02.11.2024r. Dlaczego należymy do Jezusa Chrystusa. (wieczorne Marian).

02.11.2024r. Dlaczego należymy do Jezusa Chrystusa. (wieczorne Marian).

Niech Pan Jezus pomoże nam jako miłujący nasz Zbawiciel pojąć, zrozumieć to jak bardzo ważnym jest dla nas. Nie raz widzimy jak rzeczy tego świata nabierają wartości, które odpychają Pana Jezusa i one stają się ważniejsze. Pan Jezus powiedział, że jeżeli będziemy miłować cokolwiek, albo kogokolwiek bardziej od Niego, nie będziemy w stanie już dalej uczyć się Jego słów, ponieważ one będą stawać w sprzeciwie z tym, co my będziemy robić. A więc będziemy już czynić coś, o czym Jezus mówi, że On tego nie chce, abyśmy to czynili. A więc jak ważnym jest to dla nas, żebyśmy cenili Jezusa ponad wszystko i to zawsze, ponad wszystko i ponad siebie samych. To jest początek zrozumienia kim jest Jezus Chrystus. Jeżeli krzyż mówi nam o końcu naszego życia, to on nie mówi nam o końcu życia Jezusa Chrystusa, on mówi o tym, że On wziął nasze grzechy na Siebie, abyśmy my mogli obumrzeć naszym grzechom i rozpocząć nowe życie, a On żyje nadal, my możemy żyć tylko dzięki Niemu.

A więc On jest dla nas najważniejszy i cała ta lekcja i to wszystko w sumie zaczyna się od tego, kiedy uczeń wie kogo ma słuchać i jak wiele znaczy to, co On mówi, bo On mówi, że kto zachowa Jego Słowo, śmierci nie ujrzy na wieki, a więc Nauczyciel, który uczynił wszystko, żebyśmy mogli być uczniami i Jego nauka, która pozwala nam rozumieć, co On chce w nas i przez nas uczynić. Dlatego wielkim zaszczytem jest to: nie ja, lecz Chrystus. To jest wielki zaszczyt, kiedy ty ustępujesz miejsca Jezusowi. To nie jest jakieś poświęcenie się. Wróg chciałby, żebyśmy to tak rozumieli, że my się poświęcamy dla Pana. Nie, to jest zrozumienie, że bez Niego zginiemy po prostu i jeśli On tego nie zrobi w nas, to odpowiemy za to przed sądem i będziemy skazani na gehennę, jeśli On nas nie oczyści. Paweł mówi, że wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, ale bez Niego nic nie mogę. Jeżeli wszystko mogę w Nim, to bez Niego nic nie mogę. A więc my musimy zrozumieć, to jest początek, kiedy rozumiesz jak cenny jest Chrystus. Jezus opisywał to, jak skarb, perła, którą odnajdujesz i sprzedajesz wszystko, aby kupić tą perłę, kupić tą rolę, w której ona jest. A więc oddajesz wszystko, żeby nabyć ten skarb. Jezus jest skarbem, który my odnaleźliśmy dzięki pomocy Boga i teraz ten skarb kosztuje nas wszystko. Jeżeli nie oddamy wszystkiego, to nie zapłacimy za ten skarb. On nie mówi ile, On mówi wszystko, to znaczy nie ma znaczenia ile ty, ile ja, dla mnie i dla ciebie znaczy to wszystko, a więc nie ma znaczenia. Ktoś mógłby mieć tak dużo, żeby zapłacił za pięciu, dla Jezusa to nie jest wystarczające, on nie ma żeby zapłacić za drugiego nic, on wszystko musi oddać, aby zyskać Chrystusa Jezusa, czy ona musi oddać, aby zyskać Chrystusa Jezusa.

A więc tu jest sprawa priorytetowa. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy wartość Chrystusa nie jest taka jaką On ma w oczach Ojca, wtedy zaczynają się nasze problemy. Dopóki wartość Chrystusa w naszych oczach jest wartością najwyższą, dopóty będzie Duch Święty mógł w nas pracować, a diabeł, kiedy będzie przychodził jak no taki powiedzmy, handlarz, to napotka w nas opór, my nie potrzebujemy tego, co on chce nam dać, my mamy Jezusa, mamy wszystko. A więc cenność Chrystusa w nas zabezpiecza nas przed tym, co się dzieje na tej ziemi. Cenność Chrystusa w nas zabezpiecza nas przed śmiercią, bo choćbyśmy umarli i tak żyć będziemy. A więc najważniejszy jest Jezus i teraz kiedy już wiem, że najważniejszy jest Jezus, a ja jestem całkowicie zależny od Niego żeby się uratować, wtedy uczę się już i wiem, że mogę być spokojny, On zrobił wszystko, żebym mógł być bezpieczny u Niego, to znaczy uczynił wszystko, co mi potrzebne, żebym mógł być Jego uczniem, spłacił moje długi, otworzył przede mną przestrzeń nowego życia, dał mi Siebie jako pokarm, jako ubranie, jako wieczność miłość, wieczną radość, zabezpieczył całkowicie, żeby mi niczego nie zabrakło w drodze do wieczności. A więc On uczynił wszystko, co potrzebne, ja nie muszę się o to troszczyć, ani ty. On powiedział, że Ojciec wie czego potrzebujemy, a więc możesz być spokojny, Ojciec wie czego potrzebujesz, żeby się uratować na tej ziemi. My często możemy myśleć, że my tego też potrzebujemy, wcale to nie znaczy, jeżeli widzisz, że to cię gubi, to znaczy, że wcale tego nie potrzebowałeś, czy nie potrzebowałaś, to było tylko złapanie się na przynętę u diabła. On wie ile potrzebujemy i wcale to nie znaczy, że musisz nic nie posiadać, możesz posiadać wiele, ale to wszystko mieć wtedy, kiedy Jezus Chrystus chce i wtedy to może służyć temu, co On chce. Pańscy jesteśmy, Jego własnością, On nas wykupił za najwyższą cenę, On wycenił nas najwyżej, nikt nie był w stanie Go przebić, On wycenił nas na Swoje ofiarowane życie.

I to jest coś najważniejszego, co musimy zrozumieć: dlatego należymy do Niego, gdyż On całkowicie oddał Się nam, aby nas wydobyć z tego miejsca, w które myśmy zabrnęli. On stał się jak przestępca, jak ktoś kogo Bóg odrzucił, a to wszystko nasze, nasze miejsce, po to, żeby nam przywrócić miejsce społeczności z Bogiem. Chwała Bogu za to. A więc nie uczymy się, bo musimy się jakoś tam zmuszać do bycia, musimy zrozumieć, to jest dla mnie i dla ciebie obraz łaski Boga, że On nam pozwala przychodzić do Siebie w Jezusie Chrystusie. My nic nie jesteśmy w stanie pomóc w tej sprawie, obyśmy tylko nie szkodzili, nie przeszkadzali. Wszystko zostało całkowicie uczynione przez Niego, a więc należymy do Niego, gdyż tak jak Noe w arce, tak my w Chrystusie, jedynie możemy się uratować przed tym, co tu na tej ziemi jest. Ciężko to dociera, bo chce żebyście to zrozumieli, że najgorszym stanem człowieka jest, gdy jest wierzącym i nie żyje Jezusem i ten człowiek jest w najgorszym stanie, to jest letni człowiek, który nie rozumie, że ginie i wydaje się, że żyje, a naprawdę już ginie. Bo człowiek zimny w świecie zdaje sobie sprawę, że żyje w grzechach i takim jest człowiekiem. Człowiek, który żyje w Chrystusie, zdaje sobie sprawę, że ma nowe życie i dzięki Chrystusowi je realizuje, ale człowiek letni, jemu się wydaje, że on coś robi, czy ona robi coś dla Chrystusa, a w sumie, to nic tam się nie zmienia, tylko jest gorzej. Pamiętacie, co Jezus powiedział: Kto ze Mną nie zbiera, już rozprasza. Jezus wyraźnie mówi wprost: Kto nie trwa w Nim, ten nie wydaje owocu. A więc najgorszy stan jest człowieka, któremu się wydaje, że jest w dobrym miejscu, nie owocuje, nie ma miłości, nie ma pokoju, nie ma radości i czuje się spokojnie dlatego, że oparł taki człowiek się na swoim jakimś przyjętym oszukaniu, że jest zbawiony dlatego, że wierzy. Ale już mówiliśmy nie raz i Jakub to też napisał: Diabeł też wierzy, demony też wierzą, a wcale to ich nie wprowadza do wieczności. Wiara jest czymś bardzo cennym, ale wiara bez miłości jest nic nie warta. Diabeł nie ma miłości, ma wiarę, on wie, że jest Bóg, wie, że Jezus jest Synem Bożym, demony wiedzą to też, ale nie ma miłości, żeby móc czynić wiedząc o tym, że Chrystus Jezus jest Synem Boga. Nic nie jest w stanie w tej sprawie zrobić, a ty możesz czynić tylko wtedy, kiedy masz miłość. Jeżeli Duch Boży rozlewa tą miłość w sercu twoim, jesteś człowiekiem wierzącym, praktycznie żyjącym według wiary Jezusa Chrystusa. Bez miłości jesteś wierzącym nie żyjącym praktycznie według wiary w Jezusa Chrystusa. Wiesz, że On jest, ale żyjesz po swojemu. To nie wystarczy. Dlatego przyszliśmy do Jezusa, żeby On żył w nas, żebyśmy my nie żyli.

Zobaczcie ile my prowadzimy swojego życia? Na początku jest bardzo fajnie, człowiek rozumie, że jest po prostu beznadziejnie głupim człowiekiem, nic nie rozumie i potrzebuje wszystkiego dowiedzieć się, a potem, kiedy się coś już dowie, wydaje się, że już jest tak mądrym, że już wie, już co zrobić, jak zrobić i potem widzimy, że to jest wielka strata w sumie. To jest opuszczenie miejsca, które jest zbawczym miejscem, to jest opuszczenie Chrystusa i próbowanie tak jak uczeni w Piśmie i faryzeusze. Paweł wiedział, co ma robić, ale nie mógł tego zrobić. I później tacy wierzący wiedzą, co mają robić, tylko że nie mogą tego zrobić, bo nie mają miłości, nie mają czystego serca.

A więc dlatego należymy do Jezusa, bo bez Niego nie jesteśmy w stanie być z Bogiem, bez Niego nie jesteśmy w stanie dotrzeć do Bożego oblicza z żadną modlitwą, tylko w Jego imieniu modlitwa może dotrzeć do Boga. Kto będzie wzywać imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Tylko On jest drogą do Boga. Zobaczcie, że wszystko to jest On, dla Ojca wszystko, to jest Syn. Nawet mam otwarte na Psalmie 2: jeżeli my nie pocałujemy Jego Syna, nie oddamy czci Synowi czystymi wargami, to wpadniemy pod gniew Boży. Mamy uczcić Tego, którego On nam posłał, On ma być w nas najważniejszy i prawdziwa lekcja, to jest ta lekcja, w której ty sercem swoim należysz do Niego. Rozumiesz jak jest cenny, ile ci dobra wyświadcza Ten Jezus, Jego kochasz, za Nim tęsknisz, o Nim myślisz, z Nim przebywasz, to jest dla ciebie niesamowite szczęście, że On dotarł do ciebie i sprawił zmianę w twoim życiu. To jest to, co jest normalne, nienormalnym jest, kiedy jesteś wierzącym wyschłym, czy wyschłą i nie ma w tobie już nic specjalnie, tak jak stary człowiek, który jest wyschły już. Kiedyś był młody, ale teraz jest wyschły już, nic więcej z niego nie ma. Tak dzieje się z wierzącymi, którzy zamiast żyć w Chrystusie, zaczynają żyć bez Niego, oni się starzeją po prostu, oni stają się wyschli, oni już nie mogą nic więcej zrobić, oni są niepłodni, oni nic nie są w stanie przekazać więcej, ponieważ oni już w sobie nie mają życia, są wyschli, wyschli po prostu. Wyschło całe to źródło i już nic z tego nie tryska, oni mają świadomość, wiedzę, ale nie mają życia już w sobie, nie mogą tego życia przekazać, mogą wiedzę jakąś przekazywać, ale nie mają życia, które by innych pobudziło do Chrystusa Jezusa w sposób prawidłowy. Tak mieli faryzeusze i uczeni w Piśmie, oni przemierzali morza, oceany i potem czynili ludzi gorszymi niż byli wcześniej. Oni nie byli w stanie ich uratować, jak tylko zrobić im większą krzywdę niż oni mieli, kiedy żyli jeszcze nie wiedząc o wielu rzeczach z Biblii. Oni nieśli im informacje, która czyniła ich dumnymi, pysznymi, aroganckimi, kiedy oni mogli mieć wcześniej inne podejście całkowicie i być swobodni i uznawać: człowieku tak wierzysz, twoja sprawa, ja nie będę cię zabijać z tego powodu, nie będę cię niszczyć.

A więc ważność Chrystusa w naszym życiu jest bardzo ważna dla Boga. Gdyby Chrystus był zawsze wszystkim, nigdy byśmy nikomu krzywdy nie zrobili, knota tlącego nie dogasili, byśmy byli bardzo wyczuleni, żeby nie urazić, nie zniechęcić, nikogo kto potrzebuje Jezusa Chrystusa, ani swoją lekkomyślnością, ani postawą, ani pychą, ani arogancją. Rozumiecie, że my możemy myśleć sobie, że kiedy my jakby wiele powiemy o sobie i wtedy zaimponujemy komuś jako wiele myśmy doświadczyli, może się okazać, że to mówienie wiele o sobie wcale nikomu nie pomoże, tylko zaszkodzi i człowiek będzie myśleć sobie, że się nie nadaje. Jezus wie, co powiedzieć, Jezus chce mieć ciebie i mnie dla Swojej chwały, by mówić przez nas to, co naprawdę jest potrzebne. To jest niesamowite wyzwolenie, kiedy to nie ja mówię, ani ty, tylko On mówi w nas, On mówi do tego kogoś, Jezus przez twoje i moje usta może wyrazić to, co chce komuś powiedzieć i wtedy to jest zwycięstwo Chrystusa, bo jak o Nim mówimy - to już kiedyś mówiliśmy - to my mówimy o Nim, ale kiedy On mówi przez nas, to już On mówi przez nas. Otwórz swoje usta, mówi Bóg, a Ja je napełnię, a nie otwórz swoje usta i mów co ci się wydaje; to jest różnica. Bo czasami człowiek może myśleć, że ma coś do powiedzenia, ale to do powiedzenia to tak naprawdę ma Pan. Słowo Boże mówi wyraźnie: Jeżeli coś zrobiłeś dobrego, czy zrobiłaś dobrego, to co mas zna końcu powiedzieć? Sługa nieużyteczny, com miał zrobić, to zrobiłem, to nie ja zrobiłem, to tylko co miałem zrobić, co Pan mi dał zrobić, to zrobiłem, Jemu chwała i tyle i temat się zamyka i dopóki to jest zrozumienie, że to jest Chrystus, to jest spokojnie, a jak już nie, to wtedy zaczyna się szukanie własnej chwały i tu już jest człowiek wtedy. Pan Jezus mówił, że On nie szuka własnej chwały, jest ten, który szuka i on ją otrzyma. A więc mamy świadomość.

Ew. Jana 6 rozdział. Prawdziwa nauka jest wtedy, kiedy rozumiem, że bez Niego jestem skazany na gehennę, a w Nim jestem powołany do życia z Bogiem. Ew. Jana 6 rozdział. To jest wielki zaszczyt dla nas móc poznawać Pana. I od 57 wiersza:

 

„Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie. Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki. To mówił, gdy nauczał w synagodze w Kafarnaum. Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może?  A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy? Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej? Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem, lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło.”

 

I teraz widzicie tu uczniów Pana Jezusa Chrystusa, którzy szli za Nim, uczyli się dopóki im to pasowało, z chwilą, kiedy usłyszeli coś, co im nie pasowało odwrócili się i odeszli od Niego. Ile razy doświadczyłeś w swoim życiu, czy doświadczyłaś, że coś ci się nie spodobało w tym, co jest prawdą biblijną i odwracasz się i idziesz swoją drogą. To nie jest tylko wyczyn tych ludzi, to jest częsty wyczyn tych, którzy nie zrozumieli, że Jezus Chrystus jest dla nich o wiele cenniejszy niż ich życie tutaj na ziemi. Oni się urażają, zrażają, zniechęcają, tylko dlatego, że nadal w sobie mają dumę, wysokie mniemanie o sobie, myślenie, że są mądrymi, że wiedzą dobrze, co mają robić itd., że z mlekiem matki wiary się napili, różne bzdury. Jeszcze jest możliwość, szansa upamiętania się i wrócenia. Ale jeśli duma nie zniknie, to człowiekowi za jakiś czas znowu coś się nie spodoba i się odwróci. To jest arogancja wobec Nauczyciela, gdy człowiek sprzecza się, widzimy jak Piotr się sprzeczał z Jezusem: Panie, nie przyjdzie to na Ciebie. Panie, ja się Ciebie nie wyprę; i widzimy, że jednak dostał szansę płakał i wrócił. Można zrobić taką głupotę, ale nie można zostać w takiej głupocie, bo wtedy zginie człowiek. Co z tego, że jakieś nauki nabył człowiek, ale, kiedy przyszło do dalszych lekcji, człowiek się odwrócił i poszedł swoją drogą.

A więc ci ludzie nie należeli do Jezusa ze zrozumieniem, że wszystko, co On mówi, jest prawdą. Ja mogę teraz nie rozumieć, ale On nigdy nie kłamie. Jezus nigdy nikogo nie okłamał. To muszę wiedzieć, mogę nie rozumieć w tym momencie, co On mówi, do kogo On to mówi, oni też nie rozumieli, pytali się, ale wiem w stu procentach, Jezus nigdy nikogo nie okłamał i nie okłamie, On zawsze mówi prawdę. A więc to, że rozumiem, że On zawsze mówi prawdę pomaga mi zostać przy Nim, chociaż czegoś nie rozumiem, co On mówi w tym momencie do mnie, ale później zrozumiem. Tak jak On powiedział: Teraz nie rozumiecie, później zrozumiecie. Paweł też mówił: Trwajcie w tym, co już rozumiecie, do czego doszliście, a więcej Pan wam objawi, ale nigdy nie unoś się dumą i nie myśl sobie: co On opowiada tutaj, że takie życie mam prowadzić? Kto takie życie będzie prowadził? I właśnie tak człowiek to rozumie, dumny, pyszny i arogancki, że to on ma takie życie prowadzić, że to ona ma takie życie prowadzić. To nie my mamy takie życie prowadzić, tylko takie życie Jezus prowadził będąc tu na ziemi i to życie, którym jest Jezus Chrystus ma napełniać nas, abyśmy żyli dzięki Niemu nie dzięki sobie. To nie ja mam prowadzić takie życie, ja mam umrzeć i ty też, to On chce tak żyć we mnie, jak ogłasza. Niesamowita chwał. On chce tak żyć we mnie, jeżeli ja, uwierzę, że On potrafi tak żyć we mnie, to ja odpoczywam, nie martwię się już o nic, On wiec, co jest mi potrzebne i wtedy zwyciężam diabła, który przychodzi i próbuje podważać, że Jezus nie wie, co robi, teraz cię zostawił samego czy samą. Nigdy cię nie zostawi, kiedy ty jesteś Jego uczniem, czy uczennicą. On powiedział do Swoich uczniów: Będę z wami aż po wszystkie dni do skończenia świata, ale tylko z uczniami, tymi którzy żyją dzięki Niemu tu na ziemi. Bo ci, którzy od Niego się odwracają, odchodzą, On za nimi nie biegnie. Ale tymi, którzy Mu służą, należą do Niego i składają Mu życie swoje, aby On mógł napełniać je Swoim życiem, to wtedy Jezus mówi: Ja będę z tobą, pomogę ci, przeprowadzę cię. A lepiej, żeby Pan był z tobą? Czy ty żebyś był dla Pana tu? Wielu myśli, że dam radę. Nie dasz rady, nikt nie dał rady i nie da rady. Ale jeśli Pan nie będzie mógł w nas tego uczynić, no to zginiemy w gehennie, bo to jest właśnie uwierzenie, uwierzyłem Bogu, że bez Jezusa zginę, a dzięki Jezusowi mam już życie wieczne, mam swobodny dostęp do Boga. A więc ludzie, którzy, kiedy posłuchali i coś im się już nie spodobało, to szybko się odwrócili.

2 List do Tymoteusza 4 rozdział, 10 wiersz:

 

„Albowiem Demas mnie opuścił, umiłowawszy świat doczesny, i odszedł do Tesaloniki(…)”

 

Umiłowawszy świat doczesny opuścił po prostu, nie opuścił Pawła, aby służyć dalej Jezusowi, w jakimś innym miejscu, tylko opuścił Pawła, żeby pożyć sobie w sposób światowy. A więc to było odstępstwo, opuszczenie Pana Jezusa Chrystusa. Bo co innego, mógł się rozejść z Pawłem, ale idąc w służbę, gdzie Pan by go posyłał, ale on nie poszedł tam, gdzie Pan go posłał, on poszedł tam, gdzie posłało go jego własne ciało. Opuścił apostoła, żeby pożyć jeszcze w tym świecie. A 16 wiersz tego 4 rozdziału, zobaczmy, co Pan:

 

„W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone; ale Pan stał przy mnie i dodał mi sił, aby przeze mnie dopełnione było zwiastowanie ewangelii, i aby je słyszeli wszyscy poganie; i zostałem wyrwany z paszczy lwiej. Wyrwie mnie Pan ze wszystkiego złego i zachowa dla królestwa swego niebieskiego; jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.”

 

Ale Pan był ze mną dlatego, że Paweł był w sprawach Bożych. Pan Jezus gwarantuje ci, że gdy ty będziesz w sprawach Bożych, On będzie z tobą, zawsze, ale jeśli ty opuścisz sprawy Boże, zostajesz sam, czy sama, bo kto zatrzymuje się, ten się już cofa. Kto z Nim nie zbiera, rozprasza. Bóg nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną. A więc jeżeli opuszczasz sprawy Boże, opuszczasz Pana, Pan zawsze jest w sprawach Swego Ojca. A więc musisz wiedzieć, że to nie jest zabawa, że ty odchodzisz i nic się specjalnie nie będzie działo, bo Pan obiecał, że będzie zawsze z tobą. On obiecał, że będzie z tymi, którzy idą, aby głosić ewangelię, aby mówić innym o Nim i okazywać to kim On jest innym. Nie obiecał tego wszystkim wierzącym. A wiec jeżeli będziesz trwać w sprawach Bożych, Pan będzie zawsze z tobą. Więc bezpieczniej być w jaskini lwów z Panem, niż przy stole bogatych bez Pana. O Judaszu już wiemy, był apostołem, opuścił Pana, nie spodobało mu się coś w tym, co On czynił, co robił, podkradał też z tych pieniędzy, które tam były i w pewnym momencie wyparł się Pana Jezusa, był tak blisko.

Ew. Łukasza 22 rozdział, 21 i 22 wiersz:

 

„Lecz oto ręka tego, który mnie wydaje, jest ze mną przy stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak było postanowione, ale biada temu człowiekowi, który go wydaje.”

 

I wracając do Ew. Jana do tego 6 rozdziału. Pomyślmy dlaczego my się w sumie uczymy Biblii? Dlaczego czytamy Słowo Boże? Czy po to, że mamy czytać Biblię, że jest nakaz czytania Biblii? Czy dlatego, żeby żyć tym Słowem, które tu jest zapisane? Człowiek czasami dochodzi do takiego działania, że czyta Biblię dlatego, że czyta Biblię, ale to, co w Biblii nie przenika do serca, do działania, do mówienia człowieka i człowiek pozostaje dalej obojętny wobec Słowa Bożego, chociaż czyta Słowo Boże. Faryzeusze i uczeni w Piśmie czytali Biblię, dużo czytali, lecz to Słowo nie miało do nich dostępu. A więc czytaj Biblię dla chwały Jezusa i bądź pewnym każdego słowa, które On tutaj wypowiada. On jest gotów to uczynić w tobie. I tu czytamy od 67 wiersza:

 

„Wtedy Jezus rzekł do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? Odpowiedział mu Szymon Piotr: Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego.”

 

Do kogo mamy odejść? Ty masz słowa życia. Zobacz, ty i ja możemy piękne życie prowadzić w pięknej społeczności z Bogiem, mamy swobodny dostęp do Boga wtedy, kiedy trwamy w Jego Synu. Możemy to też zgubić dając się zająć swoimi pomysłami na to i na tamto i jeszcze coś i idąc za tymi pomysłami coraz bardziej zostawiać Jezusa Chrystusa. Diabeł bardzo lubi ludzi, którzy bardzo pracują dla Pana Jezusa tylko bez Jezusa, bo on w nich ma dla siebie miejsce, bo oni nie kochają ludzi, oni ich nienawidzą. Mają dużo złego do powiedzenia o ludziach, a mało miłości do nich, żeby ich ratować. Pan Jezus tak nie czynił, On umiłował wszystkich ludzi i poszedł umrzeć za każdego człowieka, żeby zbawić każdego grzesznika, nawet tych, co stali, szydzili, kpili z Niego, powiedział: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. A więc jak bardzo potrzebujemy Pana Jezusa w każdej sprawie. Do kogo pójdziemy?

Pan Jezus też w 8 rozdziale mówi do tych, którzy uwierzyli, od 31 wiersza:

 

„Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w Niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.”

 

Oni tam mówią: Ale gdzie tam, kiedy byliśmy tam w niewoli?

 

„Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.”

 

To jest rozbicie totalne nas wszystkich razem wziętych, to co Jezus tu powiedział. Dopóki żyję w grzechu, jestem niewolnikiem grzechu, mówi Jezus i koniec. Jeżeli nie żyję w grzechu, jestem już wolnym człowiekiem, żyje we mnie Jezus, On jest wolny, On nigdy nie zgrzeszył. A więc to zależy czy On żyje we mnie, czy nie żyje we mnie. Jeżeli żyje we mnie Jezus, ja nie grzeszę, jeśli ja żyję dla Niego, ja grzeszę i grzech oddziela mnie od Niego. A więc zobaczcie jak bardzo potrzebujemy uważnie słuchać, co On do nas mówi, żeby zrozumieć: bez Niego nic nie uczynimy dobrze, nawet jak będziemy coś dla Niego czynić, to i tak przypniemy swoją łatkę do tego z podpisem osobistym, żeby każdy miał pewność, że to myśmy w tym brali udział.

A więc dlaczego należysz do Jezusa? W sumie, bo nie masz innego wyjścia. Jeżeli chcesz się uratować, to musisz do Niego należeć, bo bez Niego nie możesz przyjść do Ojca, On jedynie jest drogą, prawdą i życiem i nikt nie może wrócić do Ojca, jak tylko przez Niego. A więc Bóg nie zostawił ci żadnych możliwości, żeby oprzeć się na jakimkolwiek swoim dobru i na nim bazując przychodzić do Boga. Możesz przyjść tylko w Jezusie Chrystusie, nowy człowiek w Chrystusie Jezusie. Zobaczcie ile pokory my potrzebujemy, uniżenia, by sobie nawzajem służyć, by nie stracić czasu. Jezus nie zmarnował ani chwili na ziemi, ale wykonał całą, doskonałą służbę według tego, co chciał Ojciec. Żeby radować się w Panu zawsze, ja muszę być w Panu zawsze, bo poza Nim nie ma radości.

Zobaczcie, dostaliśmy tak wielką możliwość, ale zgubimy ją jeżeli damy się zwieść i zamienimy Chrystusa na religię. Kiedy stanę przed Panem, to On się nie będzie pytał: Ilu ludziom uczyniłem dobro? Tylko mnie się spyta: Ilu ludzi skrzywdziłem i dlaczego? Tak jak powiedział do tamtych, oni czynili dobro, wypędzali demony, uzdrawiali, prorokowali, ale On nie mówił: O, jak bardzo dobrze, tylko On mówi: A ja was nigdy nie znałem, idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. My myślimy, że my sobie zapewnimy wieczność, bo coś dobrego zrobiliśmy i jesteśmy już zadowoleni, a On patrzy czy my nadal trwamy w czymś złym. Bo Jego Oblubienica, jaka ma być? Czysta, święta i nieskalana. Pomyśl jak bardzo Go potrzebujemy, żeby być ze sobą na takich warunkach, że ani ty nie czujesz się lepszy, ani ja, wszyscy jesteśmy razem wyrwani z jednego obrzydliwego miejsca, żeby dzisiaj ratować się w Chrystusie. Jeżeli ten sam Chrystus żyje we mnie i w tobie, to my zdajemy sobie sprawę, że nie będziemy sobie krzywdy robić, tylko będziemy się wspierać, pomagać, wręcz Jezus mówi: Umywajcie jedni drugim nogi, jak ja wam umyłem, abyście jedni drugim służyli, abyśmy nieśli sobie nawzajem pomoc, a nie pokazywali jakiejś swojej niezależności. Dzieci bardzo łatwo obrócą się na pięcie i wyjdą z domu, jasne, a potem wracają porozbijane życiem, narobiwszy wiele kłopotów w różnych miejscach. A ojciec czekał na tego marnotrawnego syna i w opowieści Jezusa ten syn wraca ze zrozumieniem, co narobił za bałagan w swoim życiu myśląc, że jest dorosły i wie dobrze, co ma robić z tym swoim życiem. Jezus pokazuje, że jedynie prawdziwie, to możemy być razem w domu Ojca, budując się nawzajem, wzmacniając, posilając.

To, co jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie: dlaczego ja tutaj jestem, co mnie sprowadziło w to miejsce, po co ja tu przyszedłem, kogo potrzebuję, żeby być dla ciebie bratem i czy będę prawdziwym bratem, jeżeli pozwolę memu staremu człowieczeństwu funkcjonować we mnie. Nie ma szansy, stary człowiek zawsze krzywdzi, nie ma takiej możliwości, żeby nie krzywdzić, nawet jak próbuje zrobić coś dobrego, to robi to tak, że krzywdzi. Jezus czyni dobro w sposób doskonały. A więc dlaczego należymy do Niego? Jan rozumiał: ja muszę stawać się coraz mniejszy, aby On był coraz większy, ja muszę znikać, aby On zajął całe miejsce. Ale Jan żył przed krzyżem, a my żyjemy już po ukrzyżowaniu, my już mamy miejsce śmierci, my mamy umrzeć, aby On był w nas widoczny. Potem się uczymy, wzrastamy, rozwijamy się, ale już jako nowi ludzie.

A więc mamy wielki przywilej radować się w Panu zawsze, kosztować, jeżeli my przestaniemy być sobą. Kiedy patrzysz na siebie w lustro, to czy widzisz tego małego człowieka, który miał cztery, pięć lat, dziesięć, piętnaście i różne rzeczy robił, czy robiła. Czy widzisz Jezusa? Jeżeli nie widzisz Jezusa, to musisz przyjść do Niego, żebyś patrząc w lustro widział Jezusa, widziała Jezusa, nie cwaniaka, cwaniarkę, nie pyszną, pysznego, nie dumną, dumnego, nie samowolną, samowolnego, tylko widział Jezusa już, Chrystusa, nowe życie i nowe przywileje, nowe zadania, wszystko staje się nowe. Kiedy wiemy już dlaczego do Niego należymy, wtedy możemy wiedzieć jakimi mamy być w Nim, gdy do Niego należymy, On to powiedział: Uczeń ma być jak Jego Mistrz. A żeby uczeń wzrastał normalnie, aby być jak Mistrz, to musi być swobodny, wolny, nie może być pod potępieniem, pod ściganiem, musi być w zrozumieniu, że Chrystus wystarczająco zapłacił za mnie, żebym oczyszczony ze swoich przestępstw mógł swobodnie stawać przed obliczem Ojca i przyznawać się do Tego Jezusa Chrystusa, którego On mi posłał, abym nowe życie prowadzić. To jest niesamowite zwycięstwo.

Musiałbym dużo spraw poruszyć przy tym. Myślę, że to, co najważniejsze jest, to zrozumienie: ja go zawsze potrzebuję i ty też, do ostatniego tchnienia i nigdy nie mogę patrzeć na siebie jak na Mariana sprzed Chrystusa, ale jak na Mariana, który ustąpił Chrystusowi miejsca w swoim codziennym życiu. Kogo widzisz? I to jest najważniejsze, nie ważne kim byłem wcześniej, kim ty byłeś, myśmy umarli, rozpoczął życie Jezus. Jeżeli cokolwiek robimy, mamy czynić to dla Niego, a więc myśl o Nim, żyj dla Niego, módl się dla Niego, wszystko czyń dla Jego chwały, to będzie właśnie On. On ci pomoże to wszystko dokładnie uczynić, bo bez Niego moglibyśmy mieć tylko zamiary, ale wykonania by nie było. Wielu wierzących zdaje sobie sprawę, że w różnych doświadczeniach życia będąc, oni wiedzieli, że nie mogą zostawić Jezusa, bo nikt inny nie da im wieczności, jak tylko Jezus, nikt inny nie jest w stanie przeprowadzić ich przez to ziemskie życie, jak tylko Jezus i dlatego nie zostawią Jezusa, będą za Nim szli choćby ich wszyscy zostawili. To jest prawidłowo, jeżeli zaś człowiek zaczyna się już chwiać i kombinować, to już jest nieprawidłowo. Jeżeli człowiek zaczyna rozcedzać to i już zaczyna sobie po swojemu wymyślać, co będę robić teraz albo co będę robić później.

Nie chodzi mi o to, żeby człowiek koniecznie musiał w ten sposób na przykład postępować, ale powiedz mi, czy bardziej boisz się choroby, czy bardziej boisz się sądu Bożego? Rozumiecie, że człowiek może chronić swoje ciało przed chorobą, nie chroniąc swojej duszy przed chorobą życia dla siebie, życia po swojemu. I człowiek więcej może skupić się na sile ciała, niż na sile ducha i wtedy można dłużej żyć na ziemi, może fizycznie, ale być już martwym duchowo człowiekiem, a więc w sumie i tak idącym do gehenny. To jest niesamowite, że On obiecuje ci być zawsze z tobą, czy w chorobie, czy w głodzie, czy w śmierci, jeśli ty należysz do Niego, nie musisz się bać, On wie co zrobić, On decyduje o twoim życiu. Jeżeli uzna, że twoje życie już ma się zakończyć, to lepiej niech się zakończy, znamy przykład Hiskiasza i nie zbyt to było pomyślne, co on chciał osiągnąć i jak się dopominał poprzez przypominanie Bogu jak on Mu tam służył. I co się stało w ciągu tych piętnastu lat? Jeżeli uzna, że tak jak Paweł mówi: Biegu dokonałem, wiarę zachowałem, dobry bój bojowałem, a teraz oczekuję mnie wieniec, przyszedł czas kończy się mój bieg już niedługo będę złożony na ofiarę, chwała Bogu za to i sprawa się wykonała i temat się zamyka i tyle. Lepiej nie próbujmy Boga przekonywać: O, Boże, takiego ważnego człowieka Ty chcesz zabrać? Zobacz ile jeszcze dobra możesz przeze mnie osiągnąć, a może ty od tego momentu już będziesz tylko szkodzić, a nie pomagać nikomu. Bo wiecie, że rodzice do pewnego momentu pomagają swoim dzieciom, a w pewnym momencie zaczynają szkodzić? Tą samą opiekuńczością zaczynają szkodzić już. A więc jest czas, kiedy potrzebny był apostoł Paweł, a potem już nie było potrzebne, żeby był apostoł Paweł. Kiedy Bóg decydował: nie, jeszcze Paweł jest potrzebny; i go ukamienowali tak go nie zabili, mógł jak Piotra wyprowadzić Pawła z więzienia i tyle, i nikt by tam nic nie zrobił mu w ogóle. Uczyniłby Pawła niewidzialnym i latali, by gonili i nie wiedzieliby co się stało z tym człowiekiem. Ale Bóg pozwolił, żeby zakończył swój bieg i to był czas, prawdziwy czas apostoła na zakończenie biegu. Niesamowity Bóg. I ewangelia dalej się posuwała, dalej się posuwała. Możliwe, że czas nadszedł dla Tymoteusza, który tyle dobrych rzeczy nauczył się przy apostole Pawle i on musiał stracić tego mentora, bo już Tymoteusz powinien stanąć na tym punkcie, już był przygotowany. Paweł mówi: Poszedłeś za mną we wszystkim, już Tymoteusz był gotowy, a więc Paweł zostaje zwinięty, jak dobrze wyrośnięte zboże wiele owocujące, wiele nasion w tym, a Tymoteusz wchodzi w doświadczenie. Pamiętacie jak Pan Bóg usunął Mojżesza i Jozue wchodzi w jego i Bóg rozmawia z Jozue jak z Mojżeszem: jak mówiłem do Mojżesza, tak mówię do ciebie, nie bój się. Nie bój się, bo jestem z tobą. Jak dobrze, gdy my odchodzimy w swoim czasie, nie bój się choroby, ona może być zakończeniem twojego biegu, chyba, że chcesz zdrowo umrzeć, ale to wtedy albo cię powieszą, albo ci głowę zetną, albo zastrzelą, to wtedy zdrowo umrzesz. No, zależy jak ci przeznaczone, ja nie wiem, Bóg jeden wie. A więc nie zajmujmy się tyle śmiercią, co życiem, żyjmy, kochajmy Pana, cieszmy się Nim.

Pamiętajmy, nie stwórz własnego chrześcijaństwa, bo ono jest fałszywe, ono ma dla ciebie dobro, ale nie ma dobra prawdziwego. Ty dla siebie jesteś dobrym człowiekiem, ale nie dla Boga jesteś dobrym człowiekiem. Niech to twoje chrześcijaństwo zawsze będzie w rozwoju, zawsze niech się rozrasta, wzrasta na podobieństwo Chrystusa Jezusa. Dlatego Go potrzebujemy do ostatniego tchnienia, do ostatniej chwili i na końcu, kiedy już wszyscy zostaniemy zebrani w czasie tego żniwa, wtedy będziemy doskonali jak On, jak Chrystus Jezus. To jest naszym pragnieniem dzisiaj, teraz, w tej chwili. Potrzebujemy wygrać, potrzebujemy zrozumieć, że Jezusa potrzebujesz zawsze, potrzebujemy być jedno, bo Jezus modlił się. Jeżeli czytasz List do Efezjan, Paweł przyrównuje małżeństwo, jak Jezusa i Kościół i on pokazuje jak Jezus troszczy się o Swój Kościół, jak bardzo ważne jest częścią Jego Kościoła, żeby On się o ciebie też tak troszczył, o mnie, żeby On w Swojej trosce o mnie i o ciebie, bo my jesteśmy jedno, w Jego ciele, oczyszczał nas, uświęcał, czynił nieskalanymi. Niesamowity Chrystus, ale ty potrzebujesz być w miejscu, o które On się troszczy właśnie w taki sposób. Małżonek troszczy się o Swoją Oblubienicę, a nie o obcą, a więc musisz być częścią tej jednej Oblubienicy, Chrystusa Jezusa, która ma jedną Głowę i wtedy On będzie się o ciebie troszczyć tak, że ty na pewno wejdziesz do wieczności. Po to Go potrzebujemy, nie tylko, że spłacił dług nasz, ale On jedynie wprowadzić nas może doskonale przygotowanych na spotkanie z Ojcem. Niech Bóg pomoże nam usunąć wszystko, co jest wytworem religijności. Mnóstwo niesamowitych rzeczy jest. Być zawsze razem z Nim, zawsze do Niego należeć. Może nie będziemy już, wiele razy mówimy o Panu, On jest dla nas cenny, On w sumie chce, żebyśmy cenili Go ponad wszystko.

Ew. Mateusza 11 rozdział, od 27 wiersza:

 

"Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie (odpocząć). Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie (odpoczynek) dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie".

Mówiliśmy o tym: ciężar, ładunek nie uciska. Ale zwróćmy uwagę na te słowa Pana Jezusa: Weźcie na siebie Moje jarzmo; inaczej: złącz się z Chrystusem we wszystkim, w czym On czyni wolę Ojca. Nie myśl o chrześcijaństwie inaczej, jak tylko w ten sposób, jak On mówi. Razem z Nim we wszystkim, On chce być z tobą razem, ale to ty musisz dołączyć do Niego we wszystkim. I wtedy On mówi. Kiedy wziąłem na siebie Jego jarzmo, czy ty wziąłeś, czy wzięłaś na siebie Jego jarzmo, wtedy ucz cię od Niego, że On jest cichy i pokornego serca i wtedy znajdziesz odpoczynek dla duszy swojej, w ciszy i zaufaniu jest moc Boża. Jezus jest najcenniejszy.

Niech Bóg pomoże nam w dzisiejszych czasach odwrócić się od swojego silnego ‘ja’ w kierunku siły Pana Jezusa Chrystusa. Paweł mówi: Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny. My naprawdę jesteśmy silnymi ludźmi, bardzo upartymi, bardzo odpornymi na to, co On do nas mówi i nie jest łatwe spowodować, żeby człowiek w tym jarzmie zawsze chodził, żeby zawsze był łagodny, cichy, uprzejmy, miły, miłujący, cierpliwy, znoszący przeciwności, że nie raz podnosi się gdzieś ten stary człowieczek i próbuje coś zrobić po swojemu. Pan Jezus bardzo wyraźnie mówi: Weź na siebie Moje jarzmo, a On powiedział, że Jego pokarmem jest zawsze pełnić wolę Ojca. A więc w Jego jarzmie będziesz się karmić czyniąc wolę Ojca, twoją siłą będzie czynienie woli Ojca, a wolą Ojca jest to, żebyśmy miłowali Go z całego serca, myśli, duszy i siły, a bliźniego swego jak siebie samego.

A więc mamy piękne zadanie wszyscy razem. Niech Duch Święty ożywia nas tym kim Pan Jezus Chrystus jest, bo tego potrzebujemy. Pan Jezus powiedział: Ojciec zawsze jest ze Mną, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. A więc Jezus będzie zawsze z nami, gdy my będziemy zawsze czynić to, co się Ojcu podoba. Mamy sprawę rozwiązaną, moi drodzy. Potrzebujemy Go, żeby nie żyć, my, a żeby żył w nas On. Nie potrzebujemy Go do religii, nie potrzebujemy Go do modlitw, do zabezpieczenia się, że ja nie jestem jak poganin, czy poganka, ja mam jakąś wiarę, mam jakieś tam decyzje chrześcijańskie, czy inne rzeczy. Potrzebujemy Go, żeby całkiem umrzeć, bo Jego śmierć powoduje naszą śmierć. Kiedy On umarł, myśmy umarli, potrzebujemy Go, żeby żyć, potrzebujemy Go, żeby owocować, potrzebujemy Go, żeby stanąć przed Ojcem i być czystego serca. Potrzebujemy Go zawsze i wszędzie i żyjmy już nie my, ani ty, ani ja, niech żyje w nas On, Ten, który potrafi żyć na tej ziemi zgodnie z wolą Ojca, Jezus Chrystus. Amen.

Jan 14:23