30-11-2024 Marian - Miłość do Pana Jezusa część 1
Miłość do Pana Jezusa
część 1
Słowo z dnia 30-11-2024 Marian
Chwała Bogu!
Mamy proste przesłania, którymi Pan czyni drogę do naszych serc. Wypełnieniem zakonu jest... miłość. Cały zakon, jako całe prawo prowadziło tylko do jednego, żeby pokazać co czyni miłość. Jeżeli człowiek byłby tylko według tego prawa i myślał "nie mam kraść, ale taka okazja, no trudno, zakazano mi kraść, a więc nie ukradnę". To tylko mówiło, że miłość nie kradnie, miłość nie zazdrości, miłość nie szuka swego. To całe prawo pokazywało działanie miłości. Jak komuś stanie się nieszczęście, pomóż, choćby to był twój wróg. Pokazywało miłość. Ktoś mógł wypełniać literę i tylko literę, ale literę mógł wypełniać tylko wtedy, kiedy to mu pasowało, a potem już nie, bo nie pasuje. Ale miłość, ona nie patrzy na to, ona jest gotowa uczynić to co potrzebne. Tak właśnie postąpił Pan Jezus Chrystus kiedy przyszedł na tą ziemię umiłowawszy nas do końca. Uczynił to, co potrzebne dla mnie i dla ciebie.
My zdajemy sobie sprawę, że miłość jest zwycięstwem nad złem. Miłość potrafi zgromadzić wielu ludzi dla jednego Umiłowanego. To jest właśnie coś, co łączy ludzi w jedno, to jest miłość. Miłość do Tego samego Jezusa Chrystusa. Rozumiecie, można wierzyć, przychodzić i żyć tak jak sobie się chce. Ale miłość czyni cię połączonym z innym, który miłuje tego samego Jezusa i we dwoje chcecie żyć tak jak On chce, jak chce Umiłowany. Potem dołącza ktoś kolejny i już troje chce żyć według tego co jest miłe Jezusowi. Potem dołączają kolejni oni chcą żyć według tego co jest miłe Jezusowi, bo Go miłują.
Rozumiecie? Można ze zgromadzenia zrobić zbór literalny, w którym ludzie będą myśleć: byłam/byłem na zgromadzeniu, posłuchałem a więc chyba dobrze zrobiłem. Dobrze, tylko Pan chce żeby to czynić z miłości do Niego. Nie dlatego, że jest takie prawo - zgromadzajcie się, a kto by umykał od zgromadzenia, będzie rozmyślnie grzeszyć, podpada pod sąd. No nie chcę być sądzony, a więc przyjdę na zgromadzenie. To jest może jakiś pierwszy element pod jakimś tam doświadczeniem, ale głównie Pan prowadzi do miłości, że przychodzisz, przybiegasz na zgromadzenie, bo Go miłujesz i będzie to zgromadzenie ludzi, którzy miłują tego samego Jezusa i będzie to zgromadzenie jednomyślne, nie literalne, nie rytuał, który musi się odbyć. To jest potkanie z Umiłowanym! On mówi - tam gdzie dwóch, trzech jest w imię Moje, Ja jestem - mówi Pan Jezus. To jest niesamowite, że musimy poznać prawo miłości, ale bez miłości, prawo miłości staje się literą, która zabija. Litera pozwoli ci może przez moment być posłusznym, ale za chwilę już nie będziesz posłuszny, bo będzie taka sytuacja, która będzie silniejsza od tej litery i ty ustąpisz, bo to będzie kolidowało z twoim szczęściem, z twoim zadowoleniem i ustąpisz. Ale kiedy miłujesz, to choćby nie wiadomo co się stało, ile byś nie musiał za to zapłacić, to zapłacisz tą cenę, bo miłujesz Pana. Po to On przyszedł, żeby zgromadzić nas dla Siebie, abyśmy Go miłowali, żebyśmy też siebie nawzajem w Nim. To jest właśnie to do czego zmierza całe głoszenie ewangelii od kiedy tylko zaczęło się głoszenie ewangelii.
Pamiętacie jak Pan Jezus rozmawiał z tym człowiekiem - dzisiaj rano to czytaliśmy przy modlitwie - pamiętaj, Pan Bóg jest jeden, będziesz Go miłował z całego serca, z całej myśli, duszy i siły, a bliźniego swego jak siebie samego. To jest to prawo. Jeżeli ten człowiek zrozumiał - to znaczy więcej niż te wszystkie ofiary, wszystkie rzeczy, dobrze zrozumiałeś.
Miłość jest potrzebna moi drodzy, mamy być naczyniami dla miłości, nie dla znawców prawa. Nie mamy być takimi prawnikami, którzy są w stanie wygrać z drugim prawnikiem na zasadzie lepszego manewrowania prawem, które jest zapisane w Biblii. Tak to się dzieje w świecie zakłamania, ale wśród dzieci Bożych nie ma prawa tak się dziać. Miłość musi wygrać, miłość musi być widoczna. Miłość jest prawdziwą oznaką do kogo należysz, komu jesteś wierny. Jeżeli miłujemy tego samego Chrystusa, jesteśmy zainteresowani tym samym co On powiedział, a więc to nas zbliża. Chcemy żyć według Jego rozkazów, a On jest jeden, a więc ile mamy rozkazów? Tyle ile On powiedział do ciebie i do mnie.
Wszyscy jesteśmy pod jednym Chrystusem, pod jednymi rozkazami. Wszystko stało się jedno! Teraz najważniejszą sprawą aby Go poznać, aby Go miłować, żeby wiedzieć dlaczego oddałem Mu całe życie.
Wiecie kiedy kogoś nie miłuje, to próbuje się z nim przehandlować, ile będziesz potrzebować, żeby się czuć zaspokojonym. Ktoś może być zaspokojony, kiedy mu dasz tyle, ktoś inny - musi być więcej, komuś innemu wystarczy mniej. No to ile tobie wystarczy Panie, tyle Ci dam, abyś tylko był zaspokojony. Ale miłość Chrystusa mówi - wszystko, bo nie chce mieć trochę ciebie, On chce mieć ciebie całego, całą dla Siebie, aby być z tobą, mieć z tobą święte relacje, mieć z tobą społeczność, taki już przedsmak tego co będzie, kiedy wróci po nas. Już teraz tu na ziemi, poznawać umiłowanego, tego samego umiłowanego. Gdyby było pięćdziesięciu chrystusów, to byś sobie wybrał jakiegoś, w zależności, który by nam lepiej pasował, a tak nie mamy wyboru, dany nam został tylko jeden i albo Ten jeden złączy nas we wspólnej miłości do Niego i korzystaniu z tego kim On jest dla nas ludzi, albo każdy będzie sobie szukał jakiegoś swojego, po swojemu.
Ten Jezus przyszedł, aby pojednać nas z Ojcem, abyśmy oczyszczeni z grzechów naszych mogli służyć tej jednej wspaniałej sprawie, a więc Ojciec dał swego Syna w miłości. Tak Bóg umiłował świat, że dał swego Syna jednorodzonego, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Tak bardzo Jezus umiłował nas, że poszedł umrzeć za nasze przestępstwa na krzyżu, aby pojednać nas z Ojcem, oczyścić nas z naszych grzechów i pozwolić nam z wielką radością i wdzięcznością wejść w miejsce społeczności z Bogiem. Niesamowita chwała, wszystko tu jest chwalebne.
Rozumiecie, że jesteśmy w stanie spłycić to wszystko i doprowadzić to do takiej płytkości, gdzie nawet nie można zamoczyć się do kostek, podczas gdy Pan prowadzi to wyżej, aż do miejsca gdzie ty już nie masz dna żeby się oprzeć i musisz się poddać wpływowi tej wody, aby cię niosła. Bóg prowadzi nas do głębi miłości, a człowiek spłyca tą miłość do jakichś krótkich postępowań. Żona gotuje mężowi jedzenie - ja cię kocham, bo ci gotuję jedzenie. No ale gotować też może kucharka w restauracji - a też mnie kocha?. No jedno opłacone i drugie opłacone, bo mąż idzie do pracy i zarabia pieniądze, i ona z tego korzystając gotuje. Czy to że gotuje znaczy już że miłuje? Czy to, że jesteś na zgromadzeniu znaczy że kochasz Pana Jezusa? No, wielu przychodzi na zgromadzenia, ale czy dlatego, że Go miłują, czy dlatego że jest to w zwyczaju? Panu chodzi właśnie o to, żeby przychodzić dlatego, że Go miłujesz, cieszysz się Nim. Kiedy coraz więcej osób zaczyna się zgromadzać, to głównym bodźcem tego zgromadzenia musi być miłość.
Wiecie kiedy zbór zaczyna ginąć? Kiedy traci miłość. Pamiętacie, ten list do Efezu, gotowi byli cierpieć dla Niego. Wielu z nas jest gotowych cierpieć dla Jezusa i cierpimy. Znosimy różne doświadczenia, ale czy Go miłujemy? Człowiek potrafi cierpieć dla różnych spraw. Niektórzy cierpią z powodu tego, że są narodowościowo mocno ogarnięci i oni są gotowi życie położyć, cierpieć za ten kraj, ale czy to znaczy że miłują? Czy chcą dobra tego kraju? Czy zależy im na tym, żeby ten kraj był zbawiony?
Pan Jezus mówi, w porządku, wiele byłeś gotowy położyć, ale mam ci za złe, że opuściłeś pierwszą miłość. Wróć do niej, bo jak nie, to przyjdę i poruszę świecznik twój. A to znaczy, że nastąpi rozsypanie tego towarzystwa, które się nauczyło bez miłości spotykać się przed Bogiem, aby się nauczyli, że Panu nie chodzi o to, żebyśmy cierpieli, jak o to, żebyśmy Go miłowali. Cierpieniami nie wykupimy sobie wieczności, bo On chce mieć miłującą oblubienicę, nie cierpiącą. Cierpimy z powodu Niego, ale to jest wynik należenia do Niego, a nie dlatego, że myśmy się uparli. Wielu cierpiało, na prawdę oddawało życie, byli paleni, zabijani i wcale nie dlatego, że miłowali Jezusa, tylko dlatego, że byli uparci na swoim i teologicznie nie zgadzali się z kimś, a ktoś nie zgadzał się z nimi i załatwiano te sprawy w ten sposób. A Pan mówi miłości chcę. Czy zdajesz sobie sprawę, że główny cel twojego powołania, to jest miłować Boga z całego serca, z całej myśli, duszy i siły, a bliźniego swego jak siebie samego? Miłować Jezusa Chrystusa. Pan Jezu mówi, abyście się miłowali moją miłością, takie jest moje przykazanie. Czy zdajesz sobie sprawę jak to jest ważne?
Wiecie dlaczego wielu się gubi? Dlatego że tracą miłość. Bez miłości jesteś w stanie sprzedać trochę Chrystusa, to trochę i tam trochę sprzedać. Tu trochę Go oddzielić od swojego życia, tam trochę Go oddzielić. Tak można oddzielać w różnych sprawach i w końcu rozejść się. Czy to jest miłość? Czy On jest godzien miłości?
Wiecie, na ziemi po raz pierwszy pojawił się ktoś, kto jest godzien miłości. To jest Jezus Chrystus. Ojciec Go tak miłuje, że wszystko oddał swojemu Synowi i powiedział, abyśmy my miłowali Jego Syna i wszystko oddali Jego Synowi. Tak jak Ojciec odpoczął tak i my abyśmy odpoczęli w tym Umiłowanym Synu, a więc miłość.
Jak pokochać Jezusa? Jak pokochałeś, pokochałaś Jezusa? Zaczął ci się jawić coraz bardziej jak ktoś, kto jest jedyny taki, że innego takiego nie znajdziesz tutaj na tej ziemi. Zacząłeś rozumieć, że On jest dla ciebie najbardziej wartościowy. Przyniósł ci zbawienie, radość. Zacząłeś się cieszyć Nim, On stał się najcenniejszy, najważniejszy. Nawet jak cię krzywdzono, nie było to w stanie oddzielić ciebie od tej miłości do Niego. Czyż nie chce On żeby tak było do końca, żeby wytrwać należąc co Niego? Przecież On się nie zmienia, On jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Czy myślisz, że wystarczy tylko być? Czy On chce mieć oblubienicę, która będzie z Nim tylko w Niebie? Czy taką, która będzie Go miłować całą wieczność w Niebie? To jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym.
Ewangelia Łukasza 18 rozdział od 35 wiersza.
"A gdy On przybliżał się do Jerycha, pewien ślepiec siedział przy drodze żebrząc. A gdy usłyszał, że tłum przechodzi, dowiadywał się co się dzieje. Powiedzieli mu wtedy, że Jezus Nazareński przechodzi. I zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawidowy, zmiłuj się nad mną! A ci, którzy szli na przedzie gromili go by milczał, on zaś coraz głośniej wołał: Synu Dawidowy zmiłuj sie nade mną! Wtedy Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do Siebie. A gdy ten się zbliżył, zapytał go mówiąc co chcesz, abym ci uczynił? A on odrzekł: Panie, abym przejrzał. A Jezus rzekł do niego przejrzyj, wiara twoja uzdrowiła cię. I zaraz odzyskał wzrok i szedł za Nim wielbiąc Boga. A cały lud ujrzawszy to oddał chwałę Bogu".
Odzyskawszy wzrok poszedł już za Jezusem. Widział Jezusa, widział za kim idzie. Słyszał o Nim tak wiele, doświadczył jaki jest, przecież słyszał te głosy - cicho bądź, Pan nie ma czasu dla ciebie, wielki tam twój problem, że ty nie widzisz, Pan ma większe sprawy do załatwienia. Ale ten Pan miłując tego ślepego człowieka, zatrzymał się i powiedział zawołajcie go do Mnie. On nie posłuchał tych swoich uczniów - jaki ważny jestem, nawet moi uczniowie wiedzą, że nie mam czasu dla takiego ślepego, żebrze, niech żebrze, jakoś sobie radzi, żyje do dzisiaj, niech tam żyje. On nie był taki. On wiedział, że ten ślepiec potrzebuje Go. On miłował tego człowieka, zatrzymał się. Jezus był na prawdę zapracowany, nie było tak, że miał furę czasu i trafił się jakiś tam ślepiec. On cały czas był w pracy dla Pana, dla swojego Ojca. Cały czas zmęczony, w różnych doświadczeniach, a jednak On patrzył również na tego ślepego człowieka, patrzył na ciebie.
Po co otworzył nam oczy serca? Po to, abyśmy poszli za Nim i wielbili Boga za to, że posłał nam Jezusa. On nie posłał nas po to, żebyśmy literalnie przemyśleli sobie: no tak, przecież Bóg obiecał posłać Syna, przecież Pan powiedział, że będzie otwierać oczy ślepym, więc o co chodzi? Zrobił to i tyle i temat załatwiony, idę do domu i teraz będę się cieszył, że widzę. Można tak podejść literalnie? Można tak podejść, zrobił co miał zrobić i co to wielkiego, od tego przecież jest, żeby otwierać oczy ślepym, uszy głuchym, usta niemowom, wzbudzać z martwych, no to zrobił swoje i tyle. Skoro to potrafi, no to zrobił. A jednakże zrobił to dla ciebie i dla mnie.
Ewangelia Jana 9 rozdział od 5 do 7 wiersza.
"Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Po tych słowach splunął na ziemię i ze śliny uczynił błoto i to błoto nałożył na oczy ślepego i rzekł do niego: idź i obmyj się w sadzawce Syloe, to znaczy posłany. Odszedł tedy i obmył się i wrócił z odzyskanym wzrokiem:
Od 24 wiersza.
"Przywołali więc ponownie człowieka który był ślepy i rzekli do niego: oddaj chwałę Bogu, my wiemy że człowiek ten jest grzeszny. A on odpowiedział: czy jest grzeszny, nie wiem, to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: cóż ci uczynił, jakże otworzył oczy twoje? Odpowiedział im:Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście, co jeszcze chcecie słyszeć, czy i wy chcecie zostać uczniami Jego? Złorzeczyli mu więc mówiąc: ty jesteś uczniem Jego, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesza, lecz skąd ten pochodzi, nie wiemy. Odpowiadając ów człowiek rzekł do nich: to rzecz dziwna, że nie wiecie skąd On jest,a przecież otworzył oczy moje. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego wysłuchuje. Odkąd świat światem nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy śleponarodzonego. Gdyby Ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić. Odpowiadając rzekli do niego: tyś się cały w grzechach urodził i chcesz nas uczyć? I wyrzucili go. A gdy Jezus usłyszał, że go wyrzucili i gdy go spotkał, rzekł: czy wierzysz w Syna Człowieczego? A on odpowiadając rzekł: któż to jest Panie, bym mógł w Niego uwierzyć? A Jezus rzekł do niego: widziałeś Go już, a jest Nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą. Ów rzekł: wierzę Panie i złożył Mu pokłon. I rzekł Jezus: przyszedłem na ten świat na sąd, aby ci którzy nie widzą, widzieli, a ci którzy widzą stali się ślepymi. A gdy to usłyszeli ci faryzeusze, którzy z Nim byli, rzekli Mu: czy i my ślepi jesteśmy? Rzekł im Jezus: gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu, a że teraz mówicie widzimy, przeto pozostajecie w grzechu".
Jakże ważnym jest, że Pan Jezus otworzył oczy kolejnemu ślepemu człowiekowi i domyślamy się w którym momencie ten człowiek mógł widzieć Syna Człowieczego w chwale. Myślę, że wtedy, kiedy obmywał swoje oczy w tej sadzawce Syloe - posłany. Wtedy przejrzały jego wewnętrzne oczy i on widział Jezusa w chwale. Kiedy on usłyszał słowa Jezusa - to jest Ten, którego widziałeś już, on wiedział, że to jest pełen chwały Ten Pan, który mógł otworzyć mu oczy, który też jest Zbawicielem tego świata. To jest niesamowite, że Bóg daje wejrzeć człowiekowi, On otwiera oczy serca naszego, nie tylko oczy fizyczne, ale też otwiera oczy serca, abyśmy wiedzieli kogo Ojciec nam tutaj posłał. Dla mnie i dla ciebie jest to czymś bardzo ważnym.
Wiecie, cała nasza praca polega nie na tym, żeby wytworzyć ekipę wierzących ludzi, którzy żyją nie zwracając uwagi na Jezusa Chrystusa, ale wykształcić ekipę ludzi, którzy wierząc miłują Jezusa Chrystusa ponad swoje życie. To jest główne zadanie. Nie wykształcić ludzi mądrali, którzy są w stanie wykazać to czy tamto, ale uczynić tych, którzy będą miłować Pana i wygrają z diabłem, czyniąc to co chce Jezus, bo nikt ciebie nie upilnuje, ani mnie, miłość może nas upilnować. Miłość do Tego samego Jezusa, który po to przyszedł, aby ciebie i mnie zbawić, uczynić z nas nowych ludzi, jak słyszeliśmy, jest wstanie uratować ciebie w pracy, w domu, w szkole, w każdym miejscu.
Miłość do tego samego Jezusa, to samo prawo miłości, to samo złączenie nas w jedno ciało Chrystusowe, którego On jest Głową, kończy nasze stare człowieczeństwo. Rozumiecie, ludzie wchodząc w chrześcijaństwo w pewnym momencie są głęboko poruszeni, bo spotykają się z czymś niesamowitym, z czymś bardzo dostojnym, ale potem, nie widząc komu to zawdzięczają, zaczynają odrestaurowywać swoje stare przyzwyczajenia i zaczynają wprowadzać między wierzących swoje stare ego. To nie jest już Chrystus, to nie jest miłość do Chrystusa. To już jest miłość własna. Wtedy człowiek wykorzystuje prawo miłości - mówi macie mnie miłować takim jakim jestem, jaką jestem, więc mogę być egoistą, a ty masz mnie miłować. Nie, nie to przyniósł Jezus. Mamy nawzajem się miłować tak, jak On nas umiłował. To przyniósł Jezus, a więc od ciebie i ode mnie wymaga, abyśmy nie byli egoistami, ale byśmy byli cząstkami tego samego Ciała. Ciała Jezusa Chrystusa, którego On jest Głową.
Jest jedno Ciało i On przyjdzie tylko po to jedno Ciało, więc zastanów się i zobacz, czy chcesz religijnie spędzić czas, a potem zginąć w gehennie? Czy chcesz jednomyślnie miłować Tego samego Jezusa i uczyć się tych samych Jego rozkazów? Czy chcesz Tego samego Jezusa? Czy chcesz żyć dzięki Niemu, karmić się Nim, pić Jego Krew, ubierać się w Niego? Czy chcesz? To pomoże ci wygrać. Jeżeli tego nie chcesz i wystarczy ci twoja sprawiedliwość, wystarczy ci to, że czujesz się w porządku, bo jesteś na zgromadzeniu, modlisz się, śpiewasz, a dalej postępujesz w sposób egoistyczny, żyjesz dla siebie, dla swojego zadowolenia, to mijasz się z prawdziwym Chrystusem.
Apostoł powiedział, kto nie miłuje Jezusa, niech będzie przeklęty. On nie mówił - no wiecie, kto nie przychodzi na zgromadzenia, kto się nie modli, kto nie czyta Biblii, niech będzie przeklęty. On mówi kto nie miłuje Jezusa niech będzie przeklęty, bo nie miłować Tego jedynego, który jest godny miłości, to jest wrócić znowu pod przekleństwo prób człowieka, aby dosięgnąć Boga w swój własny sposób. To jest tragedia wielu wierzących ludzi. Miłość łączy nas. Wierzyć - każdy wierzy, ale wcale to nie łączy, bo wierzący w tym miejscu jest w stanie walczyć z drugim wierzącym w innym miejscu. Miłość, jedynie miłość łączy nas w jedno ciało pod jedną Głową i wtedy staje się nam bliskie to, kim Jezus jest dla nas wszystkich.
Amen.

