Słowo pisane

C.H.Mackintosh - Notes on Deuteronomy - Księga Powtórzonego Prawa

                  

 

 

 

 

 

 

KSIĘGA POWTÓRZONEGO PRAWA

 

Rozdział 1-4

 

 

 

                            „Słowo Twe Jahwe trwa na wieki niezmienne jak niebiosa”

                                                                                              PS.119,89

 

 

„W sercu swym przechowuję Twoją mowę, by nie zgrzeszyć przeciwko Tobie” PS.119,11

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                              

 

 

WSTĘP

 

          

         Nie jest możliwym ocenić znaczenie i wagę Słowa Bożego, szczególnie w naszych dniach, kiedy to wiarygodność i autorytet jego bywa podważany przez wszelkiego rodzaju napady, które przybierają różnego rodzaju formy. „Gdy walą się fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy”. PS.10,3. Myśli i podstawy niewiary są nie tylko cechą niektórych ludzi, którzy jak sami mówią o sobie, że w nic nie wierzą, tak jak to było kilkadziesiąt lat temu, ale takie cechy oglądamy u mnóstwa ludzi, którzy są także członkami różnych kościołów. Oni znajdują się obecnie pomiędzy prawdziwymi chrześcijanami. Drukują Biblie, piszą prace doktorskie na temat Biblii, co przez wielu jest odczytywane jako objawienie Boże. I w ten sposób doprowadzają wielu do błędu i wielkie mnóstwo ludzi odchodzi od Boga, chociaż sami nie zdają sobie z tego sprawy. Obecnie widzimy tylko niewielką grupę ludzi, która jest w stanie całkowicie uwierzyć głoszonemu Słowu. Czego jednak w  danym przypadku oczekują nieśmiertelne dusze? Kto za nie odpowiada? Nawet najlepsza, najbardziej przekonująca teoria nie jest w stanie obudzić duszy uśpionej przez grzech. Upadły grzesznik musi stanąć twarzą w twarz przed jasnymi i zrozumiałymi wymaganiami Słowa Bożego. Powinien zastanowić się nad odkrywającą się przed nim Bożą prawdą.

         „Słowo zaś Pana trwa na wieki. Właśnie to Słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę”. 1Pio.1,25.

         Księga Powtórzonego Prawa zawiera głębokie prawdy, które demaskują i ujawniają chwiejność, niejasność głoszonych w naszych czasach nauk. Hebrajski zakonodawca ciągle na nowo przypomina Słowa Jahwe. W tej Księdze zawarty jest nie sam opis różnych obrzędów. Ta Księga zwraca się do narodu z napomnieniem, aby Boży naród zachowywał prawo i ustawy Boże, a także pamiętał o sądzie Bożym. Zupełne posłuszeństwo i podporządkowanie się woli Bożej, która została nam w jasny sposób wyrażona, jest zadaniem nadrzędnym każdego chrześcijanina w każdym czasie. Mojżesz zwraca się do synów Izraela jako ojciec do swoich dzieci i ze wzruszającą pokorą napomina ich:

         „Takie są polecenia, prawa i nakazy, których nauczyć mi polecił wasz Bóg Jahwe… Będziesz się bał swego Boga Jahwe, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa… Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które Ja ci dziś nakazuję…. Przywiążesz je do swojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypiszesz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach (5Mojz.6,1.2.6.8.9.).

         Pomyślność narodu, jak też i pojedynczych ludzi, była całkowicie uzależniona od wykonywania przez nich tego wszystkiego co polecił Bóg. Przestępstwo przeciwko tym przykazaniom prowadziło do gniewu i kary Bożej. Na stronicach tej Księgi uważny czytelnik znajdzie szczegółowy opis, jak też i różnorodne przykłady zastosowania praw, nakazów i zakazów. Autor komentarza do Księgi Powtórzonego Prawa nie ograniczył się tylko do opisu zawartości tego, co prezentuje ta Księga, ale starał się podkreślić myśli, które nasuwały się przez czytających ją. Dlatego też spotykamy tam wielkie prawdy, które są stosowane w chrześcijaństwie, a w szczególności pośród Bożej rodziny, jak też i w Bożym Kościele. Niech więc pobłogosławi  nasz Bóg w Swojej wielkiej życzliwości wszystkim, którzy pragną czynić wszystko na chwałę Jego chwalebnego Imienia. Niech to służy ku pożytkowi odkupionym przez Niego, a także ku odkupieniu tych, którzy poznają Jego w przyszłości.

                                                                                                       A.M.

 

WPROWADZENIE

 

         Treść tej Księgi ma tak samo swój szczególny charakter jak i czterech poprzednich Ksiąg Mojżesza. Sądząc z nazwy tej Księgi, można by oczekiwać, że znajdziemy w niej tylko powtórzenie w skrócie tego, o czym była mowa w czterech poprzednich Księgach. Byłoby to jednak błędną oceną. Nasz Bóg nigdy nie powtarza się ani w Swoim Słowie, ani w Swojej działalności. I tak jest  zawsze. Gdziekolwiek odnotowujemy przejaw działalności naszego Boga, to odkrywamy także Jego obecność w objawieniu świętych prawd, czy to podczas stwarzania całego wszechświata (wielu światów), czy innych niepojętych dzieł. Wszędzie możemy zaobserwować nieskończoną różnorodność, wszędzie króluje Boska pełnia, uwidacznia się obecność szczególnego, gotowego we wszystkich detalach planu Bożych działań. Dlatego też czym wyższy jest poziom naszego życia duchowego, to tym bardziej możemy to wszystko poznawać i oceniać. Tutaj, jak i w każdej podobnej sytuacji, nasze oczy powinny być pomazane maścią naprawiającą wzrok.Obj.3,18. Tylko człowiek nie mający prawdziwego, żywego pojęcia o natchnieniu Bożej Księgi, może pomyśleć, że jest to tylko powtórzenie treści Ksiąg: Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej i Liczb. Czegoś takiego na pewno nie dopuszczono by, nawet w tym, co tworzy umysł ludzki. Tym bardziej było by to nie dopuszczalnym w cudownym objawieniu Boga darowanym nam w Jego świętym Słowie. Cała sprawa jednak dotyczy tego, że w całej natchnionej Księdze Bożej nie znajdziemy zbytecznej frazy, niepotrzebnego słowa. Nie ma też żadnego przekazu, który byłby bez znaczenia, lub też bez możliwości praktycznego zastosowania w życiu.

         Jeżeli nie jesteśmy tego pewni, to oznacza, że nie osiągnęliśmy jeszcze całej pełni i nie zetknęliśmy się z głębią duchowego znaczenia Bożego Słowa. „Wszelkie Pismo od Boga jest natchnione.”2Tymot.3,16.

Drogocenne Boże Słowo. Niech ono zostanie zapieczętowane w wielu sercach. Jest rzeczą niezmiernie ważną, aby chrześcijanie zostali przeniknięci pełnią wiary w pełność, doskonałość i natchnienie Pisma Świętego, gdyż brak wiary w wiarygodność i natchnienie Słowa wnika do Kościoła jak potężna fala. I tak w wielu miejscach słyszymy obecnie ludzi podważających prawdy Pisma Świętego, którzy zdobyli autorytet wśród swoich słuchaczy. Tych, którzy w pełni wierzą w natchnione Pismo Święte nazywają nieukami, upośledzonymi umysłowo niewolnikami. Swój krytyczny stosunek do Księgi objawienia Bożego, który każe im znajdować jak najwięcej niedomówień i różnic, nazywają wyższym wykształceniem, wyższym rozwojem intelektualnym umysłu. Dla wielu ludzi Biblia jest księgą, którą stawia się na równi z innymi wytworami umysłu ludzkiego. A nawet niektórzy ważą się mówić o tym co Bogu wolno, a czego nie wolno napisać lub powiedzieć. Tak postępują współcześni ludzie, osądzając swoim ludzkim sądem samego Boga. Doprowadza to do pełnej ślepoty duchowej i zupełnego pomieszania pojęć owych krytyków jak też i tych, którzy idą za nimi. Jakaż przyszłość oczekuje tych wszystkich, którzy będą musieli stanąć przed sądową stolicą Chrystusa i odpowiedzieć za swój lekceważący stosunek do Słowa Bożego, również za to, że tak wielu ludzi zostało przez nich zwiedzionych i wprowadzonych w błąd. Nie chcemy tutaj poddawać krytyce tych wszystkich ludzi, którzy nazywają siebie niewierzącymi w istnienie Boga, a także sceptyków. Nie chcemy także zastanawiać się nad powodami ludzi wierzących, którzy są tak bardzo chłonni tego, co udowadnia nauka, przez co pada cień niewiary na Bożą Księgę, Którą Bóg darował nam dla naszego pokrzepienia. Wcześniej, czy później zrozumieją swój wielki błąd. Życzymy im tylko, aby to nie było zbyt późno dla nich.

         Chcemy ze szczególną radością zanurzać się w głębię Bożego Słowa, czerpiąc z niego szczególne pocieszenie dla naszej duszy i ciągle na nowo odkrywając w tej nie wyczerpującej się kopalni nową siłę niebiańskiego objawienia. Księga Powtórzonego Prawa zajmuje szczególne miejsce w natchnionej Bożej Księdze. Świadczy o tym ustęp:

         „Tymi słowami przemawiał Mojżesz do całego Izraela za Jordanem na pustyni, w Araba naprzeciw Suf, pomiędzy Paran, Fotel, Laban, Chaserot i Di-Zahab.” 5Mojż1,1.

Izraelici w swej podróży stanęli na wschodnim brzegu Jordanu. Teraz mieli wejść do Ziemi Obiecanej. Ich tułaczka na pustyni dobiegła końca, o czym świadczy trzeci werset:

         „W czterdziestym roku, pierwszego dnia jedenastego  miesiąca powiedział Mojżesz synom Izraela wszystko, co mu Jahwe dla nich zlecił”.5Moj.1,3.

Widzimy tutaj, że nie tylko z Bożą precyzją i dokładnością zostały określone miejsce i czas, ale dowiadujemy się o tym, że objawienie dane Mojżeszowi na równinach Moabskich nie było tylko powtórzeniem tego, o czym była mowa w Księgach Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej i Liczb. Było to coś nowego. Potwierdzeniem tego są następujące słowa:

         „To są słowa przymierza, które nakazał Jahwe zawrzeć Mojżeszowi z synami Izraela w ziemi moabskiej, oprócz przymierza jakie zawarł z nimi na Horebie”.5Moj.28,69.

         Czy zostało zauważone tutaj Słowo mówiące o dwóch przymierzach: o przymierzu zawartym na Horebie i o przymierzu zawartym w ziemi Moab? A więc to drugie przymierze nie było tylko powtórzeniem pierwszego, lecz znacznie różni się od niego. Grecka nazwa Księgi, jako „prawa danego po raz drugi” mogłaby nasunąć nam myśl, że Księga ta jest powtórzeniem poprzedniego. Jednak wcale tak nie jest. Księga ta zajmuje się szczególnym celem. Od początku do końca, Autor stara się nauczyć człowieka posłuszeństwa. Posłuszeństwo to nie jest posłuszeństwem literze prawa, ale posłuszeństwem w duchu miłości i strachu Bożego. Jest to posłuszeństwo oparte na świadomości synowskich stosunków z Bogiem i poczuciem moralnej odpowiedzialności przed Nim. Dlatego Księga Powtórzonego prawa zajmuje szczególne miejsce w Biblii.

Posunięty w latach zakonodawca, umiłowany sługa Boży, żegna się tutaj ze społecznością Bożą. Przygotowuje się do przeprowadzki do dziedzictwa niebiańskiego. Synowie Izraela mają przejść przez Jordan. Cała ta okoliczność tchnie swoim uroczystym i wzruszającym charakterem, ostatnim napomnieniem Mojżesza. Mojżesz poddaje ocenie całe ich dotychczasowe życie na pustyni. Z wzruszającą dokładnością przypomina wydarzenia z poszczególnych etapów przemarszu w ich czterdziestoletniej pielgrzymce. Wypowiedź ta jest niepowtarzalnym pięknem i to zarówno dotyczących wydarzeń, w których przebywali jak i też tajemnic praw Bożych, które miały związek z tymi wydarzeniami. Są one na tyle pouczające dla nas, na ile były pouczające dla Izraela. Niektóre z wypowiedzi przemawiają do nas z taką siłą, jakby były napisane wczoraj. A czyż nie jest takim całe Pismo Święte? Czyż nie przychodzi nam się w każdej sytuacji dziwić, jak bardzo dane słowa pasują i do naszych okoliczności, do naszego duchowego stanu w danej chwili? Słowo Boże zwraca się do nas jako wstępny artykuł, jest ono pełne świeżości, jak gdyby zostało podyktowane przez Boga wczoraj i to wyłącznie dla nas. 

Na świecie nie ma czegoś podobnego Bożemu Słowu. Weźmy dla przykładu wszystkie możliwe utwory napisane przez ludzi w tym samym czasie, w którym była napisana Księga Powtórzonego Prawa. Przypuśćmy, że udało nam się dostać księgę napisaną trzy tysiące lat temu. Co zobaczylibyście w niej? Taki dokument miałby wielką wartość muzealną. Powinien znaleźć się obok mumii egipskich w muzeum. Byłaby to jednak rzecz, która nie miałaby najmniejszego znaczenia dla naszego życia, nie dałoby się zastosować tego w naszym życiu. Dawniej ten dokument miał sens i znaczenie, jednak dla naszego życia okazałby się bezwartościowy. Byłby tam opis sytuacji już dawno zapomnianych. Przeciwnie do tego Biblia jest księgą współczesną, potrzebną na co dzień dla naszego życia. Jest to Księga Samego Boga, osobiste objawienie Boże, Głos Boży, który zwraca się do każdego z nas. Jest to Księga, która posiada wartość dla każdego człowieka, w każdym czasie i w każdej sytuacji. Ma wartość dla szlachetnie urodzonych i prostych, dla uczonych i analfabetów, dla starych i młodych, gdyż wszyscy mogą o niej usłyszeć. Biblia mówi bardzo prostym czytelnym językiem, może zrozumieć ją dziecko. Pomimo tego jej treść pełna jest głębokiego sensu tak, że nawet rozum geniusza nie potrafi ogarnąć jej, ani dosięgnąć jej głębin i wysokości. Słowa jej dochodzą do samego serca, potrafią wniknąć do najgłębszych komórek naszej osobowości, dosięgać do korzeni naszych najgłębszych, najbardziej skrytych uczuć, ogarniają duchowe wzloty. Słowa Biblii dokonują osądu we wszystkich dziedzinach naszego życia. Słowo Boże, jak mówi nam Apostoł jest żywe, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli człowieka. Hebr.4,12.

Zwróćmy uwagę do jakiego stopnia obszerne i dokładne są wszystkie wskazówki znajdujące się w Biblii. Jak bardzo dokładnie opisane są i określone odzież, zwyczaje, zasady życia dwudziestego wieku chrześcijańskiej ery. Jak szczegółowo rozpatrywane jest to, co składało się na codzienne życie dawnych, odległych nam wieków ludzkiego istnienia. Biblia odkrywa i ujawnia wszelkie szczegóły dotyczące charakteru, rozwoju i osiągnięć człowieka. Stan obecny wielkich miast świata (np. Londyn), a także stan Tyru trzy tysiące lat temu, był jej doskonale znany. Całe życie ludzkości; poszczególne fazy rozwoju, rozwój techniki i innych dziedzin życia, zostały opisane w Bożej Księdze, dla nauki, dla pokrzepienia nas. Co za szczęście mieć w rękach taką Księgę. Z jak wielkiego przywileju korzystamy, mając możliwość śledzić Boże objawienie o tym co było, jest i będzie. Ta księga także osądza człowieka, osądza zamiary jego serca. Odsłania przed człowiekiem całą prawdę o nim samym i dlatego człowiek nienawidzi jej. Nie odrodzony człowiek zawsze wybierze dla siebie różnego rodzaju czasopisma, choćby były zupełnie niedorzeczne i niemoralne, a odrzuci Biblię. O wiele bardziej chętnie czytać będzie o różnego rodzaju rozbojach, procesach itp. aniżeli jeden rozdział z Ewangelii. Z tego powodu ludzie starają się znaleźć w Biblii braki. Przez okres wielu wieków, niewierzący rozum starał się znaleźć niedoskonałość, rozbieżności w Piśmie Świętym. Wrogowie Biblii występowali nie tylko wśród ludzi niewykształconych. Wrogo odnoszą się do Biblii uczeni, oświeceni ludzie z wyższych sfer. Jak wiemy, w czasach Apostołów pobożne i wpływowe niewiasty, zazdrośni Żydzi, jakieś szumowiny z rynku stali w jednym szyku, odrzucając Słowo Boże i znieważając tych, którzy głosili je. (Dz.Ap.13,50,  17,5). Tak jest i obecnie; spotykamy wszędzie ludzi, których poglądy są zgodne w różnych dziedzinach życia, prócz tego, co mówi im Biblia. Wszystkie inne książki pozostawione są w spokoju. Nikomu i nigdy nie przyszło do głowy szukać błędów u autorów różnego rodzaju poczytnych książek (np. Wirgiliusza, Horacego, Homera, Herodota itd.). Jednak nie mogą przejść obojętnie obok Biblii, dlatego, że ona osądza ich wewnętrzny stan duchowy, odkrywa im prawdę, czym są w rzeczywistości i czym jest otaczający ich świat.

Czyż nie był takim samym stosunek ludzi do żywego Słowa, do Pana Jezusa, kiedy On żył na ziemi? Ludzie nienawidzili Pana Jezusa dlatego, że mówił im prawdę. Jego Słowa, służba, życie, zachowanie świadczyło przeciwko nim, przeciwko światu. Inni chodzili swoimi drogami i nikt nie zajmował się nimi. „Jego śledzili, naradzali się jak Go pochwycić w mowie i wysłali do Niego swych uczniów”.Mat.22,15. Chcieli Pana Jezusa wszelkimi siłami oddać w ręce prawa. I tak było przez całe Jego życie tutaj na ziemi. Zakończyło się tym, że błogosławionego Nauczyciela przybito do krzyża pomiędzy dwoma złoczyńcami. I nawet wtedy widzimy, że tych dwóch złoczyńców pozostawiono w spokoju. Nikt nie ganił ich, nikt nie naśmiewał się z nich, nikt nie kiwał głową. Natomiast z Pana Jezusa szydzono, bluźniono Mu, kiwano nad Nim głowami. Cała wrogość ludzka zwróciła się przeciwko Sprawiedliwemu, ukrzyżowanemu pomiędzy złoczyńcami.

Powinniśmy zrozumieć skąd bierze się ten cały sprzeciw wobec Bożego Słowa, jako Słowa Żywego i Słowa zapisanego. Diabeł najbardziej nienawidzi Słowa Bożego i dlatego za pośrednictwem ludzi niewierzących pisze różne książki, broszury, w których podważa autorytet Bożego Słowa. Diabeł podważa, że Autorem Biblii jest Sam Bóg. Znajduje różne niezgodności i niedomówienia, stara się wmówić, że jest to tylko historyczny przekaz obyczajów, obrzędów religijnych, które są niegodne Żywego Boga.

Chcemy tutaj odpowiedzieć pokrótce na wszystkie te kategorie dowodów, dotyczących Bożej Księgi. W stosunku do wszystkich zaślepionych niewiarą, możemy odpowiedzieć: „Chcieli uchodzić za uczonych w Prawie, nie rozumiejąc ani tego co mówią, ani tego, co stanowczo twierdzą”. 1Tymot.1,7.  Ci wszyscy ludzie mogą być naprawdę wszechstronnie wykształconymi, uczonymi, filozofami, znawcami literatury. Mogą podejmować dobre decyzje, rozwiązywać najbardziej złożone problemy, mając najbardziej naukowe podejście. Ci wszyscy mogą być ludźmi miłymi, doświadczonymi przez życie, cieszącymi się nienaganną opinią. Wszystkie te cechy mogą uwidaczniać się w ich życiu, ale jako ludzie nie odrodzeni, nie mający Ducha Bożego, nie są w stanie posiadać wiernego i czystego osądu o Słowie Bożym. Gdyby człowiek nie znający się zupełnie na astronomii, odważył się osądzić najnowsze odkrycie w dziedzinie astronomii (np.teorię Kopernika czy innych), to na pewno ludzie, o których tutaj mówimy, nazwaliby go zupełnie nieodpowiedzialnym samozwańcem. Nikt nie ma prawa wypowiadać swoich poglądów na tematy jemu nie znane. Jest to powszechnie uznawana zasada, i my także uczyńmy ją słuszną.

Apostoł Paweł mówi, że: „Człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest z Ducha Bożego. Głupstwem mu to się wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić” !Kor.2,14 Zadziwiający dowód. Apostoł mówi tutaj o człowieku nie odrodzonym, niezależnie jakie miałby wykształcenie. Nie mówi o jakiejś kategorii ludzi, ale o człowieku, który nie ma Ducha Bożego. Niektórzy mówią, że jest tu mowa o człowieku nierozwiniętym, o nieuku. Nie tak. Apostoł mówi o człowieku nie odrodzonym, obojętnie kim  on by nie był; czy uczony, czy filozof, czy zupełny analfabeta, biedny, czy bogaty. Taki człowiek nie może zrozumieć tego, co pochodzi od Ducha Bożego. W jaki sposób może on osądzić Słowo Boże? Czy może decydować co jest , a co nie jest godne Boga? Jeśliby nawet poważył się to robić, to kto będzie go słuchał? Nikt. Jego dowody byłyby pozbawione wszelakich podstaw, teoria jego byłaby godna opłakania, książki jego przeznaczone do zniszczenia.

Zgodnie z przyjętą zasadą musimy także do tej grupy zaliczyć wszelkiego rodzaju racjonalistów. Podejmują oni wysiłki, aby wyjaśnić to, co dla nich jest zakrytym. Człowiek ślepy posiada większe prawo, aby rozważać na temat cienia, aniżeli nie odrodzony człowiek na temat natchnienia Bożej Księgi. Być może uczeni zostali wezwani, aby wypowiedzieć się na temat jakiegoś zagadnienia z Biblii, ale to jest zupełnie inna sprawa, różna od rozsądzania Bożego objawienia, które dzięki Swemu wielkiemu miłosierdziu darował nam Bóg. Stanowczo twierdzimy, że takiej możliwości nie dano człowiekowi, taką możliwość posiada tylko Duch Święty, pod wpływem Którego było pisane Pismo Święte. Tylko Duch Święty może objawić człowiekowi cały sens Biblii. Słowo Boże musi kierować się swoim osobistym autorytetem. Jeżeli człowiek może wydawać o nim swoje opinie, dowolnie wyjaśniać, to nie jest to już Słowem Bożym. Czy dał nam Bóg Swoje objawienie, czy nie dał?  Jeżeli Bóg nam to dał, to to Objawienie musi być doskonałe we wszystkim i jako takie nie podlega ludzkiej ocenie. Czy człowiek może sądzić Pismo Święte? Nie! Tak samo, jak nie jest w stanie sądzić Samego Boga!

To Pismo Święte osądza człowieka, a nie człowiek Pismo Święte. Jak żałosny widok przedstawiają nam książki napisane na temat Biblii przez ludzi. Każde słowo, każda strona podważające autorytet Pisma Świętego, jest nie na miejscu. Czy można coś dobrze rozsądzić, co uważa się za głupstwo? To co duchowe należy rozsądzać duchowo.(1Kor.2,14). Niewiedza krytyków Słowa Bożego wskazuje tylko na ich zarozumiałość. Książki ludzkie podlegały i podlegają krytyce (ale to jest krytyka bezstronna). Do Bożej Księgi ludzie podchodzą z już wyrobioną opozycją, której celem jest podważenie Bożego autorytetu. Dla nich Biblia nie jest Bożym objawieniem. W tym wszystkim uwidacznia się wpływ niewiernego ludzkiego umysłu, który przeczy temu, że Bóg może dać objawienie Swojej woli za pośrednictwem Swojego Słowa.

Czyż nie jest to dziwnym? Ludzie mogą się zwierzać nam ze swoich zamiarów, planów, myśli (co ludzie niewierzący tak często czynią). W ich przekonaniu Bóg tego czynić nie może. Co za arogancja i bezmyślność! Co mogłoby powstrzymać Boga, aby nie mógł przekazać Swojej woli ludziom? Jest tylko jedna przyczyna takiej złej ludzkiej postawy – rozum człowieka niewierzącego nie życzy sobie tego. Pytanie, które zostało zadane przez węża sześć tysięcy lat temu w ogrodzie Eden, ciągle jest powtarzane przez ludzi niewierzących:  „Czy to prawda, że Bóg powiedział?” Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy odpowiedzieć jednym słowem: „tak” i chwała Jego Świętemu Imieniowi.

Bóg mówił z nami. On objawił nam Swoją wolę, dał nam Pismo Święte. „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne ku nauczaniu, napominaniu, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości. Aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu”.2Tym.3,16.17.

Chwała naszemu Bogu za te Słowa! Zapewniają nas one, że całe Pismo Święte zostało dane nam przez Boga. Zadziwiająca więź duszy z Bogiem; brak słów, aby wyrazić pełne znaczenie tych słów, tej duchowej więzi. Bóg mówi, i to mówi do nas. Słowo Jego jest skałą, o którą rozbijają się bezsilne fale niewiary. Skała pozostaje nadal twarda, niewzruszona. Nic nie może zachwiać Słowem Bożym. Cała siła ziemska, piekielna, ludzka i diabelska, razem wzięte, nie może skruszyć niezmienności Słowa Bożego. Wbrew wszelkiej działalności wroga przez wszystkie wieki, moralna wielkość Słowa Bożego pozostaje niezmienną.

„Słowo Twoje Jahwe trwa na wieki, niezmienne jak niebiosa.”PS.119,89.

Co mamy wobec tego czynić?

„W sercu swym przechowuję Twoją mowę, aby nie grzeszyć przeciwko Tobie”.PS.119,11.

Oto tajemnica pokoju dla duszy. Za pośrednictwem Jego drogocennego Słowa serce staje się tronem dla serca Samego Pana. Dla tego, kto dzięki miłosierdziu Bożemu nauczył się wierzyć Słowu Bożemu i kierować się autorytetem Pisma Świętego, wszystkie książki, które zostały kiedykolwiek napisane pod dyktando niewiary, raz na zawsze utraciły swoje znaczenie. Książki te świadczą jedynie o niedowiarstwie i hardości ludzi, którzy napisali je. Jeśli chodzi o Pismo, to pomimo istnienia przeróżnych ksiąg, pozostaje tym, czym było i zawsze będzie, niewzruszone tak, jak tron Boga. Ataki niewierzących nie mogą zachwiać tronem Boga, ani Jego Słowem. Nie mogą także wzruszyć pokoju jaki posiada człowiek wierzący, który znalazł zaspokojenie w swoim Bogu. 

„Obfity pokój dla miłujących Twe prawo, nie spotka ich żadne potknięcie.”PS.119,165

„Słowo Boga naszego trwa na wieki”Izaj.40,8

„Każde bowiem ciało jak trawa, a cała jego chwała jak kwiat polny, trawa uschła, a kwiat jej opadł, Słowo zaś Pana trwa na wieki. Właśnie to Słowo ogłoszono wam jako dobrą nowinę”.1Pio.1,24.25.

         Tutaj znów sprawa dotyczy tejże drogocennej więzi. Słowo głoszone nam jest Słowem Dobrej Nowiny, wypowiedzianym przez Samego Boga, i Ono trwa na wieki. W związku z tym nasz pokój i nasze zbawienie jest na tyle pewne, na ile niewzruszone i pewne jest Słowo, na którym ono jest oparte. Jeżeli wszelkie ciało jest jak trawa, a cała ludzka chwała jest jak kwiat polny, to jakie znaczenie mają dowody ludzi niewierzących? To wszystko ma mniejsze znaczenie aniżeli wyschnięta trawka, lub kwiatek opadnięty. Czyż więc nie karygodnie postępują ludzie, którzy podważają autorytet Słowa Bożego? A jak wiemy, tylko Słowo Boże może wnieść pokój i pocieszenie do zmęczonego serca. Słowo Boże przynoszące dobrą wieść o zbawieniu biednych i upadłych grzeszników, oznajmia im, że zbawienie to pochodzi od Samego Boga.

         Być może zapytają nas: „A skąd możemy być pewni, że Księga, którą nazywamy Biblią jest Słowem Bożym?” Jest to jednak pytanie, które zadaje wielu ludzi, nawet szczerze usposobionych. Nasza odpowiedź jest bardzo prosta: „Ten, który darował nam tę drogocenną Księgę, może darować też nam i pewność, że ta Księga jest Jego. Ten sam Duch, który natchnął różnych pisarzy Pisma Świętego, może i nam dać natchnienie, że Księga ta jest niczym innym, jak tylko Jego głosem. Także i On może dać nam potrzebne wyjaśnienie.

         Aby to posiadać musimy otrzymać Ducha Świętego, zgodnie z tym, o czym  wcześniej była mowa:

         „Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha….bo tylko duchem można rozsądzać to.”!Kor.1,24.

Jeżeli Duch Święty nie da nam pewności, że Biblia jest Słowem Bożym, to żaden człowiek, ani też żadne zgromadzenie ludzi nie może dać nam tej świadomości. I z drugiej strony, jeżeli Duch Święty da nam tę pewność, to nie mamy potrzeby szukania dodatkowych zapewnień u ludzi. Nawet cień wątpliwości w stosunku do tego ważnego zagadnienia, staje się powodem głębokiego cierpienia duszy. Kto jednak może dać nam tę pewność? Jeden Bóg. Jeżeli wszyscy ludzie żyjący na ziemi zgodziliby się, aby uznać Bożą Księgę za natchnioną przez Samego Boga, gdyby wszystkie odbywające się sobory, wszyscy ojcowie kościoła, gdyby cały powszechny kościół i nawet wszystkie organizacje i chrześcijańskie sekty religijne uznaliby Biblię za prawdziwe Słowo Boże, a wszystkie autorytety ludzkie potwierdziłby Boskość Słowa, to tego wszystkiego byłoby nie wystarczająco dla pełnej wiary i pełnego zaufania do Biblii. I gdyby wiara nasza była oparta o ten ludzki autorytet, to nie miałoby to żadnej wartości.

              TYLKO JEDEN BÓG może dać nam pełną ufność do tego, co On Sam powiedział w Swoim Słowie. I kiedy On Sam daje nam taką ufność, to wszystkie dowody, wszelkie wątpliwości, uprzedzenia niewierzących dawnych wieków i obecnego czasu, podobne są do morskiej piany, do dymu wychodzącego z komina i ginącego w powietrzu, tak, że wszelki ślad po nim zanika. Prawdziwie wierząca dusza nie wierzy żadnym dogmatom, gdyż dla niej to wszystko jest bez znaczenia. Ona wierzy temu, co w Swojej Księdze darował jej Bóg.

            Weźmy taki przykład: ojciec pisze list do swojego syna (np. do Kantonu). W liście tym zawarta jest cała jego miłość, dobroć jego rodzicielskiego serca. Ojciec mówi synowi o swoich sprawach, a więc o tym wszystkim, co według ojca może mieć jakieś znaczenie dla syna, co podpowiada mu jego ojcowskie serce. Syn idzie na pocztę w Kantonie, by dowiedzieć się czy przyszedł do niego list od ojca. Jeden z pracowników poczty mówi, że nie ma do niego listu, myśląc, że ojciec tego młodzieńca nie mógł napisać listu, by w ten sposób przekazać swoje ojcowskie myśli i uczucia. Pracownik ów uważa, że oczekiwanie na list jest daremne. Drugi pracownik urzędu podchodzi i mówi młodemu człowiekowi, że jest dla niego list od ojca. Zaznacza jednak, że list ten jest dla niego bezużyteczny, gdyż po przeczytaniu i tak nie zrozumie jego treści, a nawet może okazać się to szkodliwym, gdyż wątpliwym jest, czy młodzieniec ma do tego odpowiednie wyszkolenie i wiedzę naukową. Pracownik nadmienił, że najlepszym wyjściem byłoby, gdyby pozostawił ten list na poczcie. W ilustracji tej, w postawie pierwszego pracownika, widzimy, co mówi niewiara. Drugi natomiast przedstawia nam to, co mówi przesąd i zabobon ludzkiej wyobraźni. Jednak wspólnym celem obu pracowników jest pozbawienie syna możliwości przeczytania listu od ojca. Syn oczekuje listu i ci ludzie pozbawiają go możliwości otrzymania tego, co jest mu drogie. Ludzie ci nie chcą, aby syn dowiedział się, co pisze ojciec. Co powinien powiedzieć syn? Na pewno powiedziałby pierwszemu pracownikowi: „Ja wierzę, że ojciec mój może mnie zapoznać ze wszystkim, co leży na jego sercu właśnie przez ten list”. Do drugiego z urzędników powiedziałby: ”List mojego ojca do mnie jest mi całkowicie zrozumiałym i to o wiele bardziej niż byłby dla was. Dlatego chcę mieć teraz list mojego ojca i nikt nie ma prawa pozbawić mnie go.” I taką odpowiedź powinien dać każdy wierzący dla wszelkiego niedowiarstwa i przesądu. Są to dwa czynniki, którymi posługuje się diabeł, a które są szczególnie aktywne w obecnych dniach. Mój Ojciec oznajmił mi Swoje myśli. On może także uczynić jasnym i zrozumiałym Swoje zamiary zapisane przez Niego. Całe Pismo jest natchnione. Wszystko to, co zostało napisane służy nam do nauki. – To jest cudowna odpowiedź na wszystkie złe zamiary wroga, który może posługiwać się zarówno racjonalistami jak i rytualistami.

              Nie chcemy prosić o wybaczenie za tak długi wstęp do Księgi Powtórzonego Prawa. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy skorzystać z danej nam możliwości, chociaż w słabej mierze, aby zaświadczyć o niezmienności wielkiej prawdy Bożej zawartej w Piśmie Świętym. Uważamy to za nasz dług, a jednocześnie za wielki przywilej, by prosić każdego czytającego naszą pracę, by upewnił się, że jest rzeczą konieczną mieć całkowite zaufanie do Bożego Słowa. Dlatego powinnością naszą jest, aby wszelkimi siłami starać się podnosić autorytet Pisma Świętego, autorytet Bożej władzy. Nie mamy żadnej wątpliwości w to, że Pismo Święte zostało dane nam przez Boga i jest doskonałą myślą Bożą. Wiemy, że Słowo Boże nie potrzebuje, aby ktoś podtrzymywał Jego autorytet ludzką siłą lub, aby reklamował Je. Słowo Boże mówi Samo za Siebie. Bóg mówi Sam o Swej wierności. Bóg wypowiedział Słowo. Naszym zadaniem jest wierzyć w nie, wsłuchać się, wprowadzić w czyn, być mu całkowicie podporządkowanym. Oto wielka podstawowa prawda, uwidoczniona w Księdze Powtórzonego Prawa.  Jesteśmy pewni, że w całej historii Kościoła nie było bardziej sposobnego momentu, aby zwracać się do sumienia człowieka, by każdy okazał bezwarunkowe posłuszeństwo Słowu Bożemu. Niestety takiego posłuszeństwa jest co raz mniej. Większość tak zwanych chrześcijan uważa, że może kierować się swymi własnymi myślami, żyć według tego, co mówi rozum i bogata wyobraźnia. Dlatego nie widzą wcale w Biblii Bożych wskazówek mających wielkie znaczenie. Uznają, że według własnego upodobania mogą wybierać sobie drogę. Doprowadza to do wielu podziałów, powstają różne sekty, nauki, tak zwane Biblijne szkoły. Jeżeli dla nas ludzkie osądy, poglądy mają tak wielkie znaczenie, jeżeli każdy człowiek może myśleć po swojemu, to zostaje utracony cały sens chrześcijaństwa. Dlatego też, jak widzimy, Kościół stał się miejscem różnych rozgrywek politycznych, podziałów. Zamiast świadczyć o Chrystusie, świadczy usługi dla swoich interesantów. Jakiż więc istnieje środek uzdrawiający dla tak wielkiego zła?

              Jedynym środkiem jest bezsłowne, bezwarunkowe i zupełne podporządkowanie się Bożemu Słowu. Człowiek nie podchodzi do Pisma Świętego, by znaleźć potwierdzenie dla swoich przypuszczeń lub zamiarów, o nie. Człowiek podchodzi do Pisma Świętego po to, by tam odnaleźć myśl Bożą odnośnie każdego zagadnienia, i aby całą swoją osobowość podporządkować autorytetowi Słowa Bożego. Zawsze będzie istnieć jakaś różnorodność w rozumieniu, podejściu i ocenie Pisma Świętego. Jednak bardzo ważnym jest wewnętrzny stan duszy i serca, o którym mówi psalmista, o czym chcemy przypomnieć każdemu chrześcijaninowi:

              „W sercu swoim przechowuję Twoją mowę, by nie zgrzeszyć przeciwko Tobie”.PS.119,11.

     „Ale Ja patrzę na tego, który jest biedny i zgnębiony na duchu i który z drżeniem czci moje              Słowo”Izaj.66,2.

              Wierzymy, że taka rzecz jest miłą naszemu Bogu. W tym zawarta jest tajemnica moralnego bezpieczeństwa dla wierzącej duszy. Nasze poznanie Pisma Świętego może być ograniczone, jeżeli jednak z wielkim szacunkiem odnosimy się do niego, to ono ochroni nas od tysięcy zabłądzeń i pokuszeń. Okażemy się także dorosłymi w łasce i będziemy wzrastać w poznawaniu Boga, Chrystusa i napisanego przez Ducha Świętego Słowa Bożego. I z radością będziemy zaspakajać swoje pragnienie duchowe, poprzez wody wypływające z żywego nie wysychającego źródła Słowa Bożego. Będziemy przebywać na wiecznie zielonych pastwiskach, przygotowanych przez obfitą dobroć Bożą dla owiec Chrystusowych. Boskie życie będzie podtrzymywane. Słowo Boże będzie stawać się co raz bardziej cennym dla naszego duchowego życia, a potężne działanie Ducha Świętego wprowadzi nas w głębię poznania i wypróbowania na sobie mocy Pisma Świętego. Wtedy też zupełnie uwolnimy się od wysuszających duszę chytrze wymyślonych, tak zwanych „prawd”. Cudowna wolność. Wtedy wszystkim absolwentom i wykładowcom teologicznych szkół, wszelakich instytutów, uczelni, seminariów duchowych, różnych religii i systemów istniejących w tym świecie powiemy, że obojętnie jakie elementy prawd spotykamy tam, to one wszystkie wymagają tylko jednego: podporządkowanie się tej lub tamtej organizacji. My jednak mamy Bożą pełnię w Bożym Słowie. Bożej prawdy nie znajdujemy w seminariach lub naukowych instytutach, lecz w Bożym Objawieniu, Którego Centrum jest Błogosławiona Osoba Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a Który jest naszym Panem i Nauczycielem.

 

                           

 

 

 

 

 

 

                            ROZDZIAŁ PIERWSZY

 

                             TEMAT:   PIERWSZA  MOWA MOJŻESZA

 

MYŚL: „Boże, gdy szedłeś przed ludem Twoim, gdy kroczyłeś przez pustynię…

Bóg przygotowuje dom dla opuszczonych, a jeńców prowadzi ku  pomyślności, na ziemi zeschłej zostają tylko oporni”.Ps.68,8 i7.     

 

„Tymi słowami przemawiał Mojżesz do całego Izraela za Jordanem na pustyni w Araba naprzeciwko Suf, między Paran, Tofel, Laban, Chaserot, i Di-Zahab. Jedenaście dni drogi jest przez Góry Seir z Hebronu do Kadesz-Barnea.”5Moj.1,1.2.

            Natchniony pisarz stara się nam dokładnie opisać miejsce, gdzie została wygłoszona słynna mowa, która jest także treścią Księgi Powtórzonego Prawa. Izraelici jeszcze nie przekroczyli Jordanu, oni tylko przybliżyli się do niego. Obóz ich znajdował się niedaleko rzeki, po wschodniej stronie, a po stronie południowej rozciągało się Morze Czerwone. Czterdzieści lat temu, pod Berszebą, Bóg okazał całą Swoją dobroć i miłosierdzie, przeprowadzając Swój lud z tak wielką mocą i potęgą. I teraz Izraelici znajdują się w odległości tylko jedenastu dni drogi od tego miejsca. Wtedy ich obóz znajdował się pomiędzy Morzem Czerwonym a Palestyną. Wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na drodze pomiędzy tymi dwiema miejscowościami zostały bardzo szczegółowo opisane. Tutaj widzimy, że wszystko, co miało związek z Bożym narodem posiada wielkie znaczenie w oczach Bożych. Bóg interesował się wszystkimi sprawami dotyczącymi narodu Izraela, przemarszem i postojem i wszystko z czym spotykał się Jego lud miało dla Niego wielkie znaczenie. Nie było wydarzenia, którego Bóg nie zauważyłby, Jego oko było nieustannie skierowane na tak wielką rzeszę ludzi przez Niego odkupionych. Każdy był zauważony, czy mały, czy wielki, nawet najmniejsze dziecko miało wartość w Jego oczach. On Sam ochraniał ich, w dzień i w nocy. Nie było spraw zbyt małych i zbyt wielkich, którymi Bóg nie interesowałby się. O wszystko troszczył się, Jego wszechmoc okazywała się w każdej dziedzinie ich życia.

            Podobnie jak to miało miejsce z Izraelem, tak samo jest z Kościołem Bożym i to zarówno z całością i z każdą cząstką oddzielnie. Oczy Ojca są ciągle nad nami, Jego wszechmocne ramiona obejmują nas ze wszystkich sił i w dzień i w nocy.

            „Nie spuszcza oka z uczciwych, osadza ich na tronach z królami, wywyższa ich po wsze czasy.”Job36,7.

            Nawet włosy na naszej głowie policzone są przed Nim. Dzięki Swej wiecznej miłości interesuje się wszystkim co nas dotyczy. Wziął na Siebie nasze trudności i problemy. Ojciec chce abyśmy na Niego położyli nasz ciężar i kłopoty, brzemiona zarówno najmniejsze jak i największe i w pełnej wierze Jemu zaufali, że On ma pieczę nad nami. Wszystko to jest czymś wspaniałym i radosnym dla naszego serca, może uspokoić nasze serce i duszę, choćby w naszym życiu coś złego wydarzyło się.

            Ale czy my wierzymy temu? Czy wierzymy, że Bóg, który stworzył cały Wszechświat trzyma jego stery w swojej ręce? I dzięki wielkiej dobroci, którą jest wypełnione Jego serce, podjął się opieki nad nami i to o każdym czasie, podczas naszej podróży przez pustynię tego świata. A więc, czy wierzymy temu, że Bóg Najwyższy, Stwórca nieba i ziemi jest naszym Ojcem i że dla Niego miłym jest, kiedy wykonuje dla nas to, co jest potrzebne dla naszego życia i społeczności z Nim? Czy więc cała nasza istota dostosowuje się do słów Apostoła:

            „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby nam wraz z Nim i wszystkiego nie darować”.Rz.8,32.

            Niestety, należy się obawiać, że nie zrozumieliśmy całej siły tych wielkich, a jednak prostych prawd. I chociaż o nich mówimy, głosimy o nich innym, rozważamy, potwierdzamy, że są sprawiedliwe i prawdziwe, to jednak nasze życie, działalność, myśli, potwierdzają, że nie mają pełnego zastosowania w naszym życiu. Gdybyśmy byli pewni, że Bóg wypełnia nasze wszelkie potrzeby, gdyby wszystkie nasze źródła były w Nim(PS.87,7), gdyby On był prawdziwym schronieniem dla naszego serca, oczu, to czy moglibyśmy szukać innych źródeł na ziemi, które tak bardzo często wysychają, a nasze serca bywają zasmucone? Na pewno nie. Bardzo często wyobrażamy sobie, że chodzimy wiarą, a jednak w rzeczywistości opieramy się na znikomych pomocach ludzkich, które jednak bardzo szybko zanikają. Czyż tak nie jest? Czyż nie jesteśmy skłonni, aby pozostawiać prawdziwe źródła wody, aby kopać dla siebie studnie, cysterny, które nie mogą utrzymać wody? I wydaje się nam, że żyjemy wiarą, twierdząc nadal, że liczymy na zaspokojenie naszych potrzeb, obojętnie jakie by one nie były, tylko przez Jedynego Boga. W rzeczywistości przychodzimy do takiego lub innego źródła i szukamy w nim pomocy. I czyż jest dziwnym, że spotyka nas tam rozczarowanie? Czy może być inaczej?

            Nasz Bóg nie chce, abyśmy liczyli na jakąkolwiek pomoc, poza Nim Samym. W bardzo wielu miejscach Swojego Słowa wypowiedział Swoje myśli o tych wszystkich obcych źródłach i rozbitych cysternach. Przeczytajmy z Księgi Proroka Jeremiasza wypowiedź Bożą:

            „To mówi Jahwe: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Jahwe odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie. Nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście. Wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Jahwe i Jahwe jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie spuszcza ku strumieniowi. Nie obawia się skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście. Także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców”.Jer.17,5-8.

            Wypowiedź proroka świadczy o ścisłym określeniu obu stron tego ważnego zagadnienia. Bóg w barwny sposób przedstawia różnicę pomiędzy tym, który ufa swojemu Bogu, a tym, który ufa ludziom. Nadzieja związana z człowiekiem prowadzi zawsze do smutnych następstw i wreszcie kończy się przekleństwem, gdyż doprowadza do ziemi pustej, spalonej, gdzie nie ma życia. Dzięki Swej niekończącej się wierności, Bóg wysuszy wszelkie źródła ziemskie, skruszy wszelkie ludzkie podpory, abyśmy mogli zobaczyć, jak bezmyślnymi są ci, którzy odwracają się od Boga. Duch Święty używa tutaj szczególnych porównań i przenośni, do tych, którzy polegają na człowieku; do dzikiego krzaka na stepie…. wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Żaden człowiek nie wyraziłby się tak. Z drugiej strony jaką cudowną świeżością tchną pierwowzory człowieka, który całą swoją ufność położył w Bogu;  jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi. Nie obawia się skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście. Takim jest człowiek, który całkowicie zaufał Bogu i którego celem jest sam Bóg. On czerpie wodę ze strumieni, które nigdy nie wysychają, gdyż te obfite wody wypływają z serca Bożego. Może nadejść upał, susza; on tego nie odczuwa i zupełnie nie boi się tych rzeczy. Tysiące innych strumieni niosących wodę do rzek mogą wyschnąć, ale on nawet tego nie zauważy, dlatego, że jest od nich zupełnie niezależny. Żyje przy źródle, które ciągle jest pełne świeżej wody, dlatego nie ma niezaspokojonych potrzeb, żyje wiarą.

            Ponieważ dotknęliśmy tutaj tak bardzo znaczącego tematu jakim jest wiara, chcemy teraz wyjaśnić sobie co to znaczy: „ŻYĆ WIARĄ”. Najpierw chciejmy zapytać samych siebie: czy my żyjemy wiarą? Na ten temat wielu ludzi ma nieprawidłowe wyobrażenie. Wielu uważa, że życie wiarą dotyczy tylko kilku dziedzin życia, jak np. dotyczących jedzenia, odzieży itp. Jako przykład podają ludzi nie mających stałych dochodów, stałej pracy, czy odpowiednich warunków życiowych i o takich mówią, że żyją wiarą. Wygląda to tak, jakby życie z wiary było bardzo zawężone i dotyczyło tylko doczesnych dóbr i ziemskich potrzeb. Słuchając tak różnych wypowiedzi dotyczących życia wiary, popadamy często w rozterki, gdyż brakuje nam słów na określenie tego, co ludzie nazywają życiem wiary. Czy wobec tak bardzo zawężonego postrzegania życia wiarą, możemy przypuszczać, że ludzie, którzy mają stały dochód, określoną pozycję społeczną, nie mogą żyć wiarą? Czy to błogosławione życie wiarą nie wychodzi dalej poza ramy potrzeb związanych z jedzeniem i odzieżą?

            Czyż życie wiarą nie daje nam o wiele wyższego pojęcia aniżeli sięgnąć może nasza myśl? Czyż nie sięga to wyżej, ponad myśl, że nie da On nam zginąć z głodu, ani zamarznąć z zimna? Odsuwajmy jak najdalej podobne myśli. Życia wiary nigdy nie zrozumiemy w ten sposób, gdyż oznaczałoby to zmniejszenie znaczenia jej i przyniosłoby szkodę dla tych, którzy zostali powołani, aby żyć takim życiem.

            Jakiż więc sens został zawarty w znanych nam słowach: „Sprawiedliwy z wiary żyć będzie”.Hebr.2,4. Pierwszy raz spotykamy te słowa w Księdze Habakuka 2,4. Następnie Apostoł Paweł powtarza je w liście do Rzym. 1,17, gdzie w tak doskonały sposób wyjaśnia nam prawdziwą podstawę chrześcijaństwa. Następnie słowa te spotykamy w liście do Galicjan 3,11, gdzie Apostoł stara się przywrócić tych, którzy zeszli z prawdziwej drogi i odrzucili tę prawdziwą podstawę. Po raz czwarty znajdujemy te słowa w liście do Hebr. 10,38, gdzie Apostoł napomina, zaznaczając jak bardzo niebezpiecznym jest cofnięcie i porzucenie życia wiary. Wszystko to świadczy o ogromnym znaczeniu tych słów, jak też zastosowaniu ich w życiu.

            „A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie”.

            Do kogo zostały skierowane te słowa? Czy tylko do tych sług Bożych, którzy nie mają określonych dochodów potrzebnych do życia? Słowa te dotyczą każdego człowieka wierzącemu Bogu. Stanowią one błogosławiony przywilej wszystkich, do których należy nazwa „sprawiedliwy”. Ograniczenie tego przywileju oznacza popadanie w wielki błąd, który okazałby się dla nas bardzo zgubnym. Oznaczałoby to, ż przypisujemy pierwszorzędne znaczenie tej stronie życia, która ma drugorzędne znaczenie, jeśli można w ogóle tak to porównać. Życie wiary to jest jedna całość. Wiara jest wielką podstawą Boskiego życia od początku, aż do końca. Przecież jesteśmy usprawiedliwieni przez wiarę, wiarą żyjemy, wiarą stoimy, wiarą chodzimy. Cały przebieg chrześcijańskiego życia, początek i koniec, dokonuje się przez wiarę. Przyznawanie takiej zależności tylko niektórym ludziom jest błędem, nie można życia wiary przypisywać jednym, a ujmować innym. Bardzo często jako przykład dla Kościoła Bożego wskazuje się na takich ludzi, jak by to byli jacyś „cudowni” ludzie, przez co większość pozostałych uważa, że życie wiary jest dla nich niedostępne. W ten sposób powstaje błędna opinia, którą przyjmuje większość, ze szkodą dla swego chrześcijańskiego życia.

            Chcemy, aby każdy chrześcijanin przyswoił sobie wierny pogląd na to, że każdy chrześcijanin, nie zależnie od swego położenia, ma możliwość życia wiarą i może w większym lub mniejszym stopniu zastosować w swoim życiu słowa Apostoła Pawła:

            „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”.Gal.2,20.

            Dałby Bóg, aby nikt nie został pozbawiony tego świętego przywileju należącego do wszystkich członków rodziny Bożej. Niestety zbyt często wiara nasza jest słaba, a przecież należałoby, by była silna, twarda stabilna. Bóg nasz lubi twardą (mocną) wiarę. Jeżeli będziemy uważnie czytać Ewangelie, to zobaczymy, że nic bardziej nie radowało Chrystusa, jak twarda (mocna) jawna wiara. Wiara, która rozumiała Go i tylko na Niego liczyła. Popatrzmy na Syrofenicjankę, na setnika.(Mar.7,24, Łuk.7,1). Wiemy, że Chrystus wychodził naprzeciw nawet bardzo słabej wierze, zupełnie bezsilnej. On mógł odpowiedzieć na wołanie: „Jeśli chcesz”, miłosiernym słowem: ”chcę”. On mógł odpowiedzieć na pełną goryczy prośbę: „Jeśli możesz ratuj!” – „wszystko możliwe dla wierzącego.”  Nawet najmniejszy przejaw wiary, jedno krótkie spojrzenie, było zauważane przez Niego i Jego serce napełnione miłością radowało się z tego. Widzimy jak bardzo radowało się Jego serce, kiedy z wielką miłością powiedział: „O niewiasto wielka jest  twoja wiara, niech ci się stanie jak chcesz.” Mat.15,28.  „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem takiej wiary.”Mat.8,10.  Pamiętajmy o tym.

            Wierzymy, że i obecnie porządek rzeczy jest takim samym, jakim był za czasów, kiedy Umiłowany Pan Jezus był na ziemi. Pan bardzo oczekiwał, aby ludzie ufali Jemu we wszystkim, co może zdarzyć się w życiu. Na pewno nigdy nie możemy zajść za daleko, lub przeliczyć się z Jego miłością w naszych wyliczeniach na Jego miłość i pomoc Jego Wszechmogącej ręki. Dla Pana nie istnieje coś, co byłoby zbyt małym i mało znaczącym, ani też nie ma czegoś zbyt wielkiego, czego nie mógłby On uczynić, bądź czemuś sprostać. Jemu została darowana wszelka  władza na niebie i na ziemi. On jest Głową Kościoła. On podtrzymuje Słowem Swej potęgi cały wszechświat i wszystko, co znajduje się w nim. Naukowcy mówią o siłach i prawach przyrody, natomiast chrześcijanie z wielką radości rozmyślają o Chrystusie i o sile Jego prawicy, o Jego Słowie, o Jego wszechwiedzy i potędze. Przez Niego wszystko zostało stworzone i dzięki Niemu istnieje. A co mamy powiedzieć o miłości do nas? Co za radość, pokój, pocieszenie przynosi nam pewność, że Wszechmogący Stwórca jest wiernym Przyjacielem dusz naszych i, że miłuje nas miłością wieczną i Jego oko jest zawsze zwrócone na nas. Jego serce jest otwarte dla nas, On sam podjął się tego, by wypełnić dla nas Swoje obietnice, zaspokoić nasze wszelkie potrzeby fizyczne i duchowe. W Chrystusie znajdujemy źródło dla zaspokojenia wszelkich potrzeb. Jest On naszym Skarbem, darowanym nam przez Boga.

            Po cóż więc mamy szukać zaspokojenia poza Nim? Dlaczego z naszymi problemami zwracamy się do istot, które są tak samo jak my, pozbawione mocy? Zamiast tego powinniśmy szukać wraz z nimi prawdziwej pomocy bezpośrednio u Boga. Czy potrzebujemy współczucia? Kto może nam współczuć bardziej aniżeli nasz miłosierny Arcykapłan, Który jest przepełniony współczuciem dla naszych niemocy? Czy potrzebujemy pomocy? Kto może pomóc nam bardziej od naszego miłosiernego Przyjaciela? Czy potrzebujemy rady i wskazówek? Kto może dać nam lepsze od Tego, Który jest Mądrością Samego Boga i Który stał się Mądrością Bożą dla nas? Nie zasmucajmy więc Jego gorąco miłującego serca, nie bezcześćmy Jego chwalebnego Imienia przez odwracanie się od Niego. Odrzucajmy nasze wszelakie skłonności, które gotowe są pozostawić Niebiańskie Źródło, a szukać na wpół wyschniętych cystern. Jeżeli będziemy przebywać przy samym Źródle, to nie będziemy musieli liczyć na ludzką pomoc. Starajmy się żyć wiarą, aby tym wielbić Boga w naszym życiu.

                   Powróćmy do naszego rozdziału i przede wszystkim zwróćmy naszą uwagę na drugi wiersz. Spotykamy się tutaj z wyjaśnieniem, które warte jest szczególnej uwagi.

            „Jedenaście dni drogi jest przez góry Seir z Horebu do Kadesz- Barnea.”5Moj.1,2.

            Jedenaście dni drogi, a podróż ich trwała czterdzieści lat. Jak to mogło się stać? Nie musimy wcale szukać odpowiedzi zbyt daleko. Czyż to samo nie ma miejsca z nami? Jak powoli posuwamy się do przodu, ile odstępstw, ile razy zbaczamy z właściwej drogi? Ileż razy musimy zawracać i rozpoczynać podróż od początku? Bardzo powoli wybieramy się w podróż, powoli też przesuwamy się do przodu, a to dlatego, że zbyt powoli nauczyliśmy się chodzić przed Bogiem. Dziwimy się temu, że Izrael potrzebował aż czterdziestu lat, aby przebyć drogę, którą można było pokonać w ciągu jedenastu dni. O wiele bardziej powinniśmy dziwić się sami nad sobą. Podobnie jak Izrael opóźniamy się z powodu naszej niewiary, z powodu ospałości naszego serca. Jednak my zasługujemy na wiele większą naganę niż Izrael, a to dlatego, że przywileje  nasze są o wiele wyższe, aniżeli te, którymi posługiwał się Izrael. Słowa Apostoła Pawła są tu bardzo odpowiednie i jak najbardziej dotyczą nas:

            „Gdy bowiem ze względu na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie jeszcze kogoś, kto by was pouczył o pierwszych prawdach Słów Bożych i mleka wam potrzeba, a nie stałego pokarmu.”Heb.5,12

            Bóg nasz jest wiernym Nauczycielem, jednocześnie cierpliwym i miłosiernym, nie pozwala nauczyć się lekcji powierzchownie. Czasem wydaje się nam, że już w pełni przyswoiliśmy sobie jedną z nich i bierzemy się za następne. Jednak nasz Mądry Nauczyciel lepiej od nas ocenia nasze postępy, On wie, że potrzebujemy znacznie głębszego i dokładniejszego wykształcenia. Nie chce, abyśmy ograniczali się tylko do teorii, lub powierzchownej nauki. Być może przez wiele lat Pan naucza nas samych elementarnych zasad i będzie nadal uczył dopóki nie staniemy się sposobnymi, aby iść do przodu. Może być to dla nas czymś upokarzającym, kiedy nie jesteśmy w stanie tak szybko pojąć lekcji Bożego wychowania. Jednak to także świadczy o wielkiej cierpliwości naszego Boga, Który zadaje sobie tak wiele trudu, by wyjaśnić nam do końca Swoje prawdy.

 

(Podróż Izraela od Horebu do Kadesz-Barnea przedstawia nam historię wielu szukających pokoju dusz. Bardzo wiele umiłowanych przez Boga dusz żyje wśród zwątpień i strachów, nie znając wolności, którą Chrystus darował Swojemu ludowi. Smutnym jest widok tak wielu dusz, które uginają się pod ciężarem różnych zakonów, fałszywych nauk. W naszych czasach bardzo rzadko spotykane są dusze, które są pełne pokoju, który darowuje Ewangelia. Istnieje nawet pogląd, który mówi, że przebywanie w pewnego rodzaju niepewności jest przejawem pokory, a pełną ufność w Boga uważany jest za przejaw hardości. Jednym słowem zupełnie pomieszane pojęcia. Ewangelia pozostaje niezrozumiała. Dusze przebywają pod prawem, a nie pod łaską; a to utrzymuje je w oddaleniu od Boga i nie mogą przybliżyć się do Niego. Obecna religia jest niczym innym, jak zmieszaniem poglądów dotyczących Chrystusa i naszego „ja”, zakonu i łaski, wiary i czynów. Ludzie religijni poddani są zupełnemu chaosowi, niepokojom i trwodze. Taka sytuacja wymaga bacznej uwagi od wszystkich, którzy zajmują odpowiedzialne stanowisko (miejsce) nauczycieli i kaznodziei w Kościele. Nadchodzi dzień, kiedy każdy będzie musiał sam za siebie odpowiedzieć przed Bogiem z tego wszystkiego.)

           

            „W czterdziestym roku jedenastym miesiącu w pierwszym dniu miesiąca, powiedział Mojżesz synom Izraela wszystko co mu Jahwe dla nich zlecił.”5Moj.1,3

            W tych krótkich słowach została zawarta cała skarbnica nauk dla każdego sługi Bożego, dla wszystkich powołanych aby innym wykładać Słowo Boże. Mojżesz przekazywał ludowi tylko to, co powiedział jemu Bóg, czyli to, co sam otrzymał od Boga. Jak widzimy Mojżesz doprowadzał naród do bezpośredniego spotkania z żywym Słowem Bożym. Oto wielka podstawa prawdziwej służby Bożej w każdej sytuacji i w każdym czasie. Tylko Słowo Boże trwa zawsze, a to dlatego, że Boża Wszechmoc i władza  w Nim się właśnie objawia. Dlatego też wszyscy głosiciele Słowa Bożego powinni starać się, aby jak najdokładniej, w sposób czysty i prosty przekazywać Słowo Boże. Należy podawać je takim, jakim otrzymali do Boga, aby wszyscy słuchający mogli otrzymać dokładny przekaz Pisma Świętego. Tylko w takich warunkach przekazywane przez nich Słowo może dosięgnąć głębin serca słuchających i oddziaływać na ich sumienie. Prowadzi to do więzi duszy ze Słowem i z Samym Bogiem przez Słowo, czyniąc możliwym w pełni uwierzyć i uzyskać twardą (mocną) podstawę na zawsze, która nie może zachwiać się. Tego nie jest w stanie dać żadna religia ludzka. Posłuchajmy co na ten temat mówi umiłowany sługa Boga, Apostoł Paweł:

            „Tak też i ja przyszedłem do was bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc  słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem będąc wśród was nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i bojaźni z wielkim drżeniem. A mowa moja i głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonaniem słów mądrości, lecz tylko ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.”1Kor.2,1-5.

            Ten wierny i szczególny sługa Boży starał się, aby przyprowadzić swoich słuchaczy do bezpośredniego zetknięcia się z Samym Bogiem. Nie starał się przyprowadzić ich do siebie, do swej osoby.

            „Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł?..1Kor3,5. Oni byli tylko sługami. Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan.

            Celem każdej fałszywej nauki jest znalezienie sobie zwolenników i w ten sposób fałszywa nauka rozprzestrzenia się. Bóg bywa odsunięty na bok, a dusza jest pozbawiona Boskiej podstawy, na której wszystko opiera się. Popatrzmy co jeszcze mówi nam Apostoł o tym ważnym zagadnieniu:

            „Przypominam bracia Ewangelię, którą wam głosiłem w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeśli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem. Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przyjąłem, że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem. 1Kor.15,1-4.

            Wszystko to jest pełne duchowego piękna, godne bardzo głębokiego zastanowienia się, szczególnie przez tych, którzy chcą być prawdziwymi sługami Chrystusa. Apostoł Paweł szczególnie troszczył się o to, aby Boski potok wypływający z samego serca Boga, był wylewany bezpośrednio na dusze Koryntian. Był świadomy tego, że tylko to ma dla nich prawdziwą wartość. Gdyby dążył do tego, aby pozyskać ich dla siebie, dla swojego celu, to tym samym spowodowałby wielką szkodę swemu Nauczycielowi. W końcu sam poniósłby wielką szkodę w dzień Chrystusowy. Jednak Apostoł Paweł był dalekim, aby szukać dla siebie uznania wśród swoich zwolenników. Zauważmy co mówi on o drogich jego sercu wierzących w Tesalonikach:

            „Dlatego nieustannie dziękuję Bogu, bo gdy przyjęliście Słowo Boże usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale – jak naprawdę – jako Słowo Boga, który działa w was wierzących”.1Tes.2,13.

            Zagadnienie to wymaga szczególnej uwagi ze strony Kościoła. Gdyby wszyscy słudzy naśladowali przykład Mojżesza i Apostoła Pawła, to Kościół wyglądałby zupełnie inaczej. Niestety! Z Kościołem stało się to samo co z Izraelem w dawnych czasach. Kościół oddalił się od autorytetu Słowa Bożego. Przyglądając się wszystkim sprawom i wydarzeniom w kościele nie trudno dostrzec jak wiele z nich nie ma żadnych podstaw w Piśmie Świętym. Nawet sprawy, które są zupełnie sprzeczne z Duchem Świętym zostały zaakceptowane przez ogół i uznane jako norma. Wszystko to ma charakter odstępczy, posiada swoich zwolenników, nawet ludzi gotowych walczyć o te złe sprawy, aż do skrajności. Jeżeli zadajemy pytanie na podstawie jakich wskazówek tak czynią, wtedy odpowiadają, że Chrystus nie dał nam wskazówek dotyczących postępowania Kościoła, a pozostawił nam możliwość postępowania według głosu sumienia, działania według naszego rozumu, religijnych uczuć. Dlatego też niedorzecznością byłoby szukać słów „Tak mówi Pan”, a dotyczących drobnych spraw, odnoszących się do  religijnych ustaleń i dlatego też uznano możliwość wykonywania różnych ogólnie przyjętych obyczajów i stosowania w życiu różnych światopoglądów. Tacy „wyznawcy” uważają, że chrześcijanie mają prawo do łączenia się w grupy, które mają swoje prawo do swoich poglądów, do przestrzegania i zmiany ich.

            A czy tak to jest w rzeczywistości?  - mogą zapytać siebie prawdziwi chrześcijanie. Czy jest możliwym ,aby tak ważne zagadnienie Bóg pozostawił do rozstrzygnięcia przez ludzi? Czyżby Bóg pozostawił Swój Kościół bez jasnych wskazówek? Czyż byłoby możliwym, żeby Kościół stał się mniej cennym dla Boga niż naród Izraelski? Czytając Księgi Wyjścia, Kapłańską, Liczb oglądaliśmy jak wielki trud musiał podjąć Bóg, aby dać Swojemu ludowi szczegółowe przepisy dotyczące zarówno ich służby duchowej jak też i codziennych spraw wynikających ze sposobu ich życia. Wszystko, co dotyczyło przybytku, namiotu, kapłaństwa, obrzędów, świąt, ofiar, dni, miesięcy, lat, a nawet godzin dnia, było ściśle określone i to z Bożą dokładnością. Bóg niczego nie pozostawił człowiekowi do dowolnego interpretowania. Nie było żadnej pożywki dla ludzkiego rozumu, sumienia, nic, czym człowiek mógłby dowolnie rozporządzać. Gdyby sprawa została postawiona w sposób dowolny, to nigdy nie powstałby cudowny rząd pierwowzorów nakreślonych cudowną ręką Mojżesza. Gdyby Izrael mógł sam o sobie decydować i gdyby Kościół także mógł sam decydować o sobie, to ileż przy tym powstałoby sporów, niedomówień, niepokoi, podziałów i partii. Czegoś takiego nie było w Izraelu. Słowo Boże rozstrzygało o wszystkim. „Tak powiedział Bóg, nasz Jahwe do Mojżesza”; ta tak znacząca fraza określała wszystko, co mogło być przypisane, co było nakazane i zakazane przez Boga Izraela. Wszystkie ich prawa obywatelskie, domowe nawyki, całe ich życie społeczne, indywidualne, były uzależnione od przykazania: „Tak powiedział Bóg”. Żaden z członków społeczności Bożej nie miał podstawy aby powiedzieć: „ja tego nie widzę”, albo „ja tego nie mogę zrozumieć”, lub „nie mogę tego zaakceptować”. Takie stwierdzenia byłyby przyjęte jako owoc samowoli, byłoby tym samym, jak gdyby człowiek powiedział: „ja nie mogę się z tym zgodzić z Jahwe”. Bóg dał tak bardzo jasne wskazówki, że nie było miejsca na jakieś spory.

            W prawie Mojżeszowym nie było miejsca dla ludzkich wyobrażeń i przypuszczeń. Żaden człowiek, choćby piastował najwyższe stanowisko, nie mógł niczego ująć, ani dodać do Bożych pierwowzorów, które zostały przekazane w tak bardzo prostej formie. Wszystko było dokładnie powiedziane i zrozumiałe. Izrael mógł tylko podporządkować się temu. Tutaj nie było miejsca na spory, waśnie, zbędne były dowody lub bogate doświadczenia. Zadaniem ich było podporządkowanie się prawu Bożemu. Niestety, jak wiemy, Izraelici odrzucili Boga, zaczęli wykonywać swoją wolę, poszli drogą, którą sami uznali za wygodną: „I każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach”.  Sędz.17,6. Opuścili Słowo Boże, aby iść za tym, co dyktowało ich serce. W ten sposób zapłonął nad nimi gniew Boży, który płonie aż do obecnego dnia. (Jednakże nie dotyczy to tego zagadnienia, które omawiamy obecnie). Izrael miał dokładne wskazówki Boże, które charakteryzowały się Bożą dokładnością, mogące kierować nimi w każdej sytuacji życiowej. Zabrakło tu zupełnie miejsca dla różnych ustaw i praw ludzkich. Słowo Boże przewidziało każdą okoliczność, ono też odpowiadało na każdą potrzebę. Słowo to było tak jasne i zrozumiałe, że nie wymagało żadnych wyjaśnień ze strony ludzi.

            Czyżby więc dla Bożego Kościoła dano miej wyraźne wskazówki i przykazania, aniżeli Izraelowi? Czyżby pozostawiono chrześcijanom możliwość wyboru w sprawie, która dotyczy służby Bożej? Czyż pozostawiono miejsce dla ludzkiej samowoli? Czyżby Słowo Boże, które wszystko obejmuje nie miało w sobie pełni Bożej? Czyżby Ono cokolwiek pominęło? Posłuchajmy więc świadectwa Apostoła:

            „Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu”. 2Tym.3,16.17. 

            Pismo Święte zwiera w sobie wszystko, co może uczynić człowieka Bożego doskonałym, wszystko, co może przygotować do Bożego dzieła i wszelkiego dobrego czynu.  Jeżeli jest to prawdą dla pojedynczego człowieka Bożego, to tym bardziej w stosunku do całego Kościoła. Pismo Święte wychodzi naprzeciw potrzebom pojedynczych osób, jak też całego Kościoła i jesteśmy za to wdzięczni Bogu. Jak wielkim szczęściem dla nas jest mieć w swoich rękach tak wspaniały przewodnik, który nie tylko wskazuje gdzie mamy iść, ale też mówi w jaki sposób. Co moglibyśmy bez niego zrobić? Co stałoby się z nami? Do kogo moglibyśmy zwrócić się po wskazówki? Gdybyśmy byli pozostawieni sami sobie w wyborze ustaw, to do jak  wielkiego nieporządku doprowadziłoby to? Jak wiele byłoby różnych koncepcji i poglądów. Niektórzy mogą powiedzieć nam, że pomimo tego, że posiadamy Pismo Święte, to jesteśmy świadkami powstawania różnych sekt, podziałów, przeróżnych nauk.  Istnieje wiele religii, a z nimi związane są szkoły, seminaria itp. Skąd wzięło się to?

            Przyczyny takiego stanu rzeczy należy szukać w naszej ludzkiej niechęci podporządkowania się autorytetowi Pisma Świętego. W tym zawarta jest tajemnica zła, prawdziwa przyczyna pochodzenia różnych sekt, podziałów, które przynoszą tylko ujmę Kościołowi. Niektórzy powiedzą, że podobny porządek spraw jest nieunikniony, gdyż jest rezultatem dowolnej interpretacji Bożych prawd, jak również dowolnością różnego rodzaju tłumaczeń i wyjaśnień widocznych wśród protestantyzmu. Ani na chwilę jednak nie dopuszczamy myśli, że podobne usprawiedliwienie ostoi się przed sądową stolicą Chrystusa. Z całą pewnością wiemy natomiast, że ta dowolność poglądów, myśli, tłumaczeń jest niczym innym jak tylko niechęcią podporządkowania się Bożemu prawu. To tak zwana wolność poglądów, myśli sprzeciwia się bezwarunkowemu i zupełnemu podporządkowaniu się, do którego zostaliśmy powołani przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jakie prawo posiada sługa, by kierować się swoim własnym poglądem lub uznaniem, jeżeli jego Gospodarz objawił mu w sposób jasny i zrozumiały Swoją wolę? Zadaniem sługi jest podporządkować się tej woli, bez indywidualnego rozważania i rozsądzania. Jeżeli sługa wypowiada swoje własne opinie i poglądy o woli Gospodarza, to na pewno nie wykona woli swego Pana. Wszystko to uważane jest za prawdziwe w odniesieniu do spraw ziemskich, kiedy jednak dotyczy to interesów Boga, to ludzie uważają, że mają prawo do swoich osobistych wyobrażeń i opinii. Jest to jeden z największych błędów.

            Bóg darował nam Swoje Słowo i to Słowo jest tak bardzo jasnym i zrozumiałym, że nie możliwe jest, abyśmy jego nie zrozumieli. Dlatego też gdybyśmy zdecydowali się całkowicie kierować się nim, w duchu zupełnego podporządkowania się woli Bożej i autorytetowi Jego Słowa, to nie byłoby miejsca na różne dodatkowe poglądy i na powstawanie sekt. Nie możemy dopuścić do tego, by to co wyznajemy i mówimy było sprzeczne ze  Słowem Bożym. Jest niemożliwym aby Słowo Boże potwierdzało jednocześnie to, co mówi kościół anglikański, metodystyczny, prezbiteriański i katolicki. Słowo Boże nigdy nie może podawać sprzecznych wskazówek. Nie może przemawiać w różny sposób, powodując różne zrozumienie przez różnych ludzi. Jeśli obwiniamy Słowo Boże za różne podziały w Kościele, to obrażamy Je. Już sama taka myśl powoduje bojaźń w prawdziwie wierzącej duszy.

            Pismo Święte nie może przeczyć samo sobie. Dlatego też nie zależnie czy z Pisma Świętego czerpie naukę jedna dusza, czy tysiące, to w danej sprawie wszyscy powinni mieć jednakową myśl. Posłuchajmy co mówi Apostoł do zboru w Koryncie, a jednocześnie i do nas:

            „A przeto upominam was bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i nie było wśród was rozłamów, byście byli jednego ducha i jednej myśli”.1Ko.1,10.

            W jaki sposób można było dojść do tej cudownej jedności ducha? Czy przez to, że każdy wymieniał swoje osobiste poglądy? Na pewno nie, gdyż to właśnie prowadziło do podziałów w Koryncie, a tym samym spowodowało, że Duch Święty musiał udzielić im nagany. Biedni Koryntianie myśleli, że mają prawo myśleć, wybierać, osądzać według swoich osobistych kryteriów i wiemy do czego doprowadziło to ich:

            „Myślę o tym, co każdy z was mówi: ja jestem Pawła, a ja Apollona, ja Kefasa, a ja Chrystusa”.1Kor1,11.12.

            Widzimy tutaj liczne osobiste poglądy, przypuszczenia, a także smutne owoce, które były tego następstwem. Koryntianie myśleli: „każdy człowiek ma swoje osobiste poglądy, doświadczenia, przypuszczenia i nikt nie ma prawa narzucać ich innym”. Co w takim przypadku należy czynić? Należy wyrzec się swoich osobistych myśli i poglądów i z chęcią przyjąć wyższą władzę Pisma Świętego ponad wszystkim. Gdyby było inaczej, to jak Apostoł mógłby prosić Koryntian „aby mówili jedno”, by byli złączeni w jednym duchu i jednakowych myślach? Kto mógłby zmusić ich, by mówili jednakowo? W czyim duchu i czyich myślach mieli być złączeni w jedno? Czy był może w Kościele taki Boży człowiek, który posiadałby tak wielki autorytet i był duchową indywidualnością, by powiedzieć im , o czym powinni myśleć, co mówić i w co wierzyć? Nie. Istniał tylko jeden niepodważalny autorytet, Boży. I temu autorytetowi mieli być poddani wszyscy i wszystko. Ludzkie myśli, poglądy, osąd, ludzki rozum i sumienie nie ma żadnej wartości przed najwyższym autorytetem.

            Słowo Boże jest najwyższym autorytetem. Jeżeli jesteśmy podporządkowani Bożemu autorytetowi, to będziemy mówić jednym językiem, będziemy jednomyślni, złączeni w jednym duchu i nie będzie między nami podziałów. Cudowne położenie, jednak nie często spotykane pośród wierzących w obecnym wieku Kościoła. Bardzo często pozycja ta jest wręcz omijana. Z tego widzimy, że nie kierujemy się tym samym duchem i nie jesteśmy w pełni poddani temu samemu autorytetowi Słowa. Kierujący się tym autorytetem nigdy nie mają dwóch zdań, nie ma między nimi rozbieżności, przepełnieni są Bożą harmonią.

            Kościół obecnego wieku oddalił się od autorytetu Chrystusa jakim On został nam przedstawiony w Słowie Bożym. Dopóki pozostaje to nie wyznanym grzechem, dopóki nie uznający nie zechcą się do tego przyznać, to zupełnie bezcelowym i nie na miejscu będą wszelakie wywody i rozsądzania o sprawiedliwości tej lub tamtej ludzkiej nauki, lub o tym czy tamtym systemie kościelnym, czy też o sposobie służby duchowej. Jeżeli człowiek nie uważa za swój obowiązek, by w świetle Bożego Słowa rozpatrzeć każdą naukę lub pogląd, to próżne będą wszelakie spory. Ludzka nauka, czy pogląd nie ostoi się w świetle Bożego Słowa, należy więc odrzucić to. Jeżeli nie ma w nas Bożego autorytetu, nie ma nienagannego przewodnika, to w jaki sposób możemy upewnić się, że idziemy w dobrym kierunku? Jeżeli zostało nam dozwolone wybierać drogę z tak wielu dróg, to musimy się za wszelką cenę upewnić, czy nie idziemy drogą z której nie będzie już wyjścia. Jeżeli w stosunku do miejsca, które zajmujemy, położenia, w którym znajdujemy się, drogi po której idziemy, pracy, którą wykonujemy, nie możemy powiedzieć: „Tak rozkazał mi postępować Bóg”, to możemy być pewni, że jesteśmy na złej drodze, w złym położeniu, nie na właściwym miejscu, czy też wykonujemy niewłaściwą pracę. Pozostawmy to wszystko natychmiast. Czym prędzej uczynimy to, tym lepiej dla nas. Dzięki Bogu, ze została dana człowiekowi możliwość życia zwycięskiego, w oddaleniu od zła.

            „Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, który wzywa imienia Pańskiego”.2Tym.2,19.

            A w jaki sposób możemy dowiedzieć się, co jest nieprawdą? Za pośrednictwem Słowa Bożego. Wszystko co sprzeciwia się Pismu Świętemu, zarówno w nauce, jak też w sensie moralnym,  jest nieprawdą i obojętnie ile mnie to kosztuje, mam od tego odstąpić. Jest to otwartą sprawą każdego:

            „Kto ma uszy, niechaj słucha. Mat.11,15.  Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy Mój głos i drzwi otworzy”.Obj.3,20.21.

            Oto w czym jest główny sens; sprawa dotyczy głosu Chrystusa. Nie głosu tego, lub tamtego kaznodziei, księdza, pastora, nauczyciela, ale głosu naszego Umiłowanego Pana Jezusa Chrystusa Sprawa dotyczy osobistego zetknięcia się z głosem Chrystusa. A więc całe nasze sumienie, nasza cała indywidualność zostaje doprowadzona do pozycji umożliwiającej osobiste zetknięcie się z żywym i wiecznym Słowem Bożym, z Pismem Świętym. Aby zobaczyć wszystko dokładnie i uchronić się od wszelkiego rodzaju niewiary, potrzebujemy wyższego, nieskazitelnego, czystego autorytetu. Musimy zawsze mieć przed sobą nieskazitelne światło Boże i dzięki Bogu mamy je. Bóg wypowiedział Słowo i darował je nam. Podporządkowanie się Jemu jest naszym obowiązkiem, a także i przywilejem. Jest  to nasze moralne bezpieczeństwo, nasze wyższe szczęście. Szczególnie ważną rzeczą jest, aby nic nie mogło stanąć pomiędzy sumieniem, a Bożym objawieniem. W Księdze Objawienia, w 2 i 3 rozdziale czytamy siedmiokrotnie: „Kto ma uszy, niechaj posłyszy”, a co posłyszy? Czego mamy słuchać? „Co mówi Duch do Kościołów”. Gdzie rozlega się ten głos? Wyłącznie w Piśmie Świętym., które dzięki wielkiemu miłosierdziu Bożemu zostało nam darowane, abyśmy mogli iść drogą pełnego pokoju i prawdy, pomiędzy upadającym Kościołem, a mrokiem i nieporządkiem tego świata.

            Nie ma takich słów, za pomocą których moglibyśmy wyrazić szczęście, które doświadczamy, podporządkowując się Bożemu autorytetowi i nieomylnym wskazówkom  darowanym nam przez przewodnika. Musimy pamiętać, że będziemy musieli zdać rachunek z tego, jak wykonujemy wszystko to, co zostało nam wskazane przez przewodnika i z tego na ile podporządkowaliśmy się jemu. Jest zupełnie czymś nienormalnym stwierdzenie, że został nam dany przewodnik i Boski autorytet, a jednocześnie widoczny brak chęci korzystania z tego przewodnika i nie uznawanie autorytetu. Stanowi to dla nas wielkie niebezpieczeństwo. Jak wiemy taki stan charakteryzował Żydów w czasach kiedy żył i działał nasz Pan Jezus Chrystus na ziemi. Żydzi posiadali w swoim ręku Pismo Święte, jednak nie byli podporządkowani Słowu. Jedną ze smutnych a nawet tragicznych cech obecnego chrześcijaństwa jest to, że chlubi się z powodu posiadania Biblii, a jednocześnie odrzuca jej autorytet. Są to bardzo ważne fakty i pozostawiamy je ku rozwadze każdemu. Działanie Słowa Bożego bywa zupełnie zagłuszone przez nas. Wszędzie usprawiedliwiane i akceptowane są dzieła i czyny, które nie tylko, że nie są oparte na Piśmie Świętym, ale są wręcz przez nie zakazane. Nie żyjemy i nie kierujemy się tym, co mówi Słowo Boże. Wszystko to jest bardzo ważnym i wymaga głębokiego zastanowienia się przez wszystkie dzieci Boże. Chcemy zwrócić się z tym zagadnieniem do wszystkich, którzy pragną Bożego ożywienia. Uważamy, że jest to nasz dług.

            Świadomość, jak wielkie znaczenie przypisuje temu Księga Powtórzonego Prawa pobudziła nas do napisania „Komentarza” do tej Księgi. Dlatego też zanosimy gorącą modlitwę o to, aby Duch Święty za pośrednictwem tych słów, przypomniał naszym drogim braciom i siostrom, że powinni ochotnie podporządkować się autorytetowi Słowa Bożego. Głęboko wierzymy, że szczególną wyróżniającą się cechą wszystkich tych, którzy starają się być wiernymi Bogu w tych ostatecznych czasach istnienia Kościoła na ziemi, będzie głęboka życzliwość wobec Słowa Bożego i zupełne oddanie się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Te dwie rzeczy są nierozłączne, związane ogniwem świętym i nie ulegającym skruszeniu ani rozerwaniu.

            „Nasz Bóg Jahwe mówił do nas na Horebie: Już dosyć waszego pobytu na tej górze. Ruszajcie się, idźcie, ciągnijcie ku górom Amorytów, do wszystkich pobliskich narodów, osiadłych w Araba, w górach, w Szefeli, w Negebie, nad brzegiem morskim, w ziemi Kananejczyków i w Libanie, aż po wielką rzekę Eufrat.”.5Moj.1,6.7.

            Czytając tę Księgę widzimy, że Bóg zwraca się bezpośrednio do Swojego narodu, zwyczajnie, zupełnie inaczej niż to miało miejsce w trzech poprzednich Księgach. To potwierdza nam jeszcze raz, że ta Księga nie jest tylko powtórzeniem zagadnień, o których była już mowa w poprzednich Księgach. W tym przypadku nie wspomina się o podnoszeniu się obłoku, nie ma też mowy o użyciu srebrnych trąb. Tu powiedziane jest bardzo prosto: „Nasz Bóg Jahwe mówił do nas”. Z Księgi Liczb wiemy, że każdemu przemieszczeniu się obozu towarzyszyło podniesienie się obłoku, co oznaczało przemarsz. Temu też towarzyszył dźwięk srebrnych trąb. W piątej Księdze Mojżesza nie spotykamy jednego ani drugiego. „Nasz Bóg Jahwe mówił do nas na Horebie: Już dosyć waszego pobytu na tej górze. Ruszajcie.”  Słowa te przepełnione są świętym pięknem i przypominają nam czasy patriarchów, kiedy to Bóg mówił z człowiekiem, jak czyni to człowiek z człowiekiem, przyjaciel z przyjacielem. Bóg zaznajamiał Abrahama, Izaaka i Jakuba ze Swoimi myślami, nie potrzebował do tego słupa obłoku, ani srebrnych trąb. Bóg był tak bardzo bliskim im, że nie było żadnej potrzeby czegoś, co by jeszcze w tym pośredniczyło. Spotykając się z nimi, zasiadał wraz z nimi, korzystał z ich gościny, na prawach bliskiego przyjaciela, dlatego też tyle piękna i prostoty oglądamy w Księdze Rodzaju. Zupełnie z czymś innym spotykamy się w Księgach Wyjść, Kapłańskiej i Liczb. Odnajdujemy w nich cały system typów i pierwowzorów, obrzędów, ustaw zarządzeń, danych dla narodu, a znaczenie ich zostało nam wyjaśnione w liście do Hebrajczyków:

            „Przeto pokazuje nam Duch Święty, że jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego, dopóki istnieje pierwszy przybytek. To zaś jest obrazem czasu teraźniejszego, a składa się w nim ofiary i dary, nie mogące jednak pomóc udoskonalić w sumieniu tego, który spełnia służbę Bożą. Są to tylko przepisy dotyczące się ciała, nałożone do czasu naprawy, a polegają jedynie na pokarmach, napojach i różnych obmyciach.”Heb.9,8.9

            W czasie obecności tego starotestamentowego systemu, synowie Izraela przebywali w oddaleniu od Boga. Nie posługiwali się tym, czym posługiwali się ich ojcowie w Księdze Rodzaju. Bóg był jakby ukryty przed ich wzrokiem. W oczach narodu podstawowa linia kapłańskiej służby nosiła na sobie pieczęć przymusu, mroku i oddalenia od Boga.(??).Z drugiej strony typy i pierwowzory ich służby Bożej przedstawiały wielką ofiarę, stanowiącą podstawę wszystkich cudownych odwiecznych planów Bożych. Za pośrednictwem tej ofiary Bóg, zgodnie z praworządnością i miłością Swojego serca, może powołać sobie lud, który jest drogi w Jego oczach, a który posłuży Jego chwale i sławie. Jak już powiedzieliśmy, porównując Księgę Powtórzonego Prawa z innymi Księgami Mojżesza, jest w niej niezbyt wiele ustaw związanych z obrzędami. Widzimy, że Bóg nawiązuje tu bardziej bezpośredni stosunek  ze Swoim narodem. Znacznie mniej wspomniane jest o służbie kapłańskiej, za to o wiele więcej powiedziane jest o moralnym znaczeniu służby i obrzędów kapłańskich, niż o dokonywaniu poszczególnych obrzędów. O tym wszystkim upewnimy się zagłębiając się w treść tej Księgi.

            „Nasz Bóg Jahwe mówił do nas na Horebie: Już dosyć waszego pobytu na tej górze. Ruszajcie, idźcie, ciągnijcie ku górom Amorytów, do wszystkich pobliskich narodów osiadłych w…”5Moj.1,6.7.

            O jakże wielki przywilej posiadali Izraelici, wiedząc, że Bóg przebywa z nimi, uważnie kieruje ich każdym krokiem, i że uczestniczy w tym wszystkim, co ich dotyczy. Ich Bóg wiedział ile czasu mieli pozostawać na miejscu, które wybrał im i kiedy mieli wyruszać dalej. Wszyscy byli w rękach Tego, Którego władza obejmowała wszystkie dziedziny ich życia, Którego mądrość była nieomylna, miłość nieskończona, źródła Jego nigdy nie wysychające. Byli w rękach Tego, Kto otaczał ich ze wszystkich stron, znając ich potrzeby, wychodził im naprzeciw  z pełnią dobroci i miłości Swego serca, udzielając im wszystkiego prawicą Swojej wszechmocy. Cóż mieli czynić Izraelici wobec ogromu Bożych łask? W czym zawarty był ich dług? W podporządkowaniu się. Posiadali oni wielki przywilej, szczególny, święty, posiadając pełny pokój w Bogu, Który zawarł z nimi przymierze. Podporządkowując się w pełni Bożym poleceniom, otrzymywali zupełny pokój i bezpieczeństwo, gdyż od tego właśnie zależał ich pokój, szczęście. Dlatego Izraelici nie musieli niczego planować, przewidywać. Wszystkie potrzeby ich już dawno zostały zauważone, przez Tego, Który wszystko wiedział. Bóg dokładnie znał ich drogę z Horebu aż do Kadesz – Barnea. Wiedział wszystko z czym spotykają się w podróży. Zadaniem ich było codzienne życie w błogosławionej zależności od Boga. O jak wspaniałe i wysokie położenie! Wymagało ono jednak skruszonej woli, pokornego i posłusznego serca. Gdyby po słowach Bożych: „Już dosyć waszego pobytu na tej górze”, Izraelici zdecydowaliby pozostać tam jeszcze parę dni, to pozostaliby bez Boga, bez społeczności z Nim.

            Boże rady, pomoc Bożą, społeczność z Bogiem Izraelici otrzymywali na drodze posłuszeństwa. To samo dotyczy i nas. Mamy także cudowny przywilej, aby oddać wszystko co nas dotyczy w ręce Boga, Który nie tylko zawarł z nami przymierze, ale jako Ojciec miłuje nas, kieruje naszymi krokami, określa granice i czas naszego przebywania. Zauważa wszelkie potrzeby i bierze na Siebie obowiązek zaspakajania ich. Jego Słowo przepełnione miłością mówi do nas:

            „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej waszej sprawie, wasze prośby przedstawcie Bogu, w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem, a pokój Boży, który przewyższa wszelki zmysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”.Filip.4,6.7     

            Wielu może zadać pytanie: w jaki sposób Bóg obecnie kieruje Swoim ludem? Dzisiaj nie możemy liczyć na to, że usłyszymy Jego głos, cóż więc mamy czynić? Bez najmniejszego wahania możemy odpowiedzieć, że obecnie Kościół znajduje się w nie mniej korzystnym położeniu, aniżeli znajdował się Izrael na pustyni. Czyżby obecnie Bóg nie mógł kierować swymi dziećmi? Czyż Chrystus obecnie nie może posługiwać się swoimi sługami tak, jak On chce? Czyż może ktokolwiek podawać w wątpliwość oczywisty fakt, że obecnie Chrystus tak samo posługuje się Swymi sługami? Chociaż odpowiednie wskazówki otrzymujemy nie za pomocą obłoku, nie słyszymy także głosu przemawiającego do nas, tym nie mniej możemy być pewni, ze Bóg w Swojej wielkiej miłości i dobroci wszystko dla nas przewidział. Możemy być kierowani przez Boga za pomocą trzech sposobów: przez Jego Słowo, przez Ducha Świętego, a także przez pobudzenie do wykonywania tego, co On chce, zgodnie z tym co jest wolą Jego Boskiej osobowości. Musimy przy tym pamiętać, że te trzy sposoby muszą być zgodne ze sobą. Człowiekowi może wydawać się, że w danej chwili kieruje nim Duch Święty, lub też, że pobudzenie pochodzi od Boga, a mimo to następstwa bywają w sprzeczności ze Słowem Bożym. Każdy taki błąd wcześniej czy później zostanie wyjawiony i obnażony. Strzeżmy się tego, by kierować się tylko tzw. „pobudzeniem”, gdyż postępując tak możemy obudzić się w sieciach diabła, a nasze pobudzenia zniesławią naszego Pana Jezusa. Musimy bardzo dokładnie wyważać na świątynnej wadze nasze wrażenia, pobudzenia, dokładnie wymierzać według miary, którą jest Słowo Boże. Tylko to może nas ochronić od wszelkiego błędu i zwodniczej pułapki. Jest rzeczą szczególnie niebezpieczną, kiedy zaczynamy działać pod wpływem naszych wrażeń, lub pobudek emocjonalnych. Wszystko to może doprowadzić do bardzo przykrych następstw. Pobudki pochodzące z naszego ciała są  wręcz zwodnicze, mogą okazać się dołem pełnym błota, choć z wierzchu są porośnięte zieloną trawką, mogą być jak fatamorgana na pustyni. Wiary nie można opierać na ludzkich uczuciach. Powinniśmy poddawać je bardzo dokładnej kontroli, by uniknąć błędu.

            Możemy mieć pełne zaufanie do Pisma Świętego i wtedy zobaczymy, że człowiek kierowany Duchem Świętym, lub mający pobudzenie pochodzące od Boga, nigdy nie będzie działał niezgodnie ze Słowem Bożym. Jest to pewna, nie wymagająca udowadniania zasada życia Bożego i niezmienne prawo działalności chrześcijańskiej. Smutkiem jest, że tak wielka rzesza ludzi nie zwraca uwagi na tę bardzo ważną zasadę. Możemy przekonać się o tym, czytając historię Kościoła.

            Druga cecha tego zagadnienia wymaga także szczególnej uwagi z naszej strony. Bardzo często słyszymy jak ludzie mówią o kierownictwie lub dotknięciu się ich życia przez Boży palec. Uważają siebie, że znajdują się pod szczególnym zarządzeniem Bożej opatrzności, a więc tym samym jakby mają bezsprzeczną Bożą wskazówkę. Przyglądając się temu wszystkiemu jednak, dostrzegamy, że jest to tylko pragnienie, aby dostosować swoje działanie do otaczających warunków, lub do okoliczności w jakich znaleźli się. Jednak tego zupełnie nie można uznać jako dowód Bożego działania. To nie może być wzorem życia chrześcijanina. Nie chcemy tutaj utrzymywać, że Bóg nie może w taki sposób objawić Swej woli. Bóg często wskazuje jaką drogą mamy iść  w szczególny sposób, nawet przez różnorodny zbieg okoliczności. Jednak powinniśmy żyć z Nim w bardzo ścisłej społeczności, aby mógł On działać w nas i abyśmy rozumieli Jego wolę. Może zdarzyć się, że to, co nazywamy Bożą opatrznością stanie się dla nas kamieniem, o który potkniemy się. Zewnętrzne okoliczności, nasze wrażenia, pobudzenia, powinny zostać rozważone w Bożej obecności, poddane kontroli Bożego Słowa, gdyż bez tego możemy wpaść w sieci, z których może już nie być wyjścia. Prorok Jonasz mógł uważać, że „Boży palec” zarządził tak, że znalazł okręt odpływający do Tarszyszu. Gdyby jednak trwał w społeczności z Bogiem, to z pewnością nie wsiadłby na ten okręt.

            Słowo Boże jest kamieniem, doświadczonym, w zetknięciu się z którym wszystko co jest tylko kruchym i krótkotrwałym przejawem wewnętrznych pobudek, zbiegiem okoliczności, ludzkich wrażeń, ulega rozsypaniu i rozkruszeniu. Dlatego wszystko co pochodzi z nas musi być dokładnie skontrolowane w świetle Bożego Słowa. Jest to dla nas prawdziwa droga do pokoju i bezpieczeństwa. Wielu ludzi może odpowiedzieć nam, że nie znajdziemy w Bożym Słowie odpowiedzi na wszystkie sytuacje jakie spotykają nas w życiu, że Słowo Boże nie zawiera opisu drobnych detali naszego życia. Tak, to prawda. Jednak w Słowie Bożym zostały zawarte wszystkie i niezbędne podstawy, które przy prawidłowym rozumieniu stają się wskazówkami, nawet w przypadku braku odpowiednich odnośników do naszej sytuacji życiowej. Prócz tego wierzymy, że nasz Bóg może dowolnie kierować Swoimi dziećmi w różnych sytuacjach życiowych, co też czyni według Swjego uznania.

            „A choćby upadł, to nie będzie leżał, bo rękę jego podtrzymuje Jahwe”. PS.37,23. Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz, umocnię na tobie moje spojrzenie. Ps.32,8. Rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich uczy swej drogi.”PS.24,9.  

            Bóg może ukazać nam Swoją wolę względem każdej sprawy. Cóż byłoby z nami bez znajomości Jego woli, bez jasnych wskazówek? Czym kierowalibyśmy się? Czy mamy być noszeni przez burze i rzucani falami naszego życia w różne strony? Czy jesteśmy pozostawieni, by kierowała nami nasza własna wola? Dzięki Bogu, że tak nie jest. Obojętnie w jakiej sytuacji życiowej znajdujemy się, Bóg może dać nam pełną ufność i wiarę, że będziemy czynić Jego wolę. Nie mając żywej wiary i ufności, że pełnimy wolę Bożą, nie powinniśmy czynić kroku do przodu. Jeżeli jesteśmy niezdecydowani, to pozostańmy w swoim miejscu, oczekując Bożych wskazówek. Bardzo często męczymy się nad zagadnieniami, których nie otrzymaliśmy od Boga. Pewien brat zapytawszy swego brata, co ma robić, otrzymał odpowiedź: „nie czyń nic”. Była to szczera prawdziwa odpowiedź.

            Jednakże daje się tutaj zauważyć szczególnej wagi warunek, dotyczący naszego moralnego prowadzenia się. Bóg pokornych kieruje ku prawdzie, naucza dróg Swoich cierpliwych i cichych. Całe zagadnienie sprowadza się tylko do jednego – do stanu naszej duszy. Nie zapominajmy o tym.

Jeżeli przebywamy w pokorze, nie liczymy na samych siebie, jeżeli w prostocie serca naszego liczymy tylko na naszego Boga i jeżeli nasze myśli i zamiary są czyste przed Nim, to On na pewno pokieruje nami. Jeżeli jednak prosimy naszego Boga o wskazówki, mając w swoich sercach określony zamiar, jeżeli do głosu dochodzi często nasza samowola, to wtedy jesteśmy nieszczerymi i niepokornymi przed Bożym obliczem. Przypomnijmy sobie historię związaną z króle judzkim, Jozafatem z 1Ks.Królewskiej,22,2-4.

            W trzecim roku król Judzki Jozafat odwiedził króla Izraelskiego. Wówczas król Izraelski rzekł do swoich sług: Czyż nie wiecie, że Ramot w Gileadzie do nas należy? A my nie kwapimy się do odebrania go królowi syryjskiemu. Następnie zwrócił się do Jozafata: Czy pójdziesz ze mną na wojnę o Ramot Gileadzie? Jozafat zaś odpowiedział królowi Izraela: Ja tak, jak i ty, lud mój, jak lud twój, konie moje, jak i twoje konie. I dalej powiedział….będziemy z tobą na wojnie.” 2Kron.18,3.

            Widzimy tutaj króla, który podejmuje decyzję zanim pomyślał, by prosić o Boże wskazówki. Jozafat znalazł się w bardzo niebezpiecznym położeniu, znalazł się w sieciach wroga, dlatego, że jego „oko” nie było czyste i dlatego też nie mógł się kierować wolą Bożą. Król zdecydował się wykonywać swoją własną wolę, w rezultacie musiał żąć to, co sam zasiał. Gdyby nie wielka dobroć Boża, poległby od miecza asyryjskiego i zostałby przyniesiony martwy z pola bitwy. I chociaż powiedział sam do króla Izraelskiego; „Najpierw zapytaj proszę o słowo Jahwe” 1Król.22,5, to jednak sam już podjął decyzję. Po cóż więc to pytanie? Gdyby Jozafat był w dobrym duchowym stanie, to podobne wydarzenie nie miałoby miejsca. Nigdy nie usłuchałby ludzkiej rady. Postawa króla była niewłaściwa, dlatego też jego zamiary były zupełnie sprzeczne z wolą Bożą. Słysząc straszną wypowiedź proroka Bożego Micheasza, dotyczącą powodzenia wyprawy, nie odstąpił od swego zamiaru pomocy temu, kto wcale nie był posłuszny Bogu. Dlatego też w konsekwencji ledwo sam uszedł z życiem.

Podobną sytuację przedstawia prorok Jeremiasz w 42 rozdziale. Izraelici przychodzą do proroka Jeremiasza i proszą go, by zapytał Boga, czy mają uchodzić przed królem babilońskim. Jednak wcześniej już podjęli zamiar, by tak postąpić, bardzo pragnęli uczynić to, co sami zamierzyli. Gdyby przebywali w cichości i pokorze, nie musieliby kierować się swym beznadziejnym rozumem.

            „I powiedzieli do proroka Jeremiasza: Niech nasza prośba znajdzie posłuch u ciebie! Módl się za nami do twojego Boga  (dlaczego nie powiedzieli; módl się za nami do Boga „naszego”?) za całą tą resztą, bo pozostało nas niewielu z wielkiej liczby, jak to sam widzisz – aby twój Bóg Jahwe wskazał nam drogę, którą mamy pójść i co mamy czynić. Prorok Jeremiasz odpowiedział im: Dobrze, będę się modlił do waszego Boga Jahwe zgodnie z waszym życzeniem. Każde słowo jakie mi Jahwe powie o was oznajmię wam, nie tając niczego. Oni zaś rzekli do Jeremiasza: Bóg nam świadkiem wiernym i prawdomównym, że postąpimy we wszystkim według tego, co Jahwe, twój Bóg, objawi dla nas. Czy będzie to dobre, czy złe usłuchamy głosu naszego Boga Jahwe, do którego cię posyłamy, aby się nam dobrze powodziło, gdyż posłuchaliśmy głosu Boga naszego.”Jer.42,2-6.

            Wszystko to było naprawdę dobrym zamiarem ze strony Izraela. Zgodnie z tym należało teraz oczekiwać tylko błogosławieństwa Bożego dla nich. Zauważmy jednak co dalej się stało. Kiedy zobaczyli, że zamiar Boży jest zupełnie różnym, od tego co sami zamierzyli:

            „rzekli….., oraz wszyscy ludzie zuchwali do Jeremiasza: Kłamstwo głosisz. Nie posłał cię Jahwe Bóg nasz byś mówił: Nie chodźcie do Egiptu, by tam osiedlić się”.Jer.43,3.

            Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby ich Bóg potwierdził ich zamiary. Zuchwałość i samowola walczą o swoją pozycję. Wszystkie ich zapewnienia i obietnice okazały się bardzo chwiejne.

            „Naprawdę narażaliście lekkomyślnie życie, gdy wysyłaliście mnie do Boga waszego Jahwe zlecając: Módl się za nami do Boga naszego Jahwe i oznajmij nam wszystko co powie Jahwe nasz Bóg, a wykonamy to.” Jer.42,20   

            Kiedy tylko okazało się, że odpowiedź Boża sprzeciwia się ich zamiarowi, natychmiast odwrócili się od wskazania Bożego.

            Czy nam nie zdarza się to samo i to nie rzadko? Jak wiemy Słowo Boże nie popiera żadnych skłonności ludzkich. Ono osądza je. Słowo Boże jest całkowicie sprzeczne z wolą ciała, z jego planami, dlatego też człowiek zawsze sprzeciwia się Słowu Bożemu i odrzuca je. Wola ludzka i rozum ludzki zawsze znajdują się w opozycji wobec Bożego Słowa. Dlatego też, jeśli człowiek rzeczywiście pragnie kierować się Słowem Bożym, to musi wyrzec się własnej woli i tego, co mówi mu rozum. Nie skruszona wola i ślepy rozum zawsze zaprowadzą nas w ślepy zaułek rozpaczy i nędzy. Prorok Jonasz chciał udać się do Tarszyszu, kiedy Bóg nakazał mu iść do Niniwy, i w rezultacie ocknął się we wnętrznościach ryby; „ na głębinie morza wszystkie bałwany morskie przeszły nad nim. Wody objęły go zewsząd, aż po gardło, ocean go otoczył, sitowie okoliło mu głowę…Jon.2,3-6.

            Jozafat chciał iść przeciwko Syryjczykom w Ramot Gileadzkim wtedy, kiedy wolą Bożą było by był w Jerozolimie. Rezultatem tego było, że nad nim zawisł miecz syryjski. Resztka Izraelitów chciała iść do Egiptu w czasach proroka Jeremiasza, zamiast pozostać w Jerozolimie. W rezultacie swego nieposłuszeństwa wszyscy pomarli od miecza, głodu i zarazy w Egipcie, tam gdzie chcieli tak bardzo osiedlić się.

            I tak bywa zawsze. Droga, którą wybiera ludzka wola i ludzki rozum jest drogą mroku i ciemności. Przeciwnie do tego, droga posłuszeństwa jest błogosławieństwem oświeconym Bożą przychylnością. Droga ta może wydawać się bardzo wąska dla oka ludzkiego,  niezbyt przyjemną dla ciała, w osamotnieniu. Jednak dla posłusznej Bogu duszy ta ścieżka życia jest pełna pokoju i bezpieczeństwa: Ścieżka prawych – to światło poranne, wschodzi, wzrasta aż do południa”.Przyp.Sal.4,18.

            Błogosławiona ścieżka, niech okaże się, że właśnie my znajdujemy się na niej.

            Zanim jednak zakończymy rozpatrywanie tego ważnego zagadnienia dla naszego życia, o posłuszeństwie Bogu i Bożych wskazówkach dotyczących naszego życia i wyboru drogi, chcemy jeszcze zwrócić uwagę na cudowne Słowa Pana Jezusa, zapisane w Ewangelii Łukasza, w 11 rozdziale:

            „Światłem ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli jest chore, ciało twoje będzie również w ciemności. Patrz więc, aby światło, które jest tobie nie było ciemnością. Jeśli zatem całe twoje ciało będzie w świetle, nie mając w sobie nic ciemnego, całe będzie w świetle, jak gdyby światło oświecało cię swym blaskiem.” Łuk.11,34-36.

            Nie ma nic porównywalnego z pięknem i siłą tych wspaniałych słów. Najpierw uwaga jest zwrócona na „czyste oko”. Czyste oko potrzebne jest, aby przyjąć Boże wskazówki. Oznacza ono skruszoną wolę, szczere serce, gotowe do wykonania Bożej woli, nie zależnie od swoich osobistych, czy też jakichkolwiek ludzkich poglądów, zapatrywań. Gotowość, następnie wykonanie tej woli, obojętnie jaką byłaby. Kiedy dusza znajduje się w takim właśnie położeniu, światło Boże oświeca ją, dlatego też całe ciało jest oświetlone. Wiemy więc, że jeżeli ciało nie jest w świetle to i oko nie jest czyste. Oznacza to, że zostało pozostawione pole działalności dla naszej własnej woli, dla różnych ludzkich dogmatów i samolubnych wrażeń. Możemy określić to jednym słowem; jesteśmy chorzy, nie jesteśmy szczerzy przed obliczem Boga. Dlatego też to światło, które według naszej wyobraźni jest w nas, jest niczym innym jak tylko ciemnością. Musimy pamiętać, że nie ma czegoś ciemniejszego i straszniejszego od ciemności wywodzących się z samowolnego nie skruszonego serca. Dlatego najtragiczniejszym stanem człowieka jest stan, w którym rozum cielesny i samowola kierują człowiekiem, który mimo to uważa siebie za oświeconego światłem Bożym. Wszystko to zdąża w odpowiednim kierunku, bez jakiegokolwiek zastanowienia się, pędzone siłą nieprawości działającą już w synach opornych. Nadchodzi czas, kiedy to wszystko, co towarzyszy odstępczemu świeckiemu chrześcijaństwu, zostanie obnażone, kiedy to objawi się „człowiek grzechu – syn zatracenia”, „którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem ust swoich i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się Jego towarzyszyć będzie działanie szatana z całą mocą wśród znaków i fałszywych cudów, działanie z wszelkim zwodzeniem, ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość.” 2Tes.2,8-12.

            O jakież to wszystko straszne! I jak wielki bezpośredni ma to związek z Kościołem. To wszystko dotyczy ciebie i mnie drogi przyjacielu. „Jeżeli więc światło, które jest w tobie jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!”. Mat.6,23.

            Z drugiej strony słabe światło szczerze i praktycznie stosowane w naszym życiu będzie się pomnażać. Dlatego też jest napisane: „Bo kto ma, temu będzie dodane i nadmiar mieć będzie. Mat.13,12. Ścieżka prawych to światło poranne, wschodzi, wzrasta, aż do południa.” Przyp.Sal.4,18.

Ten duchowy stan został w bardzo interesujący sposób przedstawiony nam w Ew. Łukasza 36,11. „Jeśli zatem całe twoje ciało będzie w świetle, nie mając w sobie nic ciemnego” – a więc jeśli nie ma żadnego miejsca ciemnego, zakrytego przed działaniem niebiańskich promieni, tającego w sobie coś co jest przeciwne Bogu, to wtedy cała ludzka istota będzie się znajdowała w sferze działania Bożego światła: - „całe będzie w świetle, jak gdyby światło oświetlało cię swym blaskiem”. Posłuszna dusza, jak wynika z powyższych słów, nie tylko oświeca swoim światłem swoją ścieżkę po której kroczy, ale światło to rozlewa się dookoła niej tak, że wszyscy widzą jakby światło świecznika.

            „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Mat.5,16.

            Zupełnie coś przeciwnego widzimy w Księdze proroka Jeremiasza w 13 rozdziale, 16 wierszu:

            „Oddajcie chwałę Bogu waszemu, zanim ciemności nastaną i zanim potykać się będą wasze nogi w mrocznych górach. Wyczekujecie światła, lecz On zamieni je w ciemność, rozprzestrzeni mroki”. Jer.13,16.

            Droga sprawiedliwego jest drogą niebiańskiej mądrości i pełnego pokoju. Nie zapominajmy więc, że zostały darowane nam cudowne Boże przywileje, tak, że możemy mieć Bożą odpowiedź dotyczącą nawet najdrobniejszych szczegółów naszego codziennego życia. Ten, kto nie podporządkowuje się tym wskazówkom będzie często potykał się w swoim życiu. Czeka też na niego wiele upadków i niepowodzeń. Jak bardzo powinniśmy czuć się szczęśliwymi, że możemy iść ścieżką, którą dla nas wybrał Ojciec. Ścieżka ta skryta jest przed wzrokiem drapieżnego ptaka, na niej nie spotykamy drapieżcy. Jest to droga posłuszeństwa, po której zawsze będą szły dusze pokorne, wsłuchujące się sercem w głos Tego, Kto ich umiłował, by przysporzyć Jemu chwały.

            W dalszej części naszego rozdziału Mojżesz w prosty wzruszający sposób przypomina im okoliczności, w których zostali wybrani sędziowie i wywiadowcy.  Mojżesz zaznacza, że to z jego inicjatywy dokonano wyboru. Jednak, jak poznajemy, wybór wywiadowców został dokonany na prośbę narodu. Umiłowany i poczciwy sługa Boży odczuwał, że było mu zbyt ciężko nieść brzemię narodu Bożego. W rzeczywistości było to naprawdę ciężkie brzemię, chociaż jak wiemy, że niezgłębiona dobroć Boża, nieskończona łaska Boża, mogły zaspokoić wszelkie potrzeby i braki.  Najgłówniejszą rzeczą było to, że ta wielka łaska mogła w ten sam sposób działać przez pojedynczego człowieka, jak i przez 70 mężów. Pomimo tego możemy w pełni zrozumieć, jak ta naprawdę wielka odpowiedzialność, związana z tak wysokim położeniem męczyła najpokorniejszego człowieka na ziemi. Dlatego też w bardzo wzruszających słowach Mojżesz przekazuje to wszystko, co niegdyś znajdowało się w jego umęczonym umyśle:

            „I rzekłem wam w owym czasie: Ja sam nie mogę nosić ciężaru was wszystkich. Wasz Bóg Jahwe rozmnożył was: dziś jesteście liczni, niby gwiazdy na niebie. A Jahwe, Bóg ojców naszych niech was jeszcze tysiąckrotnie pomnoży, błogosławi wam, jak to obiecał. Jak zdołam sam udźwignąć wasz ciężar, wasze brzemię i wasze spory?” 5Moj.1,9-12.

            Cudowne słowa. Szczęśliwe położenie szczerego i wielkodusznego serca. Główną przyczyną ich ciężaru były ciągłe spory, które toczyli pomiędzy sobą. Pomiędzy nimi były waśnie, słyszano głosy niezadowolenia, kłótnie, itp. Czyż nie powinni postępować zupełnie inaczej? Gdyby żyli w zgodzie, nie potrzebni byliby sędziowie. Gdyby każdy członek społeczności Bożej zainteresowany był dobrem swojego brata, nie dochodziłoby do sporów. Jarzmo ich okazałoby się lekkie, a brzemię nie powodowałoby tyle bólu i przykrości mężowi Bożemu. Gdyby każdy troszczył się o dobro ogółu, to w jak cudownym położeniu znajdowaliby się. Zupełnie inaczej wyglądała ich postawa w czasie wędrówki przez pustynię.

            A jak wygląda ta sprawa obecnie w Kościele Bożym? Czyż nie jest to tak, jak było w społeczności Izraela na pustyni? Już chwilę po tym kiedy Duch Święty utworzył Kościół rozlegają się głosy szemrania. „…zaczęli szemrać helleniści przeciwko Hebrajczykom”….Dz.Ap.6,1.  Skąd wzięło się to? Czyż było to czymś słusznym, a może był to tylko powód, aby ujawnić to, co było ukryte? Czym by to nie było, jednak własne „ja” objawiło swoje prawa. Jeżeli rzeczywiście dopuszczono się zaniedbań, to wina leżała po stronie Żydów, a jeśli nie, to winni byli helleniści. Jednakże w podobnych przypadkach winne są obie strony. Jedynym sposobem, by uniknąć sporów jest wyrzeknięcie się swojego „ja” i szczera troska o dobro innych. Gdyby było to zrozumiałe i wykonywalne przez wszystkich od samego początku, to zupełnie inaczej brzmiałoby to, co przekazuje nam natchniony pisarz o pierwszym Kościele na ziemi. Niestety już od samego początku historia Kościoła ukazuje coraz to nowe przykłady podziałów, zamieszania, szemrania, niezadowolenia. Już podczas obecności Pana Jezusa tutaj na ziemi, którego całe życie było całkowicie poddane woli Ojca, ciche, pełne pokory, uczniowie Jego zaczynają kłócić się, kto z nich jest największy i kto będzie największy w Królestwie Bożym. Każdy, kto pojmuje czym jest zupełne wyrzeczenie się swojego „ja”, ten na pewno nie będzie szukać dla siebie wysokiej pozycji. Tylko pragnienie, by być jak najbliżej Chrystusa pochodzi od pokornego serca. Pokorne serce wie, że nie ma dla niego żadnego znaczenia to, co jest wielkie i najbardziej pożądane przez ludzi  tego świata. Kiedy jednak nasze „ja” króluje w sercu, wtedy natychmiast pojawia się zawiść, niezgoda, spory, kłótnie itp. Zwróćmy uwagę na synów Zebedeusza i na to, o co proszą Pana Jezusa. Przyczyną tego zdarzenia był przejaw działalności ich własnego „ja”. Jako pierwsi postanowili sobie zarezerwować odpowiednio dobre miejsca w przyszłości w Królestwie Bożym. Pozostali uczniowie, gdy usłyszeli to, poczęli się oburzać na nich. Gdyby wszyscy uczniowie wyrzekli się swego „ja”, a szukali tego, co jest dobrem dla drugiego, to na pewno wydarzenia tego nie byłoby. Nie potrzeba tu wskazywać na dalsze przykłady. Każdy wiek kościoła ukazuje tą samą prawdę, że egoizm i jego następstwa były i są przyczyną podziałów. Obojętnie gdzie zwrócimy nasz wzrok, począwszy od dni Apostołów, aż do naszych czasów, ciągle krnąbrne nasze „ja” jest źródłem sporów i religijnych podziałów. I odwrotnie, wyrzeczenie się samego siebie, swoich interesów i poglądów, jest tajemnicą pokoju, zgody i braterskiej miłości. Jeżeli nauczymy się wyrzekać naszego „ja”, aby szczerze szukać chwały Chrystusa i dobra dla umiłowanego przez Niego ludu, to nigdy nie będziemy musieli godzić powaśnionych stron.

            Powróćmy do naszego rozdziału:

            Jak zdołam sam udźwignąć ciężar, wasze brzemię, wasze sprawy. Wybierzcie sobie w pokoleniach waszych mężów rozumnych, mądrych i szanowanych, abym ich postawił wam na czele. Odpowiedzieliście mi: Dobre jest co zamierzasz uczynić. Wtedy wybrałem (spośród głosów naszych pokoleń) mężów mądrych, szanowanych i dałem wam ich za waszych przywódców i naczelników nad tysiącami, naczelników nad setkami, naczelników nad pięćdziesięcioma, jako zwierzchników nad waszymi pokoleniami”.5Moj.12,15.

            Wspaniały ustrój narodowy, wspaniała organizacja. Na pewno nic nie mogło w takim stopniu doglądać tego całego porządku, jak cały rząd nadzorców i naczelników, począwszy od naczelników nad dziesięcioma, a kończąc nad tysiącem. Natomiast sam zakonodawca stał na czele tej organizacji, znajdując się zawsze w bezpośredniej łączności z Bogiem Izraela. Pominięte zostały tu jednak pewne okoliczności, o których mówi Księga Wyjścia 18,1. Dowiadujemy się tam, że głównym inicjatorem wyboru sędziów był teść Mojżesza, Jetro. Nie zostało także wspomniane wydarzenie z 11 rozdziału Księgi Liczb. Zwracamy uwagę naszych czytelników na to, by jeszcze raz podkreślić, że Księga Powtórzonego Prawa nie jest tylko powtórzeniem innych części Ksiąg Mojżesza. Charakter tej Księgi jest szczególny, różny od pozostałych Ksiąg Mojżesza. Wszystkie wydarzenia zostały zestawione w taki sposób, w jaki Duch Święty chciał przemówić bezpośrednio do serc Izraelitów. Widzimy więc, że szczególnym zadaniem tej Księgi jest bezpośrednie przemówienie do serca człowieka tak, by skłonić go do całkowitego podporządkowania się ustawom Boga. Bardzo wielu krytyków i ateistów stara się pokazać jak wiele bardzo różnych „sprzeczności” i niedomówień istnieje w Bożej Księdze. Jednak uważny czytelnik chcący poznać Bożą prawdę i Boży cel zawarty w Słowie Bożym będzie odnosił się do tego wszystkiego ze świętą powagą wiedząc, że celem ojca kłamstwa jest  wsiewanie jak najwięcej wątpliwości, kłamstw, aby tym samym przysłonić cudowne Boże objawienie. Jeżeli będziemy wierzyć jak małe dzieci, znajdziemy w drogocennym objawieniu miłość Ojca i to co zostało włożone przez Ducha Świętego w Piśmie Świętym. Z drugiej strony wszyscy, którzy uważają siebie za mądrych i ufają swemu rozumowi, filozofii, wielkiemu poznaniu i wszyscy, którzy uważają, że mogą osądzać Pismo Święte, a nawet krytykować Boga, zostaną pozostawieni w swoim zaślepieniu w miejscu skąd nie ma wyjścia.

            „Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia Słowa zbawić wierzących.”1Kor.1,21.

            „Gdzie jest mędrzec, gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem  mądrości świata?”1Kor.1,20

            „Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość”.1Kor.3,18.

            Myśli te nasunęły się nam po przeczytaniu wydarzeń związanych z ustanowieniem naczelników w każdej z czterech Ksiąg Mojżeszowych, a które to Duch Święty zgodnie z zadaniem i charakterem poszczególnych Ksiąg przedstawił nam.

            Powróćmy do naszego rozdziału.

            „Wtedy to rozkazałem waszym sędziom: Przesłuchajcie braci waszych, rozstrzygajcie sprawiedliwie spór każdego ze swym bratem czy też obcym. W sądzeniu unikajcie stronniczości, wysłuchujcie małego i wielkiego, nie lękajcie się nikogo, gdyż jest to sąd Boży. Gdyby wam sprawa wydawała się za trudna, mnie ją przedstawcie, abym ją wysłuchał”.5Moj.1,16.17.

            Słowa te są pełne niebiańskiej mądrości, została w nich zawarta czysta, święta bezstronność. We wszystkich spornych zagadnieniach należało wysłuchać obie strony i nie należało czynić żadnych różnic w podejściu do kogokolwiek. Podstawa sądu nie mogła być oparta na osobistych względach, ale na jawnych faktach. Osobisty wpływ nie mógł mieć żadnej wagi. Stanowisko, pozycja majątkowa i inne sprawy z tym związane zupełnie nie mogły być brane pod uwagę. Sprawa miała być rozstrzygana według zasad sprawiedliwości: „wysłuchajcie małego i wielkiego”. Sąd traktował wszystkich jednakowo, czy to był bogaty czy też biedny, przychodzeń, czy też osiadły – nie było między nimi różnicy.

            O jakże to wszystko jest bardzo ważnym dla nas, ileż w tym nauki. Jak wiemy, wszyscy zostaliśmy powołani, by być sędziami, naczelnikami., przywódcami. Powyższe prawa i ustawy mają wielkie znaczenie również i dla nas. W naszym życiu zbyt często spotykamy sytuacje wymagające, by każdy z nas korzystał z tych praw. Niezależnie w jakim położeniu znajdujemy się, bardzo często jesteśmy świadkami różnych sprzeczek między naszymi braćmi, często słyszymy skargi, zażalenia, dlatego też musimy być w stanie udzielić w danej chwili z Bożą mądrością swojego zdania o tym co do nas dotarło. Należy pamiętać przy tym, że nasza wypowiedź musi być oparta na faktach, na dowodach przedstawionych przez obie strony. Nie możemy kierować się naszymi własnymi ocenami, dlatego, że wiemy jak często ludzkie oceny są mylne i przynoszą więcej krzywdy niż dobra innym. Musimy znać prawdziwe fakty i te fakty mają być ujawnione dwóm lub trzem świadkom, tak jak mówi Słowo Boże.(Ks.Powt.Pr.17,6. Mat.18,6. 2Kor.13,1. 1Tym.5,19). Podejmując jakąkolwiek decyzję, nie należy także ograniczać się tylko do jednego świadectwa jednej strony. Każdy człowiek mający nawet najlepsze zamiary swego serca, jest skłonny jak najlepiej przedstawiać swoje sprawy i nawet w dobrej wierze coś dodać lub ująć. Bardzo często słaba pamięć lub inna bardzo mała przyczyna mogą doprowadzić do tego, że zostanie pominięty bardzo ważny dowód, lub odwrotnie, coś mało istotnego zamienić na coś wielkiego. Może też być coś nieprawidłowo odczytane i przez to zmienia się sens. Należy zawsze postępować w zgodzie ze słusznym powiedzeniem: „Audi alteram partem” (wysłuchaj drugą stronę). Gdy zawsze będziemy wysłuchiwać obu stron, da nam to możliwość spojrzenia na całość sprawy w sposób bezstronny i przyczyni się do podjęcia prawidłowej decyzji. Ogólny osąd nie oparty na szczegółowej analizie wszystkich faktów nie ma żadnego znaczenia. „W sądzeniu unikajcie stronniczości, wysłuchajcie…”; te słowa wcale nie straciły na znaczeniu, mimo upływu wielu wieków od tamtego wydarzenia. Ważną myśl zawiera ten 17 wiersz: „wysłuchajcie małego i wielkiego, nie lękajcie się nikogo”. Słowa te w szczególny sposób obnażają często tragiczny stan serca człowieka. O jak często w sądzeniu czynimy różnicę między ludźmi, podlegamy wpływom pewnych ludzi. Wielkie znaczenie ma dla nas nieraz pochodzenie, stan majątkowy, pozycja społeczna. Jako ludzie boimy się człowieka.

            Czy istnieje środek, który mógłby ochronić nas od tego zła? Tak, jest. Jest nim strach Boży, bojaźń Pańska. Jeżeli przed swoimi oczyma mamy Pana, to ostrzeże nas to przed zgubnym wpływem fałszu i obłudy, a także ochroni przed strachem ludzkim. Nauczy nas to pokory, pozwoli oczekiwać w ciszy na radę Samego Boga, na porady dotyczące nas samych w życiu codziennym. Ostrzeże nas to przed pochopnym wydawaniem osądów względem ludzi, którzy czynią tak wiele szkody pośród dzieci Bożych.

            Powróćmy obecnie do tego momentu, kiedy Mojżesz wydaje polecenie wysłania wywiadowców.

            „W owym czasie poleciłem wam wszystko co macie czynić”5Moj.1,18.

            Cała społeczność Izraela została postawiona na drogę posłuszeństwa. Powinni z całej siły trzymać się tego wytyczonego szlaku i w pełnej pokorze serca przed Bogiem iść za Nim. Nie musieli rozsądzać, rozważać, czy to jest dobre, mieli być posłuszni Bogu. Wszystko pozostałe mieli oddać w ręce Boże i zdecydowanie iść do przodu drogą zupełnego posłuszeństwa.

            „Potem opuściliśmy Horeb i szliśmy przez całą tę pustynię wielką i straszną, którą widzieliście, w kierunku gór Amorytów, jak nam polecił nasz Bóg Jahwe i doszliśmy do Kadesz – Barnea. Wtedy wam powiedziałem: Przyszliście do gór Amorytów, które nam daje nasz Bóg Jahwe. Patrz! Twój Bóg Jahwe wydał tobie tę ziemię. Weź ją w posiadanie, jak ci obiecał Jahwe, Bóg twoich ojców. Nie lękaj się, nie trać ducha! 5Moj.1,19-21.

            Izraelici otrzymali wskazanie, aby jak najszybciej wstąpili do ziemi, którą mieli objąć w posiadanie. Ich Bóg oddawał im w posiadanie ziemię i oto ona leżała przed nimi. Ziemia ta była już ich własnością, dziedzictwem darowanym przez Boga, a to dzięki przymierzu jakie ich Bóg zawarł z ich ojcami. Bóg obiecał według Swego zamiaru oddać ziemię Kananejską w dziedzictwo potomstwu Abrahama, przyjaciela Bożego. Było to zupełnie wystarczającym, aby uspokoić ich serca nie tylko wobec bogactwa tej ziemi, ale także wobec sposobu wejścia i objęcia w posiadanie jej. Nie było żadnych podstaw ku temu, by wysyłać wywiadowców.

            Wiara nigdy nie domaga się sprawdzenia tego, co obiecał Bóg. Wiara wie, że to co darował jej Bóg jest najlepszym dla nas. Ona także wie, że Sam Bóg może uczynić nas zdolnymi do wzięcia tego we władanie.

            Izrael powinien mieć zaufanie, że ręka, która prowadziła ich przez tę straszną pustynię, mogła ich wprowadzić także do ich dziedzictwa. Tak rozważałaby wiara, gdyż ona zawsze patrzy najpierw na swojego Boga, a dopiero potem na okoliczności, w których znajduje się, nigdy odwrotnie. „Jeżeli Bóg z nami, którz przeciwko nam.”Rzym.8,31. Oto prawdziwy osąd wiary, wspaniałomyślny rezultat prostoty i zupełnego zaufania Bogu. Kiedy Bóg wypełnia Sobą wszelkie znane horyzonty duszy naszej, to trudności tracą swoje znaczenie. Przechodząc przez nie, nie zauważamy ich, albo pojawiają się przed nami po to, by objawiła się nam wyższa siła potęgi Bożej. Wiara bardzo lubi oglądać zwycięstwo siły Bożej nad przeszkodami. Niestety, naród Izraelski w danym wypadku nie kierował się świadectwem wiary, dlatego, jako pomoc wziął sobie wywiadowców. O tym wydarzeniu przypomina nam Mojżesz w słowach pełnych prostoty:

            „Wtedy przystąpiliście do mnie wszyscy i rzekliście: Wyślijmy mężów przed sobą dla zbadania kraju i poznania dróg, którymi mamy iść, oraz miast, do których mamy wkraczać”. 5Moj.1,22.

            Wszelkie problemy należało oddać w ręce Tego, Kto wyprowadził ich z ziemi egipskiej, przeprowadził przez morze, wiódł ich przez pustynię i teraz mógł wprowadzić ich do ziemi obiecanej. Niestety Izraelici chcieli wysłać przed sobą zwiadowców, a to dlatego, że ich serca nie wierzyły Bogu wszechmogącemu i prawdziwemu.  Jesteśmy pewni, że w tym zostało zawarte prawidłowe rozwiązanie tego wszystkiego (?). Jeżeli więc w Księdze Liczb czytamy, że Bóg powiedział, by Mojżesz wysłał zwiadowców, to powodem tego był stan duchowy narodu. Bóg wydał polecenie odpowiednie do stanu duchowego narodu. Odkrywamy w tym charakterystyczną właściwość, harmonię poszczególnych Ksiąg Mojżesza. W Księdze Liczb znajdujemy opis działania wywiadowców. Księga Powtórzonego Prawa odsłania nam zakrytą przyczynę wysłania wywiadowców. Jedna Księga uzupełnia drugą w zgodności z całością. Nie moglibyśmy zrozumieć całości zagadnienia nie mając przekazu w Księdze Liczb, jak też nie mając jego dopełnienia w Księdze Powtórzonego Prawa. Być może jednak zagadnienie dotyczące wywiadowców nie jest w pełni zrozumiałym dla naszych czytelników. Być może wielu zapytuje siebie; cóż złego mogło być w tym, że Izraelici wysłali wywiadowców przed sobą, przecież Bóg nakazał im wysłać? Zło nie leżało w tym, że wysłali zwiadowców do Kanaanu (mieli do tego odpowiedni nakaz od Boga), ale w samym pragnieniu, by wysłać wywiadowców. Pragnienie to było owocem niewiary, a polecenie wysłania wywiadowców było dane z przyczyny niedowiarstwa.  Coś podobnego znajdujemy w Ewangelii Mateusza w 19 rozdziale, 3-8 wiersza:

            „Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze chcąc Go wystawić na próbę i zadali Mu pytanie: Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu? Czy nie czytaliście – odpowiedział On, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela. Odpowiedzieli Mu: Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy  i odprawić ją? Odpowiedział im: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było.” Mat.19,3-8. 

            I tak w odwiecznych prawach Bożych, ani w zamiarach serca Bożego nie było czegoś takiego jak rozwód. Jednak na skutek zatwardziałości serca człowieka Mojżesz pozwolił na rozwód. Czy jest tutaj coś nie zrozumiałego? Na pewno nie, jeżeli tylko serce pełne zatwardziałości i braku pokory nie zacznie wyszukiwać nowych powodów. Tak samo wszystko jest oczywiste w sprawie wysłania wywiadowców. Pragnienie wysłania ich na przeszpiegi było nie na miejscu, żywa wiara nigdy by o tym nie pomyślała. Bóg jednak widział duchowy stan Izraela, dlatego zgodnie z ich oczekiwaniami dał odpowiednie polecenie. Kilka stuleci po tym wydarzeniu, Bóg zobaczył, że serce narodu bardzo pragnie króla, dlatego też dał nakaz Samuelowi dotyczący wyboru króla:

            „A Jahwe rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim co mówi do ciebie, bo nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą. Podobnie jak postępowali od dnia, w którym ich wyprowadziłem z Egiptu, aż do dnia dzisiejszego, porzucając Mnie i służąc innym bogom, tak postępują z tobą. 1Sam.8,7-9.

            Widzimy z tego, że zaspokojenie żądań przez Boga wcale nie oznacza, że żądania te były zgodne z wolą Bożą. Czyż było potrzebnym żądanie króla dla Izraela? Czyż nie wystarczyło kierownictwo Boga Jahwe? Czy On nie był ich Królem? Czyżby Bóg nie potrafił tak, jak czynił dotychczas, iść na czele ich wojsk i walczyć za nich? W jakim celu szuka się oparcia w człowieku? Dlaczego Izrael odwrócił się od swojego Boga, aby opierać się na sile i mądrości nic nie wartego marnego robaka ziemskiego? Z jakiej władzy korzysta król, czyż nie z tej, którą dał mu Bóg? Czy król posiada jakieś inne prawa? Nie! Cała mądrość, cała władza, cała prawdziwa dobroć należy jedynie do Boga. Dlatego też oni mogli korzystać z tego przywileju kiedy tylko chcieli, kiedy była potrzeba. Izraelici mieli tylko opierać się na potężnej prawicy Wszechmogącego, brać wszystko z niewyczerpalnej Jego skarbnicy; wszelkiego rodzaju pomoc, zaspokojenie  potrzeb, mieć w Nim Samym jedyne prawdziwe źródło. Kiedy otrzymali króla, którego tak bardzo pragnęło ich serce, to w jakim położeniu znaleźli się wespół z nim? „Ponieważ Saul był w Gilgal, odchodził od niego cały naród strwożony”.1Sam.13,7. Kiedy bardzo wnikliwie przeanalizujemy historię królowania Saula, to zobaczymy, że on więcej kłopotów przysporzył Izraelowi niż korzyści. Cały okres królowanie był jednym wielkim niepowodzeniem, tak ocenionym przez proroka Ozeasza:

            „O nich to mówiłeś: Dajcie mi króla i książąt”. Dałem ci króla w swym gniewie i zabiorę go w swej zapalczywości”. Oz.12,10.11.

             Wybór Saula na króla był odpowiedzią na niewiarę i samowolę narodu. Oto dlaczego tak szybko rozsypały się w proch ich wszelkie nadzieje, które wiązali z królem. Wybór króla nie był zgodny z pragnieniem serca Boga, dlatego też nie odpowiadał na potrzeby narodu. Saul okazał się zupełnie niegodnym korony królewskiej i jego haniebna śmierć na górze Gilboa była odzwierciedleniem jego życia.

            Dlatego też analizując powód wysłania wywiadowców dochodzimy do wniosku, że to przyniosło Izraelowi pełne rozczarowanie. Inaczej być nie mogło, gdyż było to owocem niewiary. Dlatego też Mojżesz przypomina to  wydarzenie w szczególny sposób:

            „Rzecz wydała mi się dobra. I wziąłem spośród was dwunastu mężów po jednym z każdego plemienia.”5Moj.1,23.

            Miłosierdzie Boże zniżyło się aż do cielesnego stanu narodu. Jednak, wcale nie oznacza to, że stan narodu, oraz jego poczynania były zgodne z wolą Bożą. Bóg – chwała Jego świętemu imieniowi - może zniżyć się aż do naszego niedowiarstwa, chociaż, jak wiemy, niewiara zasmuca Go i bezcześci Jego imię. Bóg jest zawsze przychylny odkrytej, mocnej wierze. Tylko wiara daje Bogu możliwość zająć właściwe należące do Niego miejsce. Dlatego też kiedy Mojżesz powiedział: „Patrz! Twój Bóg Jahwe wydał tobie tę ziemię. Wejdź, weź ją w posiadanie jak ci obiecał Jahwe, Bóg twoich ojców. Nie lękaj się i nie trać ducha!”5Moj.1,21.

            Co powinni byli odpowiedzieć? „Jesteśmy gotowi o Boże, prowadź nas do zwycięstwa. Jeżeli Ty jesteś z nami niczego innego nam nie potrzeba. Dla Ciebie nie ma trudności małych ani wielkich. Mając Ciebie na czele wojsk nie lękamy się niczego. Dlatego jest nam obojętne, co oczekuje nas; czy to wysokie mury, groźne baszty. Wszystko to przed Tobą o Boże Izraela jest niczym suche liście dla wiatru. Prowadź nas i kieruj nami.”

            Jednak z Izraelem było inaczej. Boża obecność nie była wystarczająca dla nich. Nie byli gotowymi aby iść do przodu, opierając się wyłącznie na Bożym ramieniu. Izraelici nie wierzyli temu, co powiedział im Bóg o ziemi, którą dawał im. Chcieli, aby jeszcze ludzie dokładnie obejrzeli. Serce ludzkie, godne opłakania, pragnie jeszcze samo obejrzeć, wypróbować, oszacować, a nie chce być zależnym od Bożych decyzji. Nie odrodzony człowiek nie może zaufać Bogu, gdyż nie zna Go. „Ufają Tobie znający imię Twoje”.Ps.9,11. Boga należy poznać, by mieć do Niego ufność. Dlatego też czym bardziej człowiek ufa Bogu, tym lepiej poznaje Go. Nie ma czegoś bardziej błogosławionego na świecie od życia wiarą, wiarą niezależną, bezwarunkową. Jednakże człowiek oszukuje samego siebie, wmawiając sobie, że on żyje wiarą, kiedy serce jego oparte jest na pomocy ludzkiej. Prawdziwie wierząca dusza ma do czynienia tylko z Bogiem. Wszystkie jej źródła znajdują się w Nim.  Nie oznacza to wcale, że ona odrzuca „naczynia”, którymi może posługiwać się Bóg. Przeciwnie, ona bardzo wysoko ceni je, dlatego, że one stają się kanałami, którymi może płynąć Boża miłość i Boże błogosławieństwo. Nie stawia ich jednak na miejscu Bożym. „Spocznij jedynie w Bogu duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja. On jedynie skałą i zbawieniem moim. On jest twierdzą moją, więc nie zachwieję się.” PS.62,6.7.

            Szczególna siła została zawarta w słowie: „jedynie”. Bóg doświadcza nasze serce. Nadzieja w jakiejkolwiek potrzebie na bezpośrednią lub pośrednią pomoc ludzką jest w rzeczywistości symptomem niewiary, która oddala od życia wiary. Każdy kto liczy na pomoc człowieka znajduje się w opłakanym stanie. Patrząc na wszystko z duchowego punktu widzenia wszelka nadzieja w ciele jest na tyle upokarzająca, na ile życie wiary jest życiem wywyższonym, stojącym na wysokim poziomie duchowym. Nadzieja taka jest nie tylko upokarzająca, ale też nie przynosząca jakichkolwiek korzyści. Izraelici bardzo pragnęli wysłać wywiadowców, dlatego też spotkało ich pełne rozczarowanie. „Oni wyruszyli, poszli w góry, dotarli aż do doliny Eszkol, którą zbadali. Wzięli w ręce trochę owocu tej ziemi, przynieśli wam i takie złożyli sprawozdanie: Kraj, który daje nam nasz Bóg Jahwe jest dobry”. 5Moj.1,24.25.

            Ponieważ tę ziemię dawał im Bóg, to nie mogła być niedobra. Czy w celu potwierdzenia tego, co powiedział im Bóg potrzebni byli wywiadowcy? Nie! Prawdziwa szczera wiara osądziłaby to tak: „wszystko to, co daje Bóg godne jest Boga, dlatego nie potrzebujemy wywiadowców, aby upewnić się.” Niestety, prawdziwa szczera wiara należy do rzadkości. Nawet ludzie, którzy taką wiarę posiadają nie znają prawdziwej ceny, którą ona posiada, nie potrafią także wykorzystać wszelkich zalet i możliwości, którą ona daje im. Mowa o życiu taką wiarą, a samo życie taką wiarą, to są dwa różne fakty, tak różne jak teoria a praktyka. Nie zapominajmy, że dla każdego dziecka Bożego został dany przywilej możliwości życia wiarą i że takie życie zawiera w sobie wszystko, co potrzebne jest chrześcijaninowi od początku do końca jego ziemskiej pielgrzymki.

            Z pewnością każdy zauważy tu w jaki sposób Mojżesz opisuje zadanie, które mieli wywiadowcy do wykonania. Ogranicza się tylko do kilku słów, których używa w celu opisu ich zadania, a także podaje skrót prawdziwej relacji, jaką oni zdali przed całym społeczeństwem. To znów w pełni odpowiada charakterowi i  zadaniu, które spełnia ta Księga, mianowicie by ten przekaz dotarł do sumień społeczności izraelskiej. Przypomina więc, że inicjatywa wysłania wywiadowców wyszła od nich. Relacja, którą złożyli wywiadowcy w pełni zgodna była z tym, co Bóg im przekazał. Ziemia rzeczywiście była piękna i żyzna, jednak nie chcieli wejść do niej. „Lecz nie chcieliście iść i wzgardziliście nakazem Jahwe Boga waszego”.5Moj.1,26.

            Izraelici nie mogli teraz niczym wytłumaczyć swojego oporu. Ich serce przebywało nadal w niewierze i buncie przeciwko Bogu. Wydarzenie z wywiadowcami obnaża od początku do końca ich duchowy stan i potwierdza fakt niewiary. „Szemraliście w namiotach, mówiąc: Z nienawiści do nas wyprowadził nas Jahwe z ziemi Egipskiej, by wydać nas w ręce Amorytów na zagładę”. 5Moj.1,27.

            Jak bardzo bezmyślne były dowody niewiary. Jeżeli naprawdę Bóg znienawidziłby ich, to przecież o wiele łatwiej byłoby dla Niego pozostawić ich przy piecach w Egipcie, aby poumierali od uderzeń batów nadzorców przy wyrobie cegły. Dlaczego więc Bóg okazywał im tyle wielkiego miłosierdzia? Dlaczego posłał na Egipt dziesięć plag? Jeżeli nienawidził ich, to dlaczego nie pozwolił, by potonęli w falach Morza Czerwonego, tak jak uczynił z Egipcjanami? Dlaczego następnie wybawił ich od miecza Amalekitów? Dlaczego tak często Bóg pomagał w przeróżnych beznadziejnych sytuacjach? Czyż oni nie zostali oślepieni bezmyślnym niedowiarstwem, mając przed sobą tak wiele dowodów Jego łaski i dobroci? Przecież wszystkie te dowody przeczyły temu, co mówili.

            Nie ma czegoś bardziej niekonsekwentnego, niestałego w całym świcie od niewiary. I nie ma nic bardziej logicznego, jasnego i sprawiedliwego od prostej dziecinnej wiary, która wszystkiemu wierzy. Niech nam wszystkim Bóg pomoże, abyśmy mieli zawsze na uwadze tę Bożą prawdę. „Szemraliście w namiotach, mówiąc..” Niewiara nie tylko rozmyśla, podważa, ona także jest bardzo skłonna do szemrania. Niewiara zupełnie nie dostrzega dobrej strony, pozytywnych cech, ani piękna, nie ma jasnego pojęcia, ani zrozumienia. A to dlatego, że niewiara zawsze wyklucza Boga, a patrzy tylko na okoliczności. Dlatego Izraelici powiedzieli: „Gdzie pójdziemy? Nasi bracia napełnili nam serca strachem mówiąc: Lud to jest liczniejszy i wyższy wzrostem od nas, miasta ogromne, obwarowane aż do nieba. Widzieliśmy tam nawet synów Anaka.”5Moj.1,28.

„Obwarowane aż do nieba” – czyż nie jest to gruba przesada niewiary? Wiara z pewnością odpowiedziałaby: „I cóż z tego? Jeżeli nawet obwarowania są wysokie aż do nieba, to Bóg jest ponad nimi, bo On jest w niebie. „Lud to jest liczniejszy i wyższy wzrostem od nas.” Jednak oni nie byli potężniejszymi od Jahwe. Czymże są ci, którzy są liczniejsi i wyżsi, czymże są miasta obwarowane wysokimi murami dla Tego, Który stworzył cały wszechświat i dzięki Jego Słowu wszystko powstało. I nawet gdyby od Dan aż do Ber-Szeba wszystko było pokryte wielkimi budowlami obwarowanymi wysokimi murami i gdyby synów Anaka było tak wielkie mnóstwo ile piasku nad brzegiem morza, to to wszystko byłoby tylko słomą skruszoną i połamaną przed obliczem Tego, Który obiecał oddać Izraelowi ziemię Kanaanu w wieczne władanie, na podstawie obietnicy i przymierza jakie zawarł z ich ojcem Abrahamem, przyjacielem Boga. Jednak w Izraelu nie było wiary, o czym świadczy również Apostoł: „Widzimy zatem, że nie mogli wejść z powodu niedowiarstwa.”Heb.3,19. Na tym polegała cała trudność. Gdyby Izrael wierzył  swojemu Bogu, to liczne i wysokiego wzrostu ludy, wysokie mury, nie byłyby żadną przeszkodą dla Izraela. Bóg bardzo szybko podporządkowałby ich pod swoją władzę. Jednak zgubny wpływ niewiary zawsze pozbawia błogosławieństwa, przeszkadza także Bogu w działaniu i pomniejsza Jego chwałę. Zaciemnia naszą duszę, pozbawia nas pierwszeństwa w doświadczeniu na sobie potęgi naszego Boga, mogącego zaspokoić nasze wszelkie potrzeby i usunąć wszelkie przeszkody z drogi.

            Chwała naszemu Bogu za to, że jest gotowym być bliskim naszemu sercu, jeśli tylko zaufamy Mu. Dlatego wszyscy, którzy proszą, otrzymują od Niego coraz więcej, gdyż Bóg lubi dawać. Czyż On nie mówi do nas: „Nie bój się, tylko wierz” Mar.5,36. „Według wiary waszej niech wam stanie się”.Mat.9,29.  Drogocenne słowa. Niech nam Bóg dopomoże coraz bardziej odczuwać znaczenie tych słów, całą ich siłę i potęgę. Pamiętajmy, że kiedy liczymy na Boga i ufamy mu, to nie nigdy nie możemy oddalić się od Niego. Jesteśmy sami sobie winni, jeśli w niedostatecznym stopniu korzystamy z Jego niewyczerpalnych skarbnic. „Czyż nie powiedziałem, że jeśli uwierzysz ujrzysz chwałę Bożą”. (Jan11,40). Wyprawa wywiadowców do Kanaanu zakończyła się tak, jak zaczęła się: najbardziej gorzkim niedowiarstwem. Bóg został odsunięty na bok i Izraelici zobaczyli przed sobą trudności nie do pokonania, nie mogli tam wejść, nie ujrzeli chwały Bożej.

            Wsłuchajmy się we wzruszające słowa Mojżesza, poruszające najbardziej czułe struny naszego serca:

            „I rzekłem wam: Nie drżyjcie, nie lękajcie się ich. Jahwe wasz Bóg, który idzie przed wami, będzie za was walczył, podobnie jak uczynił to na waszych oczach w Egipcie. A także na pustyni, gdzie, jak widziałeś  Jahwe nosił cię, jak niesie ojciec swojego syna, całą drogę, którą szliście, aż dotarliście do tego miejsca. Jednak mimo to nie ufaliście Bogu waszemu, Jahwe, idącemu przed wami w drodze, by wam szukać miejsca pod obóz – nocą w ogniu, by wam oświetlać drogę, a za dnia w obłoku.”5Moj.1,29-33.

            Co za wymowa, jaka siła, jaka wzruszająca serdeczność znajduje się w tych słowach. Czyż nie jest jasnym, zarówno wnioskując z opisu tego wydarzenia, jak też i z całej treści tej Księgi, że to nie jest tylko jakieś proste powtórzenie słów poprzednich Ksiąg, ale jest to pełne mocy wyjaśnienie faktów, które miały miejsce. Każdy kto czyta powinien w tym upewnić się. Jeżeli więc natchniony autor w Księgach Wyjścia i Liczb mówi o wydarzeniach, które zaistniały, to w Księdze Powtórzonego Prawa udziela nam wyjaśnień tych wydarzeń, jakie miały miejsce na pustyni w szczególny sposób. Działania Boga przepełnione szczególną delikatnością i troską, zostały przedstawione nam ze szczególną czułością i subtelnością. Czy ktoś może przejść obojętnie, bez wzruszenia obok sceny, gdzie ojciec nosi swego syna; „Jak niesie ojciec swojego syna, tak cię Jahwe niósł.”  Jeżeli siła potężnej prawicy Boga, albo wyższość Jego umysłu zostaje ujawniona w istocie Jego działań, to Jego miłość ujawnia się na drogach, gdzie Jego działanie jest wykonywane. Małe dziecko potrafi doskonale zrozumieć to, choć nie potrafi wyrazić tego słowami. Izraelici nie wierzyli, że Bóg może wprowadzić ich tam, gdzie leży ich dziedzictwo. Pozostawali nadal niewierzącym narodem, chociaż sami na sobie doświadczali co raz to nowe dowody Bożej potęgi, jak też wierności i dobroci Bożej. Już od chwili kiedy tylko zostali wybawieni od „pieców” i uciążliwej pracy w Egipcie, aż do tego momentu kiedy doszli do granic Kanaanu widzieli i odczuwali potęgę i dobroć swojego Boga, mimo to nadal wątpili.

            „Gdy Jahwe usłyszał glos mów waszych, rozgniewał się i przysiągł mówiąc: Ani jeden człowiek z tego przewrotnego pokolenia nie ujrzy pięknej krainy, którą przysiągłem dać przodkom waszym, z wyjątkiem Kaleba syna Jefunego. On zobaczy ją. Jemu i jego synom dam ten kraj, po którym on chodził, gdyż on okazał pełne posłuszeństwo wobec Jahwe.”5Moj.1,34-36. „Czyż nie powiedziałem ci, jeśli uwierzysz ujrzysz chwałę Bożą”. Jan11,40.

            Taki jest Boży porządek. Ludzie mówią, że widzieć, to oznacza wierzyć, ale w Królestwie Bożym wierzyć oznacza widzieć. Dlatego też ani jeden z tych ludzi nie mógł zobaczyć tej przepięknej ziemi, bo nie uwierzyli Bogu. A dlaczego Kaleb mógł wejść tam i wziąć w posiadanie ziemię? Bo uwierzył swojemu Bogu.

Niewiara zawsze przeszkadza nam w zobaczeniu chwały Bożej. „I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa”.Mat.13,58.  Gdyby Izraelici zawierzyli i zaufali w pełni swojemu Bogu i Jego potężnej prawicy, to Bóg doprowadziłby ich do dziedzictwa, które im obiecał. To samo dotyczy obecnie chrześcijan. Nie ma granic dla  błogosławieństw, którymi możemy posługiwać się, jest tylko kwestia na ile liczymy na Boga. „Wszystko jest możliwe dla wierzącego”.Mk.9,23. Bóg na pewno nie powie nam: zbyt wiele już otrzymałeś. Jest to po prostu niemożliwym, dlatego, że największą radością Bożego serca jest odpowiadać na wielkie nadzieje wiary. Dlatego korzystajmy bez jakichkolwiek ograniczeń z Jego bogactwa, Jego siły, pomocy. „…otwórz szeroko usta, abym je napełnił”.Ps.81,11. Cała skarbnica wiary została oddana do dyspozycji wierzącym. „I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie.” Mat. 21,22. „Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając, a na pewno ją otrzyma. Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi w niczym. Kto bowiem żywi wątpliwość, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu to tam.” Jak.1,5.6.

            Wiara nie chwieje się, nie wątpi. Niewiara natomiast ciągle chwieje się, lęka się, drży ze strachu, jednak nigdy nie może oglądać chwały Bożej, ani potęgi Bożej w działaniu. Niewiara jest głucha na głos Boży, ślepa, by widzieć dzieła Boże. Ona osłabia ręce, zaciemnia drogę, wstrzymuje wszelki postęp duchowy.

            Niewiara zatrzymała Izraela na okres czterdziestu lat, z dala od ziemi obiecanej.

Nie możemy nawet uzmysłowić sobie ile niewiara pozbawiła nas błogosławieństw Bożych, i ile przywilejów zostało zapomnianych, jak wiele sił duchowych utraciliśmy przez nią. Jakże inne byłoby nasze życie, gdyby żywa wiara kierowała nami. A w czym zawarty jest godny opłakania stan widoczny przez zupełny brak owoców na tak rozległej niwie, która została oddana we władanie chrześcijan? Gdzie znajduje się klucz do naszej moralnej oschłości, do wstrzymania naszego wzrostu duchowego? Dlaczego widzimy tak bardzo mierne wyniki całej chrześcijańskiej działalności? Dlaczego tak mało dusz nawraca się całkowicie do Boga? Dlaczego nasi ewangeliści zmęczeni są pracą bez rezultatów? Odpowiemy na te wszystkie pytania. Przyczyną wszelkiego zła jest nasza niewiara. Temu złu „dopomagają” jeszcze wszelkie podziały, które są pośród chrześcijan, różne świeckie naleciałości, cielesny stan naszego serca, egoizm, nasza miłość do różnych udogodnień życiowych, świeckości. W jaki sposób można temu zaradzić? Jak skłonić nasze serca do braci i miłować ich prawdziwą Bożą miłością? Tylko przez wiarę, przez tą drogocenną właściwość duszy: „My zaś za pomocą Ducha na zasadzie wiary wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości”.Gal.5,6.

Na tej podstawie Apostoł mógł powiedzieć do wierzących nowonawróconych w Tesalonikach: „Bracia zawsze winniśmy za was Bogu dziękować, co jest rzeczą słuszną, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a miłość wzajemna u każdego z was obfituje.” 2Tes.1,3.

I tak bywa zawsze. Wiara zawsze doprowadza nas do bezpośredniego zetknięcia się z wiecznym źródłem miłości, znajdującym się w samym Bogu. Rezultatem tego jest otwarcie naszych serc względem tych, którzy należą do Niego, a także do tych, w których znajdujemy choćby słaby przejaw działania Jego błogosławionej Osoby. Nie można przebywać w bliskości Boga i nie miłować wszystkich tych, którzy ze szczerego serca w różnych miejscach ziemi wzywają Jego Imię. Czym bliżej jesteśmy Chrystusa tym bliżej i silniej związani jesteśmy braterską miłością ze wszystkimi tymi, którzy są członkami Jego ciała. W jaki sposób możemy ustrzec się wszelkiego rodzaju świeckich wpływów, które chcą nami zawładnąć? Odpowiedzią są słowa jednego z Apostołów: „Wszystko bowiem co z Boga zrodzone zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym.” 1Jan5,4.5.

            Odrodzony człowiek, chodzący w sile wiary, stoi ponad interesami tego świata, ponad swoimi osobistymi interesami, postawami, poglądami, nawykami. On nie ma nic wspólnego ze światem. Żyjąc w tym świecie, nie jest częścią tego świata. Idzie wbrew wszystkiemu, co popycha świat ku zgubie. Jego życie, dusza, jego nadzieje, wszystkie jego skarby są tam, gdzie go oczekują. W ten sposób wiara jest potężną podstawą życia. To wiara oczyszcza serce; ona działa przez miłość, ona także zwycięża świat. Innymi słowy wiara łączy serce z samym Bogiem. W tym została zawarta cała tajemnica prawdziwej szlachetności, świętej miłości i wszelkiego rodzaju Boskiej czystości. Dlatego nie jest dziwnym, że Apostoł Piotr nazywa ją „drogocenną wiarą”. Jednakże  naszymi ludzkimi słowami można wyrazić niekończące się znaczenie wiary.

            Popatrzmy w jaki sposób wiara kierowała całym zachowaniem Kaleba i jakie były tego skutki.  Kaleb mógł wypróbować na sobie całą potęgę i siłę słów, które zostały wypowiedziane wiele stuleci po tych wydarzeniach: „Według wiary waszej niech się wam stanie.”Mat.9,29. Kaleb wierzył, że Bóg może wprowadzić ich do ziemi obiecanej. Wierzył też, że wszelkiego rodzaju doświadczenia spotykane przez nich w drodze są tylko próbą ich wiary. Bóg tak jak zawsze odpowiedział na taką wiarę.

            „Wtedy synowie Judy przyszli do Jozuego w Gilgal, a Kenizyta Kaleb, syn Jefunnego, rzekł do niego: Ty wiesz co Jahwe powiedział do Mojżesza, męża Bożego o mnie i o tobie w Kadesz-Barnea, abym zbadał kraj, i przyniosłem mu wiadomość zgodnie z moim sumieniem. A gdy moi bracia, którzy wyruszyli ze mną, przerazili serca ludu, ja poszedłem całkowicie za Bogiem moim Jahwe. Owego dnia Mojżesz przysiągł: Na pewno ziemia, na której stanęła twoja noga przypadnie tobie i potomkom twoim w wiecznym dziedzictwie, ponieważ byłeś wiernym Bogu mojemu Jahwe. I teraz Jahwe zachował mnie przy życiu, jak przyrzekł. Już czterdzieści pięć lat minęło, jak Jahwe oświadczył to Mojżeszowi, gdy Izrael wędrował przez pustynię. Obecnie mam osiemdziesiąt pięć lat, lecz jeszcze dziś jestem silny jak w owym dniu, gdy mnie Mojżesz wysłał. Jak dawniej tak i dzisiaj mam tę samą siłę, by walczyć, aby wyruszyć naprzód lub wrócić.  Daj mi więc tę górę, którą Jahwe przyrzekł mi owego dnia. Ty sam słyszałeś w owym dniu, że Anakici tam mieszkają, a miasta są wielkie i umocnione. Jeżeli Jahwe jest ze mną, to zdobędę ją jak mi Jahwe przyrzekł.” Joz.14,6-12.

Jak wiele radości wprowadza czysta, serdeczna wiara i jakąż głęboką naukę zawiera dla nas. Jak bardzo podstawy jej niepodobne są do ciemnej niewiary. „Jozue pobłogosławił Kaleba syna Jefunnego, Kenizyty i dał mu w dziedzictwo Hebron. Dlatego należy Hebron jako dziedzictwo do Kaleba syna Jefunnego Kenizyty aż do dnia dzisiejszego, bo poszedł on całkowicie za Bogiem Izraela Jahwe.”Joz.14,12-14.

            Kaleb jako prawdziwy syn Abrahama był mocny w wierze, oddawał chwałę Bogu. Dlatego z całą pewnością możemy powiedzieć, że tak jak wiara oddaje cześć zawsze Bogu, tak z kolei Bóg wynagradza wiarę. Gdyby wszyscy chrześcijanie znajdowali się w bezpośredniej zależności od Boga, gdyby więcej czerpali z niewyczerpalnych źródeł Bożych, to zupełnie inaczej wyglądałoby ich życie. „Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz ujrzysz chwałę Bożą”.Jan11,40. O gdybyśmy mieli żywą wiarę Bożą i mogli opierać się bardziej na obietnicach Bożych, wtedy moglibyśmy oczekiwać o wiele potężniejszego rozprzestrzeniania się Ewangelii i jej prawd. Zobaczylibyśmy większą gorliwość, większą siłę, większe oddanie Bogu, o wiele więcej owoców sprawiedliwości przez życie każdego chrześcijanina.

            Obecnie naszą uwagę chcemy zwrócić na ostatnie wersety naszego rozdziału. Są one również bardzo pouczające dla nas. W wierszu 37 Mojżesz we wzruszający sposób wspomina w jaki sposób został pozbawiony możliwości wejścia do ziemi obiecanej: „Przez was i na mnie rozgniewał się Jahwe, mówiąc: i ty tam nie wejdziesz. Jozue syn Nuna, który ci służy, on tam wejdzie. Jemu dodaj odwagi, gdyż on wprowadzi Izraela w posiadanie tej ziemi.”5Moj.1,37. Zwróćmy uwagę na początkowe słowa: „przez was”. Było potrzebą przypomnienie ludowi Bożemu, że to przez nich Mojżesz, umiłowany sługa Jahwe utracił prawo, by przejść przez Jordan i wejść do ziemi Kanaan. Mojżesz zgrzeszył swymi ustami. „Przez nich nieszczęście spotkało Mojżesza.” PS.106,32. Dlaczego? „Bo rozgoryczyli jego ducha i nierozważnie powiedział swymi wargami.” PS.106,33.  Fakt ten powinien na pewno poruszyć serca synów Izraela. Nie tylko, że sami nie mogli wejść z powodu niewiary, ale byli także przyczyną tego, że i Mojżesz nie mógł tam wejść, by zobaczyć tę przepiękną ziemię, którą tak bardzo pragnął ujrzeć. „Chciałem przejść, by zobaczyć tę piękną ziemię za Jordanem i te piękne góry i Liban.”5Moj.3,25. Bóg króluje – jest to wspaniała, a zarazem straszna rzeczywistość. Serce ludzkie może bardzo dziwić się temu, jak mogło kilka lekkomyślnie wypowiedzianych słów stać się wystarczającym powodem do pozbawienia umiłowanego sługi Bożego możliwości wejścia do Kanaanu. Pozostaje nam w pokorze i uniżeniu pochylić głowę przed najwyższym Majestatem praworządności. Nie zostaliśmy powołani, by wydawać własne opinie dotyczące decyzji Najwyższego Sędziego. „czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?” 1Moj.18,25. Na pewno nie mógłby. „Dzieła twoje są wielkie i godne podziwu, Panie Boże wszechwładny. Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów.”Obj.15,3. „Bóg w gronie świętych przejmuje bojaźnią, większy od wszystkich wokół Niego – przyprawia o drżenie.” PS.89,8.

„Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym.Heb.12,29. „Straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żyjącego.”Heb.10,31.

            Czyżby więc zmieniły się działania  praworządności Bożej, dlatego, że my poganie znajdujemy się pod łaską? Nie. I obecnie, tak jak kiedyś wiernym jest słowo: „A co człowiek sieje to i żąć będzie”…Gal.6,7.  Dlatego też nie mamy żadnych podstaw jeśli liczymy na łaskę i miłosierdzie Boże, a nie uznajemy podstaw praworządności Bożej. Są to dwie różne dziedziny i nigdy nie możemy ich ze sobą mieszać. Łaska może raz na zawsze darować pełne przebaczenie. Tym niemniej koła pojazdu władzy Bożej nadal toczą się z taką samą mocą i potęgą wszystko kruszącą, łamiącą i nieubłagalną. Łaska przebaczyła grzech Adamowi, jednakże praworządność wygnała go z raju, aby w pocie czoła jadł swój chleb, który zdobył na ziemi rodzącej ciernie i osty, przeklętej z powodu człowieka bez Boga. Miłosierdzie Boże przebaczyło grzech Dawidowi, jednak miecz praworządności Bożej ciągle był nad jego domem. Betszeba stała się matką Salomona, ale Absalom powstał i podniósł swoją rękę na swego ojca Dawida. Podobna rzecz dotyczyła i Mojżesza. Łaska Boża wprowadziła Mojżesza na szczyt góry Nebo: „Jahwe zaś pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dan..”5Moj.34,1. Jednak praworządność Jahwe zagrodziła mu drogę, aby wszedł do ziemi; „Nie mogę swobodnie chodzić. Jahwe mi powiedział: Nie przejdziesz tego Jordanu.”5Moj.31,2.

            Ta tak bardzo ważna podstawa pozostaje niezmienna na zawsze. Niektórzy mogliby powiedzieć, że Mojżesz ze względu na swoje położenie, jako przedstawiciel prawa nie mógł wprowadzić narodu do ziemi obiecanej.(?) Tak to prawda, ale to wcale nie dotyczy tych spraw, które omawiamy. Zarówno w Księdze Liczb, ani Powtórzonego Prawa nie ma ani słowa, które przedstawiałoby nam oficjalne położenie Mojżesza. Widzimy ciągle Mojżesza jako zupełnie oddzieloną osobę. Jeżeli nie mógł wejść do ziemi obiecanej, to tylko dlatego, że zgrzeszył swymi ustami. Jest rzeczą szczególnie ważną, abyśmy wyjaśnili sobie wielkie znaczenie tej prawdy Bożej w obecności Bożej. Czym bardziej będziemy poznawać prawdziwość siły łaski Bożej, tym bardziej będziemy przeniknięci wagą Bożej praworządności, tym większy będzie szacunek wobec sprawiedliwych sądów Bożych. Lekkomyślny stosunek do łaski Bożej i do nauki o niej może okazać się bardzo niebezpieczny dla nas, jeżeli nasze serce i nasze życie nie znajduje się pod uświęcającym działaniem tej łaski. Nauka o łasce powinna prowadzić do uświęcenia, o które winniśmy szczególnie troszczyć się. Nie ma nic bardziej strasznego, tragicznego w tym świecie, od lekkomyślnego odnoszenia się do zagadnienia zbawienia przez łaskę, gdyż to otwiera drogę do samowoli.  Dlatego też bardzo chcemy, aby sumienia naszych czytelników zostały bardzo głęboko przeniknięte świadomością; życiową prawdą o władzy Bożej. Szczególnie ważna powinna być ona w naszych dniach, kiedy ludzie „..bezbożni łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet zapierają się Jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa.”(Juda4). Ci, którzy okażą się najbardziej gorliwymi stronnikami działania Bożej praworządności i Bożych sądów, będą głębiej od innych oceniać wielkie błogosławieństwo darowane im przez budującą łaskę.

            Z tych końcowych słów naszego rozdziału dowiadujemy się, że naród Izraela nie był skłonny podporządkować się całkowicie Bogu i Jego rządom. Nie chcieli uznać ani łaski Bożej, ani też sprawiedliwych sądów Bożych. Dlatego też kiedy ich wezwano, by szli i zawładnęli z pomocą Bożą ziemią Kananejską, zaczęli się chwiać, w końcu nie chcieli iść. Niewiara całkowicie zawładnęła nimi. Kaleb i Jozue na próżno starali się przekonać ich swoimi zapewnieniami, na próżno pokazywali wspaniałe owoce tej krainy. Na próżno Mojżesz starał się przemówić do ich serc. Izrael nie chciał iść do przodu, zgodnie z Bożym poleceniem. Czym skończyło się to? Bóg wziął Izraela za ich słowo i uczynił według niedowiarstwa ich:

            „Najmniejsze dzieci wasze, o których mówiliście, że staną się łupem i synowie wasi, którzy dziś dobra i zła nie odróżniają, oni tam wejdą, dam ją im i oni ją posiądą. A wy obróćcie się i idźcie w kierunku Morza Czeronego.”5Moj.1,39,40.

Jakie to wszystko smutne, jednak nie było innego wyjścia. Skoro Izraelici nie chcieli, aby z dziecinną wiarą wejść do ziemi obiecanej, to teraz musieli zawrócić i iść na pustynię. Jednak i na to nie zgodzili się. Nie chcieli skorzystać z darowanej im przez Boga dobroci, ani podporządkować się wyrokowi Jego sądu.

            „Odpowiedzieliście mnie: Zgrzeszyliśmy przeciw Jahwe, pójdziemy i będziemy walczyć jak nam rozkazał nasz Bóg Jahwe. I każdy z was przypasał sobie broń, bo uznał łatwe wejście w góry.”5Moj.1,41.

Wszystko to przybrało wygląd pokory i skruchy, jednak w duszy nie było tego. Nie jest trudnym powiedzieć: ”zgrzeszyłem” lub „zgrzeszyliśmy”. Saul także pewnego razu użył tego słowa, lecz było to tylko wypowiedziane ustami, bez wniknięcia w jego znaczenie. „Zgrzeszyłem”.  Jest to widoczne z dalszych słów, które wypowiada Saul: „Bądź jednak łaskaw teraz uszanować mnie wobec starszyzny mego ludu i wobec Izraela, wróć ze mną, abym oddał pokłon Bogu twemu, Jahwe.”1Sam.15,30. Zgrzeszyłem, ale uszanuj mnie. Gdyby Saul rzeczywiście odczuwał skruchę, to na pewno inaczej brzmiałyby jego słowa i zupełnie inaczej zachowałby się. Ta „pokuta” Saula bardziej podobna jest do drwin z Boga. Saul wyraził się jako człowiek, którego serce  przepełnione było myślą o sobie; wykonywał nakazany przez prawo obrzęd (pokuty), ale jego dusza nie brała w tym udziału. Saul oddał pokłon Bogu, gdyż wymagała tego etyka, chcąc przez to uzyskać aprobatę w oczach narodu. Smutny widok. Z pewnością taki stosunek do Boga, bardzo zasmucił Tego, Który szuka serca pokornego, pragnącego z drżeniem czcić Boga i oddającego cześć Bogu w duchu i w prawdzie. Choćby serce najsłabsze; jeżeli jednak jest pełne skruchy i bojaźni Bożej, to jest cenne w oczach Bożych. Nasz Bóg nienawidzi, kiedy człowiek chlubi się samym sobą i oczekuje czci. Brzydzi się religijną chlubą, która wywyższa człowieka w oczach ludzi.  Wyznawanie grzechu tylko ustami, kiedy serce nie odczuwa skruchy i żalu nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Jeden ze znanych pisarzy tak to streścił: powiedzieć, że „zgrzeszyłem” jest bardzo lekko, ale ileż to razy dochodzimy do przekonania, że to wszystko nie ma w życiu potwierdzenia co do  głębokiej świadomości tego grzechu, cokolwiek zaszłoby. Wkrótce po tym bardzo szybko zanika poczucie winy.

Sumienie wie, że należy grzech wyznać, jednak nic nie wpływa tak bardzo na znieczulenie serca, jak nawyk wyznawania grzechów, bez świadomości całej ich głębiny i szkód. Chrześcijanie zbyt często popadają w sieci wroga, powtarzając raz wyuczoną regułkę nad swoimi grzechami, nawet wcale nie zastanawiając się nad nimi. W taki sposób stajemy się winnymi przed naszym Bogiem. Nie odrodzone serce ludzkie zawsze znajduje sobie jakiś bardzo lekki sposób wyznawania grzechów przed Bogiem.

            I tak właśnie było z Izraelem w Kadesz-Barnea. Wyznanie ich, że zgrzeszyli nie miało żadnej wagi, gdyż w tym wyznaniu nie była zawarta jakakolwiek skrucha. Gdyby byli świadomi tego co mówią, to schyliliby głowy przed wyrokiem Bożego sądu i podporządkowaliby się poleceniom Bożym, które były rezultatem tego wyroku. Spokojna pokora i podporządkowanie się wyrokom Bożym jest rezultatem prawdziwej skruchy duchowej. Popatrzmy na Mojżesza; on z pokorą pochyla głowę nad zasłużonym wyrokiem sądu Bożego: „Przez was i na mnie rozgniewał się Jahwe mówiąc: i ty tam nie wejdziesz.”5Moj.1,37.38. Mojżesz uzmysławia Izraelitom, że to oni byli przyczyną jego przedwczesnej śmierci. Jednak nie słyszymy u tego męża Bożego ani słowa narzekania. On zupełnie podporządkował się decyzji Bożej. I nie tylko zgodził się oddać swoje miejsce drugiemu słudze, Jozuemu, a był gotów pokrzepić go na duchu. W sercu Mojżesza nie było ani cienia zazdrości, zawiści, a jawiło się tylko jedno pragnienie: aby imię Boże było wychwalone, aby społeczność Izraela otrzymała wszystko co było potrzebne jej. On nie był zajęty samym sobą, ani swoimi osobistymi interesami, ale chwałą Bożą i dobrem swego narodu. Niestety nastrój narodu był zupełnie inny: „pójdziemy i będziemy walczyć…” Co za bezmyślność. Wtedy, kiedy Bóg kazał im iść do przodu, kiedy wierni słudzy Boży dodawali narodowi otuchy, by mężnie szli do ziemi obiecanej, danej im we władanie przez samego Boga, wówczas odpowiedzieli: „Gdzież pójdziemy…” Kiedy jednak otrzymali polecenie, by powrócić na pustynię, powiedzieli:

            „..pójdziemy i będziemy walczyć. I rzekł Jahwe do mnie: Powiedz im: Nie chodźcie, nie walczcie, gdyż nie jestem wśród was, byście nie byli rozgromieni przez wrogów. Ostrzegałem was, lecz nie chcieliście słuchać, wzgardziliście nakazem Jahwe, ruszyliście, poszliście w góry. Wyszli naprzeciw was Amoryci mieszkający w tych górach, gonili was, jak  to czynią pszczoły i pobili was od Seriru aż do Chorma.”5Moj.1,42.44.

            Pan Bóg nie mógł przebywać wśród narodu buntowniczego i swawolnego. Bez obecności Bożej Izrael nie mógł stawić czoła Amorytom. Jeżeli Bóg walczy za nas i z nami, to musimy odnieść zwycięstwo. Jednak nie możemy liczyć na Boga, jeśli nie idziemy za Bogiem drogą posłuszeństwa. Jest to nasza bezmyślność, kiedy oczekujemy Bożego wsparcia, Jego bliskości, a jesteśmy niewierni Jemu. „Potężną twierdzą jest imię Jahwe, tam prawy się schroni.” Przyp.Sal.18,10.

Jeżeli nie postępujemy według prawdy Bożej, a nazywamy Boga swoją twierdzą, to wtedy wykazujemy tylko przestępczą hardość swojego umysłu. Dzięki niech będą Bogu za to, że On gotów jest przyjąć nas, nie patrząc na nasze słabości i niemoce, jeśli tylko widzi w nas prawdziwą i szczerą pokorę, kiedy wyznajemy Mu te słabości.

„Powierz Jahwe swą drogę i zaufaj Mu. On sam będzie działał.” PS.37,5. „Miej ufność w Jahwe i postępuj dobrze, mieszkaj w kraju i żyj bezpiecznie.”PS.37,3. Oto Boża podstawa. Twierdzenie, że ufamy Bogu, a w tym samym czasie czynimy zło, jest niczym innym jak tylko oddawaniem siebie w ręce diabła, który szuka okazji by nas zgubić. „..bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa.”Juda4. „Albowiem oczy Jahwe obiegają całą ziemię, aby wspierać tych, którzy mają wobec Niego szczere serce.”2Kron.16,9.

            Kiedy serce nasze jest szczere przed Bogiem, wtedy możemy odważnie znosić wszelkiego rodzaju doświadczenia, nieprzyjemności, kłopoty, itp. Kiedy jednak mamy nadzieję, że idziemy ścieżką wiary, a nie mamy czystego sumienia przed Bogiem, to jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie. Tylko wtedy, gdy nasze biodra są opasane prawdą i jesteśmy obleczeni w broń sprawiedliwości, to tylko wtedy możemy też wziąć „tarczę wiary”. Jest rzeczą szczególnie ważną, aby chrześcijanie przejawiali moralność praktycznie nawet w najdrobniejszych sprawach życiowych. Słowa Apostoła Pawła mają dla nas szczególne znaczenie: „I sam usilnie się staram, aby mieć zawsze czyste sumienie wobec Boga i wobec ludzi.”Dz.Ap.24,16.  Apostoł Paweł starał się być zawsze obleczonym w „bisior lśniący i czysty – bisior bowiem oznacza sprawiedliwe uczynki świętych.”Obj19,8. Mamy czynić to samo. To właśnie nam został dany przywilej trzymania się wyznaczonej drogi bycia posłusznym, a więc kroczenia drogą oświeconą światłem akceptacji Bożej. Wtedy bez wątpienia będziemy liczyć tylko na Boga, znajdować oparcie jedynie w Nim, być zależnym jedynie od Niego. W Nim znajdować swoje źródła, pewne schronienie, gdyż On jest wiernym i prawdziwym. W ten sposób będziemy przebywać w pełnym pokoju, ciesząc się pełną przychylnością w drodze do niebiańskiej ojczyzny.

Nie oznacza to, że w przypadku, gdy popadliśmy w grzech lub pobłądziliśmy w naszej niemocy duchowej, że nie możemy liczyć jedynie na pomoc Bożą.  Możemy i powinniśmy tak czynić. Jego ucho zawsze zwrócone jest ku naszej prośbie.

            „Jeśli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.” 1Jan 1,9. „O, Panie słuchaj głosu mego. Nakłoń swoich uszu ku głośnemu mojemu błaganiu. Jeśli zachowasz pamięć o grzechu Jahwe, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby cię otaczano bojaźnią.”PS.130,2-4.

            Nie ma granicy w Bożym przebaczeniu, dlatego, że nie ma siły, któryby mogła przeciwstawić się przebaczeniu. Nie ma także przedziału dla odkupieńczej siły przebaczenia. Nie można uczynić wykresu wielkości ani właściwości odkupieńczej siły krwi Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, oczyszczającej nas od wszelkiego grzechu. Nie ma także przelicznika ceny wstawiennictwa naszego wielkiego i błogosławionego Rzecznika, naszego Arcykapłana, mogącego aż do końca zachować każdego kto przybliża się do Niego. Wszystkie te wielkie prawdy zostały rozsiane w obfitości na stronicach natchnionej Księgi. Jednakże wyznanie grzechów a przebaczenie grzechów, są to dwa odrębne pojęcia, których nie należy mieszać, szczególnie ze sprawiedliwością. Możemy zwracać się do Boga w dwóch różnych przypadkach: możemy wzywać Boga z głębi skruszonego serca i otrzymywać odpowiedź od Niego, możemy także przychodzić do Niego z czystym sumieniem i szczerym sercem i także otrzymywać odpowiedź od Niego. Jednak oba te przypadki różnią się od siebie i nie mają nic wspólnego z obojętnością chłodnego serca, które także uważa, że może liczyć na pomoc Bożą, chociaż kroczy drogą nieposłuszeństwa i nieczystości względem Boga. A to jest obrzydliwym w oczach Bożych, powoduje gniew i sprawiedliwy sąd Boży. Bóg widzi i akceptuje święte życie, darowuje też bardzo chętnie przebaczenie wyznanych grzechów. Jednak wyobrażanie sobie, że ufamy Bogu, kiedy nasze nogi stoją na ścieżce nieprawości, jest niepoważne i zwodnicze.

            „Nie ufajcie słowom kłamliwym, głoszącym: świątynia Jahwe, świątynia Jahwe, świątynia Jahwe. Albowiem jeśli naprawdę poprawicie wasze postępowanie i jeżeli będziecie się kierować wyłącznie sprawiedliwością jeden wobec drugiego, jeśli nie będziecie uciskać cudzoziemca, sieroty i wdowy i jeśli krwi niewinnej nie będziecie rozlewać na tym miejscu i jeżeli nie pójdziecie za obcymi bogami na waszą zgubę, wtedy pozwolę wam mieszkać na tym miejscu w ziemi, którą dałem przodkom waszym tak dawno i na zawsze. Oto wy na próżno pokładacie ufność w zwodniczych słowach. Nieprawda? Kraść, zabijać, cudzołożyć, przysięgać fałszywie, palić kadzidło Baalowi, chodzić za obcymi bogami, których nie znacie. A potem przychodzicie i stajecie przede mną w tym domu, nad którym wzywano mojego imienia i mówicie: Oto jesteśmy bezpieczni, by móc nadal popełniać te wszystkie występki.” Jer.7,4-10.

            Bóg dostosowuje się do prawdziwego stanu duszy człowieka, bardzo chce widzieć prawdę w sercu człowieka. Jeżeli jednak ludzie twierdzą, że mają tę prawdę, a w tym samym czasie chodzą drogami nieczystymi, to oczekuje ich sprawiedliwy sąd Boży. Wszystko to powoduje drżenie w naszych sercach na myśl o Kościele Bożym. Te tak bardzo poważne słowa w Księdze Jeremiasza mają zastosowanie najpierw do narodu Izraela, Judy, mieszkańców Jeruzalem, a także mają odniesienie bezpośrednio do chrześcijan. Z drugiego listu do Tymoteusza, 3 rozdz. dowiadujemy się, że wszelkie obrzydliwości pogaństwa, które zostały wyliczone także w liście do Rzymian, 1rozdz., w ostatecznych czasach pojawią się znów w pokazowym chrześcijaństwie, we wszystkim, co przybiera pozór pobożności. Czym zakończy się taki porządek rzeczy? Nieuniknionym gniewem Bożym. Najbardziej srogi gniew sądu Bożego dosięgnie ludzi noszących pozór pobożności, a nazywających się chrześcijanami. Zbliża się czas, kiedy umiłowane dzieci Boże, odkupione krwią Chrystusa zostaną zabrane z tego grzesznego i ginącego świata, który nazywa siebie chrześcijańskim, aby na zawsze pozostać z Chrystusem w przygotowanych niebiańskich mieszkaniach. Wtedy przyjdzie „działanie obłędu”(2Tes.2,11) na cały chrześcijański świat, na te kraje, gdzie jasno płonęło światło Boże, gdzie była opowiadana pełna Ewangelia, pełne zbawienie, gdzie rozprowadzano miliony egzemplarzy Biblii, gdzie było wyznawane ustami imię Chrystusa i gdzie nazywano siebie chrześcijanami. A co stanie się po tej działalności obłędu? Nowe świadectwa z nieba, a może nowy przejaw łaski Bożej, lub nowe próby miłosierdzia dla tych, którzy będą się nawracać? Nie. Tego już więcej nie będzie dla chrześcijaństwa. Ludzie, którzy trzymają się suchej bezowocnej działalności, a żyją bez Chrystusa i bez Boga, nie otrzymają żadnej nowej nadziei. Poganom zostanie ogłoszona wieczna Ewangelia, Ewangelia Królestwa. (Obj.14,6). Jednakże dla chrześcijan z nazwy, którzy pogrążają się w kłamstwie i nieprawdzie (noszących tutaj nazwę „grona winorośli ziemi”) została przygotowana tłocznia gniewu Bożego „….i obrał winorośl ziem i wrzucił je do tłoczni Bożego gniewu –ogromnej..”Obj14,18-20.

            Drogi przyjacielu, o tym wszystkim świadczy prawdziwe Słowo Boże. Z wielką pomocą Bożą moglibyśmy przedstawić ze Słowa Bożego wiele dowodów potwierdzających ten fakt. Jednak oddaliłoby nas to od zadania, które zostało przedstawione nam. Cały Nowy Testament, od początku do końca przedstawia tę wielką Bożą prawdę, dlatego też każdy system lub odłam religijny twierdzący coś innego, powinien być odrzucony jako fałszywy.

 

 

 

 

 

                                      ROZDZIAŁ DRUGI

 

                                      TEMAT: CD. PIERWSZA MOWA MOJŻESZA

 

Myśl: ”Moją ofiarą Boże duch skruszony, nie gardzisz Boże sercem skruszonym i pokornym”.Ps.51,19.

 

            Ostatnie wiersze pierwszego rozdziału mówiły nam o płaczu Izraela przed Bogiem.

            „Wróciliście i płakaliście przed Jahwe a nie wysłuchał Jahwe waszego wołania, nie zwrócił na was uwagi. Zatrzymaliście się w Kadesz na wiele dni, na cały czas waszego pobytu.”5Moj.1,45.46.

            Nie było szczerości w tych łzach i słowach narodu.  Wszystko to było nieszczere. Można wyznawać grzechy, wylewać łzy, lecz w tym wszystkim może nie być ani trochę szczerości, w sercu ani odrobiny poczucia winy, świadomości swojego grzechu. Oznacza to, że kpimy sobie z Boga. Wiemy, że prawdziwie skruszone serce raduje Boga i Bóg przebywa w nim. „Moją Boże ofiarą duch skruszony, nie gardzisz Boże sercem skruszonym.”PS.51,19. Łzy skruchy prawdziwie skruszonej duszy są tysiące razy bardziej wartościowe w oczach Bożych niż ofiary z tysięcy zwierząt, gdyż one świadczą o tym, że w tym sercu jest miejsce dla Niego. (por. PS.50,7-10). Właśnie tego Bóg najbardziej poszukuje. Nawet najmniejszy, najsłabszy odruch skruchy wznosi się do tronu Bożego i w odpowiedzi na to Bóg darowuje duszy słodką świadomość przebaczenia wypływającą z Jego miłości ku nam. Dlatego też Izraelici powinni byli powrócić na pustynię i błąkać się tam aż czterdzieści lat. Innego wyjścia nie było. Nie chcieli złożyć swej ufności w Bogu i wejść z Nim do ziemi obiecanej, dlatego też Bóg nie mógł z nimi przebywać i iść z nimi ich drogami. Przyczyną tego było, jak już wspominaliśmy, pokładanie ufności w sobie, poleganie na sobie, co zawsze przeszkadza w przebywaniu w Bożej obecności. Dlatego, że nie chcieli wejść do ziemi obiecanej musieli umrzeć na pustyni. Szczegółowe wyjaśnienie tych faktów znajdujemy w 3 rozdziale listu do Hebrajczyków.

            „Dlatego postępujcie jak mówi Duch Święty. Dziś jeśli głos Jego usłyszycie nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie, jak w dniu kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi przez wystawianie na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez czterdzieści lat. Gniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia.  Uważajcie bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to co „dziś” się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusowymi, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną. Jest bowiem powiedziane: Dziś jeśli głos Jego usłyszycie nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie. Kim rzeczywiście są ci, którzy, gdy usłyszeli zbuntowali się? Czyż to nie wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza? Na kogo to gniewał się przez czterdzieści lat? Czy nie na tych, którzy zgrzeszyli, a których trupy porozrzucał po pustyni? Którym to złożył przysięgę, że nie wejdą do odpocznienia Jego, jeśli nie tym, którzy nie byli posłuszni? Widzimy zatem, że nie mogli wejść z powodu niedowiarstwa. Lękajmy się przeto, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Jego odpoczynku, aby ktoś z was nie mniemał, że jest jej pozbawiony. Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę jak i tamci, lecz tamtym usłyszane słowo nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli.”Hebr.3,7-19, 4,1.2.

            Zarówno tutaj jak i na każdej stronicy natchnionej Księgi powtarzany jest jeden i ten sam fakt: niewiara zasmuca serce Boże i bezcześci Boże Imię. Prócz tego pozbawia nas błogosławieństwa i przywilejów darowanych nam przez łaskę Bożą. Nie możemy nawet przedstawić sobie jak wiele tracimy z powodu naszej niewiary. Przed Izraelem leżała ziemia obiecana -cud piękna i urodzaju. Zostało wydane im polecenie, by wzięli to dziedzictwo. Nie uczynili jednak tego z powodu niedowiarstwa. Podobnie do nich i my nie umiemy wykorzystać całej pełni błogosławieństw, które wylewane są na nas przez królewską łaskę. Wszelkie skarbnice nieba są odkryte przed nami, lecz my nie posługujemy się tym całym bogactwem, nie umiemy korzystać z niego z całą hojnością. Pozostajemy nadal słabi, bezpłodni, puści, a moglibyśmy być bogatymi, silnymi, opływającymi we wszystko. Bo przecież: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie.” Ef.1,3.

            Jak słaba jest nasza świadomość o tym bogactwie, jak mało przyswoiliśmy sobie tego wszystkiego. Jaką wielką ujmę dziełu Bożemu przynosi nasza niewiara. W Ewangelii powiedziane jest, że Pan Jezus nie mógł dokonać wielu cudów z powodu niewiary ludzi, którzy zewsząd otaczali Go. Czy to nie mówi nam dlaczego nie mamy siły i nie dzieją się z nami sprawy, które powinny mieć miejsce? A może tą przeszkodą jesteśmy my sami, nasza niewiara? Niektórzy mogą powiedzieć nam, że Bóg bez względu na nasze niedowiarstwo i tak dokona swego dzieła, zbierze swoich wiernych, nie patrząc na naszą niewiarę, gdyż nie ma takiej siły na niebie i ziemi, która mogłaby przeszkodzić Jemu w realizacji Jego odwiecznych planów, a realizacja Jego planów dokonuje się nie przez ludzką siłę, lecz przez Jego Ducha. (Zach.4,6). Wszystko to jest prawdą, ale nie pomniejsza znaczenia wyrażonego słowami: „I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.”Mat.13,58. Czy ci ludzie nie zostali pozbawieni i to z własnej przyczyny wielkich błogosławieństw Bożych? Czyż to nie przez nich wielu ludzi nie otrzymało uzdrowień, lub innej pomocy w potrzebie? Dlatego będziemy trzymać się z dala od różnego rodzaju wpływów, które w rzeczywistości są niczym innym, jak tylko przeszkodą w dziele Chrystusa. Musimy pamiętać, że Ten, Który w Swoich odwiecznych planach przewidział koniec, ustalił także i środki, które doprowadzą do końca. Jeżeli na skutek niedowiarstwa, lub pod wpływem niepełnej prawdy opuszczamy ręce i lekceważymy darowane nam środki, to Pan zabierze nam to, co mieliśmy do wykonania, a zleci to drugiemu. Pan będzie działał mijając nas i utracimy cześć, przywileje, błogosławieństwo bycia narzędziem w Jego ręku.

            Zastanówmy się nad przypadkiem opisanym w Ewangelii Marka, w 2 rozdz.,1-12 wierszu. Opis ten jest szczególnym przykładem potwierdzającym wielką podstawę sprawiedliwości, której znaczenie chcemy wyjaśnić tutaj naszym czytelnikom. Odkrywa nam potęgę wiary związanej z wypełnianiem dzieł Bożych. Gdyby czterej mężczyźni, o których tutaj jest mowa, poddali się wpływowi swojej bezradności i zdecydowaliby, że nie jest koniecznym tak wielkie zaangażowanie się dla chorego (bo przecież, jeśli on ma przeznaczone, by być uzdrowionym, to będzie na pewno uzdrowiony bez ich pomocy), to po co wchodzić na dach domu i odkrywać w dachu miejsce, aby go spuścić do Jezusa? Na szczęście dla siebie i dla chorego nie myśleli tak i popatrzmy jak cudowny był rezultat tej wiary. Wiara ich uradowała serce Pana Jezusa i dała choremu uzdrowienie, przebaczenie i błogosławieństwo. Dała możliwość, by okazała się potężna Boża moc, która wszystkich poruszyła i pociągnęła ku sobie. Ta wiara spowodowała ujawnienie wielkiej prawdy Bożej, że Bóg przebywa na ziemi w osobie Jezusa Chrystusa, który uzdrowił chorego, a także przebaczył jego grzechy. Niepotrzebnym jest, aby tutaj podawać dalsze przykłady. Wszystko świadczy, że niewiara jest wielką przeszkodą w otrzymywaniu błogosławieństw i w naszej służbie. Pozbawia nas rzadko występującego przywileju bycia narzędziem w rękach Boga i oglądania działania Jego rąk i Jego Ducha wśród nas. Z drugiej strony wiara powoduje wylanie błogosławieństwa Bożego nie tylko na nas, ale i na drugich. Wiara wychwala Boga i wyzwala błogosławieństwo przez to, że odrzuca wszystko, co pochodzi od człowieka, aby pozostawić miejsce dla działania Bożej mocy. Nie ma granic dla błogosławieństw, którymi moglibyśmy posługiwać się, otrzymując je od Boga, jeśliby tylko nasze serca kierowały się prawdziwą wiarą, która zawsze ma nadzieję w Bogu, która jest godna Jego. „Według wiary waszej niech wam się stanie.”Mat.9,29. Drogocenne pocieszające słowa! Niech On Sam pobudzi nas do posługiwania się szeroko, nie wyczerpującym się źródłem, które mamy w Bogu. On lubi, gdy szukamy Jego pomocy.  Niech będzie chwała świętemu imieniowi Jego! Pan mówi nam: „Otwórz szeroko usta, abym je napełnił.”PS.81,11. Nigdy nie może tak zdarzyć się, że to o co prosimy jest zbyt wielkie dla Niego, Który jest Bogiem łaski, a Który darował nam Jednorodzonego Syna Swojego i wszystko w Nim, co jest nam potrzebne.

            Synowie Izraela nie chcieli wierzyć temu, że Bóg chce wprowadzić ich do ziemi obiecanej. Zdecydowali, że sami, o własnych siłach mogą zawładnąć ziemią, w rezultacie musieli bardzo szybko uciekać przed swoimi wrogami. Inaczej nie mogło być. Hardość z powodu nadziei pokładanej w sobie a wiara, to dwie zupełnie przeciwstawne dziedziny. Pierwsza bardzo szybko doprowadza do klęski i przerażenia, druga prowadzi do zupełnego zwycięstwa.

            „Wtedy zawracając ruszyliśmy przez pustynię w kierunku Morza Czerwonego, jak mi powiedział Jahwe. Przez długi czas okrążaliśmy góry Seir.”5Moj.2,1.

            Szczególne piękno zostało zawarte w słowie „my”; Mojżesz zupełnie utożsamia się z narodem. Dla niego, podobnie jak dla Kaleba i Jozuego, było zupełnie obojętnym, że musieli wrócić z narodem na pustynię, i to z ludźmi, którzy okazali się niewiernymi Bogu. po ludzku było to doświadczenie nieprawdopodobnie ciężkie.  Jednakże my zawsze i w każdej chwili otrzymujemy błogosławieństwo, podporządkowując się woli Bożej, chociaż nie zawsze możemy zrozumieć przyczyny takiego postępowania. Nie słyszymy ani jednego słowa narzekania wśród tych wiernych sług Boga. Przez okres czterdziestu lat, które musieli spędzić wraz z ludem na pustyni, nie wyszła z ust tych mężów Bożych ani jedna skarga, chociaż jak wiemy, oni byli gotowi wejść do ziemi obiecanej. Nie, oni ze spokojem wracają. Czyż mogła przyjść im myśl, aby narzekać, skoro Jahwe, ich Bóg także powraca wraz z nimi. W ich oczach powóz ich Boga powracał wraz z nimi na pustynię, a to było dla nich wystarczające.  Nie wyczerpująca się dobroć Boża i cierpliwość pobudziła ich, aby zupełnie podporządkować się Bogu i przez tak wiele lat cierpliwie oczekiwać nadejścia odpowiedniego momentu, kiedy będą mogli wkroczyć do ziemi obiecanej.

            Stajemy się zawsze uczestnikami szczególnego błogosławieństwa Bożego, jeżeli bezwarunkowo poddajemy się woli Bożej. W ten sposób bierzemy jarzmo Chrystusowe, a przez to spływa na nas prawdziwy pokój. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.”Mat.11,28-30. A czym jest to jarzmo? Jest to pełne i bezwarunkowe podporządkowanie się woli Ojca. Poznajemy to z życia naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. On mógł powiedzieć: „Tak Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”Łuk.10,21.  „Twoje upodobanie”  -  dla Pana Jezusa było to najważniejsze, rzutujące na wszystko pozostałe. Pomimo, że Jego świadectwo było odrzucone, nie było widocznego postępu w Jego pracy, a wszystkie starania  doprowadziły tylko maleńką garstkę, Pan Jezus wypowiedział: „Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi..” To co było upodobaniem Ojca, miało również dla Pana Jezusa olbrzymią wartość. W Jego sercu nie było nawet myśli ani pragnień, które byłyby niezgodne choćby w najmniejszych szczegółach z wolą Ojca. Dlatego też Pan Jezus jako człowiek przebywał w pełnym pokoju. Jego cel był taki sam co Ojca, czynił wszystko, co było w odwiecznych planach Ojca, dlatego Jego serce wypełniał zawsze potok pokoju wraz  z niezmąconą ciszą. Oto w czym zostało zawarte brzemię Chrystusa. To samo brzemię Chrystus proponuje nam, abyśmy wzięli je na siebie, aby przez to dusze nasze znalazły pokój Boży.

            Zauważmy słowa: „a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.” Nie powinniśmy mieszać tych dwóch pojęć: pokój darowany już przez Niego, a pokój – ukojenie, które my znajdujemy w danym czasie. Kiedy spracowana i obciążona dusza ze szczerą wiarą przychodzi do Pana Jezusa, Pan daje jej pełen pokój, wynikający z pełnej ufności, że Chrystus już wszystko dla niej wykonał. Grzechy raz na zawsze zostały jej odpuszczone, sumienie uspokojone, sprawiedliwość dokonała się, także została objawiona i darowana. Całe zagadnienie zostało rozwiązane dzięki wielkiej mądrości Bożej. Bóg otrzymał należną Mu chwałę. Szatan musi milczeć. Tak wyraża się pokój darowany nam przez Pana Jezusa, kiedy do Niego przychodzimy.

            Następnie idąc przez życie spotykamy się w codzienności z różnymi doświadczeniami, trudnościami, rozczarowaniami, a także często musimy potykać się w walkach. Wszystko to nie może odjąć nam pokoju darowanego już przez Jezusa Chrystusa, ale to wszystko może wzruszyć pokój, który my w Nim znajdujemy w doświadczeniu. Trudności podróży nie wpływają na pokój sumienia, ale one mogą trwożyć serce, powodować rozdrażnienie, brak cierpliwości.

Na przykład: kaznodzieja ma dziś wygłosić kazanie, na które wszyscy czekają, ale nagle on zachorował. To wcale nie ma wpływu na jego sumienie, ale może zasmucić jego serce, może zacząć martwić się, może wydać okrzyk beznadziejności; co mam teraz począć? Jest to dla niego przykre doświadczenie.  A co może uspokoić serce, które jest tak mocno niespokojne, jak można znaleźć potrzebny pokój? Skłaniając kolana przed Bogiem i Jego wolą, biorę na siebie Jego brzemię, które staje się dla mnie drogocenne. To brzemię nosił na Sobie Pan Jezus w czasie swojego przebywania na ziemi w ciele, będąc całkowicie poddanym woli Bożej. Powinienem znaleźć się w takim stanie, aby z głębi mojego serca, bez najmniejszego chwiania się móc powiedzieć: „niech będzie wola Twoja o Boże”. Powinienem być całkowicie przeniknięty żywą świadomością wszystko obejmującej miłości Bożej i nieskończonej mądrości wszystkich ścieżek Jego w stosunku do mnie. Po całkowitym poddaniu się Jego woli, nie będę już pragnąć, by cokolwiek zostało zmienione w stosunku do mnie, nawet, gdybym mógł sam coś zmienić. Dlatego jestem pewny, że lepszym jest dla mnie nawet bycie chorym, aniżeli wygłaszać kazanie tym, którzy tego oczekują ode mnie. Oto prawdziwy pokój serca nie mający nic wspólnego z rozdrażnieniem lub wątpliwościami.

            Ten pokój daje nam możliwość dziękowania Bogu za wszystko, choćby było to sprzeczne z naszą wolą, naszymi planami. To nie jest tylko przyznanie racji prawdzie, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra.” (Rzym8,28). To jest pozytywne urzeczywistnienie Bożego faktu, że wszystko co jest posłane przez Boga służy z korzyścią dla naszej duszy. Jest to pełna ufność w miłości, do mądrości, siły, wierności, miłości Tego, Który wszystko przewidział dla naszego życia zarówno tutaj jak i w wieczności. Wiemy, że prawdziwa miłość szuka tego co najlepsze dla obiektu swej miłości. Jesteśmy błogosławieni, gdyż mamy Boga, Który szuka dla nas tego, co jest najlepsze. Jakież serce, które choćby poznało tylko częściowo miłość Bożą nie wybuchnie wielką radością na myśl o tym.

            Jednak należy najpierw poznać Boga, zanim serce będzie mogło znaleźć zaspokojenie w pełnieniu woli Bożej. Ewa, kuszona przez węża w Edenie, była niezadowolona z woli Bożej, dlatego zapragnęła tego, co Bóg zakazał jej, a diabeł obiecał dać jej to. Pomyślała, że diabeł obchodzi się z nią lepiej niż Bóg i że zyska na tym, gdy stanie się nieposłuszna Bogu, dlatego też oddała się w ręce diabła. Dlatego też widzimy, że „stary człowiek” nie może żyć w poddaniu się woli Bożej. Gdybyśmy skontrolowali ludzkie serca, to nie znajdziemy w nich ani jednej myśli, która byłaby w pełni zgodna z wolą Bożą. I nawet dziecko Boże może na tyle miłować Bożą wolę i za wszystko Bogu dziękować, na ile dzięki miłosierdziu Bożemu nauczyło się umartwiać swoją cielesną naturę, uważać ją za umartwioną, a chodzić według Ducha.(Gal.5,16). Najbardziej wiarygodnym znakiem odrodzonej duszy jest jej możliwość, by bez najmniejszego wahania w stosunku do wszelkiej działalności Bożej mówić: „Niech Twoja wola spełni się na ziemi tak jak w niebie.”Mat.6,10 „Tak Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”Łuk.10,21. Kiedy serce zostało w pełni tak poddane, to szatan nie może nic uczynić. Naprawdę, będziemy bardzo szczęśliwymi, jeżeli będziemy mogli powiedzieć: „Jest moją radością mój Boże czynić Twoją wolę, a prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu”(PS.40,9) – jestem w pełni zadowolony z woli Twojej. W ten sposób znajdujemy pokój. Oto Boski uzdrawiający środek, wybawiający nas od ducha własnej chwały, od niepewności, niezadowolenia, niepokoju, które są tak bardzo widoczne w tym świecie. Niech Bóg pomoże nam, abyśmy wszelkimi siłami dążyli do tego, by nasz duch był zupełnie spokojny, gdyż ma to wielkie znaczenie przed obliczem Boga. To powoduje, że w każdej sytuacji jesteśmy zdolni pochylić czoła przed Bożym działaniem i z uznaniem dla Jego woli podporządkować się wszelkim zarządzeniom Bożym, obojętnie jakimi byłyby one dla nas. A wtedy nasz pokój staje się jak rzeka i imię naszego Pana Jezusa Chrystusa jest uwielbione przez całe nasze życie i postępowanie.

            Zanim zakończymy omawianie tego wielkiego zagadnienia, mającego ogromne znaczenie dla naszego życia, chcemy jeszcze zauważyć, że dusza może zajmować trojakie położenie na wszystkich drogach Bożych. I tak: może podporządkować się całkowicie, żyć w zgodzie z Jego wolą i radośnie iść z Panem Jego drogami przez całe życie. Jeśli nasza wola została skruszona, to podporządkowujemy się Bożym poleceniom. Jeżeli nasze duchowe zrozumienie pojmuje Boże cele, to my zgadzamy się z Bożymi poleceniami. Kiedy jednak cała nasza miłość została skupiona na samym Bogu, to wtedy w naszym życiu pojawia się radość z wykonywania Bożych poleceń, czynienia Jego woli. Dlatego też w Ewangelii Łukasza, w 10 rozdz. czytamy:

            „W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię Ojcze Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.”Łuk.10,21.

            Błogosławiony Zbawiciel zawsze miłował wolę Bożą. Wykonywanie woli Bożej, nie zależnie od kosztu, było Jego pokarmem i napojem. Podczas służby, w czasie prześladowań, w życiu i w śmierci kierował się wyłącznie wolą Ojca. Pan Jezus mógł powiedzieć: „..bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba.”Jan8,29. Niech wznosi się wieczna chwała i cześć Jego imieniowi.

            Powróćmy do naszego rozdziału: „I Jahwe mi powiedział: Dosyć tego krążenia po tych górach. Zwróćcie się na północ.”5Moj.2,3. Słowo Boże kierowało wszystkim, to Ono decydowało jak długo Izraelici mają pozostawać w określonym miejscu, a także określało z wielką dokładnością jak, kiedy i gdzie mają wyruszyć. Nie musieli planować swego przemarszu, lub postoju. Wszystko to dokładnie wytyczył dla nich Jahwe i tylko do Niego należało to prawo. Dlatego też wyłącznie Jego należało słuchać. Tutaj nie ma zupełnie mowy o obłoku ani o dźwięku trąb; sprawa dotyczy tylko posłuszeństwa Izraela.

            Dla każdego dziecka Bożego, którego serce jest oddane szczerze Bogu, nie ma czegoś bardziej cennego, niż drogocenna świadomość, że każdym jego ruchem kieruje wola Boża.  Dla Izraela, który został zawrócony, by pielgrzymować po tej wielkiej i strasznej pustyni, gdzie nie było żadnych dróg uczynionych przez ludzi, szczególnie wspaniałym było widzieć, że każdy ich przemarsz, postój, każdy postawiony krok, był szczegółowo zaplanowany przez nie mogącego pomylić się Wodza. Nie musieli lękać się o nic, Jahwe przewidział dla nich wszystko. Zadaniem Izraelitów było tylko ufać we wszystkim Bogu i wykonywać Jego nakazy.

            Tak, drogi przyjacielu, całe zagadnienie sprowadza się tylko do jednego: Bogu potrzebne jest serce posłuszne, całkowicie ufne. Gdzie nie ma tego, tam pojawiają się znaki zapytania, wątpliwości, niezadowolenie. Gdyby Bóg powiedział: „dosyć już chodzenia wokół tej góry”, a Izrael odpowiedziałby: „my chcemy przez pewien czas tutaj pobyć, bo tu tak dobrze nam”, albo gdyby Bóg im powiedział: „udajcie się teraz w kierunku północnym”, a oni odpowiedzieliby: „uważamy, że lepiej będzie, jeśli pójdziemy na wschód”,  to co by z tego wyszło?! Bardzo szybko zostaliby pozbawieni obecności Bożej. Kto wtedy pomagałby im i prowadził ich? Tylko idąc drogą wytyczoną przez Boga , mogli liczyć na obecność Bożą wśród nich. Gdyby poszli tam, gdzie kierowało ich cielesne serce, to oczekiwałyby ich tylko niepowodzenia i upadki. Woda wytryskująca ze skały i manna spadająca z nieba spotykana jest tylko na drodze posłuszeństwa. Wszystko to powinno być drogocenną lekcją dla nas chrześcijan. Droga nasza, którą idziemy każdego dnia jest szczegółowo wytyczona przez Boga. Musimy być pewni tego i nie dać przystępu niewierze, która mogłaby zabrać nam tę błogosławioną ufność. Bóg obiecuje kierować nami, a wszystkie Jego obietnice są „tak i amen”. Do nas należy tylko, by w prostocie wiary przyjąć te wszystkie obietnice i zapewnienia. Nie ma wątpliwości co do tego, że pozostają one niewzruszone.

            Nie możemy jednak przypuszczać, że Izraelowi na pustyni dano o wiele więcej, aniżeli Kościołowi Bożemu obecnie, w jego wędrówce przez pustynię tego świata. W jaki sposób Izrael dowiadywał się o kierunku wędrówki? Dowiadywali się o tym za pośrednictwem Słowa Bożego. W tej dziedzinie nam dano o wiele więcej niż im. My obecnie otrzymujemy wskazówki za pomocą Słowa Bożego, jak też i przez Ducha Świętego. Nam został dany cudowny przywilej chodzenia śladami Syna Bożego. Czyż te wszystkie wskazówki są dla nas niewystarczające? Dzięki Bogu mamy wszystko, i to bardzo dokładnie wskazane i powiedziane. Posłuchajmy więc, co mówi nam nasz błogosławiony Pan Jezus Chrystus: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”. Jan8,12. Zauważmy Słowa: „Kto idzie za Mną”. Pan Jezus zostawił nam przykład, abyśmy szli Jego śladami.(por.Pio.2,21). Oto wskazana przez Boga droga. Jak żył Pan Jezus na ziemi? Zawsze dostosowywał się do wskazówek Ojca. To było podstawą Jego całej działalności i wypowiadanych przez Niego słów. A my zostaliśmy powołani, aby podążać za Nim. Jego osobiste słowo świadczy nam, że idąc jego śladami nie będziemy chodzić w ciemności, ale będziemy mieli światło życia.

             Cudowne określenie: „światło życia”. Komu została odkryta niedosięgniona głębia? Kto to wszystko zrozumie?  I my mamy cudowny przywilej chodzenia w prawdziwej światłości, która oświeca ścieżki Bożego Syna. Czy na tej ścieżce spotykamy niepewność, wątpliwość, niedopowiedzenia? Nie. Nie można z tym wszystkim spotkać się idąc śladami Pana Jezusa. To jest rzecz niemożliwa. To wcale nie oznacza (a musimy o tym wiedzieć), że w Piśmie Świętym znajdujemy słowa, które wskazują nam bezpośrednio, co mamy w danej chwili czynić. Nie mogę przecież domagać się, by usłyszeć głos z nieba, lub przeczytać, czy mam iść do tego czy innego miejsca (miasta), czy pozostać tam, czy powrócić? W takim razie jak mogę otrzymać w tej sprawie światło?  Odpowiedź jest prosta: Ufaj całym twoim sercem Panu, a Bóg oświeci cię w tej sprawie. Tak właśnie postępował Pan Jezus. Jeżeli podążamy za Nim, to na pewno nie będziemy chodzili w mroku. „Umocnię moje spojrzenie na tobie.”(PS.32,8)   - oto jedna z drogocennych obietnic Bożych. Lecz, by móc korzystać z niej koniecznym jest przebywanie blisko Boga, by widzieć gdzie Jego oczy patrzą. Mając bliską społeczność z Nim możemy Jego wolę odczytywać z Jego oczu. O ileż mniej mielibyśmy kłopotów w naszym codziennym życiu, o ileż mniej wątpliwości, gdybyśmy oczekiwali na wskazówki od Boga, a nie działali sami poza Nim. Jeżeli nie posiadam światła w sprawie co mam czynić, to moim zadaniem jest pozostawać w spokoju. Nigdy nie należy czynić jakichkolwiek przedsięwzięć bez szczegółowych Bożych wskazówek. Bardzo często trapią nas wątpliwości, czy mamy tak postąpić, czy inaczej, czy iść w to miejsce, czy nie. A Bóg pragnie, abyśmy w tym czasie pozostawali w spokoju i nic nie czynili. Zwracamy się po radę do Boga i nie otrzymujemy odpowiedzi, radzimy się innych, a oni też nie mogą pomóc nam w tym przypadku, a to dlatego, że sprawa dotyczy naszego stosunku do Boga. Zaczynamy we wszystko wątpić, boimy się. Dlaczego? Dlatego, że nasze oko nie jest czyste, dlatego, że nie idziemy śladami Jezusa, a idziemy śladami ludzi tego świata. Jeżeli idziemy za Jezusem, to będziemy mieć światło życia – to jest prawdziwa podstawa dla naszego życia w Bogu. Bóg tak powiedział, a dla nas jest wystarczającym Jego Słowo.

            Dlatego też mamy pełne prawo powiedzieć, że Ten, Który prowadził Swój ziemski naród przez pustynię, pragnie także zawsze i w każdej dziedzinie życia kierować Swoim ludem niebiańskim. Dlatego też zawsze wstrzymujemy się przed wykonywaniem tego, co sami zamyślamy i co zaplanujemy. „Nie bądźcie bez rozumu niczym koń i muł, tylko wędzidłem i uzdą można je okiełznać, nie zbliżą się inaczej do ciebie.”PS.32,9. Starajmy się, aby nasze serce było napełnione pragnieniem chodzenia śladami błogosławionego Syna Bożego, który nie szukał tego co wygodne dla Niego, ale zawsze miał na uwadze wykonywanie woli Ojca i nigdy nie działał niezgodnie z nią. A przecież jak wiemy był On Synem Bożym i jednocześnie będąc odwiecznym Bogiem, wyrzekł się wszystkiego i stał się podobny nam, aby we wszystkim być poddanym woli Ojca i znajdować zaspokojenie w woli Ojca. Pokarmem i napojem Pana Jezusa było pełnienie woli Ojca. Naśladując tak Pana, nasze serca i nasz umysł będą przebywać w pełnym pokoju, a to da nam możliwość, by twardo iść drogą wytyczoną przez naszego Boskiego Wodza. On będąc Bogiem, nie tylko dokładnie znał wszelkie szczegóły tej drogi, ale sam żyjąc na ziemi przeszedł tę drogę od początku aż do końca, pozostawiając nam przykład, abyśmy i my szli Jego śladami. Niech Duch Święty żyjący w naszych sercach pomoże we wszystkim iść śladami naszego Zbawiciela.

            Obecnie chcemy skierować uwagę wszystkich czytających na zagadnienie, które przedstawia sobą wielkie znaczenie i zajmuje bardzo ważne miejsce na stronicach Pisma Świętego Starego Testamentu. Zagadnienie to zostało podkreślone w rozdziale, który mamy przed sobą, a dotyczy rządzenia i kierowania królestwami i narodami całego świata przez Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa, a Który jest także naszym Bogiem i Ojcem. Bóg uczestniczy w dziełach narodów, dogląda ich dzieł, ich postępowania, pilnuje ich wzajemnych stosunków. Cała ta wielka Boża prawda ma wielkie odniesienie do Izraela, a także do całej Palestyny, o czym możemy przekonać się, czytając 32 rozdz., 8 wiersz naszej Księgi.

            „Kiedy Najwyższy rozgraniczał narody, rozdzielał synów człowieczych, wtedy granice ludom wytyczał, według liczby synów Boga sprawiedliwego”.5Moj.32,8.(według synów Izraela – wg starego przekładu).

            Izrael był i zawsze będzie centrum działalności Bożej. Jest to szczególny fakt już od samego początku, a widzimy to na przykładzie 10 rozdziału Księgi Rodzaju, gdzie jest opis pochodzenia narodów po potopie. I teraz dowiadujemy się, że „Kiedy Najwyższy rozgraniczał narody i granice wytyczał”, to czynił to w bezpośrednim związku z potomstwem Abrahama. Już wtedy określił obszar, który oni będą zajmować, a który został przeznaczony dla nich jako wieczne dziedzictwo, zgodnie z odwiecznymi planami Bożymi. W drugim rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa widzimy, że Jahwe, dzięki Swej praworządności i wierności wstawia się za prawami także trzech innych narodów. Zakazał Swojemu wybranemu ludowi, by nie dotykali ich dziedzictwa.

            „Lecz daj polecenie ludowi: Przejdźcie przez posiadłość braci waszych synów Ezawa mieszkających w Seirze. Oni się was lękają, lecz strzeżcie się bardzo. Nie zaczepiajcie ich, gdyż nie dam wam nic z ich ziemi, nawet tyle, co stopa zakryje, bo Ezawowi dałem na własność Góry Seir. Pokarm do jedzenia kupujcie od nich za pieniądze. Nawet wodę do picia nabywajcie od nich za zapłatę.”5Moj.2,4-6.

            Izraelici mogli sobie wyobrażać, że bardzo łatwo opanują ziemię Ezawa (Edomu). Musieli jednak uznać, że Bóg Najwyższy jest władcą nad wszystkimi narodami, że to On jest właścicielem całej ziemi, i że to On podzielił ziemię między narodami według swego uznania. Jest to szczególny fakt, który jednak jest mało brany pod uwagę przez ludzi. Z faktem tym nie liczyli się królowie, cesarze, książęta, sędziowie, ani też prości ludzie. Ludzie zapominają, że Bóg z uwagą wszystkiemu przygląda się, że to przecież dzięki Jego pozwoleniu otrzymują królestwa, księstwa. Myślą, że wszystko uzależnione jest od ich potęgi wojskowej, umiejętności, przebiegłości. Zapominają przy tym, że cała ziemia jest Bożą własnością. Myślą, że Bóg wcale nie interesuje się ustalaniem granic pomiędzy państwami i że dla Niego obojętnym jest jaki obszar zajmują poszczególne państwa. Jednak popełniają tutaj wielki błąd. Nie rozumieją siły ani całego znaczenia tych prostych słów: „bo Ezawowi dałem na własność góry Seir”. Bóg nigdy nie wyrzekał się swoich odwiecznych planów. Nie dopuścił do tego, by Izrael mógł wziąć dla siebie coś z własności Ezawa. Musieli wszystko kupować u nich i płacić pieniędzmi. Musieli też bardzo spokojnie, bez jakiejkolwiek wrogości i złych zamiarów przechodzić przez terytorium kraju Ezawa. Bez wyraźnego zezwolenia Boga nie mogła mieć miejsca zagłada jakiegokolwiek narodu. Dalej zauważamy szczególną przyczynę tego polecenia: „Przecież Jahwe, Twój Bóg, który ci błogosławił w pracach twych rąk, opiekuje się Twoją wędrówką po tej wielkiej pustyni. Oto czterdzieści lat Jahwe , twój Bóg, jest z tobą i niczego ci nie brakowało.”5Moj. 2,7.

            Izraelici mogli spokojnie iść pomimo synów Ezawowych, nie dotykając ich własności. Oni byli przedmiotem troski Boga Jahwe, Który kierował każdym ich krokiem, czego byli świadomi. Bóg wziął na siebie zaspakajanie wszelkich ich potrzeb. Zgodnie z obietnicą jaką Bóg wyrzekł do Abrahama, oddał ziemię Kananejską w ich władanie. Ta sama ręka, która dała im we władanie Kanaan, dała Góry Seir Ezawowi. To samo widzimy także w stosunku do Moabu:

            „Wtedy rzekł do mnie Jahwe: Nie napadaj na Moabitów, nie podejmuj z nimi wojny, bo nie oddam ci nic z ziemi ich na własność, gdyż synom Lota dałem na własność Ar.”5Moj.2,9. I dalej czytamy: „..aby zbliżyć się do synów Ammona. Nie zaczepiaj ich, nie wszczynaj z nimi wojny, gdyż nie dam ci niczego na własność z ziemi synów Ammona, ponieważ synom Lota dałem ją na własność.

Ziemia, o której tutaj mowa, należała dawniej do Refaitów. Bóg jednak zadecydował, aby ją oddać synom Ezawa i Lota, dlatego synowie Ezawa i Lota wypędzili ich, gdyż nic nie może przeciwstawić się zamiarom Bożym. „Również tę ziemię zamieszkiwali poprzednio Refaici, których Ammonici nazywali Zamzummitami. Naród to wielki, liczny i wysoki jak Anakici. Wytracił ich Jahwe przed Amonitami, którzy ich wypędzili i osiedlili się w ich miejsce. Tak też uczynił mieszkającym w Seirze synom Ezawa, wytracając przed nimi Chorytów, których oni wypędzili i sami mieszkają w ich miejsce, aż do tego czasu.”5Moj.2,20-22. Dlatego też Izraelici nie mogli dotykać dziedzictwa tych trzech narodów; Edomitów, Amonitów i Moabitów.

            Zupełnie co innego powiedziane jest o Amorytach w 24 wierszu: „Wstańcie, zwijajcie namioty, przekroczcie potok Arnon. Patrz! dałem w twą rękę Sychona Amorytę, króla Cheszbonu i jego ziemię. Zacznij ją zajmować, Wypowiedz im wojnę!”5Moj.2,24.

            Wielka zasada uwidoczniona we wszystkich danych Izraelowi nakazach była zawarta w tym, że Słowo Boże kierowało wszystkimi dziedzinami ich życia. Izraelici nie musieli pytać, dlaczego należy oszczędzić potomków Ezawa i Lota, a wytracić potomków Amoryta. Ich zadaniem było całkowite podporządkowanie się Bogu i działanie zgodne z poleceniem Bożym. Oko Najwyższego oglądało cały wszechświat i nic nie mogło być ukryte przed wzrokiem Jego. Bóg nie pozostawił mieszkańców ziemi samych sobie; tak jak powiedział Apostoł  Paweł, kiedy wygłaszał swoją wielką mowę na Areopagu:

            „Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką…On z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwe czasy i granice ich zamieszkania… dlatego, że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, Którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich, przez wskrzeszenie Go z martwych.” Dz.Ap.17,24.26.31.

            Przed nami została wyłożona prawda, do której powinni dostosować się wszyscy ludzie wszystkich stanów, nacji; uczeni i prości. Oto Władca całej ziemi, nikomu nie daje prawa, aby mieszał się do Jego odwiecznych planów. On jest jedynym Władcą. Bóg poniża jednego, a wywyższa drugiego. Wszystkie królestwa, trony są w Jego rękach. Według Swojej woli układa wszelkie ludzkie czynności, czyni ludzi odpowiedzialnymi za ich postępowanie w różnych sytuacjach życiowych, w których zostali postawieni. Wszyscy ludzie, czy to rządzący, czy poddani, wszyscy królowie, premierzy, sędziowie, ludzie różnych stanów wcześniej czy później będą musieli stanąć przed Bogiem i zdać Jemu pełne sprawozdanie. Każdy człowiek, pojedynczo, będzie musiał stanąć przed stolicą Chrystusową; zostanie pokazane mu całe życie, od początku, aż do końca. Ze szczególną dokładnością zostanie ujawniona każda czynność, każde słowo, każda myśl, zamysł. Tam nie będzie możliwości, aby cokolwiek uległo zapomnieniu, lub zagubieniu. Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie, że każdy będzie sądzony według swoich czynów. Będzie to sąd nad każdym indywidualnie, sąd bezkompromisowy dotyczący głębin duszy, sąd Boski i dlatego doskonały. Nie będzie tam rzeczy zapomnianych:

            „A powiadam wam, z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu.”Mat.12,36.

            Królowie, prawodawcy, sędziowie będą musieli odpowiedzieć za to w jaki sposób używali daną im władzę, także za to, co uczynili z wręczonymi im pieniędzmi i innym bogactwem. Bogaci i sławni tego świata, którzy nie liczyli się ze swoimi pieniędzmi, a którzy cały swój czas oddali na poszukiwanie korzyści i uznanie w oczach ludzi tego świata, i ci którzy w pogoni za różnymi wygodami, przyjemnościami, oraz tym wszystkim co jest tak bardzo miłe dla ciała, a grzeszne, będą musieli odpowiedzieć za te wszystkie czyny przed tronem Syna Człowieczego. Jego oczy, które są podobne do płomieni ognia dojrzą wszystko i będą odczytywać z głębin serca  i duszy  wszelkie niegodziwe zamysły i plany. Jego nogi podobne do mosiądzu w ogniu rozżarzonego skruszą wszystko co jest przeciwne Bogu.

            Niewiara z uśmiechem zadaje pytanie: Jak to możliwe, aby miliardy ludzkich istot mogły stanąć przed tronem sędziowskim Chrystusa? Jak długi czas trzeba byłoby zarezerwować dla tak drobiazgowego przesłuchania każdego człowieka? Wiara ma na to tylko jedną odpowiedź: Bóg tak powiedział, że tak właśnie będzie i to wystarczy. A na pytanie „jak” ona odpowie jednym słowem: Bóg! nieskończoność! wieczność! Dajcie tylko miejsce Bogu a zaraz wszystkie pytania ustaną, wszelkie trudności znikają. Najlepszą odpowiedzią na te wszystkie pytania niewiary, sceptycyzmu, racjonalizmu i materializmu jest cudowne słowo „BÓG”. Szczególnie na to zwracamy uwagę czytających, by nie usiłowali za wszelką cenę dać odpowiedź na te pytania, ale aby serca wszystkich wypełnił pokój i radość. Jeśli chodzi o niewierzących to jesteśmy coraz bardziej pewni, że najlepszą rzeczą jest szukanie rady u Boga. W Ewangelii Mateusza czytamy: „Zostawcie ich. To są ślepi przewodnicy ślepych.”Mat.15,14. Dlatego należy ich pozostawić. Zupełnie niepotrzebne są wszelkiego rodzaju spory z ludźmi, którzy w lekceważący sposób odnoszą się do Biblii, a opierają się na przypuszczeniach ludzkich i na wiedzy, która jest ślepa. My jednak odwrotnie; dążymy do tego, by nasze serce całkowicie zdobyło ufność do Słowa Bożego i tylko na Nim wszystko opierało. „Bóg nie jest jak człowiek, aby kłamał, nie jak syn ludzki, aby się wycofywał. Czyż On powie coś, a nie uczyni tego, lub nie wykona tego co oznajmił?” 4Moj.23,19. Oto drogocenna przystań dla wiary, gdzie dusza może całkowicie ukryć się przed wszystkimi szumnymi i porywającymi myśli umysłami ludzkimi. „Słowo zaś Pana trwa na wieki. Właśnie to Słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.”1Pio.1,25. Nic nie może zmienić Słowa Boga naszego. Ono ma swoją podstawę w niebie. Naszym zadaniem jest tylko to, by mocno trzymać się Słowa, jako najwyższego i najcenniejszego bogactwa otrzymanego od Boga. Niech więc tak się stanie, aby imię Boże było uwielbione przez wszystkich, którzy należą do Niego.

 

             

             

           

 

    

                                      ROZDZIAŁ TRZECI

 

TEMAT: PIERWSZA MOWA MOJŻESZA. ZARZĄDZENIE MOJŻESZA.

MYŚL: „Pobożni widzą to i radują się, a wszelka niegodziwość musi zamknąć swe usta.”PS.107,42.

 

         „Następnie zawróciliśmy i poszliśmy w kierunku Baszanu, którego król Og wyszedł nam naprzeciw z całym swym ludem, by wydać nam bitwę w Edrei. Wtedy rzekł do Mnie Jahwe: Nie lękaj się go, gdyż dałem w twoje ręce jego samego, cały lud jego i ziemię. Postąpisz z nim jak z Sychonem królem Amorytów, który mieszka w Cheszbonie. I Bóg nasz Jahwe dał w nasze ręce również Oga, króla Baszanu i cały jego lud. I wytępiliśmy go tak, że nikt nie ocalał. W tym czasie zdobyliśmy wszystkie jego miasta, nie było grodu nie zajętego, sześćdziesiąt miast i cały obszar Argob, królestwo Oga w Baszanie. To wszystko są miasta obwarowane wysokimi murami, potężnymi bramami i zaworami, nie licząc wielu miast otwartych. Obłożyliśmy je klątwą, jak uczyniliśmy Sychonowi, królowi Cheszbonu: klątwie podlegało miasto, mężczyźni, kobiety i dzieci. A wszystkie zwierzęta i łup z miasta zostawiliśmy sobie.”5Moj.3,1-7.

         W stosunku do króla Baszanu, Oga zostało wydane polecenie podobne do tego, które Bóg dał wobec Sychona, króla Amorytów. By zrozumieć to polecenie, musimy rozpatrywać je z punktu widzenia Boga, Który jest  Władcą nad całą ziemią. Zagadnienie to jest mało zrozumiałe, jednak zawiera w sobie bardzo wielką i potrzebną lekcję dla naszego życia. Należy tutaj rozgraniczyć władzę od łaski. Dlatego też kiedy widzimy Boga trzymającego w Swoim ręku stery władzy, to wtedy stajemy się uczestnikami potęgi Jego praworządności. Skutki są widoczne w nas jak i wokół nas. Bóg karze złych, mści się na swoich wrogach, strąca możnych z ich tronów, pustoszy warowne grody, obraca w popiół miasta i wsie, zmiata z oblicza ziemi królestwa, plemiona i narody.  Bóg dał  polecenie Swojemu ludowi, aby pobili wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci ich, spalili domy, zburzyli mury. W Księdze proroka Ezechiela czytamy szczególną wypowiedź Boga o królu babilońskim daną prorokowi:

         „Synu człowieczy, Nabuchodonozor, król babiloński nałożył swojemu wojsku trudne zadanie przeciw Tyrowi: każda głowa wyłysiała i każde ramię się obnażyło, a przecież ani on, ani jego wojsko nie zdobyło w Tyrze nagrody za trudne zadanie, jakiego dokonano przeciw niemu. Dlatego tak mówi Jahwe Pan: Oto ja daję Nabuchodonozorowi, królowi babilońskiemu kraj egipski, aby zabrał jego bogactwo, zagarnął jego łupy i przywłaszczył sobie jego zdobycze, by jego wojsku służyły jako zapłata. Jako żołd za dokonaną tam pracę daję mu ziemię egipską, dlatego, że dla Mnie pracowali – wyrocznia Jahwe Pana.”Ezech29,18-20.

         Te szczególne słowa dotyczą wszystkich zagadnień spotykanych na stronicach Ksiąg Starego Testamentu, a dotyczących naszego tematu – praworządności Bożej. Wymagają one szczególnej uwagi z naszej strony. W Pięcioksięgu Mojżesza, w Księgach historycznych, w Psalmach, w Księgach prorockich, natchnionych przez Ducha Świętego opisane są działania Boga, Władcy wszechświata. Czytamy opis potopu w czasach Noego, kiedy to cała ludność ziemi, za wyjątkiem ośmiu dusz, została wyniszczona przez gniew sprawiedliwości Bożej. Mężczyźni, kobiety, dzieci, zwierzęta, ptaki, płazy – wszystko pochłonęła woda, wszystko poniosło śmierć w wodach potopu spowodowanego przez sąd Boży. Następnie w czasach Lota, wszystkie miasta położone na równinie, wraz z ich mieszkańcami; mężczyznami, kobietami, dziećmi zostali, jak czytamy spaleni ogniem sprawiedliwego sądu Bożego, a następnie pogrzebani pod słonymi wodami Morza Martwego; przestępcze miasta Sodoma i Gomora wraz z okolicznymi miasteczkami. – „w podobny sposób jak one oddawszy się rozpuście i pożądaniu cudzego ciała – stanowią przykład przez to, że ponoszą karę wiecznego ognia.”Judy7. Następnie natchnione stronice świadczą nam o tym, że siedem narodów Kanaanu – mężczyźni, kobiety i dzieci ich – zostali oddani w ręce Izraela i skazani na wyniszczenie, wszyscy bez względu musieli być zabici, nikt nie mógł ocaleć. Nie starczyłoby nam czasu gdybyśmy chcieli pokazać wszystkie wypowiedzi Pisma Świętego, a dotyczące praworządności Bożej. Spotykamy je wszędzie, poczynając od Księgi Rodzaju, a kończąc na Księdze Objawienia, przechodząc od potopu aż do zniszczenia tego wszystkiego co doczesne i przemijające.

Czy jesteśmy w stanie zrozumieć te wszystkie prawa Bożego zarządzania? Czy zostaliśmy powołani po to, aby osądzać je? Czy możemy zrozumieć głębokie a zarazem straszne  tajemnice, które otaczają całą działalność praworządności Bożej? Czy możemy wyjaśnić dlaczego słabe i niewinne dzieci były także poddane sądowi Bożemu, temu samemu, co ich winni rodzice? Nieczysta niewiara może się tylko z tego wszystkiego naśmiewać. Chora sentymentalność może się z tego wszystkiego zgorszyć, ale prawdziwie wierząca dusza, prawdziwie oddany Bogu chrześcijanin, który z wdzięcznością i Bożym strachem bierze do ręki Słowo Boże, bardzo szybko poradzi sobie z tymi wszystkimi pytaniami, stawiając tylko jedno pytanie: „Czyż Sędzia całej ziemi może postąpić niesprawiedliwie?”1Moj.18,25. Tylko w ten sposób można odpowiedzieć na wszystkie tego rodzaju pytania. Jeżeli dopuścimy myśl, że człowiek może wydawać osąd o Bożym postępowaniu, mówić o tym co Bogu wolno, czego nie wolno, to musimy pamiętać, że świadczy to o tym, że utraciliśmy prawdziwe pojęcie o Bogu. Jest to główny cel działania diabła, który usilnie stara się, by serce nasze było oddalone od Boga. Dlatego pobudza on ludzi, by poddawali w wątpliwość Boże ustawy, a stawiali pytania, rozsądzali, dyskutowali, rozmyślali na tematy, które przewyższają ich zrozumienie i to na tyle na ile niebo przewyższa ziemię. Czy możemy swoją mądrością, zdolnościami dosięgnąć Boga? Gdybyśmy mogli zrozumieć Go, wtedy sami bylibyśmy jak Bóg. W rzeczywistości jest wielkim nietaktem, a nawet zupełną głupotą, aby przeciętny śmiertelnik rościł sobie prawo, by określać i oceniać wszelkie odwieczne plany Wszechmogącego Stwórcy i mądrego Władcy całego wszechświata. Niestety nadejdzie czas dla każdego człowieka, kiedy będzie musiał zrozumieć swój wielki błąd. Wszyscy uczeni, filozofowie, którzy rozpowszechniają fałsz, powinni zwrócić szczególną uwagę na zagadnienie, które posiada w sobie ogromne znaczenie, a które przedstawia nam Apostoł  Paweł w liście do Rzymian:

         „Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czy może naczynie gliniane zapytać tego, który je ulepił: dlaczego mnie takim uczyniłeś? Czyż garncarz nie ma mocy nad gliną i nie może z tej samej zaprawy zrobić jednego naczynia ozdobnego, drugiego zaś na użytek niezaszczytny?”Rzym.9,20.21.

Oto prawdziwy wzorzec odpowiedzi na wszelkie „jak” i „dlaczego”; wątpliwości rozumu ludzkiego. Jeżeli garncarz ma moc nad gliną, którą trzyma w swoich rękach – a jest to fakt, którego nikt nie ośmieli się odrzucić, to o ileż więcej władzy ma Ten, Który stworzył wszystkie światy Swoją ręką? Ludzie mogą podejmować wysiłki zrozumienia przyczyn, dlaczego Bóg dopuścił istnienia grzechu, wejścia do Jego raju, dlaczego pozwolił na zwidzenie Ewy; przecież „powinien” zaraz, na samym początku zniszczyć  go i jego aniołów. Przecież Bóg, mając tak wielką władzę, mógł zachować Ewę przed zakazanym owocem. Takich i podobnych dywagacji może być wiele, odpowiedź na nie jest jedna: „Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł spierać się z Bogiem?” Zadziwiający fakt: marny robak bierze się za ocenę wyroków i decyzji Boga. Co za odwaga, co za tupet. Człowiek, którego rozum został zaślepiony przez grzech, który nie może mieć zdrowego i prawdziwego pojęcia o Boskich przedmiotach i atrybutach, odważa się na coś takiego, by ocenić Boże decyzje; czy Bóg miał rację, czy nie miał jej? Czy powinien tak postąpić czy inaczej? Musimy obawiać się, że tysiące takich, którzy odważyli się mówić przeciw Bogu, zrozumie swój wielki błąd, ale niestety będzie już za późno, żeby go naprawić.

Spotykamy ludzi, którzy nie podzielają poglądów niewierzących, tym niemniej męczą się ze strachu ze względu na niektóre decyzje Boga, jako Władcy świata, a także z powodu niezrozumienia zagadnienia o mękach wiecznych.

(Uwaga: chcemy tutaj wypowiedzieć kilka uwag dotyczących tego, tak bardzo ważnego zagadnienia, a mianowicie mąk wiecznych. Powodem tego jest fakt, że tak wielu chrześcijan rozsianych po różnych narodach, nie mają pełnego zrozumienia tego zagadnienia. Istnieją jakby trzy poglądy, które tutaj bierzemy pod uwagę, aby wyjaśnić o czym one mówią i czego dotyczą.

  1. W Nowym Testamencie słowo „wieczny” (aiwrto*) spotykamy aż siedemdziesięciokrotnie. I tak jest ono użyte w związku ze słowami: „życiem”, które zostało dane wierzącemu, „mieszkaniami”, które zostały przygotowane dla tych, którzy będą w nich wiecznie mieszkali, „chwałą”, którą zostaną na zawsze przyobleczeni, a która ich obecnie oczekuje. To samo słowo dotyczy także Boga (Rzym.1,25) i „zbawienia”, którego sprawcą i wykonawcą jest Pan Jezus, „odkupienia” darowanego nam przez Niego i „Ducha Świętego”. Wśród tych siedemdziesięciu razy użytych słów „wieczny” w różnych wypowiedziach, każdy jeden czytelnik Biblii, na podstawie Konkordancji lub innych słowników może łatwo znaleźć siedem wypowiedzi, gdzie zostało użyte słowo „wieczny” w związku z „karą złych”, a także „sądu” i „ognia”, który ich oczekuje. Na podstawie jakich kryteriów można wyróżnić tych siedem określeń połączonych ze słowem „aiwrto*”, a nie mających takiego samego znaczenia jak „wieczny” w odniesieniu do pozostałych sześćdziesięciu trzech? Uważamy, że podobne poglądy są pozbawione wszelkiej podstawy i nie zasługują na jakąkolwiek uwagę. Uważamy, że gdyby Duch Święty uznał za potrzebne nadać inne określenie dla wyrazów: „sąd  oczekujący złych” a także „kary za ich uczynki”, to na pewno dokonałby tego. Jednakże Duch Święty używa tego samego określenia. Dlatego też, jeżeli odrzucamy istnienie „wiecznych mąk”, to musimy odrzucić „życie wieczne”, „wieczną chwałę”, „wiecznego Ducha”, „wiecznego Boga” – wszystko co „wieczne”. A więc, jeśli kara nie jest wieczna, to nie istnieje nic wiecznego, gdyż pojęcie „wieczny” dotyczy wielu innych zagadnień. Jeżeli w Bożym objawieniu podważa się ten jeden kamień, to czyż nie doprowadza się do ruiny całej budowli? Do tego dąży diabeł. Jesteśmy pewni, że odrzucenie istnienia „mąk wiecznych” jest pierwszym krokiem do ciemności i mroku sceptycyzmu i ateizmu.
  2. Druga myśl wypływa z prawdy Bożej o wieczności duszy. W Księdze Rodzaju 2,7 czytamy: „ulepił Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą”.  Gdyby istniała tylko ta wskazówka, to i tak na niej można byłoby, jak na niewzruszonej skale ustawić podstawę istnienia nieśmiertelnej duszy ludzkiej. Upadek człowieka zupełnie nie zmienił tego stanu. Czy dusza upadła, czy też nie, niewinna, czy też winna, zwracająca się do Boga, czy też nie, powinna żyć wiecznie. Cała sprawa dotyczy tylko jednego: Gdzie dusza powinna żyć? Bóg nie może ścierpieć grzechu w Swojej obecności. „Zbyt czyste oczy Twoje, by na zło patrzyły, a nieprawości pochwalać nie możesz.”Hab.,1,13. Dlatego też człowiek, który nie pokutował, umiera w swoich grzechach. Jeżeli jego nieprawości nie zostały obmyte, nie zostały przebaczone, to nie może iść tam, gdzie przebywa Bóg, a jest to miejsce, w które żaden człowiek nie chciałby trafić; nie kończąca się wieczność w jeziorze ognia i siarki.
  3. I na koniec proponujemy naukę o wiecznych mękach spowodowanych odrzuceniem odkupieńczej ofiary naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jeżeli nic oprócz ofiary Jezusa Chrystusa nie mogło zbawić od następstw grzechu, to skutki tej ofiary muszą okazać się wiecznymi. Być może taka myśl nie będzie miała znaczenia dla niektórych ludzi, ale dla nas posiada ona wielką moc. Musimy zmierzyć okropność grzechu i jego następstwa. Jak możemy zmierzyć to? Bożą miłością i jej rezultatami; one nie mogą być oceniane przez ludzkie uczucia lub rozum, jedyną miarą jest wartość krzyża Chrystusa.)

 

Aby dobrze zrozumieć to, musimy z uwagą przeczytać Psalm 131: „Jahwe moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadzam ład i pokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza.” Zatem, kiedy serce zakosztuje całej słodyczy tych wzruszających wyrażeń, to ono wyciągnie dla siebie z nich wielką korzyść. Przeczytajmy także słowa Apostoła Pawła z 2Kor.10,4.5: „gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia dla Boga twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi.” Mądrzy tego świata z pewnością naśmiewaliby się z takiego podejścia do zagadnienia. Jednak my chcemy w prostocie serca przyjmować wszystko co pochodzi od Boga. Ludzka opinia nie ma żadnego znaczenia dla ucznia Chrystusa. Ten sam Apostoł charakteryzuje całą naukę i mądrość ludzką:

         „Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądrym na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych, lub także: Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców.”1Kor.3,18-20. W innym miejscu czytamy: ”Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat w mądrości nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupie głoszenie słowa zbawić wierzących. 1Kor.1,19-21. Oto w czym zostało zawarte sedno zagadnienia. Każdy człowiek powinien uznać siebie za głupiego. Powinien też uznać, że tak zwana mądrość całego świata jest głupstwem w oczach Bożych.  Co za upokarzająca, ale zbawcza prawda. Upokarzająca – bo karze człowiekowi stanąć na właściwym dla niego miejscu. Zbawiająca i drogocenna – bo odkrywa i objawia mądrość Bożą. W obecnych czasach wiele mówi się o nauce, filozofii, mądrości. A czyż Bóg nie uczynił głupstwem mądrości tego świata? Czy rozumiemy prawdziwy sens tych słów? Należy obawiać się, że słowa te są zbyt mało zrozumiałe. Istnieje wielu ludzi, którzy chcieliby upewnić nas, że nauka poszła o wiele dalej, aniżeli Biblia. Lecz biada podobnej opinii  i tym którzy proponują ją! Jeżeli nauka jest już  poza Biblią, to gdzie teraz znajduje się? Czyżby poszła w kierunku Boga i Chrystusa, nieba i prawdziwego pokoju? Niestety, poszła w zupełnie odwrotnym kierunku. I gdzie to wszystko zakończy się? Odpowiadamy z bólem serca, będąc wiernymi naszemu Bogu: to doprowadzi do mroku i ciemności.

(Uwaga. Należy tutaj dokonać podziału między nauką prawdziwą i nieprawdziwą. Należy tutaj oddzielić także naukowe fakty od hipotez. Faktem jest, że Bóg działał, działa i będzie działał. Kiedy jednak ludzie wykluczają Boga i zaczynają sami działać, dostarczać „dowody” do swoich teorii, wtedy wpadają w otchłań zbłądzenia. Musimy przy tym pamiętać, że i obecnie istnieje wielu uczonych, naukowców i filozofów, którzy swoją uwagę zwracają na Boga i zawsze się z Nim liczą. Oni także miłują Pana naszego Jezusa Chrystusa.)

         Świat przez swoją mądrość nie poznał Boga. Cóż mogła dać greckim uczonym ich wielka mądrość i filozofia? Co dała ich uczniom? Uczynili ołtarz, który poświęcili „nieznanemu Bogu”(Dz.Ap.17,23). Już sam ten napis był świadectwem przed całym światem o ich niewiedzy i pozornej mądrości. Czyż i my nie możemy zapytać współczesnych chrześcijan, ile korzyści przyniosła im mądrość tego świata? Czyżby więcej niż Grekom? Jakie nowe fakty odkryła nauka o Bogu? Kto z uczonych zdecydowałby się potwierdzić to wszystko? Istnieją miliony tak zwanych chrześcijan, którzy nie znają prawdziwego Boga, podobnie jak spotkani przez Apostoła Pawła greccy filozofowie. Sprawa polega na tym, że każdy człowiek naprawdę znający Boga prawdziwego posiada życie wieczne. Potwierdzeniem tego są słowa Pana Jezusa z Ewangelii Jana, 17,3:

         „A to jest życie wieczne: aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, Którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.”  Znać Boga, oznacza mieć życie wieczne. Jakże jest to radosne dla każdej duszy, która dzięki Bożej dobroci otrzymała takie poznanie. Ale w jaki sposób mogę poznać Boga? Gdzie Go znajdę? Czy odpowie mi na to nauka i filozofia? Czyż naukowcy mogli upewnić choćby jednego człowieka w tej dziedzinie? Czy kiedykolwiek i komukolwiek dali pewność i pokój? Świat przez swoją mądrość nie poznał Boga. Liczne i różnorodne starożytne szkoły filozoficzne mogły tylko pogrążyć umysł ludzki w głębokim mroku i niepokoju. Obecne szkoły także niezbyt daleko odeszły w swoich programach od tamtych. Są zupełnie bezsilne i nie mogą dać choćby najmniejszej nadziei, najmniejszego pokrzepienia dla błąkającej w mroku, umęczonej przez grzech duszy. Zupełnie bezowocne popisy mądrości ludzkiej, niejasne i niczym nie poparte teorie – to jedyne płody filozofii ludzkiej.  Czyż mogły być one wystarczające dla serca, które szuka pokoju i prawdy? A w jaki sposób możemy poznać Boga? Jeżeli od tego poznania zależne jest życie, jeżeli poznanie Boga oznacza życie wieczne – a Sam Pan Jezus potwierdza to – to jak dojść do tego poznania? „Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca o Nim pouczył. Jan1,18. Oto pełna odpowiedź, prosta i Boska.  Jezus Chrystus objawia dla duszy Boga, ujawnia sercu Ojca.  Cudowna prawda.  Nie musimy poznawać Boga za pośrednictwem stworzonego wszechświata, chociaż wszędzie wokół nas obecna jest Jego wszechmoc, mądrość, potęga. Boga nie poznajemy przez prawo, które ujawnia Jego praworządność. Ani też przez poznanie głębokich tajemnic rządzących światem. Jeżeli chcemy poznać Kim jest Bóg, i jakim On jest, to powinniśmy dokładnie przyjrzeć się Osobie Pana Jezusa Chrystusa, Jednorodzonego Syna Bożego, przebywającego w łonie Ojca od stworzenia świata, Który był Jego radością, obiektem Jego życzliwości, Centrum Jego odwiecznych planów. I Pan Jezus objawia dla duszy Boga. Poza Jezusem Chrystusem nie możemy zdobyć jakichkolwiek wiadomości o Bogu, ponieważ: „W Nim bowiem mieszka cała pełnia: Bóstwo na sposób ciała.”Kol.2,9. „Albowiem Bóg, Ten Który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusa.” 2Kor.4,6.

 Nic nie dorównuje wielkością i pięknem temu faktowi, o którym był tak bardzo przekonany Apostoł Paweł. Temu wszystkiemu towarzyszy światło i dokładność: „ciemność ustępuje, a świeci już prawdziwa światłość.1Jan2,8.” I to światło świeci w Osobie Pana Jezusa Chrystusa. Dzięki wierze możemy oglądać błogosławionego Syna Bożego, Jego życie na ziemi, jak wszędzie wyświadczał dobro. Możemy oglądać Pana Jezusa wyganiającego diabły, uzdrawiającego chorych. Możemy też przypominać wszystkie Jego czyny, słyszeć Jego słowa. Widzimy jak Pan uzdrawiał chorych, oczyszczał trędowatych, otwierał oczy ślepych i uszy głuchych, podnosił z łoża sparaliżowanych, wzbudzał z martwych, ocierał łzy zasmuconej wdowie, karmił głodnych, leczył chore serca i wszelkiego rodzaju moralne cierpienia, uspakajał ludzki strach. Wszystko to czynił z tak wielkim miłosierdziem, że każdy może zobaczyć, że Jego miłujące serce znajdowało szczęście w zaspakajaniu potrzeb innych. Całą swoją istotą objawił człowiekowi Boga, dlatego, jeśli chcemy wiedzieć Kim jest Bóg, to należy tylko patrzeć na Pana Jezusa Chrystusa. Kiedy Filip powiedział do Pana: „Panie pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wiesz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię nie wypowiadam od Siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On Sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.” Jan14,8-11.

         Oto co daje prawdziwy pokój do serca. My znamy jedynego prawdziwego Boga i posłanego przez Niego Jezusa Chrystusa – i to jest życie wieczne. Znamy Jego jako Pana i Zbawiciela, będącego naszą własnością, miłującego nas, możemy radować się z Niego, chodzić z Nim w społeczności, znajdować w Nim zaspokojenie, Jemu ufać, przybliżać się do Niego. Znajdować w Nim wszystkie nasze źródła, bezustannie radować się w Nim, otrzymywać od Niego pokarm napój dla duszy swojej, wypełnienie Jego woli, pracować dla Niego i Jego chwały.

Drogi przyjacielu, a czy to wszystko jest znanym ci z twojego własnego doświadczenia? Czy jest to żywą rzeczywistością dla twojej duszy? Oto prawdziwe chrześcijaństwo i nic mniejszego nie powinno ciebie zadawalać. Być może powiesz, że zbyt daleko odeszliśmy od trzeciego rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa.  Jednak wcale nie oddaliliśmy się od celu naszej pracy, który powinien skłonić każdego do jak najszybszego spotkania się z Jezusem Chrystusem, aby jak najmocniej przybliżyć się do Niego. Dlatego prosimy czytającego, niezależnie kim on nie byłby, aby dążył do coraz lepszego poznania Boga w Chrystusie Jezusie, oraz do wiernej służby dla Niego, poświęcając Jemu całkowicie swoje serce. To właśnie jest koniecznym dla nas w tych tak bardzo smutnych czasach, kiedy spotykamy się z nieokreślonymi poglądami religijnymi i obojętnością w kościele. My jednak powinniśmy być przeniknięci głębokimi uczuciami naszego osobistego oddania się Bogu, gorącymi pragnieniami zbliżenia się do naszego Pana i podążania za Nim Jego śladami. Wszystko co nas zewsząd otacza jest nastawione w tym kierunku, aby zabrać nam czujność i ufność, a tym samym przeszkodzić w podążaniu za Panem. Słowa mężów judzkich w czasach Nehemiasza w pewnym stopniu pasują do naszej sytuacji życiowej. „Ale Judejczycy mawiali: Upadła siła dźwigającego ciężary, a gruzu wiele, więc nie zdołamy odbudować muru.” Neh.4,10.

         Powróćmy do naszego rozdziału. I tak poczynając od ósmego wiersza Mojżesz przypomina synom Izraela historię przyjęcia ziemi z rąk dwóch królów amorejskich i oddania jej w dziedzictwo dwom pokoleniom. Interesującym jest, że Mojżesz nie mówi tu wcale o tym, czy to posunięcie było prawidłowe, czy nie. Z przekazu tego nawet nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się skąd pochodziła ta inicjatywa; czy od tych dwóch i połowy pokoleń synów Izraela, czy też od samego Mojżesza. Jest to kolejną wskazówką, że Księga ta nie jest tylko powtórzeniem poprzednich. Oto jak o tym fakcie mówi sam Mojżesz:

Przejęliśmy w owym czasie z rąk dwóch królów amorejskich ziemię za Jordanem, od potoku Arnon aż po góry Hermonu. Sydończycy nazywają Hermon Syrion, a Amoryci zaś zwą go Senir. Wszystkie miasta na równinie, cały Gilead, cały Baszan, aż po Salcha i Edrei były miastami królestwa Oga z Baszanu, gdyż Og, król Baszanu , był ostatnim z Refaitów. Jego grobowiec żelazny jest w Rabat synów Ammona; dziewięć łokci długi, cztery łokcie szeroki, mierzony według łokcia zwyczajnego. Posiedliśmy w tym czasie całą tę ziemię. Od Aroeru, nad potokiem Arnon i połowę gór Gileadu  z jego miastami oddałem bowiem ludziom pokolenia Rubena i Gada. Resztę Gileadu i cały Baszan, królestwo Oga dałem połowie plemienia Manassesa. Cały obszar Argob i cały ten obszar Baszanu nosił nazwę: ziemia Refaitów. Jair, syn Manassesa, zdobył cały obszar Argob, aż po granicę Geszurytów i Maachatytów i nazwał go swoim imieniem. I do dziś dnia zwą tą część Baszanu „Osiedlami Jaira”. Makirowi oddałem Gilead, a Rubenitom i Gadytom dałem część Gileadu, aż do potoku Arnon ze środkiem potoku jako granicą, potem aż do potoku Jabcok do granic synów Ammona. W końcu jeszcze Arabę z Jordanem jako granicą od Kineret do Morza Araby, Morza Słonego do stoków Pizga od wschodu. W tym czasie dałem wam taki nakaz: Bóg wasz Jahwe, dał wam w posiadanie tę ziemię, wy wszyscy zdolni do noszenia broni pójdźcie uzbrojeni na czele waszych braci, synów Izraela. Tylko wasze dzieci, żony i trzody, gdyż macie wielkie stada, zostaną w waszych miastach, które wam oddałem, aż Jahwe da odpoczynek po wędrówce waszych braci, jak i waszej, i oni posiądą ziemię daną im przez Boga waszego Jahwe za Jordanem. Wtedy wróci każdy do swojej posiadłości, którą wam przydzieliłem.”5Moj.3,8-20.

Podczas omawiania Księgi Liczb zastanawialiśmy się przy niektórych faktach, mających związek z osiedleniem się tych dwóch i pół plemienia poza Kanaanem, wskazując na to, że oni nie rozumieli wysokich odwiecznych planów Boga Izraela, wybierając sobie dziedzictwo po tej stronie Jordanu. Jednak w tekście tego rozdziału nie ma wspomnienia o przyczynie takiej decyzji.  A to dlatego, że celem Mojżesza było przedstawienie bezgranicznej dobroci i troski Boga. On nie tylko pomagał im pokonać trudności i uniknąć wszelkich niebezpieczeństw pustyni, ale także darował im wspaniałe zwycięstwo nad Amorytami, oddając im w posiadanie wspaniałą ziemię. W ten sposób Mojżesz kładzie podstawę prawom, dzięki którym Jahwe miał wpływ na Izraela, wymagając od nich posłuszeństwa. Szczególne piękno zostało wyrażone przez fakt, że wyliczając wszystkie wydarzenia tamtych czasów, Mojżesz pozostawił jakby na stronie sprawę, czy Izraelici mieli rację, wybierając dziedzictwo z tamtej strony Jordanu; Rubenici, Gadyci i połowa plemienia Manassesa.  Dla każdego chrześcijanina, który podchodzi do tych zagadnień bardzo poważnie, wszystko to wskazuje na wzruszającą dobroć Bożą, ale także i Boską doskonałość Pisma Świętego. Tak, czyż w rozpatrywanym przez nas przypadku, nie zostało dla przykładu pokazane piękno w tym, że nie wspomniano błędów i wypaczeń, w które wpadli ludzie z dwóch i pół pokolenia synów Izraela przy wyborze swojego dziedzictwa? Każde wspomnienie o tych wydarzeniach rozminęłoby się z głównym planem i celem tej Księgi. Dzięki Bogu, Jego Księga nie potrzebuje ludzkich obrońców. Ona mówi sama za siebie, w sobie samej zawiera wszelkie potwierdzenia swojej prawdy. Tak, że w stosunku do tej  cudownej Księgi możemy  potwierdzić tylko to samo, co mówił o Niej Apostoł Paweł: „A jeśli nawet Ewangelia nasza jest ukryta, to tylko dla tych, którzy idą na zatracenie, dla niewiernych, których umysły zaślepił Bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, Który jest obrazem Boga.„2Kor.4,3-4     

Coraz bardziej upewniamy się, że my wszyscy wierzący będziemy  mogli przede wszystkim odpierać  ataki ludzi niewierzących na Biblię, a sami wnikniemy w jej głębsze poznanie, aby przez to uzyskać pełną wiarę w Słowo Boże. Będziemy posługiwać się nią z pełną świadomością o Jej wielkim znaczeniu dla naszego życia.

         Tylko Duch Święty może upewnić człowieka, że Słowo Boże jest jedynym, natchnionym, niezależnym Atrybutem. Dowody ludzkie mogą spowodować, że ucichną spory, ale one nie mogą dosięgnąć głębin serca, nie są w stanie oświecić serca promieniami Bożego objawienia, które jest życiodajnym i zbawiającym. Jest to sprawa Boża, Jego dzieło i dopóki nie zostanie ono dokonane, wszystkie ludzkie dowody, fakty, nie mogą wyprowadzić duszy z niedowiarstwa, w którym jest pogrążona. Kiedy natomiast dokonuje się Boże dzieło, wtedy nie potrzebne są już ludzkie dowody dotyczące natchnienia Pisma Świętego. Oczy powinny zostać pomazane „maścią wzrok naprawiającą”(Obj.3,18) i wtedy tylko mogą zostać poznane cechy i walory, a także doskonałość i Boskość natchnionej Księgi. Dlatego chcemy przyznać się do tego, że nasza głęboka pewność zmusiła do podjęcia decyzji, aby nie rozpatrywać różnych, przeciwnych Słowu Bożemu wywodów, poglądów, gdyż jest to tylko niepowetowana strata czasu naszych czytelników jak i naszego. Te sprawy pozostawiamy bardziej obeznanym w tej dziedzinie pisarzom. Najbardziej pragniemy dla siebie i naszych czytelników, aby pozostawali w pokoju na „łąkach zielonych” darowanych nam przez jedynego prawdziwego Pasterza i Stróża dusz naszych. Pragniemy iść za Nim do przodu, pomagając jedni drugim, upewniając się coraz bardziej i bardziej w łasce i mocy, które nas oczekują, krzepiąc jedni drugich w świętej wierze.

         Obecnie naszą uwagę zwrócimy na ostatnie wiersze naszego rozdziału. I tak najpierw Mojżesz przypomina narodowi polecenia dane Jozuemu:

         „W tym czasie poleciłem Jozuemu: Twoje oczy widziały wszystko co uczynił wasz Bóg Jahwe dwóm królom; tak samo uczyni Jahwe wszystkim królestwom, do których ty przejdziesz. Nie bój się ich, bo wasz Bóg Jahwe będzie za was walczył”.5Moj.3,21.22.

         Wspomnienie minionych dobrodziejstw Bożych w stosunku do nas, powinno wypełniać nasze serce zaufaniem do Boga na przyszłość. Ten, Który darował Swojemu ludowi takie szczególne zwycięstwo nad Amorytami, Który oddał w ich ręce strasznego wroga, w osobie Oga, króla Baszanu, Ten Który oddał im całą ziemię Refaitów, czyż nie mógł dokończyć Swojego dzieła, które rozpoczął? Trudnym byłoby sobie wyobrazić, aby w ziemi Kananejskiej był ktoś silniejszy i potężniejszy od Oga, który wyróżniał się także ogromnym wzrostem, o czym nawet Mojżesz uważał za stosowne, aby przypomnieć im (o jego ogromnym łożu). Czymże on mógł być w obecności Wszechmogącego? Refaici tak samo jak i karły są przed obliczem Jego. Mieć Samego Boga przed swoimi oczami – oto główne zadanie dla nas. Jeżeli nasz wzrok opiera się na Nim, a nasze serce jest zajęte Nim, to nie widzimy czegoś innego i wszelkie trudności znikają. W tym zawarta jest przyczyna pokoju i postępu.

Twoje oczy widziały wszystko, co uczynił wasz Bóg Jahwe.” To co uczynił On, to i nadal będzie czynił. On zbawił, ocalił i nadal będzie wybawiać. Przebaczenie, wybór, ocalenie, wywyższenie, to Jego dzieła. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość; wszystko nacechowane Bożą pomocą. Drogi przyjacielu, być może w tej chwili znajdujesz się w kłopocie, w sytuacji, która wydaje ci się bez wyjścia i w trwodze oczekujesz nadejścia nieszczęścia. Serce twoje drży ze strachu i dlatego dołączasz się do tego, co mówi Apostoł Paweł: „jak do ostateczności i ponad siły byliśmy doświadczani, tak iż zwątpiliśmy, czy uda nam się cało wyjść z życiem(2Kor.1,8). Jeżeli tak, to i do ciebie zwrócone jest słowo pocieszenia: „Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.”Heb.12,12.13. Dlatego moim pragnieniem jest pokrzepić ciebie mocą Bożą i zwrócić twoje serce, aby całkowicie ufało Bogu. Cała twoja przyszłość jest w Jego ręku.

         „Nie bój się tylko wierz!” On nigdy nie zawiedzie serca, które całkowicie Jemu zaufało. Korzystaj ze skarbnicy dobroci i łaski, która została przez Niego i w Nim przygotowana. Oddaj siebie ze wszystkimi swoimi niebezpieczeństwami, z całą swoją trwogą, z bliskimi tobie ludźmi, innymi słowy: oddaj siebie całkowicie w ręce Boże. Wszystko co masz wręcz w Jego ręce. Jakąż korzyść masz z tego, że oddajesz wszelkie trudności, kłopoty, problemy, a także i twoje potrzeby w Jego ręce, jeżeli już po chwili bierzesz je na siebie? My tak bardzo często robimy to w taki niepoważny sposób. Kiedy jesteśmy obciążeni troskami, kiedy znajdujemy się w bardzo skrajnych sytuacjach, albo przechodzimy przez ciężkie doświadczenie, wtedy przychodzimy z modlitwą do Boga, wtedy kładziemy na Niego nasze brzemiona i otrzymujemy pomoc. Niestety, kiedy tylko zdążymy zakończyć modlitwę, to natychmiast zwracamy nasz wzrok na trudności. Ponownie mierzymy według naszych miar całą głębię doświadczenia, ponownie stajemy przed ciężkimi próbami naszego życia, aż nowa trwoga i smutek opanuje nas całkowicie.  Takie postępowanie jest zupełnie niewłaściwe. Bezcześci to imię Boże, czyni nas nieszczęśliwymi, pozbawia nas pomocy Bożej. Bóg pragnie, aby nasze serca były zupełnie wolne od trwogi i kłopotów i aby nasze sumienia były wolne od nacisku grzechu. On mówi nam:

         „O nic się zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu, w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem.” I co wtedy nastąpi? „A pokój Boży, który przewyższa wszelki zmysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.”Filip.4,6.7.

         I właśnie w tym duchu Mojżesz, umiłowany sługa Boga starał się umocnić ich duchowo, dodać męstwa i odwagi swojemu następcy Jozuemu, aby mógł wykonać to, co zostało jemu polecone. „Nie bój się, bo wasz Bóg Jahwe, będzie za was walczył.” Podobnie i Apostoł Paweł upominał swojego umiłowanego duchowego syna i współpracownika Tymoteusza, radząc jemu, by całkowicie ufał Bogu żywemu, umacniając się w łasce Pana Jezusa Chrystusa. Wierzyć i oczekiwać wybawienia Bożego z całego serca, uznawać autorytet Pisma Świętego, podporządkowując się Jego nauce i Jego poleceniom – to niezmienne wskazówki dla miłujących Boga. Apostoł radził Tymoteuszowi, aby zapewnił sobie całe wyposażenie bojowe i z mocą Bożą, z całą gorliwością i prawdziwym duchowym męstwem, z całej siły oddał siebie na służbę, do której został powołany.

         W ten sposób także i ci, którzy piszą, jak też i czytający te słowa mogą utwierdzać jedni drugich, aby z dziecinną prostotą wierzyli Bogu i Jego Słowu, zachowując Boże Słowo w swoim sercu jako żywą i twórczą siłę, która jest przewodnikiem duszy, niewzruszoną opoką, która też będzie podtrzymywać nas, kiedy wszystko wokół nas zacznie się chwiać, a my zostaniemy pozbawieni wszelkiej ludzkiej pomocy. „Każde bowiem ciało jest jak trawa, a cała jego chwała jak kwiat trawy: trawa uschła, a kwiat jej opadł. Słowo zaś Pana trwa na wieki. I właśnie to Słowo ogłoszono wam jako dobrą nowinę.”1Pio.1,24.25. Cudowne słowa! Jak wielkie pocieszenie i pokrzepienie przynoszą one do duszy! Napełniają ją pokojem i ciszą.

         Końcowe słowa naszego rozdziału mówią nam o wzruszającej rozmowie, jaka miała miejsce pomiędzy Mojżeszem a jego Bogiem:

         „Wtedy prosiłem Jahwe: Panie mój Jahwe. Tyś zaczął swojemu słudze objawiać swą moc i rękę potężną. Któryż bóg na niebie lub na ziemi dokonał takich dzieł i czynów potężnych jak Twoje? Chciałbym przejść, by zobaczyć tę piękną ziemię za Jordanem i te piękne góry i Liban. Lecz przez was rozgniewał się na mnie Jahwe i nie wysłuchał mnie. I rzekł Jahwe do mnie: Dość, nie mów Mi o tym więcej! Wejdź na szczyt Pizga i podnieś oczy na zachód, północ, południe, wschód i oglądaj krainę na własne oczy, bo tego Jordanu nie przejdziesz. Wydaj polecenie Jozuemu, umocnij go i utwierdź, gdyż on pójdzie na czele tego ludu i on mu da w posiadanie ziemię, którą ty zobaczysz.”5Moj.3,23-28.

         Nie można bez wzruszenia w sercu czytać opisu prośby, z którą wierny sługa Boży zwraca się do Władcy, jednak tym razem ta prośba nie zostaje wysłuchana. Mojżesz bardzo pragnął zobaczyć tą urodzajną ziemię, która znajdowała się po drugiej stronie Jordanu. Dziedzictwo, które wybrali ludzie dwóch i pół pokolenia nie mogło zadowolić jego serca. Mojżesz bardzo pragnął postawić swoją nogę w dziedzictwie darowanym przez samego Boga. Jednak nie mogło dojść do spełnienia tego, ponieważ Mojżesz zgrzeszył swymi ustami, a sprawiedliwa i nieodmienna decyzja Boga, Sędziego wszechświata, nie pozwoliła, by wszedł on do dziedzictwa za Jordanem. Wierny Boży sługa przypomina to wszystko narodowi, nie ukrywa przed nimi tego, że Bóg nie zechciał wypełnić jego prośby. Musiał przypomnieć im, że to wszystko było z ich powodu, musieli usłyszeć to, gdyż była to pamiętna lekcja dla nich. Mojżesz nie miał przed nimi żadnych tajemnic, powiedział więc narodowi, że Bóg gniewał się na niego i nie mógł wysłuchać go w sprawie przejścia przez Jordan. Nakazał natomiast, aby wydał polecenie Jozuemu, umocnił go, utwierdził, gdyż on miał być jego następcą.

Szczególnie znaczącym dla nas jest usłyszeć to z ust samego Mojżesza, w czym została ukryta drogocenna lekcja dla nas. O, jak bardzo trudno przyznać się do tego, że źle powiedzieliśmy, popełniliśmy błąd w podjęciu decyzji, nie panowaliśmy nad naszym językiem. A szczególnie trudnym bywa przyznanie się do błędu przed braćmi naszymi, do tego, że nie pytaliśmy Boga o Jego wolę. Powstrzymujemy się, by mówić o tym, gdyż mogłoby zaszkodzić to naszej „czci i sławie”. Bardzo często obrażamy się i nie chcemy dopuścić, aby cokolwiek inni mogli o nas dowiedzieć się. A jednocześnie w tym samym czasie, z zadziwiającą wprost niekonsekwencją w widoczny sposób, mówimy w ogólnikach, że jesteśmy tylko ludźmi omylnymi, słabymi, skłonnymi do błędów i wypaczeń, a przypadku , gdy jesteśmy skazani na samych siebie, to nie ma zła, którego nie bylibyśmy w stanie popełnić, czy to słowem, czy też czynem. A jak wiemy świadomość naszej grzeszności, oraz upadłości naszej natury (obojętnie jaką nie byłaby, choćby była to najprawdziwsza pokora), a odkryte, jawne przyznanie się do naszych błędów w tym lub innym przypadku – to są dwie różne sprawy. I niewielu ludzi stać na to, gdyż zazwyczaj ludzie nie lubią przyznawać się, że nie mają racji.

Mojżesz, umiłowany i otoczony czcią przez Boga sługa Jego, nie patrząc n swoje wysokie położenie wodza narodu, którego laska wstrząsnęła całą ziemią egipską, wcale nie wahał się, by wyznać swój grzech przed wszystkimi swoimi braćmi. Nie wstydził się mówić o tym, co wypowiedział swymi ustami, a czego nie należało mówić, a także o tym czego pragnęło jego serce, a czego odmówił mu Jahwe. Czy to pomniejsza godność Mojżesza w naszych oczach? Wręcz przeciwnie: to jego przyznanie się posiada dla nas pouczającą wartość, jak również porusza nasze uczucia. Wielki sługa Boży z jak wielką pokorą pochyla czoło przed decyzją Boga, Władcy wszechświata. Nie widzimy w nim poczucia krzywdy, egoizmu, samolubstwa. Bez jakiejkolwiek zazdrości, czy zawiści zwraca się do Jozuego, który ma stanąć w jego miejsce. W przejawie pełnego samozaparcia Mojżesz odwraca się od swojego wysokiego powołania, kładzie ręce na swojego następcę i napomina w sposób święty, czysty, by wykonywał wszystkie obowiązki, które zostały włożone na niego, w sposób godny przed Bogiem. „Każdy bowiem, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.”Łuk.14,11.

Tak właśnie stało się z Mojżeszem. On upokorzył się przed mocną ręką Bożą, przyjął pokorą święty wyrok podany przez praworządność Bożą. Nie próbował wymodlić zmiany wyroku. Nie mówił więcej, ani słowa, po otrzymaniu odmowy na swoją prośbę. Podporządkował się wszystkiemu, dlatego też w swoim czasie został wywyższony przez Boga. Jeżeli praworządność Boża nie pozwoliła mu wejść do ziemi kananejskiej, to łaska podniosła go aż na szczyt Pizga, gdzie wraz z Bogiem miał możliwość oglądania tej wspaniałej ziemi, ale nie takiej jaką ona była, gdy dostała się w ręce Izraela, ale taką jaką Bóg darował dla swojego narodu. Czytający uczyni bardzo dobrze, jeżeli dokładnie przeanalizuje działanie łaski Bożej i działanie Bożej praworządności. Jest to bardzo ważne zagadnienie dla naszego życia, które obficie wypełnia stronice Pisma Świętego, a mimo to jest bardzo mało przez nas rozumiane. Być może jest to dla nas trudne dla zrozumienia, że człowiek, który cieszył się tak wielką przychylnością Bożą, nie mógł wejść do ziemi obiecanej. Przez ten fakt możemy jednak lepiej zrozumieć podstawę praworządności Bożej. Powinniśmy skłonić głowę przed decyzją Bożą i oddać Jemu cześć. Jak omawialiśmy, stało się to nie dlatego, że Mojżesz jako przedstawiciel służby Prawa, nie mógł wprowadzić Izraela do ziemi obiecanej, lecz z powodu tego, że wraz ze swoim bratem Aaronem zgrzeszyli ustami swymi. Nie oddali należnej czci Bogu przed całą społecznością Izraela. Dlatego:

         „Rzekł znowu Jahwe do Mojżesza i Aarona: Ponieważ Mi nie uwierzyliście, nie objawiliście mojej świętości wobec synów Izraela, dlatego wy nie wprowadzicie tego ludu do kraju, który im daję.”  I dalej: „Na górze Hor, leżącej na granicy ziemi Edom, przemówił Jahwe do Mojżesza i Aarona: Aaron zostanie przyłączony do swoich przodków, gdyż nie wejdzie do ziemi, którą dam synom Izraela, dlatego, że sprzeciwiliście się memu rozkazowi u wód Meriba. Weź Aarona i jego syna Eleazara i przyprowadź ich na górę Hor. Tam niech zdejmie Aaron swoje szaty, a ty ubierzesz w nie jego syna Eleazara. Aaron zaś zostanie tam przyłączony i umrze.”4Moj.12,23-26.

         Jest to czymś szczególnym; przed nami dwóch wodzów społeczności Bożej. Byli to ludzie, których użył Bóg, aby uwolnić Swój lud z ziemi egipskiej i to z towarzyszącymi im wielkimi znamionami i cudami. Teraz stoją przed nimi dwaj mężowie, którzy uzyskali tak wielką przychylność Bożą, a otrzymali zakaz wejścia do ziemi obiecanej. Dlaczego? „dlatego, że sprzeciwili się mojemu rozkazowi”. Niech te słowa zapadną bardzo głęboko w naszych sercach. Jak bardzo niebezpiecznym i strasznym jest bycie niepokornym i nieposłusznym poleceniom Boga. Dlatego pamiętajmy, że czym wyższe jest położenie ludzi stojących przed Bogiem, tym szybciej dokonywany jest nad nimi srogi sąd. „Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa.” 1Sam. 15,23. Te tak znaczące słowa zostały wypowiedziane do Saula, kiedy nie był posłuszny Bogu. I tutaj mamy podstawę, według której wyrok dosięga proroka, arcykapłana, a także króla za nieposłuszeństwo woli Bożej. Prorok i arcykapłan utracili możliwość wejścia do Kanaanu, król natomiast został pozbawiony tronu z powodu nieposłuszeństwa wobec Boga. Zapamiętajmy to raz na zawsze. Będąc mądrymi w swoich własnych oczach, możemy uważać, że był to bardzo surowy sąd. Czyż jednak możemy być sędziami w tej dziedzinie? W tym jest całe sedno sprawy; musimy wystrzegać się osądzania decyzji Bożych. Adam został wypędzony z raju, Aaron został pozbawiony swojego kapłańskiego odzienia, Mojżesz nie mógł wejść do Kanaanu, Saul został pozbawiony królestwa. Dlaczego tak stało się z nimi? Czyż za to, że skrzywdzili swego bliźniego, lub popełnili jakiś inny hańbiący grzech? Nie! Oni tylko zlekceważyli polecenie Boże. Powinniśmy zawsze o tym pamiętać, a szczególnie ważna jest nasza czujność w naszych ostatecznych czasach, kiedy to następuje tak wielki rozwój siły ludzkiej, samowoli. Ludzie kierują się obecnie swoimi własnymi myślami, poglądami, wypowiadając wiele próżnych słów, które nie mają pokrycia w czynach, każdy dąży do tego, by być wolnym i robić to, co sam zamyśla. Wielu zapyta: „czy nie mamy do tego prawa?” Nie! Naszym zadaniem jest podporządkowanie się woli Bożej, a nie własnym zamysłom, czy autorytetowi ludzkiemu, choćby miał otrzymał jedną z najlepszych nazw.

         Mamy Kogoś, kto jest ponad wszystkim, mamy Ducha Świętego, który świadczy i przypomina co Sam Pan Jezus wypowiedział. Mamy również głos Pisma Świętego i w tym zawarte jest nasze zupełne podporządkowanie Bogu. A więc bez wahania, bez stawiania mnóstwa pytań, bez „naukowego” podejścia, ale jako nowonarodzone niemowlęta chwytamy się tego wszystkiego, co jest Boże, z korzyścią dla nas. Pochylamy swoje czoło przed Panem i podporządkowujemy się Jemu. Nie musimy porównywać z czymkolwiek, ani martwić się o to jakie będą rezultaty naszego posłuszeństwa. Pozostaje tylko jedno do zrobienia: oddanie wszystkiego w ręce naszego Nauczyciela. Czyż ktokolwiek pyta o zdanie swoje sługi? Czy sługa martwi się o rezultat pracy, którą polecił mu jego Pan? Jego zadanie jest proste: podporządkować się Panu i czynić to co jest zgodne z wolą Pana. Gdyby Adam pamiętał o tym, na pewno nie zostałby wygnany z raju, gdyby Mojżesz i Aaron pamiętali o tym, to z pewnością weszliby do ziemi obiecanej, gdyby Saul myślał o tym, nie utraciłby królestwa i życia. Przeglądając historię ludzkości spotykamy wielkie mnóstwo podobnych przypadków i wydarzeń, które potwierdzają powagę tego zagadnienia, dlatego możemy być pewni, że to wszystko ma ogromne znaczenie i dla nas.

 Pamiętajmy o tym, że powinniśmy unikać podważania znaczenia tego wielkiego zagadnienia przez nasze poglądy oparte na wyobraźni o Bożych przewidzeniach wszystkiego, co miałoby się stać i co będzie czynił człowiek. Ludzie bowiem tak myślą, lecz mylą się w tym. Przewidywania Boże nie mają nic wspólnego z odpowiedzialnością człowieka. Czy jest on odpowiedzialny, czy nie; oto zasadnicze pytanie. Jeżeli człowiek jest odpowiedzialny, co do czego nie mamy żadnych wątpliwości, to nic nie może pomniejszyć tej odpowiedzialności. Człowiek został wezwany, aby całkowicie podporządkować się woli Bożej i nie wymaga się od niego znajomości wszystkich Bożych zamiarów i planów. Odpowiedzialność człowieka oparta jest na tym, co jemu zostało ujawnione, a nie na tym co jest zakryte przed nim. Dla przykładu: co wiedział Adam o zamiarach i planach Bożych, kiedy to został postawiony w ogrodzie Eden? Miał tylko jedno zrozumiałe polecenie: tego nie wolno ci spożywać. Czy z powodu tego została umniejszona jego wina?  Czy z tego powodu, że Bóg wykorzystał grzech Adama do objawienia cudownego planu odkupienia przez krew Baranka, były zmniejszone skutki tego przestępstwa? Nie. Adam otrzymał od Boga tylko polecenie, dlatego jego zachowanie powinno być poddane temu poleceniu. Nie usłuchał, dlatego został wygnany z raju, a następstwa tego nieposłuszeństwa już prawie sześć tysięcy lat ciągle widoczne są w całym rodzie ludzkości i to tylko jednego nieposłuszeństwa Bogu. Jest prawdą, że miłosierdzie i łaska Boża zostały zlane na ten grzeszny świat, aby zebrać tak obfite żniwo, które jednak nigdy nie dojrzałoby na niwach (bez)grzesznego człowieka. Człowiek jednak został osądzony za przestępstwo dokonane przez niego. Adam został wypędzony z raju ręką Bożą, ręką Tego, Który jest Władcą świata i musiał w pocie czoła pracować na swój chleb. „Bo co człowiek sieje , to i też będzie żąć.”Gal.6,7.

Oto krótki wykład podstawy, którą spotykamy wszędzie w Słowie Bożym, a podkreślanej szczególnie w związku z historią Bożego rządzenia wszechświatem. Zasługuje to na szczególną uwagę z naszej strony, lecz niewielu ludzi rozumie to. Wypracowujemy sobie nieprawidłowe pojęcie o łasce Bożej, a to ma bardzo zgubny wpływ na naszą duszę. Łaska i praworządność Boża to dwie różne sprawy i nigdy nie należy mieszać ich razem. Dlatego jeszcze raz przypominamy wszystkim, że nawet największy przejaw królewskiej łaski Bożej, nie może przeszkodzić w działaniu sprawiedliwego rządu Bożego.

 

 

 

 

 

 

 

 

                                     ROZDZIAŁ CZWARTY

 

 

                                     TEMAT: CIĄG DALSZY. PIERWSZA MOWA MOJŻESZA.

                                      MYŚL: „Kto ma uszy niechaj posłyszy…”Obj.2,7.

 

         „I teraz Izraelu słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Jahwe, Bóg waszych ojców.” 5Moj.4,1. W tym fragmencie, w sposób charakterystyczny dla całej Księgi Powtórzonego Prawa zostały uwidocznione wyrażenia: „słuchaj”, „wypełniaj”, „abyście żyli”, „i doszli do posiadania ziemi”. Oto powszechne, nigdy nie zmieniające się prawo, i to w stosunku do Izraela jak i do nas. Droga życia i tajemnica jego posiadania jest całkowicie zależna od naszego pełnego podporządkowania się świętym poleceniom Boga, co objawione jest na każdej stronnicy Pisma Świętego. Bóg nie dał nam Swojego świętego Słowa po to, abyśmy oglądali je i wyrabiali o Nim swoje własne opinie, lecz po to, abyśmy podporządkowali się temu Słowu. Pod działaniem łaski serca nasze powinny z wielką radością i pokorą podporządkować się ustawom naszego Niebiańskiego Ojca.  Abyśmy tym sposobem mogli chodzić po ścieżkach oświeconych przez Boże światło i korzystać ze wszystkich bogactw Bożych, darowanych nam w Chrystusie.

         „Kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.”Jan14,21.               

         Drogocenne słowa, o jak wspaniały przywilej. Jednak nie każdy wierzący posiada to i korzysta z tego. Posiadają to tylko ci, którzy całkowicie podporządkowali się Bogu i Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, wykonując wszystkie Jego nakazy. To błogosławieństwo dostępne jest dla każdego wierzącego, jednak nie wszyscy są posłuszni Panu, a w następstwie tego nie wszyscy korzystają z nich.  Samo bycie dzieckiem, a bycie dzieckiem posłusznym, nie jest tym samym. Nie jest tym samym bycie odkupionym dzieckiem przez Zbawiciela, a dzieckiem, które z całego serca miłuje Zbawiciela i z radością wykonuje Jego polecenia. Podobnie bywa w naszych rodzinach; bardzo często wśród synów jeden chce wykonywać tylko to co sam zamyśli, ciągle starając się zaspokoić swoje rządze i wcale nie stara się o społeczność z ojcem. On tylko wie, że ojciec ma jakieś pragnienia, że go miłuje i żałuje, lecz nie stara się dostosować do tych pragnień swego ojca, nie stara się poznawać zamiarów ojca, ani realizować ich. Korzysta natomiast ze wszystkich przywilejów związanych z pozycją syna w domu ojca. Bardzo chętnie przyjmuje od ojca jedzenie, ubranie, itp., ale nigdy nie pocieszy ojcowskiego serca przez poświęcenie większej ilości czasu bliższej społeczności z ojcem. Wraz z nim w tej samej rodzinie widzimy drugiego syna, który bardzo lubi być tam, gdzie jest ojciec, bardzo ceni społeczność z ojcem. Wszelkimi sposobami stara się uprzedzać jego żądania i miłuje ojca nie za to, co otrzymuje od niego, lecz dlatego, że ojciec jest bliski jego sercu. Dlatego też z przyjemnością wykonuje jego polecenia, uczestniczy z całego serca w jego planach i przedsięwzięciach.  Nie trudno zrozumieć jak bardzo będą różniły się uczucia ojca w stosunku do tych dwóch synów, choć obaj są jego synami i on jednakowo miłuje ich. Według swojego położenia w rodzinie mają jednakowe prawo do miłości ojca, jednak ojciec zupełnie inaczej będzie odnosił się do syna, który jest mu posłuszny. Wobec drugiego syna, który miłuje tylko siebie, a obojętny jest na pragnienia i polecenia ojca będzie miał mieszane uczucia. Syn ten będzie dla ojca powodem zmartwień, będzie potrzebował też szczególnie dużo modlitw wstawienniczych ze strony ojca.

         Pamiętajmy, że posłuszeństwo jest miłe Ojcu, a  przykazania Jego nie są uciążliwe, dlatego, że są drogocennym wyrażeniem Jego miłości, świadectwem naszych synowskich stosunków do Boga. Prócz tego, Bóg  w wielkiej Swojej dobroci, za nasze posłuszeństwo wynagradza nas w znacznej mierze, objawiając się duszom naszym i przebywając z nami. W szczególny sposób zostało uwidocznione to w odpowiedzi Pana Jezusa na pytanie Apostoła Judy: „Panie, cóż się stało, że masz nam objawić się, a nie światu? W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Jeśli kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego i będziemy w nim przebywać. Jan14,22.23.  W tym fragmencie Pan Jezus  nie wykazuje różnicy między „światem” a „nami”, gdyż jak wiemy świat nie zna Boga i nie jest Mu posłuszny. Świat nienawidzi Chrystusa, dlatego nie zna Go: „Oddal się, mówili do Boga, nie chcemy znać Twoich dróg.”Job21,14. „Nie chcemy, aby ten królował nad nami”(Łuk.19,14) – oto jest wypowiedź świata. Takim jest świat chwalący się swoją cywilizacją i swoim chrześcijaństwem. Pod przykryciem zewnętrznego, złudnego blasku i piękna ukryta jest głęboka nienawiść do Osoby i Autorytetu Pana Jezusa Chrystusa. Jego świętym i pełnym czci imieniem  przykrywana jest religia, nosząca piękną nazwę ochrzczonego świata. Jednak pod przykryciem tego ozdobnego wyznania utajone jest serce wrogo nastawione do Boga i Chrystusa. W czternastym rozdziale Ewangelii Jana Pan Jezus nie miał na myśli świata; On był wśród swoich. Jego słowa dotyczą w tym przypadku nas, Pan nie mógł objawić się światu. Światu objawi Pan sąd i wieczne zatracenie. Dzięki Panu, że objawił (przyp. objawia) Siebie  nie światu, ale posłusznym Jego odkupionym, tym, którzy znają i wykonują Jego przykazania, którzy miłują Jego i zachowują w swoich sercach Jego Słowa. Czytający powinien mieć na względzie to, że Pan mówiąc o swoich przykazaniach, poleceniach i Słowach, nie mówi o dziesięciu przykazaniach, nie o całym prawie Mojżesza. Tych dziesięć przykazań stanowi tylko część tego, co mówi Pismo Święte.

Jednakże  mieszanie prawa Mojżesza z przykazaniami Chrystusa oznacza naruszenie nauki Chrystusa i mieszanie żydostwa z chrześcijaństwem, prawa z łaską. Bardzo często słyszymy mnóstwo dobrze brzmiących wypowiedzi, które jednak chcą nas wprowadzić w błąd. I tak, spotykając się z określeniem „przykazania”, mamy od razu na myśli prawo Mojżesza, jakby to słowo dotyczyło tylko tego prawa, co jest znacznym błędem. Proponujemy tym, którzy nie mają jeszcze prawdziwego światła na te sprawy, aby odłożyli na bok ten nasz komentarz, a przeczytali osiem pierwszych rozdziałów Listu Apostoła Pawła do Rzymian i cały List do Galicjan, w ciszy, z modlitwą, rozważając Słowa w Bożej obecności. Każdy szczerze szukający Bożych prawd, będzie mógł upewnić się, że chrześcijanin w żadnym przypadku nie znajduje się pod zakonem (prawem); czy to sprawa dotyczy jego życia, jego usprawiedliwienia, uświęcenia, lub jego zachowania się. Cała nauka Nowego Testamentu ukierunkowana jest tylko w określonym celu: aby udowodnić chrześcijaninowi, że nie jest już pod zakonem, że nie jest już z tego świata, że nie żyje już według ciała, że już nie przebywa w swoich grzechach. Niewzruszoną podstawą tej wielkiej prawdy jest odkupieńcze dzieło Chrystusa, w imieniu którego zostaliśmy zapieczętowani Duchem Świętym, aby stać się jedno z Chrystusem zmartwychwstałym i uwielbionym. Dało to możliwość wypowiedzenia się Apostołowi Janowi do wszystkich wierzących, umiłowanych dzieci Bożych: „W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie.”1Jan4,17. Jest to decydujące dla wszystkich wierzących, pragnących kierować się Pismem Świętym. Wszelkie sprzeciwy nie mają dla nas jakiegokolwiek znaczenia. Jednak tutaj muszę skierować się nieco  w bok, przewidując pewne niezrozumienie spowodowane słowem „przykazania”. Czytający powinien bardzo wystrzegać się, by nie zmieszać przykazań, o jakich jest mowa w Ewangelii Jana z przykazaniami Mojżeszowymi, zapisanymi w Księdze Wyjścia, w 20 rozdziale, które są nie mniej natchnione niż w 14 rozdz. Ewangelii Jana.      

Zanim zakończymy omawianie tego rozdziału, a w nim tego zagadnienia, chcemy zwrócić uwagę czytających na 18 i 19 rozdział Księgi Rodzaju, gdzie została w sposób szczególny odnotowana różnica między ludźmi posłusznymi a nieposłusznymi Bogu. Zagadnienie to było już przez nas omawiane w naszym komentarzu do Księgi Rodzaju. Dlatego tutaj ograniczymy się tylko do tego, że przypomnimy naszym czytelnikom, iż te dwa rozdziały zawierają w sobie historię dwóch mężów Bożych; Lota i Abrahama. Lot był takim samym dzieckiem Bożym jak Abraham i wcale nie mamy wątpliwości, że on także został zaliczony w poczet duchowych świadków, którzy osiągnęli doskonałość.(Heb.12,23). Apostoł Piotr z natchnienia Bożego świadczy nam, że Lot „sprawiedliwy bowiem mieszkając wśród nich z dnia na dzień duszę swą sprawiedliwą miał umęczoną przeciwnymi Prawu czynami, które widział i których słyszał. 2Pio.2,8. Zauważmy jak wielka różnica istniała pomiędzy tymi dwoma mężami. Abrahama odwiedził Sam Bóg i bardzo chętnie zgodził się na to wszystko, co proponował Jemu Abraham. (Rodz.18,1-5). Natomiast nigdy taka cześć i wyróżnienie nie spotkały Lota. Nie czytamy, by kiedykolwiek Bóg objawił się Lotowi w Sodomie. Do Sodomy zostali posłani tylko aniołowie, jako narzędzia wykonujące Bożą wolę, a którzy zdecydowanie odmówili wejścia pod dach domu Lota i skorzystania z jego gościnności. Lot otrzymał poniżającą go odpowiedź: „Nie! Spędzimy noc na dworze. 1Moj.19,2. Aniołowie weszli do domu Lota tylko po to, aby ochronić go od grożącego mu niebezpieczeństwa, by wyrwać go od grożącej mu zagłady, na krawędzi której znajdował się. Jak wiemy Lot szukał wygody na ziemi i uznania w oczach ludzi tego świata; trudno znaleźć bardziej istotną różnicę między nim a Abrahamem. Jeśli chodzi o Abrahama, to powiedziane jest o nim, że zdobył uznanie w oczach Bożych. Bóg objawił się Abrahamowi, rozmawiał z nim, oznajmiał mu Swoje plany i zamiary względem Sodomy:

„…a Jahwe mówił sobie: Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to co zamierzam uczynić? Przecież ma się stać ojcem wielkiego i potężnego narodu i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi, bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym, oraz swemu rodowi, aby strzegli przykazań Jahwe i postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak, że Jahwe wypełni to, co obiecał Abrahamowi. Rodz.18,17-19.

Trudno znaleźć bardziej pouczające wyjaśnienie Ewangelii Jana, 14 rozdz.,21.22 wiersza, chociaż powyższe wydarzenie miało miejsce dwa  tysiące lat przed wypowiedzeniem tych słów przez Chrystusa. Czy coś podobnego spotykamy w życiu Lota? Niestety nie! Lot żył w oddaleniu od Boga, nie mógł znać ani planów, ani myśli Bożych. Pogrążony w mroku Sodomy, oślepiony grzeszną atmosferą odstępczych miast leżących na tej równinie, jak mógłby usłyszeć głos Boga, lub poznać myśli i zamiary Boże dotyczące przyszłości? Dlatego też człowiek żyjący w przyjaźni z tym światem może patrzeć na wszystko, co go otacza w sposób jaki widzi świat, może myśleć, ale tak, jak myśli ten świat, może oceniać wszystko według ocen ludzkich. Dlatego też kościół w Sardes otrzymał bardzo srogie napomnienie, gdzie przedstawione jest przyjście Pana, jako nieoczekiwane pojawienie się złodzieja. „Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej.”Obj.3,3. Przecież mogli oni otrzymać pokrzepienie w ich nadziei na przyjście Pana, Który powiada „że zwycięzcy dam władzę nad poganami” i „dam mu gwiazdę poranną”. Jeżeli poziom Kościoła obniżył się do poziomu świata, co jak widzimy stało się z Kościołem w Sardes, to tako kościół może patrzeć na przyszłość ze świeckiego punktu widzenia. Wyjaśnia nam to poczucie strachu, z którym większa część chrześcijan oczekuje przyjścia Pana. Oczekują Sędziego, zamiast błogosławionego Oblubieńca. „..ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego. 2Tym.4,8. Większość chrześcijan, choć przykro mówić o tym została przedstawiona jako Lot, a nie jako Abraham. Kościół spadł z wyżyny duchowej, na której miał przebywać i zmieszał się z tym światem, który nienawidzi swojego Boga. Dzięki Bogu, że znalazło się w Sardes „kilka osób, które swych szat nie splamiły.”(Obj3,4). Zostało kilka żywych kamieni wśród dymiących zgliszcz religii, która nie posiada już w sobie życia, kilka świateł wśród gęstniejącego mroku, tak zwanego chrześcijańskiego świata, chłodnego, fałszywego i świeckiego. To samo oglądamy w kościele w Laodycei, gdzie nawet porządek spraw staje się szczególnie dramatyczny i beznadziejny. Dochodzi nawet do tego, że cały kościół „zostanie wypluty z ust Świadka Wiernego i Prawdziwego.”Obj.3,14-16. I nawet pośród tak wielkiego upadku i odstępstwa, ku pociesze budzących się dusz, rozlegają się głosy nawoływania: „Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto posłyszy Mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.”Obj.3,20. (uwaga; słowa Chrystusa wypowiedziane do Kościoła w Laodyceji bardzo często kierowane są do pojedynczego grzesznika. Choć Chrystus wzywa do Siebie każdego grzesznika, to w tym przypadku słowa Chrystusa dotyczą Kościoła. Tutaj nie widzimy Chrystusa stojącego przed drzwiami serca pojedynczego grzesznika i stukającego do tych drzwi, ale Chrystusa stojącego przed drzwiami Kościoła. O jak bardzo jest to upokarzające, jak bardzo niebezpieczne dla tego kościoła. Ten pierwowzór jest pełen wzruszającego tragizmu. Smutny obraz. Chrystus stoi poza drzwiami kościoła. Mimo tego jak wielka jest Boża dobroć. On kołacze. Chrystus chce wejść. Jeśli ktoś… choć jedna dusza! W kościele w Sardes Chrystus mógł znaleźć jeszcze kilka dusz, które należały do Niego. W kościele w Laodycei Pan Jezus nie mógł znaleźć ani jednej duszy. Jeśli tylko znalazłaby się choć jedna dusza, to On wejdzie do niej i będzie z nią wieczerzał. Nie musimy zbytnio dziwić się temu, że wróg przeszkadza w prawidłowym zrozumieniu  tego pierwowzoru, on nie chce by był prawidłowo rozumiany i zastosowany w życiu ostatniego rozdziału istnienia Kościoła na ziemi. Możemy tutaj z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że przyjmując do siebie, do swojego serca słowa, które zostały wypowiedziane do kościoła w Laodycei, to tym samym odpowiadamy na wezwanie Chrystusa. Natomiast kierując te słowa do niewierzących, pozbawiamy siebie możliwości wsłuchania się w jedno z najsroższych wezwań, które zostały napisane w Nowym Testamencie.

Wszystko to potwierdza nam, że i w naszych czasach, kiedy tak bardzo rozwinęła się pokazowa pobożność, podobnie jak to było w czasach patriarchów, czułe ucho i posłuszne serce mają nadal wielkie znaczenie w oczach Boga. Jak widzimy, Abraham, który był przechodniem na równinie Mamry, w tym samym czasie gotów był przyjąć do swojego domu Boga chwały, gdyż był posłusznym dzieckiem Bożym. Jest to jednak bardzo rzadki przywilej. Przywileju tego został pozbawiony Lot, który wybrał dla siebie mieszkanie wśród mieszkańców miasta skazanego na zagładę. Podobnie dzieje się w czasach Laodycejskiego ochłodzenia kościoła, kiedy to oglądamy jak wszelkiego rodzaju nieczystość została ukryta pod przykryciem pobożności.  Jednak nawet wśród tego zamętu, posłuszne Bogu serce otrzymuje drogocenną obietnicę: „będę z Nim wieczerzał, a On ze mną.”Obj.3,20. A więc wieczerzać z tym, który jest „Świadkiem Wiernym i Prawdomównym, początek stworzenia Bożego.”Obj.3,14. Pamiętajmy o tym. Niech te słowa pozostaną głęboko w sercu na zawsze.

Ta wielka Boża prawda została wyłożona w początkowych słowach czwartego rozdziału  Księgi Powtórzonego Prawa. „A teraz Izraelu słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Jahwe, Bóg waszych ojców.” Podobne słowa znajdujemy w 14 rozdziale Ewangelii Jana. „Jeśli kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę… Kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje.”(Por. Ew. Jana 14, 21-23).  (Uwaga. Należy tu rozróżnić słowa: „przykazania Moje” a „Moją naukę” (słowa).  I tak pierwsze słowa świadczą o tym, że powinniśmy wypełniać je. Z kolei te drugie mówią nam o wypełnianiu Bożych pragnień. Przykazania, które daję synowi swemu, mówią mu, co on powinien czynić; jeśli miłuje mnie, to będzie wykonywał je z radością. Jednak serce moje napełni się jeszcze większą radością, jeżeli zobaczę, że mój syn wykonał wszystko to, co jemu zleciłem, a nawet to, czego nie nakazywałem mu, a co bardzo podoba mi się, to co było w moim sercu.) Czyż więc nie należy i nam z całego serca starać się, by uradować serce naszego Zbawiciela? Czyż nie powinniśmy starać się Jemu podobać (2Kor.5,9)? W Nim i przez Niego otrzymaliśmy dostęp do Ojca. Chrystus raduje się z naszego posłuszeństwa, dlatego zawsze będziemy starać się, by Jemu podobać się. Przecież On Sam jest we wszystkim poddany Ojcu. „Jest moją radością, mój Boże czynić wolę Twoją, a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu.”PS.40,9. „Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości Mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.”Jan15,10. Niech Sam Bóg pomoże nam, abyśmy coraz więcej przebywali w Duchu Świętym i szli Jego śladami, aby serca nasze stawały się coraz bardziej wiernymi i posłusznymi Panu. W ten sposób Jego imię będzie uwielbione każdego dnia, a Jego serce będzie radowało się z nas. Ta wielka zasada szczególnie jasno świeci w natchnionych słowach Apostoła:

„Umiłowani, jeśli serce nasze nie oskarża nas, mamy ufność wobec Boga, i o co prosić będziemy otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co Jemu się podoba. A przykazanie Jego zaś jest takie: abyśmy wierzyli w imię Jego Syna Jezusa Chrystusa i miłowali się nawzajem, tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania trwa w Bogu a Bóg w nim, a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.”1Jan3,21-24. Takich przykładów jest wystarczająco dużo, aby wyjaśnić sobie prawdziwy sens posłuszeństwa. Posłuszeństwo jest miłym Jego sercu i przyjemnym Bogu. „Czyż nie wiecie, że wasze ciało jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele.”1Kor.6,19-20. Jesteśmy Bogu zobowiązani we wszystkim; życiem, pokojem, moralnością, zbawieniem, wiecznym błogosławieństwem i chwałą. Jak możemy nie przyznawać Mu praw do naszego posłuszeństwa i nie uradować Jego serca tym, że wykonujemy to, co On nam zlecił i to, co jest godne Jego? Został nam dany jeden z większych przywilei uradowania serca naszego Umiłowanego Pana. O ileż wyższą jest nasza służba od służby prawa i jak bardzo różna od niej. Służba prawa bardzo różni się od służby chrześcijańskiej, podobnie jak śmierć od życia, niewola od wolności, osądzanie od usprawiedliwienia, wątpliwości od pewności. Zupełnie niedorzeczne są usiłowania ludzi, by połączyć to w jeden system, uznawanie ich za dwie gałązki jednego pnia. Doprowadza to do ogólnego chaosu. Staranie, by dusze postawić jednocześnie w zależności od prawa i od łaski prowadzi do opłakanego stanu. Podobne jest to do połączenia jasnego południa pełnego słońca z ciemnościami północy. Jeżeli niektórzy chrześcijanie próbują to robić, to jest to czymś niestosownym i nielogicznym z Bożego punktu widzenia, w świetle Nowego Testamentu, według myśli Chrystusa i odczucia Bożego serca. Doprowadza to do tego, że przynoszona jest ujma Bożej chwale, powoduje ból serca Chrystusa i Duch Święty bywa przez to zasmucony. Przynosi to szkodę Bożej prawdzie a także umiłowanej trzodzie Chrystusa. Jest to także kamieniem potknięcia się dla Żydów i pogan. Brak zrozumienia nauki Bożej na przestrzeni już około dwóch tysięcy lat, wszystkie błędne wnioski, interpretacje będą miały swój finał przed stolicą Chrystusową. Padnie wtedy straszny wyrok na tych, którzy rozpowszechniali fałszywe nauki. Bardzo wiele chrześcijańskich dusz, które będąc szczerymi wobec Boga i siebie myśli, że tylko przez wypełnianie prawa może stać się posłusznymi Bogu, osiągnąć świętość poprzez pełnienie dobrych uczynków. Uważają, że tylko to może ich utwierdzić na chrześcijańskiej drodze, a także ograniczyć i umartwić wpływy starego człowieka. Chrześcijanie ci, jakby boją się, że brak tego pedagoga wraz z jego nakazami i wymaganiami, grozi zakłóceniem wszelkiego moralnego porządku i doprowadzeniem do zupełnego bałaganu. Z ich punktu widzenia, każdy kto nie kieruje się tym, co mówi 10 przykazań, to tym samym nie posiada żadnych śluz i zapór chroniących, a które to zostały ustanowione ręką Bożą, aby zahamować nawałnicę bezbożności. Możemy bardzo łatwo zrozumieć całą złożoność tego zagadnienia, bo wcześniej, czy później spotkamy się z nim.

Koniecznym jest, byśmy na to popatrzyli z Bożego punktu widzenia, a który winien stać się naszym. W tym celu nasz umysł powinien być uwolniony od wszystkiego, co jest owocem ludzkiego zrozumienia, ludzkiej nauki. Dlatego należy oczyścić swoją duszę Słowem Bożym, przez które działa Duch Święty. Musimy nauczyć się wierzyć każdemu Słowu pochodzącemu z ust Bożych, nie rozważając ich według własnego uznania, nie lekceważąc go, ani spierając się o coś, aby pozostać przy swoim, lecz tylko wierzyć Słowu. Kiedy jednak mówi człowiek i chodzi o ludzki autorytet, możemy rozważać, stawiać pytania dlatego, że ludzkie poglądy są często bardzo błędne. Powinniśmy wsłuchiwać się w to, co mówi człowiek, osądzając wszystko według Słowa Bożego. Kiedy jednak przemawia Pismo, to nie może być żadnych niedomówień, co jest dla nas bardzo pocieszające. Jest to droga do zupełnej wolności, wolności od wszelkiej samowoli, od niewoli drugiego człowieka. Jest to uwolnienie od autorytetów ludzkich, od ludzi zabiegających o to, by być ich niewolnikami. Jest to przywilej zetknięcia się bezpośrednio z autorytetem Bożym. Daje to duszy życie, pokój wolność, siłę moralną, prawdziwe wywyższenie, Boskie określenie i świętą wytrwałość. Ten najwyższy autorytet kładzie raz na zawsze koniec wszelkim wątpliwościom, koniec strachowi, ludzkim teoriom, którym brak odniesienia, a które są tylko ciężarem dla duszy, powodując ból serca.  W ten sposób już nie jesteśmy unoszeni na falach zwątpienia, nie zmieniamy swoich poglądów w zależności od porywu wiatru, ludzkich wymysłów. Bóg „tak” powiedział i to jest dla nas wystarczające. W tym zawarty jest pokój naszego serca, które po przepłynięciu wzburzonego oceanu dogmatycznych sporów dopłynęło do cichej przystani Bożych objawień.

My także właśnie z takim celem zwracamy się do wszystkich czcicieli Boga i do czytających te słowa, prosząc każdego, kto chce poznać myśli Boże dotyczące omawianego przez nas zagadnienia, a także sensu posłuszeństwa chrześcijańskiego względem Boga. Niech więc każdy z pełnym zaangażowaniem wsłucha się w głos Boży zapisany w Piśmie Świętym. Co on mówi nam? Czy kieruje nas do prawa Mojżeszowego, by nauczyć nas żyć? Czy kieruje nas do dotykalnego i  płonącego ognia, do mgły, ciemności i burzy, do góry, której nie można się dotknąć, by otrzymać świętość?(Hebr.12,18) Czy podporządkowuje nas prawu, by ujarzmić nasze ciało? Przeczytajmy słowa zapisane w liście do Rzymian 6,14: „Albowiem grzech nie powinien nad wami panować, skoro nie jesteście poddani prawu, lecz łasce.” Niech te słowa wnikną aż do głębin duszy każdego czytającego Je. Duch Święty w pełni zdecydowanie świadczy, że chrześcijanie nie są pod prawem. Gdybyśmy byli pod prawem, to grzech panowałby nad nami.  W rzeczywistości w Piśmie Świętym znajdujemy słowa: „grzech”, „prawo” i „ciało”, które są powiązane ze sobą. One zawsze występują razem. Każda dusza kierująca się prawem nie może w pełni uwolnić się od władzy grzechu, co od razu obnaża całą słabość prawa i tych, którzy są jemu poddani, gdyż prawo nie jest w stanie skierować duszę na drogę sprawiedliwości i świętości. Dlatego nie możliwym jest osiągnięcie świętości na drodze prawa. Potwierdzeniem tego jest werset 4 z 7 rozdziału listu do Rzymian: ”Tak i my bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla prawa, by złączyć się z innym, z Tym, Który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu.”  Niemożliwym jest, abyśmy jednocześnie mogli umrzeć dla prawa i znajdować się pod prawem. Niektórzy mogą powiedzieć na to, że słowo „umarli dla prawa” zostało użyte w sensie pierwowzoru. Przypuśćmy, że tak jest. A więc kogo przedstawia nam ten pierwowzór? Na pewno nie ludzi znajdujących się pod prawem, gdyż oznacza on coś zupełnie przeciwnego. Zwróćmy uwagę, że Apostoł nie mówi, że umarło prawo; nic podobnego nie miało miejsca. Prawo nie umarło, ale myśmy umarli dla prawa. Przez śmierć Chrystusa wyszliśmy ze sfery, którą władało prawo. Chrystus zajął nasze miejsce. On zupełnie podporządkował się prawu. Na krzyżu stał się ofiarą za nasz grzech. Chrystus umarł za nas, a myśmy umarli w Nim. Chrystus wyprowadził nas ze stanu, w którym byliśmy zniewoleni przez grzech, aby dać nam zupełnie nowe położenie w przymierzu i w żywej jedności w Nim Samym, Chrystusem zmartwychwstałym. Dlatego też możemy z Apostołem Janem powiedzieć: „Przeto miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień sądu, ponieważ takim jak On jest w niebie, takimi i my jesteśmy na tym świecie. 1Jan4,17. Czyż Chrystus uwielbiony jest podporządkowany prawu? Nie! Dlatego też i my nie jesteśmy podporządkowani prawu. Czy grzech posiada jakąkolwiek władzę nad Chrystusem? Grzech nie ma nad Nim jakiejkolwiek władzy, także nie ma jakiejkolwiek władzy nad nami. Podobnie jak Chrystus zawsze przebywa w obecności Bożej, tak i my posiadamy możliwość przebywania w świetle Jego oblicza. Dlatego też podporządkowując się prawu, pozbawiamy siebie położenia, które zostało darowane nam w Chrystusie, co doprowadziłoby do zdecydowanej sprzeczności z nauką, która została darowana nam w Piśmie Świętym. Zapytajmy więc siebie w jaki sposób, podrywając same podstawy chrześcijaństwa, możemy mieć postępy w świętości życia codziennego?  A w jaki sposób mógłby być zniszczony żyjący w nas grzech przez naukę, która dodaje jeszcze siły grzechowi, dając mu pełną władzę nad nami? A w jaki sposób można osiągnąć pełne chrześcijańskie posłuszeństwo, odwracając swoje ucho od Pisma Świętego? Jest to niemożliwe. Boży cel możemy osiągnąć jedynie Bożymi środkami. Bóg pragnie zbawić nas od panowania nad nami grzechu, uwolnić nas od prawa. Wszyscy ludzie twierdzący, że chrześcijanie nadal znajdują się pod prawem, stają w zupełnej sprzeczności z Bogiem; a taka myśl wymaga gruntownego przemyślenia całego zagadnienia z naszej strony.

Wsłuchajmy się jeszcze w dalsze słowa tego samego siódmego rozdziału listu do Rzymian, 5 i 6 wiersz:

         „Jak długo bowiem wiedliśmy życie cielesne, grzeszne namiętności pobudzane przez prawo działały w naszych członkach, by owoc przynosić śmierci. Teraz zaś straciło moc nad nami prawo gdy umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie, tak, że możemy pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery.”

(Prawo jest dobre jeśli je ktoś prawnie stosuje. Prawo jest święte. Rzym.7,12,  1Tym.1,8. Pismo święte nie uczy nas, że umarło prawo, ale mówi, że człowiek wierzący umarł dla prawa., a to nie jest tym samym.) Tutaj znów wszystko jest jasne jak dzień. Co znaczą słowa: „jak długo wiedliśmy życie cielesne…” Czy oznaczają one, że my nadal znajdujemy się w ciele, że nadal prowadzimy życie cielesne? Nie. Gdybym powiedział wam, że kiedyś byłem w Londynie, to każdy zrozumiałby, że w tej chwili nie ma mnie tam. Co więc chciał Apostoł Paweł powiedzieć, mówiąc: „Jak długo wiedliśmy życie cielesne..”? Apostoł przenosi nasze myśli w przeszłość, przypominając nam położenie, które obecnie już nie istnieje. I tak wierzący już więcej nie żyją według ciała. Pismo Święte bardzo jasno podkreśla i uwidacznia ten fakt. Ale czy oznacza to, że oni już nie żyją według ciała? Tak, bo wierzymy temu co mówi Pismo. Czyż więc już nie żyją w swoich ciałach? O nie. Żyjąc na ziemi, żyją bez wątpienia w ciele, ale nie żyją według ciała, mając zupełnie nową pozycję przed Bogiem.  W ósmym rozdziale znajdujemy rozwinięcie tej myśli: „A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeżeli kto Ducha Chrystusowego nie ma, ten do Niego nie należy.”Rzym8,8.9. Przedstawiony nam tu został jeden ze szczególnych faktów, który wyraża jeden z najcenniejszych przywilejów. „Ci, którzy żyją według ciała Bogu podobać się nie mogą”.

Człowiek żyjący moralnie, czuły na ludzką krzywdę, bardzo pobożny, mający dobre usposobienie względem wszystkich, może okazać się, że nie jest w stanie podobać się Bogu. Jeżeli żyje on według ciała, to tym samym znajduje się w niebezpiecznym położeniu. Ciało jest źródłem, z którego wypływają strumienie brudnej wody, korzeniem na pół zgniłym, dającym początek gałęziom na wpół uschłym. Ciało nigdy nie może wydać dobrego owocu, któryby zasługiwał na Boże uznanie, bo każdy kto żyje według ciała nie może podobać się Bogu. Dlatego też koniecznym jest zajęcie zupełnie nowego położenia i otrzymanie zupełnie nowego życia, nowe pobudzenia, nowe cele. Należy stać się zupełnie nowym stworzeniem. Jest to dla nas bardzo ważne i powinniśmy bardzo starać się zrozumieć to. Niech więc pomoże nam Sam Bóg, abyśmy z należną uwagą mogli wniknąć w te tak bardzo ważne słowa Apostoła Pawła, aby upewnić się, czy prawidłowo rozumiemy je. Zauważmy jednak z drugiej strony, że tak ważny przywilej wszystkich prawdziwie wierzących dusz: „wy jednak nie żyjecie według ciała”, świadczy o tym, że już wyszli z położenia, będąc w którym nie mogli podobać się Bogu. Obecnie mają całkowicie nową naturę, nowe życie. Każdy wysiłek, wszelkie dążenia, każdy czyn jest drogocenny w oczach Boga, gdyż takie życie istnieje tylko dzięki sile Ducha Świętego i skupia się na Chrystusie. Chwała Chrystusa jest jego celem, niebo jest jego ojczyzną. W tej ojczyźnie wszystko jest doskonałe, Boskie.

Jak wiemy, chrześcijanin skłonny jest do różnych błądzeń, upadków, często także odwraca się od prawdy Bożej, zawsze znajduje się blisko grzechu. W nim, to jest w jego ciele nie żyje nic dobrego. Jednak pozycja jego oparta jest na wiecznej łasce, wstawiennictwie wiecznym i odkupieniu, które zostało dokonane raz na zawsze przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Teraz już otwarły się Boskie źródła przygotowane przez łaskę. Jest już wolny raz na zawsze od wszelkiej władzy prawa, której szczególnymi znakami są: „ciało”, „prawo”, „grzech”, „śmierć”. Straszna mroczna karta. Chrześcijanin natomiast wchodzi w sferę chwały, gdzie króluje: „życie”, „wolność”, „łaska”, „pokój”, „sprawiedliwość”, „świętość”, „chwała”, „Chrystus”.

         Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy, ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. Nie mogli bowiem znieść tego rozkazu: Jeśliby nawet tylko zwierzę dotknęło się góry, winno być ukamienowane. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Przerażony jestem i drżę. Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żywego, Jeruzalem niebiańskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla.” Hebr.12,18-24.

         Przypominamy te drogocenne prawdy wychodząc naprzeciw wszystkim tym duszom, które do tej pory były przekonane, że prawdziwe święte życie oraz posłuszeństwo prawdzie Bożej mogą osiągnąć tylko przez poddanie się prawu. Mamy nadzieję, że każdy trzymający się tych starych zasad przeanalizuje z nami wszystkie dowody darowane nam w Piśmie Świętym, wykazujące zupełną niezasadność podobnych poglądów. Każdy pragnący poznania całej prawdy może zrozumieć, że stawianie wierzącego człowieka w zupełnej zależności od prawa jest niczym innym jak tylko pogardą dla łaski i dla Tego, który ją darował, jest powrotem do służby ciału, co jest wręcz obrzydliwością dla Boga, nadającym się tylko do wyrzucenia precz. Powiedzmy sobie to jeszcze raz: wszelka służba związana z zupełnym podporządkowaniem się prawu, sprzeciwia się zupełnie nauce Nowego Testamentu. Jak możemy przekonać się Apostoł Paweł przez całe życie prowadził walkę z ludźmi głoszącymi tę naukę. Ludzie głoszący naukę o poddaniu się prawu, zawsze byli przyczyną hamującą rozwój prawdziwej nauki, jak też zgorszeniem dla nowonawróconych dusz. Nie można czytać jego natchnionych listów, aby nie zauważyć jego zdecydowanego sprzeciwu wobec takich głosicieli. Przeczytajmy listy do Galacjan, Filipian, Hebrajczyków, a będziemy mieć najlepsze dowody tego przed sobą.

Możliwym jest, że pomimo tych dowodów, jak też wielu innych wypowiedzi zawartych w Piśmie Świętym, na  które zwracaliśmy uwagę naszych czytelników, zostanie zadane pytanie: Czy wobec tego, że władza prawa została zniszczona, nie zaistnieje niebezpieczeństwo upadku moralności, a wzrostu lekkomyślności i ogólnego zepsucia? Odpowiemy na to: Bóg jest mądrzejszy od nas, wie lepiej w jaki sposób zabiegać wszelkim przejawom lekkomyślności i upadkowi moralnemu. Bóg dał prawo i co z tego wyszło? Prawo sprowadziło gniew, stało się źródłem cierpień i pozwoliło na rozwój grzechu. Przez pośrednictwo prawa śmierć nabrała mocy. Prawo dało moc grzechowi, grzech rozmnożył się, pozbawiając grzesznika wszelkiej siły. Prawo stało się dla grzesznika oskarżycielem. Prawo zabiło grzesznika, przeklinając wszystkich, którzy znaleźli się w zależności od niego. „Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach prawa, ciąży przekleństwo. Napisane jest bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wypełnia wytrwale wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa”.Gal.3,10. Wszystko to stało się nie z powodu niedoskonałości prawa, ale z powodu słabości i nie sposobności człowieka, aby wykonać to, co nakazuje prawo. Czyż nie jest jasnym dla każdego, że za pośrednictwem prawa nie można osiągnąć życia, ani sprawiedliwości, ani świętości, ani prawdziwego chrześcijańskiego posłuszeństwa? Możliwym jest, że dla niektórych, pomimo tak licznych dowodów, jest rzeczą niezmiernie trudną zrozumieć te fakty. Jednakże w rzeczywistości przyczyną takiego stanu rzeczy jesteśmy sami, gdyż to właśnie my sami utrudniamy sobie życie. Możemy być pewni, że ani jedna dusza pragnąca podporządkować się autorytetowi Nowego Testamentu nie może ani przez chwilę akceptować służby prawu.                                                                                                                                                                                                                                                              Zanim jednak zakończymy omawianie tego tak ważnego zagadnienia, chcemy zwrócić uwagę czytających na kilka wypowiedzi Pisma Świętego, które to w sposób bardzo jasny i zrozumiały przedstawiają wyższość nauki chrześcijańskiej, a obnażają całą niedoskonałość prawa Mojżeszowego. I tak najpierw naszą uwagę zwróćmy na ósmy rozdział listu do Rzymian:

„Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, które daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. Co bowiem było niemożliwym dla prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, tego dokonał Bóg. On to zesłał Syna Swego w ciele, podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechu wydał  w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje prawo wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.”Rzym.8,2-4.

Koniecznym jest zrozumienie, że pierwszy werset tego rozdziału świadczy o położeniu, jakie zajmuje każdy wierzący w Chrystusie Jezusie przed Bogiem. Jest to jasne; on jest już prawdziwie w Jezusie Chrystusie i nie żyje już według ciała, nie jest poddany prawu. Dlatego bezwarunkowo i na zawsze jest w Chrystusie Jezusie. Apostoł Paweł nie mówi tutaj o naszym życiu, ani o naszym stanie moralnym, gdyż w przeciwnym razie nie mógłby tutaj używać wyrażenia: „nie ma już potępienia”. Dlatego też nie zależnie jaką doskonałością wyróżniałoby się życie chrześcijanina i nie zależnie od jego stanu duchowego, zawsze znajdzie się w nim coś, co podlega sądowi i osądzeniu. Na całej ziemi nie można znaleźć chrześcijanina, któryby nie osądzał swego duchowego stanu, a także i swojego chodzenia w tym świecie i który byłby zadowolony ze swojej moralności i swojego postępowania. A w jaki sposób wobec tego można by było używać wyrażenia: „nie ma już potępienia” w zależności do chrześcijańskiego obrazu życia, lub powiązać je razem? A to jest niemożliwym. Aby uniknąć wszelkiego osądzenia należy odkryć w swoim życiu coś, co jest doskonałym i Boskim. Jednak czegoś takiego nigdy nie uda nam się odnaleźć w naszym życiu, jak też w życiu innych chrześcijan. Apostoł Paweł musiał pewnego razu odwołać to, co powiedział (Dz.Ap.23,5). Żałował także, że napisał zbyt surowy list (2Kor.7,8). Tylko jeden Człowiek na ziemi był doskonałym zarówno w swoim życiu, jak też w każdej czynności, sprawie, dotyczącej życia społecznego. Poza Nim oglądamy tylko braki, nieporządek, upadki itp., nie zależnie od poziomu duchowego życia.

W dawnych rękopisach nie istnieje druga część pierwszego wiersza, ósmego rozdziału: „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie nie ma już potępienia” (dla tych, którzy nie żyją już według ciała, ale według Ducha).Ten werset jest cudowny i zrozumiały, jednak bardzo często doprowadza do wątpliwości i wiemy, że tak jest w rzeczywistości. Bardzo wiele dusz miłujących Chrystusa, czytając te słowa (np. w Biblii Gdańskiej) odnajdują drugą część, która została dodana przez jakiegoś tłumacza. Być może został oślepiony wspaniałością tego wersetu, gdzie w tak cudowny sposób zaczęła się przejawiać cudowna łaska Boża; i tak jak jest to w zwyczaju u ludzi, aby dodając do tego utrudnić lub uzależnić łaskę od sposobu naszego życia. Ileż to razy zdarzyło nam się usłyszeć słowa; „jestem pewny, że nie istnieje żadne potępienie dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. „ale”, jeżeli oni żyją nie według ciała, ale według Ducha. Jeśli chodzi o mnie, to nie mogę powiedzieć, że chodzę według Ducha, chociaż tak bardzo staram się. Ciągle widzę swoje niedostatki i oddałbym wszystko za to, bym mógł żyć bardziej duchowo, aby mój stan duchowy widoczny był w całym moim postępowaniu. Dlatego nie mam żadnego prawa, by te słowa mogły kierować się do mnie. Mam jednak nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy i ja osiągnę dostęp do tego prawa i stanie się to i ze mną. Koniecznym jest dla mnie obecnie wejście na ścieżkę światłości i świętości. Dlatego gdybym obecnie przyjął te słowa jako moje, doprowadziłoby mnie to do pychy i nadziei związanej ze mną samym”.

Być może podobne myśli i wątpliwości pojawiają się w wielu sercach, chociaż nie wypowiadają ich publicznie.  Jednak pewnym i decydującym dowodem, przeczącym tym wszystkim wątpliwościom jest fakt, że tej drugiej części pierwszego wersetu nie ma w najstarszych rękopisach. A więc musiało to zostać dodane o wiele później przez ludzi. Jest to jednak część wersetu, która przeczy temu, co powiedziano na początku. Jednakże najpoważniejsi i najbardziej oddani sprawie Bożej tłumacze, nie znają takiego tłumaczenia, bo nie było go w oryginale. Taka też jest opinia wszystkich znanych badaczy tekstów oryginału. Każdy uważny czytelnik Biblii może sam zorientować się, że te dwie części pierwszego wiersza wykluczają się nawzajem.

Na potwierdzenie tego, co powiedzieliśmy, chcemy jeszcze raz uważnie przeczytać także czwarty werset ósmego rozdziału, gdzie znów spotykamy to samo wyrażenie: „aby to co nakazuje prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.” Teraz mamy zupełnie jasny obraz tego, że to wyrażenie zupełnie nie pasuje do pierwszego wiersza. Czwarty wiersz mówi o naszym zachowaniu się przy osiągnięciu sprawiedliwości na podstawie prawa. Tutaj to wyrażenie jest jak najbardziej uzasadnione, zajmuje odpowiednie, przeznaczone przez Boga miejsce dla niego. Każdy człowiek żyjący według Ducha – a tak powinien żyć każdy chrześcijanin – wypełnia sprawiedliwe żądania prawa. Miłość zawsze pobudza nas do czynienia tego, do czego nie mogło pobudzić ani zmusić nas 10 przykazań. Cóż mogłoby zmusić człowieka do miłowania wrogów poza miłością Bożą?

Dlatego żadna dusza miłująca świętość, żaden sprawiedliwy człowiek nie mógłby się już obawiać, że odwracając się od prawa cokolwiek utraci. A więc, odwracając się od prawa i wchodząc na wyżyny służby łaski, odchodząc od wyżyn Synaju, a wchodząc na wyżyny Syjonu, od Mojżesza do Chrystusa, zyskujemy o wiele więcej niż moglibyśmy sobie wyobrazić. W ten sposób dochodzimy do początków źródła, bardziej wzniosłego, głębszego, przenikającego o wiele szerszą sferę świętości, oddania i poświęcenia się Bogu. Gdyby ktoś zechciał zadać nam pytanie: „Czyż wobec tak licznych dowodów, które zostały tutaj przedstawione, prawo nie zostaje pozbawione swojej charakterystycznej chwały?” Odpowiadamy: „W żadnym wypadku, gdyż niczym innym, jak tylko przez odkupieńcze dzieło Pana Jezusa Chrystusa zostało potwierdzone, uwydatnione, uświęcone prawo. Gdyż dzieło Chrystusa stało się podstawą wszelkich przywilejów, wszelkich błogosławieństw, wszelkiej doskonałości, wszelkiej sławy chrześcijaństwa. „Czy więc przez wiarę obalamy prawo? Żadną miarą! Tylko prawo właściwie ustawiamy.”Rzym.3,31. Czym, albo przez co mógł być ustawiony zakon? Przez życie i śmierć Pana Jezusa. Wszelka służba prawu powinna być ustanawiana przez te czynniki, które mają decydującą wartość i siłę, aby żyć w świetle odnowionego życia, które znają Chrystusa i dla których Chrystus jest ich życiem, ich sprawiedliwością, uświęceniem, wzorcem. (???). Dla których Chrystus jest wszystkim we wszystkim, a którzy w swoim posłuszeństwie dla Boga znajdują wszystko, kierując się posłuszeństwem, a nie strachem przed przekleństwem za nieposłuszeństwo względem prawa, które wypływa z miłości do Chrystusa i zostało wyrażone w cudowny sposób słowami: „Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, Który za nich umarł i zmartwychwstał.”2Kor.5,14.15. Czy zakon mógł to wszystko spowodować? Nigdy. Niech będzie za to wieczna chwała Bogu łaski i dobroci. Prawo dokonać tego nie mogło, ale nie dlatego, że zakon nie był święty, sprawiedliwy i dobry, ale dlatego, że prawo było osłabione przez ciało.  Sprawa nie dotyczyła tego, że ten, kto dokonywał dzieła był słabym, ale dlatego, że materiał był niegodny, nie sposobny, niestosowny. I wtedy Bóg posłał Swego Syna w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje prawo, wypełniło się w nas o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.Rzym.8,3.4. Dlatego zostaliśmy z martwych wzbudzeni wraz z Chrystusem i z Nim złączeni przez siłę Ducha Świętego, aby chodzić w potędze nowego życia.

Jeżeli czytelnik przeczyta drugi rozdział listu do Galacjan, to tam znajdzie wypowiedź Apostoła Pawła, który przez Bożą moc wskazuje na chwałę towarzyszącą chrześcijańskiemu życiu i jego następstwom. Wszystko to zgodne jest z napomnieniem, z jakim zwraca się wierny sługa Chrystusa do Apostoła Piotra w Antiochii, kiedy ten wierny i oddany sługa Boga na skutek własnej słabości, schodzi z tak wysokiej pozycji duchowej, na którą podnosi duszę Ewangelia łaski Bożej. Nie możemy nic lepszego uczynić jak tylko dosłownie powtórzyć wszystkie słowa, które wypowiada apostoł Paweł w swoim liście. Jesteśmy pewni, że każde słowo i każdy zwrot nosi w sobie pieczęć Ducha Świętego:

„Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. Zanim jeszcze nadeszli niektórzy z otoczenia Jakuba, brał udział w posiłkach z tymi, którzy pochodzili z pogaństwa. Kiedy jednak oni się zjawili, począł się usuwać i trzymać się z dala, bojąc się tych, którzy pochodzili z obrzezania. To jego nieszczere postępowanie podjęli też inni pochodzenia żydowskiego, tak, że wciągnięto w to udawanie nawet Barnabę. Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodnie z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: Jeżeli ty choć jesteś Żydem żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów Żydowskich? My jesteśmy Żydami z urodzenia, a nie pogrążeni w grzechach poganami. A jednak przeświadczenie, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Jezusa Chrystusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary Chrystusa a nie przez wypełnienie prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnienie prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie sprawiedliwości. A jeżeli to, że szukamy usprawiedliwienia w Chrystusie poczytuje się nam za grzech to i Chrystusa należałoby uznać za sprawcę grzechu. A to jest niemożliwe. A przecież wykazuję, że sam przestępuję prawo, gdy na nowo stawiam to, co zburzyłem. Tymczasem ja dla prawa umarłem przez prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecnie życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który mnie umiłował i samego siebie wydał za mnie. Nie mogę odrzucić łaski danej przez Boga. Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo, to Chrystus umarł za darmo. Gal.2,11-21.       

Mamy tu przed sobą jeden z najbardziej jasnych wykładów chrześcijańskiej nauki wraz z zastosowaniem tego wszystkiego w praktyce. Należy tutaj odnotować jak Ewangelia Boża oznacza drogę prawdziwie wierzącej duszy, która jednak przechodzi obok dwóch zgubnych sideł, zastawionych przez diabła: uległość prawu – próba podobania się Bogu za pomocą uczynków zakonu, a z drugiej strony uległość swojemu ciału. 19 werset drugiego rozdziału wskazuje na Boży środek, który pomaga uniknięcia tych sideł. Zwracając się do tych, którzy chcieliby postawić chrześcijanina w jakiejkolwiek zależności od zakonu, a także do Żydów, którzy podobnie jak Apostoł Piotr postępowali nieszczerze, jak również do wszystkich innych zakonników, Apostoł Paweł oświadcza: „Tymczasem ja dla prawa umarłem przez prawo.”  A jaki interes może mieć prawo do umarłego człowieka? Żaden. Prawo przeznaczone jest dla człowieka żyjącego według ciała, po to, aby przekląć go i uśmiercić go za to, że nie wypełnił tego, co mówi prawo. Dlatego też wszelkie wypowiedzi, że prawo umarło, lub zostało zniesione jest wielkim błędem. Jest to nieprawdą. Prawo istnieje i działa z całą swoją siłą, z całą mocą i potęgą, bezwzględnością. Jeżeli mówimy, że w jakimś kraju nie działa  prawo karzące zabójców, to mówimy nieprawdę. Jeżeli jednak człowiek umiera, to prawo traci nad nim swoją władzę i nie ma możliwości, by cokolwiek mu zrobić. A w jaki sposób umarł wierzący dla prawa? Apostoł odpowiada:

„..dla prawa umarłem prze prawo, aby żyć dla Boga”.

Prawo doprowadziło mnie do śmierci, o czym czytamy w Rzym.7,9-11:

„Kiedyś i ja prowadziłem życie bez prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie, grzech ożył, ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie do śmierci. Albowiem grzech czerpiąc podnietę z przykazania, zwiódł mnie i zadał mi przez nie śmierć.” W liście do Galacjan 2,19.20. powiedziane jest: „..razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.” Oto cudowna odpowiedź chrześcijanina , zarówno wobec tych, którzy mówią, że prawo już nie obowiązuje, jak też wobec tych, którzy podobnie jak Żydzi chcą wszystkich uzależnić od prawa, a  sami dopuszczają się różnego zła.

A więc teraz żyję nie dlatego, aby pełnić uczynki, do których dąży moje ciało, ale aby żyć dla Boga. Jest rzeczą niezmiernie trudną znaleźć coś tak moralnie doskonałego i zawierającego piękno równe temu, które widoczne jest w odpowiedzi i zachowaniu chrześcijanina mającego właściwy stosunek zarówno do prawa jak też do uczynków ciała. Moje osobiste własne „ja” zostało ukrzyżowane, grzech  został osądzony. Mnie zostało darowane nowe życie w Chrystusie, życie wieczne przed obliczem Bożym, życie wiary w Syna Bożego. A miłość Chrystusowa jest dźwignią tego życia. Cóż więc może być bardziej doskonałego od takiego życia? Czy można zawrócić człowieka, który wszedł do chwały, którą daje mu nauka Chrystusa, aby powrócił ponownie do uczynków ciała, do życia „starego człowieka”, do życia, na którym ciąży wyrok śmierci, w którym sumienie ciągle oskarża, a on ciągle boi się śmierci i osądzenia? Czy dusza, która zakosztowała choćby tylko małą cząsteczkę niebiańskiej słodyczy Ewangelii Bożej, jest w stanie znów popaść pod władzę opłakanego systemu prawa? Czy może nie odróżniać łaski od prawa, ludzkich zakazów i nakazów od Bożej wolności, która jest cechą doskonałego chrześcijanina? Naprawdę, bardzo trudno spotkać dzieci Boże, które są mieszkaniem Ducha Świętego, a które by po utracie swoich cennych przywilejów, znów chciałyby poddać się władzy tak ciężkiej, którą jak powiada Apostoł Piotr nie mogli dźwignąć nasi ojcowie, ani my sami.(Dz.Ap.15,10).

Studiujcie uważnie Pismo Święte; jeżeli znajdziecie w Nim te tak ważne prawdy Boże, które staramy się wam przedstawić w ich prawdziwym świetle, to odrzućcie jak najdalej przykrycie, którym to chrześcijanie starają się przykryć swoją fałszywą naukę. Starajcie się chodzić w prawdziwym świetle i w prawdziwej wolności, którą daruje wam Sam Chrystus. Odrzućcie wszelkie „podwiązki”, którymi zawiązują wam oczy, abyście nie widzieli prawdziwego blasku Ewangelii, blasku łaski Bożej. Niech Bóg pomoże nam, abyśmy mogli udowodnić naszym życiem i czynami to wszystko, co zostało dokonane w nas dzięki łasce i miłosierdziu Bożemu, a czego nie mogło dokonać w nas prawo. Niechaj więc będzie nasze życie codziennie widoczne dla całego świata, chociaż żyjemy wśród surowych warunków, przechodząc przez różnorodne doświadczenia. Niech także nasz stosunek do tych wszystkich ludzi będzie odpowiedzią na wszelkie zarzuty dotyczące prawa. Bądźmy napełnieni szczerym pragnieniem, na ile tylko posiadamy siły, przyniesienia wszystkich w modlitwie i usilnym szczerym wyjaśnieniem wszystkiego, co stało się naszym udziałem. Aby wszyscy mogli bardziej poznać Tego, Który tak bardzo umiłował nas, że oddał siebie za nas aż na śmierć, aby potem w sławie zmartwychwstać. Niech Bóg błogosławi wszystkich, aby światło Jego prawdy mogło rozświetlić mroki nocy, aby w mocy Ducha Świętego mogli zebrać się wszyscy pragnący, cały Jego odkupiony lud. Aby Jego odkupieni modli chodzić w radości zbawienia, w czystości i świetle obecności Bożej oczekiwać przyjścia Pana Jezusa.

Nie będziemy tutaj starali się wytłumaczyć obszernym wyjaśnieniem naszym czytelnikom, dlaczego tyle czasu poświęciliśmy temu zagadnieniu. Pamiętajmy jednak, że sprawa posłuszeństwa, a także prawdziwa podstawa nauki, co zostało wyrażone w początkowych wierszach tego rozdziału, posiadają ogromną wartość przed Bogiem. Jeżeli Izraelici zostali wezwani do „słuchania” i do wykonania (wprowadzenia w czyn) wszystkiego, co było zgodne z wolą Bożą, to o ileż bardziej dotyczy to nas, którzyśmy „zostali napełnieni wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich”(Ef.1,3). Zostaliśmy powołani do posłuszeństwa Panu Jezusowi Chrystusowi, o czym tak bardzo wyraźnie mówi Apostoł Piotr: „którzy wybrani zostali według tego, co przewidział Bóg Ojciec, aby w Duchu zostali uświęceni, skłonili się do posłuszeństwa i zostali pokropieni krwią Jezusa Chrystusa”(1Pio.1,2). My także zostaliśmy powołani do tego samego posłuszeństwa, które stanowiło pieczęć życia naszego umiłowanego Pana Jezusa Chrystusa. Jego życie nie poddawało się jakimkolwiek obcym wpływom, tak jak to często ma miejsce z nami. Jeśli jednak chodzi o samo posłuszeństwo, to ono pozostaje takim samym i dla nas, jego charakter jest niezmienny; w tym zawarty jest szczególny przywilej dla nas. My mamy iść tymi samymi śladami, którymi szedł Pan Jezus. „Kto twierdzi, że w Nim trwa powinien sam tak postępować, jak On postępował”. 1Jan 2,6.

Przypatrując się życiu Pana Jezusa spotykamy się z faktem, który zasługuje na głęboką uwagę z naszej strony, a który jest ściśle powiązany z Księgą Powtórzonego Prawa. Mamy tutaj na uwadze stosunek naszego Pana Jezusa do Słowa Bożego, które zajmowało w Jego życiu szczególne miejsce. Pan Jezus zawsze powoływał się na Słowo Boże. On cytował je w pełni, szukając potwierdzenia dla Swoich Słów. Fakt ten ma szczególne znaczenie w naszych czasach. On także znajduje ściśle określone miejsce w Księdze Powtórzonego Prawa, co wyróżnia tę Księgę spośród innych Ksiąg Biblii. Słowo Boże jest tutaj wyróżniającym się prawidłem, jedynym właściwym przykładem  i autorytetem dla człowieka. Słowo Boże powinno znaleźć zastosowanie w każdej potrzebie życiowej człowieka, w każdym jego położeniu, w każdej sferze jego działalności, w każdym etapie jego historii i to zarówno moralnej jak i duchowej. To Słowo przemawia do człowieka o tym co ma czynić, a czego nie powinien. Udziela jemu wskazówek dotyczących trudnych przypadków, w najdrobniejszych szczegółach. O jak wielka wdzięczność powinna unosić się z naszych serc ku Wszechmogącemu, Który tak bardzo troszczy się o nas. Czyż nie powinniśmy być całkowicie zainteresowani, a nasze serca przepełnione wielkim uznaniem dla Tego, Który widzi i troszczy się nawet o gniazdo ptaka? (por.5Moj.22,6).

Co nadaje Księdze Powtórzonego Prawa szczególną wartość? Księga ta podkreśla wartość Słowa Bożego, uwidacznia je, pokazuje także konieczność bezwarunkowego podporządkowania się Słowu Bożemu. Dlatego niezmiernie ważną rzeczą jest wsłuchiwanie się w głos Boży, który wyraźnie mówi nam o tym szczególnym warunku mającym ogromne znaczenie w naszych czasach. Jak już była mowa, nasze czasy charakteryzują się tym, że ludzie skłonni są przypisywać znacznie większą wartość dla swojego rozumu, wyobraźni, woli ludzkiej. Te czasy natchniony Apostoł nazywa „dniami sukcesu człowieka”. Czyż nie dochodzą nas ze wszystkich stron harde i wzniosłe słowa, wychwalające rozum ludzki? Obecnie prawa i ustawy typowo ludzkie decydują o wszystkim, wszystko osądzają, wyjaśniają, ale według własnego uznania. Dlatego też każdy kto szczerze podchodzi do zagadnienia wiary i stara się wykonywać wszystko zgodnie z tym co mówi Pismo Święte, staje się obcym, niewygodnym, od takich ludzi współcześni stronią. Prawdziwe, czynne chrześcijaństwo nie ma wcale żadnej wartości w oczach tego świata, a nawet więcej, jest głupstwem wobec przywódców wielu współczesnych kościołów. Na uniwersytetach, w szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach średnich, wartość Bożej Księgi została zdegradowana aż do poziomu mitów i legend i jest traktowana na równi z nimi. Zamiast wartości Bożej Księgi, nauczyciele i wykładowcy starają się wpajać młodzieży osiągnięcia współczesnej nauki i wszystko co jest wytworem ludzkiego rozumu. Słowa Samego Boga w sposób świętokradczy poddawane są osądowi ludzkiemu, są lekceważone, przekręcane, fałszowane i dostosowane do smaku i wyobraźni ludzkiego rozumu. W ten sposób ludzie izolują siebie od wpływu na nich Słowa Bożego. Poddawanie Słowa Bożego ludzkiej ocenie jest czymś niedorzecznym. Słowo Boże jest doskonałe, nosi na sobie pieczęć świętości i czystości, nie może więc być poddane ocenie czegoś co jest nieczyste, grzeszne. Możemy tutaj śmiało powiedzieć: albo Bóg dał pełne objawienie Swoich myśli, lub nie dał. Objawienie to wyróżnia się nieporównywalnym poziomem, doskonałością, nieskazitelną czystością, dlatego zawiera w sobie prawdę o szczególnej niepowtarzalnej wartości, która nie podlega jakimkolwiek wpływom.

Każdy człowiek powinien pochylić czoła i zamilknąć przed autorytetem Słowa Bożego. Jeżeli chociaż przez chwilę dopuścimy myśl, że człowiek może mieć swój osobisty pogląd na Słowo Boże, albo może wiedzieć co jest godne Boga, a co nie jest, to tym samym stawiamy człowieka na miejscu Boga. Jak wiemy do takiego stanowiska nakłania nas szatan. Jest wielka liczba ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że są narzędziem  szatana, w urzeczywistnieniu jego zamiarów. Na pytanie, które ciągle pojawia się przed nami: Czy możemy mieć pewność, że nasza Biblia zawiera w sobie prawdziwe objawienie Boże, możemy odpowiedzieć: Tylko Jedyny Bóg może dać nam prawdziwą pewność odnośnie tego. Jeżeli Bóg nie może tego uczynić, to nikt więcej z ludzi nie może dać nam takiej pewności. A jeżeli jest to sprawa Boża to cóż do tego człowiekowi. Oto podstawa, na której stoimy i nikt nie jest w stanie zachwiać tą podstawą. Bez wiary, której sprawcą jest Bóg, Który Sam jest źródłem tej wiary, gdzie szukalibyśmy rozwiązania tego zagadnienia. Jak wiemy ma to decydujący wpływ na przyszłość naszego dziedzictwa. Nawet najmniejsza wątpliwość co do tego ma bardzo wielki wpływ na nas. Jeżeli wątpimy w to, że mamy w ręku objawienie Samego Boga, to nasza dusza pogrąża się w mroku i ciemności i ani jeden promień światła nie oświeca takiej ciemności. Co mogę uczynić w takim przypadku? Czy może pomóc mi tu jakikolwiek człowiek, choćby posiadał wielką mądrość, wiedzę, poważanie, tytuły naukowe? Czy może on jakimikolwiek dowodami naukowymi zadowolić naszą duszę, rozwiać wątpliwości, ulżyć na duchu, rozwiać strach, który znajduje się wewnątrz? Czy może człowiek okazać się bardziej zaradnym od Boga, by uzyskać pewność, że Bóg darował mi swoje Słowo? Już sama taka myśl jest zbyt fantastyczna. Jeżeli Bóg nie może dać nam pewności, że to On mówi do nas przez swoje objawienie, to my pozostajemy bez jakichkolwiek wskazówek pochodzących od Niego. Jeżeli korzystamy z autorytetu ludzkiego i to w obojętnie jakiej postaci przejawiałby się on, aby dzięki niemu zaczerpnąć coś, co podbudowałoby naszą wiarę względem Słowa Bożego, to tym samym okazujemy głęboką niewiarę w autorytet samego Słowa Bożego, chociaż ludzie ci mogą okazywać głęboki szacunek względem Bożego Słowa.

Jednak dzięki Bogu, że Słowo Swoje wlewa bezpośrednio do serc naszych. Bóg dał nam Słowo i to Słowo świadczy samo za siebie. Słowo Boże nie potrzebuje, by jakikolwiek człowiek swoją ręką utwierdzał jego autorytet. Czyżby potrzeba było nam jeszcze podpisu człowieka potwierdzającego wiarygodność Słowa Bożego, skoro ono już nosi pieczęć Samego Boga? Powinniśmy raz na zawsze wyrzec się tej haniebnej myśli. A dusza nasza niechaj wznosi chwałę Bogu za  odkupienie, miłosierdzie i dobroć, która nie dopuściła, abyśmy błądzili w mroku naszych myśli i zamysłów, ale zwróciła nas do cudownych i drogocennych objawień Bożych. By w ten sposób skierować nasze kroki na ścieżkę niewzruszonego pokoju, aby oświecić nasz rozum, pocieszyć nasze serca, odgrodzić nas od wszelkiego rodzaju fałszywej nauki, wprowadzić nas do pokoju, błogosławieństwa i sławy naszego niebiańskiego Ojca, do chwały Jego Królestwa. Niech będzie wieczna chwała Jego świętemu Imieniowi.

Pamiętajmy, że ten cudowny przywilej jest także podstawą naszej odpowiedzialności. Jeżeli Bóg dzięki Swojej niekończącej się dobroci, darował nam pełne objawienie Swoich myśli i zamiarów, to jak powinniśmy się do tego odnosić? Czy mamy prawo do osądzania Bożych myśli, do sporów i innych tym podobnych spraw? Biada tym, którzy tak postępują, stoją na bardzo śliskim zboczu. Zupełny, czysty, radosny, pełen pokory stosunek do Bożego Słowa, wraz z podporządkowaniem się temu co Słowo Boże mówi – oto jedyny i najwłaściwszy sposób zachowania się człowieka, który prawdziwie wierzy Bożemu objawieniu. Tylko taka forma uniżenia jest właściwa i przyjemna Bogu i na takiej drodze nasz rozum zupełnie uspakaja się, a pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.( Filip.4,7). Jeżeli Słowo Boże zostało raz na zawsze utwierdzone na niebiesiech, a także głęboko utwierdziło się w naszych sercach, cicha wiara i pewność, święta ufność będą królować w nich, a my będziemy zajęci pełnieniem woli Bożej, czyniąc postępy w naszym duchowym życiu. Takie życie będzie miało zdecydowany wpływ jako świadectwo działania w nas Bożej prawdy wobec wszystkich ludzi, z którymi spotykamy się. Będzie także świadectwem dla tych, którzy starają się wszelkimi sposobami odrzucić prawdę Bożą zawartą w Biblii. Staniemy się żywym świadectwem działania Bożego objawienia, aktualnego dla każdego żyjącego człowieka, dla każdego serca, które wątpi.

Rozdział, który został przed nami otworzony zawiera cały szereg pouczeń opartych na fakcie, że Izraelici słyszeli Słowo Boże. Niektóre z nich powinny dotrzeć do każdego serca chrześcijańskiego:

„Nic nie dodacie do tego co Ja wam nakazuję i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy waszego Boga Jahwe, które na was nakładam.”5Moj.4,2.

Słowa te zawierają w sobie bardzo ważną prawdę dotyczącą Słowa Bożego. Nie można dodać czegokolwiek do Słowa Bożego, ponieważ nie ma w Nim żadnego braku, czegoś co byłoby opuszczone lub pominięte. Wszystko co jest zawarte w Słowie Bożym jest potrzebne nam, nie możemy obejść się bez tego. „Do Słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarał, nie uznał za kłamcę”.Przyp.Sal.30,6. Czyż wobec tego mamy potrzebę dodawania czegokolwiek do Słowa Bożego? Gdybyśmy taką rzecz uczynili, to tym samym udowodnilibyśmy, że dla nas nie jest to Słowo Boże. Z drugiej strony jeżeli potwierdzamy fakt, że to Słowo faktycznie jest natchnione przez Boga, to nie możemy uważać jakiejkolwiek części Jego jako zbyteczną. W Bożym Słowie nie ma niepotrzebnych słów. O jak wielkie znaczenie ma ta prawda Boża w naszych czasach, kiedy to człowiek ośmiela się lekceważyć, lub nawet zmieniać sens Bożego Słowa. Wielu nawet ośmiela się na swój sposób tłumaczyć Słowo Boże. Słowo Boże musi pozostać tym, czym było na samym początku, w takiej samej nienaruszonej formie. Wszelka interwencja ludzka nie może mieć tu miejsca. I tak jak nie dane było, aby ręka ludzka mogła dotykać się i naprawiać to, co przez Boga zostało stworzone, tak i nie dopuszcza się, aby i teraz człowiek mógł zmieniać choćby jeden przecinek z błogosławionego Słowa Bożego, ujmując lub dodając cokolwiek. Takie postępowanie byłoby niczym innym jak tylko niewiarą, lub brakiem zaufania do dzieł Ducha Świętego. Wielu z ludzi może zapytać nas: „czy uważacie, że wszystkie Księgi Biblii, poczynając od Księgi Rodzaju, a kończąc na Księdze Objawienia, są natchnione?” Tak, jesteśmy co do tego całkowicie pewni. Uważamy, że każdy werset, każde zdanie pochodzi od Boga. Na potwierdzenie tego wróćmy się do 2listu Apostoła Pawła do Tymoteusza:

„Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego  czynu.2Tym.3,16.17.

Gdyby Boże Słowo nie było doskonałe, to cóż byłoby Bożą podstawą naszej wiary? Gdyby to objawienie nie było pełne, to cóż byłoby oparciem dla naszej ufności? W takim wypadku bylibyśmy podobni do morskiego statku, który wyruszył w rejs bez steru i kompasu. Tak samo i my bylibyśmy rzucani po całym morzu ludzkiej niewiary falami ludzkiej pomysłowości. Byłby to stan godny opłakania. Ktoś mógłby jeszcze zapytać: „W takim razie czyżby rodowód zawarty w pierwszych rozdziałach Księgi Kronik też pochodził z natchnienia? Czyżby został napisany dla naszego przekonania i poprawiania? Jeżeli tak, to cóż jest tam przekonującego i poprawiającego?” Wcale nie wątpimy, że ta część Bożej Księgi jest tak samo natchniona jak i pozostałe części Biblii. Jesteśmy pewni tego, że głęboki sens i powaga tego rodowodu zostanie w pełni udowodniona w przyszłej historii tego narodu, do jakiego on jeszcze odnosi się. Jeżeli chodzi o korzyści, które możemy wnieść czytając tę część rodowodu, to uważamy, że została zawarta tam głębia troski i miłości Boga do Swojego narodu. Bóg wskazuje jak cennymi są wszyscy, którzy należą do Jego ludu. I chociaż z ludzkiego punktu widzenia Żydzi sprawiają widok narodu „odrzuconego”, z którym obecnie wszyscy mają problemy, a który został rozproszony po całej ziemi, jednak Bóg wcale nie przestał troszczyć się o nich. Bóg wie wszystko, co dotyczy poszczególnych narodów i pokoleń. Przyjdzie czas kiedy Jego lud zostanie zgromadzony i osadzony tam, gdzie Bóg wyznaczył im dziedzictwo, tam, gdzie żyli Abraham, Izaak i Jakub. Dlatego w najwyższym stopniu jesteśmy zainteresowani wszelkimi działaniami naszego Boga dotyczącymi realizacji odwiecznych planów i zamierzeń Bożych. Nasz Ojciec Niebiański troszczy się, czuwając nad wszystkim i jesteśmy dumni, widząc Jego troskę. Jednak 1 rozdział I Kronik, pomimo swej bogatej treści, nie zawiera dla nas tyle drogocennych pouczeń, które dla przykładu zostały zawarte w 17 rozdziale Ewangelii Jana lub w 8 rozdziale listu do Rzymian. Należy tutaj pamiętać, że nam nie zostało dane osądzać co jest ważniejsze, a co mniej ważne, co jest potrzebne, a co jest zbyteczne w drogocennej Bożej Księdze. Jesteśmy zbyt ograniczeni i to we wszystkich dziedzinach, nie mamy wzroku duchowego na odpowiednim poziomie, brak nam wiedzy duchowej. Dlatego ta część Bożej Księgi, która wydaje się nam za mniej ważną może mieć wielkie znaczenia w historii działań Bożych i to zarówno w stosunku do całego świata jak też względem narodu Bożego.

Wszystko to co dotychczas powiedzieliśmy dla pokrzepienia i ugruntowania naszych dusz zawiera się w następującym stwierdzeniu: Wierzymy w Boski charakter każdego zdania każdej części Bożej Księgi, od początku aż do końca. Wiara ta nie opiera się na jakimkolwiek ludzkim autorytecie, gdyż to oznaczałoby postawienie autorytetu ludzkiego wyżej, niż autorytet Boży. Jeśli ktoś wierzy Pismu Świętemu na podstawie ludzkiego autorytetu, to należy pamiętać, że jest to czymś nienormalnym, a wręcz hańbiącym dla Boga. Jeśli uznajemy autorytet człowieka, to tym samym poniżamy autorytet Pisma Świętego. Na ile zyskuje w naszych oczach autorytet człowieka, na tyle pomniejszany jest autorytet Słowa Bożego. Wygląda to tak jakbyśmy w słabym świetle świecy szukali potwierdzenia tego, że na ziemię świeci słońce. Musimy w pełni wyjaśnić sobie to tak ważne zagadnienie. Pełne Boskiego natchnienia Pismo Święte powinno stać się dla naszej duszy podstawową prawdą, cenniejszą dla nas od naszego życia, gdyż tylko wtedy nauczymy się dawać odpowiedź na chłonne wątpliwości obecnego sceptycyzmu i niewiary. Nie chcemy tutaj upewniać nikogo, że uda nam się przekonać niewierzących. Bóg nasz potrafi Sam podejść do każdej duszy  i w swoim czasie przekonać ją według Swoich wzorców znanych tylko Jemu. Przystępowanie do sporu z podobnymi duszami jest zupełnie czymś daremnym.

 Jesteśmy też przekonani, że jedynym wiarygodnym faktem dla każdego człowieka wierzącego lub niewierzącego jest to, że: Całe Pismo jest natchnione. Powiedziane jest też, że: To zaś co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję.”Rzym.15,4. Pierwsza z tych wypowiedzi Apostoła pokazuje, że całe Pismo Święte pochodzi od Boga, druga, że jest ono przeznaczone dla nas. Obie wypowiedzi świadczą nam, że Pismo Święte jest tak wiarogodne i doskonałe i wszystko zostało powiedziane w Nim, dlatego nie potrzebuje żadnych dodatków i nie ma też w nim nic zbytecznego. Dzięki Bogu za pewną podstawę naszej wiary, za błogosławieństwo i pocieszenie wypływające z Niego dla każdej wierzącej duszy.

Obecnie chcemy zwrócić naszą uwagę na niektóre wersety 4 rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa, a które to w szczególny sposób podkreślają znaczenie, powagę i autorytet Słowa Bożego.  W nich jak też w całej tej Księdze znajdujemy o wiele mniej opisów poszczególnych obrzędów, religijnych ustaw. Jednak została uwidoczniona tu powaga, znaczenie Słowa Bożego i to niezależnie od rodzaju omawianej kwestii.

„Patrzcie, nauczyłem was praw i nakazów, jakie mi rozkazał przekazać wam Bóg mój, Jahwe. Abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie by ją objąć w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tej prawdzie powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”. 5Moj.4,5.6.

Powodzenie Izraelitów było całkowicie uzależnione od zgodności chodzenia ich z Bożym prawem. Prawo tej zależności jest aktualne i dla nas. Rozważmy bardzo poważnie Słowa, które wypowiada Mojżesz. Mądrość i rozum Izraelitów wynikały z przestrzegania i wprowadzania do codziennego życia Bożych ustaw i Bożych nakazów. Mądrość ich nie wynikała z uczonych sporów, wykładów naukowych, nie przez pokazywanie licznych dowodów, ale była wyrazem ich wprost dziecinnego posłuszeństwa. Wielka głębia mądrości Bożej była zawarta w Słowie Bożym. Tą wielką mądrość Bożą powinny zobaczyć wszystkie ludy ziemi. Światło prawa Bożego powinno mieć decydujący wpływ na wszelkie dzieła i zachowanie narodu Bożego, powodując zdumienie u wszystkich narodów ziemi. Niestety stało się inaczej. Wśród narodu Bożego spotykamy niewiarę. Prawo Boże było zapomniane, a narody ziemi zamiast zdumienia i zachwytu nad nimi okazały się tymi, które Izrael starał się naśladować, co było zupełnie przeciwne prawu. Imię Boże zostało zhańbione prze ich postępowanie. Izraelici z powodu nieposłuszeństwa pozostawili swoją wysoką pozycję duchową i upadli bardzo nisko, niżej nawet niż inne narody, stając się ich niewolnikami. Oddawali pokłon bogom wymyślonym przez ludzi. Czyż więc na skutek upadku i bezmyślności Izraela okoliczne narody mogły poznać wyższą mądrość, czystość i prawdziwą siłę ustaw Bożych?  Przecież Izraelici uważali siebie za wzorzec dla innych ludzi. O nich to pisze Apostoł Paweł: „Czy myślisz człowiecze, co osądzasz innych, tych, którzy się dopuszczają takich czynów, a sam czynisz to samo, że ty unikniesz potępienia Bożego”…Rzym.2,3. I choćby niedostatki narodu Bożego były największe, Słowo Boże trwa na wieki. Jeżeli potęga tego Słowa nie została potwierdzona przez postępowanie Izraela godne tego Słowa, to jego działanie i tak zostało potwierdzone przez osądzenie niewierności Izraela. To Słowo jednak nadal pozostaje pocieszeniem, siłą i błogosławieństwem dla każdej pojedynczej duszy pragnącej chodzić drogą zupełnego posłuszeństwa.

W rozdziale tym Mojżesz stara się pokazać ludowi wysokie położenie, wielkie znaczenie, całą siłę i chwałę Bożego ideału. Pokazując im na prawdziwe następstwa posłuszeństwa Bogu, ostrzega przed niebezpieczeństwem związanym z brakiem takiego posłuszeństwa, by wykonywać wolę Bożą.

„Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich jak nasz Bóg Jahwe, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to prawo, które ja wam dzisiaj daję?5Moj.4,7.8.

Oto prawdziwa wielkość, prawdziwa wysoka pozycja, związana zawsze z każdym narodem, plemieniem, rodziną, a także i pojedynczą osobą, zawsze i w każdym czasie aktualna. Już sama wiedza krzepi nas i dodaje radości. Jeżeli jednak doświadczamy na sobie bliskości Boga Żywego, Boga potężnej mocy, to czy może zadowolić nas coś niższego? Mamy Boga, Który jest blisko nas, wysłuchuje, pomaga nam, a światło Jego oblicza oświeca ścieżkę po której idziemy. Jeżeli stawiamy nasze życie w zależności od takiego Boga i od pełnienia Jego poleceń i rozkazów, to Jego obecność sprawia przez siłę Ducha Świętego, że jesteśmy w stanie sprostać tym wszystkim wymaganiom świętości. Od Niego bowiem pochodzą wymagania, od Niego tez i siła, aby sprostać temu wszystkiemu, przebywając w świetle Jego oblicza. (por.2Pio.1,3.4). Gdzież możemy znaleźć słowa i wyrażenia, aby w bardzo słabej mierze wyrazić całą głębię błogosławieństw Bożych i przywilejów darowanych nam przez Boga? Te cudowne przywileje i błogosławieństwa są udziałem każdego dziecka Bożego na ziemi. Nie mówimy tutaj, że każdy wierzący może dowolnie korzystać z nich, to daleko nie tak. Jak już zobaczyliśmy, przeznaczone są one dla tych, którzy dzięki pomocy Bożej nauczyli się w pokorze, z wdzięcznością i z całego serca podporządkowywać się woli Bożej, zawartej w Słowie Bożym. Zarówno w stosunku do Kościoła Bożego jak i do Izraela, oraz  do każdego człowieka, podobnie jak było dawniej, tak też i obecnie, Boża przychylność jest nagrodą za pełne posłuszeństwo. Jak wiemy serce człowieka jest zawsze skłonne, aby błądzić, lub wpadać w sieci różnych nauk, a tym samym oddalać się od drogi posłuszeństwa. Nie należy dziwić się temu, że Mojżesz tak często powtarzał swoje ostrzeżenia, zwracając się z nimi do Izraela. On bardzo pragnął, by dotarły one do serc słuchaczy. Serce Mojżesza napełniała miłość do całej społeczności ludu Bożego, dlatego to co przekazuje, nie mogło pozostać czymś obojętnym. To musiało dotrzeć do ich serc.

„Tylko strzeż się bardzo –mówi on –i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy; by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.”5Moj.4,9.

Te tak bardzo wiele znaczące słowa przypominają nam dwa ważne fakty: naszą osobistą odpowiedzialność i to dotyczącą każdego człowieka, a także naszą odpowiedzialność za świadectwo przed innymi. W czasach Mojżesza dane było dla narodu Bożego polecenie ściśle określone, by Izraelici strzegli się przed zapomnieniem, aby z ich serc nie uszły drogocenne Boże napomnienia. Prócz tego do ich obowiązku należało też nauczanie dzieci tych drogocennych prawd. Czy więc w związku z tymi poleceniami i obowiązkami dotyczącymi Izraela, my jesteśmy mniej odpowiedzialni przed obliczem Bożym? Przecież nasze położenie w świetle świadectwa Ewangelii jest o wiele wyższe niż Izraela. My także zostaliśmy powołani, aby systematycznie czytać Słowo Boże i zachowywać wszystko to, co ono nam mówi. Nie jest wystarczającym, by przeczytać kilka wierszy, albo nawet cały rozdział z Biblii. Tutaj sama rutyna lub narzucona zasada nie ma zupełnie zastosowania. Powinniśmy z całego serca i z całej duszy towarzyszyć temu Słowu. To Słowo ma być w nas jako źródło siły i radości. Należy obawiać się, że wielu ludzi czyta Słowo Boże z obowiązku, lub z przymusu. Natomiast dla wielu czytanie gazet i świeckich książek jest przyjemnością. Dlatego wszędzie dostrzegamy tylko powierzchowne obeznanie z Biblią. Czy w takim razie znane nam jest całe piękno Bożej Księgi? Czytając ją powierzchownie, nigdy nie będzie oddziaływać na nasze sumienia, nie będzie oczyszczać, wykazywać niedostatków naszego życia. Niektórzy mówią nam: „przecież nie możemy przez cały czas czytać Biblii.” Jednak nigdy jeszcze nie słyszeliśmy, aby ktokolwiek mówił, że nie może ciągle czytać gazet i innych czasopism. Jaki jest duchowy stan człowieka, który tak mówi? Czy on prawdziwie miłuje Słowo Boże? Czy jest świadomy czym rzeczywiście jest Słowo Boże? Czy wie o pochodzeniu Słowa, o Jego sławie i wartości? Na pewno nie. A co oznaczają słowa, które zostały wypowiedziane do Izraela:

„Weźcie przeto sobie te moje Słowa do serca i duszy. Przywiążcie je sobie jako znak na ręku. Niech one będą wam ozdobą między oczami.”5Moj.11,18.

Serce, dusza, ręka, oczy, między oczami; wszystko zostało wezwane, by zachowywać, chronić drogocenne Boże Słowo. Izrael miał do czynienia z rzeczywistością, a nie z prostym formalizmem, z bezduszną formą religii, lub ludzką rutyną. Każdy człowiek został powołany, by zachowywać i wykonywać ustawy i prawa Boże.

„Nauczcie ich wasze dzieci, powtarzając je im, gdy przebywacie w domu, gdy idziecie drogą, gdy się kładziecie i gdy wstajecie. Napiszcie je na odrzwiach swojego domu i bramach miasta.” 5Moj.11,19.20.

Czy te Słowa nie zostały przypisane jako obowiązek nasz, chrześcijan? Czy Słowo Boże zajmuje także podobne miejsce w naszych sercach, w naszych nawykach? Czy wszyscy ludzie, którzy wchodzą do naszego domu, albo ci, którzy mają z nami do czynienia wiedzą, że Słowo Boże znajduje się u nas na zaszczytnym miejscu? Czy ci ludzie, którzy z nami pracują, lub nam towarzyszą widzą, że żyjemy zgodnie ze Słowem Bożym? Czy usługujący nam i nasze dzieci widzą, że żyjemy w atmosferze Słowa Bożego? Czy Słowo kształtuje nasz charakter i ma decydujący wpływ na nasze powodzenie? Jest to kamień próby doświadczający nasze serca. Nie pozostawiajmy tych Słów bez głębokiej analizy i pamiętajmy, że nic tak nie świadczy o naszym moralnym, duchowym stanie, jak nasz stosunek do Słowa Bożego.

Jeżeli nie lubimy Słowa Bożego, jeżeli nie lubimy uczyć się Go, jeżeli nie pragniemy z radością wykonywać tego, co ono mówi nam, jeżeli nie chcemy zasmakować mocy Słowa w naszym osobistym czytaniu w ciszy i samotności, jeżeli nie mamy pragnienia, by jak najczęściej rozmyślać o drogocennej nauce Bożej samotnie jak też i z naszą rodziną, w domu i poza domem, innymi słowy, jeżeli nie znajdujemy się w atmosferze, która tchnie świętością, jeżeli z naszych ust wychodzą słowa mówiące, że nie można ciągle być w takim stanie i ciągle czytać Biblię, to musimy poważnie zastanowić się nad naszym stanem duchowym, który niestety jest dla nas bardzo niebezpieczny. Odnowione serce miłuje Słowo Boże i z radością krzepi się nim, jak pisze o tym Apostoł Piotr w 1liście2,2: „Jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego nie sfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu.”

Rzeczywiście, jeżeli my nie lubimy tego nie sfałszowanego mleka, jeżeli się nim nie karmimy, to poziom naszego duchowego życia będzie stawał się coraz niższy, choć w naszym zachowaniu może być wszystko w porządku. Będziemy w stanie ukryć duchowe braki, tak że będzie nam się wydawać, iż w naszym życiu nie ma niczego, co bezcześciłoby Boże Imię. Tym nie mniej swoim zachowaniem zasmucamy Boże serce, gdyż lekkomyślny stosunek do Słowa Bożego jest hańbiący dla Jego świętości i prawdomówności. Takie zachowanie świadczy o lekceważeniu samego Boga. Czymś zupełnie bezmyślnym będzie mówienie innym o Chrystusie, jeżeli my unikamy nauki Słowa Bożego i nie żyjemy nim. Próżnym jest myślenie, że w naszym życiu dokonuje się postęp, jeżeli nauka Słowa Bożego nie zajmuje głównego miejsca w naszym życiu, w życiu naszej rodziny, zboru, itp. Nie chcemy przez to powiedzieć, że nie należy czytać innych ksiąg poza Biblią. Gdybyśmy tak myśleli, to na pewno nie pisalibyśmy naszego komentarza do Ksiąg Mojżesza. Musimy tutaj powiedzieć, że nic nie wymaga większej przezorności, kontroli, uwagi, jak to, w jaki sposób dokonujemy wyboru książek do czytania i jakie są to książki, czy czasopisma. Wszystko powinno być dokonywane w Imieniu Pana Jezusa ku chwale Bożej, w tym także i nasze czytanie. Nie powinniśmy czytać żadnych ksiąg, których czytanie nie służy uwielbieniu naszego Boga, albo książek co do których nie możemy prosić o błogosławieństwo Boże. Zagadnienie to wymaga bardzo poważnego potraktowania i wszyscy powinniśmy się nad tym zastanowić.

Dlatego też wierzymy, że dzięki sile Ducha Świętego nasze rozważanie na temat tego rozdziału Biblii pobudzą nasze serca i obudzą nasze sumienie i wskażą na miejsce, które powinno zajmować Słowo Boże w naszym życiu i w naszym domu. Jeżeli Słowo Boże zajmuje należne Jemu miejsce w naszym sercu i sumieniu, to ono także będzie zajmowało odpowiednie miejsce w naszym domu i zgromadzeniu. Kiedy jednak Słowo Boże nie jest czytane w naszych rodzinach, to trudno sobie wyobrazić, by zajmowało ono odpowiednie miejsce w sercach członków naszej rodziny. Wszyscy ojcowie rodzin powinni poważnie zastanowić się nad tym. Jesteśmy przekonani co do tego, że świadectwo Słowa Bożego powinno płynąć ze wszystkich rodzin chrześcijańskich. Niektórzy nazywają takie domowe zgromadzenia religijną rutyną, niewolą, służbą zakonu. Na to mamy odpowiedź: A czy ludzie, którzy tak mówią, nazywają rutyną, niewolą, służbą zakonu zgromadzanie się wokół stołu z obiadem? Czy takie gromadzenie się wokół stołu z jedzeniem jest dla nas ciężarem? Nie. Jeżeli tylko panuje zgoda w rodzinie, jeżeli jest tam wzajemna miłość, to takie gromadzenie się razem jest przyjemnością. Dlaczego więc tak wielką trudność sprawia rodzinom zgromadzanie się wokół stołu ze Słowem Bożym? Dlaczego z takim trudem udaje się gromadzić członków rodziny, aby rozważać tak drogocenne Słowo Boże i aby we wspólnej modlitwie zanosić dzięki za dotychczasowe wielkie miłosierdzie Boże do tronu łaski? Ten nawyk jest zgodny z tym, co mówi zarówno Stary Testament jak też i Nowy Testament. Jest on miły dla naszego Boga.

Co moglibyśmy powiedzieć o chrześcijaninie, który nigdy nie modli się i nigdy nie czyta Słowa Bożego? Czy w ogóle można by widzieć chrześcijanina w takim człowieku, czy byłbym on prawdziwie radosnym i żywym? Nie, Mielibyśmy wątpliwości czy taki człowiek miał cokolwiek do czynienia z Bogiem! Modlitwa i przebywanie w Słowie Bożym jest koniecznym do tego, by nasze życie obfitowało w Bożą moc, aby to życie było widoczne w każdym punkcie. Dlatego człowiek, który lekceważy te dwa przywileje przebywa w stanie duchowej śmierci. Jeżeli więc takie są następstwa lekkomyślnego odnoszeni się do Słowa Bożego dla każdego człowieka osobiście, to co dzieje się w rodzinie, gdzie nie istnieje wspólna modlitwa i czytanie Słowa Bożego? Przecież nie może być tam miejsca na Boże świadectwo o prawdzie, tam nie oddają należnej czci i chwały dla Swojego Boga.  Czy możemy przedstawić sobie rodzinę, gdzie od niedzieli aż do soboty nie wspomina się Tego, Komu jesteśmy zobowiązani służyć? I tak płyną dnie, tygodnie, miesiące. Wszystkie powinności rodzinne bywają wykonywane; idziemy do pracy, powracamy, rodzina zbiera się i zasiada do stołu z obiadem, na wieczerzę, ale nikt nawet nie domyśli się, by wspomnieć o Bożym Słowie, o wdzięczności do Boga za wszystko co otrzymujemy. Dlatego tutaj zapytamy się; jakaż to istnieje różnica pomiędzy takim domem, a domem przeciętnego człowieka niewierzącego? Czyż nie jest smutnym, a nawet tragicznym, kiedy oglądamy ludzi głośno głoszących o swojej przynależności do chrześcijańskiego kościoła, przychodzących i zasiadających wokół stołu Pańskiego, biorących udział w wieczerzy Pańskiej, a tak lekkomyślnie traktujących swój obowiązek?

Drogi przyjacielu, a może ty także jesteś głową rodziny? Co ty myślisz o tym zagadnieniu? Jakie są twoje nawyki? Czy czytasz Biblię każdego dnia i tym dzielisz się z twoją rodziną? Jeżeli tego nie czynisz, to pozwól zapytać siebie: dlaczego tego nie czynisz? Pomyśl i odszukaj prawdziwą przyczynę takiego stanu duchowego.  A może twoje serce oddaliło się bardzo od twego Boga? A może już całkiem zszedłeś z drogi Bożej? Czy modlisz się do Boga i czytasz Jego Słowo? Czy miłujesz modlitwę? Czy cenisz Słowo Boże? Czy odczuwasz radość czytając słowo Boże i oddając się modlitwie? Jeżeli tak, to dlaczego nie czynisz tego wspólnie z rodziną? Może nie masz siły na to? To dlaczego nie możesz poprosić Boga, by dał ci siłę na przezwyciężenie tej niemocy? Zacznij liczyć na dobroć Boga, na Jego łaskę, które są niezmienne i wierne. Zgromadź w oznaczonym czasie całą twoją rodzinę i wraz ze wszystkimi odczytajcie kilka fragmentów Słowa Bożego i proście o przebaczenie waszego zaniedbania w tej dziedzinie życia. Jeżeli nie jesteś w stanie zacząć od tego, bo coś wam ciągle przeszkadza, to stańcie na kolanach przed tronem łaski i módlcie się w cichości. I choćby świadectwo wiary waszej było bardzo słabe, to i to jest o wiele lepszym od życia bez modlitwy do Boga. Pozwól, że zwrócę się do ciebie z pocieszeniem: zwróć się do Boga z tym wszystkim co leży na twoim sercu, a na pewno otrzymasz pomoc w stosownej chwili. Bóg na pewno pośle ci Swoją pomoc. On nigdy nikogo, kto zwracał się z prośbą do Niego nie pozostawił bez pomocy. Bóg nigdy nie odwraca się od serca pragnącego Go i wierzącego w Niego. Nie odnoś się lekkomyślnie do Boga i Jego Słowa. Nie pozwalaj by w twoim domu także odnoszono się do Niego lekkomyślnie. O jak bardzo smutny jest stan takiego domu, w którym zapomniano o Bogu. Jak wielu myśli i mówi, że takie zachowanie, zmuszanie, napominanie jest tylko czystym formalizmem. Jeżeli nawet gromadzenie się wokół Słowa Bożego jest niewolą, to ta niewola jest naprawdę błogosławiona.

Nie chcemy tutaj narzucać jakiegoś długiego, męczącego wykładu, albo czytania. Mówimy tutaj o czymś, co jest pełne życia i energii. Mówimy o modlitwie serca pełnej zaangażowania. Nie powinno to być coś, co jest przedłużane ponad siłę. To wcale nie oznacza, że przez wspólne czytanie i modlitwę osiągniemy wszystko według słów Jozuego: „Ja sam i mój dom służyć chcemy Jahwe”.(Jozue24,15). To jest jeszcze nie wszystko. Służba rodziny musi zawierać w sobie czyste życie i to we wszystkich dziedzinach, co jest powinnością każdego wierzącego. Wiemy, że życie rodzinne nie może być prawidłowe, jeżeli czytanie Biblii i modlitwa są zaniedbywane. Wielu odpowie na to, że przecież w wielu rodzinach, gdzie gromadzą się rano, w południe i wieczorem na modlitwie, to jednak wewnętrzne i osobiste życie każdego posiada wiele do życzenia, ma wiele braków. Dla przykładu głowa rodziny zamiast być przykładem i światłem dla innych, chodzi ciągle w przygnębieniu, w złym humorze, często zachowuje się ordynarnie względem domowników. Wymaga od wszystkich wiele więcej niż od siebie. I tak już zaraz po modlitwie o błogosławieństwo widać jego niezadowolenie z tego co podano na obiad. Takie postępowanie jest czymś zupełnie przeciwnym do tego, czego uczy Biblia, którą przecież gospodarz czyta wraz z żoną. Podobnie dzieje się z żoną, dziećmi i innymi członkami rodziny; zupełny brak harmonii w każdym działaniu rodziny. Nie odczuwa się przywiązania, przyjaźni pomiędzy członkami rodziny. Niezadowolone dzieci odzywają się grubiańsko, panuje egoizm, swawola, wszystko ulega zakłóceniu. Obiad nie jest gotowy w odpowiednim czasie, brak jakiejkolwiek zgody w rodzinie, ton i atmosfera domu ciężka, nabrzmiała tak, że trudno wytrzymać. Każdy myśli, żeby jak najszybciej uwolnić się od takiej społeczności. Wsłuchajmy się także w to co mówią ludzie z zewnątrz o nas. Co mają do powiedzenia ci, co z nami prowadzą interesy, czy w handlu, czy w innych dziedzinach życia. A może ponoszą szkodę z powodu niskiej jakości naszych usług? Może nasza praca jest przeceniana. Może oferowany przez nas towar posiada wady, może skąpo ważymy, mierzymy, może we wszystkim okazuje się nasza chytrość. Ludzie widzą to wszystko w nas, tylko nie widzą tego co jest Boże i Chrystusowe. Tak więc nic nie różni nas od tego świata. Tacy ludzie powinni wstydzić się takiego sposobu życia. I tutaj zawsze odkryjemy, że tacy ludzie nie mają nawet najmniejszego pojęcia o Słowie Bożym, o modlitwie, ani o zgromadzaniu się wokół Słowa Bożego. Cóż można powiedzieć o takiej formie życia chrześcijańskiego? Jest to tylko jakaś forma egzystencji duchowej, nie mająca w sobie życia, pusta, bezsilna. Taki stan jest zupełnie nienormalny dla chrześcijanina. Zamiast życia, które powinno być miłą ofiarą dla Boga, od rana do wieczora, stało się czymś odrażającym, smutnym i bolesnym.

Istnieje wielki problem służby rodzinnej dla Boga w sferze duchowej i moralnej w naszych domach. Jak bardzo mało nasze ubranie podobne jest do bisioru czystego i lśniącego – bisior bowiem oznacza sprawiedliwe uczynki świętych.(Obj.19,8).  Zapominamy o słowach Apostoła Pawła: Bo Królestwo Boże to nie sprawa tego co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym.(Rzym.14,17). Niektórzy myślą, że kiedy tylko spotykają określenie „sprawiedliwość” to należy rozumieć to jako sprawiedliwość Bożą, w którą zostaliśmy obleczeni, sprawiedliwość daną nam dzięki ofierze Chrystusa. Jest to jednak wielki błąd. Pamiętajmy, że w tym zagadnieniu istnieje zarówno strona ludzka jak i też strona Boża. Każdy przedmiot posiada swą stronę wewnętrzną i zewnętrzną. Są to jednak dwie nierozdzielne sprawy. Po co w ogóle utrzymywanie rodzinnych nabożeństw, jeżeli nasz stosunek do ludzi z zewnątrz jest całkowicie świecki i bezcześci Boga? Bezkształtną karykaturą jest dzień rozpoczęty i zakończony wspólnym czytaniem i modlitwą całej rodziny, jeżeli reszta czasu spędzonego nosi na sobie piętno grzechu i nieczystości. Czyż nie jest czymś niedorzecznym, jeżeli zakończenie naszych grzesznych i nieczystych interesów przybiera postać dziękczynnej modlitwy i rozważanie Słowa Bożego, które akurat potępia taki styl życia? Wszystko to jest tylko smutnym stwierdzeniem faktów. Wszystko to nie ma wcale żadnego związku z Imieniem Chrystusa, które jest święte, nie ma też związku ze służbą dla Niego.        

Chwała Chrystusa – oto jedyna miara, według której należy mierzyć cale nasze prywatne życie, cały porządek rządzący naszym domem, naszą pracę wokół domu, nasz stosunek do ludzi i wszystkie pozostałe zajęcia. W stosunku do każdego zleconego nam przez Boga dzieła, do wszystkiego co wymaga od nas szczególnej uwagi, należy postawić pytanie: Czy to wszystko czynione jest w godny sposób, zgodnie z wartością cudownego Imienia, które my głosimy? Jeżeli jakikolwiek nasz czyn nie jest godny Boga, to musimy pozostawić go całkiem z boku, zdecydowanie odejść od niego. Uciekajmy od wszystkiego co bezcześci Imię Boże. Nie słuchajmy wcale pytań w rodzaju: „co w tym jest złego?”, lub stwierdzeń: „to przecież takie niewinne”. Wszystko jest złe w czym nie uczestniczy Chrystus. Żadnemu prawdziwie oddanemu chrześcijaninowi nigdy nie przyjdzie na myśl podobne pytanie, lub stwierdzenie, że Chrystus może kierować sercem, w którym są podobne wątpliwości.

Mamy nadzieję, że tymi rozmyślaniami, które są tak ważne w naszym życiu niezbyt naprzykrzyliśmy się naszym czytelnikom. Uważamy jednak, że w czasach, kiedy króluje pokazowa bogobojność, konieczne jest jak najczęstsze przypominanie o tych sprawach, by dotrzeć do serca i sumienia. Każdy z nas powinien skontrolować swój stosunek do Chrystusa. Jeżeli nasze serce nie jest szczere przed Bogiem, to nie możemy oczekiwać postępu w jakiejkolwiek dziedzinie naszego życia. Jeżeli serce nasze jest szczere przed obliczem Boga, to wszystko będzie sprzyjać nam w duchowym postępie. Nie możemy dziwić się temu, że Apostoł Paweł kończąc swój list do Koryntian pisał: Jeżeli ktoś nie kocha Pana niech będzie wyklęty. Maranatha.(1Kor.16,22). W liście tym Apostoł przez cały czas przeciwstawia się różnym fałszywym naukom, które przybierały różne postacie. Jednak podsumowując swój wywód, zamiast tego, by wyrazić srogi osąd wobec każdego kto przynosi fałszywą naukę, Apostoł Paweł rzuca go na każdego, kto nie miłuje Pana Jezusa Chrystusa. Miłość do Pana Jezusa jest najlepszym zabezpieczeniem chroniącym przed wszelkiego rodzaju zbłądzeniem i złem. Jeżeli serce napełnione jest Chrystusem, to nie będzie w nim miejsca dla czegoś innego. Jeżeli miłość do Chrystusa ulega ochłodzeniu, to nic nie może ochronić takiego człowieka przed wpadnięciem w sieci błędu i wszelkiego rodzaju zła.

Powróćmy do naszego rozdziału. Teraz uwaga narodu zostaje zwrócona w kierunku wydarzeń związanych z górą Synaj (Horeb). Tamte wydarzenia powinny głęboko zapaść w ich sercach.

„W dniu, w którym stanąłeś w obliczu swego Boga Jahwe na Horebie, rzekł Jahwe do mnie: Zgromadź Mi naród, niech usłyszą me słowa, aby nauczyli się Mnie bać po wszystkie dni życia na ziemi i nauczyli tego swoich synów.”5Moj.4,10.

Bezpośrednie zetknięcie się ze Słowem Boga Żywego, oto bardzo ważne zadanie dla Izraela w starożytności, a obecnie jest to najważniejsze zadanie dla Kościoła jako całości i dla każdego człowieka osobiście. Należy tutaj odnotować bardzo ścisły związek pomiędzy słuchaniem Słowa Bożego, a strachem przed Imieniem Boga. Jest to jedna z najważniejszych podstaw, która nigdy nie ulega zmianie i zawsze jest aktualna. Nigdy też nie traci swojej siły i swojego znaczenia. Słowo Boga i Jego Imię jest zawsze powiązane ze sobą. Serce, które miłuje Słowo, będzie także czciło Imię Boże i z wielką życzliwością i poszanowaniem będzie chylić czoło przed Jego świętym autorytetem. „Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów Moich.”Jan14,24. „Kto mówi znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.” 1Jana2,4.5.

Każdy prawdziwie miłujący Boga będzie zachowywał Jego przykazania i Jego Słowo w swoim sercu. I wtedy pełne łaski działanie tego Słowa będzie widoczne w całym jego życiu. Będzie oddziaływało to na jego charakter i na jego powodzenie. Bóg darował nam Swoje Słowo i Bóg pragnie uczynić Je przewodnikiem wszelkiej naszej działalności, nawyków, światłem na naszych drogach. Jeżeli Słowo Boże nie ma takiego praktycznego wpływu na naszą całą działalność, to nie mamy żadnego powodu, by chełpić się tym, że Go miłujemy. Nawet nasze mniemanie o sobie, o swojej miłości do Boga jest najzwyklejszym oszukiwaniem samego siebie, za co na pewno spotka nas kara. Zwróćmy także uwagę na wielką odpowiedzialność, która została włożona na Izraelitów w stosunku do ich dzieci. Nie tylko oni sami mieli „słuchać i uczyć się”, ale zobowiązani byli do tego, aby nauczać synów swoich. Jest to ogólny i niezmienny obowiązek człowieka, nie da się go obejść bezkarnie. Bóg kładzie wielki nacisk na znaczenie tego zagadnienia. Kiedy Bóg mówi o Abrahamie, to tak wyraża się:

„Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie nakazywał potomkom swym, oraz swojemu rodowi, aby strzegąc przykazań Jahwe, postępowali sprawiedliwie i uczciwie, tak żeby Jahwe wypełnił to, co obiecał Abrahamowi.”1Moj.18,19.    

 Są to bardzo ważne słowa, mówiące nam, że Bóg zwraca szczególną uwagę na życie rodzinne. Bóg jest bardzo zainteresowany pobożnością, dlatego nakazuje przekazywanie, uczenie się pobożności przez wszystkich domowników. W każdym czasie i w różnych sytuacjach życiowych posłuszeństwo jest miłe w oczach Bożych. Bóg zawsze z uznaniem wypowiada się o dobrym wychowaniu dzieci Swojego narodu, zgodnym z wymaganiem Jego Słowa. Nigdzie nie spotykamy się w Jego Słowie z tym, by On zgadzał się na pozostawienie dzieci Swojego narodu w niewierze i swawoli. Istnieją chrześcijanie, którzy uważają, że powinni dawać swoim dzieciom możliwość własnego wyboru. Dla nich ingerencja w sprawy wiary swoich dzieci jest ingerencją w odwieczne plany Boże, dlatego też ci ludzie odrzucają chrześcijańskie zasady wychowania i nauki o Słowie Bożym. Inni znów twierdzą, że tylko Duch Święty ma prawo wpływać na duchowe życie dzieci. W ich przekonaniu i tak przyjdzie czas, kiedy Duch Święty Sam ich przekona, jeżeli one należą do Jego wybranych, dlatego wszelka ludzka interwencja jest nieodpowiednia. W imieniu prawdy Bożej zawartej w Bożej Księdze, która służy ku dobru wszystkich ludzi czytających ją, powinniśmy sprzeciwić się takim nieuzasadnionym pojęciom, gdyż rzucają one światło tylko na jedną stronę zagadnienia, co wyrządza wielką szkodę dziełu Bożemu. Chcemy ostrzec naszych drogich czytelników. Oglądaliśmy już bardzo wiele takich przykładów, które powodowały wielkie tragedie wśród naśladowców takich poglądów. Widzieliśmy dzieci ludzi wierzących, które były pozostawione w pełnej niewiedzy o Bożych prawdach, które zupełnie obojętnie traktowały zagadnienie wiary, a nawet stawały się przeciwnikami Bożej prawdy. I jeżeli ktokolwiek mówił tym rodzicom, że źle wychowują swoje dzieci, to zawsze powoływali się na dowód, że człowiek nie jest w stanie „zrobić chrześcijanina”; ta sprawa należy do Boga. Jeżeli więc ludzie mogą nadać tylko zewnętrzne kształty, nie mając wpływu na wewnętrzna życie duchowe, to my nie chcemy własną siłą pomagać temu co jest tylko formalizmem i obłudą. Boże sprawy powinny dokonywać się tylko w sposób godny Boga, w określonym czasie i według odwiecznych zamierzeń Bożych, w przeciwnym wypadku wszystkie nasze usiłowania będą daremne. Podobne poglądy mogłyby doprowadzić do tego, że rolnik przestałby uprawiać ziemię, lub nawet przyjmować pokarm. Przecież – myśląc takimi kategoriami, człowiek nie może zmusić ziarna, aby wypuściło korzenie i zaczęło rosnąć. Człowiek nie może spowodować, że cokolwiek stanie się ożywionym lub przybierze formę życia. Czy wobec takiej swojej beznadziejnej sytuacji powinien założyć ręce i powiedzieć: „ja jestem zupełnie bezsilny, nie jestem w stanie nic dobrego uczynić, nie mogę wpłynąć na to by ziarno rosło, bo to zależy od Boga. Wobec tego będę oczekiwał na odpowiedni czas i odpowiednie warunki. Wobec tego należy oczekiwać odpowiedniego czasu właściwego dla Boga.” Czy znalazłby się choćby jeden człowiek tak myślący i mówiący innym? Być może znalazłby się, ale wszyscy wiedzieliby, że z jego rozumem jest coś nie w porządku.

Każdy wie, że żniwo powinno poprzedzać przygotowanie roli i zasiew ziarna, a także dalszej pielęgnacji tego co wyrasta. Jeżeli te warunki nie będą spełnione to na próżno będziemy oczekiwać żniwa. Podobnie ma się z naszymi dziećmi. Wiemy, że Bóg jest wszechmocny, wierzymy także w odwieczne zamiary i plany Boże. Zgadzamy się całkowicie z nauką o odwiecznym Bożym wyborze i to tak samo jak jesteśmy pewni istnienia Boga oraz odkupieńczej śmierci Pana Jezusa. Prócz tego wierzymy, że nasze dzieci powinny przeżyć nowonarodzenie, które dokonuje się wyłącznie w Bożej mocy za pośrednictwem Ducha Świętego i przez Słowo Boże, tak jak czytamy to w Ewangelii Jana podczas rozmowy Pana Jezusa z Nikodemem w Jan3,3, a także w liście Jakuba1,18 czy w 1liście Piotra1,23. Czyżby wobec tego te drogocenne prawdy Boże zdejmowały odpowiedzialność rodziców za dzieci przed obliczem Boga? Czyż wobec tego nie należałoby już wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim, wpajając im drogocenne prawdy dotyczące Boga i Chrystusa?  Nie! Biada tym wszystkim rodzicom, którzy pod byle jakim powodem czy przekonaniem próbują odrzucać położoną na nich odpowiedzialność, lub czynią to zupełnie niedbale bez jakiegokolwiek przekonania. Pewne jest, że my sami swoją ludzką siłą nie jesteśmy w stanie uczynić z naszych dzieci chrześcijan, a więc tym bardziej nie powinniśmy czynić z nich formalistów i obłudników. Nie zostaliśmy powołani do tego, by ich kształtować według naszego uznania. Jednak spoczywa na nas obowiązek do wykonywania tego wszystkiego co mówi nam Pismo Święte, a resztę pozostawiamy Bogu. Otrzymaliśmy nakaz wychowywać nasze dzieci  stosownie do tego, co mówi Pismo Święte: „A wy ojcowie nie pobudzajcie do gniewu wasze dzieci, lecz wychowujcie stosując karcenie i napominanie Pańskie.”Ef.6,4. Kiedy należy zacząć to wychowywanie? Już od samego początku. Kiedy tylko wchodzimy w jakiekolwiek pokrewieństwo, otrzymujemy także i związane z nim obowiązki. Nie mamy prawa odrzucać tych obowiązków, ani nie możemy się od nich uwolnić. Oczywiście możemy zlekceważyć je, lecz przyjdzie czas kiedy to wszystko co zasialiśmy trzeba będzie zżąć i wtedy okażą się skutki naszych zaniedbań. Musimy pamiętać, że i w tym zagadnieniu łaska Boża obejmuje wszystko, Jego łaska jest wystarczająca.

„Jeżeli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje chętnie wszystkim nie wymawiając, a na pewno ją otrzyma.”Jak.1,5. To wszystko nie polega na tym, abyśmy byli ludźmi obeznanymi z wszystkimi zagadnieniami, ale byśmy mieli zrozumienie i prawidłowe podejście do tej tak ważnej odpowiedzialności, gdyż nasza możliwość zawsze uzależniona jest od Boga. Nasz Bóg odpowiada na wszystkie nasze potrzeby. Zadaniem naszym jest wpatrywanie się w Niego, oczekiwanie na Jego pomoc i Jego moc w każdym czasie. Każdy z nas posiada swoje osobiste zobowiązanie, do wykonania którego został wezwany. Nie wszyscy lubią słowo „zobowiązanie” lub „dług”. Wielu ludzi mówiąc o tych zobowiązaniach ma na myśli obowiązki zakonu. Mamy nadzieję, że nasi czytelnicy nie tak przedstawiają to sobie. Te słowa zawsze akcentujemy w sposób szczególny. Każdy z nas powinien odnosić się do tych zobowiązań z uznaniem i miłować je. Dlatego też licząc zawsze na pomoc Bożą, idąc dokładnie Bożym szlakiem, możemy oglądać jak to całe nasze zobowiązanie jest wykonywane, a nasz dług pokryty. Kiedy jednak mówimy o zobowiązaniu, a unikamy go, to nasz stan niegodny jest chrześcijanina i niczym nie możemy usprawiedliwić go. Taki stan doprowadza człowieka do bardzo zgubnych następstw. Jest to szczególnie widoczne w rodzinach, gdzie rodzice zaniedbali odpowiednie wychowanie swoich dzieci. Jak bardzo dramatyczne bywają skutki takiego zaniedbania.

Przypuszczamy, że całe zagadnienie związane z chrześcijańskim wychowaniem opiera się na dwóch podstawach: po pierwsze; powinno się wpajać swoim dzieciom ufność do Boga, po drugie; wychowywać je dla Boga. Jeżeli będziemy starali się realizować ten pierwszy punkt, a opuścimy drugi, to tym samym będziemy działali wbrew całej chrześcijańskiej zasadzie, czyli wbrew prawu. Natomiast realizując drugi, a zapominając o pierwszym dojdziemy do takiego stanu, że będziemy sługami prawa, ale nie sługami Boga. Obie te podstawy stosowane w praktyce, prowadzą do zdrowego i praktycznego chrześcijaństwa, zawierają w sobie prawdziwą religię i to zarówno z Bożego jak i ludzkiego punktu widzenia. Wierzący rodzice jak również ci, którzy nie tak dawno stali się rodzicami, powinni bardzo poważnie zastanowić się nad swoją odpowiedzialnością i obowiązkiem, który został na nich położony. Bardzo często spotykamy osoby, które próbują zrzucić z siebie ten obowiązek i przerzucić na innych.

(Dzisiaj mamy bardzo wiele instytucji, które zajmują się „pomocą” wychowania dzieci. Mamy żłobki, przedszkola, szkoły, internaty. W tych instytucjach są wychowywane nasze dzieci. Największym nieszczęściem jest to, że świat wychowuje dzieci ludzi wierzących. Nawet na tak zwanych nabożeństwach dzieci znajdują się poza rodzicami (szkółki niedzielne). To wszystko świadczy o zupełnym upadku moralnym i duchowym.)

Dzisiaj rodzice starają się unikać wszelkich trudności związanych z wychowaniem dzieci. Pamiętajmy, że przyjdzie chwila kiedy to niegodne chrześcijanina zachowanie rodziców, pociągnie za sobą wielkie nieprzewidziane kłopoty i nieprzyjemności, wtedy pozostanie gorycz i wielkie osądzenie w naszych sercach. Jeżeli chodzi o trudności, to należy nam każdego dnia poszukiwać pomocy od Boga, czerpiąc z niewyczerpalnej skarbnicy Bożej, wszystko to, co nam jest do takiego wychowania potrzebne. A więc: łaskę, mądrość, siły i wszystko inne, co może być nam pomocą do wykonywania swoich obowiązków. Gdyż Bóg określa według słów Apostoła Jakuba: „..Daje zaś tym większą łaskę.”Jak.4,6. I to pozostaje wiernym na zawsze.

Jeżeli jednak zamiast tego, by biec do darowanej nam mocy przez Boga, aby wypełnić to, do czego zostaliśmy zobowiązani, poszukujemy wygód dla nas samych, a tym samym lekceważymy swoje obowiązki, unikamy tego, co wymaga od nas jakiegoś wysiłku, to przez to przygotowujemy sobie na przyszłość mnóstwo kłopotów, które pewnego dnia spadną na nas.

„Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z Siebie szydzić. A co człowiek sieje to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne.”Gal.6,7.8.

 W tym właśnie, jak widzimy, została wyrażona wielka podstawa praworządności Bożej. Ta podstawa ma odniesienie dla całego wszechświata, a także i do nas. Co my siejemy w stosunku do naszych dzieci, to będziemy od nich żąć w przyszłości. Nie można uniknąć konsekwencji w tej sprawie. Nie należy jednak upadać na duchu i tracić męstwa z powodu świadomości leżącego obok nas niebezpieczeństwa. Naszym zadaniem jest całkowite zaufanie Bogu, gdyż: „Potężną twierdzą jest imię Jahwe, tam prawy się schroni.” Przyp. Sal. 18,10. Idźmy więc drogą posłuszeństwa, wykonując to, co nam polecono. Tylko wtedy, kiedy będziemy posłuszni Bożemu Słowu, będziemy mogli z całą pewnością wszystko zawierzać naszemu Bogu, a nasz Bóg jest Bogiem wiernym i litościwym. On także wypełnia nasze wszelkie potrzeby i pragnienia. I przyjdzie czas, kiedy będziemy mogli zebrać obfity plon naszego posłuszeństwa, które było zgodne z odwiecznymi zamiarami naszego Boga. Nie chcemy tutaj zalecać jakiejkolwiek metody wychowawczej, gdyż takie nie istnieją zupełnie. Nie możliwe jest abyśmy wszystkie nasze dzieci w jednakowy sposób wychowywali. Gdyby ktoś podjął decyzję znalezienia jednej optymalnej metody wychowawczej to i tak dojdzie do tego jednego polecenia od Boga: „Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, abyś nie zapomniał o rzeczach, które widziały twoje oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni życia twego, ale ucz ich swych synów i wnuków.”

A więc wychowujmy ich w bojaźni i nauce Bożej, w tym wielkim Bożym poleceniu, w tej wielkiej zasadzie, która ma ogromną decydującą siłę. W tym zostało zawarte wszystko dotyczące wychowania zaczynającego się już od kołyski i trwającego aż do dorosłych lat. Chcemy powtórzyć to jeszcze raz: wychowanie ma rozpocząć się już od samej maleńkości, kiedy dziecko leży jeszcze w kołysce. Każde prawdziwe chrześcijańskie wychowanie rozpoczyna się już w momencie pojawienia się małego dziecka. Bardzo mało ludzi zwraca uwagę swoją na maleńkie dzieci i zauważa jak bardzo wcześnie zaczynają one reagować i rozumieć to co do nich mówimy. Już od samego urodzenia atmosfera, która jest wokół dziecka bardzo silnie na nie oddziaływuje.  Ta rodzinna atmosfera wokół dziecka ma decydujący wpływ na otoczenie i na świat dziecka. Każde dziecko powinno być otoczone atmosferą miłości, czułości i pokoju. Czystość i świętość musi być widoczna we wszelkim działaniu. Wszystko to ma decydujący wpływ na moralny stan podrastającego dziecka. Jest rzeczą niezmiernie ważną, by dzieci widziały, że ich rodzice żyją w miłości, zgodzie, troszczą się jedno o drugiego, wzorowo zwracają się do siebie, także okazują miłosierdzie biednym. Nawet nie przypuszczamy jak bardzo zgubny wpływ mają kłótnie w rodzinie na dziecko, nawet każde gniewne spojrzenie, każde ostre słowo ojca lub matki. Jeżeli całe życie przebiega w kłótniach, co ma bardzo często miejsce w naszych rodzinach, jeżeli ojciec z gniewem sprzeciwia się matce, a matka obraża ojca; to czy taki przykład może mieć dobry wpływ na dzieci? Czy taka atmosfera jest dobrą dla rodziny? Czy takie świadectwo wywrze pozytywny wpływ na nich? Nie jesteśmy w stanie spowodować, aby rodzice i głowy rodzin zwracali szczególną uwagę na to, aby być zawsze i w każdym czasie żywym i prawdziwym chrześcijańskim przykładem dla swoich dzieci.  By wychowywali je w atmosferze miłości, pokoju, prawdy, świętości, czystości i prawidłowego szczerego stosunku do wszystkich ludzi. Całe to zagadnienie jest niezależne od naszego położenia, powołania, bogactwa. Wszystko uzależnione jest tylko od jednego: czy sami przyjęliśmy do naszych serc łaskę Bożą, która zawsze i wszędzie przynosi swój owoc Bogu. Dlatego też jeżeli w rodzinie uwidacznia się działalność życia Bożego, to wtedy cały dom, nie zależnie od tego, czy jest biedny, czy bogaty będzie nosił na sobie pieczęć chrześcijaństwa. Będzie też żywym świadkiem prawdziwości życia i prawdy chrześcijańskiej.

Zanim zakończymy omawianie zagadnienia dotyczącego wychowania w rodzinie, chcemy zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który niestety w obecnych czasach jest całkowicie zaniedbany i pomijany, a mianowicie posłuszeństwo starszym. Należy tą sprawę tutaj szczególnie podkreślać i to wszędzie, gdzie tylko mamy możliwość, gdyż od tego właśnie zależy szczęście rodziny. Lecz nie tylko ważne jest tu szczęście, ale zagadnienie to jest silnie związane z chwałą Bożą i ze świadectwem o Bożej prawdzie;

„Dzieci bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe.Ef.6,1.Dzieci bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu.”kol.3,20.

To wszystko jest bardzo ważne, dlatego do posłuszeństwa należy nakłaniać dzieci już od maleńkości. Dziecko musi mieć w sobie szacunek do Boga, dlatego rodzice wierzący muszą się sami wykazywać tym, że mają w sobie bojaźń Bożą, szacunek do Bożej wszechwładzy, i tego samego wymagają od swoich dzieci. Jeżeli na to zagadnienie nie zwrócimy uwagi od samego początku, to w późniejszym okresie nie będziemy mogli cokolwiek osiągnąć. (Apostoł Paweł mówi przecież, że dzieci mają być posłuszne we wszystkim). Jeżeli będziemy tolerować w naszych dzieciach samowolę, to w miarę upływu czasu dojdzie ona do takich rozmiarów, że zupełnie stracimy kontrolę nad naszymi dziećmi. Dlatego każdy ojciec musi dbać o swój autorytet  w oczach dzieci, aby każde dziecko z szacunkiem odnosiło się do niego. Musi przejawiać się zdecydowanie i moralna siła świadcząca o autorytecie. Jeżeli takie będzie wychowanie, to ojciec będzie mógł przejawiać względem dziecka całą swoją miłość, szczerość, dobroć, których serce dziecka bardzo potrzebuje. Nie należy używać nadmiernie surowej dyscypliny. Złość, krzyki, kłótnie są nie na miejscu. Bóg poruczył ojcu wychowanie rodziny i dał także laskę władzy do ręki. Kiedy jednak ojcowie zbyt ciężko nadużywają swojej władzy względem dzieci, to tym samym obnażają swoją słabość przed dziećmi. Kiedy tylko usłyszycie człowieka, który zbyt akcentuje swoją władzę, to możecie być pewni, że on korzysta tylko ze swojej fizycznej siły i to w sposób niewłaściwy. Prawdziwa wielkość przejawia się przez spokój, godne zachowanie się widoczne dla każdego. Jesteśmy również pewni o złym zachowaniu rodziców, którzy negują wszystkie decyzje swojego dziecka. Taka postawa jest w stanie zdusić wszelki zapał i energię w dziecku. Natomiast dobre wychowanie jest źródłem męstwa i zapału dziecka. Samowola musi ulec skruszeniu, natomiast zapał musi być właściwie ukierunkowany. Dziecko musi być pewne tego, że jego ojciec pragnie dobra dla niego i wszystko działa na jego korzyść, a nie ku temu, by pozbawić je pełnego zadowolenia.  Należy również dążyć do tego, by każdy członek rodziny miał przydzielone, odpowiednie dla niego zadanie i aby wykonywał je dokładnie i sprawiedliwie i aby mógł korzystać w pełni ze wszystkich jemu należnych przywilejów.

Dzieciom Bóg nakazuje, aby były posłuszne, rodzicom zaś, aby skłaniali dzieci do posłuszeństwa. Każde nieposłuszeństwo Bożym poleceniom pociąga za sobą przykre następstwa dla członków rodziny. Cóż może bardziej zakłócić pokój rodziny od obecności w niej nieposłusznego krnąbrnego dziecka? Nieposłuszne dziecko jest wynikiem niewłaściwego wychowania. Jak wiemy dzieci nasze mają różne charaktery, różne skłonności. Niektóre cechuje szczególny upór, ciągle chcą sami o wszystkim decydować, co bardzo utrudnia ich wychowanie.  To wcale nie zdejmuje z nich obowiązku podporządkowania się woli rodziców. Tacy rodzice mają ciągle prawo do tego by liczyć na łaskę i pomoc Bożą. I tak dla przykładu; matka wdowa, która ufa Bogu może całkowicie liczyć na pomoc Bożą, na pewne wskazówki dotyczące postępowania z dziećmi i kierowania domem. Dzięki pomocy Bożej może swoje obowiązki wykonywać nie gorzej niż gdyby żył jej mąż.

Często zdarza się, że dobroć rodziców jest wykorzystywana przez dzieci, co może być związane z tym, że rodzice bardziej dogadzają ciału swoich dzieci aniżeli dbają o sprawy duchowe. Sieją bardziej dla ciała aniżeli dla ducha.(Gal.6,8). Miłość, która musi ustępować pod naciskiem swawolnego dziecka nie jest prawdziwą miłością. Niemożliwe jest by taka miłość posłużyła ku dobru dziecka. Pieszczone uparte dziecko nie może czuć się szczęśliwe. Koniecznie musi być uczone, by nie myślało tylko o sobie, ale też i o drugich, by dziecko to przynosiło radość także innym. Zdarza się widzieć dziecko, które z hałasem trzaskając drzwiami wbiega do domu, biega po schodach nie zwracając zupełnie uwagi na pozostałych mieszkańców. Żadne dziecko wychowane po chrześcijańsku nie może sobie pozwolić na takie zachowanie. Jeżeli takie zachowanie  uwidacznia się to znaczy, że jest coś nie w porządku z chrześcijaństwem tych rodziców. By w rodzinie panował pokój, to wszyscy jej członkowie powinni troszczyć się jeden o drugiego. Naszym obowiązkiem jest troska o naszych bliźnich, a także o wszystkich, którzy otaczają nas, nie tylko o samych siebie. Gdyby tak postępował każdy z nas, to zupełnie inaczej wyglądałyby nasze domy i o wiele bardziej uwielbiony byłby nasz Pan w naszych rodzinach.

Na każdej rodzinie spoczywa nałożony przez Boga obowiązek; nasza rodzina powinna żyć w atmosferze niebiańskiej. W jaki sposób można to osiągnąć? Przez usilne staranie każdego członka naszej rodziny, a więc ojca, matki, dziecka, pana, sługi, służebnicy. By iść śladami Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa i aby Jego odczucia i pragnienia były widoczne w nas. Pan nigdy i nigdzie nie szukał swego, zawsze był zainteresowany dobrem drugiego. Nie starał się wcale, by dogadzać samemu sobie. Zawsze szukał tego co jest miłe w oczach Jego Ojca. Przyszedł na ziemię, by służyć i rozdawać to, co miał najlepszego. Chodził z miejsca na miejsce, czyniąc dobro, uzdrawiając tych wszystkich, którzy tego potrzebowali, a którzy znajdowali się w niewoli szatana. Pan był królewskim Przyjacielem wszystkich spracowanych, umęczonych, miłował ich i objawił im swoją dobroć. Stał się także współuczestnikiem ich cierpień. Gdyby wszyscy członkowie naszych rodzin dostosowali się do tego drogocennego ideału, to wtedy moglibyśmy chociaż w niewielkim stopniu urzeczywistnić prawdziwość chrześcijaństwa i to zarówno w naszym osobistym jak i społecznym życiu. Wszystko to tylko dzięki naszemu Bogu może być dostosowane do wymogów Słowa Bożego i to niezależnie od stanu Kościoła.

Ty i twój dom – oto cudowna podstawa, która przechodzi przez całą Bożą Księgę, od początku aż do końca. W każdym czasie i na każdym etapie życia rodzinnego i to w czasach patriarchów przed otrzymaniem prawa jak i pod panowaniem prawa, w epoce chrześcijaństwa – o czym możemy być pewni i co jest dla nas pocieszeniem i radością – że osobiste oddanie się Bogu i prawdziwa czystość całej rodziny zawsze było uznawane przez Boga i służyło ku uwielbieniu Świętego Imienia Bożego. Jest według nas radosny fakt, że pomimo tego co widzimy i słyszymy możemy uwielbiać naszego Pana za to, że nie patrząc na wszelkie trudności, pojedyncze dusze i rodziny żyją w prawdziwej czystości i świętości. Nabiera to szczególnego znaczenia w naszych czasach, kiedy to jak widzimy cały świat pogrąża się w niewierze, kiedy to świeckość uwidacznia się w jawny sposób i to w każdej dziedzinie życia. Dlatego też wszyscy, którzy pragną żyć życiem zgodnym ze Słowem Bożym, zachować jedność z ciałem Chrystusowym, spotykają tak wielkie mnóstwo trudności w spełnianiu swoich pragnień. Każdy chrześcijanin może bezustannie wznosić chwałę do tronu łaski Bożej. Może nieustannie modlić się do Boga o zbawienie świata, przebywającego w grzechu, ucisku i potrzebie. Działanie Ducha Świętego niech okaże w nas swoją potężną siłę, aby nasz Pan był we wszystkim uwielbiony przez wszystkie Jego dzieci i to w ich życiu rodzinnym i osobistym.

Obecnie całą naszą uwagę zwracamy na ostrzeżenie skierowane do społeczeństwa Izraela, które miało zapobiec bałwochwalstwu. Niestety wbrew temu co wielu ludzi myśli, grzech bałwochwalstwa jest strasznym grzechem w oczach Bożych. Bardzo wielu ludzi bardzo szybko popada w ten grzech i oddaje pokłon różnego rodzaju bożkom wymyślonym przez ludzi. Dlatego też musimy bardzo poważnie podejść do tych słów, które ostrzegały Izraela przed zamianą żywego Boga na bałwana. Jak wiemy słowa te pochodziły z ust zakonodawcy Izraela, jednak napisane były również z myślą o nas.

„Wtedy zbliżyliście się i stanęliście pod górą – a góra płonęła ogniem aż do nieba, okryta mrokiem,  ciemnością i chmurą. I przemówił do was Bóg wasz Jahwe spośród ognia. Dźwięk słów słyszeliście, ale poza głosem nie dostrzegliście postaci.”5Moj.4,11.12.

„Przeto wiara rodzi się z tego co się słyszy, tym zaś co się słyszy jest Słowo Chrystusa.”Rzym.10,17.

„Oznajmił wam swe przymierze, gdy rozkazał wam pełnić dziesięć przykazań i napisał je na dwóch tablicach kamiennych. W tym czasie rozkazał mi Jahwe uczyć was praw i nakazów byście je pełnili w kraju, do którego wchodzicie, by objąć go w posiadanie.”5Moj.4,13.14.

Tutaj dane zostało nam poważne ostrzeżenie przed bałwochwalstwem. Izraelici niczego nie widzieli. Bóg nie ukazał im Swojego kształtu (5Moj.4,12.). Jego Słowa zostały przekazane im w tak jasny sposób, że nawet małe dziecko mogło je zrozumieć. I choćby ich możliwość zrozumienia była minimalna, to i tak  przykazania Boże były tak jasne i zrozumiałe, że każdy mógł je zrozumieć. Im dane było słyszeć głos Boży, ale nie dane było oglądać postaci Najwyższego. Zadaniem ich było podporządkowanie się ustawom Bożym i wykonanie tego co zostało im polecone.

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę.”Jan14,23. „Boga nikt nigdy nie widział . Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca o Nim pouczył.” Jan1,18. „Albowiem Bóg, Ten Który rozkazał ciemnościom by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa.” 2Kor.4,6. Pan Jezus został nazwany odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty.”Hebr.1,3. Mógł o sobie powiedzieć: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca.”Jan14,9. Jak widzimy w ten sposób Syn Boży objawia nam Ojca, a Syna poznajemy za pośrednictwem Słowa dzięki potężnemu działaniu Ducha Świętego. Wszelkie usiłowania poznawania Boga czy Jezusa Chrystusa bez całkowitego oparcia się na Piśmie Świętym, oznacza, że do swojej duszy wnosimy wszelkiego rodzaju powody do pokuszeń. Dlatego, podobnie jak Izrael został przyprowadzony do góry Horeb, aby usłyszeć głos Boży, nie widząc jednak mówiącego Boga, my również musimy trzymać się Pisma Świętego. A wszystko inne nie powinno nas zbytnio zajmować, gdyż może to stać się przyczyną naszego odstępstwa od Boga i od Jezusa Chrystusa, który nosi w sobie całą Boską doskonałość. Tylko w posłuszeństwie głosowi Pisma Świętego leży nasze bezpieczeństwo, prawdziwy pokój pełne zaufanie duszy. I dlatego możemy z całą ufnością powiedzieć: „bo wiem komu uwierzyłem i pewien jestem, że On może ustrzec mój depozyt aż do owego dnia.”2Tym.1,12.

„Strzeżcie siebie, boście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Jahwe spośród ognia na Horebie, byście nie postąpili niegodziwie i nie czynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety, podobizny jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobiznę jakiegokolwiek ptaka latającego na niebie, podobiznę jakiegokolwiek zwierzątka, podobiznę ryby, która jest w wodach, pod ziemią.  Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc, gwiazdy i wszystkie zastępy niebios, abyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Bóg twój Jahwe przydzielił je wszystkim narodom ziemi. A was Jahwe wybrał sobie, wyprowadził was z pieca topienia żelaza, z Egiptu, abyście stali się Jego ludem, Jego własnością, jak dziś jesteście.”5Moj.4,15-20.

Ta część 4 rozdziału zawiera w sobie bardzo ważną prawdę. Kiedy synowie Izraela uczynili sobie cielca, Bóg powiedział do Mojżesza: „Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej.”2Moj.32,7. Inaczej być nie mogło. Człowiek oddający pokłon czemukolwiek staje na niższym poziomie od przedmiotu, któremu oddaje cześć. Dlatego też oddający pokłon cielcowi zajmował niższe miejsce niż ten przedmiot przedstawiający złotego cielca. Izrael oddający pokłon złotemu cielcowi w oczach Bożych spadł na niższy poziom od tego, który zajmowały zwierzęta. Dlatego Bóg mówi o nich: „Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem i utworzyli sobie posąg cielca ulany z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”. 2Moj.32,8.

Smutna rzeczywistość; całe społeczeństwo wraz z Aaronem na czele pada przed posągiem ukształtowanym rylcem człowieka(2Moj.32,4), a odlanym ze złotych kolczyków, które były w uszach żon i córek Izraela. Naprawdę trudno zrozumieć jak mogło dojść do tego, że tak ogromna rzesza – cały  lud, któremu dany był rozum i sumienie, zwraca się do posągu ulanego ze złota z okrzykiem: Izraelu, oto twój „bóg”, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. Naprawdę oznaczało to, że Izraelici odrzucili swojego Boga i zamienili Go na złoty posąg. Trzeba powiedzieć tutaj, że ci ludzie byli świadkami cudownych dzieł, które Bóg uczynił z nimi w ziemi egipskiej. Oni widzieli jak jedna za drugą plaga spadała na naród egipski, który trwał w swoim uporze sprzeciwiając się temu co mówił Bóg Izraela. To przecież przed ich oczami miecz anioła śmierci wytracił wszystkich pierworodnych w Egipcie. Byli także świadkami tego, jak przed ich oczami morze Czerwone zostało przedzielone laską, tak, że mogli iść po suchym podłożu mając ścianę wody po jednej jak i po drugiej stronie. Kiedy Egipcjanie ścigając ich weszli za nimi, to ta sama woda, która wcześniej rozdzieliła się, potopiła ich. Wszystkie te znaki widziały ich oczy. Pomimo tego Izraelici bardzo szybko o tym wszystkim zapomnieli, i oto teraz mówili sobie: oto Izraelu bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej. Czyżby ci ludzie będący przy zdrowym umyśle mogli temu uwierzyć, że posąg uczyniony ręką człowieka mógł sprawić, że hardy monarcha musiał uznać autorytet Boga i wypuścić naród z Egiptu? Czyżby złoty cielec mógł przedzielić wody morza, ukazując drogę przez morze? Izrael tak właśnie twierdził. Do czego zdolny jest człowiek, którego serce i oko odwraca się od Boga żywego i Jego Słowa?

Tutaj może nasunąć się pytanie naszym czytelnikom: czy to, o czym jest tu mowa dotyczy w jakimś stopniu nas? Czy chrześcijanie mogą skorzystać z tej lekcji o złotym cielcu? Czy ostrzeżenia, które dane były Izraelowi mają jakieś odniesienie do Kościoła? Czyżby i współczesnemu Kościołowi zagrażało niebezpieczeństwo bałwochwalstwa? Czy wobec tego chrześcijanie, którzy zakosztowali jak słodki jest ich Pan i którzy chodzili w Jego świetle objawionym w Nowym Testamencie, mogliby o tym wszystkim zapomnieć i oddawać cześć złotemu cielcowi?  Na wszystkie te wątpliwości chcemy odpowiedzieć słowami Apostoła Pawła: „To zaś niegdyś zostało napisane”; a więc to co mamy zapisane w 2Moj.32 rozdziale i 5Moj. W 4 rozdziale, napisane zostało dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze jaką niosą Pisma podtrzymywali nadzieję.”Rzym.15,4. Ta krótka wypowiedź upoważnia nas do stwierdzenia, że mamy pełne prawo, aby zwracać się tak samo do Starego Testamentu po tą samą instrukcję, która została potwierdzona w Nowym Testamencie. Każdy fragment Pisma Świętego zawiera dla nas drogocenną lekcję, która będąc poważnym ostrzeżeniem, dodaje nam otuchy i pociechy, a które są tak potrzebne dla naszych serc w czasie wędrówki przez pustynię tego świata. Całe zagadnienie możliwości wpadnięcia w bałwochwalstwo zostało rozstrzygnięte w liście Apostoła Pawła do Koryntian, w 10 rozdziale, gdzie błogosławiony Apostoł nakreśla nam wydarzenie jakie miało miejsce w przeszłości pod górą Horeb, a które miało posłużyć jako ostrzeżenie i przykład da Kościoła Bożego. Dobrze zrobimy przedstawiając te słowa czytelnikom:

„Nie chciałbym bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy co prawda zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w imię Mojżesza w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam duchowy pokarm i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a tą skałą był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg: polegli bowiem n pustyni. Stało się zaś to wszystko, aby mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego tak jak oni pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami jak niektórzy z nich, według tego co jest napisane: zasiadł lud aby jeść i pić i powstali by się oddać rozkoszom. Nie oddawajmy się też rozpuście, jak to czynili niektórzy spośród nich i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące. I nie wystawiajmy Pana na próbę jak wystawiali Go niektórzy spośród nich i poginęli od wężów. Nie szemrajcie jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady”1Kor.10,1-12.

Z tego widzimy wyraźnie, że nie ma takiego grzechu ani głupoty, nie ma takiego rodzaju upadku, ani takiej skrajności, do której nie moglibyśmy i to w bardzo szybki sposób wpaść i pogrążyć się, jeżeli nie zostaniemy ochronieni przez wszechmoc Bożą. Poza Bożą obecnością, poza ochraniającymi nas skrzydłami nie ma bezpiecznego miejsca dla naszej duszy. Wiemy, że Duch Święty nigdy nie ostrzegał nas przed takim złem, do którego wpaść nie jesteśmy skłonni.  „Nie bądźcie też bałwochwalcami” – czym jest to ostrzeżenie dla nas? Czyżby mówił On nam o czymś co nie istnieje? Czyżby ostrzegał przed czymś co nam nie zagraża? Dlatego też całe zagadnienie sprowadza się do tego, że istnieje taka forma grzechu, ale w jego istocie, nie w formie, którą grzech przybiera, ale w jego korzeniu i podstawie.

Czytamy, że miłość pieniędzy jest bałwochwalstwem, dlatego człowiek lubujący się w czerpaniu korzyści ze wszystkiego, bardzo szybko wpada w bałwochwalstwo. Czyli innymi słowy; bałwochwalcą staje się człowiek, który pragnie mieć więcej niż to, co Bóg mu dał. A jego grzech jest porównywalny do grzechu, w który wpadli Izraelici oddając pokłon złotemu cielcowi. Dlatego też Apostoł Paweł miał wystarczający powód, aby powiedzieć Koryntianom, a także i nam: „Dlatego też najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa.”1Kor.10,14. Gdyby nie było zagrożenia, to po cóż byłoby ostrzeżenie? Czyżby słowa bez znaczenia, czy bez sensu mogłyby być dołączone do Bożej Księgi? Co więc oznaczają końcowe słowa pierwszego listu Apostoła Jana: „Dzieci strzeżcie się bałwanów” (fałszywych bogów). Czyż nie oznacza to, że jesteśmy bardzo skłonni do bałwochwalstwa? Tak! Nasze zepsute serce jest skłonne bardzo szybko odwrócić się od Boga żywego i przywiązać się do czegoś zupełnie obcego. I czyż nie jest to bałwochwalstwo?

Wszystko to, co panuje nad sercem jest bałwochwalstwem; jest to bożek serca. Może to być żądza władzy, pieniądze, samozadowolenie, różne wygody i wszystko inne. Dlatego też możemy zrozumieć ostrzeżenie, z którym zwraca się do nas Duch Święty, ażeby ostrzec nas przed bałwochwalstwem. W 4 rozdziale listu do Galacjan znajdujemy także szczególną wypowiedź utrzymaną w bardzo poważnym tonie. Jest tam wyrażony smutek i szczególna troska o Kościół. Wierzący w Galacji w podobny sposób jak i inni poganie oddawali cześć bałwanom, ale zwrócili się do żywego Boga i przyjęli w jawny sposób Słowa Ewangelii i odwrócili się od poprzedniej służby bałwanom. Jednak na skutek wpływu różnych żydowskich nauczycieli, którzy zaczęli nauczać ich, że nie mogą być zbawieni jeżeli nie poddadzą się obrzezaniu, zostali zatrwożeni i zaczęli skłaniać się ku tej nauce. Wtedy Apostoł bez zwlekania obwinił ich o bałwochwalstwo, które znów zaczęło przybierać poprzedni kształt służby ciału. Po przyjęciu Ewangelii Chrystusowej uwalniającej od wszelkiej służby ciału, znów powrócili do niej, która przybrała teraz inny kształt związany ze służbą prawu. Stąd pojawiła się taka energiczna postawa Apostoła.

„Wprawdzie ongiś nie znając Boga służyliście bogom, którzy w rzeczywistości nie istnieją. Teraz jednak gdyście Boga poznali i co więcej Bóg was poznał, jakże możecie powracać do tych bezsilnych i nędznych żywiołów, pod których niewolę znowu chcecie się poddać. Zachowujecie dni, święta, nowie i lata. Obawiam się o was czy się dla was nie trudziłem na próżno.”Gal.4,8-11.

Jak widzimy, z ludzkiego punktu widzenia wierzący w Galacji wcale nie powracali do tego stanu, jaki zajmowali poprzednio. A nawet więcej, już sama myśl, aby powrócić do poprzedniego stanu, gdzie oddawali cześć bałwanom była im zupełnie obca. Pomimo tego natchniony Autor zwraca się do nich z pytaniem: „jak możecie powracać do tych bezsilnych żywiołów, pod których niewolę znowu chcecie się poddać?” Co te słowa mówią nam? One mówią nam, że obrzezanie, powrót do służby prawu, zachowywanie dni, miesięcy, lat, pokarmy, chociaż z pozoru nic nie mówią o bałwochwalstwie, to jednak w samej rzeczywistości Galacjanie powrócili do bałwochwalstwa. Zachowywanie praw i obowiązków prawa, jak i samo przestrzeganie dni, miesięcy, lat jest takim samym grzechem jak oddawanie czci fałszywym bogom. Jest to taki sam grzech jak odwrócenie się od żywego Boga, od Jego Syna Jezusa Chrystusa i od Ducha Świętego, od całokształtu wszelkich doskonałości, od wszelkich bogactw chwały, które składają się na całą godność chrześcijaństwa. To wszystko jest bardzo poważnym zagadnieniem dla chrześcijan. Dlatego sami siebie zapytujemy: Czy rozumiemy prawdziwy sens i powagę słów zawartych w liście do Galacjan4,8-11, czy jest to zrozumiałe dla większości ludzi, którzy siebie nazywają czytelnikami Biblii? Dlatego zwracamy się do wszystkich, których dotyczą te ważne słowa.

Niech Sam Bóg dotknie tymi słowami każde serce i rozum wszędzie gdzie tylko znajdują się Jego dzieci. Niech każdy bardzo uważnie skontroluje swoje położenie przed Bogiem, także swoje nawyki i przyzwyczajenia, sposób chodzenia przed Bogiem, jak też i drogi, którymi chodzi, aby upewnić się czy nie jest się na tej samej drodze co wierzący w Galacji. Jak już była mowa, Galacjanie powrócili do służby zakonu, odrzucając Chrystusa i Jego zbawienie. Bliskim jest dzień kiedy to tysiące dusz przekona się o prawdziwości i sprawiedliwości tych faktów i zobaczą w pełni to, co było przed nimi zasłonięte. Zobaczą, że najbardziej ciemne i grubiańskie grzechy mogą skrywać się pod płaszczykiem chrześcijaństwa i mieć więź z cudownymi prawdami, które oświecały ludzki rozum. O jak bardzo jesteśmy oporni do tego, by przyznać się, że w nas jest ciągle skłonność wpadania w grzech bałwochwalstwa. Jednak nie możemy nawet przypuszczać, aby sługa Boży Mojżesz, wyuczony przez Boga mógł napisać ostrzeżenie, które nie miałoby racji bytu. Te ostrzeżenia, które skierował on do swojego narodu miały za zadanie ochraniania ich od takiego niebezpieczeństwa. Trudno przedstawić sobie bardziej wzruszające słowa:

„A was Jahwe wybrał sobie, wyprowadził was z pieca topienia żelaza, abyście się stali Jego ludem, Jego własnością, jak dziś jesteście.”

Dzięki Swej obfitej łasce, prawicą Swojej potęgi, Jahwe wyrwał ich z królestwa śmierci i ciemności, darowując im Swoje odkupienie i wybawienie. Wziął ich jako Swoją własność, by byli Jego wyłączną własnością, Jego skarbem oddzielonym od wszystkich narodów ziemi. Jakże to stało się, że Izraelici po otrzymaniu takich cudownych przywilejów mogli odejść od Boga, wyrzec się Jego świętego przymierza i Jego drogocennych obietnic? Niestety tak stało się z nimi. Uczynili sobie złotego cielca i oddawali mu pokłon, przynieśli jemu ofiary i powiedzieli: oto Izraelu bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej. Trudno to sobie nawet przedstawić. Mówili, że odkupił i wybawił ich cielec, którego uczynił człowiek. To wszystko zostało napisane jako przykład dla naszego ostrzeżenia. Gdyby nie było takiego niebezpieczeństwa, to po cóż miałby ostrzegać nas Duch Święty? Gdybyśmy nie byli skłonni wpadać w tak niebezpieczną skrajność, to czyżby potrzebne było pisać to przez Tego, Który jest Wszystkowidzący? A więc była taka potrzeba i Duch Święty ostrzega. Konieczność takiego ostrzeżenia nas wskazuje, że mamy skłonność do takiego grzechu. A czy jesteśmy lepszymi od Izraela? Nie. I chociaż posiadamy o wiele większe poznanie, mamy tak wiele przykładów tych, którzy szli tą samą drogą przed nami. Pomimo tego, że zostały dane nam większe i szersze przywileje, to jesteśmy uczynieni z tego samego składnika co Izraelici, posiadamy takie same skłonności i takie same możliwości.

Nasza „służba” bałwochwalcza może przybierać różne postacie, różne formy. Obojętnie jakby one nie wyglądały, to bałwochwalstwo pozostaje nadal tym samym co dawniej. Czym większe są nasze przywileje, tym większy jest nasz grzech. Być może dziwimy się jak to możliwe jest, by obdarzony rozumem naród wpadał w takiego rodzaju głupotę i to po tym, kiedy tak wiele doświadczył na sobie, tak wiele przeżył widocznych przejawów Bożej siły i mocy. Pamiętajmy, że ten przykład bezmyślności podany został nam jako ostrzeżenie, że grozi nam to samo niebezpieczeństwo wpadnięcia w ten grzech. Apostoł Paweł ostrzega nas, abyśmy unikali bałwochwalstwa. Każdy powinien przeanalizować to wszystko bardzo dokładnie, by wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Niechaj serca nasze zostaną wypełnione Chrystusem tak, by zupełnie nie było miejsca dla bałwanów, a jest to jedyny środek chroniący nas od tego.

Każde, chociażby najmniejsze oddalenie się od naszego Zbawiciela i Pasterza powoduje to, że możemy wpaść w różnego rodzaju ciemne formy zabłądzenia i moralnego zła. Światło poznania, duchowe dary, nie są w stanie ochronić naszej duszy od niebezpieczeństwa pokuszenia. Wszystkie te rzeczy są bardzo dobre, ale na swoim, właściwym im miejscu. Kiedy posługujemy się tym wszystkim zgodnie z instrukcją, która jest zawarta w Biblii, to jest to dla nas nieocenioną pomocą. Jednak to wszystko samo w sobie nie jest w stanie ochronić nas, a używane w niewłaściwy sposób staje się dla nas przyczyną upadków. Nic poza żywą wiarą w Chrystusa, Który żyje w naszych sercach nie może dać nam szczęścia i bezpieczeństwa na prawdziwej drodze Bożej. Tylko Chrystus żyjący w nas chroni nas przed zboczeniem z właściwej drogi. Jeżeli przebywamy w Nim, a On w nas, zło nie ma do nas dostępu. Jeżeli jednak nie utrzymujemy naszej społeczności z żywym Bogiem, to tym bardziej niższym staje się poziom naszego życia duchowego i tym większe zagraża nam niebezpieczeństwo zupełnego upadku. Nie było pod niebem narodu, który miałby tak wysokie położenie i korzystał z tak wielkich obietnic Bożych jak Izrael znajdujący się u podnóża góry Horeb, aby słuchać głosu Bożego. A który naród upadłby niżej i grzeszyłby bardziej od Izraela, kiedy to słysząc głos Boży, uczynili sobie cielca i oddawali jemu pokłon?

Zwróćmy naszą szczególną uwagę na bardzo interesujący fakt, opisany w 5Moj.4,21.22. Tutaj Mojżesz po raz trzeci przypomina społeczeństwu Izraela o sądzie Bożym, który dosięgnął go. O tym samym mówił już wcześniej, jak było wspomniane, w 1rozdziale, 37 wierszu, a także w 3 rozdziale, 26 wierszu. Tutaj ponownie przypomina to co się stało: „Z waszego powodu rozgniewał się na mnie Jahwe i przysiągł, że nie przejdę Jordanu, nie wejdę do pięknej ziemi, którą daje wam wasz Bóg w posiadanie. Ja bowiem umrę w tej ziemi, nie przejdę Jordanu, lecz wy go przejdziecie i posiądziecie tę piękną ziemię.”5Moj.4,21.22. Dlaczego Mojżesz aż trzykrotnie przypomina ten fakt? Dlaczego za każdym razem podkreśla, że to z ich przyczyny Jahwe rozgniewał się na niego? Jednego możemy być pewni; Mojżesz nie chciał przez to sprawiać przykrości swojemu narodowi. On wcale nie usprawiedliwiał samego siebie. Chciał przez to wzmocnić swoje świadectwo i w sposób jak najbardziej wzniosły przekazać im te wszystkie ostrzeżenia. Jeżeli Bóg rozgniewał się na takiego człowieka jakim był Mojżesz, jeżeli nie otrzymał pozwolenia, by wejść do ziemi obiecanej, czego tak bardzo pragnął, to jak bardzo rozważnymi powinni być Izraelici? Mieć do czynienia z Samym Bogiem jest to sprawą bezsporną, jest to bez wątpienia błogosławione położenie, którego jednak nie potrafi w pełni zrozumieć i docenić rozum ludzki. Jest to zarazem położenie bardzo poważne i odpowiedzialne, o czym mógł przekonać się sam zakonodawca.

Ta wielka prawda została potwierdzona słowami następnych wierszy: „Strzeżcie się, byście nie zapomnieli przymierza waszego Boga Jahwe, które zawarł z wami i nie uczynili sobie wyobrażenia w rzeźbie tego wszystkiego co wam zabronił Bóg wasz Jahwe.. Bo Bóg wasz Jahwe jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.”5Moj.4,23.24. Słowa te tchną szczególnym pięknem. Nie możemy lekceważyć słów tej wielkiej Bożej prawdy. Nie możemy dopuścić do tego, by powaga tych słów została lekko potraktowana. Wielu ludzi powołuje się na łaskę, widząc całą srogość Bożego napomnienia. Często mówią: Bóg jest ogniem trawiącym dla tego świata. Na pewno, nikt temu nie przeczy. Jednak obecnie Bóg postępuje z tym światem według Swej łaski i długiej cierpliwości. Nie zapominajmy jednak o tym, o czym mówił nam Apostoł Piotr: „Czas bowiem, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy są nieposłuszni Ewangelii Bożej.”1Pio.4,17. W liście do Hebrajczyków czytamy: „Bóg nasz bowiem jest ogniem pochłaniającym.”Hebr.12,29.

Apostoł nie mówi nam jaki będzie Bóg w stosunku do świata, ale mówi czym jest w stosunku do nas. To wcale nie jest tak, jak mówią niektórzy, że Bóg nasz jest ogniem pochłaniającym poza Chrystusem. Poza Chrystusem On nie byłby Bogiem naszym. Nie można takimi stwierdzeniami fałszować Pisma Świętego. Powinniśmy przyjmować je takim jakim jest. Nasze zadanie jest bardzo proste: słuchaj i stosuj to w życiu. Bóg nasz jest rzeczywiście ogniem pochłaniającym, jest Bogiem zazdrosnym. Bóg bardzo chce, aby pochłonąć wszystko co jest złem w nas, jak też i to, co przeszkadza nam w chodzeniu z Nim. I chwała za to Jego Imieniowi. On nie ścierpi tego wszystkiego w nas, co jest przeciwne Jego świętości, a także i tego, co nie pozwala nam być szczęśliwymi, korzystając z pełni błogosławieństw Bożych. Jako Ojciec Święty kieruje nas na ścieżki sprawiedliwości, które są godne Jego. I jeżeli karze nas, to dlatego, byśmy byli uczestnikami w Jego świętości. On ciągle proponuje, aby wszyscy szli za Nim, Jego śladami, jednakże nie używa wobec nikogo przymusu. Ale też dokonuje sądu nad swoimi domownikami i nakazuje im, by co raz bardziej upodabniali się do wzorców, które On Sam podaje. Bóg pragnie znaleźć w nas odbicie swoich planów, uczuć, zamiarów. I tak naprawdę władamy wielkimi przywilejami, co zostało uwidocznione w fakcie, że Sam Bóg zainteresował się nami. On Sam zajął się sprawą naszych potrzeb, niemocy, a także naszymi skłonnościami do grzechu, aby nas od nich wybawić i uczynić nas uczestnikami Jego świętości. Istnieje jeszcze jedno szczególne miejsce w Piśmie Świętym, w liście do Hebrajczyków, w 12 rozdziale, które chcemy z powodu jego praktycznych właściwości zacytować dosłownie:

„Synu mój nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy on cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego kara, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcie w karności. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. Zresztą jeśli ceniliśmy i szanowaliśmy ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie winniśmy posłuszeństwa ojcu dusz, a żyć będziemy. Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami Swojej świętości. Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana.”Hebr.12,5-12.

Istnieje trojakiego rodzaju stosunek do karcenia Bożego: możemy lekceważyć je, lub odrzucać jako przejaw zupełnie zwyczajny, znany każdemu. Często tak bywa, że w tym karceniu nie widzimy zupełnie Bożej ręki. Bardzo często bywamy zmęczeni pod ciężarem kary, uważając, że została wymierzona nam niesprawiedliwie i że przewyższa to, co możemy wycierpieć. Przy tym wcale nie bierzemy pod uwagę miłości, którą jest wypełnione serce naszego Ojca. Nie widzimy także Jego celu, pragnienia, aby uczynić z nas uczestników Jego świętości. My możemy także przez karę „nauczyć się wiele”, aby w ten sposób stać się uczestnikami sprawiedliwości. Nie mamy prawa odrzucać lub lekceważyć tego, w czym ujawnia się działalność Jego ręki. Dlatego też przechodząc kary i doświadczenia nie powinniśmy narzekać, smucić się, gdyż przez nie w sposób jasny objawia się miłość Ojca, Który nigdy nie dopuści, aby pokuszenie, które przyszło na nas przewyższało nasze siły. On także daje ulgę, abyśmy mogli to wszystko znieść. W tym także ujawnia się miłość Ojca, Który pokazuje nam dlaczego karci nas i doświadcza. Chce, abyśmy zrozumieli, że każde uderzenie Jego laski jest uderzeniem miłości w stosunku do nas. A jak wiemy jest to odpowiedź na modlitwę Chrystusa z Ewangelii Jana, 17 rozdziału. A tam jak czytamy Chrystus prosi Ojca, aby zajął się całkowicie nami, by zachował nas w Swoim imieniu i we wszystkim co jest związane z tym imieniem.

Istnieją także trojakiego rodzaju nastroje serca w stosunku do nakazów i praw Bożych. Są to: podporządkowanie się, pokora i radość. Kiedy nasza wola zostaje skruszona, wtedy serce nasze podporządkowuje się woli Bożej. Kiedy rozum pojmuje cel kary, wtedy spokój Boży wraz z cichością i pokorą wypełnia serce. Kiedy nasze serce wypełnione jest miłością do Ojca, wtedy ono napełnia się radością i my śmiało idziemy do przodu, gromadząc obfite plony sprawiedliwości ku chwale Tego, Który dzięki bogactwu Swej miłości przyjmuje do serca swego wszystko to co nas dotyczy i rządzi myślami naszymi, okazując nam współczucie, tak jak On sam byłby przedmiotem starań. O jak cudowne jest to wszystko, dlatego już sama myśl o tym powinna wypełniać i pokrzepiać nasze serca w czasie pokuszeń i doświadczeń. Jesteśmy w rękach Tego, Który posiada miłość niekończącą się, wszelką mądrość, nieskończony zapas siły i mocy, Który jest źródłem wszystkiego, nigdy nie wysychającym i niewyczerpalnym. Czyż wobec tego możemy smucić się? Jeżeli Bóg nas karze, to czyni to dlatego, że nas miłuje i troszczy się o naszą przyszłość. Często kara może wydawać się nam bardzo ciężką, możemy z powodu niej zadawać pytanie: Czy to możliwe aby miłość posyłała nam cierpienia i smutek? Musimy pamiętać, że miłość Boża przepełniona jest mądrością. Ta miłość jest wierna i nigdy nie zawodzi i chociaż dopuszcza, by w naszym życiu zaistniały trudności i kłopoty, choroby i cierpienia, to wszystko to przynosi tylko korzyć naszym duszom. Nigdy nie powinniśmy sądzić o miłości, widząc tylko formę, w której ona znajduje się. Oto widzimy matkę, która kładzie plaster na okaleczone ciało dziecka, które miłuje tak jak siebie samą. Jest świadoma, że oczyszczając ranę i nakładając opatrunek z lekiem powoduje ból u dziecka. Pomimo jego płaczu uważa, że jest to konieczne dla dziecka. Dziecku może wydawać się, że matka nie potrafi współczuć mu, że nie miłuje go. Jednak takie postępowanie jest konieczne, gdyż od tego może zależeć życie dziecka. Matka jednak odczuwa, że z pomocą Bożą ta chwila cierpienia przywróci zdrowie i sprawność jej dziecku. Na tym przykładzie widzimy, że gdy myśli dziecka koncentrują się na chwilach cierpienia, matka myśli już o wyniku leczenia. Gdyby dziecko mogło zrozumieć i przyswoić sobie myśli swojej matki, to znosiłoby o wiele bardziej cierpliwie cały zabieg.

W podobny sposób postępuje z nami nasz Ojciec posyłając nam dla naszego dobra cierpienie, które jest konieczne w danej chwili. Gdybyśmy zawsze pamiętali o roli Ojca, to dałoby nam siły, aby cierpliwie znosić wszystko, co On uważa koniecznym dla nas na dany czas. Nie możemy nigdy porównać chwilowych cierpień i kłopotów z całymi latami strasznych cierpień i mąk. Musimy powiedzieć, że rezultaty tych rodzajów cierpień są różne. Dla nas ważna jest sama podstawa tego zagadnienia. Kiedy widzimy jak dziecko Boże przez całe lata doświadcza różnego rodzaju choroby i cierpienia, smutku, boleści, jesteśmy skłonni poszukiwać przyczyn takiego stanu. Być może takie samo pytanie zadaje cierpiący. Często traci swoje męstwo i cierpi pod brzemieniem doświadczeń, które trwają latami. Dochodzi do tego, że w cierpieniu pyta: dlaczego to wszystko spada na mnie? Czy jest możliwe, aby to cierpienie było posłane dla mnie przez Boga, Który miłuje człowieka? Czy takie rzeczy otrzymuje się od miłującego Ojca? Na to może tylko wiara odpowiedzieć twierdząco. Ona mówi, ze to wszystko świadczy o miłości Bożej że to wszystko jest prawdziwe. „Za nic na świecie nie chciałbym zmieniać porządku rzeczy. Wierzę, że czasowe cierpienia prowadzą do wiecznej chwały. Wierzę, że miłujący mnie Ojciec przeprowadza mnie przez ogień doświadczeń, aby obmyć mnie od nieczystości ciała i przeobrazić w swój obraz. Wiem, że Boża miłość dojdzie do swojego celu, prawdziwą i właściwą drogą. Dlatego też cierpienie jest najlepszym mym udziałem. Przy tym wszystkim nie jestem z drzewa lub z kamienia, by nie odczuwać tego wszystkiego, ale właśnie to włączone jest w zamiary mojego Ojca.” Podobnie temu kochająca matka nieraz powoduje ból w swoim dziecku, bez cierpienia lek nie okazałby się skuteczny.

Oto w jaki sposób drogi przyjacielu należy spotykać wszelkiego rodzaju doświadczenia, wszelkiego rodzaju fizyczne cierpienia, życiowe niewygody, utratę mienia i wszelką prywatność swojego życia.

Obecnie naszą uwagę zwróćmy na ostatnią część tego rozdziału, która została napisana po to, aby wzbudzić w sercu i sumieniu narodu pragnienie służenia Bogu i bycia Jemu posłusznym. Mojżesz mówił im o żelaznym piecu, z którego wyrwał ich i wyprowadził Bóg Jahwe. Przypomina im również o wielkich cudach i znamionach, które Bóg dokonywał ze względu na nich. Mojżesz przypominający o cudach i znamionach towarzyszących ich wyjściu, a także przedstawiający przed nimi całą sławę ziemi, do której Izraelici zmierzali, przypominający dziwne drogi Boże na pustyni względem Izraela, miał na myśli tylko jeden cel – potwierdzenie praw Jahwe dla narodu Izraela. Izrael ze swojej strony powinien być posłuszny swojemu Bogu. Przed ich wzrokiem została przedstawiona panorama dotycząca przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To powinno zmusić ich do zastanowienia się nad ich osobistą odpowiedzialnością przed Bogiem, a także do pełnego oddania się i pełnego poświęcenia na służbę swojemu Bogu. Wszystko to świadczyło o konieczności posłuszeństwa i nic nie mogło zwolnić ich od takiego posłuszeństwa. Wszystkie wydarzenia i doświadczenia ich życia, od początku aż do końca, przebiegały tak, by przedstawić szczególną siłę ostrzeżenia i napomnienia.

„Strzeżcie się byście nie zapomnieli przymierza waszego Boga, Jahwe, które zawarł z wami, i nie uczynili sobie wyobrażenia w rzeźbie tego wszystkiego, co wam zabronił Bóg wasz Jahwe. Bo Bóg wasz Jahwe jest ogniem trawiącym. Gdy wydacie na świat synów i wnuków i dożyjecie starości w tym kraju, a popsujecie się i uczynicie sobie posągi, podobiznę czegokolwiek, czyniąc to co jest złe w oczach waszego Boga Jahwe, drażniąc Go, biorę dziś niebo i ziemię przeciwko wam na świadectwo, że prędko zostaniecie wytraceni z powierzchni ziemi, do której idziecie przez Jordan, aby ją posiąść. Niedługo będziecie bawić na niej, gdyż na pewno zostaniecie wytraceni z powierzchni ziemi tej. Rozproszy was Jahwe między narody i mało z was zostanie wśród obcych ludów, gdzie was Jahwe uprowadzi do niewoli. Będziecie tam służyli obcym bogom; robocie rąk ludzkich z drzewa i kamienia, które nie widzą, nie słyszą, nie jedzą i nie czują. 5Moj.4,23-28.

Jakie to wszystko wzniosłe, jak wielka mądrość zawarta jest w tym ostrzeżeniu. Niebo i ziemia zostały powołane po to, aby poświadczyć temu. Niestety to wszystko bardzo szybko zostało zapomniane i niestety bardzo szybko to wszystko dokładnie spełniło się. Wszystkie proroctwa dotyczące tego narodu wypełniły się i wypełniają się nadal. Jednakże dzięki Bogu istnieje także i świetlana strona tej historii. Wraz z sądem przejawia się także i miłosierdzie Boże. Nasz Bóg nie tylko okazał się ogniem pochłaniającym i Bogiem zazdrosnym chociaż takim właśnie jest, ponieważ jest Bogiem Świętym nienawidzącym zła, dlatego też powinien zniszczyć naszą nieczystość. Jest również Bogiem zazdrosnym, nie pozwalającym na to, by w sercu Jego narodu był jeszcze „ktoś”, gdyż pragnie Sam tam mieszkać i nigdy nie będzie dzielił należnego Mu miejsca w naszych sercach z kimś drugim. Jedynie On godzien jest tego. Bóg Sam może napełnić wszystko Sobą i zaspokoić wszelkie pragnienia. Jest tym, Który może zadowolić wszelkie pragnienia człowieka. Jeżeli Jego dzieci pozostawiają Go i zwracają się do bogów uczynionych rękami ludzkimi, to będą musieli zbierać gorzkie owoce swojej osobistej działalności i doświadczyć na sobie prawdziwości słów: „Ci, którzy idą za obcymi bogami pomnażają swoje boleści.”PS.16,4.

Zauważmy w jaki to wzruszający sposób Mojżesz pokazuje świetlaną stronę ich położenia. Światło oświecające ich pochodzi od wiecznej niezmiennej łaski Bożej i od wypełniania i zaspakajania wszelkich potrzeb narodu. „Wtedy” – mówi on – o, jak bardzo cenne są te słowa i tak często spotykane w Słowie Bożym, „będziecie szukali waszego Boga Jahwe i znajdziecie Go, jeżeli będziecie do Niego dążyli z całego serca i z całej duszy. W swym utrapieniu, gdy wszystko to was spotka, w ostatnich dniach nawrócicie się do swego Boga Jahwe i będziecie słuchać Jego głosu.”5Moj.4,29.30.

Tutaj otwiera się przed nami panorama przyszłości Izraela i jego odpadnięcia od Boga, następnie rozproszenie ich pomiędzy wszystkie narody ziemi, pozbawienie swojego państwa, utrata praw wolnego narodu, utrata pozycji międzynarodowej. Izrael miał stanowić mniejszość narodową wśród różnych państw świata. Jednak dzięki Bogu wszelkiej łaski i dobroci, jest coś co przewyższa wszelkie przestępstwa i ich grzech, ich upadek i kary, które miały miejsce nad nimi. Patrząc na ostatni etap historii Izraela można śmiało powiedzieć o nich: „Wyniszczę cię Izraelu  i którz ci przyjdzie z pomocą.”Oz.13,9. Jednakże stajemy się świadkami cudownego przejawu łaski, miłosierdzia i wierności Jahwe, Boga ich ojców. Jego serce zostało przepełnione miłością, o czym świadczą słowa tego wersetu: „Gdyż Bogiem miłosiernym jest wasz Bóg Jahwe, nie opuści was, nie zgładzi i nie zapomni o przymierzu…”5Moj.4,31. W pierwszej części jest mowa o ostrej strzale, która przebija sumienie Izraela. Natomiast druga część mówi o gojącym balsamie leczącym skruszone serce.

Historię Izraela możemy rozpatrywać z dwóch stron; ze strony czysto historycznej i ze strony prorockiej. Historyczna część z zaskakującą wiernością opisuje pełen upadek Izraela. Druga natomiast z niemożliwą do wyrażenia dobrocią, pokazuje darowany przez Boga środek leczniczy. Przeszłość Izraela jest ponura i tragiczna. Natomiast przyszłość jego lśni blaskiem i chwałą. I tak w pierwszym przypadku oglądamy tragiczne w skutkach postępowanie ludzi, w drugim, błogosławione drogi Boże.

Historia przedstawia nam sylwetkę człowieka, proroctwo objawia nam rzeczywistość Boga.

Jeżeli chcemy poznać historię tego szczególnego narodu, musimy wnikliwie przeanalizować obie strony jego historii ..narodu, co budzi trwogę odkąd istnieje.” (Izaj.18,2). Musimy tutaj dodać…narodu zadziwiającego i pozostającego takim aż do końca wieków. Uważamy za konieczne zwrócić uwagę czytających na cudowne pouczenia zawarte w tych niezwykłych wierszach, które tutaj są omawiane. Możemy powiedzieć, że zawarte są w nich wszelkie prawdy dotyczące przeszłości, teraźniejszości, jak też przyszłości Izraela. Przeszłość ich została nam w bardzo jaskrawy sposób przedstawiona i to za pomocą niewielu słów:    

„Gdy wydacie na świat synów i wnuków i dożyjecie starości w tym kraju, a popsujecie się i uczynicie posągi, podobiznę czegokolwiek, czyniąc to jest co złe w oczach waszego Boga Jahwe, drażniąc Go…”

Czyż nie uczynili oni dokładnie tak? Izraelici dokonali tego wszystkiego, co jest złem w oczach Boga, prze co rozdrażnili Go przeciwko sobie. Już samo słowo „zło” zawiera w sobie wszystko, poczynając od cielca uczynionego na Horebie, aż do krzyża podniesionego na Golgocie. Taka straszna historia przeszłości Izraela.

Jeżeli chodzi o teraźniejszość Izraela, to czyż nie potwierdza ona, że jest to pomnik świadczący o niezmienności wiecznych prawd Bożych? Czyż została zagubiona choćby jedna lub część Bożych wypowiedzi? Jak widzimy wszystkie wyroki Boże zostały wykonane. Posłuchajmy tych słów:

„Biorę dziś niebo i ziemię przeciwko wam na świadków, że prędko zostaniecie wytraceni z powierzchni ziemi, do której idziecie przez Jordan, aby ją posiąść. Niedługo bawić będziecie na niej, gdyż na pewno zostaniecie wytępieni. Rozproszy was Jahwe między narodami i mało z was zostanie wśród obcych ludów, gdzie was Jahwe wprowadzi do niewoli.”

Czyż to wszystko nie wypełniło się dosłownie? Któż może temu zaprzeczyć? Przeszłość i teraźniejszość Izraela potwierdza prawdziwość Bożego Słowa. Dlatego też mamy pełną podstawę, by twierdzić, że podobnie jak wszystko, co było wypowiedziane, a dotyczyło przeszłości, wykonało się, tak samo i wszystko co dotyczy przyszłości, a zostało zapisane w Piśmie Świętym, wypełni się. Słowa historii i słowa proroctwa zostały odnotowane przez tego samego Ducha, dlatego wszystko to jest jednakową prawdą. Dlatego też zarówno te fakty jak i dotyczące nawrócenia się Izraela i powrotu do Boga są tak samo prawdziwe. Dla wiary wszystko to stanowi jednakową wartość. Przyjdzie czas kiedy wszystko dosłownie spełni się. Wszystkie te fakty są aktualne i nie potrzebują jakiegokolwiek potwierdzenia ludzkiego. Dlatego też zaczynając od proroka Izajasza, a kończąc na proroku Malachiaszu, wszyscy prorocy rysują nam obraz niekończącego się miłosierdzia i dobroci Bożej w stosunku do Izraela, a także obraz panowania potomstwa Abrahama nad całą ziemią.

(Wśród proroków wyjątek stanowi proroctwo Jonasza, gdzie nie ma proroctw dotyczących Izraela. Prorok posłany był do Niniwy. Księga opisuje historię tego proroka.)

Chcielibyśmy kilka takich cudownych wypowiedzi na ten temat podać naszym czytelnikom i chcielibyśmy, aby każdy z czytających te słowa postarał się sam to uczynić. Najpierw chcemy zwrócić uwagę na drogocenne prawdy zawarte w Księdze proroka Izajasza. Jak wiemy, czytanie tej Księgi przynosi wiele korzyści dla duszy, a także potwierdza wypowiedź Apostoła Pawła: „I tak cały Izrael będzie zbawiony…”Rzym.11,26. „Zapowiadali te dni także prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i jego następców”.Dz.Ap.3,24. Nauka Nowego Testamentu jest zupełnie zgodna z głosem proroków. Dlatego wszelkie wątpliwości co do chwalebnej przyszłości Izraela, która została przygotowana im w Królestwie Mesjasza kładą cień na świadectwo Apostołów. Jest to czymś podobnym do odrzucenia tego, co oni piszą pod natchnieniem Ducha Świętego. Wszystko to może wydawać się czymś zupełnie obcym, a szczególnie kiedy widzimy ludzi wierzących w Chrystusa, którzy lekceważą te świadectwa, lub odrzucają je. Tak działo się w różnych czasach, zawsze znajdowali się ludzie, którzy lekceważyli Słowo Boże, chcąc w Jego miejsce wprowadzać swoje teorie i poglądy. Jednak temu wszystkiemu przeczy chwalebna prawda  o cudownej przyszłości Izraela, o powstaniu ich i to ponad wszystkimi narodami całej ziemi. Cała Biblia świadczy o tym, prorocy, apostołowie mówią o tym. Mimo to znajdują się ludzie chcący zmienić zamysły Najwyższego, przeszkodzić w realizacji Jego odwiecznych planów i obietnic danych ich praojcom Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Bardzo niebezpieczne jest wchodzenie na taką drogę. Jesteśmy pewni, że wielu wchodzi na tą drogę nieświadomie. Powinniśmy jednak wiedzieć, że każdy kto przypisuje Kościołowi proroctwa dane Izraelowi przez starożytnych proroków, lekceważy obietnice dane starotestamentowym ojcom przez Boga i innych wprowadza w błąd. Jesteśmy tego pewni, że nikt nie może ośmielić się do roszczenia sobie prawa, by odrzucać prawdy, które podaje Biblia. Możemy zachwycać się tymi obietnicami, możemy wyciągać z nich dla siebie korzyści, pokrzepienie z powodu ich wiecznej niezmienności i z ich literalnie dokładnego wypełniania przez Boga. Kiedy jednak pod wpływem tak zwanego „spirytualizmu” przypisuje się te proroctwa do Kościoła i Nowotestamentowych wierzących, a które jednak jak sam sens wskazuje dotyczą Izraela i potomstwa Abrahama, to nazywamy jawnym zbłądzeniem. Wielu jest nieświadomych tego, że taki pogląd jest bardzo niebezpieczny i przeczy myślom Boga. Bóg miłuje Izraela, dzięki ich ojcom. Dlatego też możemy być pewni, że Bóg wcale nie będzie usprawiedliwiał naszych sporów na temat ich położenia, ich nadziei, dziedzictwa. Znane nam wszystkim słowa z 11 rozdziału listu do Rzymian mówią bardzo wyraźnie o tym wszystkim. Być może lekceważymy te słowa, lub zapominamy o ich prawdziwym sensie i o ich sile. Porównując Izraela do drzewa oliwnego Apostoł stwierdza:

„A i oni, jeżeli, jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni. Bo Bóg ma mac ich wszczepić ponownie. Albowiem jeżeli ty zostałeś odcięty od naturalnej dla ciebie dziczki oliwnej i przeciw naturze wszczepiony zostałeś w oliwkę szlachetną, o ileż łatwiej mogą być wszczepieni ci, którzy do niej należą z natury. Nie chcę jednak bracia pozostawić was w nieświadomości co do tajemnicy, byście nie mieli o sobie zbyt wysokiego mniemania, że zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela, aż do czasu, gdy wejdzie do Kościoła pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony jak to jest napisane: Przyjdzie z Syjonu Wybawiciel, odwróci nieprawość od Jakuba i to będzie Moje przymierze z nimi, gdy zgładzę ich grzechy. Co prawda, gdy chodzi o Ewangelię są oni nieprzyjaciółmi Boga ze względu na wasze dobro, gdy jednak chodzi o wybranie są oni ze względu na przodków, przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Podobnie jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni teraz stali się nieposłusznymi z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie.”Rzym11,23-32.

Uwaga. Czytający powinien przyswoić sobie różnicę pomiędzy: „gdy wejdzie do Kościoła pełnia pogan”, a czasami pogan w Ewangelii Łukasza, 21 rozdział. Pierwsze określenie dotyczy dusz, które zostały obecnie zgromadzone do Kościoła aby być Kościołem.  Drugie dotyczy czasów wywyższenia pogan, które zaczęły się od Nabuchodonozora, aż do obecnych czasów, kiedy to kamień oderwany od góry bez udziału rąk uderzy w posąg i zetrze wszystko na proch.(Dan.2rozdz.) Nie chcemy tutaj także opuścić końcowej wypowiedzi z tego rozdziału, a która mówi o charakterze całej budowli Bożej:

„O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśli Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen. Rzym.11,33-36. Ta dziwna część 11 rozdziału listu do Rzymian, podobnie jak i całe Pismo Święte jest całkowicie zgodne z 4 rozdziałem Księgi Powtórzonego Prawa. Obecne położenie Izraela w tym świecie jest owocem jego nieposłuszeństwa. Natomiast chwalebna przyszłość będzie owocem obfitej królewskiej dobroci Bożej. Pan Bóg jest Bogiem miłosiernym:

Gdyż Bogiem miłosiernym jest wasz Bóg Jahwe, nie opuści was i nie zapomni o przymierzu, które przysiągł waszym przodkom. Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, od dnia, gdy Bóg stworzył człowieka na ziemi, czy zaszedł taki wypadek od jednego krańca nieba aż do drugiego jak ten, lub czy słyszano o czymś podobnym? Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywym? Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie naród spośród narodów, przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi jak to wszystko co tobie uczynił twój Bóg Jahwe, w Egipcie, na twoich oczach? Widziałeś to wszystko, byś poznał, że Jahwe jest Bogiem, a poza Nim nie ma innego. Z niebios pozwolił ci słyszeć swój głos, aby cię pouczyć. Na ziemi dał ci zobaczyć swój ogień ogromny i słyszeć swoje słowa spośród ognia.”5Moj.4,31-36.

Wielki cel zamiarów Bożych dotyczących Izraela uwidacznia się w tych szczególnych słowach. Izraelici powinni byli uznać, że Jahwe jest jedynym żywym i prawdziwym Bogiem. Poza Jahwe nie ma i nie może być Boga. Zamiarem ich Boga było to, by Izrael był Jego świadkiem na ziemi, co wcześniej czy później na pewno stanie się. I chociaż aż do obecnej chwili Izrael był powodem, że bezczeszczono imię Boże wśród narodów ziemi, jednak przymierze Boże jest niewzruszone. Izrael stanie się prawdziwym świadkiem Bożym na ziemi, stanie się przewodem, po którym będzie płynęło błogosławieństwo Boże w stosunku do pogan. Jahwe przysiągł, że tak będzie i wszelka połączona razem siła, czy to piekła, ludzka, szatana, nie może powstrzymać wypełnienia się wypowiedzianych przez Boga słów. Chwała Jego związana jest z przyszłością Izraela. I gdyby wzruszona została chociażby jedna litera lub nawet kropka, czy kreska z wypowiedzianych przez Niego słów, to doprowadziłoby do zhańbienia Jego Świętego Imienia i dałoby siłę do ręki Bożego wroga, co jest zupełnie niemożliwe. Przyszła chwalebna sława, błogosławieństwo Izraela i sława Jahwe są związane wzajemnie i to tak mocno, że żadna siła nie jest w stanie rozerwać ich. Dopóki ta wielka prawda nie będzie przez nas przyswojona, dopóty nie będziemy mogli zrozumieć przeszłości ani przyszłości Izraela, a wyjaśnienie i zrozumienie Ksiąg prorockich okaże się niewiarygodnym.

W tym czwartym rozdziale została zawarta także jeszcze jedna szczególna, bardzo cenna Boża prawda, a mianowicie: przyszłego wywyższenia i błogosławieństwa oczekującego Izrael, co przynosi chwałę Jahwe, czego pragnie najbardziej Jego serce. Świadczą o tym następujące słowa:

„Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu Sam ogromną Swoją potęgą. Na twoich oczach wydziedziczył ze względu na ciebie obce narody, większe i silniejsze od ciebie, by cię wprowadzić w posiadanie ich ziemi, jak to jest dzisiaj.”5Moj.4,37-38.

W ten sposób odwieczne zamiary Boże w stosunku do narodu Izraela, potomstwa Abrahama, przyjaciela Bożego, obejmują sobą prawdy Słowa Bożego, chwałę wielkiego imienia i miłość sera Bożego i to pomimo tego, że Izraelici przestąpili Jego prawo, zhańbili Jego Imię, zlekceważyli Jego łaskę, odrzucili proroków, ukrzyżowali Syna Bożego, byli przeciwni Jego Duchowi Świętemu. Na skutek tego wszystkiego zostali rozsiani po obliczu całej ziemi. Byli prześladowani, starano się ich doszczętnie wygubić, nastąpił także ich głęboki upadek duchowy. Tym niemniej Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba będzie w nich uwielbiony, potwierdzi Swoje Słowo i objawi ciągle nie zmieniającą się miłość Swojego serca w przyszłej historii Swojego ziemskiego ludu. Nic nie może zmienić Bożej miłości w stosunku do każdego kogo miłuje, On miłuje do końca. Jeżeli odrzucimy to w stosunku do Izraela, to nie ma w nas, pod naszymi nogami żadnej podstawy pewnej, która mogłaby posłużyć jako niewzruszony grunt dla nas samych. Jeżeli dotykamy Bożej prawdy w jednym zagadnieniu i przekręcamy ją, to tym samym burzymy wszystko pozostałe.

„A Pisma nie można odrzucić..”Jan10,35. „”Albowiem ile jest tylko obietnic Bożych, wszystkie są „tak” w Nim. Dlatego przez Niego wypowiada się nasze „amen” Bogu na chwałę.”2Kor.1,20.  Bóg wziął na Siebie obowiązki i zobowiązania w stosunku do Izraela, do dzieci Abrahama. Bóg obiecał dać im na zawsze ziemię kananejską. „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.”Rzym.11,29. Bóg nigdy nie zabiera z powrotem darów Swoich, ani Swojego wezwania. Dlatego też wszelkie wysiłki, by skazić Jego zamysły, Jego obietnice, lub usiłować wyjaśnić w inny sposób, obrażają Jego majestat. Jest to zaciemnienie Bożej prawdy, co pozbawia nas całej pewności w stosunku do Pisma, a dla naszej duszy jest to śmiertelna trucizna. Nauka Pisma Świętego jest bardzo jasna, przejrzysta i dokładna. Duch Święty, Który dyktował słowa tej Księgi ludziom, wie i zna to, o czym mówi, to o czym dokładnie wiedział. Jeżeli więc zwraca się On do Izraela, to słowa te odnoszą się do Izraela. Jeżeli używa słowa „Syjon”, to ma na uwadze Syjon w Jerozolimie. Jeżeli zwraca się do nowotestamentowego Kościoła, to ma na uwadze sprawy dotyczące Kościoła. Dlatego też wszelkie mieszanie pojęć jest czymś zupełnie nienormalnym, niewłaściwym i nie powinno mieć miejsca. Izrael a Kościół to dwa zupełnie różne pojęcia, dlatego przypisywanie prorockich wypowiedzi Kościołowi prowadzi zwykle do opłakanych skutków. Podobny stosunek prowadzi nas do bardzo smutnych następstw, gdyż podważa autorytet Boży, a także powoduje w nas nawyk niepoważnego traktowania Słowa Bożego, przez co nie potrafimy urzeczywistnić w naszym życiu tego, co powinniśmy otrzymać poprzez Słowo Boże. Nie odczuwamy Jego ożywiającej siły, nie ma Ono wpływu na nasze życie i na nasz charakter.

Obecnie zechciejmy zatrzymać się przez chwilę przy słowach podsumowujących to wszystko, co zostało dotychczas powiedziane:

„Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Jahwe jest Bogiem, na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego. Strzeż Jego praw i nakazów, które Ja dzisiaj polecam tobie pełnić, by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie, byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci twój Bóg Jahwe.”5Moj.4,39.40.

Widzimy tutaj, że Bóg przedstawia Swoje prawo do posłuszeństwa ze strony Izraela, i że prawo to oparte jest na podstawie objawienia Jego istoty, objawienia Jego dróg, którymi powinien chodzić Jego naród. Izrael był zobowiązany do bezwzględnego posłuszeństwa względem Boga i w tym celu Mojżesz przypomina im wszystkie dowody mogące wpłynąć na ich serce, rozum, sumienie. Ten, Który wyprowadził ich z ziemi egipskiej ogromną potęgą, Ten, Który nakazał, aby drżały przed Nim narody i trzęsła się ziemia, Który rozdzielił wody morza, aby przeprowadzić Swój naród, Który posyłał im chleb z nieba, wyprowadził wody ze skały, Ten Który dla chwały Swego Imienia czynił te ogromne i zadziwiające dzieła, posiadał bezspornie prawo do ich pełnego posłuszeństwa.

Jeżeli Izrael był zobowiązany do bezwarunkowego posłuszeństwa swojemu Bogu, to o ileż bardziej my powinniśmy być posłuszni naszemu Panu Jezusowi. Przecież względem nas Bóg dokonał o wiele więcej niż względem Izraela. Jeżeli istniały przyczyny dla ich posłuszeństwa, to o ileż więcej przyczyn my mamy. Czy jesteśmy świadomi tej powinność? Czy wnikamy w to wszystko, co powinno nas zobowiązywać w naszych sercach? Czy bardzo często myślimy o prawach Chrystusa dla naszego podporządkowania się Jego Słowu? Czy pamiętamy o tym, że nie jesteśmy już sami dla siebie, ale, że zostaliśmy kupieni drogocenną krwią Chrystusa?  Czy urzeczywistniamy to wszystko w naszym życiu? Czy staramy się żyć dla Niego? Czy z całego serca pragniemy, by zyskać chwałę dla Niego? A może żyjemy tylko sami dla siebie? Czyż nie mamy swoich własnych przyjemności i wygód, a także naszych indywidualnych celów w tym świecie, który to ukrzyżował naszego Pana Jezusa? Czy nie staramy się, aby osiągnąć w tym świecie pozycję, bogactwo? Czyż nie miłujemy pieniędzy i to całym sercem naszym? A może poszukujemy w tym świecie wygodnej pozycji dla nas i dla naszych dzieci? A jak wygląda nasze codzienne chodzenie przed obliczem Boga, czy chodzimy w Jego świetle, w Jego prawdzie? Przyjrzyjmy się temu wszystkiemu, co w naszych oczach ma najwyższą wartość, co zawładnęło całym naszym sercem i do czego dąży usilnie nasze serce. Oto pytania doświadczające i oceniające nasze serce. Zważmy ich całą prawdziwą wagę i cenę w świetle sądu Bożego. Wszystko to znajdujemy w tych zagadnieniach i pytaniach. Musimy przy tym pamiętać, że jest to dla nas bardzo rzeczywistym i potrzebnym. Jak wiemy żyjemy w szczególnym czasie. Wszędzie uwidacznia się fałsz i obłuda i co najbardziej w tym tragicznego, że jest to ukryte pod płaszczykiem religii. Czas, w którym obecnie znajdujemy się, był dokładnie opisany piórem Tego, Który nigdy nie zmienia się, Który nigdy niczego nie może przeoczyć. Wszystko to zostało przedstawione nam w taki sposób, w jaki widzi to nasz Bóg:

„A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosze niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń. Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przyciągają na swoją stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju, takie co zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy. Jak Janes i Jambres wystąpili przeciw Mojżeszowi, tak też i ci przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o spaczonym umyśle, ludzie, którzy nie zdali egzaminu z wiary. Ale dalszego postępu nie osiągną, bo ich bezmyślność będzie jawna dla wszystkich, jak i tamtych jawną się stała.”2Tym.3,1-9.

Tymi słowami został opisany chrześcijański świat niewierny swojemu Bogu. W czwartym rozdziale tego samego listu czytamy o złu wkradającym się do chrześcijańskich zborów i to złu, które jest akceptowane przez nauczycieli i starszych zboru. Oto dwa elementy, z którymi bezustannie zderzamy się, i które to ciągle dają znać o sobie w naszych czasach. Przywódcy i nauczyciele chrześcijańscy zawsze znajdują sposób, by podrywać podstawowe zasady nauki chrześcijańskiej. Uczeni teolodzy nazywający siebie chrześcijanami, bez jakiegokolwiek wahania i strachu podejmują się osądu całego Pięcioksięgu Mojżesza, a nawet całej Bożej Księgi, Biblii. Jeżeli więc poddajemy w wątpliwość, czy rzeczywiście Księgi Mojżesza są natchnione przez Ducha Bożego, to tym samym poddajemy wątpliwości wszystkie pozostałe Księgi Biblii, gdyż Księgi Mojżesza są ściśle związane z pozostałymi. Jeżeli człowiek swoimi nieczystymi rękami dotyka się jakiejkolwiek części Biblii, to tym samym powoduje chaos i w pozostałych. Jeżeli więc Mojżesz, sługa Boży, nie pod natchnieniem Ducha Świętego napisał pięć pierwszych Ksiąg Biblii, to tym samym tracimy grunt pod nogami i jesteśmy pozbawieni jakiegokolwiek Bożego autorytetu. Wtedy też znikłyby obronne mury i baszty całej chrześcijańskiej nauki, a my bylibyśmy zmuszeni, aby po omacku szukać drogi dla siebie pośród takiego mnóstwa ludzkich teorii, fałszywych nauk i poglądów, których nie oświeca nawet najmniejszy promyk Bożego natchnienia.

Dla wielu ludzi może wydać się to, co piszemy zbyt wzniosłym. Czyż można byłoby zgadzać się jednocześnie na odrzucenie lub poddawanie w wątpliwość natchnienia Ksiąg Mojżesza i nadal wierzyć w to, że inne części Biblii są natchnione i wiarygodne? Czy człowiek myślący w ten sposób nie stanie się wkrótce ofiarą swojego własnego wyobrażenia? Chcielibyśmy, aby każdy z naszych czytelników przeczytał wypowiedź samego Pana Jezusa i zadał sobie pytanie o sens i znaczenie tych słów. Zwracając się do Żydów nasz Pan Jezus, Który mówiąc szczerze na pewno nie zgodziłby się z obecnymi chrześcijańskimi teologami, odrzucającymi Księgi Mojżesza jako natchnione, mówił:

„Nie mniemajcie jednak, że to Ja was będę oskarżał przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli?”Jan5,45.46.

Pomyśl o tych słowach przyjacielu. Człowiek nie wierzący słowom, które napisał Mojżesz, nie będzie wierzył innym słowom, w tym także i Słowom Pana Jezusa. Taki człowiek nie posiada wiary Bożej i nie wierzy w Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Widzimy tutaj jak bardzo niebezpiecznym jest odrzucenie jakiejkolwiek Księgi Biblii, w tym także Pięcioksięgu. Strasznym jest nawet przysłuchiwanie się słowom, które odrzucają autorytet Boży w Bożych Księgach Starego Testamentu. Bardzo dobrą rzeczą jest mówienie o chrześcijańskiej miłości i wolności. Jednak zanim zaczniemy o tym mówić musimy rozstrzygnąć zagadnienie: czy potwierdzamy swoją chrześcijańską miłość i wolność ducha, jeżeli powtarzamy słowa „autorytetów” ludzkich, którzy podrywają autorytet samym podstawowym zasadom chrześcijańskiej nauki. Już sam fakt, że tacy ludzie mogą znajdować się w zborach chrześcijańskich, a nawet zajmować się nauczaniem jest czymś zupełnie haniebnym. Nie dziwią mnie wcale napady na Biblię takich ludzi jak Wolter i Pen, gdyż od nich czegoś lepszego nie spodziewamy się. Kiedy jednak ludzie uważają siebie za sługi Kościoła i za zachowujących oraz chroniących pierwsze zasady wiary apostołów i o tym nauczają innych, poddając jednocześnie w wątpliwość Pięcioksiąg Mojżesza jako natchnionej Bożej Księgi tak samo jak inne Księgi Biblii, to jesteśmy zmuszeni zadać pytanie: do jakiego stanu duchowego doszliśmy? Gdzie obecnie znajduje się Kościół Boży?

Weźmy dla przykładu wydarzenie, które miało miejsce w drodze z Jerozolimy do Emaus, po zmartwychwstaniu naszego Pana Jezusa. Sam Pan Jezus zwraca się do dwóch idących tą drogą uczni, pogrążonych w smutku i rozmawiających ze sobą:

„O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał cierpieć tego, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków wykładał im co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.”Łuk.24,25-27. Następnie Pan Jezus zwraca się do Swoich uczni i mówi: „Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżeszowym, u Proroków i w Psalmach.”Łuk.24,44.

Jak widzimy nasz Pan Jezus uważał, że Prawo Mojżeszowe jest częścią natchnionej Bożej Księgi, a także, że Prawo ma ścisły związek z innymi Księgami. Tak, że tutaj niemożliwym jest, by jedne Księgi uważać za natchnione, a inne nie. Jeżeli ludzie nie będą wierzyć słowom Mojżesza, to tym bardziej nie będą wierzyli prorokom i psalmom. Jak wiemy Pisma te potwierdzają się nawzajem. To jeszcze nie wszystko. Twierdzenie, że Pięcioksiąg Mojżesza nie jest natchnioną częścią Bożego Słowa oznacza, że tym samym uznajemy, że nasz Błogosławiony Zbawiciel potwierdził swoim autorytetem cały rząd fałszywych dokumentów, nazywając je Pismem Mojżeszowym, chociaż Mojżesz nigdy ich nie napisał.               

 Wniknijmy jeszcze w słowa opowieści o bogaczu i Łazarzu:

„Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij synu, ze za życia otrzymałeś dobra…..Lecz Abraham odrzekł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie ojcze Abrahamie, odrzekł tamten, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeżeli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.”Łuk.16,24-31.

Do tego dodamy jeszcze, że Pan Jezus w czasie kuszenia na pustyni przez szatana, na wszelkie pokusy odpowiadał wyłącznie słowami wziętymi z Ksiąg Mojżesza. Dlatego też mamy przed sobą wystarczającą liczbę dowodów, które nie tylko potwierdzają ważność słów Mojżesza jako natchnionych przez Boga, a także świadczących o tym, ze każdy człowiek poddający w wątpliwość słowa Mojżesza zawarte w Pięcioksięgu, nie będzie miał prawidłowego stosunku do pozostałych części Bożego Słowa. Człowiek taki może nazywać siebie uczonym, nauczycielem innych, pomimo to w rzeczywistości przeczy Bożemu objawieniu, nie posiadając zupełnie wiary w Boże Słowo. Bardzo trudno zrozumieć jest jak to jest możliwe, by człowiek, w którego sercu płonie chociażby jedna iskra Bożego życia mógł wpaść w taki grzech, związany z odrzuceniem poszczególnych części Bożego Słowa, albo z tym, że nasz Pan Jezus mógłby uznawać coś, co jest tylko fałszywym dokumentem. Nasze wnioski, które tutaj zamieściliśmy mogą okazać się zbyt srogimi i bezwzględnymi dla niektórych chrześcijan. Jednak w obecnych czasach uważa się także za chrześcijan ludzi, którzy odrzucają same podstawowe zasady chrześcijaństwa. Rozprzestrzenia się pogląd, że różne nauki mają bardzo małe znaczenie, aby tylko człowiek był w miarę uczciwym, miłym dla otoczenia, współczującym innym. Wielcy teolodzy tego świata starają się wmówić nam, że świadectwo o zachowaniu się człowieka jest o wiele ważniejsze niż to, w co on wierzy. Wszystko to może wydawać się dobre i prawdziwe, kiedy jednak przyjrzymy się temu bardziej, to zobaczymy, że ta pozorna sprawiedliwość zmierza do tego, by odrzucić Słowo Boże, by wyrzec się Ducha Świętego i Chrystusa, czyli odrzucić wszystko co nakazuje nam Biblia. Każdy prawdziwie miłujący Boga powinien z całego serca i z całej siły trzymać się tego co mówi Biblia. Niech wskazówki te znajdą miejsce w naszym sercu i w sercach naszych czytelników, by mogły zachować nas przed tym śmiertelnym jadem. Tylko modlitwa o pomoc Bożą i nieugięte trzymanie się Słowa Bożego ochroni nas przed sieciami diabła. Wszyscy karmiący się mlekiem Słowa Bożego wzrastają, nabierają nowych sił, ciesząc się obecnością Bożą i Bożym objawieniem.

Zbliżamy się do zakończenia przeglądu tego rozdziału, jednak zanim uczynimy to, naszą uwagę jeszcze zwrócimy na opis trzech miast ucieczki, które Mojżesz wyznaczył za Jordanem na wschodzie. Na pewno każdy kto czytał ten rozdział tylko pobieżnie zdziwi się dlaczego to Mojżesz przy omawianiu tak ważnego zagadnienia tak bardzo szybko zmienia temat i od razu przechodzi do opisu trzech miast ucieczki. Jednak pokazuje to nam dziwną stronę zależności i zgodności poszczególnych fragmentów Słowa Bożego z całością. Wszędzie tu oglądamy wprost Bożą delikatność i doskonałość Bożego przekazu, jeśli nawet nie od razu dostrzegamy delikatność, pełną godności i sławy troskę naszego Boga, który bez względu na naszą ślepotę wychodzi naprzeciwko potrzebom człowieka.

„Wtedy wyznaczył Mojżesz trzy miasta ucieczki za Jordanem na wschodzie, by tam mógł uciec zabójca, który mimo woli zabił bliźniego, nie mając go przedtem w nienawiści. Chroniąc się do jednego z tych miast będzie mógł ocalić życie. Beser na pustyni, na płaskowyżu, dla Rubenitów. Ramot w Gileadzie dla Gadytów i Golan w Baszanie dla Manassytów.”5Moj.4,41-43.

Przed nami otwiera się dziwne działanie łaski Bożej, które jak zwykle wznosi się ponad naszymi niemocami i niedostatkami. Dwa i pół pokolenia wybrało sobie dziedzictwo po tej stronie Jordanu, a więc tym samym pozostawali poza Bożym dziedzictwem, od którego oddzielała ich rzeka Jordan (rzeka śmierci). Nie patrząc na to, Bóg wszelkiej dobroci nie chciał pozostawić biednego zabójcy nieumyślnego samemu sobie w swoim nieszczęściu. Jeżeli człowiek nie może osiągnąć wysokości myśli Bożych, to Bóg może zniżyć się do głębi potrzeb człowieka i On czyni tak z wielką miłością i dobrocią. I oto te dwa i pół pokolenia otrzymują z tej strony Jordanu trzy miasta ucieczki.  W tym okazuje się szczególne działanie Bożej łaski. Bóg działa w zupełnie inny sposób niż czyni to człowiek. Jak bardzo mało wspólnego ma to wszystko z działaniem sądu, albo ze sprawiedliwością prawa, które byłoby zwrócone przeciwko dwom i połowie pokolenia i powiedziałoby: Jeżeli wybraliście swoje dziedzictwo poza dziedzictwem Bożym i zadowoliliście się czymś, co jest mniejsze niż ziemia obiecana, to nie powinniście liczyć na jakiekolwiek przywileje i błogosławieństwa związane z przebywaniem w Bożym dziedzictwie. Warunki i przywileje, które istnieją w ziemi kananejskiej mają wyłącznie znaczenie do tej ziemi. Dlatego nasz nieumyślny zabójca będzie musiał przeprawić się przez Jordan i dopiero tam poszukać sobie miejsca ucieczki. Tak mogłoby powiedzieć „Prawo”.

Wypowiedź łaski jest zupełnie inna. Myśli Boże nie są naszymi myślami i drogi Boże to nie drogi ludzkie. Z naszego punktu widzenia wydzielenie już jednego miasta ucieczki byłoby wystarczającym dowodem Bożej łaski. Jednak Bóg nasz daje ze swoich skarbnic niebiańskich daleko więcej niż to czego my spodziewamy się i o czym myślimy. Dlatego też na niewielkim obszarze ziemi, po wschodniej części Jordanu, łaska Boga spłynęła tak samo obficie jak i w całym Kanaanie. Lecz czy świadczy to o tym, że te dwa i pół pokolenia synów Izraela postąpiły prawidłowo? Nie! Jednak to mówi nam, że Bóg jest pełen miłosierdzia i dobroci i że On jest zawsze wiernym Samemu Sobie w Swojej działalności i to obojętnie jakie nie byłyby nasze niemoce i słabości i choćbyśmy zabłądzili zbyt daleko. Czyż mógłby On pozostawić biednego nieumyślnego zabójcę z pokolenia Gada(?) tylko dlatego, że Gad pozostał po drugiej stronie Jordanu? Nie! To byłoby niegodne Tego, Który mówi: Bliska jest moja sprawiedliwość.(Iz.51,5). Bóg zatroszczył się o to, by miasta ucieczki nie były zbyt oddalone od przypadkowego mężobójcy. On chciał przygotować obfitość drogocennej łaski dla każdego, kto tego potrzebował. Taki jest charakter działania Bożego. Niechaj będzie Jemu za to wieczna chwała.

„Takie prawo dał Mojżesz synom Izraela. Takie świadectwa,  nakazy, postanowienia ogłosił Mojżesz synom Izraela po wyjściu z Egiptu, za Jordanem, w dolinie naprzeciw Bet-Peor, w kraju Sychona, króla Amorytów, który mieszkał w Cheszbonie. Pokonał go Mojżesz i synowie Izraela po wyjściu z Egiptu i zawładnęli jego krajem, jak krajem Oga, króla Baszanu: dwu królów amoryckich za Jordanem na wschodzie od Aroeru na brzegu potoku Arnon, aż do góry Siron, to jest Hermonu, i całą Arabę za Jordanem na wschodzie, aż do Morza Araby u stóp Pisga. 5Moj.4,44-49.    

Tymi słowami kończy się ta szczególna część wypowiedzi Mojżesza. Duch Boży w swojej wielkiej życzliwości sam dokładnie wytycza granice posiadłości i wskazuje wszystko szczegółowo, to co miało ścisły związek z historią narodu Izraela. Tym samym żywo uczestniczy we wszystkim co ich dotyczy, w ich walce, w zwycięstwach, w dziedzictwie, które objęli na własność i w określaniu granic tego dziedzictwa. W tym wszystkim uwidacznia się bezgraniczna łaska i wprost wzruszająca wielkoduszność, napełniająca serca radością, miłością i chwałą. Człowiek na skutek swego zuchwalstwa i pychy uważałby to za poniżające jego godność wyliczanie i wnikanie w wydarzenia, które w jego oczach mają zbyt małą wartość. Zupełnie inaczej postępuje Bóg. On policzył nasze włosy, zbiera do naczynia łzy nasze. Przed Nim widoczne są nasze kłopoty, potrzeby, bóle, cierpienia. Nie ma dla Niego rzeczy zbyt małych, aby nie mogła objąć ich Jego miłość i dobroć, podobnie też nie ma czegoś zbyt wielkiego dla Jego wszechmocy. Jego miłość skupiona jest na Jego dzieciach, dlatego wszystko co dotyczy ich, co ma jakikolwiek związek z nimi jest przez Niego zauważalne. Z faktu tego powinniśmy czerpać siłę dla siebie. Taki stan dziecka Bożego jest naprawdę wspaniały. Niech Bóg nam dopomoże abyśmy coraz bardziej i bardziej ufali Jemu i oczekiwali na Jego Ojcowską interwencję. On Sam mówi do nas, abyśmy na Niego złożyli swe troski i kłopoty, gdyż On troszczy się o nas. Bóg chce, by nasze serca były wolne od trosk, tak jak nasze sumienia od poczucia winy.

„O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i w błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.”Filip.4,6.7.

Niestety musimy obawiać się tego, że większość z nas nie uświadamia sobie całej głębi znaczenia tych słów. Często słyszymy te słowa, czytamy je, ale nie przyswajamy ich dla siebie, tak jakby one nie dotyczyły nas. Nie zachowujemy ich w swoim sercu, aby móc w każdej chwili wprowadzić w czyn. Dlatego też otrzymujemy bardzo mało z tego, co chce nam zapewnić nasz Ojciec. Zapominając, że nasz Ojciec troszczy się o nas i zna nasze potrzeby i kłopoty, sami próbujemy nieść ciężar, który jest ponad nasze siły. Nie powinniśmy myśleć, że nasze problemy nie zasługują na to, aby mogły zostać zauważone przez Wszechmogącego, Który zamieszkuje w świetle niedostępnym dla nas, a Którego tron jest wysoko ponad ziemią. Takie myśli są błędne, to one pozbawiają nas większości Jego błogosławieństw. Pamiętajmy, że dla naszego Boga nie ma czegoś zbyt wielkiego, lub zbyt małego, Boga utrzymującego cały wszechświat mocą Swojego Słowa i widzącego upadek maleńkiego wróbelka. Dla Niego tak samo lekko było uczynić wszechświat, jak i przygotować pokarm biednej wdowie. Niech więc siła Jego potęgi, wszechmocy, władzy, podobnie też jak przejaw Jego dobroci napełnia chwałą i uwielbieniem Boga nasze serca.

Drogi nasz przyjacielu poszukaj dla siebie tego skarbu. Staraj się, aby w twoim codziennym życiu być w bliskości Boga i opierać się tylko na Nim. Korzystaj w wielkiej mierze z Jego łaski. Biegnij do Niego po porady. Przychodź i wierz Jemu, powierzając Jemu wszystkie swoje potrzeby. „A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.”Fil.4,19. Bóg jest naprawdę dziwnym i wspaniałym źródłem wszystkiego według Swego bogactwa w Chrystusie Jezusie – cudowny pośrednik! O jak wielki przywilej mamy w możliwościach pozostawienia naszych wszystkich potrzeb Jemu. Zestawmy nasze potrzeby z Jego bogactwami, wtedy nasze potrzeby znikają wobec ogromu Jego bogactw. Niewyczerpalne bogactwa łaski Bożej otwarte są sprzed nami. Bóg pragnie dzielić się nimi z nami, tego pragnie Jego serce. A więc idź w prostocie wiary i korzystaj z tego wszystkiego, co jest przygotowane dla ciebie, a wtedy nie będziesz musiał zwracać się do ziemskich źródeł.  

 

 

ROZDZIAŁ 5

 

Temat:    Druga mowa Mojżesza

Dziesięć przykazań

 

Myśl:  Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie. (Izajasza 55.3)

 

Mojżesz zwołał całego Izraela i rzekł do niego: Słuchaj Izraelu praw i przykazań, które ja dziś mówię do twych uszu. Ucz się i dbaj o to, aby je wypełniać.

Odnotujmy w pamięci cztery słowa, które są tak bardzo charakterystyczne dla Księgi Powtórzonego Prawa, a także i dla narodu Bożego o każdym czasie i w każdym miejscu:

-         SŁUCHAJCIE

-         UCZCIE SIĘ

-         DBAJCIE O TO ABY JE WYPEŁNIAĆ

-         WYPEŁNIAJCIE JE

Słowa te zawierają w sobie bardzo głęboką treść dla każdego oddanego Bogu człowieka, który chce prawdziwie iść w świętości wąską ścieżką życia, które ma tak wielkie znaczenie przed obliczem Bożym. Musimy pamiętać, że właśnie taka ścieżka jest najbardziej korzystną dla nas. Pierwsze z tych słów stawia naszą duszę w położeniu niezwykle błogosławionym, ono zmusza duszę do słuchania.

Przeto wiara rodzi się z tego co się słyszy, tym zaś co się słyszy jest słowo Chrystusa (Rzym.10.17}. Chciałbym słuchać tego co mówi Bóg Jahwe (Psalm 85.9). Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do mnie, posłuchajcie mnie a dusza wasza żyć będzie (Izajasza 55.3). Uważnie i czułe ucho jest podstawą wszelkiego chrześcijańskiego życia. Ono daje duszy należne dla  niej położenie i w tym właśnie jest zawarta tajemnica wszelkiego pokoju i związanego z nim błogosławieństwa. Uważamy, że nie jest koniecznością, abyśmy za każdym razem mieli przypominać naszym czytelnikom, iż mówiąc o słuchaniu mamy na myśli wyłącznie słuchanie Słowa Bożego. Izraelita powinien słuchać ustaw i praw Jahwe i tylko Jego słuchać. On nie powinien wsłuchiwać się w to co mówią ludzie, ani w to w co oni wierzyli lub wierzą, czy też głoszą. Powinien wsłuchiwać się w to co mówi Bóg, Który ich wybawił spod jarzma niewoli egipskiej, z mroku niewoli i śmierci. Bardzo rozsądnie postąpimy jeśli będziemy zawsze o tym pamiętać. Każda dusza zważająca na te ostrzeżenia, może ustrzec się wielu pokuszeń i kłopotów.

W naszych czasach bardzo wiele mówi się o posłuszeństwie i o obowiązkach wobec wyższego autorytetu. Wiele szczerych dusz przyjmuje to do swojego serca. Kiedy ktoś nam mówi, że mamy być posłuszni, to musimy zapytać się tego kto nam mówi: kogo mamy słuchać i komu być posłuszni. Jeżeli mamy być poddanymi, to powinniśmy wiedzieć komu mamy być poddani. Jeżeli musimy podporządkować się jakiejś władzy, to musimy znać jej pochodzenie i na jakiej opiera się podstawie. Jest to szczególnie ważne zagadnienie dla każdego członka społeczności Bożej. Istnieje wielu bardzo szczególnych ludzi, którzy nie chcą sami o sobie podejmować jakiejkolwiek decyzji, a mimo to bardzo cenią sobie społeczne więzy. Dlatego też wszelkie decyzje o samych sobie i o swoich obowiązkach oddali w ręce innych ludzi, wybranych w tym właśnie celu. Ludzie ci bardzo poważnie podchodzą do wyznaczonego im przez swoich przełożonych zadania i uczciwie je wykonują. Tym samym odpowiedzialność jest z nich jakby zdjęta, gdyż wykonali to co zostało im zlecone. W ten sposób wielu ludzi wykazuje pokorę, ale także i  niedowierza sobie, uznając wyższy autorytet nad sobą. Musimy tutaj wyraźnie powiedzieć sobie: każdy z nas w obecności Bożej powinien skontrolować to wszystko, aby dowiedzieć się czym jest ten autorytet, który my uznajemy nad sobą, gdyż w przeciwnym razie znajdziemy się w bardzo złym położeniu. Dzięki Bogu, że zostaliśmy powołani do posłuszeństwa Jemu. Powinniśmy się słuchać  i podporządkowywać się autorytetowi wyższemu, gdyż w ten sposób oddalimy się od niewiary i od tego, czego żąda się od nas. Ścieżka pokory prawdziwego chrześcijanina jest bardzo daleka od wszelkiej samowoli z jednej strony  i od niewiary z drugiej

Słowa, które wypowiedział apostoł Paweł przed Sanhedrynem świadczą o tym pierwszym a także i o tym drugim; Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi (Dz. Apost. 5,29). My możemy sprzeciwić się niewierze we wszystkich jej fazach i formach  słowami: Trzeba bardziej słuchać. Możemy także zwyciężyć każdą samowolę niezależnie od tego jaką przybrałaby postać, i to w wyższym stopniu słowami: trzeba bardziej słuchać Boga. Oto wyrażona w krótkich słowach powinność każdego wierzącego – powinien on być podporządkowany Bogu. Człowiek niewierzący szczyci się z tak zwanej moralnej wolności  i liczy na to, że ludzki rozum może w pełni skierować człowieka ku dobru.. Nie wie on, że stawiając siebie ponad innymi i służąc swojej własnej woli, przebywa w królestwie szatana, księcia tego świata. Człowiek został tak stworzony, aby mógł być podporządkowany władzy. Chrześcijanin jest tak stworzony aby być oddzielonym i poświęconym dla służby Chrystusa. Został on powołany, aby podporządkować się Bogu i być Jemu posłusznym, tak jak był podporządkowany i posłuszny Swojemu Ojcu nasz błogosławiony Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Jest to bardzo ważne zagadnienie dla każdego kto prawdziwie chce osiągnąć istotę chrześcijańskiego posłuszeństwa. Jeżeli to zagadnienie zostanie w pełni wyjaśnione, stanie się dla nas jasne i zostanie przez nas przyjęte, to na pewno nie będzie w naszym sercu samowoli i niewiary, nie będzie fałszywego posłuszeństwa i zabobonu. Nigdy nie będziemy postępować prawidłowo, jeśli będziemy wykonywać to, co na dyktuje nam  nasza własna wola. Dlatego też powinniśmy się strzec wypełniania woli ludzi, którzy starają się nam ją narzucić. Bożą wolę musimy wykonywać zawsze. To właśnie w tym celu przyszedł na ziemię nasz Pan Jezus, On zawsze wykonywał wolę Ojca. Wtedy powiedziałem: Oto przychodzę, w zwoju księgi o mnie napisano: jest moją radością mój Boże czynić Twoją wolę, a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu (Psalm 49,8-9; Hebr. 10.7). To właśnie dla takiego posłuszeństwa zostaliśmy uświęceni i oddzieleni, o czym świadczy apostoł Piotr na początku swojego pierwszego listu, gdzie nazywa wierzącymi ludzi, ...którzy wybrani zostali według tego co przewidział Bóg Ojciec, aby w Duchu zostali uświęceni, skłonili się do posłuszeństwa i pokropieni zostali Krwią Chrystusa Jezusa...(1List 1,2). To jest wielki nasz przywilej a także wielka odpowiedzialność. Nie możemy choćby na chwilę zapomnieć, że Bóg nas wybrał, a Duch Święty nas oświecił nie tylko po to, abyśmy zostali pokropieni Krwią Chrystusa, lecz także ku posłuszeństwu Jemu. Taki właśnie jest sens i znaczenie słów, które były tutaj odnotowane. Słowa te jak widzimy są cenne dla każdego człowieka dążącego do światłości. Słowa te uwalniają także od naszej własnej woli, od służby prawu i od różnych zabobonnych pomysłów. Być może, że nasi przychylnie nastawieni czytelnicy zechcą zwrócić naszą uwagę na to co mówi nam List do Hebrajczyków 13,17: Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech czynią to z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne. Ten bez wątpienia bardzo ważny cytat chcemy jeszcze dopełnić słowami z 1 Listu do Tesaloniczan 5,12-13: Prosimy was bracia, abyście uznawali tych, którzy wśród was pracują, którzy przewodzą wam i w Panu was napominają. Ze względu na ich pracę otoczcie ich szczególną miłością, miedzy sobą zachowując pokój, i jeszcze z 1 Listu do Koryntian 16. 15-16: Napominam was bracia, znacie dom Stefanasa jako ten,  który stanowi pierwociny Achai, i który się poświęcił na służbę świętym, żebyście takim zawsze byli posłuszni, podobnie jak każdemu kto  współpracuje i trudzi się z wami. Do tych wszystkich napomnień dodamy jeszcze słowa z 1Listu Piotra 5,1-4: Starszych więc, którzy są wśród was proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; nie jako ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywy przykład dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.  Tutaj nasuwa się pytanie: czyż te słowa nie mówią o podporządkowaniu się ludziom? Jeżeli tak, to dlaczego sprzeciwiamy się wszelkim ludzkim autorytetom? Odpowiedź na te pytania i na podobne jest bardzo prosta. Jeżeli Chrystus obdarowuje kogoś darem duchowym – darem nauczania, pokrzepiania lub nadzoru, to chrześcijanie są zobowiązani poważać i cenić te dary Boże. Jeśli nie czynimy tego, to tracimy nasze przywileje. Nie można zapomnieć, że w takim przypadku dar musi być widoczny, oświecony prawidłowością – musi być rzeczywiście darem Bożym.

Każda prawdziwa, pochodząca od Boga służba, oparta jest na udzielonym przez Chrystusa darze. Chrystus jako Głowa Kościoła udziela bezpośrednio dary, jakie Sam uważa za potrzebne do wykonania powierzonego dzieła. Dlatego możemy stwierdzić: jeżeli nie ma w danej chwili darów pochodzących z góry, to nie istnieje także i służba. We wszystkich tych fragmentach, które wymieniliśmy jest pokazana obecność darów Bożych, a także ich prawdziwe zastosowanie w dziełach Bożych. Znajdujemy w nich świadectwo o miłości do owiec stada Chrystusa. W nich także daje się odczuć działanie łaski i siły Bożej. W liście do Hebrajczyków w 13 rozdziale, 17 wierszu jest powiedziane: Bądźcie posłuszni waszym przełożonym. Potrzebujemy przywódcy, który wskazywałby nam drogę. Bezmyślne jest mówienie o sobie, że jest się dobrym przywódcą, jeśli nie zna się drogi, albo nie idzie się na czele stada. Kto chciałby iść za takim człowiekiem? Na jakiej więc podstawie apostoł napominał Tesaloniczan, aby uznawali i otaczali szczególną miłością tych, którzy wśród nich pracowali? Na podstawie ich powołania, służby, czy ich położenia? Nie, on kieruje się w tym przypadku pozytywnym i znanym wszystkim faktem, że oni byli ich przedstawicielami w Panu i napominali ich. Na jakiej podstawie nawołuje, aby otoczyli ich miłością? Czy na podstawie ich powołania i stanowiska, jakie oni zajmowali? Nie, nawołuje do miłowania za ich pracę. Dlaczego także apostoł napomina zbór, aby okazali zrozumienie i byli posłuszni domowi Stefanasa? Czy dlatego, że posiadali sławne nazwisko, wysokie położenie, godność? Nie. Dlatego, że poświęcili siebie na służbę świętym i pracowali dla Pana, otrzymali dar boży i łaskę Chrystusa. Oni miłowali naród Boży, nie szukali dla siebie uznania ani chwały. Całkowicie oddali się Chrystusowi, który przebywał w swoich odkupionych. Oto prawdziwa podstawa służby dla Boga. To nie ludzki autorytet, ale Boży dar, duchowa siła darowana przez Chrystusa jego sługom, którzy posługując się tą siłą przebywają w zupełnej zależności od Chrystusa i wielbią Go za tą siłę. Dlatego też będziemy prawidłowo postępowali, przyznając autorytet i ceniąc pracę sługi Bożego wykształconego przez Boga, wiernego i niezmordowanego pasterza troszczącego się  o dusze, płaczącego nad nimi i ochraniającego je, podobnie jak czyni to dobra piastunka. Pasterza, który może im powiedzieć: Teraz bowiem ożyliśmy, gdy wy stoicie przy Panu. (1Tes.3,8).

W jaki sposób poznamy dobrego dentystę? Czy przez czytanie jego nazwiska i wykształcenia na drzwiach jego gabinetu? Nie. Możemy go ocenić po jakości wykonanej przez niego pracy. Człowiek może tysiąc razy nazywać siebie dobrym fachowcem od wykonania usług dentystycznych, jeżeli jednak w praktyce takim  nie jest, to kto do niego pójdzie aby leczyć zęby? Taka zasada obowiązuje we wszystkich ziemskich sprawach. Podobnie jest w sprawach bożych i w służbie chrześcijańskiej. Każdy z nas może praktycznie przekonać się, czy ten kto podaje się za sługę bożego, stara się z całego serca być dobrym sługą Bożym. Czy z miłością i cierpliwością karmi dusze nasze chlebem życia i prowadzi nas prawdziwymi drogami Bożymi czy też nie. A może tylko pod przykryciem służby chrześcijańskiej prowadzi swoje interesy? Każda dusza przebywająca w bliskości Pana od razu zauważy różnicę pomiędzy prawdziwą siłą, a samochwałą i dążeniem do samozadowolenia z siebie. Nigdy nie zobaczymy prawdziwych sług Chrystusowych chwalących się swoim autorytetem i swoimi osiągnięciami. Oni pracują w cichości, a ich czyny mówią za nich.

Apostoł Paweł wielokrotnie przypominał o swojej pracy – służbie, o tym jak wielu dzięki jego służbie poznało żywego Boga. On mógł powiedzieć wierzącym w Koryncie o tych, którzy poddawali w wątpliwość jego apostolstwo: Usiłujecie bowiem doświadczyć Chrystusa, który przeze  mnie przemawia, a nie jest słaby wobec was, lecz ukazuje w was swoją moc(1Kor. 13.3). Dla apostoła wystarczające było powołać się na nich samych. Przecież to oni byli żywymi świadkami jak owocna była jego służba. Jeżeli służba, którą on wykonywał nie byłaby darowana mu przez Boga, skąd pochodziła siła, jaka doświadczyli na sobie Koryntianie? Służba ta była przydzielona przez Boga, dlatego też była ona radością i chlubą, a także siłą dla apostoła. Był on apostołem nie z wyboru ludzkiego. Został wybrany przez Pana Jezusa Chrystusa i Boga Ojca, który wzbudził Pana Jezusa z martwych (Gal. 1,1). On oddawał chwałę Temu, który był źródłem jego służby, dlatego łatwo mógł potwierdzić wieloma przykładami postęp w jego pracy każdemu kto w to wątpił.  Nie były to tylko słowa, ale zawarta w nich siła Boża. Tak powinno być zawsze. Jesteśmy powołani, aby być świadkami siły Bożej i potrzebna jest nam rzeczywistość. Wielu może powiedzieć  „my nie powinniśmy rozsądzać darów bożych”. Wręcz przeciwnie, to właśnie Słowo Boże zwraca się do nas: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Ale w jaki sposób mamy się ich wystrzegać, jeżeli nie mamy prawa ich sądzić? W jaki sposób możemy ich poznać? Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z cierni, albo figi z ostu?(Ew.Mat. 7.15-16). Czyżby dziecko Boże nie umiało poznać człowieka przychodzącego z siłą Ducha Świętego, człowieka który został wyposażony w dary przez Głowę Kościoła. Człowieka, który jest przepełniony miłością do swoich braci i jest bardzo zainteresowany postępem duchowym innych, człowieka pragnącego prowadzić święte życie nie szukającego własnych korzyści. Czyż nie można rozpoznać człowieka, który udaje sługę Bożego, a jego życie świadczy o czymś zupełnie innym? Tutaj nie można się pomylić. Zastanówmy się jaki jest sens słów wypowiedzianych przez apostoła Jana: Umiłowani nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie (4.1).

W jaki sposób możemy badać duchy i odróżnić prawdziwych proroków od  fałszywych, jeżeli zabroniono nam osądzać ich? Ten sam apostoł pisząc drugi list do Wybranej Pani i do jej dzieci ostrzega: Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go (10 wiersz). Czyżby adresatka tego listu nie mogła dostosować się do zalecanego ostrzeżenia? A może nie powinna? A gdyby chciała dostosować się do tego polecenia, lecz zabroniono by jej osądzać wierzących, to w jaki sposób mogłaby je wykonać? Dlaczego więc apostoł wzywałby Wybraną i jej dzieci, aby dokładnie kontrolowała co mówią ci, którzy chcą wejść do jej domu? Jeżeli człowiek przynosi ze sobą zdrową Chrystusową naukę o Panu Jezusie, Który przyszedł w ciele ludzkim, to jej obowiązkiem było przyjąć go. Gdyby natomiast przychodzący nie spełniał powyższych wymagań, to do jej obowiązków należało nie tylko nie przyjmować go, ale nawet nie pozdrawiać, kimkolwiek by nie był. Nawet gdyby w oczach wielu znalazł uznanie i miał nienaganną opinię, a nie przynosiłby tej nauki, obowiązkiem Wybranej było nie przyjmować takiego człowieka. Dla wielu ludzi mogło to okazać się czymś nieludzkim, bezlitosnym, pozbawionym miłości działaniem, ale ona musiała liczyć się tylko z jedyną prawdą i jedynym Autorytetem. Drzwi jej domu i serca miały być szeroko otwarte dla tych, którzy przynosili naukę Chrystusową, a zamknięte  dla wszystkich, którzy tej nauki nie przynosili. Czy ona mogła być uprzejmą i przynosić szkodę dziełu Bożemu? Gdyby chciała dbać o swój wizerunek i reputację kobiety z dobrym, otwartym wobec wszystkich sercem, to powinna otwierać drzwi swojego domu nawet przed fałszywymi prorokami. Taki stan duchowy byłby jednak czymś okropnym. Na koniec czytamy z Księgi Objawienia, że Kościół w Efezie otrzymuje pochwałę za to, że doświadczył i wypróbował tych, którzy podają się za apostołów ale nimi nie są (2.1-2). W jaki sposób mogliby tego dokonać, gdyby nie doświadczali i nie oceniali każdego, kto do nich przychodził, szczególnie tych, którzy nazywali siebie apostołami, a nimi nie byli. Wynika z tego, że niektórzy nieprawidłowo odczytują słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelii Mateusza 7.1 : Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Podobnie odczytują słowa apostoła Pawła z 1 Listu do Koryntian 4.5: Przeto nie sądźcie przedwcześnie...

Pismo Święte jak wiemy nie może przeczyć samo sobie. Jakie wobec tego miałyby znaczenie słowa ”nie sądźcie”, wypowiedziane przez Pana Jezusa i przez apostoła Pawła? One wcale nie zdejmują z chrześcijan obowiązku doświadczania darów, a także oceny życia wszystkich tych, którzy  zajmują miejsce nauczycieli i pasterzy w Kościele Bożym. Jeśli nas zapytają co w takim razie oznaczają słowa „nie sądźcie”, odpowiemy,  że te słowa zakazują nam osądzania ukrytych motywów lub pobudek działania naszych bliźnich. O to nie musimy się martwić. Nie mamy wglądu do głębin duszy i dzięki za to Bogu. Nie zostaliśmy do tego powołani, jest to sprawa należąca wyłącznie do Boga. Nie przeczymy jednak, że Bóg sam może objawić niektóre zamysły głębin duszy tym, którym zechce. Wszelkie stwierdzenia, że nie powinniśmy doświadczać ani osądzać nauki, darów czy też zachowania przychodzących do nas ludzi a uznających się za sługi w Kościele, są jawnym sprzeciwem wobec tego co mówi nam Pismo Święte. Jest to także zagłuszaniem Bożego oddziaływania na nasze instynkty za pośrednictwem Ducha Świętego. Mieszkający w nas Bóg, działając przez nas, będzie odróżniać prawdziwą naukę od fałszywej. Uznanie przez nas wszystkich prawdziwych sług Kościoła i przyznanie im autorytetu, jako wybranym przez Boga do służby pasterzy i nauczycieli, całkowicie zgadza się z wielka Bożą prawdą:Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

Zarówno rozdział, który został przed nami otwarty, jak też i cała Księga Powtórzonego Prawa pokazuje nam, jak bardzo Mojżesz starał się przekonać całą społeczność synów Izraela, żeby bezwarunkowo podporządkowali się ustawom i prawu Bożemu. Od początku, aż do końca Mojżesz głosił, żeby Izraelici byli podporządkowani nie jemu, lecz Temu, Który był zarówno jego jak i ich Bogiem. On bardzo dobrze wiedział, że w tym jednym było zawarte wszystko: ich szczęście, moralne bezpieczeństwo, ich godność i siła. On wiedział, że naród posłuszny swojemu Bogu, będzie zawsze narodem niezwyciężonym dla swoich wrogów. Żadna broń nie mogła być skuteczna przeciwko niemu, dopóki kierowało nim Słowo Boże. Mojżesz wiedział i wierzył, że posłuszeństwo jest obowiązkiem Izraela względem Boga. Bóg natomiast zobowiązał się zlać na nich obfitość swojego błogosławieństwa. Oni mieli tylko:

- słuchać

- uczyć się

- zachowywać

- wykonywać

To wszystko co zostało objawione przez Boga. Ich obowiązkiem było okazywać we wszystkim posłuszeństwo Bogu. Dlatego też będąc posłusznymi, mogli liczyć na Niego, wiedząc że On zawsze będzie ich twierdzą, siłą i ucieczką w każdej sytuacji. Izrael został zobowiązany, aby iść drogą zupełnego posłuszeństwa Bogu, drogą która znalazła uznanie o oczach Bożych i została oświecona promieniami Bożego miłosierdzia. Dlatego też wszyscy, którzy dostąpili tego zaszczytnego przywileju, aby iść drogą wytyczoną przez Boga, zawsze będą mieli przed sobą Pana i Wodza, a także rzecznika jako swojego przywódcę. Jeżeli jednak wykonujemy naszą własną wolę, jeżeli lekceważymy w naszym życiu Słowo Boże, wtedy Imię Pana przestanie być dla nas niepokonaną twierdzą i niewzruszoną skałą, a stanie się dla nas kamieniem obrazy i zmusi nas do osądzania naszych dróg, abyśmy ponownie mogli wejść na drogę prawdy, z której zboczyliśmy. Wołanie z głębin swojej duszy i otrzymanie przebaczenia to jedno. Zupełnie innym dziełem jest spoglądanie na Niego w każdym czasie i w każdej chwili naszego życia. Nie należy mieszać ze sobą tych dwóch tak bardzo różnych spraw. Nie należy nigdy mieszać wyznania grzechów i ich przebaczenia z prawdziwym, bezwarunkowym chodzeniem w tym świecie z Bogiem i ciągłym spoglądaniem tylko na Niego, w zaufaniu Jemu z całego serca i duszy. Oba te zagadnienia są bardzo cenne, chociaż bardzo różnią się od siebie.

Powróćmy do naszego rozdziału. Poczynając od drugiego wersetu, Mojżesz przypomina Izraelowi ich przymierze z Bogiem i z bezustanną ufnością do Niego. On mówi im: Bóg nasz Jahwe zawarł z nami przymierze ma Horebie. Nie zawarł tego przymierza z ojcami naszymi lecz z nami, którzy tu dzisiaj wszyscy żyjemy. Twarzą w twarz mówił z wami Jahwe na górze spośród ognia. W tym czasie ja stałem między Jahwe a wami, aby wam oznajmić słowa Jahwe, gdyście się bali ognia i nie weszli na górę. A On  mówił:....(2-5). Należy tutaj wyjaśnić sobie różnicę pomiędzy przymierzem zawartym na Horebie, a przymierzem, które Bóg zawarł z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Są to dwa różne przymierza. Pierwsze zostało oparte na czynach prawa. Naród przyrzekł, że będzie wszystko dokładnie wykonywał i podporządkuje się Bogu. Przymierze zawarte z ojcami było oparte na łasce i obietnicy Bożej. Bóg sam zobowiązał się wszystko wykonać. Ludzki język jest zbyt ubogim, aby można było dokładnie przekazać różnicę pomiędzy tymi dwoma przymierzami. Były one zawarte na różnych podstawach, różne były także następstwa z nich wynikające, inny był także ich charakter.

Przymierze zawarte na Horebie, oparte było na przypuszczeniu człowieka, że jest on w stanie sprostać obowiązkom, jakie wziął na siebie przed Bogiem. Przymierze zawarte z Abrahamem opierało się na możliwościach Boga, aby człowiek mógł wykonać wszystko co Bóg obiecał. Dlatego też przymierze zawarte z Abrahamem, nie mogło być nie wypełnione we wszystkich jego szczegółach. W komentarzu do Księgi Wyjścia staraliśmy się, aby wyjaśnić dlaczego i w jakim celu Bóg przekazał ludziom prawo, pokazując że żaden grzesznik nie jest w stanie przez wypełnianie go osiągnąć zbawienia, życia i sprawiedliwości. Chcielibyśmy zaproponować czytelnikom, aby przeczytali wszystko to, co na ten temat pisaliśmy w komentarzu do Księgi Wyjścia.

Ludziom, którzy kierują się wyłącznie świadectwem Pisma Świętego trudno jest zrozumieć jak to jest możliwe, aby chrześcijanie tak mało wiedzieli na tak ważny temat, który został przecież tak bardzo oświecony przez Ducha Świętego. Są szczere dusze, które myślą, że prawo powinno stale kierować naszym życiem. Wystarczy jednak uznać prawo za podstawę naszych stosunków z Bogiem, a cała sprawa będzie się przedstawiać w zupełnie innym świetle. Bardzo wiele miejsc Pisma Świętego wskazuje nam w oczywisty i nie podlegający żadnej dyskusji sposób, że my jako dzieci Boże, nie stoimy już na tym gruncie. Na gruncie tym stali kiedyś Żydzi, ale nie byli oni w stanie ostać się przed obliczem Boga, a to doprowadziło ich do śmierci i do osądzenia. Żydzi byli pod prawem Boga, pozostałe zaś narody poza nim. Nie ma nic bardziej zrozumiałego. W czasach Noego, poganie kierowali się tylko ustawami ludzkimi, zakon Boży był im nieznany.

W dziesiątym rozdziale Dziejów Apostolskich, Bóg otwiera drzwi Królestwa Bożego na narodów pogańskich. W 14 rozdziale i 27 wierszu widzimy, jak Bóg otwiera im drzwi wiary, a w 28 rozdziale i 28 wierszu, Bóg ogłasza poganom swoje zbawienie. Na próżno jednak szukalibyśmy w tej błogosławionej księdze słów mówiących, że Bóg postawił pogan pod zakonem. Takich stwierdzeń tam nie ma. Rozważmy  więc to bardzo ważne zagadnienie w świetle Pisma Świętego i porzućmy wszystkie nasze myśli dotyczące tej sprawy. Cała Biblia świadczy, że Żydzi są pod prawem, a pozostałe narody pod łaską, co do tego nie można się pomylić. Uwaga! Niektórzy mogą zadać nam pytanie: na jakiej podstawie będą sądzone narody ziemi, jeżeli one nie są pod prawem? Słowa listu do Rzymian 1.20 twierdzą bardzo jasno, że...  niewidzialne Jego przymioty, wiekuista jego potęga oraz Bóstwo, stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła tak, że nie mogą wymówić się od winy.W drugim rozdziale, 14-15 wierszu czytamy, że sąd będzie dokonywany na podstawie tego, co wskazuje sumienie. Bo gdy poganie, którzy prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to co prawo nakazuje, chociaż prawa nie znają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek... .  Jeśli chodzi o chrześcijańskie narody, będą one sądzone na podstawie wyznawanej wiary.

Otwierając 15 rozdział Dz. Apost. widzimy, jaki odpór został dany w Jerozolimie przez apostołów tym wszystkim, którzy usiłowali postawić nawróconych pogan pod prawem zakonu. To zagadnienie wyniknęło już w Antiochii. Ale Bóg tak zechciał, dzięki swojej wielkiej mądrości, że sprawa ta została przyniesiona do Jerozolimy, gdzie przyszli Paweł i Barnaba. Tam nastąpiło zdecydowane rozstrzygnięcie sprawy przez dwunastu apostołów i przez cały Kościół. Z opisu wydarzenia w tym rozdziale widzimy, że decyzja Pawła i Barnaby w sprawie pogan, mimo że opowiadali się po ich stronie, nie miała takiego znaczenia jak decyzja dwunastu apostołów zgromadzonych w celu rozstrzygnięcia tego zagadnienia w Jerozolimie. Bóg zadecydował, aby poskromić wroga i udowodnić ludziom będącym pod prawem w tamtych czasach, jak również we wszystkich wiekach następnych, że nawróconych pogan nie należy zobowiązywać do wykonywania prawa. Jest to bardzo ważne zagadnienie dla nas, dlatego chcemy podkreślić niektóre ze słów, z jakimi zwrócono się do słuchaczy tego zgromadzenia. Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Straszne słowa, smutny fakt. W uszach tych, którzy zwrócili się do Boga, po wzruszającym kazaniu apostoła Pawła, wygłoszonym w Synagodze w Antiochii, słowa te dźwięczały jak pogrzebowy dzwon. Niech to będzie wiadome wam bracia, że zwiastuję wam odpuszczenie grzechów przez Niego. Każdy kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich grzechów, z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w prawie Mojżeszowym...Kiedy wychodzili proszono ich, aby w następny sabat mówili do nich o tym samym (13.38.39.42). Takie było sławne świadectwo złożone poganom przez apostołów – Pawła i Barnabę, o bezwarunkowym, zupełnym, natychmiastowym i doskonałym zbawieniu, o przebaczeniu grzechów i usprawiedliwieniu przez wiarę w Pana naszego Jezusa Chrystusa. A oto niektórzy przybysze z Judei, zaczęli nauczać, że to wszystko nie wystarczy do zbawienia. W ich nauczaniu, bez obrzezania i przestrzegania prawa Mojżesza, zbawienie przez Jezusa Chrystusa było niewystarczające. Biedni poganie nie mieli żadnego pojęcia o Prawie Mojżeszowym, a oto teraz zostali zmuszani dodać jeszcze prawo Mojżesza do Chrystusa i Jego zbawienia. O, jak bardzo musiało cierpieć serce apostoła Pawła gdy widział,  że tak przewrotna nauka rozprzestrzenia się pomiędzy drogimi jego sercu wierzącymi, nawróconymi z pogaństwa. Nauka ta prowadziła do zniszczenia chrześcijaństwa. Jeżeli obrzezanie musiałoby dopełnić doskonałość Chrystusa i Jego dzieła odkupienia, a prawo Mojżesza miałoby wyprzedzać łaskę Bożą, to nastąpiłoby zrujnowanie całego dzieła odkupienia. Dzięki Bogu za Jego Łaskę, że podniósł swoich miłych wojowników, którzy energicznie sprzeciwili się tej zgubnej nauce. Kiedy doszło do niemałych sporów z zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono że Paweł i Barnaba i jeszcze kilku spośród nich, uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, apostołów i starszych. Opowiedzieli też jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszy oświadczyli: Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego (Dz. Apost.15.2-5).

Od kogo pochodziło to, czego wymagali ci ludzie? Na pewno nie od Boga, Który dzięki swojej wielkiej łasce otworzył poganom drzwi wiary, mimo że nie byli oni obrzezani ani nie przestrzegali Prawa Mojżesza. Jednakże niektórzy przybysze z Judei postanowili wymagać od pogan tego, czego Bóg od nich nie wymagał. Tak jest i obecnie. Ciągle znajdują się ludzie, którzy usiłują wprowadzić jakieś zamieszanie pomiędzy szczerymi wobec Boga wierzącymi, i w ten sposób szkodzić Kościołowi. Są to ludzie, którzy chcieli uchodzić za uczonych w prawie, nie rozumiejąc, ani tego co mówią, ani tego co stanowczo twierdzą(1Tymot. 1.7). Ci nauczyciele prawa sami nie zauważyli niebezpieczeństwa, jakie sprowadza na nich fałszywa nauka. Tacy nauczyciele nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo obrzydliwa jest ich nauka w oczach Boga Wszelkiej łaski i wielkiego  miłosierdzia.

Ten szczególny rozdział Dziejów Apostolskich, daje nam możliwość wejrzenia, w jaki sposób myśli o tym wszystkim Bóg. On daje niepodważalne świadectwo, że nie wymaga od człowieka, ani też od narodu, przestrzegania prawa.. Apostołowie i starsi zebrali się, aby rozpatrzyć tę sprawę. Po długiej wymianie zdań...niestety rozbieżności wkradły się już do kościoła ....przemówił do nich Piotr: wiecie bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Co usłyszeli? Prawo Mojżeszowe? Nie, usłyszeli Ewangelię i uwierzyli. Bóg, Który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca. Dlaczego więc teraz wystawiacie Boga na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi ani my nie mieliśmy siły dźwigać (6-10w).

Zwróćmy na to uwagę: prawo było jarzmem, którego ani ich ojcowie, ani oni sami nie mieli siły dźwigać. Dlatego też to samo jarzmo, którego oni sami nie mogli udźwignąć było niczym innym, jak tylko wystawianiem Boga na próbę.

Dalej mówi apostoł Piotr: Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak i oni(11w). Jak potężną siłę mają słowa wychodzące z ust apostoła Piotra, apostoła który sam był obrzezany. On nie mówi, że oni będą zbawieni tak samo jak my, ale: że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak jak oni. Żydzi zgadzają się, aby postawić swoją wysoką pozycję i otrzymać zbawienie na równi z biednymi, nieobrzezanymi poganami. Jak bardzo te słowa musiały wstrząsnąć zwolennikami prawa. Musieli oni zamilknąć, bo nie wiedzieli co odpowiedzieć. Umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła, o tym jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan (12 w.). Duch Święty chciał także zachować te słowa, wypowiedziane w ten pamiętny dzień, aż do naszych czasów i zachował je, dlatego jest nam znana mądra przyczyna tamtego milczenia. Jak widzimy, Duch Święty chciał dać w tej sprawie pierwsze miejsce apostołom Piotrowi i Jakubowi, gdyż posiadali oni większy wpływ na zwolenników prawa niż apostoł Paweł i Barnaba. A gdy oni umilkli, zabrał głos Jakub i rzekł: Posłuchajcie mnie bracia. Szymon opowiedział jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa proroków, bo napisano: potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego mury i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje – mówi Pan, Który to sprawia. To są jego odwieczne wyroki. Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan nawracających się do Boga (13-19w).  Jesteśmy jednak zdziwieni, że w tym wielkim zgromadzeniu nikt nie przemawiał z tak wielką siłą jak Piotr i Jakub. Jak wiemy Piotr był apostołem obrzezania, służba Jakuba dotyczyła w większości dwunastu pokoleń Izraela, w rezultacie czego jego położenie dawało jego słowom szczególne znaczenie w oczach wszystkich zwolenników zakonu. Ci dwaj przewodniczący apostołowie jednocześnie potwierdzali, że nowo nawróconym chrześcijanom nie należało nakładać nowego brzemienia, oddając ich pod zakon. Swoimi przekonywującymi dowodami udowodnili, że podporządkowanie chrześcijan zakonowi nie jest zgodne ze Słowem Bożym.

Zauważmy, że słowa apostoła Pawła i Barnaby nie zostały  zapisane dla nas, dlatego też kto ośmieli się odrzucić zdumiewającą mądrość Bożą, która okazała się w ich zamilknięciu? Nam zostało tylko przekazane, jak wielkie znaki i cuda dokonywał przez nich Bóg wśród pogan. Przecież to od nich należało oczekiwać zupełnego odrzucenia nauki o podporządkowaniu się prawu tych, którzy stawali się chrześcijanami. Gdyby tak uczynili, byłoby to jak najbardziej uzasadnione. Stanowisko, jakie zajęli apostołowie Piotr i Jakub powinno zadziwić wszystkich.

Jeżeli ktoś chciałby zapoznać się dokładnie z  myślami apostoła Pawła dotyczącymi Prawa, niech zwróci się do napisanego przez Pawła listu do Galacjan. Tam pod natchnieniem Ducha Świętego, Paweł zwraca się do nowo nawróconych chrześcijan z płomienną wypowiedzią. Należy się tylko dziwić, jak można czytać podobną wypowiedź zamieszczoną w tym liście i jednocześnie twierdzić, że chrześcijanie znajdują się pod zakonem i to w obojętnie jakiej postaci. Po krótkim wstępie, apostoł Paweł ze znanym nam zdecydowaniem,  porusza sprawę dotyczącą zakonu. Niezrozumienie tego zagadnienia przez Kościół w Galacji, napełniało to miłujące serce smutkiem. On naprawdę bardzo ich miłował i to miłujące serce wydało okrzyk trwogi: nadziwić się nie mogę– i prawdziwie było czemu się dziwić – że tak szybko chcecie od Tego, Który was łaską Chrystusa powołał – nie przez zakon Mojżesza przejść do innej Ewangelii.Innej jednak nie ma, są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my, lub anioł z nieba głosił wam ewangelię różną od tej, którą wam głosimy – niech będzie przeklęty. Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: gdyby wam kto głosił ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście -  niech będzie przeklęty (Gal. 1.6-9). Niech więc wszyscy ludzie, opowiadający się za zakonem, głęboko się zastanowią nad tymi słowami. One wydają się bardzo srogie, pamiętajmy jednak, że są to Słowa Ducha Świętego. To Duch Boży wypowiada swój straszny wyrok na każdego, kto stara się Prawem Mojżeszowym dopomóc Ewangelii Chrystusowej i stara się udowodnić konieczność przestrzegania prawa przez chrześcijan. Niektórzy myślą, że potrafią pogodzić te dwie sprawy, nie szukają prawa jako środka do swojego usprawiedliwienia, ale do kierowania prawidłami życia. Dlatego też zwracamy się do nich z pytaniem: na czym opierają swoją decyzję, do jakich celów służy im zakon? Albo jesteśmy pod prawem, albo zupełnie nie służymy prawu. Jeżeli jesteśmy pod prawem, to nie jest ważne jak my patrzymy na prawo, ale jak ono patrzy na nas. W tym zawarta jest cała różnica. Prawo nie rozróżnia wymyślonych przez teologów różnic.

Jeżeli znajdujemy się pod  prawem, to tym samym jesteśmy pod przekleństwem, dlatego że jest napisane: przeklęty każdy, kto nie wykonuje wszystkiego, co nakazuje wykonać Księga Prawa (Gal 3.10).  Nie ma z tego żadnej korzyści, gdy ja powiem: jestem nowonarodzonym z góry chrześcijaninem, prawo nie ma nic do tego, to nie jego sprawa. Prawo zwraca się do grzesznika, jako od istoty, która obciążona jest odpowiedzialnością. Wymaga ono całkowitego posłuszeństwa i przeklina każdego, kto nie wypełnia wszystkich przepisów, jakie są w nim zawarte. (por. Gal.3.10, 5-3; Jak.2,10-11; Powt. Prawa 6.25, 27,26; Łuk. 18.10-14).

Inni natomiast mówią, że my nie mamy siły, żeby wypełnić prawo, ale Chrystus wykonał je za nas. Jest to twierdzenie nie mające jakiegokolwiek sensu. Prawo nie wyznacza nikogo, kto mógłby je wypełnić za kogokolwiek. Słowo Boże mówi wyraźnie: Kto wypełnia przepisy, dzięki nim żyć będzie (Gal.3.12). Natomiast na wszystkich, którzy polegają na uczynkach prawa ciąży przekleństwo (3.10).  Przekleństwo nie ciąży tylko na tym, kto nie wypełnił prawa, lecz na każdym, kto polega na uczynkach Prawa. Dlatego wszyscy będący pod zakonem i służący zakonowi, czyli wszyscy, którzy biorą się za wykonywanie prawa, znajdują się pod przekleństwem.

Dzięki Bogu za to, że chrześcijanin nie znajduje się pod przekleństwem prawa. A dlaczego? Czyżby prawo utraciło swoją władzę nad chrześcijaninem? Nie, takie myśli są nie na miejscu. Jeżeli jakikolwiek człowiek – chrześcijanin czy poganin – stwierdza, że umacnia się w uczynkach prawa i nie znajduje się pod przekleństwem, oznacza że wypełnia on całkowicie wszystko, co mówi prawo, albo że Prawo zostało zmienione  i utraciło swoją moc. Biada każdemu, kto tak twierdzi.

Dlaczego jednak chrześcijanin nie znajduje się pod przekleństwem? Dlatego, że on nie jest pod prawem. A w jaki sposób on się uwolnił od prawa? Czy dlatego, że ktoś inny wypełnił za niego prawo? Nie, nie ma takiej możliwości, aby ktoś, kto całkowicie wypełnił prawo, mógł swoją zasługę użyczyć komuś innemu. Czym więc można wyjaśnić ten fakt? Oto odpowiedź pełna piękna i mocy: Tymczasem ja dla prawa umarłem przez prawo, aby żyć dla Boga (Gal. 2.19).

Uwaga! Prawo pozostaje zawsze na swoim miejscu, jednakże wierząca dusza została wyjęta spod jego władzy przez śmierć. Tak i wy bracia moi dzięki ciału Chrystusa umarliście dla prawa, by złączyć się z innym, z Tym, Który powstał z martwych, byśmy przynosili owoce Bogu – a tego nie możemy uczynić, opierając się na uczynkach zakonu. Jak długo bowiem wiedliśmy życie cielesne – a jak wiemy, prawo ma do czynienia z tym, kto żyje cieleśnie – grzeszne namiętności pobudzone przez prawo działały w naszych członkach, by przynosić owoc śmierci. Zauważmy tragiczną i okropną więź – pod prawem – życie według ciała – grzeszne namiętności – owoc śmierci. Jednak dzięki Bogu istnieje także i druga strona tego zagadnienia. Teraz zaś prawo straciło nad nami moc – w jaki sposób – gdy umarliśmy temu – czy dlatego, że ktoś wypełnił je za nas, lub za nas umarł? Nie, to my umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie ( grecki tekst, str. 294) tak, że możemy pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery (Rzym. 7.47). Jak cudownie zgadzają się te słowa z  Gal. 2 r. Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga.

Jeżeli jest to prawdziwe, że umarliśmy dla Prawa, tak jak mówi nam apostoł, to w jaki sposób prawo może kierować naszym życiem? Prawo przynosi tylko śmierć, osądzenie i przekleństwo tym, którym było ono dane przez aniołów w ręce pośrednika (Gal. 3.19). Cóż więc innego może nam dać prawo. Czy ono przyniosło chociaż trochę dobrych owoców do serca syna lub córki Adama?  Posłuchajmy, co na to odpowiada apostoł. Jak długo bowiem wiedliśmy życie cielesne – wtedy, gdy rządziła nami nasza upadła natura – grzeszne namiętności pobudzane przez Prawo działały w naszych członkach, by przynosić owoce śmierci. A w jakim położeniu znajdują się teraz chrześcijanie? Tymczasem ja dla prawa umarłem przez prawo, aby żyć dla Boga. Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus – więc jeżeli ja nie żyję, to czy żyje we mnie prawo? Czy ono mną kieruje? Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne moje życie jest życiem wiary w Syna Bożego, Który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie (Gal. 2.19). Oto prawdziwe chrześcijaństwo, inne nie istnieje. Czy to rozumiemy? Czy jego sens i znaczenie jest naszą rzeczywistością? Drogocenna śmierć Chrystusa uwolniła nas od dwóch przeciwstawnych stref: od służby literze zakonu z jednej strony i od służby ciału z drugiej. Zamiast tego wprowadza nas do świętej wolności łaski Bożej, do wolności służenia Bogu, aby przy pomocy Ducha uśmiercać popędy ciała (Rzym.8.13). Ukazała się bowiem łaska Boża, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie (Tyt.2.11-12). Pamiętajmy o tym i wniknijmy głębiej w treść słów: Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Mój stary człowiek umarł, został wespół ukrzyżowany i pogrzebany, natomiast mój nowy człowiek żyje w Chrystusie. Nie oszukujmy samych siebie, kiedy nasze stare „Ja” zostaje wprowadzone  na nowy grunt, bo nie ma nic bardziej strasznego i niebezpiecznego. Innymi słowy - sławne chrześcijańskie prawdy zostają przyjęte przez ciało, a ludzie, którzy nie oddali swojego serca Bogu, łaskę Boga naszego zamieniają w rozpustę, a nawet wypierają się Jedynego Władcy o Pana naszego Jezusa Chrystusa (Judy 4 wiersz). Musimy być świadomi, że służba prawu jest tysiące razy gorsza od rozpusty. Strzeżmy się tego strasznego zła, gdyż ono bardzo szybko przygotowuje miejsce dla strasznych potoków niewiary, jakie w  niedalekiej przyszłości pochłoną chrześcijański świat.

Twierdzenie, że zostaliśmy uwolnieni od Prawa, ale w inny sposób niż przez śmierć dla Prawa i przez życie Chrystusowe, nie ma nic wspólnego z nauką chrześcijańską. Takie twierdzenie prowadzi do służenia ciału, a od tego ze strachem powinna uciekać każda dusza posiadająca lęk przed Bogiem. Jeżeli umarliśmy dla Prawa, to tym samym umarliśmy też dla grzechu i nie powinniśmy wykonywać tego, co nam narzuca nasza własna, grzeszna wola. Powinniśmy czynić wolę Bożą, która naucza nas, jak mamy żyć w czystości i świętości. Pamiętajmy, jeśli umarliśmy dla Prawa, to umarliśmy także dla tego złego świata i zostaliśmy złączeni z Chrystusem Zmartwychwstałym, Który wstąpił do nieba i został uwielbiony.

Nie jesteśmy z tego świata, jak i Chrystus nie jest z tego świata. Ci, którzy poszukują dla siebie wygodnej pozycji w tym świecie  nie umarli dla Prawa i nie jest dla nich możliwie jednocześnie żyć w tym świecie i wypełniać Prawo. Śmierć Chrystusa uwolniła nas od prawa, od władzy grzechu, od złego świata i od strachu przed śmiercią. Wszystko to jest bardzo ściśle ze sobą powiązane i nie możemy dostąpić uwolnienia  bez uwolnienia się od tych wszystkich spraw. Jednym z najbardziej smutnych faktów naszych dni jest nauka stwierdzająca, że zostaliśmy uwolnieni od Prawa i możemy nadal żyć według ciała, prowadząc egoistyczny, świecki sposób życia. Chrześcijanin został powołany po to, aby prowadzić świadczące o działaniu łaski życie, którego nie można osiągnąć przez wypełnienie Prawa.

Jeżeli człowiek stara się swoimi własnymi siłami miłować swojego bliźniego, to w ten sposób szuka tylko własnej sprawiedliwości. Działanie łaski jest zupełnie odwrotne. Nasze własne „ja” zostało osądzone, ukrzyżowane, zabite, pogrzebane i całkowicie  usunięte. Stary człowiek umarł, nie ma go, a nowy żyje przed obliczem Boga w pełni siły i całej doskonałości Chrystusowej. Chrystus jest naszym życiem, naszą światłością, sprawiedliwością, naszym celem i przykładem. On jest dla nas wszystkim, przebywa w nas,  a my w Nim. Nasze codzienne życie powinno być tylko Chrystusem objawionym w nas przez moc Ducha Świętego. Nie powinniśmy więc miłować tylko naszych bliźnich, lecz także naszych wrogów. Jest to miłość nie szukająca dla siebie sprawiedliwości, ale płynąca ze sprawiedliwości otrzymanej od Boga. Miłujemy wrogów dlatego, że w nas w całej pełni przejawia się życie duchowe, a tym życiem jest Chrystus.

Chrześcijanin jest człowiekiem żyjącym Chrystusem. Nie jest Żydem pod zakonem i nie jest poganinem żyjącym bez zakonu, jest przepojonym łaską człowiekiem w Chrystusie, powołanym do posłuszeństwa, w jakim żył sam Pan Jezus. Nie chcemy rozwijać tego tematu w nieskończoność, cieszyłoby nas gdyby nasi czytelnicy bardzo  uważnie przeczytali 15 rozdział Dziejów Apostolskich, oraz List Apostoła Pawła do Galacjan. Każdy, kto uważnie przeczyta i przyjmie do serca treść tych słów, sam zrozumie powagę tego zagadnienia.

Chrześcijaństwo w żaden sposób nie poddaje się Prawu. Życie, sprawiedliwość i świętość chrześcijan oparte są nie na ich doskonałości, lecz na doskonałości Pana Jezusa Chrystusa. Stawiając chrześcijanina w zależności od Prawa, odrzuca się podstawowe zasady chrześcijaństwa i przeczy  temu, co mówi Pismo Święte. W trzecim rozdziale Listu do Galacjan widzimy, że stawienie człowieka w zależności od Prawa oznacza oddalenie się od Chrystusa, od Ducha Świętego i od wiary w Boże obietnice. Pociąga to za sobą straszne następstwa. Kiedy uważnie wejrzymy w stan duchowy współczesnych nam kościołów, zobaczymy jak dokładnie wypełniło się to, co zostało wypowiedziane. Niech sam Bóg otworzy oczy nam i wszystkim chrześcijanom, byśmy ujrzeli tę wielką rzeczywistość i stan duchowy chrześcijan. Niech nas pobudzi do uczenia się Pisma Świętego i podporządkowania się Pismu we wszystkim. To jest potrzebą naszych dni.

 Nie miłujemy w dostatecznym stopniu Biblii, ona nie kieruje nami, to jest przyczyna naszej niemocy. Nie jesteśmy świadomi bezwarunkowej konieczności doświadczania wszystkiego w świetle Słowa Bożego i odrzucania wszystkiego, co nie wytrzymuje tej kontroli i jej oceny. Zbyt wiele naszych czynów nie znajduje potwierdzenia w Słowie Bożym, a nawet jest przeciwnych Słowu. Do czego to prowadzi? Myśl o tym powoduje w nas strach. Wiemy, że nasz Pan Jezus już wkrótce przyjdzie zabrać swoich odkupionych do miejsca przygotowanego w Domu Ojca, gdzie już zawsze przebywać będą razem z Chrystusem. Co oczekuje tych, którzy pozostaną? Co będzie z ludźmi, którzy tylko ustami wychwalają Chrystusa?.....str299.... Nasze prawdziwe miejsce, drogi przyjacielu, to uniżyć się i z otwartym, pokornym sercem przyjść przed oblicze Boga, a wtedy Duch Święty da nam odpowiedź.

Na podstawie Pisma chcieliśmy wykazać, że chrześcijanin nie znajduje się pod Prawem, lecz pod łaską. Powróćmy teraz do dalszej lekcji na temat tego, co mówi do nas 5 rozdział Księgi Powtórzonego Prawa. Mamy tutaj 10 przykazań i widzimy, że są one zapisane inaczej niż w 20 rozdziale Księgi Wyjścia. Niektóre wymagają szczególnej uwagi od czytającego. W 20 rozdziale Księgi Wyjścia mamy spis samych przykazań, natomiast w 5 rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa, oprócz przykazań mamy także ich wyjaśnienie. Zakonodawca wskazuje tutaj na moralne motywy ustaw Bożych  i zwraca się do Izraela z napomnieniem, jakie byłoby nie na miejscu w 20 rozdziale. Tam spotykamy się  z przykazaniem, tutaj z przykazaniem i wyjaśnieniem. Nie mamy żadnych podstaw by myśleć, że 5 rozdział Księgi Powtórzonego Prawa jest tylko powtórzeniem 20 rozdziału Księgi Wyjścia. Dlatego upadają wszystkie twierdzenia przeciwników Biblii doszukujących się tutaj sprzeczności. Porównajmy dla przykładu 20 rozdział, wersety  8-11 z Księgi Wyjścia: Pamiętaj o dniu sabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twoje zajęcia. Dzień zaś siódmy jest sabatem ku czci twojego Boga Jahwe. Nie możesz przeto w tym dniu wykonywać żadnej pracy, ani ty sam, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram,. Bo w sześciu dniach  uczynił Jahwe niebo i ziemię, morza oraz wszystko co w nich  jest, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Jahwe dzień sabatu i uznał go za święty.

W 5 rozdziale Powtórzonego Prawa, wiersze 12-15, czytamy: Będziesz uważał na sabat, aby go święcić jak nakazał ci twój Bóg Jahwe. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest sabat twojego Boga Jahwe. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy, ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani służebnica, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach, aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak ty. Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Twój Bóg Jahwe, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, przeto nakazuje ci twój Bóg Jahwe strzec dnia sabatu. Od razu rzuca się w oczy różnica pomiędzy tymi dwoma tekstami. W Księdze Wyjścia przykazanie o przestrzeganiu dnia sabatu opiera się na akcie stworzenia świata. W Księdze Powtórzonego Prawa podstawą jest dzieło odkupienia. O stworzeniu świata nawet się tutaj nie wspomina. Różnica pochodzi od zupełnie innego charakteru każdej z tych ksiąg i to jest zrozumiałe dla każdego czytającego. Jeżeli chodzi o ustanowienie dnia sabatu, pamiętajmy, że oparte jest ono o autorytet Słowa Bożego.

Inne przykazania pokazują nam moralny obowiązek. Każdy wie, że z moralnego punktu widzenia hańbą jest zabijać i kraść. Nikt jednak nie domyśliłby się, że do jego obowiązków należy święcenie sabatu. Do tego potrzebne było przykazanie. Stąd wypływa ważność tego przykazania. Zarówno w 5 rozdziale Powt. Prawa jak  i w 20 rozdziale Ks. Wyjścia, przykazanie to zostało postawione na równi z moralnymi obowiązkami wszystkich ludzi na całym świecie, zgodnie z ich sumieniem. To jeszcze nie wszystko. W wielu innych tekstach Pisma Świętego, święceniu sabatu przypisuje się szczególne miejsce, tak  że staje się ono wiarygodnym świadectwem więzi pomiędzy Jahwe a Izraelem. Służy jako pieczęć przymierza Jahwe z Jego ludem i znakiem dla tych, którzy poświęcają siebie Jahwe. Każdy wiedział, że z moralnego punktu widzenia nie można zabijać, ani kraść, jednak tylko te dusze, które miłowały swojego Boga Jahwe, święciły sabat. W 16 rozdziale Księgi Wyjścia, gdzie Bóg darował mannę dla narodu, czytamy: W szóstym zaś dniu zebrali podwójną ilość pożywienia, dwa omery na każdego. I przybyli wszyscy przełożeni zgromadzenia i donieśli to Mojżeszowi, a on rzekł do nich: Oto co Jahwe chciał wam powiedzieć: Dniem świętym odpoczynku sabatem poświęconym dla Jahwe jest dzień jutrzejszy. Upieczcie co chcecie upiec i ugotujcie co chcecie ugotować. Wszystko zaś co wam zbywa odłożycie na dzień jutrzejszy (następny). I odłożyli na dzień następny według nakazu Mojżesza, i nie nastąpiło gnicie, ani tez nie tworzyły się robaki. Mojżesz powiedział: jedzcie to dzisiaj, albowiem dzisiaj jest sabat ku czci Jahwe. Dzisiaj nie znajdziecie tego na polu. Przez sześć dni możecie zbierać, jednak w dniu siódmym jest sabat i nie będzie nic tego dnia (22-25). Izraelici nie mogli dobrze ocenić i docenić, danego im przez Jahwe przywileju święcenia sabatu ku czci Jahwe. Niektórzy z ludu wyszli siódmego dnia aby zbierać  i nic nie znaleźli. Wówczas Jahwe powiedział do Mojżesza: Jakże długo jeszcze będziecie się wzbraniali zachowywać moje nakazy i moje prawa (27-28w). Sam fakt, że nie umieli docenić czym była sobota,  świadczy o ich bardzo niskim poziomie duchowym, co spowodowało, że lekceważyli Boże przykazania. Patrzcie, Jahwe nakazał wam sabat i dlatego w szóstym dniu dał wam pokarm na dwa dni. Każdy przeto z was pozostanie w domu, w dniu siódmym żaden za was niech nie opuszcza swego miejsca zamieszkania. I stosownie do tego  lud obchodził dnia siódmego sabat (29-30). Bóg zaplanował dla nich pokój i pokarm na święty dzień sabatu. W końcowej części rozdziału Księgi Wyjścia możemy zobaczyć, jak wielkie znaczenie miał dla Boga sabat. Mojżesz otrzymał z rąk Boga szczegółowy opis przybytku i przedmiotów z nim związanych. Pomimo, że Mojżesz stał już z dwoma kamiennymi tablicami w rękach, Bóg mówił jeszcze o sabacie, żeby podkreślić jak wielkie znaczenie miał sabat w oczach Boga. Potem tak rzekł Jahwe do Mojżesza: Powiedz synom Izraela: przestrzegajcie pilnie moich sabatów, gdyż jest to znak między mną a wami dla wszystkich waszych pokoleń, by po tym można było poznać, że Ja jestem Jahwe, Który was uświęcam. Przeto zachowujcie sabat, który winien być dla was świętością. Ktokolwiek by go znieważył, będzie ukarany śmiercią i każdy kto by wykonywał pracę w tym dniu będzie wykluczony ze swojego ludu. Przez sześć dni będziecie wykonywać pracę, ale siódmy dzień będzie sabatem odpoczynku, poświęconym dla Jahwe i dlatego ktokolwiek wykonywałby pracę w dniu sabatu, winien być ukarany śmiercią. Synowie Izraela powinni pilnie przestrzegać sabatu jako obowiązku i przymierza wiecznego poprzez pokolenia. To będzie znak wiekuisty między Mną a synami Izraela, bo w sześciu dniach Jahwe stworzył niebo i ziemię, a w siódmym odpoczął i wytchnął (K.Wyjścia 31.12-17). Są to szczególne słowa, pokazują nam ciągłość święcenia sabatu. Użyte tutaj wyrażenia, w pełni pokazują, że nie było to jakieś tymczasowe zarządzenie, ale znak między Mną a wami dla wszystkich waszych pokoleń...To będzie znak wiekuisty między mną a synami Izraelskimi. Do tych słów wszyscy powinni odnosić się z szacunkiem. Słowa te świadczą, że sabat był ustanowiony dla Izraela i z Bożego punktu widzenia była to ustawa wieczna. Jest rzeczą bardzo ważną, abyśmy pamiętali o tym, jeśli chcemy mieć jasne wyobrażenie o tym zagadnieniu.

 Sabat był ustawą wyłącznie dla narodu Bożego, dla Izraela. W wielu tekstach Pisma Świętego znajdujemy twierdzenia, że sabat był znakiem pomiędzy Jahwe, a Izraelem i w ogóle nie dotyczył narodów pogańskich. Stał się on cudownym pierwowzorem wszystkich odwiecznych zamierzeń Bożych, wypowiedzianych przez usta jego proroków. Nie zmienia to faktu, że sabat został ustanowiony wyłącznie dla Żydów. Sabat jest dla Żydów; w całym Piśmie Świętym nie ma żadnej wskazówki, że sabat dotyczy także pogan. Powoływanie się na wzmiankę o sabacie w drugim rozdziale Księgi Rodzaju i wyciąganie wniosków, że sabat ma o wiele większe znaczenie nie tylko dla Żydów ale i dla pogan, jest tylko domysłem. Przeczytajmy, co na ten temat pisze Księga Rodzaju 2.2. A gdy  ukończył Bóg w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego, po całym swym trudzie jaki podjął.  Sens tych słów jest prosty i jasny. O człowieku tutaj wcale się nie wspomina. Nie jest powiedziane, że człowiek odpoczywał w tym dniu od swoich dzieł. Można sobie różnie przedstawiać ten dzień i twierdzić, że był on także dniem pokoju i dla człowieka, ale w 2 rozdziale Ks. Rodzaju na ten temat nic nie ma. Co więcej, nigdzie w całej tej księdze nie wspomina się, aby ktokolwiek święcił sabat.

Z sabatem po raz pierwszy spotykamy się dopiero w 16 rozdziale Księgi Wyjścia. Jest to właśnie ten fragment rozdziału, o którym już była mowa. Z niego także wynika jasno, że ustawa ta dana była narodowi Izraelskiemu wstępującemu w przymierze z Jahwe. Izraelici nie potrafili jednak w pełni docenić tej ustawy. Psalm 95 i 4 rozdział Listu do Hebrajczyków pokazują, że oni nigdy nie weszli do tego pokoju. Bóg mówi, że sabat był znakiem pomiędzy Nim, a Jego ludem, był wskaźnikiem duchowego poziomu tego ludu i jego stosunku do Boga. Ustawa ta była nie tylko częścią Prawa danego Mojżeszowi przez Boga, ale miała szczególne znaczenie w oczach Boga. W 56 rozdziale Księgi Izajasza czytamy: Błogosławiony człowiek, który tak czyni i syn człowieczy, który stosuje się do tego, czuwając by nie pogwałcić sabatu i pilnując swej ręki, by się nie dopuściła żadnego zła. Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Jahwe nie mówi tak: z pewnością Jahwe wykluczy mnie ze swego ludu. Rzezaniec także niech nie mówi: oto jestem uschłym drzewem! Tak bowiem mówi Jahwe: Rzezańcom, którzy przestrzegają moich sabatów i opowiadają się za tym co mi się podoba, oraz trzymają się mocno mojego przymierza, dam w moim domu oraz w moich murach, imię lepsze od moich synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Jahwe, ażeby Mu służyć i żeby miłować imię Jahwe i zostać Jego sługami, wszystkich zachowujących sabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moja świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów (2-7). Jeszcze z 58 rozdziału Izajasza, 13-14: Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania sabatu, żeby w mój dzień święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz sabat rozkoszą, a dzień święty Jahwe – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli, ani nie omawiać swoich spraw, wtedy znajdziesz swą rozkosz w Jahwe. Ja cię powiodę przez wyżyny tego kraju w triumfie, karmić cię będą dziedzictwem Jakuba, twojego ojca, albowiem usta Jahwe to wyrzekły. Jest już wystarczająco tych słów, aby wskazać jak bardzo ważne miejsce zajmuje sabat w oczach Bożych. Niepotrzebne jest wskazywanie innych tekstów mówiących o tym, nie możemy jednak pominąć jeszcze jednego tekstu z 23 rozdziału Księgi Kapłańskiej, wiersze 1-3: Dalej Jahwe powiedział Mojżeszowi: Mów do synów Izraela i powiedz im: oto czasy święte Jahwe, na które będziecie wzywać ich zwołaniami świętymi, to są moje czasy święte! Przez sześć dni praca będzie wykonywana, ale siódmego dnia jest uroczysty sabat, jest zwołanie święte. Nie będziecie wykonywać w tym dniu żadnej pracy – to jest sabat dla Jahwe we wszystkich waszych siedzibach.

Sabat został postawiony na czele wszystkich uroczystych świąt wymienionych w tym szczególnym rozdziale, a służącym nam jako pierwowzór wszystkich zamiarów Boga w stosunku do Izraela. Sabat jest pierwowzorem wiecznego pokoju, do którego Bóg wprowadzi swój naród, kiedy zakończą się wszystkie jego cierpienia. Jest to pierwowzór odpocznienia sabatu. A zatem pozostaje odpoczynek sabatu dla ludu Bożego (Hebr. 4.9). Jahwe zawsze starał się przypominać o tym sławnym pokoju dla swojego ludu. Siódmy dzień, siódmy rok, rok jubileuszowy – wszystkie te święte dni sabatu powinny były służyć jako pierwowzór błogosławionego dnia, kiedy to Izrael będzie zgromadzony w swoim  kraju, i kiedy sabat będzie świętowany tak, jak jeszcze nigdy przedtem. To pokazuje nam wieczną niezmienność tej ustawy. Gdyby była to tylko czasowa ustawa, nigdy nie zostałyby użyte do niej określenia „znak dla wszystkich pokoleń”, „ustawa wieczna”, ”wiekuista”.

Prawdą jest, że Izrael nigdy nie święcił sabatu tak, jak Bóg mu polecił. Nigdy nie poznał całej słodyczy i błogosławieństwa związanego ze święceniem tego dnia. Żydzi zamienili święcenie sabatu na pokazywanie swojej własnej sprawiedliwości, pragnęli sławy, dlatego szczycili się zachowywaniem sabatu. Sabat stał się przedmiotem ich chluby, jednak nigdy nie święcili sabatu w społeczności z Jahwe. Mówiąc tak, oczywiście nie mamy na myśli całego narodu, gdyż były wśród niego nieliczne dusze znajdujące radość w święceniu sabatu  w Bożej obecności i całkowicie zajęte myślami, aby wszystko co uczynią przynosiło chwałę Bogu. Jako naród, nigdy jednak nie wypełnili tego, co było miłe w oczach Boga. Posłuchajmy, co mówi prorok Izajasz (1.13): Przestańcie składania czczych ofiar, obrzydłe mi jest wznoszenie dymu, święta nowiu, sabaty, zwoływanie świętych zebrań... nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Wspaniała i drogocenna ustawa dotycząca sabatu, dana Izraelowi przez Boga jako znak Jego przymierza z narodem, została obrócona przez lud w obrzydliwy dla Boga obrzęd. Otwierając strony Nowego Testamentu często spotykamy się z opisem sporu jaki miał miejsce pomiędzy Panem Jezusem a faryzeuszami i nauczycielami zakonu. W Ewangelii Łukasza w 6 rozdziale czytamy: W sabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: czemu czynicie to czego nie wolno czynić a sabat? Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tego nie czytaliście co czynił Dawid gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do  domu Bożego i wziąłwszy  chleby pokładne sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż tylko samym kapłanom wolno było je spożywać. I dodał: Syn człowieczy jest Panem  sabatu (1-5). Dalej w tym samym rozdziale napisano: W inny sabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą rękę prawą. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili go czy w sabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenie Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: podnieś się i stań na środku. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: pytam was, czy wolno w sabat dobrze czynić czy wolno źle czynić, życie ocalić czy zniszczyć? I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: wyciągnij rękę. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi (6-11w). To wydarzenie bardzo wyraźnie pokazuje nam przywiązywanie ogromnej uwagi do powierzchownego wykonywania wszystkiego, co mówi prawo. Święcenie sabatu w tym wypadku byłoby mile widziane przez ludzi. Nauczyciele ludu izraelskiego i pobożni faryzeusze, chętniej spoglądaliby na ludzi gotowych cierpieć głód, byleby tylko nie naruszyć sabatu. Lepiej spoglądaliby na człowieka, którego kładą do grobu z uschłą ręką niż na uzdrowionego w sabat. Taki sabat niestety nie był  sabatem Bożym, to był ich sabat. Boży pokój nie ma nic wspólnego z cierpieniem głodu, czy też cierpieniem jednego z członków ciała człowieka.

Uczeni nigdy nie mogli zrozumieć tego, co zrobił Dawid, kiedy zmęczony i głodny jadł chleby pokładne. Nie rozumieli, że ustawy prawne powinny ustąpić miejsce miłosierdziu Bożemu, wychodzącemu zawsze naprzeciw potrzebom człowieka. Łaska, która lśni w pełnym blasku, usuwa wszelkie przeszkody i przegrody zakonu, a wiara widząc to raduje się w jej świetle. Jednakże zewnętrzny pozór pobożności bardzo boi się działania łaski bożej, trącenie wiary obraża go i gniewa. Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie wiedzieli, że ten człowiek z uschłą ręką był zdumiewającym pierwowzorem ubóstwa narodu Izraelskiego, żywym dowodem,  jak bardzo odeszli i stali się obcymi swojemu Bogu. Gdyby nie odstępowali od swojego Boga, to Pan Jezus nie musiałby uzdrawiać chorego. Nie byli wierni Bogu, dlatego sabat był tylko formą, ustawą która utraciła swoją moc i wartość. Taki sabat stał się czymś obrzydliwym w oczach Boga. To, jaką wartość miał  sabat, było równoznaczne ze stanem duchowym człowieka, który go  święcił. Spójrzmy na inne wydarzenie, mające związek z sabatem. Ewangelia Łukasza 13 rozdział, 10-13wiersz: Nauczał raz w sabat w jednej z synagog – jak widzimy dzień sabatu nie był dniem odpoczynku dla Pana Jezusa – a był tam kobieta, która od osiemnastu lat miał ducha niemocy, była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją do siebie i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś uwolniona od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a ona natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Cudowny dowód łaski Bożej. Łaska  Boża rozpoczęła pracę w duszy człowieka i oto widzimy następstwa tej pracy. Każdy na kogo zostały położone ręce Chrystusa, natychmiast wyprostowywał się i mógł  wychwalać Boga. Lecz niestety, ludzki sabat był naruszony. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w sabat uzdrowił, rzekł do ludu. Przełożony synagogi był oburzony uzdrawiającym działaniem łaski Bożej, będąc jednocześnie obojętnym wobec niemocy, jakiej była poddana córka Abrahama. Jest sześć dni, w których należy pracować, w te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień sabatu. Pan mu odpowiedział: obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi by go napoić? O, jak bardzo dalekim był ten „chwalca Boży, przełożony synagogi” od myśli, że przed nim stoi Pan Sabatu. Faryzeusze nie rozumieli tego, że  ich święcenie sabatu nie miało najmniejszej oznaki duchowości, ani też żadnej wartości przed Bogiem. Stan człowieka był zupełnie beznadziejny, potrzebował Boga działającego wewnątrz jego i w jego czynach. A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień sabatu (10-16).

Bardzo ciężki zarzut. W jak bardzo jasny sposób obnażona została religijność Żydów. Jak można było mówić o święceniu sabatu w obecności córki Abrahama, związanej potężną ręką diabła przez osiemnaście lat, co za bezmyślność! Nic bardziej nie potrafi zaślepić rozumu ludzkiego, nic nie może bardziej zabrać wszelkich uczuć z serca niż pozorna pobożność, która utraciła swoją siłę (2Tym.3.5). Tylko światło Bożej obecności obnaża całe oszustwo i bezpłodność takiej pobożności. Dla przełożonego synagogi było obojętne, że ta kobieta może być kaleką do końca swojego życia. W jego oczach,sprawiedliwe było pozostawanie tej kobiety świadectwem działania mocy diabła i nie naruszanie sabatu. Nie wywołała w nim oburzenia niemoc, jaką diabeł zesłał na tę nieszczęśliwą kobietę, ale uwolnienie jej przez Chrystusa od więzów diabła tak, że stała się wolna i zdrowa. Pan Jezus dał mu taką odpowiedź, na jaką zasłużył. Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a cały lud cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów dokonywanych przez Niego. Sytuacja zmieniła się całkowicie. Przedstawiciele fałszywej, ubranej w piękne szaty i bezlitosnej wobec innych pobożności, zostali zawstydzeni i nie mogli nic odpowiedzieć. Natomiast cały naród radował się ze sławnych dzieł Syna Bożego, Który przyszedł, aby dać im uwolnienie od przygniatających więzów diabelskich i napełnić ich serca radością zbawienia Bożego, a ich usta należną Bogu chwałą.

Poprosimy teraz naszych czytelników, aby otworzyli jeszcze Ewangelię  Jana, byśmy mogli ze wszystkich stron zobaczyć to zagadnienie w świetle Bożym. Pragniemy całkowicie wyjaśnić w świetle Pisma Świętego to, będące przyczyną wielu sporów zagadnienie sabatu, gdyż wielu chrześcijan nie ma dostatecznego zrozumienia powagi i znaczenia nauki o sabacie.

Na początku 5 rozdziału Ewangelii Jana przestawiony jest prawdziwy stan duchowy Izraela. Nie ma możliwości, aby wyjaśnić cały sens zawarty w opisie  tego wydarzenia, chcemy tylko zwrócić uwagę na to, co ma związek z poruszanym przez nas zagadnieniem. Sadzawka Betezda, albo „dom miłosierdzia” przedstawiała wyraz miłości Boga do narodu Izraela, ale też i stan duchowy człowieka i całego narodu Izraelskiego. Pięć krużganków znajdujących się wokół niej, wypełnionych było mnóstwem chorych, niewidomych, sparaliżowanych, którzy czekali na poruszenie wody. Oto widoczny przykład niemocy całej ludzkości, a w szczególności narodu Izraelskiego. Rozdział ten bardzo wiernie oddaje jak Bóg widzi ich moralny, jak też i duchowy stan. Ślepi, chromi i sparaliżowani – oto prawdziwy stan ludzkości. Daj Boże, aby współcześni ludzie mogli to zrozumieć. Wśród mnóstwa leżących tam ludzi, znajduje się człowiek tak schorowany i słaby, że nawet „Betezda” nie mogła pomóc mu w jego cierpieniu. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od trzydziestu ośmiu lat cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że już czeka długi czas, rzekł di niego: Czy chcesz stać się zdrowym? (5-6w). O, jak wielka dobroć i litość oraz moc zawarta była w tych słowach! Na to właśnie oczekiwał chory. On marzył tylko o tym, żeby znalazł się choć jeden człowiek, który pomógłby mu wejść do sadzawki. On nie wiedział, że ten kto z nim rozmawiał był o wiele mocniejszym i potężniejszym niż ta sadzawka i anioł, który przychodził by poruszać wodę. Nie było niemocy ani chorób, jakich On nie mógłby uleczyć! On był i jest Wszechmogącym Bogiem z Nieba, Władcą całego wszechświata. Odpowiedział mu chory: Panie nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, kiedy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam dochodzę, inny wchodzi przede mną (7wiersz). Zadziwiający pierwowzór tych, którzy szukają zbawienia przez wykonywanie Prawa. Każdy troszczy się jak może o siebie samego, nawet najmniejszego starania o innych. Nie ma choćby najmniejszej próby przyjścia z pomocą innym. Rzekł do niego Jezus: wstań i weź swoje łoże i chodź. Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził (8-9). Tutaj znów widzimy problem: Jednakże dnia tego był sabat. Nie był to jednak sabat boży, lecz  ludzki, wymyślony przez ludzi. To nie było przymierze Jahwe zawarte z potomstwem Abrahama. Mnóstwo chorych zgromadzonych wokół sadzawki świadczyło o tym, że pokoju Bożego na ziemi nie było. Nie nadszedł jeszcze czas objawienia się prawdziwego pokoju Bożego na grzesznej ziemi.

Kiedy nastanie sławny dzień pokoju, nie będzie już chorych, ślepych ani chromych w króżgankach sadzawki Betezdy. Prawdziwy pokój Boży nie ma nic wspólnego z ludzkimi chorobami. Jednak ten sabat był tylko ludzkim sabatem i stał się w Izraelu pozorem pobożności człowieka. Żydzi od razu zauważyli: Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: dziś jest sabat, nie wolno ci nieść twojego łoża (10 wiersz). Według ich poglądów, człowiek ten mógł przez 38 lat leżeć na swoim łożu, natomiast ich zadaniem było strzec, aby nikt nie naruszył sabatu. Gdyby ludzie ci posiadali choćby najmniejszą iskierkę duchowego zrozumienia, zauważyliby, że wszystkie te wysiłki są czymś beznadziejnym dla tego kto jest beznadziejnie chory. Byli zupełnymi ślepcami, dlatego kiedy zostało ujawnione dzieło mocy Chrystusowej, uznali je za czyn przeciwko Prawu. Uznali je nie tylko za przeciwne Prawu, lecz usiłowali więc Żydzi tym bardziej Go zabić ...(18wiersz). Jakże smutna i tragiczna scena!  Religijni ludzie, co więcej, przywódcy i nauczyciele żydowscy, starają się zabić samego Pana Sabatu za to, że w sabat uzdrowił chorego człowieka. Zwróćmy uwagę na to, co  im odpowiedział Pan Jezus: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam (17w.). Ta krótka odpowiedź jest kluczem do zrozumienia całego zagadnienia. On nie przyszedł na tą ziemię aby odpoczywać. Niech będą Mu za to wieczne dzięki. Jak On mógłby odpoczywać na ziemi w pokoju, widząc jak cierpi Jego stworzenie? Czyż tak wielkie mnóstwo cierpiących, ślepych i sparaliżowanych znajdujących się w króżgankach sadzawki Betezdy, nie było dla nich jawnym niezrozumieniem święcenia sabatu? Jakże miłość i litość Boga mogłaby znaleźć pełne zaspokojenie i odpoczywać wśród płaczu, bólu, smutku i trwogi przed śmiercią? To było zupełnie niemożliwe.

Tylko miłosierdzie Boże może pracować wśród różnorodnych przejawów grzechu i jego skutków. Już od momentu, kiedy tylko człowiek zgrzeszył, Ojciec zaczął pracować. Następnie przyszedł SYN, aby kontynuować pracę Ojca, a obecnie pracę tę wykonuje Duch Święty. Dzisiejszy świat nie może odpoczywać, bo taka jest wola Boga. A zatem pozostaje odpoczynek sabatu dla ludu Bożego (Hebr. 4.9).

Pan Jezus w dzień sabatu, tak samo jak w pozostałe dni tygodnia, chodził z jednego miejsca do drugiego, czyniąc dobro. Kiedy zakończył sławne dzieło odkupienia, sabat spędził w grobie i pierwszego dnia tygodnia powstał z martwych. Początek zmartwychwstania, Głowa wszelkiego stworzenia, Początek nowego stworzenia, w Którym działa Bóg, gdzie nie ma już problemu z dniami, miesiącami i latami. Śmierć Chrystusa położyła koniec staremu porządkowi rzeczy, a Jego zmartwychwstanie wprowadza nas w zupełnie nową sferę. Teraz otrzymaliśmy przywilej chodzenia w świetle i w sile wiecznego życia, darowanej nam w Chrystusie Jezusie, które nie jest zupełnie zgodne z poprzednimi ustawami Prawa.

Doszliśmy teraz do bardzo interesującego zagadnienia, mówiącego o różnicy istniejącej pomiędzy sabatem, a Dniem Pańskim, lub pomiędzy sabatem a pierwszym dniem tygodnia. Ludzie bardzo często mieszają te dni. Często słyszymy, jak szczerzy chrześcijanie mówią o chrześcijańskim sabacie – takie wyrażenie nigdzie w Biblii nie występuje. Musimy używać takich wyrażeń, jakich używa Biblia. Niektórzy mogą powiedzieć, że zbyt mocno zostało powiedziane: „nie możemy używać wyrażenia „chrześcijański sabat”. Jeśli całe to zagadnienie rozpatrzymy w świetle Nowego Testamentu, przekonamy się, że takie wyrażenie nabiera bardzo poważnego charakteru. Niektórzy mówią, że nazwy nie mają tutaj większego znaczenia, gdyż i tak nie zmieniają one faktycznego stanu rzeczy. Powiedzieliśmy wcześniej, że nasz Pan spędził sabat w grobie. Czyżby ten fakt nie miał dla nas wielkiego znaczenia? Co do tego nie mamy najmniejszej wątpliwości. Jest to wyraz zmiany poprzedniego stanu rzeczy (poprzedniego porządku). Pokazuje to, że jest zupełnie niemożliwe święcić sabat w świecie grzechu i śmierci.

Oto co możemy przeczytać na grobie, do którego był położony Pan Sabatu: „Tu została położona Miłość, która działała w świecie, odrzucona przez ludzi umarła”. Wielu dzisiejszych chrześcijan rozumie, że pierwszy dzień tygodnia stał się nowym sabatem dla chrześcijan. Kiedy czytamy Nowy Testament, nigdzie z tym się nie spotykamy. Czytając Księgę Dziejów Apostolskich widzimy, że każdy z tych dni ma swoje oddzielne miejsce. W sabat widzimy Izraelitów zgromadzonych w synagogach i czytających Prawo i proroków, a pierwszego dnia tygodnia zgromadzali się chrześcijanie, aby obchodzić pamiątkę Wieczerzy Pańskiej. Pomiędzy tymi dniami była ogromna różnica, podobnie jak pomiędzy nauką chrześcijańską a żydowską. Nie ma nigdzie nawet najmniejszej wzmianki, że dzień sabatu miał takie samo znaczenie jak pierwszy dzień tygodnia. Nie ma także stwierdzenia żeby sabat, będący siódmym dniem tygodnia, został przeniesiony jako pierwszy. Niektórzy uważają, że należy oddawać siódmą część tygodnia na społeczność i służbę Bogu i dla nich jest to wystarczające, a różnica pomiędzy poszczególnymi dniami nie ma dla nich żadnego znaczenia. Stąd też różne plemiona i narody mają swój własny sabat. Jednak to nie zadowala duszy, która z całej siły stara się trzymać wyłącznie tego, co mówi Pismo Święte.

Pokój w ogrodzie Eden związany był z siódmym dniem, Izrael święcił siódmy dzień, jednakże ósmy dzień kieruje nasze myśli do wieczności i w Nowym Testamencie nazwany został pierwszym dniem tygodnia, jakby oznaczał nowy początek wszystkiego. Ten początek czegoś zupełnie nowego jest nieprzemijającą podstawą, a jej centrum to Chrystus Zmartwychwstały. Centrum wszystkiego co nowe i co dotyczy przyszłości jest Głowa – Jezus Chrystus. Przez jego krzyż, przez Niego Samego  i dla Niego nastaje nowy porządek wszystkiego. Dlatego też nazywając pierwszy dzień tygodnia chrześcijańskim sabatem, mieszamy pojęcia: tego co dotyczy ziemi z tym, co dotyczy nieba. A to oznacza upadek chrześcijaństwa z wyżyn, na jakie zostało ono wzniesione przez złączenie się z Uwielbioną i wyniesioną nad niebiosa Głową. Oznacza to, że wykonujemy ustawy cielesne i staramy się dołączyć je do ustaw Ewangelicznych. Oznacza to, że zawróciliśmy do przestrzegania dni, miesięcy i lat – o czym pisze apostoł Paweł w swoim liście do Galacjan. Im bardziej wnikamy w sens wyrażenia „chrześcijański sabat”, tym bardziej upewniamy się, że wraz z innymi, popularnymi w chrześcijańskim świecie nazwami, stara się on pozbawić Kościół Boży wielkich prawd i przywilejów, które odróżniają Kościół Boży od innych, próbujących upodobnić się do Niego organizacji i związków.

Chociaż Kościół Boży jest na ziemi, nie pochodzi on z tego świata, tak jak Chrystus nie jest z tego świata. Pochodzenie Kościoła, jego podstawy, charakter, nadzieja, jego poruszanie się w tym świecie – jest wyłącznie niebiańskie. Kościół został postawiony pomiędzy krzyżem a chwałą. Jego granice istniejące na ziemi to: dzień Pięćdziesiątnicy, w którym Duch Święty zstąpił na ziemię, by Go ustanowić, i przyjście Chrystusa, kiedy to Pan Jezus weźmie Kościół do siebie. Nie ma nic bardziej jasnego. Ci, którzy zmuszają Kościół Boży do zachowywania Prawa i narzucają przestrzeganie dni, miesięcy i lat,  odrzucają Boże objawienie, a siebie pozbywają pozycji jaka im się należy dzięki dokonanemu przez Chrystusa dziełu odkupienia. Jeśli nasi czytelnicy uważają, że idziemy zbyt daleko w naszych rozważaniach, niech uważnie przeczytają słowa apostoła Pawła z listu do Kolosan. A słowa te są tak bardzo jasne i zrozumiałe, że moglibyśmy dla naszego wspólnego dobra wyryć je wielkimi, złotymi literami: Jak więc przyjęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie, zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności. Baczcie, aby was kto nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię, będącą czczym oszustwem, opartą tylko na ludzkiej tradycji, na żywiołach świata a nie na Chrystusie. W Nim bowiem mieszka cała pełnia: Bóstwo na sposób ciała, bo zostaliście napełnieni w Nim, Który jest Głową wszelkiej Zwierzchności i Władzy. W Nim też otrzymaliście obrzezanie nie z ręki ludzkiej lecz obrzezanie Chrystusowe polegające na zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego, jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym tez razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, Który GO wskrzesił. I was umarłych na skutej występków i nieobrzezania waszego grzesznego ciała, razem z Nim przywiódł do życia. Darował nam wszystkie występki, skreśliwszy zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz jawnie wystawił je na widowisko, powiódłszy je dzięki Niemu w triumfie (Kol. 2,6-15). Dziwne zwycięstwo osiągnięte przez Niego i to dla nas. Niech będzie wieczna cześć i chwała Jego Imieniowi. Niech więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia, bądź w sprawie święta, nowiu, czy sabatu. Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa. Niechaj was nikt nie potępia kto zamiłowany w uniżaniu siebie i w przesadnej czci aniołów, zgłębiając to co ujrzał. Taki nadęty, bez powodu zmysłowym swym sposobem myślenia, nie trzyma się mocno Głowy – Tego, z Którego całe ciało zaopatrywane i utrzymywane w całości, dzięki wiążącym połączeniom członków, rośnie bożym wzrostem. Jeżeli razem z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, dlaczego jak gdyby żyjący jeszcze w świecie - dajecie sobie narzucać nakazy: nie bierz, nie kosztuj, nie dotykaj! A przecież wszystko to są rzeczy przeznaczone do zniszczenia przez spożycie – przepisy według nakazów nauk ludzkich. Przepisy te mają pozór mądrości, dzięki kultowi własnego pomysłu, uniżaniu siebie i nie oszczędzaniu ciała, nie dzięki okazywaniu jakiejś wyrozumiałości dla zaspokojenia ciała grzesznego (Kol. 2,16-29). Jest tutaj mowa o braku dostatecznej troski o ciało, które jest naczyniem Bożym, a także o cielesnej pysze, która chlubi się swoimi osiągnięciami, nie mającymi żadnego znaczenia ani odrobiny świętości.

Chrześcijanin, który jest w pełni świadomy swojego położenia przed Bogiem, należy do nowego stworzenia. Jego ucho jest otwarte, a serce gotowe przyjąć usłyszane, pewne Słowa apostoła Pawła: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol. 3, 1-3). Życie chrześcijanina – to Chrystus w sercu i Chrystus przejawiający się w codziennym życiu przez moc Ducha Świętego. Jest to nowy człowiek, uczyniony według wzorca i na podobieństwo Chrystusa, objawiający się w najmniejszych detalach naszego życia, naszych stosunków ze światem, z rodziną, w naszych relacjach z bliźnimi, w naszym postępowaniu w codziennym życiu, w naszym nastroju, czyli we wszystkich szczegółach naszego życia. To nie tylko wyznawanie lub ogłaszanie takiego czy innego dogmatu, poglądu, czy też uczucia – to jest żywa i niepodważalna rzeczywistość. Jest to utwierdzona w duszy zależność od Boga, okazująca swoje pełne łaski działanie w sercu, a także w każdej dziedzinie naszego życia. To jest chrześcijanin idący śladami Tego, Który chodził z jednego miejsca do drugiego czyniąc dobro i pragnąc znaleźć możliwość przyjścia z pomocą bliźniemu, który żył nie dla siebie samego lecz dla innych, znajdując radość w czynieniu im dobra i usługiwaniu. On zawsze był gotowy okazać pomoc i współczucie zasmuconym i przygnębionym. Oto prawdziwe chrześcijaństwo. Ono wcale nie jest podobne do służenia Prawu i nakazom ludzkich nauk.

Prawdziwe chrześcijaństwo przynosi owoce godne Boga – owoce duchowe, niebiańskie, nie mające nic wspólnego z ludzkimi, ziemskimi uczynkami ciała. Niech Bóg pomoże nam być czułymi na wszystko, co mówi nam Nowy Testament odnośnie tego ważnego tematu. Uważamy, że dosyć szeroko omówiliśmy zagadnienie sabatu. Jeżeli każdy z nas z uwagą prześledzi wszystkie wypowiedzi Pisma Świętego mówiące o tym, jak ważne miejsce zajmuje sabat w oczach Boga, na pewno dojdzie do wniosku, że sabat ma odniesienie wyłącznie do narodu Izraelskiego i do jego dziedzictwa. Sabat był szczególnym znakiem przymierza zawartego pomiędzy Jahwe i jego ludem, a także wierną wskazówką duchowego stanu Izraela. Każdy może się przekonać, że Izrael nigdy nie święcił sabatu tak jak powinien, nigdy nie rozumiał prawdziwego znaczenia sabatu i nigdy nie ocenił jego głębokiego sensu. Dlatego to wszystko zostało uwidocznione w życiu, służbie i śmierci Pana Jezusa Chrystusa, Który w dzień sabatu dokonał tak wiele dzieł miłosierdzia., a dzień sabatu spędził w grobie. Czytelnik może także zrozumieć różnicę pomiędzy żydowskim sabatem, a pierwszym dniem tygodnia, czyli dniem pańskim, któremu Nowy Testament nie nadaje nowej nazwy sabatu. Nigdzie nie ma wzmianki o czymś takim, to nie jest nowy sabat, ani też przeniesiony z dnia siódmego na dzień pierwszy. Jest to dzień zupełnie nowy, oddzielony od sabatu, czasowo zawieszony, przywrócony będzie w przyszłości, kiedy to potomstwo Abrahama powróci do ziemi obiecanej (por. Ezech. 46,1-12).

Nie chcemy zakończyć tego tematu bez przypomnienia o miejscu, jakie w Nowym Testamencie ma dzień Pański lub pierwszy dzień tygodnia. Chociaż dzień ten nie ma nic wspólnego z sabatem, ani z nowiem lub dniami miesiąca czy latami, zajmuje on jednak szczególne miejsce w chrześcijaństwie, co jest potwierdzone w wielu miejscach Nowego Testamentu. W tym to dniu nasz Pan zmartwychwstał, w dniu tym nasz Pan wiele razy objawiał się swoim uczniom, a apostołowie i bracia zgromadzali się by łamać chleb (Dz.Apost. 20,7). Apostoł Paweł przekazywał , aby w tym dniu Koryntianie i inni gromadzili środki pieniężne dla potrzebujących.

Dzień pierwszy był więc dniem, w którym lud boży gromadził się wokół uczty Bożej. Służba Bogu, oddawanie czci i społeczność z Bogiem, były bezpośrednio związane z tym dniem. Apostoł Jan świadczy o tym, że w tym właśnie dniu zmartwychwstania, w duch otrzymał cudowne objawienie kończące  Bożą Księgę.

UWAGA! Niektórzy myślą, że wyrażenie „dzień zmartwychwstania” oznacza dzień Pański. Myślą oni, że apostoł Paweł był po prostu pod wpływem ducha tego dnia, kiedy to Pan weźmie w swoje ręce siłę i swoje Królestwo. Jest to tłumaczone dwoma sposobami. Przede wszystkim słowa ...................... oznaczające słowa Obj. 1.10 „dzień zmartwychwstania” różnią się od słowa ...........str.324........ znajdującego się w liście do ....... 5.2,  2Tesaloniczan 2.2, 2 Piotra 3.10, a które zostały przetłumaczone jako „dzień Pański” lub „dzień Chrystusowy”. Już to powinno zadecydować o rozwiązaniu całego zagadnienia. Oprócz tego chcemy jeszcze przypomnieć wszystkim, że znaczna , a nawet przeważająca część Księgi Objawienia opisuje nam nie wydarzenia „dnia Pańskiego”, lecz wydarzenia, jakie będą miały miejsce przed „dniem Pańskim”. Dlatego też jesteśmy pewni, że w tym wypadku „dzień Pański” lub „dzień Zmartwychwstania” oznaczają pierwszy dzień tygodnia – a to jest bardzo ważny, udowodniony przez nas fakt. Zajmuje on bardzo ważne i zupełnie oddzielne miejsce w Słowie Bożym, a my jak każdy prawdziwy chrześcijanin z wielką wdzięcznością to miejsce mu oddajemy. Zostały nam przekazane dowody, że dzień Pański nie powinien być stawiany na równi z innymi dniami niedzieli. Dla chrześcijanina to nie jest żydowska sobota, to nie jest święto pogańskie. To jest dzień Pański, w którym to odkupieni Boga  z radością i wdzięcznym sercem będą się gromadzić wokół wieczerzy Pańskiej, aby opowiadać śmierć Pańską, aż On przyjdzie (1Kor.11.26).

Święcenie pierwszego dnia tygodnia jest zupełnie obce wszelkiej służbie prawu, obce wszelkiemu zabobonowi, uprzedzeniom i innym wytworom ludzkiej wyobraźni. Dlatego też nie można uniknąć odrzucenia, związanych z tym dniem wielkich prawd Bożych. Odrzucając jedno, tracimy drugie. Trzeba otwarcie powiedzieć, że nie mamy bezpośrednich nakazów dotyczących tego dnia. Jednakże wypowiedzi, na które powoływaliśmy się, są wystarczające by potwierdzić ten fakt. Tym bardziej, że sam instynkt Bożej osobowości pobudza nas, abyśmy przestrzegali dzień Pańskiego Zmartwychwstania, odróżniając go od innych dni napełniając się miłością i szczerością względem dzieła Naszego Pana, poświęcając go na szczerą służbę dla naszego Pana. Myśl o tym, że dusza utwierdzona w tym, że prawdziwie miłuje Pana, a w dniu tym zajmuje się sprawami, które nie są związane z naszym Panem, wskazuje, że coś z nią nie jest w porządku. Myślimy, że mamy wielki, darowany nam od Boga przywilej, kiedy możemy odsunąć się od wszelkich, czysto ziemskich spraw, a zdobyty czas poświęcić naszemu Panu i służeniu Mu. Wielu chrześcijan odpowie na to, że każdy dzień powinniśmy poświęcać na służbę dla Pana, gdyż jesteśmy Jego własnością i wszystko co jest z nami związane należy do Niego. Zostaliśmy powołani, aby wszystko czynić w Jego Imieniu i dla Jego chwały. Cokolwiek kupujemy, czy też gdy jemy, pijemy, pracujemy – wszystko to czynimy przed Jego oczami, w miłości do Niego i w bojaźni Pańskiej. Jest to główny sens naszego życia. Nasza ręka nigdy nie powinna być wyciągnięta po to, co nie służy Jego chwale i nie znajduje uznania w Jego oczach. Wszystko to jest na pewno uznawane przez prawdziwych chrześcijan. Wydaje się jednak niemożliwym, aby czytając Nowy Testament nie zauważyć, że dzień Pański zajmuje szczególne miejsce, a nam zostały powierzone szczególne prawa dotyczące tego dnia.

Strona 326

Dzień ten posiada szczególne i wyjątkowe znaczenie, jakiego pozbawione są inne dni tygodnia. Jesteśmy pewni tego, że gdyby nawet prawa państwowe jakichkolwiek państw i narodów nie nakazywałyby i nie uznawały tego dnia za wolny od pracy, to i tak chcielibyśmy powstrzymać się w tym dniu od wykonywania ludzkich dzieł. Dzięki Bogu większość państw uznaje ten dzień, jest to szczególnym przywilejem dla nas, dany od Boga, abyśmy ten dzień w pełni poświęcili dla Niego. On sam uczynił to dla swoich sług, aby odwzajemnili się Mu wdzięcznością i chwałą płynącą dla Niego.

Jak wspaniale mieć taki dzień, w którym możemy pozostawić wszystko poza sobą, aby w pełni zwrócić się do Niego. Nawet gdybyśmy mieli pilną pracę do wykonania, możemy ją pozostawić. Zajęcia związane ze zmartwychwstaniem odświeżają duszę. W tym dniu zgromadzamy się, aby wspominać jego śmierć i zmartwychwstanie, przynosząc Jemu chwałę naszych ust.

Cała niedzielna praca kaznodziei, czy też przeciętnego członka zboru, przynosi Jemu radość. Język nie jest w stanie wyrazić ani przekazać pełną wartość tego dnia. Musimy pamiętać, że dzień Pański to nie dzień odpoczynku dla Sług Bożych, gdyż właśnie w tym dniu są oni bardziej zmęczeni cieleśnie niż w inne dni tygodnia. Takie zmęczenie jest jednak bardzo błogosławione i miłe, gdyż tym większa jest nagroda cudownego pokoju i odpoczynku Wiecznego Sabatu, który będzie należeć do narodu Bożego.

Przynieśmy Jemu jeszcze raz wdzięczność naszych serc za ten wspaniały dar. Przez ten wielki przywilej, Bóg ciągle zsyła swoje błogosławieństwo na Kościół i nadal będzie zsyłać, aż do momentu Jego przyjścia. Niech więc Bóg usunie wszelkie przeszkody, jakie powodują  ludzie gardzący dniem Pańskim, niewierzący i odrzucający Boga.

Niektórzy mogą powiedzieć, że obecnie ludzie nie są niczym zawiązani, ponieważ sabat został usunięty. Bardzo wielu wierzących ludzi posługuje się tym dowodem i starają się stworzyć z niedzieli dzień atrakcyjnych rozrywek i wesołych zajęć. Możemy dokładnie zobaczyć i zrozumieć, co się za tym kryje i dokąd to zmierza. Ludzie bardzo miłują takie prawa, które pozwalają im zanurzyć się całkowicie w tym, co jest świeckie. Nie rozumieją, że być wolnym od prawa, to znaczy umrzeć dla niego. Jeżeli umarliśmy dla zakonu, tym samym umarliśmy dla grzechu i dla świata, w tym zawarta została cała różnica. Dzięki Bogu, grzesznik został uwolniony od prawa. Jednak został uwolniony nie po to, aby w dniu Pańskim prowadził swoje interesy i dogadzał ciału, albo żył przez cały tydzień tak jak to czyni świat. Jest uwolniony, aby żył dla Boga. Tymczasem ja dla prawa umarłem przez prawo, aby żyć dla Boga; razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (Gal. 2.19). Oto grunt, na jakim powinien stać każdy chrześcijanin, który został zrodzony z góry. Świat nie może tego zrozumieć, tak jak nie może zrozumieć przywileju uczestnictwa w duchowych zajęciach w dniu Pańskim.

Gdyby Anglia usunęła wszelkie przeszkody, jakie zostały wybudowane wokół dnia Pańskiego, okazałoby się jak bardzo daleko odeszła od tego, co głosiła i wyznawała i czym się różniła od innych państw. Wtedy zobaczylibyśmy, że to wszystko zmierza drogą ateizmu i niewiary.

Jak pamiętamy, Anglia zawsze twierdziła i uznawała siebie za państwo chrześcijańskie, kierujące się Słowem Bożym, dlatego większa spoczywa na niej odpowiedzialność niż na innych nie chrześcijańskich krajach. Wielu ludzi twierdzi, że ludzie i całe państwa będą odpowiedzialne za to, co wyznawali, a więc jedni według prawa Mojżesza, inni według głoszonych przez nich prawd. Niestety tutaj nastąpi wielkie zaskoczenie, gdyż wszyscy wierzący i niewierzący  będą sądzeni na postawie Bożej Księgi; poganie według praw zapisanych w ich sercach i sumieniach.

 

Str. 328

 

Wszelkie prawa zostały ustanowione przez Boga i dokładnie przekazane ludziom, tak że nikt nie może powiedzieć, że czegokolwiek nie wiedział. Musimy pamiętać, że wszyscy nazywający siebie chrześcijanami, będą sądzeni zgodnie z tym, za czym się opowiadali i czym być powinni. Na nic zdadzą się tłumaczenia, że oni czegoś nie rozumieli, chociaż to głosili. Dlaczego człowiek miałby narzucać innym to, w co sam nie wierzy? Albo zajmować się tym, co jego nie dotyczy?

Kończąc omawianie tego głębokiego zagadnienia dotyczącego sabatu i dnia Pańskiego, chcemy przypomnieć końcową część piątego rozdziału omawianej księgi. One nie wymagają dłuższych wyjaśnień, tym nie mniej wniosą wielką korzyść dla naszych dusz. Pragniemy, aby czytelnik nie odkładając na bok naszego komentarza, miał przed sobą słowa podane przez samego Ducha Świętego. Mojżesz dając narodowi dziesięć przykazań wraz z ich wyjaśnieniem, przedstawił wspaniałą perspektywę tego wszystkiego, czego doświadczyli, jak też i tego co w związku z tym widzieli i obiecali Bogu: Te Słowa wyrzekł Jahwe do waszego zgromadzenia na górze spośród ognia, obłoku i ciemności donośnym głosem, niczego nie dodając. Napisał na dwóch tablicach kamiennych i dał mi je. Gdy usłyszeliście głos spośród ciemności, a góra ogniem płonęła – zbliżyli się do mnie wszyscy wodzowie pokoleń i starsi, i rzekli: oto nasz Bóg Jahwe okazał nam swoją chwałę i wielkość, głos Jego słyszeliśmy spośród ognia. Dziś widzieliśmy, że Bóg może przemówić do człowieka, a on pozostanie żywym. Czemu teraz mamy umrzeć? Ten bowiem ogromny ogień pochłonie nas. Jeżeli będziemy nadal słuchać głosu naszego Boga Jahwe, pomrzemy. Kto, ze wszystkich którzy słyszeli to wszystko co mówi Bóg przemawiający spośród ognia, jak my pozostanie przy życiu? Zbliż się ty i słuchaj tego wszystkiego, co powie do ciebie nasz Bóg Jahwe, a usłuchamy i wykonamy to. Jahwe usłyszał wasze głośne słowa, gdy mówiliście do mnie i rzekł mi Jahwe: Usłyszałem głośne słowa tego ludu, które wypowiedzieli do ciebie. Słuszne jest wszystko co powiedzieli. Oby zawsze mieli w sercu tą samą bojaźń przede Mną i wykonywali zawsze wszystkie moje przykazania, po wszystkie dni, aby  dobrze się im powodziło i ich synom na wieki.  Idź i powiedz im: Wróćcie do swoich namiotów. A ty zostań tutaj ze Mną, ja ci powiem wszystkie moje polecenia, prawa i nakazy, jakich masz ich nauczyć, aby je pełnili w ziemi, którą Ja im daję na własność. Przeto starajcie się wypełnić wszystko, co wam nakazał Bóg wasz Jahwe; nie odstępujcie od tego ani na prawo, ani na lewo. Idźcie dokładnie drogą wyznaczoną wam przez Waszego Boga Jahwe, byście mogli żyć, by dobrze się wam wiodło i byście długo przebywali w ziemi, którą macie posiąść (22-33). Tutaj uwidacznia się w całym swoim blasku, wielka, podstawowa zasada całej Księgi Powtórzonego Prawa. Wyraża się słowami: oby zawsze w sercu swoim mieli tę samą bojaźń przede Mną i wykonywali zawsze wszystkie Moje przykazania, po wszystkie dni, aby się dobrze powodziło im i ich synom na wieki. Drogocenne Słowa! Wyjawiają nam tajemnicę życia, właśnie takie powinno być nasze życie jako chrześcijan. Tak powinniśmy żyć każdego dnia, w pełnym posłuszeństwie, które powinno wypływać z głębin naszego serca, bojącego się Boga. To nie jest strach niewolnika, lecz strach przepełniony miłością, która pragnie, aby w niczym nie zasmucić swojego Boga. Taką miłość w nasze serca może wlać tylko Duch Święty. Tylko to raduje serce naszego Ojca, to właśnie On mówi do nas: Synu, daj mi swoje serce.... (Przys. 23.26).

 Kiedy serce jest oddane, wtedy będzie lekko oddać Bogu wszystko pozostałe. Serce prawdziwie miłujące Boga, z radością będzie podporządkowywało się Bożemu Prawu. A wiemy, że Bóg ceni tylko to, co pochodzi z oddanego Jemu w pełni serca. To właśnie z serca wypływają potoki życia, dlatego jeżeli kieruje nim miłość boża, to takie serce jest przepełnione pragnieniem wykonywania wszystkich nakazów i przykazań Bożych. Miłujemy przykazania dlatego, że miłujemy Boga. Każde Jego Słowo jest cenne dla  miłującego Boga serca. Każde prawo, ustawa, nakaz, zakaz, czyli cały zakon jest dla niego cenny, godny uwagi i potrzebny do życia, dlatego że z tym wszystkim związane jest Jego Imię i Jego Władza.

Psalm 119 jest potwierdzeniem tych wszystkich, cennych dla nas myśli, zawartych w słowach: Oby zawsze mieli w sercu tę samą bojaźń przed Mną i wykonywali zawsze wszystkie moje przykazania .... . Znajdujemy tu wprost wzruszające dążenie serca, które doświadcza na sobie czym jest pełne zadośćuczynienie w spełnianiu wszystkich praw i nakazów Prawa Bożego. W tym zadziwiającym Psalmie, 170 razy wspomina się o tym cennym Prawie, które można porównać do drogocennej perły rozjaśniającej każdą myśl o prawie, każdy werset Bożej Księgi przekazujący to prawo. Przekonajmy się o tym sami: W sercu mym przechowuję Twa mowę, by nie grzeszyć przeciw Tobie....., Cieszę się z twoich upomnień jak z wszelkiego bogactwa...., Będę rozmyślał o Twych postanowieniach i ścieżki Twoje rozważał..., Będę się radował z Twych ustaw, Słów Twoich nie zapomnę..., Dusza moja omdlewa tęskniąc wciąż do wyroków Twoich...., Twój sługa rozmyśla o Twoich ustawach, bo Twoje napomnienia są moją rozkoszą. Twoje ustawy są mi doradcami..., O Twoich ustawach mnie poucz. Pozwól mi zrozumieć drogę Twych postanowień..., Drogę wierności obrałem pragnąc Twoich wyroków.., Lgnę do Twoich napomnień. Biegnę drogą Twoich przykazań. Naucz mnie Jahwe drogi Twoich ustaw. Pouczaj mnie bym Prawa Twego przestrzegał; Prowadź mnie ścieżką Twoich przykazań..., Twoje wyroki są pełne dobroci..., Oto pożądam Twoich postanowień..., Polegam na Twoich Słowach, ufam twoim wyrokom, a Prawa Twojego zawsze strzec będę... bo szukam Twoich postanowień.., O Twoich rozkazach chcę mówić wobec królów..., Wznoszę ręce moje ku Twoim przykazaniom, które kocham..., Pamiętam Twe wyroki odwieczne..., Gniew mnie ogarnia z powodu występnych porzucających Twe Prawo... Słowo Twe Jahwe trwa na wieki. Według Twoich wyroków trwają do dziś, bo wszystkie rzeczy Ci służą...., Gdyby Twoje Prawo nie było moją rozkoszą, byłbym zginął na wieki w nędzy...., Twoje Słowo jest lampą dla moich stóp. Pragnę pomocy Twojej Jahwe, a Prawo twoje jest moją rozkoszą. Bardzo wiele takich słów zostało wypowiedzianych przez naszego Pana w czasie Jego życia na ziemi. Dlatego też mogą one być także radością i dla nas.

Pan Jezus Chrystus żył Słowem Bożym i ono było pokarmem dla jego duszy, było Jego siłą, siłą Jego służby i autorytetem w każdej życiowej sytuacji. To dzięki Temu Słowu odniósł zwycięstwo nad szatanem. To samo Słowo zamykało usta saduceuszy wrogo nastawionych wobec Niego. Z tego Słowa czerpał naukę i przekazywał ją swoim uczniom. To samo Słowo obietnicy przekazał swoim uczniom odchodząc do Nieba. O, jak bardzo jest to ważne dla naszego życia. Jak wielką powagę i znaczenie oddaje Bożemu Słowu już sama myśl, że cały ten długi Psalm 119, poświęcony został właśnie temu cudownemu Słowu Bożej Księgi. O, jak wielką pociechą stał się dla nas fakt, ze nasz Pan przez całe swoje życie kierował się tym, co mówiło o nim Pismo Święte. On zawsze doceniał wartość Pisma Świętego, dlatego było ono w jego życiu na pierwszym miejscu. W każdym przypadku, w każdej sytuacji powoływał się na Pismo Święte, jako na Prawo, które nie ulega naruszeniu. Sam będąc autorem tej Świętej Księgi, zajął takie samo miejsce jak każdy człowiek żyjący na ziemi. Zawsze pokazywał siebie jako przykład i podkreślał, że obowiązkiem każdego człowieka jest  żyć Słowem Bożym i być mu bezwzględnie podporządkowanym. Czyż wobec tego nie istnieje odpowiedź na pytanie, jakie zadaje nam niewiara, podważająca twierdzenie, że Biblia jest Słowem Bożym?

Jeżeli prawdziwie wierzymy w Chrystusa i uznajemy Go za Syna Bożego, za objawionego w ciele Boga, za prawdziwego człowieka, nie możemy nie zauważyć faktu, że nasz Pan Jezus bezustannie powoływał się na Pismo Święte – na Mojżesza, na proroków, na Psalmy, jak na prawdziwe Słowo Boże. Wiedział, że były one prawdziwym Słowem Bożym. Będąc Bogiem, to On sam dyktował ludziom prawo – Słowo Boże. Kiedy przyszedł jako człowiek,  przestrzegał Słowa, zachowywał je i  całkowicie się mu podporządkował. Jak wielka lekcja z tego płynie, która jest jednocześnie kamieniem, na którym potykają się, tak zwani chrześcijańscy nauczyciele i komentatorzy, którzy lekceważą i odrzucają Boskość Bożej Księgi, w tym także i pięcioksięgu Mojżesza. Już sama myśl, że są tacy ludzie powinna nas przerażać. Wiele ludzi chce nam wmówić, że obecny świat jest światem postępowym, idącym do przodu we wszystkich dziedzinach życia. To jest wielki błąd, to wcale nie zgadza się z Bożą Prawdą. Są to poglądy rytualizmu, wszystko to pochodzi od niewiary, dlatego tak bardzo szybko mnoży się wokół nas. Natomiast tam, gdzie ten wpływ jeszcze nie dotarł, spotykamy się z obojętnością, z chęcią zaspokojenia się przez różne świeckie udogodnienia, egoizm, świeckość, czyli wszystko oprócz duchowego postępu. Jeżeli spotykamy pewne grupy ludzi, którzy nie są zajęci wykonywaniem zaleceń związanych z kultem religijnym i nie spotykamy u nich przejawów zewnętrznej pobożności, to jest to spowodowane tym, że są oni zajęci pozyskiwaniem coraz to nowszych zdobyczy wiedzy i techniki, co wiąże się z wygodami i rozkoszami w ich życiu. W rezultacie tego, zdobywanie pieniędzy i innych środków tak ich pochłania, że nie są w stanie myśleć o czymś innym. Wszelkie spostrzeżenia w tej dziedzinie, bardzo jasno  pokazują nam, że postępu ku lepszemu nie ma, gdyż wszystkie fakty pokazują nam wręcz coś przeciwnego. Ludzie mogą nam zarzucać, że nie powinniśmy osądzać na podstawie zewnętrznych, widocznych dla nas oznak, ale zawsze mieć nadzieję na lepsze. Możemy uznać to za prawdziwe, ale pod jednym warunkiem, że w Słowie Bożym znajdziemy dotyczące tego tematu, odpowiednie wskazówki. Jeżeli choćby jeden werset potwierdzał, że możemy oczekiwać wielkich pozytywnych postępów w dziedzinie religii, polityki, moralności, kultury, musimy uznać to za wystarczający powód do rozwijania naszej nadziei, ponieważ nawet jedno Słowo Boże to wystarczająca podstawa naszej  nadziei, która napełnia duszę i podnosi ją ponad mrocznymi okolicznościami naszego życia. Ale gdzie możemy znaleźć takie słowo? Nie znajdziemy go nigdzie.

Całe świadectwo Biblii, głosy proroków i apostołów, w sposób jawny i zrozumiały świadczą, że położenie ludzkości, moralność i kultura nie ulegnie poprawie, lecz będzie się chylić ku upadkowi, aż do momentu kiedy promień chwały tysiącletniego Królestwa oświeci ziemię, przynosząc radość wszystkim krańcom ziemi. Przedtem jednak musi dokonać swego strasznego dzieła miecz praworządności Bożej. Gdybyśmy chcieli potwierdzić wszystko, co zostało tutaj powiedziane, jak wypowiada się na ten temat Stary i Nowy Testament, to trzeba byłoby napisać nową księgę, żeby wszystko to w niej zamieścić. Nie mamy zamiaru tego czynić, każdy może sam otworzyć Biblię i odrzucając wszelkie komentarze i tłumaczenia, dogmaty i przypuszczenia, w prostocie serca czerpać wiedzę dotyczącą teraźniejszości jak i przyszłości tego świata, z czystego źródła jakim jest Słowo Boże. Każdy sam będzie mógł się przekonać, że Biblia jasno przepowiada, że ten świat nie zwróci się do Boga, że Ewangelia nie przygotuje świata na tysiącletnie Królestwo lecz uczyni to skutecznie miecz Bożej sprawiedliwości.

Nikt nie powinien myśleć, na podstawie tego co zostało tutaj powiedziane, że nie doceniamy dobra, jakie też jest obecnie na ziemi. Wręcz przeciwnie, bardzo cenimy i dziękujemy za nie Bogu. Radujemy się z tego, że drogocenna Ewangelia łaski Bożej jest głoszona na całej ziemi, dziękujemy Bogu za każdą duszę, która weszła do kręgu zbawionych przez Boga. Radujemy się z tego, że miliony Biblii zostało rozprowadzonych  po całym świecie, że ta Boża Księga znajduje ciągle nowe rzesze czytelników. Cieszymy się z całej rzeszy misjonarzy, którzy z wielkim zapałem niosą Dobrą Nowinę ludziom w różnych krajach. Nie uważamy jednak, że te środki nawrócą świat do Boga. Pismo Święte wyraźnie nam mówi, że ludzie zwrócą się ku prawdzie, kiedy dotknie ich sąd Boży. Wystarczy na to tylko jedno potwierdzenie znajdujące się w Biblii, a takich i podobnych jemu  w Biblii są setki..... bo gdy Twe sądy jawią się na ziemi, mieszkańcy świata uczą się sprawiedliwości (Izajasza 26.9). 

Więc to nie Ewangelia będzie tym decydującym środkiem. Jaki jest wobec tego cel głoszenia Ewangelii? Apostoł Jakub, w przemówieniu jakie wygłosił na zgromadzeniu w Jerozolimie, daje bezpośrednią odpowiedź na to pytanie: Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Jaki był cel Boży? Czy ten, aby zbawić wszystkich pogan? Nie,  aby spośród pogan wybrać sobie lud (Dz. Ap. 15.14). Czy może być coś bardziej zrozumiałego? Te Słowa wskazują cel jaki powinien przyświecać wszystkim głoszącym Ewangelię, a cel jest jeden: Lud dla Boga ze wszystkich plemion na ziemi. O, jak bardzo ważne jest abyśmy zawsze o tym pamiętali. Oto prawdziwy cel Ewangelii, wszystkie inne cele są fałszywe. Po co więc mamy służyć jakimś fałszywym celom? Czy nie lepsza jest współpraca z Bogiem? Czyż misja misjonarzy ucierpiałaby na tym, jeśli będą oni czynić wszystko zgodnie z tym, co mówi Bóg? Na pewno nie.

Przedstawmy sobie dwóch misjonarzy, którzy udają się w drogę. Jeden z nich będzie się starał nawrócić do Boga cały świat, drugi natomiast pragnie, aby Bóg wybrał sobie tych, których sam chce. Możemy dojść do wniosku, że cel tego drugiego nie jest tak bardzo popularny, głośny i wzniosły w oczach ludzi, jednak w oczach Boga jest przeciwnie. Już sam fakt, że zostały mu objawione myśli Boże, daje mu siłę, pewność i męstwo pośród trudności i przeszkód na jakie natrafia na swojej drodze.

Apostołowie naszego Pana Jezusa Chrystusa, idąc z Dobrą Nowiną do ludzi tego świata, wcale nie myśleli że ich zadaniem jest nawrócenie całego świata. Mieli w pamięci Słowa Pana Jezusa: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk. 16.15-16). Słowa te były wypowiedziane do dwunastu apostołów, świat powinien stać się miejscem ich działalności. Ich misja była zwrócona do wszelkiego stworzenia, ale miała znaczenie dla tych, którzy uwierzą. To było ich zadanie. Nawrócenie całego świata nie było w ich planie. To dzieło będzie dokonane, ale przy pomocy zupełnie innych środków, nastąpi po tym, kiedy cały naród Boży zostanie zgromadzony w jedno.

[Uwaga! Chcemy tutaj zwrócić uwagę czytającego na słowa Psalmu 67. Podobnie jak w wielu innych miejscach Słowa Bożego, Psalm ten pokazuje nam, że zlanie błogosławieństwa Bożego na pogan nastąpi po ponownym przyjęciu Izraela]: Niech Bóg się zmiłuje nad nami, niech nam błogosławi, niech zajaśnieje dla nas Jego oblicze, aby na ziemi znano jego drogę, Jego zbawienie pośród wszystkich ludów. Niech Ciebie Boże wychwalają ludy, niech wszystkie narody dają Ci chwałę. Niech się narody cieszą i weselą, że Ty ludami rządzisz sprawiedliwie..... Niechaj nam Bóg błogosławi i nich się Go boja wszystkie krańce ziemi.. Słowa te wskazują, że to Izrael a nie Kościół stanie się narzędziem błogosławieństwa narodów.

Duch święty zstąpił z nieba w dniu Pięćdziesiątnicy, nie po to, żeby nawrócić do Boga wszystkich ludzi, lecz aby przekonać świat o grzechu, o sprawiedliwości  i o sądzie (Ew.Jana 16.8-11). Czytając uważnie te słowa widzimy działanie Ducha Świętego wskazującego winę świata za to, że nie przyjął, lecz odrzucił Syna Bożego. Celem przyjścia Ducha Świętego, było udowodnienie, że ten świat jest winny przed obliczem Boga, oraz utworzyć jedno ciało z wierzących w Pana Jezusa pochodzących z Żydów jak i z pogan. Właśnie tym jest zajęty już dwadzieścia stuleci. To jest właśnie ta wielka tajemnica, której sługą stał się Apostoł Paweł, a którą w tak zadziwiający sposób opisuje w swoim poselstwie do Efezjan. Jeżeli przez wiarę przyswajamy sobie przedstawioną w tym liście tajemnicę, to stanie się jasne, że nawrócenie świata a tworzenie Kościoła, to dwie zupełnie różne sprawy, które nie mogą iść rękaw rękę. Przeczytajmy wspólnie te cudowne słowa z Listu do Efezjan 3.1-10:  Dlatego ja Paweł, więzień Chrystusa Jezusa dla was pogan, bo przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica, jaka pokrótce opisałem. Dlatego czytając te słowa, możecie się przekonać o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha Świętego Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie są już współdziedzicami i współczłonkami Ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. Jej sługą stałem się z daru łaski udzielonej mi przez Boga, na skutek działania Jego potęgi. Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako dobrą nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło czym jest wykonanie tajemniczego planu ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy Wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga, przez Kościół stanie się jawna zwierzchnościom i władzom na wyżynach niebios. Jeszcze jeden fragment z 1 rozdziału Listu do Kolosan 23-29. ... bylebyście tylko trwali w wierze, ugruntowani i stateczni, a nie chwiejący się w nadziei, właściwej dla Ewangelii. Ją to posłyszeliście, głoszona wszelkiemu stworzeniu, które jest pod niebem – jej sługą stałem się ja, Paweł. Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam w moim ciele braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, Którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia Słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego Świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie. Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie.

Z tych wypowiedzi, jak też i z wielu innych, możemy się dowiedzieć, w czym zostało zawarte główne zadanie apostoła Pawła. On nie miał na myśli nawrócenia całego świata. Oczywiście z całej siły głosił Ewangelię, od Jerozolimy aż po Ilirię (Rzym. 15.19), tak samo Żydom i poganom (Ef. 3.8). Nie czynił tego po to, aby nawrócić do Boga cały świat. On sam nauczał, że świat bardzo szybko dojrzewa na sąd, że ludzie źli i zwodziciele, będą się dalej posuwać ku temu co gorsze, sami błądząc i innych w błąd wprowadzając (2 Tymot. 3.13), oraz że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. Stanie się to przez takich, którzy obłudnie kłamią, mając swoje sumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, nakazują powstrzymywanie się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę (1Tym. 4.1-4). Dalej, ten wierny i natchniony przez samego Boga sługa Chrystusa mówi, że w dniach ostatnich – a więc będzie to czas mający miejsce w końcu czasów ostatnich (por. 1 Tym. 4. 1-3, z 2 Tym. 3.1-5). Straszna przyszłość, przypomina nam koniec pierwszego rozdziału Listu do Rzymian, gdzie ten sam natchniony autor opisuje ciemne nawyki pogan. Innymi słowy jest to opis czynów ludzi, którzy stali się strasznymi odstępcami przeciwko Bogu. Jest tutaj tylko jedna różnica. Jest to opis narodów pogańskich, natomiast w Listach do Tymoteusza, mówi się o chrześcijaństwie, które przyjęło na siebie pozór pobożności.

Mamy przedstawiony przed sobą cały przebieg wydarzeń, ale w tym wszystkim nie widać tego, co niektórzy próbują nam wmówić: zupełnie nie ma mowy o nawróceniu świata. Ze wszystkich stron słyszy się głosy fałszywych proroków, zapewniających o pokoju: pokój, pokój, ale tego pokoju nie ma. A pękające ściany chrześcijaństwa, starają się pokryć tynkiem glinianym, nie mającym jakiejkolwiek siły. Wszystko to nie może spowodować opóźnienia nadchodzącego sądu. Ten sam apostoł, którego słowa czytaliśmy, mówi nam, że już działa tajemnica bezbożności. W rzeczywistości ona jest już aktywna przez okres 2000 lat. Tylko Ten, co teraz powstrzymuje ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem ust swoich i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego będzie towarzyszyć działanie szatana, z całą mocą wśród znaków i fałszywych cudów, działanie z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza na nich działanie oszustwa tak, iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość (2Tes. 2.7-12). Straszna przyszłość oczekująca świat. Działanie oszustwa i straszny sąd oczekuje tych, którzy fałszywie prorokują o powszechnym pokoju oraz tych, którzy im wierzą. Jednak dzięki Bogu, dla dusz należących do Niego, zostało przygotowane wspaniałe błogosławieństwo. To do nich apostoł zwraca się słowami pełnymi radości, wlewając ufność w ich serca: Lecz my zawsze winniśmy dziękować Bogu za was bracia umiłowani przez Pana, że wybrał was Bóg do zbawienia, jako pierwociny przez uświęcenie Ducha i przez wiarę w prawdę. Po to wezwał nas przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa (2Tes. 2.13-14). W tych słowach pojawia się przed nami coś pociągającego i wzniosłego – świetlista i błogosławiona nadzieja, darowana dla Kościoła Bożego, nadzieja ujrzenia gwiazdy jasnej i porannej.

Wszyscy oświeceni Bożym światłem chrześcijanie oczekują, nie nawrócenia całego świata, lecz przyjścia swojego Pana i Zbawiciela, Który odszedł by przygotować miejsce w domu Ojca  i powróci zabrać ich ze sobą, aby przebywali tam, gdzie przebywa On. Jest to Jego drogocenna obietnica, która może spełnić się w każdej chwili. Według świadectwa, jakie zostało przez Niego przekazane Piotrowi: w swojej wielkiej cierpliwości oczekuje, aby jeszcze niektórzy przyszli do Niego, ponieważ nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz żeby wszyscy się nawrócili. Kiedy do Jego ciała wejdzie (zostanie dołączony)  ostatni członek, wtedy Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła i na dźwięk trąby Bożej, a zamarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani na obłoku naprzeciw Pana i w ten sposób zawsze będziemy z Panem (1Tes.4.16.17). Oto prawdziwa nadzieja Kościoła Bożego. Jest to nadzieja oczyszczająca i oświecająca, którą Pan pragnie oglądać w sercach swoich Umiłowanych.

Wrogowi udało się wykraść tę wspaniałą  nadzieje z serc wielu dzieci Bożych i przez długie lata pozostawała ona w zapomnieniu. A jak jest obecnie? Czy wielu z nas zajmuje się nią? Jak często z ust kaznodziei rozlega się okrzyk: Oto idzie Oblubieniec! O, jak bardzo rzadko słyszy się to wołanie. Tylko nieliczni decydują się mówić o tym od czasu do czasu, a wśród słuchających powoduje to efekt odwrotny. Widzimy w tym wszystkim zdumiewający efekt działania siły diabelskiej. Wróg ukradł z dusz ludzkich Bożą nadzieję, a włożył fałszywą. Zamiast oczekiwania na pojawienie się gwiazdy jasnej, porannej, szatan pobudza ludzi, aby oczekiwali na nawrócenie się świata, a więc tysiącletniego Królestwa bez Chrystusa. Diabłu udało się narzucić ciemną zasłonę na przyszłość i dlatego ludzie błądzą, podobnie jak okręt unoszący się po bezmiarze wód oceanu, bez steru i kompasu, nie widzi słońca i gwiazd. Ogarnia go mrok niepewności i przerażenia.

Dlaczego nastąpił taki wylew zła? Dlatego, że Kościół zapomniał o drogocennej obietnicy swojego Pana i Zbawiciela, a przyjął naukę ludzką wymyśloną dla zaspokojenia żądz, bardzo szkodzącą i zanieczyszczającą naukę Bożą. Większość chrześcijan nie wie, w czym została zawarta prawdziwa wartość ich położenia i nadziei, a mimo to posługują się Biblią. I jest to prawdą. Musimy jednak pamiętać, że i Żydzi posiadali Słowo Boże, a mimo to odrzucili posłanego Zbawiciela, o Którym mówiła Boża Księga, którego oczekiwali i o Którym czytali i rozmawiali przy każdej okazji. Uwidacznia się w tym ich moralna niekonsekwencja, o której wspominał im Pan Jezus: Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne, to one właśnie dają świadectwo o Mnie. (Ew. Jana 5.39). Mimo to nie chcieli przyjść do Pana Jezusa, a dlaczego? Ponieważ zostali napełnieni ludzką nauką, pełną różnych ludzkich poglądów. Wyglądała ona z zewnątrz bardzo dobrze, była poparta wersetami z Biblii, co więcej, była głoszona przez ludzi uczonych, badaczy Pism, którzy poświęcili temu całe swoje życie. Ich wizytówką, nie mającą żadnego znaczenia, było  trzymanie Biblii w rękach i powoływanie się na nią, podczas gdy ich serca były zamknięte na jej zbawienny wpływ. Najwyższy cel człowieka, to serce otwarte i życie podporządkowane działaniu Biblii.

Weźmy za przykład zagadnienie, którym się zajęliśmy – odstępstwo od Bożych zasad. Czyż nie zostało jasno i dla każdego zrozumiale przedstawione, jak zakończy się to wszystko czego świadkami jesteśmy? Czyż nie zupełnym odstępstwem i powstaniem przeciwko Bogu i Barankowi? Bardzo jasno mówią nam o tym Ewangelie, Listy i Objawienie. Otrzymaliśmy jasny, prosty i zrozumiały przykład przepowiedni tego, co ma nastąpić. Każdy może to zrozumieć, mimo to tylko niewielu przyznaje rację Bożemu objawieniu. Większość ludzi myśli o tym wszystkim w zupełnie inny sposób. Wierzą, że wszyscy ludzie nawrócą się do Boga na skutek głoszenia, jakie obecnie ma miejsce. Jednak zupełnie inaczej świadczy o tym 13 rozdział Ewangelii Mateusza, gdzie jest mowa o tych, którzy sieją zgorszenia: ...ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości i wrzucą je w piec rozpalony, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (41-42). Jeśli cały świat miałby być zbawiony, to skąd biorą się chwasty – źli ludzie z przypowieści o sieci? Kiedy przyjdzie Oblubieniec, będzie tyle samo panien mądrych, co niemądrych. Gdyby cały świat miał się nawrócić, to na kogo ma przyjść zagłada? Kiedy bowiem będą mówić: pokój i bezpieczeństwo, to niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną i nie ujdą (1Tes. 5.3). Dlaczego Chrystus miałby przychodzić jak złodziej w nocy? Jeżeli mamy nadzieję na nawrócenie się całego świata, to jakie znaczenie może mieć dla nas Słowo z Objawienia Jana 1.7? Oto nadchodzi z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi.  Czy nie wynika z tego, że jest to niemożliwe? Czy nie widzimy, że nauka o nawróceniu się do Boga wszystkich mieszkańców ziemi przez głoszenie Ewangelii, zupełnie nie zgadza się ze Słowem Bożym. Jak wyjaśnić fakt, że wielu chrześcijan tak właśnie myśli? Na to wszystko istnieje tylko jedna odpowiedź: Oni wszyscy nie uznają autorytetu Pisma Świętego. Ze smutkiem przychodzi o tym wszystkim pisać, ale niestety tak jest i nie można tego odrzucić. Chociaż chrześcijanie często czytają Biblię, to zupełnie jej nie uznają. Nie chcemy zbyt długo zajmować się tym zagadnieniem, chociaż zdajemy sobie sprawę z jego powagi. Mamy nadzieję, że tylko dzięki mocy Ducha Świętego, każdy nasz czytelnik odkryje pełne znaczenie tej wielkiej prawdy.

Wszyscy chrześcijanie, obojętnie gdzie by się znajdowali, powinni mieć tylko jedno pragnienie – karmić się słowem Bożym. W przeciwnym razie będą narażeni na wszelkiego rodzaju wątpliwości i błędy, a może być tak, że odwrócą się zupełnie od Słowa Bożego. Dopóki sobie tego nie uświadomimy i nie wyznamy Bogu, nie będziemy mogli chodzić Jego drogami. Ale Ja patrzę na tego, który jest biedny i zgnębiony na duchu i który z drżeniem czci moje Słowo (Izajasza 66.2). To Słowo pozostaje aktualne w każdym czasie. Nie ma ograniczeń w błogosławieństwie przygotowanym dla dusz stojących na tej pewnej podstawie. Bóg oczekuje od nas szczerości i bojaźni, nie wystarczy samo mówienie, że posiadamy szczere serce, potrzeba aby ono rzeczywiście takie było. To jest sprawą każdego, każdy ma ten sam obowiązek. Niech sam Bóg, dzięki swojemu wielkiemu miłosierdziu i dobroci,  nauczy nas tego.

Zawsze powinniśmy osądzać samych siebie w świetle Słowa Bożego. Niech więc nasze uszy zawsze będą otwarte na słuchanie Jego Głosu, niech nasze serca całkowicie zwrócą się do Niego i do Jego Słowa. Niech Bóg raz na zawsze dopomoże nam zdecydować się by Jemu służyć, a odrzucić wszystko, co nie jest zgodne z Jego Słowem. Tego, jak wiemy, oczekuje od nas Bóg. On oczekuje tego od każdego, kto chce iść Jego śladami przez pustynię tego świata.

 

ROZDZIAŁ 6

 

Temat:   Druga mowa Mojżesza

Miłość Boża

 

Myśl:   Słuchaj Izraelu

Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem, Jahwe Jedyny

 

Takie są polecenia, prawa i nakazy, których nauczyć was polecił mi nasz Bóg Jahwe, abyście je pełnili w ziemi, do której idziecie by ją posiąść. Będziesz się bał swego Boga Jahwe, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa, które ja nakazuję wypełnić tobie, twym synom i wnukom, po wszystkie dni twego życia, byś mógł długo żyć. Słuchaj Izraelu i pilnie tego przestrzegaj, aby ci się dobrze powodziło i abyś się bardzo rozmnożył, jak ci przyrzekł Jahwe, Bóg ojców twoich, że ci da ziemię opływającą w mleko i miód. Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem, Jahwe Jedyny.

Tutaj została przedstawiona wielka, podstawowa prawda, którą szczególnie powinien znać i wykonywać Izrael, a mianowicie: uznanie Jedynego Boga. Ta wielka prawda była podstawą, wiążącą całą rodzinę Izraela w jedno – budowę ich domu, centrum łączności, centrum wokół którego skupiał się cały naród.

Dopóki Izrael ją zachowywał, był szczęśliwym narodem, miał we wszystkim powodzenie i rozmnażał się. To był jeden wielki wał, który ich odgradzał od wszystkich narodów ziemi. Izraelici zostali powołani po to, żeby rozgłaszać te wspaniałą i wielką prawdę o Jedyny Bogu przed ludźmi tego świata, którzy posiadali wielu bogów (1 Kor. 8.5). Ich ojciec Abraham został powołany i wyprowadzony z samego centrum bałwochwalczego ówczesnego świata, aby stał się świadkiem żywego i prawdziwego Boga, poprzez zawierzenie całego życia temu Bogu, godne chodzenie przed Nim, opieranie się na Nim i służenie Mu.  W ostatnim rozdziale Księgi Jozuego, czytelnik może znaleźć posiadający wielkie znaczenie dowód, któremu Bóg nadaje wielkie znaczenie. Zwracając się po raz ostatni do narodu, mówi On: Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, Jego książąt, sędziów i zwierzchników, którzy stawili się przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: Tak mówi Jahwe, Bóg Izraela: po drugiej stronie rzeki mieszkali wasi przodkowie od starodawnych czasów: Terach, ojciec Abrahama i Nachora, którzy służyli cudzym Bogom, lecz Ja wziąłem ojca waszego z kraju po drugiej stronie rzeki i przeprowadziłem go przez całą ziemię Kanaan i rozmnożyłem ród jego, dając mu Izaaka (Joz. 24. 1-3). Jozue przypomina tutaj, że ich ojcowie służyli obcym bogom, i o tym szczególnie powinni pamiętać i bardzo na siebie uważać, żeby ponownie nie wpaść w bałwochwalstwo, z którego zostali wybawieni dzięki wielkiej miłości Boga.

To sam Bóg wybrał Abrahama, ich ojca i uczynił go swoim wybrańcem, aby służył już tylko Jemu. Powinni mieć na uwadze to, że są oni cały czas podatni, aby wejść w to samo bałwochwalstwo, w jakim byli ich ojcowie. Przedstawiając całemu narodowi ten fakt, Jozue w barwny sposób przedstawił wszystkie wydarzenia z ich historii, począwszy od narodzenia Izaaka, a zakończył to wezwaniem: Bójcie się więc Jahwe i służcie Mu w szczerości i w prawdzie! Usuńcie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki i w Egipcie, a służcie Jahwe. Gdyby jednak nie podobało się wam służyć Jahwe, rozstrzygnijcie dziś, komu chcecie służyć. Czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Jahwe (14-15).

Zwróćmy uwagę, Jozue dwa razy przypomina, że ich ojcowie służyli fałszywym bogom, że ziemia, do której weszli także była zamieszkana i skalana przez tych, którzy służyli obcym bogom. Ten wierny sługa starał się, w sposób używany przez Ducha Świętego, ostrzec ten naród przed niebezpieczeństwem, jakim było odstępstwo od wiary w Żywego i Prawdziwego Boga i od Jego praw i nakazów. Pragnął, aby rozstrzygnęli za kim chcą iść: „rozstrzygnijcie dziś, komu chcecie służyć...”. Nie ma nic bardziej wartościowego, niż decyzja wypływająca z głębi serca zupełnie oddanego Bogu. Nasze serce powinno być takie zawsze przed obliczem Boga.

Bóg sam dawał Izraelitom niepodważalne dowody swojej obecności wśród nich. Wykupił ich z niewoli egipskiej i przeprowadził przez pustynię po to, żeby osiedlić ich w ziemi kananejskiej. Zupełne poświęcenie się Bogu było najmądrzejszym posunięciem z ich strony, dlatego też zdecydowane i proste napomnienie Jozuego, pokazuje nam, jak bardzo poważnie potraktował tą decyzję. A ja i mój dom chcemy służyć Jahwe. Błogosławione słowa, cenne postanowienie, wspaniała decyzja.

Wszystko to pokazuje nam, że obojętnie jak wielki byłby upadek narodu i jego religii, to oddzielenie rodziny i jej trwanie w czystości i pobożności, może urzeczywistnić się w każdym czasie. Nawet jedna, odosobniona rodzina ma szansę. Podziękujmy za to naszemu Bogu i niech On pomoże nam, abyśmy zawsze o tym pamiętali. Ja sam i mój dom, służyć chcemy Jahwe - oto odpowiedź wiary na Słowa Boga... Ty i cały twój dom... Obojętnie jaki by nie był stan społeczeństwa, które czci Boga, każdy sam do siebie może zastosować Słowa: Ja i mój dom, służyć będziemy Bogu, dostosowując się do wszystkiego, czego On wymaga. Ta świętą decyzję możemy podjąć tylko wtedy, gdy w naszej duszy pracuje łaska Boża. Dlatego też, jeśli nasze serce jest w pełni zdecydowane, żeby iść śladami naszego Pana,  to łaska z dnia na dzień będzie w nas wzrastać, według wierności tych słów: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali... (2 Kor. 12.9). Zechciejmy obecnie zwrócić naszą uwagę na to, jaki wpływ wywarła ta wzruszająca wypowiedź Jozuego. Naród wówczas odrzekł tymi słowami: dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Jahwe, a służyć obcym bóstwom. Czyż to nie Bóg nasz wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej z domu niewoli? Czyż nie On uczynił wielkie znaki przed naszymi oczyma i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy i wśród wszystkich ludów pomiędzy którymi przechodziliśmy? Jahwe ponadto wypędził przed nami wszystkie te ludy wraz z Amorytami, którzy mieszkali w tym kraju. My chcemy również służyć Jahwe, bo On jest naszym Bogiem. (Joz. 24.16-18). Ta głośna wypowiedź i pełne nadziei słowa, pochodziły z ust narodu, który był świadomy wymagań Jahwe, nakazujących mu całkowite podporządkowanie się Bogu. Izraelici byli w stanie wyliczyć wszystkie chwalebne czyny dokonane względem nich przez Boga i zdecydowali szczerze przeciwstawić się wszelkiej formie bałwochwalstwa, obiecując służyć tylko Jedynemu Bogu. Jozue jednak nie dowierzał ich zapewnieniom, dlatego powiedział do narodu: Wy nie możecie służyć Jahwe, bo jest On Bogiem Świętym i zazdrosnym i nie przebaczy waszych występków i grzechów. Jeśli opuścicie Jahwe aby służyć obcym bogom, ześle znów na was nieszczęście i choć przedtem dobrze wam czynił, wtedy sprowadzi zagładę.Lecz lud odrzekł Jozuemu: Nie! My chcemy służyć Jahwe! Jozue odpowiedział ludowi: Wy jesteście świadkami przeciw samym sobie, że wybraliście Jahwe, aby Mu służyć. I odpowiedzieli: Jesteśmy świadkami. Usuńcie więc bogów obcych spośród was i zwróćcie serca wasze ku Bogu Izraela Jahwe. I odrzekł lud Jozuemu: Bogu naszemu chcemy służyć i głosu Jego chcemy słuchać (19-24).

Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy się nad słowami, jakimi Jozue przedstawia Izraelitom Boga. Chcemy udowodnić, jak ważne miejsce zajmuje świadectwo Jozuego, dotyczące tej wielkiej, wspomnianej powyżej prawdy. Izrael musiał uznać, że istnieje  jedynie Bóg wszechrzeczy – Jahwe i powinien o tym świadczyć wobec wszystkich narodów na ziemi, gdyż właśnie w tym zawarta była tajemnicza siła mogąca ustrzec go przed bałwochwalstwem. Niestety, jak wiemy z historii, tę właśnie prawdę odrzucili najpierw. Obietnice, postanowienia i decyzje, jakie oni podjęli pod wpływem słów Jozuego, stały się podobne do rosy, która bardzo szybko znika, gdy zaświeci słońce (por. Ozeasza 6.4). Służył lud Jahwe po wszystkie dni życia Jozuego i po wszystkie dni życia starszych, którzy żyli po śmierci Jozuego i którzy oglądali wszystkie dzieła Jahwe, jakie dokonał dla Izraela. Jozue, syn Nuna, sługa Jahwe umarł.... A gdy całe pokolenie połączyło się ze swoimi przodkami, nastało inne pokolenie, które nie znało Jahwe, ani też tego, co uczynił dla Izraela. Wówczas synowie Izraela czynili to, co złe w oczach Jahwe i służyli Baalom. Opuścili Boga swoich ojców – Jahwe, który ich wyprowadził z ziemi egipskiej i poszli za cudzymi bogami, którzy należeli do ludów sąsiednich. Oddawali im pokłon i drażnili Jahwe. Opuścili Jahwe i służyli Baalowi i Asztartom (Sedziów 2.7-13).

Jakaż  to pouczająca dla nas lekcja, tak ważna podstawa wiary w Boga, została przez nich zapomniana. Opuścili Jahwe po to, żeby służyć obcym bogom. Dopóki żył Jozue i starsi z narodu, swoim wpływem na lud hamowali jego odstępstwo, ale kiedy zniknęły hamulce, ciemny mrok bałwochwalstwa pociągnął ich za sobą. Upadły podstawowe zasady wiary, Boga Izraela zamieniono na Baala i Astarty.

Pamiętajmy, że wpływ ludzki jest w rzeczywistości bardzo kruchą podporą i nie może mieć trwałego wpływu na zamiary innych ludzi. Prawdziwie i trwale może nas podtrzymywać tylko siła Boża, w przeciwnym wypadku, wcześniej lub później musimy upaść. Wiara umacniana i podtrzymywana tylko przez mądrość ludzką, a nie przez siłę Boga, okaże się beznadziejną, słabą i nie mającą żadnego znaczenia. Taka wiara nie może się ostać w czasie doświadczenia, nie wytrzyma gorąca prześladowań i bardzo szybko osłabnie. Należy pamiętać o tym, że sama wiara nie jest wystarczająca, powinna też istnieć żywa więź pomiędzy duszą a Bogiem. Każdy sam dla siebie powinien mieć taką żywą  więź z Bogiem, gdyż w przeciwnym wypadku nie będziemy mieli siły w trudnych czasach. Przykłady, przypominania a także wpływ innych ludzi jest dobry w odpowiednim czasie. Dobre dla Izraelitów było, gdy mogli oglądać jak Jozue i starsi chodzą Bożymi drogami. Prawdziwe jest przysłowie: Żelazo żelazem się ostrzy, a człowiek urabia charakter bliźniego.(Przys. 27.17).

Dobrze jest być otoczonym prawdziwie nam oddanymi sercami, przyjemnie jest doznać pokrzepienia przez przykład czyjejś wierności dla Chrystusa. To dobrze wpływa zarówno na wierzących, jak i na samo dzieło Chrystusa. Jeżeli jednak nie ma w nas głębokiego źródła wody – wiary i osobistego poznania Boga, jeżeli nie ma głębokiej więzi ustanowionej i podtrzymywanej przez Boga i wyrażającej się w naszej osobistej społeczności z Bogiem, to wtedy gdy wyschnie potok ludzkiego wpływu i upadnie ludzka podpora, a ogarnie nas duchowy chłód i zbliży się duchowy upadek, staniemy się podobni do Izraela w tym jak służył Bogu w czasie życia Jozuego i starszych. Tak jak oni pogrążymy się w mroku grzechu i bałwochwalstwa współczesnego świata, który wcale nie jest lepszy od Baali i innych bożków. Z drugiej strony jednak, kiedy serce zostało utwierdzone w łasce i prawdzie Bożej, możemy powiedzieć – a ten przywilej został dany każdemu wierzącemu – bo wiem, komu uwierzyłem i pewien jestem, że mocen jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia (2 Tym. 1.12).

Gdyby nawet wszyscy ludzie przestali jawnie wyznawać Chrystusa i zniknęłaby wszelka ludzka pomoc, to Boża postawa pozostałaby nieporuszona. Droga posłuszeństwa pozostałaby tak samo jasna, jak gdyby kroczyły po niej wraz z nami tysiące dusz, zdecydowanie i odważnie zmierzając do celu. Nie możemy zapomnieć, że zgodnie z Bożą wolą, Kościół powinien korzystać z głębokiej nauki Pisma Świętego przedstawiającej historię Izraela. To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję (Rzym. 15.4). Aby otrzymać pociechę, pouczenie i nadzieję, nie potrzeba żadnych wymyślonych teorii ani ludzkich komentarzy. Wybujała fantazja, ani nadzwyczajne właściwości ludzkiego rozumu, nie przydadzą się tutaj wcale. Wiele ludzi korzystało już z takich różnych możliwości i tak daleko zaszli w swoich domysłach, że zupełnie zbłądzili i nie znaleźli pociechy, jaką niosą Pisma.

Mamy do czynienia z rzeczywistymi faktami, jakie miały miejsce i zostały opisane na stronicach Bożej Księgi. Naszym zadaniem jest uważna nauka i wnikliwe spojrzenie, aby z tego, co zostało napisane wziąć dla siebie jak najwięcej praktycznych lekcji. Dla przykładu weźmy opis wspomnianego wcześniej wydarzenia – odstępstwa od objawionej Izraelowi Bożej prawdy, którą mieli chronić w swoich sercach i zawsze o niej pamiętać. Pełen ostrzeżenia jest dla nas fakt zapomnienia przez ich potomków Bożych prawd i zwrócenie się do obcych bogów. Istnienie Izraela – narodu oddzielonego od wszystkich innych narodów, uzależnione było od przestrzegania tego, co oni wiedzieli i mimo tej świadomości odeszli od swojego Boga. A kiedy porzucili swojego Boga, to upadli o wiele niżej niż bałwochwalcze narody. Ich grzech był przeciwny ich poznaniu i świadomości i znaleźli się w takim stanie, że działali wbrew samym sobie. Świadomi licznych świadectw, dowodów, świadomi swoich obietnic i zapewnień, uczynili coś czego nikt nie oczekiwał. Porzucając oddawanie czci Jedynemu Bogu, który zawarł z nimi przymierze, odrzucili nie tylko swojego Stwórcę ale i Odkupiciela. Odrzucili Tego, Który wyprowadził ich z ziemi Egipskiej, przeprowadził przez wody Morza Czerwonego i przez pustynię, wprowadzając do dziedzictwa, które obiecał ich Ojcu Abrahamowi, ...do ziemi, którą dla nich wybrałem, opływającej w mleko i miód, która jest klejnotem wśród wszystkich krajów (Ezech. 20.6). Zeszli z właściwej drogi, a zaczęli czcić fałszywych bogów. Pobudzali Go do gniewu przez swoje wyżyny i wzniecali Jego zazdrość swoimi rzeźbami (Psalm 78.58).

Czyż nie jest to dziwne i zaskakujące, że naród który tyle oglądał i doświadczał łaski i miłosierdzia Bożego, który był świadkiem Bożej mocy i potęgi, wierności i chwały Bożej, doszedł do takiego stanu, że pochyla swoją głowę przed zrobionym nieudolnie ludzką ręką posągiem. Niestety to jednak miało miejsce w życiu Izraela. Cała ich historia, począwszy od dnia w którym uczynili złotego cielca u podnóża Synaju, aż do czasu, kiedy król babiloński Nabuchodonozor obrócił w ruinę przybytek w Jerozolimie, naznaczona jest uporem bałwochwalstwa. Jednak mimo to, Bóg w swojej wielkiej cierpliwości i miłosierdziu, pobudzał wybawicieli, którzy uwalniali ich od skutków ich bezmyślności i grzechu. Wielokrotnie w swojej nie dającej się opisać dobroci, uwalniał ich z ręki ich wrogów, posyłając im Otniela, Ehuda, Baraka i Deborę, Gedeona, Jeftego, Samsona. Wszyscy oni byli narzędziami Bożej potęgi, miłosierdzia, współczucia i litości. Kiedy tylko  schodził ze sceny sędzia, naród ponownie wpadał w grzech bałwochwalstwa. Tak smutna i tragiczna była historia  narodu Izraelskiego w czasach królów. Czasami udaje nam się zobaczyć pojedyncze, niezbyt liczne jaśniejsze punkty w tej historii. Pojawiają się przed nami pierwowzory w osobach Dawida, Asy, Jazafata, Echezjasza, Jozjasza, są oni jakby światłami wśród strasznego mroku zła i zepsucia. Jednak nawet im nie udało się wykorzenić zgubnego bałwochwalstwa. Nawet w czasie królowania sławnego i głośnego Salomona, utajony korzeń bałwochwalstwa zaczął wydawać zgubne i tragiczne owoce. Ponownie zostały  zbudowane wyżyny, czczone Asztarty i bogi okolicznych narodów ( por. 1 Król. 11.5-8).

Zatrzymajmy się na chwilę i przedstawmy sobie autora Pieśni nad Pieśniami, Księgi Przysłów i Koheleta, który pochyla swoje czoło przed świątynią Molocha. Czy możemy sobie wyobrazić najmądrzejszego człowieka, otoczonego sławą i czcią, bogatego króla liczącego się w świecie mocarstwa, jednego z najsławniejszych królów Izraela, stojącego z kadzielnicą na górze, na wschód od Jerozolimy i przynoszącego ofiarę Kemoszowi- bożkowi moabskiemu? (1Król. 11.7). Czy to wszystko nie jest dla nas wielkim ostrzeżeniem? Czas królowania Salomona i cała jego historia jest jednym z najbardziej zdumiewających przypadków, świadczących o tym, jak wielką wagę posiada omawiane przez nas zagadnienie. Boże Słowo odsłania całą pełnię odstępstwa Izraela od tej wielkiej Bożej prawdy. Ono przedstawia w zrozumiały sposób wszystkie przyczyny ich skłonności do bałwochwalstwa. To właśnie sprawa wyłączności Bóstwa, Jedynego i Niepowtarzalnego Boga, została przez nich bardzo szybko zapomniana.

Nie będziemy poszukiwać następnych przykładów niewierności Izraela i jej następstw, bo wielka jest ich liczba. Prorok Ozeasz opisuje ich obecne położenie, czytamy tak: Wiele dni bowiem będą synowie Izraela bez króla i bez zwierzchnika, bez ofiary i bez steli, bez efodu i posążków. W tym właśnie okresie (okresie wielu dni), nieczysty duch bałwochwalstwa wyszedł z nich, aby następnie powrócić wraz z siedmioma duchami gorszymi niż on sam – wskazuje to nam na wzrost duchowej nieczystości (Ozeasza 3.4; Łukasza 11.24-26). Nastaną wtedy  czasy okrutnego ucisku dla tego narodu przebywającego tak długo w zakłamaniu i uporze względem Boga. Będzie to „czas ucisku Jakuba”. Dzięki Bogu, zbawienie jednak nadejdzie dla nich we właściwym czasie. Szczęśliwe dni nastaną dla narodu, który powróci do swojego Boga. I poślubię cię sobie znowu na wieki, poślubię przez wierność i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Jahwe (Ozeasza 2.21-22). Następnie Ozeasz mówi: Lecz potem się nawrócą synowie Izraela i będą szukać swego Boga Jahwe i króla swego Dawida, z drżeniem pośpieszą do Jahwe, do Jego dóbr u kresu dni (3.5). I urzeczywistnią się wszystkie obietnice dane przez Boga Abrahamowi, Izaakowi, Jakubowi i Dawidowi. Wykonane zostaną w wielkiej chwale wszystkie słowa proroctw, wypowiedziane przez proroków, poczynając od Izajasza, a kończąc na Malachiaszu, ponieważ Pisma nie można odrzucić (Jana 10.35).

Chwalebny dzień, jaki jeszcze nie nastąpił, rozjaśni mrok ziemi, która jeszcze nigdy nie była tak bardzo oświecona. Albowiem kraj napełni się znajomością chwały Jahwe, jak wody wypełniają morze (Habakuka 2.14). Interesujące byłoby przeczytanie wszystkich wypowiedzi proroków dotyczących przyszłości Izraela. Chcieliśmy jednak zwrócić tutaj tylko uwagę na fakty, które wkrótce zostaną wprowadzone w życie, a będzie to końcowa odpowiedź Boga na odstępstwo od słów: Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem, Jahwe Jedyny. Wielu czytających może zadać nam pytanie. W jaki sposób odstępstwo Izraela od Jahwe, może przynieść korzyść Kościołowi Bożemu? Według nas wszystkie te wydarzenia mają wielkie znaczenie dla wszystkich wierzących. Okażemy się wiernymi Chrystusowi i Jego Ciału, jakim jest Kościół, jeżeli praktyczne znaczenie tych słów pozostanie dla nas takie, jakie powinno ono być.

Kiedy rozpatrujemy historię Kościoła jako świadka Chrystusa, widzimy że nie upłynęło zbyt wiele dni od momentu pojawienia się Jego jako w pełni błogosławionego i obdarowanego, któremu towarzyszyły znamiona potwierdzające Jego usługę na ziemi, a poziom Kościoła już spadł w dół. Kościół zaczyna zapominać o swoich obowiązkach i o swojej pozycji, jaką powinien zajmować, zapomina o oddzieleniu się od świata. Oglądamy coś, co nam przypomina Adama w Raju, Noego na odnowionej przez sąd ziemi, Izraela w Kanaanie. Ledwo Duch Święty uczynił Kościół prawdziwym świadkiem na ziemi, odpowiedzialnym za ochronę niepodważalnych prawd i tajemnic Bożych, a już zaczyna się on chwiać i upadać. Na oczach apostołów naszego Pana Jezusa Chrystusa, wdzierają się do Kościoła fałszywe nauki, upadki i inne niedostatki próbujące rozwalić podstawy nauki Kościoła. Czy trzeba potwierdzać powyższe fakty? Jest ich wielkie mnóstwo. Wsłuchajmy się w słowa błogosławionego apostoła, który wylewał wielkie łzy i gorąco wstawiał się za nimi przed Bogiem. Nadziwić się nie mogę, – mówi On –że tak szybko chcecie od Tego, Który łaską was powołał, przejść do innej Ewangelii …… . O, nierozumni Galicjanie! Któż was urzekł, was przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego…. Wprawdzie nie znając Boga służyliście Bogom, którzy w rzeczywistości nie istnieją. Teraz jednak, gdyście Boga poznali i co więcej, Bóg was poznał, jak możecie powracać do tych bezsilnych i nędznych żywiołów, pod których niewolę znowu chcecie się poddać. Zachowujecie dni, święta nowiu i lata. Obawiam się o was, czy się dla was nie trudziłem na próżno…. Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie? Wpływ ten nie pochodzi od Tego, Który was powołuje. Trochę kwasu ma moc zakwasić całe ciasto…. (Gal. 1.6; 3.1; 4.8-11; 5.7-9).

Wszystkie te wydarzenia miały miejsce jeszcze za życia apostoła, brak pokory wobec prawdy dał się we znaki znacznie wcześniej niż w Izraelu. Jak pamiętamy, Izraelici służyli Bogu w czasach, kiedy żył Jozue i starsi, którzy go przeżyli. Wrogowi Kościoła udało się domieszać kwasu do czystej mąki i posiać chwasty wśród pszenicy. Już za życia apostołów zaczęły wyrastać chwasty i złe owoce i tak jest aż do dziś. Będzie to trwało aż do momentu, kiedy żeńcy aniołowie oczyszczą całe pole. Poszukajmy na to dowodów w Piśmie Świętym, wsłuchajmy się w słowa błogosławionego sługi Bożego, którego serce tak bardzo płonęło do umiłowanego ucznia Tymoteusza. Wiesz o tym, ze odwrócili się ode mnie wszyscy, którzy są w Azji, do których należą Figelos i Hermogenes …… głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę ( w razie potrzeby wykaż błąd), poucz, podnieś na duchu, z całą cierpliwością ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracać od słuchania prawdy, a obrócą się ku opowiadaniom zmyślonym ( 2Tymot. 1.15, 4.2-4). Takie było świadectwo człowieka, który jako mądry budowniczy założył podwaliny Kościoła. Jeżeli chodzi o doświadczenie,  to czego on mógł na sobie doświadczyć? Podobnie jak błogosławiony jego Nauczyciel, został opuszczony przez tych, którzy przedtem skupiali się wokół niego, pałając pierwszą miłością do Boga. Jego pełne miłości i otwarte dla wszystkich serce, było zasmucone działalnością żydowskich nauczycieli starających się zniszczyć u wybranych przez Boga fundament chrześcijaństwa i wiary. On opłakiwał tych, którzy swoimi ustami wyznawali Chrystusa, będąc jednocześnie „wrogami Krzyża Chrystusa”. Apostoł Paweł przebywając w więzieniu w Rzymie, przewidział upadek i osłabienie wierzących i wiedział, że wskutek tego dojdą do strasznego upadku.

Chcemy przypomnieć czytającym, że jesteśmy w dalszym ciągu zainteresowani zagadnieniami o Kościele, jako odpowiedzialnym świadku Chrystusa na ziemi. Powinniśmy wszyscy mieć jasny i zrozumiały pogląd odnośnie tego, aby nasze myśli nie błąkały się wokół tego zagadnienia.

Musimy przypomnieć, że należy odróżniać Kościół jako Ciało Chrystusa od Kościoła, który jest światłością i świadkiem Chrystusa na ziemi. W pierwszym przypadku upadek jest niemożliwy, natomiast w drugim – nieunikniony. Kościół jako ciało Chrystusa, złączone z żywą i uwielbioną na niebiosach Głową, jest miejscem działalności i mieszkaniem Ducha Świętego, w żadnym wypadku upaść nie może. Nie może ulec burzom i falom tego świata, tak jak okręty na morzu, jak np. uległ rozbiciu okręt z apostołem Pawłem. Taki Kościół – a jesteśmy tego pewni – jest całkowicie bezpieczny, gdyż jego bezpieczeństwo jest w Chrystusie. Głowa i ciało są nierozłączne i żadna siła diabelska nie może tknąć choćby najmniejszego i najsłabszego uczestnika tego Ciała. Wszystkie członki tego ciała posiadają jednakowe położenie przed Bogiem, spoczywa na nich wzrok Boży i Bóg patrzy na nich jako na doskonałych, widzi ich w całej okazałości i pięknie samego Chrystusa.

Jaka jest Głowa, takie są też wszystkie członki, złączone razem czy też każdy oddzielnie. Każdy z nich ma prawo korzystać z wszystkich wiecznych zdobyczy, dokonanych na drzewie Krzyża. O odpowiedzialności nie może być mowy, wszędzie króluje miłość tak głęboka, jak serce Chrystusa, tak doskonała jak dzieło Chrystusa i niewzruszona jak tron Chrystusa na niebiosach. Każde oskarżenie, jakie mogłoby powstać przeciwko jednemu członkowi, czy też przeciwko wszystkim członkom Kościoła Bożego, zostało przewidziane, osądzone i do końca zniszczone na krzyżu. Wszystkie grzechy, nieprawości i przestępstwa, wszelka wina zarówno pojedynczego członka jak i wszystkich członków Kościoła łącznie, zostały włożone na Chrystusa. Wszystko to zostało Jemu przypisane.

W swojej niewzruszonej praworządności, w nieskończonej swojej Świętości i wiecznej sprawiedliwości, Bóg zdjął z człowieka wszystko, co mogłoby przeszkodzić w pojawieniu się pełnego zbawienia, niekończącego się błogosławieństwa i wiecznej sławy każdego członka ciała Chrystusa – Kościoła Bożego. Każdy członek ciała żyje życiem Głowy. Każdy kamień budowli posiada w sobie życie Kamienia Węgielnego. Wszyscy są złączeni razem więzami, które nie mogą być rozerwane. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że jedność Kościoła, jedność Ciała Chrystusa jest nienaruszalna na zawsze. Jest to bardzo ważna prawda, o której nie należy nigdy zapomnieć. Należy ją wyznawać i głosić.

Sądząc po zrozumieniu, jakie jest wypowiadane przez wielu przy różnych okazjach, nasuwa się pytanie. Czy rzeczywiście była zrozumiana prawda o jedności Ciała Chrystusa na ziemi? Czy była zrozumiana ta jedność ludzi wierzących, utrzymywana przez moc Ducha Świętego? Często słyszymy ludzi mówiących o podziale ciała Chrystusa – a to jest wielki błąd. Jakikolwiek podział w Ciele jest niemożliwy. Członkowie ciała Chrystusa są rozsiani wszędzie, znajdują się wśród różnych członków sekt i kościołów naszych czasów, oprócz tych, którzy odrzucają boskość naszego Pana Jezusa Chrystusa, dlatego że już sama myśl, że może się tam znajdować chrześcijanin, który zgadza się aby zniesławiono Imię Pana Jezusa, jest niedopuszczalna. Jeżeli więc ktoś z nas zapyta: W jaki sposób dowiedzieć się gdzie jest Prawda? Odpowiemy: Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle (Łuk. 11.34). Jeśli kto chce pełnić Jego wolę, ten pozna czy nauka ta jest od Boga, czy też ja sam mówię od siebie (Jana 7.17). Droga Boża objawiona jest przed nami, pomimo że: Drapieżnik nie zna tam ścieżki, nie widzi jej oko sępa, nie dojdzie tam dumne zwierzę, nawet i lew tam nie dotrze. Najbardziej spostrzegawcze ludzkie oko nie może jej dostrzec. Gdzież jest więc ta droga? Odpowiedź dla każdego, kto chce ją odnaleźć jest taka: A do człowieka powiedział: Bojaźń Boża, zaiste jest mądrością, roztropnością zaś – zła unikać (Job 28.7,8,28).

Podobnie jak było w czasie, kiedy to natchniony apostoł pisał w 4 rozdziale Listu do Efezjan, tak samo i obecnie istnieje tylko jedno ciało, którego Głową jest Chrystus, Duch Święty jest Jego cementująca siłą. a wszyscy prawdziwie wierzący są Jego członkami. Ciało to pojawiło się w dniu Pięćdziesiątnicy, istnieje do chwili obecnej i będzie istnieć aż do momentu, kiedy przyjdzie Chrystus i wprowadzi je do domu swojego Ojca. Zachodzi w nim ciągła wymiana członków, podobnie jak dzieje się to w siłach wojskowych na świecie. Półk, który walczył w 1815 roku pod Waterloo, jest w chwili obecnej tym samym półkiem, chociaż nie ma w nim już ani jednego uczestnika tamtych walk. Czy to jest zrozumiałe dla czytelników? Bardzo możliwe, że trudności wynikają na skutek obecnego stanu duchowego ciała Chrystusa. Widząc co się dzieje, trudno uwierzyć że tak jest. Łatwiej jest wszystko to umieścić w czasach, kiedy działo się to jak jest napisane w Efezjan 4.4, kiedy żyli apostołowie. Wtedy chrześcijanie przebywali w pełnej jedności, nie było problemu, kto do jakiego wyznania należy. Wtedy wszyscy wierzący byli członkami jednego Kościoła Bożego.

Uwaga! Jedność Kościoła można porównać do łańcucha przerzuconego przez wielką rzekę, którego końce są widoczne po obu brzegach, a środek jest zanurzony w rzece. Chociaż część łańcucha jest zakryta w wodzie, jednak jest ona nierozerwalna. Chociaż nie widzimy jego środkowych ogniw, wierzymy w jego ciągłość.

Pamiętajmy, że jedność ciała jest podstawową prawdą, z której wypływają bardzo ważne następstwa. Życie każdego członka, odbija się na życiu całego ciała. Cierpi jeden członek, cierpią wszystkie członki... (1Kor. 12.26). Cierpi członek czego? Czy członek jakiegoś miejscowego kościoła? Nie, członek ciała. Geografia nie ma żadnego wpływu, ani znaczenia w zagadnieniu dotyczącym Kościoła Bożego. Ktoś może zapytać: W jaki sposób można współcierpieć nie znając i nie widząc cierpień drugiego? Czy możemy ograniczać tę wielką prawdę dotyczącą jedności Ciała wraz z wynikającymi z niej następstwami, tylko dlatego, że jesteśmy ograniczeni w naszym zrozumieniu? Jesteśmy dalecy od takich myśli. Członkowie ciała są złączeni z Głową i ze sobą nawzajem przez moc Ducha Świętego działającego w Ciele. Izrael nie miał takiej łączności, gdyż ich łączność to jedna wielka rodzina jednego narodu, gdy wśród nich zgrzeszył Achan, Bóg przypisał jego grzech całemu Izraelowi: „Izrael zgrzeszył”. Z tego powodu Izraelici ponieśli klęską od wroga (Jozuego 7r.).

Należy się dziwić jak bardzo mało ludzi wierzących rozumie tę wielką Bożą prawdę dotyczącą jedności ciała Chrystusa i wynikających z niej następstw. Odpowiadając na wszelki sprzeciw wobec tej Bożej prawdy, chcemy nadmienić, że uważamy za swój obowiązek sprzeciwić się wszelkiemu ograniczaniu słowa Bożego. Czy w ogóle mamy prawo odrzucać pierwszą część Listo do Efezjan 4.4-6, twierdząc że dotyczy ona tylko apostołów? Jeżeli ograniczmy tę część słów Bożych, to dlaczego nie możemy ograniczać innych? Czyż słowa: jedno ciało i jeden Duch.... Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg Ojciec wszystkich...., nie dotyczą tego samego? Czy ktoś ma wątpliwości co do znaczenia tych słów? Na pewno nie. Tak samo prawdziwe jest, że jest jedno Ciało, że istnieje jeden Duch, jeden Pan i jeden Bóg. Wszystko jest ściśle powiązane ze sobą, nie można tknąć jednego, aby nie dotknąć drugiego. Nie mamy żadnych podstaw, aby odrzucać istnienie jednego ciała, tak samo jak odrzucać istnienie jednego Boga, ponieważ te wielkie prawdy są nam objawione przez to samo Słowo.

Na pewno znajdą się ludzie, którzy zadadzą pytanie: A gdzie można zobaczyć to jedno ciało? Czyż nie jest czymś bezmyślnym mówienie o jedności, kiedy wokół mnóstwo jest różnych chrześcijańskich wyznań? Możemy na to odpowiedzieć pytaniem. Czy należy lekceważyć prawdy Boże dlatego, że porzucili je ludzie? Czyż Izrael nie wyrzekł się prawd Bożych i nie przestał wyznawać jedynego Boga? Czy wskutek tego zmieniła się rzeczywista istota tej Bożej prawdy? Czy fakt istnienia jednego Boga nie pozostał nadal tym samym faktem, chociaż na ulicach żydowskich miast było mnóstwo ołtarzy poświęconych różnym bogom, a z każdego domu unosił się dym z ofiar dla tych bogów? Czy to co powiedział Mojżesz nie pozostało nadal aktualne?  Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem – Jahwe jedyny.

Dzięki Bogu za to, że Boża prawda nie jest zależna od braku wierności i głupoty człowieka. Ona ciągle żyje dzięki sile Boskiej nietykalności i jaśnieje swoim niebiańskim blaskiem, pomimo wielkich ludzkich błędów. Gdyby tak nie było, to co by się z nami stało? Gdzie moglibyśmy znaleźć pokój dla siebie? Gdybyśmy liczyli choćby na najmniejszą zależność tej Bożej prawdy od dróg ludzkich i postępowania ludzi, zostalibyśmy zmuszeni wyrzec się tego, a to uczyniłoby z nas nieszczęśliwych ludzi.

W jaki sposób możemy podtrzymywać prawdę dotycząca jedności Ciała? Uznając wiarę w Chrystusa za jedyną podstawę wzajemnej społeczności. Wszyscy chrześcijanie powinni być złączeni razem, na podstawie uznania jedności ciała Chrystusa. Do tych, którzy zgromadzili się pierwszego dnia tygodnia na wspólnym łamaniu chleba w Koryncie, apostoł mówił: Ponieważ jeden jest chleb, przeto my liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba (1Kor. 10.17). To ma takie samo znaczenie dzisiaj, jak w czasach, kiedy apostoł mówił do Kościoła w Koryncie. Jak wiemy, w tamtym czasie w Kościele też istniały podziały podobne do tych, jakie są obecnie. Jednak to nie stanowiło ujmy dla Bożej prawdy. Apostoł był przeciwny wszelkim podziałom, gdyż uważał podział za  dzieło ciała (cielesności). Przeciwny był poglądom, że podziały miałyby wzbudzać gorliwszą rywalizację. Uważał, że takie pojęcie przynosi tylko szkodę, gdyż jest to diabelski owoc ciała.

Apostoł nie zgodziłby się z poglądami obecnych kościołów, że chociaż tworzą one różne oddziały i walczą pod różnymi sztandarami, to są pod kierownictwem jednego dowódcy. Ten pogląd oparty jest tylko o wymysł ludzki. Nie tylko nie jest on zgodny z biblijną nauką chrześcijańską, lecz zaprzecza tej nauce. Jedno Ciało – to fakt niepodważalny.

Czytelniku, jest to sławna i ze wszech miar godna naszej uwagi prawda biblijna. Rozważmy w jej świetle całe życie chrześcijanina, a także nasze osobiste powodzenie. Czy żyjemy zgodnie z nią? Czy dostosowujemy do niej nasze życie? Czy głosimy ją przystępując do obchodzenia pamiątki śmierci Pana Jezusa w dniu Pańskim? To, jak wiemy, jest naszym obowiązkiem. Nie możemy tłumaczyć się tym, ze ciągle znajdujemy jakieś przeszkody na naszej drodze, że gorszą nas ludzie, którzy nazywają siebie od imienia Bożego. Niestety tak bywa w życiu i nie powinniśmy oczekiwać czegoś innego. Szata ciągle stara się nas zaślepić, abyśmy tylko nie stali się uczestnikami całej głębi dobroci Boga, jaka została wylana na naród Boży. Nie możemy bać się zamiarów naszego wroga. Zawsze istniały i istnieją nadal trudności i przeszkody na drodze wykonywania drogocennych prawd Bożych. Jednym z najczęściej spotykanych kłopotów na drodze jest niekonsekwentny sposób wprowadzania tej prawdy przez ludzi.

Należy jednak rozróżnić  samą prawdę od ludzi, którzy tę prawdę głoszą, drogę którą idą ludzie od  tych, którzy chodzą i chcą chodzić tą drogą. Nie możemy oceniać dróg Bożych na podstawie tych, którzy po nich chodzą. Co by się stało, gdybyśmy zobaczyli rolnika, który zgodnie z wymogami i systematycznie pracuje na polu i mimo to uważalibyśmy, że on na pewno nie osiągnie żadnych korzyści ze swej pracy, bo on nie podoba nam się zewnętrznie? A gdyby on nie osiągnął żadnego postępu, czy to oznacza, że system pracy jest zły? Że technologia pracy jest błędna? Z pewnością nie, bo czynniki mające wpływ na rezultat jego pracy, mogły być niezależne od niego. Podobnie jest i z nami. W zborze Korynckim istniały spory, podziały, błędy i wszelkiego rodzaju zło. Czy widząc to, należało uznać Bożą prawdę za nieprzydatną do tej sytuacji? Czy należało odejść od tej prawdy? Czy z tego powodu Koryntianie powinni zmienić podstawy zasad dotyczących jedności? Czy należało szukać innego fundamentu wiary, innych zasad? Nie, i dzięki za to Bogu. Boża prawda pozostała niezmienna mimo, że tysiące podziałów rozrywało ten zbór i zagrażało mu wiele innych niebezpieczeństw. Ciało Chrystusa nadal pozostawało w jedności. Apostoł rozwija przez nimi te błogosławione słowa: Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami (1Kor.12.27). Słowa te nie odnosiły się tylko i wyłącznie do zboru w Koryncie, ale do wszystkich , uświęconych w Chrystusie Chrześcijan, wraz ze wszystkimi, którzy wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa na każdym miejscu, u nich i u nas.

Prawda Boża dotycząca jedności ciała, jawi się jako prawda niezmienna i mająca wielkie znaczenie. Każdy prawdziwy chrześcijanin został powołany, aby ją wyznawać i stosować w swoim życiu. Każdy zbór, obojętnie gdzie by się znajdował, powinien być częścią tej wielkiej wyznawanej prawdy. Może się tutaj pojawić pytanie: jak można było powiedzieć do jakiegoś zboru – wy jesteście ciałem Chrystusowym? Czyż nie było innych wierzących w Efezie, Kolosach, Filipii? Na pewno byli i do nich także w podobny sposób pisał apostoł. Także do nich mógł się zwrócić ze słowami: wy jesteście ciało Chrystusowe. Oni także byli miejscową częścią ciała, dlatego apostoł, zwracając się do nich miał na myśli wszystkich wierzących, którzy zostali odkupieni Krwią Baranka oraz tych, którzy uwierzą ich świadectwu przez cały czas istnienia Kościoła na ziemi.

Ciało to składa się  z prawdziwie wierzących dusz żyjących na tym świecie. Jeżeli nie są oni złączeni na tej jedynej podstawie stworzonej przez samego Boga, to przynoszą ujmę sobie oraz bezczeszczą Boga. Drogocenna prawda „Jedno Ciało” istnieje w dalszym ciągu, wbrew wszelkim przeciwnościom. Wszelkie ruchy religijne, wszyscy zostali powołani, aby się do tego stosować. Każdy powinien się wgłębiać i przyswajać prawdę Bożą dotyczącą zagadnienia Kościoła. Jest to konieczne, aby prawdziwie wykonywać to, do czego ta prawda nas nakłania.

Chcemy przypomnieć, że mówiąc o upadku Kościoła, mamy na myśli wyłącznie ludzką stronę tego zagadnienia i chcemy ją teraz rozpatrzyć. Czytając Nowy Testament, nie można nie zauważyć, że na przestrzeni czasów, jakie są tam opisane, Kościół ciągle miał trudności z wykonywaniem tego, co było nakazane przez Pana Jezusa. Na przestrzeni wieków, Kościół nie był nigdy wiernym świadkiem Chrystusa na ziemi. Można dostarczyć na to całe tomy dowodów, że tak było i tak jest. Wystarczy otworzyć Księgę Objawienia Jana 2 i 3 r., gdzie są opisane oceny i wyroki Boże dotyczące Kościoła. Księga opisuje siedem zborów, przedstawiających nam różne okresy z historii Kościoła, od chwili kiedy Kościół stał się odpowiedzialnym świadkiem przed Bogiem i przed ludźmi na tej ziemi. Takim ma być aż do momentu, kiedy to zostanie wypluty z ust Bożych (Obj. 3.16). Będzie to czas, kiedy Chrystus nie będzie w stanie już dłużej cierpieć jego niewierności. Jeżeli nie odróżniamy prorockiego charakteru tych rozdziałów wraz z ich historycznym znaczeniem, tym samym pozbawiamy siebie możliwości poznania drogocennych faktów, mogących nas utwierdzić. Żaden ludzki język nie jest w stanie przyswoić nawet małej części skarbów znajdujących się w drugim i trzecim rozdziale tej Księgi.

Będziemy teraz powoływać się na tę skarbnicę, jako na wyjaśnienie licznych faktów potwierdzających stan faktyczny. Zwróćmy uwagę na zwrot Ducha Bożego do Kościoła w Efezie. Apostoł Paweł napisał cudowne przesłanie do tego zboru, objaśniając im w szczegółowy i jasny sposób położenie Kościoła, związane z nim odwieczne plany Boga, udział i miejsce, jakie zajmują w Chrystusie w Niebiosach, ...na wyżynach niebieskich w Chrystusie (Ef.1.3). Nie ma takich potrzeb, które nie zostałyby zaspokojone, taka sytuacja jest niemożliwa. Wszystkim kierowała ręka Boga, u Boga jest rada. On sam wszystko przewidział i dał swoją radę. Wszyscy i wszędzie odczuwają Jego łaskę, a Jego chwała napełnia ich. Jego wszechmoc i błogosławieństwo oparte jest na potędze Krwi Chrystusa. Nie istnieje tutaj zagadnienie odpowiedzialności. I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów (Efezjan 2.1). Ale Chrystus umarł za nich. On  w tym miejscu, gdzie oni mieli stanąć przed obliczem praworządności, zaczął działać zgodnie z ich poziomem duchowym. Bóg wzbudzając z martwych Chrystusa, wraz z Nim wzbudził też ich. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swoja miłość, jaką nas umiłował, nas umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywiódł do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni (4-5w.).

Oglądamy więc Kościół Chrystusa wyniesiony na niebiosa w Chrystusie. Wszystko zostało przygotowane dla Kościoła, nie ma on żadnej potrzeby w czymkolwiek. To nie jest Kościół żyjący na ziemi dla Chrystusa, to jest otoczone chwałą i czcią Ciało Chrystusa, to ..................str 372.......... świecznik, który może być poruszony przez Boga. Jeżeli nie potrafimy odróżnić tych dwóch stron zagadnienia, to musimy się jeszcze wiele nauczyć, aby to zrozumieć. Wraz z niebiańską stroną istnieje także ziemska strona. Dlatego też wśród pozytywnych ocen, spotykamy się też ze słowami ostrzegającymi Kościół: Ale mam przeciwko tobie, że odstąpiłeś od twej pierwszej miłości (Obj. 2.4). O, jak wielki kontrast! Czegoś podobnego nie spotykamy w Liście do Efezjan, gdzie do Oblubienicy nie ma najmniejszego zastrzeżenia, pomimo że już wtedy tamtejszy świecznik nie świecił tak jasnym światłem jak powinien. Ledwie został zaświecony, a już należało  użyć „nożyczek do przycinania”.

W ten sposób symptomy odejścia od prawdy, natychmiast zostały zauważone przez oko Tego, Który przechadza się między świecznikami (obj. 1.13). Kiedy zbliżamy się ku końcowi i rozpatrujemy ostatnią  fazę istnienia Kościoła, przedstawioną tutaj w pierwowzorze zboru w Laodycei, widzimy coś beznadziejnego, bez najmniejszego promienia światła. Pan Kościoła stoi przed drzwiami: Oto stoję u drzwi i  kołaczę (Obj. 3.20). Ta sytuacja wcale nie przypomina tego co było w Efezie: Ale mam przeciw tobie to ... . Tutaj wszystko jest naganne. Cały kościół (zbór?) zostanie odrzucony przez Chrystusa: chcę cię wyrzucić z ust mych... On jeszcze cierpliwie oczekuje, z powodu wielkiej litości i łaski odwleka swoje przyjście na sąd. Ta sytuacja przypomina przedstawione w widzeniu proroka Ezechiela, odejście chwały Bożej. Bardzo powoli, niechętnie, jakby z wielkim żalem, opuszcza miasto i kraj. Następnie chwała Jahwe podniosła się znad cheruba do progu świątyni... A chwała Jahwe odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami.... Zatrzymały się w wejściu wschodniej bramy świątyni.... I odeszła chwała Jahwe z granic miasta i zatrzymała się na górze... (Ezechiela 10. 4,18; 11.23). O jakie to wszystko wzruszające. Jak wielki jest kontrast pomiędzy powolnym opuszczaniem świątyni i miasta przez chwałę Bożą, a pojawieniem się jej w domu Bożym w dniu jego poświęcenia Bogu (por. 2 Kronik 7.1). Skoro Salomon zakończył modlitwę, spadł ogień z nieba i strawił całopalenie, a chwała Jahwe napełniła cały dom. Jahwe z wielkim pośpiechem schodzi do miejsca, które zostało dla Niego poświęcone, żeby mieszkać pośród swojego narodu. Z podobnym wydarzeniem spotykamy się i w Kościele. W Dziejach Apostolskich czytamy, jak pośpiesznie i z wielką mocą Duch Święty wchodzi w swój żywy dom. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru i napełnił cały dom, w którym przebywali. Popatrzmy w jaki sposób to się odbywa w Księdze Objawienia w 3 rozdziale. On stoi przed drzwiami swojego domu i stuka do tych drzwi. On nie chce odejść, czeka. Widząc beznadziejność swojego oczekiwania liczy na to, że może ktoś usłyszeć Jego pukanie i otworzy Mu drzwi. Już sam fakt, że On stoi na zewnątrz, za drzwiami, świadczy o tym, czym rzeczywiście jest Kościół, a stukanie do drzwi świadczy o tym, kim jest Bóg.

Każdy z nas powinien z całej siły starać się wyjaśnić sobie to zagadnienie. Powinniśmy zawsze trzymać się tego, czego uczy nas Pismo Święte, a jest to nauka jasna i zrozumiała. Prosimy aby każdy przeczytał List Judy, 2List Piotra, drugi i trzeci rozdział, a także 2 List do Tymoteusza. Odłóżmy na bok ten komentarz, a przeczytajmy uważnie te teksty Pisma Świętego, a każdy z nas zrozumie, że sąd Boży jest już blisko, we drzwiach. Przyszłość niewiernego Bogu Kościoła, można wyrazić w krótkich słowach: ... w przeciwnym razie i ty będziesz wycięty (Rzym. 11). Taki jest głos Pisma Świętego, ... wycięty, ....wypluty, ... . Kościół nigdy całkowicie nie zajął swojego miejsca, aby być wiernym Świadkiem Chrystusa na ziemi.

 Z Kościołem stało się to samo, co z Izraelem. Oni także wyrzekli się prawdy, którą zobowiązani byli ochraniać i wyznawać. Już zaraz na samym początku, kiedy tylko pojawiło się Pismo Święte, kiedy poszczególne listy złożono w jedną całość, a pierwsi siewcy na niwie Bożej opuścili swoje miejsce, głęboki mrok ogarnął cały chrześcijański świat. Gdziekolwiek się obrócimy, nigdzie nie widać choćby śladów wielkich chrześcijańskich prawd Biblijnych, charakteryzujących naukę chrześcijańską. Wszystko pozostawiono w sposób haniebny. Podobnie jak Izrael w Kanaanie pozostawił swojego Boga, aby oddawać cześć baalom, tak samo i Kościół oddalił się od naśladowania tego, co mówi drogocenne Słowo Boże, a wpadł w sidła różnych diabelskich nauk. Należy się dziwić jak szybko mogło do tego dojść. Jak wiemy, apostoł Paweł uprzedzał o tym przełożonych Kościołów Efezkich. Z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła .... Uważajcie na samych siebie i na stado, nad którym Duch Święty stanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą pomiędzy was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy będą głosić przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. (Dz. Ap. 20.17, 18-20). Bardzo smutna przyszłość. Świętych Apostołów naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, zaraz zastąpiły wilki drapieżne i ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki. Cały Kościół zostanie pogrążony w ciemny, gęsty mrok. Świecznik Bożego zbawienia zostaje zakryty przed naszym wzrokiem, wszędzie są widoczne ślady upadku.

Historia Kościoła jest najbardziej tragiczną historią, jaka kiedykolwiek została napisana. Bóg, dzięki swojej łasce i dobroci – wielkie podziękowania Mu za to –stawiał i podnosił proroków. Na przestrzeni wielu wieków, w różnych miejscach wybierał sobie proroków, żeby przez nich ogłaszać swoją wielką Prawdę. Nawet w okresie największej ciemności średniowiecza pojawiła się gwiazda świecąca nad horyzontem. Następnie przyszedł błogosławiony wiek szesnasty, Bóg powołał Lutra i jego pomocników, którzy zaczęli szczerze opowiadać prawdę i dali do rąk współczesnemu światu Bożą Księgę. Księga Boża została przetłumaczona na współczesne języki. Trudno znaleźć słowa uznania dla następstw, jakie zrodziła ta epoka. Tysiące dusz usłyszało Dobrą Nowinę, uwierzyło i otrzymało zbawienie. Trzymane długo w ukryciu przez wroga światło łaski Bożego Objawienia, ponownie mogło rozjaśnić swoimi promieniami gęsty mrok niewiary. Wiele dusz mogło radować się widząc niebiańskie światło.

 Możemy podziękować Bogu z całego serca za to wielkie przebudzenie, jakie miało miejsce w szesnastym wieku, jednakże nie możemy odnaleźć w nim całkowitego powrotu Kościoła do swojej utraconej pozycji duchowej. Sądząc po tym, co pozostało po Lutrze i jego współpracownikach, oni nigdy  w pełni nie zrozumieli i nie przyswoili sobie Boskiej myśli o Kościele, jako o Ciele Chrystusa. Nie osiągnęli jedności Ciała, ani obecności Ducha Świętego w całym Kościele, jak też w każdym jego członku oddzielnie. Oni nie zrozumieli istoty przeznaczenia kościoła na ziemi, jego charakteru, źródła, jego mocy i jedność Niech nikt nie myśli, że nie odnosimy się z szacunkiem do reformatorów. Drogie są nam ich imiona i wykonana przez nich praca. To byli naprawdę oddani Chrystusowi i błogosławieni pracownicy Boży. Naprawdę miłujemy i szanujemy imiona i nazwiska Lutra, Melanchtona, Farela, Latimera i Noksa. Wszyscy oni byli jasnymi światłami tamtego okresu. Tysiące dusz będzie sławić Boga przez całą wieczność za to, że oni żyli, głosili i pisali. Jeżeli wejrzymy do ich osobistego życia i do ich publicznej służby, to w ich świetle wielu powinno się zawstydzić widząc swoje obecne życie i służbę.

Znając obecnie tak wielkie mnóstwo prawd, których reformatorzy nie znali, bardzo lekko sobie z nimi poczynamy i lekko je traktujemy. Uznając to wszystko, musimy przyznać, że  ci słudzy Chrystusa nie rozumieli wielu charakterystycznych dla chrześcijan prawd i dlatego nie mogli ich głosić. Ogłosili oni drogocenną prawdę Bożą – usprawiedliwienie przez wiarę, dali narodowi Pismo Święte, zburzyli wszelkiego rodzaju przesądy. Ale musimy z całą odwagą powiedzieć, że protestantyzm i tak liczne Kościoły, to wcale nie jest prawdziwe chrześcijaństwo. One nie zaszły tak daleko, nie mieli siły, żeby powrócić do tego, co było ma początku. Powstałe po reformacji Kościoły, nie tworzą Kościoła Bożego.

Zwróćmy nasz wzrok na wiek osiemnasty, nie patrząc na tak zwane duchowe przebudzenia, nie patrząc na jasne światełka, które od czasu do czasu oświetlały mroczne horyzonty, jakie pojawiały się wśród mroku i ciemności. Nie patrząc na wylanie Ducha Świętego, jakie miało miejsce w Europie i w Ameryce w ubiegłym stuleciu, czy też w naszych czasach. Nie patrzmy na te wszystkie fakty, za które jednak chwalimy Boga i  dziękujemy Mu. Stwierdzamy, że współczesny Kościół nie znajduje się na tej pozycji, do której został powołany, że obecny chrześcijański świat bardzo szybko idzie na spotkanie mroku i ciemności. Kraje znajdujące się w szczególnie sprzyjających warunkach, w których rozprowadzono miliony egzemplarzy Ewangelii, okrywa coraz gęstszy mrok i wpadają one w różnego rodzaju bałwochwalstwo i nauki diabelskie. I do czego to wszystko doprowadzi? Czy do nawrócenia się całego świata? Nie! Kościół współczesny oczekuje sąd. Boży święci, porozrzucani w różnych częściach  świata, który nazywa się chrześcijańskim, zostaną pochwyceni naprzeciwko Pana. Wszyscy ci, którzy zasnęli w Panu, zostaną wzbudzeni z martwych, żywi będą przemienieni w mgnieniu oka i wszyscy razem zostaną wzięci na niebiosa, aby wiecznie być z Panem (por. 1 Tes. 4. 15-17). Wtedy tajemnica bezbożności, to jest Niegodziwiec, stanie się widoczny. Pan Jezus zgładzi go tchnieniem swoich ust i zniweczy objawieniem swojego przyjścia (por. 2 Tes. 2r.). Będzie to sąd boży nad bestią i fałszywym prorokiem (Obj.19. 11-19). To będzie miało miejsce podczas wylania się sądów Bożych, dlatego że zarówno bestia jak i fałszywy prorok, będą prowodyrami jawnego powstania przeciwko Bogu i Barankowi. Potem nastąpi sąd żyjących na ziemi narodów, tak jak to zostało przedstawione w Ew. Mateusza 25.31. Kiedy zło zostanie wykorzenione, Chrystus będzie Królem i panować będzie w prawdzie i w pokoju przez tysiąc lat. Błogosławiony okres, prawdziwy sabat dla Izraela i dla całej ziemi. Okres ten związany jest z dwoma faktami: szatan związany, Chrystus Królem. Szczególne fakty, już samo przypomnienie napełnia nas wdzięcznością. Jakaż więc będzie rzeczywistość. Szatan zostanie jednak uwolniony ze swoich więzów po tysiącletnim więzieniu i jeszcze raz otrzyma zezwolenie na swoją działalność. Jeszcze jeden raz powstanie przeciwko Bogu i Chrystusowi. A gdy skończy się tysiąc lat, ze swojego więzienia zostanie uwolniony szatan. I wyjdzie, by omamiać narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba ich jak piasek morski. Wyszli oni na szerokość ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane, a zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich. A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są bestia i fałszywy prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy, na wieki wieków (Obj. 20.7-10). To będzie ostatnie wystąpienie diabła przeciwko Bogu i zakończy się ono jego zgubą. Następnie odbędzie się sąd nad narodami, nad wszystkimi, którzy umarli w grzechach od czasu Kaina, aż do ostatniego dnia po tysiącleciu. Straszna scena. Nawet bardzo trudno wyobrazić to sobie. Następnie przed oczami staje przyszła chwała. Oczekujemy jednak według obietnicy nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość (2Piotra 3.13, Obj. 21.1). Taki jest  przebieg wydarzeń opisany na stronicach natchnionej Księgi.

Przedstawiliśmy tutaj tylko krótkie przypomnienie wydarzeń, które mają związek z omawianym przez nas tematem. Jak wiemy te wielkie Boże prawdy nie są zbyt popularne wśród chrześcijan. Naszym zadaniem nie jest szukanie popularności, lecz  szukanie tego co prawdziwe i co pochodzi od Boga. Nie liczymy wcale na to, że Boża Prawda stanie się popularna dla tego świata. Biblia mówi nam w sposób wyraźny, że podobnie jak Izrael, wyrzekł się prawdy Bożej, którą miał zachowywać u siebie i jej strzec, tak samo i Kościół Boży odejdzie od tych wielkich prawd Bożych, podanych przez Nowy Testament tak charakterystycznych dla nauki chrześcijańskiej.

Mamy głębokie pragnienie, aby wzbudzić w sercach wszystkich prawdziwie wierzących chęć poznania tych wielkich Bożych Prawd i odpowiedzialności jak na nich jest za ich przestrzeganie i głoszenie innym. W tych ostatecznych czasach ziemskiej historii Kościoła, pragniemy, aby powstali ludzie obdarzeni mocą Ducha Świętego, którzy szczerze i z pełnym oddaniem ogłaszaliby pełną Ewangelię Bożą, która bardzo często jest zapominana. Wołamy o pomoc Bożą, aby Bóg wzbudził w swoim narodzie ludzi podobnych do tych, którzy żyli na początku powstania Kościoła, żeby wyszli na Boże żniwo. Aby Bóg mocniej stukał do drzwi serc, tak aby pragnące dusze usłyszały i zaprosiły Go do siebie, zgodnie z pragnieniem Jego serca. On pragnie, aby jeszcze wielu Go poznało. On chce mieć z nami cichą społeczność, chce abyśmy spróbowali słodyczy tej społeczności z Jezusem Chrystusem, aby z tym większą tęsknotą oczekiwali Jego przyjścia.

Dzięki Bogu za to, że wszystkich tych, którzy usłyszą Jego głos i otworzą dla Niego drzwi swojego serca, oczekują ogromne błogosławieństwa. Starajmy się, aby zawsze być szczerymi, wiernymi i ufnymi. Bądźmy zawsze świadomi swojej niemocy i tego, że sami w sobie nie jesteśmy nic warci. Odwracajmy się od wszelkiego pragnienia czci i chwały dla siebie, zachowując Słowo Chrystusa i nie wyrzekając się Jego Imienia. Nasze szczęście uzależnione jest od przebywania u Jego nóg. On jest naszym chlebem, a służba dla Niego jest naszą najwyższą radością. Kiedy zawsze przed naszymi oczami będziemy mieli Jego postać, kiedy On będzie stanowił dla nas centrum, a celem naszego życia będzie służba dla Niego, to będziemy trwali w Nim, przynosząc dla Niego owoce. Niech sam Bóg ożywi swój lud.

Być może czytający zwróci nam uwagę, że zbyt daleko odeszliśmy od treści 6 rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa. Chcemy przypomnieć każdemu, że nasza uwaga powinna zawsze być zwrócona na treść każdego rozdziału i na myśli, jakie ona wyzwala. Poza tym chcemy być poddani zupełnemu kierownictwu Ducha Świętego, aby z jego pomocą odkryć prawdy , które dotyczą każdego. Głównym celem naszej pracy jest to, żeby owce Chrystusa otrzymały stosowny pokarm, przez wyjaśnienie w wyczerpujący sposób prawd Biblijnych. A to w jaki sposób jest to czynione, tematycznie, rozdział za rozdziałem czytając i wyjaśniając, czy też przez przedstawianie pojedynczych myśli, pozostawiamy to naszym czytelnikom. Chcemy teraz powrócić do naszego rozdziału.

Po przedstawieniu istoty tej podstawowej prawdy zawartej w 4 wierszu: Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem, Jahwe jedyny, Mojżesz przystępuje do wyliczania wobec całej społeczności Bożej ich świętych  obowiązków, wobec błogosławiącego ich Boga. On nie tylko jest Bogiem, ale On jest ich Bogiem. Jemu upodobało się, aby wejść z nimi w przymierze. To On sam ich uwolnił, to On ich nosił, podobnie jak orzeł nosi swoje orlątka na swoich skrzydłach, tak On przyniósł ich do tego miejsca, gdzie chciał, aby stali się Jego narodem, a On ich Bogiem. Błogosławiony fakt, dziwne przymierze! Jednak konieczne było przypomnienie Izraelowi  o wymogach i obowiązkach, jakie nakładało na nich przymierze, a także o tym co powinno nimi kierować. A była to miłość do ich Boga. Będziesz miłował Twojego Boga Jahwe a całego swego serca, z całej swojej duszy, ze wszystkich swych sił (5 wiersz). Oto tajemnica prawdziwej bożej pobożności, bez tego wszystko inne nie ma żadnego znaczenia. Synu mój, daj mi swoje serce. Kiedy serce jest oddane Bogu, to będzie lekko spełnić wszystko. Serce człowieka można porównać do regulatora w zegarze, który jest umieszczony na cieniutkiej sprężynce, wprawiającej w ruch cały mechanizm zegara. Jeżeli zegar nie jest wyregulowany, to jego chód nie jest skoordynowany. Nie wystarczy uregulować wskazówki zegara, należy odpowiednio ustawić regulator. Nasz Bóg oczekuje od nas równomiernej pracy pochodzącej z głębin serca. On mówi do nas: Dzieci, nie miłujcie słowem i językiem, ale czynem i prawdą (1Jana 3.18). Czy możemy w wystarczający sposób podziękować Bogu za te cudowne wskazówki. On w tak dziwny sposób odsłania nam swoje miłujące serce.

On nas miłuje potwierdzając to czynem i prawdą, dlatego tez nic innego nie może zadowolić Jego miłującego serca w stosunku do nas, jak tylko czysta, prawdziwa miłość płynąca z głębin naszego serca. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję (6 wiersz). Gdzie więc maja pozostać? W samym źródle twego życia, w tym jest zawarte całe sedno sprawy. Wszystko to co jest w sercu, wychodzi do ust i przechodzi do życia. Dlatego jest bardzo ważna rzeczą, aby w sercu mieszkało Słowo Boże i aby tak wypełniało serce nie pozwalając na jakiekolwiek wpływy tego świata. Wtedy także nasz wpływ na otoczenie będzie przynosił poważny skutek. Mamy być solą dla tego świata. Przecież z obfitości serca mówią usta. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy (Mat 12.34-35).

Kiedy Słowo Boże rzeczywiście kieruje sercem, jest to widoczne w całym zachowaniu człowieka. Powinno tak być dlatego, że serce jest główna siłą wprawiającą w ruch pozostałe członki. Serce jest centrum, gdzie są gromadzone różne informacje, z niego pochodzą różne inicjatywy mające wpływ na całe nasze życie.

Na wszystkich stronach Bożej Księgi możemy czytać o tym, jak wielkie znaczenie Bóg przypisuje stanowi naszego serca, gdyż to rzutuje na nasze stosunki z Bogiem i z Jego Słowem. Kiedy nasze serce jest szczerze oddane Bogu, wtedy całe nasze życie przebiega prawidłowo, ale jeśli zaczyna w nim panować chłód, wtedy kroki człowieka są skierowane w innym kierunku, człowiek coraz bardziej oddala się od Boga. Upewniają nas o tym słowa zapisane w Dziejach Apostolskich 11.23. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu. To napomnienie jest zawsze aktualne, także i dziś w tej samej mierze co dawniej.

Szczerość serca jest cenna w oczach Boga, pragnienia z całego serca mają wielką wartość. Ma to także wielki wpływ na życie człowieka, nadaje chrześcijańskiemu życiu powagi i jest także Bożym środkiem leczącym serca z obojętności, śmierci, fałszywej pobożności, które są obrzydliwe w oczach Boga. Widoczne, zewnętrzne życie może być bardzo poprawne, nawet skutki i owoce takiego życia mogą wydawać się ze wszech miar prawidłowymi. Jeżeli jednak nie bierze w tym udział całe serce, jeżeli są w nim jakieś inne pragnienia poza tymi, żeby z całego serca służyć Bogu, to wtedy wszystko to traci swoje znaczenie. Także Duch Święty poucza nas za pośrednictwem naszego serca. Z tego też powodu apostoł prosił Pana, aby dał nam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych..... Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach, abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani ..... Ef. 1.18 i 3.17.

W ten sposób zostaje ustanowiona harmonia całego Pisma Świętego zgodna z napomnieniem znajdującym się w omawianym przez nas rozdziale. Niech pozostaną w twym sercu te wszystkie te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Gdyby oni pamiętali o  tym, o ile mniej byłoby upadków i przykrych następstw, jakie spotkały Izrael. Uniknęliby strasznego grzechu bałwochwalstwa. Gdyby drogocenne Słowa Jahwe były zapieczętowane w ich sercach, nie baliby się obcych bogów, gdyż ci bogowie byliby dla nich tylko wytworem bujnej wyobraźni pogan. Do tego potrzebne było, aby Słowa Jahwe zamieszkały w ich sercach

Zwróćmy szczególną uwagę, że właśnie tym wyróżnia się cały charakter Księgi Powtórzonego Prawa. Jest tutaj mowa nie tylko o przestrzeganiu niektórych religijnych obrządków, o składaniu ofiar, o wszystkich ceremoniach. Wspomina się też o tym, ale nie w tym jest zawarte główne zdanie tej księgi. Słowo Boże zajmuje pierwsze miejsce w Księdze Powtórzonego Prawa. Słowo Boże powinno zamieszkać w sercach Izraelitów. Każdy z nas musi sobie uzmysłowić tę podstawową zasadę – przeciwnym razie nie będzie mógł znaleźć klucza do tej Księgi.

To nie jest księga opisująca obrzędy. Jest to Księga szczerego posłuszeństwa i miłości. Każda jej strona uczy, że miłujące Boga serce, ceni i czci Jego Słowo. Ono zawsze jest gotowe podporządkować się Bogu, przynieść Jemu coś na ofiarę, oddać się służbie dla Niego każdego dnia. Zdarzało się, że okoliczności związane z sytuacją w jakiej znajdował się Izrael, mogły nie pozwalać mu na wykonywanie takich obrzędów lub ceremonii. Jednakże nie mogło się zdarzyć, aby cokolwiek lub jakakolwiek sytuacja mogła przeszkodzić w jego miłości do Boga, i do Słowa Bożego w podporządkowaniu się Jemu. Nawet gdyby znalazł się w niewoli na odległym krańcu ziemi, nic nie mogło go powstrzymać od zachowania w pamięci tych błogosławionych słów i stosowania ich w swoim życiu. W sercu swym przechowuję Twą mowę, by nie grzeszyć przeciwko Tobie (Psalm 110.11). Drogocenne Słowa. Wyrażają one w skrócie wielką podstawę spotykaną w każdym rozdziale Księgi powtórzonego Prawa, a także wielką podstawę życia nie ulegającego zmianie przez wszystkie wieki, mającego zastosowanie zawsze i wszędzie.

Nigdy nie może się zmienić siła i znaczenie tej podstawy. To było sprawiedliwe w czasach patriarchów, dla Izraela w Kanaanie, aktualne dla Izraela rozsianego po wszystkich krajach ziemi. Sprawiedliwe dla Kościoła i dla każdego wierzącego oddzielnie. Aktualne nadal pomimo upadku chrześcijaństwa. Innymi słowy mówiąc, posłuszeństwo zawsze będzie świętym obowiązkiem wszelkiego stworzenia Bożego.

Prawdziwe, szczere posłuszeństwo Słowu Bożemu jest jednym z pierwszych obowiązków każdego. Za to wielkie miłosierdzie darowane mam przez Boga, powinniśmy zawsze Go wielbić. Bóg podarował nam swoje Słowo i sam zapewnia, że temu słowu da potrzebne siły, aby mogło ono zamieszkać w naszych sercach i kierować nami w każdej sytuacji życiowej. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypiszesz ja na drzwiach twojego domu i na twoich bramach (6-9 wiersz). Wszystko to tchnie szczególną powaga i wielkością. Słowo Boże pozostające w sercu powoduje, że z niego pochodzą pożyteczne nauki dla dzieci i dla całej rodziny oraz dla tych wszystkich, którzy otaczają rodzinę.

Wpływ tego słowa jest widoczny we wszystkich czynnościach codziennego życia, tak że wszyscy wchodzący do domu i wychodzący z niego, mogli zauważyć, że Słowo Boże było znamieniem każdego. Tak właśnie było w Izraelu i tak samo powinno być i wśród chrześcijan. Czy tak jest w rzeczywistości? Czy w taki właśnie sposób wychowujemy nasze dzieci? Czy nasze zachowanie wśród członków rodziny jat takie, jak mówi o tym Słowo Boże? Czy Słowo Boże ma decydujący wpływ na wszystko co jest z nami związane? Czy staramy się zainteresować młode serca Słowem Bożym? Czy jest ono dla nich ciekawe i interesujące? Co oni w nas widzą? Czy widzą, że jesteśmy zainteresowani Słowem Bożym, że ono oddziałuje na nas? Jak wyglądają nasze czyny, czy można w nich rozpoznać pieczęć Słowa Bożego? Czy na naszych rękach jest widoczny znak Słowa Bożego? Czy ludzie wchodzący do naszego domu widzą te Słowa na odrzwiach naszego domu? To wszystko powinno być stosowane w naszym życiu. Czy nie próżne będą nasze wysiłki nauczenia posłuszeństwa Słowu nasze dzieci, jeżeli nasze życie nie jest kierowane tym Słowem?

Drogocenna księga Boża nie powinna być tylko prostą, pouczająca księgą, którą należy obowiązkowo studiować. Nasze dzieci powinny upewnić się, że prawdziwie żyjemy w atmosferze Pisma Świętego, że nasze rozmowy skupiają się wokół Słowa, że nasze myśli są nim przepełnione. Dopiero wtedy możemy rozmawiać o Nim z naszymi dziećmi, gdyż sami będziemy potrzebowali takiej rozmowy. Taka sytuacja jest jednak bardzo rzadko spotykana. Czyż nie musimy często wstydzić się naszych rozmów? O, jak bardzo kompromitują chrześcijaństwo tematy naszych rozmów za stołem, w obecności naszych dzieci. Jak bardzo mało jest spotykanych elementów, o których mówi Księga Powtórzonego Prawa w 6 rozdziale, 7 wierszu. Przeciwnie, ileż bywa próżnych rozmów, niegodnych chrześcijan żartów? Ileż złorzeczeń, obmów w stosunku do naszych braci i sąsiadów! Ileż bezmyślnych wypowiedzi i opinii. Skąd to wszystko się bierze? Wszystko to pochodzi z naszego serca. A dlaczego taki jest stan naszego serca? Ponieważ Słowo Boże nie mieszka w naszych sercach, dlatego też to co z niego wychodzi nie jest z nim związane. Nie mogą potoki łaski i dobroci wypływać ze źródła, które jest nieczyste.

Na pewno znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że to nie dotyczy chrześcijan. Jeżeli nie, to czego dotyczą wypowiedziane słowa Apostoła, z Efez. 4.29: Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczyć dobro słuchającym. I jeszcze z 5 rozdziału od 18 do 2o wiersza ...ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach, hymnach i pieśniach pełnych Ducha, śpiewając i  wysławiając Pana w naszych serach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Słowa te były skierowane do Efezjan , jednakże dotyczą także i nas. Być może nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak bardzo krótko utrzymujemy naszą duchową pozycję w dziedzinie naszych rozmów.

Niedostatek naszej duchowości szczególnie uwidacznia się w naszym życiu rodzinnym i w naszych stosunkach z ludźmi. Dlatego też mamy wielką potrzebę w tej właśnie dziedzinie, o której mówi tutaj Apostoł. Duch Święty przewidział te potrzebę naszego życia i dał możliwość zaspokojenia jej. Wsłuchajmy się więc w słowa, jakimi on przemawia do  świętych i wiernych w Kolosach. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym ciele i bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym bogactwem; z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez Psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w sercach waszych (3. 15-16).  Zadziwiający sposób przedstawienia tego, czym powinno być życie chrześcijańskie. Dziwna, a zarazem tajemnicza scena, będąca przedłużeniem tego, o czym czytaliśmy w 6 rozdziale Powtórzonego Prawa. Była tam pokazana rodzina izraelska, zgromadzona by wsłuchiwać się w naukę darowaną im przez Jahwe. Serce pragnące nauki, serce, które chętnie przypomina i dzieli się tym co jest najcenniejsze. Każda praca, każda czynność Izraelity nosi na sobie pieczęć Słów Jahwe.

Czy nie chcielibyśmy być świadkami i uczestnikami czegoś podobnego? Czy nie smucimy się słysząc rozmowy prowadzone w naszych rodzinnych kręgach? Czy nie musielibyśmy się wstydzić, gdyby nasze rozmowy okazały się zapisane? W jaki sposób można się od tego uwolnić? Należy doprowadzić do takiego stanu, aby pokój Chrystusowy wypełniał nasze serca, aby Słowo Chrystusowe  mieszkało w naszym sercu, a nasze życie było przepełnione samym Chrystusem. Nie ma innego środka. Zacznijmy od swojego serca, a kiedy ono będzie zajęte niebiańskimi interesami, to bardzo szybko uwolnimy się od złorzeczenia, od lekkomyślnych żartów i niepotrzebnych rozmów. Gdy Twój Bóg Jahwe wprowadzi cię do ziemi, o której przysiągł przodkom twoim Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że da tobie miasta wielkie i bogate, których nie budowałeś, domy pełne wszelkich dóbr, których nie zbierałeś, wykopane studnie, których nie kopałeś, winnice i gaje oliwne, których nie sadziłeś, kiedy będziesz jadł i nasycisz się, strzeż się, abyś nie zapomniał o Jahwe, Który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli (10-12).

Wśród wszystkich błogosławieństw ziemi Kannanejskiej, powinni oni pamiętać o Tym, Który wyprowadził ich z domu niewoli. Powinni pamiętać, że to wszystko zostało im darowane przez Boga. Cały kraj wraz z całym swoim bogactwem był ich udziałem, a to dzięki obietnicy danej przez Boga Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Wielkie miasta, domy pełne wszelkich dóbr, wykopane studnie, zasadzone winnice i gaje oliwne – wszystko to zostało podarowane przez królującą łaskę i miłosierdzie. Ich zadaniem było w prostocie wiary zawładnąć tym wszystkim i zachować w pamięci Tego, Który im to wszystko darował. Ten, kto dał im wszelkiego rodzaju dobro, życzył sobie, aby o Nim pamiętali i miłowali Go z całego serca, podporządkowując się Jego prawu. Gdziekolwiek się kierowali, widać było Jego łaskę i miłosierdzie, wszędzie widoczne były obfite owoce Jego łaski. Każde miasto, dom, studnia, winnica, gaj oliwny potwierdzały dobroć Bożą i świadczyły o niezmienności Jego obietnic. Będziesz się bał swego Boga Jahwe, będziesz Mu służył i na Jego Imię przysięgał. Nie będziesz oddawał czci obcym bogom spomiędzy bogów okolicznych narodów, bo Twój Bóg Jahwe, który jest u ciebie, jest Bogiem zazdrosnym; by się nie rozpalił na ciebie gniew twego Boga Jahwe i nie zmiótł cię z powierzchni ziemi (13-15 w.).

W rozdziale tym powiedziano Bożemu ludowi o dwóch wielkich podstawach: o miłości Bożej – miłości do Boga  (5 wiersz) i o strachu przed Bogiem ( 13 wiersz). Są one widoczne w całym Piśmie Świętym i bez wątpienia są potężnymi środkami w postępie życia chrześcijanina. Treścią mądrości jest bojaźń Pańska, rozsądkiem – poznanie Świętego (Przys. 9.19). Niech twoje serce nie zazdrości grzesznikom, lecz zabiega tylko o bojaźń Jahwe (Przys. 23.17). A to jest jedyne schronienie od wszelkiego zła. A do człowieka powiedział: Bojaźń Boża – zaiste mądrością, roztropnością zaś – zła unikanie (Job. 28.28).

Święta Księga jest pełna wypowiedzi, które potwierdzają wielkie znaczenie bojaźni Bożej. Józef mówi: Jakże mógłbym uczynić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu.. Każdy chrześcijanin chodzący w bojaźni Bożej wystrzega się, aby nie popełnić jakiegokolwiek zła. Nieustanna społeczność z Bogiem jest potężną siłą, chroniącą człowieka przed wszelkiego rodzaju pokuszeniem. Ileż razy jesteśmy świadkami, jak obecność człowieka wierzącego hamuje królującą wokół niego lekkomyślność i hańbiące występki. Jeżeli jeden prawdziwie wierzący człowiek może wywierać na otoczenie taki wpływ, to o ileż większy powinien być wpływ Słowa Bożego na dusze?

Drogi przyjacielu, a jak jest z tobą, czy odczuwasz ciągłą społeczność ze swoim Bogiem? Tylko taka społeczność może zachować nas przed różnorodnymi formami zła. Bardzo często, niemal każdego dnia poddawani jesteśmy presji różnych złych wpływów i niestety często bywa tak, że sami jesteśmy temu winni. Już sama myśl, że spoczywa na nas Boży wzrok, miałaby w naszym życiu o wiele większe znaczenie niż społeczność z dobrymi ludźmi czy nawet aniołami. Gdybyśmy ciągle byli świadomi kim dla nas jest Jezus Chrystus, święta bojaźń o której  tak często mówi Pismo Święte, stałaby się dla nas twierdzą warowną i murem obronnym odgradzającym nas od złego występku, obojętnie w jakiej formie on by się nie pojawił. Bardzo mało staramy się, aby przebywać w Bożej obecności. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: Jesteśmy bowiem z jego rodu (Dz. Ap. 17.28).

Gdybyśmy pamiętali, że On nas widzi i słyszy każde nasze słowo, zna każdą naszą myśl, każdy czyn, jak bardzo zmieniłoby się nasze życie. Moglibyśmy stać się dla wszystkich ludzi którzy nas widzą, żywym świadectwem działania miłosierdzia Bożego i Bożej miłości (por. 2 Kor.5.14). Wtedy w naszym życiu uwidoczniłaby się działalność kierowana tą miłością. Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas pomnych na to, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla tego, który za nich umarł i zmartwychwstał (2 Kor. 5. 14-15). Niech Bóg pomoże nam, abyśmy mogli odczuwać i urzeczywistniać w naszym życiu Jego bojaźń i Jego miłość, aby mogły one okazać swój uświęcający wpływ na nasze serca. Wtedy nasze codzienne życie stanie się godne Jego, będąc błogosławieństwem dla tych, wśród których przebywamy. Szczególną uwagę należy zwrócić na 16 wiersz: Nie będziecie wystawiali na próbę Waszego Boga Jahwe, jak wystawialiście Go na próbę w Massa. To właśnie na ten tekst powołał się nasz Pan Jezus, kiedy był kuszony przez szatana. Szatan zaproponował Panu Jezusowi: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: aniołom swoim rozkaże  o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził nogi o kamień (Ew. Mat.4.5). Odrzekł mu Jezus: ale jest także napisane: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego (6 wiersz).

Są to szczególne słowa, wskazują nam że i szatan może posługiwać się Słowami Bożymi zawartymi w Piśmie Świętym.(por. Psalm 91. 11-12 w.). Chrystus nie przyszedł po to, żeby rzucić się w dół z narożnika świątyni, to nie byłaby droga bezwarunkowego posłuszeństwa Ojcu. Nie otrzymał od Boga takiego polecenia i dlatego nie chciał tego wykonać. Jako człowiek, miał pełne zaufanie do Boga, wiedział że Bóg troszczy się o Jego wszystkie potrzeby i o Jego bezpieczeństwo. Dlatego też nie mógł zejść z drogi pełnego posłuszeństwa Bogu, aby sprawdzić i przekonać się czy Bóg Go chroni. Jest to dla nas bardzo ważna prawda Boża. Zawsze możemy liczyć na pomoc Boga, ale istnieje tu jeden warunek: musimy znajdować się  na drodze wyznaczonej nam przez Boga. Jeżeli sami zdecydujemy o wyborze drogi, jeżeli jesteśmy zainteresowani tylko swoją wygodą i korzyściami, to bardzo się mylimy, kiedy mówimy, że liczymy na Boga.

Bóg nasz jest pełen dobroci i miłości, Jego serce jest pełne współczucia do nas, mimo, że bardzo często opuszczamy wytyczoną przez Niego dla nas drogę. Fakt ten wcale nie podważa tej ważnej zasady, że możemy liczyć na pomoc Bożą, kiedy idziemy drogą bożego posłuszeństwa. Jeżeli chrześcijanin na skutek swojego samolubstwa, naraża swoje życie, na przykład wchodząc na szczyt wielkiej góry, to czy ma prawo myśleć, że Bóg chroni go przed niebezpieczeństwem? Niech sumienie samo odpowie nam na to pytanie. Jeżeli jednak otrzymamy polecenie od Boga, aby przepłynąć niebezpieczne, wzburzone jezioro i zanieść Słowo Boże potrzebującej duszy, lub rozkaz by przejść przez niebezpieczne góry w Jego celu, to możemy być pewni, że wszechmocna Ręka ochroni nas od wszelkiego zła.

Przebywanie na błogosławionej drodze i wykonywanie tego, co nam polecono, jest właśnie tym, czego każdy z nas potrzebuje. Być może taka droga będzie się wydawać zbyt wąska i zbyt ciężka dla dziecka Bożego, jednak każda dusza, która polega na Bogu znajduje się w cieniu skrzydeł Wszechmogącego i jest oświecana światłem Jego oblicza.

Zanim dokończymy wyjaśnienia dotyczące tego szczególnego wiersza 16, chcemy jeszcze odnotować jeden szczególny fakt. W swojej odpowiedzi Pan Jezus nie zwrócił szatanowi uwagi, że cytowany przez niego tekst został celowo przeinaczony. Nie powiedział: szatanie, nie powiedziałeś całego tekstu, przecież jest tam napisane ...bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach (11 wiersz). Chrystus odpowiadając cytuje inną odpowiedź Bożą, która świadczy, że nie kierował się On swoją własną wolą. W ten sposób zwyciężył kusiciela, a nam pozostawił przykład, jak powinniśmy zwyciężać.

Zauważmy, że Chrystus nie zwyciężył szatana, używając swojej Boskiej siły. Gdyby tak uczynił nie mógłby być dla nas przykładem. Sam fakt, że jako człowiek posługiwał się tylko Słowem Bożym, aby zwyciężyć wroga, napełnia ufnością i mocą nasze serca. Tym samym dowiadujemy się, jak mamy postępować w naszym duchowym życiu, jak przeciwstawiać się pokuszeniom.

Człowiek Jezus Chrystus zwyciężył szatana, ufając Bogu i podporządkowując się Bożemu Słowu. Błogosławiony fakt! Jest on pełen pokrzepienia i wsparcia dla nas. Szatan nie może mieć żadnego wpływu na tego, kto kieruje się wyłącznie Bożym autorytetem i prawdziwa mocą Ducha Świętego. Pan Jezus nigdy nie wykonywał swojej woli, chociaż jak wiemy Jego wola była doskonałą. On przyszedł z nieba – jak sam to powiedział w Ewangelii Jana – nie dlatego, żeby czynić swoją wolę, lecz wolę Tego, Kto Go posłał. Od początku aż do końca swojego życia, był całkowicie poddanym woli Ojca sługą Bożym. Słowo Boże było przewodnikiem w Jego życiu, Duch Święty kierował całą Jego działalnością, a Boża wola stanowiła jedyny motyw Jego czynów. Dlatego też książę tego świata nie miał w nim nic swojego. Szatan z całą swoją chytrością, nie zdołał zmusić Go, aby pozostawił drogę posłuszeństwa i Swojej zależności od Boga.

Drogi przyjacielu, wniknijmy we wszystkie te fakty. Pamiętajmy, że nasz Bóg i nauczyciel, zostawił nam przykład, abyśmy szli Jego śladami. Niech sam Bóg pomoże nam, abyśmy w czasie naszej krótkiej pielgrzymki na tym świecie, zawsze znajdowali się blisko Niego. Przyjmijmy do serca, że zostaliśmy powołani przez Niego, aby chodzić po tej ziemi tak jak On chodził. Jest On wielkim przykładem w każdej chwili i w każdym czasie. Uczmy się więc od Niego, abyśmy Jego przykładem mogli wiernie wprowadzać w życie to, co sobie przyswoiliśmy.

Zakończmy tę obszerną część naszej Księgi słowami, które są tak bardzo charakterystyczne dla całej Księgi Powtórzonego Prawa. Będziesz pilnie strzec polecenia waszego Boga Jahwe, Jego świadectwa i prawa, które wam zlecił. Czyń to co jest dobre i prawe w oczach Jahwe, aby ci się dobrze powodziło i abyś wreszcie wziął w posiadanie piękną ziemię, którą poprzysiągł Jahwe przodkom twoim, wypędzając przed tobą wszystkich twoich wrogów. Tak zapowiedział Jahwe. Gdy syn twój zapyta cię kiedyś: co za znaczenie tych świadectw, praw i nakazów, które wam zlecił nasz Bóg Jahwe? Odpowiesz swojemu synowi: Byliśmy niewolnikami u faraona w Egipcie i wyprowadził nas Jahwe z Egiptu mocną ręką. Uczynił na oczach naszych znaki i cuda wielkie przeciwko Egiptowi, faraonowi i całemu jego domowi. Wyprowadził nas stamtąd, by iść z nami i przyprowadzić nas do ziemi, którą przysiągł dać przodkom naszym. Wtedy rozkazał nam Jahwe wykonywać wszystkie te prawa, bać się naszego Boga Jahwe, aby zawsze dobrze nam się wiodło i aby nas zachował przy życiu, jak to dziś czyni. Na tym polega nasza sprawiedliwość, aby pilnie przestrzegać wszystkich tych  poleceń wobec naszego Boga Jahwe, jak nam rozkazał (17-25 wiersz).

Słowo Boże otwiera się przed duszą Izraelity i przemawia do niego z każdej strony Bożej Księgi. Ono stanowi centrum każdej sprawy przedstawionej przez Prawodawcę, ono także wypełnia duszę Mojżesza. Jego wypowiedź jest skierowana ku chwale Słowa Bożego w każdej postaci, czy to w formie świadectwa, przykazań, w wykazaniu siły, która jest potrzebna, aby być zupełnie posłusznym Bogu. „Pilnie strzeż pleceń swojego Boga” i dalej „czyń to co jest prawe i dobre w oczach Jahwe. Tutaj, przed naszymi oczami zostają odkryte zasady, które nie podlegają wpływom zmieniających się okoliczności, jakie nas otaczają. To co prawe i dobre zawsze, w sposób uroczysty uwidacznia się wszędzie. Przypomina nam to słowa Apostoła Jana skierowane do miłego przyjaciela Gajusa: Umiłowany, nie naśladuj zła lecz dobro (3List Jana 11 wiersz). Stan Kościoła, zboru mógł być godny opłakania, na pewno było wiele spraw, które smuciły Gajusa. Apostoł i inni byli tym bardzo zasmuceni, a szczególnie czynami Diotrefesa. Być może były i inne haniebne sprawy, i co z tego wynika? Co powinien czynić Gajus? Trzymać się tego co dobre i sprawiedliwe, mieć otwarte serce i rękę wyciągniętą ku dobru, aby cały dom, wraz z wszystkimi domownikami wspierał dzieło Chrystusa. Oto, co było wymagane od Gajusa w owym czasie i to samo jest wymagane także od każdego wierzącego wszędzie – tam gdzie on mieszka i gdzie się znajduje.

 Może nas być bardzo mało, możemy być pozostawieni w swojej samotności, jednak to wszystko nie jest tak bardzo ważne, ponieważ zawsze mamy sposobność do czynienia dobra. Powinniśmy uciekać od wszelkiego bezprawia i oczyszczać się, aby być naczyniem przeznaczonym do zaszczytnych celów. Powinniśmy strzec się przed młodzieńczymi pożądliwościami i odwracać się od wszelkiej pobożności, która nie jest potwierdzona życiem, a starać się żyć według prawdy, wiary i miłości. Powinniśmy to czynić bez względu na to, czy jesteśmy zupełnie osamotnieni, czy też w wielkim gronie, wraz z tymi, którzy  wzywają Pana czystym sercem (2Tymot. 2.22). Czasowo mogę być w samotności, jednakże dopóki przebywa we mnie dzieło Chrystusa, to samotności być nie może. Przyjdzie odpowiedni czas, kiedy Chrystus odwoła swoich do Siebie. Możemy zawsze mieć nadzieję, że odnajdziemy dusze wyznające Pana z czystego serca. Powinniśmy zawsze ich poszukiwać, a kiedy odnajdziemy, powinniśmy do końca pozostać w świętej i czystej społeczności z nimi.

 

Ps. Jesteśmy przekonani, że ze względów technicznych, możemy poświęcić oddzielny tom pozostałym rozdziałom Księgi Powtórzonego Prawa. Niechaj przychylność naszego Pana i Jego błogosławieństwo, pozostanie nad tym, co dotychczas zostało napisane.

Niech Sam Duch Święty swoją mocą i światłem rozjaśni stronice Bożej Księgi, aby każde serce mogło sycić się Bożym Słowem, a to powinno być radością Jego dzieci.

Niech On także podaruje piszącemu duchowe zrozumienie dla prawd przeczytanych  w tych cudownych częściach Bożej Księgi, tak bardzo treściwych i pouczających.

Prosimy czytających, aby przyłączyli się do naszej modlitwy do Boga, przyjmując drogocenne słowa:

Dalej zaprawdę powiadam wam: Jeżeli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im Ojciec mój, Który jest w Niebie. (Ew. Mat. 18.19).

 

ROZDZIAŁ 7

 

Zbadaj mnie Boże i poznaj moje serce; doświadcz i poznaj moje troski i zobacz, czy nie zdążam drogą nieprawą, a prowadź mnie drogą odwieczną. Psalm 139.23-24

 

Temat:  Gdy twój Bóg Jahwe wprowadzi cię do ziemi, do której idziesz...

-         Boże wybranie

-         Boża miłość

-         Boża potęga

 

Myśl rozdziału: Za słuchanie tych nakazów i pilne ich wykonywanie, będzie ci Twój Bóg Jahwe dochowywał przymierza.

Słowo Jahwe trwa na wieki niezmienne jak niebiosa.

W sercu swym przechowuję Twą mowę, by nie grzeszyć przeciw Tobie.    Psalm 119.89 i 11 wiersz.

Gdy twój Bóg wprowadzi cię do ziemi, do której idziesz aby ją posiąść, usunie liczne narody przed tobą: Chetytów, Girgaszytów, Amorytów, Kananejczyków, Peryzytów, Chiwitów i Jebuzejczyków, siedem narodów liczniejszych i potężniejszych od ciebie. Twój Bóg Jahwe odda je tobie, a ty je wytępisz, obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza i nie okażesz im litości (1-2w).

Nakazy Boże wynikające z zamierzeń Bożych dotyczące Izraela przypominają nam Słowa Psalmu 101 – chcę opiewać sprawiedliwość i łaskę. Jeżeli stajemy się z jednej strony widzami rozwoju dobroci Bożej względem narodu Bożego – Izraela na podstawie przymierza zawartego z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem, to z drugiej strony widzimy praworządność Bożą, przejawiającą się  przez sąd i kary dotykające ludów ziemi za ich nieczystość. W pierwszym przypadku przejawia się majestat Boży – majestat Króla, w drugim – praworządność Boża. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, stajemy się świadkami przejawu chwały Bożej.

Wszystkie drogi Boże, drogi miłosierdzia tak jak i drogi sądu. Obwieszczają Jego chwałę, wszystko to przysparza Mu sławy i będzie przysparzało Mu chwały przez Jego naród. Dzieła twoje są wielkie i godne podziwu, Panie Boże Wszechwładny. Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów. Któż by się nie bał o Panie i Twego imienia nie uczcił. Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą, ponieważ ujawniły się słuszne wyroki Twoje (Obj. 15.3-4).

Oto w jakim duchu należy rozpatrywać drogi Boga – Władcy świata. Niektóre dusze pod wpływem fałszywego i chorego sentymentu, z przerażeniem czytają polecenia dotyczące Kananejczyków dane Izraelowi przez Jahwe na początku rozdziału, który jest obecnie otwarty przed nami. Wydaję się im, że miłosierny i dobrotliwy Bóg, nie mógłby rozkazywać Swojemu ludowi, żeby całkowicie wygładzili swoich bliźnich, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Ludzie ci nie mogli zawtórować świętym z 15 rozdziału Objawienia: Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi o Królu narodów.... Tacy ludzie widząc dzieła Boga nie potrafią Go usprawiedliwić. Stosują ludzką miarę w ocenie Bożego działania. Osądzają wszystko według swoich niestałych i niedoskonałych myśli. Porównują to co jest nieskończone z tym co jest ograniczone, czyli osądzają Boga według swego uznania. Jest to jednak wielki  błąd, nie jesteśmy w stanie ocenić Bożych działań, dlatego w wielką pychę wpada ten, kto ośmiela się sądzić Boga. Godny pożałowania śmiertelnik ośmiela się osądzać swojego stwórcę. W 7 rozdziale Ewangelii Łukasza czytamy: A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność (35 wiersz). Pamiętajmy te słowa, to spowoduje milczenie rozsądku ludzkiego. Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane, abyś okazał się sprawiedliwy w  Słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy cię sądzą. (Rzym. 3.4). Jeżeli nie mamy pełnej jasności w tym temacie, to przeczytajmy 136 Psalm, który mówi nam, że zarówno śmierć pierworodnych Egipcjan, jak też przejście przez Morze Czerwone, porażenie wojsk Faraona, a także uśmiercenie królów Kananejskich było wielką manifestacją dobroci Jahwe, aby Izraelici mogli posiąść ich ziemię.

[UWAGA! Wielu chrześcijan nie może zrozumieć tych wypowiedzi Pisma, które wzywają sądy Boże na złych ludzi i tak w rzeczywistości jest, że podobne sprawy są obce chrześcijaństwu, które otrzymało nakaz miłowania swoich wrogów, czynienia dobra tym, którzy ich przeklinają, modlenia się za tych, którzy ich prześladują. Jednakże to, co jest zupełnie przeciwne zasadom chrześcijańskim Kościoła Bożego, znajdującego się pod łaską i co miało miejsce w przeszłości, będzie mieć miejsce w przyszłości, zgodnie z położeniem Izraela jako narodu ziemskiego rządzonego przez Boga. Żaden chrześcijanin nie dopuszcza nawet myśli, aby wzywać pomstę na swoich wrogów i na ludzi złych. To byłoby czymś nieodpowiednim dla niego. My chrześcijanie zostaliśmy powołani, aby iść śladami Jezusa, Który był cichy i pokornego serca, cierpiał za prawdę i nie sprzeciwiał się złemu oraz być żywym przykładem dobroci Boga w stosunku do świata. Obecnie Bóg przejawia swoją wielką cierpliwość i swoje wielkie miłosierdzie. Mamy nakaz, aby we wszystkim brać przykład z Niego i być doskonałym tak jak On był doskonały. Chrześcijanin, który oddawałby światu to na co zasługuje, tym samym dałby światu złe świadectwo o Bogu i nie wypełniłby tego co mu nakazano. Zupełnie inaczej będzie, kiedy Kościół zostanie pochwycony na niebo. Bóg będzie sądził narody zgodnie z tym, jak one odnosiły się do Jego narodu – Izraela. Ta właśnie myśl jest kluczem do zrozumienia proroctw Bożych, zawartych w Piśmie Świętym.]

Tak było zawsze i tak pozostanie, wszystko powinno służyć ku chwale Boga. Nie zapominajmy o tym i unikajmy fałszywych osądów pochodzących z cielesnego rozumu. Nam został dany przywilej usprawiedliwiania wszelkiego postępowania naszego Boga na wszystkich Jego drogach. Mamy przywilej ze świętym strachem chylić głowy przed jego wyrokami, wierząc że wszystko to jest sprawiedliwe. Nie rozumiemy wszystkich Jego wyroków, bo czy stworzenie ograniczone i śmiertelne może zrozumieć to co jest nieskończone, wieczne i doskonałe?

Zamierzenia Boga i Jego działanie w stosunku do człowieka i do całego świata jest o tyle wyższe od wszelkich pojęć ludzkich o ile Stwórca jest wyższy od stworzenia. Jakiż rozum ludzki może ogarnąć głębokie tajemnice Boskich zamiarów? Weźmy dla przykładu niewyjaśnione zagadnienie: dlaczego wielkie miasto pełne ludzi, mężczyzn, kobiet i dzieci w przeciągu kilku sekund zostaje zrujnowane przez trzęsienie ziemi, albo zalane lawą, zasypane popiołami wulkanu? Nie znajdujemy odpowiedzi na takie pytanie, a jest to tylko jedno z tysięcy niezrozumiałych dla nas faktów w historii ludzkości. Spójrzmy na ulice naszych wielkich miast na tysiące upadłych, bezradnych, bezsilnych, bezdomnych ludzkich istot. Przyjrzyjmy się nędzy bezrobociu, pośpiechowi, braku współczucia itp. Czy możemy odpowiedzieć na pytanie dlaczego Bóg to wszystko dopuścił? Czy możemy szukać i znaleźć odpowiedź na to pytanie. Czy jest to dla nas jasne, że nie powinniśmy na to pytanie odpowiedzi? Jeżeli swoim rozumem zaczniemy rozważać i rozsądzać niepojęte działania Boże, to zaraz wpadniemy w błąd i zdecydowaną niewiarę.

Po tym krótkim wyjaśnieniu bardziej zrozumiałe będą polecenia wydane przez Boga dotyczące Kananejczyków. Izraelici nie powinni ich oszczędzać. Ich nieczystość i bezbożność przewyższyła wszelkie miary, pozostał dla nich tylko sąd Boży. Twój Bóg Jahwe odda je tobie, a ty je wytępisz. Obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza i nie okażesz im litości. Nie będziesz z nimi zawierał małżeństw; ich synowi nie oddasz za małżonkę swojej córki, ani nie weźmiesz od nich córki dla swego syna, gdyż odwiodłaby twojego syna ode Mnie, by służył bogom obcym. Wówczas rozpaliłby się gniew Jahwe na was i prędko by was zniszczył. Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich zburzycie, ich stele połamiecie, aszery wytniecie, a posągi spalicie ogniem (2-5 w).

Takie były polecenia dane przez Jahwe jego narodowi, jasne i szczegółowe. Żadnego oszczędzania Kananejczyków, nie należało zawierać z nimi przymierza, wstępować w sojusze. Całkowite zniszczenie, nie należało okazywać żadnej litości. Wymagane było całkowite bezwarunkowe osądzenie i wytępienie. Jak wiemy, Izraelici w bardzo krótkim czasie naruszyli to polecenie. Kiedy tylko weszli do ziemi Kananejskiej, zaraz na początku podboju zawarli przymierze z mieszkańcami Gibeonu. Jozue dostał się w sieci wroga. Stara odzież i czerstwy chleb tego chytrego narodu, wprowadziły w błąd starszyznę izraelską, co spowodowało, że musieli postąpić wbrew prawu Bożemu. Gdyby całkowicie byli podporządkowani autorytetowi Bożemu, taka rzecz na pewno by im się nie przydarzyła. Nigdy nie zawarliby przymierza z jakimkolwiek narodem, a tym bardziej z narodem, który podlegał zagładzie. Oni jednak bardziej wierzyli temu, co oglądały ich oczy, dlatego później musieli żąć to co zasiali.

[UWAGA! Należy tutaj odnotować, że stara odzież, znoszone buty, zapleśniały chleb i chytre słowa w ustach mieszkańców Gibeonu, uczyniły więcej aniżeli mury Jerycha. Chytrość diabła jest dla nas o wiele bardziej niebezpieczna niż jego siła. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli ostać się wobec podstępnych zakusów diabła (Ef. 6.11). Kiedy rozpatrujemy różne części zbroi Bożej, to dochodzimy do przekonania, że one zgadzają się zupełnie z dwoma podstawami, z posłuszeństwem i zależnością. Dusza, która kieruje się Słowem Bożym i całkowicie polega na mocy Ducha Świętego jest zawsze gotowa do walki. To właśnie w taki sposób człowiek Jezus Chrystus wywalczył zwycięstwo nad wrogiem. Diabeł nie posiadał żadnej władzy nad człowiekiem, który był w pełni posłuszny Bogu i od Niego całkowicie zależny. W tym, jak też i we wszystkim pozostałym powinniśmy trzymać się danego nam przykładu.]

Bezwzględne posłuszeństwo jest najlepszą twierdzą, której diabeł nie może zdobyć. Słowa mieszkańców Gibeonu wydawały się jak najbardziej wiarygodne, ich zewnętrzny wygląd potwierdzał wszystko co oni mówili. Jednak to wszystko nie powinno mieć znaczenia w oczach Jozuego i starszyzny Izraela. Oni powinni pamiętać polecenia Boże i całkowicie podporządkować się Jego Słowu. Zamiast tego oni zaczęli sami rozważać i rozsądzać według swojego uznania.

Rozum ludzki nie może być przywódcą ludu Bożego. Słowo Boże powinno być wyłącznym przewodnikiem narodu Bożego i tylko ono ma nim kierować. Jest to jeden z wyższych i ważniejszych przywilejów, a to dlatego, że z niego może korzystać każdy, nawet najbardziej słaby wierzący w Boga. Słowa Ojca, głos Ojca, oko Ojca mogą kierować nawet najsłabszym, najmłodszym dzieckiem rodziny Bożej. Serce miłujące i posłuszne – oto czego najbardziej potrzebujemy. Aby temu sprostać nie potrzeba bardzo pojętnego umysłu ani wieloletniej nauki w wyższych szkołach. W przeciwnym razie, co stałoby się z chrześcijanami? Gdyby tylko uczeni, myśliciele i ludzie wykształceni mogli dać odpór chytrości przeciwnika, to większa część z nas musiałaby się od razu uznać za pokonanych. Dzięki niech będą Bogu, że tak nie jest.

Kiedy czytamy historię narodu Bożego wszystkich czasów, widzimy, ze nauka i mądrość ludzka staja się sieciami, a ci co je posiadają stają się narzędziami w ręku szatana. Kim byli ludzie, którzy stali się przeciwnikami narodu Bożego, Bożego Kościoła? To nie byli prości, zwyczajni ludzie, ale cieszący się sławą ludzie nauki z wysokim wykształceniem. Kim byli ludzie w przypadku opisanym przez Jozuego, którzy zawarli przymierze z Gibeonitami? Czy to był naród? Nie, to była starszyzna ludu Bożego. Zbłądzili wszyscy, ale starszyzna dała przykład. To właśnie starsi i przywódcy narodu wpadli w sieci diabelskie, a dlatego że nie pytali Boga. Nie zawrzesz z nimi przymierza. Nie było nic bardziej prostszego. Czy stara odzież i spleśniały chleb mogły zmienić znaczenie Bożego polecenia lub sprawić nieobowiązującym to, co polecił im Bóg? Nie, nic nie może usprawiedliwić człowieka w jego nieposłuszeństwie Bożemu Słowu. Jeżeli spotykamy na swojej drodze przeszkody lub trudności – a bywa to bardzo często – nie wiemy w którą stronę mamy iść, co wtedy mamy czynić? Rozważać lub samemu dokonywać wyboru? Przystępować do dyskusji i sporów? A może postępować zgodnie z tym co mówią mądrzy ludzie? Nie! W cierpliwości i z wiarą mamy oczekiwać na pomoc Bożą. Niebieski Ojciec nie spóźni się w okazaniu pomocy, On wskaże nam drogę. Rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich uczy swej drogi. Psalm 25.9. A to nas zachowa przed wszelkim niebezpieczeństwem złego wyboru i ochroni przed wieczną zgubą, zachowując nas dla chwały Królestwa Pana i Zbawiciela – naszego Jezusa Chrystusa.

W szóstym wierszu Mojżesz wskazuje na przyczynę dla której Izrael powinien być oddzielony od ludów kanaanu i całkowicie ich wygładzić. Ty bowiem jesteś narodem poświęconym swojemu Bogu Jahwe. Ciebie wybrał twój Bóg Jahwe, byś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem będącym Jego szczególną własnością (6w.). Tutaj została zaznaczona podstawa szczególnej ważności. Dlaczego konieczne było zupełne oddzielenie Izraela od kananejczyków, od jakiegokolwiek związku z nimi? Dlaczego konieczne było zburzenie wszelkich ołtarzy, zniszczenie rzeźb, posągów, steli, aszer itp.? Dlatego, że oni byli narodem poświęconym swojemu Bogu. Kto ich poświęcił? Jahwe, On ich wybrał, umiłował, wybawił i oddzielił dla siebie. Dlatego On miał prawo przedstawić im swoje wymagania i zobowiązać ich do wykonania ich, określić im co mają wykonać. Świętymi bądźcie bo Ja jestem Święty. To wcale nie było oparte o zasadę, jaką później utworzyli ludzie. To lud, który mówi: odejdź i nie przystępuj do mnie, bo uczyniłbym cię poświęconym (Izajasza 65.5). Oni wcale nie byli lepszymi od innych narodów, co został potwierdzone słowami: Jahwe wybrał was i znalazł upodobanie w was, nie dlatego, że byliście liczebnie przewyższającymi wszystkie narody, gdyż ze wszystkich narodów jesteś najmniejszym, lecz ponieważ Jahwe was umiłował. On chce wam dochować przysięgi danej waszym przodkom. Wyprowadził was mocną ręką i wybawił was z domu niewoli i z ręki faraona, króla egipskiego (7-8 wiersz). Konieczne było usłyszeć takie właśnie słowa. Powinni pamiętać, że wszystkie ich przywileje, całe ich wysokie położenie i błogosławieństwo, jakie ich zewsząd otaczało, było darowane nie dlatego, że oni byli znaczni lub ważni, lecz dlatego że Jahwe ich umiłował dzięki przymierzu, jakie zawarł z ich ojcami i to przymierzu wiecznym i niezachwianym. To powinno strzec ich od wszelkiej pychy, samowystarczalności pokładaniu nadziei w sobie. To właśnie służyło jako podstawa ich pokoju i szczęścia. Wszystko było oparte o nieodwołalną, niezmienną łaskę Bożą. Dusza moje będzie się chlubiła w Jahwe, niech słyszą pokorni i niech się weselą. Psalm 34.3.

Bóg nie chce, aby ciało pyszniło się przed Nim, On upokarza wszelkie wynoszenie się ludzkiego umysłu, wszelką hardość ludzkiego serca. Izrael powinien zawsze mieć w pamięci swoje pochodzenie, swoje poprzednie położenie – niewolę w Egipcie i to, że był niezbyt licznym w porównaniu z innymi narodami. Izraelici wcale nie byli lepszymi w porównaniu z innymi narodami, dlatego też swoje błogosławieństwo i wywyższenie mogli przypisywać wyłącznie wierności Bożego przymierza i obietnicy, uznając że jest to wyłącznie niezasłużony dar Boży. Nie nam Jahwe, nie nam, lecz Twojemu imieniowi daj chwałę za Twoja łaskawość i wierność (psalm 115.1). Uznaj więc, że Jahwe, twój Bóg jest Bogiem, Bogiem wiernym zachowującym przymierze i miłość do tysiącznego pokolenia względem tych, którzy Go kochają i strzegą Jego praw, który odpłaca każdemu z nienawidzących Go, niszcząc go. Nie pozostawia bezkarnie tego, kto Go nienawidzi, odpłacając jemu samemu (9-10w). Tu znów zostały przedstawione dwie zasady. Jedna jest pełna szczególnych pocieszeń i wnosi w serce pokrzepienie tym, którzy szczerze miłują Boga. Druga natomiast wielkie znaczenie dla ludzi, którzy nienawidzą Boga. Wszyscy miłujący Boga i zachowujący Jego przykazania, mogą zawsze liczyć na wierność Boga i na Jego miłosierdzie w każdych życiowych okolicznościach. Wiemy też, że Bóg współdziała z tymi, którzy Go miłują, we wszystkim dla ich dobra (Rzym. 8.28).

Jeżeli dzięki nieskończonej dobroci Boga, Jego miłość przebywa w naszym sercu, a strach Boży jest przed naszymi oczami, to możemy śmiało iść do przodu. Możemy wszystko powierzyć Bogu i być pewni, że wszystko będzie służyło ku naszemu dobru. Umiłowani, jeżeli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba (1Jana 3.21-22). Jest to wiecznie aktualna prawda dla Izraela, jak też i dla Kościoła. Zarówno w 7 rozdziale Ks. Powt. Prawa, a także w 1Jana 3 r. powiedziano o niezmienności tejże samej Bożej prawdy. Bóg zawsze i wszędzie jest przychylny do tych, którzy Go miłują i zachowują Jego przykazania.

Czy w tym wszystkim odgrywa jakąś rolę zakon? NIE. Miłość nie może mieć nic wspólnego z podporządkowaniem się prawu, jest ona obca i daleka od służby zakonowi. Albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie (1Jana 5.9). Motywy, charakter i duch naszego posłuszeństwa Bogu, charakteryzują się zupełnym przeciwieństwem służby zakonowi. Niektórzy ludzie widzą służbę zakonowi wszędzie, gdzie tylko pojawia się sprawa posłuszeństwa Bogu. Jednak oni bardzo się mylą. Gdybyśmy mieli nadzieję, że dzięki naszemu posłuszeństwu osiągniemy pokój z Bogiem, ze osiągniemy „przybranie za synów” przez Boga, wtedy oskarżenie dotyczące służby zakonowi okazałoby się prawdziwe i sprawiedliwe. Jednak traktowanie posłuszeństwa chrześcijańskiego jako służby zakonowi jest błędem.

Podporządkowanie się zakonowi, nie może nigdy prowadzić do synostwa. Synowskie stosunki z Ojcem oparte są na podporządkowaniu się Ojcu. Z tego powodu zechciejmy przez chwilę zwrócić uwagę na dwa teksty Nowego Testamentu. W 5 rozdziale Ewangelii Mateusza czytamy:  Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A ja wam powiadam: miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tymi, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie. Ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i On zsyła deszcz na sprawiedliwych..... Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (43-48). Bardzo wielu ludzi uważa, że te słowa wskazują na to, że można stać się synami Bożymi, trzymając się pewnej zasady uczynków, czyniąc „to” lub zachowując się „tak”. Niestety, to tak nie jest.

Tutaj jest mowa o naszej moralnej solidarności (zgodności) z charakterem i myślami naszego Ojca. W świecie często słyszymy: nie moglibyście być synami waszego Ojca, gdybyście tak postąpili. A tu jest powiedziane przez Pana Jezusa: jeżeli chcecie być synami Ojca niebiańskiego, to powinniście okazywać litość i miłosierdzie każdemu, a to dlatego, że jest Mu to miłe. Czytamy także w 6 rozdziale 2 Listu do Koryntian: przeto wyjdźcie spośród nich  i odłączcie się od nich - mówi Pan – i nie dotykajcie tego co nieczyste, a Ja was przyjmę i będę wam Ojcem, a wy będziecie Moimi synami i córkami – mówi Pan Wszechmogący (17-18).

Całe sedno sprawy nie jest zawarte w tajemniczych ustawach Bożych dotyczących stosunków pomiędzy wierzącymi a Bogiem, ale przez jawne ukazanie wszystkim wokół nas naszego synostwa, a więc naszego położenia będącego rezultatem naszego oddzielenia się od zła.

 

Greckie słowa – str. 13

 

Należy przyswoić sobie tę różnicę mającą wielkie znaczenie praktyczne: Nie stajemy się dziećmi Bożymi oddzielając się od świata. Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi w Chrystusie Jezusie (Gal. 3.26). Wszystkim tym jednak, którzy je przyjęli dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego, którzy ani z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili (Jana 1.12-13). Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń (Jakuba 1.18).

Stajemy się dziećmi Bożymi przez zrodzenie spowodowane przez samego Boga. Jaki był nasz udział w naszych cielesnych narodzinach? Jaki mieliśmy na nie wpływ? Żaden. Tak samo należy powiedzieć o narodzinach duchowych. Nie możemy zapomnieć, że Bóg może przebywać tylko w bliskiej społeczności i tylko z tymi, którzy dzięki Jego miłosierdziu starają się wieść życie godne Jego. Tak jak powinni żyć synowie i córki Boga Wszechmogącego.

Jeżeli nasze życie jest nieodpowiednie, jeżeli uczestniczymy w złych rzeczach, jeżeli ciągniemy nierówne jarzmo z niewierzącymi, to na jakiej podstawie możemy uznawać, że jesteśmy Jego dziećmi? List do Hebrajczyków 11 rozdział mówi nam o tych, którzy uznali siebie za przechodniów i pielgrzymów na ziemi, którzy pokazywali że szukają ojczyzny. To o nich jest powiedziane: Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga...  Bóg mógł w jawny sposób mieć z nimi  społeczność i nazywać ich swoimi synami.

Musimy bardzo poważnie potraktować to zagadnienie, gdyż jest ono bardzo ważne. Powinniśmy je rozważyć ze wszystkich stron, aby wiedzieć czego ono dotyczy i do czego się odnosi, abyśmy nie wchodzili w obce jarzmo. Zważmy na całą naukę Apostoła i wyjdźmy spośród nich i nie dotykajmy się nieczystego. Może się też zdarzyć i tak, że podporządkowując się temu świętemu nakazowi, będziemy oskarżani o sekciarstwo, o skrajność itp. Wielu nam powie, ze nie należy sądzić innych, nie należy, nie należy się stawać bardziej świętymi od innych. Na wszystkie te oskarżenia  możemy odpowiedzieć jasnymi i zrozumiałymi  słowami, świadczącymi o pełnym poddaniu się Bogu. Bóg rozkazał nam oddzielić się, wyjść i nie dotykać nieczystego. Nakazuje nam to wszystko, żeby mógł nas przyjąć za swoje córki i synów, a to powinno nam wystarczyć. Niech ludzie mówią o nas i myślą co tylko chcą, dla nas jest koniecznością  oddzielenie się od niewierzących, jeżeli chcemy być przyjęci przez Boga za Jego synów i córki. Jeżeli wierzący żyją w przyjaźni z niewierzącymi, jak można ich uznać za synów i córki Wszechmogącego Boga?

Ktoś mógłby nas zapytać, jak możemy poznać kto jest niewierzącym? Przecież wszyscy uznają siebie za chrześcijan, żyjemy w chrześcijańskim kraju, nie ma u nas pogan? Teraz jest inaczej niż było w czasach, kiedy Apostoł Paweł pisał listy do Kościoła w Koryncie. Wówczas widoczny był podział na Żydów, pogan i Boży Kościół. Jak mamy rozpoznać od kogo powinniśmy się oddzielić w naszych czasach? Szósty rozdział 2 Listu do Koryntian napisany był do ówczesnych chrześcijan, obecnie jest inaczej? Nie może się to odnosić do nas? Do wszystkich, którzy tak mówią, zwrócimy się z pytaniem: czy dzisiejszy Kościół znajduje się  już w takim czasie, że Pismo Święte jest już niepotrzebne do kierowania i korygowania? Czyżby Pismo przestało być autorytetem dla Kościoła? Jeżeli tak, to skąd  bierzemy wskazówki potrzebne nam do korygowania naszego życia? Jeżeli uznamy, że 2 Kor. 6 rozdział nas nie dotyczy, to na jakiej podstawie uznamy, że słowa zawarte w innych częściach Bożej Księgi nas dotyczą?

Pismo Święte zostało dane Kościołowi jako całość, zbiór wszystkiego co dotyczy wszystkich wierzących, jak też i każdego poszczególnego wierzącego. Dopóki Kościół będzie na ziemi, Pismo będzie nim kierować. Każdy, kto poddaje to w wątpliwość, odrzuca wypowiedzi natchnionego Apostoła, które zostały zawarte w Piśmie Świętym, ...które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusa Jezusa (2 Tym. 3.15). Wcale nie potrzebujemy jakiegoś nowego światła, ani nowego objawienia woli Bożej. Na stronicach naszej Biblii objawiona została  cała Boża prawda i niech za to będzie chwała naszemu Bogu.

Nie nauka i nie filozofia powinny dawać nam mądrości. Każda prawdziwa nauka czy zdrowa filozofia jest w pełni zgodna z Pismem Świętym, nic nie może do niego dodać ani ująć. Kiedy niewierzący mówią nam o „postępie, o rozwoju, osiągnięciach nauki”, my ze swojej strony wspominamy słowa: cała prawda natchniona, pożyteczna do nauczania. Dalej nie potrzeba już iść, bo cóż można dodać do całkowitej prawdy? Czego mamy jeszcze pragnąć poza mądrością, która pozwoli nam osiągnąć zbawienie i pochwycenie w czasie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Pamiętajmy, że nic się nie zmieniło w Bożych stosunkach względem Kościoła i względem świata. Dzisiaj, tak samo jak dwadzieścia wieków temu, słowa Pana Jezusa pozostają wierne i pewne, kiedy powiedział że Jego naród nie jest z tego świata, tak jak On nie jest z tego świata (por. Jana 17 r.). Świat zawsze pozostaje światem. Świat i jego ludzie mogą się zmienić w niektórych dziedzinach, ale jego duch, charakter i postawa pozostają takie same. Obecnie tak samo niebezpieczne jest „ciągnąć jedno jarzmo” wraz z niewierzącymi, a to jak wiemy było zakazane przez Apostoła Pawła, o czym czytamy w Liście do Koryntian. Nie możemy odrzucać spoczywającej na nas odpowiedzialności w tej dziedzinie. Nie na miejscu są także słowa „ nie powinniśmy osądzać”, wręcz przeciwnie powinniśmy być przewidującymi i powinniśmy wszystko poddawać osądowi.

Jeżeli wyrzekamy się osądzania naszego duchowego stanu względem tego świata i naszego położenia przed Bogiem, oznacza to że nie chcemy podporządkować się Bogu. Jeżeli tak jest, to czyż nie oznacza to, że okazujemy pełny sprzeciw wobec Boga, Który mówi: Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich – mówi Pan. Jeżeli odpowiadamy na to „ nie jesteśmy powołani, aby sądzić”, to czy dobrze postępujemy? Przecież zostało nam dane polecenie: Czyż i wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? Tych, którzy są na zewnątrz osądzi Bóg. Usuńcie złego spośród was samych ( 1 Kor. 5. 12-13). Nie będziemy już bardziej rozszerzać tego zagadnienia, mamy nadzieję, że każdy z czytających sam wyciągnie odpowiednie wnioski i zastosuje się do tego co mówi Pismo.

Rozpatrzmy teraz drogocenną prawdę, jak została wyrażona w 10 wierszu naszego rozdziału, .... lecz który odpłaca każdemu z nienawidzących Go, niszcząc go. Jeżeli 9 werset mówi o miłości Bożej do tych, którzy Go kochają, to 10 werset zwraca się do tych, którzy Boga nienawidzą. Zbliża się jednak czas, kiedy Bóg będzie działał Sam, odpłacając nienawidzącym Go. Jakie to straszne, kiedy pomyślimy, że są ludzie nienawidzący Boga. Nienawidzą  Tego, Którego imię jest Święty, Miłość, Światłość, Który jest źródłem wszelkiego miłosierdzia, początkiem i dawcą wszelkiego dobra, Ojcem wszelkiego światła, Którego ręka zaspokaja wszystkie potrzeby wszelkiego stworzenia. Tego, Który słucha z uwagą kruka i gasi pragnienie dzikiego osła, Który jest nieskończenie Dobry – Jedynego Mądrego i Świętego Boga, Wielkiego i Potężnego Pana, Stwórcę Wszechświata. Tego, Który ma władzę wrzucić duszę i ciało do ognia piekielnego. Wniknijmy w tę głęboką myśl, co to znaczy nienawidzić Istotę podobną Bogu?

Wiemy, że wszyscy ci, którzy Go nienawidzą, nie mogą Go miłować, a z tym wielu się nie zgadza. Bardzo mało jest ludzi, którzy otwarcie się wypowiadają, że nienawidzą Boga. Jeżeli chodzi o to zagadnienie, to nie można pozostać obojętnym. Wszyscy powinniśmy być albo za Bogiem, albo przeciwko Bogu i tak jest w życiu – ludzie służą Bogu albo nie. Bardzo często nienawiść w sercu do Boga, okazuje się w postaci nienawiści do Bożego narodu i do Bożego Słowa, a więc w oddawaniu czci i służbie Jemu. Bardzo często słyszymy: ja nienawidzę fałszu i obłudy, ja nienawidzę obłudy wśród kaznodziei i pastorów. Jednakże ci  ludzie nienawidzą samego Boga. Dlatego, że dążność ciała jest wroga Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna. A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. (Rzym. 7-8). Wrogość ta przejawia się w każdej dziedzinie życia, która Go dotyczy. W każdym nienarodzonym sercu czai się wrogość wobec Boga. Każdy człowiek żyjący według ciała nienawidzi Boga, a Bóg mówi, że On odpłaci wszystkim nienawidzącym Go.

Jest to bardzo poważne stwierdzenie wymagające bardzo poważnego potraktowania z naszej strony. Ludzie bardzo nie lubią tego słowa, ono im się nie podoba. Wielu odrzuca to słowo mówiąc, że to dla nich nie ma żadnego znaczenia. Starają się zapewnić wszystkich, że Bóg jest zbyt dobry żeby to uczynić, żeby z tak wielką srogością odnosić się do swojego narodu. Zapominają oni, że droga praworządności Bożej jest tak samo doskonała, jak inne drogi łaski i miłosierdzia. Wyobrażają sobie, że praworządność Boża nie zauważy zła u ludzi, którzy je czynią i że Bóg potraktuje ich z wyrozumiałością. Jest to jednak błąd. Wcześniej czy później ono spowoduje straszne skutki.

Prawdą jest, że Bóg dzięki swojej wielkiej dobroci, może przebaczyć nam grzechy, zgładzić nieprawości, zakryć nasze błędy, usprawiedliwić nas i włożyć  nas Ducha Synostwa, ale to jest zupełnie inna sprawa. To jest łaska, która zakrólowała przez sprawiedliwość ku życiu wiecznemu przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. W tym wypadku Bóg działa dzięki swojej dziwnej miłości, usprawiedliwiając biednego grzesznika zasługującego na wieczne potępienie, który wie i odczuwa, że sam w sobie nie ma żadnej sprawiedliwości i nigdy jej sam nie osiągnie.

Bóg, dzięki swojej niekończącej się miłości znalazł środek, dzięki któremu pozostając sprawiedliwym i prawdomównym, może  usprawiedliwić tego, kto w prostocie serca jedyną nadzieję pokłada w Jezusie Chrystusie. W jaki sposób to się dokonuje? Czy grzech został odrzucony jako coś co w rzeczywistości nie istnieje? Czy Bóg wypuścił z rąk kierownicze stery, czy też może zaniżony został poziom Bożej świętości? Może to wszystko zostało zamienione na jakiegoś rodzaju wymagania prawa? Nie, zaistniało coś zupełnie odwrotnego. Nigdy bardziej niż w tym przypadku została uwidoczniona nienawiść do grzechu i nie ucierpiały na tym odwieczne plany Boże, aby raz na zawsze osądzić grzech. Nigdy z tak potężną siłą nie przejawiła się potęga rządów Bożych, z tak potężną siłą urzeczywistniając świętość i praworządność Bożą. Nigdy bardziej nie zostało docenione Prawo, jak to się stało przez wprowadzenie sławnego planu odkupienia nakreślonego w odwiecznych zamiarach Boga: nakreślonego przez Ojca, wypełnionego przez Syna, a objawionego nam przez Ducha Świętego.

Jeżeli chcemy zobaczyć rządy Boga, Jego gniew w stosunku do grzechu i prawdziwy charakter jego Świętości, to wystarczy spojrzeć na krzyż i wsłuchać się w rozlegający się krzyk przerażający duszę, który wyrywa się z serca Syna Bożego pośród mroku pokrywającego wzgórze Golgoty: Boże mój, Boże dlaczego mnie opuściłeś? Nigdy w przeszłości podobny głos nie był słyszany i nigdy więcej się to nie powtórzy, nigdy więcej nie powtórzy się zagadnienie grzechu.

Zwróćmy nasz wzrok na Tego, kto wystąpił z tym zagadnieniem, na Tego Któremu zostało ono przedłożone. Spójrzmy na tego, od Którego otrzymamy odpowiedź. Był to jedyny w swoim rodzaju akt w całej wieczności. Krzyż obrazuje nam wielką nienawiść Boga względem grzechu, a także niekończącą się miłość Boga do grzesznika. A to jest niewzruszona podstawa tronu łaski, na której jest oparte przebaczenie grzechów przez naszego Boga i nasze usprawiedliwienie w Chrystusie zmartwychwstałym i uwielbionym. Jeżeli jednak ludzie lekceważą krzyż i trwają w uporze i nienawiści do Boga, twierdząc przy tym, że Bóg jest pełen dobroci i miłości, jest litościwy aby karać złych, to co ich oczekuje? Kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży (Jana 3.36).

Czy możemy choćby na chwilę dopuścić myśl, że sprawiedliwy Bóg oddał na śmierć Jednorodzonego i Umiłowanego Swojego Syna – radość swojego serca i uczynił Go ofiarą za nasze grzechy, aby następnie pozostawić bez kary niepokutujących grzeszników?

UWGA! Trzydziesty szósty wiersz 3 rozdziału Jan zawiera w sobie wielką i ważną prawdę. On nie tylko świadczy o tym, że wszyscy niewierzący w  Syna Bożego posiadają dar życia wiecznego, on także podważa dwie rozpowszechnione nauki: tak zwany uniwersalizm, i drugą głoszącą, że źli ludzie będą całkowicie unicestwieni. Wyznawcy pierwszej nauki twierdzą, że wszyscy będą przywróceni i błogosławieni. Tak jednak nie będzie dlatego, że według świadectwa, które było czytane: Kto nie wierzy nie ujrzy życia. Inni mówią, że źli ludzie zgina jak zwierzęta, tak nie będzie, ponieważ jest napisane: ..lecz grozi mu gniew Boży. Jak może grozić gniew Boży człowiekowi, który zostanie unicestwiony? ( W innych przekładach: gniew Boży na nim pozostaje). Jak może gniew pozostawać na martwym? Należy tutaj odnotować różnicę pomiędzy  słowem wierzący i niewierzący. One przedstawiają nam dwie strony zagadnienia o wierze.

Jak wiemy, Jezus Chrystus Święty, bezgrzeszny, jedyny w pełni doskonały człowiek jaki kiedykolwiek żył na ziemi, musiał cierpieć za grzechy, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych. Czy wobec tego mogą być zbawieni i pobłogosławieni i wzięci do nieba ludzie źli, niewierzący, nienawidzący Boga i nie uznający Jego Syna? Niektórzy tak twierdzą i chcę wmówić innym, że Bóg nie może karać grzeszników, bo jest miłosierny.

Jeśli Bóg musiał oddać na śmierć Swojego Jedynego Umiłowanego Syna i odwrócił od Niego swoją twarz porażając Go cierpieniem, by uratować swój lud od grzechów, to czyż grzesznik pozostający świadomie w swoich grzechach i nie uznający Boga, może się zbawić? Czy Pan Jezus umarł na próżno? Czyżby Bóg bez takiej konieczności oddał swego Syna na cierpienie i ukrył przed Nim swoją twarz? W jakim celu dokonały się te straszne wydarzenia na  Golgocie? Dlaczego przez trzy godziny panowała ciemność na ziemi? Dlaczego Syn był zmuszony wołać: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił? Po co to wszystko jeżeli grzesznicy mogliby być zbawieni i bez tego. Co za niezrozumiała bezmyślność. Czego nie wymyśli człowiek, który nie chce uznać prawdy Bożej? Beznadziejne serce ludzkie jest gotowe natychmiast zawierzyć nieistotnym, niepewnym faktom, żeby tylko mieć możliwość usprawiedliwienia swojego niewłaściwego podejścia do Pisma Świętego. To, czego ludzie nigdy nie odważyliby się przypisać dobrej władzy ludzkiej albo dobrym rządom, to przypisują rządom Boga i Bożemu działaniu. Czynią tak jednak w stosunku do Boga, Który jest jedynym Mądrym i prawdziwie sprawiedliwym. Co byśmy powiedzieli o ziemskim sędzi, który nie mógłby ukarać przestępców? Czy chcielibyśmy mieszkać w kraju rządzonym przez podobnych mu rządzących?

Omawiany przez nas wiersz, odrzuca wszystko co jest wytworem ludzkiej bezmyślności lub teorią niewiary dotyczącą Bożych rządów i Bożych uprawnień. Choć ludzie chcę pomniejszyć Bożą wszechmoc, Bóg pozostaje Bogiem Wiernym, zachowującym przymierze, ... lecz, który odpłaca każdemu z nienawidzących Go... . O, gdyby ludzie mogli uważnie przysłuchiwać się Bożemu głosowi. Gdyby przyjęli do serca tak szczególne, ważne i zrozumiałe dla każdego ostrzeżenia o nadchodzącym gniewie, o sądzie i o wiecznych mękach. Gdyby zamiast zaprzeczać  i naśmiewać się z wiecznych mąk i piekła, gdzie robak nie umiera  i ogień nie gaśnie, zaczęli uważnie wsłuchiwać się w głos, który nawołuje do przyjścia w miejsce bezpieczne, które zapewnia Ewangelia, bo wkrótce będzie za późno. Tka decyzja byłaby rzeczywiście najmądrzejsza z ich strony. Bóg mówi, że On sam odpłaci tym wszystkim, którzy Go nienawidzą. Przeraża człowieka już sama myśl o tym , kiedy On zacznie odpłacać tym, którzy Go nienawidzą. Którz będzie mógł się ostać przed Nim?

Podstawy Bożej praworządności są bezwarunkowo wierne, suwerenne i doskonałe, dlatego Bóg nie może nie osądzać zła. Wszystko tutaj jest proste i zrozumiałe. Całe Pismo Święte, zaczynając od Księgi Rodzaju, a kończąc  Księgą Objawienia, wyraża tę właśnie myśl w sposób bardzo jasny i zrozumiały tak, że spór dotyczący jakichkolwiek wniosków z tego płynących jest czymś zupełnie bezmyślnym. O ileż mądrzejszą byłaby decyzja o ucieczce od przyszłego gniewu, niż różnego rodzaju spory o przyjęcie lub odrzucenie części lub całości tej Bożej Prawdy.

Widzimy w sposób jasny urzeczywistnienie odwiecznych planów dotyczących Bożych rządów i to w stosunku do Izraela jak też i w stosunku do chrześcijan naszych czasów. Czy Bóg pozostawił bez kary zło, jakie popełnił Jego naród – Izrael? Nie, wręcz  przeciwnie, bezustannie uderzał ich  laską swojej praworządności. Czynił tak dlatego, że to był Jego naród, jak mówi o tym prorok Amos: Słuchajcie tego słowa, które Jahwe mówi do was synowie Izraela, do całego pokolenia, które wyprowadziłem z ziemi egipskiej: jedynie was upatrzyłem (poznałem) z wszystkich narodów ziemi, dlatego was nawiedzę karą za wszystkie wasze winy. (3.1-2). To samo słowo przeszło i na chrześcijan, o czym mówi Apostoł Piotr: Czas bowiem, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego. Jeśli  zaś najpierw od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej? A jeżeli sprawiedliwy z trudnością dojdzie do zbawienia, gdzie znajdzie się bezbożnik i grzesznik? (1 Piotra 4.17-18).

Bóg karci swoich odkupionych dlatego, że są Jego własnością i nie chce aby zostali oni osądzeni wraz z całym światem (1Kor. 11.32). Dzieci tego świata żyją sobie spokojnie i bezpiecznie, jednak bliski jest dzień strachu i ciemności, dzień sądu i bezpośredniego gniewu. Ludzie mogą rozsądzać i toczyć spory o tym wszystkim, lecz według świadectwa Pisma Świętego, jasne jest i zrozumiałe, że Bóg .... wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie sądzić będzie świat przez Człowieka, którego na to  przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich i przez wskrzeszenie Go z martwych (Dz. Ap. 17.31). Wielki dzień zapłaty przybliża się do nas, wtedy Bóg osobiście zapłaci każdemu. Rzeczą szczególnie pouczającą nas jest uważne śledzenie, w jaki sposób ten umiłowany przez Boga Mojżesz, pod wpływem Ducha Świętego wyjaśnia Izraelowi istotę rządzenia Bożego, aby w ten sposób wpłynąć na ich sumienie. Strzeż przeto poleceń, praw i nakazów, które ja tobie polecam dzisiaj pełnić. Za słuchanie tych poleceń i nakazów i pilne ich wykonywanie, będzie ci twój Bóg Jahwe dochowywał przymierza i miłosierdzia, które poprzysiągł przodkom twoim. Będzie cię miłował, błogosławił i rozmnoży cię. Pobłogosławi owoc twojego łona i owoc twojego pola, twoje zborze, moszcz, oliwę, przychówek od twych krów i od twoich owiec na ziemi, o której poprzysiągł twoim przodkom, że da ją tobie. Obfitsze błogosławieństwo otrzymasz niż inne narody. Pomiędzy ludźmi i pomiędzy trzodami twoimi nie będzie niepłodnego ani niepłodnej. Jahwe oddali od ciebie wszelką chorobę, nie ześle na ciebie żadnej ze zgubnych plag egipskich, których byłeś świadkiem, a ześle je na wszystkich, którzy cię nienawidzą. Wytępisz wszystkie narody, które ci daje Twój Bóg Jahwe. Nie zlituje się twoje oko nad nimi, abyś nie służył ich Bogom, gdyż stałoby się to sidłem dla ciebie (11-16w).  Jak wielka siła i jak wielka szczerość tchną z tych słów.

Zauważmy przeciwstawność: Izrael powinien słuchać, zachowywać, ochraniać i wykonywać. Dla Jahwe miłe było umiłować, błogosławić i rozmnożyć. Niestety Izrael, ku swojemu zawstydzeniu odstąpił od tego, czego od niego oczekiwał Bóg w wypełnianiu Jego królewskiej woli. W rezultacie, zamiast obiecanych im błogosławieństw i rozmnożenia, zasłużyli sobie na sąd, przekleństwo, bezpłodność, na chaos, bezład i na wygnanie a kraju. Jednak dzięki Bogu Abrahama, Izaaka, Jakuba, Bogu i Ojcu Pana Naszego Jezusa Chrystusa, choć Izrael nie spełnił wymagań Boga, Bóg ze swej strony okazał obfitość łaski i swojego miłosierdzia. Bóg zachował przymierze zawarte z  ich Ojcami. Żadna z obietnic Bożych nie może pozostać nie wypełniona. Bóg je spełni, a jeśli nie może spełnić z powodu ich niewierności, to spełni je w imieniu Krwi wiecznego Przymierza – w imię Krwi Jezusa Chrystusa Syna Bożego. Niech będzie Jemu cześć i chwała.

Bóg Izraela nie mógł żadnej obietnicy pozostawić niespełnionej. Co stało by się z nami, jaką pewność i pokój moglibyśmy mieć, gdyby przymierze Jahwe z Abrahamem zostało wzruszone, choćby tylko w najmniejszej części? Izrael utracił wszystkie swoje prawa, jeżeli bierzemy pod uwagę przyrodnie prawa, to tym samym Ismael i Ezaw, też powinni otrzymać przywileje. Jeżeli weźmiemy pod uwagę  posłuszeństwo prawu. To złoty cielec i rozbite tablice z przykazaniami świadczą o bardzo smutnej historii. Jeżeli rozpatrzymy Boże wymagania zawarte w imieniu przymierza z góry Synaj, to Izrael nie może przedstawić niczego, co mogłoby go usprawiedliwić. Jednak Bóg ciągle pozostaje taki sam, bez względy na niewiarę Izraela, bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rzym. 1.29), i tak cały Izrael będzie zbawiony... .  Bóg wypełni to wszystko co przysiągł Abrahamowi, bez względu na stan potomstwa Abrahama. Musimy być tego pewni, nawet choćby wszyscy temu nie wierzyli.

Izrael zostanie podniesiony ze swojego upadku, będzie okryty bożym błogosławieństwem i rozmnoży się w darowanym mu przez Boga dziedzictwie. Przyjdzie dzień, kiedy Izraelici ponownie zdejmą z wierzb pozawieszane harfy i w cieniach oliwnych drzew i winnic zaśpiewają swojemu Zbawicielowi, Bogu pieśń chwały. Będzie to miało miejsce w chwalebnym tysiącleciu. Takie jest niezmienne świadectwo Pisma Świętego, które wypełni się w całości dzięki przymierzu zawartemu przez Boga i ku Bożej chwale.

Powróćmy teraz do naszego rozdziału i zwróćmy nasz wzrok na ostatnie wiersze, które wymagają szczególnej uwagi z naszej strony. Jest rzeczą szczególną widzieć Mojżesza starającego się wlać w serca Izraela męstwo wobec narodów, których nie powinien się przestraszyć w Kanaanie. On rozumie, że lud często boi się innych, dlatego stara się dodać im otuchy: Jeżeli pomyślisz w sercu: narody te są ode mnie liczniejsze, nie zdołam ich wytępić – nie lękaj się ich! Pamiętaj co uczynił twój Bóg Jahwe faraonowi i wszystkim Egipcjanom. Pamiętaj ogromne próby, które widziały twoje oczy, znaki i cuda, mocną rękę i wyciągnięte ramię, którym wyprowadził cię twój Bóg Jahwe. Tak samo uczyni twój Bóg Jahwe wszystkim narodom, których się lękasz. Nadto jeszcze twój Bóg Jahwe będzie zsyłał na nich szerszenie, aż reszta, która się przed wami ukryje, wyginie. Nie drżyj więc przed nimi, bo twój Bóg Jahwe jest pośród ciebie, Bóg wielki i groźny. Wolno i po trochu wypędzi twój Bóg te narody sprzed twoich oczu. Nie będziesz mógł ich prędko wytępić, aby dzikie zwierzęta nie rozmnożyły się wokół ciebie. Twój Bóg Jahwe wyda je tobie, przerazi je ogromnym zamieszaniem, aż wyginą doszczętnie. Wyda w twe ręce ich królów, abyś wygubił ich imię spod nieba. Nikt z nich nie ostoi się przed tobą, aż ich wytępisz. Posągi ich Bogów spalisz, nie będziesz pożądał ich srebra ani złota, jakie u nich jest, nie weźmiesz go dla siebie, aby cię nie uwikłało, gdyż Bóg twój Jahwe brzydzi się tym. Nic obrzydliwego nie wprowadzisz do swojego domu, gdyż byłbyś przedmiotem klątwy, jak ono. Będziesz uważał to za rzecz wstrętną, obrzydzisz to sobie, jest to bowiem obłożone klątwą(17-26). Kiedy niewiara zaczyna opanowywać nasze serca, natychmiast  strach wchodzi do głębi duszy. Należy wówczas zwrócić wzrok na Żywego Boga., a nasze dusza zacznie wznosić się ponad wszystkie trudności i kłopoty. Nie można odrzucać istnienia różnych trudności i zgubnych wpływów, jakie nas oczekują. Jeżeli ktoś to lekceważy to wcale nie oznacza, że posiada pełne poznanie Boga. Oznacza to tylko, że człowiek nie rozumie surowej strony naszego życia.

Niektórzy ludzie mają nawyk lekkomyślnego odnoszenia się do doświadczeń i trudności życiowych, starają się upewnić nas, że nie powinniśmy do naszego serca dopuszczać smutków, trwóg i kłopotów życiowych. Jednak to jest równoznaczne z tym, gdyby ktoś mówił nam, że nie powinniśmy nosić głowy na szyi, albo serca w klatce piersiowej. Ludzie ci nie są w stanie zrozumieć tych, którzy muszą zmagać się z trudnościami życia, którzy znajdują się w kłopotach. W jaki sposób Mojżesz stara się wlać męstwo w serca swoich braci? On nie mówi „nie bójcie się” bo wrogów i kłopotów nie ma. Nie mieli się bać, bo Bóg był pośród nich, Bóg potężny i straszny. Właśnie w tym zawarte było prawdziwe pokrzepienie dla bojaźliwej duszy. W ten sam sposób Jozafat stara się pokrzepić swoich braci, bezradnych wobec nieprzyjaciela: Boże nasz, czy nie osądzisz tego. Jesteśmy bowiem bezsilni wobec tego ogromnego mnóstwa, które na nas napadło. Nie wiemy co czynić, ale nasze oczy zwracają się ku tobie (2Kron. 20.12). Oto drogocenna tajemnica pokoju dla duszy. Nasz wzrok utkwiony w Bogu, Jego wszechmoc zaczyna działać i sprawa nabiera przyśpieszenia z korzyścią dla nas: Jeżeli Bóg z nami, to kto powstanie przeciwko nam?

Mojżesz przewidział, że wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwa będą miały wpływ na serce Izraela. Narody były od nich liczniejsze, ale nie były one silniejsze od wielkiego i strasznego Boga. Jakie więc narody mogą ostać się przed Nim? Teraz one musza zdać rachunek ze swej działalności, ich czasze są pełne nieprawości, czas ich zginienia nadszedł i Bóg Izraela gotów był wytracić ich ręką swojego ludu. Dlatego nie należało bać się wroga, Jahwe był z nimi. Należało się tylko obawiać zgubnego wpływu bałwochwalstwa, dlatego Bóg powiedział do nich: Posągi ich bogów spalisz, nie będziesz pożądał srebra ani złota, jakie na nich jest.

Czyż w sercach Izraelitów nie odzywał się głos: jak to, mamy porzucić srebro i złoto, które zdobiło te bałwany? Przecież można wykorzystać to z pożytkiem dla nas. Czy nie żal burzyć te cenne pamiątki przeszłości? Rzeźby i gaje należy spalić ogniem, ale złoto i srebro, czyż tego nie należy oszczędzić? Tak mogło rozmyślać tylko nasze upadłe serce, w taki właśnie sposób oszukujemy samych siebie, kiedy powinniśmy osądzić zło i oddalić je od siebie.

Bardzo często ludzie wmawiają sobie, że niewielka ilość grzechu jest dopuszczalna w naszym sercu. Możemy rozróżniać różne stopnie zła, jesteśmy gotowi usunąć część zła, ale nie zgadzamy się aby usunąć całe zło, aby wyrwać je z naszego serca. Gotowi jesteśmy spalić drzewo bałwanów, zachowując jednak dla siebie ich srebro i złoto. Jest to bardzo zgubny błąd, ... nie weźmiesz go dla siebie, aby to cię nie uwikłało, gdyż Bóg twój Jahwe brzydzi się tym. Wszystko powinno być zniszczone, choćby to było najbardziej wartościowe i cenne w oczach ludzi. Oszczędzając choćby jeden atom nieczystości, wpadniemy w sieci wroga i będziemy mieć kontakt z tym co należy do wroga, a czym Bóg się brzydzi. Ostatni wiersz – nic obrzydliwego nie wprowadzisz do twojego domu, gdyż byłbyś przedmiotem klątwy tak jak ono. Będziesz uważał to za rzecz obrzydliwą i wstrętną, obrzydzisz to sobie, gdyż jest to obłożone klątwą – jest tak samo aktualne i w naszych czasach. O, jak bardzo to wszystko jest poważne. Wniknijmy całym sumieniem w to wszystko i niech Bóg zachowa nasze serca od wszelkiego zła i od tego wszystkiego co jest obrzydliwe w Jego oczach, abyśmy pozostali wierni przed Jego obliczem.

 

 

ROZDZIAŁ 8

 

Temat:    Gdy twój Bóg wprowadzi cię do ziemi ....

 

Myśl:  Bracia ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię, zapominając to co za mną, a wytężając siły ku temu co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie... Filipian 3. 13-14.

 

Pilnie przestrzegajcie wykonywania każdego polecenia, która ja wydaje dzisiaj, abyście żyli, rozmnażali się i weszli w posiadanie ziemi, którą Jahwe przysiągł dać waszym przodkom. Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził twój Bóg Jahwe przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu, czy strzeżesz Jego polecenia, czy też nie (1-2). Pożyteczne i radosne jest kiedy znajdujemy czas, aby spojrzeć na to wszystko, co przytrafiło się podczas naszej pielgrzymki. Dopiero wtedy dostrzegamy, jak wiernie prowadziła nas Boża ręka. Wtedy stajemy się pokorni i widzimy jak On wiernie i mądrze z nami postępował. Oglądamy cudowne wybawienie, jakie On posyłał nam w chwilach smutku i ciężkich doświadczeń. Ile z to razy kiedy byliśmy już wyczerpani fizycznie i duchowo, On przychodził nam z pomocą, objaśniał,  kierował nas na drogę posłuszeństwa, uspokajał strach i napełniał nasze serca wdzięcznością i pieśnią pochwalną.

Nie należy jednak mieszać tego przypominania dobrodziejstw Bożych z nawykiem, który może okazać się dla nas niebezpieczny. Oglądając się do tyłu i przypominając nasze własne cielesne postępowanie , nawyki, drogi po których chodziliśmy będąc na usługach ludzkich, przypominamy sobie miłe przeżycia, pełne entuzjazmu, ludzkiej mądrości oraz to wszystko co uczynił dla nas Bóg, mimo naszej obojętności wobec Niego. Wszystko to jest jednak powodem rosnącego w nas samozadowolenia, które podrywa każdą prawdziwą duchowość. Inaczej mówiąc, zajmowanie się swoją osobowością jest bardzo zgubne dla nas i dla naszych dusz, powoduje śmiertelne uderzenia w naszą społeczność z Bogiem. Daje pole do pysznienia się naszego „ja”, a takie rzeczy powinny być osądzone i zdecydowanie odrzucone, gdyż powodują one słabość i bezpłodność duchową. Patrzenie wstecz i wspominanie tego, co uczyniliśmy jest najbardziej żałosnym zajęciem. Nie do tego jednak Mojżesz nawołuje lud, mówiąc  aby przypomnieli sobie całą drogę, którą prowadził ich Bóg.

Zwróćmy uwagę na szczególne słowa Apostoła zapisane w Liście do Filipian w 3 rozdziale: Bracia, ja nie sądzę, że zdobyłem.., ale to jedno czynię, zapominając to co za mną, wytężając siły ku temu co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. O jakim zapominaniu tego co za mną mówi apostoł? Czy on zapominał o cudownych drogach Bożych, jakimi szedł? Nie, mamy dowody na to, że tak nie było. Ale z pomocą Bożą żyję dzisiaj i daję świadectwo małym i wielkim ... (Dz.Ap.26.22). Podobnie i w Liście do Tymoteusza, apostoł mówi swojemu umiłowanemu duchowemu synowi i współpracownikowi to wszystko co było w jego przeszłości, o prześladowaniach i doświadczeniach, przez jakie musiał przejść i dodaje: Jakież to prześladowania zniosłem, ale ze wszystkiego wyrwał mnie Pan (2tym.3.11). I jeszcze: W pierwszej ojej obronie, nikt przy mnie nie stanął, ale wszyscy mnie opuścili; niech im to  nie będzie policzone. Natomiast Pan przy mnie stanął i wzmocnił mnie, żeby przeze mnie dopełniło się głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały. Wyrwany też ostałem z paszczy lwa. (2Tym.4.16-17).

Co miał na myśli Apostoł mówiąc, że zapomina o tym co za nim? Wszystko, co nie było związane z jego Panem Jezusem Chrystusem. On zapomniał wszystko, co mogłoby być przedmiotem chlubienia się z ciała, czym mogłoby szczycić się cielesne serce. Zapominał wszystko, co mogłoby być przeszkodą w jego chodzeniu z Chrystusem, a dążył do tego, co jest celem i wielkim dążeniem każdego chrześcijanina. Jednak ani apostoł Piotr, ani Paweł, ani jakiekolwiek dziecko Boże nie chciałoby zapomnieć choćby najmniejszego świadectwa mówiącego o miłości i dobroci Bożej.

Wspominanie wszelkich dobrodziejstw, jakie Bóg nam wyświadczył jest jednym z najsłodszych i największych przywilejów i one powinny towarzyszyć nam w pielgrzymce do upragnionego celu. Chcemy tutaj zaznaczyć, że nie chcemy usprawiedliwiać naszych nawyków, które każą nam zastanowić się nad naszym duchowym postępem. Takie rozmyślanie i ciągłe powtarzanie tylko nas osłabia. Powinniśmy się  wystrzegać tych spraw, gdyż one są przyczyną naszego niskiego poziomu życia, a także oddalają nasze serca od Chrystusa. Natomiast korzystne dla nas będzie przypominanie o działaniu Boga wobec nas. Jest to dobre dzieło, ono zmusza nas, byśmy przestali liczyć na samych siebie, a liczyli tylko na Boga. Powoduje to w naszych sercach radosne usposobienie i ufność do Niego.

Dlaczego Mojżesz nakazuje Izraelowi: Pamiętaj co uczynił Bóg Jahwe faraonowi i wszystkim Egipcjanom.... Pamiętaj ogromne próby ... Dlatego, że jego pragnieniem było, aby w ich sercach było dziękczynienie i oddanie chwały Bogu za wszystko, co się wydarzyło w przeszłości, oraz wzbudzenie ufności do Boga w Jego pomoc i troskę w przyszłości. Niech i nam pomoże Bóg, abyśmy każdego dnia z ufnością szli do przodu, wychwalając Boga i ufając Mu całkowicie. Kiedy nasz wzrok spoczywa na Eben-Hazer (kamień pomocy), który tak często spotykamy w naszej wędrówce, to nasze serce napełnia się chwałą i uwielbieniem, a na naszych ustach pojawia się „Alleluja” dla Tego, który pomógł nam dojść aż do tego miejsca, kto będzie pomagał aż do końca naszego życia. On już zbawił, On zbawia teraz i będzie zbawiać w przyszłości. Błogosławiony cel, każde z tych ogniw przedstawia fakt Boskiego zbawienia.

Należy przypominać i oddawać Bogu cześć o chwałę, nie tylko za okazaną dobroć i wielkie wybawienie, jakie okazał nam Ojciec, ale także za wszystkie Jego działania przez które nas upokorzył i doświadczył. Wszystko to przynosi szczególne błogosławieństwo naszym duszom. Są to dobrodziejstwa, za które będziemy wiecznie wielbić Boga w oczekującej nas błogosławionej przyszłości. Pamiętaj o wszystkich drogach, o wszystkich postojach, wydarzeniach z życia na pustyni, całe Boże działanie od początku aż do końca. Pamiętaj o głównym celu, z którym wiązało się wszystko co otrzymałeś. Pamiętaj o wszystkim co służyło poznaniu, że nie samym chlebem człowiek żyć będzie. Pamiętaj wszystko co spowodowało, że stało się odkryte to, co było w twoim sercu.

Jak bardzo radosne jest przypomnienie o cierpliwości, dobroci i miłości Boga, objawionej Jego narodowi na pustyni. Ileż jest cennej dla każdego nauki w tej historii. O, jak wielki jest to duchowy przykład, pełen słodyczy jak też i ostrzeżeń. Powinniśmy być pełni pokory, abyśmy mogli przejść doświadczenia pokazujące, co znajduje się w naszych sercach, gdyż wszystko to ma szczególnie ważne znaczenie dla naszego duchowego postępu.

Na samym początku naszego chrześcijańskiego życia, bardzo mało wiemy o tym, co nosimy w naszym sercu, odnosimy się powierzchownie do wszystkiego. Kiedy idziemy naszą drogą do przodu, coraz bardziej uczymy się tego, czym jest rzeczywistość. Odkrywamy otchłań i przepaść żyjącego w nas zła, poznajemy nicość wszelkich świeckich dążeń i pragnień, zaczynamy rozumieć konieczność pełnej zależności od łaski bożej. To wszystko powoduje w nas brak zaufania do samego siebie, powoduje w nas pokorę i pełne dziecinne zaufanie do Tego, kto jedynie może ustrzec nas od wszelkiego upadku. Wzrastając w ten sposób w samopoznaniu lepiej rozumiemy łaskę, lepiej poznajemy dziwną miłość Boga, Jego dobroć i łagodność w stosunku do nas. Jesteśmy świadomi, że droga, którą prowadził nas Bóg, była konieczna i przyniosła błogosławieństwo naszym duszom. Wszystkie te doświadczenia skierowane są w jednym celu, aby nadać naszemu charakterowi odpowiedniej twardości, by uczynić nas pokornymi i oduczyć lekkomyślnego stosunku do naszego życia. A to zachowuje nas przed tworzeniem niezgodnych z Bożą prawdą teorii i przed przeciwną Bogu skrajnością. Przez to stajemy się dojrzałymi, cierpliwymi i uważnymi w stosunku do żyjących wokół nas ludzi. Boimy się wypowiadać naszego osądu, uczymy się współczucia dla słabych i dla tych, którzy pragną dobrze czynić, starając się wyjaśniać charakter postępowania wewnętrznym pobudzeniem. Są to drogocenne owoce, które zdobywamy w drodze przez pustynię. Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszystkim co pochodzi z ust Jahwe (3w.). Słowa te posiadają szczególne dla nas znaczenie, ponieważ zostały one powtórzone przez naszego Pana Jezusa w odpowiedzi szatanowi,  podczas Jego przebywania na pustyni.

Dlaczego nasz Pan Jezus powoływał się na te właśnie słowa, zapisane w Księdze Powtórzonego Prawa? Dlatego, że księga ta najbardziej odpowiadała ówczesnemu stanowi  duchowemu Izraela. Jak wiemy, Izrael odszedł zupełnie od swojego Boga, co jest całkowicie potwierdzone przez ocenę Księgi Powtórzonego Prawa, przez wszystkie zawarte w niej słowa. Mimo, że lud całkowicie odszedł od swojego Boga, droga posłuszeństwa objawiona była przed każdym Izraelitą, pragnącym powrotu do Boga.

Trzymanie się Słowa Bożego – oto obowiązek każdego człowieka miłującego Boga w każdej sytuacji i w każdym czasie. Izrael według ciała utracił wszystko przez swój grzech. Pan Jezusa na pustyni objawia jako prawdziwy Izraelita Boży, aby zwyciężyć wszystkie zakusy i ataki diabła, przez autorytet Słowa Bożego, któremu Pan Jezus był całkowicie podporządkowany. Pełen Ducha świętego powrócił Jezus znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu Świętym na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł mu wtedy diabeł: jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest „nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bozych”. (Łuk.4.1-4; Mat. 4.1-4). Dziwna scena, człowiek całkowicie doskonały, prawdziwy Izraelita Boży znajduje się na pustyni wśród dzikich zwierząt i poszcząc przez czterdzieści dni, poddany jest pokuszeniu ze strony zawziętego wroga Bożego, wroga ludzi i Izraela.

Drugi Adam znajduje się w zupełnie innym położeniu niż pierwszy, jak widzimy nie otaczał go rozkoszny sad edenu, On był na pustyni. Był tam, gdzie nie ma nic, zmęczony i głodny, lecz w pełnej zależności od Boga, Swojego Ojca. Chrystus przebywał na pustyni dla dobra człowieka, aby pokazać mu jak należy walczyć z wrogiem w każdym pokuszeniu i jak należy żyć. Bogu niech będą za to dzięki.

Nie wyobrażajmy sobie, że nasz Zbawiciel spotyka swego wroga jako Władca Wszechświata. On był Bogiem, lecz gdyby odniósł zwycięstwo nad wrogiem jako Bóg, nie mógłby być dla nas przykładem. Bezsensowne byłoby twierdzenie, ze Stwórca odniósł zwycięstwo nad swoim stworzeniem. Jednak tutaj widzimy tego, Kto będąc Bogiem, sam stał się człowiekiem i we wszystkim był podobny do nas z wyjątkiem grzechu. On był głodny, On doświadczył wszystkich cierpień i ludzkich niemocy, otoczony był zewsząd następstwami upadku i będąc w takich okolicznościach, odniósł zwycięstwo nad wrogiem. Jest to pociechą i radością dla naszych serc.

W jaki sposób Pan Jezus odniósł zwycięstwo nad szatanem? Jest wielkie i ważne zagadnienie. W jaki sposób człowiek, Jezus Chrystus pokonał diabła na pustyni? Zwyciężył go nie jako Wszechmogący Bóg, lecz jako człowiek – pełen pokory i zależności od swojego Ojca, posłuszny Mu aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej. W Jego ustach i sercu była tylko jedna broń – Słowo Boże. To przez nie doprowadził szatana do zamilknięcia. W ten właśnie sposób drugi Adam odniósł zwycięstwo nad strasznym wrogiem Boga i człowieka i stał się dla nas przykładem.

 Zwróćmy uwagę, że Pan Jezus wcale nie sprzecza się z szatanem, On nie mówi: Ja wiem, że jestem prawdziwie Synem Bożym; przecież otwarte niebo i zstępujący z nieba Duch Święty oraz głos Ojca świadczyły o mnie że jestem Synem Bożym. Nie, nasz Pan nie zostawia nam takiego przykładu. Spotykając różnorodne pokuszenia diabła, posługuje się jedynym narzędziem, które zostało dane do ręki także nam – do napisanego Słowa Bożego. Użyliśmy tutaj sformułowania „różnorodne pokuszenia”, dlatego, że w tych trzech pokuszeniach niezmienną odpowiedzią było słowo NAPISANE JEST. Pan nie mówi: ja wiem, ja jestem pewny, ja myślę, ja czuję, wierzę temu. On odsyła do Pisma Świętego, szczególnie do Księgi Powtórzonego Prawa, księgi co do której najwięcej mają do powiedzenia ludzie niewierzący i nieposłuszni Bogu, żyjący w upadku obecnego świata. Ma to wielkie znaczenie dla nas, drogi czytelniku.

Pan Jezus nie chciał udowadniać wrogowi, że rzeczywiście jest Synem Bożym, ale chciał podkreślić czym powinien żyć człowiek i skąd czerpać wzorce we wszelkiego rodzaju trudnościach i wątpliwościach codziennego życia. Odpowiedź na to jest w Piśmie Świętym. Słowo Boże mówi wyraźnie, że nie samym chlebem człowiek żyje, ale wszystkim co pochodzi z ust Jahwe. Dlatego też pokora i całkowita zależność od Boga połączona z wsłuchiwaniem się w każdą wypowiedź pochodzącą z ust Bożych jest najbardziej bezpieczną i błogosławioną dla duszy człowieka. Przebywając w takiej zależności, za pośrednictwem Słowa Bożego, człowiek dochodzi do osobistej społeczności z samym Panem.

Wynika z tego, ze Słowo Boże jest konieczne dla człowieka, nie jest możliwe abyśmy mogli bez niego żyć. Słowo Boże jest tym, czego najbardziej potrzebuje chrześcijanin, bez niego, on żyć nie może. Podobnie jak nie można się obejść bez jedzenia, tak też do podtrzymania duchowego życia potrzebne jest  Słowo Boże. Karmienie się Słowem Bożym nie polega na wyszukiwaniu nauki czy sensu wynikającego z tego lub innego wydarzenia lub też potwierdzenia naszych poglądów. Karmienie się słowem jest czymś znacznie większym. Jest to czerpanie sił potrzebnych do życia nowonarodzonego człowieka. Jest to codzienny pokarm, światło, drogowskaz, pocieszenie, autorytet, siła, czyli to wszystko co jest potrzebne naszej duszy.

Odnotujmy ten szczególny sens wyrażenia: Każdym Słowem (Mat.4.4). Słowo to mówi bardzo jasno, że nie możemy obejść się bez jakiegokolwiek słowa pochodzącego z ust Bożych, każde jest nam potrzebne. Jest to szczególnie drogocenne, świadczy o bliskości Boga, Który wypowiada słowo po to, abyśmy nim żyli. Słowo Boże jest niezbędne i nasze dusze nie mogą bez Niego żyć. Tak jak ciało nie może żyć bez pokarmu. Ta wypowiedź mówi nam, że ciągła zależność człowieka od Słowa Bożego jest jego prawdziwym powołaniem, miejscem pokoju, źródłem siły i błogosławieństwem. Życie wiary, do którego zostaliśmy powołani, jest życiem pełnej  zależności od Boga i pełnego posłuszeństwa. Takie właśnie było życie Pana Jezusa na ziemi.

Nasz cudowny Zbawiciel nigdy nie wypowiadał słowa i niczego nie czynił bez kierownictwa Słowa Bożego. Niewątpliwie On mógł uczynić chleb z kamienia, lecz nie otrzymał rozkazu aby to uczynić, nie miał żadnej podstawy aby tego dokonać. Pokuszenia szatana nie były dla Niego czymś niebezpiecznym. Człowiekowi, który był zdecydowany, aby postępować zgodnie z autorytetem Słowa Bożego, przeciwnik nie mógł uczynić jakiejkolwiek szkody. Jest rzeczą bardzo interesującą, że nasz Pan powoływał się na autorytet Słowa Bożego, nie po to żeby zmusić przeciwnika do milczenia, lecz aby podkreślić, że Słowo  Boże jest rzeczywistym autorytetem w Jego życiu i  w Jego służbie.

Często posługujemy się Słowem Bożym, żeby pokonać naszego wroga, jednakże w tym czasie, sami nie mamy z niego żadnej korzyści, nie sycimy nim naszych dusz. Słowo Boże nie przenika nas w swojej mocy i potędze, i w ten sposób traci bardzo wiele nasza dusza i serce, gdyż ono nie ma wielkiego wpływu na nas. A Słowo Boże powinno być dla nas tym, czym jest chleb dla głodnego, albo kompas dla płynącego po morzu. Powinniśmy karmić się Nim i działać zgodnie z nim. Nasze myśli, uczucia, wypowiadane słowa, powinny być pod jego kontrolą. Czym bardziej to wszystko będzie się urzeczywistniać w naszym życiu, tym bardziej poznamy prawdziwą wartość Słowa.

Kto bardziej zna prawdziwą wartość chleba? Chemik, czy producent? Nie, człowiek głodny. Chemicy i producenci mogą przedstawić składniki i ich wartość odżywczą, ale jego wartość zna tylko ten, kto cierpi głód. Czy wskazania kompasu są wartościowe dla wykładowcy w szkole morskiej, który uczy jak się nim posługiwać? Nie, one są wartościowe dla tego, kto płynie po falach ogromnego oceanu

Wszystko to daje nam tylko nikły wgląd w to czym jest Słowo Boże dla prawdziwego chrześcijanina. On nie może żyć bez Niego, jest ono konieczne przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Jest ono konieczne w naszych wzajemnych międzyludzkich stosunkach, jak też i w każdej innej dziedzinie życia. Słowo Boże to pokarm dla wewnętrznego życia, ono je podtrzymuje i kieruje nim.  W tym Słowie wierzący człowiek szuka wskazówek i odpowiedzi na każdą życiową sytuację, w jego życiu rodzinnym, w pracy, w zborze. Ten, kto całą swoją nadzieję pokłada w Słowie Bożym, nie może się zawieść.

Możemy całkowicie zaufać Słowu Bożemu i to  w obojętnie jakich sytuacjach życiowych się znajdziemy, zawsze możemy znaleźć to, co jest nam potrzebne. Wpadliśmy w pokusznie? Co może nas pocieszyć i utwierdzić? Znaleźliśmy się w smutku lub w trwodze – cóż może bardziej pokrzepić nasze serca? Słowa nakreślone przez ludzi napełnionych Duchem Świętym. Już nawet jedna natchniona wypowiedź Pisma przynosi o wiele większą ulgę, niż tomy książek i czasopism. Znaleźliśmy się w chorobie, utraciliśmy męstwo i odwagę – spotykając się ze Słowem Bożym otrzymujemy odwagę i ufność  dla naszych serc. A jeśli pociąga nas to co doczesne i przemijające, to Duch Święty na stronicach natchnionej Księgi daje nam drogocenne obietnice i wskazuje na Tego, kto jest Panem nieba i ziemi, Kto zobowiązał się zaspokoić wszelkie nasze potrzeby, według bogactwa swojej chwały przez swojego Syna Jezusa Chrystusa.

Jeśli jesteśmy smutni, zmęczeni różnymi ludzkimi poglądami, jeśli wszyscy starają się narzucić nam swoją religijność, wystarczy przypomnieć sobie kilka wersetów Pisma Świętego, a światło Boże natychmiast oświeci serce i sumienie, rozpraszając każdą wątpliwość. Wtedy zniknie strach  i trwoga, pierzchną ciemne chmury, odkrywając nam Bożą myśl. W ten sposób kończą się różne domysły, komentarze, interpretacje, a dokonuje się to dzięki sile Bożego autorytetu. Jak wielką wartość ma Pismo Święte dla wierzącego człowieka. Powinniśmy czcić naszego Boga za to, że dał nam do ręki Swoje Słowo oraz za to, że daje nam możliwość zrozumienia głębi tego rozdziału i głównego tematu: nie samym chlebem człowiek żyć będzie, ale każdym słowem pochodzącym z ust Boga. O, jak bardzo cenne są te słowa dla wierzącej duszy. Nie mniejsze znaczenie mają też słowa następnego wiersza: Nie zniszczyło się na tobie twoje odzienie, ani twoja noga nie opuchła przez te czterdzieści lat (4 wiersz). W tych słowach także jest pokazana troska Jahwe wobec Jego ludu w czasie ich 40 – letniego marszu przez pustynię. Nie zniszczyło się na tobie twoje odzienie, ani twoja noga nie opuchła – mówił Mojżesz. Te słowa mają w sobie wielką moc i wymowę, świadczącą o miłosierdziu Boga.

Jahwe troszczy się o swój naród, jego oko patrzy także na ich odzież i nogi, aby nic nie mogło im zaszkodzić. On ich nie tylko karmił, lecz również  i odziewał. Troszczył się, aby ich nogi nie ucierpiały od ostrych rozpalonych słońcem kamieni i piasku pustyni. I tak przez czterdzieści lat – codzienna troska o tych, których prowadził. Pomyślmy, do czego skłonna jest szczera miłość w stosunku do tych, którzy stali się obiektem tej miłości? Miłość Jahwe do Jego ludu wylewała na Izraela wszelkiego rodzaju dobrodziejstwa. O, gdyby tylko Izrael mógł to zrozumieć! Od Egiptu aż do Kanaanu, Jahwe nie pozostawił jakiejkolwiek potrzeby, zaspokajał wszystkie pragnienia swojego ludu. On ich niósł na swoich skrzydłach, a oni szli w Jego cieniu, mając koło siebie nieskończone miłosierdzie i dobroć. Czy mogli jeszcze czegokolwiek potrzebować?

Jego dobroć do owiec wyrażona jest na różne sposoby. On nie tylko zaspokaja ich ciała i troszczy się o ich odzież. On troszczy się także o ich moralne i duchowe potrzeby. Dlatego też zakonodawca zwraca się do narodu słowami: Uznaj w sercu, że jak wychowuje człowiek swojego syna, tak twój Bóg Jahwe wychowuje ciebie. My nie lubimy duchowej dyscypliny, gdyż ona wydaje się bolesna a nie radosna. Dziecko bardzo lubi otrzymywać od swojego ojca pokarm, odzież i zwracać się do niego ze wszystkimi swoimi problemami, jednak bardzo nie lubi, gdy ojciec go karze. Kara ta, chociaż bywa bolesna, zawiera w sobie dobro. Działanie takie prowadzi do efektów, które nie są osiągalne przy pomocy środków materialnych, czy też innych działań. Naprawia nasze zachowania, karze porzucić przyzwyczajenia, które przynoszą nam więcej szkody niż pożytku, oraz poglądy przynoszące nam wiele szkód. Strzeże nas przed grzechem, gdyż jeśli go popełnimy musimy spodziewać się kary. Wszystko to doprowadzi, że w końcu dziecko czy dorosły staje się wdzięczny temu, kto go karcił.

Każdy syn powinien być pewien, że ojciec go miłuje i troszczy się o niego. Także kiedy go karci, to z powodu tej samej miłości i dla jego dobra. Pewności tej brakuje nam w bożych sprawach, kiedy Bóg uważa, że należy nas skarcić lub doświadczyć. Z wielką radością wychodzimy naprzeciw Bożym dobrodziejstwom i błogosławieństwom, jesteśmy bardzo szczęśliwi, kiedy sycimy się dobrodziejstwami, jakie każdego dnia Bóg wylewa na nas szczodrą ręką. Lubimy rozmyślać o różnych przejawach Bożego zbawienia, jakie oglądaliśmy w swoim życiu kiedy spotykały nas doświadczenia i kłopoty. Lubimy oglądać się do tyłu na to, przez co przeszliśmy i kierować swój wzrok na nasze „Eben-Hazer” (1Sam.7.12), przypominającym nam o odniesionym tam zwycięstwie.

Wszystko to jest czymś wspaniałym i radosnym dla naszej duszy, jednak jest też niebezpieczne, ponieważ uspokojeni dobrodziejstwami i błogosławieństwami spływającymi z rąk naszego Ojca, zaczynamy czuć się w pełni bezpieczni i gotowi, aby śpiewać wraz z Psalmistą: A ja powiedziałem pewny siebie – nigdy się nie zachwieję. Z łaski swojej uczyniłeś mnie niezdobytą górą ..... (Psalm 30.7-8). Widząc jego błogosławieństwa  i przychylność,  cieszymy się nimi i jesteśmy skłonni przenieść nasz wzrok na „naszą górę”, na nasze błogosławieństwo, na naszą działalność. Jednak to staje na przeszkodzie pomiędzy nami a naszym Bogiem, stając się siecią dla naszych dusz. Pamiętajmy, że istnieje wielka różnica pomiędzy środkami Bożymi a naszymi. Dlatego jest tu potrzebna Boża dyscyplina.

Dzięki swojej wierności i miłości, Bóg czuwa nad nami. On dostrzega niebezpieczeństwo i dzięki Swojej dobroci posyła na nas doświadczenie. Przychodzi wiadomość o chorobie lub nawet o śmierci najbliższych nam osób, dowiadujemy się o bankructwie, przepada nasze mienie lub choroba uniemożliwia realizowanie naszych planów. Bardzo często musimy przechodzić przez głębokie i burzliwe wody, a wtedy nasze nieszczęśliwe serce, widząc co się wokół dzieje, napełnione jest przerażeniem. Wtedy przychodzi wróg i cicho szepcze do naszego ucha: czy to jest ta wielka miłość? Wiara jednak bez wahania odpowiada: tak, to wszystko jest działaniem miłości i to miłości doskonałej. Śmierć najbliższego, utrata stanowiska, długa i ciężka choroba, ciemne chmury, głębokie wody, różne doświadczenia – wszystko to świadczy o  miłości i o nie wyrażonej wprost mądrości Bożej.

Dlatego już w obecnej chwili jestem pewny – nie czekam aby upewnić się  w przyszłości, kiedy będę w chwale Bożej – już teraz jestem pewny i przyznaję Bogu rację, chwaląc Go i wielbiąc Jego Imię za niekończącą się dobroć względem mnie. To ona wyciągnęła mnie z głębin przepaści, przyniosła mi wybawienie i zaspokaja wszystkie moje potrzeby, usuwa (zakrywa) moje błędy i grzechy, aby mnie od nich zbawić. Ona czyni mnie uczestnikiem niebiańskiej świętości i przeistacza na obraz i podobieństwo niebiańskiego Zbawiciela, Który mnie umiłował i oddał siebie za mnie. Oto odpowiedź jaką powinniśmy dawać szatanowi i sposób w jaki możemy spowodować, że nasz przeciwnik zamilknie i ucichnie szemranie i niezadowolenie w naszych sercach.

Zawsze powinniśmy przyznawać rację naszemu Bogu i zawsze, kiedy przychodzą doświadczenia, powinniśmy rozpatrywać je w świetle Jego miłości. Wiedz, że nie ze względu na twoją cnotę, twój Bóg daje ci te piękną ziemię na własność, bo jesteś ludem o twardym karku (9rozdział, 6 wiersz). Uznaj, ze jak wychowuje człowiek swojego syna, tak twój Bóg Jahwe wychowuje ciebie (5 wiersz). A zapomnieliście o upomnieniu, które zwraca się do was, jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza, bo kogo Pan miłuje tego karze; chłoszcze zaś każdego, którego przyjmuje za syna. Trwajcie w karności, Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to syn, którego by Ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. Zresztą jeśli ceniliśmy i szanowaliśmy naszych ojców według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy. Tamci karcili nas według swej woli, na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby uczynić nas uczestnikami swojej świętości. Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale by raczej był uzdrowiony (Hebr. 5-13).

Jest rzeczą bardzo interesującą, w jaki sposób Mojżesz wyjaśniał społeczności Izraela różne motywy, które powinny go pobudzić do posłuszeństwa. I to motywy oparte na ich przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, mające za zadanie sprawić przebudzenie i świadomość niezmienności Bożych praw w stosunku do nich. Oni powinni mieć przed oczami swoją przeszłość, myśleć o teraźniejszości, a także przenosić się w przyszłość. Inaczej – zgłębiać przeszłość, myśleć o teraźniejszości i wybiegać w przyszłość. To  wszystko było konieczne, aby pobudzić ich serca do pełnego posłuszeństwa Temu, Kto dokonał, dokonuje i będzie nadal dokonywał swoje dzieło wśród swojego ludu.

Uważny czytelnik zauważy, że charakterystyczną cechą tej cudownej księgi jest pragnienie, aby pokazać jak ważne są moralne aspekty życia. Oczywistym faktem jest, że ta Księga nie jest powtórzeniem księgi Wyjścia, wręcz przeciwnie, ona posiada swój własny cel i zadanie. Strzeż więc poleceń Swego Boga Jahwe, chodząc Jego drogami, by żyć w bojaźni przed Nim (6 wiersz). Izraelici przez przypominanie cudownej historii ich podróży przez pustynię, powinni pamiętać doświadczenia i lekcje uniżenia, przenosząc się jednocześnie do teraźniejszości, aby zobaczyć codzienna troskę Boga o nich.

Manna spadająca z nieba, woda płynąca ze skały, Boża troska o ich odzież i obuwie, a także wychowujące uderzenia ręki Boga – powinny pozostać w ich pamięci. Ileż w tym jest potężnych i wymownych przykładów pobudzających do posłuszeństwa. Należało wraz z nimi patrzeć w przyszłość, znajdując w niej Bożą przychylność. Każdy kto tak wnikliwie spoglądał w przeszłość, musiał brać pod uwagę także to wszystko czego Bóg od niego wymagał. Albowiem twój Bóg Jahwe prowadzi ciebie do ziemi pięknej, ziemi obfitującej w potoki, źródła i strumienie, które tryskają w dolinie oraz na górze, do ziemi pszenicy, jęczmienia, winorośli, drzewa figowego i granatowego, do ziemi oliwek, oliwy i miodu, do ziemi, gdzie nie odczuwając niedostatku nasycisz się chlebem, gdzie ci niczego nie zabraknie, do ziemi, której kamienie zawierają żelazo, a z jej gór wydobywa się miedź (7-9w.).

Oczekiwała ich cudowna przyszłość, jakże wielka różnica pomiędzy pozostawioną przez nich ziemią egipską i pustynią przez którą musieli przechodzić. Ziemia, którą darował im Bóg została im przedstawiona z całym jej pięknem i bogactwem. Wzniosłe góry pokryte winnicami, miód płynący w dolinach, obfitujące w wodę potoki, źródła z czystą, orzeźwiającą wodą – wspaniała perspektywa. Jakie to wszystko inne od cebuli i czosnku w kraju Egipcjan. Pomiędzy tymi dwoma krajami istnieje zupełny brak podobieństwa w czymkolwiek. To była ziemia Boża co oznaczało, że było w niej wszystko to, co było im potrzebne. Jej powierzchnia była pełna przepychu, a jej wnętrze pełne bogactw mineralnych i skarbów. Jak bardzo powinno serce każdego Izraelity pragnąć żeby tam wejść, żeby zamienić piasek pustyni na to dziwne bogactwo.

Jak czytaliśmy, pustynia też miała swoje uroki i błogosławieństwo, w niej Izraelici otrzymali wspaniałe lekcje i zdobyli drogocenne doświadczenia, a to na długo pozostaje w pamięci. Na pustyni poznali takiego Boga, jakiego nie mogli poznać w ziemi Kanaanu. Pustynia nie była jednak Kanaanem. Czy można było znaleźć Izraelitę, który nie tęskniłby, żeby jak najszybciej wejść do tej obiecanej i w tak barwny sposób przedstawionej im przez Mojżesza ziemi? I to do ziemi, w której nasycisz się chlebem, gdzie niczego ci nie zabraknie. Co jeszcze można byłoby do tego dodać?

Prawica Wszechmogącego Boga gotowa była wprowadzić ich tam, gdzie niczego nie zabraknie, gdzie głód i pragnienie pozostaną zapomniane. Zdrowie, obfitość, radość, pokój, błogosławieństwo powinny stać się wiecznym udziałem Izraela Bożego i to wszystko otwierało się przed nimi. Każdy wróg musiał zniknąć, musiała być usunięta każda przeszkoda i wszelkie przekleństwo powinno być usunięte z ich drogi. Przepiękna ziemia stała przed nimi otworem, udostępnione były wszystkie jej bogactwa, ciągle zraszana rosą i deszczem z nieba, ogrzewana Jego słońcem zaspokajała ich potrzeby. Cudowna ziemia, dziwne dziedzictwo, wspaniała ojcowizna.

Patrzymy na to z Bożego punktu widzenia i dlatego widzimy ten kraj tak, jak widział go Bóg i taki on będzie w sławnym tysiącleciu, które jest przed nimi i nami. Gdybyśmy chcieli wyobrazić sobie ten kraj w czasie, kiedy władali nim królowie Izraela nawet gdyby był to czas największej świetności za czasów króla Salomona, byłoby to dla nas trudne do zrozumienia. Powinniśmy jednak patrzeć do przodu i oczekiwać, aby nadeszły od Pana dni ochłody, aby też posłał nam zapowiedzianego Mesjasza ... (Dz.Ap. 3.20). Powinniśmy więc oczekiwać,  że w tej chwalebnej przyszłości zostanie urzeczywistnione wszystko to, co było przygotowane przez Boga.

Mojżesz mówiąc o ziemi Kanaanu, przedstawił ją z Bożego punktu widzenia, jako dar od Boga, a nie jako dziedzictwo Izraela odziedziczone po przodkach. W tym jest wielka różnica. Zgodnie z opisem Mojżesza w Kannanie nie było wrogów, żadnych przeciwności, wszystko tchnie tam pięknem, jest urodzajne, wszędzie jest obecne Boże błogosławieństwo. Takim powinien być Kanaan i takim będzie dla potomków Abrahama, dzięki przymierzu zawartemu przez Boga z ich ojcami. A jest to przymierze wieczne i trwałe, oparte na Bożej dobroci i zapieczętowane Krwią przelaną na krzyżu.

Nie ma takiej siły piekielnej ani ziemskiej, która mogłaby przeszkodzić w zrealizowaniu Bożej obietnicy.  Czyż On powie coś, a nie uczyni tego, lub nie wykona tego, co oznajmił? (Liczb.23.19). Bóg literalnie wykona wszystko co obiecał, bez względu na sprzeciwy wroga i godny opłakania stan Jego narodu. Mimo, że potomstwo Abrahama naruszyło Jego prawa i nie chciało czynić tego co wymagał Bóg, Bóg da im chwałę okazując łaskę, a to dlatego, że dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne.

Mojżesz zdawał sobie sprawę z tego co oczekuje stojącego przed nim Izralea i ich dzieci oraz wiele poprzedzających ich pokoleń. Dlatego kierował swój duchowy wzrok na cudowną przyszłość, kiedy to Bóg przymierza na oczach całego stworzenia, odsłoni radość swojej łaski wobec rodziny Abrahama, przyjaciela Boga. Ten wierny sługa Boży, widząc cel i wypowiadając cudowne słowa, jakie zapoczątkowały ten rozdział, w dalszym ciągu przedłuża napomnienie i przypomina jak należy postępować na nowej ziemi, do której teraz zmierzali. Mówił im o przyszłości tak samo, jak mówił o przeszłości i o teraźniejszości, starając się z całych sił wykorzystać wszystko co przypominało by im, dlaczego są zobowiązani służyć Bogu w szczerości i prostocie serca. Jak bardzo powinni być wdzięczni Bogu za to, że w tak cudowny sposób prowadził ich przez pustynię do swojego dziedzictwa. Wsłuchajmy się w te słowa.

Strzeż się byś nie zapomniał o twoim Bogu Jahwe lekceważąc przestrzeganie Jego poleceń, nakazów i praw. Które Ja ci dziś daję.  A gdy się najesz i nasycisz, zbudujesz sobie piękne domy i w nich zamieszkasz, gdy ci się rozmnoży bydło i owce, obfitować będziesz w srebro i złoto i gdy wzrosną twe dobra – niech się twe serce nie unosi pychą, nie zapominaj o Bogu twoim Jahwe, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. On cię prowadził przez pustynię wielką i straszną, pełną jadowitych węży i skorpionów, przez ziemię suchą bez wody. On dla ciebie wyprowadził wodę z najtwardszej skały. On żywił cię na pustyni manną, której nie znali twoi przodkowie, chcąc cię utrapić i wypróbować, aby w przyszłości wyświadczyć ci dobro. Obyś nie powiedział w swoim sercu: to moja siła i moc moich rąk, zdobyły mi to bogactwo. Pamiętaj o twoim Bogu Jahwe, bo On udzieli ci siły do zdobycia bogactwa, aby wypełnić dzisiaj przymierze, jakie przysiągł twoim przodkom. Lecz jeśli zapomnisz o twoim Bogu Jahwe i pójdziesz za obcymi bogami, aby im służyć i oddawać im pokłon, to oznajmiam ci dzisiaj, że zginiesz na pewno. Jak te narody, które Jahwe wygubił sprzed twego oblicza, tak i wy wyginiecie za to, że nie słuchaliście głosu waszego Boga (11-20 w.).

Wszystko to, podobnie jak kiedyś odnosiło się do Izraela, tak samo dotyczy nas. Możemy dziwić się temu, dlaczego Mojżesz tak często przestrzega, powtarza i ostrzega, przypominając narodowi i konieczności posłuszeństwa Bożemu Słowu. Oni powinni pamiętać o wielkich wydarzeniach towarzyszących ich wyjściu z Egiptu i ich podróży przez pustynię. A czy my nie mamy potrzeby w rozkazie za rozkazem, regule za regułą (por. Izaj. 28. 10.13). Czyż i my nie jesteśmy skłonni zapominać o Bogu, a większą uwagę zwracać na Jego dary niż na Niego Samego?

Niestety, bardzo często zadowalamy się małym strumyczkiem, a nie idziemy do prawdziwej rzeki wody żywej. Nawet błogosławieństwo i przychylność Boga względem nas, staje się powodem pychy i wyniosłości. Stajemy się tak wielcy, że zapominamy o Tym, od którego to wszystko pochodzi. Jeśli chodzi o przestrogi i napomnienia, to czyż mogły one kiedykolwiek stracić na swojej sile? Czy te wszystkie wydarzenia i doświadczenia z jakimi oni się spotykali, straciły kiedykolwiek duchową wymowę? Na pewno nie. Izraelici mogli o nich zapomnieć i lekceważyć je, ale to zupełnie nie zmieniło faktu i rzeczywistości.

Kary i plagi, jakie spotkały Egipt, paschalna noc, uwolnienie z niewoli i poniżenia, cudowne przejście przez Morze Czerwone, manna z nieba, prawo z góry Synaj, woda ze skały – czy to wszystko mogło pozostać bez wpływu na ich serce, w którym pozostawała jeszcze jedna iskra miłości do Boga? Dlatego wcale nie musimy się dziwić, że Mojżesz tak często przypominał im o tych wydarzeniach, chcąc wpłynąć na ich serce.

Mojżesz był pod wpływem tych wszystkich wydarzeń, był świadomy jak wielkie znaczenie miało to wszystko na jego serce i pragnął widzieć to w ich sercach. Dla niego wszystkie te wydarzenia miały wielką cenę i starał się  przekazać to swoim braciom. One miały dla niego największą i jedyną cenę, dlatego że pochodziły od Tego, Kogo on miłował. Prawa te były prawami ich Boga i z radością powinni je cenić. W ten sposób możemy wyjaśnić często powtarzające się przypominanie przez Mojżesza wydarzeń. Czytając te słowa, przypominamy cudowne słowa wypowiedziane przez apostoła Piotra w 2 Liście, 1 rozdziale, wiersze 12-15. Oto dlaczego będę zawsze wam przypominał o tym, choć tego świadomi jesteście i umocnieni w przebywającej wśród was prawdzie. Uważam zaś za słuszne pobudzić waszą pamięć, dopóki jestem w tym namiocie bo wiem, że bliskie jest zwinięcie mojego namiotu, jak to nawet Pan nasz Jezus Chrystus dał mi poznać. Starać się zaś będę, abyście zawsze mieli sposobność po moim odejściu to sobie przypominać. Jak wspaniale jest widzieć w obu tych sługach Bożych jednego ducha i jeden cel. Znana im była skłonność ludzkiego serca do zapominania o tym, co dotyczy Boga, nieba i wieczności. Znali cenę tego, co tak bardzo cenili, o czym tak często mówili ludziom wierzącym. W ten sposób możemy wyjaśnić ich pełne ognia pragnienie, aby ciągle przypominać o przeżyciach tych, którzy szli drogą Bożą, by wspomnienie o nich ciągle było w ich sercach i w pamięci.

Niewierzące serce mogło zwrócić się do Mojżesza lub Piotra z pytaniem: „Czy wy nie macie dla nas czegoś nowego? Dlaczego powtarzacie ciągle to samo? Już dobrze poznaliśmy wszystko co mówicie, wielokrotnie słyszeliśmy wasze opowiadania. Dlaczego nie zacząć mówić o czymś zupełnie innym? Czyż nie lepiej byłoby, gdybyśmy zajęli się współczesną nauką? Jeżeli będziemy powracać ciągle do tego co było dawniej, to staniemy w miejscu, a przecież cywilizacja posuwa się do przodu, powiedzcie o czymś nowym”. Tak może myśleć nasze upadłe serce, niewierne i cielesne. Wiara posiada jednak gotową odpowiedź na te wszystkie bezmyślne wątpliwości. My wiemy skąd one pochodzą, dokąd zmierzają i jakie mają znaczenie. Dlatego w naszym sercu powinna być przekonywująca odpowiedź na tego typu skargi, choćby pochodziły od najmądrzejszych ludzi tego świata, dla nas jest to bez różnicy.

Czy prawdziwy Izraelita mógł przestać słuchać tego, co uczynił dla niego Bóg w Egipcie, w czasie przejścia przez Morze Czerwone, a także na pustyni? Nie, nigdy. Te sprawy były ciągle nowe dla jego serca, bardzo senne dla niego. A czy chrześcijanin może przestać wspominać krzyż i wszystkie związane z nim wydarzenia? Czy on może przestać słuchać głoszenia i przypominania o Chrystusie, o Jego chwale, o Jego nieskończonym bogactwie, o Jego osobie i Jego czynach? Nigdy nie może się tym zmęczyć dusza, która jest Mu wierna. Ona nigdy nie przestanie się Nim interesować i słuchać o Nim.

Czego jeszcze może poza Nim może ona potrzebować? Czy ludzka nauka może tutaj wnieść coś nowego? Czy Chrystus nie jest wystarczający? Co może dodać ludzka wiedza do wielkiej tajemnicy pobożności, której podstawą jest „Bóg objawiający się w ciele”, a szczytem przebywający w niebie Chrystus uwielbiony? Czy istnieje coś ponad to? Na pewno nie istnieje.

Przyjrzyjmy się porządkowi ustanowionemu przez Boga, zwróćmy nasz wzrok na to, co zostało stworzone przez Boga. Czy męczy nas świecące słońce? Czy możemy powiedzieć, że mamy już dość jego światła i ciepła? A przecież ono istnieje nie od wczoraj, ono świeci już ponad  sześć tysięcy lat, i to dzień w dzień, a mimo to posiada w sobie piękno, które jest dla nas jakby ciągle nowe. Chociaż świeci w całej swojej okazałości, to jego blask staje się oślepiający dla słabego ludzkiego oka. Podobnie też morze, staje się niebezpieczne dla ludzkich dzieł, które potrafi pochłonąć w bardzo krótkim czasie. Jednak zarówno morze jak i słońce, nigdy nie tracą swojego znaczenia i piękna. Czy męczy nas widok rosy opadającej na pola, łąki, sady aby je ożywić? Czy mogą nas męczyć aromaty kwiatów, śpiew ptaków, szum wiatru? A czy to wszystko można porównać z chwała otaczającą osobę i krzyż Chrystusa, czy też z wielką rzeczywistością oczekującą na nas w wieczności?

Drogi czytelniku, nie możesz przysłuchiwać się grzesznym pragnieniom, obojętnie skąd by one pochodziły, gdyż w przeciwnym razie i ty okażesz się podobnym do Izraela, który zlekceważył i wzgardził „dobrą ziemią” zwilżaną rosą z nieba, a także manną spadającą z nieba. A może nam się przytrafić to co stało się z Demasem: „Demas bowiem mnie opuścił, umiłowawszy ten świat”. Albo staniemy się podobni uczniom, którzy powiedzieli: Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać..? Odtąd wielu Jego uczniów wycofało się i już z Nim nie chodziło (Ew. Jana 6r).

Niech Bóg zachowa nas od takiej decyzji. Niech nasze serca zawsze i wszędzie dochowują Jemu wierności, aż do momentu, kiedy On przyjdzie. Kontynuujmy Jego dzieło.

 

 

ROZDZIAŁ 9

 

Temat:    Słuchaj Izraelu ...

 Pamiętaj, a  nie zapomnij ..

 

Myśl: ... bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi .....

 

Słuchaj Izraelu, ty dzisiaj masz przejść przez Jordan, aby wydziedziczyć narody większe i mocniejsze od ciebie, miasta ogromne umocnione pod niebo, lud mocny i wysoki, synów Anaka znanych ci, o których słyszałeś: Któż się ostoi wobec synów Anaka? (1-2w).

Słowa: „Słuchaj Izraelu”, służą nam jako klucz do Księgi, która jest obecnie przed nami otwarta. Szczególnie do treści wypowiedzi, które już były omawiane. Rozdział poprzedzony takimi słowami posiada w sobie szczególnie bogatą treść i nieocenioną wartość. I tak zakonodawca w sposób uroczysty i wzniosły, przedstawia Izraelowi wszystko co oczekuje na nich w ziemi obiecanej. Nie ukrywa przed nimi, że oczekuje ich spotkanie z bardzo silnym i licznym wrogiem, żyjącym w ogromnych warownych miastach. Przedstawiając im to wszystko, na pewno nie chciał osłabiać ich męstwa, chciał tylko ostrzec ich przed grożącym im niebezpieczeństwem. Za chwilę zobaczymy jak wyglądało to przygotowanie ich do oczekującej  ich przyszłości.

Wierny sługa Boga chciał, aby jego bracia widzieli rzecz w prawdziwym świetle. Piętrzące się przed nimi trudności możemy rozpatrywać w dwojaki sposób: z punktu widzenia ludzkiego lub Bożego. W duchu niewiary lub w spokoju, z pełną ufnością względem Boga. Przykład pierwszego znajdujemy w Księdze Liczb, w 13 rozdziale, gdzie jest mowa o braku wiary i wywiadowców wysłanych do wyszpiegowania ziemi. Drugi przykład spotykamy na początku tego rozdziału w 9 wierszu. Odrzucanie zetknięcia się Bożego ludu z różnymi przeciwnościami i doświadczeniami, wcale nie świadczy o wierze. Wręcz przeciwnie, świadczy o pysze, hardości, fanatyźmie  i cielesnym entuzjaźmie.

Bardzo dobrze jest, jeśli wiemy z kim mamy do czynienia. Nie należy z zamkniętymi oczami udawać się w drogę, po której nie nauczyliśmy się jeszcze chodzić. Człowiek niewierzący powie: takie rzeczy na drodze nie zdarzają się! Natomiast człowiek wiary powie: choćby setka lwów znajdowała się na drodze, Bóg jest w stanie ochronić mnie przed nimi.

Dzieci Boże powinny trzeźwo i spokojnie oceniać cel,  swoją działalność a także i wartość tych działań, i tylko wtedy udawać się w podróż. Jest to bardzo ważnym prawem dla każdego chrześcijanina. Gdybyśmy tylko kierowali się tymi prawami, na pewno nie byłoby duchowych porażek. A co oznaczają słowa, z którymi Pan zwraca się do otaczających Go tłumów:  A szły z Nim wielkie tłumy. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie. Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to, zaczęliby drwić z niego „ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć” (Łuk. 14.26-30).

Słowa te wymagają bardzo głębokiego przemyślenia z naszej strony. Ileż to razy w naszym życiu oglądaliśmy nie dokończone wieże. Ilekroć spotykaliśmy się z szyderstwami ludzi widzących rozpoczętą z rozmachem budowę na polu misyjnym, a  potem pozostawioną z powodu braku środków na wykończenie? Ileż to ludzi pod wpływem pewnych przeżyć lub podniecenia, bez zastanowienia bierze się do pracy Bożej, lub pod wpływem tego czy innego człowieka chce zostać uczniami Chrystusa, nie biorąc pod uwagę ile to będzie ich kosztować? Nie zastanawiają się na tym, czym jest ta droga i jakie konsekwencje pociąga za sobą ich decyzja. Prowadzi to do tego, że kiedy pojawią się pierwsze kłopoty i przeciwności, kiedy nastaje czas próby i doświadczenia, wtedy oni wycofują się. Zupełnie nie brali pod uwagę, że ta droga jest bardzo wąska,  na niej często spotyka się ciernie i ostre kamienie, a także często trzeba pokonywać ją w samotności. Widoczne staje się, że oni nigdy nie mieli czasu na to, aby w ciszy i spokoju usiąść i obliczyć czy maja na wykończenie. Oni nigdy nie patrzyli na tę drogę z Bożego punktu widzenia i nie zdawali sobie sprawy z tego, z kim i z czym mają do czynienia. Jest to smutny fakt. Przynosi to ujmę dziełu Chrystusa, a wrogowi daje możliwość do naśmiewania się z Bożego dzieła. Staje się to zgorszeniem i przeszkodą dla innych, szczególnie dla tych, którzy szukają Boga i pragną dobra dla innych. Byłoby lepiej, gdyby ci ludzie nigdy nie weszli na tą drogę i nie podjęli się tej działalności, a potem porzucili to wszystko na pastwę losu.

Daje to nam możliwość zrozumienia mądrości i głębokiego sensu słów, jakie znalazły się na początku 9 rozdziału. Mojżesz dokładnie przedstawił synom Izraela co ich oczekuje, jednak nie po to, żeby ich wystraszyć, lecz aby ochronić ich od polegania wyłącznie na sobie samych. Poleganie na sobie i samochwała, natychmiast opuszczają ludzi, już przy pierwszym zetknięciu się z trudnościami. On chce ich jakby zmusić do tego, żeby Bóg był ich jedyną ufnością. Powinni oni całkowicie polegać na Bogu  i wierzyć Mu z całego serca. Niech więc dzisiaj będzie wiadomo, że Twój Bóg Jahwe kroczy przed tobą, jak ogień pożerający. On ich zniszczy, On ich poniży przed tobą, prędko ich wytępisz, jak ci to przyrzekł Jahwe (3 wiersz).

Oto Boży sposób na pokonanie wszelkich trudności, obojętnie jakie by one nie były. Potężne, warowne miasta, mocny i wysoki lud są niczym przed obliczem Boga. Jeżeli z nami Bóg, to kto może stanąć przeciwko nam? Wszystko to, co trwoży bojaźliwe serce, daje możliwość Bogu aby przejawiał swoją potężną siłę; dla wiary – powód do radości. Wiara mówi: jeżeli Bóg przede mną i za mną, to mogę iść wszędzie. Dlatego prawdziwie oddać Bogu cześć i chwałę, może tylko wiara prawdziwie pokładająca swą nadzieję w Bogu i umiejąca oprzeć się na Nim i Jego uwielbiać. Z drugiej strony, wiara daje człowiekowi możliwość zajęcia należnego mu  miejsca – pełnej zależności od Boga. Jest to miejsce, prowadzące od zwycięstwa, wkładające „chwałę” w jego usta.

Musimy pamiętać, że w samym zwycięstwie, zawarte jest niebezpieczeństwo wpadnięcia w pychę, gdyż jest to sieć przynosząca nam śmiertelnikom tragiczne skutki. Podczas walki jesteśmy świadomi swojej zupełnej niemocy, więc dobre jest poniżenie dla naszego „ja”. Tylko wtedy możemy odkryć w całej pełni moc Boga darowującego nam pełne zwycięstwo i napełniającego nasze dusze wdzięcznością i radością. Nasze fałszywe i zepsute serca są jednak skłonne bardzo szybko zapomnieć skąd pochodzi nasze zwycięstwo i siła. To wszystko ujawnia prawdziwą wartość i celowość ostrzeżenia, z którym sługa Boga zwraca się do swoich braci Izraelitów: Nie mów w swym sercu, gdy twój Bóg Jahwe pokona ich przed tobą: dzięki mej cnocie dał mi Jahwe tę ziemię w posiadanie, bo skutkiem nieprawości tych ludów, Jahwe wytępił je przed tobą (4 wiersz).

Straszną rzeczą jest nawet sama myśl, że jesteśmy gotowi wypowiedzieć podobne słowa. Samo życie mówi nam, że my tak samo jak Izraelici wpadamy w ten sam grzech. Gdyby tak nie było, to Dych Święty nie ostrzegał by nas przed tym zagrożeniem. Bardzo często jesteśmy gotowi widzieć w cudownych zamiarach Bożych coś, co daje nam możliwość, aby pochwalić się przed innymi swoją sprawiedliwością. Zamiast dziękować Bogu, sławić i uwielbiać Go za darowane nam zbawienie, obracamy to w naszą osobistą chlubę.

Zważmy bardzo poważnie na znaczenie tego, o czym Mojżesz mówił do swojego narodu. Słowa te są przeciwne naszej osobistej sprawiedliwości, która ciągle odradza się w naszym sercu. Nie dzięki twojej cnocie, ani prawości twojego serca, lecz skutkiem niegodziwości tych ludów, twój Bóg Jahwe wypędził je przed tobą, a także aby dopełnić słowa danego twoim przodkom Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. Wiedz, że nie ze względu na twoja cnotę twój Bóg Jahwe daje ci tę piękną ziemię na własność, bo jesteś ludem o twardym karku. Pamiętaj, a nie zapomnij jak na pustyni pobudzałeś do gniewu twego Boga Jahwe. Od dnia kiedy wyszedłeś z ziemi egipskiej, aż do przyjścia na to miejsce, byliście oporni względem Jahwe (5-7w).

W napomnieniu tym zostały zawarte dwie zasady, które powinniśmy sobie przyswoić:

Po pierwsze: Mojżesz przypomina ludowi, że został on tutaj przyprowadzony, aby otrzymać tą ziemię na podstawie obietnicy danej  przez Boga ich ojcom. Fakt ten oparty jest o niewzruszoną wierność Boga.

Jeżeli chodzi o siedem narodów, które zamieszkiwały Kanaan, to na skutek ich nieprawości Władca świata wypędził je przed nimi. Każdy właściciel ma prawo wybierać mądrych, a usuwać głupich zarządców Jego ziemi. Narody żyjące w Kanaanie nie tylko nie tylko nie oddawały Bogu należnej Mu czci, lecz tak skazili ziemię swoimi grzechami (por. Rzym.1r.), że Bóg nie mogąc już dłużej tolerować ich nieprawości, zmuszony był wygnać ich, i to niezależnie od swojego stosunku do narodu Izraelskiego. Twoi potomkowie powrócą tutaj dopiero w czwartym pokoleniu, gdy dopełni się miara niegodziwości Amorytów (Rodz. 15.16). Praworządność Boża rozpoczęła swoją działalność. Ludzie pytali się: jak to możliwe, żeby litościwy Bóg nakazał wyniszczyć całe miasta wraz z ich mieszkańcami. Do Boga jednak należy wszelka władza – to odpowiedź na wszystkie ludzkie wywody. Sam Bóg wie jak należy działać w określonych warunkach i nie potrzebuje jakichkolwiek rad. On cierpliwie znosił niegodziwość siedmiu narodów, aż do momentu kiedy to miara cierpliwości dopełniła się. Już sama ziemia nie mogła dłużej tego znieść. Dalsze tolerowanie takiego stanu oznaczałoby, że niemoralność zataczałaby coraz szersze kręgi.

Chwała Boża wymagała, aby Kananejczycy zostali wygnani. Jednocześnie sława Boża wymagała, aby potomkowie Abrahama zawładnęli krajem, otrzymując go z rąk Wszechmogącego Boga, Władcy nieba i ziemi. Wzięcie ziemi w posiadanie przez Izraela i zachowanie chwały Bożej były ze sobą ściśle powiązane. Bóg obiecał dać ziemię Kanaanu w wieczne dziedzictwo potomstwu Abrahama. Czy nie miał prawa, żeby tak uczynić? Bóg może postępować tak jak chce, mógł postąpić zgodnie z daną wcześniej obietnicą. Czy ludzie mogą naruszyć to prawo Boga? Cały kraj należał do Jahwe i On oddał go w wieczne dziedzictwo swojemu przyjacielowi Abrahamowi i jego potomstwu. On nie mógł nie wypełnić swoich obietnic. Nikt nie podnosił ręki na prawo mieszkańców Kanaanu do dziedziczenia, do momentu kiedy ich niegodziwość osiągnęła określony poziom.

Po drugie: Izraelici nie mieli jakiegokolwiek prawa ani podstawy – jak to podkreślił Mojżesz – do chwalenia się swoją sprawiedliwością. Cała ich historia, od momentu przybycia do góry Bożej Horeb, aż do przyjścia na to miejsce, gdzie Mojżesz wypowiadał te słowa, świadczy o nich, że był to lud oporny względem Boga Jahwe. Złoty cielec, szemranie, płacz, narzekanie, sprzeciw wobec Boga świadczą o jednym: Opornie postępowaliście względem Jahwe, od dnia kiedy was poznałem (24 wiersz). Oznacza to mówienie bezpośrednio do ich serca i sumienia. Mojżesz w jasny i wiarygodny sposób przedstawia im czym oni w rzeczywistości są – haniebny fakt. Przypomina im w ten sposób jak bardzo blisko byli zguby. Jak ciężkim oskarżeniem były dla nich słowa: I  rzekł do mnie Jahwe: wstań, zejdź stąd prędko, bo niegodziwie postąpił twój lud, który wyprowadziłeś z Egiptu. Szybko zeszli z drogi, którą im zaleciłeś i uczynili sobie posąg ulany z metalu. I dalej mówił do mnie Jahwe: widzę, że ten naród jest narodem o twardym karku. Pozwól, że ich wytępię, zgładzę ich imię spod nieba, a z ciebie uczynię naród liczniejszy od nich (12-14w.). Słowa te powinny złamać ich samowolnego i hardego ducha. O, jak wielki strach powinny wnieść w ich serca słowa: ”pozwól, że ich wytępię”. Powinni byli zrozumieć jak blisko byli zupełnej zagłady. Oni nawet nie podejrzewali co zaszło na górze Horeb pomiędzy Jahwe i Mojżeszem. W tym momencie oni znajdowali się na skraju strasznej przepaści i tylko chwila dzieliła ich od niej. Zbawieni zostali tylko dzięki wstawiennictwu Mojżesza, tego Mojżesza, którego oskarżali o przywłaszczenie wielu praw.

O, jak bardzo oni się mylili, jak nieprawidłowo oceniali Mojżesza. Ten właśnie człowiek, którego oskarżyli że chce nad nimi panować, wyrzekł się propozycji Boga, aby stać się ojcem narodu silniejszego i potężniejszego od nich. Ten człowiek bardzo gorąco wstawiał się za nimi i prosił Boga, aby wprowadził ich do ziemi, a jego imię wymazał z Księgi życia.

O, jak cudownie jest widzieć co Bóg uczynił w sercach swoich sług. Przypominając te wszystkie wydarzenia swoim dzieciom, Izraelici nie mogli powiedzieć: to dzięki naszej sprawiedliwości odziedziczyliśmy tą ziemię. Czy mogliby tak powiedzieć ludzie, którzy uczynili złotego cielca i oddawali mu pokłon? Czyż nie powinni stwierdzić, że nie są lepszymi od narodów, które zostały wypędzone z tej ziemi?

Dlaczego oni zostali uwolnieni z niewoli egipskiej? Dlaczego byli prowadzeni przez Boga i karmieni na pustyni? Dlaczego doszli do ziemi Kanaan? Tylko dlatego, że Bóg okazał im miłosierdzie i łaskę, i to na podstawie przymierza zawartego z ich ojcami Przymierza potwierdzonego i zapieczętowanego Krwią Baranka, w imieniu którego Izrael otrzymał zbawienie i błogosławieństwo w swoim dziedzictwie.

Przeczytamy teraz wzruszające słowa kończące ten rozdział: Przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy leżałem przed obliczem Jahwe, bo Jahwe chciał was wytępić. Modliłem się do Jahwe mówiąc: Panie nasz, Jahwe nie zatracaj własności swojej - ludu swego, który uwolniłeś swą wielkością i wyprowadziłeś z Egiptu mocną ręką. Pomnij na sługi twoje Abrahama, Izaaka, Jakuba, nie zwracaj uwagi na upór tego ludu, na jego nieprawość i jego grzech, aby nie mówiono w kraju, z którego nas wyprowadziłeś „Jahwe nie może doprowadzić ich do kraju, który im przyrzekł; z nienawiści ku nim wyprowadził ich, aby pomarli na pustyni”. A oni są przecież ludem Twoim, Twoją własnością, którą wyprowadziłeś z ogromna mocą i wyciągniętym ramieniem (25-29). O, jakie potężne wstawiennictwo za Izraelem, zadziwiające samozaparcie. Mojżesz wyrzekł się proponowanej mu pozycji, aby stać się ojcem wielkiego narodu, potężniejszego od Izraela. On był przepełniony tylko jednym pragnieniem, by zachować cześć i chwałę Jahwe. Pragnął zobaczyć przebaczenie i błogosławieństwo oraz wejście narodu Izraelskiego do ziemi obiecanej. Nie mógł pogodzić się z myślą, że sławne i chwalebne Imię Boga może być zbezczeszczone. Nie mógł zgodzić się na to, aby naród został wygubiony. Jego serce bardzo się tego bało, a o swojej  czci i godności nawet nie myślał.

Ten umiłowany sługa Boga troszczył się tylko o chwałę Boga i o zbawienie Jego ludu. Jeżeli chodzi o Jego samego, to on był zupełnie spokojny. Wiedział, że jego osobiste błogosławieństwo było nierozerwalnie związane z chwałą Bożą. To wstawiennictwo całkowicie odpowiadało myślom Bożym i było bardziej żywe niż skarga proroka Eliasza, skierowana do Boga przeciwko Izraelowi kilka stuleci później. Przypomina nam to jeszcze potężniejsze wstawiennictwo – naszego Pana Jezusa Chrystusa, Arcykapłana który zawsze żyje, by wstawiać się za nami (Hebr.7.25).

Naprawdę jest wzruszające czytać jak Mojżesz szczególnie podkreśla, że naród Izraelski był ludem Jahwe, że to Jahwe wyprowadził  go z Egiptu. Bóg powiedział do Mojżesza: ... bo niegodziwie postąpił twój lud, który wyprowadziłeś z Egiptu. Mojżesz jednak powiedział: ..oni są przecież Twoim ludem, twoją własnością, którą wyprowadziłeś ogromną mocą i wyciągniętym ramieniem.

Nie można przejść obojętnie obok tych słów, aby nie zobaczyć w nich piękna. Co za wspaniała, przejmująca i radująca serce scena. Jak potężny i głęboki jest w tym sens, także i dla nas...?

 

 

ROZDZIAŁ 10

 

 

Temat:  Arka  Przymierza.

Wybór Lewiego.

 

Myśl rozdziału:  A teraz Izraelu, czego żąda od ciebie twój Bóg Jahwe?

Tylko tego, byś się bał swojego Boga.

On wymierza sprawiedliwość....

On waszą chwałą  ...

On dla was uczynił ...

Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaje za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim ... (Filip. 3.7-8).

 

W tym czasie powiedział mi Jahwe: wyciosaj sobie dwie kamienne tablice, podobne do pierwszych, a wstąp do Mnie na górę. Uczyń też arkę z drzewa. Napiszę na tablicach przykazania, które były na pierwszych tablicach, stłuczonych przez ciebie i włożysz je do arki. Uczyniłem arkę z drzewa akacjowego, wyciosałem dwie kamienne tablice, podobne do pierwszych i wstąpiłem na górę mając w rękach obie tablice. A On napisał na tablicach pismem, jak poprzednio dziesięć przykazań, które wyrzekł do was na górze spośród ognia w dniu zgromadzenia i dał mi je Jahwe. Odwróciłem się i zszedłem z góry, by złożyć tablice w arce, którą uczyniłem i tam pozostały, jak mi Jahwe rozkazał (1-5w.).

Wierny sługa Boży nie ustaje w wysiłku, aby jego naród zawsze miał w pamięci znaczące wydarzenia z przeszłości. Dla niego one zawsze były żywe i drogocenne. On uznawał te wydarzenia za wartościowe skarby zawierające głęboką treść dla niego oraz za dźwignię pokrzepienia dla Izraela. Przypomina nam to słowa, z  jakimi apostoł Paweł zwracał się do swoich duchowych braci w Filipinach: Pisanie o tym samym nie jest dla mnie uciążliwe, a dla was jest środkiem niezawodnym (3rozdział, 1 wiersz).

Nasze cielesne serce jest niestałe, lekkomyślne i zawsze szuka nowinek. Jednakże wierny Bogu Apostoł uważał za wielki przywilej mówienie o Chrystusie i wgłębianie się we wszystko, co dotyczy krzyża błogosławionego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. On w Chrystusie znajdował wszystko co było mu potrzebne do życia w chwili obecnej, jak też i do życia w wieczności. Chwała należna Chrystusowi, całkowicie przysłaniała wszelką ziemską i cielesną chwałę i chlubę. On mógł powiedzieć: Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaje za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim ... (Filip. 3.7-8). Oto wypowiedź godna człowieka, prawdziwego chrześcijanina, który otrzymał pełne zadowolenie w Chrystusie.

Co świat mógł dać takiemu człowiekowi?  Czy Apostoł chciał szukać bogactwa, czci, godności osobistej , czy też innych światowych uciech? On to wszystko uważał za śmieci. A skąd to się wzięło? Stąd, że Apostoł Paweł wybrał Chrystusa, a Chrystus tak pociągnął ku sobie jego serce, że jedynym pragnieniem Pawła było pozyskać Chrystusa i poznawać Go coraz bardziej i bardziej, coraz lepiej i lepiej.

Gdyby ktoś zaproponował Pawłowi coś nowszego, bardziej ciekawego, albo chciałby go namówić do poszukiwania czegoś dla siebie – godności, zmiany swojego położenia, bogactwa, zabezpieczenia swojej przyszłości – co on by na to powiedział? Tylko jedno: To wszystko co jest mi potrzebne ja już dla siebie znalazłem w Chrystusie, nic już więcej ponad to mi nie potrzeba. W Nim znalazłem niewyczerpane bogactwo, skarb, który jest wiecznie trwały. On stał się moją sprawiedliwością, w Nim znajduję wszelkie skarby mądrości i wiedzy. Po cóż mi bogactwo tego świata, wraz z jego mądrością i wiedzą? Wszystko co jest z tego świata przemija i ulatuje jak pył. Wszystko to nie jest wstanie nawet na chwilę zadowolić ludzkiej duszy. Tylko Chrystus – wiecznie żyjący jest chlubą nieba i radością Bożego serca i będzie moim błogosławieństwem przez całą wieczność. On bez wątpienia w pełni zadowala mnie.

Niech mnie Bóg zachowa, gdybym miał oczekiwać na jakieś udogodnienia, bogactwo, cześć i chwałę tego świata a do tego dodać to co mam w Chrystusie. To wszystko mogłoby się stać dla mnie tylko ciężkim brzemieniem. Chrystus jest moim wszystkim we wszystkim w czasie obecnym jak też i na wieki – taka byłaby odpowiedź apostoła Pawła. On świadczył o tym całym swoim życiem. Taka sama odpowiedź powinna być w naszych ustach.

O, jak bardzo żałosny jest stan człowieka wierzącego, szukającego pomocy i zadowolenia w tym świecie! Świadczy to tylko o tym, że nie znalazł on w Chrystusie zupełnego zadowolenia dla swojego serca. Możemy uznać za fakt, że serce przepełnione Chrystusem nie szuka już niczego więcej. Niezależnie od tego czy dana rzecz jest dobra czy zła, serce już nie dąży do tego. Ono jest zupełnie obojętne na rzeczy tego świata. Ono znalazło swoje miejsce teraz i w wieczności w błogosławionej osobie Tego, Który wypełnił sobą serce Boga i rozjaśnia przez całą wieczność cały Wszechświat promieniami Swojej chwały.

Myśli te zostały wywołane przypomnieniami Mojżesza o całym ciągu wydarzeń, jakie miały miejsce poczynając od wyjścia z Egiptu, a wejściem do ziemi obiecanej kończąc. Przypomina on to wszystko z wielkim zaangażowaniem, czerpiąc z tego wielką radość. Zdaje sobie też sprawę z tego, jak ważną rzeczą jest przypominanie jej Izraelowi. Dla niego nie było to ciężarem, dla nich zaś pożyteczne. Wielką korzyść odnosili, kiedy na przykład przypominali sobie o dwukrotnym rozbiciu kamiennych tablic z przykazaniami. Pierwsze zostały rozbite, a drugie włożone do Arki Przymierza. Rozbite tablice! O, jak bardzo pouczający był to fakt, jakie wspomnienia były z nim związane! Kto mógłby dalej twierdzić, że mamy tutaj tylko powtórzenie faktów zapisanych w Księdze Wyjścia? Nikt z ludzi, którzy poświadczają, że Pięcioksiąg jest natchnionym przez Boga.

Dziesiąty rozdział jest jednym z ogniw i posiada szczególna wartość. Zakonodawca przypominał w nim Izraelowi sceny i wydarzenia z przeszłości, pragnąc, aby zostały one utrwalone na tablicach ich serc. Przedstawia im rozmowę, jaka miała miejsce pomiędzy Mojżeszem a Jahwe.  Przedstawia co się wydarzyło w czasie tych czterdziestu dni i nocy, kiedy to Mojżesz przebywał pośród obłoków na górze i co powiedział Jahwe z powodu rozbitych tablic. Z jakiego powodu tablice te zostały rozbite? Dlatego, że Izraelici niegodziwie postąpili, odstępując od swojego Boga. Odłamki tablic świadczyły o niepoprawności narodu w przestrzeganiu praw Bożych. Wszystko przepadło i powinno to spowodować głęboki smutek Izraela. Rozbite tablice powinny przypominać Izraelowi, że jeśli chodzi o ich przymierze z Bogiem, ponieśli oni zupełną klęskę, ich sprawa upadła, a ich sprawiedliwość okazała się czymś co zupełnie nie istnieje.

Nowe tablice przedstawiały zupełnie coś nowego, one nie zostały rozbite, Bóg zachował je w całości. Odwróciłem się i zszedłem, by złożyć tablice w arce, którą uczyniłem i tam pozostały, jak mi Jahwe nakazał (5 wiersz). Cudowny fakt – one tam pozostały, nietykalne, zachowane w arce jako pierwowzór Chrystusa. Spodobało się Jahwe w Jego sprawiedliwości okazać wielkość i wspaniałość Prawa (Izajasza 42.21). Wykonał wszystkie wymagania Prawa ku chwale Boga i na wieczne dobro Jego narodu. Części rozbitych tablic świadczyły o tragicznej historii przeszłości i zupełnym upadku Izraela. Drugie tablice zachowane  arce świadczyły o wielkiej chwalebnej prawdzie: A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego kto wierzy (Rzym. 10.4).

Nie chcemy twierdzić, że Izrael zrozumiał całą głębię tego faktu. Oni tego nie zrozumieli, jednak dzięki miłosierdziu Bożemu zrozumieją to. Być może były wówczas dusze, które rozumiały zawarte w tym myśli Boże, jednakże musimy odłożyć to zagadnienie. Możemy starać się zrozumieć i przyswoić tę drogocenną prawdę, przedstawioną w postaci dwóch kamiennych tablic, a mianowicie: Połamanie (skruszenie) tego co Bóg powierzył człowiekowi i wieczną niezmienność przymierza łaski Bożej zapieczętowanej krwią Chrystusa, które będzie objawione w związku ze swoimi sławnymi następstwami w przyszłości, kiedy to Syn Dawida będzie władać ziemią od krańców morza, aż do drugiego krańca. Kiedy to synowie Abrahama zawładną całą ziemią obiecaną i kiedy wszystkie narody ziemi wybuchną wielką radością z powodu objęcia panowania przez Księcia Pokoju.

Chwalebna przyszłość dla znajdującego się w bardzo trudnej sytuacji całego dziedzictwa Izraela jak też i dla całej naszej biednej ziemi. Król prawdy i pokoju panować będzie nad całą ziemią wykonując swoją wolę. Wszelkie zło będzie odcięte przez potężną prawicę dlatego, że Jego władza skruszy i zetrze wszelkie zło i nikt nie odważy się powstać przeciwko niej. Bezmyślni wodzowie pospólstw nie odważą by naruszyć pokój narodu, którego Królem będzie zasiadający na tronie chwały. Każdy zły zamysł zostanie ujawniony i zostanie położony jemu kres. Wszelka przyczyna smutku i trwogi zostanie usunięta, wszelki kamień zgorszenia zostanie usunięty z drogi, wszelki gorzki korzeń zgorszenia, zniszczony na zawsze. Biedacy i poniżeni, głodni i opuszczeni zostaną nakarmieni i przyjęci, każdy otrzyma od Boga to, co jest mu potrzebne do życia. Nieznane będą cierpienia, zmęczenia, ból i upokorzenia. Rozraduje się kraj niezamieszkały, weselić się będzie pustynia i sucha ziemia, i zakwitnie jak narcyz. Niech się weseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech zakwitnie (Izaj. 35.1). Oto król będzie panował sprawiedliwie i książęta będą rządzić zgodnie z prawem. Każdy będzie jakby osłona przed wiatrem i schronieniem przed ulewą, jak strumienie wody na suchym stepie, jak cień olbrzymiej skały na spieczonej ziemi (Izaj.32.1-2). Oto wielkie wydarzenia jakie jeszcze nastąpią w tym tragicznym i smutnym świecie, grzesznym i zaprzedanym szatanowi. O, jak radosne są dla naszych serc powyższe myśli! Jak spokojnie odpoczywa dusza wśród moralnego upadku, wśród poniżenia i wszelkiego rodzaju upadków i cierpień, które nas zewsząd otaczają. Dzięki Bogu, zbliża się dzień, w którym książę tego świata zostanie zamknięty w jeziorze ognia i siarki, a Książę nieba Emanuel, wyciągnie swoje berło nad całym wszechświatem. Niebo i ziemia zawtórują w świetle jego chwalebnego oblicza. O, jak dużo mamy powodów, aby coraz częściej zanosić przyczynne modlitwy mówiąc: Panie, nie zwlekaj, przyjdź! Synowie Izraela wyszli z Beerot, posiadłości synów Jaakana i udali się do Mosery. Tam umarł Aaron i tam go pochowano, a jego syn Eleazar został zamiast niego kapłanem. Stamtąd wyruszyli do Gudgoda,a z Gudgoda do Jabata, kraju obfitującego w potoki. W tym czasie wybrał Jahwe pokolenie Lewiego do noszenia Arki Przymierza Jahwe, by stali przy Jahwe, służyli Mu i błogosławili w jego imieniu, co dzieje się aż do tego dnia. Dlatego Lewici nie mają działu ani dziedzictwa wśród swoich braci, gdyż ich dziedzictwem  jest Jahwe, jak powiedział do nich twój Bóg Jahwe (6-9w.).

Czytelnik Biblii nie powinien tutaj dziwić się niedokładności danych. Wydarzenia te nie są przedstawione w chronologicznym porządku. Świadectwa, które Zakonodawca grupuje razem, wyrywa z całej historii narodu, aby potwierdzić fakt celowości Bożego działania jako władcy świata oraz  dobroć Bożą. Śmierć Aarona potwierdza to pierwsze, a wybór Lewiego przedstawia nam to drugie. Fakty te zostały przedstawione razem nie dlatego, że tak wynika z chronologii wydarzeń, ale ze względu na cel jaki przyświecał Mojżeszowi. Cel ten jest niezrozumiały dla serca niewierzącego, ale ma wielkie znaczenie dla tych, którzy szczerze uczą się z Pisma Świętego.

O, jak bardzo godny opłakania jest porządek, którego tak bardzo pilnują niewierzący ludzie w świetle  niebiańskiego natchnienia. Tragiczny stan rozumu pokazuje człowiek, który stara się sprzeciwić Słowu Bożemu, znajdując niespójność i  brak porządku w chronologicznych danych. Zamiast tego należy tutaj wyłowić prawdziwy sens i zamiar natchnionego pisarza.

Dlaczego w tak nieoczekiwany sposób Mojżesz łączy te dwa wydarzenia z historii Izraela? Po to, żeby pobudzić naród do posłuszeństwa Bogu. Z tego właśnie powodu wybrał i pogrupował poszczególne fakty. Świadczy to o darowanej mu z góry mądrości. Czy możemy żądać od wyuczonego przez samego Boga Jego sługi, aby trzymał się dokładnie ustalonego chronologicznego porządku  i zawsze powtarzał najdrobniejsze detale? Takich szczegółów poszukują ludzie niewierzący, natomiast prawdziwi chrześcijanie szukają czegoś znaczniejszego. Ten, kto opisuje wydarzenia może trzymać się chronologicznego porządku, natomiast prawdziwy prorok przedstawia fakty dobierając do nich wydarzenia mogące wpłynąć na dusze i sumienie. I tak, kiedy niewierząca dusza pogrąża się w mroku, jaki sama sobie tworzy, to dusza wierzącego, żyjąca wiarą, z wielką radością wnika we wspaniały sens nieporównywalnej księgi, która pozostaje niezmienna, podobna do skały o którą rozbijają się fale wzburzonego morza. Nie chcemy zatrzymywać się przy wydarzeniach, o których mówi Mojżesz, pokażemy ich znaczenie z punktu widzenia Księgi Powtórzonego Prawa.

Mojżesz przypominając o nich stawia ich jako przykład, aby dodać mocy ostatniej wypowiedzi, z jaką zwraca się do serc narodu. Wskazuje im na bezwarunkową zależność i konieczność przestrzegania ustaw i nakazów Boga ich przymierza. Z tego powodu przypomina on o śmierci Aarona. Synowie Izraela powinni pamiętać, że bez względu na wysokie stanowisko kapłana narodu Izraela, Aaron umarł dlatego, że nie był posłuszny głosowi Jahwe. Powinno to być dla nich ostrzeżeniem. W stosunku do władzy Boga, należało odnosić się nie lekko, lecz bardzo poważnie. Wysokie stanowisko Aarona tym bardziej wymagało osądzenia popełnionego przez niego grzechu, aby reszta ludu bała się grzeszyć przeciwko Bogu. Dlatego należało przypomnieć Boży zamiar w stosunku do Lewiego, zamiar, w którym jasno błyszczy Boża dobroć. Lewi – narzędzie gwałtu, bezlitosny, zawziętym swawolny, zostaje podniesiony ze swego upadłego stanu i przyprowadzony przed Jahwe, aby nosić Arkę przymierza i stawać przed obliczem Boga służąc Mu i błogosławiąc w jego imieniu. Dlaczego w związku ze śmiercią Aarona, zostało tu wspomniane o wyborze Lewiego? W celu odnotowania błogosławionego posłuszeństwa Bogu i następstw jakie wynikły w związku z nim. Jeżeli śmierć Aarona była tragicznym następstwem nieposłuszeństwa, to wywyższenie Lewiego świadczyło o drogocennych owocach posłuszeństwa. Przekonacie się, że istotnie wydałem co do was to postanowienie dla podtrzymania mojego przymierza z Lewim – mówi Jahwe Zastępów. Przymierze moje z nim dotyczyło życia i pokoju. Nałożyłem na niego obowiązek czci i okazywał mi cześć, a korzył się przed moim imieniem. Wierność wobec prawa była w jego ustach, a niegodziwości nie znaleziono na jego wargach. W pokoju i prawości postępował ze mną i wielu odciągnął od grzechu (Mal. 2.4-6).

 Te szczególne słowa rzucają światło na interesujący nas przedmiot. Potwierdzają, że Jahwe zawarł z Lewim przymierze życia i pokoju za to, że on z szacunkiem odnosił się do Imienia Bożego w czasie, kiedy ich bracia oddawali cześć złotemu cielcowi, którego uczynił Aaron, chociaż sam należał do rodu Lewiego.

Za co na Aarona padł boży sąd? Bo sprzeciwił się Bogu u wód Meriba (Liczb 20.24). Za co Lewi otrzymał błogosławieństwo? Za swoje posłuszeństwo u stóp Horebu (Wyjścia 32 r.) Dlaczego zostali wymienieni razem z tamtym wydarzeniem? Aby włożyć do pamięci Izraela, jak niezbędne jest bezwarunkowe posłuszeństwo ustawie Boga. O, jaką doskonałością wyróżniają się wszystkie części Pisma Świętego! Jak bardzo są one są sobą powiązane. Każdy duchowo dojrzały czytelnik zobaczy, że Księga Powtórzonego Prawa ma swoje miejsce w Bożej Księdze i posiada też swój cel i swoje zadanie. Jest bardzo jasne, że ta piąta część Pięcioksięgu nie jest sprzeczna, ani nie jest powtórzeniem tego co już zostało napisane, lecz wskazuje jak bardzo wielką wartość dla duchowego życia mają te księgi. Dlatego wszyscy, którzy chcą podważać wiarygodność słów Bożej Księgi, sprzeciwiają się temu, czego sami nie znają i nie wiedząc co czynią błądzą, będąc nieświadomi Pisma ani sławy Bożej. Ludzie do swoich celów wykorzystują różne sposoby i powołują się na różne sytuacje i wydarzenia dowolnie je komentując. Jeżeli spotkają to w Biblii, zaraz zaczynają się komentarze i uwagi.

W dziesiątym rozdziale i 10 wierszu, Mojżesz znów powraca do głównej myśli swojej wypowiedzi: Ja zostałem na górze, jak poprzednio, czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i wysłuchał mnie Jahwe także i tym razem; nie chciał cię wytępić Jahwe. I rzekł do mnie Jahwe: wstań, idź na czele ludu, by wyruszył i posiadł ziemię, którą poprzysiągłem dać ich przodkom. Wbrew wszelkim przeciwnościom i przeszkodom, Jahwe pragnął wypełnić to co obiecał ich ojcom – wprowadzić Izraela, aby zawładnął ziemią, po której chodzili ich ojcowie: Abraham, Izaak i Jakub. A teraz Izraelu czego żąda od ciebie twój Bóg Jahwe? Tylko abyś się bał swojego Boga Jahwe, chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go, służył twojemu Bogu Jahwe z całego swojego serca i z całej swojej duszy (12w.). Dla ich osobistego dobra, dla ich pomyślności i otrzymania obfitego błogosławieństwa od Boga powinni chodzić jego drogami i miłować Go. Tylko droga szczerego posłuszeństwa prowadzi do prawdziwego szczęścia. Dzięki Bogu za to, że tą drogą mogą iść dusze miłujące Boga.

W swoim drogocennym słowie, Bóg podarował nam pełne objawienie swoich myśli. On podarował nam to, czego nie miał Izrael – dał nam Ducha Świętego, który przebywa w naszych sercach i objaśnia nam sens i znaczenie tego Słowa. On także jest siłą darowanego nam nowego życia, dlatego jesteśmy bardziej odpowiedzialni przed Nim niż Izraelici. Zostaliśmy powołani do życia w posłuszeństwie, starając się o to wszelkimi sposobami, mogącymi wpływać na nasze serce i rozum. Nasza pomyślność zależy od naszego posłuszeństwa.  Z wypełniania przez nas przykazań naszego miłosiernego Ojca, wypływa wielkie dobro, cała Jego troska o nas. Jego ciągłą miłość i zamiary w stosunku do nas – czyż nie powinny bardzo mocno przywiązać do Niego nasze serca? Czyż nasze stopy nie powinny być utwierdzone na ścieżce synowskiego posłuszeństwa. Wszędzie, gdzie zwrócimy swój wzrok, widoczne jest Jego prawo do naszej miłości, do miłości naszego serca i całej istoty odkupionej przez Niego i dla Niego. Im bardziej będziemy odpowiadać na Jego drogocenne wymagania, tym bardziej radosną i przejrzystą będzie nasza droga. Nie ma w tym świecie niczego, co byłoby bardziej błogosławione niż droga i dziedzictwo posłusznej Bogu duszy.

Obfity pokój dla miłujących Twe prawo, nie spotka ich żadne potknięcie (Psalm 119.165. Pokorny uczeń Chrystusa znajdujący pokarm i napój w wykonywaniu woli Bożej włada pokojem, którego ludzie nie mogą dać ani go zabrać. Człowiek taki może stać się niezrozumiałym dla otoczenia, lub być zrozumiany przez ludzi opatrznie, może być uznany za ograniczonego, nienormalnego, ale to go nie smuci. Usprawiedliwienie Boże wynagradza go i odgradza od wszelkich oszczerstw i napaści ze strony ludzi. Om poznał cenę zamysłów ludzkich, które są jak chwilowa mgła, którą bardzo szybko rozgoni wiatr.

W poprzednich wierszach 10 rozdziału zakonodawca przedstawia coraz więcej wzniosłych motywów dla posłuszeństwa, starając się ze wszystkich sił wpłynąć na serce ludu. A oto co  mówi dalej: Do Twojego Boga Jahwe należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko ci na niej jest. Tylko do twoich przodków skłonił się Jahwe, miłując ich; po nich wśród wszystkich narodów wybrał ich potomstwo, czyli was jak to jest dzisiaj (14-15 w).  Co za wielki przywilej być wybranym i umiłowanym przez władcę nieba i ziemi. O, jak wielki zaszczyt być powołanym do Jego służby i być Jemu posłusznym. W świecie nie ma nic bardziej wzniosłego i lepszego od tego udziału. Znaleźć się blisko Wszechmogącego, być wyłącznie Jego własnością, ludem Jego wyboru, oddzielonym od wszystkich narodów ziemi, aby byś sługą Jahwe i Jego świadkiem – czy może być coś ponad to?

Nie mówimy tutaj o udziale kościoła jak też i każdego wierzącego, nasze przywileje są zdecydowanie wyższe od tego, dlatego że my o wiele bardziej i głębiej poznaliśmy Boga niż Izrael. My znamy Go jako Boga i Ojca Pana Jezusa Chrystusa i jako naszego Ojca. Mamy Ducha Świętego, który w nas przebywa, który wylewa Bożą miłość do naszych serc i pobudza nas, abyśmy zwracali się do naszego Pana mówiąc, Abba Ojcze! Wszystko to jest bez porównania cenniejsze od tego, co znali i co mogli poznać Izraelici. Jeżeli nasze przywileje są wyższe od tamtych, to i nasz obowiązek posłuszeństwa wobec Boga jest o wiele większy. Dlatego każda przestroga dla Izraela powinna brzmieć w naszym sercu ze znacznie większą siłą. Zostaliśmy wyniesieni na znacznie wyższą pozycję, a wyższa od tej już nie istnieje. Ani potomstwo Abrahama na ziemi, ani aniołowie Boży na niebie, nie mogą mówić tego co my wypowiadamy, ani wiedzieć to co my wiemy. Zostaliśmy na wieki złączeni ze zmartwychwstałym i uwielbionym Synem Bożym. Możemy mówić z apostołem Janem: Przeto miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień sądu, ponieważ tak jak On w niebie i my jesteśmy na tym świecie (1Jana 4,17).

Nie istnieje jakikolwiek przywilej, jakiekolwiek powołanie, jakie zostało nam darowane, oprócz obietnicy o przyobleczeniu się naszego ducha, duszy i ciała w dziwny Jego obraz. Ta obietnica wkrótce wypełni się na Jego umiłowanych (Filip. 3.21; 2Kor.3,18). Nie zapominajmy jednak, że nasze obowiązki są równomierne z naszymi przywilejami. Nie uciekajmy od zbawczego dla nas słowa „obowiązek” mówiąc, że ono przypomina pojęcie zakonu. Wręcz przeciwnie, trudno nawet wyobrazić sobie coś bardziej oddalonego od służby Prawu. Służba z serca, wypływająca ze szczerych chęci, jest przeciwna temu, gdyż jest ona związana z naszym położeniem przed Bogiem.

Uważamy, że każdy oddany Bogu chrześcijanin, bardzo sobie ceni rady i wskazówki, jakie kieruje do nas Duch Święty, przypominając nam o obowiązkach wynikających z pozycji, jaką darowała nam Boża dobroć w imieniu przelanej, drogocennej krwi Chrystusa i za pośrednictwem Ducha Świętego. Posłuchajmy jeszcze trafnego napomnienia i przypomnienia: Dokonajcie i więc obrzezania waszego serca, nie bądźcie nadal ludem o twardym karku, albowiem wasz Bóg Jahwe jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami. Bogiem wielkim i potężnym i strasznym , który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie cudzoziemca  boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej (16-19w). Mojżesz mówi tu nie tylko o samej działalności Boga, lecz o samym Bogu. On jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami. Bogiem wielkim, potężnym i strasznym, lecz Jego serce przepełnione jest litością dla sierot i wdów, do tych, którzy utracili swoją podporę, oraz do cudzoziemców. Bóg nie zapomina o nich, udziela im chleba i odzienia, mają oni szczególne prawo do jego miłości i dobroci. Ojcem dla sierot i wdów, opiekunem jest Bóg w swym świętym mieszkaniu (Psalm 68.6). „Ta zaś , która rzeczywiście jest wdową jako osamotniona złożyła nadzieję w Bogu i trwa w zanoszeniu modlitw we dnie i w nocy” -1 Tym.5.5. „Zostaw swe sieroty – Ja je utrzymam przy życiu. Twoje wdowy niech we mnie pokładają nadzieję” – Jer.49.11.

Jak wielkie dobrodziejstwa przygotował Bóg sierotom i wdowom, jak bardzo On troszczy się o nie. Ileż to jest wdów i sierot, które dzięki temu są szczęśliwe bardziej niż kiedy były z mężami, kiedy mając troskliwych rodziców i opiekunów były zabezpieczone we wszystko. Bóg troszczy się o nie, a to jest wystarczające. Istnieją tysiące takich rodziców i mężów, że o wiele lepiej byłoby w ogóle ich nie mieć. Bóg nie zostawia ich nigdy bez swojej pomocy, nie zostawia bez pomocy tych, którzy są zależni od obcych ludzi. Bóg jest zawsze wierny Samemu sobie, obojętnie jakim imieniem by siebie nie nazwał. Niech ta myśl uraduje i ucieszy serca wdów i sierot.

Nie zapomniany przez Boga jest także i przechodzień. Bóg miłuje cudzoziemca i daje mu chleb i odzież. O, jakże to wspaniała rzecz, nasz Bóg troszczy się o wszystkich, którzy zostali pozbawieni swojej ziemi, swojego domu, swojego utrzymania, ludzkiej pomocy. Wszyscy ci ludzie mogą liczyć na Jego pomoc, Jego wielka miłość zaspokaja wszystkie ich potrzeby. Musimy jednak znać Boga i ufać Mu. „Ufają Tobie znający Twe Imię, bo nie opuszczasz Jahwe tych, co Cię szukają” (Psalm 9.11). Nie znający Boga, bardzo szybko porównują tę Bożą obietnicę do policyjnej ochrony, lub do państwowej pensji, jednak prawdziwie wierząca dusza znajduje w tej obietnicy prawdziwe oparcie, ponieważ ona zna i miłuje Tego, kto dał obietnicę i całkowicie Mu ufa. Raduje się znajdując się w tak pełnej zależności od Boga i za nic w świecie nie chciałaby zmienić swego położenia.

To co zmusza niewierzącego do wielkiego cierpienia, staje się źródłem wielkiej radości dla człowieka żyjącego wiarą i on jest gotów wołać: „Spocznij jedynie w Bogu moja duszo, bo od niego pochodzi moja nadzieja” Psalm 61.6. Błogosławione położenie, drogocenny udział, a poznaje się je przez moc Ducha Świętego, jako boży dar, cudowna rzeczywistość. Wtedy będzie on niezależny od wszelkich ziemskich uzależnień, znajdując wszystko co potrzebne w Jezusie Chrystusie i to zarówno w życiu doczesnym jak i w wieczności. Odnotujmy to co Bóg przeznacza dla cudzoziemca i przechodnia: chleb i odzież. A to jest w pełni wystarczające dla pielgrzyma w tym świecie, jak mówi Apostoł Paweł do swojego duchowego syna: Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat, nic też nie możemy z niego wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie oraz dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni. (1Tym.6.7).

Wniknijmy w to wszystko. Jaki dostępny dla każdego środek, aby ustrzec się chciwości i szkodliwego pożądania. Cudowne uwolnienie od niebezpiecznej pogoni za wszelkim ziemskim bogactwem. Wolność od chęci zysku za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia i utraty zdolności do współczucia innym. Jak spokojne byłoby nasze codzienne życie prowadzone w prawidłowy sposób. Bylibyśmy całkowicie zadowoleni z darowanego nam od Boga udziału należnego przechodniowi i obcokrajowcowi. Nasze życie byłoby znacznie prostsze, nasze wymagania skromniejsze, wszystko byłoby lżejsze, bardziej przejrzyste. Zniknąłby świecki nastrój naszego umysłu, wyrzeklibyśmy się rozkoszy i wygodnego życia, które tak często zniewala wierzących ludzi. Bylibyśmy zadowoleni mając pokarm i odzież i będąc sługami Bożymi trudzili się dla Jego chwały.

Przekraczanie granic w jedzeniu i piciu oznacza, że człowiek poddany jest cielesnym pożądaniom, które walczą przeciwko duszy (1Piotra 2.11). Bardzo często widzimy, jak tak zwany chrześcijański świat szczególnie przestępuje Boże przykazania w piciu. Granica umiaru zostaje wielokrotnie przekroczona, a człowiek coraz bardziej upodabnia się do zwierząt. Nie chcemy tutaj głosić, że w ogóle nie można używać alkoholu, zło wynika wtedy, gdy coś jest niewłaściwie spożytkowane. Sam Apostoł Paweł radził Tymoteuszowi, aby używał po trosze wina ze względu na żołądek i częste słabości (1Tym. 5.23). Każdy powinien mieć bojaźń względem spożywania pokarmów i napoi. Chory może potrzebować innego jedzenia, ale czy to oznacza, że powinien objadać się aż do nadmiaru? Tragedia ukrywa się nie w tym, co nam przepisują lekarze, ale w zachłanności naszego nienasyconego serca. W tym jest ukryty korzeń zła, natomiast w Bożej dobroci zawarty został środek uzdrawiający. Boża dobroć poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i światowych żądz, rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie (Tyt. 2.12).

Pamiętajmy, że życie rozumne to nie tylko umiar w jedzeniu i piciu, ale we wszystkich dziedzinach naszego życia, w naszych myślach i słowach. Zbawiająca laska Boża, nie tylko mówi nam jak mamy żyć, ale naucza nas, jak mamy postępować. Jeżeli idziemy według wskazówek, to na pewno wyniesiemy pełne zadowolenie z „udziału obcokrajowca”. Jest rzeczą interesującą i zarazem pouczającą, widzieć jak Mojżesz stawia za przykład samego Boga. On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca udzielając mu chleba i odzienia (18-19w). Oni powinni nie tylko dostosowywać się do Bożych poleceń, ale mając zawsze przed oczami Boży przykład, pamiętać o swojej historii, powinni przypominać swoje przejścia i doświadczenia, czerpiąc z nich naukę, aby postępować tak samo względem swojego bliźniego.

 Stawiać siebie w położeniu innych, wychodzić naprzeciw ich potrzebom – oto powinność i przywilej Izraela, ludu Bożego. Oni powinni być przedstawicielami Tego, Którego imieniem się nazywali i Którego ludem byli. Oni powinni Go naśladować, zaspokajając potrzeby i radując serca sierot i wdów, a także przybyszy. Jeżeli tak cudowne było powołanie ziemskiego narodu Bożego, to o ileż bardziej my jesteśmy powołani do tego samego. My, którzy wraz z Nim posadzeni jesteśmy na wyżynach  niebieskich (Ef. 2,4-6).

Nich sam Bóg nauczy nas jak mamy z Nim przebywać i coraz głębiej i głębiej być napełnionymi Jego Duchem, aby coraz wyraźniej uwidaczniać w naszym codziennym życiu Jego piękno  wobec wszystkich, którzy nas otaczają.

Końcowe słowa naszego rozdziału mówią nam o bardzo ważnej prawdzie Bożej, która zwraca naszą uwagę. Bójcie się Boga swego Jahwe, Jemu się oddajcie, służcie Mu i na Jego Imię przysięgajcie. On waszą chwałą, On waszym Bogiem, On dla was uczynił te rzeczy straszliwe, które widziały wasze oczy. W liczbie siedemdziesięciu osób zstąpili przodkowie wasi do Egiptu, a teraz wasz Bóg Jahwe uczynił licznymi jak gwiazdy na niebie (20-22w.). To wszystko jest w stanie wlać w nasze serca nowe męstwo i odwagę. Lud Boży zjednoczony z samym Bogiem, staje się dla nas cudownym objawieniem Jego istoty i Jego cudownych zamiarów. Oto co powinno napełniać naszą duszę, zupełne oddanie się Bogu i Jego woli. Niech Bóg pomoże na to osiągnąć, zarówno piszącemu te słowa jak i czytającym.

 

 

 

ROZDZIAŁ 11

 

 

Myśl: ..Kto trwa we Mnie a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze mnie nic uczynić nie możecie (EW. Jana 15)

 

Miłujcie przeto Jahwe, swojego Boga i wiernie przestrzegajcie Jego praw, nakazów i poleceń po wszystkie dni. Wy poznaliście dzisiaj, a nie wasze dzieci, które nie znały i nie widziały pouczeń waszego Boga Jahwe, Jego wielkości, Jego mocnej ręki i wyciągniętego ramienia, znaków i dzieł, wszystkiego czego dokonał w Egipcie względem Faraona, króla egipskiego o całej jego ziemi; co uczynił wojskom egipskim, jego koniom, jego rydwanom – jak  kazał zatopić je wodom Morza Czerwonego podczas pościgu za wami – wygubił ich Jahwe aż do dnia dzisiejszego; co uczynił wam na pustyni, aż do waszego przyjścia na to miejsce; co uczynił Datanowi i Abiramowi, synom Eliaba potomka Rubena, gdy ziemia otwarła swą paszczę i pochłonęła ich spośród Izraela, razem z ich rodzinami, ich namiotami i całym dobytkiem. Wasze bowiem oczy widziały całe to wielkie dzieło Jahwe. Które On uczynił (1-7w.).

 

Mojżesz zdawał sobie sprawę, jak ważne było, aby wielkie dzieła Jahwe zawsze pozostawały w pamięci synów Izraela. Nędzny ludzki rozum, beznadziejny i niestały, serce lekkomyślne, chwiejne i zapominające to co dobre wymagają, aby sługa Boga przypominał wszystko to, czego Izrael był świadkiem. Izraelici byli świadkiem sądu Boga nad Egiptem i faraonem. Oni mogli  o tym zapomnieć, i tym samym wszystko co oni  z tego wynieśli, utraciłoby swoją cenę. Ten sąd i te następstwa powinny być zawsze przed ich oczami.

Jesteśmy skłonni dziwić się , że Izraelici mogli zapomnieć wydarzenia związane z ich pobytem w Egipcie. Mogli zapomnieć, że ich ojcowie przybyli tam w niezbyt licznej grupie, zamieszkali tam i bez względu na różne przeciwności, tak bardzo się rozmnożyli, że dzięki miłosierdziu Bożemu stali się licznym narodem. Czy można było zapomnieć 10 plag egipskich? Przecież one były straszne i mogły dać ludziom pojęcie o wielkiej mocy Bożej i o znikomości człowieka uwzględniając całą jego mądrość i siłę. Czyż one nie świadczyły kim jest człowiek sprzeciwiający się Wszechmocnemu? Czym była siła i potęga faraona wobec Boga Izraela? W ciągu kilku chwil cała armia została zatopiona w morzu. Wozy, konnica, wyszkoleni żołnierze, cała potęga ówczesnego świata zatonęła w morzu. A dlaczego tak się stało? Czy dlatego, że powstali przeciwko Bożemu ludowi? Oni sprzeciwili się zamiarom i planom Najwyższego, chcieli zniszczyć tych, którym Bóg okazał swoje miłosierdzie, swoją dobroć i błogosławieństwo.

Bóg pod przysięgą obiecał błogosławić potomstwo Abrahama i żadna ziemska ani piekielna siła nie mogła jej unieważnić. Przez hardość i zuchwałość, faraon usiłował wszelkimi sposobami przeszkodzić wypełnieniu się Bożych zamiarów, jednak to doprowadziło go do zguby. Jego kraj był zrujnowany na skutek różnych Bożych plag, a on sam wraz ze swoimi żołnierzami utonął w morzu Czerwonym. Jest to ostrzeżenie dla wszystkich, którzy zamyślają się sprzeciwić Bożym zamiarom.

Izraelici powinni nie tylko pamiętać wszystko co uczynił Jahwe w Egipcie, ale też to co On uczynił pomiędzy nimi. Jak bardzo pouczający był przykład sądu, jaki odbył się nad Datanem, Abiramem i ich rodzinami. Jakie straszne następstwa ich spotkały, i to za co? Za to, że sprzeciwili się Bożym poleceniom. Jak o tym mówi Księga Liczb, Kore odegrał w tym strasznym incydencie główną rolę. Księga Powt. Prawa nic o nim nie wspomina, ale mówi o dwóch potomkach Rubena, członkach Bożej społeczności. Mojżesz starał się wpłynąć na ich całokształt wystawiając na widok straszne następstwa nieposłuszeństwa Bogu dwóch znacznych członków społeczności, nie tylko jednego chociaż piastującego znaczny urząd Lewity. Zwracając uwagę na działanie Boże względem innych narodów, Mojżesz stara się pokazać działanie Boga względem narodu Izraelskiego, aby wzbudzić w nim głębokie uczucie bojaźni i posłuszeństwa Bogu.

Oto czym możemy wyjaśnić powtarzanie, przypominanie i tłumaczenie tych wydarzeń przez wiernego sługę Mojżesza. On w tym celu dokonuje wyboru, szereguje i opisuje jedne wydarzenia, opuszcza natomiast drugie, dostosowując się do wymagań i wskazówek Ducha Świętego, aby to wszystko mogło w potężny sposób mówić i świadczyć w sercach narodu o wymaganiach Jahwe dotyczących przestrzegania Jego praw. Strzeżcie przeto wszystkich nakazów, która wam dzisiaj daję, abyście byli mocni wejść i posiąść ziemię do której idziecie, aby ją posiąść, byście długo żyli w ziemi, którą poprzysiągł Jahwe dać waszym przodkom o potomstwu ich; ziemię opływająca w mleko i miód (8-9).

Chciałbym zwrócić uwagę czytelników na pełną niespotykanego piękna więź istniejącą pomiędzy dwoma częściami tego nakazu. „Strzeżcie przeto wszystkich nakazów, abyście byli mocni”. Gdy człowiek całkowicie podporządkowuje się Słowu Bożemu, otrzymuje większą siłę. My zawsze chcemy brać i przyswajać sobie te prawa i polecenia, która nam bardziej pasują, a pozostawiać bez większej uwagi te, które nam mniej pasują. Czy mamy prawo dokonywać takiego wyboru? Czy takie samowolne postępowanie nie jest sprzeciwem woli Bożej? Czy mamy prawo oceniać, które przykazania są ważniejsze, a które mniej ważne dla nas? Nie, każde prawo czy nakaz zostały obleczone autorytetem tego, kto takie prawo nadał. One wymagają, aby ci którym ono zostało nadane, poświęcili mu całą uwagę. Możemy tu dodać, że im dokładniej polecenia i rozkazy są wykonywane przez sługi, tym bardziej wzrasta do nich zaufanie prawodawcy. Każdy może ocenić, jak ważne jest kiedy słudzy przez swoje postępowanie wzbudzają pełne zaufanie swojego Pana, jeśli wykonują wszystko wiernie i z radością, tak że pan nie musi ich kontrolować i napominać, gdyż oni uważają to za swój obowiązek.

Czy my nie powinniśmy płonąć pełnym pragnieniem, aby wszelkimi siłami uradować naszego Nauczyciela? Czy nie jest to najwyższy zaszczyt darowany nam, abyśmy mogli uradować serce Tego, Który nas umiłował i oddał siebie za nas? On bardzo pragnie, abyśmy wykonywali to, co nam polecił. Już sama ta myśl powinna nas pobudzać do nauki słowa Bożego, abyśmy coraz bardziej poznali wolę Jego oraz to co wyraża jego zadowolenie. Powyższe słowa wypowiedziane przez Mojżesza przypominają nam o modlitwie Apostoła Pawła za wierzącymi w Kolosach, wiernymi i świętymi w Chrystusie. Przeto i my od dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić i prosić Boga, abyście doszli do pełnego poznania Jego woli w całej mądrości i duchowym zrozumieniu, abyście już postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoc wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga. Niech moc Jego chwały w pełni was umacnia do okazywania wszelkiego rodzaju cierpliwości i stałości. Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestniczenia w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas od władzy ciemności i przeniósł do królestwa Syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów (Kol.1.9-14).

Jaka była różnica pomiędzy Egiptem a Kanaanem? Egipt nie był w cale zraszany deszczem z nieba. W Egipcie wszystko było zbudowane rękami ludzkimi, zupełnie inaczej było w ziemi Bożej. Tam człowiek nie musiał trwożyć się o cokolwiek, dlatego że sam Pan Bóg troszczył się nią, zraszając ją deszczem rannym i późnym. Ziemia egipska uzależniona była od swoich własnych zasobów wody, nagromadzonej przez ludzi. Kannan był uzależniony od Boga – od tego co otrzymywał z nieba. Hasłem Egiptu było: Moje są rzeki, ja je uczyniłem (Ezech.29.3). Oparciem nadziei Kanaanu był: Strumień Boży.

Psalm 65 daje nam cudowny opis ziemi Bożej zalanej błogosławieństwem Pańskim: Nawiedziłeś ziemię i nawodniłeś, ubogaciłeś ja obficie. Strumień Boży wodą jest wezbrany, zboże im przygotowałeś, bo tak przygotowałeś ziemię, bruzdy jej nawodniłeś, wyrównałeś jej skiby, deszczami ją spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. Rok uwieńczyłeś swoimi dobrami i twoje ślady opływają tłustością. Stepowe pastwiska są pełne rosy, a wzgórza przepasują się weselem. Łąki stroją się trzodami, doliny okrywają się zbożem, wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają (10-14w). O, jak cudownie oglądać kiedy sam Pan wylewa obficie swoje błogosławieństwo na swój lud. Posyła promienie swojego słońca o ożywiający deszcz, który nawadnia góry i doliny ziemi Izraela. A było to miłe w jego oczach i służyło dla chwały Jego Imienia. Wszystko byłoby takie, gdyby Izrael przebywał w pełnej zależności od prawa Bożego. Jeśli będziecie słuchać pilnie nakazów, które wam dzisiaj daję, miłując waszego Boga Jahwe i służąc Mu z całego serca i z całej duszy, ześle On deszcz na waszą ziemię we właściwym czasie, jesiennym jak i wiosennym i zbierzecie wasze zboże, moszcz i oliwę. Da też trawę na polach dla waszego bydła. Będziecie mieli żywności do syta (13-15w.).

Nie było nic prostszego od umowy zwartej pomiędzy Bogiem a Izraelem Bożym. Izrael otrzymał przywilej miłowania Jahwe i służenia Mu. Jahwe zobowiązał się błogosławić Izraelowi, dbając o ich pomyślność. Szczęścia i obfitość powinny być następstwem posłuszeństwa Bogu. Zarówno naród jak też i ziemia, znajdowały się w pełnej zależności od Boga. Wszystko czego oni potrzebowali, miało pochodzić z nieba. Dlatego, dopóki byli posłuszni Bożemu prawu i Bożym poleceniom, deszcz zraszał winnice i pola, niebiosa skrapiały ziemię, a ziemia odpowiadała na to urodzajem, będą zalana błogosławieństwem Bożym. Natomiast kiedy Izrael zapominał o swoim Bogu i o Jego przykazaniach, Bóg czynił niebo jak z żelaza, a ziemie jak miedź. Nieurodzaj, pustkowie, głód i nędza były strasznymi następstwami nieposłuszeństwa Bogu. Czy mogło być inaczej? Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec moich przykazań i wprowadzać je w życie, dam wam deszcz w swoim czasie, ziemia będzie przynosić plony, drzewo polne wyda owoc............, jeśli zaś nie będziecie Mnie słuchać i nie będziecie wykonywać tych wszystkich nakazów .......... ześlę na was miecz, który się pomści za złamanie przymierza (Kapł.26. 3,4,14,25). W tym także znajduje się istotna nauka dla Kościoła. Chociaż my nie jesteśmy pod zakonem, to jednak zostaliśmy powołani, aby przebywać w posłuszeństwie i według miary tego, co dzięki miłosierdziu otrzymujemy. Być posłusznymi Panu we wszystkim co On nam polecił – przez to otrzymamy błogosławieństwo dla naszych dusz. Nasze dusze zostaną wtedy napojone, odświeżone, pokrzepione Bogiem, i przyniesiemy owoce wierności, które posłużą ku chwale i uwielbieniu Boga przez Jezusa Chrystusa.

Przeczytajmy w związku z tym rozmyślaniem początek  15 rozdziału Ewangelii Jana, na który powinna być zwrócona szczególna uwaga każdego dziecka Bożego.

Ja Jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą  która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie a ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic uczynić nie możecie. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostaje wyrzucony jak winna latorośl i uschnie, i zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, proście o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec Mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się Moimi uczniami. Jak Mnie umiłował Ojciec, tak Ja was umiłowałem, wytrwajcie w miłości Mojej. Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości Mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (Jan 15.1-10).

Słowa te wywołują wiele sporów na tle religijnym, jednak  ich znaczenie jest bardzo proste i jasne. Należy je rozumieć tak, jak Bóg je przekazał. Ich sens może być zrozumiały przez każdego, kto do nich będzie podchodził z Bożego punktu widzenia. W przeciwnym razie utracimy wiele z ich rzeczywistej wartości, a możemy je także rozumieć opacznie.

Chrystus jest prawdziwym krzewem winnym. Tutaj został jednak przedstawiony nam jako Zastępca narodu Izraelskiego, który – jak mówi Bóg przez usta proroka Jeremiasza – zmienił się w dziki krzew, zwyrodniałą latorośl (Jer. 2.21). To co tutaj zaistniało miało miejsce na ziemi, a nie w niebie. W niebie nie ma winnic, ani krzewów winnych. Nasz Pan mówi: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym. Rysuje się przed nami jasny obraz, przedstawione zostały – nie głowa i jej członki, a krzew i Jego gałązki. Sens jest bardzo prosty. Tutaj nie  ma mowy o życiu wiecznym, lecz o przyniesieniu owocu. Gdybyśmy zawsze mieli to w pamięci, podobieństwo byłoby nam zupełnie jasne.

Podobieństwo krzewu i jego gałązek, świadczy nam, że aby przynosić owoc, trzeba przebywać w Chrystusie; aby przebywać w Chrystusie, trzeba zachowywać Jego przykazania. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To decyduje o wszystkim, o całym zagadnieniu. Aby przynosić owoc w swoim czasie, konieczne jest przebywanie w miłości Chrystusowej. My potwierdzamy, że zajmujemy to błogosławione miejsce przez to, że zachowujemy Jego przykazania w naszych sercach i wykonujemy je. To wcale nie oznacza, że na skutek niepewności, pod wpływem własnych myśli przejawiamy jakieś porywy, chęci do wykonania czegoś. Zagadnienie dotyczy czegoś zupełnie innego – spokojnego i świętego posłuszeństwa płynącego z naszego serca ku naszemu umiłowanemu Panu. Posłuszeństwa, które jest miłe w Jego oczach, i przynosi chwałę Jemu i Jego Imieniowi.

Drogi czytelniku, wniknijmy w sens tego wielkiego pierwowzoru krzewu winorośli przynoszącego owoc i niech Bóg pomoże ci zrozumieć. Bardzo często ludzie nieprawidłowo to rozumują. Bardzo wiele owoców, jakie wyliczają chrześcijanie i uznają za owoc winnicy, w Bożej obecności nie są owocami. Bóg nigdy nie uzna jakiegokolwiek owocu wydawanego przez tego, kto nie przebywa w Chrystusie. Można zdobyć uznanie wśród ludzi poprzez swoją działalność szczerość, pewność siebie; można cieszyć się głosiciela, kaznodziei, pracownika Bożej winnicy; można stać się wielkim reformatorem znającym wszelkie sposoby i możliwości aby sprzeciwić się złu i wszystko to wnosić do chrześcijaństwa. Można poświęcić się twórczości chrześcijańskiej i wykorzystać swoją pozycję dla dobra chrześcijaństwa, a mimo to nie przynieść choćby jednej winnej jagody, miłej sercu Ojca.

Z drugiej strony, może zostaliśmy powołani do życia w cichości, z dala od wszystkich, jako nieznani w świecie i w zborze. Być może pozostawimy za sobą tylko mały ślad na piasku przemian, jednak jeżeli przebywamy w Chrystusie i w jego miłości, jeżeli w swoim sercu przechowujemy Jego drogocenne Słowo i z radością podporządkowujemy się Jego poleceniom, wtedy przynosimy swój owoc we właściwym czasie i to owoc, który jest miły sercu Ojca. Nasz Ojciec będzie wtedy uwielbiony, a my będziemy wzrastać w poznaniu Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.

Na końcu rozdziału Mojżesz ciągle, jakby na nowo stara się nakłonić naród do wiernej służby Bogu. Wierny sługa Boga, jako prawdziwy przyjaciel narodu prosi i przypomina swojemu ludowi czym jest pełne posłuszeństwo Bogu, a jest to wierne źródło szczęścia i błogosławieństwa dla Izraela. Podobnie nasz Pan ostrzegał swoich uczniów, wskazując na sąd jaki spotkał odcięte gałązki nie przynoszące owocu, tak i Mojżesz ostrzega naród przed nieuniknionymi, strasznymi następstwami: Strzeżcie się, by wasze serce nie pozwoliło się omamić, abyście nie odeszli i nie służyli obcym bogom i nie oddawali im pokłonu (16 wiersz).

Jest tu pokazane jak człowiek odstępuje od Boga i wpada w sieci zła. Omamione serce – oto początek odstępstwa od Boga. „Abyście nie odeszli” – nogi zawsze podążają za sercem, dlatego zawsze należy przede wszystkim strzec swojego serca, jest to podstawa. Dopóki serce jest uważnie strzeżone i podporządkowane Bogu, wróg nie może wyrządzić nam żadnego zła. Kiedy tylko człowiek przestaje strzec swojego serca, to wszystko jest przegrane, człowiek odstępuje od Boga. Chociaż [początkowo odbywa się to w skrytości, jednak bardzo szybko staje się widoczne, a człowiek zaczyna służyć obcym bogom i oddawać im cześć.

Bo zapaliłby się gniew Jahwe na was i zamknąłby niebo, aby nie padał deszcz, ziemia nie wydałaby plonów i prędko zginęlibyście w tej pięknej ziemi, która wam daje Jahwe (17 wiersz). Cóż za nieurodzaj dosięga ziemię, kiedy Bóg zamyka niebo. Życiodajny deszcz przestaje zraszać ziemię, nie pada rosa, wszelki kontakt pomiędzy niebem a ziemią zostaje przerwany. Ileż to razy Izrael musiał się przekonać o prawdzie tych słów. Rzeki zamienia w pustynię, oazy na ziemię spragnioną, ziemię żyzną na słony ugór skutkiem niegodziwości jej mieszkańców (Psalm 107.33-34).

Czyż bezpłodna pustynia i słony ugór nie są zadziwiającymi pierwowzorami duszy, która utraciła społeczność z Bogiem w rezultacie nieposłuszeństwa przykazaniom Chrystusa? W tym przypadku dusza już nie doświadcza ożywiającej społeczności z niebem, nie otrzymuje orzeźwiającego deszczu z nieba. Nie ma drogocennej społeczności z Chrystusem, błogosławiona działalność Ducha Świętego nie odświeża jej. Biblia staje się dla niej księgą zapieczętowaną, a wszystko wokół staje się ciemne i puste. Nie ma nic bardziej tragicznego niż stan duszy, która znalazła się w takim położeniu.

Niech Bóg pomoże ci drogi czytelniku, abyś nigdy nie doświadczył tego na sobie. Niech nauczy nas słuchania z uwagą tego, co z tak wielką czułością i tkliwością chciał przekazać Mojżesz swojemu ludowi. To wszystko posiada nieocenioną wartość, tak bardzo potrzebną i w naszych czasach, kiedy ciągle spotykamy się z obojętnością i nieposłuszeństwem wobec Boga.

Słowa te zawierają lek, który jest Bożym środkiem leczącym nas od zła, tak mocno powstającego przeciwko Kościołowi Bożemu. Jest to dla naszej duszy krytyczny czas, kiedy to każda chwila powinna być dla nas droga. Weźcie przeto te moje słowa do serca i duszy, przywiążcie je sobie jako znak na ręku, niech one wam będą ozdobą między oczami. Nauczcie ich wasze dzieci, powtarzajcie im je gdy przebywacie w domu, gdy idziecie drogą, gdy się kładziecie i gdy wstajecie. Napiszesz je na odrzwiach swojego domu i na bramach miasta, aby się pomnożyły twoje dni i dni twoich dzieci w kraju, który przodkom waszym poprzysiągł dać Jahwe – dni tak długie jak dni niebios, które są nad ziemią (18-21w). Błogosławione dni! O, jak bardzo pragnęło serce Mojżesza, aby naród przeżył mnóstwo takich dni. Przedstawione warunki były rzeczywiście bardzo proste. Nie kazano im poddać się pod bardzo ciężkie jarzmo – oni dostąpili cudownego przywileju – wykonywania tego, co jest miłe ich Bogu. Mieli tylko zachowywać w swoim sercu nakazy i ustawy ich Boga i żyć w czystej i świętej atmosferze tego słowa. Od tego zależne było wszystko, całe ich błogosławieństwo w ziemi Kanaanu – wspaniałej ziemi opływającej w mleko i miód, na której spoczywały oczy Jahwe. Wszystkie owoce, cały urodzaj, rzadkie przywileje i błogosławieństwa były uzależnione od pełnego posłuszeństwa Bogu i Jego słowu.

Jeżeli pilnie strzec będziecie wszystkich tych poleceń, które ja wam dziś nakazuję pełnić, miłując waszego Boga Jahwe, postępując według wszystkich Jego dróg i Jego się trzymając, wypędzi Jahwe wszystkie te narody przed wami, i usuniecie  wszystkie narody większe i mocniejsze od was (22-23). W takim wypadku oczekiwało ich pełne zwycięstwo, wypędzenie wszystkich i usunięcie wszelkich przeszkód na ich drodze oraz triumfalne wejście i objęcie w posiadanie ziemię obiecaną. A to wszystko mogło się stać tylko wtedy, kiedy oni ze swej strony podporządkowali się ustawom i prawom nadanym  przez ich Wybawiciela. On im je nadał i On pragnął od nich zupełnego posłuszeństwa z ich strony. W ustawach tych dźwięczał Jego głos: Każde miejsce po którym będzie chodzić stopa waszej nogi, będzie wasze. Granice wasze będą sięgać od pustyni do Libanu, od rzeki Eufrat aż do morza Zachodniego. Nikt przed wami się nie ostoi, strach przed wami i przerażenie będzie siał wasz Bóg Jahwe po całej ziemi, po której będziecie chodzić, jak wam zapowiedział (24-25w).

Oto w czym została zawarta Boska strona zagadnienia. Przed nimi rozpościerała się cała powierzchnia ziemi obiecanej ze swoimi granicami. Ich powinnością było tylko wziąć w posiadanie dar z ręki Jahwe. Ich zadaniem było wejść z wiarą i nadzieją w Bogu do swojego dziedzictwa przygotowanego ręką Bożą, dzięki Jego cudownej łasce.

Wypełnienie się tego oglądamy w Księdze Jozuego, gdzie czytamy: Jozue zawładnął całym krajem według polecenia danego przez Jahwe Mojżeszowi, a następnie oddał Jozue w posiadanie Izraelowi, dzieląc odpowiednio do ich podziału według pokoleń i kraj zaznał pokoju od wojny (23w). Niestety istniała także i ludzka strona tego zagadnienia. Objęcie w posiadanie Kanaanu obiecanego przez Jahwe, a dzięki wierze urzeczywistnionego przez Jozuego – to jest jedno.

Druga sprawa to faktyczne władanie Kanaanem przez Izraela.(Jozue przez wiarę wziął we władanie cały kraj, on musiał to uczynić. Jeżeli chodzi o faktyczne władanie ziemią, to już w 1.13 Jozuego czytamy: .. a pozostał jeszcze znaczny kraj do zdobycia). Dlatego tez istnieje duża różnica pomiędzy księgą Jozuego a Sędziów. W pierwszej oglądamy nieomylną wierność Bożą w stosunku do Jego obietnicy, w drugiej oglądamy pożałowania godny stan Izraela, jego niewierność względem Boga już od momentu wejścia do ziemi obiecanej. Bóg bardzo wyraźnie zaświadczył w swoim słowie, że nikt przed Nim nie ostoi się. Dlatego też miecz Jozuego jest jakby pierwowzorem wielkiego Dokończyciela naszego Zbawienia (por. Hebr. 12.2). On wykonał wszystko co potrzebne, godnie z obietnicą. Jednakże Księga Sędziów pokazuje nam, że Izrael nie był w stanie wygnać wrogów i zawładnąć całym Bożym dziedzictwem. I cóż się stało? Czy zmieniła się obietnica Boga? Nie, ujawniła się tylko beznadziejność stanu człowieka. W Gilead widzimy, że Bóg jest wśród Izraela z Jozuem na czele, natomiast już w Bokim słyszymy lament i płacz synów Izraela (por. Joz.22.34; Sędziów 2.4).

Te dwa różne od siebie fakty spotykamy wszędzie w Bożej księdze, nie jest trudno je zrozumieć. Człowiek nie umie podnieść się na wyżynę Bożego objawienia, aby posiąść to co darowuje mu łaska. Potwierdza to zarówno historia Kościoła, jak też historia Izraela. Nowy Testament, podobnie jak i stary, posiada swoich „sędziów” i swojego „Jozuego”. Podobną rzecz spotykamy także i w historii poszczególnych osób, członków Kościoła. Gdzie są chrześcijanie, których poziom życia osiąga wyżyn, które są im darowane jako duchowe przywileje przez łaską? Gdzie są takie dzieci Boże, które nie opłakiwałyby swojej niewierności, niemożliwości, aby ocenić swoje wielkie i święte przywileje związane z powołaniem przez Pana? Jednak to wszystko nie usuwa praw Bożych, ani ich nie niweczy. Słowo Boże zawsze posiada swoją niezmienną wartość. I podobnie, gdy Izrael widział przed sobą ziemię obiecaną z całym jej pięknem i bogactwem, miał możliwość liczyć na wierność i wszechmoc Bożą, która mogła ich tam wprowadzić i dać im siłę do zawładnięcia ziemią, tak i my jesteśmy ubłogosławieni w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios.

Nie ma granic możliwości związanych z naszym położeniem, możemy nimi się posługiwać na tyle, na ile wiara daje nam możliwość zawładnięcia tym, co dzięki swojej niewypowiedzianej miłości uczynił Chrystus naszą własnością. Nie zapominajmy, że chrześcijaninowi dano przywilej, aby on żył na poziomie jaki mu daje Boże objawienie. Dlatego tę nie ma żadnego wytłumaczenia na życie powierzchowne, połowiczne. Nie mamy żadnego prawa mówić, że tu na ziemi nie możemy osiągnąć pełnego udziału w Chrystusie, że taki poziom jest zbyt wielki i nie możemy mieć nadziei, aby korzystać z tego tak cudownego błogosławieństwa z powodu naszej niedoskonałości. To wszystko jest niczym innym jak tylko niewiarą i każdy prawdziwie wierzący powinien uważać to za niewiarę i nieposłuszeństwo Bożemu Słowu.

Całe zagadnienie powinno sprowadzać się tylko do jednego: czy te wszystkie przywileje darowała nam łaska Boża? Czy śmierć Chrystusa dała nam prawo do nich? Czyż Duch Święty nie obwieścił, że są one udziałem nawet najsłabszego członka ciała Chrystusa? Jeżeli tak – a Pismo Święte to potwierdza – to dlaczego nie możemy z tego korzystać? Z  Boga strony przeszkód nie ma żadnych. Serce Boże jest przepełnione pragnieniem, aby dać nam pełnię udziału w Chrystusie. Wsłuchajmy się w gorące życzenie, z jakim apostoł zwraca się do wierzących w Efezie i do wszystkich wierzących na całym świecie: Przeto i ja usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia wspominając was w modlitwach. Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości o objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca tak, abyście wiedzieli czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom jego mocy względem nas wierzących, na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił GO z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich ponad wszelką zwierzchnością i władzą i mocą i panowaniem i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a jego samego ustanowił nade wszystko głową Kościoła, który jest Jego ciałem, pełnia tego, który napełnia wszystko wszystkimi sposobami (Ef. 1.15-23).

Ta dziwna modlitwa pokazuje nam, jak bardzo Duch Święty pragnie dać nam możliw9ość pełnego korzystania i posługiwania się wszystkimi przywilejami będącymi udziałem chrześcijanina. Przez swoją drogocenną Boską siłę, pragnie On utrzymać nasze serca na wyżynach, niestety podobnie jak Izrael, zasmucamy Go naszymi postępkami i niewiarą, a tym samym pozbawiamy nasze dusze niezliczonych błogosławieństw Bożych. Nie patrząc na to, Bóg wszelkiej łaski, Ojciec chwały, Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa wykonał wszystko co mówiło Jego Słowo, zarówno do ziemskiego jak i do niebiańskiego ludu.

Izrael doświadczył na sobie całej pełni błogosławieństw, jakie były im obiecane w odwiecznym przymierzu. Kościół natomiast będzie się karmić cudownymi owocami bogactwa przygotowanego dla niego w Chrystusie, przez wieczną miłość Pana w odwiecznych planach Boga. Ponadto Nauczyciel i Pocieszyciel pragnie dać każdej wierzącej duszy życie w nadziei sławnego powołania Bożego i w mocy tego powołania, aby odwrócić serce od wszelkich powabnych rzeczy tego świata i zwrócić do służby Bożej.

Niech Bóg nam pomoże coraz bardziej pragnąć urzeczywistnić to wszystko, abyśmy życiem coraz bardziej upodabniali się do tych, którzy już znaleźli swój udział i swój pokój w Chrystusie zmartwychwzbudzonym i uwielbionym. Niech dokona tego Pan według swojej niekończącej się miłości, ku chwale swojego Syna Jezusa Chrystusa.

Ostatnie wiersze naszego rozdziału są też ostatnimi, które kończą pierwszą część Księgi Powtórzonego Prawa. Ta część składa się, jak już czytający zauważył z całego rzędu wypowiedzi Mojżesza do Izraela. Ostatnie wypowiedzi są w pełni zgodne ze wszystkimi poprzednimi i podkreślają konieczność posłuszeństwa Bogu. Ciągle to podkreślając, sługa Boga ma tylko jeden cel na uwadze, aby Izrael był całkowicie posłuszny swojemu Bogu. Wzruszający przykład: Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo albo przekleństwo. Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń waszego Boga Jahwe, które ja wam dziś daję – przekleństwo jeśli nie usłuchacie poleceń waszego Boga Jahwe jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dziś wskazuję, a pójdziecie za Bogami obcymi, których nie znacie. Gdy wasz Bóg Jahwe wprowadzi was do ziemi, którą idziecie posiąść, ogłosicie błogosławieństwo na górze Garizim a przekleństwo na górze Ebal. Czyż nie są to góry za Jordanem, za drogą zachodnią do ziemi Kananejczyków mieszkających w Arabie mieszkających w Gilgal, niedaleko dębów More? Bo wy przejdziecie przez  Jordan idąc posiąść ziemię, którą daje wasz Bóg Jahwe. Gdy ją posiądziecie i będziecie w niej mieszkać, wypełnicie pilnie wszystkie prawa i nakazy, które ja wam dziś daję (26-32).

Tutaj została złożona cała treść pierwszej części tej księgi. Błogosławieństwo jest związane z posłuszeństwem, przekleństwo z nieposłuszeństwem. Góra Garizim jest położona naprzeciwko góry Ebal – pierwowzoru urodzaju i nieurodzaju. Kiedy dojdziemy do 27 rozdziału, zobaczymy że góra Garizim i związane z nią błogosławieństwo zostały jakby pominięte. Natomiast przekleństwa góry Ebal przerażają każdego słuchającego Izraelitę, na górze Garizim króluje głuche milczenie, natomiast na tych wszystkich którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo (Gal. 3.10). Błogosławieństwo Abrahama może dotyczyć tylko tych, którzy stoją na podstawie wiary. To zagadnienie będzie jeszcze bardziej rozwinięte.

 

 

 

ROZDZIAŁ 12

 

Takie są prawa i nakazy, które będziecie przestrzegać ....

 

Przed nami otwarta jest nowa część Księgi Powtórzonego Prawa. Po tym, kiedy przez pierwsze jedenaście rozdziałów została potwierdzona bardzo ważna podstawa, jaką jest posłuszeństwo Bogu, obecnie podchodzimy do rozpatrzenia praktycznej strony tego zagadnienia, a więc do zastosowania wszystkiego w życiu przez tych, którzy wchodzą do ziemi obiecanej. Takie są prawa i nakazy, których będziecie przestrzegać w kraju, który wam dał Jahwe, Bóg przodków waszych w posiadanie po wszystkie dni waszego życia na ziemi (1 wiersz). Jest rzeczą szczególnie ważną, aby zmusić serce i sumienie do uznania nadrzędnego autorytetu Bożego, niezależnie od różnych rzeczy i spraw drugoplanowych. Te ostatnie będą wpływać na nas pozytywnie, jeśli nasze serce nauczyło się w pełnej i bezwarunkowej pokorze skłaniać się przed wyższym autorytetem Słowa Bożego. W lekcjach z poprzednich jedenastu rozdziałów możemy zauważyć jak zakonodawca starał się spowodować podobną reakcję w sercu Izraela, gdyż najpierw należało spowodować, aby w głębi duszy wielka podstawa została w pełni utwierdzona. Ta podstawa dotyczy także i nas chrześcijan, a zostaje zawarta w tym, że każdy człowiek jest zobowiązany całkowicie podporządkować się Bogu i Jego Słowu, niezależnie od tego co ono nakazywałoby człowiekowi, zrozumiałego dla niego lub nie. Jeden fakt ma tutaj decydujące znaczenie: Czy mówił to nasz Bóg. Jeżeli On to do nas powiedział, to jest to zupełnie wystarczające. Nic więcej nie jest nam potrzebne. Dopóki serce nie jest pobudzone i kierowane, nie możemy zajmować się sprawami drugorzędnymi. Jeżeli damy wolność naszej własnej woli, jeżeli pozwolimy na to, żeby kierował nami nasz ślepy umysł, wtedy w sercu pojawi się cały rząd zagadnień i będziemy potykać się o każdy kamień zgorszenia.

Niektórzy zawołają: Jak to! Czyż nie należy kierować się naszym rozumem? W jakim celu został on nam dany? Istnieją na to dwie odpowiedzi. Przede wszystkim nasz rozum nie jest taki jakim był na początku, kiedy został dany człowiekowi. Należy przypomnieć że na ten świat wszedł grzech. Człowiek, upadła istota i cała jego natura, jego rozum, jego osąd, sumienie i wszystko, ucierpiało na skutek upadku spowodowanego tym, że człowiek nie docenił prawdziwego znaczenia Słowa Boga. Odpowiedź druga: jeżeli rozum jest taki sam jak na początku, zrównoważony moralnie, powinien to udowodnić przez swoje podporządkowanie się Słowu Bożemu. W rzeczywistości wygląda to tak, że nasz umysł stracił swój zdrowy rozsądek i stał się ślepym i zupełnie zwiedzionym, dlatego też nie może mieć zdrowego pojęcia o rzeczach duchowych, Bożych i niebiańskich.

Gdyby ten prosty fakt stał się zrozumiałym dla ludzi, to  tysiące różnych problemów znikłoby z naszej drogi. Rozum jest korzeniem niewiary, a szatan szepcze do człowieka: „Jest ci dany rozum, dlaczego nie należy go w pełni wykorzystać? On przecież dany jest w tym celu, aby z niego korzystać i kierować się nim w różnych życiowych sytuacjach. Ty nie możesz zgadzać się z tym co nie jest dla ciebie zrozumiałe. Będąc człowiekiem masz prawo, aby wszystko poddawać kontroli twojego rozumu. Trzeba być zupełnie bezmyślnym ,aby ze ślepą wiarą zgadzać się ze wszystkim co o tobie mówią.” A co my odpowiemy na takie fałszywe dowody? Nasza odpowiedź będzie prosta i zdecydowana: „Słowo Boże na tyle przewyższa rozum, na ile Stwórca przewyższa swoje stworzenie, albo na tyle, na ile niebiosa są wyższe od ziemi. Dlatego, kiedy mówi Bóg, powinien zamilknąć wszelki rozum.

Kiedy jednak sprawa dotyczy tylko ludzkich słów, ludzkich opinii lub poglądów, wtedy wpływ rozumu jest w pełni uzasadniony i wtedy powinniśmy kierować się rozumem. Aby uwierzyć temu co słyszymy o Słowie Bożym w ludzkiej opinii, kierujemy się wyłącznie tym, co mówi o sobie Słowo Boże. Jeżeli pozwolimy, aby nasz rozum osądzał to co Bóg mówi przez swoje Słowo, nasza dusza na pewno pogrąży się w mroku, niepewności i niewierze. Znajdując się w takim miejscu możemy bardzo szybko stoczyć się w zupełną otchłań odrzucenia istnienia Boga.

Innymi słowy, należy zachować w sercu następującą wielka prawdę: jedyną niewzruszoną prawdą Bożą dla naszych dusz jest wiara w najwyższy autorytet i pełnię Bożego Słowa. Tego trzymał się Mojżesz i tego starał się nauczyć synów Izraela. Przyświecał mu też tylko jeden cel: zmusić naród do bezwarunkowego poddania się Bożemu autorytetowi.

Poddanie ocenie ludzkiego rozumu praw , poleceń i nakazów słowa Bożego, oznacza odrzucenie autorytetu Słowa Bożego, odrzucenie pokoju darowanego naszym duszom, a dawcę Słowa pozbawia autorytetu. Kiedy jednak dusza przez oddziaływanie Ducha Świętego zostanie przyprowadzona do bezwarunkowej zależności od Słowa Bożego, wtedy każda zapowiedź, każda fraza drogocennej księgi Bożej, przyjmowana jest jak od samego Boga i nosi na sobie pieczęć ważności towarzyszącej jej autorytetowi. Może się zdarzyć, że nie będzie w pełni zrozumiały sens ustawy lub polecenia, jednak sedno sprawy nie leży w tym, lecz w pełnej świadomości, że pochodzi to od Boga i że to jest Słowo Boże. Ponieważ jest to Jego Słowo, jest to dla nas wystarczające. Dopóki jest to niezrozumiałe i dusza całkowicie sobie tego nie przyswoi, nie może istnieć pojęcie prawdziwej moralności.

Nasze wyjaśnienia mogą jedynie nakreślić czytającemu łączność pomiędzy tą częścią Bożej Księgi a częścią poprzednią składającą się z 11 rozdziałów.

Zniszczycie doszczętnie wszystkie miejsca, gdzie narody, które pozbawiliście dziedzictwa służyły swoim bogom na wysokich górach, na wzgórzach i pod każdym drzewem zielonym. Wywrócicie ołtarze, połamiecie ich stele, aszery ich ogniem spalicie, porąbiecie w kawałki posągi ich bogów. Zniweczycie ich imię na tym miejscu (2-3w).

Ziemia należała do Jahwe a Izrael był tylko czasowym dzierżawcą, dlatego po wzięciu jej w dzierżawę ich obowiązkiem było całkowite wyniszczenie pozostałości związanych z bałwochwalczym kultem. Było to konieczne, niezależnie od tego jak na to patrzyli ludzie, mniej lub więcej przychylnym okiem. To było obrzydliwe dla Jahwe i oni musieli to zniszczyć. Bóg tego nie mógł ścierpieć i to było dziwne, ale w jaki sposób mógł odnieść się do tego co było fałszem i zakłamaniem? Już sama myśl, że Bóg mógłby dopuścić aby cokolwiek pozostało po bałwochwalstwie wśród Jego ludu, była niedorzecznością.

Rozważmy sens tej głębokiej myśli. To nie jest tak, że miłosierny Bóg nie okazuje swojej cierpliwości względem świata. Przed nami otwiera się historia sześciu tysięcy lat nakreślona przez Bożą cierpliwość. Począwszy od Noego, ciągle trwa  wielka  Boża cierpliwość i to pomimo odrzucenia i ukrzyżowania umiłowanego Syna Bożego. Jednakże to wszystko nie dotyka tego co zostało uwidocznione w 12 rozdziale. Izrael musiał być świadomy, że po zawładnięciu przez nich ziemi Bożej należało niezwłocznie i całkowicie wykorzenić bałwochwalstwo z powierzchni tej ziemi. Powinno być wśród nich Imię Boga, który powinien być ich jedynym Bogiem. Oni byli Jego ludem i nie mógł On dopuścić, aby w czymkolwiek mieli oni do czynienia z diabłem.

Będziesz się bał swego Boga Jahwe, będziesz Mu służył i na jego imię będziesz przysięgał (Powt. Prawa 6.14). Z punku widzenia pogańskich narodów, fakt ten mógł świadczyć o braku współczucia ze strony Izraelitów. Poganie mogli ich widzieć jako ludzi zupełnie pozbawionych skrupułów, o zawężonych poglądach, o ograniczonej kulturze itd.  Współcześni poganie mogli chlubić się ze swojej wolności religijnej, z tego że ich podejście do religii daje im możliwość głoszenia swoich poglądów i swojej religii dopuszczającej oddawanie czci wielu bogom i wielu panom. Według ich poglądów każdy powinien mieć możliwość opowiedzenia się za tą religią, która mu się podoba, lub też jak to się stało w starożytnym Rzymie – stworzenia w swojej kulturze panteonu wszystkich pogańskich bogów. Rzymianie mówili: „Co nam do tego, jaką formę przybiera ludzka religia i co jest przedmiotem czci. Nam wystarczy aby to wszystko było szczere, przecież i tak wszystko zmierza do jednego. Naszym celem powinno być przecież, aby pracować dla społeczeństwa i być korzyścią dla niego, gdyż wszystko prowadzi do wspólnego dobra. Konieczne jest więc, aby każdy miał interes w religii, a jeśli chodzi o formę lub sens religijny, to dla nas obojętne”.

Całe zagadnienie sprowadzało się nie do tego jaka jest twoja religia, ale jakim jesteś ty sam. Takie myśli mogły być czymś zupełnie normalnym dla nieobrzezanych narodów. Jeżeli chodzi o Izrael, musiał on pamiętać o czymś bardzo ważnym: Ja Jestem Jahwe, Bóg wasz. Nie będziesz miał innych bogów oprócz Mnie. Taka była ich religia i ona wyrażała się w oddawaniu czci Jedynemu, żywemu i prawdziwemu Bogu, Stwórcy i Odkupicielowi. Do Niego miał dostęp każdy prawdziwy czciciel, każdy członek Bożej społeczności, każdy obrzezany mający prawo do wielkiego i świętego przywileju należenia do Izraele Bożego. Domysły i oskarżenia ze strony oskarżających ich narodów nie miały dla nich jakiegokolwiek znaczenia. Czyż mogli biedni poganie wiedzieć czy nawet przypuszczać jakimi prawami kierował się Bóg Izraela i jakie prawa nadał Jego ludowi? Nie, ich osąd, ich dowody nie miały jakiegokolwiek znaczenia. Izraelici mieli wyraźny rozkaz, aby z czymś takim zupełnie się nie liczyć. Ich zdaniem było skłonić się i poddać autorytetowi Słowa Bożego, a Słowo Boga wymagało, aby zniszczyć zupełnie wszystko co było związane z bałwochwalczym kultem w ziemi, którą dawał im Bóg. Nie tylko należało raz na zawsze skończyć ze służbą bożkom, ale należało ich całkowicie zniszczyć i porozbijać w kawałki, a na ich miejsce uczynić ołtarze prawdziwemu Bogu.

Należało jeszcze wypełnić także Boże polecenie: Nie postąpicie tak z waszym Bogiem Jahwe, lecz będziecie szukać miejsca, jakie sobie wybierze wasz Bóg Jahwe na mieszkanie spomiędzy wszystkich pokoleń, aby tam umieścić swoje imię. Tam pójdziecie i tam zaniesiecie wasze całopalenia, krwawe ofiary, dziesięciny, ofiary waszej ręki, to co ślubowaliście i wasze ofiary dobrowolne oraz pierworodne z większego lub mniejszego bydła. Ram też wobec waszego Boga Jahwe będziecie ucztować ze swoimi rodzinami, cieszyć się z dóbr, jakie osiągnęła wasza ręka, w czym błogosławił wam wasz Bóg Jahwe. Nie będziecie więc czynić wszystkiego jak my tu dziś czynimy, każdy co mu się wydaje słuszne (4-8 wiersz). Bardzo wielkie i ważne objawienie dla społeczności Bożej zostało zawarte w tych słowach. Jedyne miejsce służby dla Boga i przed Bogiem było wybrane i wskazane przez Boga. Miejsce, gdzie był obecny Bóg i gdzie przebywało Jego Imię,  powinno stać się centrum łączności całego Izraela. Tam powinni przynosić swoje ofiary, dziesięciny i tam powinni oddawać pokłon i ucztować radując się i dziękując za Jego dobrodziejstwa. Może się to wydawać zbyt wąskie, ale tak w życiu jest. Inaczej być nie może. Miłe i przyjemne Bogu było, aby na jednym miejscu mógł przebywać On i Jego odkupieni, dlatego też tylko tam mogła być wykonywana Jego służba. Sam Bóg ograniczył się tylko do jednego miejsca oddawania Jemu czci i ta decyzja sprawiała  radość każdej oddanej Mu i miłującej Go duszy, dlatego mogła ona z radością wołać: Jahwe, miłuję dom, w którym mieszkasz i miejsce gdzie przebywa Twoja chwała (Psalm 25.8, 84.2-4). Jak miłe są przybytki Twoje Jahwe zastępów, dusza moja pragnie i tęskni do przedsieni Twoich ...., nawet wróbel dom sobie znajduje i jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta przy twych ołtarzach Jahwe Zastępów, Królu mój i mój Boże. Błogosławieni, którzy mieszkają w domu Twoim Panie, nieustannie Cię wychwalają.

Dom ten powinien być drogi sercu każdego prawdziwego Izraelity. Nasz ludzka wola mogłaby pragnąć aby iść do tego lub innego miejsca, niestałe serce mogło pragnąć przemian. Jednak każdy prawdziwy Jego czciciel znajdował pełne zadowolenie, błogosławieństwo i radość oraz odpoczynek w miejscu obecności Boga, tam gdzie był uznawany autorytet jego Słowa.

Poszukiwanie jakiegokolwiek innego miejsca społeczności z Bogiem oznacza, że tylko nie zgadzamy się z Jego Słowem, ale odwracamy się od miejsca jego obecności. Jest to bardziej rozwinięte w 12 rozdziale tej księgi. Mojżesz przypominał narodowi, że z chwilą wejścia do ziemi obiecanej musi on wyrzec się ducha oporu i niezależności od Boga, oraz ducha samowoli, który był tak bardzo charakterystyczny dla dolin Moabskich i pustyni. Nie będziecie czynić wszystkiego jak my dzisiaj czynimy: każdy co mu się wydaje słuszne, bo jeszcze nie przyszliście do miejsca stałego pobytu, do własności którą daje wam wasz Bóg Jahwe. Lecz gdy przejdziecie przez Jordan i osiądziecie w ziemi, która wasz Bóg Jahwe daje wam na własność i On udzieli wam pokoju ze strony wszystkich okolicznych wrogów – żyć będziecie bezpiecznie. Gdy wasz Bóg Jahwe wybierze sobie miejsce na mieszkanie dla swego imienia, tam zaniesiecie wszystko co przeznaczycie ślubem dla Jahwe, całopalenia, krwawe ofiary, dziesięciny, dary twej ręki. Wobec waszego Boga Jahwe, cieszyć się będziecie wy, wasi synowie i córki, słudzy niewolnice, a także Lewita przebywający w waszych murach, bo on nie ma działu, ani dziedzictwa razem z wami. Strzeż się, byś nie składał ofiar całopalnych na każdym miejscu, które zobaczysz, bo swe całopalenia będziesz składał tylko na miejscu, które sobie wybierze Jahwe w jednym z twoich pokoleń i tam zaniesiesz wszystko co Ja ci nakazuję (8-14w.).

Bardzo jasno wynika z tego, że Izrael powinien żyć w całkowitej zgodzie, nie tylko przy wyborze przedmiotu swojej czci, lecz także i przy wyborze miejsca i formy służenia Bogu. Od momentu, kiedy Izrael jako odkupiony naród przeszedł przez rzekę śmierci i wstąpił do ziemi obiecanej, zniknęła zupełnie możliwość dowolnego służenia Bogu. Od chwili zawładnięcia darowaną im przez Boga ziemią i wejścia do pokoju, ich rozumna służba powinna wyrażać się w zupełnym posłuszeństwie Jego Słowu. To co było dozwolone na pustyni, zakazane było w Kanaanie. Im większe były ich przywileje, tym bardziej wzrastała ich odpowiedzialność przed Bogiem.

Bardzo możliwe, że tak zwani liberałowie głoszący wolność działania i wolność naszej woli, popierający różnorodność i dowolność religijnych obrzędów powiedzą, że wszystko co dotychczas powiedzieliśmy nie jest na czasie. W naszych czasach, kiedy ludzie są oświeceni i wykształceni, powinni mieć prawo sami  decydować o swojej religii i o kulcie. Możemy odpowiedzieć na to w ten sposób: czyżby Bóg nie miał prawa, aby dokładnie opisać i nakazać swojemu ludowi w jaki sposób powinna odbywać się służba dla Niego, a także kto i gdzie powinien w niej uczestniczyć?

Bóg chciał spotykać się z Izraelem, dlatego też dał prawo wyboru miejsca i sposobu. Musimy dokonać wyboru:  albo odrzucimy istnienie Boga albo przyjmiemy Jego prawo decydowania o wszystkim i tym samym stwierdzimy, że On sam jest nadrzędnym organem prawodawczym. Czyż przez to, ze odmawiamy Mu prawa do decydowania o Jego narodzie, podkreślamy swoją mądrość, swoje wielkie zrozumienie? Jeżeli Bóg ma prawo wydawanie poleceń, to czy posłuszeństwo jego poleceniom można traktować jako skrajność lub po prostu obłudę? Wręcz przeciwnie, tylko posłuszeństwo wobec Bożych poleceń świadczy o prawdziwej mądrości i zrozumieniu.. Dlatego Izraelici będący całkowicie posłuszni swojemu Bogu, schodząc się na jedno miejsce wybrane i wskazane przez Boga, przynosząc tam ofiary, wykazywali się prawdziwą mądrością i wielkim zrozumieniem sprawy. Nieobrzezani poganie mogli sami kierować się swoją własną wolą by służyć bogom tam gdzie wydawało im się słuszne, ale nie tak było z narodem Bożym.

Przywilejem dla wszystkich miłujących Boga i swoich bliźnich, była możliwość zgromadzania się w jednym miejscu uwielbiania Imienia Bożego. Wzruszającym dowodem działania łaski Bożej było pragnienie Boga, aby od czasu do czasu zgromadzić wokół siebie swój lud. Czy mogło to przynosić jakąkolwiek szkodę prawom osobistym i rodzinnym interesom Izraelitów? Wręcz przeciwnie, oni czerpali z tego ogromne korzyści. Bóg w swojej wielkiej dobroci troszczył się o wszystko i z radością wylewał obfitość błogosławieństwa i pocieszenia na cały swój lud a także i na pojedyncze osoby i członków ich rodzin o czym czytamy: Gdy Bóg twój Jahwe rozszerzy twe granice jak ci przyrzekł, a ty powiesz sobie „chcę jeść mięso” gdy dusza twa zapragnie mięsa, możesz jeść mięso do woli. Jeśli daleko od ciebie będzie miejsce, które obrał Twój Bóg Jahwe, by tam umieścić swe imię, możesz zabijać z większego i mniejszego bydła, które ci dał Jahwe, stosownie do mojego rozkazu ile zechcesz i będziesz spożywał w obrębie swych murów do woli. Ale jeść będziesz jak się je gazelę i jelenie, tak możesz je spożywać, ale się wystrzegaj spożywania krwi, bo we krwi jest życie i nie będziesz spożywał życia razem z ciałem (20-25w.).

Czyż w tym wszystkim nie uwidacznia się dobroć wraz z wyrozumiałością względem interesów każdego Izraelity? Istniało tylko jedno ostrzeżenie: wystrzegaj się aby jeść z krwią. Nie będziesz jej spożywać, ale wylejesz ją jak wodę na ziemię...  O wstrzymaniu się przed spożyciem krwi była już mowa w komentarzu do Księgi Kapłańskiej. Sprawa nie dotyczyła jednak rozumienia sensu tej ustawy, ale że oni powinni się tego wystrzegać ...aby ci dobrze było i twoim synom po tobie za to, że uczyniłeś to co słuszne w oczach Jahwe.

Uczyniwszy ten krótki opis zakonodawca znów powraca do zagadnienia mówiącego o ich społecznej służbie Bogu. Lecz ofiary  święte przepisane tobie lub przyrzeczone ślubem weźmiesz ze sobą na to miejsce, które obierze sobie Jahwe. Całopalenia - mięso i krew – złożysz na ołtarzu Boga swego Jahwe, krew żertw wylejesz na ołtarz Boga swego Jahwe, a mięso spożyjesz (26-27w). Gdyby dano możliwość wypowiedzenia się naszej woli i naszemu rozumowi, to co on by powiedział? Dlaczego Izraelici powinni iść na jedno i  to samo miejsce? Czyż nie byłoby lepiej gdyby każdy z  nich posiadał ołtarz w swoim domu, albo w skrajnym przypadku w większym mieście, lub w głównym mieście każdego z pokoleń Izraela? Izraelici tak by na to odpowiedzieli: Bóg nasz powiedział nam coś zupełnie innego. To było wystarczające dla każdego Izraelity. Nawet gdybyśmy nie wiedzieli dlaczego Bóg tak zdecydował, to i tak naszym obowiązkiem jest podporządkowanie się poleceniom Bożym. My czynimy to chętnie i z wielką radością, gdyż będąc posłuszni Jemu, otrzymujemy szczególne błogosławieństwo.

Tak drogi przyjacielu, w ten sposób należało odpowiedzieć na różne wątpliwości ludzkiego umysłu, który nie poddaje się Bogu, bo nie może. Z drugiej strony, czy my zostaliśmy powołani aby zdawać sprawozdanie przed niewierzącymi szydercami o tym co nami kieruje? Nie, czegoś takiego nie otrzymaliśmy. Gdybyśmy chcieli to zrobić, będzie to na próżno, gdyż tacy ludzie i tak nie mogą tego zrozumieć.

W  jaki sposób mogliby ludzie niewierzący zrozumieć dlaczego dwanaście pokoleń synów Izraela musiało oddawać pokłon Bogu tylko przy jednym ołtarzu, zgromadzeni w jednym tylko miejscu. To byłoby dla tych ludzi niezrozumiałe. Prawdziwy sens tej ustawy pozostawał niezrozumiały dla nieodrodzonego umysłu.. Natomiast duchowy człowiek był świadomy całego piękna tej ustawy: Jahwe zgromadzał wokół siebie Swój umiłowany naród, aby Jego umiłowani radowali się przed Nim. Czyż to nie było czymś wspaniałym dla miłujących Boga? Jeżeli serce pozostaje chłodne i obojętne, to miejsce służby Bogu nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Każde prawdziwie miłujące Boga serce od Dan aż do Beer-Szeby widząc jak jego bracia śpieszą na miejsce, gdzie przebywa ich Bóg, wykrzyknie z radością:  Uradowałem się, gdy mi powiedziano: pójdziemy do domu Jahwe. Już stoją nasze nogi w twoich bramach o Jeruzalem. Jeruzalem wzniesione jako miasto, gęsto i ściśle zabudowane. Tam wstępują pokolenia, pokolenia Jahwe według prawa Izraela, aby wielbić imię Jahwe. Tam ustawiono trony sędziowskie, trony domu Dawida. Proście o pokój dla Jeruzalem, niech zażywają pokoju ci, którzy Ciebie miłują, niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w twoich pałacach! Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół będę mówił: Pokój tobie! Przez wzgląd na dom Jahwe naszego Boga, będę modlił się o dobro dla ciebie (Psalm. 122).

Są to słowa, które wprost wypływają z serca pełnego wdzięczności, z serca które kocha mieszkanie Boga Izraela – błogosławione centrum łączności Izraela, miejsce zgromadzania się dwunastu Jego pokoleń – miejsce, które wzbudza w umyśle prawdziwego Izraelity zachwyt nad pięknem, wyzwala zrozumienie i radość związaną z oddawaniem czci Jahwe i ze społecznością z Jego ludem. Podczas czytania 16 rozdziału Powtórzonego Prawa będziemy jeszcze mieli okazję aby powrócić do tego zagadnienia. Obecnie chcemy zakończyć nasz rozdział przez przeczytanie końcowych słów tego rozdziału, a także w 1 wierszu 13 rozdziału.

Gdy twój Bóg Jahwe wytępi przed tobą narody, które ty idziesz wydziedziczyć. Gdy je wydziedziczysz i zamieszkać w ich ziemi, strzeż się byś nie dał się skusić do pójścia w ich ślady, a po ich wytępieniu byś nie szukał ich bogów, mówiąc: w jaki sposób narody te służyły swym bogom? I ja będę czynił podobnie. Nie uczynisz tak wobec swego Boga Jahwe, bo to wszystko czym  brzydzi się Jahwe i czego nienawidzi, oni czynili swym bogom, nawet synów i córki palili w ogniu dla swych bogów. Tych wszystkich rzeczy nakazanych przez mnie będziesz pilnie przestrzegać, by je wykonywać. Niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz (29 –32w.).

Drogocenne Słowo Boże powinno stać się radością na narodu Bożego. Znajdując się w centrum tej radości, mógł się karmić obecnością Bożą i posługiwać się obfitością miłosierdzia i łaski bożej. Oni byli tam zupełnie oddzieleni od wszystkiego co było przeciwne świętości Tego, którego przebywanie wewnątrz było jednocześnie ich chwałą i radością, a także wybawieniem od wszelkiego rodzaju grzesznych sieci i od wszelkiej nieczystości. Jednak niestety! W Izraelu nie było stałości uczuć, oni rozwalili ściany tej radości i odstąpili od Bożych przykazań. Oni zaczęli czynić to co było im zakazane przez Boga, dlatego też musieli żąć to, co zasiali. Ale o tym będzie jeszcze mowa dalej.

 

 

 

ROZDZIAŁ  13

 

 Bałwochwalstwo „Prorok”

 

Myśl:  Wtedy, jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, albo tam, nie wierzcie .... (Mat. 24.23).

 

         W rozdziale tym poruszony jest bardzo ważny temat, który dzieli się na trzy oddzielne części, a każda wymaga szczególnej uwagi z naszej strony. Słowa te odnoszą się przede wszystkim do Izraela, ale one dotyczą także nas. Im głębiej wnikamy w te słowa, tym bardziej upewniamy się, że one nas dotyczą.

Jeżeli powstanie u ciebie prorok lub wyjaśniacz snów i zapowie znak lub cud i spełni się znak albo cud jaki ci zapowiedział, a potem ci powie: „Chodźmy do obcych bogów, których nie znałeś i służmy im, nie usłuchasz słów tego proroka, albo wyjaśniacza snów, gdyż twój Bóg Jahwe doświadcza cię, chcąc poznać, czy miłujesz swego Boga Jahwe z całego serca i z całej duszy.  Za Bogiem swoim Jahwe pójdziesz, Jego będziesz się bał przestrzegając Jego poleceń. Jego głosu będziesz słuchał, Jemu będziesz służył i przylgniesz do Niego. Ów zaś prorok lub wyjaśniacz snów musi umrzeć, bo chcac cię odwieść od drogi, jaką nakazał ci iść twój Bóg Jahwe, głosił odstępstwo od twojego Boga Jahwe, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, wybawił cię z domu niewoli. W ten sposób usuniesz zło spośród siebie (2-6w.).

Tutaj w bardzo jasny sposób pokazano, że Bóg przewidział powstanie fałszywych nauk a także fałszywych proroków i ich proroctw. Wszyscy wiemy jak lekko serce ludzkie poddaje się pod wpływ wszelkiego rodzaju znaków i cudów, a szczególnie wtedy, kiedy one są powiązane z religią. To zdarzało się nie tylko w czasach Izraela, ale na przestrzeni wieków i zdarza się też obecnie. Wszelkie przejawy objawień i cudów , które wykraczają poza ramy tego co ludzie przyjmują jako normalne i zgodne z prawami przyrody, bardzo mocno wpływają na rozum ludzki. Można być całkowicie pewnym, że wszelkie przejawy rzeczy ponadnaturalnych, powstających wśród narodów proroków, którzy czynią znaki i cuda i potwierdzają tym swoja naukę, zawsze będą cieszyły się uznaniem i zawsze będą powodowały wielką sensację wśród tłumów. Ludzie chętnie będą się im przysłuchiwać a ich wpływ na ludzi wzrasta.

W taki właśnie sposób działał szatan i nadal działa, aby zwieść i zaprowadzić do wiecznej zguby wszystkich tych, którzy nie chcą przyjąć do swojego serca drogocennych praw Ewangelii. Tajemnica bezbożności już działa przez dwadzieścia stuleci i zostanie ujawniona w osobie niegodziwca, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana z całą mocą wśród znaków i fałszywych cudów, działanie z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak, iż wierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość (2 Tesal. 2.8-12).

W 24 rozdziale Ewangelii Mateusza, Pan ostrzega swoich uczniów o istnieniu takiego niebezpieczeństwa: Wtedy jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki  i cuda, y w błąd wprowadzić jeśli to możliwe także wybranych. Oto wam przepowiedziałem (23-25w). W 13 rozdziale Objawienia czytamy, jak z ziemi wychodzi inna bestia  (fałszywy prorok), antychryst czyniący wielkie znaki tak, iż każe nawet ogniowi zstępować na ziemię wobec ludzi i zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi by wykonali obraz bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła (13-14w).

Każda z tych części Pisma Świętego dotyczy wydarzeń, które będą miały miejsce na ziemi, kiedy kościół zostanie z ziemi zabrany. Nie będziemy bardziej rozwijać tego tematu, chcieliśmy tylko wskazać na podstawie tych trzech wypowiedzi, jak daleko może zajść potęga diabelska. Szatan tworzy znaki i cuda i stara się przez to utrzymywać ludzi z dala od Bożej prawdy. Chcemy czytającym wskazać, że Słowo Boże jest jedynym Bożym doskonałym narzędziem pozwalającym uniknąć zwiedzenia wroga.

Jak widzimy serce człowieka nie jest w stanie sprzeciwić się „wielkim znakom i cudom” czynionym po ta, żeby nawet najbardziej zgubne wpływy odnosiły zwycięstwo. Słowo Boże jest jedynym środkiem mogącym utwierdzić duszę i uczynić ją sposobną do dawania odporu i sprzeciwu wszelkim działaniom diabelskim. Mając ten drogocenny skarb w naszych sercach, będziemy mieli Boską siłę ochraniającą nas od wszelkiego zbłądzenia, od znaków i cudów prowadzących do zbłądzenia.

W słowach, które czytaliśmy z listu Pawła do Tesaloniczan powiedziane jest, że świat zostanie pociągnięty do zguby przez fałszywe znaki i cuda niegodziwca dlatego, że nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Tylko miłość prawdy ochrania od błędów, nawet gdyby przyjmowały postać i formę bardzo powabną, choćby były potwierdzone mocą i cudami. Wszelka zdolność, ludzki geniusz, rozwój nauki itp. Wszystko to jest zupełnie bezsilne wobec chytrości diabła. Nawet najbardziej rozwinięty intelekt stanie się zdobyczą fałszu, zdobyczą węża.

Jednak dzięki Bogu chytrość, znaki, cuda i wszystko co wymyślił diabeł nie ma wpływu na serce wypełnione miłością do prawdy. Nawet małe dziecko znające i miłujące prawdę jest oddzielone od fałszywej siły niegodziwca. Nawet gdyby powstało dziesięć tysięcy fałszywych proroków i dokonywało zapierających dech cudów i znaków aby pokazać, że Biblia nie jest natchnionym Słowem Bożym, a Pan Jezus nie jest wyższy od tego wszystkiego co jest na świecie, a cena jego krwi nie ma wielkiego znaczenia, gdyby anioł z nieba zszedł i głosił naukę niezgodną ze Słowem Bożym a przeklinałby Bożą wypowiedź, to wszystko nie miałoby znaczenia ani  żadnego wpływu nawet na najsłabsze Boże dziecko, którego serce kieruje się Słowem Bożym, gdyż wszystko to jest przekleństwem i taka ocenę otrzymało od samego Boga. Niewypowiedziana wprost dobroć i cudowny pokój płynie do serca wyuczonego przez Słowo Boże.

Nie zostaliśmy powołani aby szukać dowodów przeciwko fałszywej nauce, ani rozpatrywać spraw potwierdzających ją, dlatego że mamy w swoim sercu świadectwo Bożej prawdy i miłujemy ją „nie usłuchasz słów tego proroka albo wyjaśniacza snów”. Oto drogi czytelniku, w czym została zawarta cała powaga zagadnienia dla Izraelity oraz dla każdego dziecka Bożego po wszystkie czasy – prawdziwy pokój serca uzależniony był od miłości do prawdy, a to jak wiemy jest także wyrazem naszej miłości do naszego Boga. Wierny Izraelita miłujący Boga z całego serca i z całej duszy miał zawsze odpowiedź dla każdego fałszywego proroka: nie usłuchasz słów tego proroka.

Kiedy nie słuchamy słów wroga, to one nie mogą dotrzeć na naszego serca. Owce idą za pasterzem, ponieważ znają głos pasterza, za obcym natomiast nie pójdą. Lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Za obcym nie pójdą, dlaczego? Ponieważ nie znają głosu obcych i będą uciekać od nich, choćby to były wielkie znaki i cuda. Czy uciekają dlatego że są wszechstronnie obeznani, wyszkoleniu i znają wszystkie problemy i zagadnienia? Nie, chwała panu za to. Owce uciekają bo nie znają głosów obcych. (Jan. 10r). Owce nie znają obcego głosu i to jest wystarczające żeby nie poszły za fałszywym prorokiem. To może ucieszyć owce stada Chrystusa. One słuchają swojego wiernego i dobrego Pasterza, mogą gromadzić się wokół Niego znajdując pokój. On ich pasie na łąkach zielonych i prowadzi je do cichych wód swojej miłości. Wszelka słabość nie jest przeszkodą w otrzymaniu pokoju i błogosławieństwa, wręcz przeciwnie, taka słabość każe im szukać schronienia u Wszechmogącego. Nasza słabość jest o wiele bezpieczniejsza od tak zwanej siły, która jest wytworem naszej wyobraźni opartej na naszej mądrości i wiedzy o Piśmie Świętym. Starajmy się być jak najbliżej Boga, abyśmy byli świadomi naszej bezsilności i cielesności. Zachowajmy Jego słowa w naszych sercach, aby one mogły być codziennym pokarmem naszych dusz, chlebem dla naszego wewnętrznego człowieka.

Zechciejmy teraz rozważyć drugi punkt naszego rozdziału: lud boży był ostrzegany o istnieniu rodzaju sieci rozciąganej przed nimi przez diabła. Jak bardzo liczne i różnorodne są wrogie siły, jak bardzo niebezpieczne dla ludu Bożego. Chwała jego świętemu imieniu za to, że w słowie Bożym dane są wskazówki dotyczące każdego zagadnienia. „Jeżeli będzie cię pobudzał skrycie twój brat, syn twojej matki, twój syn lub córka albo żona, co na łonie twoim spoczywa albo przyjaciel tak ci miły, jak ty sam mówiąc: chodźmy, służmy innym bogom, obym których nie znałeś ani ty ani twoi przodkowie – jakiemuś spośród bóstw okolicznych narodów czy też dalekich od jednego krańca ziemi do drugiego – nie usłuchasz go, nie ulegniesz mu, nie spojrzysz na niego z litością, nie będziesz miał miłosierdzia, nie będziesz taił jego przestępstw. Powinieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić a potem cały lud. Ukamienujesz go na śmierć, ponieważ usiłował cię odwieść od twojego Boga Jahwe, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Cały Izrael słysząc to ulęknie się i przestanie czynić to zło pośród siebie (7-12w)”.

To co zostało tu napisane jest czymś innym niż pojawienie się fałszywych proroków i wykładaczy snów. Tysiące dusz, które być może nie dałyby się zwieść przez fałszywych proroków i wykładaczy snów, okazały się bezsilnymi wobec wpływu złowrogiej siły pochodzącej z więzów rodzinnych, która zniewalała – przeciwko niej trudno jest  powstać i się obronić. Aby pozostać wiernym wobec ludzi, którzy są związani z nami więzami szczerej przyjaźni,  konieczne jest mieć czyste oko, zdecydowane serce i w pełni oddane swojemu BOGU.  Bez porównania łatwiej jest twardo stanąć przed obliczem fałszywego proroka i wykładającego sny, niż przed kochaną żoną czy  drogim sercu bratem. Jeśli jednak sprawa dotyczy praw Bożych, Chrystusowych, to nie może być żadnego chwiania się, żadnej zwłoki. Gdyby ktoś zechciał wykorzystać więzy pokrewieństwa aby odwieść nas od Chrystusa, jesteśmy zobowiązani dać mu zdecydowany odpór. „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swojego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być uczniem moim” (Łuk. 14.26).

Niezmiernie ważne jest abyśmy zdawali sobie sprawę z tej bardzo ważnej prawdy Bożej i aby ona zajmowała w naszym sercu należne jej miejsce. Jeżeli wsłuchamy się w głos naszego ślepego umysłu, to otrzymamy fałszywe zrozumienie tego ważnego zagadnienia. Niestety bardzo często nasz rozum staje się dobrym narzędziem w ręku diabła szkodzącym dziełu Chrystusa. Jeżeli chodzi o sprawy dotyczące cielesnego człowieka, to rozum ma wielkie znaczenie, ale w Bożych, duchowych   sprawach nie ma on żadnego znaczenia, a nawet jest wręcz  niebezpieczny. Może tutaj powstać pytanie: jaki jest więc sens słów z ew. Łuk. 14.26 i Powt. Prawa 13.8-10? To nie oznacza, że nie powinniśmy mieć żadnych powiązań rodzinnych. Pamiętajmy, że zanik więzi rodzinnych jest bardzo niebezpieczną cechą naszych dni. Jest to zupełnie jasne. Sam Bóg ustanowił więzy rodzinne i jeżeli taka więź istnieje u wszystkich członków rodzin,  jest to zgodne z wolą Bożą. Chrześcijaństwo nie stara się pozbawić nas rodzinnych więzi, ale objawia nam się, dzięki której to wszystko jest zgodne z myślą Bożą. Ponadto Duch Święty dał nam słowa dotyczące stosunków pomiędzy mężem i żoną, rodzicami a dziećmi, panami i ich sługami, podkreślając w nich w szczególny sposób więź rodzinną i płynące z niej przywiązanie. To wszystko jest zrozumiałe, ale jak to wszystko ma się do słów, które były czytane w Ew. Łukasza 14 rozdział i Powt. Prawa  13 r?  Odpowiedź na to jest oczywista. Każdy wnikliwy czytelnik odkryje dziwną harmonię pomiędzy tymi urywkami Słowa Bożego a zagadnieniem, którym się zajmujemy. Te wypowiedzi dotyczą tylko tych przypadków, kiedy nasze rodzinne więzy stają pomiędzy nami a prawami Boga i Chrystusa. Należy wówczas wyrzec się ich lub je umartwić, ponieważ one uderzają w prawa Boga względem nas i muszą podlegać wyrokowi śmierci.

Zastanawiają nas pełne Bożej mądrości wypowiedzi jedynego doskonałego człowieka jako sługi Bożego. On mógł powiedzieć do swojej matki: Czyż to moja lub twoja sprawa niewiasto? Następnie w chwili cierpień, z nieskazitelnym dostojeństwem powierza swoją matkę swojemu uczniowi: Oto matka twoja, niewiasto oto syn twój. On mógł powiedzieć do swoich rodziców: Czyż nie wiedzieliście, że powinienem być w tym co należy do Mojego Ojca? W tym samym czasie poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu i był im poddany.

W tych wypowiedziach Pisma Świętego o sposobie postępowania Chrystusa znajdujemy doskonałe wskazówki jak mamy się zachowywać i jak traktować nasze więzi rodzinne, nasze powiązania, a jak sprawy dotyczące naszej więzi z Bogiem. Być może pomimo takiego wyjaśnienia czytającemu będzie trudno pogodzić słowa zawarte w 13:9:11 w z Bogiem miłości i miłosierdzia, a także z dobrocią, którą jest przepojony cały Nowy Testament. Jednakże i w tym przypadku nie należy się przysłuchiwać temu co mówi nam nasz rozum, gdyż on zawsze uważa że ma wszelkie prawa ku temu aby mieszać się do tego co mówi niepodważalne Słowo Boże. Dlatego nasz rozum okazuje swoje zaślepienie i bezmyślność. Aby przyjść z pomocą każdej duszy, która wierzy Bogu, przypominamy wszystko co było napisane przez nas przy omawianiu pierwszych rozdziałów tej księgi. A to z powodu  przepowiedzenie przez Boga wszystkiego co dotyczyło Izraela i to w stosunku do innych narodów. Należy tutaj uczynić jednak pewną różnicę pomiędzy „budowlą prawa” a „budowla z łaski”. Jeżeli ta różnica jest nadal niezrozumiałą, to trudno będzie sobie przyswoić sens wyrażony w 13 rozdziale 9-11 Księgi Powt. Prawa. Dla Mojżesz podstawą budowania prawa była praworządność, natomiast chrześcijaństwo stoi na czystej, bezwarunkowej łasce. Jeżeli ta prawda jest przez nas przyswojona to wszelkie wątpliwości znikają.

Izrael powinien wytracić swoich wrogów – tego wymagała praworządność. Podobny stosunek do wroga był czymś normalny dla Izraela i był zupełnie zgodny z myślą Bożą. Tak powiedział do nich Bóg i tak samo oni powinni skazywać każdego członka społeczności Bożej, jeśli skłaniałby ich do służby obcym bogom, jak to miało miejsce w opisanym przez nas przypadku. Takie zachowanie było zupełnie zgodny z warunkiem wymaganym przez praworządność i prawo, jakim był podporządkowany każdy Izraelita, bo tak zarządziła mądrość Boża. Ten warunek widać w całym Starym Testamencie Wzór Bożych rządów w Izraelu i styl rządzenia wśród narodów świata był we wszystkim powiązany z Izraelem i opierał się na praworządności. Tak będzie też w niedalekiej przyszłości. „Oto nadejdą dni – wyrocznia Jahwe – kiedy wzbudzę Dawidowi odrośl sprawiedliwą. Będzie panował jako król, postępując roztropnie i będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi”. Jer. 23.5. Zupełnie inne warunki i prawa kierują chrześcijaństwem. Nowy Testament, nauczanie i działalność Syna Bożego wprowadzają nas w nową dziedzinę; tutaj jednym słowem króluje wyłącznie łaska Boża. Dla przykładu posłużymy się kilkoma wypowiedziami z zestawu tak zwanego kazania na górze. „ Słyszeliście że powiedziano: oko za oko, ząb za ząb. A ja wam powiadam: Nie stawiacie oporu złemu, lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw  mu  drugi. Temu kto chce się z tobą prawować i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć. Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tycz, którzy was prześladują, tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie, ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i dobrymi i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was iłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? A jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec was niebieski” (Mat. 5.38-48).

Wszystko to jest tak bardzo proste, że nawet małe dziecko może to zrozumieć, a mimo to wiele dzieci Bożych nie rozumie tego zagadnienia. Uważają, ze mają prawo przystępować do wszelkiego rodzaju procesów sądowych i zachowywać się tak, jak postępuje świat. Chcemy ich zapytać: A gdzie naucza tego Nowy Testament? Czy znajdzie się choćby jedna wypowiedź Pana Jezusa, która potwierdzałby takie zachowanie chrześcijan? Już wcześniej mówiliśmy o tych sprawach i nie ma potrzeby aby mówić: Myślimy tak lub inaczej. Nasze myśli i opinie na mają jakiegokolwiek znaczenia. We wszystkich sprawach mających odniesienie do wiary i zachowania się chrześcijan, całe zagadnienie sprowadza się do jednego: Co mówi o tym Nowy Testament? Co przekazuje nam nasz Pan i Nauczyciel i w jaki sposób postępował On sam. A  On mówi nam bardzo wyraź nie, że obecny Jego lud nie powinien postępować tak, jak postępował naród Izraelski. Praworządność była podstawą Starotestamentowej budowli, natomiast łaska jest warunkiem chrześcijańskiego światopoglądu.

Bardzo wiele wypowiedzi Pisma Świętego wskazuje nam, że właśnie taka była nauka Chrystusa. A jak On sam postępował? Czy tak bardzo dbał o swoje prawa? Czy korzystał ze świeckiej władzy? Czy szukał pomocy w prawie? Czy mścił się, oddawał swoim wrogom to na co zasłużyli? Jego uczniowie nieświadomi praw niebiańskich, widząc u ludzi niechęć do nich, zupełnie zapomnieli w jaki sposób działał ich nauczyciel i zadali Mu pytanie podobnie jak Eliasz: „Panie, jeśli chcesz, powiemy żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich”. A On ich zgromił. I poszli do innego miasteczka. Eliasz mógł rozkazać, aby ogień spadł z nieba i spalił tamtych ludzi wysłanych przez króla aby go pochwycili. Ale Pan Jezus był  doskonałym i Boskim przedstawicielem zupełnie innego porządku. Od początku aż do końca Jego życie było życiem zupełnego wyrzeczenia się i podporządkowania się Bogu. Nigdy nie domagał się swoich praw. Przyszedł na tą ziemię, aby objawić Boga, być pełnym odbiciem Osoby swojego Ojca. Charakter Ojca uwidaczniał się wszędzie: w Jego słowach, działaniu, w każdej najmniejszej Jego czynności.

Takim był nasz pan Jezus Chrystus w czasie swojego życia na ziemi, wśród ludzi i taka była Jego nauka. On czynił tak, jak nauczał – zgodnie z tym co objawiał przez swoje działanie. Jego słowa wyrażały Jego wewnętrzną istotę, a Jego chodzenie wyrażało niebiański charakter, potwierdzając Jego słowa. On przyszedł na świat, aby służyć i dawać. Całe Jego życie począwszy od narodzenia aż do śmierci krzyżowej świadczyło o tym. Czyż wobec tego nie powinien Pan Jezus służyć nam jako przykład we wszystkich odniesieniach czyż nie powinniśmy w całym naszym postępowaniu, w całym życiu chrześcijańskim dostosować się do Jego nauki i postępowania?

W jaki sposób możemy się dowiedzieć, jaki powinien być charakter naszej działalności, jeżeli nie przypatrujemy się w jaki sposób On postępował? Gdybyśmy kierowali się ustawami i prawami Mojżesza, musielibyśmy w każdej sytuacji pytać co mówi Prawo, przystępować do walki i usuwać naszych wrogów. Do czego potrzebny byłby nam przykład, jaki zostawił nam Pan Jezus i po co byłaby nauka Ducha Świętego i cały Nowy Testament?

Postępując tak, jak uczy Prawo, chrześcijanin stałby się przeciwnikiem Chrystusa, Czyż nie jest to dla każdego jasne? Tutaj może paść następne pytanie: Co stałoby się ze światem i z jego instytucjami, ze społeczeństwem, gdyby wszędzie obowiązywały takie przepisy? Odpowiemy tak: gdyby takie duchowe i niebiańskie warunki i prawa kierowały całym światem, to na pewno nie byłoby wojen, zamachów, niepotrzebne byłyby wojska ani policja. Nie byłoby przestępstw, sporów o własność, niepotrzebne byłyby instytucje sądownictwa a także wszystko inne co jest z tym związane. Wtedy nastałby koniec obecnych porządków, królestwa na ziemi stałyby się Królestwem Pana i Chrystusa. Wszystko sprowadza się do tego, że świat wcale nie jest zainteresowany tego rodzaju prawami. On nie mógłby się nimi kierować choćby przez chwilę, gdyż to pociągnęłoby za sobą następstwa, które doprowadziłyby do pełnej ruiny całego  świeckiego systemu i do rozkładu całego świeckiego organizmu. Oto dlaczego rozpadają się w proch wszelkie sprzeciwy niewierzących, także wszelkie wątpliwości okazują się bezpodstawne. To wszystko jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Niebiańskie podstawy nie kierują tym złym światem. On są przeznaczone wyłącznie dla Kościoła, który nie jest z tego świata, tak jak Pan Jezus nie jest z tego świata. „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś Królestwo moje nie jest stąd” (Jana 18.36).

Zwróćmy naszą uwagę na  słowo „teraz” Wkrótce królestwa świata staną się Jego własnością, lecz „teraz”, On jest odrzucony i wszyscy, którzy należą do Niego, przebywają w odrzuceniu wraz z Nim, poza obozem, żyją jako obcokrajowcy i przechodnie na tym świecie, oczekując chwili, kiedy On przyjdzie i weźmie ich ze sobą, aby oni byli tam, gdzie On.

Ciągłym wysiłkiem szatana jest, aby zmieszać świat z kościołem. To jest główną przyczyną nieporządku, gdyż jest to jedna z najbardziej skutecznych metod diabelskich, za pomocą której udało się mu osłabić świadectwo Kościoła i  powstrzymać skuteczny jego rozwój. Oto prawdziwa przyczyna zmieszania nie dających się ze sobą pogodzić interesów i pojęć Kościoła  i diabelskiego świata. Charakter i nadzieja Kościoła jest czymś zupełnie obcym wobec wszystkiego co pochodzi z tego świata.

Bardzo często słyszymy wyrażenie „chrześcijański świat”. Co to oznacza?  Oznacza to tylko usiłowanie, aby spoić dwie różne rzeczy, których charakter i natura są wręcz sobie obce i wrogie, podobnie jak dzień i noc. To tak jakbyśmy chcieli przyszyć kawałek nowej tkaniny do starej, podartej odzieży, co doprowadzi do  jeszcze większego rozdarcia, jak mówi Pan Jezus.

Bóg wcale nie stara się nawrócić do siebie cały świat, On chce stworzyć sobie lud, który miałby wpływ na świat, lecz byłby oddzielony od świata, a poddany wpływom nieba, mając niebiańską nadzieję. Dopóki sobie tego nie przyswoimy, dopóki zagadnienia i powołaniu i życiu Kościoła nie staną się dla nas żywe, nasza praca, nasze życie i nasza służba Bogu będą pełne potknięć i błędów. Będziemy źle rozumieli cały sens Starego Testamentu i to nie tylko w jego prorockiej części, ale także w  zastosowaniu w naszym życiu jego prawd. Nie można nawet wyliczyć całego uszczerbku, jaki poniesiemy nie rozumiejąc powołania, położenia i nadziei Kościoła Bożego. Nie zrozumiemy złączenia, odrzucenia i identyfikowania się i żywej więzi z Chrystusem odrzuconym, zmartwychwstałym i uwielbionym.

Bóg obchodzi się obecnie ze światem według łaski. My powinniśmy postępować tak samo, jeżeli chcemy być Jemu podobni, a do tego właśnie zostaliśmy powołani. „Bądźcie więc wy doskonali jak doskonały jest Ojciec wasz Niebieski”. (Mat.5.48). „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za was w ofierze na wdzięczną wonność Bogu” (Ef.5.1-2). Oto przykład dla nas, zostaliśmy powołani, aby iść za przykładem naszego Ojca. On nie stawia świata w zależności od prawa. On nie chroni swoich praw prawicą swojej potęgi. Wkrótce będzie On tak właśnie działać. Teraz jest czas łaski,  Pan roztacza obfitość swojego błogosławieństwa nawet na tych, którzy żyją życiem wrogim wobec Niego. Jest to zadziwiający fakt i my chrześcijanie zostaliśmy powołani aby żyć i postępować zgodnie z tym moralnym warunkiem.

Ktoś jednak może nas zapytać: Czy jest możliwe żyć w tym świecie trzymając się podobnych zasad? Przecież mogą nas okraść zniszczyć, wykorzystać wiedząc że my nie zwrócimy się do sądu. Zabiorą nam wszystko, będą pożyczać od nas pieniądze bez oddawania, albo nawet zamieszkają w naszym domu, a nam każą go opuścić bez żadnej zapłaty. Życie może stać się nie do zniesienia, jeżeli nie będziemy zwracać się do naszych władz, które bronią naszych praw. A w jakim celu władze te zostały ustanowione? Po cóż prawo i różne przepisy? Czy nie dlatego, żeby zmusić ludzi do prawości? Czy władza nie została ustanowiona przez Boga po to, żeby pilnować porządku? Co by się stało gdybyśmy rozwiązali wojsko, sąd, itp.? Jeżeli to wszystko zostało ustanowione przez Boga, to dlaczego my jako jego lud nie mamy  prawa korzystać z jego ustaw? Kto może być lepszy od ludu Bożego, zajmującego odpowiedzialne stanowisko, rozdzielać  sprawiedliwie i uczciwie? Kto bardziej wiarygodnie może zaświadczyć w sądzie? Cała ta masa dowodów zawiera w sobie wszelkie dane. Istniejąca władza została ustanowiona przez Boga: król, gubernator, sędzia, wykonawcy 0 każdy na swoim miejscu są wyrazem potęgi Bożej. Bóg udziela władzy każdemu z nich, On wkłada miecz w ręce władzy, aby ona skazywała czyniących zło, a nagradzała czyniących dobro. Wszystko to jest zrozumiałe. Świat jaki jest w obecnym czasie, nie mógłby istnieć choćby jeden dzień, gdyby ręka władzy  nie kierowała nim i nie pilnowała porządku. Nie moglibyśmy żyć spokojnie, gdyż wszystko stałoby się nieznośne.

Miecz praworządności misi wstrzymywać przestępców,. Chrześcijaństwo uznaje za prawidłowe wszystkie uwarunkowania kraju, ale chrześcijanin nie powinien mieszać się do tego  gdyż jego to nie dotyczy. Gdziekolwiek by się nie znajdował, niezależnie jaki byłby charakter i zasady i prawa państwa, w którym on żyje, należy się uznawać władzę, płacić podatki, modlić się za władzę, okazywać szacunek władzy, podporządkować się prawom, modlić się o pokój i żyć w zgodzie ze wszystkimi.

Sam nasz Nauczyciel dał nam przykład w tym przypadku, za co niech będzie Mu wieczna chwała. W szczególnej odpowiedzi na zadane pytanie zwolennikom Heroda podkreśla w szczególny sposób podporządkowanie się sprawującej rząd władzy: „Oddajcie więc Cezarowi to co należy do Cezara, a Bogu to co należy do Boga” (Mat. 22.21). Pan jak czytamy płacił podatek, chociaż był prawdziwie wolnym od płacenia. I jak powiedział do Piotra – że są wolni od płacenia podatków, więc od Niego nie powinni żądać zapłaty podatków. Można tu powiedzieć: dlaczego On im tego nie powiedział? A czy On kiedykolwiek domagał  się tego co Mu się należało? Czy kiedykolwiek kogokolwiek  obwinił? Nie. Najbardziej zadziwiająca jest odpowiedź jaką Pan dał Piotrowi: „Żebyśmy jednak nie dali powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz o otwórz jej pyszczek a znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie” (Mat.16.27).

Znowu powracamy tutaj do poruszonego przez nas zagadnienia: Jaką drogą powinien kroczyć chrześcijanin idący przez ten świat? Powinien iść śladami swojego Nauczyciela i we wszystkim Go naśladować. Czy Pan domagał się jakichkolwiek praw dla siebie? Czy szukał oparcia w prawie? Czy starał się zapanować nad tym światem? Czy mieszał się do sądowych procesów, czy zajmował się polityką, czy szukał pomocy miecza? Czy zgadzał się aby stawać się sędzią lub pośrednikiem w  rozstrzyganiu spraw, o które Go proszono? Każdy z nas powinien odnaleźć w swoim sercu odpowiedzi na te pytania, a to będzie miało wpływ na jego życie.

Mamy nadzieję, że to skazaliśmy rozjaśni nam wypowiedź, którą czytaliśmy w Ks. Powt. Prawa 13.9-11. Sprzeciw wobec bałwochwalstwa i oddzielenie od zła jest nie mniej konieczne jak było dla Izraela, jednakże przebieg tego sprzeciwu powinien być inny. Kościół został powołany aby całkowicie odrzucić zło i odseparować się zupełnie od ludzi, którzy to czynią. Kościół osiąga to idąc zupełnie inna drogą. Nie może zabijać kamieniami bałwochwalców i bezbożników, czy palić czarownice. Tak postępował kościół rzymski. Podobnie postępowali i protestanci. Kościół nie został powołany aby przy pomocy miecza usuwać tych, którzy sprzeciwiają się Bożej prawdzie. Taka postawa jest zabroniona, gdyż jest zupełnie przeciwna co do powołania, charakteru i przeznaczenia Kościoła.

Kiedy apostoł Piotr w sposób nieprzemyślany i cielesny wyciągnął swój miecz, aby bronić swojego Nauczyciela, Pan Jezus powstrzymał go słowami, które głosiły miłosierdzie: „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy którzy za miecz chwytają od miecza giną”(Mat.26.52). Wypowiadając z ostrzeżeniem te słowa do swojego ucznia, który był pełen dobrych zamiarów choć nie w pełni świadomym, Pan Jezus naprawia zło, które zostało przez to uczynione: „..gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia dla Boga twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi”.

W tej właśnie dziedzinie Kościół zszedł zupełnie z obranej drogi. Złączył się ze światem i bardzo często  starał się świecką działalnością podtrzymywać sprawy Chrystusa. Na skutek swojego niezrozumienia czynił wysiłki, aby zachować w czystości wiarę w Chrystusa, a w tym samym czasie przez jego złe czyny odrzucana była ta wiara. Palenie heretyków na stosach było ciemnym piętnem w historii kościoła. Aż trudno sobie przedstawić jak straszne były następstwa tego fałszywego poglądu, że kościół zajmuje miejsce Izraela i dlatego powinien działać zgodnie z taką zasadą. Pamiętajmy, że branie lekcji z historii Izraela, a stawianie siebie na miejscu Izraela, to dwie różne sprawy. Takie stanowisko bardzo osłabiło świadectwo i odjęło kościołowi jego duchowy i niebiański charakter.

Mamy nadzieje, że wszystkie myśli, które tutaj poruszyliśmy pobudzą naszych czytelników do bacznego przyjrzenia się temu zagadnieniu w świetle Nowego Testamentu, a Pan dzięki swojemu wielkiemu miłosierdziu wskaże każdemu szukającemu jak ma postępować, aby żyjąc w tym świecie nie być z tego świata, tak jak Pan Jezus nie był z tego świata.

Zakończymy omawianie tego rozdziału rozpatrzeniem ostatnich wierszy: Jeśli usłyszysz w jednym z miast, które twój Bóg Jahwe daje ci na mieszkanie, że wyszli spośród ciebie ludzie przewrotni i uwodzą mieszkańców swego miasta mówiąc: „chodźmy, służmy obcym bogom”, których nie znacie – przeprowadzisz dochodzenie, zbadasz, spytasz czy to prawda. Jeśli okaże się prawdą, że taką obrzydliwość popełniono pośród ciebie, mieszkańców tego miasta wybijesz ostrzem miecza, a samo miasto razem ze zwierzętami obłożysz klątwą. Cały swój łup zgromadzisz na placu na środku i spalisz ogniem to miasto i cały łup jako ofiarę ku czci Boga swego Jahwe. Zostanie on wiecznym zwaliskiem, już go nie odbudujesz. Nie przylgnie do twej ręki nic z rzeczy poddanych klątwie, aby Jahwe zaniechał zapalczywości swojego gniewu, a okazał litość i miłosierdzie, rozmnażając cię, jak przysiągł przodkom, jeśli będziesz słuchał głosu Boga swego Jahwe, strzegąc pleceń, które ja ci dziś nakazuję wykonywać, czyniąc to co słuszne jest w oczach Boga twego Jahwe. (13-19w).

Możemy wziąć z tego bardzo ważną i pouczającą lekcję. Należy jednak przede wszystkim podkreślić, że tutaj została poruszona bardzo ważna sprawa dotycząca jedności Izraela. Daje to szczególne znaczenie powyższym słowom. W jednym z miast pojawia się fałszywa nauka i wszyscy zaczynają błądzić. Pojawia się tutaj pytanie: Jak to wydarzenie rzutuje na resztę miast Izraela? Czy ich wina spada na wszystkich? Bez wątpienia tak, ponieważ naród stanowił jedną całość. Miasta, pokolenia, rody nie były niezależnymi  od siebie, lecz były powiązane świętymi więzami społecznej jedności, której centrum znajdowało się w miejscu obecności Bożej.

Dwanaście chlebów leżących na złotym stole w przybytku świadczyło o cudownej jedności całego Izraela. Każdy Izraelita był świadomy tej jedności i bardzo ją cenił. Dwanaście kamieni w rzece Jordan i dwanaście kamieni na jego brzegu, dwanaście kamieni na ołtarzu Eliasza na górze Karmel – wszystko to  przedstawiało jedną całość, wszystko to świadczyło o tej samej prawdzie, o dwunastu pokoleniach Izraela tworzących jedną całość. Bogobojny król Ezechiasz złożył ofiarę przebłagalną za całego Izraela (2 Kron.29.24). Wierny Bogu król Jozjasz usuwał bałwochwalstwo ze wszystkich ziem należących do Izraela (2 Kronik 34.33). O tej wielkiej Bożej prawdzie świadczy apostoł Paweł prze królem Agrypą mówiąc: „ ... obietnicy, której spełnienia ma nadzieje doczekać się dwanaście naszych pokoleń, służących Bogu wytrwale we dnie i w nocy (Dz. Ap. 26.6-7).

W czekającej świetlanej przyszłości, ta wielka prawda spełni się przez zapieczętowanie 12 pokoleń i wprowadzenie do cudownego pokoju, a  wraz z nimi wielkiego mnóstwa innych narodów (Obj. 7r.). Na końcu w 21 rozdziale znów widzimy imiona dwunastu pokoleń synów Izraela, napisane na bramach Nowego Jeruzalem, mieszkaniu Boga i Baranka wraz z jego ludem. A tak, zaczynając od złotego stołu przybytku, a kończąc na złotym mieście zstępującym z nieba od Boga, oglądamy cudowny łańcuch świadectw tej wielkiej prawdy, niewzruszonej jedności synów Izraela. (UWAGA: słowa z Dz. Ap. 26.7 oznaczające dwanaście pokoleń Izraela, w greckim rękopisie wyrażane są słowem w liczbie pojedynczej, co potwierdza jeszcze bardziej tę cenną Bożą prawdę).

Jeżeli nas zapytają w czym wyraża się jedność i gdzie ją można zobaczyć, to odpowiemy na to, że tę jedność możemy zobaczyć tylko przez wiarę. Kiedy nasz wzrok zostanie skierowany na przybytek, zobaczymy 12 chlebów na jednym złotym stole. Każde pokolenie było wydzielone, a mimo to stanowiły one jedną całość. Prawda Boża trwa na zawsze. Jedność Izraela uwidaczniała się w przeszłości, będzie także wyraźną i w przyszłości. Podobna jedność jest w niewielkim stopniu wyrazem jedności Kościoła, mimo że jest obecnie zakryta,  zostanie w pełni objawiona. Wiara wcale w to nie wątpi, ona potwierdza ciągle tę prawdę i ogłasza ją przed obliczem wszystkich ludzi, którzy ją podważają.

Popatrzmy w jaki sposób to wszystko wpływało na życie Izraela, szczególnie to co zostało zapisane w 13 rozdziale. Przypuśćmy, że do miasta położonego na północy kraju dochodzą słuchy, że  mieszkańcy jednego z miast położonych na południu kraju wpadli w grzech bałwochwalstwa i mają zamiar zupełnie przestać oddawać cześć żywemu Bogu, Co należało w tym wypadku zrobić? Prawo mówiło o tym bardzo wyraźnie. Wartość posłuszeństwa była tak jasno przedstawiona, że każde „czyste oko” i oddane Bogu serce bez większego trudu mogło to zobaczyć. „Przeprowadzisz dochodzenie, zbadasz, zapytasz czy to prawda...”. Bardzo jasne i zrozumiałe. Niektórzy z mieszkańców mogliby powiedzieć: Co może nas obchodzić, że niektórzy wpadli w grzech bałwochwalstwa, my mieszkamy bardzo daleko od nich. Ten grzech został popełniony daleko od nas i dzięki Bogu za to, że nie u nas. To nie jest nawet w naszym regionie i pokoleniu. A więc to jest sprawa tamtego pokolenia, nie nasza. Każde miasto odpowiada za siebie. Czyż można od nas wymagać, abyśmy zajmowali się każdym przypadkiem popełniania zła i to w tak odległym miejscu? Przecież to strata czasu, mamy swoje sprawy, wystarczy jeśli będziemy strzec tego co jest wokół nas Z całej siły potępiamy odstępstwo i nie dopuścimy by ktokolwiek je do nas przyniósł. Nawet nie wpuścimy takich ludzi do naszego miasta. Dalej nasza odpowiedzialność już nie sięga.

A co na to odpowiedziałby posłuszny Bogu Izraelita? Na pewno to, że takie podejście do sprawy oznacza odrzucenie jedności Izraela. Gdyby każde pokolenie broniło swej niezależności względem innych plemion Izraela, to arcykapłan musiałby natychmiast zdjąć ze złotego stołu 12 chlebów leżących przed obliczem Bożym i rozłożyć je byle jak ponieważ jedność przestała istnieć przed Bogiem, a naród stał się niezależnym, podzielonym na wiele niezależnych od siebie części. Dlatego też nie miałoby sensu, żeby wzór jedności pod postacią 12 chlebów leżących na jednym stole pozostawał takim samym. Każdy wierny Bożemu przymierzu Izraelita mógłby powiedzieć jakie dostał polecenie: przeprowadź dochodzenie, zbadaj, zapytaj.... . Izrael powinien kierować się dwoma wielkimi zasadami: jednością narodu i tym co powiedział Bóg. Dlatego nikt nie mógł powiedzieć ”popełniono grzech, ale nie w moim otoczeniu”, gdyż oznaczałoby to oddzielenie się od narodu.

Słowa: taką obrzydliwość popełniono wśród ciebie dotyczą całego narodu. Grzech popełniony w Dan był także grzechem dla mieszkańców Judei, dlaczego? Ponieważ Izrael stanowił jedną całość i każdy Izraelita cierpiał na skutek popełnionego grzechu. Dlatego oni nie mogli być obojętni względem zła popełnionego wśród nich. Tolerując zło, stawali się oni uczestnikami tego zła, jak też i jego następstw, aż do czasu gdy zło w sposób stanowczy i bezwzględny zostało usunięte.

Jeżeli było to nieuniknione dla Izraela, to tym bardziej jest nieuniknione dla Kościoła Bożego. O ileż bardziej niż Izraelici  my powinniśmy być tego świadomi. Tam, gdzie sprawa dotyczy Chrystusa, wszelki choćby tylko cień obojętności jest obrzydliwy w oczach Boga. Odwieczne plany i zamierzenia Boga zawsze mają związek z uwielbieniem Jego Syna, aby wszelkie kolano zgięło się przed Nim i aby każdy język wyznał, że On jest Panem ku chwale Ojca, „aby wszyscy oddawali cześć Synowi tak jak oddają cześć Ojcu”(Jan.5.23). Dlatego też, jeżeli Imię Chrystusa jest bezczeszczone, jeżeli rozpowszechniana jest nauka pomniejszająca chwałę Chrystusa i moc Jego odkupieńczego dzieła oraz moc Jego wstawiennictwa za nami, powinniśmy zdecydowanie przeciwstawić się podobnej nauce. Obojętność lub niechęć zajmowanie jakiegokolwiek stanowiska wobec takich zagadnień dotyczy bezpośrednio naszego stosunku di Chrystusa i naszym obowiązkiem jest sprzeciwić się takiej nauce.

Gdyby sprawa dotyczyła nas samych, naszej reputacji, naszej rodziny, naszego charakteru, to na pewno nie pozostalibyśmy względem tego obojętni. Wręcz przeciwnie, bylibyśmy bardzo wrażliwi na wszelkie oskarżenia i plotki, gdyż one by nas  poruszały i dotykały. O ileż bardziej powinniśmy się smucić gdy ktoś powstaje przeciwko Temu, wobec którego zobowiązaliśmy się wiernie służyć i bronić jego czci i godności. To On pozostawił swoją niebiańską chwałę i przyszedł na świat, aby zbawić zgubionych. Zakosztował śmierci krzyżowej abyśmy nie zostali potępieni i skazani na wieczne męki. Czy możemy pozostawać obojętnymi wobec znieważania i pogardzania Jego chwałą? Niech Bóg nas zachowa, gdyż tak być nie może. Naszym obowiązkiem jest by cenić i chronić chwałę Chrystusa. Nasza reputacja, indywidualność, rodzina, przyjaciele – to wszystko powinno znaleźć się na drugim planie, kiedy sprawa dotyczy chwały Bożej i spraw Bożych.

Czyż nie powinniśmy tego wszystkiego strzec i pilnować będąc utwierdzeni w tym wszystkim? Właśnie w taki sposób patrzymy w obecnym czasie, te rzeczy stały się dla nas mniej wartościowe. Co będzie gdy zobaczymy twarzą w twarz Pana w pełnym blasku Jego chwały i mocy? Jaki będzie nasz stosunek do Niego  i co będziemy mogli powiedzieć o naszej obojętności do interesów bożych. Czy okaże się, że jesteśmy w błędzie twierdząc, że zagadnienie dotyczące jedności ciała – Kościoła jest jednym z największych zagadnień związanych ze sławą jego Głowy? Jeżeli Izrael stanowił jedną całość, to czyż bardziej ciało Chrystusa nie jest taką całością?

Niezależność i obojętność były niedopuszczalne dla Izraela, o ileż bardziej jest ona niedopuszczalna dla członków Kościoła. Myśl o niezależności nie może choćby na chwilę ostać się w świetle Nowego Testamentu. Twierdzenie, że członkowie ciała Chrystusa są niezależni jeden od drugiego, jest tym samym co twierdzenie, że ucho nie ma nic wspólnego z ręką, a oko z nogą lub z okiem. „Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała mimo, że są liczne stanowią jedno ciało, tak tez jest z Chrystusem. Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno ciało: czy to żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy czy wolni; wszyscy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Jeżeliby noga powiedziała: ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała – czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzie byłby słuch? Gdyby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg tak jak chciał stworzył różne członki umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem zaś  wprawdzie są liczne członki, ale jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć do ręki: nie jesteś potrzebna, albo głowa do nóg: nie potrzebuję was. Raczej niezbędne dla ciała są te członki, które są słabsze, a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto troszczymy się szczególnie o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te które nie należą do wstydliwych tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele. Lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Tak więc, gdy jeden członek cierpi, cierpią z nim inne członki; podobnie gdy jednemu okazywane jest poszanowanie, radują się z nim wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami” (1kor. 12.12-27).

Wstrzymamy się przed tym, aby udzielać wyjaśnień tym cudownym słowom. Chcemy tylko zwrócić uwagę chrześcijanina na oczywistą prawdę dotycząca każdego chrześcijanina żyjącego na tej ziemi, że jest on członkiem ciała Chrystusa. Ta wielka prawda jest związana z wyższymi przywilejami ale też z większą  odpowiedzialnością. To nie tylko wierna nauka, nie tylko wypełnione zdrowym sensem zasady, ale żywa rzeczywistość, która powinna stać się Bożą siłą duszy.

Chrześcijanin nie może uważać siebie za niezależną osobę, którą nic nie łączy z innymi. Jest on powiązany ze wszystkimi dziećmi Bożymi, ze wszystkimi prawdziwie wierzącymi uczestnikami ciała Chrystusa. Wy wszyscy zostaliście ochrzczeni w Chrystusa. Kościół Boży nie jest tylko jakąś oddzieloną społecznością, związkiem czy bractwem, on jest ciałem złączonym przez Ducha Świętego z głową przebywającą w niebie. Wszystkie Jego ziemskie członki są nierozdzielnie zawiązane ze sobą. Następstwem tej jedności jest to, że wszystkie członki ciała czerpią bezpośrednie korzyści z działania każdego członka oddzielnie. Jeżeli jeden cierpi, to uczestniczą w tym pozostałe, jeśli się daruje, to radują się wszyscy itp.

Jeżeli boli noga lub ręka, to reszta ciała odczuwa ten ból. Dlaczego i w jaki sposób? Dlatego  że są w jednym ciele. Taki jest ustrój i charakter Kościoła Bożego. Jeżeli cokolwiek stanie się z jednym członkiem, odczują to wszyscy za pośrednictwem Głowy, z którą przez Ducha Świętego wszystkie członki ciała znajdują się w żywej społeczności. Myśl ta może okazać się nie jasną i nie zrozumiałą dla niektórych czytelników, jednakże została ona w sposób wyraźny przedstawiona na stronicach Biblii.

Nie zostaliśmy powołani aby ją krytykować lub poddawać naszej ocenie. Naszym zdaniem jest przyjąć ją z wiarą, gdyż jest to objawienie Boże. Nigdy rozum ludzki nie mógłby wykształcić czegoś podobnego. Bóg objawił nam ją, a wiara przyjmuje i żyje błogosławioną siłą pochodzącą z niej.

Czytający może zadać pytanie: jak może stan ducha jednej osoby wierzącej mieć wpływ na tych, którzy jej nawet nie znają? Odpowiedź mówi: Cierpi jeden członek, współcierpią z nim wszystkie. Wszystkie pozostałe członki – czego? Czy członki miejscowego związku lub społeczności, czy zboru, którzy znają osobiście tego członka, o którym jest tutaj mowa? Nie, sprawa dotyczy całego ciała i wszystkich jego członków niezależnie od tego gdzie się znajdują. Nawet wśród Izraela, gdzie bardzo ważna była jedność ludu widzimy, że czyn dokonany przez jednego człowieka i w jednym miejscu miał wpływ na cały lud Izraela, mimo że wielu w ogóle nie było świadomych tego co się stało.

Bóg powiedział: Izrael zgrzeszył! Dlatego wszyscy Izraelici ponieśli klęskę na wojnie. Czy może rozum ludzki zrozumieć tę prawdę? Wiara jednak może ją zrozumieć. Jeżeli będziemy wsłuchiwać się w głos naszego rozumu, to na pewno utracimy wszelką wiarę. Jeżeli jednak dzięki miłosierdziu Bożemu nauczymy się nie zwracać uwagi na nasz rozum, to uwierzymy w to co mówi nam Bóg, a to dlatego, że to on mówi.

Drogo czytelniku pomyśl o tej wielkiej prawdzie 0 jedności ciała. O, jak wielkie następstwa ona pociąga za sobą. W bardzo jasny sposób skłania się ku temu, aby spowodować świętość w życiu i w naszym postępowaniu. Wszystko to powinno spowodować w nas zastanowienie się nad naszymi przyzwyczajeniami, drogami i nad całą naszą duchową istotą. Powinno to spowodować w nas powagę, abyśmy naszym postępowaniem nie bezcześcili Głowy, z którą jesteśmy złączeni, nie zasmucali Ducha, który nas zespala w jedną całość, nie obrażali innych członków, z którymi tworzymy jedną całość.

Chcielibyśmy jak najdłużej pozostawać przy tym tak bardzo obszernym temacie, który jest jednym z najbardziej cudownych i zadziwiających, mimo to zmuszeni jesteśmy tutaj zakończyć omawianie tego rozdziału.

Niech Bóg za pośrednictwem Świętego Ducha uczyni tę wielką Bożą prawdę siłą naszej duszy, każdego prawdziwie wierzącego, każdego dziecka Bożego na ziemi.

 

 

 

ROZDZIAŁ  14

 

Temat:  Wy jesteście dziećmi Boga waszego

 

Myśl:  Was wybrał Jahwe .....

 

         Wy jesteście dziećmi Boga waszego Jahwe. Nie będziecie nacinać skóry ani strzyc krótko włosów nad czołem po umarłym, bo wy jesteście ludem poświęconym Bogu waszemu Jahwe, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi (1-2w.).

Początek rozdziału odkrywa przed nami podstawę wszelkich przywilejów i wszelkiej odpowiedzialności Izraela przed Bogiem. Każdemu wiadomo, że istnieją rodzinne więzy, które kładą na nas pewne obowiązki, powiązania, przywiązania a także i pewnego rodzaju odpowiedzialność. Jeżeli ktoś nie jest ojcem rodziny, to żaden rozsądek, żadne wyjaśnienia nie mogą go zmusić do tego, aby zrozumiał uczucia i więzi, jakie występują w sercu ojca. Jednak z  drugiej strony, już od chwili gdy taka więź rodzinna zaistniej, człowiek doświadcza uczucia z nią związane. To samo można powiedzieć i o naszych stosunkach z Bogiem. My nie możemy zrozumieć uczuć i obowiązków dziecka Bożego wobec Boga, dopóki sami nie staniemy się dziećmi. Zwracając nasze serca do Boga przez moc Ducha Świętego zostajemy wyuczeni jak mamy prowadzić życie chrześcijańskie. Jeżeli nie jesteśmy w chrześcijaństwie to wszelkie uczucia i obowiązki chrześcijanina pozostają dla nas zupełnie obce i nieznane. To do Boga należy prawo wymagania od swoich dzieci spełniania takich lub innych obowiązków. To właśnie im zostały dane wielkie przywileje i święte obowiązki, aby szukać jego przychylności. Wy jesteście dziećmi Boga waszego Jahwe. Nie będziecie nacinać skóry ......

Oni nie należeli już do siebie, stanowili wyłączną własność Boga. Dlatego nie mieli prawa dokonywać na swoim ciele nacięć lub jakichkolwiek innych znaków, by w ten sposób wyrażać swoje kłopoty o problemy, swój smutek po zmarłych. Serce nie odrodzone, napełnione hardością i swawolą mogłoby powiedzieć: „A dlaczego my nie możemy postępować tak jak inni? Jaką szkodę poniosę przez to, że naznaczę coś na swoim ciele? Jaką szkodę poniesie moja dusza z tego powodu, że wystrzygę sobie włosy nad oczami? Przecież to tylko wyraz mojego żalu i żałoby, świadczy to tylko o naszym przywiązaniu do zmarłego i nie ma w tym nic niemoralnego”. Można dać na to jedną odpowiedź usuwającą wszelkie wątpliwości: Wy jesteście dziećmi Boga. Fakt ten zmienia wszystko.

Biedni niewierzący Bogu i nieobrzezani poganie mogli pocieszać siebie jak tylko chcieli. Oni nie znali Boga i nie przebywali w społeczności z Nim, natomiast Izraelici przebywali w świętej zależności od Boga i powinno się to wyrażać we wszystkich ich czynnościach i nawykach. Oni byli powołani, aby powstrzymywać się od niektórych zwyczajów i przyzwyczajeń, a nawet sprzeciwiać się im, by przez to świadczyć wszystkim, że są dziećmi Boga. Oni byli dziećmi, nie stawali się dziećmi przez to, że postępowali inaczej  niż poganie. Postępowali tak dlatego, że byli dziećmi.

Was wybrał Jahwe, byście stali się ludem będącym jego własnością. Nie powiedziano „wy powinniście być narodem świętym”. W jaki sposób przez własny wysiłek mogliby stać się  Jego świętą własnością? To było niemożliwe. Gdyby oni nie byli Jego ludem, to żadne wysiłki nie mogłyby ich takimi uczynić. Jednak Bóg dzięki swojemu wielkiemu miłosierdziu, dzięki zawartemu z ich ojcami przymierzu, uczynił ich swoimi dziećmi. Oddzielił ich  od wszystkich pozostałych plemion i narodów i tak trwałe i mocne było ich położenie. Ich nawyki, obyczaje, postępowanie, ich pokarm i odzież, wszystko co czynili, od czego się wstrzymywali powinno mieć swoje źródło w fakcie, który był od niech zupełnie niezależny, tak jak niezależne od nich było ich narodzenie według ciała. Oni byli faktycznie Jego wybranym narodem stanowiącym jego wyłączną własność.

Znać imię Boga, być świadomym Jego bliskości, że On przenika nasze wszelkie nawyki i przyzwyczajenia, to wielki przywilej. Dla człowieka nieodrodzonego, nie znającego Boga i nie mającego z Nim społeczności, już sama myśl byłaby nieznośną. Z takim Bogiem on nie mógłby mieć nic do czynienia. Czym byłaby dla niego Boża świętość i czystość? Czymś zupełnie nieznośnym. Jednakże dla człowieka prawdziwie wierzącego i miłującego Boga świadomość, że Bóg jest tak blisko nas i interesuje się nami, nawet najdrobniejszymi sprawami, jakie spotykają nas w życiu. Zarówno w dzień jak i w nocy, On troszczy się o nas, gdy czuwamy i gdy śpimy, jesteśmy w domu czy poza nim. On troszczy się o nas, a jego troska przewyższa troskę nawet najbardziej dobrej i czułej matki względem swojego małego dziecka.

Jest to cudowną rzeczywistością i gdybyśmy wprowadzili to w życie, byłoby ono zupełnie inne, inne byłoby też nasze świadectwo o Bogu. Cudowne jest to, że wiemy iż Bóg ciągle patrzy na nas. Dzięki Jego miłosierdziu i dobroci, Jego oko czuwa nad nami. Niech ta ożywiająca świadomość stanie się siła każdego dziecka Bożego.

Począwszy od 3 wiersza aż do 20 jest mowa o zwierzętach czystych i nieczystych. Zasady, na których ten podział się opierał zostały opisane w Księdze Kapłańskiej w 11 rozdziale. (Opisaliśmy szczegółowo ten temat w naszym komentarzu do Księgi Kapłańskiej 11 r. Każdy chętny może się tam zwrócić). Te dwie części Pisma Świętego różnią się od siebie. W księdze Kapłańskiej wszystkie te ustawy były skierowane szczególnie do Mojżesza i Aarona, natomiast w księdze Powtórzonego Prawa skierowane są do całej społeczności. Jest to charakterystyczne dla tej księgi.

Księga kapłańska była podręcznikiem kapłana i Lewity, natomiast Księga Powt. Prawa pozostawia kapłanów na drugim miejscu, na pierwszym stawia naród. Jest to bardzo jasno uwidocznione w całej Księdze. Wynika z tego, że Księga powtórzonego Prawa nie jest tylko powtórzeniem księgi Kapłańskiej. Każda z tych ksiąg dotyka oddzielnego zagadnienia, posiada swój cel, swoje zadanie. Każdy poważny czytelnik Pisma Świętego z radością zauważa te prawdę. Niewierzący sami siebie czynią ślepymi i nie mogą nic dostrzec.

W 21 wierszu naszego rozdziału w szczególnie jasny sposób odnotowana jest różnica pomiędzy Izraelem Bożym a cudzoziemcem. „Nie będziecie spożywać żadnej padliny. Dasz to do spożycia przechodniowi w twojej miejscowości, albo sprzedaż obcemu, bo ty jesteś narodem świętym dla twojego Boga Jahwe. Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku jego matki”. Społeczność Izraela z Bogiem Jahwe zupełnie oddzielała ich od wszystkich narodów ziemi. Nie oznaczało to, że oni sami z siebie mili być lepszymi, bardziej świętymi niż inni. Ich Bóg był święty a oni byli Jego narodem. „Będziecie świętymi, bo Ja jestem Święty”.

Ludzie tego świata uważają za faryzejską obłudę pragnienie chrześcijanina, aby oddzielić się od tego świata i nie brać udziału w jego uciechach i wygodach, nie rozumieją duchowego znaczenia tego zagadnienia. Chrześcijanin, który bierze udział w różnych sprawach tego świata, podobny jest do Izraelity spożywającego mięso ze zwierzęcia, które umarło naturalną śmiercią. Dzięki Bogu za to, że chrześcijaninowi dana została możliwość  kosztowania czegoś znacznie lepszego niż wszystkie uciechy tego świata. Został mu darowany chleb żywy, który zstąpił z nieba, prawdziwa duchowa manna. Dane mu tez zostało żywić się z plonów ziemi Kanaan  (Joz. 5.11).

Biedny nieodrodzony człowiek nie ma żadnego pojęcia o tych wszystkich bogactwach, karmi się tym co daje mu świat. Zagadnienie wcale nie dotyczy tego, czy dobre lub złe są te rzeczy same w sobie, dlatego że nikt nie uważałby za złe spożywanie mięsa ze zwierzęcia, które umarło w sposób naturalny, gdyby o tym nie powiedział Bóg. To jest dla nas bardzo ważne. Nie należy oczekiwać, że świat będzie patrzył naszymi oczami i że będzie posiadał nasze uczucia wobec dobra i zła. My jesteśmy zobowiązani rozpatrywać wszystkie zagadnienia z Bożego punktu widzenia.

Bardzo wiele jest takich spraw, które ludzie niewierzący mogą czynić bezkarnie. Dla wierzących jednak rzeczy te są nie do pomyślenia. Każdy prawdziwie wierzący przed podjęciem jakiegokolwiek działania powinien zadać sobie pytanie: Czy to posłuży ku chwale Boga? Czy jest to zgodne z imieniem Boga? Jeśli nie, to nie podejmuje się czegoś takiego. Jezus Chrystus powinien być tym, który kontroluje wszelkie działanie chrześcijanina. Jest to bardzo uproszczone zagadnienie. Zamiast zapytać siebie czy to lub tamto jest zgodne z naszym powołaniem, z naszymi zasadami, charakterem albo reputacją, należy zadać sobie pytanie: Czy jest to miłe Chrystusowi? Wszystko, co jest niegodne Chrystusa, jest także niegodne chrześcijanina.

Jeżeli sobie to przyswoimy, to będziemy kierować się tymi prawami w naszym życiu. Jeżeli nasze serce jest prawdziwie oddane Chrystusowi i żyjemy zgodnie z tym, do czego nas pobudza Boskie jestestwo i pokrzepiać się będziemy mocą Ducha Świętego, podporządkowując się autorytetowi Pisma Świętego względem tego, co jest dobre lub złe, to takie zagadnienia nie będą nas trwożyć w naszym codziennym życiu.

Zanim przejdziemy do kluczowego słowa tego rozdziału, zechciejmy zwrócić uwagę jeszcze na ostatnie słowa wiersza 21. „Nie będziesz gotował koźlęcia w mleku jego matki”. Fakt, że spotykamy ten przepis w trzech różnych miejscach, świadczy o jego ważności. Jaki to może mieć sens? Co możemy z tego wynieść? Te słowa w sposób bardzo jasny pokazują, że naród Boży powinien wystrzegać się wszystkiego co jest w sprzeczności z naszą cielesną tożsamością. Gotowanie zwierzęcia w tym co stanowiło jego pokarm, było zupełnie sprzeczne w sobie. Słowo Boże wszędzie akcentuje ważność praw samej przyrody i tego co jest z nią zgodne. „Czyż sama natura nie poucza was ...?” – pisze natchniony apostoł do zboru w Koryncie. Już w naszą cielesną naturę zostały włożone niektóre uczucia, prawdy, instynkty, których nie należy lekceważyć.

Uważamy, że według chrześcijańskiej etyki moralnej wszelkie postępowanie, które narusza te naturalne uczucia człowieka nie może się podobać Bogu. Duch Boży może nas prowadzić ścieżką, która wznosi się ponad naszymi cielesnymi skłonnościami, ale nigdy On nie będzie nas przymuszał, abyśmy działali wbrew nim.

Zwróćmy teraz naszą uwagę na końcowe wiersze tego rozdziału, w których znajduje się wiele niezbędnych dla nas wskazówek. „Złożysz dziesięcinę z plonu wszelkiego nasienia, z tego co rokrocznie rodzi ziemia. Będziesz spożywał w obliczu Boga swego Jahwe – na miejscu, które sobie obierze na mieszkanie dla swego Imienia – dziesięcinę z twego zboża, moszczu i oliwy, pierworodne z bydła i z trzody, abyś po wszystkie dni  nauczył się bać swego Boga Jahwe. Jeżeli daleka będzie twoja droga, nie zdołasz tego zanieść, ponieważ daleko będzie miejsce, które obierze sobie Bóg twój Jahwe, by tam umieścić swoje imię – gdy twój Bóg Jahwe będzie ci błogosławił – zamienisz dziesięcinę na srebro, weźmiesz srebro w sakiewce do ręki i pójdziesz na miejsce, które sobie obierze twój Bóg Jahwe. Kupisz tam srebro, wszystko czego pragnie dusza twoja: większe i mniejsze bydło, wino, sycerę, wszystko czego sobie życzy dusza twoja i spożyjesz tam w obliczu Boga swego Jahwe. Będziesz się cieszyć ty i twoja rodzina. Nie opuścisz Lewity, który jest w twoich murach, bo nie ma on działu ani dziedzictwa z tobą. Pod koniec trzech lat odłożysz wszystkie dziesięciny z plonu trzeciego roku i zostawisz w twych bramach. Wtedy przyjdzie Lewita, bo nie ma on działu ani dziedzictwa z tobą, obcy, sierota i wdowa, którzy są  w twoich murach, będą jedli i nasyca się aby ci błogosławił Bóg Jahwe w każdej pracy twojej ręki, której się podejmie (22-29w.).”

W tych słowach znajdujemy wielką i wspaniałą lekcję, ponieważ ona odsłaniają w bardzo zrozumiały sposób podstawy, charakter zasad społecznych i rodzinnych religii Izraela. Oddawanie czci Bogu Jahwe przez Izraela wypływało z tego, że zarówno oni jak i ich ziemia należała do Jahwe. Ziemia pozostawała Jego własnością, oni byli tylko jej dzierżawcami. W określonych przez Boga porach powinni oni to potwierdzać przynosząc Bogu dziesięciny ze wszystkich plonów, które im zrodziła ziemia. „Złożysz dziesięcinę z plonu wszystkiego nasienia, z tego co rokrocznie rodzi ziemia (22w).” W taki sposób uznawali oni prawa Boże potwierdzając to czynami, przynosząc należne dziesięciny swojemu Władcy i tym samym potwierdzając, że nie ma u nich innego władcy poza ich Bogiem. To czym oni dysponowali, co posiadali należało do Niego. Taka była niewzruszalna podstawa ich osobistej służby Bogu. Oni powinni zgromadzać się na miejscu, które wybrał Bóg, aby tam przebywało Jego imię.

W tej ustawie jak też i w wieli innych miejscach Słowa Bożego widzimy jak bardzo wielkie znaczenie w oczach Boga  ma powtarzające się ciągle gromadzenie się Jego ludu wokół Niego. Bóg bardzo się radował widząc swój lud zgromadzony w jego obecności, weselący się z Niego i przebywający w bardzo ścisłej więzi jedni z drugimi. Widząc ich zadowolonych ze swojego udziału i spożywających w braterskiej więzi płody Pańskiej ziemi.

„Będziesz spożywał w obliczu Boga swego Jahwe – na miejscu, które sobie obierze na mieszkanie dla swojego imienia – dziesięcinę z twego zboża, moszczu i oliwy, pierworodnego z bydła i trzody, byś po wszystkie dni nauczył się bać Boga swego Jahwe (23w.).” To było jedyne miejsce zgromadzenia się wszystkich prawdziwych Izraelitów. Wszystkich, miłujących Boga z całej swojej duszy synów Izraela ciągnęło do tego miejsca. Wszyscy oni gromadnie zdążali do tego błogosławionego miejsca, gdzie było wzywane jego imię. Ludzie, którzy nie znali Boga Izraela, nie mający z Nim żadnej społeczności, mogli taki stosunek do Boga uważać za co najmniej dziwny, niezrozumiały, niezwykły, widząc jak ludzie z bardzo odległych miejsc przynoszą swoje dziesięciny do wyznaczonego im przez Boga miejsca. Dzisiaj mogą również powstać podobne wątpliwości: Po co to wszystko? Czy nie można było tych dziesięcin zjeść w swoim domu, w swoim mieście lub miejscowości? Gdyby powstała taka wątpliwość wśród Izraela, to świadczyłoby tylko o tym, że ci ludzie nie umieją docenić wielkiego znaczenia miejsca wybranego przez Boga.

To, co pobudzało Izraela Bożego, aby wyruszyć w taką podróż było: Jahwe jest tam (por. Ezech.38.35). Jeśli Izraelita zechciałby pozostać w swoim domu według własnego uznania, albo iść na jakiekolwiek inne miejsce, na pewno nie spotkałby się tam z Bogiem i nie spotkałby tam swoich braci i sióstr. Musiałby spożywać swoją dziesięcinę w samotności. Takie zachowanie sprowadziłoby na niego sąd Boży, gdyż to było przestępstwem ze strony Izraelity.

Istniało tylko jedno miejsce i to wybrane nie przez człowieka, ale przez Boga. Bezbożny król Jeroboam kierowany swoimi egoistycznymi pragnieniami, znieważył Bożą ustawę i sporządził dwa złote cielce i postawił jednego w Betel z drugiego w Dan. Jednak ci, którzy tam przychodzili, oddawali pokłon diabłu a nie Bogu. To był wielki grzech w oczach Boga i ten grzech pociągnął za sobą straszne następstwa wobec króla i jego domu. Dowiadujemy się także że wszyscy królowie, którzy odstąpili od Boga, poszli drogą Jeroboama syna Nebata.

Co zaś dotyczy wiernych sług Boga, to zawsze należało oczekiwać, że będą zgromadzeni wokół Bożego miejsca. Oni nigdy nie tłumaczyli się z tego, dlaczego pozostali w domu, a nie przyszli na to miejsce. Oni nigdy nie szukali innego miejsca, wybranego przez nich samych czy też przez króla. Było pewne, że oni zawsze zbiorą się wokół miejsca, gdzie przebywał ich Bóg i Jego imię. Czy takie zajmowane przez nich stanowisko  świadczyło o ich zawężonym światopoglądzie lub bigoterii? Nie, oni tak postępowali bo był w nich strach Boży i miłość do Boga.

Już od chwili, gdy Bóg wskazał miejsce spotkania ze swoim ludem, Jego lud powinien zgromadzić się na tym miejscu. Bóg nie tylko wybrał to miejsce, ale uczynił je dla swoich sług dostępnym i przyjaznym, jak to widzimy w następujących słowach: „Jeżeli daleka będzie twoja droga nie zdołasz tego zanieść, ponieważ daleko będzie miejsce, które obierze sobie Bóg twój Jahwe, by tam umieścić swoje imię – gdy twój Bóg Jahwe będzie ci błogosławił – zamienisz dziesięcinę na srebro, weźmiesz srebro w sakiewce do ręki i pójdziesz na miejsce, które sobie obierze twój Bóg Jahwe. Kupisz tam srebro, wszystko czego pragnie dusza twoja: większe i mniejsze bydło, wino, sycerę, wszystko czego sobie życzy dusza twoja i spożyjesz tam w obliczu Boga swego Jahwe. Będziesz się cieszyć ty i twoja rodzina.(24-26).”

O, jakie piękno płynie z tych słów! Troskliwy Ojciec wychodzi naprzeciw wszelkim potrzebom swoich umiłowanych. On sam usuwa wszelkie przeszkody z drogi swojego ludu, by mógł gromadzić się wokół Niego. On pragnął widzieć wszystkich swoich odkupionych radujących się jego obecnością. Wszyscy miłujący jego imię śpieszyli aby zaspokoić Jego pragnienie to zgromadzić się wokół  Bożego miejsca ich społeczności. Izraelita, który zlekceważyłby możliwość zgromadzenia się razem ze swoimi braćmi w wyznaczonym przez Boga miejscu, oznaczałoby że nie miłuje on swojego Boga i swojego ludu. Nawet gdyby twierdził, że mimo to czuje się szczęśliwy w swoim domu lub w jakimś innym miejscu, to byłby wytwór jego bujnej wyobraźni, ponieważ on okazał się nieposłusznym wobec przykazań Boga.

To wszystko jest bardzo cenne dla Bożego Kościoła, gdyż jest w tym wielka nauka Boża. Teraz tak jak wówczas, Bóg pragnie, aby jego lud zgromadzał się w jego obecności, wokół Niego i w wybranym przez Niego miejscu. Jest to bardzo poważne zagadnienie dla każdej wierzącej duszy, w której sercu płonie iskra Boża. Włożone w nas instynkty Boskiej osobowości, kierownictwo Ducha Świętego i wskazówki Pisma Świętego – wszystko to pobudza lud Boży, aby zgromadzać się razem i szczerze oddawać cześć Bogu mając ze sobą społeczność i posilając się nawzajem.

Chociaż boża budowla uległa zmianie, to jej podstawa, zasady i charakter odwiecznych zamierzeń Bożych pozostaje bez zmian. Zgromadzanie się dzieci Bożych wokół samego Pana, pozostaje taką samą niezmieniającą się podstawą. Tak jak dawniej, tak samo i obecnie, zgromadzanie się ludu Bożego wokół Jezusa Chrystusa zostało ustanowione przez Boga. Dlatego też sens tego zagadnienia nie jest zawarty w naszym szczęściu, nie w radości naszego serca, chociaż wierzymy, że wszyscy prawdziwie wierzący miłują zgromadzanie się w Bożym miejscu.

Radość i przychylność Boga zawsze towarzyszy zgromadzaniu się ludu bożego. Jest rzeczą niemożliwą, abyśmy nie odczuwali pełnego zadowolenia, kiedy łączymy się razem przed obliczem Boga. Stanowi to niebiańską radość na ziemi, radość dzieci Bożych miłujących Pana i Jego Imię oraz swoich bliźnich. Jest wielką radością gromadzić się wokół wieczerzy Pańskiej i wokół samego Pana. Czy może być dla nas coś radośniejszego niż radość przezywana przez przypominanie śmierci Pana Jezusa aż On przyjdzie? Radośnie  w zupełnej jednomyślności przynosić chwałę z naszych ust, będąc wdzięcznymi naszemu Bogu i Barankowi? Jest rzeczą radosna napominać i pocieszać jeden drugiego, usługując darami udzielonymi przez zmartwychwstałego i uwielbionego Pana, Głowę Kościoła.

Cudownie jest  kiedy w duchowej jedności bywają wylewane błagania pochodzące z głębi naszych serc w naszych modlitwach przyczynnych, błagalnych za wszystkich ludzi, za królów, za rządzących, za Kościół Boży, Ciało Chrystusa, za dzieło Boże, z także za wszystkich pracowników na niwie Bożej porozrzucanych na całym świecie.

Czy może się znaleźć choćby jeden chrześcijanin, który by nie uważał za radość uczestniczenie w tym wszystkim i powiedziałby z głębi serca, że nie ma czegoś wspanialszego od tego?

Powtórzmy jeszcze raz, sprawa nie dotyczy naszego szczęścia, to jest rzecz drugoplanowa. Powinniśmy w tym, jak i w innych sprawach, kierować się wolą Bożą, która została nam przedstawiona w Piśmie Świętym. Całe zagadnienie sprowadza się do jednego: Czy dzieci Boże urzeczywistniają myśli i  zamierzenia swojego Pana, zgromadzając się na wspólną modlitwę i dla wzajemnego zbudowania? Jeżeli tak, to biada tym wszystkim, którzy pod różnymi wymówkami starają się od tego uciec, lub odnoszą się do tego lekceważąco. Przynosi to wielką ujmę ich duszom, bezcześci Boga i zasmuca Jego Ducha, a także zniesławia Kościół Boży.

Jest to zagadnienie wielkiej wagi, wymagające powagi ze strony dusz należących do Boga. Według Jego woli, Jego odkupieni powinni zgromadzać się razem wokół Noego. W 10 rozdziale Listu do Hebrajczyków apostoł zwraca się do nas z ostrzeżeniem, abyśmy nie opuszczali naszych zgromadzeń (Hebr. 10.25). Widzimy to już na pierwszych stronach Nowego Testamentu w Ewangelii Mateusza 18.20 gdzie czytamy: „Bo gdzie są dwaj lub trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” Tu jest znowu wyznaczone miejsce: Imię Moje. To odpowiada miejscu, które wybierze Bóg, aby tam przebywało Jego Imię. Te słowa bardzo często są spotykane, szczególny nacisk kładzie na nie Księga powtórzonego Prawa.

Izrael obowiązkowo musiał zgromadzać się tylko na tym miejscu. Lud nie miał najmniejszego prawa wyboru, to było miejsce, które Pan Bóg twój wybierze. Jakiekolwiek inne miejsce nie mogło go zastąpić. To samo dotyczy Kościoła Bożego. Nie ma tu miejsca dla ludzkiego wyboru, dla ludzkich opinii lub przypuszczeń, wszystko tutaj jest boskie. Chrześcijanie mogą zgromadzać się tylko przez odkupienie jakiego dokonał Pan Jezus Chrystus. Zgromadzając się podporządkowujemy się  Bożemu autorytetowi – Słowu Bożemu. Wszystko to jest proste i cenne dla nas. Wszyscy potrzebujemy prostej wiary aby uwierzyć prawdzie i dostosować się do niej. Wszystkie nasze opinie upadają w mroku, dlatego każdy kto przysłuchuje się różnym ludzkim poglądom zawsze zostanie doprowadzony do rozterki i zwątpienia, jakie zadomowiły się wśród innych sekt i religii.

Drogocenne Słowo Boże – oto nasze jedyne miejsce ucieczki i schronienia, a także źródło, siła i nas autorytet. Zabierzcie je nam, a nic nam już nie pozostanie. Dajcie je nam, a nic więcej nie będzie nam już potrzebne. Prawda dotycząca naszego zgromadzania się jest bardzo prosta i nie wzbudza jakichkolwiek wątpliwości, podobnie jak boża prawda dotycząca naszego zbawienia. Każdy chrześcijanin wie, że zgromadza się przed Bogiem, przez moc Bożą, dzięki autorytetowi Bożemu i został zaliczony do kręgu „Zbawionych Bożych”. Jeżeli ktoś nas zapyta skąd mamy pewność zgromadzenia przed Bogiem, odpowiemy że wiemy to ze Słowa Bożego.

Skąd Izrael mógł wiedzieć, że miejsce gdzie się zgromadzali było miejscem wyboru Bożego? Stało się to oczywiste dzięki  Jego nakazowi, gdyż oni otrzymali wiele różnych nakazów. Słowo Boże w bardzo jasny i zrozumiały sposób wskazywało miejsce ich zgromadzania się. Nie mogło  być jakichkolwiek wątpliwości, jednak mogły się one pojawiać tylko przez niedowiarstwo lub zdecydowane nieposłuszeństwo. Czyż chrześcijanie mogli otrzymać mniej wskazówek niż Izrael? Czy zostaliśmy pozostawieni aby słuchać naszego rozumu? Czy możemy uwierzyć temu, kto dzięki swojej wielkiej dobroci i miłości darował swojemu ludowi Izraelowi wskazówki, jakie my uznajemy za niepotrzebne o zapomnieć o nich? Czyżby ten sam Bóg nie dał swojemu Kościołowi wskazówek  i różnych poleceń dotyczących jego służby? Każda prawdziwie wierząca dusza nie pogodzi się z czymś takim. Nasz Bóg nie mógł tak postąpić ze swoim niebiańskim ludem.

Chociaż obecnie nie ma wyznaczonego przez Boga jednego miejsca, gdzie mogą się spotykać chrześcijanie by oddawać cześć Bogu, to miejsce takie istnieje dla ziemskiego ludu Bożego i ono znów powstanie dla zgromadzonych ze wszystkich stron ziemi Izraelitów i dla ludów ziemi. „Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Jahwe stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na górę Jahwe, do świątyni Boga Jakuba? Niech nas nauczy swoich dróg byśmy kroczyli Jego ścieżkami, bo prawo wyjdzie z Syjonu i Słowo Jahwe z Jeruzalem (Iż.2.2-3). Wszyscy ci, którzy ocaleją spośród wszystkich ludów biorących udział w wyprawie na Jerozolimę, rokrocznie pielgrzymować będą, by oddać pokłon Królowi Jahwe Zastępów i obchodzić święto Namiotów. Te z ludów ziemi, które nie pośpieszą do Jerozolimy oddać pokłon królowi-Jahwe Zastępów będą pozbawieni deszczu (Zach. 14.16-17)”.

Pierwsze z tych dwóch proroctw, wypowiedziane przez pierwszego z proroków natchnionej Bożej Księgi oraz drugie wypowiedziane przez ostatniego, przenoszą nas do czasów, kiedy to Jeruzalem zostanie wybrane przez Boga dla Izraela i dla pozostałych narodów ziemi. Wszyscy prorocy wypowiadali się tak samo na temat tego zagadnienia. Twierdzenie, że te proroctwa odnoszą się do Kościoła albo do nieba jest przeciwstawianiem się tym cudownym objawieniom Bożym. Jest to pomieszanie tego co ziemskie i tego co niebieskie a także odrzucaniem proroków i apostołów. Nie ma potrzeby mnożyć podobne przykłady. W całym Piśmie Świętym jest wiele proroctw mówiących, że Jeruzalem było i będzie ziemskim, przez Boga wybranym dla jego narodu i dla wszystkich narodów. Obecnie, począwszy od Pięćdziesiątnicy, kiedy Duch Święty zszedł na ziemię by rozpocząć tworzenie Kościoła-Ciała Chrystusa, aż do czasu, gdy Chrystus przyjdzie na ziemię aby zabrać z ziemi swoich odkupionych, nie istnieje jakieś jedno szczególne miejsce, miasto  dla narodu Bożego.

Otwórzmy 4 rozdział Ewangelii Jana. Tam, w rozmowie z kobietą z miasta Sychar, Pan Jezus przekazuje nam bardzo ważną rzecz. „Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jeruzalem jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz mi niewiasto, że  nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jeruzalem nie Będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to czego nie znacie, my czcimy to co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek u Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele, będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i w prawdzie, a takich czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest Duchem, potrzeba więc, by czciciele jego oddawali Mu cześć w Duchu i w prawdzie (19-24).  Niebo jest moją stolicą, a ziemia podnóżkiem nóg moich. Jakiż dom zbudujecie mi, mówi Pan, albo gdzie miejsce mego odpoczynki. Czyż tego wszystkiego nie stworzyła ręka moja (Dz. Ap. 7.49-50). Bóg, który stworzył świat i wszystko co na nim, On który jest panem nieba i ziemi nie mieszka w świątyniach ręką ludzką zbudowanych i nie odbiera posługo z rąk ludzkich jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i wszystko (Dz.Ap.17. 24-25)”.

Wszystkie nowo-testamentowe nauki od początku aż do końca bardzo jasno i dokładnie wypowiadają się wobec służby dla Boga. Należy dokładnie wniknąć w to zagadnienie, postarać się zrozumieć go i w pełni podporządkować się wskazówkom –Pismom Nowego Testamentu. Pamiętajmy, że głównym celem szatana jest oszukać Kościół i zrzucić go z wyżyny niebiańskiej, na która został wyniesiony i aby przez to nastąpiła zmiana jakości życia członków Kościoła.

Kościół został utworzony w dniu Pięćdziesiątnicy i nie minęło jeszcze wiele czasu, a szatan zasiał w nim nasiona spustoszenia i  nieczystości. On pracuje nadal w tym kierunku ąż do dnia dzisiejszego. Zwróćmy uwagę na jedno zagadnienie. Gdyby apostoł Paweł przyszedł na jedno z naszych zgromadzeń, na pewno zastał by to samo co było w Troadzie, o czym jest napisane w Dz. Ap. 20.7. Zastałby zgromadzonych wierzących przez Ducha Świętego wokół stołu Pańskiego, uczestniczących w pamiątce Wieczerzy Pańskiej. Tak było , jest i będzie aż do momentu, kiedy On powróci. Tak jak wtedy, przypominałby wszystko, co dotyczyło Pana Jezusa – dokładnie to samo o czym pisał w 1 Liście do Koryntian 10-11, zwracając się do nich słowami: do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości (1Kor. 1.2).  Byłoby to niemożliwe, aby apostoł w pierwszym wieku pisał i nauczał o porządku jaki miał być w pierwszym zborze Kościoła a teraz zmieniłby to i nauczał inaczej. Co byśmy pomyśleli o Izraelicie, który w pełni korzystał ze swojej winnicy ze wszystkich plonów i urodzajów swojego pola, a nigdy by nie pomyślał aby pójść i przynieść Bogu chwałę na miejscu, jakie obrał sobie Bóg, aby tam przebywało Jego imię. Który z potomków Abrahama nie miłowałby tego miejsca? „Jahwe, miłuję dom, w którym mieszkasz i miejsce, gdzie przebywa Twoja chwała” – Psalm 26.8. Kiedy na skutek grzechów Izrael utracił swoją niezależność, a lud zabrano do niewoli, słychać było zewsząd rozlegające się westchnienia, które zlewając się ze sobą tworzą wzruszający obraz. „Nad rzekami Babilonu, tam siedzieliśmy i płakaliśmy, kiedy wspominaliśmy Syjon. Na topolach tamtej krainy zawiesiliśmy nasze harfy, bo tam żądali od nas pieśni ci, którzy nas uprowadzili , pieśni radości ci, którzy nas uciskali: Zaśpiewajcie nam jakąś z pieśni syjońskich. Jakże możemy śpiewać pieśń Jahwe w obcej krainie. Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica. Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie,, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość” –Psalm 137.1-6.

Także w Księdze Daniela, w 6 rozdziale widzimy tego umiłowanego sługę trzy razy dziennie otwierającego swoje okno w kierunku Jeruzalem, mimo że za to oczekiwała go kara uwięzienia razem z lwami. Czy jego postępowanie dyktował mu jego rozum? Nie, to zachowanie wypływało ze stosowania się do Bożego polecenia. On był wiernym świadectwem posłuszeństwa względem Boga  pośród tragicznych następstw grzechu Izraela. Jerozolima została spustoszona, lecz to wcale nie zmieniło myśli i zamiarów Boga w stosunku do Jeruzalem. „Jeruzalem wzniesione jako miasto, gęsto i ściśle zabudowane. Tam wstępują pokolenia, pokolenia Jahwe według prawa Izraela, aby wielbić imię Jahwe. Tam ustawiono trony sędziowskie, trony domu Dawida. Proście o pokój dla Jeruzalem, niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują. Niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w twoich pałacach! Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół będę mówił: Pokój tobie. Przez wzgląd na dom Jahwe, naszego Boga będę modlił się o dobro dla ciebie” – Psalm 122.3-9.

Jeruzalem było dla dwunastu pokoleń Izraelitów miejscem oddawania czci Bogu i ponownie się stanie. Przyjmując te i podobne im wypowiedzi można twierdzić, że dotyczy to Kościoła Bożego na ziemi lub na niebie, jest to zmieszaniem różnych pojęć tak bardzo różniących się od siebie. Wszystko to szkodzi Słowu Bożemu i tym, którzy chcą je przyjąć jako czyste i nieskazitelne. Nie możemy sobie pozwolić na bezmyślne traktowanie Słowa Bożego.

Jeruzalem było i będzie ziemskim miejscem dla narodu Bożego, natomiast Kościół niw powinien uznawać jakiegokolwiek miejsca poza drogocennym Imieniem Pana Jezusa: „Gdzie jest was dwoje lub troje zgromadzonych w Imię Moje, tam jestem pośród was”. Drogocenne miejsce naszej łączności, tylko na nie wskazuje Pismo Święte i tylko wokół niego Duch Święty gromadzi w jedno. Nie jest ważne gdzie się zgromadzamy, czy to w Jerozolimie, Londynie, Paryżu. Sprawa nie dotyczy tego gdzie się zgromadzamy, ale jak się zgromadzamy. Pamiętajmy jednak, że zgromadzanie się w jedno narodu Bożego powinno być żywym [ ......................] „jaki pożytek z tego bracia moi jeśli ktoś będzie utrzymywał, że ma on łączność duchową z wierzącymi w Imieniu Pana Jezusa. Bóg potrzebuje faktów a nie deklaracji. Dlatego każdy, kto pragnie mieć łączność z Chrystusem nie może uznać za miejsce swojej łączności czegoś, co nie jest Jego Imieniem. Bardzo często zdarza się, że ludzie twierdzą iż znajdują się na Bożym gruncie, a przy tym ich rozum, ich nawyki, skłonności świadczą o czymś zupełnie innym, nie mającym z tym związku.

Apostoł mówił do Kościoła w Koryncie: „Albowiem nie w słowie, lecz w mocy przejawia się Słowo Boże”-1Kor. 4.20. Są to bardzo ważne i  zawsze aktualne słowa, szczególnie pożyteczne dla nas przy omawianiu tego tematu. Przypominany czytającym, że szczególnie ważne jest rozpatrywanie tego zagadnienia w świetle Słowa Bożego i w Bożej obecności. Nie pozostawiajmy tego zagadnienia mówiąc, że jest to drugorzędna sprawa. To jest bardzo poważne zagadnienie, gdyż dotyczy chwały Bożej i przestrzegania tego nakazu.

Czy nie było konieczne, aby­ Izrael zgromadził się tam, gdzie polecił im Bóg? Czy można było dobrowolnie rozumieć i dokonywać wyboru według swojego uznania? Izrael miał obowiązek zgromadzania się w miejscu wybranym przez Boga. Biada temu, kto odwróciłby się do  tego tyłem, bardzo szybko przekonałby się, że jest w wielkim błędzie. Jeżeli było to tak ważne dla ziemskiego ludu, to czyż mogłoby stracić na znaczeniu dla Kościoła i dla każdego chrześcijanina? To właśnie dlatego  powinniśmy odwracać się od wszystkiego co nie ma nic wspólnego z jednością ciała Chrystusa. Musimy odwracać się od wszystkiego co jest poza Imieniem Pana Jezusa, od wszelkiej siły, oprócz Ducha Świętego, od każdego autorytetu poza Słowem Bożym. Niech sam Pan pomoże nam wszystkim odkupionym, abyśmy potraktowali to zagadnienie poważnie i z bojaźnią Pańską, w miłości do Niego.

Zakończymy nasze rozważanie ostatnimi wierszami z 14 rozdziału. „Pod koniec trzech lat odłożysz wszystkie dziesięciny z plonu trzeciego roku i zostawisz w twoich bramach. Wtedy przyjdzie Lewita, bo nie ma on działu ani dziedzictwa z tobą, obcy, sierota i wdowa, którzy są w twoich murach, będą jedli i nasycą się, aby ci błogosławił Bóg Jahwe w każdej pracy twojej  ręki, której się podejmiesz” (28-29w.).

Otwiera się tu przed nami wzruszająca rodzinna scena, w której możemy podziwiać charakter Boży, świecące promienie dobroci i miłosierdzia Boga Izraela. Serce się raduje, dusza uzyskuje nowe siły oglądając cudowną życiodajną atmosferę. Wszystko to posiada w sobie szczególne piękno. Jak to wszystko niepodobne do królującego wokół nas egoizmu. Bóg przypomina i nakazuje swojemu ludowi, aby myślał także o wszystkich potrzebujących i przyszedł im z pomocą. Dziesięciny należały do Niego, a On w swojej łasce i dobroci z wielką radością używa tego dla dobra innych.

Szczególnie naszą uwagę zwróćmy na słowa: „wtedy przyjdzie ... będą jedli i nasycą się”. O, jak bardzo uwidacznia się łaska naszego Boga! On raduje się mając możliwość wyjść naprzeciw potrzebom każdego. Otwiera swoje serce i w obfitości nasyca każdą żywą istotę. Bóg pragnie również uczynić swoich umiłowanych przewodnikami Jego dobroci i miłosierdzia i przez nich posyła swoją dobroć i miłość.

O jakże wspaniale jest rozdawać Boże dobrodziejstwa jego łaski i błogosławieństwa. Niech sam Bóg nauczy nas coraz bardziej i mocniej poznawać tę prawdę. Niech spowoduje w nas głębszą świadomość Jego obecności a wtedy coraz jaśniej będzie w nas odbijać się Jego boski charakter.

W związku z tym, że myśl zawarta w wierszach 28-29 została jeszcze raz powtórzona w 26 rozdziale, powrócimy do niej jeszcze raz przy omawianiu 26 rozdziału. Niech sam Bóg pomoże nam zrozumieć i przyswoić tę cudowną Bożą prawdę dotyczącą centrum Bożego i wszelkich związanych z tym następstw jak i przywilejów.

 

 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ  15

 

Temat:   Rok sabatowy. Pierworodne ze zwierząt

 

Myśl:  Duch Pański spoczywa na nie, ponieważ namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność a niewolnikom przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwołał rok łaski Pana. Łuk. 4.18

 

Pod  koniec siódmego roku ustanowisz darowanie długów. Na tym będzie polegało darowanie długów: każdy wierzyciel daruje pożyczkę udzieloną bliźniemu , nie będzie się domagał zwrotu od bliźniego lub swego brata, ponieważ ogłoszone jest darowanie ku czci Jahwe. Od obcego możesz się domagać zwrotu, lecz co ci się należy od brata, daruje twoja ręka. U ciebie nie powinno być ubogiego, Jahwe bowiem pobłogosławi ci w ziemi, którą twój Bóg Jahwe daje ci w posiadanie, jeżeli będziesz wiernie słuchał głosu Boga swego Jahwe, wykonując dokładnie wszystkie polecenia, które Ja tobie dziś daję, bo twój Bóg pobłogosławi ci tak, jak to powiedział. Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo pożyczać nie będziesz. Będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują (1-6w.).

Ważne jest zauważyć jak Bóg Izraela stara się pozyskać dla siebie serca swojego narodu i to za pośrednictwem ofiar, uroczystych świąt, a także przez liczne ustawy kapłańskiej i lewickiej służby. Każdego dnia rano i wieczorem składany był na ofiarę baranek. Każdego tygodnia uroczystym dniem był sabat, każdego miesiąca – nów księżyca. Każdego roku świętowana była pascha. Co trzy lata składane były dziesięciny. Pod koniec siódmego roku był czas darowania wszelkich długów. Każdy pięćdziesiąty rok był rokiem jubileuszu. Wszystko to ma głęboki sens i jest interesujące jak też pełne nauki dla naszej duszy. Składany każdego ranka i wieczoru baranek, świadczy nam o Baranku Bożym, który bierze na siebie grzechy całego świata. Sabat jest wskazuje na pokój czekający na naród Boży. Nów miesiąca wskazuje na  nastanie czasów, kiedy to zgromadzony ponownie lud Izraela będzie oświecał „słońce prawdy wszystkich narodów ziemi”. Pascha przypominała wybawienie Izraela z niewoli egipskiej. Trzeci rok przynoszenia i składania dziesięcin w bramie świadczył o zawładnięciu Ziemią Obiecaną oraz o udzieleniu wsparcia tym wśród narodu wybranego, którzy potrzebują pomocy. Rok odpuszczenia długów przypominał o nastaniu czasów, kiedy to wszystkie długo zostaną pokryte, zniszczone wszystkie zobowiązania, zdjęte wszelkie brzemię z narodu Bożego. Rok jubileuszowy jest cudownym typem czasów, kiedy to nastąpi powrót wszystkich utraconych praw, powrotu wolności dla tych, którzy ją utracili, powrotu wygnanych do swoich dawno utraconych domów, kiedy to cały Izrael i cała ziemia uraduje się z powrotu królestwa i Króla, syna Dawida.

Widzimy tutaj dwa charakterystyczne następstwa wynikające z tych wszystkich ustaw – chwalę bożą i błogosławieństwa otrzymane przez człowieka. Te dwie sprawy powiązane są ze sobą wiecznymi więzami boskimi. Sam Bóg wszystko tak ukształtował, aby Jego sława i błogosławieństwo dla Jego stworzenia były zawsze nierozdzielne. To jest boża zasada przynosząca naszemu sercu głęboką radość, pomagająca nam lepiej zrozumieć siły i piękno znanych nam słów: „chlubimy się nadzieją chwały Bożej” Rzym. 5.2. Kiedy ta chwała zajaśnieje w całym swym blasku, wtedy odkupieni Boży dostąpią pełnego i wiecznego rozwoju i błogosławieństwa, pokoju i pomyślności.

 Wzór tego błogosławionego czasu znajdujemy w siódmym roku. Był to rok przebaczania, darowania długów ku czci Jahwe, który miał wpływ na każdego dłużnika od Dan aż do Beer-Szeby. Jahwe udzielił swojemu ludowi wielkiego przywileju przebywania w społeczności z Nim, a także napełniania serca bliźniego radością. On pragnął pouczyć każdego chcącego udzielać się innym. Jakże wielkie błogosławieństwo związane jest z przebaczaniem wszystkiego bez ograniczeń. Tak właśnie postępuje On sam – niech płynie jemu wieczna chwała i cześć.

Jednak niestety, opłakania godne serce nie podnosi się, aby osiągnąć taki poziom; ono nie chce iść niebiańską ścieżką. Jest ono skłonne do egoizmu i dlatego nie może przyswoić sobie Bożych przywilejów i podstaw łaski ani żyć według nich. Ciało nie czuje się dobrze w niebiańskiej atmosferze, ono nie jest  w stanie być naczyniem i przewodnikiem Bożej łaski, która tak jaśnieje na wszystkich drogach Bożych. To właśnie sprawia zrozumienie polecenia zawartego w następnych wierszach.

„Jeśli będzie u ciebie ubogi, któryś z braci twoich w jednym z twych miast w kraju, który ci daje twój Bóg Jahwe, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przez ubogim swym bratem, lecz otworzysz mu swą rękę i szczodrze udzielisz mu pożyczki ile mu będzie potrzeba. Strzeż się by nie powstała w  twym sercu niegodziwa myśl: blisko jest rok siódmy, rok darowania, byś złym okiem nie patrzył na ubogiego twego brata nie udzielając mu pomocy. On będzie wzywał Jahwe przeciwko tobie, a ty obciążysz się grzechem. Chętnie mu udziel, niech twe serce nie boleje, że dajesz. Za to będzie ci Twój Bóg Jahwe błogosławił w każdej czynności i w każdej pracy twej ręki. Ubogiego bowiem nie zabraknie w tym kraju, dlatego Ja nakazuję, otwórz szczodrze rękę swemu bratu uciśnionemu lub ubogiemu w twej ziemi” (7-11w).

Zostaje tu uwidocznione i osądzone głębokie źródło egoizmu, który napełnia nasze godne opłakania serce. Nic tak bardzo nie uwidacznia skrytych korzeni żyjącego w człowieku zła, jak to czyni łaska Boża. Człowiek powinien doświadczyć w głębi tajników swojego serca nowego życia. Tylko wtedy może o stać się naczyniem Bożej miłości. Nawet odrodzeni przez łaskę powinni wystrzegać się urokliwych form egoizmu,  w które obleka się nasze jestestwo. Jedynie łaska może zmusić serce, aby wyszło naprzeciw wszelkim potrzebom jakie pojawiają się w życiu człowieka. Powinniśmy przebywać bardzo blisko źródła niebiańskiej miłości, aby stać się przewodnikiem Bożych błogosławieństw, wśród potrzeb i nieszczęść, które nas zewsząd otaczają.

Jak pięknie brzmią słowa: otworzysz mu swoją rękę... . One są przepełnione wonią nieba. Otwarte serce i szczodra ręka to dar Boga. „Ochotnego dawcę miłuje Bóg” – 2Kor.9.7, „... Boga, który daje wszystko chętnie i nie wymawia” – Jak. 1.5. Oto On daje nam możliwość naśladowania Go w tym. Cudowna łaska, na myśl o niej serce wypełnia się uznaniem, miłością i chwałą dla naszego Boga. My nie tylko jesteśmy zbawieni przez łaskę, ale żyjemy według łaski. Żyjemy w błogosławionej atmosferze łaski, oddychamy jej wonią i  powołani jesteśmy by służyć żywym przejawem tej łaski nie tylko w stosunku do naszych braci, ale do wszystkich ludzi.

„A zatem dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze” Gal. 6.10. Niech te Boże ustawy wejdą głęboko do naszych serc, gdyż tylko stosując je w życiu poznamy ich prawdziwą cenę. Ludzka niemoc, cierpienie, potrzeby występują w tysiącach form. Wszędzie spotykamy rozbite serca, uciśnionego ducha, ludzi pozostawionych samym sobie. Każdego dnia na naszej drodze stają: wdowa, sierota i cudzoziemiec. Jaki jest nasz stosunek do nich wszystkich?  Czy nasze serca pozostają chłodne i obojętne wobec nich wszystkich? Czy nasze ręce nie są zamknięte dla nich?