19 10 2024 wieczorne. Marian – Największa próba i przygotowanie się do niej cz 2

 

 

19 10 2024 wieczorne. Marian – Największa próba i przygotowanie się do niej cz 2

 

 

Czy już gotowi? Czy już trochę poćwiczyliście w rozmowach wzajemnych? A to jest poważna rzecz, gdyż chodzi o całą wieczność, gdzie pójdziemy. Zobaczcie jak bardzo apostołowie zajmowali się tym, jak Pan Jezus bardzo zajmował się tym, skoro mówił: „Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż”, to weź swoją śmierć, „idź za Mną, naśladuj Mnie.” To jest ważne więc. Aby dotrzeć do domu Ojca, to my musimy umrzeć. Aby iść prawidłowo, my musimy skończyć nasze kombinowanie. Czy wiecie o tym? Ja wiem, że tam gdzie ja kombinuję, tam jest problem. Nigdzie nie zrobiłem czegoś tak, żeby Bóg był zadowolony. A ty? My możemy więc przeszkodzić sobie wejść do wieczności i trzeba nas wyeliminować. Dlatego Jezus mówił, że jeżeli nie znienawidzisz siebie samego, czy siebie samej, to nie będziesz mógł być Moim uczniem. Rozumiemy. To jest logiczne, taka jest rzeczywistość.

Apostoł w Liście do Kolosan 3, 5 pisze: „Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego”. On pisze więc o tym dokładnie - umartwiajmy to, co w nas jest ziemskiego. Potrzeba żeby ktoś mnie pochwalił - to jest ziemskie; wtedy będę bardziej doceniony i będę czuł się lepiej, jak ktoś mnie pochwali. To jest ziemskie. Nie potrzebuję pochwał, potrzebuję być martwym. Nie tak, żeby ktoś pochwalił: A, to jest całkiem ciekawy człowiek. Wcale nie ciekawy. Ciekawy jest Chrystus. Chodzi o to, żebyśmy zrozumieli. Czy nie jest tak, czy nie byłoby pięknie, gdybyśmy wszyscy byli martwi? Same piękne rzeczy. Chrystus ożywiający nas, miłujemy się nawzajem, cieszymy się sobą, mąż wraca do domu, kochająca żona widzi kochającego męża, dzieci widzą kochających rodziców, rodzice widzą kochające dzieci. Wszystko pięknie, agape na ziemi, uczta zadowolenia. Wchodzi ktoś obcy i mówi: Na ziemi takie coś jeszcze jest w ogóle? Chrystus musi być zadziwiający. A jak ktoś powie: U nas jest trochę gorzej, ale też nie jest tak źle - to trochę mało.

Paweł tutaj opisuje co umartwiać, co trzeba usuwać: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość, chciwość, która jest bałwochwalstwem, itd., itd. Mamy więc te wszystkie elementy, które są wytworzone przez nasze odstępstwo od Boga, jak żeśmy zdeprawowali się jako ludzie, że nawet wspaniałe prawo nie było w stanie wyregulować nas, żebyśmy opuścili tą deprawację. I tak żeśmy deprawowali się nawzajem pod wspaniałym Bożym prawem, pod zakonem, gdzie prawo naprawdę jest bardzo wyśmienite. Można więc powiedzieć, żeby ludzie czegoś nauczyli się w jaki sposób funkcjonować razem, jak wspierać się, czy pomagać, jak odpoczywać. Wszystko tam było, tylko, że człowiek nie był zdolny, aby to czynić.

Mamy więc pewność, że chodzi o to, że mamy codziennie umierać, mamy nie żyć my, lecz ma żyć w nas Chrystus Jezus. I żebyśmy mogli to w ogóle praktykować, to musiał być ktoś, kto potrafił pokonać śmierć na tej ziemi. Musiał pojawić się tu ktoś, kto nigdy nie zgrzeszył, i który gdy umarł, mógł opuścić śmierć idąc dalej. I to jest Jezus Chrystus. Dlatego dziękujemy Bogu za to, że w Jezusie Chrystusie i my umarliśmy, abyśmy już nie żyli my, żeby żył w nas Chrystus. Paweł mówi, że to jest jego zadowoleniem, szczęściem, że na krzyżu on umarł dla świata, a świat umarł dla niego i że już nie żyje on, ale żyje w nim Jezus Chrystus.

Mamy więc świadomość. Musimy to koniecznie zrozumieć. Nasze chrześcijaństwo rozbije się o nas. Nie damy szansy, żeby było lepiej, my nie damy szansy, żeby było lepiej. My sobie nie damy szansy dlatego, że my nie robimy tego co chce Bóg. My sprzeciwiamy się więc sposobowi rozwiązania naszego problemu przez Boga i próbujemy Boga przekonać, że my potrafimy zrobić coś, co Jego zadowoli. Nie potrafimy zrobić nic, co Boga zadowoli. Dlatego Bóg skazał nas na śmierć. Nie raz już mówiliśmy, że kiedy nosisz ten wyrok śmierci w swoim myśleniu, w swoim mówieniu, w swoim działaniu - nie ja, lecz Chrystus; czy jemy czy pijemy, już nie my, lecz Chrystus. Zobaczcie jakie to jest ważne dla mnie i dla ciebie, żeby też tak było.

Kiedy tak myślałem o tym, to człowiek musiał nabrać zaufania do Boga, że Bóg jest w stanie poradzić sobie w różnych sytuacjach, na które człowiek napotyka. Nieraz ocieraliśmy się o takie czy inne wydarzenia i doznaliśmy, że Bóg nam pomógł. Nabieraliśmy więc zaufania, że skoro mógł pomóc nam w tym, to może pomóc też i w tamtym. Bóg buduje sferę zaufania do Siebie. Pamiętacie tych trzech młodzieńców, którzy opierają się najpotężniejszemu królowi na ziemi i mówią, że nie zrobią tego, co on chce dlatego, że ufają Bogu, należą do Boga. Są gotowi umrzeć, bo wtedy żyć będą. A gdyby wyparli się Go, wtedy zachowają życie, ale tak naprawdę umrą. Skończą życie. Woleli więc skończyć w płomieniach jeżeli nawet, ale nie wyprzeć się Boga. I to świadczy o tym, że bardziej bali się wyprzeć Boga niż umrzeć. To jest to zrozumienie człowieka, który bardziej boi się Boga niż śmierci, bo wie, że Bóg jest nad śmiercią. Bóg jest Bogiem, który jest życiem, a więc trwając w Nim mamy życie. W Nim wytrwać do końca w Jego Umiłowanym Synu, to znaczy mieć życia wieczne. I Bóg uratował tych trzech młodzieńców. Później widzimy Daniela w jaskini z lwami. I znowu wielki król przybiega rano i czy ten Bóg, któremu ufasz czy mógł cię uratować Danielu? Daniel mówi: Tak, uratował mnie. Pozamykał te paszcze lwom i one nie były w stanie zaatakować Daniela. Czy wierzysz w to? Czy myślisz, że to bajka? ‘A taką bajkę ktoś ułożył o Danielu i o jaskini z lwami, ale tak naprawę to abstrakcja, tak nie było, to tylko tak, żeby podbudować wiarę, że no, popatrzcie na Izraela jakich miał bohaterów’. Nie. To była prawda. Taka była rzeczywiście prawda. W Nowym Testamencie znajdujemy apostoła, który też pisze o paszczy lwiej, że Pan wyrwał go z paszczy lwa. Opowiada tez o tej sytuacji z ukamienowaniem, gdzie wywlekli go za miasto, pewni, że już nie żyje, a Bóg zachował jego życie. Apostoł myślał, że już koniec, a jednak zrozumiał, że Bóg decyduje o tym.

Bóg więc buduje zaufanie. Czy zwróciłeś uwagę, że Bóg w relacjach z tobą buduje zaufanie, że skoro On poradził sobie z takim doświadczeniem i z takim doświadczeniem, to też poradzi sobie ze śmiercią, bo to jest nasz najgorszy wróg. Czytamy w Biblii, że śmierć jest najgorszym wrogiem, bo śmierć oddziela od Boga. Pamiętacie Hiskiasza jak on płakał, kiedy dowiedział się, że ma umrzeć: Boże, wiernie Ci służyłem. Bóg mówi: Dobra, idź proroku i powiedz mu, że dostanie jeszcze piętnaście lat życia. Piętnaście lat szybko minęło. Szybko też zrobił coś, czego by nie zrobił, gdyby normalnie przyjął swoją śmierć. Czy to teraz czy piętnaście lat później, tak czy inaczej, po prostu zakończył swoje życie. W różnych więc sytuacjach - Łazarz, śmierć i wywołany z grobu. Wszędzie Pan buduje zaufanie. Uzdrowienia, Pan pokazuje - Jestem, zaufaj Mi, Ja cię przeprowadzę. Pamiętacie Psalm, w którym zapisane jest, że On prowadzi nas poza śmierć. Bóg więc buduje zaufanie. Czy doznajesz, że Bóg chce z tobą zbudować relacje, żebyś Mu ufał, żebyś ufała Mu i był pewnym, pewną, idąc w kierunku, że ty dzisiaj masz możliwość ćwiczyć się w tym, aby być umarłym, by kiedy wejdziesz w tą śmierć, być tam dzięki życiu Jezusa Chrystusa, jako zwycięzca nad śmiercią? Kiedy Bóg mówi o drodze do Swojego domu, mówi, że na tej drodze żaden lew nie grasuje. Tam nie ma żadnych lwów, nie ma niebezpieczeństwa. Sprawiedliwi, zadowoleni idą tą drogą. Ale tam wchodzisz przez krzyż, przez śmierć. Na wąską drogę przedostajemy się przez własną śmierć i przez nowe życie w Chrystusie Jezusie.

Kiedy spotykamy Joba, spotykamy go w doświadczeniu i on mówi: „Choćby mnie zabił, ufam.” On jest pewnym. Później twierdzi: „Lecz ja wiem, że jako ostatni nad grobem moim mój Odkupicie stanie”. On więc jest pewnym, że śmierć nie może go na zawsze oddzielić od Boga. On jest pewnym, że należy do Boga i Bóg jest Władcą nad wszystkim i choćby umarł, to i tak żyć będzie. Niesamowita pewność Boga! Kiedy codziennie umieramy, kiedy doświadczamy, że jesteśmy w stanie poradzić sobie w sytuacjach, w których wcześniej nie radziliśmy sobie, nabieramy siły, otuchy, że skoro tu Bóg poprowadził, tu poprowadził, to stajesz się coraz bardziej chętnym, chętną do bycia z Bogiem, zadowolonym, zadowoloną, cieszysz się. Kiedy spotykasz Pawła w Liście do Filipian, on mówi: Wolałbym już nie żyć. Śmierć jest dla mnie zyskiem. On nie boi się śmierci. On wręcz mówi, że śmierć jest zyskiem. Hiskiasz bał się, że to oddzieli go, a Paweł mówi, że nie, bo śmierć mnie nie oddzieli od Boga. Ten Boży człowiek nowego przymierza już inaczej stoi wobec śmierci.

Jak ty dzisiaj stoisz wobec śmierci? Czy jesteś gotowy, gotowa na śmierć? Czy dzisiaj nie żyjesz ty, lecz żyje w tobie Chrystus? To jest najważniejsze. W chrześcijaństwie nie liczy się to ile razy spotkaliśmy się, ile przeczytaliśmy, ile przemodlili, tylko czy my korzystamy z Ofiary Jezusa Chrystusa. Czy widzisz Pawła, który dobiega do końca i mówi: „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości”. On umiera. On wie, niedługo zabiją mnie, kończy się moje doświadczenie. Ale on wie, że wróci Jezus i on będzie razem z wszystkimi, z Jezusem. Jest spokojny, bo jest gotowy. On nie żyje, żyje w nim Chrystus. On może w każdej chwili umrzeć. Jest spokojny, bo on już nie żyje, przyjął już swoją śmierć. Nie możesz umierać dwa razy. Raz śmierć, a potem sąd. Apostoł więc przyjął już swoją śmierć. I ty, i ja musimy też mieć przyjętą swoją śmierć. My nie żyjemy. To co już nie raz mówiliśmy, że stare przeminęło. Kim byli wcześniej, nie obchodzi mnie, interesuje mnie to kim są teraz. Czy są należącymi do Jezusa, czy w Nim mają całą swoją nadzieję i pewność i pilnują codziennie, żeby to On żył w nich, a nie oni. Nie chcą być znowu skąpcami, nie chcą być złośliwymi, nie chcą być zawistnymi, nie chcą zdradzać, nie chcą, nie chcą, nie chcą. Chcą cieszyć się życiem Chrystusa, chcą wielbić Boga, mieć swobodny dostęp przed Boże Oblicze, rozmawiać z Ojcem jak ze swoim Ojcem w niebie, i wiedzieć, że nadchodzi dzień, kiedy zakończą swój bieg, albo wróci Jezus, i wrócę do domu Ojca. Niesamowite szczęście dzięki Jezusowi Chrystusowi! Ale codziennie ja muszę być gotowy przez to, że codziennie ja jestem martwy. Bo jeśli ja żyję i wejdę w śmierć, to idę do gehenny, ty też. Ale jeśli ja umarłem i w śmierć wchodzi Jezus żyjący we mnie, śmierć nie może nic zrobić. Dlatego też Jezus mówi, że kto zachowa Słowo Moje, śmierci nie ujrzy na wieki I to dla mnie i dla ciebie musi być rzeczą pewną. Nie będę już czytał, bo w wielu miejscach jest napisane: umartwiaj, umartwiaj, umartwiaj to, co w tobie jeszcze jest ziemskiego.

Księga Objawienia 20, 4-6: „I widziałem trony, i usiedli na nich ci, którym dano prawo sądu; widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat. Inni umarli nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie." Jak cudowny jest Bóg. Na ziemi jeszcze będzie tysiąc lat. Gdyby wszyscy wstali, to całe to zło, które żyło na ziemi, ci wszyscy ludzie, ci wszyscy, którzy mordowali, niszczyli, wyżynali, cokolwiek robili, gdyby oni wstali, wiecie co by było na tej ziemi? Nie ma więc dla nich możliwości wstać. Wstają tylko sprawiedliwi. Jacyś ludzie zostają na tej ziemi, ale nie powstają ci złoczyńcy, którzy tyle zła już narobili. "Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat." A potem i całą wieczność. Bo kiedy już ta ziemia i to niebo przeminą, wtedy Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię, i tam śmierci już nie będzie.

Jak ważne jest więc to, żeby mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Żeby mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu, to ja muszę już teraz nie żyć. Życzę powodzenie, żebyś to nie żył ty, nie żyła ty. O to tu chodzi. To jest ewangelia. Krzyż jest po to, żebyśmy nie żyli my, ale żeby żył Chrystus. Rozumiesz? Dopiero Chrystus tworzy Ciało. Gdy nie my, lecz Chrystus, tworzy się Ciało Chrystusa, wtedy wszędzie jest Chrystus, mieszka w nas Chrystus. Może nam wydarzyć się, że możemy gdzieś jeszcze zrobić coś my, to będzie na pewno grzech, co my zrobimy, to będzie grzech, i można z tego oczyścić się. To jest dopuszczalne. Ale niedopuszczalne jest, żebyśmy my żyli bez Jezusa. To jest katastrofa. Nic dobrego z tego nie będzie. Mnóstwo wierzących tak poginęło.

Pamiętacie Księgę Objawienia, List do Laodycei i Pan Jezus mówi: Wydaje ci się, że jesteś bogaty, a jesteś biedny, wydaje ci się, że widzisz, a jesteś ślepy. Wydaje ci się, że słyszysz, a jesteś głuchy. Zobacz jak wiele straciłeś. Oto stoję u drzwi i kołaczę, otwórz, a będziemy wieczerzać. Znowu Jezus mówi, że beze Mnie nic nie znaczysz, dalej jesteś starym człowiekiem. Tylko Ja mogę pomóc ci usunąć starego człowieka, żeby mógł żyć w tobie Chrystus, żeby mógł żyć Jezus. Niesamowita wymiana i niesamowite zbawienie jakie przysłał nam Bóg, żebyśmy my za życia umarli już, żebyśmy ćwiczyli się w umieraniu codziennie, codziennie; codziennie umierali my, a żeby żył w nas Chrystus. Na tym musi nam zależeć, bo wtedy rozumiemy, że my na pewno zepsujemy ten dzień, ale Chrystus na pewno nie zepsuje. My sobie nie damy rady, diabeł zaatakuje nas gdzieś, ale Chrystusa nie jest w stanie zaatakować. Wtedy jesteśmy spokojni, bo nie żyjemy my, lecz żyje w nas Chrystus. To jest to zalecane codzienne ćwiczenie własnego umierania. My może byśmy chcieli, żeby inni umarli i wtedy byłby nam łatwiej. Ale ci inni pokazują nam tylko, że my żyjemy. Dobrze, gdyby oni tez umarli, ale Paweł mówi: Co by to dało gdybym tylu ludziom mówił, a sam szkodę poniósł? Skoro ja bym gdzieś sobie pozostał.

1Koryntian 15,31. Paweł pisze tu właśnie o codziennym umieraniu, żeby było wiadome. "Tak ja codziennie umieram, bracia, jak jest prawdą, że wy jesteście chlubą naszą, którą mam w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. " Codziennie umieram, codziennie umartwiam tego swojego starego człowieka, abym to już nie żył ja, lecz żył we mnie Chrystus. Pamiętacie Księgę Kaznodziei Salomona jak on pisze o śmierci? Marność nad marnościami, umierasz i już nic więcej nie dzieje się, leżysz już. A kiedy apostoł Paweł pisze o śmierci, pisze, że śmierć jest dla mnie zyskiem. Tamten pisze po co starać się o to wszystko, skoro i tak umrzesz, wszystko zostawisz, i nie wiadomo kto po tobie będzie tym rządził. Paweł tym nie martwi się. Rozumiecie, jest olbrzymia różnica między starym a nowym przymierzem. Śmierć została już pokonana przez Jezusa. Po raz pierwszy śmierć przegrała. Teraz my idziemy i końcem tego wszystkiego jest to, co tez napisane jest w 15 rozdziale, kiedy przyjdzie Pan i zostaniemy przemienieni: „gdzież jest o śmierci zwycięstwo twoje?” My idziemy do domu Ojca. Chwała Bogu! To jest zwycięstwo, to jest ten hymn pochwalny. Gdzież jest twoje zwycięstwo? Nie jesteś w stanie zatrzymać nas. Jesteśmy żywi dzięki Chrystusowi. Cieszmy się, że Chrystus umarł na krzyżu. Nie my, bo my już nie mielibyśmy szansy wrócić, cokolwiek zrobić. A dzięki Ofierze Jezusa masz dzisiaj szansę żyć na ziemi i zrobić coś porządnego z tą swoją sprawą. Dzisiaj masz swoje wieczne życie w swoich własnych rękach. Bierzesz Biblię, bierzesz coś innego, korzystasz z tego czy z tamtego, wykorzystujesz czas, żeby sięgać po to co dobre, a nie po to co złe, żeby zaspokajać swoje serce tym, co buduje, a nie tym co rujnuje.

Czytaliśmy przy tych próbach, że ci, którzy myśleli o rzeczach ziemskich, odpadli. Bo jeśli chodzi o ziemskie rzeczy możesz mieć wszystko, co chcesz, naprawdę. To nie jest grzechem używać, tylko Paweł pisze jak to używać. Pamiętacie 1Koryntian 7, 29-31: "A to powiadam, bracia, czas, który pozostał, jest krótki; dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli;" To znaczy, że nie mają, to znaczy, że tak powinni żyć, żeby te żony nie odciągnęły ich od Chrystusa. "a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali; " Jeżeli płaczą nawet, to nie jest to tak porażające, że rozpada się człowiek, opuszcza Chrystusa. Po prostu dalej zostajesz przy Panu. "a ci, którzy się weselą, jakby się nie weselili; " Odwrócona sytuacja Tak samo ktoś dla zadowolenia może polecieć sobie w świat. "a ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali;" Uwolnieni więc, niczego ze sobą nie zabierzemy. "a ci, którzy używają tego świata, jakby go nie używali; przemija bowiem kształt tego świata." Apostoł Paweł pokazuje więc, że to wszystko ma swoje zakończenie, ale ci, którzy trwają w Chrystusie, nie mają zakończenia, żyją wiecznie.

Lepiej więc dzisiaj ćwiczyć się w umieraniu, żeby później żyć wiecznie z Bogiem, niż dzisiaj zapomnieć o umieraniu, żyć sobie po swojemu i nie być przygotowanymi na śmierć. A nie wiem jak umrę ja, a nie wiem jak umrzesz ty. Czy to będzie w cierpieniach, czy to będzie natychmiastowa śmieć. Nie wiemy jaka ona będzie. Ale wiemy na pewno, że gdy będziemy my martwi, a będzie żył w nas Jezus, to Pan Jezus przeprowadzi nas przez to w jaki sposób dojdziemy do ostatniego tchnienia. Wierzysz w to? Kiedy ufasz Mu co do życia, możesz być pewnym również co do śmierci. On nie zawodzi. Tak że wspaniała możliwość aby dzisiaj praktycznie ćwiczyć. Skoro już Salomon wiedział, że ci, którzy umarli, nie mają nic tutaj do działania pod słońcem, to dobrze jak my też nie mamy nic swego tu już do działania. Kiedy to wszystko może zrobić Pan, wtedy jesteśmy zwycięzcami, wtedy budujemy się na Boży dom, wtedy dzieją się prawdziwe Boże działania. I dlatego „Jezus miłuje wszystkich tych, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, abyśmy już nie żyli my, ale aby żył w nas Jezus Chrystus.”

Czy to jest zrozumiałe?  Proste. Nie mamy znać się już według ciała. Mamy znać się według Chrystusa. Historia twoja, moja skończyła się na krzyżu. Rozpoczęła się historia Chrystusa w tobie i we mnie. I tego chce Bóg. On chce, żebyśmy z tego właśnie korzystali. Niech więc Bóg będzie z tobą bracie i siostro w tym, aby każdy z nas okazał się zwycięzcą, żebyśmy nie wprowadzali siebie tam, gdzie ma być Chrystus. Wtedy zbór będzie w stanie prawidłowo wykorzystywać czas, kiedy zborownicy będą korzystać ze śmierci Jezusa w codzienności. Wtedy każde spotkanie będzie uczeniem się życia Chrystusa, a nie uczeniem się jak skończyć ze starym człowiekiem. Bo nie potrzeba uczyć nowego człowieka jak skończyć. Nowy człowiek uczy się jak żyć, jak funkcjonować, jak cieszyć się Panem, jak budować się, jak wygrywać w tej sprawie, jak przychodzić do Boga, jak oddawać Mu chwałę w duchu i prawdzie itd. Tego uczy się człowiek, który ma nowe urodzenie w Chrystusie Jezusie. A stary uczy się śmierci. Zapłatą za grzech jest śmierć, a darem łaski jest życie wieczne w Jezusie Chrystusie.

Bądź zdecydowany i zdecydowana, ważą się twoje losy. To nie jest zabawa, to jest dar Boży na dzisiaj, czas łaski, czas możliwości. Nigdy nie wiesz kiedy skończy się twoje życie, nigdy nie wiesz jak ono skończy się. Wielu ludzi dzisiaj nie obudziło się, wielu wstało, już zakończyło swoje życie. Myślę, że nikt nie był - a, jutro umrę,. Śmierć często przychodzi z zaskoczenia i człowiek może nie być gotowy, dlatego Pan nie chce, żebyśmy zginęli i chce, żebyśmy byli przygotowani. Może być tak, że będziesz długo umierać, żeby mieć czas na to, czy na to. Może być tak, że umrzesz. Nie radziłbym modlić się o szybką śmierć, ani o żadną śmierć. Ludzie mówią, żeby modlić się. W świecie to tak, mogą modlić się, Bóg nie raz może to im dać, bo Bóg daje, żeby tu na ziemi jeszcze jakoś im coś udogodnić, jeżeli w ogóle nie chcą żyć z Bogiem. Ale ty się nie módl o śmierć. Ty się módl o życie. Amen.

Jan 14:23