10 05 2024 wieczorne Marian – Najmniejszy w Królestwie Niebios większy jest od Jana Chrzciciela

10 05 2024 wieczorne Marian – Najmniejszy w Królestwie Niebios większy jest od Jana Chrzciciela

 

Będziemy mówić o dwóch takich ważnych sprawach; jest to zachwycające, a zarazem przerażające; i będziemy to chcieli sobie omówić, żeby zrozumieć. Zachwycające jest to, że to jest możliwe w Chrystusie, a przerażające jest to, że jest to niemożliwe bez Chrystusa. Jeżeli nie ma Chrystusa, jest to niemożliwe zrobić. Jeżeli więc człowiek nie będzie trwać w Chrystusie, to będzie zgubiony. To jest właśnie przerażające, że tu nie da rady już, tak jak było wcześniej przed Chrystusem, że można próbować zakon wykonywać, składać jakieś ofiary, że tutaj już tych rzeczy człowiek, wykonując je, nie jest w stanie zapewnić sobie wieczności. Końcem zakonu jest Chrystus, a więc zaczęło się coś o wiele cenniejszego, coś o wiele ważniejszego.

Ewangelia Mateusza 11,11: „Zaprawdę powiadam wam: Nie powstał z tych, którzy z niewiast się rodzą, większy od Jana Chrzciciela, ale najmniejszy w Królestwie Niebios większy jest niż on.” To bardzo dużo do nas mówi. To znaczy, że największy z ludzi, jest mniejszy od najmniejszego z tych, którzy są teraz w nowym przymierzu. To nie jest tylko, że to jest wyższość pozycji, to jest również wyższość odpowiedzialności, że Jan za mniej odpowiadał, niż my dzisiaj odpowiadamy przed Bogiem. Bo komu wiele dano, od tego więcej się wymaga. Z jednej strony więc jest to wspaniałe, że Bóg nas tak potraktował, że dał nam więcej w Chrystusie Jezusie, niż mieli ci, którzy żyli z przed przyjścia Chrystusa. Z drugiej strony jest to przerażające, że jeżeli człowiek nie wytrwa w Chrystusie, zginie na pewno, sto procent zginie. A więc albo Chrystus, albo śmierć, gehenna. Nie ma innej alternatywy w ogóle, bo to, co dzieje się obecnie, jest o wiele większe niż to, co działo się do przyjścia Jezusa Chrystusa. Dla wielu powinno być to przerażające, że próbują wypełnić swoje życie chrześcijańskie swoim sprawiedliwym postępowaniem i myślą, że w ten sposób zostaną uratowani. To jest oszukanie i zwiedzenie. Dlatego Jezus stawiał tak wysokie wymagania przed nami, żebyśmy zrozumieli, że tu już nie wystarczy, że ja będę chciał być trochę lepszy, czy lepsza od kogoś; ja muszę być doskonały w Chrystusie Jezusie. To jest przerażająca wiadomość dla tych, którzy nie chcą oddać swego życia Jezusowi Chrystusowi, że największe ich starania zakończą się i tak w gehennie.

Ale jeśli ktoś będzie trwać w Chrystusie, to wszystko jest możliwe dla wierzącego, to znaczy, że każdy, który trwa w Chrystusie, na pewno będzie uratowany. Teraz jest tylko to, że diabeł walczy o jedną tylko rzecz - jak wyrwać z Chrystusa, żeby człowiek odpoczął na swojej sprawiedliwości. Pamiętacie jak Paweł mówił: Aby znaleźć się w Nim, nie mając żadnej swojej sprawiedliwości, aby móc dostąpić Jego zmartwychwstania, a potem dojść w cierpieniach, należąc do Niego do śmierci, aby mieć udział w tym zmartwychwstaniu, kiedy wróci Pan Jezus. I to jest coś, co wróg próbuje zasłodzić i pokazać jako zupełnie co innego – wierzysz, jesteś na pewno zbawiony, masz nieutracalność zbawienia, nie musisz się w ogóle martwić. Jak ostatnio też otarło się o mnie, jak pewien nauczyciel biblijny powiedział na podstawie Listu Jakuba, że wiara bez uczynków jest martwa - to jest tak prawdziwie, że Bogu wystarcza wiara, a ludziom potrzebne są uczynki, że Bóg nie potrzebuje żadnych naszych uczynków, żeby nas wziąć do Swojej wieczności. Ale ludziom potrzebne są uczynki, żeby widzieli, że my jesteśmy wierzącymi ludźmi. Tak to wytłumaczono, podczas gdy Jezus w ogóle tak tego nie tłumaczy. Jezus tłumaczy, że nasze życie musi być napełnione Jego uczynkami.

Uczynki Jana Chrzciciela wobec uczynków najmniejszego w Królestwie Jezusa, są mniejsze od tego, co czyni najmniejszy w Królestwie Jezusa. I to jest niesamowicie przerażające, kiedy człowiek zda sobie sprawę, że to nie jest zabawa w Kościół, że to nie jest bawienie się w chrześcijaństwo, że to jest prawdziwie – albo uratuję się, należąc do Jezusa, albo zostanę samemu, czy samej i zginę na pewno. Na pewno zginę. Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma, zginie. Od Syna więc zależy wszystko. Jeżeli ja odpuszczę sobie Syna i przestanę wierzyć Jemu, po co On przyszedł, co On chce osiągnąć i przestanę poddawać się Mu, aby to osiągnął, to zginę. Nic mnie nie uratuje. Tam więc będzie mnóstwo wierzących ludzi, którzy nie oddali się Chrystusowi Jezusowi, gdyż nie widzieli, że On przyszedł po to, żeby najmniejszy w Królestwie Niebios był większy od tego Jana, który był największym z ludzi. Porównaj więc sobie Jana, jego życie, oddanie Bogu; i Jezus mówi, że najmniejszy w Królestwie Niebios jest większy od Jana i życie tego najmniejszego jest wyższe od życia Jana, który żył jeszcze w starym przymierzu. I wszędzie to w Biblii znajdziemy. Czytając Biblię jest niemożliwe, żeby tego nie widzieć, chyba, że człowiek nie chce tego widzieć i woli się oszukiwać, że no, nie jest ze mną tak źle, itd.

Będziemy chcieli sobie to omówić. Niech Pan pomoże nam, abyśmy nabierali trzeźwości. Diabeł szaleje, wie, że czasu ma niewiele, ale jeśli my jesteśmy świadomi jak drogocenny jest Chrystus Jezus i On jest dla nas cenniejszy od wszystkiego, i w Nim trwamy, to my pokonamy szalejącego wroga. On nie jest większy od naszego Chrystusa. Ale nasze życie nie może być życiem, o które my sami się troszczymy. Nasze życie musi być życiem, o które troszczy się Pan, jako Właściciel każdej cząstki Swego Ciała. On dba, On stara aby każda cząstka była czysta, święta i nieskalana. Nie jest to więc zabawa w Kościół. Naprawdę, to nie jest to, że ja trochę pomodlę się, pośpiewam i Pan będzie jakoś przekonany. Moje życie i twoje życie musi być wyraźniejsze co do podobieństwa do Boga, od życia największego z ludzi, od Jana Chrzciciela.

Jeżeli więc Jezus daje nam przykazanie: Miłujcie się nawzajem, jak Ja was umiłowałem, to jest to przerażające przykazanie dla tych, którzy nie chcą należeć do Jego rozkazów, którzy chcą żyć po swojemu, bo Ono skazuje ich nieposłuszeństwo Jego rozkazom, do gehenny. Posłuszeństwo Jego rozkazom świadczy o miłości do Niego i otwartości na to, żeby ten Umiłowany Boży Syn, Jezus Chrystus, Zbawiciel grzeszników, którzy chcą być uratowani w Nim, oddając Mu całe swoje grzeszne życie, aby On oczyściwszy je Swoją Ofiarą, napełnił ich Swoim życiem, które będzie zwycięskie pośród tego świata ciemności. To dla tych ludzi, którzy poddali się Chrystusowi, jest pewność tego, że w Nim mają już życie wieczne. Ale jeśli człowiek zaniedbuje to – to nie my, lecz Chrystus – to ociera się coraz bardziej o odstępstwo i o zgubienie tego, co dał nam Bóg w Jezusie Chrystusie.

Ewangelia Jana 1,12.13: „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Boga,” Zobaczcie, Jezus dał nam prawo stać się dziećmi Boga. dzieci Boga nie grzeszą. Zobaczcie jakie wywyższenie, a z drugiej strony jakie przerażająca wiadomość, że mamy być dziećmi Boga, które nie grzeszą. Nie tak, że my możemy sobie grzeszyć, bo my jesteśmy chrześcijanami; no, wszyscy grzeszą, każdy grzeszy i trudno. Przecież nie będziemy inaczej żyli. Tu jest coś pięknego, chwalebnego, ale też przerażającego, gdy Jezus mówi: Kto Go przyjmie, On temu daje prawo, moc bycia dzieckiem Boga. A dzieci Boga żyją według woli Ojca i nie grzeszą.

Mamy więc olbrzymią świadomość chwały, do której zostaliśmy powołani. Tak jak mówimy już od pewnego czasu, Pan Jezus modląc się, powiedział: „Ojcze, Ja im dałem chwałę, którą ty Mi dałeś”. Nie jest to więc coś tam, że Ja im dałem jakieś tylko słowa. Ja im dałem chwałę, aby oni mogli przyjąć Moje Słowa, jako pewność, że tak dokładnie ma wyglądać ich życie, jak Ja powiedziałem do nich. Zobaczcie jakie poderwanie, jaka chwała, jakie przeznaczenie, abyśmy byli światłością dla tego świata ciemności w Chrystusie. Jak bardzo diabeł chce to zniszczyć, zgasić, żeby przesunąć człowieka do swojego własnego, prywatnego chrześcijaństwa, które się toczy tak, jak człowiekowi się wydaje, że to człowiek decyduje o tym, jak będzie toczyło się to chrześcijaństwo. A i tak ma przekonanie, że jest uratowany, bo przecież wierzy w Jezusa Chrystusa. Ale wszyscy wierzą, tylko kto wierzy, że tak ma być jak On mówi? Jezus mówi: „Kto zachowa Słowo Moje, śmierci nie ujrzy na wieki”. I ci, którzy Go miłują, przyjmują to Słowo jako wyznacznik tego, co On chce z nami uczynić.

To jest niesamowita chwała. Pan Jezus powiedział, że dla człowieka to jest niemożliwe, ale możliwe jest dla Boga. Bóg więc podjął się tego z wszystkimi, którzy Jego Syna uczczą jako jedyną drogę, jedyną prawdę, jedyne życie, jedyne pojednanie. Wszystko jest tylko w Nim, aby nasze życie mogło być życiem bardziej upodobnionym do życia Syna Bożego, do tego Kim jest Bóg, niż życia największego z ludzi, życia Jana Chrzciciela. To jest ta chwała. I my musimy zrozumieć to, że tu nie wystarczy, że ja sobie trochę poczytam, czy coś i czuję się lepszym od innych. Tu musi być to – „tym, którzy Go przyjęli, dał prawo bycia dziećmi Boga.” To jest też odpowiedzialność być dzieckiem Boga, żeby ten świat nie szydził, nie kpił z Niebiańskiego Ojca. To jest odpowiedzialność jak żyją dzieci Boga na tej ziemi. Z powodu nas drwią sobie z Boga, tak jest napisane. Z powodu waszego bezbożnego życia, gdy wy mówicie, że należycie do Boga, ludzie kpią sobie z Boga. Ale my mamy w ten sposób żyć, jak Jezus Chrystus. Nikt nie był w stanie zakpić sobie z Boga, patrząc na życie Chrystusa Jezusa, na czyste, poddane woli Ojca życie.

Mamy więc coś niesamowicie chwalebnego i coś niesamowicie przerażającego przed sobą. Kto wzgardzi tym, co mówi Jezus, to jest przerażające, bo nic nie jest w stanie człowieka uratować. Kto przyjmie to, co mówi Jezus, to jest chwalebne, bo nikt nie jest w stanie człowieka zgubić; dopóki Chrystus w nas, nie ma możliwości usunąć to, co jest w Chrystusie Jezusie. Dlatego Słowo Boże mówi, że Bóg nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną. Jezus mówi, że nie ma upodobania w tych, którzy odwracają głowę do tyłu, że On oczekuje od uczniów, że my już tylko będziemy patrzeć na Niego, Sprawcę i Dokończyciela wiary, żeby On mógł to w nas uczynić.

My wszyscy tego pragniemy, ale z drugiej strony ta walka tego ciała z tym, co mówi Pan, powoduje, że pragniemy, ale nie dochodzimy, bo dzieje się to, co mówił Paweł, kiedy był jeszcze Saulem z Tarsu: „Chcę czynić dobro, a trzyma mnie się zło”. Bo człowiek nie przyjął tego, co przyszło w Chrystusie Jezusie, nie przyjął zakończenia starego człowieczeństwa, jako rzecz pewną i nie przyjmuje też nowego człowieczeństwa, jako rzecz pewną. I tak wiedzie to życie, ale sam człowiek zdaje sobie sprawę, że to nie jest chyba to, o co Bogu chodziło, że to nie jest ta chwała, że tu brakuje tego rozwoju w Chrystusie Jezusie. Człowiek doświadcza więc, że muszę wzywać Imienia Pana Jezusa, żeby stało się to, co Ojciec postanowił, posyłając Go tutaj na ziemię, żeby moje życie, twoje życie nie było życiem jakimś tam, ale by było życiem godnym Boga. Po to przyszedł.

Mamy więc przed sobą chwałę, tak jak było postawione przed Izraelem, błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony w posłuszeństwie błogosławieństwo, obdarzenie Boże, a z drugiej strony przekleństwo w nieposłuszeństwie, kiedy ludzie okazywali nieposłuszeństwo. Chciejmy to zrozumieć, bo nadzieja chwały jest dla wszystkich. Jezus przyszedł do grzeszników, aby zbawić nas z naszych grzechów. On nie przyszedł więc oskarżać nas, potępiać, ale uratować nas. On nie jest przerażony naszym złym stanem, On cały ten nasz zły stan zaniósł na krzyż. Ale my powinniśmy być świadomi, że tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi istnieje dla nas nadzieja uratowania się. Poza Nim nie ma zbawienia. Musimy być tego całkiem świadomi, że kto będzie wzywać Imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Ale my wzywamy Go nie tylko po to, żeby On przynosił nam uzdrowienie, dobrą pracę, czy inne rzeczy, ale my Go wzywamy po to, żeby On nas ukształtował, abyśmy byli czyści, święci, nieskalani. Myślę, że jest to dla nas zrozumiałe.

Ale wróg chce nam to zabrać, chce nas zwieść i oszukać, i doprowadzić nas do zletnienia, by zletniało nasze pragnienie Chrystusa, i żebyśmy odpoczęli, bo już jesteśmy lepsi od tamtych czy tamtych. Nie wystarczy, że jestem lepszy od kogokolwiek. Ja mam postawione przed sobą Słowo Boże, które mówi, że przyjąwszy Chrystusa, dostałem prawo bycia dzieckiem Boga, ale też i konieczność wypełniania woli Ojca, bo tych Jezus nazywa Swoimi braćmi i siostrami. Kiedy więc dostałem prawo bycia bratem Chrystusa, też dostałem obowiązek wypełniania woli Ojca, jako brat Chrystusa. Musimy to pamiętać, mieć to w sercu i z tym stawać przed Panem. On jest gotowy każdego uratować, każdego. Ale potrzebuje ludzi, którzy są świadomi, że bez Niego nie ma możliwości, żeby się uratować. Bez Niego jest sto procentowa gehenna, sto procentowa; nie ma możliwości. W Nim, dzięki Niemu jest całkowita pewność, że kto jest w Nim, ten jest już po prawicy Ojca, jest tam w niebie.

1 Koryntian 15, 47-49: „Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski; drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy. Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka.” Widzicie więc, tu znowu padają słowa, że tak jak wcześniej ludzie byli według Adama i najlepszym z tych ludzi był Jan Chrzciciel, według Adama najlepszym był, najbliżej był w tych sprawach Bożych; on też poprzedzał osobiście Jezusa Chrystusa, i jemu było dane ochrzcić Pana Jezusa Chrystusa, chociaż wzbraniał się przed tym i mówił, że ja potrzebuje od Ciebie chrztu, to jednakże ci niebiańscy ludzie są więksi od tych ziemskich. I my mamy już niebiański sposób myślenia, niebiański sposób rozwiązywania różnych wydarzeń, na które napotykamy, niebiański charakter nowego człowieka, że to jest coś, co jest ważne, że o tym mówi Jezus. Kto Go przyjmie, będzie mieć nowy charakter, nowe pragnienia, nowe działania. To nie będzie kolejna religia, to nie będzie ulepszona wersja religii, to nie będzie, że dalej swawol sobie, ale już wierzysz, modlisz się, to będzie dobrze. Nie. Tu jest koniec. Wyrok na starego człowieka zapadł i został wykonany. Nowy człowiek to jest ten, który jest w Chrystusie Jezusie. Najmniejszy z tych nowych ludzi będzie większy od tego największego z tych, którzy byli z przed śmierci i zmartwychwstania Syna Bożego, Syna Człowieczego.

To jest więc bardzo ważne, żeby pamiętać o tym, że nie tyle idea samego modlenia się, czytania, zgromadzania, ale czytania, modlenia się, zgromadzania z powodu Jezusa, z powodu tego, żeby On był uczczony, żeby On nad nami panował, żebyśmy byli ulegli, poddani Jemu, żebyśmy byli pokorni, cisi, łagodni, zdecydowani, zwycięzcy, stojący zdecydowanie na Skale zbawienia, nie chwiejący się przed bezbożnymi, ale pewni tego, dlaczego mamy być światłością pośród tych wszystkich ciemności. I że nasze życie, należąc do Chrystusa, jest przemieniane na podobieństwo Jego życia, bo Bóg powiedział, że współdziała z wszystkimi, którzy Go miłują i chcą być jak On. A Jego Syn jest doskonały jak On.

Mamy więc Syna i mamy konieczność, aby do Niego należeć i to jest coś, co musi być w nas. To nie jest tak, że ja mogę, bo wtedy będę się chwiać i diabeł łatwo takich chwiejących ludzi przeciągnie na swoją stronę. Ale kiedy wiem, że ode mnie wymaga się więcej niż od Jana Chrzciciela, to zdaję sobie sprawę, że jeżeli mam wykonać te wymagania, to ja koniecznie zawsze potrzebuję Jezusa, bo bez Niego nic nie zrobię. On powiedział: Beze Mnie nic nie zrobicie. Jeżeli więc mam świadomość, że nie moje uczynki; wcześniej, kiedy jeszcze nie było Pana, to byłyby moje uczynki, czy twoje. Ale gdy już Jezus umarł i zmartwychwstał, to już nie moje ani twoje, tylko Chrystusowe uczynki mają być w nas. Rozumiecie, jak diabeł walczy, żeby wprowadzić nas do gehenny poprzez zletnienie, poprzez opuszczenie sobie rąk i mówienie: No, widocznie taki jestem, czy taka jestem, i tak już będzie, itd. Nie ma prawa tak być, ty musisz myśleć wzniośle, ty musisz myśleć o niebie otwartym, o Ojcu w niebie, po co przyszedł Chrystus. Twoje myśli nie mogą już być myślami ziemskiego człowieka. To muszą być myśli niebiańskiego człowieka.

Ty musisz sięgać tam i wiedzieć, że od ciebie wymaga się więcej. Rozumiecie, nie odpuścić sobie, nie zostawić. Jest Ofiara o wiele cenniejsza niż te zwierzęta, które oni składali. Bo my potrzebujemy tego koniecznie, bo więcej nam dano i więcej od nas się wymaga. Większa więc Ofiara oczyszcza to, co cenniejsze. Wcześniej krew zwierząt i świątynia na ziemi była oczyszczana, ale ta świątynia musi być oczyszczana lepszą Ofiarą, to jest Ofiara Krwi Jezusa Chrystusa. My potrzebujemy jako świątynie Boga lepszej Ofiary, abyśmy mieli czyste serce, czysty umysł, czyste działania, wyciągali czyste wnioski, podejmowali czyste decyzje. To wszystko jest inne. To nie może być, że ja myślę sobie jak religijny człowiek – no, wypełniam jakieś zadania religijne, ale czy jestem lepszy przez to od Jana Chrzciciela? Mamy więc być jak ten niebiański człowiek i tu potrzebujemy przez cały czas Pana Jezusa Chrystusa. Bez Niego nie umiemy żyć, bez Niego nie jesteśmy nawet w stanie pomyśleć, że my jesteśmy w stanie wykonać to, co teraz od nas wymaga Bóg. Nie wierzymy diabłu, że my jesteśmy w stanie i my sobie poradzimy. Nie wierzymy. Wierzymy Jezusowi, że nie jesteśmy w stanie, ani sobie nie poradzimy, ani nie jesteśmy w stanie nawet pomyśleć o tym w sposób prawidłowy i dlatego koniecznie potrzebujemy Jezusa Chrystusa, by móc o tym myśleć prawidłowo, mówić prawidłowo, korzystać z tego prawidłowo. Wszędzie potrzebujemy Jezusa Chrystusa. I dlatego Pan Jezus mówi też: „Czy znajdę wiarę, kiedy wrócę tutaj?” To jest wiara w Niego. Nie w siłę i moc człowieka, ale wiara w Chrystusa, w Jego moc i Jego siłę, w Jego zwycięstwo nad wrogiem. Tego potrzebujemy nieustannie, aby wygrać, aby pokonać wszystkie przeciwności, bo wszystko jest możliwe dla wierzącego, wszystko jest możliwe. Każdy wierzący ma Tego, który może wszystko uczynić możliwym zgodnie z wiarą tego, który przychodzi do Niego. Stąd mamy wielkie świadectwo, że do Jezusa przychodzili z wieloma chorobami i On wszystko uzdrawiał, wypędzał demony, pomnożył chleb, ryby, nakarmił pięć tysięcy ludzi i jeszcze więcej. Czynił więc potężne rzeczy. Jest pewne, że jeżeli naprawdę chcesz się uratować i nie zależy ci na tym, żeby prowadzić swoje jakieś nikczemne życie, i próbować ubrać je w szaty wierzącego, czy wierzącej, to Jezus jest chętny pomóc ci i uratować cię. Kiedy oddajesz Mu siebie, On mówi: To właśnie chciałem. Kto odda Mi siebie, tego uratuję, kto nie odda Mi siebie, ten zginie. On jest w stanie uratować cię z każdego grzechu, wyciągnąć cię z każdego problemu, z wszystkiego, ponieważ On przyszedł, żeby Jego oblubienica była czysta, święta i nieskalana. Po to przyszedł i ma moc to uczynić. Jeżeli On jest naszą nadzieją, którą w Nim pokładamy i nie szukamy poza Nim ułatwienia takiego, które by nam pozwalało – no, bez Jezusa można też być uratowanym, wystarczy, że się modlę, śpiewam pieśni, to mnie Bóg na pewno weźmie do Swego domu. Nie weźmie. Nic nieczystego nie wejdzie do domu Bożego.

Musimy więc być czyści, a czystość możemy mieć tylko w Chrystusie. Trwajmy w Nim, wykorzystujmy czas, który mamy. Nie dajmy się zepsuć, nie dajmy się w żaden sposób odciągnąć od Chrystusa, bo diabeł jest chytry, perfidny. On cię odciąga po cichu i zabiera ci potrzebę Chrystusa, a w to miejsce wkłada zadowolenie, bo komuś powiedziałem, czy powiedziałam ewangelię, bo komuś coś dobrego zrobiłem, czy zrobiłam. Ale czy to, że mówiłem komuś ewangelię, czy zrobiłem coś dobrego, może zakryć, że na przykład miałem niechęć do kogoś, złość wobec kogoś? No w żaden sposób nie zakryje tego. My zdajemy sobie sprawę, że On przyszedł uwolnić nas od tego całego zła. My nie możemy zakrywać się jakimś dobrym uczynkiem. To tak jak mówiliśmy, że jakiś człowiek jest przed sędzią, bo popełnił przestępstwo, ale mówi: Panie sędzio, ja tyle dobrych różnych rzeczy uczyniłem. A sędzia mówi: Ale ja nie sądzę cię za dobre rzeczy, tylko za tą złą rzecz, którą popełniłeś, czy popełniłaś. Musimy zdawać sobie sprawę, że dobre rzeczy nie zasłaniają złej rzeczy, że potrzebujemy Ofiary Jezusa. Walczmy o to, wypierajmy się siebie, wykorzystujmy czas, żeby uratować się. Jezus jest gotów, ale On potrzebuje świadomych ludzi, którzy wiedzą o tym, że bez Niego nie mamy jak się uratować. On jest w stanie usunąć twoją zepsutą osobowość, ponieważ On całą ją wziął na krzyż; ciebie, moją i twoją, całkowitą złą osobowość wziął na krzyż. On więc jest w stanie pomóc, jeżeli szczerze będziemy wzywać Jego, wiedząc po co Go wzywamy. Nie żeby ułatwił nam nasze życie na ziemi, tylko żeby pomógł nam nie żyć po swojemu na ziemi. Nie potrzebujemy, żeby koniecznie dał nam zdrowie. Jeżeli w chorobie nawet my nie potrafimy chodzić z Nim, to w zdrowiu będziemy jeszcze gorzej chodzić. Żeby pomógł nam wykorzystać to, że ta choroba ogranicza nas, żeby do Niego zbliżać się, żeby w Nim kłaść całą nadzieją. Najbardziej więc, żeby to był On, a nie my. I o to chodziło Ojcu, żebyśmy tego właśnie pragnęli.

2Koryntian 5,14.15: „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.” Rozumiecie, że można zasnąć będąc w zgromadzeniu, słuchając nawet najpoważniejszych kazań, najbardziej tnących, najbardziej chwalących Boga i pozostać sobą? Dlatego, że człowiek nie widzi potrzeby, żeby to był Chrystus a nie ja. Potrzebujemy, żeby to wszystko, Słowo Boże, kazania, przyprowadzały nas do tego, że nie ja, lecz Chrystus, bo tylko Chrystus jest Zbawicielem.

Nie chcę myśleć przerażony, że przyjdzie Chrystus i będę musiał zginąć; ja wierzący chrześcijanin, znający to, i tamto, mówiący to i tamto, zginę. Bo On powie mi: Nigdy cię nie znałem, bo czyniłeś bezprawie. Nie chcę tego, dlatego potrzebuję Jezusa, żebym usłyszał: Sługo dobry i wierny, byłeś Mi wierny w tym, wejdź do radości Pana swego. Ale żeby tak było, to nie ja, lecz Chrystus musi żyć. Rozumiecie, mogę żyć dzięki Chrystusowi dwadzieścia lat, a potem odwrócić oczy od Niego i odpocząć sobie na tych dwudziestu latach, i moje życie zacznie się staczać, bo bez Niego nie mogę dalej iść w górę, tylko zacznę spadać w dół. To nie ma, że dwadzieścia lat byłem wierzący i już mogę sobie poluzować i tyle. Do końca musi być Chrystus. Kto wytrwa do końca, ten będzie uratowany, będzie zbawiony.

Te wszystkie nauki, lekkomyślne mówienia ludziom – ty nie musisz nic robić, itd., to jest takie mówienie, żeby tym ludziom dać spokój, żeby oni czuli się w porządku. Oni grzeszą i myślą, że będą uratowani, bo oni wierzą w Jezusa. Ale wiara w Jezusa powoduje to, że przez tą wiarę Jezus ma zamieszkać w sercach naszych. Przez tą wiarę Jezus ma w nas czynić to, czego my naprawdę potrzebujemy, stając przed Obliczem Ojca. Potrzebujemy więc być wierzącymi ludźmi, to jest absolutna pewność, ale wierzącymi według tego, co mówi Jezus, a nie według tego, co sobie ludzie wymyślą. Mamy więc Słowa Jezusa, gdzie On bardzo wyraźnie mówi, że On miłuje tych, którzy są tego samego przekonania, że skoro On umarł, to my też umarliśmy, abyśmy nie żyli już dla siebie, ale już dla Niego. Żyć dla Niego, to żyć dzięki Niemu, inaczej nie da rady.

Mamy więc przed sobą otwarte drzwi, można przejść, ale On nie przepuści nikogo, kto chce przejść tam bez Niego. Wykorzystujmy czas, dni są złe, ale w każdym czasie Jezus jest wystarczający, żeby uratować, w każdym czasie jest wystarczający i nie ma takiego, który by w Jezusie położył całą nadzieję i by się zawiódł. Nie ma takiego człowieka na tej ziemi i nie będzie. Wszyscy, którzy w Nim nadzieje pokładają, będą żyć. Ale w Nim pokładać nadzieję to jest tak, że jest tylko jedno miejsce zbawienia, a nie, że ja trzymam się drugiego miejsca zbawienia, np. mamona, zdrowie, znajomości, czy inne rzeczy i tutaj mam zbawienie swoje zapewnienie. Choćbym nic nie miał, ale miał Pana –  wystarczy mi; śpiewamy pieśń, i to jest prawdziwe. Chrystus jest wystarczający, Chrystus wystarczy mi, śpiewamy, bo to jest prawda. Mam Chrystusa, mam wszystko, mam o wiele więcej niż ta ziemia oferuje. Mam dobry nastrój chrześcijański, mam świadomość Boga, mam uczciwość, prawość, miłość. Mam piękne rzeczy, mam wspaniałości, klejnoty oblubienicy Pańskiej. To jest najważniejsze, żeby tak było. Pan jest gotów.

My nie mamy siły walczyć o wieczność, ale Pan ma siłę. Gdy więc Pan daje siłę mnie czy tobie, my mamy siłę walczyć i wygrywać. A jeśli nie mamy siły od Pana, to skąd my weźmiemy siły, żeby przeciwstawić się złemu? Nie mamy skąd. Potrzebujemy więc Jezusa, żeby wygrać. Potrzebujemy umacniać się nawzajem. Nie upewniać się – ‘wiesz, my będziemy zbawieni, uratowani’. Ale na jakiej zasadzie? Dlatego, że modlimy się, śpiewamy? Faryzeusze to też robili; tu pościli, tam pościli, różne rzeczy robili. A Jezus mówi: Waszym ojcem jest diabeł dlatego, że pozostajecie dalej w grzechu, dalej pozostajecie pod władzą diabła.

Potrzebujemy więc Chrystusa koniecznie. To jest niesamowicie wspaniała wiadomość dla nas – jest nadzieja dla każdego grzesznika, każdy może być uratowany, każda może być uratowana, ale to musi być Chrystus Jezus w nas, nadzieja, chwały. Nie może być polegania na sobie, nie może być polegania na jakichś dawnych uczynkach, na dawnej miłości, na dawnych wydarzeniach. To musi być dzisiaj jeszcze bardziej widoczne, że to jest Chrystus w nas, a nie my, gdzieś po swojemu.

Wrócimy do Ewangelii Jana 1, 26.27: „Odpowiedział im Jan, mówiąc: Ja chrzczę wodą, ale pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie; to Ten, który przyjdzie po mnie i któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka sandałów jego.” Ten, któremu Jan nie jest godzien rozwiązać rzemyka sandałów Jego ; do Tego przytulał się drugi Jan. Jezus jako nowy Człowiek, w nowym przymierzu, pod nowym prawem, daje nam wyższą pozycję, ale i wyższą odpowiedzialność. Musimy to zrozumieć. Może taki głupi przykład, jeżeli weźmiemy sprzątaczkę i prezesa firmy. Pracują w tej samej firmie, ale odpowiedzialność jednego i drugiego jest różna, zgodnie z tym stanowiskiem. Nasza więc odpowiedzialność też jest większa, bo jesteśmy zrodzonymi dziećmi Boga. On zrodził nas w Chrystusie Jezusie, a urodzone dzieci Boga mają większą odpowiedzialność niż adoptowane dzieci Boga. Komu mniej dano, od tego mniej się wymaga, komu więcej dano, od tego więcej się wymaga. Od tych, którzy żyli do Ofiary Jezusa Chrystusa, Bóg będzie mniej wymagał niż od nas. Musimy to zrozumieć, dlatego tym bardziej potrzebujemy Jezusa, potrzebujemy umacniać się, nasze wspólne śpiewania, rozmowy; On musi być naszym tematem, On musi być najcenniejszy, najważniejszy. Im więcej będziemy chcieli poznać Go, tym więcej Jego będzie w nas i my będziemy bardziej zwycięzcami w codzienności. I to jest właśnie to, po co przyszedł Chrystus, aby On stał się wszystkim w nas, pośród nas.

Ewangelia Łukasza 16, 13-18: „Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. A słyszeli to wszystko faryzeusze, którzy byli chciwi i naśmiewali się z niego. I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem. Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boga i każdy się do niego gwałtem wdziera. Lecz łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż przepaść jednej kresce z zakonu. Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.”

I oto Pan Jezus pokazuje główny problem człowieczeństwa, które myśli, że wedrze się do Królestwa Niebios; żadne ciało tam nie wedrze się, żadna cielesność tam nie wejdzie. Dlatego oni mogli sobie myśleć, że oni tam przedostaną się, bo na przykład wierzą, bo chodzą na zgromadzenia, czy inne rzeczy, i myślą, że oni wedrą się do tego nieba przez to swoje trochę lepsze życie. Ale Pan Jezus mówi, że absolutnie nie. Do nieba wchodzi się przez ciało Chrystusa, nikt tam nie wedrze się, żadna cielesność tam nie wedrze się. ‘Panie, w Twoim Imieniu to robiliśmy, tamto robiliśmy, prorokowaliśmy, cuda czyniliśmy, uzdrawialiśmy’. A Pan Jezus mówi: „Nigdy was nie znałem, idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość”. Pan Jezus więc bardzo prosto mówi. Wielu chce się tam wedrzeć, ale łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż przepaść jednej kresce z zakonu. Kto więc nie jest w Chrystusie, jest pod zakonem i zakon ocenia – jeden grzech, wyrok – gehenna. I pokazuje tym ludziom, którzy myśleliby sobie, że oni i tak wejdą - kto odprawia swoją żonę, opuszcza, pojmuje inną, cudzołoży i kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży. Jeżeli więc ktoś kogoś opuścił, to wcale nie daje prawa, że opuszczony czy opuszczona może wejść w kolejny związek małżeński, bo Jezus mówi, że kto by opuszczoną pojął, to też cudzołoży. Pan załatwił ich temat i pokazał – nie wejdziecie do wieczności dlatego, że nie chcecie zrezygnować ze swojej cielesności. Chcecie mieć cielesność i mieć wieczność, a tak nie da rady. Człowiek musi umrzeć dla swojej cielesności, by myśleć o wieczności, o Bogu w Jego chwale. Jest więc wąska droga, wąska brama, wielu wychodzi, ale niewielu ją znajduje, bo to trzeba oddać życie. Tutaj Pan Jezus powiedział im, że ani jota, ani litera nie może przeminąć z zakonu.

Ewangelia Mateusza 5,20-22: „Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.” Oni mieli sprawiedliwość, bo chodzili na te swoje jakieś zgromadzenia, składali ofiary, modlili się, czytali Biblię i tak dalej. A Pan Jezus mówi, że jeżeli nasza sprawiedliwość nie będzie wyższa od ich sprawiedliwości, to nie wejdziemy do Królestwa Niebios. „Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą, a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień gehenny.” Pan Jezus więc stawia sprawę bardzo wyraźnie. Wcześniej było – nie zabijaj, a teraz – nie gniewaj się. Pan Jezus stawia więc sprawę wyżej. Więcej chwały, ale i większe wymaganie. To jest połączone. Gdyby dać to wymaganie tamtym; oni nie mogli tego mniejszego wykonać, jak więc mogliby wykonać większe. A my w Chrystusie możemy wykonać te większe.

Ewangelia Mateusza 5,27.28: „Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.” Pan Jezus więc znowu stawia sprawę wyżej – więcej wam dano, więcej od was się wymaga. I to wszystko jest w Panu Jezusie Chrystusie. Co my naprawdę potrzebujemy, moi drodzy, to trzymać się Pana i gdy spotykamy się razem, to trzymać się Pana. Niech Pan tu przychodzi, niech ratuje, zbawia nas, żeby nie przychodzić nadaremno, żeby odbyć akt religijny i nic nie wziąć od tego Chrystusa, ale wziąć od Niego zbawienie, uratowanie, posilenie, objawienie, wskazanie. Wziąć od Niego to, co potrzebne, abyśmy mogli obficie żyć i wygrywać. Potrzebujemy Jezusa. To jest najważniejsze.

Nie możemy dać się oszukać i zastąpić Jezusa zgromadzeniami, bo to nie wystarczy. Jeśli nasza sprawiedliwość nie będzie wyższa od tych, którzy żyli z przed śmierci Chrystusa, to nic nam to nie pomoże. Więcej dano, więcej się wymaga; musisz to sobie powiedzieć. Jeżeli, powiedzmy oni uczyli się do technikum, to my uczymy się aż do profesora zwyczajnego. Zwyczajny, zobaczcie nawet nazwa mówi, że nienadzwyczajny, tylko zwyczajny jest wyższy od nadzwyczajnego. Ci prości ludzie są więc ważniejsi od tych wzniosłych, od tych wielkich. Mamy więc prostaczków i to jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie. Potrzebujemy więc, potrzebujemy Jezusa, koniecznie potrzebujemy, bo albo możemy cieszyć się w Panu, albo być przerażeni, że Go pomijamy. A jeżeli nie jesteśmy przerażeni, to jesteśmy oszukani. Jeżeli pomijamy Go i nie jesteśmy przerażeni, to znaczy, że daliśmy się gdzieś oszukać, oszukujemy samych siebie, że nie jest tak źle, bo tam jest gorzej. A co nas tam obchodzi, nas obchodzi co jest tu. My chcemy się uratować.

Czy jest to więc wszystko możliwe dla wierzącego? Nie dla wierzącego w siebie, tylko jest to możliwe  dla wierzącego w Jezusa Chrystusa. Wierzmy więc w Pana Jezusa i pilnujmy się Go i trzymajmy się Go. Nie dajmy się odciągnąć w żaden sposób. Jeżeli wiedziałbyś, że ktoś cię odciąga po to, żeby cię zabić, to nie puścisz się Tego, który jest dla ciebie życiem. Ale jeśli ktoś cię odciąga, bo myślisz, że ci łatwiejsze życie oferuje, swobodniejsze i myślisz sobie – faktycznie, to życie z Jezusem to takie narażone, takie wymagające, a tu będzie łatwiejsze, to może puszczę się Pana Jezusa, a będę wierzył w Niego dalej i pewno też może będę uratowanym.Nie! Kto nie trwa w Chrystusie, nie wydaje owocu, będzie odcięty. To jest porządna prawda, prawda, która zbawia, ratuje, która otrzeźwia, która jest jak sól nadająca smak, jak światło, które rozświetla wszelkie ciemności, jak lekarstwo na nasze znękane dusze, bo obawiamy się – a jak będzie, a jak? Pan mówi: Należ do Mnie, trwaj we Mnie zawsze. Bądź otwarty, otwarta na życie Jezusa Chrystusa. To jest bardzo ważne.

Komu więc więcej dano, od tego więcej się wymaga. Musisz to sobie powiedzieć i musisz tego się trzymać – więcej wymaga się ode mnie i od ciebie też, niż od Jana Chrzciciela, bo jesteśmy w nowym przymierzu, gdzie wszystko jest większe, chwalebniejsze, czystsze. Przecież przez Chrystusa my już w Bogu żyjemy. Żaden ze Starego Testamentu nie mógł tego mieć. Bądź więc nastawiony, czy nastawiona na wzniosłe, chwalebne życie, na którym widać, że działa tam Jezus Chrystus. Diabeł chciałby, żebyśmy lekko potraktowali Ofiarę Jezusa Chrystusa i tak sobie – ach, Pan nas kocha, a więc nie przejmujmy się. Ale On umiłowawszy nas do końca poszedł umrzeć, żebyśmy nie musieli żyć my, ale żeby On mógł w nas żyć.

1Koryntian 4, 2-4: „A od szafarzy tego się właśnie wymaga, żeby każdy okazał się wierny. Lecz co się mnie tyczy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę. Albowiem do niczego się nie poczuwam, lecz to mnie jeszcze nie usprawiedliwia, bo tym, który mię sądzi, jest Pan.” On przyjdzie aby sądzić żywych i umarłych, On przyjdzie aby sądzić Swój lud. On sądzić będzie nas sprawiedliwie według sprawiedliwości nowego człowieka. To jest nasz sąd – według sprawiedliwości nowego człowieka On będzie nas sądził. Jak bardzo więc potrzebujemy Jezusa, aby nie być znalezieni jako głupcy, którzy zlekceważyli czas swego nawiedzenia i zamiast należeć do Chrystusa, pozwolili sobie na cielesność w swoim codziennym życiu. Ratuj się, póki jest czas, bo jeszcze jest czas, jeszcze jest to otwarte.

Widzimy, że wielu wpada w obłęd, wielu zaczyna wyprawiać naprawdę dziwaczne rzeczy, a Słowo Boże mówi, że tych, którzy nie umiłowali prawdy, Bóg sam wyda na obłęd. Zobaczcie więc ilu wierzących ludzi wpadnie w obłęd. Będą wierzyć diabłu, pójdą za nim tylko dlatego, że nie chcieli przyjąć Jezusa jako Zbawiciela, którzy po swojemu ustawili sobie tego Jezusa i myśleli, że Jezus da im się tak ustawić. Jego nie ustawisz. To my musimy według woli Ojca być ustawieni przez Syna. Bojaźń Boża jest początkiem mądrości. Kiedy człowiek zaczyna zwracać uwagę na Pana i naprawdę świadomie zaczyna pojmować co to się stało, kiedy Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, i co się stało, kiedy umarł na krzyżu, to wtedy zdajemy sobie sprawę, że to nie jest zabawa w Kościół. To jest prawdziwe zwycięstwo i prawdziwe nowe życie. To co też pisał Piotr, że Bóg Ojciec dał nam Swoją naturę, żeby uniknąć pożądliwości, jakie na tym świecie wcześniej powalały nas i niszczyły. Więcej dano, więcej się wymaga. Nie możemy z naturą Boga lekceważyć sobie i wpadać w grzechy, bo Słowo Boże mówi, że dla takich ludzi, co tak lekkomyślnie, kończy się nadzieja. Najpierw uniesieni do Boga, żyjący w chwale Boga, a potem lekko to sobie traktują i schodzą na poziom zepsucia. Musimy pamiętać, że Bóg chce nas uratować, chce, abyśmy byli przygotowani na spotkanie z Nim.

List do Hebrajczyków 12,18-29: „Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć, do płonącego ognia, mroku, ciemności i burzy” Oni tam podeszli w czasie pierwszego przymierza. „ani do dźwięku trąby i głośnych słów, na których odgłos ci, którzy je słyszeli, prosili, aby już do nich nie przemawiano; nie mogli bowiem znieść nakazu: Gdyby nawet zwierzę dotknęło się góry, ukamienowane będzie. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Jestem przerażony i drżący. Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.”

Ta bojaźń i szacunek to jest - należę do Ciebie, Boże, Ojcze Święty w Twoim Synu. Gdziekolwiek opuściłem Syna, pokutuję, potrzebuję koniecznie być w Nim, należeć do Syna cały czas, by Syn przenikał moje codzienne myślenie, mówienie, codzienne wybory i decyzje, by Syn był Tym, który zbawia mnie czy ciebie, i ratuje nas. To jest uratowanie, to jest chwała. Nigdy nie wierz wrogowi, że my możemy sobie żyć w standardzie tych, którzy żyli w starym przymierzu. To już nie jest standard dla nas, dla nas standard jest o wiele wyższy, o wiele wyższy. Mamy nawzajem miłować się miłością Pana Jezusa Chrystusa. I dla mnie i dla ciebie to jest coś bardzo ważnego. Otrzymaliśmy lepszą nadzieję, lepsze obietnice, lepszą Ofiarę, lepsze szaty, szaty wieczności, wszystko lepsze. Lepszy umysł, oczyszczony, lepsze serce, czyste. Wszystko dostaliśmy lepsze, żeby prowadzić lepsze życie na tej ziemi. Niech Bóg pomaga.

Niedowiarstwo jest czymś strasznym. Jeżeli człowiek nie dowierza temu co mówi Jezus i myśli, że nie będzie tak, nie będzie tak; przecież On wie, że żyjemy na ziemi, tu jest trudno, przecież będzie miał wzgląd. Tak. Miał wzgląd, poszedł umrzeć na krzyżu, żebyśmy i my obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. Miał wzgląd na to, że potrzebujemy nowego życia, że nie wystarczy nam tylko mówić dobre rzeczy. My potrzebujemy nowego życia, aby żyć tymi dobrymi rzeczami i karmić się tym chlebem z nieba. Wszystko jest lepsze. Oni mieli mannę, my mamy ciało Chrystusa. Wszystko jest lepsze. Wykorzystujmy czas, czytajmy, ucząc się. Módlmy się, chwaląc Boga, aby oddać Mu chwałę. Śpiewamy, śpiewajmy, aby uczcić Go w sposób godny Jego. Rozmawiamy ze sobą, rozmawiajmy, żeby Go uczcić, żeby On był Tym, przez którego to właśnie czynimy. I wtedy to zbawienie będzie funkcjonować w każdym z nas. Jeżeli sobie odpuścimy i przejdziemy na tą stronę – a, nie będzie tak źle, to tylko straszenie, on tylko straszy, cały czas straszy, że nie wejdziemy, a my przecież mamy zbawienie za darmo, z łaski. Jak on może nas straszyć, że nie wejdziemy, skoro my uznaliśmy, że już wierzący jesteśmy, i że przecież Bóg nas przyjął, na pewno więc nie wyrzuci nas. Otóż On powiedział, że nic nieczystego do wieczności nie wejdzie. Jeżeli więc człowiek mówi, że wierzy, a dalej żyje w świecie, w brudzie, to tam nie wejdzie. Potrzeba życia Jezusa, żeby tam wejść. Ludzie więc dali się oszukać, nie walczą o swoją wieczność. Paweł mówi: „Dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem, a teraz oczekuje mnie ten wieniec sprawiedliwości, który da mi Pan i tym wszystkim, którzy umiłowali dzień Jego powrotu.”

Mamy więc wspaniałego Chrystusa, wspaniałego Zbawiciela. Należmy do Niego wszyscy. To jest niesamowite, że wszyscy jednakowo możemy do Niego należeć i wzrastać. W takim miejscu rozwoju, w jakim jesteś, Paweł mówi: Trwaj w tym, co już osiągnąłeś, czy osiągnęłaś i dalej. Bóg będzie dawać ci dalej i więcej. Jeśli czegoś teraz nie rozumiesz, to zrozumiesz trwając w Chrystusie, należąc do Niego. Skoro więc mamy wszystko lepsze, mamy łatwiejszy dostęp do Boga przez ciało Chrystusa, możemy wchodzić do Miejsca Najświętszego, gdzie mógł wchodzić tylko arcykapłan. Rozumiecie, wszystko dla nas stało się otwarte, całe niebo zostało otwarte. Nie zmarnujmy tego, nie zamieńmy tego w nieudaczne człowiecze, ludzkie chrześcijaństwo, gdzie musimy zrozumieć nas, ludzi. Musimy zrozumieć, że dla nas, ludzi, to jest i tak wielki problem być dzisiaj chrześcijanami.

Musimy zrozumieć, że Bóg posłał Swego Syna, żeby umarł za mnie i za ciebie, i On chce mieć nas czystych. Musimy to zrozumieć, moi drodzy, że Bóg ma Swój plan, Swój zamysł, gdy posyłał Syna. Nie tylko po to, żeby widzieć jak Jego Syn jest opluty, wyszydzony, ukrzyżowany. Tylko po to, żeby przez tego Syna uratować ciebie i mnie od zepsucia tego świata, dając nam nowe życie w Chrystusie Jezusie. My tego bardzo potrzebujemy. Nie możemy więc pomyśleć sobie, że wszystko otrzymaliśmy lepsze, a życie może iść sobie tak czy inaczej. Mówiłem, że każdy musi być zaangażowany w to, co się dzieje w Królestwie Bożym, każdy musi patrzeć na to, aby mieć swój udział w tym, co się dzieje. Nie można dać się odsunąć i dryfować gdzieś obok. Trzeba być w tym, co się dzieje, budować się nawzajem na Boży dom.

Kiedy widzisz Syna i patrzysz na życie Syna, to możesz zobaczyć, że wymagania Boga wobec Syna były o wiele wyższe niż wobec Mojżesza. A Mojżesz mówi: Proroka jak ja wzbudzi wam Bóg. Kto nie będzie się Go słuchał, będzie wytracony spośród ludu. Ale wymagania były o wiele wyższe niż od Mojżesza. Wymagane było doskonałe posłuszeństwo Ojcu od początku do końca. I On w tym posłuszeństwie pośród cierpień doszedł do doskonałości. Mamy więc Syna, od którego wymaga się o wiele więcej, ponieważ On jest pierwszym Człowiekiem nowego człowieczeństwa. Od Niego początek ma nowe człowieczeństwo, od Niego Bóg wymagał doskonałego posłuszeństwa we wszystkim, co tylko chciał Ojciec. I kiedy my patrzymy na takiego Syna, kiedy On we łzach, w wołaniach stawał przed Bogiem, wiedząc, że Bóg może uratować Go od śmierci, przeprowadzić przez to wszystko; i Bóg przeprowadził swego Umiłowanego Syna, to czy my możemy sobie żyć jak takie lekkoduchy? Żyć sobie, a jakoś tam będzie. No przecież to jest niesamowite oszukanie! My musimy być zaangażowani w nasze zbawienie. Musimy szukać, znajdywać, potrzebować Pana Jezusa, żeby więcej i więcej było w nas z tego, Kim On jest. Musimy być zaangażowani w to, bo przecież wiemy, że taki był Syn. Musimy usunąć wszystko, co zletnia chrześcijaństwo, sprowadza na manowce, pozwala człowiekowi żyć w grzechu i czuć się sprawiedliwym.

W Izajasza czytamy, że Bóg mówi do Swojego Sługi, którego pośle: To za mało, że Mi zdobyłeś Jakuba, masz zdobyć dla mnie wszystkie krańce, wszystkich ludzi z wszystkich narodów. I Pan Jezus czyni to. Bierze grzechy całego świata, nie tylko Izraela, ale całego świata na Siebie, aby wykonać zadanie. Potężne zadanie! Jak spojrzysz na zadanie Jezusa Chrystusa, to jest niesamowite zadanie na tej ziemi. A On mówi: Pójdź za Mną i naśladuj Mnie. To nie jest zabawa, moi drodzy. Musimy to zrozumieć, że to nie jest zabawa w jakiś Kościół. To jest chwalebne być dzieckiem Boga, ale przerażające, gdy ja będę to sobie lekceważyć, bo gorsza kara spotka mnie niż tego, który był w pierwszym przymierzu. Jeżeli będę lekceważyć Jezusa, mając tak doskonałą Ofiarę i tak doskonałe dane mi siły w Nim, żeby się uratować, to będę bliżej diabła niż ci, którzy żyli  w starym przymierzu.

Na dzisiaj nikt tego za bardzo nie rozumie, bo nikt tam nie był, ale to będzie przerażające dla tych, którzy będą przebywać tam blisko diabła; będzie przerażające. Bóg też jest sprawiedliwy – komu więcej dał, od tego więcej wymaga i według tego też będzie sądzić. Obyśmy byli zachęceni Chrystusem, że On wiedząc o nas, poszedł to zrobić, dając nam szansę, abyśmy mogli oczyszczać się w Jego Krwi, abyśmy mogli usuwać to, co byłoby przeszkodą. On jedną Ofiarą uczynił nas świętymi i doskonałymi. Ten Jezus jedną Ofiarą uczynił nas świętymi i doskonałymi. I to, co było w tym pierwszym przymierzu: Świętymi bądźcie; oni nie byli w stanie być świętymi. Te ofiary ze zwierząt nie były w stanie oczyścić ich. Ale w nowym przymierzu, tak; to już jest konieczne być świętymi, bo tylko święci będą mieli udział w pierwszym zmartwychwstaniu. I Pan Jezus uczynił także świętymi tych, którzy byli w starym przymierzu, gdyż oni składając te ofiary, składali je z powodu Chrystusa, bo same te ofiary nic by nie dały.

Oddzieleni dla Boga, aby prowadzić piękne, nowe życie. Bądźmy gotowi na to, bądźmy gotowi na miłość wzajemną, na budowanie się nawzajem na Boży dom. Pamiętacie jak Pan Jezus posyłał uczniów, powiedział: Ja was posyłam jak jagnięta między wilki. Jak mogą przeżyć jagnięta między wilkami? Tylko w Chrystusie Jezusie. Niemożliwe, żeby przeżyć między wilkami bez Chrystusa. Najlepsze jagnięta zostały pożarte przez wilki. Tylko nie te, w których mieszkał Chrystus. Niech mieszka więc w nas Chrystus, niech On nas ratuje, zbawia, abyśmy nie musieli być przerażeni tym, że takie wymagania są wobec nas, ale abyśmy byli wdzięczni Bogu, że te wszystkie wymagania są możliwe do wykonania dzięki Chrystusowi w nas. Bądźmy wdzięczni nieustannie Bogu za to, że nie posłał nam tylko kogoś, kto nam powiedział co mamy zrobić, ale Tego, który gotów jest wszystko w nas uczynić. Niech Jezus będzie zawsze uwielbiony, zawsze wywyższony w każdym z nas.

I chciałbym taką jedną rzecz. Mateusza 19, 27-30: „Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy? A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich. I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny. A wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.” Zobaczcie co Pan Jezus tutaj mówi: Wy, którzy poszliście za Mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały Swojej, wtedy i wy zasiądziecie. I to słowo „odrodzenie”, to jest takie greckie słowo „palimgenesja” i ono oznacza: rozpoczęcie nowego życia, ponowne narodzenie. Wy, którzy poszliście za Mną, przy ponownym narodzeniu, przy ponownym życiu - to znaczy, że wy otrzymacie uwolnienie od starego życia, abyście mogli rozpocząć nowe życie. Wy dostaniecie prawo odrodzenia, rozpoczęcia nowego życia, wy dostaniecie prawo narodzenia. Nie będziecie więc już starymi ludźmi, wy będziecie nowymi ludźmi przez narodzenie z Boga. I wy będziecie rządzić ze Mną – mówi Pan. To jest bardzo ważne dla nas.

List do Tytusa 3, 5. W tym piątym wierszu jest użyte dokładnie to samo słowo. Z tego, co mi wiadomo, to najprawdopodobniej tylko w tych dwóch miejscach jest użyte to słowo. „zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego,”Tyt.3,5. Przez kąpiel odrodzenia, przez kąpiel otrzymania nowego życia, ponowne danie życia. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe. Chrystus miłuje tych, którzy przyjęli to, że umarliśmy, aby rozpocząć całkiem nowe życie. Nie wracajmy do starego życia, nie wracajmy do starych metod chodzenia z Bogiem. Wszystko stało się nowe. Nie oszukujmy, nie zwódźmy, bo to później jest coraz gorzej i człowiek coraz łatwiej pozwala sobie na stare życie według wzorca starego przymierza. Oni do synagogi, a my na zgromadzenie, oni śpiewali, my śpiewamy, oni modlili się, my się modlimy, oni mieli święta, my mamy święta, i wszystko tak idzie jak oni. A to już nie ma być jak oni. Mamy być jak Chrystus, na nowo zrodzeni. Odrodzeni. To musi być nowe człowieczeństwo. My urodziliśmy się według Adama, a teraz urodziliśmy się według Chrystusa. To jest nowe życie, a w tym nowym życiu wszystko jest nowe. Nie pozwólmy więc sobie na zabrudzanie tego nowego życia, jak byśmy żyli po staremu, ale pilnujmy tego nowego życia, żeby ono było piękne, wzrastające, rozwijające się. Dzięki Bogu dostaliśmy nowe życie, aby tym nowym życiem iść poprzez to ziemskie, nie należąc już do życia Adamowego, tylko do życia Chrystusowego, aby żył w nas Chrystus. To jest sprawa bardzo ważna.

List do Rzymian 5,15: „Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boga i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa.” A więc całkowicie nowe człowieczeństwo, nie Adamowe, nie według starego wzoru, ale według nowego. Myślmy, myślmy dzięki Chrystusowi i myślmy o tym, co dobre, miłe i pożyteczne. Nie dajmy ściągnąć się do starego sposobu myślenia i rozwiązywania swoich problemów. Myślmy według Tego, którym jesteśmy napełnieni. Niech umysł nasz będzie pełen myślenia Chrystusa, byśmy myśleli o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi. Byśmy mogli jako nowi ludzie prowadzić nowe życie, bo to jest narodzenie z Boga i o tym powinniśmy zawsze pamiętać, że więcej wymaga się od nowego człowieka niż od starego człowieka, bo nowemu człowiekowi dano więcej. Jak by to sobie nie tłumaczyć, musimy to zaakceptować – więcej. Więcej mamy więc do zrobienia i więcej Bóg wymaga od nas, abyśmy to zrobili. Jeśli nie będziemy tego czynić, będziemy odpowiedzialni za to, co nie czynimy z tego „więcej”. Nie będziemy rozliczeni, że nie czynimy zła, które czynili na przykład ci w Izraelu. Będziemy rozliczeni z tego, czego nie czynimy w Chrystusie – kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. Widzimy więc wyższy standard i musimy w ten sposób ze sobą komunikować się nawzajem, nie doprowadzając się nawzajem do niższego standardu i opuszczenia Chrystusa, ale zachęcając się do wyższego standardu i trzymania się Chrystusa, żeby w zborze nie było złego niewierzącego serca, co by odpadło od Pana, ale by wszystkie serca były wierzące i byśmy wszyscy zdawali sobie sprawę, że jest zwycięstwo, ale zwycięstwo jest tylko w Jezusie Chrystusie. Nie ma poza Nim zwycięstwa. Kto Go opuszcza, opuszcza zwycięstwo. Musi wtedy przegrywać, nie ma innej możliwości.

O tym nowym człowieku czytaliśmy też z 1Koryntian, ale otwórzmy Jakuba 1, 18: „Gdy zechciał, zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń.” To też znaczy – gdy zechciał, spłodził nas przez Słowo prawdy. Spłodził więc nas Słowem prawdy, zrodził nas Słowem prawdy, rozpoczął nasze nowe życie Słowem prawdy w nas. Mówiliśmy o tym Słowie prawdy, to jest Chrystus w nas. Przez Chrystusa zrodził nas Bóg, czyniąc nas nowym stworzeniem, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem Jego stworzeń, nowego człowieczeństwa.

I to samo Pan Jezus mówił do Nikodema: „Nikodemie, jeżeli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie możesz nawet ujrzeć Królestwa Bożego.” Ten, który narodzi się z wody i z Ducha, ten może wejść do Królestwa Bożego, w Nim przebywać. Królestwo Boże to nie pokarmi napój, tylko sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. I więcej jest tam jeszcze wspaniałości. Daj się poderwać, daj się oderwać. Jest nadzieja, dla każdego jest nadzieja, póki żyjesz, jest nadzieja. Ale podnieś te opadłe ręce i te omdlałe kolana, stawaj do Pana, wołaj Jezusa: Daj mi siły skończyć z wszelkim złem, Panie, Ty jesteś moim Zbawicielem. Nie mów Mu jakichś frazesów, powiedz Mu, że Go koniecznie potrzebujesz, bez Niego zginiesz; potrzebujesz Go koniecznie. Wróg chce osłabić naszą modlitwę, abyśmy operowali jakimiś frazesami do Boga i byśmy w ogóle nie myśleli nawet, żeby z tym coś zrobić. Wzywaj Imienia Pańskiego. Widzisz co się dzieje z tobą -  czy możesz czynić dobro swobodnie, czy możesz mówić złemu: Nie, a Bogu: Tak. Jeżeli widzisz, że coś jest nie tak, to Jezus właśnie przyszedł pomóc nam, ludziom. Nie musisz chować się, potępiać się i wtedy czuć się w porządku, bo się potępiasz. On nie mówił, że jeśli będziesz się potępiał, wtedy Ja uznam, że jest w porządku. On mówił: Przyjdziesz do Mnie, przeprosisz Mnie, porzucisz ten grzech i Ja cię oczyszczę, możesz zrobić wszystko. Chrystus nie zgrzeszył. Kto Jego ma, ten ma czystość i to jest najważniejsze. Bez Niego nie jesteśmy w stanie oprzeć się to temu, to tamtemu; coś będzie nas krępować. W Chrystusie nie ma żadnej krępacji, nie ma żadnego zniewolenia. On jest doskonały.

List do Rzymian 6, 1-13: „Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy!” Woła apostoł. „Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?” Jest to więc wyższy standard. W starym przymierzu było mówione, że niemożliwe jest przestać grzeszyć, ale gdy zgrzeszysz, przychodź, przynoś ofiarę. Nowe przymierze mówi, że nie musisz grzeszyć, bo masz Ofiarę, która jest większa od tych, które były w starym przymierzu, która oczyszcza tego, który z Niej korzysta, doskonale oczyszcza – umysł, serce, całe życie. „Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.” O czym pisze ten apostoł? On pisze o tym wyższym, o chwalebniejszym, o większym. Chwała Bogu za nowe życie! To jest zwycięstwo nad diabłem! To jest zdeptanie wroga! Nowe życie w nas, to jest zwycięstwo! To już nie jest myślenie – a co lepiej będzie. To jest spokój. Mam Chrystusa, mam wszystko. To jest najważniejsze.

Nasz pogrzeb więc odbył się. Lepiej nie wracajmy do tego starego. Po co tam wracać? Bądźmy pewni – więcej dano, więcej wymaga się. Nie próbujmy podchodzić tam i mówić: No, ja nie jestem aż taki zły; Dawid zgrzeszył, Mojżesz też; no wszyscy zgrzeszyli, to w sumie nie jestem taki zły, też mi się zdarzyło. Nie wystarczy. Jezus nie zgrzeszył ani razu, a my mamy patrzeć na Jezusa i w Nim pokładać nadzieję, żeby żyć dzięki Jezusowi, abyśmy byli zdopingowani, podniesieni, zachęceni i chcieli jeszcze więcej tego Chrystusa, żebyśmy nie opuszczali rąk, nie rezygnowali, nie mówili: No, musi tak widocznie być. Nie musi tak być. Jego Słowo jest dla nas wyznacznikiem. „Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości.” Rzym.6,5-13.

Myślmy o tym, co dobre, miłe, pożyteczne, z czym przyszedł do nas Chrystus, budujmy się nawzajem, zachęcajmy się do tego, nie bądźmy zwątpiali i nie rozsiewajmy zwątpienia. Zachęcajmy się Chrystusem. Jest możliwe, jest zwycięstwo, nie trzeba ulegać wrogowi. Jest pokonanie wroga, jest to w Chrystusie Jezusie, dane tobie i mnie. I w każdym miejscu możemy to znaleźć. Dlatego Paweł pisał – wyparłem się całej swojej sprawiedliwości, aby przyjąć Chrystusową sprawiedliwość, aby móc prowadzić zwycięskie życie dzięki Niemu. Niech będzie uwielbiony Chrystus.

To co dzisiaj jest zgubione, to potrzeba Chrystusa. Potem wszystko już idzie. Diabeł mówi, że możecie się spotykać, możecie śpiewać, możecie wszystko robić, chodzić, głosić, możecie wszystko robić. Jeżeli żyjecie w grzechu, i tak należycie do niego, do diabła, bo kto grzeszy, z diabła jest; tak powiedziane jest w Piśmie Świętym. A kto nie grzeszy, z Boga jest. Mamy więc, że diabeł mówi: To sobie to rób i czuj się dobrze. A Duch Boży mówi: Nie! musisz skończyć z grzechem. Jest możliwe skończyć z grzechem, jest nadzieja, jest Chrystus. Wykorzystaj czas. On ci pomoże, na pewno ci pomoże. Bo kto wzywa Jego Imienia, On nie pozwoli, żeby ten człowiek zawiódł się. Kto szczerze woła Pana, bo wie, że Go potrzebuje, jest niemożliwe, żeby Pan tego człowieka pominął, bo on szuka tych, którzy Go szukają po to, żeby ich zbawił, żeby ich uratował. Wielu myśli o Nim, że On tam wysłuchuje; a gdy oni różne rzeczy mówią, On wcale nie słucha. On słucha; gdzie jest ten człowiek, który potrzebuje Mnie, abym go zbawił, aby go uratować, aby przeprowadzić, aby napełnić go życiem, które będzie godne Boga. Gdzie jest ten człowiek, patrzy Pan Jezus. Jak znajdzie takiego człowieka - to jest takie naczynie dla Niego, które trzeba oczyścić i będzie naczyniem przeznaczonym do godziwych Bożych celów. I to czyni Pan.

Jest więc mnóstwo miejsc, które mówią o tym, żebyśmy prowadzili życie godne ewangelii, godne Boga, a to życie jest tylko w Chrystusie Jezusie dane dla mnie i dla ciebie. Pamiętamy, że Jezus był pierwszą Świątynią, żywą Świątynią dla Boga na ziemi; pierwszą, żywą. Ona była zawsze zbudowana z materiałów trwałych, czy mniej trwałych, ale budowana z takich rzeczy. A tu Jezus jest pierwszą Świątynią dla Boga na tej ziemi. I teraz my wchodząc w Jego życie, stajemy się świątyniami Boga. Kto niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Pamiętajmy, że jesteśmy świątynią Boga i od nas wymaga się więcej, bo my jesteśmy świątynią Boga, niż od tych, którzy chodzili do świątyni Boga. Bo oni widzieli świątynię Boga i mówili: O, świątynia Pańska, świątynia Pańska, na niej polegając. A my widzimy Chrystusa jako Świątynię Boga i to jest czysta Świątynia. My tez potrzebujemy oczyszczać się, uświęcać, zachęcać nawzajem. Jest to koniecznością; Paweł tez mówił: Widzieliście moje życie, jak było świątobliwe, czyste, nieskalane, oglądaliście je, to jest zachętą, że i wy takie życie możecie prowadzić. Pamiętamy jak żarliwy był Chrystus o tą ziemską świątynię, że wszedł tam i powypędzał tych wszystkich przekupni. Jak musi być żarliwy o tą niebiańską świątynię, a my jesteśmy tą niebiańską świątynią dla Boga. Niebiański człowiek, nowy człowiek jest tą żywą świątynią dla Boga. I Pan Jezus mówi: „Kto wypełnia Moje rozkazy, ten Mnie miłuje i do tego przyjdziemy z Ojcem i zamieszkamy w nim.” To jest świątynia. Bądźmy tą świątynią, wygrajmy, bo to jest ogólnie wojna o zletnienie, o to, byśmy poddali się i uznali, że takie życie to nie jest takie złe. Nie! Nie dajmy się oszukać. Życie Chrystusa. My potrzebujemy życia Chrystusa. Kto ma Syna, ma życie. Potrzebujemy życia Jezusa i nie chcemy w żaden sposób inaczej.

Może jeszcze takie jedno przyrównanie. Izrael był ludem Bożym, a my jesteśmy Ciałem Chrystusa; więcej, więcej. Oni byli ludem, oni byli na zewnątrz, a my jesteśmy już w Chrystusie, On jest naszą Głową. Więcej wymaga się od Ciała Chrystusa niż od ludu Bożego. My jesteśmy ludem Bożym, tak, kapłaństwem, ale jesteśmy Ciałem Chrystusa na ziemi, aby było widać, że to On jest naszym życiem. Bądźmy szczerzy, bądźmy prawdziwi. Niemożliwe jest to dla nas, kiedy my sami będziemy chcieli. Ale niemożliwe, by nie osiągnąć celu, gdy wszędzie będziemy widzieć potrzebę Jezusa. Czy jemy, czy pijemy, wszędzie On w nas, nadzieja chwały. Tego się trzymajmy, wtedy On uczyni to wszystko możliwe. Powiedziane jest, że On przygotowuje sobie oblubienicę czystą, świętą, nieskalaną. A jako Ciało Jego, każdą cząstkę przygotowuje, żebyśmy byli czyści, święci i nieskalani. Musimy pamiętać.

Jeszcze tylko na zakończenie Księga Objawienia 20, 6: „Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat.” Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Błogosławieni jesteście, święci jesteście w Chrystusie Jezusie. Wytrwajmy do końca w Panu naszym. Umacniajmy się, bądźmy szczerzy. Nie prowadźmy pustych rozmów. Jesteśmy wyznaczeni do rozmów prowadzonych w budujący sposób, dodających otuchy, nie odbierających, nie mówiących: A, to tak nie da rady, a to nie da rady, a tamto nie da rady. To nie jest mowa tych, którzy wierzą w Jezusa. To jest mowa ludzi, którzy uznali, że od nas za dużo się wymaga. Ale jak nie wymagać więcej? To jest tak jakby puścić pracownika z gołymi rękami, żeby rozbił skałę i puścić pracownika z wszelkim sprzętem budowlanym, mogącym wiercić, kuć, z dynamitami, z wszystkim, żeby rozbić tą skałę. To czy nie będzie wymagać się od tych, którzy dostali więcej, żeby oni posuwali się dalej, niż ten z gołymi rękami ma rwać tą skałę? No tak; bo jak ten człowiek w starym przymierzu? Nie miał uzbrojenia, nie miał przyobleczenia w Chrystusa, nie miał tych zwycięstw Chrystusowych, a miał wygrywać. Tyle ile potrafił więc, tyle Bóg też widział tego. I kto szukał Boga, też odnajdywał w Bogu Tego, który mu pomagał. A teraz mamy o wiele więcej. Musimy być zwycięzcami nad diabłem. Amen.

Jan 14:23