zgr 18 05 2024 Marian – Jakub, człowiek, który walczył z Bogiem i ludźmi
zgr 18 05 2024 Marian – Jakub, człowiek, który walczył z Bogiem i ludźmi
1Mojżeszowa 32, 24-28: „Jakub zaś pozostał sam. I mocował się z nim pewien mąż aż do wzejścia zorzy. A gdy widział, że go nie przemoże, uderzył go w staw biodrowy i zwichnął staw biodrowy Jakuba, gdy się z nim mocował. I rzekł: Puść mnie, bo już wzeszła zorza. Ale on odpowiedział: Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz. Wtedy rzekł do niego: Jakie jest imię twoje? I odpowiedział: Jakub. Wtedy rzekł: Nie będziesz już nazywał się Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś.” Będziesz miał na imię Izrael, bo walczyłeś o to, na czym naprawdę ci zależało.
O co my walczymy? Widzicie, kiedy człowiek nie ma konkretnego celu, taki człowiek nie walczy o to, bo nie ma potrzeby walczyć. Ale każdy człowiek ma jakiś cel w życiu; jedni walczą o zdrowie, chodzą więc po różnych lekarzach, próbują wszelkimi sposobami, żeby być zdrowymi, drudzy chcą osiągnąć jakieś zaszczyty, trzeci ma w planie jakiś wyjazd na wczasy i wszystko układa sobie w tym kierunku, żeby tam wyjechać. Jaki ty masz plan, jaki ty masz zamysł w swoim codziennym życiu? To jest ważne. Chrześcijaństwo, które jest takie nijakie, nie może naprawdę stanąć prawdziwie przed Obliczem Bożym.
Zwróćcie uwagę kogo Bóg wziął, żeby od jego imienia założyć cały naród – człowieka, któremu na tym naprawdę zależało, żeby do Boga należeć. Jemu nie było to obojętne. Był bliźniakiem, troszeczkę tylko młodszym od Ezawa, lecz jak bardzo zależało mu na tym, żeby być pierworodnym. Można powiedzieć, że wydarzenia postawiły go na drugim miejscu, ale w jego pragnieniu było być pierworodnym, otrzymać błogosławieństwo pierworodnego. Ezaw, chociaż był dla Jakuba bliźniakiem, w jego wnętrzu było coś innego, mówi: Po co mi to pierworództwo, skoro i tak prawdopodobnie umrę z głodu.
Na czym tobie zależy? Wiecie, jak wielu jest wierzących ludzi, którym nie zależy na tym, po co są wierzącymi? To jest tragedia. Ezaw był pierworodnym, ale jemu nie zależało na tym tak bardzo. Dopiero później, jak zobaczył co stracił, to wtedy płakał. Ale tak ogólnie to rozglądał się po różnych rzeczach. Wiecie, miał dokładnie tyle samo lat co Jakub, ale jego zainteresowanie i zainteresowanie Jakuba, nie były takie zbieżne. Ezaw poszukał już sobie żonę jedną, drugą, a Jakub, nie. Jakub dalej pragnął być z Bogiem, pragnął należeć do Boga. Walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i zwyciężyłeś. Wielu ludzi pokonuje Boga pychą, dumą, arogancją, myślą, że wygrali. Pokonują też tak ludzi – szyderstwem, śmiechem i kpiną, i myślą, że wygrali. Nie wygrali. To nie o takie zwycięstwo chodzi tutaj.
1Mojżeszowa 25 rozdział, 27-34: „A gdy chłopcy wyrośli, Ezaw był mężem biegłym w myślistwie i żył na stepie. Jakub zaś był mężem spokojnym, mieszkającym w namiotach. Izaak miłował Ezawa, bo lubił dziczyznę, Rebeka natomiast kochała Jakuba. Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi najpierw pierworodztwo twoje. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci, na cóż mi więc pierworodztwo? Jakub rzekł: Przysięgnij mi wpierw. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem.” Jakub walczył więc, starał się, zależało mu na tym. Może to wyglądało trochę tak – wykorzystałeś Jakubie sytuację. Akurat twój pierworodny brat poczuł się zagrożony i ty wykorzystałeś, aby osiągnąć swój cel. Ale gdyby Ezaw nie wzgardził pierworództwem, Jakub nie mógłby celu osiągnąć. Ezaw by powiedział: Wiesz co? U mamy zawsze coś tam do jedzenia było; niedaleko, poszedłby i dostałby. Ale w jego umyśle nie było to, on widział tylko tą potrawę, którą miał Jakub.
1Mojżeszowa 27,26-29.36: „I rzekł do niego ojciec jego Izaak: Zbliż się, proszę, i pocałuj mnie, synu mój. Zbliżył się przeto i pocałował go. A gdy poczuł woń szat jego, pobłogosławił go, mówiąc: Oto woń syna mego jako woń pola, które pobłogosławił Pan. ci Bóg da rosę niebios i żyzność ziemi, oraz obfitość zboża i wina. Niechaj ci służą ludy i niechaj ci pokłon oddają narody. Bądź panem braci twoich, a niech ci pokłon oddają synowie matki twojej. Kto ciebie przeklinać będzie, niech będzie przeklęty, a kto tobie błogosławić będzie, niech będzie błogosławiony.” „Wtedy rzekł: Słusznie nazwano go Jakub, podszedł mnie bowiem już dwukrotnie, wziął moje pierworodztwo, a teraz wziął moje błogosławieństwo. I rzekł jeszcze: Czy nie zachowałeś i dla mnie błogosławieństwa?” Jakub więc osiągnął drugie zwycięstwo. Sposób osiągnięcia zwycięstwa był wymyślony przez mamę, ale tak czy inaczej, osiągnął to, co należało się pierworodnemu. Kiedy Ezaw sprzedał pierworództwo, sprzedał też błogosławieństwo. Ale Ezaw o tym nie myślał. On myślał, że sprzedał nazwę, a błogosławieństwo i tak on weźmie; on sprzedał też błogosławieństwo.
Może myślisz, że nazwa chrześcijanin niewiele jest warta; można zamienić ją za jakieś zyski światowe, za jakieś dobre imię w pracy, gdzie niekoniecznie chrześcijaństwo pasuje do tego, co się robi; no, za cokolwiek. No, ale przecież błogosławieństwo i tak dostaniesz, bo jesteś wierzącym. Okaże się, że podobnie będzie jak z Ezawem. Kiedy przyjdzie otrzymywać to, okaże się, że Pan powie: Nie znam cię; czyż nie sprzedałeś, nie sprzedałaś tego? Jakub wziął więc pierworództwo i wziął błogosławieństwo. Poznałem w swoim życiu wielu wierzących, ale niewielu, którym naprawdę zależy na tym, co Bóg dał w Swoim Synu, którzy by walczyli o to, którzy by starali się, zmierzali się z przeciwnościami i chcieli otrzymać tą drogocenność, tą chwałę. Którzy rozumieją ile to znaczy być błogosławionym przez Boga, być uszczęśliwionym przez Pana Jezusa Chrystusa.
1Mojżeszowa 32,29.30: „A Jakub zapytał, mówiąc: Powiedz mi, proszę, jakie jest imię twoje? Na to odpowiedział: Dlaczego pytasz o imię moje? I tam mu błogosławił. I nazwał Jakub to miejsce Peniel, mówiąc: Oglądałem Boga twarzą w twarz, a jednak ocalało życie moje.” I tam mu błogosławił Bóg. Otrzymał błogosławieństwo od swojego ojca, Izaaka, otrzymał błogosławieństwo od Boga, ale walczył o to. I mogę powiedzieć ze swojego świadectwa, że walczyłem o to, walczyłem przed Bogiem. Walczyłem z ludźmi o to, by do Boga należeć. Walczyłem przed Nim, modląc się o to, co On powiedział tu w Piśmie Świętym, aby posiąść te wartości. I kiedyś powiedziałem Bogu: Boże, jak ludziom na tym nie zależy, to ja chcę to wszystko. Jeżeli widzę wierzących ludzi, którym nie zależy na tym, co Ty powiedziałeś w Swoim Słowie, to ja chcę to wszystko. I Bóg zaczął mi dawać więcej i więcej. Zrozumiałem, że to też jest więcej odpowiedzialności i więcej doświadczenia. Ale w moim sercu nie było tak – a, jakoś będę sobie żył jako wierzący, będę sobie siedział, przyjdę czasami, czasami pójdę. Zrozumiałem, że to jest coś cennego, coś wartego poświęcenia życia. Szukałem Boga, walczyłem przed Nim i zacząłem doznawać, że On mi daje. On nie daje ludziom, którym na tym nie zależy, którzy nie mają serca nawet poświęcić trochę swojego życia, żeby to z Bogiem mieć, którzy chcą to przy okazji, ale to najważniejsze, co mnie podoba się, a to przy okazji jakoś. Bóg sprawdza serce każdego, czy ci na tym zależy. Bóg sprawdzał serce Jakuba, nim dał mu imię Izrael. A Izrael znaczy żołnierz Boga, żołnierz El Boga, walczący z Bogiem, który wygrał, który przyjął błogosławieństwo, żeby należeć w pełni do Boga.
Nie weźmiesz tego, jeżeli nie będzie ci na tym zależało. Jeżeli twoje kolana nie poczują doświadczenia, a twoje serce nie dozna głębokiego wołania do Boga, nie dasz rady sięgnąć po te chwalebne działania Boże. Letnim nic się nie należy. Płomienni duchem, żarliwi duchem, dla których to jest ważniejsze od wszystkiego. Oni będą to cenić, bo wiedzą po co walczą. Nie walczą dla własnej chwały, ale chcą, by Bóg miał na ziemi ludzi, w których będzie miał Swój skarb, będzie miał umieszczone Swoje wspaniałe życie, przez których będzie mógł okazywać innym, że warto walczyć. Ale będziesz musiał walczyć z ludźmi, którzy będą cię odciągać, którzy będą cię absorbować, którzy będą próbowali zabrać ci twoje życie różnymi rzeczami. Wygrasz, pokonasz i będziesz z Bogiem. A potem będziesz przychodzić do Boga: Boże, powiedziałeś w Słowie Twoim, to jest prawda, nie odejdę, nie mogę, potrzebuję, żeby oglądać to, co Ty powiedziałeś, Boże. Nie interesuje mnie tylko czytać, interesuje mnie poznać, co to znaczy, co Ty napisałeś, co to znaczy w codziennym życiu.
Jakubowi na tym zależało. Okazało się to, kiedy walczył o pierworództwo, kiedy walczył o to, by otrzymać błogosławieństwo od ojca, kiedy walczył o to, by otrzymać błogosławieństwo od Boga: „Nie puszczę Cię, aż mi nie pobłogosławisz.” To jest żarliwość o te sprawy Boże, o bycie czystym, świętym, nienagannym, miłującym, prawdziwym. To jest coś warte walki. To nie jest na foteliku i to nie jest przy okazji. To musi stać się celem, prawdziwym celem. Ludzie walczą w świecie o różne rzeczy, bo widzą te cele. A tu jakby nie widzieli celu, nie staczają bitwy; a, niech tam, to nie jest takie ważne. Pamiętaj, Bóg ma dla każdego z nas imię, ale jeśli ja nie będę walczył o to imię, które mam w niebie i będę sobie lekko żył na tej ziemi, to to imię nigdy nie usłyszę. Jeśli nie będzie mi na tym zależało i sprzedam swoje pierworództwo na ziemi, oddam za coś tam, to wtedy nie dowiem się. Możemy powiedzieć, że Jakub z tego cienia bycia drugim synem, przeszedł na pierwszego, na ważniejszego i to, co powinien otrzymać Ezaw, otrzymał Jakub, bo mu na tym zależało.
Zbyt wielu chrześcijan jest letnich. Nie myślą o tym, co jest napisane w Biblii tak, żeby pragnąć poznać to w swoim codziennym życiu. Nie ma to dla nich takiej wartości, żeby dać swoje życie przed Oblicze Boże, żeby On zobaczył, że mi naprawdę na tym zależy. Trochę coś zrobią i już rezygnują, bo przecież nic nie dostali. Spodziewają się, że u Boga to tak od razu. W pracy to muszą pracować, muszą wykazać się, żeby coś. A u Boga to tak swobodną ręką. Jakub musiał walczyć o to, musiał wiedzieć czego pragnie.
1Mojżeszowa 28, 20.21: „I złożył tam Jakub ślub, i powiedział: Jeżeli Bóg będzie ze mną i będzie mnie strzegł w drodze, w którą się udaję, i da mi chleb na pokarm i szatę na odzienie, i powrócę w pokoju do domu ojca mego, to Pan będzie Bogiem moim,” To było wtedy, kiedy szedł do Labana w lęku przed Ezawem, że gdy Izaak umrze, to Ezaw zabije go. I powiedział: Jeżeli będziesz ze mną, jeżeli będę miał co jeść, w co się ubrać, to gdy wrócę do ojca, Ty będziesz moim Bogiem. Widzimy, że nie było mu łatwo u Labana, że Laban oszukiwał go, ale jedzenia mu nie zabrakło, ubrania mu nie zabrakło. Bóg troszczył się o Jakuba w ten sposób, jak go prosił. Ćwiczył tam Jakuba dalej, Jakub dorastał. Ale zwróciliście uwagę, że w Jakubie nie ma zawiści, nie ma złośliwości, nie ma chęci zemsty, w sumie nigdzie nie znajdziesz go walczącego; jedynie o błogosławieństwo. O to walczył z całą żarliwością, ale nigdzie nie zobaczysz go walczącego z mieczem, zabijającego ludzi. Był silny co do Boga, ale nie był silny co do walki z ludźmi. Był słaby, ale w tym była jego moc, bo lgnął do Boga.
Kiedy już wracał od Labana, w 33 rozdziale tej samej Księgi, wiersz 20 czytamy: „Tam też postawił ołtarz i nazwał go: Bóg jest Bogiem Izraela.” Chwała Bogu. Dokładnie tak jak stanął przed Bogiem: Boże, jeżeli Ty mnie przeprowadzisz, to będziesz moim Bogiem. I postawił tam ołtarz i nazwał: Bóg jest Bogiem Izraela. W 35 rozdziale, wiersze 1-15 czytamy: „Potem rzekł Bóg do Jakuba: Wstań, idź do Betelu i osiądź tam. Zbuduj tam ołtarz Bogu, który ci się ukazał, gdy uciekałeś przed Ezawem, bratem swoim. Wtedy rzekł Jakub do swej rodziny i do wszystkich, którzy z nim byli: Usuńcie obcych bogów spośród siebie, oczyśćcie się i zmieńcie szaty wasze! Wstawszy bowiem, pójdziemy do Betelu. Tam zbuduję ołtarz Bogu, który mię wysłuchał w dniu niedoli mojej i był ze mną w drodze, którą odbyłem. I oddali Jakubowi wszystkich obcych bogów, których mieli, i kolczyki, które mieli w uszach, Jakub zaś zakopał je pod dębem koło Sychemu. A gdy wyruszyli, przyszedł od Boga strach na miasta okoliczne, tak że nikt nie ścigał synów Jakuba. I przyszedł Jakub do Luz, które jest w ziemi kanaanejskiej, to jest do Betelu, on i wszyscy jego ludzie. I zbudował tam ołtarz, i nazwał to miejsce El-Betel, bo tam objawił mu się Bóg, gdy uciekał przed bratem swoim. Wtedy umarła Debora, mamka Rebeki, i została pochowana poniżej Betelu pod dębem; i nazwano go dębem płaczu. I znów ukazał się Bóg Jakubowi, gdy wracał z Paddan-Aram, i błogosławił mu. I rzekł do niego Bóg: Imię twoje jest Jakub; lecz odtąd nie będziesz się nazywał Jakub, ale imię twoje będzie Izrael. I nazwał go imieniem Izrael. Potem rzekł do niego Bóg: Jam jest Bóg Wszechmogący! Rozradzaj się i rozmnażaj się. Od ciebie pochodzić będzie naród, a nawet mnóstwo narodów, i królowie wywodzić się będą od ciebie. A ziemię, którą dałem Abrahamowi i Izaakowi, dam tobie, i potomstwu twemu po tobie dam tę ziemię. I odszedł Bóg od niego w górę z miejsca, gdzie z nim rozmawiał. Jakub zaś postawił pomnik na tym miejscu, gdzie Bóg z nim rozmawiał, pomnik kamienny, i wylał nań ofiarę z płynów, i polał go oliwą. Miejsce, gdzie Bóg z nim rozmawiał, nazwał Jakub Betel.” I Bóg błogosławił mu.
Jakie wspaniałe zwycięstwo! Chcielibyśmy, tak?, żeby Bóg napełniał nas uszczęśliwieniem, żebyśmy tak jak Pan Jezus mówił: Szczęśliwi wszyscy, którzy korzystamy z Chrystusa Jezusa. Musi nam na tym zależeć. Chrześcijaństwo, które nie ma żarliwości w sobie, nie ma staranności i nie ma gorliwości, musi upaść, musi zginąć w poniewierce! Ale to, które ma żarliwość; tak samo jak Pan Jezus miał żarliwość o dom Pana. Zobaczcie jak upada lud Boży, jak rozpada się, jak rozlatuje się w tej poniewierce dlatego, że porzucił Boga. Ten lud przestał walczyć o to, co Bóg powiedział, o to, co Bóg powiedział do swego ludu. Nie ma już takiej wartości, nie ma przebicia się do myślenia, do mówienia, do działania. Człowiek poszedł w poniewierkę, zostawił Boga i Jego obdarzenia, zajmując się swoim cielesnym życiem. To jest niesamowite. Oby Duch Boży wspierał nas w tym, aby powstawali między nami ludzie żarliwi, staranni, gorliwi, zdecydowani, aby Bóg widział serca pełne potrzeby. Pan Jezus powiedział: kto pragnie, niech przychodzi do Mnie. Nie tak, że ktokolwiek przyjdzie. Kto naprawdę chce tego, co Ja mam do dania, niech przyjdzie do Mnie, a dostanie to.
2Mojżeszowa 3, 6.15: „Rzekł też: Jam jest Bóg ojca twego, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba. Wtedy Mojżesz zakrył oblicze swoje, bał się bowiem patrzeć na Boga.” „I mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz synom izraelskim: Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i tak mnie nazywać będą po wszystkie pokolenia.” I oto imię Jakuba jest w Imieniu Boga; człowiek, któremu naprawdę na tym zależało, człowiek, dla którego nie było to obojętne, człowiek, który gotów był stracić wszystko, a nie stracić Boga, o którym Bóg mógł powiedzieć: To jest kłamczuch, ale jego serce pragnie Mnie, nie jest mu obojętne to, co Ja mówię. Poznał na swojej skórze co to znaczy być okłamanym. Ale uratuję go, przeprowadzę go, bo mu zależy na tym.
Ewangelia Mateusza 8, 11.12: „A powiadam wam, że wielu przybędzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abrahamem i z Izaakiem, i z Jakubem w Królestwie Niebios. Synowie Królestwa zaś będą wyrzuceni do ciemności na zewnątrz; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” Jakub jest wśród tych, którzy są żywi. Pan Jezus mówił w ten sposób: Jeśli oddasz Mi życie, zyskasz życie. Oddać życie, to wszystko poświęcić, wszystko poświęcić w jednej sprawie – aby zyskać życie. Jeżeli to nie jest dla ciebie wszystkim, to ty trochę dasz Panu, a resztę zostawisz sobie i nie zyskasz życia. Będziesz takim chrześcijaninem, chrześcijanką, którzy do śmierci będą chodzić na jakieś zgromadzenia, śpiewać jakieś pieśni, jakoś pomodlą się i potem usłyszą: „Nigdy cię nie znałem, idź precz ode Mnie, ty, który czynisz bezprawie.” Straszna rzecz! Skoro sam Pan pokazał: Żarliwość o dom Twój pożera Mnie. Tak jak Jakuba bardzo to pociągało, by należeć do Boga, być w błogosławieństwie, w obfitości Boga, być z Bogiem jak najbliżej. Sam Pan Jezus mówi o nim. To jest wielka zachęta w tym człowieku, mimo tego, że to niezbyt proste było w jaki sposób docierał do tego.
1Mojżeszowa 33 rozdział, wiersze 1-11. Widzimy Jakuba, jak spotyka się z Ezawem. Pamiętacie to w jaki sposób Izaak mówił: Niech bracia twoi służą tobie. To otrzymał Jakub i teraz on powinien patrzeć na Ezawa z góry – dostałem to, mogę więc traktować cię jak kogoś mniejszego. Ale co robi Jakub? On staje naprzeciw Ezawa nie jak ten większy, ale staje uniżony. To więc, co powiedział Jezus: Im jesteś wyżej, tym jesteś niżej; w życiu Jakuba, Izraela już to działało. On jest uniżony wobec Ezawa. I w jaki sposób on rozmawia z tym Ezawem, to jest też niesamowite. „A gdy Jakub podniósł oczy swoje, zobaczył, że Ezaw nadchodzi a z nim czterystu mężów. Rozdzielił więc dzieci pomiędzy Leę, Rachelę i dwie służące. Na przedzie ustawił służące wraz z ich dziećmi, Leę z jej dziećmi za nimi, Rachelę zaś z Józefem na końcu. Sam natomiast poszedł przed nimi i pokłonił się siedem razy aż do ziemi, zanim zbliżył się do brata swego. Ezaw wybiegł naprzeciw niego, objął go, rzucił mu się na szyję i ucałował go; i rozpłakali się. A gdy Ezaw podniósł oczy i ujrzał żony i dzieci, rzekł: A ci kim są dla ciebie? Odpowiedział: To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył sługę twego. Potem przybliżyły się służące z dziećmi swymi i pokłoniły się. Przybliżyła się też Lea z dziećmi swymi i pokłoniły się, potem przybliżył się Józef i Rachela i pokłonili się. A Ezaw rzekł: Co ma znaczyć cały ten twój obóz, który spotkałem? I odpowiedział: Chcę zdobyć życzliwość pana mego. Wtedy rzekł Ezaw: Ja mam dosyć, bracie mój, zatrzymaj sobie to, co twoje. Rzekł Jakub: O, nie! Proszę cię, jeślim zdobył życzliwość twoją, przyjmij dar mój ode mnie, bo oglądałem oblicze twoje, jak się ogląda oblicze Boga i przyjąłeś mnie łaskawie. Przyjmij, proszę, upominek mój, który ci złożyłem, gdyż Bóg był mi łaskawy i mam wszystko! A gdy usilnie nalegał na niego, przyjął.” Tak jakby Oblicze Boga oglądał. Osiągnął najwyższe zaszczyty, Boże zaszczyty, a jest uniżony, pokorny, gotowy mówić tak wzniosłe słowa do swego brata. Ezaw nigdy nie usłyszałby tego od Jakuba, gdyby Jakub nie przeszedł przez te wszystkie doświadczenia i nie otrzymał imię - żołnierz Boga walczący z ludźmi i Bogiem, i wygrał. Skruszony, uniżony, pełen dobrych słów wobec swojego brata, znaczy, zdobyty dla Boga.
1Mojżeszowa 34,25-31: „A trzeciego dnia, gdy byli cierpiący, dwaj synowie Jakuba, Symeon i Lewi, bracia Diny, wzięli swoje miecze, wtargnęli bez przeszkód do miasta i wymordowali wszystkich mężczyzn”. Znamy tą sytuację, jak to wynikło. „Zabili mieczem Chamora oraz Sychema, syna jego, i zabrali Dinę z domu Sychema, i odeszli. Synowie Jakuba zaś napadli na pobitych i złupili miasto, ponieważ zhańbiono ich siostrę. Zabrali trzody ich i bydło ich, i osły ich, i to co było w mieście, i co było na polu. Uprowadzili do niewoli całe ich mienie i wszystkie ich dzieci, i kobiety i złupili wszystko, co było w domach. Wtedy Jakub rzekł do Symeona i do Lewiego: Sprowadziliście na mnie nieszczęście i hańbę w oczach mieszkańców tej ziemi, Kananejczyków i Peryzejczyków, a przecież ja mam mało ludzi, i gdy oni zbiorą się przeciwko mnie, pobiją mnie i zginę ja i dom mój. A oni odpowiedzieli: Czy jemu wolno było obejść się z siostrą naszą jak z nierządnicą?” Jego synowie wywarli pomstę.
W sercu Izraela nie było pomsty. 1Moż 49,5-7: „Symeon i Lewi - to bracia; miecze ich są narzędziami gwałtu. Nie bierz udziału, duszo moja w radzie ich, nie przyłączaj się do ich wspólnoty, serce moje, bo w gniewie zabili mężów, a w swawoli okaleczyli woły. Przeklęty ich gniew, bo jest gwałtowny, i zapalczywość ich, bo jest sroga. Rozdzielę ich w Jakubie i rozproszę ich w Izraelu.” Po tylu latach Jakub prorokuje wobec nich. Ta gwałtowność nie była w sercu Jakuba. On nie miał takiej potrzeby. Jak dobrze, kiedy już uspokojony jest ten człowiek i człowiek nie ma chęci odwetu, zemsty, gotowy jest znieść to i przejść przez to. On gotów był to znieść. Przeżył wiele ciężkich; oszukany przez własnych synów co do Józefa. Przeżył wielką rozterkę, wielki ból i smutek. Potem, kiedy okazało się, że Józef żyje, nie wypominał im, nie złorzeczył, przeszedł przez to. Kiedy wypowiadał się o swoim życiu, mówił, że było trudne, krótkie i trudne. Ale ile on osiągnął? Od jego imienia powstał naród, od jego imienia powstał naród – Izrael i wszyscy kolejni byli nazywani synami Izraela. Chociaż Abraham otrzymał objawienie Boże – będziesz miał tylu synów, ale było pokazane o synach wiary, Bożej nadziei. A Izrael jest to fizyczny lud, który pochodził prosto od Izraela.
I w jaki sposób żyli Izraelici? Czy oni godnie naśladowali swojego ojca, Izraela? Czy oni żyli wbrew woli ojca swego, Izraela? Widzimy ile różnych rzeczy wydarzyło się w tym narodzie. Jak niewielu ludzi było w tym narodzie, którym zależało na Bogu bardziej niż na czymkolwiek. Widzimy do czego oni byli w stanie doprowadzić się. Żyli jak Sodomici, wprowadzali bałwochwalstwo, a jednakże byli Bożym ludem.
2Mojżeszowa 4,22.23: „I powiesz do faraona: Tak mówi Pan: Moim synem pierworodnym jest Izrael. Mówię do ciebie: Wypuść syna mojego, aby mi służył. Jeśli będziesz się wzbraniał od wypuszczenia go, Ja zabiję twego syna pierworodnego.” Bóg mówi o całym narodzie jak o Swoim synu; Moim synem jest Izrael. Wypuść Mojego syna. Jaka chwała, jaka godność! Ale oni nie zrozumieli tego. Oni przeciwstawiali się, szemrali, narzekali. Zobaczcie, patrzymy na ten naród, dostał takie wzniosłe imię – Izrael, od człowieka, który nie szukał wojny, od człowieka, któremu zależało na Bogu, od człowieka, któremu zależało, żeby być jak najbliżej Boga. Oni dostali imię od człowieka, który walczył o sprawy Boże, gotowy stracić wszystko, ale nie to, co jest Boga. Ale oni nie szanowali to imię. Jego synowi pokazali już jak niewiele znaczy, kiedy gwałtownością zademonstrowali swoje niezadowolenie. A Bóg mówi: To jest Mój pierworodny, Izrael.
2Mojżeszowa 12,50: „Wszyscy synowie Izraela uczynili tak, jak Pan nakazał Mojżeszowi i Aaronowi; tak uczynili,” Wszyscy synowie Izraela; to wszystko było jego potomstwo. Moglibyśmy wymieniać wielu Bożych ludzi w tym narodzie Izraela, pośród synów Izraela, którzy powstawali, którzy zostawili po sobie świadectwo pragnienia Boga, należenia do Boga: Samuel, Dawid, Jozue, Mojżesz, wielu Bożych ludzi.
Chciałbym, żebyśmy otworzyli Ezechiela 16, 15: „Ale zaufałaś swojej piękności i pewna swojego sławnego imienia uprawiałaś nierząd,” Pewna swego sławnego imienia, Izrael; to było sławne imię. Oni mieli poczucie, że jesteśmy narodem wybranym. Pamiętacie, w Nowym Testamencie czytamy jakie oni mieli poczucie ważności, jak oni pilnowali by nikt nie wszedł niegodny do świątyni, jak bardzo byli świadomi chwały tego imienia – Izrael. A co robili? „Ale zaufałaś swojej piękności i pewna swojego sławnego imienia uprawiałaś nierząd, i hojnie darzyłaś sobą każdego przechodnia i oddawałaś mu się.” Zobaczcie ilu dzisiaj wierzących ludzi sprzedaje to wspaniałe Imię za cokolwiek, aby tylko mieć swoje zadowolenie, aby mieć zaspokojenie swoich przeklętych pragnień, przeklętych dążeń, przeklętego szukania tego, co po swojemu, bez patrzenia. Później będziemy mówić o tym, o wiele potężniejszym Imieniu, które my dzisiaj nosimy jako Jego Pierworodnego, jako nowy naród. I godność tego Imienia, i utrzymanie godności tego Imienia w nas i pośród nas. Kiedy patrzymy na Izraela; bo i Paweł pisał: Patrząc na nich, zobaczcie, aby i na was to nie przyszło, co przyszło na nich dlatego, że nie szanowali imienia Izrael, nie szanowali, że Bóg jest Bogiem Izraela, że było im to obojętne i sprzedawali to za cokolwiek. Czy dla ciebie jest to ważne? Czy dla mnie jest to ważne? To nie jest religia. To jest żywy organizm, to jest żywy naród.
Ezechiela 16,16-20: „Brałaś swoje szaty i robiłaś sobie z nich pstre namioty na wzgórzach, i uprawiałaś na nich nierząd - czego dotąd nie było i czego nie będzie. A ty, nabrawszy wspaniałych swoich klejnotów z mojego złota i srebra, które ci dałem, robiłaś sobie podobizny bożków i z nimi uprawiałaś nierząd. Brałaś także swoje haftowane szaty i przyodziewałaś się nimi, i stawiałaś moją oliwę i moje kadzidło przed nimi, a mój chleb, który ci dałem, najprzedniejszą mąkę i oliwę, i miód, którymi cię karmiłem, stawiałaś przed nimi jako przyjemną woń, i było tak - mówi Wszechmocny Pan. I brałaś swoich synów i córki, które mi urodziłaś, i ofiarowałaś im na pożarcie.” Do tego doszedł lud Izraela, do takiej hańby, do takiego odstępstwa, ufając, że Bóg będzie zawsze z nimi; świątynia Pańska, świątynia Pańska to jest; i sprzeniewierzali Jego bogactwo, sprzeniewierzali dobro, które dostali od Niego. Ten obraz przeniesiemy później na nas, na Kościół Jezusa, na lud Boga. Ale teraz patrzymy na Izrael, jak strasznie sprzeniewierzyli się, jak strasznie dali się podejść ufając imieniu, bardziej niż temu kim był ten Izrael, co on robił, jak postępował. Cieszyli się z imienia, nie patrząc jak żył ten, od którego imienia zostali nazwani jako narodem. Używali imienia i darów bezbożnie.
Pamiętacie jak Pan Jezus mówi, kiedy przychodzą do Niego i mówią: Panie, Panie, w Imieniu Twoim czyniliśmy to i to. A Pan Jezus mówi: „Idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie bezprawie, nigdy was nie znałem”, nigdy nie szanowaliście Mego Imienia. Straszne, to co widzimy dzisiaj, to jest straszne, co ludzie wierzący wyprawiają, jak żyją, w jaki sposób reprezentują Jezusa, to jest straszne, to jest straszne! Prawie, że nie widać kim naprawdę był Jezus! Tak samo jak przez życie Izraela nie było widać Izraela, kim naprawdę był ten Izrael – Jakub, który walczył, aby być z Bogiem, aby należeć do Boga. Oni to wszystko marnowali, niszczyli sobie, robili sobie z tego coś, co było jak pośród innych narodów.
Księga Malachiasza 3, 13-15: „Zuchwałe są wasze słowa przeciwko mnie - mówi Pan - a wy mówicie: Cóż to takiego mówiliśmy przeciwko tobie? Mówiliście tak: Próżna to rzecz służyć Bogu! I jaki pożytek z tego, że przestrzegamy jego przykazań i że chodzimy w pokutnej szacie przed Panem Zastępów? My uważamy raczej zuchwałych za szczęśliwych,” Tak, zuchwali, właśnie zuchwali, szczęśliwi, zawsze zadowoleni, bo nie muszą się słuchać Boga, nie muszą zważać na Jego rozkazy, mogą żyć sobie jak chcą. Mogą nie zważać na to, że noszą imię Izraela, że to jest naród Boży, że to Bóg powiedział: Jestem Bogiem waszym, chcę, abyście byli Moją wyłączną własnością. Za nic to sobie uważają; ani imię ojca swego, ani Boga, nie mają za coś ważnego. Zuchwali, szczęśliwi, zadowoleni, że mogą żyć wbrew woli Bożej; co nam zrobi? Zawarli układ ze śmiercią. I ci, którzy pościli, szukali Boga, zaczęli myśleć, że to może mamy żyć tak jak oni. My tu utrapiamy się, widzimy to i myślimy: Boże, jak być z Tobą w tych czasach? A oni żyją sobie lekkomyślnie, śmieją się zadowoleni, szczęśliwi, jakby z Bogiem chodzili, jakby Izrael, ich ojciec, był tym, który naprawdę mógłby się cieszyć, że są łagodni, pokorni, uniżeni. A oni w ogóle tacy nie są; dumni, pyszni, aroganncy, szukający swego, zadowoleni z samych siebie, gdyż powodzi im się dobrze, chociaż bezbożnie postępują. Nawet kuszenie Boga uchodzi im bezkarnie. Kuszą Boga i nic się nie dzieje, żyją wbrew Jego woli i nic się nie dzieje. A ci, którzy szukają Boga, doznają, że są karceni. Zrobią jakieś przestępstwo, już doznają karcenia i muszą korygować to, oczyszczać się. A ci chodzą zadowoleni i szczęśliwi. Nic się nie dzieje, mogą czynić wbrew woli Bożej i są zadowoleni. To może na tym polega szczęście? Trzeba żyć jak komu się chce, aby być szczęśliwymi; to będzie najlepszy obraz ludu Bożego. Nawet kuszenie Boga uchodzi im bezkarnie.
Malachiasza.3,16.17: „Tak to mówili między sobą ci, którzy boją się Pana, a Pan uważał i słyszał to. I tak została spisana przed nim księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się Pana i czczą jego imię. Będą moją własnością - mówi Pan Zastępów - w dniu, który Ja przygotowuję, i oszczędzę ich, jak ktoś oszczędza swojego syna, który mu służy.” Jak ktoś oszczędza swojego syna, który Mu służy. Powiedział do faraona: Wypuść syna Mojego, Izraela, to jest Mój pierworodny, to jest Mój syn pierworodny, wypuść go z niewoli. I co zaczął robić ten Izrael? „Wtedy znowu dostrzeżecie różnicę między sprawiedliwym a bezbożnym, między tym, kto Bogu służy, a tym, kto mu nie służy.”
Dzisiaj chodzi wielu letnich chrześcijan. Żyją sobie byle jak, są zadowoleni, bo im gdzieś powodzi się, jest im fajnie, wygodnie. Ale gdzie jest ich życie? Gdzie jest ich charakter? Gdzie jest ich gorliwość o sprawy Boże? Gdzie gorliwość o uniżenie, o pokorę, o służbę godną Pana? Gdzie to jest? Pan powiedział, że gdzie Ja jestem, tam sługa Mój będzie. Gdzie są ci gorliwi słudzy, którzy chcą być tam, gdzie jest Ten największy ze sług, który zdobył nas, który wykonał największe zadanie na ziemi po krzyż. Umarł na krzyżu, zniósł wszelką wzgardę, odrzucenie, odłączenie od Ojca, żeby usłużyć tobie i mnie, umyć nam nogi, dać nowy umysł i nowe serce, żebyśmy poszli i godnie żyli według Jego Imienia. Gdzie są ci ludzie, którym zależy na tym najbardziej, najwięcej? Gdzie oni są? Gdzie w Izraelu byli ci, którzy jak Jakub walczyli z Bogiem, żeby Bóg był z Izraelem, żeby lud był czysty, święty i nieskalany?
Psalm 73. To jest to, co oglądali wtedy ci Boży ludzie, to było dla nich przerażające. To w końcu jak to jest? Jak to jest? Kto naprawdę jest Bożym ludem? Przecież Boży lud, to szczęśliwy lud. I tu czytamy, wiersze 1-28: „Psalm Asafowy. Zaiste, dobry jest Bóg dla tego, kto prawy, Dla tych, którzy są czystego serca. Co do mnie - omal nie potknęły się nogi moje,” Kolejny Boży człowiek, który patrząc na to, co się dzieje w Izraelu, zaczął gubić się. To po co staram się, po co zaniedbuję swoje codzienne życie? Po co jestem nieustannie przed Bożym Obliczem, skoro wszystkim, którzy żyją po swojemu, tak dobrze się wiedzie? Mają czas na swoje swawole, na swoje zadowolenia. „Omal nie pośliznęły się kroki moje, bo zazdrościłem zuchwałym, widząc pomyślność bezbożnych.” On mówi o ludzie Bożym, o Izraelu, nie o poganach. „Albowiem nie mają żadnych utrapień, zdrowe i krzepkie jest ich ciało. Znoju śmiertelników nie doznają i nie spadają na nich ciosy, jak na innych ludzi. Przeto pycha jest ich naszyjnikiem, a przemoc szatą, która ich okrywa. Obnoszą się dumnie ze swą otyłością, serce ich jest pełne złych myśli. Szydzą i mówią przewrotnie, wyniośle przechwalają się grabieżą. Przeciwko niebu podnoszą gęby swoje, a język ich pełza po ziemi. Dlatego lud mój zwraca się do nich i nagannego nic w nich nie znajduje. I mówią: Jakożby mógł dowiedzieć się Pan? Czy Najwyższy wie o tym? Oto takimi są bezbożni: Zawsze szczęśliwi, gromadzący bogactwa. Czy więc na próżno w czystości zachowywałem serce moje i w niewinności obmywałem ręce moje? Albowiem co dzień znoszę ciosy i jestem smagany każdego rana. Gdybym pomyślał: Będę tak mówił, jak oni, to byłbym zdradził ród twoich dzieci. Chciałem to tedy zrozumieć, lecz niezwykle trudne mi się to wydało, dopókim nie dotarł do tajemnic Bożych i nie zrozumiałem kresu ich. Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, strącasz ich w zagładę. Jakże nagle niszczeją, znikają, giną z przerażenia. Jak pierzcha sen, gdy się człowiek budzi, tak Ty, Panie, gdy się ockniesz, wzgardzisz ich mrzonkami. Gdy rozgoryczone było serce moje, a w nerkach czułem kłucie, byłem głupi i nierozumny, byłem jak zwierzę przed tobą. Bo przecież jam zawsze z tobą; Tyś ujął prawą rękę moją. Prowadzisz mnie według rady swojej, a potem przyjmiesz mnie do chwały. Kogóż innego mam w niebie, jeśli nie ciebie? I na ziemi w nikim innym nie mam upodobania! Chociaż ciało i serce moje zamiera, to jednak Bóg jest opoką serca mego i działem moim na wieki. Bo oto ci, którzy oddalają się od ciebie, zginą: Wytracasz wszystkich, którzy nie dochowują ci wierności. Lecz moim szczęściem być blisko Boga. Pokładam w Panu, w Bogu nadzieję moją, aby opowiadać o wszystkich dziełach twoich.”
I pośród synów Izraela powstawali tacy właśnie ludzie, którzy rozumieli, że potrzebują Boga więcej niż wszystkiego innego, że nie potrzebują uczyć się od swoich ojców, jak robić mniejsze odważniki, żeby więcej wykorzystać, jak okłamywać, jak oszukiwać. Ale uczyli się od Boga prawdy. Lepiej mniej, ale z Bogiem, niż więcej bez Boga. Nauczyli się jak być z Bogiem, ale widzieli tych szczęśliwców, którzy w ogóle nie zwracali uwagi na Boga. Wchodzili do świątyni, wrzucali do skarbca dużo i mogli czuć się - jak my ważni jesteśmy dla Boga. A Pan Jezus powiedział, że ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy oni. Gdyż ona wrzuciła z tego, co naprawdę było godne Boga, z tego, co posiadała, nie z tego, co zbywało. Powstawali więc w Izraelu Boży ludzie, którzy mówili: Tak nie może być! Nie może być, żebyśmy wszyscy byli tacy obłudni, tacy fałszywi, tacy byle jacy, bez prawdziwego serca; przychodzili do świątyni i klepali coś i wychodzili i zaraz kombinowali dalej. Nie może tak być! Wołali do Boga, szukali Boga i Bóg im odpowiadał. Powiedział: Wcale tak nie chciałem, ale odwróciliście się ode Mnie. Izrael zboczył z drogi. Pamiętacie Daniela jak wołał: Panie, zgrzeszyliśmy, prawidłowo nas ukarałeś, ale obiecałeś, Panie, przez proroka Jeremiasza, że siedemdziesiąt lat niewoli i wypuścisz nas na wolność. Boże, narobiliśmy tyle zła przed Obliczem Twoim, Boże, a Ty jesteś tak łaskawy i miłosierny. Czysty, święty Boży człowiek pośród Izraela, który nie chciał skalać się niczym. Gotów był stracić życie, a nie skalać się tym, co było ze stołu demonów. Przyznaje się, że jest częścią tego narodu i nie mówi, że to Izrael, a ja duchem jestem inny. Panie, myśmy zgrzeszyli, Panie, jestem częścią tego ludu, ale Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, Boże. Przebacz nam, pomóż nam.
Jaka szkoda, że Izrael nie miał charakteru jako lud. Tak szybko zaprzedał się z Moabitkami i tak szybko poszedł za bałwanami. Czy my będziemy mieli charakter, bracia i siostry? Czy my będziemy mieli charakter? Czy będziemy takimi samymi bezmyślnymi ludźmi, którzy nie wiedzą po co są nazwani od Imienia Jezusa Chrystusa? Niech będzie to dla nas takim przemyśleniem. Może wielu się zawstydzi i pomyśli: Boże, mi tak na tym nie zależy jak powinno, tak puszczam to sobie i myślę, że będzie jakoś. A przecież Jezus nie postępował w ten sposób. Jezus wołał do Ciebie. Życie Jezusa nie było sielanką, On walczył, aby zdobyć to i zdobył. Ze względu na Swoją pobożność został wysłuchany.
Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy nie byli kolejnymi, którzy widząc dzieje Izraela; pamiętacie ten dziesiąty rozdział 1Koryntian, co na nich przyszło, uważajcie, żeby to na was też nie przyszło. Paweł wiedział, że to samo, co było w Izraelu, może być i pośród chrześcijan, chrystian, od Chrystusa, że tak samo jak diabeł odciągał od tego, co zaczęło się w Izraelu, tak samo może odciągać nas. Kto dzisiaj wzbudzi w tym ludzie święty zapał, święte działanie, jeżeli to już tak opadło, tak zletniało, tak spowszedniało to wszystko, stało się takie nieważne?
Czy jest jeszcze możliwe rozpalić płomień żarliwości? Uważam, że jest. Jest to możliwe, ale w tych, którzy naprawdę będą rozumieli kim my jesteśmy. Kiedy odzyskamy charakter Chrystusa, kiedy nam nie będzie obojętne co dalej. Izrael zasnął, ale jego imię mówi o wieczności, bo Bóg jest Bogiem Izraela, Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba, Bogiem żywych a nie umarłych. Oby lekcja, którą możemy czytać w Biblii o Izraelu, pomogła nam zrozumieć, że jeśli gorliwie nie będzie nam zależało na tym, to nie osiągniemy celu, nie da rady. Na tym musi zależeć bardziej niż na wszystkim innym. Dlaczego tak bardzo zależało na tym Jakubowi? On zdawał sobie sprawę, że w duchowych warstwach to jest tak cenne. On gotów był stracić te przemijające, aby zyskać te wieczne. Kiedy wzięlibyśmy jaki on prezent dał Ezawowi, to dzisiaj pomyślelibyśmy sobie, że przecież to był majątek. On nie przebierał myśląc sobie, na ile Ezaw może wycenić, żeby pogodzić się ze mną; no może tyle, albo tyle, no, najpierw może sto, a nie, sto to za dużo, może osiemdziesiąt, no chyba nie, w końcu tyle lat, pięćdziesiąt. No ale przecież znam się z Ezawem, jeszcze Izaak żyje, to mnie nie zabije – trzydzieści; dobra, wyślemy dziesięć. Nie, tak nie zrobił. Naprawdę wyznaczył mnóstwo. To było całe stado i on po kolei posegregował je, szło stado za stadem wobec Ezawa, żeby Ezaw mógł zostać skruszony, zmieniony, żeby jego nastawienie było łagodne wobec Jakuba.
Co ty dasz? Czy będziesz cedzić? Czy młody, czy stary; młodzi myślą, że mają życie przed sobą. Jakie życie? Nędzne, podłe życie macie przed sobą, młodzi, jeżeli to nie jest Chrystus w was, nadzieja chwały. Podłe, nędzne życie, zgubione jak wszystkich waszych poprzedników, w nędzy cielesności. Ale jeśli zobaczycie w czyje Imię zostaliście ochrzczeni i zrozumiecie jak szyderca i diabeł kpi z was, i wykpiwa to Imię, przez które doznaliście przebaczenia swoich grzechów, to może obudzi się w was zrozumienie, że to Imię ma większe znaczenie dla was, niż wszystkie obietnice diabła, z jakimi on przychodzi do was, aby was przekupić.
Niech Bóg da nam powstać w Panu, być żołnierzami, którzy Jemu chcą się podobać, nie stracić siły, którą dostaliśmy, nie zamienić tego za cokolwiek. Ale aby to, co stało się dla nas tak cenne i ważne, abyśmy jeszcze bardziej skosztowali to i zrozumieli. Pan powiedział bardzo wyraźnie w czasach Izraela przez proroka, że kto niedbale czyni dzieło Boże, przeklęty jest. Ale kto troszczy się, dba o to, przychodzi, staje przed Bogiem, rozumie, że to nie może być tak; Ty jesteś godzien o wiele więcej, Panie, Boże mój, jedynie Ty możesz mi to dać. Tak jak Dawid mówi w pewnym momencie: Boże, to, co mam, to jest Twoje, to Ty mi dałeś to. Ja jedynie mogę dać ci to, czym Ty mnie obdarzyłeś, Boże. Nie przypisywał sobie chwały. Powiedział: Boże, to jest Twoja chwała, to Ty mnie obdarzyłeś tym wszystkim. Niech Pan będzie z nami w tych naszych przemyśleniach, kiedy znowu staniemy przed Jego Obliczem, by zanurzyć się w kosztowność Chrystusa Jezusa. Amen.

