21.09.2024r. wieczorne Marian - Nigdy więcej sam we wszystkim cz.2

Nigdy więcej sam we wszystkim cz.2
21.09.2024r. (wieczorne Marian)

 

Chwała Bogu. Mamy dalej do omówienia temat naszego Umiłowanego. W ogóle to Jego przyjście jest niesamowicie drogocenne dla nas, gdyż nikt nie byłby z nas godny stanąć przed Bogiem, gdyby nie Ten Jezus. A więc, tak jak mówiliśmy, że samemu żyć na tej ziemi nie możemy, a samotni jesteśmy, gdy nie jesteśmy w Jezusie. Dopiero w Jezusie my się łączymy. Nie ma poza Jezusem możliwości połączenia dwojga ludzi w normalny sposób, żeby oni byli jednego charakteru, jednego myślenia, jednego działania. To tylko jest możliwe w Jezusie Chrystusie, kiedy stary człowiek umiera, a powstaje nowy człowiek z nowym myśleniem, nowym działaniem. To czyni Duch Święty właśnie, On wprowadza nas w kosztowność tego, kim jest Pan Jezus Chrystus, w Jego Duchu doznajemy tego.

A więc, mówiliśmy, że przyszedł z nieba, umarł za nasze grzechy na krzyżu. Czy to dobre? Dobre, tak? Że Ktoś był gotów umrzeć za takich bezbożników, jak my? Ile byśmy nie próbowali się wybielić, to i tak byliśmy brudni i oddzieleni od Boga przez nasze grzechy. I nie tylko umarł, ale też zmartwychwstał i w tym jest nasze zwycięstwo. Bo gdybyśmy umarli, to tylko byśmy umarli i koniec, ale pozwolono nam tutaj żyć na tej ziemi już dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Dlatego apostoł Paweł mówił, tak bardzo zależało mu na tym, żeby mieć udział w zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, poprzez to w Jego życiu tutaj na tej ziemi, jak i wiecznym.

Co jest jeszcze takiego ważnego w naszym Panu? Dlaczego jest tak dla nas cenny, ważny? Gdy zmartwychwstał, poszedł do nieba, do domu Ojca i co tam teraz robi? Wstawia się za nami. Czy to jest dobre, że Jezus wstawia się za nami? Że On jest Arcykapłanem naszej wiary i On z własną krwią wstawia się za nami? Potrzebujemy Jego wstawiennictwa, ale nie po to tylko, żeby wiedzieć, że On tam wstawia się za nami, ale po to, żeby z tego korzystać, żeby nawzajem usuwać to co złe, przyjmować to, co dobre. On wstawia się za nami, żebyśmy oczyszczali się, uświęcali się, abyśmy mogli coraz więcej doznawać, że naprawdę jesteśmy złączeni w Nim. W Nim złączeni umarliśmy z Nim i w Nim złączeni prowadzimy dzisiaj, jako ciało Jego, życie tutaj na ziemi, napełnieni Jego owocem, Jego życiem, Jego działaniem. A więc coś niesamowicie nowego, czystego i świętego. To nie jest twór ludzki, bo to musi być Bóg, to jest Boże dzieło. A więc ciało nic tu nie pomaga - powiedział Pan Jezus - Duch ożywia. Chwała Bogu? Chwała Bogu, że jest takie doświadczenie w którym, gdy my oddajemy władzę Jezusowi, to w końcu stajemy się jedno. O to On się modlił: Ojcze, ja im dałem chwałę, którą Ty mi dałeś. Jaka to była chwała? Ojciec był z Synem jedno i Syn był z Ojcem jedno. ‘Ojcze, ja im dałem chwałę, aby i oni w nas jedno byli.’ To jest niesamowite. Kiedy rozumiesz, o czym mówi Jezus, wtedy zdajesz sobie sprawę, że nie zmieścisz się, jeżeli On nie przejmie twojego życia, nie dasz rady w takiej jedności, o której On mówił, żyć tu na ziemi, żeby razem doznawać smutku, razem radości, jest niemożliwe bez Jezusa. On jedynie naprawdę to czyni, a więc wstawia się za nami, aby tak się powiodło, żeby nie tylko, że my: O, Pan się wstawia za nami, to my możemy grzeszyć; tylko: Pan się wstawia za nami, dlatego też będziemy czynić to, co jest zgodne z wolą Boga. Przez Niego, przez to wstawiennictwo Jego, mamy dostęp do Boga.

Co jeszcze takiego bardzo cennego uczynił Pan Jezus? Powiedział: Kiedy pójdę do Ojca, to – co przyśle nam? – Ducha prawdy. I co On zrobi? On nas wprowadzi we wszelką prawdę. To znaczy, że w tą prawdę, którą Chrystus Jezus przekazywał nam ludziom przez Ducha Świętego, nie ma jak się przedostać i nie wejdzie człowiek, żaden nie wejdzie. Ludzie czytają Biblię i zobaczcie, tak jakby ona była zakodowana dla ludzi, czytają i w ogóle nie myślą, że ona ma takie informacje i nie korzystają z niej, po prostu nie dają rady. Czytają Biblię i nie mogą odnaleźć tu Chrystusa i tego, co się stało, kiedy Chrystus umarł, zmartwychwstał. Dopiero Duch Święty, kiedy wprowadza w tą prawdę, człowiek zaczyna rozumieć, jakie to drogocenne jest, co się stało na tej ziemi, jak ważny jest krzyż, że to nie jest zabawka, tylko to jest prawdziwe zakończenie naszego szalonego życia.

A więc Ten Duch przyszedł i wprowadza nas w prawdę, On uczy o sprawiedliwości, o sądzie. On poucza nas o Bogu, tak jak czytamy, apostoł pisze to w liście do Koryntian w drugim rozdziale, że: Duch bada głębokości Boga i przynosi nam informację. Czy my to doznajemy, że tak się dzieje? Bo rozumiecie? Ja nie chcę czytać tego w Biblii, ja chcę doznawać, jak Duch Święty przynosi mi informacje o Bogu. Ja coraz bardziej rozumiem Boga i rozumiem, co Bóg ode mnie chce. Ja nie chcę tylko czytać, że Duch Święty objawia to tym duchowym ludziom, to, co jest o Bogu dla nich konieczne, to jest te klejnoty Chrystusowe, te skarby. Chcę to po prostu doznawać, rozumiecie? Czytam Biblię i chcę doznawać tą Biblię w swoim życiu, a nie tylko czytać. Skąd to pragnienie mam? Przecież nie od siebie. Pragnienie i wykonanie, chcenie i wykonanie daje Bóg. A więc to Bóg dał chcenie, żeby poznać Go, żeby nam na tym zależało, żebyśmy gotowi byli oddać życie, żeby Go poznać. A więc zaczęliśmy to robić, dlatego że Bóg umożliwił nam to. Wszystko czyni wspaniale i daje nam taką możliwość, abyśmy mogli się ratować i właśnie to Duch Święty wprowadza tą prawdę i On przygotowuje Oblubienicę. Kiedy czytamy Księgę Objawienia, zakończenie, to Duch i Oblubienica wołają: Przyjdź Panie Jezu. Jezus mówi: Przyjdę, wkrótce przyjdę. Odpowiada na to wołanie Ducha i Oblubienicy.

A więc kolejną ważną rzeczą, łączącą nas z Panem Jezusem Chrystusem, to jest Jego powrót na tą ziemię. On przyjdzie tutaj po swój lud, po tych którzy dali się zbawić, dali się uratować. Kiedy On był tu jeszcze na ziemi, to mówił, kiedy przyjdzie to pośle najpierw aniołów, aniołowie przebiorą to wszystko w Jego Królestwie i to co złe wybiorą i wyrzucą i wtedy Kościół zajaśnieje blaskiem chwały Chrystusa. A więc mamy oczekiwanie na dzień Jego powrotu. Paweł mówi, że wszyscy którzy umiłowali dzień Jego powrotu, przygotowują się na to spotkanie. Wiecie, to jest niesamowite. Ja mogę to czytać i nie będę się przygotowywał na ten dzień. Ale kiedy Duch Święty pracuje we mnie, to będę się przygotowywał na ten dzień. A więc, jak bardzo potrzebujemy działania Ducha Świętego w nas, koniecznie potrzebujemy i ten, który lekceważy Ducha Świętego – Pan Jezus co powiedział? – nie zostawię was sierotami, przyjdę do was. Jak przyjdę do Was? W Kim? W Tym Duchu Świętym! A więc, nie zostawię was sierotami, będę z wami dalej, nie będziecie sami na tej ziemi z informacją o mnie – mówi Pan – ale poślę wam Ducha i w Tym Duchu przyjdę do was wraz z Ojcem i zamieszamy w was. Już nigdy nie będziesz sam – mówi Pan Jezus. Nigdy nie będziesz musiał, czy musiała, błąkać się po bezdrożach różnych dziwnych rzeczy, zawsze już będziesz chodzić w światłości mojego Oblicza – mówi Pan. Niesamowita chwała. Rozumiecie, kiedy jest ciemno, to ja bardzo cenię sobie światło, żeby nie porozbijać się o coś. A więc cenimy sobie światło. Tu na ziemi jest ciemno, tu jest ciemnica, ciemności. A więc w ciemnościach potrzebujemy mieć jasno, żeby gdzieś nie wpaść w jakąś pułapkę wroga.

No i fajnie. Pan Jezus przychodzi i co dalej? Co jeszcze takiego wspaniałego dowiedzieliśmy się? Że wróci Pan Jezus, będzie tysiącletnie Królestwo. Ale Pan Jezus powiedział: Idę przygotować wam miejsce, a gdy przygotuję wam miejsce, wrócę po was aby zabrać was tam, gdzie ja jestem, abyście byli tam, gdzie ja jestem. Czy to cię nie cieszy, że przyjdzie Pan Jezus zabrać ciebie do domu Ojca? Rozumiecie, to jest coś, co? Rozumiecie, ludzie poruszają się różnymi informacjami, to są niesamowite informacje i one dzisiaj napotykają, to aż przykre jest, że napotykają na ludzi, którzy czytają to i są nieporuszeni w ogóle tym, tak jakby zupełnie czytali  w ogóle o jakiś  błahostkach, jakimś takim: ‘No, coś takiego może się wydarzy, no ale któż wie, jak to jest? Ważne, że mam komórkę, mogę sobie w grę mieć, pogram sobie w grę, o, to mnie zadowala, to jest takie przyjemne, obejrzę sobie coś to, tam tego, tu się porozglądam, tu się popatrzę, o, to jest takie fajne, ciekawe.’ A tu takie potężne prawdy, które mówią o celu życia człowieka, żeby to życie człowieka nie trafiło w złe miejsce i wtedy, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, chce się uratować, nie chce zginąć, jak głupi człowiek. Urodziłem się nic nie rozumiejąc, ale nie chcę umrzeć nic nie rozumiejąc. Chcę odchodzić pewny tego, gdzie odchodzę, co mnie czeka, gdy ostatni oddech oddam, chcę być pewnym, że kto umiera w Chrystusie, błogosławiony, szczęśliwi są ci, którzy w Panu umierają, odpoczną po dziełach swoich. A więc, jeżeli dotrwam do końca w Panu, to jestem uratowany. A więc, zabierze nas do domu Ojca.

Mamy tutaj na ziemi wroga, chytrego, przebiegłego oszusta, kłamcę, który jest specjalistą w okłamywaniu aniołów i ludzi, specjalizację ma, okłamał mnóstwo aniołów i mnóstwo ludzi okłamał i okłamuje do dzisiaj, nawet wierzących okłamuje i trzyma ich w niewoli grzechu, mówiąc im, że Pan ich kocha i nie będzie ich rozliczał za te grzechy. Kłamie straszliwie. Podczas gdy Jezus mówił, że musisz przestać grzeszyć, musisz skończyć z grzechem, musisz usunąć tą przeszkodę, żeby żyć godnie i sprawiedliwie na tej ziemi. Ale ludzie wolą słuchać diabła, bo jego porady wydają się takie: też można i w świecie trochę i trochę tu. A więc tak dla człowieka jest lepiej tak, łatwej trochę, że może sobie pozwolić trochę w taki, czy inny sposób. Podczas gdy Pan Jezus mówi: Nie, nie możesz tak, po prostu musi się skończyć twoje życie dla złego.

I teraz mamy takie doświadczenie. Może otwórzmy 1 Samuela, 17 rozdział, od 21 wiersza. Wiemy, że Dawid przyszedł, tam się toczy wielka wojna, dwie armie stoją naprzeciw siebie, a tutaj młody chłopak, jeszcze nie dorósł do tego, żeby pójść do armii, przychodzi, żeby braciom przynieść coś tam do jedzenia i napotyka na taką sytuację. Od 21 wiersza:

„Zarówno Izraelici jak i Filistyńczycy ustawili się w szyku bojowym, szereg naprzeciw szeregu. A Dawid zrzucił z siebie juki, oddał je w ręce stróża juków, pobiegł do przedniego szeregu i doszedłszy tam, zapytał swoich braci o powodzenie. Jeszcze rozmawiał z nimi, gdy wtem wystąpił z szeregów filistyńskich harcownik filistyński imieniem Goliat z Gat i odezwał się tymi samymi słowy. I usłyszał to Dawid. A wszyscy wojownicy izraelscy, ilekroć widzieli tego męża, uciekali przed nim, bo się bardzo bali.”

Uciekali przed nim, bo się bardzo bali. Widzicie, jaka to była armia, wychodzili, wydawali okrzyk bojowy, a więc pokrzyczeli, pokrzyczeli, wychodził Goliat, powiedział coś, a oni: z powrotem, i tak dzień w dzień powtarzała się ta sytuacja. I już powoli oni się tak przyzwyczajali, Goliat się przyzwyczajał, wychodzi, chuchnie, oni uciekają, no i tak widać, kto tu jest siłaczem. No ale między tymi ludźmi znalazł się ten młody chłopak, który zupełnie inaczej patrzył na Goliata, inaczej go widział po prostu.

I kiedy czytamy od 41 wiersza. Już Dawid doszedł do tego punktu, że zgodzono się, żeby on poszedł walczyć z tym wielkim mężczyzną.

„Także i Filistyńczyk zbliżał się coraz bardziej do Dawida, a przed nim jego giermek. Gdy Filistyńczyk spojrzał i zobaczył Dawida, odniósł się doń pogardliwie, gdyż był to jeszcze młodzieniec, rumiany i przystojny. Rzekł tedy Filistyńczyk do Dawida: Czy ja jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijami? I Filistyńczyk przeklął Dawida przez swoich bogów. I rzekł Filistyńczyk do Dawida: Podejdź do mnie, a dam twoje ciało ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej. Wtedy Dawid odpowiedział filistyńczykowi: Ty wyszedłeś do mnie z mieczem, z oszczepem i z włócznią, a ja wyszedłem do ciebie w imieniu Pana Zastępów, Boga szeregów izraelskich, które zelżyłeś. Dzisiaj wyda cię Pan w moją rękę i zabiję cię, i odetnę ci głowę, i dam dziś jeszcze trupy wojska filistyńskiego ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej, i dowie się cała ziemia, że Izrael ma Boga. I dowie się całe to zgromadzenie, że nie mieczem i włócznią wspomaga Pan, gdyż wojna należy do Pana i On wyda was w ręce nasze. Gdy tedy Filistyńczyk ruszył i zaczął się zbliżać do Dawida. Dawid śpiesznie wybiegł z szyku bojowego, aby podejść blisko do Filistyńczyka. I sięgnął Dawid swoją ręką do torby, wydobył stamtąd kamień, wypuścił go...”

I wiecie już, jak to się stało. Został zabity Goliat. Zobaczcie różnicę między tymi którzy byli sami, oni byli sami, i tym młodym człowiekiem z którym był Bóg. Tamci mogli krzyczeć, różne hasła wypowiadać, a ten przyszedł i zrobił porządek i tak to wygląda właśnie, że jeśli Pan z nami, to któż przeciwko nam? Mamy inne patrzenie na sytuację, na wydarzenia i oceniamy je z pozycji Chrystusa, jak zwycięstwo i dlatego: Zwycięzcy będą tam, gdzie ja jestem – mówi Pan Jezus, bo On jest zwycięzcą i  kiedy On jest naszym Wodzem, to my zwyciężamy. I o to tu właśnie chodzi, że Dawid nie był sam, bo Bóg był z nim i dlatego był pewien, że ten Filistyńczyk za chwilę będzie pokonany, powalony i że pokonają Filistyńczyków. Rozumiecie, to jest właśnie to, że patrzysz na grzech i nie drżysz przed grzechem, tylko wiesz, że już wygrałeś w Chrystusie z grzechem, każdym grzechem i grzech oceniasz, jako pokonany. Wy, którzy w Nim umarliście, nie bójcie się, jeśli On z nami, to On nas przeprowadzi. On wychodzi, jest wielki ten grzech, naprawdę wielki wydaje się – powali cię, pokona cię, a okazuje się, że idziesz dalej i patrzysz, a ten grzech umyka, on zostaje pokonany, a ty idziesz dalej, bo Pan z tobą. Ale najpierw jest próba, czy przerazisz się, czy przestraszysz się.

I tutaj mamy 2 Koryntian, 2 rozdział i 14 wiersz:

„Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi;”

Bóg daje nam zawsze zwycięstwo w Chrystusie. A więc, nie bój się. Kiedy Wodzem twoim jest Chrystus, ty nie jesteś wodzem, Wodzem jest Chrystus, ty jesteś Jego żołnierzem, poddanym, wypełniasz Jego rozkazy, nie bój się, wszystko jest pokonane. I to jest właśnie ta różnica. Nawet tego największego z ludzi, jak widzimy, Jana Chrzciciela, który był wspaniale oddany Bogu i kiedy przychodzi do tej głównej próby i on w pewnym momencie wysyła swoich uczniów z zapytaniem: Czy to jesteś Ty, który miałeś przyjść, czy ma ktoś jeszcze przyjść? Rozumiecie, nawet udało się wrogowi niepewność włożyć w Jana Chrzciciela i wtedy Jezus uczynił mnóstwo cudów, wypędził mnóstwo demonów i powiedział: Idźcie, powiedzcie Janowi, co widzieliście. Nie oskarżył go, wiedział że żaden człowiek nie wygra z diabłem. Potrzebowaliśmy Jezusa. Tak samo wiedział, że Piotr nie wygra, Piotr mówił: Nie zaprę się; on był pewien, że się nie zaprze, ale spotkał się z diabłem i zapierał się trzy razy i zaparłby się jeszcze więcej, gdyby trzeba było. A więc to nie jest bitwa na nasze cielesne pomysły, na naszą odwagę cielesną, tą odwagę to można mieć tam między tymi jakimiś cielesnymi rzeczami, a kiedy walczysz z grzechem, to twoja odwaga nic tu nie znaczy, tu znaczy czy Pan jest z tobą. Jeśli Pan z tobą, to już masz zwycięstwo, już kuszeni, ale niepokonani, nie złapani, nie weszli w to.

Księgę Sędziów otwórzmy, 15 rozdział, od 14 wiersza. Mamy tu Samsona, pamiętamy jak przyszedł anioł do jego mamy, później do taty i powiedział, że będzie nazarejczykiem, że ona już nie może pić ani wina, ani mocnego trunku i ten chłopak będzie poświęcony Panu. I on był takim pomazańcem Bożym, był sędzią w Izraelu i dysponował potężną mocą, był niepokonany i Filistyńczycy widzieli, że nie dają sobie rady z nim w żaden sposób, nie mieli pojęcia, skąd ten jeden człowiek ma taką moc, że nie mogą go pokonać. I tutaj od 14:

„A gdy przyszedł do Lechi, Filistyńczycy z krzykiem wyszli na jego spotkanie. Wtedy ogarnął go Duch Pański, i powrozy, które opasywały jego ramiona, stały się jakby zwiotczały od ognia len, i jego pęta po prostu zsunęły się z jego rąk. Znalazłszy zaś świeżą szczękę oślą, wyciągnął po nią swoją rękę i wziąwszy ją zabił nią tysiąc mężów. Potem rzekł Samson: Przez oślą szczękę kupa na kupie, oślą szczęką tysiąc mężów zabiłem. A gdy przestał mówić, wypuścił z ręki szczękę i nazwał tę miejscowość Wzgórze Szczęki. Potem poczuł wielkie pragnienie i zawołał do Pana tymi słowy: Ty sprawiłeś przez rękę swego sługi to wielkie wybawienie, lecz ja teraz umrę z pragnienia i wpadnę w ręce nieobrzezanych. Wtedy Bóg rozszczepił wgłębienie skalne, które jest w Lechi, i wyszła z niego woda, napił się więc i wróciła mu ochota, i ożywił się; dlatego nazwał je Źródłem Wołającego, które jest w Lechi do dnia dzisiejszego. I sądził Izraela w czasach Filistyńczyków przez dwadzieścia lat.”

On wiedział, że on nie własną mocą pokonał tych ludzi, nie mocą mięśni, czy czegokolwiek, jeden mężczyzna tysiąc mężczyzn pokonał, oślą szczęką ich pozabijał, a oni przecież to byli wojownicy, żołnierze wprawieni w boju. A więc on wiedział, bo Duch Boży go napełniał, Pan był z nim: Ty przez moją rękę ich pokonałeś, Boże.

Potem mamy 16 rozdział, od 16 wiersza. Kiedy znalazł sobie żonę tam pośród tych wrogów i oni ją namówili, żeby wyciągnęła od niego tajemnicę: co takiego jest, że on jest taki silny i taki nie do pokonania. Dobrze by było mieć takiego w Polsce, nie? Jak ktoś tam napadł: Ej, weź tam podskocz, zrób z nimi porządek. I patrzysz, już wrogowie uciekają. Potem by wiedzieli: Dopóki tu, pomiędzy nimi jest Samson, to lepiej ich nie atakujmy, bo on jest nie do pokonania. Wiecie, i to jest właśnie też diabeł, orientuje się, czy my jesteśmy napełnieni Duchem Pana i w Panu jest nasza siła, czy my mamy siły fizyczne. Jak fizyczne, to już nas ma. Jak uda mu się, że my nie będziemy mieli na przykład przebaczenia, już nas złapał w złośliwość, już nas ma, to jest nasza siła, złośliwość to zaraz chwyta język, używa słów, chce dociąć, chce coś przypiąć, a więc już diabeł ma, już pokonał. Ale jeżeli do Pana cali należymy, pełnia Boga mieszka w nas, to wtedy on wie, że my nie jesteśmy tacy, że może sobie powalić i tyle. I tutaj mamy, od 16 wiersza:

„Toteż, gdy naprzykrzała mu się przez codzienne swoje gadanie i dała mu się we znaki tak, że życie mu już zbrzydło.” Także jedna kobieta była trudniejsza, niż tysiąc chłopów. „wyjawił jej całą swoją tajemnicę i rzekł do niej: Brzytwa nie przeszła jeszcze po mojej głowie, gdyż jestem nazyrejczykiem Bożym od mego urodzenia; jeśliby mnie ogolono, odeszłaby mnie moja siła i osłabłbym i stałbym się jak każdy inny człowiek.” Zdawał sobie sprawę, że ta siła jest w połączeniu z Bogiem. „A gdy Dalila spostrzegła, że wyjawił jej całą swoją tajemnicę, posłała i przywołała książąt filistyńskich, i rzekła do nich: Przyjdźcie! Tym razem bowiem wyjawił mi całą swoją tajemnicę. Książęta filistyńscy przyszli więc do niej i przynieśli z sobą srebrniki. Potem uśpiła go na swoich kolanach, wezwała pewnego człowieka, kazała ogolić siedem kędziorów z jego głowy i on zaczął słabnąć, i odeszła go jego siła. Wtedy zawołała: Filistyńczycy nad tobą, Samsonie! A gdy się ocknął ze swego snu, pomyślał sobie: Wyrwę się, jak za każdym razem dotąd i otrząsnę się. Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego.” Już był normalnym mężczyzną, wyłupili mu oczy, wzięli go tam do różnych robót, szydzili, kpili z niego, żartowali sobie z niego. Ale nie byli na tyle mądrzy, żeby rozumieć, że gdy mu włosy odrosną, on może przywrócić to co było, szukając Boga. I kiedy dla kpiny, szyderstwa wezwali go, żeby się wyśmiać, pośmiać z niego, on zawołał do Boga.

 28 wiersz:

„Samson zaś zawołał do Pana tymi słowy: Panie, Boże, wspomnij na mnie i wzmocnij mnie jeszcze ten raz, Boże, abym mógł się zemścić na Filistyńczykach choćby za jedno z dwojga moich oczu. Potem objął Samson obydwa środkowe słupy, na których dom się wspierał, oparł się o nie, o jeden swoją prawą ręką, o drugi swoją lewą ręką. I rzekł Samson: Niech zginę razem z Filistyńczykami. Potem naparł z całej siły i dom upadł na książęta i na wszystek lud, który był w nim. A było zabitych, których przyprawił o śmierć sam ginąc, więcej niż zabitych, których uśmiercił za swego życia. Potem nadeszli jego bracia i cały ród jego ojca, wydobyli go i przenieśli, i pogrzebali pomiędzy Sorea a Esztaol w grobie Manoacha, jego ojca. A sądził on Izraela przez dwadzieścia lat.”

To był taki czas, kiedy to wyglądało fizycznie. My tu prowadzimy duchową bitwę. Jest to jeszcze możliwe, gdy człowiek który żył w pomazaniu Bożym, napełniony Duchem Świętym gdzieś dał się wyprowadzić z tego, że może pokutować, może przyjść, dać się oczyścić, znowuż otrzymać moc zwycięstwa nad grzechem. To jest bardzo ważne. Diabeł kusi nas do grzechu, do niczego innego nas nie kusi. Kusi nas do czegoś, co sprzeciwia się woli Boga. I my jesteśmy gotowi tylko wygrać wtedy, kiedy Duch Pana jest w nas, kiedy Jezus napełnia nas sobą. Nie mamy inaczej szansy, moi drodzy, musimy być pomazańcami Bożymi, musi Duch Boży napełniać nas. Kto gasi Ducha, kto zasmuca Ducha, ten zbliża się do swojej tragedii. Na tej ziemi diabeł czyha na wszystkich, którzy idą sami, bez Ducha, bez Chrystusa. Dlatego pamiętaj, tu nie jest bezpiecznie dla samotnych chrześcijan. Nie chodzi, można być samemu w jednym mieście i być zwycięzcą, chodzi mi o samotnych, to znaczy bez Pana, którzy wiedzą o Panu Jezusie, którzy znają Biblię, modlą się, ale nie ma w nich Pana. Pamiętacie Księgę Objawienia, list do Laodycei: Oto uważacie się, że jest z wami bardzo dobrze. A Pan mówi: Ale jest zupełnie inaczej, jesteście biedni, nadzy, ślepi, zgubiliście bogactwo swoje, a zastąpiliście je innym, ale jeszcze pukam do drzwi waszych, wpuśćcie mnie, a będę z wami wieczerzał. To znaczy, jeszcze może wrócić to dobre bogactwo, to prawdziwe zwycięstwo. A więc jest nadzieja, jest możliwość, tylko nie wolno się zgodzić na to: No trudno, no takim jestem człowiekiem. Nie. Zwycięzcy biorą wszystko. Zwycięzcy będą tam, gdzie Jezus. Zwycięzcy, którzy pokonali grzech, śmierć, diabła, będą tam gdzie Jezus, a to jest tylko możliwe, kiedy Pan jest z nami. Pamiętacie ten ósmy rozdział listu do Rzymian: Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam? Gdyż On daje nam zawsze zwycięstwo w Jezusie Chrystusie. Wytrwajmy do końca, należmy do Niego, nie chodźmy sami po tej ziemi, bo nie da rady, Ty możesz mieć Biblie, zgromadzenia najlepsze, wszystko możesz mieć i diabeł cię zwiedzie, musi być Jezus. Pamiętacie, że dom opuszczony – co wtedy się dzieje? Przychodzi ten, który opuścił ten dom, patrzy że nie ma tam właściciela, sprowadza siedmiu gorszych i stan tego człowieka jest gorszy, niż był wcześniej. To nie jest zabawa w chrześcijaństwo, to jest prawdziwy bój. Paweł mówi: Dobry bój bojowałem -  i co? Wiarę zachowałem. Jak potrzebna jest pewność wiary, że tak jest. Jeśli Pan ze mną, to któż przeciwko mnie? Ale jeśli ja Pana odparłem i sam próbuję prowadzić chrześcijańskie życie, to to co mogę zrobić najlepsze, to uciec i nikomu nic więcej nie mówić, bo przynajmniej nie zwiodę wtedy kogoś. Ale najczęściej wtedy diabeł pcha tego człowieka, żeby jeszcze więcej mówił, żeby oszukiwał innych, zwodząc innych, że jest dobrze, a jest źle. To tak Pan Jezus mówi o tych faryzeuszach, uczonych w Piśmie, że groby pobielane, na zewnątrz wygląda biało, ale w środku pełno trupich kości, już nie ma tam życia, nie ma właściciela.

Wygrajmy tą bitwę, bądźmy prawdziwi. Jedność nasza jest wynikiem życia Tego samego Jezusa w tobie i we mnie, to samo życie w tobie i we mnie. To tworzy jedność. Jeżeli ty masz swoje życie, a ja swoje, nie możemy być jedno. Nasze życia są rozbieżne, ty masz inny plan życiowy i ja mam inny plan życiowy i zupełnie jest inaczej. Ale kiedy łączy nas Chrystus, pojawia się jeden plan życiowy. Jaki to jest plan? Pamiętacie? Mówiliśmy o tym. To jest plan Ojca. Plan, który był utajniony przed założeniem świata, a został odkryty, kiedy przyszedł Chrystus Jezus. I w tym planie było, żebyśmy my w Jezusie Chrystusie byli świętymi dziećmi Boga i żebyśmy mogli wracać do domu Ojca. Pamiętaj, jest takie doświadczenie, gdzie ludzie już się przyzwyczaili do pewnego życia chrześcijańskiego, okopali się w tym swoim chrześcijańskim życiu i bronią tego chrześcijańskiego życia, bo to jest ich sprawiedliwość. Ale pamiętaj, Pan Jezus powiedział: Kto się zatrzymuje, ten się już – co? Cofa. Kto nie zbiera, już rozprasza. A więc nie możesz się okopać i: Zaczekam sobie, poczekam. Masz iść dalej. Za Jezusem się idzie: kto w Nim chodzi, kto chodzi w światłości. A więc chodzisz, idziesz, podążasz dalej w kierunku domu Ojca. A jak się okopiesz i pilnujesz później tej swojej sprawiedliwości, to na początku jeszcze to jest coś, co jest dobre, ale potem coraz więcej między to obwarowanie dostaje się złych pomysłów, złych działań wroga i później ten człowiek zaczyna albo wywyższać się albo kpić z innych, no cokolwiek robić, ale tak właśnie wyglądają okopani chrześcijanie. Oni potrzebują jakby widzieć innych upadłość, żeby się dobrze czuć, ale kiedy chodzisz w Chrystusie, to raczej wolałbyś, żeby ludzie zwyciężali, pokonywali wroga, byli szczęśliwcami, którzy nigdy nie żyją na ziemi sami, już wiedzą: nigdy więcej sam, nigdy więcej sama. Doradzam: nigdy więcej. Kiedy przyjdzie śmierć, to też jak będziesz sam, czy sama, to też zginiesz, ona cię po prostu oddzieli i potem trafisz na sąd. Ale kiedy trafiasz w śmierć i Pan jest w tobie, ona już przegrała, ale zawsze potrzebujemy Pana, On prowadzi nas poza śmierć. Amen.

Jan 14:23