Jan 14:23

Nagrania audio

zgr. 09.09.12r. cz.2 Marian - Poznawanie Boga i Pana Jezusa Chrystusa

Zgromadzenie 09.09.2012r.

 

Poznawanie Boga i Pana Jezusa Chrystusa

 

 

            Niech Pan pozwoli też mówić o Nim, co jest naprawdę dla nas takim potężnym, wspaniałym przywilejem - móc mówić o Tym, który ogarnia Sobą wszystko. To jest coś najpiękniejszego, że docierają do ciebie jakieś informacje, które czynią cię człowiekiem świadomym wieczności. W gazetach tego nie znajdziesz, tam masz mnóstwo informacji, które mówią ci o przemijaniu, o grzechu, o śmierci. A tu dzięki Bogu mogą docierać informacje, które mówią ci o wspaniałej wieczności, o nieprzemijającym życiu i jak osiągnąć ten cel. Ile ludzie spędzają czasu, żeby poznać to i żeby się nie pomylić. Wiecie, wiara nie jest rzeczą wszystkich, ale wierzący człowiek na pewno nie chce się pomylić, chce naprawdę wiedzieć, jak tam się znaleźć. A rzeczy tego świata nie są w stanie mu odwrócić uwagi od tego celu. Ten człowiek dostając informacje z nieba zaczyna doświadczać, że jest nieprzygotowany do nieba, a więc zaczyna się przygotowywać, zaczyna się oczyszczać, zaczyna się pozbywać tego, co by mu przeszkadzało wejść do tego nieba, do wieczności z Bogiem. Po tym można rozpoznać, że człowiek wierzy, że jest miejsce wieczności. Ale ten człowiek ma również informacje, że wieczność objawiła się temu człowiekowi poprzez dokonania ponad cielesne, że ktoś duchowo zaingerował na wnętrze człowieka i w tym wewnętrznym człowieku uczynił coś tak cennego i ważnego, żebyśmy mogli ku temu celowi zmierzać. Tak samo jak Bóg powołał sobie Abrama i Abram poszedł za głosem Bożym. A potem Abram uczył się społeczności z Bogiem i widzimy jego wspaniałe wybory, kiedy już Bóg też do niego mówi: Nie będziesz się nazywał Abram, lecz Abraham. Jesteś człowiekiem, do którego docierają najwspanialsze informacje, ale możesz je stracić, jeśli będziesz myślał o tych ziemskich rzeczach bardziej niż o niebie, niż o wieczności z Bogiem. Możesz stracić je, po prostu stracić je, one nie zakorzenią się w twoim umyśle ani w sercu, jeśli tam będzie myśl, która niszczy to, co wieczne, bo wiemy o tym, że ludzie, którzy myślą o ziemskich sprawach są wrogami krzyża. A więc, jak ma się utrzymać ziarno, jeśli masz wroga w swoim sercu? Tak silnego, że ten wróg pozwala ci nie pójść za głosem Boga, tylko iść za głosem ciała, który będzie niszczył i niszczył wszystko, co wieczne, bo bardziej zainteresowany jest tym, co przemijające. Dzisiaj Bóg zaczął mówić przez Darka do nas, przez to słowo zapisane w Biblii, poznawanie Boga, Jego wspaniałość przerastająca wszystko, co my byśmy sobie wyobrazili. Na ilu ludzi nie możesz patrzeć i gdyby było możliwe, to z chęcią byś się ucieszył, gdyby ich już nie było na tej ziemi, a Bóg znosi to wszystko i daje szansę człowiekowi, żeby się uratował. I Pan Jezus mówił: Bądźcie miłosierni, jak Ojciec w niebie jest miłosierny. Zobaczcie, jakie to jest bardzo ważne, by mieć otwarte serce na te wiadomości z nieba, na Słowo Boże, które stało się ciałem, żeby być w końcu człowiekiem, który jest uwolniony od jarzma tego świata, a zaprzęgnięty jest w jarzmo z Chrystusem. Żyjemy w jednym z najtrudniejszych czasów, to co jest naprawdę najważniejsze, a coraz mniej go można spotkać, to jest poznanie Pana. Umysły ludzkie często coraz bardziej zachowują się jak obłąkane, przestają widzieć Pana, widzą rzeczy, widzą przemijanie i łączą serce z przemijaniem. Coraz mniej ludzi złączonych jest z wiecznością i żyje dla wieczności na tej ziemi. Coraz więcej ludzi znających Biblię, znających Boże Słowo, oddziela się od wieczności poprzez przemijanie. Bóg jest zazdrosny o Ducha, któremu dał w nas mieszkanie i nienawidzi, jeśli człowiek wierzący schodzi w stronę świata. Bóg po to posłał Swego Syna, żeby nas z tego świata wydostać. I my nie możemy jako wierzący schodzić w stronę świata i zachowywać się jak świat. Ale musimy być różni od tego świata i to jest sprawa, która jest dzisiaj tak znowuż ważna w każdym z nas, ponieważ jakiś obłęd ogarnia ludzi, coraz trudniej spotkać człowieka, który patrzy z wieczność i wieczność jest w jego sercu i wiecznością jest zajęty ponad to, co przemija, i wszystko, co czyni, co mówi, o czym myśli zmierza ku tej wieczności. Coraz więcej, mnóstwo ludzi wierzących zajętych jest sobą, a wieczność jest dla tych, którzy będą w społeczności z Bogiem i z Bożym ludem. Tam nie wejdzie żadna jednostka, tam wchodzi Kościół, Kościół jako organizm Chrystusa. Żadna jednostka tam nie wejdzie, naprawdę nikt, kto jest jednostką choćby nie wiem jak wybujałą, nie wejdzie, jeśli nie ma więzi z resztą ciała, ciała Jezusa Chrystusa. Może czasami człowiek być sam gdzieś w buszu, ale w jego sercu jest Kościół, również i tam jest wiele modlitw o tych, którzy nawrócili się i należą do Pana. Tam jest złączenie, tam jest duchowa więź, tam działa ten sam Duch, który zgromadza, nie rozprasza. I to, co nas dzisiaj interesuje, to zobaczyć, jaki jest nasz Bóg i skosztować dobroci Boga, ale mieć też świadomość, że kiedy czytam Biblię, to również widzę Boga, który co robi? Zgromadza, jak i rozprasza, zgromadza, żeby byli z Nim, ale kiedy oni nie są z Nim i zamieniają Jego na coś co przemija, On ich rozprasza, aby rozpoznali, że nie mogą się czuć bezpiecznie, jeśli oni nie będą Go słuchać i czynić tego, co On chce. I przez wszystkie pokolenia Bóg w ten sposób pokazywał człowiekowi: to, co Ja do ciebie mówię darzy cię życiem, ale jeśli ty to miniesz, to stracisz życie i ujrzysz śmierć, chociaż nazywacie się synami, poginiecie, jak ludzie w świecie. Bóg chce się dać poznać. Poprzez cały Stary Testament pokazuje, kim jest i jaki jest ten Bóg. Ilu ludzi Go poznaje poprzez Pismo Święte? Ilu ludzi widzi, jaki jest Bóg? Ilu ludzi Go nie poznało do dzisiaj, chociaż mają Biblię w rękach i myślą sobie: o jakiś fajny Bóg, miły taki, będzie fajnie. Ile razy ten Bóg docierał, pokazywał, mówił. Kiedy sobie ostatnio patrzyłem Ezechiel trzysta dziewięćdziesiąt dni leżał na jednym boku. A dlaczego on leżał na tym boku trzysta dziewięćdziesiąt dni? Bo Bóg powiedział: jeden dzień za jeden rok nieposłuszeństwa mojego ludu. I ty, Synu Człowieczy, będziesz dźwigał ich nieposłuszeństwo na sobie. I on trzysta dziewięćdziesiąt dni, ile to jest przeliczając na rok? Ile to jest trzysta dziewięćdziesiąt lat oni nie słuchali się Boga. Byli inni niż my? To byli też ludzie nie słuchali się Boga i dzisiaj mnóstwo ludzi nie słucha się Boga. Ktoś dźwigał to na sobie, to Jezus Chrystus, nasze nieposłuszeństwo zaniósł na krzyż, będąc posłusznym przyjął na Siebie nasze nieposłuszeństwo, abyśmy my obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości zaczęli żyć. Ale człowiek dzisiejszy nie poznaje Boga, nie jest zainteresowany Bogiem, tak żeby wiedzieć, że od tego zależy wieczne życie. Człowiek dzisiaj jest często odwracany umysłowo i fizycznie od Boga w kierunku czegoś, co przemija, nie zna Boga. I stąd jest kłopot. Bóg nigdy nie chciał, żeby ludzie zrobili to, co oni uważają za najlepsze. Zbudujmy wieżę do nieba, do nieba, to do Boga chyba? A Bóg im to rozbił, pomieszał języki, gdyż to nie było do Niego, to był egoizm człowieka, podburzony przez szatana chciał dostać się do nieba bez Boga. I nieustannie, gdziekolwiek zobaczysz Biblię, czytaj tą Biblię z wielkim szacunkiem do Boga. Czytaj tą Biblię chcąc zrozumieć Boga, chciej zrozumieć, kim jest Bóg, który stworzył niebo i ziemię. Niech cię tylko nie interesuje samo czytanie, ale chciej poznać Boga, chciej Go poznać za wszelką cenę, poznać Boga i poznać Jego Syna Jezusa Chrystusa. To jest coś najważniejszego, bo gdy Go zaczniesz poznawać, będziesz już wiedzieć, czy On jest pobłażliwy na to czy nie? Czy On to przepuści czy nie? Tak wiele zależy od tego, czy będziemy Go poznawać czy nie? Diabeł zabiera ludziom czas przez różne mrzonki, a człowiek zamiast pierwsze podstawowe: dla kogo żyję dzisiaj? Czyją własnością jestem dzisiaj? Kto mnie wykupił sobie całego, ze wszystkim, co mi się urodzi w moim domu, co posiadam, czego bym się nie dorobił, ze wszystkim wykupił mnie Sobie na własność. Czy wiesz o tym? Czy znasz Pana? I oni już niczego nie nazywali swoim, czy wiesz dlaczego? Czy chcesz pozostać w śmierci, w tragedii nie znając Boga? Czy chcesz poznawszy doznać wolności, szczęścia, zadowolenia w Panu? On obdarza szczęściem, On daje wolność. Poznać Go, to jest coś najważniejszego. Wielu ludzi dzisiaj nie jest zainteresowanych poznawaniem Boga. Oni chcą mieć Boga po swojemu, nie tak jak Bóg się okazuje, tylko po swojemu. I to jest problem, coraz więcej ludzi z Biblią traci zrozumienie, po co stali się wierzącymi ludźmi. Gdyby się dzisiaj przepytał wierzących ludzi: po co stałeś się wierzący? Ile odpowiedzi bym dostał na to pytanie? A musi być tylko jedna. Jeśli jej nie ma, nie ma prawdziwej odpowiedzi. Czy taka odpowiedź, jeśliby padła, czy jest prawdziwa również? To jest ważne. Mogę znać odpowiedź, ale nie żyć zgodnie z tą odpowiedzią. A tu chodzi o to, żeby nie zginąć, żeby dotrzeć do celu, bo my wiemy, że cel istnieje. Dla każdego człowieka istnieje cel i człowiek dotrze do tego celu. Jeśli bez Chrystusa? Jest jeden cel, jeśli z Chrystusem, jest drugi cel. I to jest tak ważne, żeby się budzić, nie dać się uśpić diabłu dzisiaj. To jest taka senność, która przychodzi i ludzie nie mają pojęcia, o co chodzi w tym wszystkim, zaczynają tracić rozum, trzeźwość, zaczyna się olbrzymi kłopot, naprawdę olbrzymi. Droga dla antychrysta jest przygotowywana, a ludzie z Biblią tracą rozum, żeby wiedzieć, kogo mają znać najbardziej, do kogo ma należeć ich życie i dlaczego. Wiecie, to nie jest utrapienie, kiedy ty masz pojęcie do kogo ma należeć twoje życie. To nie jest utrapienie, to jest najwyższy zaszczyt, kiedy ty już wiesz i wiesz, w czyich dłoniach jest twoje życie. Możesz powiedzieć: wiem komu zawierzyłem i nie zawiodę się. I wszyscy powiedzą: Amen, bo widzą, że ty na sobie nie polegasz, tylko na Panu. A dzisiaj gdzie się obrócisz, to kłamstwo, gdzie się obrócisz, to fałsz, gdzie się obrócisz to złe nastawienia, gdzie się obrócisz to ludzie demonstrują swoje egoistyczne życie, gdzie się obrócisz tam mało widać Chrystusa, coraz mniej. A przecież On ma być uwielbiony w nas i pośród nas. To o Niego tu chodzi, żeby Jego było widać, po to Duch Święty przyszedł na ziemię, a pośród ludzi wierzących coraz mniej widać Jezusa, a coraz więcej „ego”, „ego”, „ego”, „ja”, „dla mnie”, „dla mnie”, dlaczego nie ma „dla mnie”? A jeśli ja umarłem, co ma być dla mnie? Czego jeszcze chcę? Paweł mówi: O mnie nawet mówić nie warto. Jakie to jest ważne, w końcu pojąć, zrozumieć, że chrześcijaństwo, to nie jest tylko wybór, to jest poddanie się i to w te najpiękniejsze dłonie, Boga dłonie, aby On budował nas według tego jednego wzoru. Wiecie, nie ma nic wspanialszego niż chrześcijaństwo, ponieważ to jest miejsce, gdzie Bóg pracuje, kształtując człowieka na wieczność. Dlatego przejrzyj, zobacz, usłysz, nikt nie będzie przygotowany, jeśli nie będzie miłował prawdy, to znaczy Chrystusa, ponad wszystko. Pan Jezus powiedział: Zachowam cię w godzinie próby dlatego, że ty zachowałeś Moje słowa i nie wyparłeś się Mego imienia. To jest właśnie godzina próby, którą my dzisiaj przeżywamy, stąd widzisz, że coraz mniej ludzi wie po co są chrześcijanami. List do Kolosan 2 rozdział: "Chcę bowiem, abyście wiedzieli jak wielki bój toczę za was i za tych, którzy są w Laodycei i za tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączen w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania. A to mówię, aby was nikt nie zwodził rzekomo słusznymi wywodami, bo chociaż ciałem jestem nieobecny, to jednak duchem jestem z wami i raduję się widząc, że jest u was ład i że wiara wasza w Chrystusa jest utwierdzona. Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa Pana, tak w nim chodźcie. Wkorzenieni weń i zbudowani na nim i utwierdzeni w wierze, jak was nauczono, składając nieustannie dziękczynienie. Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości macie pełnię w nim. On jest głową wszelkiej nadziemskiej władzy i zwierzchności". Bardzo ważna sprawa, połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia. Połączeni w miłości, mówiliśmy już o miłości, jak wygląda miłość Boża i ona się różni od tej emocjonalnej, ludzkiej miłości. Nic nie ma wspólnego, kiedy patrzę na życie Jezusa, widzę miłość, ale nie taką jak myślą ludzie. Ta miłość była posłuszna Ojcu bezwzględnie. Dlatego też miłość powiedziała o posłuszeństwie naszym, Jemu. To jest miłość, jeśli posłuszni jesteśmy Panu. Jeśli masz taką miłość, to masz miłość Boga w sobie. I w tej miłości mamy zmierzać do jednego celu, poznania Pana Jezusa Chrystusa. To znaczy, że mamy sobie nawzajem pomagać patrzeć tylko na Jezusa, nie na filozofie ludzkie, nie na emocje ludzkie, nie na skarby ludzkie, nie na ziemskie pomysły, ale na Jezusa i wtedy wszystko to, co mamy ma służyć Jezusowi dla Jego chwały. Jeśli mamy inne myślenie, jesteśmy zwiedzeni. To co mamy ma służyć Jezusowi, tylko Jezusowi. I będę korzystał z tego, jak szafarz, który korzysta dla Jego chwały, aby On mógł powiedzieć jak gospodarz: Czyniłeś to tak jak chciałem, wejdź do radości Pana swego. Jeśli jest inne myślenie, jest to zwiedzione myślenie, a człowiek jest oszukany przez diabła. To jest filozofia tego świata, że można żyć jak świat i być chrześcijaninem, że można myśleć jak świat i być chrześcijaninem. Boże Słowo tak nie mówi. A więc każdy z nas powinien tak kochać Pana, żebyśmy jednomyślnie skierowywali nasze serca, pragnienia ku temu, aby poznać Go i doświadczyć, jaki jest Jezus, żeby czytać o Jezusie, poznawać Go i też poprzez objawienie Jezusa w nas móc mówić o tym, co jest prawdziwe, co wieczne, co nieprzemijające, żeby człowiek na ziemi nie zbłądził, nie zgubił się, ale cokolwiek czynimy w słowie, w myśleniu, czy w działaniu ma być czynione dla Jego chwały, wtedy to jest On. Jeśli to jest cokolwiek dla naszej chwały, Pan nie będzie miał w tym upodobania, a dla Jego chwały to znaczy w Jego sposób, zgodnie z Jego zamysłem, z Jego wolą, z Jego pragnieniem. Wtedy On będzie mógł powiedzieć: to należy do Mnie. Dlatego, że Go nie znamy pozwalamy sobie na różne pomysły i z tego nic dobrego wyjść nie może. A więc mamy zmierzać razem, wspólnie razem. Czy my tworzymy jedność w poznawaniu Pana? Czy masz ten jeden cel - poznawać Pana? Czy mamy razem ten jeden cel, aby Go poznawać? Czy my jesteśmy złączeni tym samym celem - poznawać Pana? Czy możemy powiedzieć, tak jestem złączony z tobą, a ja z tobą, a ja z tobą, mamy jeden cel - poznawać Go należąc do Niego z całego swego serca. Mam jeden cel w swoim życiu, aby pełnia Boga poprzez Chrystusa mogła mieszkać we mnie. Czego dotknę, dla Jego chwały dotknę, tak się zachowuje nawracający się człowiek pełen miłości, on nie chce mieć udziału w zwiedzeniu tego świata, w kłamstwach tego świata, w obłudzie tego świata, jest zupełnie innym człowiekiem, ma wspaniałą pierwszą miłość, która ceni sobie Chrystusa ponad wszystko. Ale potem dojrzały chrześcijanin zapomina o tym i zaczyna się gmatwać w sprawy tego świata i zaczyna postępować jak ten świat, a ten świat znajduje w nim przyjaźń, wspólne kłamstwa, w wspólnych kradzieżach, we wspólnej obłudzie. A to już nie jest Chrystus. A więc to jedno, to musimy mieć ustalone, że nie na zasadzie naszego cielesnego myślenia, tylko na zasadzie Jezusa Chrystusa idziemy razem, wykupieni krwią Baranka, aby już nie żyć dla siebie, ale dla Pana. Inaczej nigdy nie będziemy mogli sobie zaufać. Gdziekolwiek widać, że ja czy ty żyjemy dla „ego”, tam podważamy ufność. A jeśli jedna cząstka nie może ufać drugiej, czy to jest Kościół? Wiara łączy się ze słowem „ufność”. Mamy być wszyscy ufający Panu. Czy On ma za małą rękę, żeby uczynić to, co chce? Czy Jego umysł jest za mały, żeby zrobić to, co chce? On co zamierza, to uczyni przecież nic i nikt nie może Mu się przeciwstawić, przecież wiemy o tym, że On jest Wszechmogący. A więc jeśli Wszechmogący Bóg jest zainteresowanym moim zbawieniem, czyż ja nie powinienem Mu ulec i poddać się i przestać szaleńczo szukać zaspokojenia w tym świecie? I szaleńczo szukać zaspokojenia w sercu swoim rzeczami tego świata? Czyż On nie jest wystarczająco doskonały, żeby zostawić wszystko, aby poznawać Pana? I dotykać tego świata jakobym go nie dotykał, używać go jakobym nie używał, mając w sercu tylko jedno, aby to nie zepchnęło mnie z drogi, którą On dał mi w Chrystusie Jezusie, powrotu do Siebie. Czy nie rozumiecie, że głupotą jest to, kiedy człowiek zaczyna gmatwać swoje życie sprawami tego świata, kiedy droga jest święta i doskonała i prowadzi do świętego Boga Ojca? Czy nie rozumiecie, że to jest diabeł, który was zwiódł? Kiedy serce zaspokaja się w tym świecie? I ktoś może powiedzieć, że to jest połączone. Ten człowiek nie zna Chrystusa w ogóle, jeśli w Chrystusie jest pełnia boskości, to jak sobie wyobrażasz pełnię boskości? Kiedy patrzę na Chrystusa, widzę pełnię boskości. Widziałeś Mnie, widziałeś Ojca, Filipie. Jeśli widzę życie Jezusa, widzę życie Boga. Czy ono łączy się ze światem? Dlaczego więc wierzący człowiek pozwala sobie na to, jeśli Jezus się nie łączy? Jeśli Jezus przechodzi przez Swoją ziemską pielgrzymkę nieskażony przez ten świat i mówi: Władca tego świata nic nie ma we Mnie? A czy może władca tego świata ma w tobie coś? Czy we mnie coś? Zamiast Chrystus, to coś z diabła. Jakże często, jeśli przejdziemy do wykonywania czegokolwiek ujawni się to wszystko. Ujawni się stan serca, ujawnią się pomysły na każde jakieś ziemskie doświadczenia. Ujawnić się to musi, kiedy przechodzimy do działania, ujawniają się instynkty. Wtedy możemy zobaczyć, czy my myślimy o Panu, kiedy to robimy? Czy znamy Pana? W Nim są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania. Jeśli chcę być mądry, gdzie mam się zanurzać? W Chrystusa. Jeśli mam znać dobrze drogę, gdzie mam się zanurzać? W Chrystusa. Zobaczcie, jaki jest cenny Chrystus. Wiecie, to nie jest tylko cenność biblijna, to jest cenność mojego i twojego życia, kiedy wracamy do wieczności z Bogiem, Chrystus, ta nadzieja chwały Bożej w nas. Dzisiaj człowiek traci Chrystusa sprzed oczu i idzie dalej, przestaje widzieć Chrystusa, przestaje widzieć świętego Boga w Chrystusie, w Synu Jego i idzie dalej spokojnie. Jakaż tragedia, jakie zwiedzenie. Człowiek idzie spokojnie, chociaż nie widzi już Jezusa i nie widzi kogo ma naśladować, a więc zaczyna sobie znajdywać ludzi, których zaczyna naśladować. Może szefa w firmie? Może jakiegoś fajnego kolegę? Może fajną koleżankę? Zaczyna sobie znajdywać kogoś do naśladowania, bo traci Jezusa sprzed oczu, a człowiek zawsze musi kogoś naśladować, albo w modzie albo w mowie, musi. A tutaj ma być Jezus. Jak człowiek traci Jezusa sprzed oczu, kogo będzie naśladował? Znajdzie się ktoś. Jak dobrze, kiedy masz się kogo radzić, przychodzisz do Pana, radzisz się i Pan odpowiada ci. Nie ma nikogo takiego jak On, nikogo takiego jak On, kto by tak pokochał nas ludzi i gotów był umrzeć za moje i twoje grzechy, żeby nas zbawić, wyrwać z ciemnicy diabła. A my tak sobie pozwalamy, bo letniejemy, bo odbiera nam diabeł gorącość poznania Pana przez rzeczy tego świata, przez pożądanie, przez ułudę, przez to odwracanie się od prawdy do zakłamania. Przygotowuje drogę dla antychrysta, żeby ludzie, którzy poznali Pana nie należeli już do Jezusa, żeby ich serca były otwarte dla diabła. I to się dzieje na twoich oczach, na moich dzisiaj. Dlatego tak łatwo jest ludziom wierzącym żyć bez Chrystusa dzisiaj już, mieć swoje prywatne cele, swoje prywatne pragnienia, bo ludzie tracą już poznanie Pana. Coraz mniej ludzi jest wdzięcznymi Bogu za to, że dał Chrystusa, że dał zbawienie, dał wyzwolenie. Wiecie, co tu komuś mówić, uratuj się z tego świata, skoro ten chrześcijanin żyje w świecie. Wiecie, jakie jest ważne uratować się, uratować się, to jest tak ważne. Wiecie, o co modlił się Paweł? On się nie modlił o to, żebyś miał fajną chałupę czy fajny samochód, czy fajne rzeczy, on się modlił o to, żebyś poznał Pana, żeby Bóg ci otworzył oczy serca i żeby On przez to objawienie, przez otwarcie twojego serca mieszkał w twoim sercu. O to modlił się Paweł. On wiedział, co jest najważniejsze dla człowieka, żeby człowiek nie chybił celu, żeby Chrystus mieszkał w sercach naszych przez wiarę. Zobaczcie, jaka wolność, kiedy jesteś uwolniony od tej mamony, uwolniony od tego, co przemija, możesz żyć dla Boga, możesz użyć tego wszystkiego dla Jego chwały, żeby On był uwielbiony, żeby ludzie powiedzieli to, co ten człowiek zrobił, to było dla chwały Jezusa. O Pawle możemy powiedzieć, wszystko co robił, robił dla chwały swojego Pana. Czy mówił czy jadł, czy pił robił to dla chwały Jezusa i wszędzie on tą chwałę ujawniał i nie żył dla samego siebie, ale dla Pana i powiedział: Naśladujcie mnie, kiedy chcecie się uratować, nie żyjcie dla siebie, ale żyjcie dla Pana. To jest podstawa. Poznawanie Pana daje otuchę. Paweł powiedział, kiedy zobaczył Jezusa: w śmieć rzucam wszystko, zobaczyłem coś, co jest najcenniejsze. Dla ilu ludzi dzisiaj ten Chrystus jest taki najcenniejszy, ilu ludziom On daje siłę powiedzieć „nie” światu, „nie” diabłu, „nie” kombinacjom, „nie” przekleństwom, „nie” złorzeczeniom, „nie” kłamstwom, „nie” złodziejstwom, ale „tak” prawdzie, „tak” miłości, „tak” łasce i przebaczeniu. Tą siłę daje Pan, Pan daje siłę Swojemu ludowi, a kiedy lud się odwraca od Boga, Bóg odbiera Swoją siłę i ludzie błądzą po manowcach tego świata, już nie zdając sobie sprawy, że Bóg już nie jest z nimi. Giną idąc coraz dalej od Boga, giną, ale ktoś na nich czeka tam, gdzie oni odchodzą, diabeł, żeby ich napełnić swoim duchem. Jakże ważne jest właśnie w dzisiejszych czasach, kiedy to wszystko widzimy, na naszych oczach się to dzieje. Widzicie to przecież, jaka letniość, jakie odwracanie się, jakie zapominanie o Panu, jakie życie bez Pana, jakie życie po swojemu i to ludzie z Biblią, ludzie wierzący różne rzeczy robią. A Pan powiedział, kiedy chodził po ziemi, że tak będzie. Paweł apostoł powiedział, co będzie, jak to będzie wyglądać, ale również jest napisane, że będą ludzie, którzy będą mieli świadomość Boga, że Bóg zachowa Sobie lud. Czy jesteś zainteresowany tym, aby być zachowanym dla Boga? Jest to coś bardzo ważnego. List do Rzymian, 1 rozdział. Z tym, co mówię zrobicie, co zechcecie, ja wiem, co mam z tym zrobić sam. Pan Jezus mówił, siał słowo ale każdy człowiek podjął własną decyzję. Nie ma uzależnienia, każdy za siebie zda sprawę przed Bogiem. 19 i 20 wiersz 1 rozdziału Listu do Rzymian: "Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił, bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem tak i że nic nie mają na swoją obronę". Wszyscy ludzie w świecie, wszyscy ludzie, nie mogą się bronić, gdyż całe dzieło Boga Stworzyciela, ujawnione jest człowiekowi. Kiedy tylko spojrzy w lustro, w cokolwiek, czy w lustro wody, czy w lustro na ścianie, może zobaczyć siebie jako stworzenie Boga. I żaden człowiek nie będzie mógł się bronić, że nie miał pojęcia, nie wiedział, wszystkim Bóg się daje poznać jako Stworzyciel, jako Stwórca, który nas ukształtował i który będzie żądał od nas odpowiedzialności. Nic nie ma człowiek na swoją obronę, bo widzisz to niebo, widzisz słońce, widzisz księżyc, widzisz morze, widzisz drzewa, widzisz ptaki, widzisz ten Boży porządek, Boże stworzenie, to wszystko Bóg uczynił, nic samo z siebie nie zaistniało, wszystko to Jego ręce ukształtowały i ciebie i mnie też. Chcesz poznać swojego Stwórcę? Czy jesteś zainteresowany tym bardziej niż poznawaniem dzieła tych stworzonych istot? Czy interesuje cię bardziej poznawanie Stwórcy? Czy dzieła ludzi, którzy weszli gdzieś w grzech? Czym jesteś bardziej zainteresowany? Bóg mówi: Ja cię stworzyłem, ukształtowałem ciebie z prochu ziemi, tchnąłem w ciebie dech życia, czy chcesz Mnie dzisiaj poznawać? Czy jestem dla ciebie najważniejszy i wszystko inne zostawisz, by poznać Mnie, by być tym, który Mnie zna? Czy jesteś zainteresowany, czy zainteresowana, poznaniem Tego, który stworzył cię i jaki On jest? Czy chcesz do Niego należeć? Czy gotów jesteś oddać resztę swego życia, by Go poznawać? Czy On jest wartościowszy od tego, co przemija? To musi być odpowiedź. Czy cieszy mnie to, że mogę poznawać mojego Stwórcę bardziej od wszystkiego innego? Jezus powiedział, że to jest życie wieczne, aby poznawali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. To jest życie wieczne. Ilu ludzi jest tak zainteresowanych tym, aby Go poznawać? Ilu ludzi marnotrawi swoje cenne życie, za które Jezus zapłacił najwyższą cenę, bo On umarł za grzechy całego świata po to, żeby chodzić własnymi drogami zamiast poznawać swojego Stwórcę? I tu nie chodzi o to, żeby chodzić i podziwiać drzewka, ptaszki i mówić: O, Boże, jak ja Cię podziwiam! Chodzi o to, żeby ulec temu Bogu, który ciebie stworzył i żeby zacząć słuchać Jego Syna jako wyroczni dla swego życia. Bo Ten, który nas stworzył jest Wszechmogący, On może cię zbawić albo zatracić. Jakie ważne jest wierzyć. Czy nie przerasta cię ogrom tego wszelkiego stworzenia? Czy kiedy patrzysz nocą w te niebo, nie widzisz mnóstwa gwiazd, które On uczynił dla własnej chwały? On jest Wszechmogący, On mógłby jeszcze więcej, większe i większe uczynić. Ale dla nas to i tak jest taki ogrom przerastający nasz sposób nawet liczenia. Jak wielkim jest Ten, który to uczynił, czy można z Nim bawić się w kotka i myszkę? Czy nie lepiej ulec Jemu? Jego wielkość, Jego majestat, Jego stworzenie samo mówi o Jego wielkości i człowiek nie ma nic na swoją obronę, Boże, ja nie wiedziałem o co chodzi. Stworzył cię, stworzył mnie, stworzył nas, ale stworzył nas dla własnej chwały, a myśmy się odwrócili od Niego. Dał Swego Syna, by nas przywrócić do własnej chwały. A dzisiaj dla wielu ludzi to mniej znaczy niż posiadanie jakiejś rzeczy, która przyozdobia. Niewidzialna Jego istota, to jest wiekuista Jego moc i bóstwo mogą być oglądane od stworzenia w dziełach. Zobaczcie, jakie to jest ważne, mogę Go poznawać, patrząc na Jego wielkość. Czy mając do czynienia z tak potężnym Stwórcą mogę lekceważyć Jego słowa? Czy mogę mówić: A ja nie wiem, czy jest Bóg? Czy człowiek musi grać takiego głupca, wiedząc, że chodzi po tej ziemi, która kręci się w kosmosie, a mimo to człowiek z niej nie spada? Co masz takiego metalowego w sobie, że cię przyciąga ta ziemia? Jesteśmy biologicznym materiałem, a mimo wszystko ona nas przyciąga. Jak to możesz wytłumaczyć? No, jasne, powiesz: przyciąganie ziemskie. Znasz nazwę, ale powiedz coś więcej. Te całe oceany, morze, to wszystko, jak to się trzyma? Wszystko to On uczynił, cały ten porządek, tego wszystkiego On stworzył. To wszystko uczyniła Jego ręka przez Jezusa i dla Jezusa wszystko zaistniało. Czy jesteś zainteresowany poznawaniem Jego i Jego Syna Jezusa Chrystusa bardziej od wszystkiego? Czy pojąłeś i zrozumiałeś chodząc po tej ziemi, co jest dla ciebie najważniejsze, człowieku? A wiedząc to trzymasz się tego każdego dnia dziękując Mu za to, że pozwala ci widzieć. Niektórzy ludzie są ślepi, nigdy tego nie widzieli, ale mogą wyczuć swoimi dłońmi, mogą smakować to, co stworzył. Powiem wam, niech serce twoje podniesie się do Pana, bo On jest godzien, żeby Jego uczcić w sercu swoim, nie tylko ustami, ale sercem  swoim uczcić Go, uwielbić Go za Jego potęgę i majestat, że tak Wszechmogący Bóg zlitował się nad nami i dał nam Swojego Syna. My nie możemy podeptać po krwi Jezusa i spokojnie żyć jako chrześcijanie, bo wtedy zginiemy na pewno. Bo Słowo Boże mówi: Nie ma już ratunku dla tych, którzy podeptali po krwi Jezusa, podeptali po ofierze Bożego Syna, który wysłany został na pomoc nam ludziom, żebyśmy nie zginęli wraz z tym całym kosmosem, bo on będzie zwinięty jak stara szata. Bóg ma moc stworzyć jak i zniszczyć to wszystko. On ma moc uczynić wszystko, co zechce. Człowiek może sobie pomyśleć: po co? szkoda. On rzekł i stało się, rozumiemy to? On rzekł i stało się. Z kim więc mamy do czynienia, my ludzie? Z kim mamy do czynienia? Z kim mamy do czynienia, my ludzie dzisiaj? Kto to jest Bóg? Czy znasz Jego Syna? Czy wiesz, kim On jest i co On znaczy dla ciebie jako człowieka? Czy nosisz to w sercu i oddajesz Bogu za to chwałę? Czy przeminęło to już z wiatrem wspomnień? Czy to jest nadal aktualne? Czy diabeł już cię okradł? I stoi dom, ale czy nie jest już pusty? Wszystko, co cenne wyniesione czy jeszcze coś zostało? Pan mówi: Jeśli coś zostało, to staraj się o to, żeby Pan mógł to z powrotem uruchomić i napełnić cię chwałą, która przerasta wszelki umysł, chwałą Jezusa, Bożego Syna. To jest tak ważne dla każdego z nas. Dzieje Apostolskie, 14 rozdział od 15 do 17 wiersza: "I wołając: Ludzie co robicie i my jesteśmy tylko ludźmi, takimi jak i wy, zwiastujemy wam dobrą nowinę, abyście się odwrócili od tych marnych rzeczy do Boga żywego, który stworzył niebo i ziemię i morze i wszystko, co w nich jest. Za czasów minionych pokoleń pozwalał On wszystkim poganom chodzić własnymi drogami, jednakże nie omieszkał dawać o sobie świadectwa przez dobrodziejstwa dając wam z nieba deszcz i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i radością serca wasze". Widzicie, jak się Bóg dawał poznawać. Przez to mogli się cieszyć: jaki urodzaj mamy, wszystkiego w bród mamy, jedzenia, picia,wszystkiego pełno. Bóg dawał się poznawać też przez takie doświadczenia. Ale czy Mu dziękowali? Czy dziękowali Mu za to? Bóg zgodził się na to, ci ludzie chodzili własnymi drogami i dawał im to. Ale przeczytajmy 17 rozdział Dziejów Apostolskich od 24 wiersza: "Bóg, który stworzył świat i wszystko co na nim, ten będąc Panem nieba i ziemi nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych ani też nie służy mu się rękami ludzkimi jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie i wszystko. Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, żeby szukały Boga czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas. Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się. Jesteśmy jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli, z jego bowiem rodu jesteśmy. Będąc więc z rodu Bożego nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia wytworu sztuki ludzkiego umysłu. Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych". Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, ale one  minęły i każdy człowiek ma możliwość pojęcia, zrozumienia do kogo ma należeć, czyją własnością masz być dzisiaj, kto cię stworzył i dla kogo zostałeś stworzony. Przez Niego i dla Niego, to jest podstawa, a po to Bóg się ujawnia poprzez te dzieła, żeby Go ludzie szukali. Boże, kto stworzył to drzewo? Boże, kto stworzył to? I człowiek może doświadczać: Ty stworzyłeś to wszystko. Wiecie, ludzie drżeli, nawet poganie drżeli, kiedy słyszeli, że ktoś wierzy w Boga, który stworzył niebo i ziemie, i morza, i wszystko i zaczynali się Go bać. On musi być potężny skoro tak potężne dzieła uczynił. A dzisiejszy wierzący człowiek, wiecie, przestał się bać Boga, chociaż wie o tym, kto to stworzył, ma Biblię, która wyraźnie mówi kto uczynił niebo i ziemię, rzeczy widzialne i niewidzialne. Człowiek traktuje Boga jakby Go nie było, jakby nie znał każdej myśli mojej, twojej, każdego słowa naszego, czynu, jakby przed nim można było cokolwiek ukryć. A więc poznawać Go, doznawać, jaki On jest, by kruszały serca, by w nas była moc Pana ku życiu, aby pełnia Boga mogła być w tobie i we mnie, abyśmy mogli żyć i dotrzeć do wieczności. Jakie to jest ważne dla nas. Czy jest coś ważniejszego, bracie, siostro? Czy mamy ważniejsze sprawy ponad te tu na ziemi? Czy coś jest ważniejszego ponad to, żeby dotrzeć do celu? Może znajomość z kimś jest ważniejsza od tego, żeby dotrzeć do celu? Moje pragnienia może są ważniejsze od tego, żeby dotrzeć do celu? Czy jest coś ważniejsze? Czy cel jest ważniejszy, który wyznaczył nam Bóg, zbawienie naszej duszy, wieczność z Nim. Ten, który stworzył niebo i ziemię poznawać Go. Teraz chcę wam przeczytać pewną cenną wiadomość, też z 1 Listu do Koryntian, 2 rozdział od 9 wiersza: "Głosimy tedy jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha, gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże. Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek prócz ducha ludzkiego, który w nim jest. Tak samo kim jest Bóg nikt nie poznał, tylko Duch Boży. A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza duch przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi, bo któż poznał myśl Pana? Któż może go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej". Z Listu do Koryntian czytałem, że w Chrystusie są wszystkie skarby mądrości i poznania. Czy już to widziałeś? Czy już patrzyłeś na te skarby? Czy już twoje oczy to oglądały dzięki Duchowi Świętemu, co jest w Jezusie? Czy rozkoszą to napełniało już twoje serce, patrzenie na te skarby? Czy po to przyszedł właśnie Duch, żeby Go uwielbić? Tak, abyś mógł zobaczyć to czego nikt inny nie zobaczy z ludzi, którzy żyją w świecie, jeśli się nie nawrócą i nie będą należeć do Niego z całego serca, z całej myśli, duszy i siły. Człowiek zmysłowy nie poznaje tego, duchowy zaś je rozpoznaje i zanurza się z całą ufnością w tej przebaczającej krwi Chrystusa, w tym zmartwychwstałym życiu i poznaje, poznaje coraz bardziej Pana, skarby coraz więcej i więcej w Chrystusie z tej doskonałości, tej pełni Boga w Chrystusie. To jest takie miejsce najlepszego spotkania każdego z nas, kiedy tam jesteśmy razem, wtedy jesteśmy jedno, wtedy On jest wystarczający, żeby zająć nasz umysł, nasze pragnienia, nasze dążenia, wszystko. Rozumiecie, wtedy On zajmuje cały teren, wtedy można powiedzieć, że patrzysz w dobre miejsce. Kiedy On staje się wszystkim we wszystkim, wtedy ty kosztujesz z tego, czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, co do serca ludzkiego nigdy nie wstąpiło, a co objawia Duch tym, którzy Pana miłują. Zobacz, jakie to jest cenne, jakie ważne, czy warto z tym Bogiem być? Czy warto należeć do tego Boga? Czy warto? Powiem, że człowiek, który nie widzi, nie patrzy, nie jest tej myśli, nie należy do tej myśli, człowiek po prostu myśli sobie, że chrześcijaństwo to jest jakaś taka religia, takie czytanie Biblii, śpiewanie, modlenie się, taki rytuał. Ale naprawdę to jest życie, nowe życie, najpiękniejsze życie, nie ma piękniejszego, to już jest przedsmak nieba tu na ziemi. Człowiek złączony ze swoim Stwórcą w Synu Jego Jezusie Chrystusie więzami wzajemnej miłości. Bóg tak umiłował i to dziecko tak umiłowało Boga. Złączeni w Chrystusie. Jan pisze: społeczność mają z Bogiem, a krew Syna Bożego oczyszcza ich od wszelkiego grzechu. Mogą patrzeć na Jezusa i widzieć tego Boga, mogą podziwiać Boga, mogą patrzeć. Wiecie, czytasz nawet Stary Testament i zaczyna On ci się ujawniać, Ten Bóg, zaczyna ci się okazywać, jaki jest i zaczynasz doznawać, tego właśnie potrzeba. Kiedy czytasz Nowy Testament znowuż widzisz Boga ujawniającego się i znowuż widzisz - tego mi potrzeba, to jest mój pokarm, to mnie posila, to mnie wzmacnia, to mi dodaje otuchy, żeby iść dalej. Chrystus uwielbiony, wywyższony Boży Syn. 1 Księga Kronik, 29 rozdział  od 10 wiersza, zobaczcie na tego Dawida, zobaczcie co on przeżył w tym momencie, zobaczcie, jakie jest jego serce, jaki jest poruszony jego duch, ten który tyle pieśni Bogu śpiewał, bo Duch go napełniał pieśniami. "Potem błogosławił Dawid Pana przed całym zgromadzeniem mówiąc: Błogosławionyś Ty, Panie, Boże Izraela Ojca naszego od wieków aż na wieki. Twoją Panie jest wielkość i moc i majestat i sława, i chwała, gdyż wszystko, co jest na niebie i na ziemi do ciebie należy, twoim Panie jest królestwo i Ty jesteś wyniesiony jako głowa nad wszystko. Od ciebie pochodzi bogactwo i chwała, Ty władasz nad wszystkim, w twojej ręce jest siła i moc, w twojej ręce jest to, aby uczynić kogoś wielkim i mocnym. Więc teraz Boże nasz, składamy ci dzięki i wielbimy chwalebne imię twoje, lecz czymże ja jestem i czymże jest mój lud, że możemy ochotnie składać tobie dary? Wszak od ciebie pochodzi to wszystko i daliśmy tylko to, co z twojej ręki mamy, gdyż pielgrzymami jesteśmy przed tobą i przychodniami jak wszyscy ojcowie nasi, jak cień są dni nasze na ziemi beznadziejne. Panie, Boże nasz, całe to bogactwo, które przygotowaliśmy, aby zbudować przybytek dla świętego imienia twego z twojej ręki pochodzi i twoim jest to wszystko. Wiem też, o Boże mój, że Ty badasz serce i masz upodobanie w prawości, to też szczerym sercem złożyłem w darze to wszystko, teraz zaś widzę, że twój lud, który tutaj się znajduje z radością i ochotnie tobie składa dary. Panie, Boże ojców naszych, Abrahama, Izaaka i Izraela zachowaj to po wszystkie czasy jako wyraz myśli i uczuć ludu twego i umocnij serce w przywiązaniu do ciebie synowi mojemu Salomonowi, daj serce niezłomne do przestrzegania twoich przykazań, twoich rad i twoich ustaw i do wykonywania wszystkiego, co niezbędne, aby zbudował dom, dla którego ja to przygotowałem". Ten człowiek zdaje sobie sprawę z potęgi Boga i zdaje sobie sprawę, że Pańska jest ziemia i wszystko, co ją napełnia. Jak pięknie ten człowiek był wprowadzony w poznanie Boga, nie miał pychy - o popatrz, Boże, ile ja ci daję. Pan Jezus dlatego powiedział, że ta uboga wdowa więcej dała niż ci bogacze, bo dała ufając Bogu, należąc do Boga całym swoim sercem. Zobaczcie, jakie to jest cenne, ten człowiek śpiewał Bogu pieśni. Wiecie, gdybyście dzisiaj pochodzili z Dawidem i posłuchali, jak Duch Święty w nim pracował, to on chodził i poznając Boga ta pieśń za pieśnią układała się w jego wnętrzu, jego duchu, a później pojawiała się, kiedy śpiewał była zapisywana i do dzisiaj możemy ją mieć tutaj zapisaną w Biblii i czytać o tym człowieku, który był według serca Bożego. A kimże był ten człowiek, nim został powołany? Nawet ojciec jego i bracia zapomnieli, a Bóg nie. I Bóg go sobie wziął. Chwała Bogu za Jego łaskę, naprawdę to jest coś dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, poznawać Boga, doznawać jeszcze bardziej i bardziej Jego. Wiecie, że ten Dawid otrzymał wejrzenie w przyszłe pokolenia, Bóg mu objawił, że urodzi się z rodu jego Ten, któremu Bóg da władzę, królestwo nieprzemijające, wieczne. Wiecie, jakie to jest cenne i Dawid był poruszony w sercu: Boże, Ty mi dałeś wejrzeć w przyszłe pokolenia, objawiłeś mi to, czego moje oko nie jest w stanie zobaczyć. I on zobaczył Chrystusa, prawdziwe, Boże upodobanie, Tego, w którym Bóg znajdzie pełne Swoje upodobanie i w którym może pełnia tego Boga mieszkać, a przez Niego tą pełnię możesz mieć ty i ja. Czy warto? Pomyśl, ja nie bazuję na ciele, a nich Bóg pomoże każdemu z nas ocenić co warto, co jest cenniejsze, czy jeśli dojdę do kresu moich dni i będę czynił to, w czym Bóg ma upodobanie, czy jeśli sobie pozwolę na własne życie? Co jest cenniejsze, bracia i siostry, czy Kościół, który ma Bożą miłość w sercu swoim, Boże pragnienia, Boże dążenia, który buduje się na dom dla Boga nawzajem, w jedności tego Ducha? Czy zlepki ludzkie z egoistycznymi samowolnymi postanowieniami? Kto ma upodobanie? Jezus przyszedł zgromadzić, uratować, dla każdego człowieka otwiera Swoje ręce i mówi: Przyjdź, wracaj, dam ci wszystko, co potrzebne. I wielu się nawróciło, ale dzisiaj gdzie są? Dlaczego tam są? Zapomnieli o pierwszej miłości, tak pisze Piotr w 2 Liście, zapomnieli, że zostali uratowani z wszystkich swoich przedtem popełnionych grzechów i z powrotem zanurzają się w świat. Zapomnieli, jaka to straszna rzecz zapomnieć, że Bóg mnie uwolnił z wszystkich moich grzechów, straszna rzecz zapomnieć a dobra pamiętać. Pamiętam, Boże, żeś mnie uwolnił z wszystkich moich grzechów. Boże, każdego dnia pamiętam, żeś mi przebaczył wszystkie moje grzechy. Zawdzięczam to Tobie, że więcej nigdy nikt nie będzie mógł wspomnieć tego, gdyż Ty wymazałeś je, usunąłeś je sprzed Swego oblicza, a Ty jesteś najważniejszy już. Jaka cenność, jaka wspaniałość. Wiecie, naprawdę to jest coś pięknego poznawać Pana, poznawać Go, doznawać Jego wspaniałości, kosztować i doznawać tego, co miłe też było Piotrowi, czy Pawłowi, czy Janowi, oni zawsze mówili: Boże, ten lud potrzebuje Ciebie. Boże, im się wydaje, że oni już wiedzą, a oni nadal gmatwają się w rzeczach tego świata. Boże, ten lud potrzebuje Ciebie, bo oni są jak takie dzieci, po prostu głupie dzieci, które bawią się na rynku i mówią: Tak, słyszeliśmy głos Pana, ale dalej zostają na rynku i bawią się. Potrzebny jest Pan, aby wydobyć. Jak potrzebne jest, żeby lud Boży cieszył się, radował się w swoim Panu i zwyciężał. Zobaczcie, że Pan Jezus w Swoim kazaniu na górze powiedział o dwóch drogach, o szerokiej, na której wielu idzie i o wąskiej, po której idzie niewielu. I powiedział o wąskiej i szerokiej bramie, szeroką idzie cały świat i wszyscy, którzy miłują rzeczy tego świata, a po tej wąskiej idą ci, którzy należą do Pana, którzy miłują Pana ponad wszystko. Jak oni weszli na tą wąską drogę? Jezus mówi: Oni szukali, oni szukali aż znaleźli drzwi, oni szukali drzwi. Gdzie znaleźli drzwi? W ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie znaleźli drzwi, aby wejść na wąską drogę, gdzie przestają żyć oni, a zaczyna w nich żyć Chrystus. To jest wąska droga. Oni znaleźli drzwi, oni umarli w Nim. I dlatego Słowo Boże mówi, że Jezus miłuje tych wszystkich, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, wszyscy umarliśmy, aby nie żyć już dla samych siebie, ale dla Niego. Widzicie to? Oni szukali, oni szukali, by być Jego własnością i oni to znaleźli. Słowo Boże mówi, wielu jest powołanych, lecz niewielu wybranych. Wielu wychodzi, lecz niewielu znajduje, dlaczego? Bo nie są zainteresowani, żeby żyć dla Jezusa. Chcą Jezusa mieć dla własnych zachcianek, kiedy są chorzy, wtedy przychodzą do Niego, kiedy mają problem, wtedy przychodzą do Niego. Oni chcą mieć Go jako swoje zabezpieczenie, ale tamci szukają, żeby już nie żyć dla siebie, ale dla Niego i wtedy On im otwiera te wąskie drzwi i wpuszcza ich na tą wąską drogę. Oni patrzą, jak niewielu ludzi idzie tą drogą. Panie, przecież Ty jesteś tak cenny, tak ważny, tak wartościowy, dlaczego tak mało ludzi idzie tą wąską drogą? Dlatego, że większość chce żyć dla siebie, nie dla Mnie, mówi Jezus. Niewielu ludzi chce żyć dla Jezusa, niewielu ludzi rezygnuje ze swojego „ja”, żeby Jezus mógł w nich żyć. Ale ci, którzy do tego doszli są najbardziej szczęśliwymi ludźmi, oni już wracają do Ojca. I co Piotr pisze, co ich czeka tam, kiedy wracają do Ojca? On pisze: tam czekają ich szeroko otwarte drzwi Królestwa Bożego. Piękne, tu trzeba znaleźć tą wąską drogę, wąskie drzwi, a tam już tak jak ramiona Boga otwarte dla wszystkich Bożych dzieci, żeby wszyscy razem mogli, nie w kolejce, wszyscy razem, żeby mogli pójść przed oblicze Ojca. Alleluja! To jest piękne, nie jeden za drugim, wszyscy razem przed oblicze Ojca. I chwała Bogu za to, że On jest taki. Niech Duch Boży rozpala nas, aby poznawać Pana. Nie trać czasu na mrzonki, poznawaj Pana, masz czas módl się, mów: Panie, chcę Cię poznać, zależy mi na tym, szukaj w Biblii, proś Go o to, patrz na wszystko, co się dzieje, oceniaj i patrz czy to jest On. Skwapliwie oceniaj, skwapliwie i Duch Święty nie raz ci powie: to nie jest zgodne z wolą Boga, trzeba z tym zrobić porządek. A ty będziesz gotowy, ponieważ zależy ci na tym, żeby stanąć przed Bogiem i zostać z Nim na wieczność. Życzę ci Bożego błogosławieństwa tylko w tym jednym kierunku, a żeby nic ci się nie powiodło, jeśli miałbyś iść w innym. Amen? Amen.