03.08.2024r. Marian - Drugi człowiek jest z nieba – cz.2

Drugi człowiek jest z nieba – cz.2

03.08.2024r. Marian

 

Chwała Bogu! Widzicie, człowiek się uczy, uczy i do poznania Prawdy dojść nie może. W czym tkwi problem, że ludzie uczą się, uczą i do poznania Prawdy dojść nie umieją? W tym, że to, co najważniejsze, zostaje odsunięte na bok. Ludzie się uczą biblijnych nauk, a nie uczą się Prawdy, nie uczą się Jezusa Chrystusa, cała Prawda to Chrystus. Jeżeli znasz Chrystusa, wtedy możesz się uczyć dalszych części życia Chrystusa tu na ziemi. A jeżeli nie masz Chrystusa jako swojego najwyższego Szczęścia, najwyższego Skarbu, tak jak Paweł mówi: jeśli nie miłujesz Chrystusa, bądź przeklęty. Wszystko zaczyna się od miłości Chrystusa, Ewangelia wskazuje na Obiekt miłości. To jest pierwszy Ktoś, kto rozsądził sprawę całej ziemi. Wiecie, na czym polega to rozsądzenie? Bo wcześniej każdy mógł sobie myśleć: a może to jest dobre, a może to jest dobre, a może tamto jest dobre, i każdy mógł się czuć dobrym. Ja mam takie dobro, ja potrafię na przykład nie kłamać, a ja potrafię nie kraść. Ty kradniesz, ja kłamię, ale ty masz swoje dobro, ja mam swoje dobro, ja nigdy bym nie ukradł, a ja nigdy bym nie okłamał. Tak mówią ludzie, czy nie? Ja bym tego nigdy nie zrobił, ale co innego robią. Mają swoje dobro i to dobro mówi o nich, że oni są naprawdę takimi dobrymi ludźmi. Jezus to wszystko rozbił w proch.

A więc Ewangelia zaczyna się od Jezusa, inaczej niczego się nikt nie nauczy, jeżeli nie będzie kochać Jezusa, jeśli nie pokocha tego, kim jest Ten, w którym przyszło do nas Boże dobro. Mnóstwo ludzi słucha Słowa Bożego i zobaczcie, co się dzieje. Nic to nie zrobi, to tak, jakby siać zupełnie nie na tą ziemię. Ziemia musi być zakochana w Chrystusie, wtedy każde ziarno wpadnie na ziemię, ona je zachowa, to ziarno, bo kocha Jezusa, chce być jak Jezus, zależy jej na tym, jest gotowa zniżyć się, dać się podeptać, aby być tylko miękką, poddaną pod Słowo Boże. I zdaje sobie sprawę, że kiedy się uniży, wtedy tak naprawdę jest w stanie pojąć, po co przyszedł Chrystus. Nic nie poradzimy sobie z ludźmi, naprawdę, ludzie będą wierzącymi, będą przychodzić, będą w zborach, będą żyli, będą się uczyli i umrą, i pójdą do gehenny, bo nie zmieniło się ich życie, nie przeszli z dobra ludzkiego do Bożego. A w Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. Opamiętajmy się i przestańmy grzeszyć, czym? Odsunięciem Chrystusa i próbowaniem nauczenia się innego człowieczeństwa, takiego lepszego.

Jakie masz twoje człowieczeństwo? W czym czujesz się lepszy od innych? To jest twój grzech, to jest twoje przekleństwo, samo dobro jest tylko w Chrystusie Jezusie. A więc zwróć uwagę, że dopóki Chrystus nie stoi przed oczami naszego serca, wszystko jest siane na próżno. Tak czy nie? Nic się nie zmienia, ludzie są dalej uparci, dalej zawzięci, dalej egoistyczni, dalej stawiający na swoim, uważający się za lepszych od innych. Niesamowite, chrześcijanie, a mają ten sam grzech, który jest w świecie, tylko ogładzony. Chrystus to zmienia, w końcu przyszedł Ktoś, kto jest doskonały, doskonały Syn Człowieczy, wypełnił doskonale wolę Swojego Niebiańskiego Ojca i poszedł do nieba, aby powiedzieć nam: pójdziecie też tam, jeśli będziecie jak Ja. Proste rozwiązanie, możesz robić, co chcesz, możesz się uczyć, czytać Biblię godzinami i pójdziesz do gehenny, bo tak robili faryzeusze i tak skończyli. Albo Jezus stanie się dla ciebie Tym, kogo chcesz naprawdę mieć, na którym ci naprawdę zależy, i wszystko odsuniesz na bok, wszystkie swoje ego, wszystkie swoje pyszne, dumne pomysły o sobie, usuniesz, zniszczysz, ukrzyżujesz, tak jest napisane? Oni ukrzyżowali siebie, aby nie przeszkadzać Chrystusowi. Oni zrozumieli, że tylko Chrystus może ich zbawić.

Czy ciebie zbawia ten zbór? Czy ciebie zbawia jakikolwiek zbór? Żaden zbór nie zbawił jeszcze żadnego człowieka, zbawia tylko Jeden, Chrystus Jezus. I można być w najlepszym zborze i pójść do gehenny, jeśli to nie będzie Chrystus. Jeżeli w twoim myśleniu, planie, zamyśle nie będzie: być jak On, uczyć się jak On się uniżył, uczyć się być sługą, być uniżonym człowiekiem na tej ziemi bez względu na to, ile o sobie myślisz, jeżeli się nie uniżysz, nigdy nie będziesz wywyższony. A więc tak naprawdę wszystko rozbije się o skałę samozadowolenia, jeśli nie zmiękczy tego prawdziwe zrozumienie, że moje człowieczeństwo jest dla mnie przekleństwem, i twoje też. Potrafimy sobie dogryźć, potrafimy różne złe rzeczy powiedzieć, to jest nasze człowieczeństwo, Chrystus taki nigdy nie był i nie będzie. Tak czy nie? Jedyny, który nigdy nie popełnił nic złego, niesamowity Chrystus. I dlatego Paweł mówi: niech będzie przeklęty każdy, który Go nie miłuje, któremu nie zależy na tym Chrystusie, bo nie da rady po prostu człowiek pójść ani kroczku, ani milimetra w kierunku Boga, jeśli to nie będzie Chrystus.

Zobaczcie, ilu jest ludzi, lata mijają chrześcijaństwa, oni są coraz bardziej dumni, coraz bardziej zawzięci, coraz bardziej uparci, umieją się posługiwać Słowem, potrafią wykazać, że ktoś błądzi, sami błądząc. Nic to nie pomoże. Ratuj się, póki jeszcze jest czas, jest Jezus, jest Zbawiciel, jest Jezus, jest Ten prawdziwy Jezus. On musi się stać Centrum twoich wszystkich pragnień tu na ziemi. Tego chciał Ojciec, po to Go posłał. My nie mieliśmy nikogo, na kim moglibyśmy się oprzeć, Ojciec posłał nam Syna i mówi: oto Mój Syn umiłowany, na Nim możecie budować i wszystko będzie doskonałe. Weź się zastanów, czy chcesz spędzić chrześcijańskie życie, pętając się, czy chcesz iść w Chrystusie, czyniąc Boże dobro? Czy chcesz kochać ludzi i wrogów nawet, czy chcesz kochać samego siebie i myśleć tylko o swoich dobrach, o swoich zadowoleniach, o swoim powodzeniu? Myśleć tylko o sobie, żeby mi było dobrze? Czy taki był Jezus? Czy taki Jezus przyszedł na ziemię? Gdyby taki przyszedł, to co by z nami było? Wszyscy żylibyśmy dla siebie, nikt nie chciałby żyć dla kogoś, myślelibyśmy tylko, aby mi było dobrze. Tak czy nie? Aby mi było wygodnie, a ktoś niech sobie radzi. Czy Jezus był taki? Czy przyszedł i było Mu wygodnie spać gdzieś tam? Nie miał wygodnego łóżka, często był bardzo zmęczony z powodu ciebie i mnie, tak nas pokochał, i uczynił się Drogą dla mnie i dla ciebie. Stracimy czas, rozumiecie, zginiemy w gehennie, jeśli to nie będzie Chrystus, jeśli nie będziemy mieli w planach tylko jednego: być jak On – poza tym reszta się nie liczy. Jeżeli czytam Biblię, to po to, by być jak On, nie obchodzi mnie, że ona mówi coś przeciwko temu wyznaniu, tamtemu wyznaniu. Nie obchodzi mnie to, jak ona stawia jakieś wyznanie w złym świetle, obchodzi mnie, jak ona stawia mnie, czy ja jestem godny pomyśleć o sobie, że idę przez Ciało Chrystusa do domu Ojca, czy ja jestem godny być dzieckiem Boga? Czy ja myślę o Bogu, czy o sobie? Czy myślę o zadowoleniu Boga, czy o zadowoleniu samego siebie?

Widzicie, chrześcijaństwo polega na oferowaniu zadowolenia ludziom, a Chrystus przyszedł i powiedział: zadowolenie należy się Ojcu. Jeśli nie zrobisz tego, co mówię, twoje chrześcijaństwo zaprowadzi cię do gehenny. Nic ci nie pomogą te lata spędzone z Biblią, z modlitwą, nic, finałem jest gehenna. Bo jest tylko jedna Droga do Boga, przez Ciało jednego Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa, nie ma innej drogi. O tym mówimy, mówiliśmy przez cały obóz, zobaczcie, jaki ten stary człowiek jest twardy, waliłem w niego młotem, kruszyłem go różnymi rzeczami i zobaczcie, że się ostał i żyje dalej, i dalej próbuje po swojemu robić chrześcijańskie życie. Niesamowity stary człowiek, jaki on jest silny, ile byś go nie uderzał Słowem, oświetlał jego życie światłem, on dalej chytrze przesmyknie się i znowuż podniesie głowę za chwilę. Na niego jedyny skuteczny środek to jest tylko krzyż. Słowo Boże go nie skruszy, najlepsze kazanie go nie zmieni, wszelka modlitwa nic nie pomoże – tylko krzyż. Jak nie będzie krzyża, to wiesz sam, jak szybko on rusza do akcji, jak szybko on znowuż ma pretensje, żale i jak szybko nastawia się negatywnie, a to do tego, a to do tamtego. Po najlepszym, jakby nawet był tu Pan Jezus, siedziałby z nami, rozmawiałby z nami, no i po rozmowie my byśmy powiedzieli: oj, Panie Jezu, przecież Ojciec nas kocha, a Ty tak mówisz o jakimś krzyżu, że bez krzyża to my za Tobą nie możemy iść, bo nie będziemy Twoimi uczniami, przecież mówiłeś, że nas Ojciec kocha, my swoje dzieci kochamy i nie kładziemy na nie krzyża, chcemy im dobro czynić, kupujemy im ciasteczka, jakieś słodycze, zabawki, najlepsze ubrania. No przecież, skoro my, rodzice, tak dbamy o swoje dzieci, to Niebiański Ojciec na pewno jeszcze lepiej o nas dba, a Ty mówisz o jakimś krzyżu. Panie Jezu, pomyśl, przecież Ojciec źle wygląda w tych słowach, co Ty mówisz. Tak? Tak wielu myśli niestety i nie chcą krzyża dlatego, że uważają, że krzyż to jest po prostu koniec, a ja chcę żyć, ja chcę żyć po swojemu. A widzicie, Jezus przyszedł i wszystko zostało ustalone, wszyscy mają żyć po Chrystusowemu, Ojciec rozwiązał naszą sprawę całkowicie – Jeden i wszyscy do Niego podobni.

Ja nie myślę zmieniać Ewangelii, taka jest Ewangelia, to głosili apostołowie. Bez znaczenia, gdzie się urodziłeś, wszyscy umarliśmy w Chrystusie, aby w Nim powstać do nowego życia i być do Niego podobni. To jest Ewangelia. Jak chcesz religii, to możesz sobie słuchać kazań, możesz wymyślać, możesz różne rzeczy robić, czytać Biblię, modlić się, twoja sprawa. Ale kiedy przyjdziesz stanąć przed Panem, to obudzisz się przy drugim zmartwychwstaniu na sąd. Bo Jezus mówi: kto czyni bezprawie, nie znam go, a bezprawiem jest nie żyć dzięki Jezusowi, moi drodzy. Bo Duch Święty przekonuje świat o grzechu, że nie uwierzyli w Jezusa, to znaczy nie żyć dzięki Jezusowi, to znaczy żyć, dalej wierząc w coś, swoje widzenia, a nie w to, kim jest Chrystus Jezus. A więc dla mnie i dla ciebie jedyną nadzieją jest Chrystus Jezus, czyż nie? Jedyną nadzieją jest tylko Chrystus Jezus. Dlatego my musimy skończyć z naszym „ja”, bo nie ma innej możliwości dostać się do domu Ojca, jak tylko przez Chrystusa. A więc musimy przerwać nasze szukanie własnej chwały, i wielu padnie, rozbije się, wiecie o kogo? Jak Słowo Boże mówi, wiecie o kogo się potykają chrześcijanie? – O Chrystusa, i przewracają się, i giną, bo nie chcą Go, bo nie chcą Jezusa, chcą religii, chcą zgromadzeń, a nie chcą Jezusa. A On tylko może nas zbawić, ciebie i mnie, życie Jezusa wprowadza nas do wieczności, ono jest światłością naszą.

Czy chcesz Jezusa? Jezus cię doprowadzi do takiego poziomu, że będziesz cieszyć się, że w ogóle możesz cokolwiek zrobić dla Jego chwały. Będzie cię cieszyć, jak apostoła Pawła, że to, co mogę zrobić w Chrystusie, to mnie zadowala, a co mnie to kosztuje, to mnie już nie obchodzi, że mogę w ogóle cokolwiek zrobić dzięki Jezusowi. Dla niego to było ogromne szczęście, to był uniżony człowiek, który powiedział: chlubą dla mnie jest to, że ja umarłem na krzyżu dla świata, a świat umarł dla mnie na krzyżu. Pamiętaj, jeśli to nie będzie Chrystus, nie wygrasz bitwy z diabłem, bo tylko Chrystus wygrał bitwę z diabłem. Jeżeli to będzie twoja religia, lepsza od innych może, ale nadal żyjąca w upadłości, diabeł ma cię dalej po swojej stronie. Jezus jedynie zbawia, musimy to rozumieć, nie ma zbawienia poza Jezusem Chrystusem, On jest jedynym miejscem zbawienia, w Nim mamy żyć i w Nim owocować. Ojciec chce nas oczyszczać, abyśmy obfitszy owoc wydawali, ale to musi być Chrystus, nie my, to musi być Chrystus w nas – Nadzieja Chwały.

A więc, ile można walić w tego starego człowieka? Na każdym zgromadzeniu trzeba brać młot Bożego Słowa i najpierw walić w starego, że może padnie i da szansę człowiekowi posłuchać Ewangelii o Jezusie Chrystusie, a nie tylko myśleć o sobie: o, to mi pasuje, a to nie pasuje, dobra, to już wyrzucam, to biorę. Stary człowiek zawsze bierze to, co mu pasuje, a co nie pasuje, to krzyż nie pasuje, na bok. Uzdrowienie – o, to pasuje, to mogę przyjąć, wszyscy mnie mają miłować – tak, to mi się podoba, a ja mam miłować wszystkich i nawet wrogów – no, nie za bardzo… A więc stary człowiek przebiera w tym wszystkim, nowy człowiek cieszy się, że może zrobić to, co chce Chrystus. Niesamowite zwycięstwo Chrystusa. Słuchajcie, On musi być dla mnie i dla ciebie najcenniejszy. Jeżeli On nie będzie najcenniejszy, nie uratujemy się. Widzieliście mnóstwo wierzących ludzi, oni się podnosili, a potem spadli i już leżą, i nic nie mogą zrobić, dlatego że to nie był Chrystus. Wielu wierzących ludzi nic nie wie o śmierci, uważają, że jak uwierzyli, to wystarczy, że będą pewne nauki przyjmować, pewne doktryny, i to już wystarczy, żeby byli uratowani. Nic nie wiedzą o śmierci w Chrystusie starego człowieka i tego starego człowieka karmią jakimiś tam ewangelicznymi przesłaniami, i on się trochę zmienia, trochę się reguluje.

Już kiedyś opowiadałem o pewnym moim znajomym, który bardzo przeklinał, taki był bardzo złośliwy, i wyjechał do swojej siostry do Szwajcarii, i był tam, nie pamiętam, pół roku, między pół roku a rokiem, wrócił baranek, ani słowa przekleństwa, spokojny, niesamowita zmiana. Ale minęło tylko parę miesięcy w Polsce i już walczył z policją, pijany, przeklinający, tylko to, że był w takim miejscu, gdzie ludzie zachowywali się inaczej, to go trochę zmieniło i ukształtowało, ale nie zmieniło jego natury. Tak samo my możemy między chrześcijanami zmienić się trochę, ale wystarczyłoby nas wpuścić tylko gdziekolwiek i już będziemy znowuż grzęznąć w świecie, w grzechu, w pożądliwościach ciała. A więc potrzeba Chrystusa, żeby to było na zawsze.

Czy jest to zrozumiałe? Od tego chciałbym zacząć, żebyśmy mieli tą pewność, że chodzi o Chrystusa w nas, a nie o nas żyjących sobie jak uważamy. Nie ma różnorodności w Kościele, naprawdę nie ma, to jest oszustwo, jest jednorodność, z jednego Nasienia jesteśmy wszyscy urodzeni, jeżeli jesteśmy dziećmi Boga, a tym Nasieniem jest Jego Syn, Jezus Chrystus. A więc nie ma różnorodności w Kościele, w Kościele jest jednorodność, wszyscy mamy jednego Ojca, niesamowite co? I wszyscy mamy to samo DNA – DNA Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, abyśmy byli doskonale jak On, niesamowita chwała. To dopiero rozwala nas, co? Rozkłada na łopatki i mówi: człowieku, z czym ty się porywasz? Do czego ty chcesz dostać się w tym swoim „ja”? Musisz mieć Chrystusa, aby zbliżać się do Boga, przez Niego dopiero możemy podchodzić z ufnością. A więc, jeżeli rozumiemy, że to musi być Chrystus, wtedy jest nadzieja, że będziemy patrzeć z nadzieją na Niego. I kiedy słyszymy Słowo Boże, to będziemy wiedzieć, że w Nim mamy to, aby tak żyć, aby tak postępować. Kościół potrzebuje miłości, ale Chrystusowej. Kościół potrzebuje radości, ale Chrystusowej. Kościół potrzebuje sprawiedliwości, ale Chrystusowej. To musi być wszystko Chrystus.

Otwórzmy na chwilę Księgę Jeremiasza 3 rozdział. I w sumie nie ma znaczenia, gdzie by się zaczynało zgromadzenie, ono powinno się zaczynać zawsze od krzyża. Tak, od krzyża, żeby najpierw ludziom przypomnieć, że człowiek nie osiągnie nic więcej, jak tylko gehennę, musi człowiek usunąć siebie, żeby móc usłyszeć, co Bóg mówi do człowieka. Jeżeli dzisiaj jesteś tu bez krzyża, Jezus mówi do ciebie: nie usłyszysz, nie zrozumiesz tego nauczania. Jeżeli jesteś tu dzisiaj z krzyżem, masz ten krzyż, albo teraz może, jak mówiłem, przypomniałeś sobie o krzyżu, że tam Chrystus umarł, a ty wraz z Nim, to usłyszysz, co On do ciebie mówi, i będzie to dla ciebie czymś bardzo cennym, bardzo ważnym. I tym 3 rozdziale od 21 wiersza:

„Słuchaj! Na wzgórzach słychać błagalny płacz synów izraelskich, że przewrotnie postępowali, zapomnieli Pana, swojego Boga. Zawróćcie, synowie odstępni, uleczę wasze odstępstwa! Oto jesteśmy, przychodzimy do Ciebie, bo Ty jesteś Panem, naszym Bogiem. Zaiste, ułudą jest pokładanie nadziei w pagórkach i wrzawa na górach…” Ile znacie zborów – dużo wrzawy, dużo hałasu, wydawałoby się wszystko byłoby, a czegoś brakuje – życia Jezusa brakuje. „…Zaiste, w Panu, Bogu naszym, jest zbawienie Izraela. Od młodości naszej hańbiący bożek pożerał owoc trudu naszych ojców, ich trzody i stada, ich synów i córki. Legnijmy w naszej hańbie, niech nas przykryje nasze upodlenie, gdyż przeciwko Panu, naszemu Bogu, zgrzeszyliśmy, my i nasi ojcowie, od naszej młodości aż do dnia dzisiejszego, a nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego! Jeżeli chcesz zawrócić, Izraelu – mówi Pan – to zawróć do Mnie; a jeżeli usuniesz swe obrzydliwości sprzed Mojego oblicza, nie będziesz się już tułał…” Ilu znasz tułających się chrześcijan? Tułają się i nie znają Drogi powrotu do Boga, chodzą w różnych sposobach, myśląc: a, ta nauka teraz pewno będzie dobra, a ta teraz będzie dobra… Nie ma dobrej nauki, jest dobry Bóg, który dał wspaniałego Syna jako Drogę powrotu do Siebie. Na tej drodze nawet głupi nie zbłądzi, sprawiedliwi tam chodzą, święci, zadowoleni ludzie, którzy są wdzięczni Bogu za Jezusa, śpiewają pieśń pochwalną, wdzięczności, że Bóg nie dał tego na naszych siłach ani mądrości, ale na Swoim wspaniałym Synu oparł naszą sprawiedliwość – Pan sprawiedliwością moją. Chwała Bogu za to. I to jest niesamowite zwycięstwo. „…Jeżeli chcesz zawrócić, Izraelu – mówi Pan – to zawróć do Mnie; a jeżeli usuniesz swe obrzydliwości sprzed Mojego oblicza, nie będziesz się już tułał. I jeżeli będziesz przysięgał: „Żyje Pan” szczerze, uczciwie i sprawiedliwie, wtedy narody będą sobie życzyć błogosławieństwa takiego jak twoje i tobą będą się chlubić. Bo tak mówi Pan do mężów judzkich i jeruzalemskich: Orzcie sobie ugór w nowy zagon, a nie siejcie między ciernie! Obrzeżcie się dla Pana i usuńcie nieobrzezki waszych serc, mężowie judzcy i mieszkańcy Jeruzalemu, aby Mój gniew nie wybuchł jak ogień i nie palił, a nikt by go nie ugasił z powodu waszych złych czynów!” (Jer. 3,21-4,4)

Doradzam wam przesiąść się z tego pojazdu „stary ulepszony wariant Adama/Ewy” do wspaniałego miejsca w Chrystusie Jezusie. Niesamowite miejsce chwały, niesamowity odpoczynek od wszystkich swoich dzieł, niesamowite odpocznienie ode mnie, od Mariana. Wiecie, jak jestem szczęśliwy, że wypoczywam od Mariana, jak jestem szczęśliwy, że ten stary Marian wisi na krzyżu martwy, a ja sobie tu stoję jako nowy człowiek i mówię wam o Chrystusie Jezusie, moim Zbawicielu, który mnie wyrwał z niewoli starego Mariana, wyrwał mnie, Marian trzymał mnie, a On mnie wyrwał, ukrzyżowawszy starego Mariana na krzyżu i powiedział: teraz żyj dla Mnie, Mój uczniu. A jakiem mam imię, to dowiem się, jak dojdę do domu Ojca. Marian umarł, w Chrystusie mam imię, jestem częścią Jego Ciała. Chwała Bogu! I to jest zbawienie, Chrystus jest zbawieniem, nie stary człowiek, ulepszona wersja, dlatego, znając zbawienie w Chrystusie, nie oczekuję zmiany starego człowieka na lepszego człowieka, bo to nic nie da, to nie da zbawienia, musi być nowy człowiek, stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. Musi być nowy człowiek, kiedy będziesz pielęgnować starego, nigdy nie rozpoznasz tego nowego człowieka, musisz umrzeć, człowieku. To jest wyrok, który wydał Ojciec, dając Swojego Syna na krzyż, wszyscy tam umarliśmy. Czy akceptujesz ten wyrok? Jeżeli akceptujesz, to przestań żyć już, od tej chwili już nie żyj, dosyć narobiłeś już w chrześcijaństwie bałaganu, wystarczy, niech to będzie Chrystus, wspaniały, czysty Boży Syn. Alleluja! To jest niesamowita Ewangelia, Ewangelia o Synu Bożym, Jezusie Chrystusie, który przyszedł zakończyć nasze człowieczeństwo, nareszcie Ktoś to skończył, zebrał ten cały bałagan i zaniósł na krzyż, abyśmy obumarłszy naszym grzechom, zaczęli żyć dzięki Bogu w Chrystusie Jezusie. Niesamowita Ewangelia zbawienia, ona wyrywa z tego wszystkiego i wprowadza do wieczności. Nie siejcie między stare człowieczeństwo, siejcie w nowy ugór, w nowe człowieczeństwo trzeba siać Boże Słowo. Bez krzyża nic nie zrozumiesz, z krzyżem rozumiesz, rozumiesz nowe życie, rozumiesz, że już nie ma znaczenia, co sobie myślisz, ma znaczenie, co myśli Bóg. Gdy posłał Swojego Syna, skazał nas na śmierć, wszystkich nas skazał na śmierć, a wiecie po co? Żeby wzbudzić nas w Jednym Synu, w umiłowanym Swoim Synu. Tak Bóg nas umiłował, że dał Swojego Syna jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Kiedy opuszczasz stare człowieczeństwo i wchodzisz w nowe człowieczeństwo, zaczynasz poznawać chwałę jako duchowy człowiek. Duchowego człowieka nie zrozumie człowiek cielesny, bo duchowy żyje inaczej, żyje dzięki Chrystusowi, cielesny żyje dzięki głoszeniom, czytaniom, różnym rzeczom, ale nie ma nowego życia, dlatego zawsze błądzi, tuła się, nie może iść z wdzięcznym sercem, należąc do Boga. A jest Droga prosta, jak wejdziesz na nią, od razu widzisz swój cel, nie ma zakrętów, jest całkiem prosta do końca, ani jednego zakrętu nie ma na tej Drodze, bo Jezus Chrystus, On jest tą Drogą i Życiem. Musimy to rozumieć, kto w Nim idzie, ten idzie do Boga w Nim. Już mówiłem wam, to nie jest taka droga, po której depczemy, idziemy, po Jezusie nie depczesz, to jest Droga, która ciebie niesie w Sobie, w Jezusie idziesz do wieczności, do domu Ojca, w Nim przemieszczasz się coraz bliżej i bliżej do domu Niebiańskiego Ojca. I to jest właśnie nasz Chrystus, w Nim, w nowym człowieku. W starym człowieku masz zjeżdżalnię, a w nowym człowieku masz wjeżdżalnię. Jeden cię spycha tam w dół, a Drugi cię prowadzi do domu Ojca, chwalebny Chrystus. A więc nie siejmy między stare człowieczeństwo, bo to nie ma sensu, to tak, jakbyś siał na ziemię, która nie może już nic zrobić, jak tylko udawać, że jest jeszcze warta czegokolwiek.

Księga Izajasza 43 rozdział. I to niesamowite, że Chrystus nie myślał, co stary człowiek o Nim myśli. Wiecie, że stary człowiek myśli o Chrystusie bardzo źle, ale Jezus nie myślał nic o tym, co stary człowiek o Nim myśli, bo wiedział, że stary człowiek i tak nie będzie myślał o Nim dobrze, jak tylko źle. A więc poszedł, umarł na krzyżu za starego człowieka, żeby w końcu człowiek zobaczył: nie muszę myśleć źle, mogę myśleć dobrze, niesamowita zmiana, mogę myśleć dobrze, nie muszę myśleć stale katastroficznie, nie muszę myśleć stale jakby nie wiadomo jakie zło tylko się działo, mogę myśleć zupełnie inaczej, to jest niesamowite zwycięstwo. I w tym 43 rozdziale od 18 wiersza:

„Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu. Chwalić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, że dostarczyłem na pustyni wody, rzeki na pustkowiu, aby napoić Mój lud, Mojego wybrańca. Lud, który Sobie stworzyłem, będzie zwiastował Moją chwałę.” (Izaj. 43,18-21)

Chwała Bogu! Jest Zbawiciel, jest zbawienie, jest ratunek, nareszcie mogę odpocząć od moich prób spodobania się Bogu, jest Ten, który jest doskonały, tylko w Nim, tylko w Nim trwać, wszystko, On staje się najważniejszy. Wierzę w Jezusa, nie wierzę w starego człowieka, nie wierzę w to, że stary człowiek, ulepszona wersja wejdzie do wieczności, nie wierzę, bo nic nieczystego tam nie wejdzie. Mam pewne miejsce, które znam i o którym ci mówię, to miejsce jest doskonale czyste, to miejsce to Boży Syn i Człowieczy, Jezus Chrystus. Kto w Nim trwa, ten życie wieczne ma, kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia. A więc zrozum, że Ewangelia jest zawsze o Synu. Co znaczy by nauczyć, mówię, małpę też nauczysz wielu rzeczy. Człowieka nauczysz też być bardziej religijnym, ale nie zmienisz jego natury, pozostanie stara natura, tylko śmierć może zakończyć starą naturę i Bóg rozwiązał nasz problem przez krzyż. Niesamowite zwycięstwo. Czy widzisz siebie na krzyżu? Niesamowity triumf, pokonał mnie Bóg, ludzie mnie nie pokonali, ale pokonał mnie Ten, który mnie kocha, pokonał mnie, żeby mnie uwolnić ode mnie, niesamowity Bóg. To jest cudowna Ewangelia o Bożym Synu. Ten, który przyszedł, uczynił właśnie: oto czynię rzecz nową, czy nie widzisz tego? To już nie jest religia, to jest życie, to nie to, w jakiej religii jesteś, tylko czy jesteś w Chrystusie – to jest najważniejsze.

No i II List do Koryntian 5 rozdział. Nie będę już wam czytał tych wcześniejszych wersetów, przeczytam wam 17 wiersz:

„Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.” (II Kor. 5,17)

Ja mam zamiar tak żyć, nie obchodzi mnie już stare, nie obchodzi mnie, żeby się podobać ludziom, nie obchodzi mnie, żeby tworzyć jakąś religię kolejną i żeby ludzi religijnych zgromadzać przez obliczem Boga. W ogóle to mnie nie interesuje, nienawidzę starego człowieka, a widzę go cały czas – widzę, jak się przemieszcza, widzę, jak dumnie patrzy na innych, widzę, jak się nie chce uniżyć, żeby pomóc komuś, widzę, jak się czuje zadowolony, kiedy nie robi tego, co Chrystus – widzę tego starego człowieka cały czas i go nienawidzę, bo on już tyle krzywdy zrobił innym ludziom, włącznie z sobą samym, i idzie do gehenny, ciągnąc innych za sobą i mówiąc, że jest wierzącym, a ciągnie innych w zło, swoje zło, obmawia, złorzeczy. Nienawidzę go. Bóg mój też go nienawidzi i wysłał go na krzyż. Czy chcesz tam być? Umarły dla świata, umarły dla grzechu, umarły dla swojego egoizmu, a żyjący dla Boga, niesamowita chwała, tak żył Jezus, w takim ciele jak my, pomyśl. Jedyna szansa dla ciebie to Jezus Chrystus, nie ma innej nadziei. Jeżeli On ciebie nie zmieni tu, na tej ziemi, nie wejdziesz do wieczności, albo Go się złapiesz jako swojej Jedynej Nadziei i wtedy wygrasz, albo poszukasz sobie innej nadziei i wtedy przegrasz.

List do Galacjan 6 rozdział. Ewangelia bez Jezusa nic nie znaczy. Rozumiecie, tak często jest czytana Ewangelia, ludziom jest mówione: tak żyć, tak żyć, tak żyć, a oni nie mają Jezusa, nie kochają Jezusa i czego ich nauczysz? To może na chwilę i za chwilę znowuż pobiegli w swoje. Nauczysz tylko tych, którzy kochają Jezusa. Paweł mówi: wymalowałem przed wami obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, i Duch Święty spoczął na was, i rozpoczęliście nowe życie – czemu znowu wróciliście do starego? Czy wam się stare podoba? No, komu z nas się podoba stary człowiek? Nie podoba nam się, a jednak pozwalamy mu żyć. Dlaczego pozwalamy żyć staremu człowiekowi, skoro on nie potrafi nic dobrego zrobić w chrześcijaństwie? Dlaczego pozwalamy, żeby w chrześcijaństwie ludzie nawzajem się krzywdzili, zamiast budować się na Boży dom? Dlaczego pozwalamy mu żyć, skoro znamy Ewangelię o ukrzyżowanym Chrystusie? Dlaczego? Bo Go odsunęliśmy, odsunęliśmy Jezusa, żeby nam nie przeszkadzał żyć, bo chcemy żyć po swojemu i to jest problem, ten problem istnieje od początku i dlatego, jeżeli usuniemy tego starego człowieka, jakaż nadzieja wtedy. Nowy człowiek może być taki malutki, ale nowy już może słuchać Prawdy i wzrastać w Prawdzie. Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do zboru. Niesamowita chwała. I co tu czytamy w tym Liście do Galacjan, 6 rozdział od 14 wiersza:

„Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata. Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie.” (Gal. 6,14-15)

Powiem wam, miłość do Jezusa, ja wiem, że nie potrafimy ruszyć dalej bez miłości do Jezusa, no nie umiemy, nie potrafimy, nie ruszymy. To tak, jakbym włączał, włączał, brzęczy, a silnik się nie uruchomi, jeżeli w zborze nie będzie coraz więcej ludzi miłujących Jezusa. Będą ludzie siedzieć, słuchać, myśleć i pójdą, i dalej będą mieli swoje złości, nastawienia, pomówienia, różne rzeczy. Jak nie pokochasz Jezusa, to nie pójdziesz dalej, po prostu nie masz szansy, i dlatego Ten Jezus jest najważniejszy, poza Jezusem nie ma radości dla nas, wszystkie radości to jest ułuda, to jest fałsz, to jest oszukanie. Kochaj Jezusa, On jest jedyną Nadzieją, przyszedł z nieba, żeby zbawić ciebie i mnie. Kochaj Go ponad swoje życie, pokochaj Jezusa. To jest początek Ewangelii, to jest początek, bo Ewangelia zaczyna się od zobaczenia Jezusa, kim On jest, i pójścia za Nim, i On staje się twoją Miłością. Jezus mówi: jeżeli nie będziesz Mnie miłować ponad wszystkich, włącznie z sobą samym, nie możesz być Moim uczniem. To jest prawda, którą doznaję przez tyle lat chrześcijaństwa. Ludzie nie kochają Jezusa i chcą się nauczyć Ewangelii, i nie dają rady się nauczyć Ewangelii, bo nie kochają Jezusa, nie łączą tego z życiem dla Jezusa. A jeśli widzą Jezusa i kochają, to już pójdą za tym. Dlatego kochaj Jezusa, pierwsze – sprawdź, czy kochasz Jezusa? Czy dla ciebie Jezus jest naprawdę Zbawicielem? Czy On dla ciebie przyszedł z nieba, żeby ciebie zbawić? Mówisz komuś: wpisz tam swoje imię, wpisz swoje, że tak ciebie Bóg umiłował, że dał Syna Swojego jednorodzonego, aby ciebie zbawić. To jest tak ważne, kochaj Jezusa, wtedy Słowo Boże będzie trafiało na dobrą ziemię. Ta dobra ziemia to miłość do Jezusa. I wtedy jest szansa wzrostu, rozwoju, o tym napisane jest w Biblii w wielu miejscach. Jest powiedziane, że Pan wyznaczył służby, a po co te służby są? Po to, żeby ludziom głoszony był Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, siedzący po prawicy Boga w niebie, Ten, który wróci po Swoją Oblubienicę, aby ona była przygotowana. Wiele zła się dzieje na tej ziemi, lud Boży potrzebuje Chrystusa. Wiele nauk wychodzi, kolejnych nauk, kolejnych, bo jakaś kolejna nauka ma zmienić coś, pomóc, ona nic nie pomoże, ona znowuż zabierze czas. Chrystus pomoże. Czytaj Ewangelię, ja zawsze doradzam ludziom, ciężko jest to pojąć, mówię: kiedy czytasz Ewangelię, patrz na Jezusa, nie patrz na siebie, patrz na Jezusa, i kiedy twój wzrok zacznie z podziwem patrzeć na Pana, a Słowo Boże stanie się dla ciebie pokarmem, to wtedy pójdziesz dalej i te Słowa staną się dla ciebie czymś drogocennym, łatwo ci będzie czynić to, bo miłość do Jezusa czyni nas zwycięzcami.

List do Efezjan 2 rozdział 10 wiersz:

„Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (Efez. 2,10)

W Chrystusie Jezusie nie ma inaczej. Kto trwa w Chrystusie, ten może czynić Boże dobro. Jeżeli nie, to czynimy dalej po ludzku, ludzie też potrafią czynić dobro, ale w tym dobru nie ma Chrystusa, nie ma czystości, jednym potrafią czynić dobro, a innym już nie potrafią. A Jezus potrafi nawet wrogom czynić dobro.

15 też wiersz tego 2 rozdziału Listu do Efezjan:

„On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń.” (Efez. 2,15-16)

I powiem wam, że nigdy nie będziemy sobie przyjaciółmi, nigdy nie damy rady być sobie przyjaciółmi, jeżeli ty i ja nie będziemy mieli krzyża, bo krzyż niweczy nieprzyjaźń, a my jesteśmy nieprzyjaciółmi, nasze ciało jest nieprzyjazne innemu ciału, nasze ciało jest w stanie kłócić się z innym ciałem, upierać się, pokazywać swoją wyższość, ale kiedy krzyż przeniknie ciebie i mnie, wtedy zniknie ten człowiek cielesny i wtedy możemy być przyjaciółmi w Chrystusie. Niesamowita przyjaźń, nie tylko tu na ziemi, na całą wieczność. I kiedy tacy przyjaciele są w Chrystusie, i kiedy któryś z tych przyjaciół odchodzi, kończy bieg do spotkania w domu Ojca, to nie jest rozstanie, tragedia, to jest: dobiegłeś, bracie, dobiegłaś, siostro, a ty jeszcze biegnij, niech ci Bóg daje wszystkie siły. Tak jak mówił Paweł: oto odchodzę, oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi da Pan, i tym, którzy umiłowali dzień Jego powrotu. Zachęcam cię do Chrystusa, kochaj Jezusa, wrócisz do wszystkiego, co dobre w Chrystusie. Jeżeli coś zaniedbałeś, On ci pomoże to uporządkować, On uporządkuje twój sposób myślenia, pojmowania, wyborów, decyzji, On przyszedł zrobić to, co chce Ojciec. Jedynie On to potrafi uczynić.

I 4 rozdział 24 wiersz Listu do Efezjan:

„A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości Prawdy.” (Efez. 4,24)

A obleczcie się w nowego człowieka – to jest niesamowita prawda – w nowego człowieka. Pomyśl sobie, ilu ludzi błądzi, siedzi w komputerze, w różnych rzeczach, młodzi ludzie, którzy mogliby pięknie spędzać czas dla Pana, mają zdrowe umysły, mogliby wiele zapamiętać z Bożego Słowa, a zapamiętują ohydne, bzdurne rzeczy, sięgają tam, gdzie sięgać nie powinni, wierzący młodzi ludzie. I potem nic innego z nich nie ma, jak tylko to, że giną, giną na oczach, nie mają radości Chrystusa, nie potrafią się cieszyć Chrystusem, giną na oczach. Tak diabeł wykrada wielu ludzi, ale gdy kochasz Chrystusa, to nie ma znaczenia, czy jesteś w zgromadzeniu, czy poza, ty będziesz z Nim, nie interesuje cię grzech, nie interesuje cię, co wyprodukował diabeł, interesuje cię cały czas Ten Sam Chrystus. Niesamowita miłość, wzajemna miłość, bo On umiłował nas, nie my umiłowaliśmy Jego. Niesamowite jest to, Chrystus, tylko Chrystus. Musimy o tym mówić nieustannie, bo tyle zła zrobiono różnymi nauczaniami bez Chrystusa, że ludzie po prostu w nauczaniach znaleźli swoje zadowolenie, zupełnie mijając się z życiem Chrystusa. I potem znajdują nauczycieli, którzy mówią, co łechce ich ucho, objawiają nowe tajemnice, nowe rzeczy, a nie ma życia Chrystusa w nich. Jezus ma być głoszony i On ma stać przed oczami naszego serca. Czy kochasz Jezusa? Czy kochasz Bożego Syna? Czy twoje serce miłuje Tego Pana? Piotr pisze: chociaż Go nie widzieliście, miłujecie Go. Czy on pisze falsyfikat, czy pisze rzeczywistość wyznawców Chrystusa? Czy Paweł, który mówi: kto nie miłuje Jezusa, niech będzie przeklęty, czy on tak tylko sobie to pisał? Nie, on mówi prawdę, bo jeśli nie miłujemy Jezusa, nic nam nie pomogą wszystkie nauczania. Czytaj Biblię, by Go poznać, by doświadczyć, jak bardzo jest cenny, jak ciebie umiłował. Czytaj Biblię, patrząc na Niego, jak szedł na krzyż, myśląc o tobie, i wtedy twoje serce drgnie, ruszy to Duch Święty i wtedy obrzezane serce, nowe serce zacznie chwalić Pana, cieszyć się Chrystusem, i wtedy nie trzeba będzie ci mówić: a nie rób tego, nie będziesz miał w ogóle ochoty na to, Jezus stanie się Centrum. Niesamowita chwała zwycięstwa Jezusa. Obleczcie się w nowego człowieka, doradzam to. Niesamowita prawda, szkoda, że tak mało ludzi zna ją, że tak mało ludzi ceni sobie tą prawdę.

List do Galacjan 3 rozdział. Nie rozumieją, szkoda, bo nie znają Jezusa, poznali wiele zła między wierzącymi ludźmi, a nie poznali dobra, nie poznali Miłości, która poszła na krzyż, miłując nas. I wtedy, wiecie, kiedy człowiek zna Jezusa, to człowiekowi jest łatwiej przebaczać, ale kiedy nie zna, nie potrafi przebaczać. Co tu czytamy? Od 25 wiersza:

„A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. Albowiem wszyscy jesteście synami Boga przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa.” (Gal. 3,25-27)

Szkoda, wiecie, tylu ludzi ochrzczonych zostało i oni wzgardzili tą świętą szatą życia Chrystusa, oni dalej chodzą w łachmanach starego człowieka, wzgardzili chwałą nowego człowieka, bo Go nie znają, wydaje im się, że jak się ochrzcili, to już wykonali jakieś zadanie, i teraz już mogą dalej żyć po swojemu. Ale tu czytamy, że kiedy wchodziliśmy w wody chrztu, wchodziliśmy jako grzesznicy, a kiedy wychodziliśmy, wyszliśmy oczyszczeni i wtedy Bóg ubrał nas w szaty Swojego Syna. Pamiętacie, co było z Adamem i Ewą? Bóg ubrał ich w skórę zwierzęcą, a Bóg nas, Swoje dzieci, ubrał w Swojego Syna. Chcę nosić tą szatę godnie, nie chcę plamić jej głupotą, nie chcę dać się wrobić w chrześcijaństwo, które opiera się na ludziach, chcę żyć i dojść do celu, i to mnie interesuje, nie interesuje mnie, czy podoba się tobie, co mówię, czy nie. Interesuje mnie, czy podoba się to mojemu Panu, Jezusowi Chrystusowi. Nie sprzedaję, nie handluję, wiem, że tylko Jego życie może pomóc nam przedostać się przez to ziemskie doświadczenie i wejść do wieczności. Dlatego potrzebny jest Chrystus i nie zgodzę się w sobie ani w tobie, widzę w tobie i w sobie, gdzie ten stary człowiek próbuje się przedostać, i nie raz robię coś takiego, że mijam starego człowieka i pokazuję: mnie nie interesujesz, stary człowieku, jak chcesz, chrześcijaninie, być starym człowiekiem, to mnie to nie interesuje, co ty chcesz mi tu pokazać. Interesuje mnie, co masz do pokazania jako nowy człowiek, wtedy się zatrzymam i powiem: o, teraz to mnie interesujesz. Co masz do powiedzenia o Panu, wspaniałym Zbawicielu? Ale to robię z wierzącymi ludźmi, z niewierzącymi tak nie robię. Teraz wiesz, jak cię będę mijał, to znaczy, że obawiam się, że nie będziesz dla mnie zbudowaniem i lepiej wtedy minąć, pójść dalej, aż może zrozumiesz i zaczniesz myśleć, że coś trzeba zrobić, trzeba przyjść do Jezusa, trzeba kochać Jezusa. Musimy nawzajem troszczyć się o siebie w Jezusie. Jeżeli nienawidzę tego starego Mariana w sobie, dlaczego miałbym go kochać w tobie? A dlaczego ty miałbyś we mnie kochać starego Mariana, jeśli nienawidzisz swego starego? Powiedz swoje własne imię, jeżeli jest to prawdą. Kochajmy Chrystusa wszyscy, czyż nie? Oblubienica kogo kocha – siebie samą, czy Oblubieńca? Oblubieńca kocha i czeka na Oblubieńca. A Oblubieniec kogo kocha? Oblubienicę kocha. Niech będzie uwielbione Jego wspaniałe Imię.

Myślę, że na tym się zatrzymamy. Ojciec wyrwał nas z tego świata ciemności i przeniósł do Królestwa Syna Swego umiłowanego. W Królestwie Syna Bożego jest pokój, miłość, radość w Duchu Świętym. Niech Bóg będzie z tobą, wolałbym, żebyśmy dotarli do wieczności, żebyśmy przeszli przez te diabelskie pokuszenia, te próby wciągnięcia nas w zło. Zapomnij o domu swoim, o domu cielesnego swego narodzenia, tak mówi Słowo Boże, zapomnij o tym, twój Ojciec jest w niebie, masz nowego Ojca, Ojca świętego, doskonałego. Cokolwiek tamten zrobił, czy dobro, czy zło, on nie potrafił zrobić tego, co Ten Niebiański, mamy nowe rodzeństwo, wszystko stało się nowe. Pomyśl o tym nieustannie, że teraz mamy żyć na nowych warunkach, nie na starych, nie przenosić do Kościoła tych starych natur i wprowadzać do Kościoła, wpompowywać te stare, złe nawyki, bo wtedy, co z tego Kościoła zrobimy? Brud, zanieczyścimy. Troszczmy się o Kościół, troszczmy się o zbór, troszczmy się o każdą cząstkę w tym zborze, troszcz się o siebie, żeby twoje nastawienie było czyste, żeby Jezus mógł ciebie tu mieć w tym miejscu dla chwały Swojej i Ojca i żeby kiedyś mógł przyjść i powiedzieć: sługo dobry, wypełniłeś zadanie, żyłeś dla Mnie, wejdź do radości Pana swego. Amen.

Jan 14:23