiew, Adam i Ewa wiedzieli: to Bóg przyszedł do nas. Zwierzęta, wszyscy żyli szczęśliwi, zadowoleni, wspaniale, byś spojrzał: z takiego czegoś i Bóg uczynił coś tak bardzo dobrego, jakiż to wspaniały Bóg musi być. I przyszedł wróg, myśląc sobie: zepsuję to Bogu, co takie piękne, niech się nie cieszy za bardzo, że tak dobrze to wszystko wygląda. No i namówił Ewę i Adama do popełnienia grzechu i zostało to w człowieku zepsute, ale nie u Boga. Bóg zachowuje raj, jeszcze będziemy oglądać raj, będziemy widzieć tam: o Adam i Ewa tu byli; ale to tylko będzie tak chwilę, potem pójdziemy dalej, do nieba, do domu Ojca, do chwały, do wieczności. Ale zobaczymy jak tam kiedyś żył Adam z Ewą, jak to pięknie wyglądało. Bóg idzie dalej, obiecuje, że przyjdzie Zbawiciel, który zdepcze głowę wężowi i On przywróci człowieka, ale do czego przywróci? Do Boga. Ale jakiego teraz człowieka przywróci do Boga? Paweł mówi: Kiedy chciałem czynić dobro, trzymało mnie się zło, a więc w człowieku było doznanie dobra, ale nie umiał tego dobra czynić. I teraz przychodzi Pan Jezus i co On czyni? On czyni nas doskonałymi. Bóg się nie cofa, Bóg idzie dalej. Diabeł myślał sobie: no teraz przeszkodziłem Bogu i co On teraz zrobi? Ale przed założeniem świata Pan Jezus był przeznaczony na ofiarę i my abyśmy stali się synami i córkami Boga. Przed założeniem świata Bóg pomyślał: Ja nie tylko ich stworzę, Ja ich zrodzę do wieczności ze Mną i oni będą mieli Mnie jako Ojca swojego w niebie. A więc Bóg idzie dalej, posuwa się dalej, przychodzi Jezus i jedną ofiarą czyni nas doskonałymi. Czy wierzysz w to? Ja w tego Boga wierzę, że co On zaczął, to On też dokończy i On potrafi to zrobić, ja wierzę w Boga, który potrafi mnie uratować. On posyłając Syna, posłał mi Zbawiciela i tobie, chwała Bogu za Jezusa. Skończmy z chodzeniem jakby Bóg nie wiedział, co robi, a Pan Jezus nie potrafił tego zrobić. Zakończmy chwalenie diabła, chwalmy Pana, poddając się zwycięstwu, oczyszczajmy się, uświęcajmy się, On uczynił nas doskonałymi. Apostoł Paweł w Liście do Filipian pisze: Jeszcze nie jestem taki doskonały, jeszcze może mi się coś wydarzyć, ale już dążę do doskonałości, bo uczyniony zostałem doskonałym w Jezusie Chrystusie, jestem doskonałym w Chrystusie, mogę przychodzić do doskonałego Boga i mieć z Nim społeczność dzięki doskonałemu Chrystusowi Jezusowi. Jeszcze na ziemi może coś mi się nie udać, może się udać diabłu mnie przechytrzyć, ale ja wiem, że Bóg w Chrystusie dokończył Swoje działanie, już nikt więcej nie będzie niczego robić, Chrystus jest wszystkim już, wykonaniem woli. I kiedy wszystko już zostanie Jezusowi poddane, wtedy Jezus przekaże całą władzę swemu Ojcu, aby Ojciec był wszystkim we wszystkim.
A więc albo chwalimy Pana i cieszymy się Nim i w Nim jesteśmy otwarci na wszelkie dobro, które przyszło z nieba, albo szamoczemy się, kombinujemy i próbujemy Tego Jezusa ustawić inaczej do nas, żeby On ustawił się wobec nas i zaczął zachowywać się tak, jak my sobie pomyślimy. Przychodzą tacy, którzy wypierają się naszego Pana i Wodza, i którzy chcą ustanowić inaczej, według innego wzoru. Uważaj, Chrystus jest Zwycięzcą, w Chrystusie jesteśmy więcej niż zwycięzcy. Koniec z chodzeniem i myśleniem, że ja jestem przegranym człowiekiem. To jest, rozumiecie, oszustwo diabła, nie jesteś przegranym człowiekiem, jak uwierzyłeś, to uwierzyłeś w Zwycięzcę Chrystusa, nie pozwól diabłu, żeby on Tego Jezusa pomniejszył do jakiejś pozycji, w której On nie potrafi sobie z tobą poradzić. On potrafi poradzić z tobą we wszystkim, wierz w Niego, a wszystko ci się powiedzie, złóż na Pana wszystko, a On ziści wszystkie twoje zamysły. Odpowiedzią na wszystko, co z tobą jest, jest Chrystus, On poradził sobie z każdym grzechem, z każdym przestępstwem. Niech On będzie twoją radością, nie bój się, On potrafi wszystko uczynić, wierząc w Niego, wierzysz w Tego, który potrafi uczynić wszystko. A modlitwa sprawiedliwego, usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem, ona tak wiele znaczy u Boga. Wierzymy w Jezusa, nie w siebie, nie wierzymy w ilość, wierzymy w Chrystusa, to jest nasze zwycięstwo. Nie: im więcej nas będzie, tym to my wtedy jesteśmy dobrzy, bo ja jest nas więcej, więcej, więcej, to znaczy, że my jesteśmy prawdziwi. Nie, więcej, więcej, więcej, będzie i tam, gdzie są nieprawdziwi, a nas będzie mniej i mniej, w porównaniu do tych więcej. Ale ogólnie będzie przybierało, przybierało, a później widzimy ten olbrzymi tłum, który jest w niebie z wszystkich tych pokoleń zebrani wszyscy, którzy w Chrystusie wytrwali do końca. Należmy do wspaniałego Króla chwały, to jest Boży Syn. Twoje uczucia, twoje emocje, to Chrystus, nie to, co się tobie podoba, czy nie podoba, to przeszło, to minęło, teraz to wszystko, co Bogu się podoba w Chrystusie dostałeś. Jak sięgam Chrystusa, tam nie ma Mariana, tam jest tylko Chrystus. Nie mogę znaleźć siebie, gdzie sięgnę Chrystusa, nie ma Mariana nigdzie. Co jest grane? No i dobrze, że nie ma, bo gdyby był, odnalazłbym trochę siebie w Chrystusie, no to byłaby biada dla mnie i dla ciebie też, gdy odnajdziesz siebie trochę, to nie jest to Ten Chrystus, to jest raczej inny. W Tym Chrystusie nie znajdziesz nic z siebie, znajdziesz tylko Boga. Niesamowita chwała, bo w Nim zamieszkała cała pełnia boskości i wy, my mamy pełnię w Nim, w Chrystusie. Chwała Bogu, ciesz się z tego i dziękuj Bogu za to.
Teraz takich parę słów tylko Pana naszego. Ew. Mateusza 12 rozdział, od 46 wiersza:
„A gdy On jeszcze mówił do tłumów, oto matka i bracia jego stanęli na dworze, chcąc z nim mówić. I rzekł mu ktoś: Oto matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą z tobą mówić. A On, odpowiadając, rzekł temu, co mu to powiedział: Któż jest moją matką? I kto to bracia moi? I wyciągnąwszy rękę ku uczniom swoim, rzekł: Oto matka moja i bracia moi! Albowiem ktokolwiek czyni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką.”
Chwała Bogu, to jest rodzina. Syn mówi kto to jest rodzina, ci, którzy mają tego samego Ojca, co On, to jest rodzina, którzy słuchają Tego samego Ojca, no może nie tak doskonale, jak Jezus, ale słuchają Tego samego Ojca i poddają się woli Tego Ojca. Ew. Mateusza 25 rozdział. Teraz Jezus mówi, my o, to jest mój Jezus, to jest mój Zbawiciel, to jest mój Odkupiciel, a teraz Jezus mówi: To są Moi bracia, to są Moje siostry. I teraz patrzymy na kogo Jezus mówi? Mówi na tych, którzy czynią wolę Ojca. I 25 rozdział 40 wiersz:
„A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.”
To znaczy, że ci, którzy pełnią wolę Ojca, to są Jego bracia i mówi: Jeżeli cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych Moich braci, co pełnią wolę Ojca, Mnie to uczyniłeś, to jest Moja rodzina. 28 rozdział i 10 wiersz:
„Wtedy rzekł do nich Jezus: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie braciom moim, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą.”
Idźcie i powiedźcie to Moim braciom, niesamowita prawda. Ew. Łukasza 12 rozdział Jak Jezus mówi, to jest Moja rodzina, to są Moi umiłowani, oni uwierzyli, oni należą do Mnie. I 4 i 5 wiersz:
„Powiadam zaś wam, przyjaciołom moim, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie mają już nic do zrobienia. Ale wskażę wam, kogo się bać macie! Bójcie się tego, który, gdy zabija, ma moc wrzucić do piekła (gehenny). Zaiste, powiadam wam: Tego się bójcie!”
Moim przyjaciołom powiadam. Pamiętamy co w Ew. Jana napisane, kto jest Jego przyjacielem, kto jest gotowy jak On życie położyć za innych. Umiłowani, mamy piękne zadanie do wykonania, piękne zadanie, nawzajem miłować się w Chrystusie Jezusie pełniąc wolę Ojca, bo Ojciec chce, aby Jego córki i synowie nawzajem się miłowali. Miłując się nawzajem i czyniąc sobie Boże dobro nawzajem, czynimy to, co jest zgodne z wolą Ojca w Jezusie Chrystusie. Nie czynimy tego, co dobrem by było według myślenia świata, ale według tego, co myśli Bóg. Czyńmy to dobro sobie, dzięki Chrystusowi wierząc w Niego, nie jesteśmy już obcymi, wierząc w Jezusa jesteśmy dziećmi Boga, bo kto wierzy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, w tym mieszka Bóg, a on w Bogu. Chwała Bogu za to! To jest wiara, to jest coś tak silnego, że na tej podstawie możesz być już tam w niebie. Taka jest wiara. Przez wiarę widzimy to wszystko, przez wiarę podziwiamy, przez wiarę jesteśmy pewni, przez wiarę pokutujemy, przez wiarę się radujemy, bez wiary nie można tego zrobić wszystkiego. A więc wierząc poddajemy się temu i stajemy się właśnie takimi ludźmi. Wierząc w Chrystusa, podążamy za Nim i On nas wyswobadza. Kogo Syn wyswobodzi będzie wolny. Czy będziesz cieszyć się Panem i czynić dobro Chrystusowe, tak jak On przyszedł uczynić je tobie? Czy będziesz innym czynić to, co On uczynił tobie? Jezus mówi: Ja ci to uczyniłem, idź naśladuj Mnie, czyń to innym. Czy wygrasz? Czy dasz z powrotem miejsce Chrystusowi, jeżeli to straciłeś, czy straciłaś, żeby czynić to, co miłe Bogu jest, teraz, tu tak jak Jezus, ciesząc się, że nie tobie chwała tylko Jezusowi. Ile my potrzebujemy Jego ciepła tu na ziemi, żeby nas ogrzał w chwilach doświadczeń, żeby nas przeprowadził przez różne rzeczy? Jak my tego potrzebujemy. Czy jesteśmy w stanie dać to komukolwiek, dzięki Jezusowi w nas? Mówi: Co dostałeś ode Mnie, co wziąłeś ode Mnie, daj to innym. Darmo dostałeś, darmo oddaj. A czynić dobrze nie ustawajmy, gdyż gdy przyjdzie czas żąć będziemy bez znużenia. A kto umie czynić dobrze, a nie czyni dopuszcza się grzechu. To jest zupełnie inne prawo już dla wierzących, tylko trwaj w Jezusie, nie bierz na siebie tego, czego Jezus na ciebie nie wkłada. Ciesz się Panem i daj się wprowadzać w tą kosztowność zbawienia z tych wszystkich grzechów, z tych wszystkich pomysłów, z lęków, obaw, niepewności. Daj się rozradować w Panu, że On jest sprawcą i dokończycielem twojej, mojej wiary, którą dostaliśmy od Boga według Jego chcenia. Amen.

