zgr 19 10 2024 Marian – Największa próba i przygotowanie się do niej cz 1
zgr 19 10 2024 Marian – Największa próba i przygotowanie się do niej cz 1
Chwała Bogu. Temat jest nam znany. Wczoraj zaczęliśmy go omawiać. Próba. Ludzie mają różne próby. Nim dojdzie do jakiegoś teatralnego wstępu, to najpierw wiele prób, wiele zmian, wiele różnych rzeczy, potem jest pierwszy występ. Jak my mamy popróbować, przepróbować, sprawdzić umieranie? Jak wypróbować najpierw to umieranie? Na przykład umarłbym dzisiaj, ale widzę, że nie jestem gotowy, to wracam do życia. Próbuję. Dopiero kiedy będę gotowy, wtedy powiem: Panie, już nie wracam. Czy jest to możliwe, że mogę popróbować sobie - umieram, ale patrzę, że jeszcze nie jestem gotowy, bo okazuje się, że niebo nie może mnie przyjąć, to wracam do życia. Mogę to zrobić sto razy, dwieście tysiąc, dwa tysiące, aż w końcu się uda. Nie. Raz śmierć, a potem sąd. Jak to teraz zrobić, żebym ja nie był znaleziony w złym stanie w dniu swojej śmierci? Jak to sprawdzić? Znam metodę. Mogę znowu zacytować 2Koryntian 5,14: „Pan Jezus miłuje wszystkich tych, którzy doszli do tego samego przekonani, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy”. Ta metoda więc dana jest nam od Boga. Codziennie możesz umierać dla siebie. Tak jak umrzesz kiedyś dla siebie, kiedy przyjdzie dzień twojej rzeczywistej śmierci. Codziennie możesz zobaczyć, czy jesteś gotowy na spotkanie z Bogiem, czy jesteś gotowa na spotkanie z Bogiem. Masz możliwość. Jest czas łaski. Nie zmarnujmy tego czasu, bo to jest naprawdę niesamowity czas, w którym my możemy przećwiczyć umieranie, bo śmierć kończy wszystko. Kłamca przestaje kłamać, złośliwy, złośliwa przestaje być złośliwą, czy złośliwym, zawistny przestaje być zawistnym. Śmierć kończy to wszystko. Był ktoś, kto wzbudził wojnę, wielu ludzi zostało zabitych, obozy, w których gazowano ludzi; ten człowiek nie żyje już. Stanie przed Bogiem i zda sprawę z tego w jakim stanie zakończył swoje życie.
Jedną z tych rzeczy, które są marnotrawstwem jest czas, który mamy od Boga. Bóg nie nawrócił nas w ostatniej sekundzie życia. Dał nam czas, abyśmy mogli przećwiczyć sobie nasze umieranie - jak ja umieram dla złości? jak ja umieram dla zawiści? jak ja umieram dla pożądliwości? jak ja umieram? Rozumiecie, gdy dzisiaj nie umarłem dla zawiści, to gdy umrę z zawiścią, stanę przed Bogiem i On nie przyjmie mnie do Swojej wieczności. Wiem już więc, że nie jestem gotowy umrzeć i stanąć przed Bogiem, już wiem. Nie zmarnujmy tego czasu, który podarował nam Bóg. Naprawdę, ćwiczmy to codziennie. Ćwiczmy codziennie to, gdy wróg próbuje nastawiać nas na drugiego. Umarłego możesz nastawiać na drugiego i mówić ile on złych rzeczy narobił ci; jego już nic nie ruszy. Sprawdź czy to cię nie rusza. Zobacz jak działa na ciebie coś, co wcześniej powodowało, że musiałeś, musiałaś zgrzeszyć, a dzisiaj już nie powoduje tego.
Czy jesteś martwy, czy jesteś martwa? Dzisiaj możesz jeszcze to zmienić. Apostoł pisze: Wiecie bracia, ja codziennie umieram. Dlaczego on w ogóle takie rzeczy pisze? On codziennie umiera. On nie jest głupi, wie, że nie chce być znaleziony głupcem. On codziennie umiera, bo gdyby przyszedł ten dzień śmierci, żeby był naprawdę martwy, żeby to był Chrystus, a nie Saul, grzesznik. On nie chce wejść w śmierć nieprzygotowany. On ćwiczy codziennie; tak umartwiam i ujarzmiam to, co cielesne, abym nie był znaleziony w złym stanie. Rozumiecie, że całą naszą finalną próbą jest nasz ostatni oddech. To jest ta największa próba, w którą musimy wejść. I jak my w to wejdziemy? Jak dobrze, że Bóg dał nam czas i możliwość przećwiczenia sobie tego już na ziemi. Kiedy żona cię złości, czy jesteś gotowy umrzeć dla złości i czynić dobro swojej żonie mimo tego, że dalej cię złości? A ty jesteś martwy dla złości, bo umarłeś w Chrystusie. Albo ty, żono, gdy mąż cię złości, czy jesteś gotowa umrzeć dla złości i nie dać się wprowadzić w złość? Czy chcesz to przećwiczyć?!
Kochani, nie narzekaj, gdy przechodzisz próby. Nie narzekaj na złośliwego męża, na złośliwą żonę. Przeżywasz próbę - co zrobisz? Może dziwnie to powiedzieć, ale oni naprawdę pomagają ci zrozumieć czy jesteś gotowy, czy jesteś gotowa. Źle, gdy oni później staną z tym przed Bogiem. Kiedy ktoś kogoś naraża na grzech, odpowie przed Bogiem. Ale dla ciebie jest to próba czy jesteś martwy, czy jesteś martwa. Ktoś o tobie źle powiedział, czy już myślisz jak się odegrać; odnajdę coś w życiu tego człowieka i też powiem coś złego na tego człowieka. Czy jesteś martwy i nie masz nic takiego? Choćbyś nawet miał, to nie użyjesz tego, ponieważ jesteś martwy. Ćwiczysz właśnie umieranie. Niesamowite, co Bóg okazuje. To jest niesamowity Bóg! Ten złoczyńca na krzyżu umarł, nim umarł. On już to przećwiczył. Zrezygnował z tego życia i wspomniał: „Panie, wspomnij na mnie gdy wejdziesz do Królestwa Swego.” Zaprawdę, my jesteśmy winni, ale On nie! Chwała Bogu! Niesamowita łaska Boga sięga bardzo szeroko, bardzo szeroko.
Czy dążysz do pokoju ze wszystkimi? Jeśli nie, nie jesteś gotowy, nie jesteś gotowa. Musisz przećwiczyć, gdy ktoś czyni ci zło, uczyń mu dobro, miłuj nieprzyjaciół swoich i czyń im dobro, nakarm ich, napój ich, a tak będzie wiadomo, że jesteś martwy, jesteś martwa. Nie rób tego z zaciśniętymi zębami, bo to jeszcze nie śmierć. Umarły nie zaciska zębów, mimika już nic tam nie robi. Czy dobry temat? Myślę, że słabo przećwiczony, tak że trzeba dobrze wykorzystać czas, żeby nie zmarnować; tyle ile jeszcze ty go masz, ile ja mam, bo tego nie wiemy. Ta największa próba jest przed nami. Dlatego my przez cały czas jesteśmy ćwiczeni, żeby nie wejść głupio w tą próbę. I za najwyższy zaszczy to sobie poczytuj, gdy Bóg dzisiaj próbuje cię, nie zostawiając ciebie na dzień twojej śmierci, ale dzisiaj pozwala ci umrzeć. Jezus mówi, że jeśli nie wyprzesz się siebie, nie weźmiesz swego krzyża, a idziesz za Nim, nie nauczysz się niczego od Niego. Jezus więc też mówi, że codziennie masz umrzeć, że codziennie masz przeżyć własną śmierć. Kochani, to jest najlepsze, co było dla nas powiedziane. Przecież my wiemy co my potrafimy zrobić jako żywi, ile szkód sobie i innym narobić.
Jak przećwiczyć więc zwycięstwo nad śmiercią? Jak przećwiczyć to, że wchodzę w śmierć jako zwycięzca, ty wchodzisz w śmierć jako zwycięzca? Jezus mówi: „Zwycięzcy będą tam, gdzie Ja jestem.” Wykorzystaj więc czas, nie bądź głupcem, nie bądź głupią, która marnuje czas swego nawiedzenia. Wykorzystaj go dobrze, umartwiaj to, co cielesne, a korzystaj z tego życia Jezusa, żeby żyć dla Boga, a nie żyć już dla cielesnych rzeczy, dla wydarzeń, dla obiekcji, dla nastawienia, dla wykorzystania czegoś, żeby może o kimś tak czy tak powiedzieć. Jakkolwiek coś zrobić, żeby nie było ku dobremu, ale ku złemu. Tak żyją grzesznicy. Niesamowita prawda. Czy rozumiesz to? Czy będziesz ćwiczyć się? Niestety, tak jak było powiedziane, że wielu nie ćwiczy się w tym i dlatego dalej żyją, i dlatego dalej przynoszą problemy. Trudno jest połączyć coś świętego z grzesznym. To nie daje połączyć się. Nie wiem czy ktoś próbował połączyć wodę z ogniem? Tak ciężko łączy się, coś musi ustąpić, albo woda wyparować, albo ogień zgasnąć.
Księga Izajasza 53, 4: "Lecz On nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony". Jaka niesamowita prawda. On moje choroby poniósł na sobie, abym kiedyś tam w wieczności nigdy nie chorował. On zabrał przekleństwo grzesznika na Siebie, żeby dać mi szczęście uratowanego w niebie. Chwała Bogu! Tam mnie ani ząb nie zaboli, ani ucho nie będzie mnie boleć, ani oko, ani nic. Tam nie będzie już bólu, bo Jezus zaniósł to na krzyż. On musiał wszystko, co myśmy zrobili złego, zanieść na krzyż, abyśmy obumarłszy wraz z Nim, dla sprawiedliwości żyli. Niesamowity triumf krzyża! Niesamowite zwycięstwo.
Czy będziesz ćwiczyć umieranie? Wiecie, niektórzy ćwiczyli umieranie w inny sposób. Słyszeliśmy nieraz, że ludzie w świecie kupowali sobie trumnę, kupowali ubrania, stawali przed lustrem, chcieli wiedzieć jak będą wyglądać po śmierci. Kładli się do trumny, robili sobie zdjęcie, chcieli wiedzieć, czy będą atrakcyjni, żeby to czy tamto zrobić. Przygotowywali się do śmierci, ale w sposób cielesny, żeby inni patrząc na tego trupa powiedzieli: A ładnie jeszcze nawet wygląda. Różne opowieści o tym chodziły. Kiedyś listonosze roznosili emeryturę i jeden trafił akurat jak kobieta przygotowywała się. Wstała z tej trumny i goniła listonosza, żeby dostać swoją emeryturę. Ale ludzie w różny sposób ćwiczą, żeby dobrze wyglądać, potrzebują być przypudrowani, kupują sobie ubrania, robią wszystko, żeby przygotować się do śmierci. Ale to nie jest takie przygotowanie.
My potrzebujemy przygotować się biblijnie, prawdziwie. My też potrzebujemy mieć czystą szatę, potrzebujemy mieć czyste serce, czysty umysł, czyste ręce, czyste relacje, czyste usta. My potrzebujemy być przygotowani do śmierci. My wiemy, że to jest bardzo ważna próba i nie możemy stanąć do niej głupio. Nie może śmierć zaskoczyć nas, nie może śmierć ciebie zaskoczyć, musisz być zawsze gotowy, gotowa na to. Gdy wyjdziesz z domu i gdy wrócisz do domu, zawsze być gotowym na to, żeby wejść w to doświadczenie i pójść do domu Ojca. Umieraj więc codziennie. Umieraj codziennie dla wszystkiego, co zostało wyprodukowane przez grzech, umieraj dla złośliwych uwag, dla zawiści, dla niechęci, bo to przeszkodzi ci wejść, gdyż nic nieczystego nie wejdzie do wieczności. Wykorzystaj czas Boży człowieku, nie zmarnuj czasu swego nawiedzenia. Słowo Boże nawet mówi: „Wykupujcie czas, gdyż dni są złe”, gdyż to są niebezpieczne dni, gdzie łatwo można ugrzęznąć w jakimś złu, łatwo jest w coś wciągnąć się, łatwo jest oddzielić się od życia, od Chrystusa poprzez swoją cielesność. Czytamy o tym w Biblii, w wielu miejscach w starym jak i nowym przymierzu. Jest to napisane o wierzących ludziach, że stracili czas swego nawiedzenia, nie wykorzystali tego, co mówił do nich Bóg.
Chrystus więc musiał zanieść na krzyż wszystkie moje choroby, żebym więcej nie musiał chorować. Dzisiaj jeszcze mogę chorować, ale tam już nigdy. Dzisiaj żyję pośród ludzi. To też do Boga należy, czy na coś zachoruję czy nie. Nie wiem na ile jest to prawdą, ale kiedyś słyszałem, że na jakiejś wyspie panował tyfus, czy szkarlatyna, jakaś bardzo zaraźliwa choroba. I okazało się, że był tam jeden człowiek, który pomagał wszystkim i jego ta choroba nie dotykała. Był to wierzący człowiek. Później chcieli sprawdzić na jakiej zasadzie to się działo, że jego ta choroba nie dotykała, i zasiali tą chorobę na skórze jego ręki. Okazało się, że gdy patrzyli, to wszystkie bakterie ginęły w zetknięciu z jego skórą. Bóg może zabezpieczyć. Nie raz tego doświadczyłeś, czy ja doświadczyłem, że byliśmy w takim miejscu, że było niemożliwe, żebyśmy nie zachorowali. Nie zachorowaliśmy. Do Pana to należy. On choroby nasze poniósł. Niesamowity Chrystus. To On więc decyduje teraz czy pozwoli na coś w moim życiu czy nie.
Ewangelia Mateusza 8, 17. Czytamy o tym w Nowym Testamencie: "aby się spełniło, co przepowiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemoce nasze wziął na siebie i choroby nasze poniósł." Widzimy ilu uzdrawiał ludzi, wypędzał demony; to wszystko działo się. Jezus to czynił, On wziął to na Siebie. Uwalniał ludzi z niewoli chorób, na Jego Słowo to wszystko działo się i dzieje się dalej.
Czy będziesz dzisiaj ćwiczyć umieranie? Czy będziesz umierać dla sposobu życia tego świata, dla relacji między ludźmi. Kiedy idziecie na cmentarz, tam najgorsi wrogowie mogą leżeć obok siebie i w ogóle nie słychać ich. Tam kończą się wszystkie miłości, wszystkie zawiści, wszystkie gniewy. Mordercy leżą, już nikogo nie skrzywdzą. Ci, którzy pomagali, już nikomu nie pomogą. Czyż my nie mamy umrzeć dla morderstwa i dla pomocy bez Chrystusa? Te wszystkie nasze dobre uczynki to jak szata splugawiona. Myśleliśmy może, że jesteśmy lepsi od innych, a to wszystko było zanieczyszczone, brudne. Czy umrzemy dla złych relacji, żeby stać i żyć w miłości Chrystusa? Czy umrzemy dla tych ludzkich zniewag, gdzie ludzie nawzajem obrażają się, oskarżają się, śmieją się z siebie nawzajem, czy szydzą? Czy umrzemy dla tego wszystkiego tu teraz, na tej ziemi? Czy umrzemy dla złych odpowiedzi, dla niechęci, żeby komuś pomóc? Czy umrzemy dziś, na tej ziemi? Jezus był martwy dla tego wszystkiego. Szatan nie był w stanie w jakikolwiek sposób doprowadzić Go, żeby On zrobił coś, co my wszyscy robiliśmy. On był martwy dla świata, żywy dla Boga. Do mnie i do ciebie też dociera ta prawda, żebyśmy byli martwi dla świata i żywi dla Boga. Czy będziesz ćwiczyć to? Czy będziesz podchodzić tak, że nie dasz rady? Jest Krew Jezusa. Możesz przyjść, przeprosić Go i oczyścić się, i dalej próbować. Możesz dzisiaj próbować. Gdyby ci się nie udało, próbuj dalej. Walcz, dzisiaj jeszcze możesz. Gdy umrzesz, już nic nie zrobisz. Nie czekaj na dzień śmierci. Nie czekaj, kiedy już nie będziesz mógł czy mogła wrócić tutaj, żeby cokolwiek zmienić. Tak mówi Słowo Boże. Gdy człowiek umiera, już nie ma nic do działania tu pod tym słońcem na tej ziemi. Nie może nic zmienić ani na lepsze, ani na gorsze. Czy przejmiesz się tym, że właśnie dlatego jest czas łaski, dlatego Jezus za mnie i za ciebie umarł.
Ewangelia Marka 1, 34: "I uzdrowił wielu, których trapiły przeróżne choroby, i wypędził wiele demonów, ale nie pozwolił demonom mówić, bo go znali.” Wypędzał, usuwał, robił porządek. Niesamowity Chrystus. To On daje mnie i tobie nadzieję, ale nie zmarnujmy tej nadziei. Wykorzystujmy naprawdę ten czas. Słowo Boże mówi, że jeżeli brat ma coś przeciwko tobie i wiesz o tym, to idź, pojednaj się z bratem swoim, usuń przeszkodę nim przyjdziesz przed Sędziego. Umrzyj dla twardego karku, umrzyj dla honoru zepsutego człowieczeństwa, umrzyj dla wszelkiego zła, które spowodował grzech. Bóg chce widzieć to w tobie i we mnie. Jeszcze raz powtarzam, Jezus mówi, że nie będziemy w stanie uczyć się u Niego, jeśli nie zrobimy tego - codziennie nie wyprzemy się siebie i nie weźmiemy swojego krzyża. Nie zapominaj o tym ani ja, bo inaczej diabeł będzie nas codziennie wciągać w swoje igraszki. Codziennie będziemy poirytowani, złośliwi, niechętni, albo dziwnie szczęśliwi. Różne rzeczy mogą się dziać, ale to nie będzie czyste.
2Koryntian 4, 10-12: „Zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym ujawniło się." Już nie żyję ja, nie żyjesz ty. Czy będziesz codziennie praktycznie trzymać się tego z całego serca, będziesz nienawidzić swoje zepsute człowieczeństwo i będziesz kochać człowieczeństwo Chrystusa? Czy będziesz czynić to codziennie? Jeżeli będziesz tak ćwiczyć się w umieraniu, to wygrasz z diabłem, bo stanie ci się to codziennym nawykiem. I nawet nie będziesz musiał, czy musiała myśleć. Będziesz to czynić dlatego, że taka już będzie twoja charakterystyka, taka będzie już twoja natura, że nie żyjesz dla siebie, ale dla Pana. Dla siebie już umarłeś, dla siebie już umarłaś, a dzisiaj w tobie może żyć Chrystus. Niesamowita zamiana! Apostoł Paweł pisze więc o tym: 2Koryntian 4,11.12: „Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was”. Czy jestem już doskonały? mówi apostoł Paweł. Nie. Jeszcze nie jestem doskonały, dążę do doskonałości, dlatego korzystam z Ofiary Jezusa. A jeżeli korzystam z tej Ofiary Jezusa Chrystusa, to Jezus daje mi Swoją doskonałość. Jeśli nie korzystam, to tracę doskonałość Jezusa i pozostaję ze swoją niedoskonałością. Jeśli nie korzystam z lekarstwa, będę chory. Jeśli korzystam, będę zdrowy. Kto korzysta z Jezusa, ten może być zdrowy, ta może być zdrowa. Jak bardzo tego koniecznie potrzebujemy. Człowieka, który umarł, już nie napomnisz, już nie przypomnisz mu niczego, już nie będziesz mógł potępić, czy nie wiem co tam zrobić. Ani nie zachęcisz go do jakiegoś przestępstwa. Tego człowieka już nie ma, umarł. Niesamowite zwycięstwo nad diabłem! Uciekliśmy diabłu w Chrystusie i dopóki trwamy w śmierci Chrystusa, diabeł nic do nas nie ma, nic! Ale gdy wychodzimy ze śmierci, zaczynamy z powrotem żyć my, to już ma pełny dostęp. Pełno wierzących, którzy są poirytowani, złośliwi, zawistni, niechętni, noszący urazy, różne rzeczy. Zamknięci, zablokowani, albo nad wyraz zadowoleni. Cokolwiek to by nie było. Ale to nadal są ci zepsuci ludzie. Dla nich śmierć jest katastrofą. Jeżeli tak wejdą w śmierć, idą do gehenny. I to jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo, bardzo ważnym. Apostoł nawet modlił się, aby Chrystus przez wiarę mieszkał w serach naszych, a my ugruntowani, wkorzenieni w Nim. Pomyśl.
To jest próba. Naprawdę, musimy to sobie uzmysłowić. Wiem, że mogą być ciężkie próby, bardzo ciężkie próby. Mogą być próby, które dzieją się już latami. Mogą być takie próby. Modlisz się o to, by to zmieniło się, a to się nie zmienia. Może to właśnie ratuje ciebie i powoduje, że zbliżasz się do Boga, że diabeł nie ma jak cię podejść, bo stale myślisz o tym jak zrobić, żeby tam było inaczej, żeby było lepiej. I myślisz sobie, że może to jest moja tragedia, a może właśnie to jest twój wentyl bezpieczeństwa, przez który Bóg rozładowuje to, co diabeł chciałby w ciebie włożyć. Dlatego Jakub pisze, że dziękujcie za wszystko, dziękujcie gdy przechodzicie różnorodne, różne doświadczenia. Paweł pisze: „Za wszystko dziękujcie”. Piotr również – „Dziękujcie Bogu”.
Mamy więc doświadczenia, których możemy nie rozumieć, mogą wydawać się zbyt ciężkie, ale Słowo Boże mówi, że Bóg nie pozwoli, żebyś był doświadczany czy doświadczana ponad siły twoje. Zobacz, że zawsze daje ci wyjście i tym wyjściem jest Jezus. Gdy nauczysz się tego wyjścia, to będziesz w stanie wygrać z diabłem w kolejnych wydarzeniach. Ale najpierw musisz być wyćwiczony w pokonywaniu wroga. Oto zetrze szatana pod naszymi stopami. Kiedy? Kiedy będziemy posłuszni Bogu. Ażeby dojść do posłuszeństwa, to my musimy umierać, bo my z gruntu jesteśmy nieposłuszni, niechętni, nie chcemy, lub nie umiemy poddać się pod wolę Bożą. Śmierć jest tym Bożym wyjściem.
List do Rzymian 6,22.23: "Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć Zapłatą za grzech jest śmierć. "lecz darem” Tu jest dar. To nie ma nic wspólnego z zapłatą, to jest dar. „lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym." Zapłatą za grzech jest śmierć, ale dar Boży, który przyjęliśmy - Jezusa Chrystusa, w Nim jest życie. My z powodu grzechu mamy codziennie być martwi. Z powodu Chrystusa mamy prawo żyć. Zapłatą za grzech jest śmierć. Dobrze gdy my tą zapłatę codziennie przyjmujemy, aby codziennie wykorzystać tą zapłatę i być martwi dla grzechu, aby mógł żyć w nas Chrystus. Kiedy zgodziliśmy się z Bogiem, że gdy my w grzechach żyliśmy, On zmiłował się nad nami, posłał nam Syna - Boże, my przyjmujemy tą zapłatę, codziennie przyjmujemy zapłatę: grzesznik- śmierć, dar Boży - życie. Kiedy ja umieram, Bóg daje mi życie, kiedy ja nie umieram, nie dostaję życia. Codziennie więc muszę umrzeć, żeby przyjąć dar. Dlatego Paweł mówi, że ja codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus. Bóg tego właśnie od nas wymaga. Wtedy będzie powodzenie, bo powodzenie jest tylko w Chrystusie Jezusie, bo kto ma Syna, ma życie, ma życie. Później będziemy mówić jeszcze więcej.
Teraz otwórzmy List do Rzymian 6,1-11: „Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?” Jakże to może być? Skoro umarliśmy w Chrystusie dla grzechu, jeszcze w nim żyć mamy? Mamy żyć darem Bożym, Chrystusem, cieszyć się Chrystusem, a nie pozwalać sobie jeszcze na to, żeby pożyć sobie w grzechu dlatego, że jest łaska. Przenigdy! Nie będę żył w grzechu, nie chcę żyć w grzechu, mówi apostoł. Nienawidzę życia w grzechu, nienawidzę być pośród tych wszystkich złych rzeczy, nie chcę więcej krzywdzić żadnego człowieka. Chcę przyjąć łaskę, ten dar Boży, aby czynić prawdziwe dobro innym, aby Jezus był widoczny w moim codziennym życiu. Alleluja! Chwała Bogu, że jest taka możliwość na tej ziemi. "Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni?" Czy chrzest nad nami jest tylko wtedy kiedy byliśmy ochrzczeni, czy ten chrzest jest cały czas? Cały czas, w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni. Codziennie więc pamiętamy o chrzcie w Jego śmierć, codziennie pilnujemy swojej śmierci. Nie chcemy wrócić z powrotem, nie chcemy wrócić poprzez ten chrzest, tylko w odwrotnym kierunku! Tracąc Chrystusa na konto świata. Chcemy korzystać z tego, że Chrystus raz umarł i raz śmierć. "Pogrzebani tedy jesteśmy” Nie zgadzaj się na odkopywanie ciebie i sam nie bierz łopaty od diabła, żeby odkopywać swego starego człowieka i żeby między wierzącymi móc powiedzieć: No takim jestem. Nie rób tego! Nie bierz w ogóle jego narzędzi do rąk, nie kop przy jego chichotach, że odkopujesz coś, co jest przeklęte, za co Chrystus umarł. Pilnuj, umarłem, umarłam. Kocham Jezusa ponad swoje życie. To jest najważniejsze. Jeżeli chcesz kopać, to dokopuj się do Skały, do pełni Chrystusa w swoim codziennym życiu. "Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili." Czasami jest tak, że przychodzi do ciebie brat albo siostra z łopatą i chcą pokopać w twoim życiu, żeby odkopać trochę twego starego ja, na przykład mąż ze złośliwymi uwagami, albo żona, która ma pretensje do swojego męża, albo brat, który raptem chce powiedzieć ci, że ty wcale nie jesteś takim porządnym, tylko masz takie różne dziwne rzeczy w swoim życiu. Próbują łopatką wykopać. I co wtedy? Jeżeli naprawdę ćwiczysz się w umieraniu, kop ile chcesz, ja już nie jestem po tamtej stronie. Możesz na mnie mówić, możesz napluć, możesz wyzywać, możesz zrobić co chcesz, to już nie rusza mnie. Tamten człowiek umarł. Dzisiaj żyje Chrystus, a na Niego nic nie masz. Alleluja! Niech żyje Chrystus, to jest niesamowite! Pogrzebani więc. Nie daj, ani ty nie bierz łopaty, ani nie daj nawet bratu ani siostrze kopać w twoim starym życiu. Stare przeminęło. Jeżeli przychodzi z łopatą, chce pokopać, powiedz: Wyrzuć łopatę najpierw. Ty też musisz pamiętać o tym, że musisz codziennie być martwy, czy martwa. Bierz na siebie swój krzyż, idziemy razem za tym samym Panem.
„Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, Wiedząc to, że nasz stary człowiek;” Zobaczcie dlaczego apostoł ciśnie tak mocno ten temat. "został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione," Czy wierzysz w to? Unicestwiony jesteś, stary człowieku. Umarłeś stary człowieku! Umarłaś stary człowieku! Nie ma ciebie! Wierzysz w to? Nie ma ciebie! Wierzysz w to? Jak nie uwierzysz, to codziennie będziesz ty. A jak uwierzysz, że mnie już nie ma, Jezus umarł i ja z Nim umarłem, i codziennie pilnuję tego, że gdyby przyszła ta rzeczywista śmierć, to ja jestem gotowy. Mogę zacytować wam pewne miejsce: „Szczęśliwi wszyscy, którzy w Panu umierają, odpoczną od dzieł swoich.” No dobrze, myślisz, to chodzi o śmierć, wtedy odpocznę od dzieł swoich. Ale wróć z powrotem. I raptem jest jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego. „Starajcie się usilnie wejść do owego odpocznienia.” To co, staraj się usilnie o śmierć fizyczną? Czy staraj się usilnie by być martwym w ukrzyżowanym Chrystusie? O co masz usilnie starać się? Jak chcesz starać się usilnie o własną śmierć, to wystarczy; możesz otruć się, zarżnąć się, powiesić się i wejdziesz w odpocznienie. Czy o tym mówi Biblia? Nie. Mówi o śmierci w Chrystusie. Mówi więc: „Szczęśliwi wszyscy, którzy w Panu umierają,” odpoczną od swoich prac dzisiaj. I gdy przyjdzie ta rzeczywista śmierć, wejdą w całkowite odpocznienie, już bez możliwości zmiany tego stanu. Wytrwali do końca, są uratowani. Niesamowite.
Rzymian 7-11: "Kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy,” Jak to pogrzebowa mowa, pogrzeb i pogrzeb, krzyż, śmierć, pogrzebani, zakopani. Jak ten apostoł chce coś bardzo powiedzieć. "Wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga”. Koniec. Jedna śmierć, koniec. "Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” Mogę powiedzieć tak: Gdybym poszedł na cmentarz i zobaczył, o jest jakiś grób. A kto tam leży? O, Marian Łaszewski tam leży. No zobaczcie, napisane: Marian Łaszewski. Jeżeli na cmentarzu mogę zrozumieć, że tam leży ten człowiek, który żył na ziemi i leży teraz, to tak samo ta wizytówka tego, że jesteś martwy, jesteś martwa, musi być codziennie na tobie i każdy brat, każda siostra musi spojrzawszy na ciebie, powiedzieć: Martwy, martwa. Jaka była data twojej śmierci, przypomnij sobie. Moja była w kwietniu osiemdziesiątego piątego roku. Wtedy umarłem. A ty kiedy? Masz dalej tą tabliczkę, czy stoi krzyż z tabliczką? Umarł, nie żyje. I pilnujesz tego, żeby nigdy więcej za całego twojego życia nie wróciło do tego, że ty znowu zacząłeś żyć. Za wcześnie zmartwychwstałeś, zmartwychwstałaś, kiedy jeszcze świat tkwi w złym i znowu wpadasz w kłopoty i znowu stajesz się grzesznikiem i grzesznicą. Trwaj w śmierci do ostatniego swego tchnienia. A więc: "Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” Chwała Bogu. Ćwiczmy się więc w umieraniu. Amen.

