01.03.2024r. Słowo Boże wyznacznikiem prawdy w mówieniu i działaniu (wieczorne Marian)
Słowo Boże wyznacznikiem prawdy w mówieniu i działaniu
01.03.2024r. (wieczorne Marian)
Niech Pan pomoże nam zagłębiać się w to, co w rzeczywistości jest koniecznością naszego życia, ponieważ kiedy żyliśmy wcześniej w nieświadomości, robiliśmy różne rzeczy i nie rozumieliśmy, co one dla nas znaczą i jaką odpowiedzialność za nie ponosimy, ale z chwilą kiedy uwierzyliśmy i zdaliśmy sobie sprawę z tego, że Jezus Chrystus był na tej ziemi i że umarł na krzyżu, zdajemy sobie sprawę już, że zmieniło się, już nie możemy lekkomyślnie postępować, ale musimy rozsądzać to, co się dzieje, czy to jest prawdziwe, czy nieprawdziwe, czy to jest to, co przyszedł nam Chrystus powiedzieć, czy to jest coś dalej po naszemu. Gdyż zdajemy sobie sprawę, że On tu był i uczynił coś niesamowicie potężnego, coś, co jest mocno pilnowane przez diabła, gdyż diabeł osiągnął coś w nas, ludziach, osiągnął niedowiarstwo, osiągnął buntowniczą naturę, osiągnął w nas podejrzliwość i te wszystkie jego osiągnięcia pracują w tym kierunku, żeby nie pójść za Panem, tak jak On by chciał. Pan Jezus był, to widzimy, co się działo tam z tymi faryzeuszami, uczonymi w Piśmie, kiedy zdawali sobie sprawę, że to, co czyni Jan, jest takim wstępem do przyjścia Mesjasza, a mimo wszystko nie uznali, żeby to przyjąć, odrzucili to, co uczył Jan, i nie przyjęli też Chrystusa przez to. Więc można powiedzieć: jeżeli my nie będziemy poddawać się Słowu Bożemu, to w pewnym momencie też będziemy odrzucać Jezusa ze swojego codziennego życia, będziemy żyć dalej po swojemu.
Może od tego zaczniemy, Ewangelia Jana 8 rozdział. To jest właśnie tak trudne do pokonania. I tutaj od 26 wiersza:
„Wiele mógłbym o was mówić i sądzić, lecz Ten, który Mnie posłał, jest wiarogodny, a Ja to, co usłyszałem od Niego, mówię do świata. Nie zrozumieli jednak tego, że im o Ojcu mówił. Wtedy rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak Mnie mój Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie zostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba.” (Jana 8,26-29)
Pan Jezus w prostych słowach wyraża to, za Kim my mamy pójść, czego możemy się spodziewać, kiedy pójdziemy za Nim, z czego musimy zrezygnować, a na co musimy być otwarci, żeby to pójście za Nim było dla nas zbawiennym pójściem za Nim. A więc On wyraźnie określa to, że On nie przyszedł, aby robić jakąś Swoją robotę na ziemi, aby ogłaszać Swoje nauki, On przyszedł, aby czynić wolę Ojca i żeby ogłaszać to, co chce Ojciec. Więc my, przez Jezusa, słyszymy słowa Ojca, Boga naszego, to są słowa Tego, który nas stworzył, który stworzył to wszystko, który rzekł i zaistniało. A więc mamy do czynienia już z bezpośrednim Świadkiem, który przychodzi i mówi dokładnie to, co mówi do Niego Ojciec. A więc mamy Kogoś, kto przyniósł nam Prawdę, i teraz – co my z tą Prawdą zrobimy? Pan Jezus mówi: Ja nie tylko mówię wam, ale Ja to czynię, co On Mi powiedział, co widziałem u Ojca, to samo i wśród was czynię. Mówi, że jeszcze większe rzeczy Ojciec okaże, abyście się dziwili. A więc Pan Jezus wyraźnie mówi, że to pójście będzie wyparciem się siebie i skończeniem swojego manewrowania w życiu, tak jak wygodnie, tak jak łatwiej, tak jak przyjemniej, tak jak sobie wymyślę… – to umiera i pozostaje uczciwość, prawość, wierność, należenie do Chrystusa z tą świadomością, że teraz my wchodzimy w Jego ślady, aby czynić to, co mówi do nas Bóg, aby wypełniać słowa, których On nas uczy. To jest zadanie nas, chrześcijan. Widzimy więc, że wszystkie religijne pomysły ludzkie, gdzie skupiono się na religii, aktach religijnych, gdzie ludzie przychodzą, wypełniają pewne zadania religijne i idą do domów swoich, są zabraniem ludziom czasu, który oni powinni poświęcić na uczenie się Prawdy i życia według tej Prawdy. Tu nie chodzi o to, żeby odbywać akty religijne, chodzi o to, żeby uczyć się Prawdy i według niej żyć. Akt religijny polega na tym, że człowiek wysłucha, pomyśli sobie: no, fajnie albo nie fajnie, idzie i dalej robi swoje, podczas gdy życie – słuchasz i czynisz to, co On mówi. Pan Jezus mówi: mogę wam pokazać mądrego i głupiego budowniczego, jeden słucha i czyni, i to jest mądry, a głupi słucha i nie czyni, robi po swojemu. Przychodzą doświadczenia i okazuje się, kto wygrywa. A więc w naszym myśleniu to musi funkcjonować, zrozumcie, że dzieci, które są nieposłuszne, z gruntu może nawet ukarane ileś razy, będąc dalej nieposłuszne, w końcu pokonują przeszkodę swoich rodziców i żyją w nieposłuszeństwie. Wielu wierzących ludzi tak samo, żyjąc w nieposłuszeństwie wobec woli Bożej, są karceni, napominani, aż w końcu przełamują to i wykazują Bogu, że im nie zależy na tym, żeby Bóg się nimi zajmował, no i zostają w swoim buncie, w swoim nastawieniu i tak do końca swych dni żyją, jak ci uczeni w Piśmie, faryzeusze, czy też inni, którzy mogli coś tam słuchać, ale wcale nie myśleli, żeby to czynić. Niestety takich jest wielu, niewielu szanuje, że mówi Bóg i gotowi są życie stracić, ale nie zmienić tego w żaden sposób, co mówi Bóg – to jest życie według słów Bożych.
Widzimy, jak stworzył niebo i ziemię: rzekł i zaistniało; to, co kiedyś czytaliśmy też z I Księgi Mojżeszowej, jak to powstawało. Ten Sam Bóg dalej jest tym Samym Bogiem i to samo chce czynić. A więc piękno naszego życia zależy od Jego słów do nas wypowiadanych, a one czynią w nas to, z czym zostały posłane. Tak jak w Księdze Izajasza, one nie wracają puste, one czynią w tych, którzy je przyjmują, to, z czym zostały posłane. Tak, jak przyjąłbyś złodzieja do domu, on cię okradnie, a przyjąłbyś kogoś, kto jest zainteresowany twoim dobrem, on pozostawi w twoim domu jakieś dobro, które będzie ci mogło pomóc. Chrystus przyszedł, aby nam pozostawić dobro. Jeżeli my Go przyjmiemy, to dla nas będzie to tylko olbrzymią korzyścią, ale teraz my musimy, gdy Go przyjęliśmy, nie wypraszać Go, że już nam się znudziło takie życie, już my chcemy inaczej, my chcemy sobie pożyć tak, jak żyją inni, nie chcemy już być tacy święci, tacy oddani, my chcemy też mieć swoje ludzkie zadowolenia, no i takie inne zakłamania. A więc Pan Jezus mówi o Sobie wyraźnie, że On tak właśnie postępuje. Jest posłuszny Ojcu, czyni wszystko to, co Ojciec powiedział, nic nie czyni Sam od Siebie. I kiedy On mówi: idźcie za Mną i naśladujcie Mnie, to właśnie o tym mówi. Nic nie czyńcie już sami od siebie. Gdybyśmy przestali czynić cokolwiek od siebie, wiecie, jak to by pięknie wyglądało. Naprawdę, to jest niesamowite chrześcijaństwo wtedy, to jest niesamowite, bo wszyscy bylibyśmy napełnieni tym samym, co w Chrystusie, a więc to jest niesamowite, ile moglibyśmy sobie pięknych rzeczy uczynić i inni mogliby z tego bardziej skorzystać, gdybyśmy nie wprowadzali czegoś swojego do tego, co mówi Pan, nie dodawali ani nie ujmowali z tego.
I 14 rozdział 31 wiersz:
„Lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i tak czynię, jak Mi polecił Ojciec.” (Jana 14,31)
Świat musi poznać, że Ja czynię to, co chce Ojciec, i jeżeli świat ma poznać cokolwiek, to musi zobaczyć w nas, że my czynimy to, co chce Pan Jezus, a to chce Ojciec, który dał to naszemu Panu, aby nam to przekazał. A więc, kiedy wierzący człowiek zrozumie, że wiara wynika ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe, i wiara dopiero jest czynna, kiedy czyni to, co mówi Słowo Boże. Wiara bez tych czynów jest martwa sama w sobie, nic nie znaczy. Oni mówili i nie czynili, to nic nie dawało po prostu. A więc, kiedy my wiemy, że chrześcijaństwo nie polega na iluzji, na udawaniu, na pozorach, a Pan Jezus nazywa to wręcz: obłudzie, tylko na rzeczywistości ulegania, to zdajemy sobie sprawę, że naszym najważniejszym zadaniem jest słuchać, rozumieć i uczynić to, co mówi Bóg do nas. W sumie proste, zagmatwanie polega na tym, że człowiek nie do końca rozumie, że to mówi Bóg, to mówi Biblia, no a Biblię można położyć tu, położyć tam, Biblia to nie jest nic wielkiego, ludzie różne rzeczy robili z Biblią, na podłodze kładli, na Biblię kładli różne rzeczy, a więc Biblia, cóż Biblia? Ona nie odpowie, ale Bóg, który powiedział to Słowo, On odpowie, co myśmy uczynili z Jego Słowem, On odpowie, On wyciągnie konsekwencje za to. A więc to może człowiek sobie robić i Biblia nic nie zrobi, ale Bóg, który kazał to zapisać, On to zrobi, On wyciągnie od człowieka konsekwencje za traktowanie Jego Słowa. Pan Jezus mówi, że jeśli zachowamy Jego Słowo, śmierci nie ujrzymy na wieki, a wiec gwarantuje nam, że w Jego Słowie jest dane nam życie wieczne. I tak dobrze by było właśnie, żeby nie tyle uczyć się, uczyć i nie dojść do poznania Prawdy, tylko uczyć się, dochodząc do poznania Prawdy, czynić to, co ta Prawda do mnie i do ciebie mówi. W sumie, dziwne jest to, że ludzie w świecie uczą się, powiedzmy dziesięć czy ileś lat, i dochodzą do poznania różnych rzeczy dlatego, że rozumieją, żeby pójść dalej, muszą się uczyć i inaczej nie pójdą dalej, muszą się uczyć, muszą zdawać kolejne egzaminy, maturę czy inne rzeczy, muszą zdawać, muszą zaliczać, a więc są zmobilizowani. My też musimy zaliczać, a codzienne życie jest dla nas egzaminem, czy my będziemy żyć tym, co mówi Bóg i czy będziemy z tego czerpali radość, czy będziemy żyć po swojemu.
W Liście Jakuba, 2 rozdział od 24 wiersza czytamy:
„Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary. W podobny sposób i Rahab, nierządnica, czyż nie z uczynków została usprawiedliwiona, gdy przyjęła posłów i wypuściła ich inną drogą? Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.” (Jak. 2,24-26)
I my często mamy to wzięte poprzez te zmagania – jedni uczynki, drudzy tylko wiara, i ludzie mają różne zagmatwania w myśleniu, a tu mamy bardzo wyraźnie: wiara, która musi być czynna, która musi czynić to, co słyszy. Pamiętacie Rahab: ze słyszenia, słyszała, co się stało w Egipcie, jak Bóg wyprowadził Izraela mocarną prawicą, plagi spadały i ona wywnioskowała, że skoro Bóg potrafił z tego potężnego państwa Egiptu zabrać Swój lud w tak mocny sposób, to ten lud nie będzie miał problemów, żeby wchodząc do tej ziemi, pokonać Jerycho, dla niej to było oczywiste, że ten Bóg rozprawi się z tym miastem. I ona, uwierzywszy, podjęła działanie, naraziła swoje życie, żeby zyskać życie. A więc w sumie Ewangelia: oddała życie, żeby zyskać życie, przyjęła do siebie zwiadowców, mogła za to zostać zabita, ale przez to, że przyjęła i zachowała ich, uratowała ich i wypuściła, zachowała życie nie tylko swoje, ale życie całej swojej rodziny, tak jak Noe zachował. A więc widzimy, że jeżeli my wierzymy w to, o czym się dowiadujemy, to my też działamy w tym kierunku, wedle tego, co usłyszeliśmy. Jeżeli usłyszeliśmy, że Pan Jezus był na ziemi, żeby wykonać to wszystko, i poszedł do Ojca przygotować nam miejsce, i wróci po nas, aby zabrać nas do Siebie, to On też określił, po kogo wróci, On wróci po swoich, którzy należeli do Niego, którzy żyli według woli Ojca, tu po Swoją rodzinę wróci. A więc wierząc, że On mówi Prawdę, my chcemy być znalezieni jako pełniący wolę Ojca, to nas interesuje. Rozumiecie? Bo wierzymy, że taka jest Prawda, ale jeżeli będziemy tylko wierzyć w to, że Jezus tu wróci, ale nie będziemy przygotowywać się na spotkanie z Nim, to będzie znaczyło, że my tak naprawdę nie wierzymy temu wszystkiemu, co On powiedział, bo On powiedział o tych, którzy wierzą, że oni się przygotowują, oczyszczają, uświęcają się, dbają o swoją szatę, a więc wierzący czynią to, co jest zgodne z tą wiarą. I my musimy tak wierzyć, żeby czynić to, co jest zgodne z wiarą, wtedy będziemy prawidłowo rozwijającymi się wierzącymi ludźmi i Pan będzie mógł na nas potwierdzać Swoje Słowa zgodnie z tym, jak obiecał, że On potwierdzi każde Swoje Słowo. Jeżeli my będziemy oddani temu, w co wierzymy, bo tak powiedział Pan, apostołowie czy prorocy, to wtedy Pan potwierdzi, dając nam siły i moc, i świętą determinację, żeby tak się też mogło stać. Dlatego Jakub pisze: bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa. Rahab, gdyby tylko wierzyła, że Bóg może pokonać Jerycho, ale przestraszyłaby się króla Jerycha, że on ją może zabić za to, że przyjęłaby zwiadowców izraelskich i wydałaby ich, chociaż by wierzyła, że Bóg może pokonać, to jednak by przegrała. Jeżeli my ulegniemy lękowi, obawom czy strachom, to też jest porażka. Dlatego Bóg mówił zawsze: nie bój się, nie lękaj się, bądź pewnym, skoro Bóg tak powiedział, to tak też będzie.
List do Hebrajczyków 11 rozdział, mamy tutaj 31 wiersz:
„Przez wiarę nie zginęła nierządnica Rahab wraz z nieposłusznymi, bo przyjęła przyjaźnie wywiadowców.” (Hebr. 11,31)
A więc apostoł wyraźnie pokazuje, dlaczego Rahab nie zginęła, dlatego, że przyjęła wywiadowców i zachowała ich życie. Czytamy też o tym, jak ona z nimi rozmawia w Księdze Jozuego, jak im wyłuszcza, że to dotarło właśnie do nich, ta prawda, i ona wierzy, że ten Bóg może uczynić wszystko i że dla tego Boga nic nie jest niemożliwe. A więc można by było powiedzieć czasami: czy ona nie wierzyła lepiej niż ci, którzy szli jako lud izraelski i mieli kłopoty z tym i z tamtym, a ta niewiasta uwierzyła w to, że Bóg może uczynić, co zechce, a więc wielkie mury nie ochronią Jerycha przed tym Bogiem, ona wiedziała, że Bóg jest mocniejszy od tych murów, to jest właśnie wiara.
W Ewangelii Mateusza 21 rozdział od 28 wiersza:
„A jak się wam wydaje? Pewien człowiek miał dwóch synów. Przystępując do pierwszego, rzekł: Synu, idź, pracuj dziś w winnicy. A on odpowiadając, rzekł: Tak jest, panie! Ale nie poszedł. I przystępując do drugiego, powiedział tak samo. A on, odpowiadając, rzekł: Nie chcę, ale potem zastanowił się i poszedł. Który z tych dwóch wypełnił wolę ojcowską? Mówią: Ten drugi. Rzecze im Jezus: Zaprawdę powiadam wam, że celnicy i wszetecznice wyprzedzają was do Królestwa Bożego. Albowiem przyszedł Jan do was ze zwiastowaniem sprawiedliwości, ale nie uwierzyliście mu, natomiast celnicy i wszetecznice uwierzyli mu; a wy, chociaż to widzieliście, nie odczuliście potem skruchy, aby mu uwierzyć.” (Mat. 21,28-32)
A więc widzimy, że Pan Jezus napomina tych ludzi, że oni widzieli to, a jednakże z tym nic nie zrobili, nie wykonali tego, co powinni wykonać, nie poddali się działaniu Bożemu, które było przez Jana wykonywane, chociaż widzieli, jak to się dzieje, jak tłumy szły tam, wyznawały swoje grzechy; ci uznali, że tego nie potrzebują. A więc byli hardzi, twardzi, chociaż widzieli, mimo wszystko nie ugięli się. I zobaczcie, jak my musimy być świadomi, jak my potrzebujemy tej uległości wobec Boga, żeby gdy widzimy wokół, co się dzieje, widzimy, jak się wypełniają Boże Słowa, żeby nie zmarnować tego czasu, który teraz mamy, ale wykorzystać go na to, żeby weryfikować, czy ja żyję według tej nauki, czy ja nie żyję, czy to jest prawda mojego codziennego decydowania, czy nie, żeby dzisiaj oczyszczać się z tego wszystkiego, co jest wynikiem samowoli, odstępstwa. Często możemy mówić o dzieciach, że one są samowolne, takie czy inne, a może się okazać, że my mamy też z tym problem jako dorośli, że nie umiemy słuchać Boga, nie umiemy słuchać Pana naszego, Jezusa Chrystusa, nie umiemy słuchać, jak Duch Święty mówi, nie umiemy słuchać, kiedy są głoszone słowa, nie umiemy słuchać, kiedy sami czytamy Biblię, nie umiemy słuchać, kiedy się modlimy i kiedy Duch Boży dociera do nas w czasie modlitwy, zwracając uwagę czy na to, czy na to. Jak ważne jest to, żebyśmy umieli słuchać i według tego postąpić. A więc zobacz, nie usprawiedliwisz się, ani ja, ani ty, że nie robimy tego, co wiemy, że jest zapisane w Biblii, nie usprawiedliwimy się niczym, mówiąc: a, Panie, bo ja miałem tak, czy inne rzeczy. Nie usprawiedliwimy się w żaden sposób, bo On rozdzielił posłuszeństwo i nieposłuszeństwo. Jeżeli ja jestem Mu nieposłuszny, to jestem nieposłuszny. A więc nieposłuszeństwo jest tym samym co bałwochwalstwo. Nie ma usprawiedliwienia, zobaczcie, że musimy jakby otrzeźwieć i zobaczyć, czy my świadomi jesteśmy odpowiedzialności, jaką ponosimy, wierzący ludzie, za to, co my robimy ze Słowem Bożym. I to nie tak, że: ja mam, Panie, taki charakter… To nie ma znaczenia, krzyż kończy nasze charaktery – mówimy to już tyle razy – krzyż. Jezus nie umarł tak sobie, na krzyżu umarło wszystko, myśmy umarli, wszyscy. A więc wiara mówi o tym tobie i mi, że my już nie żyjemy, myśmy umarli, to mówi nam wiara, nas już nie ma, myśmy umarli. A jeżeli my jesteśmy, to tylko dlatego, że nie wierzymy w to, co się stało na krzyżu, bo krzyż ma moc działać tylko wtedy, kiedy my wierzymy w to, co tam się stało. Kiedy On umarł, wszyscy umarliśmy, a więc już nie ma ciebie ani mnie, naszych charakterów, naszych lęków, obaw, strachów, czy innych rzeczy – to umarło, wszystko stało się nowe. I tu jest cały problem, my toczymy bój z diabłem, kłamcą, który chce nam wmówić: a ty masz taki problem, a ty masz taki problem, a ty tego nie umiesz, a tamtego, może ktoś tam umie, ale ty tego nie umiesz, i tak diabeł pociesza człowieka, i tak do śmierci, i sąd, i Pan powie: nie znam cię. Może jeszcze jutro bardziej, głębiej będziemy o tym mówić. Ale zobaczcie, jaka to jest ważna rzecz, żeby się uratować, a ratunek jest w tym, co mówi Pan Jezus: idź i czyń to, co wiesz. Można otrzymywać kolejne instrukcje, nie czyniąc wcześniejszych i wtedy powstaje bałagan jeszcze większy. Bo na początku, jeżeli dwóch jakichś rozkazów nie wykonasz, czy trzech, no to jeszcze można się spiętrzyć, ale kiedy nie masz już tysiąca wykonanych, to już później mówisz: a, to nie ma sensu, i tak już nie podołam, nie dam rady… Zawsze jeszcze jest miejsce pokuty, jeszcze jest miejsce przyznania się.
Ewangelia Jana, 3 rozdział od 11 wiersza:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich? A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy, i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w Imię jednorodzonego Syna Bożego. A na tym polega sąd, ze światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego są dokonane w Bogu.” (Jana 3,11-21)
Uczynki dokonane w Bogu, zgodnie z Bożą wolą. Pan Jezus mówi: Ja nie jestem Sam, Ja jestem i Ojciec, który Mnie posłał, świadczymy wam o tym, co jest Prawdą, ale wy nie chcecie tego przyjąć. A więc nie tylko odrzucacie, co Ja do was mówię, ale odrzucacie również to, co Ojciec do was mówi w tym momencie, odrzucając Syna, odrzucają i Ojca. I teraz zobacz, co ty możesz zrobić, czy ja? Jeżeli zaniedbania są już tak wystarczająco duże, że człowiek żyje już w chaosie codziennego życia i tak w sumie to, co wpadnie do głowy, to człowiek czyni, trzeba pójść do Pana, przyznać się, tak jak Słowo Boże mówi, rozumieć, że popełniam przestępstwo, za które grozi mi gehenna i kiedy ukorzę się przed Bogiem i przyznam się do tego, że nie jestem uważnym słuchaczem, lekceważę Jego Słowa, pomijam Jego Słowa, uważam, że moje ciało wie lepiej, co powinienem zrobić, przyznam się Bogu szczerze i prawidłowo, to Pan może przyjmie mnie i przebaczy mi to. Jeżeli będę szczery prawdziwie, nie będę udawał, nie będę mówił: no tak, to jest grzech, ale będę myślał: to nie jest wcale taki zły grzech, są gorsze, inne gorsze, to mogę odejść tak, jak przyszedłem. Ale jeśli naprawdę przyznam się, że nie Słowo Jego jest dla mnie rzeczywistością działania, ale pomysły, jakie mi przyjdą do głowy, i że uważam, że to jest ohydne wobec tego, co On zrobił wobec mnie, posyłając mi Syna, Krew Jezusa oczyści mnie i wtedy podejmuję działanie. To, co dociera, rozumiem, robię, koniec z życiem w samowoli, w bezmyślności, w łapaniu się na różne bzdury. Bóg chce, abyśmy byli posłuszni Jego Synowi: słuchajcie, co Jezus do was będzie mówił, bądźcie Mu posłuszni. A więc, jeżeli chcę się uratować, to muszę zrozumieć, że słuchać mam i czynić to, co słyszę, wtedy będę potrzebować Jezusa naprawdę w codzienności, bo bez Niego nie zrobię tego, co słyszę, a więc będę Go potrzebować. Moje modlitwy będą trzymającymi się Jego, moje decyzje będą dzięki temu zwycięskimi decyzjami, nie będę musiał się skrywać za jakimiś rzeczami ani patrzeć, co ludzie, tylko będę wiedział, kto jest najważniejszy dla mnie, co Bóg o tym powie, w jaki sposób Bóg oceni moje działanie. A On będzie widział to, co ja robię, a więc szybko przyjdą kolejne posiłki, żeby mnie utrzymać w tym, bo Bóg miłuje tych, którzy chcą się dać uratować.
I tutaj, od 31 wiersza:
„Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi, świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa. Kto przyjął jego świadectwo, ten potwierdził, że Bóg mówi prawdę. Albowiem Ten, którego posłał Bóg, głosi Słowa Boże; gdyż Bóg udziela Ducha bez miary. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim.” (Jana 3,31-36)
Kto nie słucha Syna, nie ujrzy żywota. Jeśli rozumiemy to, musimy to zobaczyć, bo to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, można żyć już w bałaganiarstwie, przyzwyczajonym będąc tylko do samego zgromadzania się, czytania, a potem robienia i tak po swojemu. Można tego się nauczyć i tak żyć jak faryzeusze i uczeni w Piśmie – jedno mówili, drugie robili, jak wychodził za kazalnicę, to mówił to, co jest napisane w zakonie Mojżeszowym, a schodził i już żył sobie po swojemu – a więc olbrzymie zagubienie. Tak mówi Pan, taka jest prawda. Najlepiej, kiedy człowiek czyni to zgodnie z tym, co dociera do niego, wtedy najlepiej człowiek się rozwija, wzrasta i cały czas jest w społeczności z Bogiem i cały czas, należąc do Boga, rozwija się dzięki temu i w tym człowieku dzieje się coś uporządkowanego, Duch Święty to wszystko zgromadza, myślenie człowieka, podejmowanie decyzji jest zupełnie inne, jest takie święte, czyste, oddzielone od chaotycznych decyzji człowieka.
W Ewangelii Łukasza, w 12 rozdziale. Także dla mnie i dla ciebie to jest sprawa priorytetowa, to nie są słowa, które możemy zlekceważyć, to nie są słowa, które mają polecieć na wiatr, to są słowa, które mają mnie i ciebie uratować, zbawić nas mają. Od 54 wiersza:
„Powiedział też do tłumów: Gdy zobaczycie chmurę pojawiającą się od zachodu, zaraz mówicie: Deszcz nadchodzi, i tak jest. A gdy południowy wiatr zawieje, mówicie: Będzie upał, i tak jest. Obłudnicy! Zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznać, a jakże więc nie umiecie rozpoznać obecnego czasu? Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe? Gdy więc idziesz ze swoim przeciwnikiem do urzędnika, staraj się załatwić z nim sprawę w drodze, aby cię nie zaciągnął przed sędziego, a sędzia oddałby cię strażnikowi, a strażnik wrzuciłby cię do więzienia. Powiadam ci, że nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie oddasz ostatniego grosza.” (Łuk. 12,54-59)
I Pan Jezus mówi: skoro umiecie rozsądzać pogodę, że coś takiego będzie, dlaczego nie umiecie rozsądzać sprawiedliwości tego czasu, że to Chrystus musi być w nas nadzieją. I dobrze, że mamy ochotę spotykać się, żeby rozsądzać Boże Słowo, żeby otwierać Biblię, czytać, ale to musi przemienić się w coraz większe objawienie Chrystusa w tobie i we mnie, coraz więcej tego Chrystusa musi być w nas widać, to będzie znaczyło, że my nie tylko słuchamy, ale też żyjemy tymi słowami, które są zapisane w Biblii, które są głoszone. I dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne.
W I Liście Jana, 5 rozdział 18 i 19 wiersz:
„Wiemy, że żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy, ale że Ten, który z Boga został zrodzony, strzeże go i zły nie może go tknąć. My wiemy, że z Boga jesteśmy, a cały świat tkwi w złem.” (I Jana 5,18-19)
A więc cały świat tkwi w złem, a my opuściliśmy ten świat przez krzyż Chrystusowy, aby tkwić w Bogu, należeć do Boga. Porzucając zło, zaczęliśmy kosztować się w dobru, znienawidziliśmy to, co czyniliśmy wcześniej, bo pokochaliśmy to, z czym do nas przyszedł Jezus Chrystus, pokochaliśmy Jezusa Chrystusa i to dla nas stało się cenniejsze niż to, co wcześniej czyniliśmy i co sprawiało nam może zadowolenie, ale co było w oczach Bożych złem. Pan Jezus mówił, że władca tego świata nic w Nim nie ma, a więc chce też, żeby diabeł nie miał nic we mnie ani w tobie, On chce, żebyśmy byli czyści, zupełnie czyści. A więc, jaka potężna siła przyszła do nas w Chrystusie Jezusie, która może nas wydostać spod władzy szatana i poddać nas pod władzę Boga. Dlatego mamy śmiałość i pewność, że na pewno nam się powiedzie i świat z tymi swoimi pokuszeniami będzie musiał pozostać sobie, ponieważ my nie potrzebujemy zła tego świata, ale potrzebujemy to, co jest Chrystusowe, chcemy się budować, wzmacniać, posilać.
Jan też pisze w 2 rozdziale od 15 wiersza:
„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.” (I Jana 2,15-17)
Znowuż, kto pełni wolę Bożą, kto czyni to, co mówi Bóg. I to jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym. Paweł mówi, że on umarł dla świata, a świat umarł dla Pawła i Paweł już nie żyje według standardów świata, on żyje według standardów Chrystusa, on jest teraz zachwycony tym nowym życiem, on poznaje to nowe życie Chrystusowe i jest szczęśliwy, że nie musi już grzeszyć, nie musi brnąć w złu, ale może mieć społeczność z Bogiem w Jezusie Chrystusie i ogłaszać zwycięstwo Chrystusowe nad grzesznikiem Saulem z Tarsu, który został wydobyty ze swoich złych rzeczy i postawiony w dobrych rzeczach Chrystusowych i może w tych dobrych Chrystusowych rzeczach trwać każdego dnia. Wcześniej musiał mówić, że chce czynić dobro, a trzyma go się zło, teraz mówi: moje sumienie mnie nie oskarża, bo zawsze chcę czynić dobro i mogę je czynić. Dla mnie i dla ciebie to jest bardzo ważne, żyć słowami Bożymi, nie dać się oszukać, nie dać sobie wcisnąć religii. Stąd mamy taką różnorodność, różnorodność pochodzi z religijności, jednorodność pochodzi z Boga. Stąd tu robią to, tam robią to, tak można się zachowywać albo inaczej, a dla mnie i dla ciebie jest to ważne. Jezus mówi: kto zachowa Moje Słowo, dlatego, że zachowałeś Moje Słowo, nie wyparłeś się Mego Imienia, Ja cię zachowam w godzinie próby, jaka przyjdzie na całą ziemię, znaczy: nie pozwolę, żeby cię diabeł omotał i pociągnął. Ale my musimy dzisiaj już mieć taką decyzję.
Zwróćcie uwagę na słowa Jezusa, Księga Objawienia 3 rozdział 15 i 16 wiersz:
„Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust Moich.” (Obj. 3,15-16)
A tak, żeś letni, ani gorący, ani zimny, wypluję cię z ust moich. A więc Jezus ostrzega, że można być wierzącym człowiekiem i być letnim wobec tego, co On do nas mówi. On mówi, a my i tak robimy swoje. Jezus mówi: nie ostoisz się, człowieku, zginiesz, Ja Sam usunę cię z miejsca wieczności, dlatego że nie miłowałeś Bożego Słowa, czy nie miłowałeś i nie chciałeś żyć według Imienia Jezusa Chrystusa. Więc dla mnie i dla ciebie jest to najlepsze, co może być. Uczmy się stabilnie, sami wiemy, co było, kiedy w szkołach tego świata zaczęliśmy wagarować, jak zaczęło nam się gubić to wszystko, jak trzeba było powtarzać jakąś klasę czy coś, nawet tu widzimy, że opuszczenie się, letnie podchodzenie kończy się dyskwalifikacją i trzeba powtarzać rok, a może jeszcze bardziej powtarzać, jeszcze kolejny może, aż człowiek zrozumie, że musi się uczyć, jeżeli chce iść dalej. A tutaj Pan Jezus napomina właśnie, że nie po to jesteśmy wierzącymi, żeby tylko być, ale po to, żeby się nauczyć tego, co mówi Jezus, i żyć tym, co mówi Jezus, żeby mieć taką siłę Słowa w sobie, że kiedy mamy podjąć decyzję, to to Słowo w nas decyduje o tym, co zrobimy, Słowo w nas decyduje i wtedy jesteśmy zwycięzcami, bo to Słowo jest zwycięstwem, daje nam zwycięstwo. A więc, jak ważne jest to, żeby nie marnować, żeby uczyć się żyć każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi. Nie ma nic cenniejszego i ważniejszego, można stracić wieczność, kręcąc się koło wieczności, można stracić wieczność, czytając Biblię, modląc się, śpiewając, chodząc na zgromadzenia, ale nie czyniąc tego, co mówi to Słowo, bo ci, którzy mówią, a nie czynią, nie wejdą. Pamiętamy, jak Eliasz tam ustawił Izraelitów i mówi: przestańcie w końcu bujać się na tych nogach, zdecydujcie się, komu chcecie służyć – Bogu czy Baalowi? Jeżeli Baalowi, to idźcie za Baalem – mówi – a jeśli Bogu, to idźcie za Bogiem. I oni nic nie odpowiedzieli, bo nadal nie byli zdecydowani, dopiero później, jak nastąpiło zwycięstwo i ci od Baala zostali pokonani, nic nie osiągnęli, a spadł ogień, pochłonął ofiarę, zobaczyli – to jest Bóg, za Nim pójdziemy. Albo jak Jozue rozmawiał z Izraelitami i mówił: ja i mój dom będziemy służyć Bogu, a co z wami? No, my też będziemy, ale Jozue mówi: ale wy nie możecie służyć Bogu. Jak nie możemy służyć Bogu? Musicie pozbyć się bałwanów, które macie. No i powtarza im to kolejny raz: jeżeli chcecie Mu służyć, musicie być dla Niego, nie możecie mieć bałwanów i Boga. Nie może w sercu wierzącego człowieka być bałwochwalstwo i Bóg zarazem, nie może być czczenie cielesności i czczenie Boga, który jest Duchem. Tak nie da rady, człowiek musi skończyć z tym, co jest światowe, zepsute, żeby czcić Boga, który przychodzi do nas w doskonałości i daje nam szansę uratowania się na tej ziemi, to musi być płomienne, to musi być gorące, to musi być zdecydowane i my tego zdecydowania potrzebujemy. Niestety czas końca pokazuje olbrzymie niezdecydowanie w ludziach, to jest to, co było tam za Eliasza, to kolebanie takie, raz za Bogiem, a potem: a, jednak to życie za Bogiem to nie wszyscy tak żyją i też będą zbawieni, to nie musi być tak gorące… Pamiętaj, od tego zależy, gdzie spędzisz wieczność, jeżeli będziesz szedł według Słowa Bożego, będziesz się karmić Słowem Bożym, pić Krew Syna Bożego, to wtedy wygrasz, dotrzesz do celu. Jeżeli nie, to cel będzie chybiony.
Ewangelia Łukasza 13 rozdział. Dlatego zachęcam do tego, żeby pilnować się. Sami wiecie, ile trzeba siedzieć z dzieckiem, jak ono zaniedba szkołę, żeby to wszystko nadrobić, to mnóstwo czasu, więcej czasu trzeba wtedy poświęcić, bo więcej materiału musi dotrzeć do tego człowieczka i wtedy jest temu człowieczkowi ciężej to wszystko skumulować. A tak, gdyby spokojnie człowiek się uczył, rozwijał, byłoby łatwiej. 13 rozdział od 23 wiersza:
„I rzekł ktoś do Niego: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? On zaś rzekł do nich: Starajcie się wejść przez wąską bramę, gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, ale nie będą mogli. Gdy wstanie gospodarz i zamknie bramę, a wy staniecie na dworze i pukać będziecie w bramę, mówiąc: Panie, otwórz nam, a on odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wówczas zaczniecie mówić: Jadaliśmy i pijaliśmy przed tobą, i na ulicach naszych nauczałeś; a on powie wam: Nie wiem, skąd jesteście, odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość.” (Łuk. 13,23-27)
Nie będziecie mogli wejść przez tą wąską bramę z powodu braku porzucenia nieprawości. Wielu chciałoby wejść, ale nie porzucają nieprawości i nie mogą wejść. A więc, żeby wejść przez wąską bramę, trzeba umrzeć dla nieprawości, dla świata, dla swoich własnych pomysłów. Wąska brama jest tylko dla tych, którzy są w święty sposób zdecydowani, żeby nie żyć już, ale żeby żył w nich Jezus Chrystus. A więc dają się oczyścić ze swoich własnych działań, aby działał w nich Pan Jezus Chrystus. Jezus mówi: dlatego nie mogliście wejść, że nie chcieliście zrezygnować z nieprawości. A co to jest nieprawość? To jest nieposłuszeństwo temu, co mówi Bóg. Jeżeli Bóg uczy nas pewnych rzeczy, to róbmy te rzeczy. Jeżeli Pan mówi: zrób to, to zrób to, choćby cię to kosztowało, ale zrób to, wtedy zyskasz, bo posłuszeństwo Bogu milsze jest niż ofiara, możesz Mu nie wiem co tam dać, a jeśli nie będziesz Mu posłuszny, dla Boga nic to nie znaczy. Co Mu możemy dać, skoro to wszystko jest Jego? Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, ludzie też, zwierzęta, wszystko. Co Mu dasz? A więc nieprawość jest przeszkodą w przejściu przez tą wąską bramę i pójściu, żeby się paść na obfitych błoniach. I wielu różne rzeczy czyniło i nadal nie mogli przejść przez tą wąską bramę, już prorokowali, wypędzali demony, a mimo wszystko nie porzucili swoich nieprawości, i znowuż Jezus mówi: nie znam was, nie wiem, skąd jesteście.
Psalm 5. To jest poważna sprawa, na pewno ciężko się usuwa zaległości, łatwiej jest na bieżąco iść z programem. Psalm 5 od 5 wiersza:
„Albowiem Ty nie jesteś Bogiem, który chce niegodziwości, zły nie może z Tobą przebywać. Nie ostoją się chełpliwi przed oczyma Twymi, nienawidzisz wszystkich czyniących nieprawość. Zgubisz kłamców, zbrodniarzami i obłudnikami brzydzi się Pan.” (Ps. 5,5-7)
A więc wyraźnie jest o Bogu powiedziane, że Bóg nie chce mieć społeczności z popełnianym grzechem, nie chce, On nie chce z nami być w tym złu, On chce, żebyśmy porzucili z powodu Niego to całe zło. Pierwsza podstawowa rzecz – dla kogo my żyjemy? Dla Pana. To jest najważniejsze podejście, nie dla siebie, nie dla swoich pomysłów, tylko dla Pana. Wtedy będę wiedział, że jeżeli dla Pana, to lepiej, żebym żył według tego, co ten Pan mówi, bo wtedy będę czynić to, co dobre, co pożyteczne. Pan Jezus powiedział, że On niczego innego nie czyni, jak tylko to, co widział u Ojca Swego, nic innego nie mówi, jak tylko to, co słyszał u Ojca Swego, i ja i ty musimy to samo: co Pan Jezus, nic innego nie mówię, jak tylko to, co powiedział Jezus, apostołowie i prorocy, nic innego nie czynię, jak tylko to, co Jezus Chrystus czynił, bo i apostołowie, i prorocy naśladowali też Go w tym, co On czynił, ale On jest doskonały w tym czynieniu. Dlatego apostoł Paweł powiedział: naśladujcie mnie, bo ja naśladuję Jezusa Chrystusa. I dla mnie i dla ciebie to jest ważne. Czynić to, co On mówi, uczyć się i czynić to, co On mówi. Jeśli powstały zaniedbania, jest Chrystus, który się wstawia, można porzucić zaniedbania i podjąć się tego, aby czynić to, co wiemy, nie czekając na to, czy inni będą to czynić. Możemy się nie doczekać, może czekamy, że: o, jak ten brat zacznie to czynić, to ja też to będę czynił… Możesz się nie doczekać, bo ten brat czeka na ciebie i tak obydwoje czekacie, i ani ten, ani ten… I tak samo siostry mogą czekać: ja zacznę, jak ona będzie lepsza. No, ona może nie być lepsza i ty też, i wtedy tragedia jest, kiedy przyjdzie Pan.
Przypowieści Salomona 10 rozdział. A więc to jest sprawa priorytetowa, być świadomym, że Jezus przyszedł po to, żebyśmy nie żyli już jak świat żyje, ale żyli jak Bóg chce, abyśmy żyli, żeby nas wydostać z buntowniczej natury ludzi, którzy żyli po swojemu, do natury ludzi, którzy żyją po Bożemu. Bardzo ważne. I 10 rozdział 29 wiersz:
„Pan jest twierdzą dla tego, kto postępuje nienagannie, lecz zgubą dla tych, którzy czynią nieprawość.” (Przyp. 10,29)
I tak jak Pan Jezus powiedział: idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie nieprawość. Zguba, Sędzia wydaje wyrok: nie przyjmuję was, ale przyjmuję wszystkich, którzy żyją według woli Ojca. Pomyśl i to czyń. Jeżeli by nie było Pana Jezusa, byłby tylko zakon, to moglibyśmy słuchać i powiedzieć: no tak, Panie, to wszystko jest piękne, ale któż to może uczynić? Ale gdy już był Chrystus, mówimy: Panie, to jest piękne i wszystko jest możliwe dla wierzącego w Ciebie. To jest bardzo ważne zwycięstwo, wiara, która zwycięża ten świat, to jest bardzo ważna wiara.
Ewangelia Mateusza, 13 rozdział od 36 wiersza:
„Wtedy rozpuścił lud i poszedł do domu. I przystąpili do Niego uczniowie Jego, mówiąc: Wyłóż nam podobieństwo o kąkolu na roli. A On, odpowiadając, rzekł: Ten, który sieje dobre nasienie, to Syn Człowieczy. Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie złego. A nieprzyjaciel, który go posiał, to diabeł, a żniwo, to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie. Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle Swoich aniołów i zbiorą z Królestwa Jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów...” Znowu czytamy o nieprawości, o życiu po swojemu, o życiu wbrew woli Boga, o braku posłuszeństwa Synowi Człowieczemu, Jezusowi Chrystusowi, Synowi Bożemu. I ta niechęć do posłuszeństwa właśnie powoduje, że człowiek jest w grupie ludzi, których Pan Jezus odrzuci. A więc uczmy się posłuszeństwa. „…Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mat. 13,36-43)
Jezus musi być dla nas Kimś najbardziej zachwycającym, bo to jest podstawa tego, żeby pójść za Nim i Go naśladować. Jezus musi dla nas znaczyć więcej niż wszystko inne, żeby chcieć Mu ulec i słuchać się tego, co On do nas mówi, nawet gdy kosztuje to coś nas i nawet gdy gdzieś jacyś ludzie staną się naszymi wrogami z tego powodu, że my posłuszni jesteśmy Jezusowi Chrystusowi, tak jak stawali się wrogami wtedy faryzeusze i uczeni w Piśmie tych wszystkich, którzy szli za Jezusem, i wykluczali ich jako wrogów, podczas gdy ci ludzie szli prawidłowo za Panem Jezusem, żeby się ratować. A więc, gdy wiemy o tym, że nieprawość oddziela nas, a nieprawość to jest samowola, bez woli Bożej, samowolnie, po swojemu, bo tak mi się wydaje, bo tak mi wygodniej, bo tak lepiej, a nie według tego, co naucza Jezus Chrystus, a w sumie naucza Ojciec poprzez Swojego Syna, no to wtedy my jesteśmy synami i córkami nieposłusznymi. A wiec chodzi o to, żebyśmy słuchali się i czynili. Jeżeli widzisz, że Pan Jezus mówi: przebacz, to przebacz. Jeżeli Pan Jezus mówi: nie wchodź w tą dyskusję, nie wchodź w dyskusję, nie spieraj się, nie szukaj tam czegoś swego, zostaw i idź dalej. Jeżeli Pan Jezus mówi: uniżaj się, to się uniżaj. Jeżeli Pan Jezus mówi: miłuj, to miłuj. Jego rozkazy są dla mnie i dla ciebie ważniejsze od rozkazów ciała, które mówi: a oni cię miłują? A dlaczego ty masz ich miłować? Ludzie, którzy słuchając o Bogu, nie chcą Go uznać za Boga, czytamy w Liście do Rzymian, schodzą w końcu w różne nieprawości, i to cielesne nieprawości. Więc bądźmy Bogu posłuszni, oczyszczajmy się, uświęcajmy się, to jest dla nas bardzo ważne.
Ewangelia Łukasza, 15 rozdział 7 wiersz:
„Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania.” (Łuk. 15,7)
Wiemy, jacy byli to sprawiedliwi, którzy nie potrzebowali upamiętania? Faryzeusze i uczeni w Piśmie byli sprawiedliwymi, oni nie potrzebowali, mówili: my mamy Boga, a ten motłoch, to on tam może potrzebuje, my jesteśmy sprawiedliwi, mamy to, mamy tamto, i nie potrzebowali. Ale byli ludzie, którzy doznawali, że są grzesznikami, jak ta kobieta w domu tego faryzeusza Szymona, i ona obmywała łzami stopy Jezusa, wycierała włosami, ona wiedziała, jak wiele Pan Jezus jej przebaczył, jak wiele jej darował, i była radość w niebie z tej niewiasty, nie z tego Szymona, który czuł się sprawiedliwym, on by się nie pozwolił dotknąć nawet tej kobiecie, a Pan Jezus pozwolił, gdyż tak bardzo umiłowała Go ta osoba za to właśnie, co stało się w jej życiu. Musiało być jej ciężko bardzo, a kiedy spadło z niej to, ta niewola grzeszenia, to doznała wolności, była bardzo wdzięczna Panu za to, co jej uczynił. To jest piękne, gdy człowiek chce czynić dla Jezusa to, co jest cenne, dlatego że widzi, co Pan uczynił temu człowiekowi.
Też tu, w 14 rozdziale mamy to zaproszenie na wieczerzę, i ci, co tam odmawiali, w 24 wierszu czytamy:
„Albowiem mówię wam, że żaden z owych zaproszonych mężów nie skosztuje mojej wieczerzy.” (Łuk. 14,24)
I znowuż czytamy, że byli zaproszeni, mogli by być, a jednakże uważali, że coś jest ważniejsze, i stracili tą możliwość.
W Ewangelii Łukasza 17 rozdział. Widzimy tutaj też to uświadomienie nam, że Pan Jezus nie będzie chodził koło nas i nam stale dziękował za to, co my czynimy według posłuszeństwa Jemu, tylko że to jest czymś naturalnym i oczywistym, że my w ten sposób mamy postępować. I tutaj pisze od 7 wiersza:
„Kto zaś z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze, że uczynił to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono (czy: rozkazano), mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy.” (Łuk. 17,7-10)
Żadna łaska, to jest posłuszeństwo, to jest służba. A więc Pan mówi i sługa czyni, i mówi: Panie, sługą nieużytecznym, bo com uczynił, to dzięki Tobie to uczyniłem. A więc to jest łaska, że mogę czynić coś, co jest zgodne z wolą Boga. Nie będę czekał, że mi ktoś za to będzie zaraz biegał, dziękował, nie wiem co tam robił, bo mi się to należy, tylko zrobiłem to, co miałem zrobić i dzięki Bogu, że to teraz mogę robić, Panie, że mogę czynić to, co jest zgodne z wolą Ojca, nie będę oczekiwał na żadne podziękowania, czy inne rzeczy.
W II Liście do Koryntian, 2 rozdział 10 i 11 wiersz:
„Komu zaś wy coś przebaczacie, temu i ja; gdyż i ja, jeżeli w ogóle miałem coś do przebaczenia, przebaczyłem ze względu na was w obliczu Chrystusa, aby nas szatan nie podszedł; jego zamysły bowiem są nam dobrze znane.” (II Kor. 2,10-11)
A więc apostoł Paweł mówi o przebaczeniu. Pan Jezus przebaczył, nawet z krzyża powiedział: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią, i Paweł tu też pisze, że nieprzebaczenie może być pułapką szatana, że człowiek, który nie ma przebaczenia i chodzi z tym nieprzebaczeniem, jest w pułapce diabła i nie może czynić swobodnie tego, co chce Bóg, bo jest skrępowany nieprzebaczeniem, grzechem, nieprawością. A więc, jeżeli Pan mówi: przebacz, ten człowiek może do ciebie nigdy nie przyjść i nie powiedzieć: przepraszam, ale ty przebacz, żebyś nie nosił urazy. Ten człowiek, kiedy przyszedłby, to otrzymałby od ciebie przebaczenie, bo ty już przebaczyłeś. A więc to nie jest wynikiem tej chwili, kiedy by ktoś przyszedł, ale jest to wynikiem twojego uwolnienia się od szatana, a szatan by chciał, żeby nie było przebaczenia, żeby człowiek chodził z jakimś nastawieniem czy z czymkolwiek. Pamiętacie, jak Pan Jezus opowiedział o tym, któremu tak wiele przebaczono, a potem na drodze stanął ktoś, kto był winny o wiele mniej, i ten człowiek nie chciał przebaczyć, i co się później stało? Spadło to wszystko z powrotem na tego człowieka. A więc zamysły diabła są nam dobrze znane. A więc nie nośmy urazy, przebaczajmy, nie ma znaczenia czy ktoś przyjdzie czy nie, nawet wrogowie nasi mają u nas przebaczenie, dlatego że z natury Chrystusowej my nie nosimy urazów, nie nosimy nastawień. Złe nastawienia psują swobodę działania w Duchu Chrystusowym. Ta natura człowieka zmienia się w tym momencie i człowiek staje się taki twardy przez to. A kiedy uwolni się z tego, wtedy z powrotem może swobodnie mówić o miłości, o pokoju, o radości, o tym, co się dzieje Bożego.
18 rozdział Ewangelii Łukasza. Mówiliśmy już ostatnio, że to nie jest łatwizna słuchać, co mówi Jezus i czynić to, to jest najtrudniejsze zadanie, jakie mogło być zadane, ale jest Duch Święty, który przyszedł pomóc nam wykonać to zadanie, i gdy my poddajemy się temu zadaniu, staje się to czymś, co staje się naturalne, robimy to po prostu, bo Duch ożywia, Duch wprowadza nas w to, staje się to wykonalne, a my, szczęśliwi, możemy oddawać Bogu chwałę. I tu, od 9 wiersza, o tym faryzeuszu i celniku, jak ten faryzeusz się chwali, co on tam robi dla Boga, a celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie, grzesznemu. To, co mówiliśmy, ten celnik rozumiał swoje przestępcze życie, a ten faryzeusz miał zbudowaną swoją sprawiedliwość i wydawało mu się, że może się pochwalić, że nie jest taki jak ten celnik, a serce jego było twarde i zepsute. I Pan Jezus mówi: powiadam wam, ten poszedł usprawiedliwiony, ten, który się przyznawał Bogu: Boże, jestem grzesznikiem, nie godzien jestem nawet, tak jak ten syn marnotrawny, który wraca, nie godzien jestem się nazywać twoim synem, uczyń ze mnie jednego ze swoich najemników. Do domu odszedł usprawiedliwiony, tamten zaś nie, bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. A więc mamy czas, żyjemy na ziemi, tyle sytuacji jest, naprawdę trudnych sytuacji, jeżeli my się zagmatwamy w sieci różnych naszych przestępstw, to będzie nam coraz trudniej zrobić to, co chce Bóg, ale jeśli będziemy pilnować tej sprawy, to będziemy mieli do czynienia może z jedną, może z dwiema sprawami, a nie z dziesiątką, setką spraw, i to wszystko nas później przytłoczy. Rozwiązujmy sprawy na bieżąco, według Słowa Bożego, podchodźmy do nich tak, jak uczy nas Pan, i przez to, co uczy nas Pan, rozwiązujmy te sprawy, a wtedy będziemy gotowi do kolejnych decyzji, kolejnych rzeczy się nauczymy. A więc nie wywyższajmy się, uniżajmy się, jeżeli jesteśmy świadomi, że nie żyjemy Słowami Jezusa, przyjdźmy, przyznajmy się: Panie, źle jest ze mną po prostu, wiem, co mówisz, ale żyję sobie inaczej, wybieram łatwiznę, a nie tą trudność, którą mi dałeś, w której dopiero się okaże, że w Tobie jest moja nadzieja, a nie w ciele, Panie, i Tobie przez to chwała będzie oddana.
II List Piotra. Widzimy tutaj działanie, opisuje Piotr działanie tego naszego zwycięskiego życia:
„Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa otrzymali według Bożego wyboru wiarę równie wartościową co i nasza: Łaska i pokój niech się wam rozmnożą przez poznanie Boga i Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Boska Jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań…” I zobaczcie, codzienność życia naszego, kiedy prawidłowo się rozwijamy, tak powinna wyglądać. „…Dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Kto zaś ich nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów…” A więc, kto nie rozwija się, nie wzrasta w tym uświęceniu, w tym rozwoju, wtedy taki człowiek wygląda jakby zapomniał, co się stało na krzyżu. „…Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie. W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa...” I co dalej mówi Piotr? „…Dlatego zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, chociaż o nich wiecie i utwierdzeni jesteście w Prawdzie, którą macie. Uważam zaś za rzecz słuszną, dopóki jestem w tym ciele, pobudzać was przez przypominanie...” Inaczej: pobudzać was do działania według tego, co wiecie, żebyście nie tylko wiedzieli, ale według tego też żyli. „…Wiedząc o tym, iż rychło trzeba mi będzie rozstać się z życiem, jak mi to zresztą Pan nasz, Jezus Chrystus, objawił. Dołożę też starań, abyście także po moim odejściu stale to mieli w pamięci.” (II Piotra 1,1-15)
A więc mówi: będę starał się tak postępować, abyście nawet gdy już mnie nie będzie, żebyście dalej o tym pamiętali i według tego postępowali, aby to nie było tylko: przeczytałem w Liście Piotra, no fajna taka układanka, dosyć przyjemna, ale codzienność… żyję sobie tak po swojemu, tak mi się widzi, tak będzie lepiej pewnie… A jednak Paweł i Piotr piszą o wzroście, o rozwoju. Czy podoba ci się Ewangelia? Czy podoba ci się, że już nie ty, ale Chrystus? Bo to jest najważniejsze. Jeżeli podoba się, to człowiek będzie chętnie chciał to zrobić, ale jeżeli się nie podoba i człowiek chce pożyć, no to nie będzie się podobała nauka Jezusa, bo nauka Jezusa jest zdecydowana – życie za życie. A jeżeli człowiekowi podoba się bardziej życie Jezusa, wtedy będzie chciał, żeby to życie mogło funkcjonować w nas i przez nas. Będzie bolało, będą przeciwności, będzie patrzenie na innych, że im się tak łatwo żyje, a tobie trudniej, ale przez to „trudniej” jest uczenie się, wzrastanie, jak pisze Jakub: w doświadczeniach człowiek dochodzi do wytrwałości. Słowo Boże mówi do nas w wielu miejscach: wy wszystko wiecie, dla was jest to już oczywista sprawa, że Jezus przyszedł po to, żeby zbawić nas, żeby nas nauczyć Prawdy i abyśmy żyli tą Prawdą. My wszystko to wiemy, że po to przyszedł i to jest Jego zadanie, abyśmy nie żyli już dla siebie, ale dla Boga, żeby podbić nas pod posłuszeństwo Ojcu poprzez posłuszeństwo Synowi. I taka jest rzeczywistość. A więc opiera się to na: wierzę i czynię. Czasami mogą minąć lata, nim człowiek zrozumie, że to polega właśnie na tym: wierzę i czynię, nie: wierzę i jakoś to idzie. Bo zobaczcie, że wiara się traci dzisiaj, wielu ludzi traci wiarę i przestaje być zwycięzcami, ulega złu, życie staje się zaniedbane. Naprawdę, ci ludzie, którzy często wcześniej byli bardzo płomienni, rozpaleni, służyli, dzisiaj ostygli, sobie żyją po swojemu, nie mają ognia, nie mają potrzeby rozwoju dalej, wzrostu, jakby zatrzymali się na czymś tam i sprawa Boża nie posuwa się już dalej w ich życiu. Co mają? Problem mają, troski, smutki, rozterki dogoniły ich. Ale gdy słuchamy się Pana, jesteśmy zgodni z tym, co On do nas mówi, wtedy rozumiemy wiele rzeczy, a sprawa Boża posuwa nas jeszcze głębiej w to doświadczenie i zdajemy sobie sprawę: Panie, tylko z Tobą jest to możliwe, ja z Toba tam pójdę, pójdę z Tobą, nie zostanę, nie zostanę sam, pójdę z Tobą w to. Wolę ucierpieć, ale być z Tobą, niż zostać samemu i gubić się w tych rzeczach, w tych wydarzeniach.
List Judy od 5 do 8 wiersza:
„A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie, że Pan wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli; aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu…” Juda opisuje, co robi Bóg z tymi, którzy nie są Mu posłuszni. „…Tak też Sodoma i Gomora, i okoliczne miasta, które w podobny do nich sposób oddały się rozpuście i przeciwnemu naturze pożądaniu cudzego ciała, stanowią przykład kary ognia wiecznego za to. Pomimo to ludzie ci, hołdując urojeniom, podobnie kalają ciało swoje, pogardzają zwierzchnościami i bluźnią istotom niebieskim.” (Judy 5-8)
Pomimo to, że Bóg pokazał, że to jest karalne, ci ludzie wchodzą w to i też to czynią. I od 11 wiersza:
„Biada im! Bo poszli drogą Kaina i pogrążyli się w błędzie Balaama dla zapłaty, i zginęli w buncie Korego. Oni to są zakałą na waszych ucztach miłości, w których bez obawy biorą udział i tuczą siebie samych, chmurami bez wody unoszonymi przez wiatry, drzewami jesiennymi, które nie rodzą owoców, dwakroć obumarłymi, wykorzenionymi, wściekłymi bałwanami morskimi, wyrzucającymi hańbę swoją, błąkającymi się gwiazdami, dla których zachowane są na wieki najgęstsze ciemności. O nich też prorokował Henoch, siódmy potomek po Adamie, mówiąc: Oto przyszedł Pan z tysiącami Swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie ich bezbożne uczynki, których się dopuścili, i za wszystkie bezecne słowa, jakie wypowiedzieli przeciwko niemu bezbożni grzesznicy. Są to ludzie biadający nad losem swoim, kierujący się swoimi pożądliwościami; usta ich głoszą słowa wyniosłe, a dla korzyści schlebiają ludziom. Lecz wy, umiłowani, przypomnijcie sobie słowa wypowiedziane przez apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy mawiali do was: W czasie ostatecznym wystąpią szydercy, postępujący według swoich bezbożnych pożądliwości. To są ci, którzy wywołują rozłamy, zmysłowi, nie mający Ducha. Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym, zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. Dla jednych, którzy mają wątpliwości, miejcie litość, wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało. A Temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem Swojej chwały, jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen.” (Judy 11-25)
I widzimy znowuż, w każdym tym liście, w każdym miejscu Biblii odnajdziemy to: co słyszysz, to czyń, według tego postępuj. Niech Bóg pomoże tobie i mi być takimi ludźmi, ludźmi czynu, ludźmi, którzy karmią się Słowem Bożym, żeby nim żyć. Nie marnujmy, nie marnotrawmy, jeżeli coś rozumiemy, poddawajmy się temu, w ten sposób czyńmy, będziemy oglądać lepsze wyniki, coraz lepsze, coraz łatwiej będzie nam w trudnościach pozostać wiernymi Bogu, bo jeśli Pan z nami, to któż przeciwko nam.
W Liście do Filipian, 4 rozdział 9 wiersz, kolejne napomnienia apostoła:
„Czyńcie to, czego się nauczyliście i co przyjęliście, co słyszeliście, i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami.” (Fil. 4,9)
A więc czyńcie to, co widzieliście, co słyszeliście, co się nauczyliście, czyńcie to, to jest zachęta, czyńcie to, nie zaniedbujcie, nie chodźcie i nie mówcie: a, bo ja to, bo tamto… – to jest takie przerzucanie. Słowo Boże mówi, że skoro Bóg powołał nas, to też i uwielbił, a więc dał nam wszelkie możliwości, abyśmy się mogli uratować. Czyńmy więc to, co wiemy, czyńmy to, po prostu czyńmy to i cieszmy się, że Pan dał nam to uczynić. A kiedy On wróci, wtedy przyjdzie nagroda, przyjdzie pochwała: sługo wierny i dobry, czyniłeś to, co Ja ci mówiłem, wejdź do radości Pana swego, to będzie bardzo ważne. Mamy ogólnie nowe życie prowadzić, żyliśmy kiedyś według normy starego Adama i o tym musimy zapomnieć. Mamy żyć teraz według normy nowego Adama, pierwszy był cielesny, drugi jest duchowy, jeden był ziemski, drugi jest niebiański, jaki był ziemski, tacy są i ziemscy, jaki niebiański, tacy są i niebiańscy. A więc bądźmy niebiańscy, naśladujmy Go, żyjmy tym, co On nas uczy, dobrze wykorzystując czas, który nam został darowany, rozważając te rzeczy, czytając Biblię, przyjmujmy to, co ona do nas mówi. Jeżeli poucza nas, żeby zrobić tak, postąpmy tak. Lepsze będzie to, niż pozostanie przy swoim i upieranie się, że tak będzie lepiej.
II List Piotra jeszcze raz 1 rozdział, tylko że dalszy wiersz, od 19:
„Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach. Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.” (II Piotra 1,19-21)
Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, to było to, że oni usłyszeli jak głos z nieba powiedział: oto Syn Mój umiłowany, w którym mam upodobanie, a więc Jego słuchajcie. I dla mnie i dla ciebie to jest czymś bardzo drogocennym, żeby słuchać się, być posłusznymi, cieszyć się tym, co Bóg do nas mówi. Wręcz w II Liście do Tesaloniczan apostoł Paweł używa takich mocnych słów; głównie to, co przypominamy sobie dzisiaj, to my to wszystko wiemy, to nie jest dla nas coś nowego, przypominamy sobie to. I tu 3 rozdział od 4 wiersza:
„Co zaś do was, to mamy ufność w Panu, że to, co wam rozkazujemy, czynicie i czynić będziecie. Pan zaś niech kieruje serca wasze ku miłości Bożej i ku cierpliwości Chrystusowej.” (II Tes. 3,4-5)
To, co wam rozkazujemy, czynicie i czynić będziecie. A więc dla mnie i dla ciebie jest to ważne, to, co wiemy, czyńmy, czyńmy to, bo to jest najważniejszy zapis: kto umie czynić dobro, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. A kto umie czynić dobro i czyni, wypełnia wolę Ojca. Pamiętajmy o tym, to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. Niech Bóg pomoże nam, żeby wypełniać ten królewski zakon, żebyśmy byli posłuszni. To, co wiesz, to, co rozumiesz, to, co widzisz, że dociera do ciebie z Biblii, czyń to. Jeżeli widzisz, że gdzieś nastąpiło życie wbrew temu Słowu, oczyszczajmy się, uświęcajmy się, usuwajmy wszelkie nieposłuszeństwo Bogu. Mamy do czynienia z Bogiem, to nie jest: jeszcze raz wrócę…, to nie jest do czynienia z Biblią, to jest do czynienia z Bogiem, który kazał zapisać to Słowo, i gdy je czytamy, mamy do czynienia z Bogiem. To nie jest słowo tylko zapisane gdzieś w księdze, która się nazywa Biblia, to jest Słowo, które Bóg kazał zapisać w tej Księdze do mnie i do ciebie. To jest Słowo, które przekazał nam Boży Syn, Jezus Chrystus, Syn Człowieczy i Boży. To jest Słowo, które przekazywali nam apostołowie i prorocy, a więc my dzisiaj jesteśmy tymi, którzy czytając je i wierząc, że taka jest Prawda, chciejmy nimi wszystkimi żyć. To jest dla mnie i dla ciebie najważniejsze. Tutaj jest nasze zwycięstwo w posłuszeństwie. Diabeł namówił nas do nieposłuszeństwa, Jezus przyszedł i pokazał nam posłuszeństwo i powiedział: a teraz idź za Mną i czyń to samo. Nie wymaga się od nas robienia wszystkiego naraz, ale wymaga się od nas, abyśmy czynili to, co już wiemy, to, co wiecie, już czyńcie, a to, co nie wiecie, dowiecie się. Pan ma wszystko uporządkowane.
Niech Bóg będzie z tobą i ze mną, abyśmy nie chybili celu, abyśmy nie obudzili się raptownie i usłyszeli: no, niestety, nie zrezygnowałeś ze swoich przestępstw, nie porzuciłeś swoich złych rzeczy, nie wykorzystałeś czasu, żeby to zrobić, jak mogę więc wpuścić ciebie? Trzeba było to zrobić, trzeba było wykorzystać ten czas, Pan umiłował nas wszystkich, umarł za grzechy nas wszystkich. Wykorzystajmy ten czas, nie zmarnujmy go, uczmy się i wykorzystajmy, róbmy to i to będzie najlepsze. Niech Pan będzie z nami w tym doświadczeniu, abyśmy kiedyś stanęli przed Nim i usłyszeli: tak, dobrze to zrozumiałeś, pomogłem ci we wszystkim i teraz możesz być ze Mną. Amen.

