zgr 08 06 2024 Marian – Dobra ziemia to święta ziemia
zgr 08 06 2024 Marian – Dobra ziemia to święta ziemia
Ewangelia Marka 4,13-20: „I rzekł im: Nie rozumiecie tego podobieństwa? Jakże więc zrozumiecie wszystkie inne podobieństwa? Siewca rozsiewa słowo. Tymi na drodze, gdzie jest rozsiane słowo, są ci, do których, gdy je usłyszeli, zaraz przychodzi szatan i wybiera słowo, zasiane w nich. Podobnie, zasianymi na gruncie skalistym są ci, którzy, skoro usłyszą słowo, zaraz je przyjmują z radością, ale nie mają w sobie korzenia, lecz są niestali i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszą. A innymi, zasianymi między ciernie, są ci, którzy usłyszeli słowo, ale troski tego wieku i ułuda bogactw i pożądanie innych rzeczy owładają nimi i zaduszają słowo, tak iż plonu nie wydaje. Owymi zaś, którzy są zasiani na dobrej ziemi, są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc trzydziestokrotny i sześćdziesięciokrotny, i stokrotny.”
Pan Jezus bardzo wyraźnie mówi, że zasiewane Słowo pada na różnego rodzaju ziemię i z pośród tych czterech tylko jedna jest dobrą ziemią, ziemią, która może, chce i ponad wszystko uważa to za najważniejsze, aby zachować w sobie Słowo Boże. Te wszystkie trzy wcześniejsze – porażka. To jest porażka, to jest przegranie. Słowo Boże niesie życie, a one nie przyjęły życia, a więc totalna porażka. One są w stanie religijnie żyć, funkcjonować, ale nie są w stanie żyć Bożym Słowem. Takich jest mnóstwo. Jeżeli podzielimy to, to siedemdziesiąt pięć procent między wierzącymi ludźmi, to są ludzie, którzy żyją po swojemu, wbrew Słowu Pańskiemu. Jeżeli weźmiemy w ten sposób, to tylko dwadzieścia pięć procent z pośród nich zachowuje Słowo Boże i żyje Nim każdego dnia.
Tak więc jak Słowo Boże mówi: Wielu powołanych, niewielu wybranych. Niewielu podchodzi do Słowa Pańskiego, jako do czegoś najcenniejszego, najważniejszego, które kiedy rozbrzmiało, czy przez proroków, czy przez samego Syna Bożego, który przyszedł, aby je powiedzieć, stało się najcenniejszym Słowem, jakie człowiek słyszał tutaj na tej ziemi i zachowuje Je jako skarby, niesamowicie wiele więcej warte niż wszystko, co byliby w stanie zaoferować wszyscy ludzie razem wzięci. Bo Słowo Boże niesie w sobie życie. A żadne skarby tego świata życia ci nie dadzą. Ale to rozumieją ci z tej czwartej gleby. Oni wiedzą już, tak jak Piotr: Do kogo pójdziemy, Panie, Ty masz Słowa żywota. Któż pomoże nam wygrać, jeśli nie Ty? Dlatego, że między wierzącymi ludźmi jest słabo rozwinięta potrzeba bycia ziemią rolną, która będzie przynosiła owoc rolnikowi, który zasiał w niej swoje ziarno, człowiek wiele myśli o sobie, a nie myśli o rolniku, o tym, który sieje. Myśli o życiu dla siebie i żeby rolnik zapewniał życie temu człowiekowi, jak najbardziej wygodne, a nie myśli, że w sumie rolnik sieje po to, żeby mieć dla siebie zyski. A dobra ziemia, to jest ziemia, która oddała siebie rolnikowi, aby to, co On zasieje dokładnie wyrosło w niej, która nie miesza się z innymi rzeczami, nie słucha fałszywych nauczań, nie słucha słów kłamliwych, nastawiona jest tylko na prawdę. Umiłowała prawdę ponad wszystko i w tej prawdzie odnalazła swój sens istnienia w ogóle na tej ziemi. To są ludzie, którzy wygrali, wygrali z diabłem. I diabeł nie może zabrać im tych Słów, ponieważ oni cenią to więcej niż wszystko, co on by im zaoferował. Diabeł jest handlarzem, on oferuje – miła żona, miły mąż, miłe dzieci, mili rodzice, fajnie w pracy, przyjemnie w szkole; cokolwiek, żeby człowiek zostawił Słowo i powiedział: No nie, no nie będę narażać się, mam takie dobre relacje i nie będę narażać je przecież, żyjąc tym Słowem; może kiedyś, może później. I tak zadusza się Słowo, i po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się, że trzeba poświęcić Słowo, a nie relacje. A Słowo mówi: Poświęć relacje, wtedy wydasz plon. Choćbyś stracił sto tysięcy relacji, a zachował jedno Słowo, jesteś bogatym człowiekiem. A jak stracisz Słowo i zyskasz relacje, straciłeś skarb, straciłaś skarb, nic ci nie pomogą te relacje. Czy wiesz o tym?
Czy wierzysz Jezusowi, że istnieją cztery gleby, w tym tylko jedna jest dobra? Nie tyle będziemy mówić, co Jezus mówił, bo musielibyśmy czytać ewangelie i przypominać sobie, że to powiedział Pan Jezus, to powiedział Pan Jezus. Wiecie dobrze, ja też wiem, co Pan Jezus powiedział, czytamy ewangelie. Ale czy my to cenimy więcej niż wszystko, co powiedzieli inni? Czy dla nas to, co powiedział Jezus jest ważniejsze od wszystkiego, co powiedzieli wszyscy ludzie razem z nami; co my, ludzie, potrafimy powiedzieć? Czy dla nas to, co mówi Pan jest cenniejsze? I zrezygnujemy z tego, co mówią ludzie, żeby zrobić to, co mówi Pan Jezus? Mówione było o cierpieniach, o znoszeniu cierpień, o wykorzystywaniu czasu, by czynić Boże dobro, i żeby był z tego plon, by był z tego przyniesiony owoc. Pan Jezus powiedział, że „kto zachowa Słowo Moje, ten śmierci nie ujrzy na wieki”. I to jest główne przesłanie ewangelii – „kto zachowa Moje Słowo”. Pan Jezus mówi, że ci, którzy przyjmują, wydają owoc; w innym miejscu – w doświadczeniu, w przeciwnościach przynoszą owoc Temu, który zasiał to Słowo. Pilnują tego Słowa, nie dają sobie wstawić żadnych podróbek, które by nam ułatwiły życie, ale zabrały nam to prawdziwe doświadczenie z powodu tego Słowa. Nie zmieniają Je, nie zamieniają za inne. Wolą raczej znieść cierpienie z powodu prawdy, niż uniknąć cierpienia.
Czy jesteś takim człowiekiem? Tu chodzi o tych ludzi, którzy są w stanie zachować to Słowo, mimo wszystkich przeciwności. Widzimy, że ta trzecia gleba coś tam usłyszała, ale różne rzeczy, które sobie pozostawiła, w końcu wyrosły ponad to i przydusiły to wszystko w tym kimś i zadusiły to co cenne, co wieczne, co prawdziwe. Widzicie, Pan Jezus nie nadaremno mówił: Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, i pójdź za Mną, i naśladuj Mnie. Bo to jest ta czwarta gleba. Ona rozumie, że jeśli nie wyprze się siebie, to Słowo nie wyda plonu, bo ja zaduszę Słowo, ty zadusisz Słowo, ty zniszczysz to Słowo, ja zniszczę to Słowo dlatego, że to Słowo nie pasuje nam do codziennego życia. Ono w ogóle nie pasuje do tego świata. Jezus powiedział, że z powodu Mnie ten świat znienawidzi was, tak jak Mnie nienawidził. To Słowo więc nie pasuje w ogóle do tego świata. Jeżeli więc chcemy zachować to Słowo, to my też będziemy znienawidzeni. Człowiek więc chce uniknąć znienawidzenia i woli usunąć Słowo. A uniknąwszy znienawidzenia, usuwając Słowo, nie wydaje plonu, nie ma więc korzyści z tego człowieka.
Ewangelia Jana 8,52-55: „Rzekli mu Żydzi: Teraz wiemy, że masz demona. Abraham umarł i prorocy, a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie zazna na wieki.” Taka gra słów, ale to nie o to chodzi teraz. Oni uważają, że On ma demona, gdy On mówi, że kto zachowa Jego Słowo, ten śmierci nie ujrzy na wieki. Ilu ludzi uważa, że to przesada zachować Słowo Chrystusa? Trzeba umieć poradzić sobie z wieloma kazaniami, które kładą szczególny nacisk na posłuszeństwo Słowu. Trzeba je szybko zlikwidować, żeby nie przeszkadzały podejmować decyzji na tej ziemi, żeby można było zrobić coś po swojemu, mimo tego Słowa i nie czuć się źle. I tak zaduszają Słowo, i Ono nie wydaje plonu. Jeżeli chcesz się uratować, to musisz być glebą, która gotowa jest znieść wszystko, co jest ceną za zachowanie Słowa. I nie będziesz odpychać Jezusa jak demona od siebie, i uważać, że On nie wie co mówi, bo ty musisz cenę za to Słowo zapłacić; odpychasz więc Jezusa jak diabła od siebie, a przyjmujesz diabła, który pozwala ci na cielesne życie. Dobrze pamiętamy Słowa Pana Jezusa, że owce znają Jego głos, od obcego uciekają. Nie chcą słuchać słów, które przynoszą ulgę cielesnemu człowiekowi. Chcą słuchać Słowa, które mówią jak dalej iść dla Pana, dla Jego chwały. Oni więc uznali, że ma demona, że to demon mówi przez Niego.
„Czyś Ty większy od ojca naszego, Abrahama, który umarł? Także prorocy umarli. Za kogo się uważasz? Odrzekł Jezus: Jeżeli Ja siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, że jest Bogiem waszym. I nie poznaliście go, ale Ja go znam; i gdybym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale Ja go znam i słowo jego zachowuję.” Ew. Jana 8,53-55. Jezus więc jest dobrą ziemią. Ojciec mógł posłużyć się Jezusem, aby osiągnąć zysk, osiągnąć plon. Plonem są wszyscy synowie i córki, którzy są zrodzeni z tego szlachetnego, nieskazitelnego nasienia, od którego zaczęło się życie nowego człowieczeństwa, nie religii, ale nowego człowieczeństwa. Nowy człowiek – to jest niesamowite zwycięstwo, kiedy to już nie z tego ludzkiego, grzesznego, ale z tego niebiańskiego, świętego i czystego. Czy cenisz sobie wartość zasianego Słowa? To Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami i to Słowo powiedziało, że kto będzie się karmić Moim ciałem, tym, że byłem na ziemi i Moją Krwią, że umarłem za wasze grzechy, ten ma życie w sobie. Jeżeli już nie żyjesz dla siebie, bo Jezus tu był w ciele i On wskazał drogę; to jest wąska droga i wielu ją mija, uważając, że to za dużo kosztuje; ja muszę znaleźć drogę łatwiejszą, drogę, na której nie będę musiał, czy musiała ponosić takich kosztów, która mi pozwoli pozostać dalej po części sobą. Są takie drogi. Możesz być trochę podobny, podobna do Jezusa, ale resztę podobny, podobna jesteś dalej do siebie, dalej robisz stare rzeczy. Na wąskiej drodze już tego nie ma. Tam jest Chrystus. Bo to jest droga święta i sprawiedliwi nią chodzą, bezbożni na niej upadają, rozpadają się.
Pan Jezus więc zachowuje Słowo i mówi do nas: Wy też zachowujcie to Słowo. Ja nic sam z Siebie nie mówiłem, Ja zachowałem Słowo Ojca i powiedziałem wam to, co On mi powiedział, a teraz wy zachowajcie to, co Ja wam powiedziałem, bo dla was to jest ważne, żebyście i wy zrobili to, co Ja zrobiłem. Wyprzyjcie się siebie, swojej niezależności, swojego mniemania, że potraficie sobie w życiu poradzić i złóżcie całą nadzieję w Chrystusie, i w tym, co On mówi do was, co mówi do nas wszystkich. Wtedy zaczniesz rozumieć, że twoje życie może być uratowane tylko wtedy, kiedy to On, jako Słowo żyje w tobie i przez ciebie czyni dalej to, co jest wolą Ojca. Bez Niego zginiesz i nie masz szansy dostać się do wieczności. Tu nie ma religijnego sposobu, tu nie ma trochę dla Boga, trochę dla siebie. Jezus powiedział: Jeśli nie oddasz Mi całego siebie, nie możesz być dobrą ziemią, będziesz stale niszczyć i niszczyć wszystko, co w tobie się zasieje. Ile już zniszczyłeś, ile już zniszczyłaś Słów prawdy, żeby Ono cię nie zmieniło, żeby dalej móc robić swoje rzecz, żeby dalej mieć satysfakcję, że ty jesteś panem, panią swojego życia? Napisane jest: Tak jak Jego, Pana, przyjęliście, tak w Nim chodźcie. Ale cóż, można minąć Pana, tak? Przyjęliśmy Go, powiedzieliśmy: Panie Jezu mieszkaj we mnie i wszystko załatwione, Panie Jezu. Teraz Ty idź wstawiać się za mną, a ja tu żyję tak jak uważam. Wystarczy tylko Pana usunąć, już jest fajnie, przyjemnie. Wielu Go przyjęło. Ale czy On jest ich Panem?
Wiecie ilu ludzi będzie zgrzytać zębami w gehennie dlatego, że deptali po Słowie Pana, dlatego, że chciało im się żyć tak jak świat? A Słowo Pana nie jest jak świat, Ono jest święte, Ono jest jak dom Ojca, jest inne. Tam jest miłość, pokój, radość, cierpliwość, łagodność, wytrwałość, wstrzemięźliwość, przebaczenie, jedność. To jest zupełnie coś innego. To jest prawdziwe zwycięstwo Słowa nad cielesnością. Bez tego Słowa pozostajemy cielesnymi ludźmi. To Słowo zamienia nas w duchowych ludzi, bo Ono jest duchowe, Ono jest prawdziwe, Ono jest od Boga.
Pan Jezus mówi więc: Ja zachowywałem, wy też to czyńcie. Bądźmy uczniami, nie obiektami religijnych posunięć, nie konikami, pionkami na szachownicy. Ale bądźmy królami, rodem królewskim, kapłaństwem świętym ludem nabytym. Ceń sobie to więcej niż wszystko inne, ceń sobie to nawet gdy musisz pozwolić na to, że podepczą po tobie, sponiewierają cię i będą kpić z ciebie, i drwić, przejdź przez to. Twój Pan przechodził przez to nie dlatego, że popełnił cokolwiek złego, ale dlatego, żeby uratować ciebie i mnie. Przeszedł przez drwiny, kpiny, pomówienia, oskarżenia; teraz powiedzieli, że ma diabła w sobie, że to demon przez Niego przemawia. Jak ważne jest więc to, by być czwartą glebą, nie zmarnować czasu swego nawiedzenia, nie próbować przechytrzyć Chrystusa, to się nie uda, to jest diabeł. Nikt nie przechytrzy Jezusa. Jezus jest Sędzią sprawiedliwym, On rozsądzi, On zbada uczynki wszystkich i postawi kozły po Swojej lewicy, owce po Swojej prawicy. On nie pomyli się kto jest kim, On doskonale to wie; owoc, owoc, przyniesiony Jemu pokazuje rzeczywistość.
Pomyśl więc, jeszcze jest czas, jeszcze jest możliwość. Może zostało zaduszone już wiele pięknych Słów Pana, ale można z tym skończyć, można to zatrzymać i powiedzieć: Dość, dość. Teraz Ty, Panie, rządź, nie ja, Ty mów Panie, a ja będę Cię słuchać, choćby mnie zabili, nie zmienię tego, co Ty powiedziałeś. Rozumiem, że Twoje Słowo niesie w sobie życie. Wszystkie inne to zwiedzenie i oszukanie. Nie będę żył obcą nauką, nie będę słuchał bajek, opowieści o wspaniałym chrześcijaństwie bez wydawania owocu i plonu dla Pana.
Ludzie myślą, że produkowanie kolejnych religijnych ludzi, to jest przynoszenie plonu dla Boga. Nie. Ziarno musi wydawać żywych ludzi. Oni muszą być nowymi ludźmi, oni muszą być napełnieni nowym człowieczeństwem, bo z ziarna pochodzi to, co jest plonem. Tak czy nie? Jakie ziarno zasiejesz, takie zbierasz. Jeżeli zasiewasz ziarno wiecznego życia, nowego człowieczeństwa, to nowi ludzie z tego ziarna muszą powstać, którzy mają wieczne życie, dla których wieczność jest prawdziwym życiem, a nie ta chwila tutaj, którzy poświęcili tą chwilę, żeby żyć wiecznie, żeby należeć do Boga. Gdy więc Pan Jezus o tym mówi, to musimy zdawać sobie z tego sprawę, że tak to jest. Jak wygląda Jego nauka? On mówi o przebaczeniu, a ludzie noszą złe nastawienia. On mówi o miłości, a ludzie lekceważą sobie innych, On mówi o służbie, a ludzie szukają, żeby im służono. Zupełnie co innego chcą niż On. On mówi o szczęściu, o wypełnianiu woli Ojca; mówi: To jest dla Mnie pokarm. A inni myślą sobie: no, wola Ojca, to niech inni też ją pełnią. Jak pełnić wolę Ojca między tymi, którzy nie pełnią woli Ojca? No właśnie to miał Jezus; On pełnił wolę Ojca między wszystkimi, którzy nie pełnili tej woli, i wygrał. Kiedyś Mojżesz stanął na świętej ziemi, Bóg powiedział do niego: Zdejm sandały, Mojżesz, bo stoisz na świętej ziemi. Zdejm to, co charakteryzuje ciebie i spojrzyj z kim rozmawiasz, z kim masz do czynienia. Wtedy zrozumiesz, że nie chodzi o to, żebyś walczył w domu swoim o swoje racje. Chodzi o to, żeby w twoim domu był pokój, spokój, żeby mieszkał Chrystus. Nie chodzi Mu o to ile ty będziesz posiadał, czy posiadała, tylko czy tam będzie miejsce dla Niego. To jest dla Niego najważniejsze, czy On będzie mógł przebywać w tym domu. Jego nie interesuje wystrój wnętrza, Jego interesują ludzie, którzy tam mieszkają.
Mógłbym czytać w wielu miejscach; znasz te miejsca, które mówią wyraźnie o tym, aby słuchać, co On mówi, że Bóg posłusznym synom daje Swojego Ducha; „Oto Syn Mój Umiłowany, Jego słuchajcie.” Nie lekceważ tego, ucz się prawdy, żyj prawdą, bądź człowiekiem prawdy. Jak już ochrzciłeś się, czy ochrzciłaś się, mówiąc: Panie, nie ja lecz Ty, to rób to codziennie. Będzie cię to kosztować, bo Jego kosztowało o wiele więcej, żeby przyjść i zbawić mnie i ciebie. Ale przy tym wydasz plon, wydasz owoc. Kto Go przyjmie; to jest ważne. Czy rozumiesz powagę sytuacji, w której jesteśmy? Czy myślisz, że lekkomyślny chrześcijanin czy chrześcijanka przejdą przez to doświadczenie i wygrają? Czy kiedy diabeł do ciebie mówi i nastawia cię na kogoś drugiego, albo podważa autorytet kogoś, kto prawdziwe mówi to, co mówi Bóg, to czy wolisz go posłuchać, czy posłuchać Pana Jezusa?
List do Kolosan 3, 16.17: „Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie.” Słowo Chrystusa niech mieszka w was obficie. „we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.” Ratuj się póki czas. Ja zdaję sobie sprawę ilu ludzi zlekceważyło to, że staliśmy się ziemią dla Pana, aby wydawać owoc godny upamiętania. Jak ludzie zgubili się w rzeczach tego świata, w sprawach tego świata, poświęcili wieczność dla przemijania, myśląc, że to, co robimy w przemijaniu wymaga koniecznie poświęcenia wieczności. Wcale nie wymaga. To diabeł wymaga od ciebie poświęcenia wieczności, Słowa Bożego w zamian za to, co przemija. I ty słuchasz się diabła, a nie Pana Jezusa Chrystusa, bo Pan Jezus nie miał ani chwili czasu, nawet nie miał czasu odpocząć. Ale nie możesz nigdy zarzucić Mu, że On nie zachowywał tego, co powiedział Mu Ojciec. Wszędzie był dla Ojca i my mamy naśladować Go. I nie ma takiego miejsca, gdzie jestem z powodu Chrystusa, żebym ja tam stracił czas; Jego Słowo napełnia mnie pouczeniem i wskazaniem. Nie ma takiego miejsca. To nie miejsce powoduje stratę czasu, to charakter człowieka, który jest w tym miejscu, powoduje to. Bo człowiek rozumie, że trzeba zostawić Jezusa, żeby coś robić. Mówi: To co, mam nie pracować teraz, bo mam żyć tylko dla Pana? Tak mówią ludzie? Czy nie? Czy my też tego nie mówiliśmy? To co, mam nie chodzić do szkoły? Co mam, nie jeść, nie pić? Co, mam teraz nic nie robić? Siedzieć teraz i dumać, nic, nic? Wszystko masz robić, ale tak jak On ci mówi. I tu zaczyna się problem, bo człowiek jest krnąbrny, nie chce być posłuszny, chce dalej żyć po swojemu. I woli produkować swoje chrześcijaństwo w taki sposób, żeby zawsze móc powiedzieć innym: Ze mną nie jest tak źle. Ale czy Słowo Chrystusa mieszka w tobie obficie i czy ty wydajesz plon dla Jego chwały? Czy żyjesz zgodnie z Jego wolą i coraz więcej widać w tobie, że Chrystus jest twoim Panem? Bo tak musi być. Jeżeli sługa uczy się życia u Pana, to sługa coraz więcej rozumie co ten Pan chce, na czym temu Panu zależy. Tak samo uczniowie uczyli się przy Panu Jezusie co On mówi teraz, co On przez to chce osiągnąć. My też uczymy się, jesteśmy uczniami.
Słowo Chrystusa więc ma mieszkać w nas obficie. Kto Go przyjmie, ten wyda plon. Dzięki Bogu, że są tutaj na ziemi ludzie, którzy są zainteresowani życiem wyłącznie dla Jezusa Chrystusa, którzy nie chcą mieszać Go ze swoim. Wiedzą, że życie Jezusa jest zbyt cenne, żeby mieszać je z naszym życiem, dlatego nie chcą tego. Codziennie wypierają się siebie, biorą swój krzyż i idą za Nim, aby On napełniał ich Swoim życiem. Więcej zależy im na Chrystusie niż na sobie samych. Gotowi są stracić wszystko, ale nie Jego, rozumieją, że gdyby stracili Jego, to nikt więcej nie pomoże im. Już wiedzą – tylko Jezus; bez Niego jest beznadzieja, koniec. Nie ma, nie ma zwycięstwa. Dlatego tak ważne jest nie tyle samo czytanie, ale przyjmowanie tego, co czytamy, jako wyznacznika naszego codziennego myślenia i życia. To jest najważniejsze. Nie tyle, ile przeczytałem, tylko co zrozumiałem, czy zrozumiałeś, zrozumiałaś z tego, co przeczytałeś co do swojego życia. Jakub kiedy pisze o czytaniu Słowa, mówi o lustrze. Zajrzałeś, zajrzałaś w lustro, zobaczyłeś, zobaczyłaś siebie, ale mówi, że wielu ludzi szybko chce zapomnieć o tym, co widziało, żeby dalej żyć po swojemu. Ale ci, którzy chcą być tą glebą, która chce wydawać owoc dla Pana, zatrzymują to, nawet gdy to Słowo osądza ich i mówi, że oni muszą zmienić to. Wiedzą, że będą musieli ponieść koszt, nieraz będą musieli poniżyć się, przepraszając za coś, ale są gotowi ponieść koszt, żeby Słowo wypełniło się. To jest niesamowite zwycięstwo nad naszym zbuntowanym charakterem.
Może spojrzymy na pewne doświadczenie. Ewangelia Jana 9, 10.11: „Mówili tedy do niego: Jak więc otworzyły się oczy twoje? A on odpowiadając, rzekł: Człowiek, którego zwą Jezusem, uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Syloe i obmyj się; poszedłem więc, a obmywszy się, przejrzałem.” Co ten Jezus zrobił? Wziął trochę ziemi, plunął w tą ziemię, i zrobił z niej błoto, i położył to błoto na oczy ślepego człowieka. Ja myślę, że dla czystego wszystko jest czyste. I to, co uczynił Chrystus w nas, to jest właśnie to, że my przestaliśmy być brudni; i wszystko, cokolwiek dotknęliśmy, zabrudzało i nas. Dla nieczystego wszystko jest nieczyste. Jezus więc może tak zrobić na ziemi, że ja będę pracować, będę się uczyć, będę gotować, będę prać, będę chodzić na zgromadzenia i wszędzie będę czystym. Będę otwierać Biblię, będę zamykać ją, będę jechać samochodem, będę wracać, będę kupować w sklepie i wszędzie będę czystym, dzięki Jezusowi będę czystym. Nie jest to więc tak, że ja jako ten, któremu Jezus przyniósł pomoc, żeby otworzyć mi oczy, żebym przejrzał, że ja już nie mogę na nic patrzeć; na to nie mogę patrzeć, na to nie mogę patrzeć, muszę od wszystkiego odwracać oczy. Mogę na wszystko patrzeć i używać według potrzeb jakie funkcjonują, jakie potrzebne są w tej sprawie, i być czystym. Nie muszę kłamać, nie muszę zwodzić, nie muszę kombinować, ponieważ niczego więcej nie potrzebuję, bo już mam wszystko w Chrystusie, ty też. Mogę więc w czysty sposób wykonywać każdą pracę i nie wziąć z niej zanieczyszczenie, jakie wcześniej zrobiłbym w tej pracy; coś bym skombinował, ukradł, zachachmęcił, cokolwiek. Mogę wykonywać tą sama pracę i już nie będę tego robić, nie mam tej potrzeby. Ktoś sprawił, że dla mnie, oczyszczonego przez to Kim On jest, stało się to też bezpieczne. Możliwość ukradnięcia nie czyni ze mnie złodzieja. I najczęściej jest właśnie tak, w dziwny sposób, że ci wierzący ludzie, znalazłszy coś cennego, szukają kto to by zgubił, aby mu to oddać. A wcześniej co by zrobili? Rozejrzeliby się, schowali i poszli; no, może by dokumenty odesłali. Ale to właśnie czyni Chrystus. On wziął coś z ziemi, ale splunął w to Swoją czystością, Swoją świętością i nałożywszy to na oczy tego człowieka, powiedział: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe – Posłany, i wtedy przejrzysz, i będziesz widzieć inaczej niż widziałeś. On wtedy nie widział, ale my; niż widziałeś wcześniej. I co on zrobił? Dokładnie zrobił to, co Jezus powiedział. I co się stało? Przejrzał. A gdyby filozofował i powiedział tak: No każdy może plunąć, zrobić sobie z tego jakieś błoto, nałożyć na oczy, powiedzieć: Idź się obmyj. Co, głupka z siebie zrobię? Tak jak Naaman powiedział: Co to, nie ma u nas czystszych rzek? Ale słudzy dobrze doradzili mu: A gdyby ci powiedział tak i sprawił tak, to czy gdyby było więcej trudności, to byś posłuchał? No i poszedł, zanurzył się siedem razy, i trąd zszedł z niego.
I oto ten człowiek idzie. Teraz weźmy na przykład tak – faryzeusze są zaskoczeni, myślą, przecież to takie proste. My przecież też możemy zrobić błoto, nałożyć na czyjeś oczy, powiedzieć: Idź tam i pójdzie; i też powinien przejrzeć. Jeżeli to błoto działa, to powinno to też działać. Ale to nie działa, kiedy robi to ktokolwiek inny. To tylko wtedy działa, kiedy robi to Jezus. Jego Słowo ma wartość: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe, i wtedy przejrzysz. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.
Widzicie, byliśmy ślepi i wiele różnych rzeczy robiliśmy w swojej ślepocie. Kiedy przejrzeliśmy, stał się cud, niesamowity cud innego patrzenia. I wtedy zrozumieliśmy, co Jezus nam uczynił, jaką łaskę okazał nam, jaką dobroć. Czy chcielibyśmy to zmarnować? I wrócić do starego patrzenia? Do starego patrzenia. Gdy On patrzył na ciebie, to myślał o twoim dobru, o twoim zbawieniu. Czy my tak patrzymy na innych ludzi, myśląc o ich dobru, o ich zbawieniu? Czy o ich wykorzystaniu? Czy jesteśmy gotowi czynić to, co On nas uczy? To jest dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne. Człowiek ten więc dokładnie zrobił to, co powiedział Pan Jezus. Potem spotkał się z Panem Jezusem. Ciekawa jest w ogóle rozmowa z tymi ludźmi. Zobaczcie, że kiedy on przejrzał na oczy, on przejrzał też na umysł. Tak jak to stało się z nami i od razu wiedzieliśmy, że któż mógłby nas uratować z tego wszystkiego, co nam się stało tutaj, jak żyliśmy bez Boga. No, tylko Jezus mógł nas z tego uwolnić.
I tutaj czytamy, co w tej rozmowie: „Złorzeczyli mu więc, mówiąc: Ty jesteś uczniem jego, ale my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesza, lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy. Odpowiadając ów człowiek, rzekł do nich: To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy śleponarodzonego. Gdyby ten nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić.” Ew. Jana 9,28-33. Zdajecie sobie sprawę kto to mówi. Duch Święty. Ten człowiek nigdy nie czytał Biblii, nie widział. Jak to jest ważne. Po co Pan Jezus otworzył nam oczy? Żebyśmy mogli rozpoznać co jest prawdziwe, a co jest fałszywe, żebyśmy umieli wybierać między dobrem a złem. Jeżeli pozwolimy na to, żeby te oczy znowu nam się zabrudziły, to stracimy orientację i już nie będziemy wiedzieć co wybrać, a co nie, bo ten wzrok, to jest cudowny wzrok, to jest wzrok z nieba, to jest wzrok, który jest w stanie rozeznać czy to jest dobre, czy to jest złe. To przyniósł nam Chrystus. Byliśmy ślepi, a On przywrócił nam prawdziwy wzrok. Jeżeli stracimy go, jeżeli pozwolimy sobie zanieczyszczać z powrotem diabłu, może okazać się, że go zgubimy i wtedy znów nie będziemy wiedzieć, co robić, znów będziemy ślepi. To jest tragedia. I wtedy ślepy ślepego prowadzi i razem w dół wpadną.
Pilnuj tego, co dał ci Jezus. Jeżeli On powiedział: Otwieram ci oczy, pozwalam twemu sercu zobaczyć to, czego naprawdę potrzebujesz. A serce nasze potrzebuje Słowa Pańskiego i to obficie, aby karmić się Słowem Bożym. I Jezus mówi: A teraz pilnuj tych oczu, nie patrz już więcej na zło w ten sposób, jak patrzą ludzie tego świata. Nie pożądaj rzeczy tego świata, nie biegaj za rzeczami tego świata. Patrz tak jak Chrystus; co tu zrobić dobrego według woli Ojca Niebiańskiego. Jak posłużyć innym? Jak z twojego obecnego życia może płynąć korzyść dla Bożego ludu. Tak jak Jezus. To jest bardzo ważne. To doświadczenie zachowywania Słowa, prowadzi nas do wytrwałości. Człowiek wytrwały, to jest człowiek, który nauczył się zachowywać Słowo w różnych doświadczeniach. To jest wytrwałość człowieka. Wytrwałości nie nauczysz się bez zachowywania Słowa Bożego w różnych doświadczeniach; nie nauczysz się nigdy wytrwałości. Ci ludzie, którzy są chwiejni, rozchwiani, nie zachowują Słowa Pańskiego w różnych doświadczeniach, przebierają, czy tak, czy tak lepiej. Nie mogą być wytrwali dlatego, że nie nabyli wytrwałości. Jakub bardzo wyraźnie o tym pisze. Możemy to przeczytać; Jakub 1,2-4: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.” A wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. Jeżeli doświadczamy tego, czy my nadal trwamy w Słowie, to właśnie to prowadzi do wytrwałości, to pozwala nam wygrać. Nie będę tego zbytnio przeciągał, bo rozumiemy to wszyscy. Tylko czy my chcemy jeszcze się uratować, to jest najważniejsze. Czy dla nas jest to jeszcze ważne, by nie chybić celu, by być gotowymi.
Pamiętacie, Słowo Boże bardzo wyraźnie mówi, że Bóg wyda na obłęd wszystkich, którzy nie umiłowali prawdy, a prawda to jest to, co mówi Jezus Chrystus; On jest prawdą. Jeżeli nie będziemy miłować tego, co On do nas mówi, nie będziemy zgodnie z tym żyć, Bóg wyda nas na obłęd. To Bóg wyda nas na obłęd i pójdziemy za diabłem. Jeśli zaś będziemy miłować nauczanie Chrystusa i według tego nauczania będziemy uczyli się żyć w codziennych wyborach i decyzjach, Bóg przeprowadzi nas przez to, co będzie wydane na obłęd, nie wpadniemy w obłęd.
Księga Objawienia 3, 7-13: „A do anioła zboru w Filadelfii napisz: To mówi Święty, prawdziwy, Ten, który ma klucz Dawida, Ten, który otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, który zamyka, a nikt nie otworzy. Znam uczynki twoje; oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia. Oto sprawię, że ci z synagogi szatana, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, lecz kłamią, oto sprawię, że będą musieli przyjść i pokłonić się tobie do nóg, i poznają, że Ja ciebie umiłowałem. Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby, jaka przyjdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi. Przyjdę rychło; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej. (uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już z niej nie wyjdzie, i wypiszę na nim imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od Boga mojego, i moje nowe imię. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów.”
I to jest bardzo dobrym rozwiązaniem to wspólne czytanie Biblii, kiedy czytana jest rozdział po rozdziale i jedni słuchają, ktoś czyta, i można zastanawiać się i myśleć sobie, jak to jest w moim życiu, jak to działa w moim życiu. Jeżeli widzę, że coś tu nie działa, to zatrzymuję to, bo wiem, że Słowo Boże zawsze czyni to, z czym zostało posłane. Jestem świadomy, że Bóg stoi za Słowem Bożym. Jeśli ja przyjmę to Słowo i zatrzymam Je, Ono we mnie uczyni to, z czym jest posłane. Tak ważne jest zatrzymać Słowo, być tą dobrą ziemią, która nie jest zachwaszczona. Ale jest pełna miłości prawdy, pełna miłości do Słowa, które stało się ciałem, która przyjęła to Słowo jako najwyższą wartość, skarb, który uczynił tą ziemię bogatą, zasobną. To jest tak bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Tego uczmy się, nie zmarnujmy czasu, nie uczmy się wybierać jak chcemy, uczmy się wybierać tak jak chce Pan. On uczy nas, a my mamy być Jego uczniami; idźcie, głoście ewangelię wszystkim narodom, chrzcząc je; kto uwierzy w Imię Jezusa Chrystusa i ucząc ich tego wszystkiego, co wam powiedziałem, przekazując im Bożą prawdę.
Pan Jezus obiecuje więc wszystkim, którzy zachowali Jego Słowo i nie zaparli się Jego Imienia, że On nas zachowa w godzinie największej próby, jaka idzie na tą ziemię. To nie jest zabawa, bądźmy uczciwi. Nie raz już mówię do was: Ludzie, siadajmy, czytajmy Słowo. Jesteś w domu, rozważaj, patrz jak żyjesz, czy to Słowo pracuje w tobie. Nie bądź głupcem, nie bądź głupią, która minie się z tym Słowem, licząc na jakąś łaskę. Ta łaska to właśnie, że możemy dzisiaj to Słowo słyszeć i możemy to Słowo przyjmować jako Słowo najważniejsze, jako Słowo regulujące nasze codzienne wybory i decyzje. Żyjmy każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi, to jest najważniejsze. Nie przegraj swojej wielkiej szansy na niebo, na wieczność z Bogiem. A to prowadzi tylko poprzez prawdę. Prawda jest drogą i życiem; inaczej nie można iść. Pamiętaj, pilnuj tego bardziej niż wszystkiego innego. Nasze życie z każdym dniem, z każdą chwilą zbliża się do swego finału. Pilnuj więc tego, że gdy przyjdziesz do tego momentu, a nie wiesz kiedy, żebyś był gotowy, żebyś była gotowa jako ziemia, która wydała dla Siewcy plon trzydziesto- ,sześćdziesięcio-, stukrotny. Ale wydała plon, wydała owoc, owoc uwidoczniony.
Księga Objawienia 7, 9-14: „Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach. I wołali głosem donośnym, mówiąc: Zbawienie jest u Boga naszego, który siedzi na tronie, i u Baranka. A wszyscy aniołowie stali wokoło tronu i starców, i czterech postaci, i upadli przed tronem na twarze swoje, i oddali pokłon Bogu, mówiąc: Amen! Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła Bogu naszemu na wieki wieków. Amen. I odezwał się jeden ze starców, i rzekł do mnie: Któż to są ci przyodziani w szaty białe i skąd przyszli? I rzekłem mu: Panie mój, ty wiesz. A on rzekł do mnie: To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku,” Zachowałem ich, bo zachowali Moje Słowo i nie wyparli się Mego Imienia. To jest ta dobra ziemia, która zachowała Słowo Siewcy i nie wyparła się, że żyje dla Niego, dla Jego chwały, nie dla swojej; nie szukając własnej chwały, nie szukając poklasków ani tego, żeby ktoś uznał ciebie za kogoś, tylko wiedząc, że już twoje życie ma jeden sens – dla Niego, dla Niego. Wszystko inne przestało się liczyć. Tylko dla Niego, dla Jezusa, dla Jego chwały.
Nieważne, czy uznają cię za głupka, czy za mądrego, nie ma znaczenia. Ty nie żyjesz już, aby tobie chwałę oddawano. Ty żyjesz, aby chwałę oddano Jezusowi Chrystusowi, Temu, który przyszedł cię zbawić, uratować. I o wszystko, co prosisz to po to, żeby być dla Niego. Wiesz jaka jest cena – oddajesz siebie Jemu, wtedy On daje ci Siebie, jako twoją wartość, twoje bogactwo, twoje życie. „Dlatego są przed tronem Bożym i służą mu we dnie i w nocy w świątyni jego, a Ten, który siedzi na tronie, osłoni ich obecnością swoją. Nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, ponieważ Baranek, który jest pośród tronu, będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.”Obj.7,15-17. Potem czytamy – koniec, kiedy przyjdzie pierwsze zmartwychwstanie, kiedy wstaną ci, którzy mają prawo sądu, święci, którzy zostali zabici z powodu należenia do Chrystusa Jezusa. To jest plon.
W Księdze Objawienia, w czternastym rozdziale czytamy, jak wychodzi anioł ze świątyni i mówi do Tego, który siedzi na obłoku, na Syna Człowieczego: Żnij, nadszedł czas żniwa. Oto dorosło do żniwa. Chciej tam być. Chciej być pośród tych niebiańskich kłosów, niebiańskich ludzi, którzy na tej ziemi nie żyli ziemią, ale żyli niebem, dla których niebo było ważniejsze od ziemi. Żyj dla Jego chwały; nic więcej się nie liczy. Wszystko inne zginie. Tylko ci, którzy wydali Jego plon, Jego miłość, Jego pokój, Jego radość, Jego łagodność, Jego cierpliwość, Jego wytrwałość, Jego wstrzemięźliwość, Jego społeczność z Ojcem; ci będą z Nim. Bo plon nie może się różnić od zasiewu; musi być doskonały. To jest Chrystus w nas. To jest niesamowite zwycięstwo. Słyszysz dwa głosy; od jednego uciekaj. To jest ten, który nakłania cię do twojego życia bez Słowa. A do Tego, który mówi, że życie ma sens tylko według Słowa, do Tego lgnij całym sobą, całą sobą. Walcz o swoją wieczność. Ta ziemia musi walczyć.
Widzicie, Pan Jezus mówi, że jest ziemia, na którą zostaje zasiane Słowo i zaraz diabeł przychodzi i zabiera to Słowo. Ta ziemia nie walczy o Słowo. Druga pozwala, żeby funkcjonowało jeszcze coś starego i to stare zadusza to. A więc znowuż nie walczy o Słowo. Czwarta walczy o Słowo. Czyni wszystko, żeby je zatrzymać i żeby Ono wydało w niej plon, aby dzięki temu wejść do wieczności. Walcz, pilnuj tego. To nie jest dla leniwych, to jest dla prawdziwych walecznych wyznawców Chrystusa Jezusa, którzy stoczą bitwę z wrogiem i nie pozwolą mu zabrać ani joty, ani litery, a w to miejsce nie dadzą włożyć jakiejkolwiek fałszywej nauki o życiu bez Jezusa i pójściu do wieczności. Ale będą zawsze wiedzieć, że tylko ci, w których mieszka Chrystus, oni idą do wieczności. Tam gdzie nie ma Chrystusa, tam nie ma wieczności. Wieczność jest tylko tam, gdzie jest Słowo. Amen.

