09 11 2024r Marian - Przez Jezusa Chrystusa wprowadzeni w nowe człowieczeństwo cz 2

09 11 2024r Marian - Przez Jezusa Chrystusa wprowadzeni w nowe człowieczeństwo cz 2

 

Niech Pan pomoże nam dalej sięgać w kosztowność Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdyż zdajemy sobie sprawę, że to co my potrafiliśmy zrobić, jest nic nie warte dla Boga. Bóg nic z tego nie zatrzymał sobie, z tych rzeczy, które myśmy robili w religijny sposób jaki nas nauczono. Nie miało to żadnego znaczenia dla Boga, gdyż mijało to Jego Syna, a Syn jest najważniejszy, najcenniejszy. Całe główne zrozumienie twoje i moje jest to, że my z naszym najlepszym sposobem człowieczeństwa nie nadajemy się dla Boga, aby On mógł zrealizować to, co On chce jako Bóg, ponieważ zostaliśmy zepsuci przez grzech, przez odstępstwo. I nie ma znaczenia jak dobre masz zdanie o sobie. Dla Boga jesteś nic nie wartym bez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Tak jak kubek, który masz, a w nim nic nie ma, cóż jest warty, tylko to, że jest kubkiem, nic więcej. Ani nie napijesz się, ani w żaden sposób nie skorzystasz z tego.

Główną, najważniejszą rzeczą dla nas było to, żeby rozpoznać w Jezusie kogoś, za Kim naprawdę tęskniliśmy, za życiem czystym, uczciwym, prawym. Zobaczyć w Jezusie kogoś, kto umiłował nas takimi jakimi byliśmy , ale nie zgadza się na to, byśmy takimi zostali, który chce uczciwie z nami postępować, mówiąc nam prawdę, nie próbując nas zwodzić, oszukiwać. Wręcz nawet dobrze wiesz, że On powiedział, że gdy pójdziesz za Nim, to będziesz cierpieć, bo bycie jak Chrystus na tej ziemi, przynosi cierpienia, przynosi zniewagi, obelgi, złośliwe uwagi, jaki to świętoszkowaty, opowiadanie żartów o takim człowieku, różne rzeczy. Jezus uczciwe podchodzi do mnie i do ciebie, mówi: Jeżeli chcesz wymienić swoje życie, którym ty możesz sobie manewrować, kombinować i unikać takich różnych rzeczy, dopasowywać się do każdego towarzystwa i stawać się takim jak oni są, to Pan Jezus przyszedł z takiego czegoś właśnie uwolnić, żebyś stał się uczciwym, prawdziwym człowiekiem, który wszędzie może być prawdziwym człowiekiem, którego świętość jest dla ludzi czymś oczywistym. On nie musi udowadniać świętości, tylko żyjąc tutaj pośród ludzi, ludzie wiedzą, że to jest inny człowiek. Jego czy jej decyzje, postanowienia, wszystko to jest inne. I teraz główną odpowiedzią musi być dla ciebie to, czy Jezus jest dla ciebie kimś, kto wyprowadził ciebie z wszystkiego, co myślałeś, czy myślałaś na temat życia po swojemu. Zobacz jak twoje życie wygląda. Co ty wnosisz między tych, wśród których przebywasz. Ile zła, ile krzywdy, ile twardości, ile rozterki, smutku, niepewności co dalej będzie w ogóle w takim miejscu. Mnóstwo mężczyzn bierze ślub z kobietą, myślą o czymś, pojawiają się dzieci. Dzieci doznają nieszczęścia, co rusz słyszą kłótnie rodziców, widzą do czego tam dochodzi. Potem myślą, że może jak u siebie założą rodzinę, to będzie inaczej, a dalej jest to samo. Bo stara natura człowieka nie umie żyć inaczej. Dlatego przyszedł Chrystus, żeby zbawić nas.

Czy myślisz, że znasz Jezusa? Powiem ci kiedy Go znasz. Jan to bardzo dobrze wytłumaczył w swoim Pierwszym Liście, kiedy naprawdę znasz Jezusa. Czytamy w drugim rozdziale, wiersze 3-6: „A z tego wiemy, że Go znamy, jeśli przykazania Jego zachowujemy.” Skąd mogę wiedzieć czy znam Jezusa? Tylko wtedy, kiedy zachowuję to, co On powiedział do mnie. Jeżeli nie zachowuję tego, co On do mnie powiedział, to Go nie znam. To jest oczywiste. I człowiek musi zdać sobie z tego sprawę. Jakub mówi, że Słowo Boże jest lustrem, przed którym stajemy i możemy zobaczyć rzeczywistość. Ale wielu kiedy zaraz przestaje stać przed tym lustrem, usuwa to, co zobaczyli i dalej żyją po swojemu.

„Kto mówi: Znam Go, a przykazań Jego nie zachowuje, kłamcą jest” I co? „I prawdy w nim nie ma.” Pomyśl ilu znasz chrześcijan, którzy nie kłamią, w których możesz zobaczyć, że oni żyją tym, co mówi Jezus. Kiedy popatrzysz tak naprawdę szczerze, to zobaczysz jak niewielu jest tych, którzy znają Jezusa, którzy oddali Mu życie, bo inaczej nie mogliby żyć, gdyby Mu nie oddali życia. Bo Go znają, wiedzą kim On jest i wiedzą co On potrafi. Znają Jego życie i znają Jego sposób na to, by uratować każdego człowieka, który podda się Jemu. „Lecz kto zachowuje Słowo Jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w Nim jesteśmy; kto mówi, że w Nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował.” To jest naprawdę rozbijające, co? Wali jak młot i koniec, i rozbija te ludzkie mrzonki o chrześcijaństwie, w którym każdy żyje sobie po swojemu i myśli, że jest wierzącym człowiekiem, znającym Jezusa. To jest oszustwo. Prawdziwie znający Jezusa ustąpili Mu miejsca. Wiedzą kto to jest Syn Boga. Aniołowie w niebie, wszyscy padają przed Nim na swoje oblicza, a człowiek często mówiący, że jest wierzącym, czy wierzącą, w ogóle nawet nie padnie na oblicze przed Panem, nie odda Mu chwały tak jak jest godzien. Chodzi sobie po swojemu i uważa, że wierzy w Jezusa. To jest oszukanie, to jest okłamanie.

Kiedy znasz Jezusa, oddajesz Mu życie, bo zdajesz sobie sprawę kim On jest. On jest Tym, który jest Życiem. To dzieje się tak, że nawet nie tyle weryfikujesz czy to ci się w ogóle kalkuluje. Po prostu widzisz w tym jedyny sens, że jeżeli możesz coś zrobić, to oddać siebie Jezusowi, bo wiesz co On potrafi. Znasz Go i wiesz co On potrafi. Nie stawiasz Mu żadnych ograniczeń, czegokolwiek. To jest niesamowite doświadczenie, kiedy łączysz się z tym Chrystusem w tym, kim On jest i masz świadomość, że z tego powodu przeżyjesz wiele różnych doświadczeń. Ale masz też świadomość, że jeżeli nie będziesz z Chrystusem, to zginiesz. To jest niesamowite doświadczenie, w którym zdajesz sobie sprawę, że jedynie Jezus jest dla ciebie prawdziwie sensem życia na tej ziemi. A gdy nie masz Jezusa, to nie ma w ogóle sensu tutaj żyć, bo wszędzie gdziekolwiek cokolwiek zrobisz, to jest to zepsute, zepsute. Nic nie zniszczyło tak chrześcijaństwa jak chrześcijanie, którzy uważali się za chrześcijan, kiedy nie uznawali Jezusa jako Tego, który przyszedł zbawić ich z tego kim oni są. Słowa Jezusa, słowa apostołów i proroków są oczywiste. Nie idzie tutaj myknąć. A zwróciliście uwagę jak ludzie czytając Biblię przemykają się między tymi Słowami jak wąż? Nie czytają wprost, tylko wiją się czytając Biblię. Jak ominąć to, co uderza w moje odstępcze życie i zobaczyć to, co by potwierdziło, że inni też tak żyją, no więc cóż. Ja żyję może nawet lepiej niż inni; ten robi to, tamta robi to, a ja takich rzeczy nigdy bym nie zrobił. Pamiętam, że już w świecie tak się mówiło: Ja bym nigdy tak się nie upijał, ja bym nigdy nie zrobił w ten sposób jak ten człowiek robi. Człowiek miał zawsze poczucie, że jest lepszy od kogoś drugiego, bo ktoś jest gorszy. A tutaj takie coś nie ma całkowicie racji bytu – albo jest Chrystus, albo jest pusto, nic nie ma.

Pamiętamy Słowa Pana Jezusa, który mówi, że jeżeli nie będziesz miał w nienawiści całego zepsutego człowieczeństwa, włącznie ze swoim człowieczeństwem, to nie możesz być Jego uczniem. Kiedy człowiek znienawidzi zepsute człowieczeństwo? Wtedy kiedy zobaczy, że to zepsute człowieczeństwo jest zbuntowane wobec Boga, i że przez to Stwórca ma ujmę na tej ziemi. Przez zbuntowane stworzenie, które wpuszcza Boga do swoich filmów, do swoich kazań, do swoich przemów, do swoich rozmów, ale nie wpuszcza do codziennego życia. Może być wszędzie o wspaniałym Panu Bogu w filmach, kazaniach, o wspaniałym Panu Jezusie, Synu Boga, wszędzie może być. Ale zobacz czy to może być w życiu tych, którzy mówią o tym, czy oni wpuścili Go do swojego codziennego życia. Jezus mówi, że „kto wypełnia Moje rozkazy, ten Mnie miłuje i Ja, i Ojciec przyjdziemy do niego i zamieszkamy w nim”. Kto więc zna Jezusa, ten czyni to, co On mówi. I kiedy czyni; nie mówię tu o przymusie czynienia. Ty znasz Jezusa, ty robisz to z przyjemnością. Słowo Boże mówi, że przykazana Jego nie są dla ciebie uciążliwe.

Znając Jezusa, znasz kogoś niesamowicie wspaniałego! Miłującego ciebie doskonale! Znasz kogoś, kto położył za ciebie życie. Kto nie był twoim oskarżycielem, ale przyszedł jak Przyjaciel. Wydostał nas z dołu zagłady, żeby dać nam szansę wiecznego życia z Bogiem. Już nie myślisz o Jezusie, że przyszedł pozwolić ci grzeszyć i pójść do wieczności. Nie myślisz, że przyszedł zasłaniać cię przed Ojcem, żeby Ojciec nie widział ciebie, że ty jesteś teraz w złym stanie. Rozumiesz, że przyszedł, by wystawić na jaśnię całe twoje życie, ocenić je i skazać ja na krzyż, razem z tobą!  I ty chcesz z Nim  żyć. Nikt cię nie zmusza, nikt nie musi ciebie pilnować. W tobie jest to święte, potężne chcenie i ty wszędzie będziesz z Nim. Już nie trzeba strażników, nie trzeba nikogo, naprawdę. Wszędzie będziesz z Nim i wszędzie będziesz przebywać z Nim, rozmawiać z Nim, być z Nim w tematach, które są w codziennym życiu. Z tego powodu ludzie ocenią cię, że nie masz litości nad ludźmi, nie masz miłości do ludzi. Bo ludzie chcieliby Boga, który zaakceptuje nas jako grzeszników i pozwoli nam żyć w grzechach, a potem weźmie nas do wieczności. A nie umieją zaakceptować Boga, który posłał Swego Syna, który umarł na krzyżu po to, żebyśmy my umarli dla naszych grzesznych poczynań i rozpoczęli nowe życie dla Boga w Jezusie Chrystusie. Tego Boga nie chcą zaakceptować.

Pomyśl więc jakiego Boga ty akceptujesz. Czy Boga, który jest Ojcem Jezusa Chrystusa, czy boga, który jest wymyślonym bogiem przez teologów, dziwnych nauczycieli. Kto wymyślił takiego boga, który pozwala na to, żeby Jego dzieci żyły w niewoli u diabła i do śmierci nie ma mocy wydobyć ich z tej niewoli? Co to za bóg, który jest słabszy od diabła? Bo diabeł tak potrafi trzymać cię w grzechach, że ty nigdy nie wydostaniesz się z tych grzechów. Co to byłby za Bóg, który posłał Swego Syna na taką Ofiarę, żeby nie móc wydostać nas z naszych grzechów już tu na ziemi? Co to byłby za Bóg? Jak z takim Bogiem można by było wygrać, pokonać wszystkie przeciwności? No właśnie można. Dzięki Jezusowi Chrystusowi tak to się dzieje.

Zwróćcie uwagę, że kiedy apostoł Paweł pisze List do Efezjan, on też modli się tam o tych, którzy uwierzyli, żeby Jezus zamieszkał przez wiarę w ich sercach, a oni poznali miłość Chrystusa. Chwała Bogu za to! Popatrz, że przed nami jest zupełnie coś innego. Ludzie rozbijają się o swoją religijność, bo widzą przez cały czas w sobie grzech i widzą, że muszą grzeszyć, nie potrafią przestać grzeszyć. Ale to jest tylko dlatego, że zaniedbują chodzenie z Chrystusem. Pan Jezus mówi w bardzo prosty sposób: „Kto przykłada rękę do pługa, a ogląda się do tyłu, nie nadaje się.” Ruszyłeś czy ruszyłaś, ochrzciłeś się czy ochrzciłaś się, ale oglądasz się cały czas do tyłu i nie masz szansy, żebyś ty prowadził czy prowadziła zwycięskie życie, bo cały czas to z tyłu będzie powodowało stare sentymenty, stare potrzeby, stare utrapienia, cały czas to samo będzie ciągnęło się. Ale kiedy będziesz patrzeć na Chrystusa, to w Nim będziesz widzieć olbrzymią zachętę, aby cieszyć się tym nowym życiem, które przyszło do nas w Nim. Apostoł o to więc modlił się, aby Chrystus mógł przez wiarę mieszkać w nas.

List do Efezjan 4, 17-24 . Zwróćcie uwagę na mocne Słowa, które tu są napisane. Nie są napisane tylko po to, żeby w Liście było coś napisane, żeby przekazać to na przykład Efezjanom, czy też nam, ale tak jest napisane, bo taka jest prawda. Musisz traktować Słowo Boże jako prawdę. Jezus mówi: „Kto zachowa Słowo Moje, śmierci nie ujrzy na wieki.” „Kto więc zachowa Słowo Boże, pozna prawdę i prawda wyswobodzi go”. To jest prawda, to jest prawda. Im więcej ludzi rozumie, że to jest prawda, podda się Bogu i pozna tą prawdę w swoim codziennym życiu. Czytamy takie Słowa w Ef.4,17- 22: „To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością. Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze,” Apostoł pisze wprost o tym, co Jezus powiedział: „Oddasz Mi swoje życie, zyskasz życie”. Apostoł wie, że na krzyżu zostaliśmy wszyscy i my ukrzyżowani wraz z Chrystusem. Mówi więc: Zrób to, co zostało uczynione na krzyżu, ściągnij z siebie starego człowieka, skończ z nim, usuń go, bo został już usunięty na krzyżu. Usuń go teraz ty jako ten, który nienawidzi, który chodzi w buncie, w nastawieniu, w samowoli, żyje sobie ja chce i mieni się wierzącym. To jest tragedia, co ludzie mówią z powodu tych wierzących o Bogu. To jest tragedia. Co oni mogą myśleć o Bogu, widząc ich życie, o którym ci ludzie mówią, skoro ich życie zaprzecza w ogóle temu. Ani oddanie Bogu, ani Bóg uczczony, ani prawidłowe życie, dalej zagubione w chciwościach, w pazernościach. Bo kto kłamie, kto oszukuje? Ten, który jest chciwy, który chce coś osiągnąć na skróty, szuka więc sposobów na to, żeby to osiągnąć. A kłamstwo jest dobrym środkiem na to. Ale kiedy zwlekasz z siebie tego starego kłamliwego Adama, czy starą Ewę, wtedy kończysz ze sposobami osiągania swoich celów przez kłamstwo. „i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.” Ef.4,23.24.

I teraz masz apostoła, który to pisze. Czy możesz powiedzieć o nim, że on naprawdę to zrobił? Zrobił to. On nie pisze abstrakcji. To już nie jest Saul z Tarsu, to jest apostoł Paweł, nowy człowiek żyjący dzięki Jezusowi Chrystusowi. I on pisze: Widzieliście moje czyste, święte życie jak prowadziłem je między wami. Oglądaliście jak żyje Chrystus w człowieku, który oddał Mu się całkowicie. I teraz wy zróbcie to samo, co ja zrobiłem. Oddajcie się Jezusowi w całej pełni, a On przyjmie was. Ale oddaj Mu się bez ograniczeń. Nie mów Mu co może zrobić, a czego nie może. Oddaj Mu się naprawdę. A oddasz mu się wtedy, kiedy zobaczysz jak wspaniały jest Chrystus, jak wspaniałe jest życie w Chrystusie Jezusie przed Bożym Obliczem tu i w wieczności. Dopóki On jest tylko jakąś sezonową atrakcją, to chwilę można coś pozmieniać, ale potem człowiek wróci do swoich wymiocin, do swojego błocka. To nie jest atrakcja. To jest albo być z Bogiem, albo nie być z Bogiem. Apostoł pisze wprost. A ktoś może pomyśleć: Ale jak ja mam to zrobić? Apostole, ty piszesz jakieś hasła, ja już tyle razy mówiłem Bogu: Panie Boże, ja widzę, że to moje życie jest złe i dobrze byłoby, gdyby ono było zmienione. Bogu mówię: Bardzo dobrze, żeby ono było zmienione, ale wstaję i dalej robię swoje, bo przecież jestem biednym człowiekiem, nie mogę przestać robić tego. Przedstawię może to w ten sposób – jedziesz na hulajnodze i patrzysz, że jest przepaść. Co będzie dla ciebie ważniejsze – hulajnoga, czy to, żeby uciec od tej przepaści? Poświęcisz tą hulajnogę, niech leci sobie, aby siebie uratować. Poświęć to swoje cielesne życie, niech leci, niech będzie ukrzyżowane. Ratuj się, bo twoja dusza musi gdzieś pójść. To ciało i tak zginie, zamieni się w proch, albo będzie przemienione. Ale co będzie z duszą? Dusza to twoje życie, twoje emocje, twoje pragnienia, to wszystko to dusza. Ona będzie musiała gdzieś pójść.

Pan Jezus przyszedł po to, abyśmy nie zginęli w gehennie, ale mogli się uratować. Słyszysz tyle kazań. To nic nie zmieni, dopóki nie zobaczysz Chrystusa, prawdziwego Zbawiciela, nie zakochasz się w Nim, to nic nie zmieni. Możesz słyszeć najpotężniejsze słowa. Ludzie słyszeli kazanie: Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga, które mówiło bardzo wyraźnie. Krzyczeli tam, wili się jakby już byli w gehennie i potem wrócili z powrotem do swoich grzechów. To jest tylko chwilowe i to nie działa. Musi zadziałać Chrystus. Miłość do Jezusa musi stać się tak cenna, że ty dla Niego, z Nim zrobisz wszystko, co tylko On zechce. Nic dla ciebie nie będzie ważniejsze niż Chrystus. To jest prawidłowe. On staje się cenniejszy. Widzisz prawdziwe życie, które podoba się Bogu. Dlatego Chrystus ma być opowiadany i Chrystus ma stać się dla ciebie Centrum decyzji.

1Tymoteusza 2,5.6: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus. który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie.” Tylko w tym Człowieku więc, w Jezusie Chrystusie ty i ja mogę wrócić do Boga. W jednym Człowieku. Jedno człowieczeństwo. W Adamie wszyscy staliśmy się źli, w Chrystusie wszyscy, którzy w Nim są, stają się czyści, stają się żywi. Niech Bóg będzie uwielbiony, Chrystus uczczony. To co dzisiaj oglądamy, to jest odstępstwo od Chrystusa. Jezus powiedział, że miłość wielu oziębnie i wielu odwróci się od Niego, i będą polegać na swoich religijnych czynach, i będą z religijnych czynów robić z siebie wierzących ludzi. A to jest oszustwo, to jest zakłamanie. Prawdziwie żyjący człowiek to jest ten, w którym żyje Chrystus. Nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus. To jest najważniejsze.

Dzisiaj więc jest bardzo trudno głosić Chrystusa, bo ludzie raczej czują się tacy oskarżeni, że nie żyją w ten sposób jak Słowo Boże mówi, że to musi być jakieś inne rozwiązanie. Nie takie jak mówi Pan Jezus – dusza, życie za życie, tylko musi być jakieś inne rozwiązanie. I tak bawią się i bawią się, i w ten sposób stracą swój czas i zginą w gehennie. Nie mamy wiele czasu, żeby zmienić nasze człowieczeństwo z człowieczeństwa Adamowego na człowieczeństwo Chrystusowe. A musimy to uczynić. Pan Jezus mówi jako Słowo Boże, które stało się ciałem i zamieszkało między nami, że jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie możesz nawet ujrzeć Królestwa Bożego, a co dopiero do Niego wejść. Musimy się na nowo narodzić. Pan Jezus mówi: Jeśli nie staniecie się jak dzieci. Jak mogę stać się jak dziecko? Muszę na nowo urodzić się, bo inaczej nie stanę się ja ani ty, jak dziecko. Muszę rozpocząć życie całkiem od nowa. I to życie od nowa zaczyna się z innego nasienia, nie z męskiego nasienia, ale z Nasienia, którym jest Słowo Boże, tak czytamy w Liście Piotra. Narodzeni z nieskalanego Nasienia, którym jest Słowo Boże, które trwa. Narodzenie nasze nie jest już z męskości ciała, tylko z prawdy Słowa Bożego. I ci narodzeni z tej prawdy, to są dzieci Boga. Oni nie grzeszą, nie mogą grzeszyć, gdyż posiew Boży jest w nich. Oni nie mają potrzeby grzeszyć.

Zwróćcie uwagę, że to jest zupełnie co innego, niż to, co daje się dzisiaj ludziom jako uratowanie. Dzisiaj ludziom daje się ich własną religię, bo czasami pomodlę się, czasami coś powiem komuś, to ja jestem wierzącym człowiekiem. To jest oszustwo. Wierzący człowiek to jest taki, który nieustannie jest wierzącym człowiekiem, w każdej sytuacji jest wierzącym człowiekiem, w każdej sytuacji on czy ona podejmują decyzję zgodną z wolą Boga. To jest wierzący człowiek. Bo sprawiedliwy z wiary. To jest wierzący człowiek. O tym mówiliśmy wczoraj. Wszystko w Chrystusie, wszystko w Jego Imieniu; czy jemy czy pijemy, wszystko w Jego Imieniu. To jest Chrystus w nas, nadzieja chwały.

My nie chcemy więc pocieszać grzeszników i mówić: No wiesz, ale Bóg cię kocha. Chcemy aby każdy grzesznik zrozumiał, że jeżeli zostanie znaleziony w grzechach, to pójdzie do gehenny. A nie będzie znaleziony w grzechach, jeśli będzie w nim, czy w niej żyć Jezus, bo Jezus nie grzeszy. Musi więc nastąpić zamiana życia, im szybciej tym lepiej. Jezus jest gotowy. Przychodzisz do Niego, On jest gotowy. Tylko czy ty jesteś gotowy oddać Mu życie? Nawet w świecie wymyślili, że kto daje i zabiera, to co? Ten się w piekle poniewiera. Nawet więc w świecie wiedzą, że to nie jest dobre działanie. Dajesz i zabierasz, dajesz i zabierasz, to trafisz do gehenny, do piekła. To jest bardzo ważne. Pan Jezus jest gotowy. On cię słyszy. Nie ma problemu, jeżeli szczerze przyjdziesz do Niego. Kto szczerze wzywa Imienia Pańskiego, będzie uratowany. Kto szczerze wie, że nie chcę, naprawdę nienawidzę swojego życia na ziemi ze swoimi decyzjami, wyborami, złośliwościami, zawiściami, kombinacjami, nienawidzę tego życia, wtedy jest to człowiek, który zrozumiał. To życie jest stare, złe, nie nadaje się. Jest życie, które nadaje się. Gdyby nie Jezus, to nie byłoby tej możliwości. Musielibyśmy w ten sposób żyć; moglibyśmy starać się lepiej, inaczej, ale nigdy nie moglibyśmy wydostać się z tego złego życia. Jezus jest możliwością.

Zwróćcie uwagę na List do zboru w Efezie - Księga Objawienia 2, 1-:6: „Do anioła zboru w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników: Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami.” Wydawałoby się, że twoja postawa jest wyraźnie świadoma pewnych rzeczy i nie dałeś się oszukać. „Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś.” Wytrwałeś więc w tych cierpieniach z powodu Jezusa Chrystusa. „Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość. Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz.” Zwróćcie uwagę, co teraz Jezus mówi: „Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę.” A więc coś jeszcze ze Mnie w tobie jest. To co robili, to już nie był Chrystus w nich. To już oni robili. Mieli pewną wiedzę i już to oni robili. To tylko potrzeba czasu aż to wszystko osłabnie i zginie. Tylko czasu potrzeba. Pamięć ludzka szybko zapomina co było i zaczyna sięgać po nowe rzeczy, nowe rzeczy ze świata, nowe i zaczyna gubić się. Jezus mówi to do wierzących: Straciliście pierwszą miłość, tylko czasu trzeba, żeby diabeł okradł was ze wszystkiego. Ale jeszcze masz na obronę to, że nienawidzisz tego, czego Ja nienawidzę, coś jeszcze ze Mnie w tobie jest. Niewiele, ale jest. Można więc robić różne religijne rzeczy i wcale nie być zamieszkałym przez Jezusa. Później pamiętacie ten ostatni List do Laodycei, jest to samo - myślisz, że jesteś bogaty. „Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły, radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się. Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.”Obj.3,17-20. To jest do wierzących ludzi. Nie do niewierzących, tylko do wierzących, którzy wyparli już Jezusa ze swojego codziennego życia. Po prostu wyparli Go, tam Go nie ma. Tam nie ma społeczności z Ojcem, jaką miał Jezus. Tam nie ma miłości do bliźniego jaką miał Jezus, gdy chodził w ciele po ziemi. Tam nie ma łagodności jaką miał Jezus chodząc w ciele po ziemi. Tam nie ma nic z tego dobra. Tam jest wysokie mniemanie o sobie. Straszne to jest.

Powiem wam, że straszne jest to, że ludzie, którzy zostali ochrzczeni prowadzą życie bez Jezusa na tej ziemi. A przecież zostaliśmy ochrzczeni w Jego śmierć, abyśmy nowe życie prowadzili, nie stare. Zobacz więc jak wiele szkód przynosisz swoją postawą, swoimi wyborami, decyzjami  pośród ludzi, którzy wiedzą, że jesteś wierzącym człowiekiem. Cóż oni mogą wtedy powiedzieć o tej wierze. Jak bardzo ważne jest, żebyś chciał czy chciała być, aby Jezus był w tobie widoczny. Apostoł Paweł mówi wręcz o tych ludziach, pamiętacie: „Kto nie miłuje Jezusa Chrystusa, nich będzie przeklęty.” On to samo uważa co Jezus – jeżeli ty nie miłujesz Jezusa, to ty już coraz bardziej będziesz schodzić w świat. Z całym swoim doświadczeniem będziesz coraz bardziej zeświecczonym człowiekiem, a nie będzie coraz bardziej uwidoczniony w tobie Chrystus. To jest niemile widziane wśród wierzących. Bardzo urażają się na to wierzący ludzie. Uważają, że to jest bezprawne, że tak być nie powinno.

Apostoł Paweł miłuje Jezusa na pewno i on stale troszczy się o to, żeby to nie był on, ale żeby to był Jezus w nim. I jakie pomysły ma apostoł Paweł dzięki temu, że Jezus żyje w nim? 2Koryntian 10,1-6: „A ja sam, Paweł, napominam was przez cichość i łagodność Chrystusową, ja, który, gdy jestem u was osobiście, rzekomo jestem pokorny, a gdym daleko, jestem ponoć śmiały wobec was; proszę was tedy, abym po przybyciu do was nie musiał okazywać tej stanowczej śmiałości, z jaką zamierzam ostro wystąpić przeciwko niektórym, pomawiającym nas o to, że prowadzimy cielesny sposób życia. Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi, gotowi do karania wszelkiego nieposłuszeństwa, aż posłuszeństwo wasze będzie całkowite.” Co to jest w ogóle? Apostoł, który mówi, że będzie karcił ich, ćwiczył, wychowywał, aż dojdą do punktu, w którym będą całkowicie posłuszni Jezusowi. A miłość to wszak jest posłuszeństwo. On chce więc, aby oni cali miłowali Jezusa, żeby nie zbywali gdzieś tam Jezusa, a żyli sobie po swojemu. Pamiętacie jak spożywali na początku wieczerzę, nim nie nauczyli się. Każdy sobie, każdy po swojemu.

Zobacz więc czy widzisz ten obraz ciała Chrystusa, w którym członki naprawdę są świadome, że my nie mamy prawa decydować o tym, jakie jest ciało Chrystusa, tylko Bóg Ojciec posyłając Swojego Syna zadecydował o tym, że Jego Syn będzie zawsze Święty, zawsze czysty, zawsze miłujący Ojca. I my będąc cząstkami tego ciała, musimy nauczyć się szanować Jezusa Chrystusa ponad swoje ja, ponad swoje myślenie o sobie. Wszyscy musimy ustąpić miejsca Jezusowi, żebyśmy byli członkami Jego ciała, żeby w tym ciele była jedność, byśmy nawzajem miłowali się, jak On nas umiłował. To jest dopiero prawdziwy Kościół. Parcie apostoła jest ku temu, żeby Jezus był umiłowanym przez cały Kościół, żeby Jezus był uwielbiony przez cały Kościół, żeby Jezus miał oblubienicę, która jest Mu posłuszna we wszystkim. I on nie widział w tym utrapiania wierzących. On widział bitwę o to, by uwaga z Jezusa nie była zdjęta i nie przeniosła się na cielesne życie wierzących ludzi; jak ty sobie radzisz z tym, a jak ty sobie radzisz z tym. I nie ma w tym, czy Jezus też by to zrobił, tylko jak ty sobie po swojemu poradzisz.

Zwróćcie uwagę, że Biblia jest bardzo stanowcza. Jezus mówi, że jeśli nie oddasz Mi swego życia, stracisz je. Nie masz możliwości uratować się ty ani ja, jeśli to nie Jezus będzie Panem naszego życia. Jeżeli masz strach, to dlatego masz strach, że jeszcze żyjesz. Gdy oddasz swoje życie Jezusowi, już nie musisz się bać. On decyduje o wszystkim. Niech Bóg będzie uwielbiony, uczczony. Potrzebujemy tego koniecznie. Wiem, że Duch Święty zostanie z wszystkimi, którzy miłują prawdę, miłują Jezusa. On nie opuści ich. Ale opuści wszystkich, którzy nie miłują Jezusa. Ustąpi i ci, którzy nie miłują Jezusa, pójdą do diabła, uwierzą antychrystowi i pójdą za nim. Będzie niesamowite rozdzielenie między wierzącymi ludźmi. Ci, którzy byli między wierzącymi i pójdą do diabła dlatego, że nie miłowali Jezusa, będą nienawidzić wszystkich, którzy nadal trwają w Chrystusie. Będą pełni chęci mordu i będą szukali takich, których wcześniej znali, żeby ich zniszczyć. I to będą ci sami ludzie, którzy modlili się, śpiewali pieśni, czytali Biblię, ale nie miłowali Jezusa. O tym mówi Słowo Boże. Bóg sam wyda na obłęd.

Zwróć więc uwagę o czym mówimy, że wiedząc o tym, musimy jeszcze mocniej przyłożyć się do tego. Dobre jest to, co jest robione, czytanie Biblii, zgromadzanie się, modlitwy,  rozmowy, ale my mamy skończyć z oszustami, którzy pojawiają się i próbują wmówić, że są chrześcijanami, podczas gdy dawno zostawili Chrystusa, dawno przestali Mu służyć. I musisz być prawdziwym wobec siebie i ja, i wobec innych. Nie będziesz siebie oszukiwać, ani nie pozwolisz oszukiwać się komukolwiek. Jeśli nie widzisz tam Chrystusa, to ten człowiek jest odstępcą, opuścił Chrystusa. Może wrócić, ale musi naprawdę wrócić. Jeżeli dalej będzie udawać, że jest wierzącym, i że należy do Jezusa to przez to zrobi sobie tylko krzywdę, bo Bóg nie da się oszukać. Jest więc szansa, jest możliwość, póki żyjemy jest nadzieja. Ale to musi być uwielbiony w nas Chrystus.

Dlatego apostoł jest zdeterminowany by napominać, przypominać, że to Panu Jezusowi należy się chwała, że jedynie Jego życie może być w nas, Jego życie uwielbione, On uczczony. W Nim mamy przystęp do Boga, On wstawia się za nami. On jest Głową, a my ciałem. Cały czas przypomina: Nie twórzcie swojej religii, nie twórzcie swojego chrześcijaństwa. Ono już zaplanowane jest przez Boga, kiedy jeszcze nas nie było. Jego Syn jest Święty i całe Jego ciało jest święte. Chwała Bogu za to! To jest bitwa. I po to Duch Święty przyszedł, żeby zbawić nas i uratować. Każdy człowiek może uratować się, gdy naprawdę przestanie się oszukiwać i oszukiwać innych. Mów prawdę o sobie. Pan Bóg wyraźnie powiedział, że jeżeli okłamiesz w jakiejkolwiek sprawie brata swego, Bóg wywrze pomstę. To jest niesamowite. Bóg ostrzega: Nie kłam, nie oszukuj, niech ludzie znają prawdę o tobie. Jesteś kłamcą, to powiedz: Kłamię, zwodzę, oszukuję, nie jestem prawdziwym chrześcijaninem, nie jestem prawdziwą chrześcijanką, ale wiem, że to jest złe, chciałbym z tym skończyć. A nie tak, że jest dobrze; ‘co się mnie czepiasz, o co ci chodzi? Co, widzisz coś we mnie? E, człowieku, nie patrz na to, Bóg zna serce, On wie co ja mam w sercu’. Słyszałem już wiele takich rozmów. To są oszuści, planowani oszuści, którzy próbują zasłonić się: ‘Czy widzisz moje serce? Bóg widzi moje serce’. A Pan Jezus rozpracował tych oszustów całkowicie; co już kiedyś mówiłem. Z obfitości serca mówią ich usta. Posłuchasz ich i już wiesz co tam jest w tym sercu, co naprawdę pociąga ich, gdzie ich ciągnie.

Jest więc możliwość uratować się. Każdy człowiek jest cenny, każdy może się uratować. Ratujmy się więc, wykorzystujmy ten czas. Niech miłość do Jezusa będzie w nas. Poznawajmy Jezusa, cieszmy się Jezusem. Siądź do Biblii, patrz na Niego, patrz na Niego, patrz na Niego aż tak zdobędzie twoje serce, że powiesz: Koniec. I będzie koniec ze wszystkim, cokolwiek nie podoba się Jezusowi. Tak jak jest między ludźmi; jeśli widzisz, że na kimś bardzo ci zależy, to jesteś w stanie zrezygnować z różnych rzeczy. A tym bardziej z powodu Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Chciałbym, żebyśmy dzisiaj mogli sobie tak szczerze odpowiedzieć, czy bez krzyża i zmartwychwstania możliwe jest przejście ze starego człowieka do nowego człowieka? Jest niemożliwe. Musi umrzeć stare, musi powstać nowe. Jest to mówione przez Pana Jezusa, przez apostołów. My nie możemy dać oszukać się wrogowi, gdy mamy Biblię w rękach. I wyraźnie powiedziane jest w Słowie Bożym, że jeżeli będziemy chcieli zachować swoje życie, to stracimy je. Zobaczcie, że możemy krzywdzić się nawzajem, czynić sobie zło i mieć poczucie, że my jesteśmy jednak wierzącymi ludźmi. Wierzący ludzie nie krzywdzą, nie niszczą, oni budują, ratują, wydobywają, żeby wydostać, okazują cierpliwość. Zobaczcie ile cierpliwości okazują dzieci Boże tym, którzy ich krzywdzą. A ile krzywdziciele okazują cierpliwości dzieciom Bożym. Zobaczycie olbrzymią różnicę. Bo dzieci Boże mają w sobie nowe życie, a to nowe życie daje szansę człowiekowi, żeby człowiek mógł się upamiętać. A więc gdy się nawrócisz.

Czasami pokazują to w jakimś filmie, chociaż czasami zdarza się to faktycznie, że jakiś szef firmy chce mieć uczciwego pracownika w swoim magazynie. Wzywa pracowników i próbuje nakłonić ich do jakiegoś oszustwa. Patrzy czy ten człowiek będzie gotów do oszustwa, by osiągnąć jakąś pozycję. Tych, którzy są gotowi do oszustwa, on dyskwalifikuje, bo wie, że skoro oni są gotowi do oszustwa przy nim, to będą oszukiwać poza nim też, a potrzebuje kogoś, kto nie będzie gotowy, kto gotów jest stracić pracę, ale nie okłamać. Kiedy odnajduje takiego człowieka, może spokojnie powierzyć jemu dane zadanie. Czy spotkałeś się już z takimi doświadczeniami? Opowiadałem już kiedyś wam, że kiedyś pracowałem jako brygadzista w pewnej firmie i była inspektorka, która chciała, żeby podpisać pracę, której nie wykonaliśmy, jakobyśmy wykonali ją, i ona miała wziąć za to pieniądze. Powiedziałem jej, że ja tego nie podpiszę. Ona tak wścieła się, chodziła, przy ludziach krzyczała, że ja wam żadnej roboty nie odbiorę, co byście zrobili, nie podpiszę, że jest zrobione. Przybiegł do mnie szef i mówi: Marian, podpisz, bo przecież my nic tu nie zdamy, ona niczego nam nie odbierze, wszystko już jest przegrane, koniec, podpisz. Ja mówię: Nie, bo to nie jest prawda. On chodził; co to za głupi człowiek, cóż to podpisać? Żaden kłopot i mamy problem z głowy, i ona wtedy wszystko podpisze nam, jaka ulga. Ale po jakimś czasie po tym krzyku, po wszystkim, ta kobieta miała do zrobienia u siebie remont w domu i potrzebowała, by zrobić jej instalację. I powiedziała do mojego pracodawcy, że jeżeli Marian tam pojedzie, to ja mogę dać ci klucze. Ona wiedziała, że skoro ja nie okłamałem wbrew temu, co mogło by być, to jej nic z domu nie zniknie, może być spokojna. Na tym to polega. Ludzie w świecie potrzebują kłamców, żeby łatwiej poruszać się, ale co do swoich osobistych spraw, nie chcą kłamców, bo zdają sobie sprawę, że ty oszukując, oszukasz także ich. To samo było z Danielem. Pamiętacie, Danielowi, Józefowi powierzano różne rzeczy tylko dlatego, że byli gotowi cierpieć, ale nie zrobić czegoś złego, nie zgrzeszyć. Jak myślisz, czy Pan Jezus nie potrzebuje właśnie takich u Siebie, którzy gotowi są cierpieć, a nie popełnić przestępstwa? On chce mieć nas wszędzie, w szkole, w pracy, w zgromadzeniu dla Swojej chwały.

Ewangelia Mateusza 18, 3: „i rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.” Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie narodzicie się na nowo, nie wejdziecie do Królestwa Bożego. Pan Jezus mówi do Nikodema: „Nikodemie, jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie możesz ujrzeć Królestwa Bożego”. To znaczy, że Pan Jezus mówi, że stare musi umrzeć, wszystko musi być nowe. Moi drodzy, okłamywać się to bez sensu. Staniemy kiedyś przed sądem, przed którym żaden kłamca nie wymiga się. Zróbmy to teraz, póki mamy czas, bądźmy prawdziwi ze sobą, naprawdę rozmawiajmy ze sobą, szukajmy Bożych rozwiązań ze sobą, jak oczyścić się, jak usunąć zło, żeby Jezus był uwielbiony między nami. Tu wygramy z diabłem. On nie lubi szczerości, on lubi zakamuflowanych ludzi, oszukanych, oszukujących innych, którzy będą wprowadzać bałagan między wierzących ludzi, a my możemy się uratować. Jeżeli prawda wyswobodzi nas, to rozmawiajmy ze sobą naprawdę. Bądźmy otwarci, szczerzy, rozwiązujmy problemy. Mówię już o tym tyle razy; jest problem, widzisz, że gdzieś chrześcijanin czy chrześcijanka zamiast żyć według Chrystusa, żyją według diabła, a udają, że żyją według Chrystusa, rozwiążmy ten problem póki jest możliwe. Jest to jeszcze możliwe. Pan Jezus mówi, że jeśli cały zbór zbierze się i ustalą, rozsądzą, napomną tego człowieka, przypomną mu o tym, może ten człowiek upamięta się i odwróci się od tego. Po to jest zgromadzenie, a nie po to, żeby odbywać akty religijne, pośpiewać, powiedzieć Sowo, posłuchać i dalej robić swoje. Po to jest, żeby oczyszczać się, usuwać zło, żeby w domach była wzajemna miłość, radość, spokój, wdzięczność. Po to tu jesteśmy. Nie po to, żeby pokazywać, że Pan zawiódł mnie w czymś. Nie. To ty zawodzisz Pana. Że ktoś jest ważniejszy, cenniejszy, twój pomysł na życie jest ważniejszy od Chrystusa, to znaczy, że nie znasz jeszcze Chrystusa, że w Nim jest najlepszy pomysł na twoje życie i to jest sprawa najważniejsza. Musimy o tym pamiętać. Bez śmierci i zmartwychwstania jest więc niemożliwe. Jest nadzieja, jest możliwość, ale to musi puścić. Stary człowiek to kłamca. Nowy człowiek, to człowiek prawdy, który żyje w prawdzie. Człowiek, który żyje w prawdzie, mówi prawdę między kłamcami, to ci kłamcy zaraz biorą go na spytki, na obgadywanie, itd., bo siebie to przecież schowają. A tego, który jest prawdziwy, to zaraz wytkną; a widzisz, taki, a myślałem, że jest lepszy.

2Piotra 1,3-11: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.” Pożądliwość to jest ta cecha cielesności, której nic nie zaspokoi, jedynie krzyż może ją zniszczyć. Nic jej nie zaspokoi, stale mało, stale mało. Zobaczcie co dalej pisze Piotr. On nie mówi, że no, jak macie naturę od Boga, to możecie już sobie siedzieć, spać, już jest wszystko. Dobrze jest mieć naturę od Boga, dobrze jest mieć to czyste patrzenie, rozsądzanie. Ale co Piotr pisze dalej: I właśnie dlatego, że macie już tą nową naturę: „dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą,” Zachowujcie więc czystość Chrystusową w codzienności. „,cnotę poznaniem,” Wzrastajmy więc w poznawaniu Pana. „poznanie powściągliwością,” Rozumiemy więc, że na tym świecie jesteśmy krótko i teraz najważniejsze jest, by się uratować, a nie tak, żeby nie wiadomo co nazbierać. Mieć to, co jest potrzebne, żeby użyć to prawidłowo. „powściągliwość wytrwaniem,” Wiadomo. „wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa.” Kto Go zna, ten czyni to, co On chce. Sługa jest na rozkazy. Możesz piękne rzeczy bracie, siostro czynić, kiedy spokojnie należysz do Jezusa, kiedy nie myślisz w sposób jak wcześniej myślałeś, czy myślałaś. Twój umysł został całkowicie zresetowany. Umarł stary umysł, pojawił się nowy umysł z nowym myśleniem Chrystusa. „Kto zaś ich nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów.” Ktoś oczyszczony więc ze swoich grzechów otrzymawszy czysty sposób rozsądzania, znowu zaniedbuje to i zaczyna brudzić się, brudzić się, brudzić, aż zaczyna tracić tą czystość, którą otrzymał, czy otrzymała i zaczyna gubić się już w rzeczach tego świata. „Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie. Bogato zostanie zaopatrzone wasze wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.” W ten sposób bogato wejdziemy na spotkanie z naszym Niebiańskim Ojcem, będziemy mieli czyste serce, czyste myśli, czyste działania, wszystko czyste. I chwała Bogu za to.

Czy to cię pociąga? Czy pociąga cię zbór religijnych ludzi, w którym masz udawać wierzącego czy wierzącą? Czy zbór, w którym ludzie są naprawdę ze sobą, bo wiedzą, że chcę się uratować. Ludzie, którzy chcą się oczyszczać, uświęcać, chcą podejmować wyzwanie, że nie my lecz Chrystus ma być tu między nami. To jest najważniejsza sprawa. Kiedy tak jest, to wtedy wygramy. Może wygrać parę osób ze zboru, a reszta zginie, jeżeli nie będą chcieli wyjść na jaśnię, nie będą chcieli rozpocząć prawdziwego Chrystusowego życia pośród innych żyjących w Chrystusie Jezusie. Jeżeli będziesz koniecznie chciał czy chciała dalej udawać, to możesz udawać, ale ta maska nie uchroni cię przed sądem Chrystusowym. Możesz dzisiaj opuszczać to i stawać się normalnym człowiekiem, który odnalazł miejsce, w którym może uczyć się Pana Jezusa, wzrastać, oczyszczać, uświęcać. To jest szansa, to jest możliwość. Pan jest tutaj po to, żeby ratować nas. Poznać Go więc, to znaczy wygrać, poddać się Jemu. Bez nowej natury nie ma możliwości żyć dla Boga na tej ziemi, nie ma możliwości.

Ażeby była nowa natura, to stara musi umrzeć. Dlatego często jest tak, że ludzie myślą o chrześcijaństwie jako o religii, w której ludzie robią coś dla Boga. A chrześcijaństwo to nie jest religia, to jest Ciało Chrystusa, w którym Chrystus robi wszystko dla Swego Ciała; ożywia, karmi, ubiera, ogrzewa, objawia prawdy. On to wszystko czyni w nas, a my korzystamy z tego, co On czyni przez oddawanie innym tego, co On czyni w nas i przez to ubogacamy się nawzajem, a On jest uwielbiony. Nie ma ciebie ani mnie. My umarliśmy na krzyżu. To jest niesamowite uwolnienie od szukania swego. W tobie i we mnie wszystkim staje się On i wtedy jesteśmy złączeni więzami nie tymi, które myśmy założyli. ‘A, my mamy takie więzy, bo mamy to samo zrozumienie na temat tego.’ Jakub pisze, że ty możesz też mieć zrozumienie, że Bóg jest jeden. Diabeł też ma to zrozumienie i drży. Cóż ci pomoże zrozumienie, jeżeli będziesz dalej żyć w swoim grzechu. Wiedząc o tym, musisz poddać się temu, co ustanowił Bóg. Czytając Biblię słyszysz, że jeśli nie uczcisz Jego Syna, jeśli nie oddasz Jego Synowi swego życia, to stracisz je. Jeśli oddasz, zyskasz je. Jak je oddać? To już mówiliśmy. To jest proste, po prostu oddajesz i więcej już nie zabierasz. Naprawdę to jest proste, to jest dla prostaczków, to nie jest dla uczonych. Jeżeli ja rozumiem, że On potrafi pokierować mną, a ja nie: Masz Panie. Jezus czeka. On mówi, że pomoże wszystkim, którzy przychodzą i potrzebują Go. Nie musisz pójść do nieba, żeby zgłosić się i w niebie powiedzieć. Tu na tej ziemi możesz po prostu powiedzieć Mu to, co jest prawdą. A jeżeli już oddałeś Mu swoje życie, czy oddałaś swoje życie, to też czynisz to codziennie. Bo nie chcesz po tygodniu zabrać je z powrotem, bo już było fajnie; ‘teraz ja, Panie, pobawię się trochę’. Ale rozumiesz, że od początku do końca. Jezus mówi: Kto wytrwa do końca, ten będzie uratowany, będzie zbawiony.

Poznawajmy Pana, kochajmy Pana Jezusa, cieszmy się Panem Jezusem. Mamy złe doświadczenia, mówiliśmy o tym. Religia wniosła w nas złe doświadczenia, religia wniosła w nas to, że my robimy coś dla Boga, potem doznajemy, że my coś zrobiliśmy dla Niego i On powinien być zadowolony, a my dalej robimy coś dla siebie i po swojemu. To jest religia. Podczas gdy kiedy przyszedł Jezus Chrystus, to już nic nie robimy dla siebie i po swojemu, tylko wszystko po Bożemu i dla Boga. Amen.

Jan 14:23