19.04.2024r. (wieczorne Marian) - Nieskażeni przez świat
Nieskażeni przez świat
19.04.2024r. (wieczorne Marian)
Mamy kolejny czas darowany nam przez Pana. Z pomocą Pana będziemy mogli dzisiaj mówić o celu Jego przyjścia tutaj, na tą ziemię. To był konkretny cel, z jakim On przyszedł, aby nas wydostać z niewoli ciemności i żeby nas wprowadzić w społeczność z Ojcem. I dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, aby ten cel Jego przyjścia mógł napełniać nas i abyśmy zgodnie z tym celem myśleli, podejmowali decyzję, wybory, abyśmy dołączyli do tego, po co On przyszedł. On wyraźnie mówił, po co On przyszedł, aby nas wydostać, aby nas oddzielić od tego całego zła, od tego zepsucia, abyśmy mogli być święci, czyści, nieskalani, abyśmy mogli mieć społeczność z Bogiem. Jest to dla mnie i dla ciebie czymś drogocennym, czymś ważnym, ceńmy to sobie, gdyż władca tego świata nie chce tak łatwo puszczać swoich. On wszelkimi środkami próbuje zatrzymać przed wspaniałym Chrystusem, przed tą chwałą uwolnienia nas, on próbuje wszelkimi środkami zatrzymać. Pamiętacie, że Pan Jezus powiedział: jeżeli będziesz miłować kogokolwiek bardziej od Niego, nie możesz być Jego uczniem, nie dasz rady opuścić tego świata z tym całym złem i zepsuciem, jeżeli gdziekolwiek powiązania z tym, co w tym świecie jeszcze trwa, będą silniejsze od przyjścia Chrystusa, celu Jego przyjścia. Dlatego w Jego nauce są tak mocne stwierdzenia: jeśli nie będziesz miał w nienawiści, to nie możesz być Jego uczniem. A więc On wie, że wszelkie więzi z zepsuciem będą nas powstrzymywać przed oddaniem się temu, co Duch Święty będzie czynił w nas, i będziemy powstrzymywać Ducha Świętego, gasić, zasmucać, bo będziemy związani z tym, co jeszcze jest pod władzą szatana, i ciężko nam będzie się oderwać od tego wszystkiego. A jednakże On właśnie przyszedł, On mówi, że On przyniósł miecz, by podzielić, domy podzielić, a więc rozdzielić rodziny cielesne, żeby ta Boża rodzina mogła funkcjonować na całkiem nowych zasadach, żeby to nie były stare zasady, gdzie ludzie spotykają się ze sobą i dalej mają między sobą podziały jakieś, rozbieżności i nie ma złączenia – to jest nadal świat. U Pana Jezusa to nie miało miejsca, a więc celem Jego przyjścia było oddzielić nas od zepsucia tego świata, od władcy tego świata, od myślenia tego świata, od sposobu podejmowania decyzji tego świata, od tego wszystkiego, co wyprodukował grzech, co wyprodukowało zbuntowanie się przeciwko Bogu. Jezus czyni zupełnie coś nowego, całkiem nowego. Tak jak nowy człowiek ma wszystko nowe, tak On wzywa nas do całkowitego uwolnienia od starego do nowego, wszystko, co stare, przeminęło, wszystko stało się nowe. I o tym czytamy, lecz nam jest ciężko zrozumieć, że On naprawdę przyszedł podzielić tutaj ludzkość na ziemi, naprawdę przyszedł podzielić. Jeżeli my nie zaakceptujemy tego podziału, to po prostu nie damy rady iść za Jezusem, będziemy się szarpać między zepsuciem, między litością tego świata, między miłościami tego świata, powiązaniami tego świata, będziemy stale się szarpać i nie będziemy umieli pójść za Panem, bo będzie nam czegoś tutaj szkoda, czegoś będziemy żałować. A jednakże Pan wzywa i nawet jak ten człowiek powiedział do Pana Jezusa: pozwól, tylko pójdę pogrzebać ojca mego. On powiedział: nie, kto przykłada rękę do pługa, a ogląda się wstecz, nie nadaje się na ucznia Mojego, nie nadaje się, aby iść za Mną.
A więc musimy mieć taką świętą decyzję, po co On przyszedł, jaki był cel Jego przyjścia i czy my chcemy dołączyć do Niego zgodnie z tym, po co On przyszedł. Czy my chcemy być uwolnieni przez Niego? Ponieważ diabeł będzie trzymał wszelkimi środkami, wszystkimi, jakimikolwiek on dysponuje, żeby zatrzymać nas przed takim nowym zwycięskim człowiekiem, przed człowiekiem, który nie ma już innych powiązań, jak tylko te niebiańskie z niebiańskim Ojcem. I może wobec tego świata okazywać miłość, ale już Chrystusową, nie ludzką. To jest wyzwolenie, to jest coś, co jest konieczne; inaczej nie byłoby krzyża, tylko by przyszedł Jezus, opowiedział Ewangelię i poszedł do nieba, a krzyż pokazuje podział, pokazuje, że ci, którzy umarli wraz z Chrystusem, umarli dla wszystkiego, czym nasączony jest ten świat, z tym całym zepsuciem, z pomysłami, z relacjami, z tym wszystkim – już koniec, po prostu to się skończyło. I my widzimy w Biblii wiele różnych powiązań, widzimy, jak dziwnie pracują. Barnaba, Marek, Paweł, i powstał spór, ponieważ Marek odłączył się od nich, kiedy oni szli w służbie, nieśli ciężar służby, on się odłączył i wtedy Paweł mówi, że nie może brać udziału teraz w zbieraniu, kiedy odłączył się, kiedy było sianie. I wtedy te więzi: Barnaba – Marek (Marek był kuzynem Barnaby), były na tyle silne, że Barnaba oddzielił się od Pawła, wziąwszy Marka, poprowadził go ze sobą. Ale widzimy jednakże, że więzi, które założył Chrystus, były silniejsze od tych więzi, i Marek znowuż znajduje się obok Pawła. Po dojściu do zrozumienia, że Paweł miał rację, że w ten sposób powinien postąpić każdy uczciwy obywatel Królestwa Bożego wobec kogoś, kto zaniedbał to, co powinien uczynić, że niedbalstwo jest dla tych, którzy żyją w Królestwie Bożym, niedopuszczalne. A więc zaniedbanie, niedopuszczenie do tego, żeby zbierać to, co się zasiało, zbierać tą radość wykonanej pracy. A więc widzimy, że różne mogą być powiązania, które trzymają człowieka przy czymś, i możemy powiedzieć, że współpraca Barnaby z Pawłem była bardzo dobrą współpracą, jednakże zadziałało to, zadziałał ten impuls po prostu: no jak, teraz Marek ma zostać? To jest kuzyn i co on teraz o mnie będzie myślał, na przykład? Że co, zostawiłem go, że Paweł jest ważniejszy od Marka? No różne rzeczy mogły się dziać. Wiemy, że to rozejście nie było spokojne: dobra, Paweł, idź swoją drogą, ja idę swoją, tam było starcie, tam było zderzenie. A więc pewne rzeczy mogły zadziałać, nie jesteśmy doskonali, a więc mogło zadziałać to powiązanie cielesne, które spowodowało, że dwóch Bożych ludzi rozeszło się. I później Paweł wziął Sylasa i poprowadził dalej, potem już nie czytamy nic o Barnabie, on niknie nam z tego wszystkiego i pojawia się z powrotem Marek, jako ktoś drogocenny, ktoś ważny, ktoś, kto nauczył się tej lekcji.
A więc mamy różne doświadczenia, na które napotykamy, i teraz, czy my jesteśmy w stanie opuścić to wszystko, czym ten świat się powiązał? Jak on się skorumpował, jak on stawia wymagania wobec ludzi. Pamiętamy, gdy opuszczaliśmy świat grzechu, jak najbliżsi nazywali nas zdrajcami, że sprzedaliśmy coś, wiele rzeczy przykrych powiedzieli o nas. Wiemy, że to wróg, który ich napełniał tym gniewem, może na nas nawet, żeby coś powiedzieć nam takiego przykrego, co by pokazywało, że: no, zawiedliśmy się na tobie, że tak łatwo opuściłeś, przecież cała rodzina żyje w ten sposób, a ty poszedłeś tą drogą, jak ty mogłeś zostawić to wszystko, czy wiarę ojców? A więc widzimy, że opuszczenie tego świata nie jest łatwe, jak musi być człowiek święty, zdeterminowany, żeby w rzeczywistości, tak jak Pan Jezus powiedział, że: władca tego świata nic we Mnie nie ma, aby też i w nas nic nie miał. A więc krzyż, krzyż musi się rozprawić ze wszystkimi naszymi obawami, lękami, uzależnieniami, nic nie jesteśmy winni, umarliśmy i powinno się to skończyć, skończyć się szarpanie dzieci Bożych. Próba połączenia świata z Chrystusem – nie da rady, inaczej nie byłoby krzyża, gdyby to było możliwe. Bóg mówi, że kto miłuje ten świat, ten jest wrogiem Boga. Świat tkwi w złym, świat tkwi w grzechu, w bezprawiu, jeżeli ktoś poświęca Chrystusa dla bezprawia, ten człowiek wypada z tego stanu połączenia z Chrystusem.
A więc, jak bardzo ważne jest to, żeby nie wracać do świata. Bóg mówi: kto wraca, w tym Bóg nie ma upodobania. Jeżeli człowiek z powrotem wraca pod więzi, pod skorumpowane więzi, które wymagają wierności mimo odstępstwa od Boga, to człowiek zaczyna błądzić. Jezus tego nigdy nie zrobił. Jezus jest wierny, wie, po co przyszedł, i wie, że jeśli nas nie oddzieli od tego świata, to my zginiemy, po prostu nie podołamy, nie damy rady, nie mamy jak po prostu dać rady, to są tak silne nieraz bodźce, że człowiek musi mieć silniejszy bodziec, który byłby silniejszy od tego, co mogłoby się dziać. Taki był Jezus, On mówił: nic innego nie czynię, jak tylko to, co chce Ojciec w niebie, i On mówi, że kto wypełnia wolę Ojca w niebie, ten jest Moim bratem, siostrą, matką. A więc musimy zrozumieć, że to nie jest jakaś zabawa w Kościół, że to nie jest takie dobieranie sobie, to jest oddanie się Chrystusowi, albo świat pochłonie. Wielu ludzi pochłonął świat dlatego, że ludzie nie widzieli w Chrystusie, że to jest wydostanie się z tego świata, że to jest koniec tego świata, koniec tych wszystkich powiązań, które zostały zbudowane na grzechu, koniec. Wszelkie powiązania, jakie zaistniały w nowym człowieku, to są więzi z Bogiem w Chrystusie Jezusie, to jest oczyszczenie, to jest społeczność, to jest napełnienie Duchem Bożym, to jest obdarzenie mądrością do działania, to jest decyzja, która nie będzie podobać się temu światu, ale za to jest to decyzja zbawionego człowieka. Widzimy, że Pan Jezus mówił: świat Mnie nienawidzi, ponieważ Ja czynię to, czego nienawidzi ten świat, i was znienawidzi ten świat, gdy będziecie czynić to, co Ja czynię. A więc wiadomo, że wejdziemy w tą złą stronę, świat będzie oceniać nas, że jesteśmy ludźmi bez miłości, bez wdzięczności, że zapomnieliśmy o tym, czy o tamtym. Ale świat jest sam niewdzięczny, zapomina o wielu rzeczach i wykorzystuje coś, a potem udaje, że nic nie jest nikomu winien, tym bardziej my nie jesteśmy nic winni nikomu. Nie musimy grzeszyć, nie musimy poddawać się presji, żeby zrobić coś, czego nie chce Pan Jezus Chrystus.
I mamy jakby dwa rodzaje świata. Bo świat jest jeden, który Bóg stworzył, Bóg stworzył ten świat, to, co widzialne, ten cały kosmos, to wszystko Bóg stworzył, Bóg rzekł i to zaistniało – drzewa, rośliny, zwierzęta, my, ludzie – to wszystko zostało stworzone przez Boga. Jest świat ciemności, świat grzechu, świat, w którym jest zło, czynione zło, i o tym świecie mówi Bóg, że my nie możemy mieć udziału w tym świecie zła, nie możemy żyć nadal w cielesny sposób. Ten świat tkwi w złym, dlatego że ludzie są cieleśni, nie duchowi. Nad ciałem bez prowadzenia Ducha Bożego diabeł panuje, nad każdym ciałem, rządzi, włada, robi, co chce, nastawia, doprowadza do wrzenia albo do płaczu, albo do narzekania, albo do złości, do czegokolwiek doprowadzi to ciało diabeł. Jedynie nie będzie mógł tego zrobić, gdy całkowicie należysz do Jezusa, twój duch, twoja dusza i ciało należy do Boga. Wtedy diabeł jest oddzielony, nie ma nic w tobie, a więc nie może rozruszać ciebie w jakikolwiek sposób. Ale dopóki nie ma tego pełnego rozdziału, on ma zawsze dostęp, on ma zawsze otwarte drzwi, żeby przychodzić i mącić w głowie, w decyzjach podejmowanych, w wyborach, w rozmowach mieszać. On przez ciało, przez język cielesny potrafi różne rzeczy zamieszać, podzielić ludzi, połączyć ze sobą grzeszników. On wiele rzeczy potrafi przetłumaczyć w jakikolwiek sposób. A Słowo Boże mówi, że nowy człowiek ma mówić to, co mówi Bóg. My nie należymy już do tego świata, żeby mieć rozdwojony język, żeby jedno myśleć, a drugie mówić, my już jesteśmy zdobyci dla Chrystusa, aby mówić dokładnie to, co mówią Boże dzieci, co mówią ci, którzy do Boga należą.
A więc mamy świat, z którego korzystamy, jemy warzywa, jemy mięso, korzystamy z tego, co stworzył Bóg, ale nie korzystamy z ciemności, nie korzystamy ze sposobów działania ciemności, nie jesteśmy chytrzy, przebiegli, nie kombinujemy, nie próbujemy kogoś podejść, nie szukamy haka na kogoś, nie próbujemy się wywyższać nad kogoś, nie próbujemy udawać, że ktoś nas pobił, nie próbujemy zrobić niczego kłamliwego. Jesteśmy prawdziwi, to, co czynimy, jest prawdziwe, musi być prawdziwe, to jest oddzielenie od świata, świat tkwi w kłamstwie, my, Kościół, w Duchu Prawdy, w Prawdzie. A więc musimy mieć tą świadomość, Jezus przyszedł oddzielić nas od tego świata, nie możemy żyć jak ludzie w świecie, nie możemy mieć do siebie jakichś animozji, nie możemy mieć swoich własnych pretensji, swoich własnych żalów, nie możemy żądać, wymagać, kombinować, cokolwiek, musimy zrozumieć, że Bóg uczynił coś takiego, że kupił nas Sobie na własność poprzez Swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby rządzić nami, władać nami. I powinna być taka piękna jedność wśród wszystkich oddzielonych od tego świata, z powodu braku oddzielenia poprzez krzyż od świata, brakuje jedności, bo ludzie nadal poprzez to, że nie są oddzieleni od świata, wnoszą między wierzących świat, wnoszą zakłamanie, wnoszą nastawienia, wnoszą pretensje, żale, no to, co robi ten świat. Jakub pisze: skąd między wami te sprzeczki, zwady? To wszystko ze świata, to jest z ducha cielesnego, to jest z ciemności. A więc przyszedł Chrystus, żeby nas oddzielić od tego, żebyśmy nie musieli się krzywdzić nawzajem, żebyśmy nie musieli podchodzić siebie nawzajem, być chytrzejsi od kogoś innego, przechytrzyć kogoś, bo coś zatailiśmy, a tamten ktoś powiedział, a my to skryliśmy i jesteśmy cwańsi. Tak nie może być, bądźcie szczerzy wobec siebie, tak mówi Pan, bądźcie prawdziwi, ale to tylko może być wtedy, kiedy krzyż oddzielił nas od świata, kończy się powiązanie z grzechem, kończy się powiązanie z ciemnością. Pan Jezus mówi, że kto w Nim chodzi, ten nie chodzi już w ciemności, świeci mu światło żywota. Chodzenie w ciemności to są nadal te animozje, nastawienia, pretensje, żale, mi się to nie podoba, tamto nie podoba… – to jest świat, to nie ma nic wspólnego z Chrystusem, Chrystus chodził w posłuszeństwie Ojcu.
A więc musimy zobaczyć, krzyż stanął po to, żeby nas oddzielić od świata. Ludzie noszą krzyże jakieś, stawiają krzyże czy inne rzeczy, ale nadal nie są ukrzyżowani dla świata, nadal żyją w światowy sposób. Głoszone jest o krzyżu i nadal ludzie żyją w światowy sposób, to nie wystarczy, ten krzyż musi nas unicestwić, zabić, musi nas usunąć z tego świata. Rozumiecie, dopóki człowiek nie daje się doprowadzić do śmierci, dopóty może jeszcze słyszeć, i pod krzyż może ktoś przyjść, i działać na twoją litość na przykład, i wtedy myślisz sobie: no tak, no faktycznie… A jak jesteś martwy, to jesteś martwy, już nie słuchasz tego, co mówi ten świat, świat może mieć do ciebie wiele obiekcji. Synu, jak Ty mogłeś nam to zrobić? Zostawiłeś nas, abyśmy Cię szukali? A czy wy nie wiedzieliście, że Ja mam być tam, gdzie jest wola Ojca? Musimy zrozumieć pewną rzecz, bo dla nas jest to bardzo ciężkie, rozumiecie, my na początku doznajemy, że to musi być Chrystus, a potem te stare rzeczy nie wyrzucone, nie skończone, powodują, że zbory się męczą, męczą się ludzie, nawzajem się męczą, nie budują się, nie cieszą się sobą, bo się męczą sobą nawzajem, dlatego że nie są ukrzyżowani dla świata, świat potrafi męczyć Boże dzieci, świat w nas też potrafi męczyć, bo stale coś ma, coś się nie podoba, coś nie tak, coś nie to, coś nie tamto. Tak w świecie żyją ludzie, a my mamy żyć, radując się w Panu zawsze, mamy żyć wdzięcznie, ale nie będziemy tak żyli, dopóki nie rozliczymy się ze światem. Zawsze będą jakieś rzeczy, będzie kombinacja. Wiecie, ilu wierzących ludzi kłamie, Pan Jezus mówił do wierzących ludzi, którzy żyli w tamtym czasie, i oni chodzili do świątyni, oni chodzili do synagogi, oni składali ofiary, modlili się, pościli, dziesięcinę płacili, wszystko, i oni kłamali, kombinowali. To jest straszne, musisz to zrozumieć, jeżeli w tobie to jest, to jeszcze jesteś nieukrzyżowany, i ty jesteś problemem dla siebie, a także dla innych wierzących, bo to nie jest budowanie, to jest cały czas kąsanie, to jest cały czas atakowanie, to jest cały czas podważanie czyjejś autentyczności. To jest cały czas próba osiągnięcia swojego celu, a nie patrzenie na cel Boży. Paweł pisał już w tamtym czasie: wielu szuka swego, a niewielu tego, co Pana, wymienia Tymoteusza jako jednego z nielicznych, który jest zainteresowany tym, aby Pan był uczczony we wszystkim.
A więc musimy zrozumieć, że cel przyjścia Jezusa był taki, żeby nas odłączyć od tego świata całkowicie, i po to śmierć. Gdyby chodziło tylko o nauczenie nas czegoś nowego, to by nie umarł na krzyżu, nauczyłby nas czegoś i w tej nauce my byśmy robili coś, ale byśmy nie byli odłączeni od świata. A więc diabeł dalej miałby do nas uprawnienia. Na krzyżu skończyły się uprawnienia, już nie jesteśmy nic nikomu winni, prócz miłości wzajemnej, a miłość to nie jest oddanie się grzechowi, to jest oddanie się Bogu. Jeżeli ktoś namawia cię do czegoś złego, ktoś nakłania cię do czegoś złego, ktoś źle mówi i chce cię wciągnąć w coś złego, to Słowo Boże mówi: uciekaj, uciekaj, bo to jest obcy głos, to nie jest głos Chrystusa, to nie jest głos Baranka, to jest głos władcy tego świata, on stale chce coś zepsuć, stale chce coś zniszczyć. I może być tak, że apostoł Paweł szedł z kimś, z Sylasem, coś budowali, a za nimi kto szedł? Wierzący ludzie, Judejczycy, którzy chodzili do świątyni, i oni judzili, podburzali ludzi z tego świata przeciwko nim, aby ich zabić, aby ich zniszczyć. A więc ci wierzący ludzie dalej żyli w świecie, dalej ich ojcem był diabeł. Musimy mieć przed oczami Pana i to, po co On przyszedł. On przyszedł, abyśmy skończyli to ziemskie, cielesne, zmysłowe życie. Przyszedł uwolnić nas od tego wszystkiego, co zabiera czas, aby dać nam czas, abyśmy w tym czasie mogli normalnie się oczyszczać, uświęcać, nawzajem mieć budujące rozmowy, rozumiejąc, że tu nie ma być świata, ma być Chrystus. Jezus mówi: tam gdzie dwóch, trzech w Imię Moje, tam Ja jestem, ale jeśli nadal mamy animozje, nastawienia, to jest świat, to jest diabeł. Jeżeli zgromadza się iluś wierzących i mają do siebie róże żale, pretensje, to przychodzi diabeł na takie zgromadzenie. Może ktoś tam przychodzi, który tego nie ma, który jest oddzielony, i do tego przychodzi Bóg, ale tak ogólnie, to może przychodzić diabeł na takie zgromadzenie. A więc Jezus mówi, pamiętacie kazanie na górze, On tam mówi bardzo wyraźnie: nie zabijaj, teraz: kto by się gniewał na brata swego, już po prostu jest mordercą, wnosi świat. Jeżeli nie miłujesz brata swego, jesteś mordercą, wnosisz świat. A więc zobaczcie, że krzyż musi się rozprawić ze wszelkim złem, żebyśmy mogli swobodnie rozwijać się jako Boże dzieci. Nie mamy się szarpać między – między, bo cały czas jest presja ciała, powiązania ciała, żeby ciało miało coś, co zbuduje się na cielesnym człowieczeństwie, podczas gdy u Boga jest tak, że prawdziwe Jego dzieci to są te, które umarły dla świata, a żyją dla Boga. Kiedyś żyliśmy w świecie bez Boga, a teraz żyjemy z Bogiem bez świata, oddzieleni jesteśmy od tego ciała zepsucia, przez które diabeł działał. Żyjemy w świecie, korzystamy, Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, ale to, co tu się dzieje, jest szaleństwem diabła, co on wyprawia z ludźmi, jak się posługiwał kiedyś wierzącymi, to byli najlepsi jego ludzie, oni chodzili za Jezusem, atakowali, podchodzili, cytowali Biblię, udawali nawet: no, my widzimy, jaki Ty jesteś, a potem coś, żeby Go podejść. Nie może być tak między dziećmi Bożymi, tak nie może być, dzieci Boże nie są chytre, nie są przebiegłe, nie szukają swego, szukają tego, co Pan przyszedł dać.
A więc pamiętajmy, jeżeli chcemy brać udział w czymś pięknym, to musimy być martwi dla świata, bo nigdy nie weźmiemy udziału w tym, co jest piękne, zawsze ten świat będzie psuć i psuć, i psuć. A więc, jak bardzo ważne, już nie raz mówiliśmy o rozmowach różnych, które się toczą, czy to są rozmowy, które prowadzi dziecko Boże z dzieckiem Bożym? Czy to są rozmowy, które może prowadzić dziecko Boże z dzieckiem, które udaje dziecko Boże, ale język jest nadal świata? Wielu udawało, przybierało pozór, a jednak mówili dalej jak świat. Zobaczcie, że to jest wielka bitwa, którą stoczył Jezus dla mnie i dla ciebie, i diabeł chce zatrzymać ludzi poprzez te więzi cielesne, poprzez powiazania cielesne. Dlatego musimy zobaczyć, jak żył Jezus, jak podążał Jezus, jak szli za Nim apostołowie, w jaki sposób oni podążali. To, co tu widzimy, Bóg stworzył, i kiedyś Bóg to wszystko zwinie, bo to jest tylko pewne miejsce, w którym Bóg dokonuje Swojego dzieła, i teraz, czy my chcemy wziąć udział w Jego dziele? Czy chcemy być święci, czyści, oddzieleni dla Boga? Czy chcemy się sprzedać za cokolwiek? Zobaczcie, że grzechem jest nawet czynienie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary, już jest przestępstwem wśród dzieci Bożych, a w świecie nie jest to przestępstwem, czynienie różnicy między osobami, jest normalne przecież, że jednych się lubi, a drugich się nienawidzi, to jest normalne przecież. Ale wśród dzieci Bożych tego już nie ma, to już jest koniec, diabeł nie ma dostępu do Królestwa Bożego. A więc musimy myśleć dzięki Chrystusowi i działać dzięki Chrystusowi, bo Kościół nie należy już do tego świata ciemności, Kościół jest światłością dla tego świata. Świat musi zobaczyć nas, miłujących się nawzajem, żeby mógł powiedzieć: zaprawdę, musiał Chrystus przyjść, skoro ci ludzie, którzy byli między nami teraz, nie żyją jak my, ale żyją inaczej, żyją w miłości do Boga i do siebie nawzajem. My potrzebujemy nowego człowieczeństwa, nie zepsutego człowieczeństwa, które próbuje być chrześcijańskim, to się nie nadaje, to jest po prostu oszukiwanie, oszukiwanie i oszukiwanie. Czystość to czystość, Baranek przyszedł oczyścić nas, na naszą Paschę został ofiarowany Chrystus Jezus, abyśmy obchodzili to święto w przaśnikach szczerości, prawości i czystości. Mamy inne potrzeby, inne życie, inne działanie, wszystko się zmieniło, stare przeminęło, wszystko stało się nowe, nasz sposób myślenia nie jest: a, jakoś tam może z tym wytrzymam, z tamtą może wytrzymam – to jest stary sposób. Nasz sposób myślenia jest, że my należymy do Boga, jesteśmy po to, żeby sobie nawzajem czynić dobro. I musimy dać się uwolnić Bogu od wszystkiego, co jest stare. Mamy stare wspomnienia – muszą umrzeć, mamy stare namiętności – muszą umrzeć, mamy stare dolegliwości, bo gdzieś, bo coś tam ktoś komuś – musi umrzeć. Wszystko staje się nowe, rozpoczynasz wszystko na nowo, uczysz się całkiem nowego życia, nie możesz przepiąć tego zepsutego, starego życia do tego nowego i jakieś lekcje ze starego życia biorąc, że ktoś wykorzystywał kogoś, no to ja się teraz już nie dam wykorzystać itd. Pan się dał wykorzystać i daje się wykorzystywać do dzisiaj, otworzył przed nami wszystko, żebyśmy mogli korzystać z Niego. Ile razy sami powiedzielibyśmy: Panie, my już nie zasługujemy na to, żeby z Ciebie korzystać, a On mówi: korzystaj, korzystaj, przyszedłem cię zbawić, uratować, przyszedłem cię uwolnić od tego świata zepsucia, od tego całego zła, które tutaj doświadczyłeś, żyjąc w świecie. Pan nie chce, żebyśmy żyli jak świat, Pan nie chce zborów, w których jest świat, nie chce światowych pieśni, nie chce światowych filmów, nie chce światowych zabaw, nie chce światowych relacji. Pan nie chce nic z tego świata, On tego w ogóle nie potrzebuje, On przyniósł nam miłość z nieba, On przyniósł nam nowe zrodzenie, On przyniósł nam jedność, o którą się modlił. My musimy zrozumieć Jezusa, żeby nie dać się oszukiwać diabłu. Jezus nie przyszedł nas pocieszyć, że jakoś będzie, Jezus przyszedł nas doprowadzić do śmierci i to śmierci krzyżowej, Sam umierając na krzyżu, mówi: pociągnę was za Sobą, abyście wy też umarli, żebyście nie musieli żyć jak ten świat, żebyście nie musieli się lękać, obawiać o swój honor, o swoje imię, myśleć, co kto o was powie, żeby już to nie miało dla was takiego znaczenia, jak to, co Bóg o was powie. Pamiętacie Piotra, który kiedyś był porażony tym, że należy do Jezusa, a potem mówi bardzo zdecydowanie i prosto: kogo mamy się słuchać, was, arcykapłani, kapłani, saduceusze, faryzeusze? Czy Boga mamy się słuchać? Sami to rozważcie, przecież Ten, który przyszedł, jest Synem Boga, On nas wydostał z tej zależności, którą wy chcecie wykorzystać. Bo oni chcieli stare uprawnienia wykorzystywać do nowego człowieka, nowy człowiek powiedział: to już nie działa, nasz Arcykapłan jest w niebie, wyście stracili już swój czas. Już niedługo świątynia będzie rozbita, już przestanie istnieć, miejsce waszych oszukańczych działań zniknie, co Pan Jezus powiedział, że uczyniliście z tego? – jaskinię zbójców.
A więc mamy rzeczywiste przyjście Pana Jezusa, i dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, by zrozumieć, że my nie możemy żyć jak świat, nie możemy mieć ze sobą relacji jak świat, nie możemy podchodzić do siebie jak świat, to wszystko umarło na krzyżu, nasze podejście do siebie ma być już jak Bożych dzieci. Jeżeli tego nie robimy, to dalej należymy gdzieś do tego świata, dalej diabeł, władca tego świata, może nasączać nas jakimiś nastawieniami, jakimiś niechęciami, zawiściami, złośliwościami, jakimiś pretensjami, żalami. Jeżeli ma taki dostęp, to tylko dlatego, że ty nie poddałeś się śmierci krzyżowej. Apostoł Paweł mówi: to jest chlubą moją, że na krzyżu ja umarłem dla świata, a świat umarł dla mnie, i żyję już dla Boga, nie jestem związany, nie mam jakichś zależności, które będą tak silne, że ja pójdę zgrzeszyć dlatego, że ktoś w świecie, połączony ze mną jakimiś więzami, żyje w grzechu, nie pójdę, mówi Paweł. I my też nie idźmy grzeszyć dlatego, że mamy powiązania. Jeżeli mamy jakieś powiązania z grzechem, to jesteśmy zepsuci, mamy mieć powiązania z Panem, czystym Chrystusem, i w tym świecie zła być czyści, czyści od tego świata, nieskażeni przez ten świat, nie mamy mieć żadnych innych układów, układzików, sposobów na to, czy na tamto, stare wszystko się skończyło. Jeden Kościół, jedno Ciało Chrystusowe pod jedną Głową – to jest Prawda Ewangelii, z tą Prawdą diabeł walczy, wprowadzając ludzi wierzących w różne animozje, nastawienia, pretensje i żale, żeby oni stale byli w starym, żeby oni nie mogli mieć świeżego, świątecznego myślenia, zadowolenia, wdzięczności, chwały, żeby stale byli udręczeni tym czy tamtym, czy jeszcze czymś, bo to, bo tamto... Ilu wierzących ludzi nie może spać, bo ktoś coś powiedział, jakby ciebie nie wiadomo jak potraktowali, jakby cię obrazili nie wiadomo jak bardzo i teraz takie wielkie przeżycie, jak oni mogli itd. Nowy człowiek już takimi rzeczami się nie przejmuje. Tyle co napluto na Pawła, tyle co pobito, ścigano, szydzono, kpiono, a ten człowiek dalej z wdzięcznym sercem chwali Boga i czyni dalej to, co ma czynić. On nie jest zależny od tego wszystkiego już, on już umarł dla tych wszystkich zależności, dla tych honorów, ambicji, cielesnego, zmysłowego człowieka, który musi bronić swojego „ja”, żeby ono było na jakiejś pozycji. On już nie broni, on już umarł, skończył, dla niego Chrystus się liczy teraz, on już nie żyje, żyje w nim Chrystus.
A więc, jak bardzo musimy zrozumieć, że to przyjście Jezusa nie było tylko, żeby połechtać naszą ambicję, że teraz my, poganie, pokażemy, że my jesteśmy lepsi od Judejczyków. Nie, wcale nie, On połączył nas w Sobie, burząc mur nieprzyjaźni między nami właśnie na krzyżu. Równo umarł za nich i za nas, za mnie, za ciebie. A więc, jaką przyszłość On daje nam, kiedy umiera na krzyżu? Kończy dzieje grzechu, On przyszedł zbawić nas od naszych złośliwości. On nie przyszedł naszych złośliwości zrobić takimi bardziej chrześcijańskimi, On przyszedł uwolnić nas całkowicie od złośliwości, od złośliwego języka, kąśliwego języka, który dogryzie komuś, pokręci coś, żeby pokazać. On nie przyszedł, aby uczyć nas odwetów, On przyszedł uczyć nas, jak znieść tą przeciwność. Mówi: jeżeli ktoś cię uderzy w jeden policzek, nadstaw drugi, bądź pokornego ducha, nie daj się wprowadzić w ducha agresji, złośliwości, nie daj się uczyć tego, że nam, chrześcijanom, też wolno się złościć. Nie wolno, chyba że stary wróci do życia, wtedy wolno, wtedy możesz się złościć, staremu wolno się złościć. Nowy człowiek nie ma takich potrzeb, nie ma potrzeby złościć się, chodzić w złościach czy w innych rzeczach.
A więc mamy całą taką pewną świadomość, że cały ten świat, ten ciemny świat grzechu, tkwi w diable, i żeby oddzielić nas od tego świata grzechu, Chrystus umarł na krzyżu, abyśmy my, obumarłszy grzechom, wraz z Nim umarli, aby żyć dla sprawiedliwości. Chwała Bogu! Bądź prawdziwym dzieckiem Bożym, nie daj się skorumpować diabłu i przekupić czymkolwiek. Diabeł będzie używał wszelkich środków, żeby skupić na ciele uwagę, odwrócić od Chrystusa uwagę, odwrócić od tego, po co przyszedł Chrystus. On przyszedł po to, abyśmy już nie grzeszyli, dzieci Boże nie grzeszą, gdyż nie potrafią grzeszyć. Musisz zrozumieć, że to nie jest religia, w której człowiek się zmieści ze swoim „ja”. To nie jest religia, to jest Ciało Chrystusa, w którym nie zmieści się nic cielesnego, musi być to umarłe, musi być skończone, musisz mieć to szczęście należenia do Chrystusa i czynienia tego, co chce Chrystus z wielką radością, z wielkim zadowoleniem, że teraz możesz służyć Panu, a nie diabłu. Nie musisz wnosić między ludzi tego, co ciemne, możesz wnosić to, co światłe, co jasne. Możesz mówić o tym, co buduje, a nie o tym, co rujnuje. Nie musisz się zajmować rzeczami cielesnymi, możesz się zajmować duchowymi wspaniałościami, poznając coraz głębiej Boga, dzięki działającemu w tobie Duchowi Świętemu, bo on działa we wszystkich synach i córkach Bożych. Bóg chce, żebyśmy wzrastali w łasce, żebyśmy coraz bardziej się rozwijali w chwale, a diabeł chce, żeby nas zatrzymać przed Bogiem, a więc używa wszelkich cielesnych środków, żeby to osiągnąć. Budowanie czegokolwiek na ciele, jest napisane, to jest przeklęte. To musi być zbudowane na Chrystusie, na czystym Bożym Synu. A więc, wiedząc o tych wszystkich rzeczach, pamiętaj, to nie jest zabawa w Kościół, tu nie da rady się pobawić, diabeł się nie bawi, on pastwi się nad wszystkimi wierzącymi, którzy nie mają krzyża. Jak idziesz bez krzyża, diabeł się nad tobą pastwi, wrzuca ci do głowy różne pomysły, nastawia cię, pokazuje, że cię lekceważy, ma cię za nic, bo ty nie słuchasz Jezusa, to diabeł patrzy na ciebie jak na takiego chłystka, który porzuca to, co prawdziwie daje mu zwycięstwo, i wyrusza z własną pychą czy dumą, aby iść poprzez ten świat. Ale gdy idziesz z krzyżem, to on wie, do kogo należysz. A więc nie żyj już dla tych różnych cielesnych rzeczy, żyj dla Pana, żyj w chwale Pana.
Ewangelia Mateusza, 13 rozdział od 36 wiersza:
„Wtedy rozpuścił lud i poszedł do domu. I przystąpili do Niego uczniowie Jego, mówiąc: Wyłóż nam podobieństwo o kąkolu na roli. A On odpowiadając, rzekł: Ten, który sieje dobre nasienie, to Syn Człowieczy. Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie złego. A nieprzyjaciel, który go posiał, to diabeł, a żniwo, to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie. Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle Swoich aniołów i zbiorą z Królestwa Jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mat. 13,36-43)
My żyjemy dalej na tym świecie, który stworzył Bóg, jako dzieci Boże żyjąc, żyjemy już pod prawem nowego człowieka, nie starego człowieka, ale nadal żyją na tej ziemi też ludzie, którzy nie żyją pod prawem nowego człowieka, żyją dalej pod prawem starego człowieka, nie są uwolnieni od diabła i następuje doświadczenie. Przecież Pan Jezus mówi o Jego Królestwie tu, na tej ziemi Królestwo Jezusa Chrystusa, i próbują tam się wedrzeć gwałtem ludzie, którzy nie porzucają starego życia i chcą zajmować pozycje w Królestwie Jezusa Chrystusa, które by im dawały podstawę: prorokowaliśmy, demony wypędzaliśmy, uzdrawialiśmy, różne rzeczy czyniliśmy w Twoim Królestwie, w Twoim Imieniu to czyniliśmy. A jednakże Jezus mówi: idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie nieprawość, nigdy was nie znałem. A więc ci ludzie dochodzą do pewnych pozycji, dochodzą do pozycji biskupów, dochodzą do pozycji proroków, nauczycieli, dochodzą do pozycji pasterzy, dochodzą do różnych pozycji też, ale oni to robią nie dla Pana. Tak jak Paweł powiedział: kiedy ja odejdę, a Paweł był dla Pana, to spośród was wyjdą ci, którzy pociągną za sobą, a także wilki między was wejdą, żeby napaść na was, jako na trzodę Bożą. A więc, jak bardzo musimy być świadomi: czyniąc nieprawość, owocujemy dla diabła, czyniąc to, co prawe, dla Pana Jezusa Chrystusa. A więc czyńmy to, co prawe, jeżeli chcemy być znalezieni jako ci, którzy zajaśnieją pełnym blaskiem, nie dołączajmy się do niczego złego, nie bądźmy współuczestnikami cudzych grzechów, bądźmy zawsze świadomi: należymy do Pana, On chce mieć nas czystych, chce mieć zachowanych dla Siebie. A więc to jest główne to, po co On przyszedł, abyśmy byli dla Niego. Dlatego to, co tak często cytujemy z II Listu do Koryntian, że On miłuje tych, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to i myśmy umarli, aby nie żyć dla siebie, ale dla Niego. On nie chce, żebyśmy brali udział w grzechu dlatego, że ktoś może nam bliski bierze udział w grzechu, On chce, żebyśmy byli czyści. My jesteśmy Jego, może świat nas za to znienawidzić i na pewno będzie nienawidził, ale my chcemy być z Jezusem, nie chcemy się sprzedać za cokolwiek. To nie jest łatwe należeć do Jezusa, skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to gdzie będzie bezbożny? To nie jest łatwe należeć do Chrystusa i być oskarżanym, osądzanym, to nie jest łatwe, ale konieczne. Nie możemy iść dwiema drogami naraz, szeroką, jak świat, żeby sobie zaplecze stosować, i wąską, żeby należeć do Boga. Tak nie da rady, trzeba mieć świętą decyzję, komu chcę służyć – czy Panu, czy diabłu. A więc Pan Jezus mówi, że tu, na tym świecie, są różni ludzie, jedni, których On tu ma, i drudzy, których diabeł ma, aby niszczyć. Wszystko, co jest cielesne wśród wierzących ludzi, pochodzi od diabła, wszystko, co jest duchowe wśród wierzących ludzi, pochodzi od Boga. Duchowy człowiek jest ten, który ma wejrzenie w sprawy Boże, cielesny zaś w sprawy diabła. Jakub o tym też pisze: mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, dążąca do pokoju, nie do zwady, złośliwości, nie nastawiania jednego przeciwko drugiemu, ale niesienia pokoju, porzucania grzechu, a nie do dawania grzechów między wierzących ludzi.
A więc zobaczcie, jaka poważna rzecz się wydarzyła, i jacy my musimy być poważni, żeby brać w tym udział, żebyśmy nie byli jakimś dziwnym dodatkiem do tego wszystkiego, stale się szarpiącym dodatkiem, ale byśmy mieli spokój, że już decyzja zapadła: ja już nie należę do siebie, ja należę do Chrystusa, decyzja zapadła. Jeżeli ktoś czegoś chce ode mnie, to niech spyta się mojego Pana, czy Pan mój się na to zgadza. On wyraźnie mówi: nie. Bo ktoś może pomyśleć: co to za Jezus, nawet nie pozwala pójść pogrzebać ojca? Nie? To kim On jest, że aż takiego posłuszeństwa wymaga? Zbawicielem – bez tego posłuszeństwa nie możemy być zbawieni. Jeżeli będziemy rozdwojenie mieli, to zginiemy. Musisz pamiętać, że On dał rozkaz: macie się nawzajem miłować. Kto nie miłuje, należy dalej do świata. A więc wszelkie spory, waśnie, odszczepieństwa pochodzą od cielesnego człowieczeństwa, nieukrzyżowanego człowieczeństwa. Wszystko, co niesie pokój, zbawienie, pojednanie, oczyszczenie, pochodzi od nowego człowieczeństwa. Jaki był stary człowiek, tacy są starzy ludzie, jaki jest nowy człowiek, tacy są nowi ludzie. A więc musisz patrzeć na to z tej perspektywy: koniec tego, czego mnie nauczył diabeł. My się teraz uczymy u innego Nauczyciela, u Jezusa Chrystusa, On jest innym Nauczycielem, On umarł za nasze grzechy, a diabeł nas doprowadził do grzechu. Czy chcemy dalej słuchać, co diabeł ma nam do powiedzenia na ten czy inny temat? Czy jesteśmy świętymi, zdecydowanymi ludźmi? Wiecie, wielu wierzących ludzi jest niezdecydowanych i tak naprawdę różne dziwne rzeczy wyprawiają. Zdecydowane dziecko Boże trzyma się Prawdy i koniec. Kto z Prawdy jest, ten należy do Boga. A więc pamiętajcie, nie wolno sobie pomyśleć: no, widocznie to tak ma być… Nie, tak nie ma być. Jezus przyszedł nas zbawić, uratować. On przyszedł założyć Kościół, w którym wszystkie cząstki będą miały o siebie jednakie staranie i wszyscy będziemy wrastać w Chrystusa, będziemy sobie bliscy. Potrzebne to jest. Diabeł rozpracował już tyle zborów przez cielesnych chrześcijan, a cieleśni chrześcijanie mogą się uratować, wystarczy, że wezmą krzyż, umrą dla świata i dla wszystkich powiązań, i staną się wolnymi ludźmi, by żyć dzięki Chrystusowi. To jest uwolnienie, to jest porzucenie ciężarów, grzechów i pobiegnięcie za Nim. Koniec myślenia. Słowo Boże mówi: nie zanieczyścisz się grzechem, będziesz się oczyszczać od tego zła, nie zabrudzać. A więc nie ma jakichkolwiek powiązań, które by dziecku Bożemu były ważniejsze od powiązania z Chrystusem. Nie jest łatwo, łatwiej jest być cielesnym chrześcijaninem, dużo łatwiej, łatwiej jest manewrować, łatwiej jest kombinować, łatwiej jest zmyślać, łatwiej kłamać, wszystko jest łatwiej. Duchowy nie potrafi tego robić. Ja już spotkałem wielu aktorów chrześcijańskich na swojej drodze, ale dziecko Boże nie aktorzy, nie potrafi być aktorem, jest prawdziwe. Diabeł jest aktorem, ale dzieci Boże już nie są aktorami. Myśmy kiedyś byli aktorami, graliśmy rolę, uśmiechaliśmy się, a w sercu mieliśmy: ja ci pokażę, ja ci dołożę, albo cokolwiek innego. Albo płakaliśmy, żeby wywołać w kimś po prostu żal, żeby ustąpił ktoś tam, no różne rzeczy wyprawialiśmy. Ale już teraz nie, nie musimy tego wywoływać, jeżeli jesteśmy winni, poniesiemy karę, jeśli nie, idziemy dalej.
A więc dzieje się tu na tej ziemi, my nie mamy należeć do świata ciemności, ale dzieje się to na tej ziemi – to, co ze światłości, i to, co z ciemności, mieszka tu razem. A więc Pan Jezus mówi, że ci, którzy czynią nieprawość, On ich nie zna, to jest poważny temat, moi drodzy, to jest poważny temat. Wiecie, ilu ludzi będzie krzyczeć, kiedy przyjdzie Pan, i oni zobaczą, że oni nie są pośród tych, którzy należą do Niego, tylko są pośród tych, którzy do Niego nie należą, będzie tragedia. Lepiej zweryfikujmy to teraz, póki jest czas, grzech nie może nad nami panować, nie może grzech nad nami panować. Grzech to lęk, obawa, co świat pomyśli, jak świat na mnie spojrzy. Nie może to nad nami być. Musimy patrzeć na Pana i podążać za Nim, nawzajem czyniąc to, co On chce, abyśmy czynili, będąc Jego uczniami. To nie jest to, że ja muszę to zrobić, ja chcę to zrobić, chcę być takim, potrzebuję być takim, dlatego biorę codziennie swój krzyż, aby być takim, nie chcę ześwietczeć, nie chcę stać się świeckim chrześcijaninem, nie chcę zejść z powrotem w zadowolenie tego świata, chcę i potrzebuję należeć do Pana i to jest ważne. Żyjemy tutaj, jeżeli by się coś nam nie powiodło, Pan mówi, że wstawia się za nami, żebyśmy mogli się oczyścić i dalej walczyć o to, co piękne, czyste, co chwalebne, o święte, czyste relacje, nadal walczyć, niszczyć w sobie to, co by było konfliktowe, żeby było to, co jest pokojem, co jest miłością Chrystusową, co jest tym, że On za mnie i za ciebie umarł na krzyżu, Ten Sam Chrystus. Wiemy, że cały ten świat, ciemny świat grzechu tkwi w złym. Wiemy też, że Słowo Boże mówi o ludziach, którzy stali się jak pies, jak świnie, którzy wrócili do swoich wymiocin czy do swojego błota. Wcześniej należeli do Pana Jezusa, potem wrócili, dali się skrępować, złapać, dali się przez różne powiązania ściągnąć z powrotem w sferę tego świata zepsucia. To nie jest zabawa w Kościół. Dlatego już tak niewielu chrześcijan zostało, którzy nadal żyją dzięki Chrystusowi. Zresztą Pan Jezus powiedział, że w czasach końca wielu miłość się odwróci i pójdą w świat, staną się ludźmi, którzy będą nienawidzić tych, którzy zostali przy Chrystusie, którzy nie dali się oszukać, zwieść.
II List Piotra 1 rozdział, może przeczytajmy, i będąc świadomi, że Jezus przyszedł nas zbawić, uratować, żebyśmy nowe życie prowadzili. Chcemy tak żyć, chcemy być sobie bliscy, chcemy do siebie się odnosić z szacunkiem, chcemy szanować to, że Jezus zapłacił tą samą cenę za mnie i za ciebie, i chcemy rozumieć, że to On jest twoim Panem i On jest moim Panem, abyśmy się szanowali nawzajem z powodu Jezusa Chrystusa. To jest bardzo ważne, by to rozumieć. I tu, w tym II Liście Piotra, 1 rozdział 3 i 4 wiersz:
„Boska Jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami Boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość.” (II Piotra 1,3-4)
Ten świat tkwi w złym, ten świat jest zadłużony, jest z w długach, dlatego wielu wierzących ludzi też wpadło w kredyty, w długi, w jakieś kombinacje, potem często komornicy siedzą na tych chrześcijanach zadłużonych, i to wszystko jest po prostu obrazem tego, że tak nie da rady, człowiek musi być wolny, musi być wyswobodzony. Kiedy stałem się dzieckiem Bożym, zrozumiałem, że nie mam być dłużnikiem, nie mam zaciągać długów, nie mam brać niczego, czego nie chce mi dać Pan, mam żyć z tego, czym mnie obdarza Pan. I wielu ludziom mogłem mówić: już nie, już nie ma kredytów, nie ma tych rzeczy, nie ma życia na konto diabła, który ci udzieli kredytu, tak, ale potem wyciągnie wszystko spod ciebie. A ludzie później mówili: ale widzisz, ja wziąłem kredyt i spłaciłem. No to dziękuj Bogu za to, że to się stało możliwe, bo mogłoby się tak nie stać, bo wielu tak się nie stało; i nie mów wtedy: a, to można brać kredyt, bo mi się spłacił, diabeł też powoli ci spłacić kredyt, żebyś był świadkiem, że można brać kredyt, wierzący ludzie też mogą brać. A więc w różny sposób diabeł działa. Nic nikomu nie bądźcie winni, prócz miłości wzajemnej. A więc zobaczcie, jak bardzo ważne jest to: nasze całe ziemskie doświadczenie, nim poznaliśmy Chrystusa, pokazywało, że diabeł mógł nas kusić różnymi propozycjami, ale teraz nie, nie stać mnie na to, nie biorę, nie korzystam z tego. Jak Pan zechce, to da mi, żeby było mnie stać na to, jeżeli nie da, to znaczy, że nie muszę tego mieć. A więc to jest uwolnienie od pożądliwości, pożądliwość sięga po zadłużenie, żeby osiągnąć to, czego pragnie, czego potrzebuje. Spokojny sposób działania: nie stać mnie, widocznie to nie jest dla mnie, może kiedyś, ale nie teraz. A więc decyzja, wybór, czy chcę się uzależnić, czy nie. Nie chcę, a więc będę żył tak, jak żyje człowiek wolny już od pożądliwości, nie muszę chodzić i myśleć sobie: a jak to osiągnąć, jak to osiągnąć? Jestem człowiekiem, który może rozumieć, inaczej mówiąc: nie miej tyle, żeby to cię w końcu pochłonęło, ani też nie musisz wpadać w takie tarapaty, żeby cię to w końcu zniszczyło. Bądź swobodnym, żyj na swobodzie, żyj według tego, co masz. Pan może ci dać więcej, sprawdzić, czy umiesz dysponować więcej. Pan może ci dać mniej i sprawdzić, czy umiesz dysponować mniej, bo w tym świecie właśnie Pan tak sprawdza nas w różny sposób, i jedno, i drugie jest dobrym doświadczeniem, bo uczy nas tego, że nie jesteśmy już zależni, jak świat, od koniunktury tego świata, ale jesteśmy już zależni od Pana, a On jest Tym, który wie, czego potrzebujemy. Pan Jezus mówi: nim poprosicie, Bóg ma to dla was przygotowane, jeżeli poprosiliście zgodnie z Jego wolą. A jeśli prosiliście wbrew Jego woli, On wam tego nie da. I problem się rozwiązał, Ojciec dba o Swoje dzieci, nie da się przekonać ani narzekaniem, ani płaczem, ani czymkolwiek, po prostu On wie, czego potrzebujemy, i to nam da.
A więc mamy pewność, że Chrystus przyszedł tutaj na ten świat, ale nigdy władca tego świata niczego w Nim nie miał, nie dał rady diabeł czegoś włożyć w Syna Bożego, On pozostał czysty i wierny Ojcu we wszystkim. Często ludzie różni mówią: a co, ty nie możesz tego, nie możesz tego? Tak, mogę wszystko, ale nie potrzebuję tego robić. A ty nie możesz żyć bez tego, bo jakby ci to zabrać, to byś chodził znużony, bo co teraz mam robić. A ja nie muszę tego robić. Człowiek może sobie pomyśleć: ale ci chrześcijanie to tacy ograniczeni… Raczej swobodni, żeby móc zawsze pójść tam, gdzie chce Pan. I to jest sprawa bardzo ważna dla mnie i dla ciebie. Pamiętajcie, że Jezus przyszedł uwolnić nas od złośliwości, od starych animozji, nastawień, podstępów, doprowadzić nas w pokucie do porzucenia tego zła i przyjęcia tego, że teraz jesteśmy dziećmi jednego Boga. Ale jeśli będziemy pilnować bezbożności, no to niestety zginiemy z powodu tego. Pan nie będzie miał względu i powie: no wiesz, no ach, kiedyś chodziłeś dla Mnie, to może jednak cię wezmę... Nie ma znaczenia, Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie: jeśli sprawiedliwy porzucił swoją sprawiedliwość na konto grzechu, nie pamiętam już jego sprawiedliwości, jeśli grzesznik porzucił swoją grzeszność na konto sprawiedliwości, nie pamięta się jego grzeszności. A więc lepiej pilnować się i żyć w sprawiedliwości Chrystusowej, niż dać się wikłać w różne rzeczy. Pan przyszedł, abyśmy pięknie żyli, żebyśmy mieli swobodę, takie wielkie szczęście być ludźmi prawdziwymi wobec siebie, szczerymi, prawymi ludźmi. Stary człowiek tego nie potrafi, nie umie, bo On nigdy tak nie umiał żyć i nie będzie umiał, tylko nowy człowiek umie żyć w szczerości, w prawości. Diabeł zawsze jest mataczem, tak mataczy coś, zamiesza, a dzieci Boże już tak nie potrafią żyć.
Ewangelia Jana 8 rozdział. Jest to dla nas zrozumiałe? Bo to świadczy o Chrystusie, świadczy o tym, że On nie przyszedł tak sobie coś zrobić, a my później: a, róbcie, jak tam uważacie, tylko mamy się uratować, mamy należeć do Niego. I w 12 wierszu czytamy:
„A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością świata; kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota.” (Jana 8,12)
Kto idzie za Mną – mówi Pan Jezus. A więc idźmy za Nim i naśladujmy Go, to jest najważniejsze. Jeżeli diabeł coś chce ci podrzucić, nie musisz tego przyjmować, nie jesteś zniewolony, skrępowany, możesz odrzucić to, z czym on do ciebie przychodzi, nie musisz tego przyjąć. Jezus mówi, że owce Jego głosu Jego słuchają, od obcego uciekają, nie potrzebują słuchać obcego głosu, chcą słyszeć głos Pasterza, głos Tego, który prawdziwe umiłował ich do końca. A więc Pan Jezus właśnie w ten sposób mówi o tym, i jeśli idziemy za Nim, możemy być pewni, że dojdziemy tam, gdzie On jest.
A w 11 rozdziale Ewangelii Jana, 9 i 10 wiersz:
„Odpowiedział Jezus: Czy dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli kto chodzi we dnie, nie potknie się, bo widzi światło tego świata. Jeśli zaś kto chodzi w nocy, potknie się, bo nie ma w sobie światła.” (Jana 11,9-10)
A więc, jeżeli wierzący ludzie się potykają, co rusz potykają, to znaczy, że nie chodzą w światłości Chrystusa. Trzeba to zmienić, po prostu zmienić. Trzeba porzucić ten schemat starego sposobu rozwiązywania spraw. Nasze sprawy zostały rozwiązane na krzyżu, my nie mamy starego sposobu na rozwiazywanie naszych spraw, my już mamy rozwiązane nasze sprawy i wszystko stało się nowe, i zostaliśmy odłączeni od tego świata, aby należeć do Boga w Jezusie Chrystusie, nowe życie prowadzić. Jezus w wielu miejscach mówi: Ja jestem światłością, wykorzystujcie ten czas, chodźcie w światłości, należcie do Mnie, żyjcie według tego, jak Ja żyłem na tej ziemi, uczcie się ode Mnie. To jest cały czas dla mnie i dla ciebie. Nie dajmy się zwieść i oszukać, że można Jezusa zamienić w religię, nie da rady, religia to śmierć, to śmierć w gehennie, Chrystus to życie. Jeśli zamienisz Chrystusa na religijne życie, to jest gehenna, religijne życie Bogu nie wystarcza, On potrzebuje życia Jezusa w tobie i we mnie, On potrzebuje nowych ludzi, z nowymi pragnieniami, nowymi działaniami, z nowym rozsądzaniem wszystkich tych spraw, podejmowaniem tych decyzji w taki sposób, aby Bogu się podobać. To nie jest łatwe, powiem wam, że to nie jest łatwe.
W Liście do Efezjan 2 rozdział. Łatwiej jest być cielesnym chrześcijaninem czy chrześcijanką. I od 1 do 3 wiersza:
„I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni.” (Efez. 2,1-3)
Byliśmy, to musi być bardzo ważne, nie jesteśmy, byliśmy takimi ludźmi, którzy w złości, w gniewie rozwiązywali problemy, czy inne rzeczy. Nie przystoi dzieciom Bożym w gniewie cokolwiek czynić, gniew nie przystoi dzieciom Bożym, dzieciom Bożym przystoi cierpliwość, spokój. A więc nie zmarnujmy tego, wróg chciałby nas wyprowadzić z tego stanu duchowego do cielesnego, dlatego próbuje, kąsa, kombinuje, wszystko robi, żeby doprowadzić w końcu do jakiegoś niedobrego stanu. Bo jemu zależy, żeby niszczyć, zabijać, mordować. Ale lepiej służyć Panu i lepiej wnosić pokój, miłość i radość, czystość, niż wnosić coś złego między wierzących ludzi. Działa w synach opornych. Co to za synowie oporni? To byli Judejczycy, którzy należeli do Boga, byli Jego synami, a uparli się i odrzucili Jezusa, i diabeł przez nich działał. Oni chodzili, mówili o Bogu, znali przecież Stary Testament, ci z pogan nawróceni nie znali Starego Testamentu, oni mogli zaimponować, opowiadając o Dawidzie, o Samuelu czy innych, a ci nawróceni poganie wiedzieli o Chrystusie, o Zbawicielu, o Tym, który umarł za ich grzechy, a ci mogli zaimponować, wymieniając królów po kolei, przecież oni w tych wszystkich rodowodach byli świetni normalnie. Dlatego Paweł mówi: spór o rodowody do diabła prowadzi, zostawcie to i tyle, mamy już inny rodowód, mamy narodzenie z Boga w Chrystusie Jezusie i ten rodowód jest teraz najważniejszy dla nas, korzystajmy z niego, wygrajmy. My nie potrzebujemy radości tego świata, ten świat się dziwi, jak ty żyjesz, człowieku, w ogóle to ty, co? Przecież to życie bez sensu, ani na tańce, ani oglądanie jakichś tam filmów, ani chodzenie po jakichś dyskotekach, jakichś zabawach, jakichś filmach, jakichś kinach, różnych rzeczach, imprezach sportowych… Człowieku, to ty przecież nie masz się czym cieszyć. No, cielesny człowiek patrzy na ciebie i myśli sobie: to jak ty żyjesz na tej ziemi? Przecież to są radości cielesnego człowieka. A ty się cieszysz, nie mając tego, bo masz inną radość, twoją radością jest Pan i to jest o wiele piękniejsza radość, nie potrzebujesz tych wszystkich dodatków wroga, żeby się cieszyć, że byłem na tym, na tamtym byłem, po prostu nie potrzebujesz tego. Ten świat tego potrzebuje, ty nie potrzebujesz, ty masz inną radość, ty masz radość wiecznego życia, masz radość społeczności z Ojcem, masz radość, że Duch Święty wprowadza cię w kosztowność tego, kim jest Bóg. To jest piękne, poznajesz Ojca coraz bardziej, należąc do Boga i będąc między braćmi i siostrami, którzy miłują siebie nawzajem zgodnie z rozkazem niebiańskiego Ojca. 11 i 12 wiersz:
„Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie.” (Efez. 2,11-12)
Nie chciejmy żyć więcej bez Boga na świecie, nie chciejmy, nie chciejmy naśladować Judejczyków, którzy mieli świątynię, mieli wszystko i żyli bez Boga, żyli w bezbożny sposób, ich ojcem był diabeł, chodzili, wypełniali wydawałoby się to wszystko, a mieli ojca diabła. Nie chciejmy tego samego, żeby diabeł mógł się cieszyć, że może nam psuć dni, może nam psuć jakieś sytuacje, nie bierzmy w tym udziału, czyńmy dobro, Boże dobro, czerpmy z Chrystusa i tylko z Chrystusa, nie bierzmy nic spoza Chrystusa, nie potrzebujemy już tych dodatków.
II List Piotra 2 rozdział. To jest niesamowite, po co przyszedł Chrystus, i to jest wydobycie nas z tego cielesnego zepsucia, które zniszczyło Izrael, ten naród Boży, cielesne zepsucie zniszczyło ich. I tutaj też od 1 wiersza:
„Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę. I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga Prawdy będzie przez nich pohańbiona. Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie.” (II Piotra 2,1-3)
I od 15 wiersza:
„Opuściwszy drogę prostą, zbłądzili i wstąpili na drogę Balaama syna Beora, który ukochał zapłatę za czyny nieprawe, lecz został zganiony za swoją nieprawość; nieme bydlę juczne, przemówiwszy głosem ludzkim, zapobiegło nierozumnemu postępkowi proroka. Ludzie ci, to źródła bez wody i obłoki pędzone przez wicher; czeka ich przeznaczony najciemniejszy mrok. Przemawiając bowiem słowami nadętymi a pustymi, nęcą przez rządze cielesne i rozwiązłość tych, którzy dopiero co wyzwolili się od wpływu pogrążonych w błędzie, obiecując im wolność, chociaż sami są niewolnikami zguby; czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje. Jeśli bowiem przez poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, wyzwolili się od brudów świata, lecz potem znowu w nie uwikłani dają im się opanować, to stan ich ostateczny jest gorszy niż poprzedni. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie.” (II Piotra 2,15-22)
Niebezpieczne jest to odwracanie się i porzucanie, patrzmy na Chrystusa, w Nim jest cały czas zachęta do czystości, do relacji między sobą czystych, do oczyszczania się, do krzyżowania swego „ja”, żeby ono nie przeszkadzało, żeby ono nie wprowadziło czegoś złego między wierzących ludzi. Nie zależy nam na tym, żeby ktokolwiek zginął, zależy nam na tym, żebyśmy się wszyscy mogli uratować. To jest wtedy Jezus, On przyszedł zbawić, nie zatracić. Jeżeli nam nie zależy na tym, to znaczy, że już diabeł ma punkt zaczepienia i trzeba szybko z tym skończyć, usunąć to, oczyścić się z tego, żeby mieć znowuż patrzenie na braci, na siostry, jako na tych, za których Chrystus umarł i dla których ja też chcę umrzeć, bo to jest prawdziwa miłość. Umrzeć, żebym, to nie ja był naprzeciw was, nie stary Marian, ani ty wobec mnie, tylko żeby nowy człowiek był wobec drugiego nowego człowieka, żebyśmy nie czerpali ze starych rzeczy, starych bodźców, starych jakichś spraw, starych przegranych, starych zwycięstw. Nie potrzebujemy tego, kochamy Jezusa, On jest dla nas cenniejszy niż wszystko, czego nauczyliśmy się w świecie. Chcemy Chrystusa między sobą i dlatego mówimy dzisiaj to słowo, żeby Chrystus panował w nas, a nie stary człowiek, żebyśmy pozbywali się starego człowieka przez krzyż, bo jedynie krzyż ma moc nad starym człowiekiem, tylko krzyż – tam jest śmierć starego człowieka. Nie pozwól mu żyć, temu staremu człowiekowi. Mówiliśmy to nie raz, musisz nienawidzić siebie, gdy czynisz coś złego, musisz się nienawidzić, jeżeli się lubisz, to jest ciemne, to jest bardzo ciemne. Ale jeśli nienawidzisz, jeżeli coś czynisz złego, to znaczy, że rozumiesz, że to jest złe i że nie powinieneś tego czynić, przyjdziesz do Pana, będziesz szukać pomocy, On ci pomoże. Nie raz wrogowi udaje się gdzieś tam dostać, ale Pan wydobywa ludzi, którzy potrzebują pomocy. Możemy widzieć Bożych ludzi, którzy też nie raz niepotrzebnie gdzieś zabrnęli, wypowiadali jakieś niepotrzebne słowa, a potem mogli się z tego oczyścić, porzucić to. Nie potępiaj się, to nic nie pomaga, ciesz się, że przyszedł Chrystus, i ratuj się w Nim, to jest najważniejsze.
Ewangelia Mateusza 21 rozdział. On przyszedł zbawić nas, On nie przyszedł nikogo sądzić, na stracenie prowadzić. Mamy wszyscy szansę, ale musimy być czyści, nie możemy wnosić zanieczyszczenia między wierzących ludzi. A będziemy wnosić, jeżeli nie będziemy ukrzyżowani, bo diabeł będzie chciał, żebyśmy nosili jego ciężary. I 21 rozdział 13 wiersz:
„I rzekł im: Napisano: Dom Mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.” (Mat. 21,13)
I zwróciliście uwagę, kiedy w zgromadzeniu nie ma prawdziwie ludzi czystych, czystego serca, którzy mogą modlić się do Boga w czystości, to się zamienia w coś niedobrego, to jest jak w jaskini zbójców; jeżeli jest słabszy zbójca, to ten silniejszy zbójca zabierze temu słabszemu to, co on ma, będzie wykorzystywać to, że jest mocniejszy, chytrzejszy, cokolwiek. To jest draństwo, to jest stary człowiek, nowy człowiek jest chętny dawać, podzielić się tym, co dostał od Pana, lubi dawać dobro, nienawidzi dawać złego, nie lubi wnosić, wrzucać nienawiści między braci czy siostry, lubi wnosić uratowanie, zbawienie, porzucanie zła, a przyjmowanie dobra.
W Liście do Tytusa, 3 rozdział 3 wiersz:
„Bo i my byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący, poddani pożądliwości i rozmaitym rozkoszom, żyjący w złości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący siebie nawzajem…” Kiedyś tak żyliśmy. „…Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga, zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia Swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego.” (Tyt. 3,3-6)
Byliśmy kiedyś tacy, ale już nie możemy być dalej tacy. Bądź zdeterminowany: nie, koniec, teraz jestem dla Jezusa, On przyszedł zbawić ludzi, nie zatracać, nie będę brać udziału w czymkolwiek złym, nie stanę po stronie złego, nie wezmę w tym udziału, choćby nie wiem co, wyparłem się siebie, wyparłem się tego światowego sposobu decyzji, nie chcę, nienawidzę tych decyzji, nienawidzę, gdy ulegam cielesnym namowom, nienawidzę, gdy ktoś zmusi mnie do czegoś, czego nie chce Chrystus, nienawidzę tego, kiedy ktoś podejdzie mnie, oszuka mnie i wprowadzi mnie w coś, czego nie chce Chrystus, nienawidzę tego, to jest złe, tego nie powinno być między dziećmi Bożymi. Powinniśmy być świadomi, że każdy z nas jest wdzięczny Bogu za Jezusa i za zbawienie w tym Jezusie Chrystusie. Jesteśmy tu po to, żeby sobie nawzajem pomóc, a nie po to, żeby ktoś komuś szkodził, przeszkadzał, w jakiś stary sposób próbował rozwiązywać jakieś sprawy, tematy. Pamiętamy, jak diabeł przed Panem Jezusem roztoczył chwałę tego swojego świata i Pan Jezus tym wszystkim wzgardził, powiedział: Bogu będziesz pokłon oddawać i tylko Bogu będziesz się kłaniać. Nie kłaniajmy się diabłu za cokolwiek, za jakiekolwiek możliwości, za to, że on daje nam możliwość wymigania się od czegoś, daje nam możliwość udawania czegoś, daje nam możliwość czegokolwiek, nie korzystajmy z jego możliwości, to nie ma sensu, bo to jest złe, to niszczy, niepotrzebnie zabiera to, co jest piękne, czyste, chwalebne. Pan Jezus wzgardził tym wszystkim, odrzucił to wszystko.
II List do Koryntian, 4 rozdział 3 i 4 wiersz:
„A jeśli nawet Ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną, w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło Ewangelii o chwale Chrystusa, który jest Obrazem Boga.” (II Kor. 4,3-4)
Diabeł zasłania światło Ewangelii, aby ludzie nie chodzili w świetle, aby chodzili dalej w starym utrapieniu swojej cielesności. Światło Ewangelii rozświetla każdego człowieka, tak jest napisane w Biblii, diabeł zaciemnia to, żeby człowiek nie mógł korzystać z tej światłości, którą jest Chrystus Jezus. Nie daj sobie tego zrobić, diabeł będzie powoli próbował wrzucić jedno, drugie, trzecie, jakiś taki grzech, taki grzech, jakieś takie coś i powoli to się zaciemnia, zaciemnia, zaciemnia, i już człowiek później nie widzi, że w sumie Jezus przyszedł po to, abyśmy miłowali się nawzajem, budowali się nawzajem, tylko człowiek widzi już później różne dziwne rzeczy, różne dziwne sprawy. Często one są wywoływane w dziwnych rozmowach, prowadzonych w dziwny sposób, który jest sposobem niebiblijnym, nieprawdziwym, który jest sposobem cielesnego wyciągania wniosków z tego, co mówi Pan Jezus Chrystus. Żeby zrozumieć, co mówi Jezus Chrystus, musisz być duchowym człowiekiem, żeby móc powiedzieć, co mówi Pan Jezus Chrystus, musisz być tym bardziej duchowym człowiekiem, żeby mówić prawdę, to trzeba być duchowym człowiekiem. A więc wyciąganie takich czy innych wniosków, Słowo Boże bardzo wyraźnie mówi: nie stawajcie się niewolnikami ludzi, wielu ludzi chce, żeby ktoś był jego niewolnikiem, czy jej niewolnikiem, czy niewolnicą, chce podbić pod siebie, pod swoją władzę. Jest jeden tylko Właściciel, Jezus Chrystus, On jest naszym Właścicielem. Nigdy nie daj się złapać w pułapkę, żeby ktoś był twoim właścicielem i ktoś decydował o tym, czy to możesz zrobić, czy tego nie możesz zrobić. Nie daj nikomu takiej władzy nad sobą, a ludzie próbują tak przejmować władzę. Żydzi, Judejczycy, też to próbowali różnymi sposobami, żeby przejąć władzę i potem się chlubić z tych ludzi, że zdobyli ich, wyrwali ich z tej władzy Chrystusa, i ci ludzie teraz muszą czynić to, co oni chcą. To jest tragedia takich ludzi, ale można to jeszcze porzucić.
Widzimy, że Saul z Tarsu mocno służył diabłu, myśląc, że służy Bogu, a jednakże opuścił to miejsce dzięki Panu i już więcej tam nie wracał, służył już tylko Jezusowi Chrystusowi. Nie dajmy sobie zaślepiać oczu, patrzmy jasno i wyraźnie, mamy się miłować, to jest rozkaz. Jeżeli się nie miłujemy, a wnosimy między siebie coś złego, to znaczy, że służymy diabłu. Trzeba sobie to powiedzieć w twarz: służę diabłu, muszę z tym skończyć, nie muszę mu służyć, bo Jezus umarł na tej ziemi na krzyżu i wygrał z diabłem, mogę przestać służyć diabłu, kiedy tylko umrę ja dla tego wszystkiego, czym mnie diabeł krępuje, i będę żyć dla Chrystusa i koniec. Będę się ratować z tej przeklętej, ciemnej, zepsutej, cielesnej, światowej ludzkości, nie chcę być po złej stronie, nie chcę stać po stronie bezbożnych. Muszę wydać sprawiedliwy wyrok na siebie, jak i na innych. To jest walka o naszą wieczność. Ktoś może pobłądzić, ale ty nie błądź z nim, wytrwaj i próbuj uratować tego człowieka, wyrywając z pobłądzenia. Pamiętamy, że pobłądził apostoł Piotr, i kiedy przyszli ci od Jakuba, on po prostu odwrócił się od pogan i siedział tylko z tamtymi, i kiedy przyszedł apostoł Paweł i znał Ewangelię, on od razu napomniał Piotra i powiedział: co ty czynisz, Piotrze? A więc to nie było to, że Piotr pomyślał sobie: a, to ja się widocznie nie nadaję na apostoła… Dobra, Paweł, przejmuj Judejczyków, ty jesteś lepszy ode mnie i bierz wszystkich już, bo ty jesteś wyjątkowy. Nie, Piotr dalej służył, przyjął napomnienie i potem napisał, że Paweł jest takim wyjątkowym Bożym sługą, któremu Bóg dał taką mądrość. Przyjął i tyle, i przyjmij też, jeżeli widzisz, że coś złego się dzieje, przyjmij napomnienie i daj się skorygować Panu, i tyle po prostu. Napominanie służyć zawsze ma ku temu, żeby człowiek mógł porzucić zło, a nie żeby człowiek się obraził, że: a co ja, skoro taki zły, no to wtedy jaki sens ma w ogóle być dalej i uczyć się Bożej Prawdy?
Jest to dla nas zrozumiałe? W sumie głównie mi o to chodziło, żeby to zrozumieć, żebyśmy toczyli bój o dobro, żebyśmy, jako Boże dzieci, nie dawali się ściągać w strefę zła, nie operowali dalej cielesnymi metodami, nie kombinowali, byli prawdziwi, szczerzy, otwarci. To jest zwycięstwo nad diabłem, kiedy możemy się oczyszczać, uświęcać, kiedy to może być w połączeniu: ja nie mam żadnych praw do ciebie, ani ty do mnie, te prawa ma Jezus. Paweł mówi: do Pana należy sługa, jeżeli nawet ten sługa gdzieś się potknie, to Pan go podniesie, a ty uważaj, żebyś nie śmiał się z Pańskiego sługi, nie kpił, czy nie wytykał palcem, bo wtedy możesz mieć problem z tym Panem, którego ten człowiek jest sługą. A więc jest bardzo ważne, żeby zawsze uważać, żeby się nie wywyższać, ani nie pokazywać: a, to jestem lepszy, bo ja... Paweł się nie wywyższał, kiedy powiedział Piotrowi to, co powiedział, wcale nie patrzył z góry na Piotra: widzisz, Piotrze, ty co prawda chodziłeś z Jezusem trzy i pół roku i byłeś wcześniej ode mnie apostołem, ale widzisz, to ja cię skorygowałem. Wcale tak nie było, on nie był cielesny, on wiedział, że to jest normalne, że to jest bój, i akurat Piotrowi tu się nie powiodło po prostu, i on tylko przypomniał i tyle, i to wszystko, żeby się nie urażać, bo Piotr nie był cielesny, nie uraził się na Pawła: jak ty mogłeś przy wszystkich ludziach mnie tak poniżyć? Mogłeś po cichu podejść, na ucho powiedzieć: przesiądź się. Nie, tak nie było. On powiedział wprost, powiedział wobec pogan, poganie byli w tym momencie tacy zdezorientowani, co się dzieje w ogóle. Była Ewangelia, że jesteśmy w Chrystusie jedno i teraz dalej jest jakaś... Byli zdezorientowani, gdyby nie to zdecydowane działanie Pawła, to oni by później może myśleli: a może dalej jest podział na większych i mniejszych w Królestwie Bożym? A więc musimy pamiętać o tym, porzucajmy zło, przyjmujmy dobro, wykorzystujmy czas, aby uczyć się Pana, poznawać Go coraz bardziej. Pamiętacie, że Pan Jezus, modląc się, mówił: Ojcze, oni nie są już z tego świata, oni nie należą już do tego świata, oni należą do Ciebie, Ty Mi ich dałeś, oni należą do Mnie i Ja proszę Cię za nimi, zachowaj ich od zła tego świata. Chwała Bogu za to! Żebyśmy byli zachowani od zła tego świata, abyśmy nie świetczeli, ale byśmy my, duchowi ludzie, wzrastali, rozwijali się, abyśmy mogli się wspierać nawzajem, pomagać sobie uczciwie, prawdziwie. Jeżeli komuś by się coś nie powiodło, to bądźmy dla tego kogoś prawdziwi, pomocni, a nie w żaden inny sposób, ponieważ sędzia, może się okazać, że czyniąc to samo, wpada w jeszcze gorsze kłopoty.
Księga Objawienia, 20 rozdział 10 wiersz:
„A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków.” (Obj. 20,10)
A więc widzimy, że władca tego świata, diabeł, który czyni to całe zło, w końcu trafia do gehenny.
19 rozdział 20 wiersz:
„I pojmane zostało zwierzę, a wraz z nim fałszywy prorok, który przed nim czynił cuda, jakimi zwiódł tych, którzy przyjęli znamię zwierzęcia i oddawali pokłon posągowi jego. Zostali oni obaj wrzuceni żywcem do jeziora ognistego, gorejącego siarką.” (Obj. 19,20)
A więc oni zostają wrzuceni przed tym tysiącletnim królestwem, diabeł jest zamknięty, potem wypuszczony, i jak czytamy, diabeł dołącza do nich w jeziorze ognistym, gdzie znajduje się też wierzę, fałszywy prorok.
Potem widzimy 14 i 15 wiersz 20 rozdziału:
„I śmierć, i hades zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć. I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.” (Obj. 20,14-15)
Wszystko, co nie należy do Boga, trafi do gehenny, do jeziora ognistego. A więc nie dajmy się złapać wrogowi, żebyśmy gdzieś cieleśnie postępowali, cieszmy się, że dał nam Bóg możliwość uratowania się, bądźmy wobec siebie otwarci, prawdziwi, nie wszyscy jesteśmy w tym samym stadium rozwoju, bo nie wszyscy się nawróciliśmy w tym samym czasie. Różne rzeczy mogły być i wydarzać się, ale wszyscy jesteśmy powołani do tego, żeby należeć do Chrystusa Jezusa, żeby być częścią Jego Ciała. Ojciec dał nas Swemu Synowi. I Jezus mówi tak: jeżeli my nie okażemy wierności Jemu, On pozostanie wierny Ojcu i nie pociągnie za Sobą tego, co odrzuciło wierność Bogu. Niech to będzie dla mnie i dla ciebie czymś ważnym, czymś drogocennym. Wielu ludzi odrzuciło Ewangelię, wielu ją przyjęło i dzięki Bogu za to. Ale pośród tych, którzy przyjęli, jeszcze dalej jest doświadczenie, jeszcze dalej jest próba. Pomyśl o tym, Chrystus przyszedł, żeby mnie i ciebie wyrwać ze świata ciemności i abyśmy żyli w Królestwie Jego światłości. Bądźmy dla siebie innymi ludźmi, bądźmy wolnymi już od starych problemów, starych nastawień, starych wymagań, starych żądań, starych obserwacji. Po prostu zostawmy to wszystko, to nie ma sensu, to jest wszystko nowe, wszystko nowe, całkowicie nowe, tam nie ma nic ze starego, nic. Stare zostało zewleczone z nas, to całe ciało grzechu, abyśmy, przyobleczeni w Chrystusa, nowe życie prowadzili. Pamiętajmy o tym, jest dla ciebie i dla mnie nadzieja, bo Pan to otworzył przed nami. Nie daj się wrogowi w żaden sposób złapać, ani tu, ani tu, ani w swawolę, ani w potępienia. Pamiętaj, że Chrystus umiłował nas do końca i poszedł na krzyż, aby dać nam w Sobie miejsce śmierci. Korzystajmy z tej śmierci. Paweł mówi: ja codziennie umieram, aby Chrystus żył we mnie.
I List do Koryntian, 5 rozdział od 7 wiersza:
„Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą paschę jako baranek został ofiarowany Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy. Napisałem wam w liście, abyście nie przestawali w wszetecznikami; ale nie miałem na myśli wszeteczników tego świata albo chciwców czy grabieżców, czy bałwochwalców, bo inaczej musielibyście wyjść z tego świata. Lecz teraz napisałem wam, abyście nie przestawali z tym, który się mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą, żebyście z takim nawet nie jadali. Bo czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są w zborze? Tych tedy, którzy są poza nami, Bóg sądzić będzie. Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie.” (I Kor. 5,7-13)
I to jest ta troska o czystość, że Pan daje czas, daje cierpliwość, daje możliwość oczyszczania się, ale jeśli widzimy, że ktoś nie chce się oczyszczać, w końcu musimy coś z tym zrobić, nie jest to przyjemne, ale coś musimy z tym zrobić. Paweł mówi: usuńcie takiego spośród siebie, jeżeli ten człowiek nie chce się zmienić, nie chce usunąć tego, co złe, chce dalej wnosić miedzy wierzących grzech, bezprawie jakieś, to po prostu wtedy konieczne jest to usunąć, a to, co usunięte zostanie z powodu grzechu spośród wierzących, usunięte też tam w niebie. Bo takie usunięcia, że ktoś tam teologicznie się z kimś nie zgadza, nie mają wpływu na to, co dzieje się w niebie. Ale jeśli to jest rzeczywiście grzech, jeżeli to jest niechęć do porzucenia grzechu, ale pozostawanie w nim uparte, wtedy pozostaje właśnie to, co jest. Paweł mówi: z płaczem o tym mówię, to nie jest łatwe. Jeżeli komuś jest łatwo usuwać kogoś, to znaczy, że ten człowiek nie za bardzo rozumie; nie jest to łatwe. To tak, jakbyś odcinał sobie palec na przykład, nie jest łatwe, ale może być konieczne, jeśli trąd idzie czy cokolwiek idzie złego, co może całe ciało skazić. A więc apostoł mówi: jeśli konieczne jest. Świat jest światem, ale jeśli między wierzącymi, mieniącymi się bratem czy siostrą, jest coś takiego, to nie możecie mieć z nimi społeczności.
II List do Koryntian, 6 rozdział od 14 wiersza:
„Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda miedzy Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich…” Jakaż chwała. „…I będę Bogiem ich, a oni będą ludem Moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a Ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej.” (II Kor. 6,14-7,1)
Niech Pan wspiera nas w tym, abyśmy mogli nawzajem osiągać ten pułap tego nowego człowieczeństwa między sobą, w tych naszych relacjach, w naszych rozmowach. Abyśmy mogli być ze sobą na tych świętych, nowych warunkach, nie jak starzy, ale jako całkowicie nowi ludzie, którzy uczą się rozpoznawać. Przez długie używanie nabywamy władz poznawczych, aby umieć rozróżnić to szybciej, sprawniej. Niech Bóg pomoże nam właśnie dorastać do tych wymiarów coraz bardziej i bardziej, aby umieć pomóc, nie zaszkodzić, i wiedzieć, do którego momentu możemy się posunąć, a do którego już nie. Niech Bóg nas ma w Swojej pieczy, zachowa od zła tego świata w nas i przez nas, i pośród nas, aby tu mógł się przechadzać nasz niebiański Ojciec, żeby napotykał Swoje dzieci, które boją się Go i szanują Go, i nie chcą brać udziału w czymkolwiek złym, jak tylko w tym, co przyniósł nam Jego Syn umiłowany, Jezus Chrystus. Amen.

