13 12 2024 wieczorne Marian – Kto odrzuca uświęcenie odrzuca Boga

 

13 12 2024 wieczorne Marian – Kto odrzuca uświęcenie odrzuca Boga

 

Dzięki Bogu, że możemy być razem przed Panem, dalej walczyć o naszą wieczność w sposób coraz bardziej świadomy z Kim mamy do czynienia. Bo stwierdzamy, że poprzez te około dwa tysiące lat bardzo mocno zniekształcono pozycję Boga, a wykształcono pozycje ludzi; tak samo jak było w Izraelu, że Bóg robił się taki mniejszy, dalszy, a ludzie ważniejsi. Skupiane było to na ludziach, którzy mogliby dobrze brać udział w tym zorganizowanym życiu; wydawałoby się, że dla Boga, ale w sposób coraz bardziej ludzki, a nie Boży. To znaczy, że coraz mniej czysty, a coraz więcej zabrudzony. Stwierdzamy, że jesteśmy w stadium chyba bardzo podobnym do tego, w jakim był Izrael, gdzie było mnóstwo brudu, zanieczyszczenia  i służby diabłu a nie Bogu. Ludzie mają bardzo poczucie swojej ważności jakby byli Bogiem; urażają się, albo cieszą się i wtedy coś wypływa z nich. Ale to wszystko idzie do gehenny, to wszystko idzie w ogień. Cały czas obecny jest Duch Święty i całe szczęście, bo gdyby nie Duch Święty, bylibyśmy w wielkim zagubieniu. Wszyscy czytają Biblię, ale czytając Biblię mało kto dochodzi do świadomości, jak potężny jest Bóg i do bojaźni Bożej. Większość ludzi uważa, że Bóg powinien być taki albo taki, powinien być dobry, miły, powinien zrozumieć, że jesteśmy ludźmi, mamy swoje problemy, żeby dał nam więcej czasu, że to nie tak szybko, żeby zaraz rozprawić się, żeby wydłużył na dziesięć, piętnaście, dwadzieścia, na ileś lat. Człowiek myśli, że będzie jeszcze żył przecież, a więc ‘Panie Boże nie trzeba to zbyt szybko robić, można to wydłużyć, mamy wiele czasu’. A jednakże człowiek umiera i to nie ważne w jakim wieku, ale umiera. I może okazać się, że człowiek wyciągnął sobie czas, a Bóg nie wyciągnął. Bóg wymierzył każdemu człowiekowi czas życia i człowiek będzie żył tyle czasu, ile Bóg wymierzył i koniec. Człowiek sobie myśli: No, przecież Bóg wie jaki jestem. Tak, Bóg wie dokładnie i posłał Swego Syna.

Mamy więc problem, żeby wrócić z powrotem do tego, co zostało utracone, a co było za czasów Pana Jezusa, kiedy On, Boży Syn, z taką bojaźnią, z szacunkiem wobec Ojca żył na tej ziemi. Nie widzimy tutaj lekkomyślności, lekceważenia, próby wymuszenia na Ojcu, żeby jednak wziął wzgląd, że jest Jego Synem, i żeby to jakoś ułatwił, żeby Mu się wygodniej żyło, cokolwiek. W końcu Jego Ojciec jest Bogiem, może więc zrobić wszystko, co tylko zechce. Mógłby więc dać to czy tamto Synowi. Jednakże widzimy, że Syn tego nie robi. On przywraca to, co zostało utracone. On przywraca człowieczeństwo, które szanuje Boga, boi się Boga, jest Bogu posłuszne, wierne i choćby przeciwności były najtrudniejsze, jednakże w końcu wyznaje: Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. Jezus więc przywrócił nam prawdziwy wzór tego, co Bóg chce mieć w nas ludziach tutaj na ziemi. I znowu zaczęła się ta praca opuszczania, odwracania. Apostołowie jeszcze pilnowali tego jak powinno wyglądać to bycie z Bogiem, napominali ludzi w sposób zdecydowany, karcili te zbory, ćwiczyli. Ale później kiedy ich zabrakło, to już było łatwiej, już łatwiej, i kiedy my urodziliśmy się, to co zastaliśmy na tej ziemi? Totalne człowieczeństwo. Bóg został usunięty. Mówi się: Bóg, Pan Jezus, ale został usunięty w ogóle, nie ma Go. Ludzie zorganizowali sobie to wszystko i fajnie bawią się. Tylko, że ludzie umierają, muszą stanąć przed Bogiem i zdać sprawę za swoje życie. Wrogowi udało się usunąć z człowieka bojaźń. Bojaźń to jest coś porządnego, bojaźń ucieka od złego. Bojaźń nie chce zrobić czegoś, co Bogu nie podoba się. Gdy ginie bojaźń, to ginie mądrość, tak jak z początkiem mądrości jest bojaźń Pańska.

Jak więc teraz wrócić z powrotem, żebyśmy rozumieli Boże Słowo i według tego Słowa funkcjonowali. Jedyne, to trzeba przywrócić to Kim jest nasz Bóg. To co Pan Jezus powiedział i było czytane też w środę z modlitwy Pana Jezusa: „Aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś, to jest życie wieczne”. Widzimy więc, że to, co Pan Jezus mówi w tej modlitwie, zostało całkowicie stracone i zostało teraz przywrócone to, że mogli zobaczyć jaki Ty jesteś i co Tobie się naprawdę podoba, Boże, w tym życiu Jezusa Chrystusa na ziemi. Całe szczęście, że jest Duch Święty, pewnie często będę jeszcze to mówił, bo Duch Święty przypomina nam prawdę i On nie tyle idzie za „duchem czasu” i rozwoju człowieczeństwa, tylko jest cały czas taki sam. Tak samo uwielbia Jezusa Chrystusa, jak uwielbiał w tym czasie, kiedy byli apostołowie. To nie jest inny duch, to jest ten sam Duch.

Całe doświadczenie polega na tym, jak wyprzeć wroga, który tak mocno oszukał nas, że położył nacisk na różne wartości, które spowodowały, że ludzie odpuścili sobie posłuszeństwo Bogu, wierność Bogu, gotowość nawet poniesienia śmierci; ale nie zmienienia tego, co On mówi, bo jest Bogiem. I dla człowieka jest Kimś najcenniejszym, najważniejszym, bo nas stworzył, bo nie zostawił nas w biedzie, bo posłał nam Swojego Syna, żeby nas zbawić. Jego Syn umarł na krzyżu, żeby spłacić nasze długi. Jest Bogiem, który jest Bogiem miłosiernym, łaskawym, nierychłym do gniewu. Nie chcemy lekceważyć Go. On musi zająć w nas pozycję, którą przywrócił człowieczeństwu Jezus Chrystus – bojaźń, prawdziwą, zdrową bojaźń, gdzie widzimy jak apostołowie umierali, jak byli zabijani, ale nie odwrócili się, nie zrezygnowali z tego, co jest Bogu miłe. Widzimy Szczepana, który ginie i zgodnie z wolą Bożą nie przeklina tych ludzi, tylko chce, żeby Pan pomógł tym ludziom uwierzyć. Zmieniła się więc pozycja, w jaki sposób ludzie wierzący mają postępować. Już nie oko za oko, ząb za ząb, nie obcięta ręka za rękę, czy cokolwiek, tylko teraz zło ma być pokonane dobrem. Dobro więc potrzebuje sług, którzy będą gotowi bardziej cenić sobie Boga niż nawet własne życie. I dlatego Pan Jezus kładł pewne naciski. Kiedy czytamy Biblię, odnajdujemy to w Biblii i zdajemy sobie sprawę, że to jest niesamowite, że chociaż tak mocno pracowano nad tym, żeby to Słowo nie dotarło do nas, albo próbowano je w jakikolwiek sposób inaczej tłumaczyć, niż rzeczywiście jest, próbując manewrować, żeby jednakże nie za mocno naruszyć to, co ludzie osiągnęli, jednak i tak Ono przemawia dosyć wyraźnie i zdecydowanie.

Będziemy chcieli dzisiaj chociaż trochę ruszyć z tego, ale to co widzimy, to głównie nie chodzi o to ile my odbędziemy zgromadzeń, modlitw, śpiewów, tylko chodzi o to, czy Bóg zajmie w naszym myśleniu, mówieniu i działaniu miejsce, które Mu się należy. To jest najważniejsze. Była świątynia Boża i w niej było rozbójnictwo, dom Boży zamienili w jaskinię zbójców. Rozumiecie, że to chrześcijaństwo zamieniło tych wierzących ludzi w miejsca rozbójnicze. Ci ludzie są jak rozbójnicy. Oni cieszą się zdobyczami cielesności, nie myśląc, że Bogu odebrali prawa do własności nad sobą i cieszą się, że mogą robić to czy tamto, że Bóg ich tak kocha, że Bóg nie będzie od nich wyciągał konsekwencji; zupełne wypaczenie tego, co jest w Biblii napisane. I wielu ludzi myśli sobie, że fajnie, to mi się podoba, widocznie tak to jest, że Bóg mnie kocha, Bóg jest dobry. No tak, Bóg kocha i jest dobry, i posłał Swojego Syna na śmierć dlatego, żeby wyzwolić nas z niewoli ciemności, żebyśmy mogli porzucić zło. Bóg jest dobry i chce abyśmy byli jak On, chce, żebyśmy byli podobni do Niego w Jezusie Chrystusie. Bóg jest dobry.

Rozumiemy, że mamy trochę czasu na tej ziemi i ten czas jest takim olbrzymim Bożym darem, bo w tym czasie Bóg uświadomił nam to, że Jest i zaczął uczyć nas jaki Jest. Nie po to, żeby zastraszyć nas ale po to, żeby pokazać nam, że chce naszego zbawienia, że nie chce, żebyśmy stracili czas, który tutaj na tej ziemi dostaliśmy od Niego jako Stwórcy na to, by uwierzyć kłamstwu i dać się zwieść. Tylko, żeby wierzyć prawdzie i opuścić wszystkie zakłamania, opuścić wszystkie rzeczy, bo mamy świadomość, że staniemy przed Bogiem i będziemy musieli zdać sprawę za swoje życie.  Nie myślimy więc sobie: A, jak to będzie, tak będzie, co tam, w końcu wierzę w Boga; z wiary. I wszystko tak zostało przekierowane – no, jak wierzysz, to już jesteś uratowany, uratowana, zbawiony, zbawiona, już nic nie musisz czynić. Często powtarza się, że nie z uczynków, ale z wiary. Tak często ludzie powtarzają to. Dlaczego tak często powtarzają to? Dlatego, że nie chcą czynić to, co mówi Bóg. Wróg mówi: Wierzycie, to już wystarczy Bogu. A Bóg mówi: Ale wiara bez uczynków martwa jest, musicie czynić to, co Ja mówię. A wy mówicie, że wierzycie w to, że to jest Moje Słowo. Bóg wymaga tego, by ludzie robili to, co Bóg mówi. A ludzie mówią: Nie, nam wystarczy, że my w Ciebie wierzymy, bo my jesteśmy uczeni, że z wiary, a więc nie z uczynków, nie będziemy nic czynić. Rozumiecie, jakie zmagania toczy człowiek z Bogiem, Który przecież nie zmieni się. Jezus mówił, że zostaniemy rozliczeni z tego Słowa, które On powiedział, czy my Je wykonujemy. Każde więc Słowo, które On wypowiedział, jest dla nas jest takim światłem, które świeci w ciemnościach i wskazuje nam to, co jest miłe Bogu. Dlatego nauka Pana Jezusa Chrystusa jest tak bardzo ważna. To jest jak otrzeźwienie, jak chłodny wiatr w taki dzień, kiedy tracisz orientację, bo jest ci już za duszno, robi się już za ciężko. I taki świeży wiatr powiewa i zaczynasz doznawać, że wraca ci rozum. Tak działa Duch Święty – wraca rozum, naprawdę wraca rozum. I zaczynasz rozumieć jakie masz wielkie szczęście, że Bóg dotarł do ciebie w tym życiu, i daje ci szansę uporządkować swoje życie, nim staniesz przed Nim. Niesamowita łaska. Nie po to, żeby żyć sobie jak chcemy, tylko po to, żeby nauczyć się, co Jemu jest miłe. I wszystko. I czytamy to w całej Biblii, i wszędzie to znajdziemy.

Zobaczcie jak można czytać Biblię i mijać te wszystkie rzeczy, i prowadzić życie po swojemu, myśląc, że wierzę, przecież modlę się, to przecież Bóg będzie widział, jest to przecież Bogu miłe. Człowiek chce szybko dotrzeć do kłamstwa i bardzo lubi okłamywanie. A Bóg nie chce, Bóg chce abyśmy mówili prawdę; jesteś grzesznikiem, to przyznaj się. Nie jesteś, to nie przyznawaj się. Bóg nie chce kłamstwa, mówienia: Jestem grzeszny, ale co tam, Boże, to przebacz mi, nie wiem o co chodzi, nie widzę żadnego grzechu, ale jestem grzesznikiem, a więc przebacz mi. Bóg tego nie chce. Bóg chce, że jak masz grzech, to powiedz, że masz grzech, jak nie masz, to nie masz. Nie musisz robić nie wiadomo czego.

Zaczniemy może od Dziejów Apostolskich 2, 40: „Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego.” Przewrotnego.

List do Filipian 2, 15: „abyście się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Boga bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie,” Mamy – ratujcie się spośród tych przewrotnych ludzi, wśród których żyliśmy. Teraz nie tylko, że mamy opuścić przewrotność, ale mamy przyjąć szlachetność Chrystusową, żeby świecić wśród przewrotności miłością do Boga, szacunkiem dla Boga. Niesamowita chwała! Nie musisz myśleć sobie, że ty możesz zachowywać się wobec Boga jak wobec kumpla, bo ty jesteś Jego synkiem czy córeczką. Ty masz mieć świadomość, że ty nie będziesz zachowywać się jak przewrotni, ty będziesz szczerym. Tak Pan Jezus przed Swoim Ojcem był na Obliczu Swoim, bo czci Ojca tak naprawdę jak Syn czci Swego Ojca. Ucząc się Pana Jezusa widzimy, w jaki sposób to wszystko jest ustanowione. Żyliśmy w przewrotności, ale nie chcemy dalej żyć w przewrotności. Ludzie wierzący, przewrotni manewrują. Zwróciliście uwagę, że jest mnóstwo kazań, ale te kazania naprawdę nie wywołują bojaźni wobec Boga. One głaskają tych ludzi; no może trochę mocniejszą szczotką przejedzie, żeby trochę podrapało, ale ogólnie człowiek nie ma poczucia, że odpowiada przed Bogiem za wszystko. Człowiekowi wydaje się, że Bóg uratuje mnie, bo Bóg mnie kocha. I wielu ludzi pozostaje w grzechach myśląc: Przecież nie mogę żyć inaczej, muszę tak żyć.

A co z tymi wszystkimi Słowami Pana Jezusa, a co z tym, że Pan miłuje wszystkich tych, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy aby nie żyć dla siebie, ale dla Niego. Co zrobić z tymi Słowami apostołów? Jeżeli one wyraźnie mówią, że nie mamy już żyć dla siebie, ale dla Pana i On tych jedynie miłuje. Jeżeli więc takie Słowa padają w nauce apostolskiej, to znaczy, że tak jest, że my musimy w ten sposób myśleć, tak podejść do Boga. Tak zrozumieć Pana Jezusa, że On w ten sposób komunikuje nam przez Swojego apostoła, że On będzie nas miłował, jeśli my oddamy Mu swoje życie. Ojciec miłuje Syna bo oddał życie Ojcu. I tak samo Syn mówi, że miłuje nas, gdy my oddamy życie Jemu.

Mamy świadomość, że mamy jedno życie na ziemi i ważą się nasze wieczne losy. Nie możemy być głupcami, którzy przewrotnie kombinują jak przechytrzyć Boga i wejść do wieczności, nie słuchając się Go. Przewrotność, czy nie? To jest przewrotność; jak wymanewrować Boga, żeby On musiał dotrzymać Słowa, a ja nie muszę zrobić tego, co On do mnie mówi. I czy to nie jest przewrotność? Zobaczcie ile jest przewrotności wśród wierzących ludzi. Człowiek zamiast podejść poważnie - jeżeli ktoś mówi, że ma społeczność z Bogiem, a żyje w grzechu, kłamcę z Boga czyni. Czy to nie jest przewrotne by mówić: No, Bóg ma ze mną społeczność, bo mnie kocha; a ja żyję w grzechu. Ale Bóg mówi: Ja nie mam z tobą społeczności, usuń grzech, będziemy mieli społeczność. Człowiek więc mając bojaźń, może zrobić porządek, a gdy nie ma bojaźni, nie zrobi porządku. Bojaźń więc jest czymś zdrowym, czymś naturalnym, czymś oczywistym.

Otarłem się gdzieś o taką informację, że w pewnym miejscu wybito wilki i myślano, że w tym momencie będzie dobrze. Wszyscy będą bezpieczni, zwierzyna będzie chodzić sobie luzem, myśliwi będą mieli więcej jeleni do odstrzelenia, bo będą spokojniej rozwijać się. Wszystko będzie dobrze, tylko usunąć te wilki, które napadają na te wszystkie zwierzęta. I zrobiono to. Ale kiedy  wilki usunięto, to okazało się, że stworzenia przestały się bać i przestały przemieszczać się. I zaczęły wyżerać wszystko do cna, nie dając roślinności możliwości na to, żeby mogła normalnie rosnąć. Narobiono wiele szkód i w końcu ludzie doszli do wniosku, że w żaden sposób nie są w stanie tego naprawić, jak tylko jest jeden sposób – z powrotem przywrócić wilki, które będą wywoływać strach i ta zwierzyna będzie musiała przemieszczać się, i będzie musiała obejmować więcej terenu, a nie spokojnie wyżerać wszystko w jednym miejscu.

Widzimy więc, że wszystko ma swój porządek, a bojaźń jest czymś dobrym, czymś dobrym, czymś rzeczywistym, pomagającym człowiekowi myśleć, zastanawiać się. Ludzie mówią, że w miłości nie ma bojaźni, nie musisz już się bać, doskonała miłość nie boi się. A Słowo Boże mówi: „Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie”. Czy potrzebna jest więc bojaźń, czy nie jest potrzebna? Potrzebna jest bojaźń. Nie taka bojaźń, że ja się boję, drżę i nie wiem co zrobić. Tylko bojaźń, która powoduje, że unikam złego, że nie gryzę wszystko, co mi podlezie, tylko biorę coś, co jest dobre, zdrowe. Bojaźń więc jest czymś naturalnym, że boję się Boga i dlatego nie biorę byle jakiej książki, nie biorę byle czego, by czymś zajmować się. Staram zajmować się tym, co jest miłe Bogu, bo wiem, że mam krótki czas na ziemi, i że kiedyś będę musiał przed Nim stanąć. I to jest dobre. Jeżeli to usuniemy, to żrą wszystko. I mamy pełno książek, pełno filmów, pełno kazań; żrą wszystko. Wszystko jest zatrute. Brakuje życia, brakuje tego, co jest miłe Bogu, brakuje bycia przed Bogiem w sposób godny Boga, czczenia Go w sposób godny. Usunięto więc to co jest cenne, co jest ważne. Zobaczmy więc jak przewrotne jest człowieczeństwo, jeżeli nie przeniknie miecz Słowa Bożego, krzyż Chrystusa Jezusa. Człowiek manewruje przewrotnie Słowami Bożymi, jak wąż, wyszukując sobie teksty te, które pasują. A te, które nie pasują, to sobie usuwa.

Musimy więc uważać. Wyrośliśmy w przewrotności, ale nie możemy być przewrotnymi chrześcijanami. Musimy być świadomi. Jeżeli popełnię zło, to muszę coś zrobić z tym, muszę usunąć. Nie tylko powiedzieć: Przepraszam; bo dobrze, mam przeprosić, Bóg chce mi to przebaczyć. Ale Bóg mówi: Ale Ja też chcę, żebyś skończył, skończyła z tym złem, bo to zło zaprowadzi cię do gehenny, nie będę mógł cię przyjąć, jeżeli dalej będziesz trwać w złu.

Ile zła usunięto by z życia wierzących ludzi, gdyby wierzący ludzie wierzyli, że to jest zło, które nie pozwoli im wejść do wieczności. Rozumiecie? Jeżeli człowiek by rozumiał, że  jest ta wąska droga, wielu ją szuka, niewielu ją znajduje, bo wielu mija ją, że to życie Jezusa nie musi prowadzić ich, a więc szuka innej drogi, innej bramy do Boga. Znajduje więc taką religię, taką religię i człowiek jest już spokojniutki. A jest tylko Jedna brama i Jedna droga. To jest przez ciało Chrystusa. Nie można inaczej przyjść do Boga, jak tylko przez Chrystusa Jezusa. I to jest oczywiste. A jednakże ludzie szukają; przewrotny szuka innej bramy, innej drogi. I wtedy ta inna brama wcale nie każe ci porzucić całe zło. Ta inna brama pozwala ci przejść z tym złem i mówi: Bóg cię kocha i będzie dobrze. I co się dzieje? Człowiek nie pokutuje, nie oczyszcza się, i brnie dalej w złu. I co później dzieje się? Człowiek jest przekonany, że Bóg kocha i weźmie go do wieczności. Kiedy umrze, to będzie tragedia, bo nie wstanie przy pierwszym zmartwychwstaniu, bo człowiek nie przygotował się, tylko przy drugim, które jest już odpowiedzialnością za popełnione grzechy.

Mamy więc tą świadomość, że to nie tak, żebyśmy pobawili się w kościół, ale szanując Boga, zdaję sobie sprawę, że wszystko, co się dzieje ze mną, jest próbą, w której Bóg sprawdza czy ja będę Go szanować bardziej niż wszystko inne, czy nie. Zwykła próba. On patrzy, bada, czy ja podejmę decyzję, choćby nawet z własną szkodą, ale dałem słowo, to dotrzymam je. Niesamowite, prawda? Bóg też tak mówi. On daje Słowo i On dotrzymuje Słowa. On mówi: Kiedy mówicie: Tak, to ma być tak. A jeśli mówicie: Nie, to ma być nie. Co po za tym, już nie jest od Boga, jest przewrotne; a może, a może tak, a może nie, no zobaczę, jak mi się spodoba, tak zrobię.

Mamy więc świadomość, że Pan Jezus mówi, że „kto z Boga jest, Słów Bożych słucha”. Niesamowite stwierdzenie. Wiecie, to jest tak pominięte, jakby wydawało się, że Pan Jezus tak tylko powiedział. Ale Pan Jezus powiedział, że „kto z Boga jest, ten słucha Bożych Słów”. Jak więc wygląda słuchanie tego, co mówi Bóg w naszym codziennym życiu? Czy my podążamy za nauką naszego Niebiańskiego Ojca przekazaną nam najpierw przez Syna, potem przez apostołów, proroków? Czy my żyjemy według swojego wymyślonego działania? Ludzie urażają się, a tu takie problemy, tu tak ciężko  zdobywa się to niebo. Tam jest łatwiej, tam nie trzeba specjalnie uświęcać się. A tu taki ruch uświęceniowy, a tam nie trzeba się uświęcać i też do nieba. Sami wiemy, bo czytamy to, każdy z nas jest świadomy Słowa Bożego, bo napisane jest, że cała Biblia przez Boga jest natchniona, pożyteczna do nauki, do wykrywania błędów, aby człowiek Boży był przygotowany, zaopatrzony do wszelkiego dzieła Bożego, gotowy czynić je. Słuchajcie, to jest bardzo ważne.

Powiem wam gdzie tkwi problem. Problem tkwi w tym, że ludzie nauczyli się słuchać, ale nie robić tego, co słuchają. To jest niesamowite zwiedzenie – słuchać i nie robić. Rozumiesz, tak jak ktoś udziela instrukcji - wysłuchałem całej, jestem w porządku. Tak, no dobrze. Ale idę i robię sobie po swojemu. I to jest przewrotność. Zobaczcie jak Pan Jezus powiedział o tych dwóch synach – jeden mówi: Tak, pójdę, i nie poszedł. A drugi powiedział: Nie pójdę. Ale potem zastanowił się i poszedł. Który z nich był przewrotny? Ten, który powiedział: Pójdę, i nie poszedł. Ten, któremu coś nie podobało się, ale potem pomyślał; to nie była przewrotność, może jakiś humorek, albo coś. Ale potem: No nie, przecież powinno się tak zrobić. I poszedł, i zrobił.

To jest niesamowite, że Duch Święty cały czas prowadzi w tym samym kierunku, żebyśmy siadali, słuchali co mówi Bóg i patrzyli czy my tak żyjemy. Jakub opisuje to w ten sposób – przychodzisz do lustra, patrzysz jak wyglądasz, ale wielu odchodzi i zaraz zapomina, co widzieli. Ale są ci, którzy nie chcą zapomnieć, którzy chcą zrobić z tym porządek. To są ci, którzy boją się Boga. Nie chcą żyć wbrew temu, co Bóg mówi, boją się żyć wbrew Jego woli, bo zdają sobie sprawę, że żyć wbrew woli Boga, to jest być poza rodziną Jezusa, bo On tak powiedział. Człowiek ma taką zdrową świadomość, że Pan powiedział, tak więc jest na pewno, tak musi być.

Psalm 11, przeczytamy cały: „Przewodnikowi chóru. Dawidowy. Zaufałem Panu: Jakże możecie mówić do mnie: Ulatuj jak ptak w góry! Bo oto bezbożni napinają łuk, przykładają strzałę do cięciwy, aby ukradkiem miotać ją na prawych. Kiedy będą zburzone podstawy, cóż pocznie sprawiedliwy? Pan jest w swym świętym przybytku, Pan, którego tron w niebie; oczy jego widzą, powieki jego badają ludzi. Pan bada sprawiedliwego i bezbożnego, a nienawidzi tego, kto kocha bezprawie. Na bezbożnych zsyła deszcz rozżarzonych węgli i siarki, a wicher palący jest udziałem ich. Bo sprawiedliwy jest Pan, kocha sprawiedliwość, prawi zobaczą Oblicze Jego.”  Tylko więc ci, którzy żyją w sposób prawy. Zobaczcie co tu się dzieje - cóż pocznie sprawiedliwy, kiedy będą zburzone podstawy sprawiedliwości? Jeżeli więc nauki ludzkie zburzą podstawy Bożej sprawiedliwości, to co pocznie sprawiedliwy, jeżeli podda się wpływowi ogółu? Straci podstawę. To wszystko więc będzie jak na piachu. Przyjdą różne doświadczenia i zniszczą to wszystko. Diabeł wymyślił sobie jak to zrobić, żeby usunąć podstawy, a pozostawić cały ten ludzki ruch, który miałby mówić, że tak wielu ludzi wierzy w Boga, że tak wielu ludzi modli się, że tak wielu ludzi zgromadza się, że tak wielu ludzi daje na to, czy na tamto. A tego Boga w żaden sposób nie przekupisz, Jego nie zmylisz, ani w żaden sposób nie oszukasz Go. Boga nie idzie okłamać. Ananiasz i Safira próbowali i bardzo szybko Bóg rozliczył ich. Gdyby miał tak rozliczać, to wiecie w ilu zborach byłyby pogrzeby? I to często. Ale Bóg tylko raz pokazał co zrobi z kłamcami – kłamcy nie wejdą do Jego wieczności i koniec. Tak to zrobi. Jeżeli ktoś próbuje okłamać Boga, to jest najgłupszym. Jeśli próbujesz okłamać człowieka, to jeszcze jest możliwość, że doznasz przebaczenia, kiedy przyjdziesz. Ale jeśli z Bogiem myślisz tak, to już jest niebezpieczne. To znaczy, że człowiek nie rozumie z Kim ma w ogóle do czynienia. Boga nie idzie okłamać, Boga nie idzie dostosować do swoich warunków, Boga nie idzie w jakikolwiek sposób, w żaden sposób związać ze swoim ja. Bóg robi to, co chce i zawsze będzie robić to, co chce. A że chce zawsze doskonale, to będzie zawsze wszystko robił doskonale. To my musimy mieć świadomość, że podstawami sprawiedliwości jest, że Bóg jest prawy, że Bóg jest Święty, że Bóg jest prawdziwy, że gdy Bóg mówi, to naprawdę tego chce. Dla mnie i dla ciebie musi to być sprawa oczywista. Wydaje się to takie oczywista, ale wcale to nie jest takie oczywiste.

List do Hebrajczyków 10,23:-25 „trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę; i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,”  Wierny jest Ten, który dal obietnicę i baczmy jedni na drugich w celu pobudzana się do miłości i dobrych uczynków. Obietnica jest pewna. A my teraz baczmy, aby pobudzać się nawzajem do tego, co jest wynikiem miłości i dobra. „nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.” Dodając sobie otuchy, że warto wykorzystać ten czas, żeby przygotowywać się na spotkanie z Panem, który wróci. On będzie sądzić żywych i umarłych. Umacniamy się więc, przygotowujemy się. Przypominamy sobie: Bracie, siostro, nie próbuj chować swego zakłamania, nie próbuj okłamywać innych, że nie jest źle, że jest tak czy inaczej, zrób z tym porządek. Przecież staniesz przed Bogiem, Boga nie okłamiesz, po co próbujesz wejść w coś, czego końcowym efektem jest gehenna. Naucz się lepiej, że Bóg chce, by przychodzili do Niego ludzie prawdziwi. Dlaczego Pan Jezus był z grzesznikami? Bo oni byli prawdziwi. A jacy byli faryzeusze? Okłamywali, zwodzili, mówili, że są z Bogiem, że Bóg jest ich Bogiem. Ci grzesznicy wyznawali: Zaprawdę, daleko odeszliśmy od Boga, zgubiliśmy całkowicie szlak, trasę, nie wiemy już nawet co robić. I kiedy spotkali Pana Jezusa, zobaczyli, że jest Ktoś, Kto może pomóc im odnaleźć to, co jest cenne, co jest wieczne.

Przewrotność polega na tym, że człowiek ma przynajmniej dwa oblicza. Tak samo jak obłuda musi mieć dwa oblicza; jedno dla tej sprawy, a drugie dla tamtej sprawy. Jezus mówi: Wystrzegajcie się tego, bądźcie jednego oblicza, bądźcie prawdziwi, bądźcie prawdziwi między sobą też. Nauczyć się więc prawdziwości, nauczyć się nie wywyższać jeden nad drugiego czy jedna nad drugą, nie czuć się lepszym, bo ja czegoś bym nie zrobił. Jako ludzie mamy jedyną szansę, miłując się nawzajem, pomóc sobie oczyścić się tu, nim staniemy przed Bogiem. Nie chodzi o to, by komuś zabrać czas gadając rzeczy, które nie mają potwierdzenia w codzienności, ale mówić to, co rzeczywiście sam czy sama doceniasz, bo powiedział to Pan i chcesz żyć każdym Słowem, które z ust Jego pochodzi.

Rozumiesz więc, że masz do czynienia z Bogiem i wtedy szanujesz też życie drugiego człowieka, po prostu miłujesz drugiego człowieka, nie chcesz absorbować go jakimiś gadaniami, tylko chcesz dojść do tego porządnego stanowiska: Bóg widzi wszystko, przed Bogiem nie skryjesz się. Pamiętacie ten Psalm 139 – choćbym uciekł nie wiem gdzie, to Ty tam jesteś, choćbym był w krainie umarłych, Ty tam też jesteś, Ty wszystko widzisz, Tobie nic nie umknie, każda sprawa przed Tobą jest jawna. Psalmista mówi to w proroczy sposób. My też zdajemy sobie sprawę, że my nie jesteśmy po to, by udawać przed sobą kogoś, ale być coraz bardziej świadomi, że możemy ratować się. Ludzie niedojrzali będą wykorzystywać sytuację, żeby promować siebie, a kogoś poniżyć. Ale ludzie dojrzali będą wykorzystywać sytuację, żeby pomóc innym porzucać zło, póki jest jeszcze czas. Nie w formie oskarżenia, potępienia, czy czegokolwiek. Jezus też pomagał porzucać zło. Mówi: „Idź i nie grzesz więcej,” nie rób tego więcej. Nie zabiłem cię, nie zatrzymałem twojej drogi życia, ale daję ci możliwość ratowania się.

To jest niesamowite, że my możemy opuścić tą wredną przewrotność ludzką, gdzie ktoś chce czuć się lepiej od kogoś, a więc zajmuje wyższą pozycję, żeby spojrzeć na kogoś z góry. A kim my jesteśmy? Wszyscy jesteśmy w tym samym stanie i nie ważne ile masz, ile nie masz, nie ma znaczenia. Ważne jakim jesteś, czy jesteś naprawdę szczerym, szczerą. Bóg ze szczerymi obchodzi się inaczej niż z obłudnymi i fałszywymi. Po co zadzierać z Bogiem, skoro można skorzystać z tego, że Bóg mówi dzisiaj: Daję ci możliwość i szansę, możesz oczyszczać się, możesz przyznawać się do swoich przestępstw i możesz porzucać je. Daję ci dzisiaj jeszcze możliwość. Nie patrz na to jak inni przewrotni żyją i  mówią, że idą do nieba. Wiedz, że w niebie nic nieczystego nie będzie. Tylko to, co w Chrystusie idzie do wieczności. Nie daj się więc okłamać i oszukać. Masz czas, to jest niesamowita łaska, wykorzystujcie czas, gdyż dni są złe. Masz czas na to, by usunąć to, co wiesz, że jest złem. Wykorzystaj ten czas. Nie myśl sobie: A tamten to robi zło. Jeżeli tamten robi zło i nie chce z tym skończyć, to czy ty jesteś tak samo głupi, czy głupia, żeby też robić to zło i zginąć w gehennie, bo ktoś robi to zło? Czy interesuje cię być z Bogiem czy pozwolić sobie na zło, bo jakiś wierzący robi zło i żyje, i modli się, i Bóg „wysłuchuje” go. Wiele rzeczy, pamiętacie, demony wypędzali, robili różne rzeczy, a Jezus mówi: „Nigdy was nie znałem, idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie bezprawie.” Nie ma takiej znajomości, żeby ktoś żył w bezprawiu i miał znajomego Jezusa Chrystusa. Kto Go zna, ten czyni to, co Pan Jezus czyni.

Czytajmy dalej, Hebrajczyków 10,26.27: „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy,” Niesamowite, co? W czasie kiedy uczy się takiej łaski, tak, że z wiary i już masz wszystko zapewnione, apostoł mówi takie rzeczy w nowym przymierzu: „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy,” No, Paweł był zakonny. Mojżesz tak mówił, Paweł tak mówił; on dalej jest pod zakonem. Nie. Nadal jest ten sam Bóg i nadal ten sam Bóg nie chce, żeby ludzie czynili rozmyślnie zło. On chce, żebyśmy zdawali sobie sprawę, że może nam coś zdarzyć się, ale On nie chce, żeby było: ‘A, co mi to? Będę sobie tak robić i tyle, a Bóg musi kochać mnie’. Nie da rady. I co dalej pisze: „lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników.” Zobaczcie co on pisze i ludzie czytają to; ci, którzy są pod laską, są tacy spokojni, zadowoleni, żyją sobie jak chcą, pójdą na zgromadzenie, albo nie pójdą, albo zaraz po zgromadzeniu pójdą na to, na jakieś inne imprezki, bo im podoba się to, bo ich ciało tyle już poświęciło dla Boga, a teraz potrzebuję coś dla siebie; i inne rzeczy. A tu apostoł pisze wprost: „Jeżeli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników.”

Powiem ci na czym polega to rozmyślne grzeszenie: Człowiek nie ma poczucia, że będzie odpowiadać przed Bogiem, grzeszy sobie i koniec. ‘Bóg musi uratować mnie, On nie ma prawa odrzucić mnie; uwierzyłem ochrzciłem się, ochrzciłam się, musi już mnie wziąć i koniec’. Ale jeśli człowiek zgrzeszy i ma poczucie wstydu, to nie jest rozmyślne grzeszenie. Rozmyślne grzeszenie nie ma wstydu. Oni nie umieli już się rumienić. Pamiętacie. Rumieniec wstydu jest czymś świadczącym, że człowiek wie, że wpadł w jaką pułapkę, w coś niedobrego. Jest przykro, że zrobił, czy zrobiła coś takiego. Hebrajczyków 10,28.29: „Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków; o ileż sroższej kary, sądzicie, godzien będzie ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski!” Syna Bożego podeptał, przeszedł więc bez szacunku dla Jezusa i tego, co On uczynił na krzyżu umierając za nasze grzechy; za nic poczytuje sobie tą Ofiarę i uważa, że Krew Jezusa oczyszcza i pozwala grzeszyć. Niesamowite znieważenie Syna, który umarł za nasze grzechy, by pojednać nas z Ojcem.

Widzimy więc, że przewrotność powoduje to, że ludzie występują przeciwko. To jest też specjalnie i po to napisane, bo już wtedy byli przewrotni, którzy chcieli manewrować i zrobić tak, jak im się podobało, żeby ustawić cały ten nowy lud Boży w sposób podobny, jak było kiedyś, że to oni będą decydować o tym, a nie Bóg. Pamiętacie, jak wyklinali apostołów, uważali, że oni nie mają racji, byli lepsi, mądrzejsi od nich; przewrotni, którzy chcieli dla siebie zdobywać ludzi, a nie dla Boga. Byli już w tamtym czasie i są do dzisiaj. Bardzo rozwinęli skrzydła, działają dzisiaj naprawdę bardzo perfekcyjnie prawie że, otumaniając ludzi i nie dając im szansy, żeby się uratowali, mówiąc i mówiąc im cały czas, ale nie prowadząc ich do prawdy, bo prawda by ich wyzwoliła i przestaliby ich słuchać, przestaliby finansować, a to się kręci i kręci. Pamiętacie jak było w Izraelu, że kapłani cieszyli się, że ludzie grzeszą, bo przynosili ofiary, było ich więcej więc; szaleństwo.

Hebrajczyków10,30.31: „Znamy przecież tego, który powiedział: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę; oraz: Pan sądzić będzie lud swój. Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.” Pisze to apostoł i takich słów znajdujemy więcej w Biblii, słów ostrzeżenia – nie baw się z Bogiem, nie lekceważ Boga, nie myśl sobie, że nauką okręcisz Boga i będziesz teraz sterować Nim – ‘a powiedziałeś przecież, powiedziałeś, teraz musisz tego dotrzymać’. A człowiek nie mówi, że musi dotrzymać to, co Bóg powiedział. Tylko to, co Bóg powiedział, musi dotrzymać. I przewrotny próbuje złapać Boga za Słowo i zmusić Go do tego, żeby On to zrobił. A jak nie, to Go oskarża – ‘no, powiedział i nie dotrzymuje tego, co powiedział’. Prosicie, a nie otrzymujecie, bo przewrotnie prosicie, chcąc zużyć to dla siebie, a nie dla sprawy Bożej. Cały czas więc ta przewrotność, to kombinowanie z Bogiem, ta próba wymanewrowania Boga i spowodowania, że człowiek jest chytrzejszy. To jest diabeł, taki on jest. Próbował nawet podejść Pana, skusić Go.

Dzisiaj nie poruszymy zbyt wielu wątków, wiele wiemy, przypomnimy sobie pewne rzeczy, które są bardzo, bardzo oczywiste. List do Hebrajczyków 12,14: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana,” Powiem wam, że jesteśmy bardzo osłabieni w dzisiejszych czasach, osłabieni człowieczeństwem, które buntuje się wobec Boga, osłabieni tym buntem. Co zrobić teraz przecież, jak robić, skoro jest tylu buntowników, którzy nie chcą robić tego, co chce Bóg. Wielu jest takich dlatego, że gdzieś sobie nie radzi, a dlaczego nie radzi? Dlatego, że nie boją się Boga. Rozumiecie, tu jest wielka przepaść i nawet spadnę, i zabiję się. Zdaję sobie sprawę, że jest Bóg i jeśli nie posłucham Go, to jeszcze gorzej będzie niż gdybym spadł w tą przepaść. Będę rozumiał więc, że muszę zważać na to, co On do mnie mówi, ponieważ On jest bardziej niebezpieczny dla mnie, jeżeli ja nie będę Go słuchać, niż ta przepaść. Bo mogę nie słuchać wszystkiego i wpaść w tą przepaść. Jak bardzo ważne jest to więc, żeby rozumieć, że z Bogiem nie mogę igrać, nie mogę z Nim bawić się, nie mogę mówić Mu coś i nie dotrzymywać. Nie mogę po prostu zachowywać się przewrotnie – fajnie, pomodliłem się; ale w ogóle nie myślę o tym, żeby coś z tym zrobić.

Musimy to rozumieć, Pan Jezus nigdy tego nie robił. Kiedy On rozmawiał z Ojcem, to każde Jego Słowo było prawdą. My musimy więc usuwać wszelką przewrotność, musimy z bojaźnią poddać się temu, co mówi Słowo Boże. To jest jak lekarstwo, które wyprostowuje, usuwa chorobę. I zacząć świadomie przebywać z Bogiem. „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana,” Jest to więc sprawa oczywista. Bez uświęcenia nikt nie ujrzy Pana, nie zobaczy Pana. „Szczęśliwi, błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Czyste serce, to jest serce zamieszkałe przez Pana Jezusa Chrystusa. Mamy więc obowiązek, aby serca nasze były zamieszkałe przez Pana, by On mieszkał w sercach naszych. To jest nasz obowiązek, mamy sobie o tym przypominać. To nie jest zniewaga dla mnie czy dla ciebie, kiedy rozumiemy, że nie upilnowaliśmy serca, że pozwoliliśmy zabrudzić sobie serce jakimiś pożądliwościami, jakimiś złymi pragnieniami. Ale można oczyścić się z tego. Krew Jezusa dalej daje możliwość, dalej można usunąć ten grzech. Jeszcze żyjesz, jest nadzieja, ratuj się, póki jest czas, wykorzystaj. Nie daj się zwieść i oszukać myśląc: A kiedyś tam, a może później. A może okazać się, że później już nie będzie. Świadomość więc, że Bóg dał mi dzisiaj, tak jak mówi Słowo Boże: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzaj serca swego”; tak jak oni czynili to na pustyni. Czy wierzysz więc, że bez uświęcenia nie zobaczysz Pana? Nie ma znaczenia ile lat jesteśmy wierzącymi. To nie ma znaczenia. Bez uświęcenia nie zobaczymy Pana.

1Tesaloniczan 4,3-8: „Taka jest bowiem wola Boga: uświęcenie wasze, żebyście się powstrzymywali od wszeteczeństwa, aby każdy z was umiał utrzymać swe ciało w czystości i w poszanowaniu, nie z namiętności żądzy, jak poganie, którzy nie znają Boga, aby nikt nie dopuszczał się wykroczenia i nie oszukiwał w jakiejkolwiek sprawie swego brata, gdyż Pan jest mścicielem tego wszystkiego, jak to wam zapowiadaliśmy i zaświadczaliśmy. Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia. Toteż kto odrzuca to, odrzuca nie człowieka, lecz Boga, który nam też daje Ducha swego Świętego.” Uświęcenie, uczynienie świętymi. Jezus jedną Ofiarą uczynił nas świętymi, uświęcił nas. Po co? Po to, żebyśmy świętymi byli. Masz więc wiarę. Ludzie mówią: Ja wierzę, że jestem uratowany, uratowana, Bóg mnie kocha, już wystarczy, nic nie muszę robić, bo wierzę, Pan powiedział, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie, ja tego pilnuję i koniec. Ale Ten sam Pan powiedział, że bez uświęcenia On nie da się zobaczyć. Jeżeli ktoś odrzuca uświęcenie, odrzuca Boga. Mogę mówić: Ja wierzę w Boga, wiem, że jest Bóg. Ale jeśli odrzucam uświęcenie, odrzucam Boga.

Zobaczcie więc co robi przewrotność. Usuwa to, co mówi Bóg, wyjmuje z Biblii to, co może pasować człowiekowi, żeby człowiek nie musiał kończyć ze swoim zepsutym człowieczeństwem i miał swobodę i pewność, że Bóg przyjmie tego człowieka do wieczności. ‘No cóż, ja nie mogę przestać grzeszyć’, tak mówi człowiek. A Bóg mówi: Ty musisz przestać grzeszyć, bo Ja chcę, żebyś był święty, święta. Bóg więc teraz mówi: Tak, a ludzie mówią tak. Kogo będziesz się słuchać? Jeżeli Boga, to masz drżenie i szacunek. Jeżeli ludzi, to masz swobodę, aby dalej grzeszyć. Po tym rozeznasz czy to jest Bóg, czy to jest człowiek. Kto więc odrzuca to, to odrzuca Boga. Tu nie ma straszenia, tu jest tylko, żebyś wykorzystał czas. Bóg wie w jakim stanie przywołał cię, Bóg wie ile zapłacił i Bóg wie, że możesz się uratować dzięki Niemu, dzięki Jego Synowi. Ale nie zmarnuj tej szansy.

Księga Objawienia 22,11-14: „Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi,” Ale piękne prawo, co? Skoro Pan tak mówi, to w porządku, to znaczy, że mamy możliwość by tak funkcjonować i Pan nas weźmie. Ale co On mówi dalej: „lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca.” Sprawiedliwością jest Pan Jezus Chrystus i świętością też jest Pan Jezus Chrystus. „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta.” To znaczy błogosławieni, którzy trwają w uświęceniu, w świętości oczyszczonych szat przez Krew Jezusa. Oni wyprali swoje szaty w Krwi Chrystusa. Oni oczyścili je w Krwi Chrystusa. Ty i ja mamy ten sam przywilej, by oczyszczać szaty. My straciliśmy siły, dlatego, że straciliśmy bojaźń Bożą. Siły przychodzą z bojaźni Bożej. To jest niesamowite, że człowiek ma siłę, kiedy boi się Boga. A nie ma siły, kiedy nie boi się Boga; wtedy zło może szybko złapać człowieka. „Na zewnątrz są psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je.” Miłują kłamstwo i żyją według kłamstwa. ‘A ten pastor powiedział tak, a ten to jest ksiądz, jest wyszkolony, wie co mówi; oni powiedzieli tak. Ja się będę tego trzymać i tyle.’ Bo jest wygodnie. A w Biblii, to tylko ludzie napisali. A pastor to nie człowiek, to jakiś większy ksiądz, to też ktoś większy. A tu tylko ludzie napisali. Nie. Biblia jest napisana przez tych, których Bóg natchnął Słowem Prawdy. Tu mamy Słowa Pana Jezusa, Słowa apostołów, proroków, niesamowita prawda. My tego koniecznie potrzebujemy w tych czasach, kiedy przewrotność staje na cokole i twierdzi, że jest pobożnością. Tym bardziej potrzebujemy tego uświadomienia sobie co mówi Pan, co mówi Bóg poprzez Swoje Słowo.

1List Piotra 1,15-17: „lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym,” To znaczy w każdym naszym postępowaniu. „ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego,” Sądzi według uczynków, żyjmy w bojaźni. Zobaczmy, że to jest pomocne. W wielu miejscach jest wiele zła. My naprawdę potrzebujemy pomóc sobie nawzajem. Przestać się ukrywać, skrywać, stać się ludźmi, którzy wyszli na światło, którzy chcą się uratować. I wtedy wszyscy fałszywi szybko zostaną rozpoznani, że im nie zależy na wieczności z Bogiem, że im zależy aby bawić się przewrotnie między wierzącymi ludźmi, że im nie zależy, żeby się uświęcać, oczyszczać. Oni chcą żyć tak jak żyją i dalej mieć poczucie, że są wierzącymi ludźmi, i że idą do wieczności. Żeby jeszcze ktoś im potwierdził to: Bóg cię kocha, Bóg nie będzie zwracał w ogóle na to. A jednakże jest inaczej.

 1Piotra1,18.19.22.23: „wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego.” „Skoro dusze wasze uświęciliście przez posłuszeństwo prawdzie ku nieobłudnej miłości bratniej, umiłujcie czystym sercem jedni drugich gorąco, jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa.” Powiedzcie mi czy widzicie to. Jeśli my według tego Słowa żyjemy – niesamowita społeczność, niesamowite relacje wywiązują się. Ludzie są sobie tak bliscy, że są gotowi jedni za drugich położyć życie. Po to właśnie przyszedł Chrystus. Ale jeśli usuniemy to, to jesteśmy cały czas jak takie jeże - wystawione kolce, jak by ktoś za bardzo zbliżał się, to już niech wie, że jest pewien dystans między nami, pilnuj się więc, bo niedługo kolce będą działać.

Ewangelia Jana 14,30. Zwróćmy uwagę na Pana Jezusa: „Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do (we) mnie;” Pan Jezus mówi, że władca tego świata nic nie ma w Nim, nic nie ma do Niego, nie ma nic wspólnego z Chrystusem Jezusem.

Ewangelia Łukasza 1, 30-35: „I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża? I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym.” Święte, oddzielone, nie mające nic wspólnego z diabłem. Diabeł nie ma nic wspólnego ze świętością Boga. Pan Jezus jest więc święty, jest święty od samego początku. To jest zbyt poważna sprawa, żeby pozwolić przewrotnym nauczać siebie jak żyć, żeby oszukać Boga i wejść do wieczności. To jest zbyt poważna sprawa dla nas ludzi, bo ważą się losy naszej wieczności.

List do Hebrajczyków 5,7-9. Patrzmy jak żyje Święty Syn: „Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany;” Czy możemy powiedzieć, że Pan Jezus nie wierzył w to, że jest Ojciec? Przecież wierzył. Czy nie wystarczyło, że wierzył? Po co musiał jeszcze przechodzić przez to wszystko? Dlatego, że jest Synem. I każdy syn, każda córka jest w doświadczeniu z Niebiańskim Ojcem, bo Niebiański Ojciec chce mieć nas w swoich sprawach. A ten świat jest w sprawach diabła. Następuje zderzenie i następuje wojna, która jest między świętością a przewrotnością. „i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał,” I co dalej? „a osiągnąwszy pełnię doskonałości,” On był doskonały od początku, Święty, doskonały. I On wytrwał w doskonałości do końca wśród cierpień, przeciwności, złorzeczenia, przyjęcia na Siebie naszych grzechów, rozłączenia z Ojcem. On cały czas jest w woli Swojego Ojca. On jest Święty. „Świętymi bądźcie, bo Bóg jest Święty”. Syn jest Święty. „a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego” A powinno być, że którzy w Niego wierzą. Okazuje się, że wiara jest normalnością, że człowiek jest posłuszny, bo wierzy. Dla tych, którzy są posłuszni – Sprawcą zbawienia wiecznego. Świętość więc to jest posłuszeństwo, to jest bycie w woli Świętego Ojca.

Teraz ja i ty mamy możliwość bycia świętymi, bo Jezus ofiarował się za mnie i za ciebie, żeby uwolnić nas od tego, co jest oddzieleniem od Boga, uwolnić nas od grzechów naszych. My chcemy być święci, chcemy żyć z Bogiem, wtedy Duch Święty pracuje nad nami i uświęcenie realizuje się. Jeżeli my lekceważymy, gasimy Ducha, usuwamy Go, pozwalamy sobie na różne rzeczy, wtedy zostajemy sami już, nie mamy Ducha, który by nam pomógł. Świętość więc to jest bitwa, to jest wojna z tym, co jest fałszywe, przewrotne, kłamliwe, co chce nas zwieść i powiedzieć: A, Bóg nie będzie dochodził, nie przejmuj się tym, Bóg nie będzie nawet na to patrzył. Ty jesteś wierzący, wierząca, Bóg cię kocha, wejdziesz do wieczności. Nie daj się zwieść. Bóg jest miłującym, jest miłosiernym, ale jest Świętym. Jego Świętość mówi: Bez uświęcenia, nie dam ci się zobaczyć, bez oczyszczenia nigdy Mnie nie zobaczysz. Dlatego ci, którzy są czystego serca Boga oglądać będą.

Słowo Boże przekonuje więc nas, że wiara powoduje, że ja zaczynam rozumieć, że Bóg to powiedział i chcę zrobić to, co Bóg powiedział. I Duch Święty pomoże mi to zrobić. Wiara więc, która czyni, a nie, że ja wierzę i sobie siedzę, teraz już wszystko zrobiłem, bo ja wierzę. To jest przewrotność. To jest wykorzystanie Słowa Bożego, żeby sobie wyluzować i mówić: ‘Ale Ty musisz zrobić, bo powiedziałeś, że wierzącego weźmiesz do Siebie’. Przewrotność więc próbuje coś złapać. Czy nie jest tak z ludźmi? Mówisz coś, a przewrotny tylko czeka na coś, żeby powiedzieć: ‘A, ja już cię tu mam, już cię złapałem, bo to można i tak, i tak’. Ale to jest przewrotny. Człowiek prawy rozumie normalnie co mówisz do niego.

Musielibyśmy pójść dalej, ale myślę, że na tym na razie zakończymy ku przemyśleniu. Pamiętajmy, Bóg jest Święty, my więc mamy być świętymi. Bez świętości nie zobaczymy Go. Wiara prowadzi nas do tego, by Krew Jezusa oczyszczała nas. Przez wiarę Ofiara ta jest skuteczna w tobie i we mnie, ale po to, żeby nas oczyszczać, usuwać z nas przewrotność, zło, żebyśmy byli sobie bliscy, miłowali się nawzajem, żeby Niebiański Ojciec miał nas tak jak zamierzył, posyłając do nas Syna. Opuśćmy więc strefę przewrotności, skrywania się, chowania się w swoich obrazkach. Bądźmy prawdziwi. Bogu podoba się, gdy jesteśmy prawdziwi, gdy ze sobą szczerze rozmawiamy jak uczynić to, co chce nasz Niebiański Ojciec i po co posłał nam Syna. Nie tylko po to, żeby pogadać, ale chcemy rozwiązać nasze problemy życiowe w sposób taki, jak Bogu jest to miłe. Niech Duch Święty pracuje w nas w tej tak ważnej dla nas sprawie. Amen.

Jan 14:23