Nagrania audio

Obóz Chrześcijański 08.08.2020r (poranne) cz.1 Marian - Pozycja Pana Jezusa Chrystusa w naszym codziennym życiu

 

 

POZYCJA PANA JEZUSA CHRYSTUSA W NASZYM CODZIENNYM ŻYCIU

                                                        08 08 2020

 

Pamiętając na wszystko, co dotychczas usłyszeliśmy, przeczytaliśmy, w modlitwie doświadczyliśmy, przystępujemy do dalszego kosztownego poznawania Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jeżeli nie będziemy zachowywać w codzienności tego, co dostaliśmy, co usłyszeliśmy, o czym dowiedzieliśmy się z Bożego Słowa, to każda kolejna lekcja padnie już na grunt twardy. To nie jest nauka skokami kangura, to jest nauka raczej żółwia, który spokojnie zmierza do celu. To nie jest tak, że z kwiatka na kwiatek, tylko w każdym doświadczeniu z Panem Jezusem Chrystusem. Nie tylko jak fajnie jest, ale też wtedy kiedy jest bardzo trudno z Panem Jezusem Chrystusem. Te wszystkie doświadczenia i świadectwa pracują w nas, ponieważ my potrzebujemy tej pracy Pana naszego Jezusa Chrystusa w nas codziennie.

Chciałem dzisiaj mówić o pozycji Pana Jezusa Chrystusa w naszym codziennym życiu. Ta pozycja jest wypracowywana. To nie jest tak, że my jakoś sobie żyjemy, a to się dokonuje. Nie. Ta pozycja jest wypracowywana. Bóg współdziała. Bez Niego nie mogłoby się to stać, a więc On musi być w tym, bo to jest najważniejsze, ale On współdziała, a nie robi to za nas. Wszystko zostało wykonane w Chrystusie Jezusie, ale teraz Bóg potrzebuje ciebie i mnie już na zawsze, żeby w nas wypracowywać pozycję Swojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa w naszym codziennym życiu.

Widzicie, tu jest ułomność, którą udało się diabłu wcisnąć między wierzących ludzi. Ludzie żyją okazjonalnie z Chrystusem Jezusem. Ludzie szukają w Jezusie Chrystusie zaspokojenia swoich marzeń, a nie tego co Bóg chce, aby znaleźli. Oni chcą Jezusa swoich wyobrażeń, albo może dziwacznych nauczań, a nie tego Jezusa, którego Ojciec posłał. Jeżeli widzimy tą kobietę cudzołożną przyprowadzoną przez tych powiedzmy, w cudzysłowiu „pobożnych”. I kiedy oni myślą sobie, że Jezus nie ma wyjścia, że musi zgodzić się na to, co oni chcą zrealizować, znajdujemy w Jezusie bardzo ważne dwie cechy – świętość i miłość. Miłość chce wybaczyć, zawsze miłość chce wybaczyć. Nie ma tak, że miłość nie chce wybaczyć. Miłość zawsze chce wybaczyć. Jezus mówi: Ja cię nie potępiam. Ale potem odzywa się też Jego świętość – ale idź i więcej nie grzesz.

Wielu ludzi przychodzi do Chrystusa, żeby On powiedział im przyjemne słowa, które będą oni zadowoleni mówić: O, Pan mi powiedział, jak Pan mile do mnie się odezwał. Ale jeśli Pan nie mówi również w świętości, to znaczy, że to jest jakiś dziwny Pan. To nie jest Jezus, to jest diabeł. Diabeł też przybiera pozę miłości, pozory miłości, on też odzywa się bardzo miłościwie do ludzi. No nie ma problemu przecież, nic ci się nie stanie, jeśli będziesz tak żyć, czy żyła. Bóg jest miłością, a więc nie obawiaj się konsekwencji. To jest słowo miłości, to jest słowo, które mówiłoby: Bóg zadbał o wszystko. Ale teraz Bóg mówi: Co z tym grzechem? Wszystko jest przygotowane, aby go usunąć; co z tym grzechem więc? Bóg mówi: Miłuję cię, ale posyłam Syna Swego, żeby wydostał cię z tego oszukania diabelskiego, gdzie żyłeś, czy żyłaś dla jakichś uczuciowości, dla potrzeby poczucia czegoś tam. Człowiek zawsze szuka poczucia czegoś, zawsze gdzieś szuka zaspokojenia czegoś tam. A Bóg mówi: Ja ci posyłam Syna, żebyś znalazł, czy znalazła zaspokojenie, ale w życiu zgodnym z Moją wolą. Jezus nie mówi: Kto ma wspaniałe uczucia, ten jest Moim bratem, siostrą, matką. Jezus mówi: Kto pełni wolę Ojca, ten jest Moim bratem, siostrą i matką. Ludzie mają często wypaczony sposób patrzenia i spodziewają się po Bogu, że Bóg będzie napełniać ich jakimiś wzniosłymi uczuciami. Podczas gdy Bogu chodzi o to, żeby nas zbawić, a nie zabawić.

A więc jaka jest pozycja Pana Jezusa Chrystusa w codziennym życiu? Czy On jest twoim Zbawicielem? Codziennym Zbawicielem, aby w twoim życiu było coraz więcej chwały obecności Jezusa Chrystusa? To jest piękne. Miłość mi mówi, że Bóg jest zainteresowany, żebym był dla Niego teraz wiecznie. Jego miłość mówi mi o Jego wielkiej ochocie, abym tak żył, abym takim był. Ale również Jego świętość mówi, żebym pozostał w Jego świętym Synu po wszystkie dni mego ziemskiego życia, wydając owoc godny upamiętania. Jego miłość gwarantuje mi, że On chce być ze mną zawsze. Ten święty, Wszechmogący Bóg; Jego miłość pociągnęła mnie do Niego. Ale zaraz Jego świętość zaczęła docierać do mnie, żebym zaczął się oczyszczać i uświęcać.

Wiecie, miałem to olbrzymie szczęście, uważam, olbrzymie szczęście, że to żadna religia nie wpłynęła na to, że się nawróciłem do Boga. Żadne nauki religijne nie sprawiły tego, że przyszedłem do Boga, żadne kościoły tzw. zielonoświątkowe, protestanckie, czy jakiekolwiek inne. Nie wiedziałem w ogóle, że istnieją, absolutnie nie wiedziałem. Wiedziałem, że istnieje katolicyzm i świadkowie, bo chodzili po domach. Nie wiedziałem o żadnych baptystach, o żadnych zielonoświątkowcach, nie znałem żadnych ich nauczań. I kiedy Bóg mnie nawrócił, poznałem miłość i poznałem świętość, poznałem co to być z Panem we wszystkim i co to znaczy: Oczyszczaj się. Nie było żadnych podskoków, upadań, nie było żadnych wzniosłych ochów i achów. Nic takiego nie było. Był spokój i cisza, piękny spokój i cisza. Najwspanialsze rzeczy wydarzały się w moim życiu  zupełnie w spokoju.

Wiara polega na tym, że ty wierzysz w Niego, a nie wierzysz w uczucia; jak masz uczucia, Pan jest blisko, nie masz uczuć, Pan odszedł. To jest przekaz zielonoświątkowy, to wcale nie jest przekaz biblijny. Ludzie opierając się na uczuciach, oceniają czy Pan jest z nimi, czy Go nie ma. To jest przekaz zupełnie zielonoświątkowy. Kiedyś nie było zborów zielonoświątkowych. Wiecie, ludzie na stosach umierali za Pana, za prawdę, za Biblię i nie potrzebowali, żeby ktoś wkładał na nich ręce i mówił różne rzeczy, i wywoływał w nich poczucie, że mają języki, czy tam inne rzeczy. Oni wierzyli w Boga i gotowi byli umrzeć za to. I to jest wiara, o której mówi Pan Jezus. I Pan Jezus mówi: Czy tą wiarę znajdę? Nie tą taką fanaberyjną jakąś, po prostu, gdzie ludzie żyją dalej bez świętości, ale mówią, że mają Ducha Świętego, że Bóg ich kocha. Oni skupili się na miłości Boga, oni Go oddzielili, oni Go podzielili, że On jest tylko miłością, ale oddzielili Go od Jego świętości; co jest niemożliwe, żeby Boga podzielić, bo Bóg jest jeden. On nie może być tylko miłością, albo tylko świętością. On jest miłością i świętością zarazem w każdym jednym momencie. I cię kocha, to jest prawda. Za mnie i za ciebie posłał Swego Syna Jezusa Chrystusa, żeby umarł za nasze grzechy na krzyżu. To jest sto procent pewności. Bóg kocha nas wszystkich. Judasza też kochał. Popatrz jak Jezus odnosił się do Judasza, widzisz miłość. Ale też powiedział: Lepiej, żeby on się nie urodził. To jest świętość. Tego nie idzie rozdzielić. Miłość wzywa nas do wieczności, do społeczności. Ale świętość od razu stoi na straży, żebyśmy się oczyszczali w krwi Jezusa Chrystusa, żebyśmy poddawali się reżimowi, ponieważ zbliżamy się do Boga. Miłość uczyniła wszystko, żebyśmy mogli podejść, ale świętość daje gwarancję, że nie znieważymy Boga swoją lekkomyślnością.

A więc jaka jest pozycja Jezusa Chrystusa w naszym życiu? Jakże często jest to pozycja tylko, gdzie człowiek mówi: Ja wierzę w Jezusa Chrystusa; i żyje w grzechach, i żyje w grzechach, i żyje w grzechach. Co to za wiara, która pozwala żyć człowiekowi w grzechach? Wiecie, Słowo Boże mówi, że w Jezusie nic nieczystego nie było, nic diabeł nie miał w Jezusie Chrystusie. Jeżeli Jezus jest tym miejscem, w którym dzisiaj mamy trwać, a to jest miejsce doskonale czyste, to niebo też jest czyste. Jeżeli w Jezusie mam żyć w czystości, aby wydawać owoc, to tym bardziej też i w niebie będzie to co czyste, święte i nieskalane.

Diabłu udało się oszukać wielu ludzi; ja wiem jak to wygląda, ponieważ działo się to….nawróciłem się w odpowiednim czasie, żeby móc obserwować to, w jaki sposób diabeł perfidnie zaczął wchodzić pośród wierzących ludzi. Dokładnie tak jak jest napisane w Liście do Tesaloniczan; wśród znaków i rzekomych cudów, wśród fantastycznych przeżyć. Dlatego narkoman, kiedy miał jakieś przeżycia, biorąc narkotyki, kiedy podchodził do tego, czuł, że to jest super, to jest lepsze od najlepszych narkotyków. I po jakimś czasie znowu potrzebował tego doładowania „super”, bo to przeżycie minęło, a życie pozostawało nadal oddzielone od Boga. Później tych wielu ludzi, co przeżywało te fantastyczne rzeczy, ginęło w grzechach. To jest ból w sercu. Znałem takich ludzi, którzy naprawdę, wiele wyglądało na to, że wiele wspaniałych rzeczy jest przed nimi. A potem sprzedawali swoje życie z Panem Jezusem Chrystusem za jakieś pozycje, za jakieś możliwości. Oni nie mieli uświęcenia, oni nie mieli świętości, oni poddali się pod miłość, ale nie poddali się pod świętość. Wydawało im się, że Pan ich teraz kocha i nie ma znaczenia jak oni żyją. Prawdą jest, Pan kocha, ale ma znaczenie dla Niego jak żyją. Inaczej do tej kobiety powiedziałby tylko: Nie potępiam cię, idź. Ale On powiedział: Nie potępiam cię, idź i więcej nie grzesz. To jest pozycja Jezusa niezmienna. Kościół potrzebuje Oblubieńca, który jest prawdziwy, prawdziwie stanowczy, prawdziwie miłujący Swoją oblubienicę, bo On za nas życie położył. Ale też troskliwy, żebyśmy mogli być z Nim nie tylko teraz, ale wiecznie. A więc myśl o Nim w ten sposób.

Wielu otarło się o ruchy zielonoświątkowe i do dzisiaj mają kłopoty z tym duchem, który ciągnie się za nimi i stale ciągle tylko o tym samym gadają. A gdzie owoc ich życia? Gdzie owoc, z którego mogą karmić się inni chrześcijanie? My nie jesteśmy chrześcijanami tylko, byśmy opowiadali tylko o cudach, o rzeczach, ale po to, by z nas ktoś mógł się karmić, abyśmy nawzajem karmili się tym, co Jezus czyni w nas. Mamy nawzajem budować się na dom Boży. To jest Kościół. Widziałem jak to wchodzi do Polski; wiecie, to naprawdę wyglądało jak Bóg. Ludzie nawracali się, byli uwalniani z różnych rzeczy. Alkoholik w momencie przestawał pić; fik, leży.

Około stu osób było w tym miejscu, już wam opowiadałem. W pewnym momencie przyszła wiadomość, że z Niemiec przyjedzie biskup, który ma dar widzenia życia każdego człowieka. Kłamstwo, fikcja, nieprawda. Ale wiecie, co się stało w tym zborze? Uniesiony w cudownych rzeczach. Cud się dział na co dzień, naprawdę, ludzie widzieli cuda na co dzień; języki, widzenia, sny wszystko się działo. Wiecie co się stało wtedy? Zapanowała panika, ci ludzie byli przerażeni, że ktoś zobaczy jak oni żyją, i ktoś powie jak oni żyją. Widzicie co to jest za duch? Napełnia niby jakby Pan przyszedł, ale nie uwalnia z grzechów, bo jemu nie zależy na tym, aby zginęły grzechy. Jemu zależy, żeby oni uznali go za Chrystusa. To było już ponad trzydzieści lat temu. To były pierwsze wejścia tego ducha antychrystycznego do Polski. I Bóg mi dał wtedy z tym spotkać się, wskazał mi kto to jest. Nie mogłem dać wiary; no taki człowiek i żeby za tym stał diabeł? Eli też pokazał. A jednakże był to sługa ciemności, a wszystko się działo.

Bóg mi pokazał mordownię i cmentarz, i wśród tych wszystkich znaków, cudów, wiejący wiatr po pomieszczeniu. Ludzie ginęli zabijani przez diabła. Niezaspokojeni odpadali, bo nie mogli dostać już tej swojej porcji. Tragedia! I mnóstwo ludzi przechodzi przez te zielonoświątkowe ruchy, a potem są w beznadziejności, rozbici duchowo, zagubieni w świecie, w cudzołóstwach, bo w tym duchu nie ma świętości i nie ma prawdziwej miłości. Jest to oszukańcza miłość.

Dlatego uważam, że Bóg działa w ciszy i w zaufaniu, w wierze, która zwycięża świat ciemności. Nie w uczuciach; mogę dostać je lub nie, moja wiara wie, że mój Bóg kocha mnie i moja wiara wie, że On jest święty. Moja wiara wie, że kiedy coś zrobię nie tak, to muszę przyjść porozmawiać z Nim na ten temat i prawdziwie ukorzyć się przed Nim. To moja wiara wie, nie uczucia. I gdy odejdę od Niego, jestem wdzięczny, że mi przebaczył; to moja wiara wie, nie uczucia, bo wiem, że mój Bóg jest prawdomówny i kiedy coś mówi, to jest wierny temu, co mówi. Jeśli przyjdzie do Mnie Mój lud i się ukorzy, to Ja im przebaczę, mówi Pan. I nie potrzebuję żadnych dodatkowych uczuć, żeby mi to potwierdziły. Wiara zwycięża kłamstwo. Nadzieją jest Chrystus Jezus. Jego pozycja w nas to zbawienie, to zwycięstwo nad diabłem. Kończy się moje bieganie za uczuciami. Mam wolność, żeby iść dalej. I idę tak już ponad trzydzieści lat, prawie trzydzieści pięć lat, czy nawet już trzydzieści sześć lat. Bóg zaczął we mnie w ciszy i w zaufaniu. I chociaż natrafiałem na te ruchy zielonoświątkowe i trochę zakłóciły mi w głowie, ale jednakże Bóg przeprowadził mnie i wskazał mi tylko co to jest. Wtedy jeszcze nie było szczekających ludzi w Ameryce, jeszcze nie było biegania wokół, bo Pan kazał, czy inne rzeczy. Były tylko te przewracania się na plecy, i cuda, i jakieś tam zwidy w czasie przewróceń, wielkie przeżycia. Diabeł potrafi robić to, jest ojcem kłamstwa, ojcem zwiedzenia.

A więc pozycja Jezusa Chrystusa w nas, to jest najważniejsze. Kim Jezus Chrystus jest dla ciebie, to jest sprawa priorytetowa. Czy jest dostarczycielem uczuć, czy jest dostarczycielem łaski, zbawienia, oczyszczenia, pojednania z Ojcem, chodzenia w światłości, bycia braćmi i siostrami w codzienności.

Widzicie, praca dziecka Bożego jest codziennie. Dlatego kiedy zobaczysz owoc pracy dziecka Bożego, to w ciągu tego życia zobaczysz, ile owocu zostało wydane przez to jedno Boże dziecko. A weź jeszcze inne Boże dzieci i każde owocuje, każde co dzień jest z Bogiem, co dzień Bóg coś dokonuje przez to dziecko. Słowo Boże mówi do każdego z nas, że Duch daje każdemu miejsce działania w Kościele Jezusa Chrystusa.

Ludzie, którzy nawracali się, słysząc już o wielkich fajerwerkach, mają często kłopot, naprawdę mają kłopot. Ich wiara jest mocno, mocno zakłócona. Stąd wróg rozsiewa takie, czy inne rzeczy. Spokojnie rozmawiałem z Bogiem o swoich grzechach, On pomagał mi porzucać je. Ale bardzo szybko rozprawił się z wieloma grzechami w moim życiu. Bardzo szybko. Dalego mówię, to nie trwa długo. Trwa długo tylko wtedy, kiedy człowiek nie poddaje się woli Bożej i sprzecza się z Bogiem, bo nie chce w sumie oddać swego ja, nie chce oddać swoich grzechów, chce w nich zostać. Wtedy Bóg nie będzie przecież spierał się z człowiekiem. Chcesz zostać, to po jakimś czasie Bóg powie: No to zostań. On nikogo na siłę nie uświęca, nikogo, naprawdę. To jest poddanie się temu, bo ja chcę być świętym, bo On jest święty. Chcę się uświęcać, bo mój Ojciec jest święty. Różne są doświadczenia na drodze życia i dlatego ta krew Jezusa jest tak cenna i tak ważna. Ale musisz być pewnym już, bracie, siostro, pozycji Chrystusa w twoim codziennym życiu, że nie żyjesz już według tego, co ty wymyślisz dla swego życia, tylko zostawiasz Jemu, co On zrobi z twoim życiem i odpoczywasz już w Nim. On jest tym Panem, który potrafi cię zbawić. To jest twoja wiara, która składa siebie Jemu. Nie wątpisz, nie obawiasz się, że On zawiedzie, bo On obiecał: Kogo Ojciec do Mnie przyprowadzi, nie odrzucę go. A więc jesteś pewnym Słów Jezusa. Trzymasz się Jego Słów. Tak zaczyna się zbawienie. Zaczynasz doświadczać, że jest przebaczenie twoich grzechów, bo On tak powiedział. Skąd byś wiedział, że On chce przebaczyć ci grzechy? Jeżeli w Piśmie Świętym byś nie zobaczył, że jeśli przyjdzie do Mnie grzesznik, to Ja mu przebaczę? Kiedy przeczytałem w Biblii jak Dawid przyszedł do Boga z wyznaniem swojego grzechu i powiedział: Do Boga przyjdę i wyznam Mu swój grzech. Ja, to dla mnie było od razu odkrycie - ja mówię do Boga, nie do jakiegoś księdza, nie do kogoś. Od razu padłem przed Bogiem, mówię: Boże, nareszcie mogę porozmawiać z Tobą o tym kim ja jestem. Wiecie, Słowo Boże przychodzi do nas i mówi nam o tym, co Bóg ma dla ciebie i dla mnie. I najlepiej człowiek wzrasta, kiedy to Słowo przychodzi i człowiek przyjmuje je, jak Słowo od Boga, który mówi prawdę.

Jego miłość chce mieć nas zawsze, Jego świętość chce, abyśmy byli zawsze z Bogiem. Dlatego nie dziw się, że pozycja Jezusa Chrystusa w twoim codziennym życiu będzie uświęceniowa, oczyszczająca. Pamiętacie, co jest napisane, co Pan Jezus powiedział, że jeśli kto wypełnia Moje przykazania, ten Mnie miłuje. I wtedy My z Ojcem przyjdziemy do tego kogoś i zamieszkamy w Nim. Człowiek może powiedzieć: Panie, przyjdź, zamieszkaj we mnie. A Pan mówi: Tak, usłyszałem i oto chcę, aby tak się stało. I przychodzi, i zaczyna docierać do ciebie Słowo Boże, przykazania Boże. Zaczynasz doświadczać: O, Panie, ja chciałem, żebyś we mnie zamieszkał, a ja doświadczam, że jakieś grzechy mi się ujawniają. No tak, właśnie Bóg chce usunąć to, aby w tobie zamieszkać. Bo jeśli przyszedłby zamieszkać w ten sposób jak myśli grzesznik, czy diabeł podpowiada, to nie byłby to święty Bóg. Bóg zawsze oczyszcza miejsce, w którym będzie. Nawet tą świątynię mieli poświęcić dla Boga. A więc jeżeli poznajesz Boga, to pozycja Chrystusa zawsze będzie dla ciebie taką prawdziwą. Będzie to twój Przyjaciel, ale również i Pan. Twój Zbawiciel, Odkupiciel, łaskawy Pasterz, ale też i Sędzia. Nie możesz porozdzielać Chrystusa i sobie wybrać co chcesz z Chrystusa, bo On jest niepodzielny, On jest jeden Pan. Dlatego jak dobrze jest odpocząć i zacząć, czytając Biblię, przyjmować Boże Słowo. To jest sprawa najważniejsza. Pilnuj czytania Biblii, mówi Paweł. Pilnuj, a przyjdę i powiem co dalej. A czytając, przyjmujmy tą prawdę, radujmy się, albo smućmy się. Pamiętacie, jak oni płakali kiedy Biblia była czytana, bo doświadczali; ona mówi o naszych grzechach; Boże co myśmy narobili! Płakali, pokutowali, a później król mówi: Ale teraz to już radujmy się, Pan usłyszał. Wyznali. Bóg przyjął. Na pewno cię kocha. Nie masz prawa wątpić, bo jeszcze w grzechach żyliśmy, On Syna Swego posłał na krzyż za mnie i za ciebie. Na pewno cię miłuje.

Ale mówiliśmy już, że to jest miłość, która wzywa ludzi do siebie, ale również oddzieli tych, którzy nie chcieli przyjść na Jego warunkach, ponieważ w niebie nie będzie nic nieczystego. Mamy przywilej być z Bogiem, który upomniał się o mnie i o ciebie w najwspanialszy, w najpotężniejszy sposób, posyłając Swojego Syna. I Syn był gotów umrzeć za moje i za twoje grzechy. I teraz On jest naszą nadzieją, jedyną nadzieją. Nie daj się oszukać; bez uświęcenia nikt nie zobaczy Pana. Dlatego tak wielu ludzi tam ginie, w chaosie tych wszystkich cudów, niewidów. Diabeł też potrafi robić cuda, Bóg dał mu pewne możliwości, ale na pewno mu nie zależy, żeby ludzie wychodzili z grzechów swoich, może z pewnych tak, żeby to ładnie wyglądało, ale reszta zostaje. Zaś Pan Jezus przyszedł wyprowadzić nas z wszystkich naszych grzechów. On przyszedł zbawić lud Swój z grzechów naszych. To jest piękny Pan! Jego pozycja jest…Zbawiciel i dzisiaj pracuje nade mną i nad tobą. Wiem, że nas miłuje, ale też wiem, że zależy Mu, żebyśmy otrzeźwieli, żebyśmy nie chodzili gdzieś w tych okłamaniach, żebyśmy stale nie wątpili, nie trzęśli się ze strachu, jakby nas porzucił już. On nie zostawia i nie porzuca. To nie jest tak, że On tak szybko kogoś sobie zostawia. Nawet czytamy w Biblii, tam nagi, nędzny, wysoko mniemający o sobie, siedzący w domu, dumny i myślący o sobie, że bogaty człowiek, a tam słyszymy, że Jezus puka do drzwi i nie złorzeczy, tylko mówi: Otwórz, wpuść Mnie, a będziemy razem wieczerzać. Porozmawiamy o twoim życiu teraz i na wieczność. To jest coś cudownego, że On tak nas kocha, że Mu tak na nas zależy. Ale Jego świętość wymaga tego, abyśmy się uświęcali, a więc mówi: Nabądź maści i przetrzyj oczy swoje, abyś zobaczył to, co dla ciebie jest najważniejsze.

Każdy dzień jest potrzebny nam z Panem, każda chwila musi być z Nim, ponieważ pozycja Pana Jezusa Chrystusa jest już ustalona. On jest moim Panem, a ja Jego sługą. Piękna pozycja, powiem wam, życie, które w końcu ma sens. Kiedy weźmiesz apostoła Pawła, zobacz jak ten człowiek pracował i nie narzekał, ale wdzięcznym sercem należąc do Boga, mówił: Panie, czyń więcej dla Swojej chwały. Odpocznij w Panu. Diabeł będzie atakował. Wiecie, to są takie dwa punkty; jednych diabeł wprowadza w jakieś zadowolenia, bez porzucania złego życia. Są zadowoleni, szczęśliwi, a widzisz jak coraz bardziej wyglądają, widzisz włosy tych mężczyzn, jakie są wyżelowane, jakie mają fryzury, kolczyki w uszach, jak wyglądają te kobiety i oni chwalą Boga, i są uniesieni, wszyscy mają ręce w górę, a wyglądają jakby przed chwilą przyszli z Egiptu. Diabeł to lubi, ale Pan Jezus, nie. Pan Jezus chce, żeby to było czyste, żeby to było święte, oddzielone, aby człowiek był zbawiony, uratowany, abyśmy śpiewali pieśni z czystego serca. Widzicie, tam wiele muzyki, która pobudza ludzi; prawie, że przemieszczenie ze świata do tych powiedzmy wierzących, grających, nawet są lepsi od świata. Bo to jest ten sam władca. Bogu nie podoba się piękna muzyka, czy inne, podoba się człowiek, który do Niego przychodzi w uniżeniu i jest wdzięcznym za to.

A więc gdy Bóg do ciebie dociera, to diabeł chce cię potępiać. Tamtym daje radość, niech się cieszą, żyjąc w swoim złu. Ale gdy ty się zbliżasz, to cię potępia, mówi: Zobacz, za mało, za mało tu, za mało tam. Bo on nie chce, żebyś cieszył się Chrystusem. On chce, żebyś stale narzekał, czy narzekała. Oprzyj się na Panu, nie na diable. To nie on ma decydować o twoim zbawieniu, o życiu. Jeżeli uświęcasz się, poddajesz się Panu, Pan czyni wszystko co jest potrzebne. Raduj się więc w Panu i ciesz się. Nie daj zamknąć się diabłu w jego zamkniętych blokadach; o wzniosę ręce, moje ręce może nieczyste. Nie mogę otworzyć ust, bo może ciało będzie mówić. Lepiej może nic nie mów, nie podnoś rąk, bo może coś. A tamci wznoszą brudne ręce, śpiewają brudnymi ustami, skaczą jakby byli na jakieś uczcie weselnej, i wszystko jest „dobrze”; zobaczcie, jaką mają śmiałość. Ten co gra na instrumencie ma czapę na głowie, inna ma taką czuprynę, z takimi dredami ktoś gra na czymś. Spojrzyj na te ich zespoły po prostu, to pomyślisz co tam?! A oni jakby w ogóle nie mieli poczucia odpowiedzialności. Patrz jak diabeł pociągnął ich.

A ty chcesz żyć w uświęceniu, chcesz poddawać się Bogu i co rusz masz kłopot, żeby podnieść ręce, oddać chwałę Bogu. Widzicie, to jest właśnie diabeł; tam – nich robią, niech demonstrują, a tu – biada. Będzie nieraz przychodził z Biblią do ciebie, żeby cię potępić i zniszczyć. Musisz wygrać. Pozycja Jezusa Chrystusa musi być utwierdzona w tobie. To jest twój Zbawiciel, to jest twój Nauczyciel, to jest twój Mesjasz, to jest twoja Droga do Ojca, i to jest Ten, który umiłował cię do końca. I masz prawo wznosić ręce, i nie patrzeć, że diabeł mówi ci: A może to cielesne ręce podnosisz, może to z ciała teraz podnosisz, a nie z Ducha. Diabeł tyle rzeczy gada, a ludzie to robią po prostu i dają się potępiać. Myślę sobie: Czemu ty jęczysz bracie?! Przecież ty masz zbawienie w Chrystusie! Oglądam twoje życie, widzę tyle dobrych rzeczy Chrystusowych, a ty dalej jęczysz! Przestań jęczeć w końcu, bym z chęcią powiedział, już nie mogę znieść tego. Podnieś się w końcu z tego otępienia diabelskiego i raduj się Panem, ponieważ widzę w tobie ochotę, żeby poddawać się, uświęcać się, by twoje życie coraz bardziej służyło innym. Trzeba wygrać! Pozycja Jezusa Chrystusa musi być taka, jaką On ma od Ojca, wtedy wróg nie będzie zabierać ci radosnych chwil z Bogiem. Wychodzisz, służysz, robisz, a on stale będzie cię potępiać, że jeszcze nie tak. Przecież to nie diabeł cię rozlicza, tylko Pan. A Pan znowu podnosi cię, znowu kolejny raz doznajesz, że Pan cię pociesza i podnosi. Po co to robi? Po to, żeby ci powiedzieć: Kocham cię i widzę twoje zmagania, przestań wierzyć diabłu. W końcu uwierz Mi, mówi Pan, a wtedy odpoczniesz i te wszystkie wredne uczucia odeprzesz tarczą wiary. I skończy się i diabeł już nie będzie tak sobie przychodził i napadał na ciebie, bo twoją warownią i twoją ochroną jest Chrystus Pan. On ci powiedział: Pójdź za Mną. Poszedłeś, poszłaś. Zacząłeś poddawać się oczyszczaniu, zacząłeś pozbywać się rzeczy, które są wredne, złe, niepotrzebne. Tylko się cieszyć, tylko się cieszyć.

I faktycznie poznałem co to znaczy zasmuceni, ale zawsze weseli. Poznałem to, nim poznałem jakąkolwiek religię. Poznałem zasmucenie, kiedy wokół ludzie stają przeciwko tobie, ale ta radość w Chrystusie, to jest coś niepojętego. Chodzisz z Jezusem i taką radość masz w Chrystusie, że chociaż oni cię tu niszczą wręcz, można by powiedzieć, ty cały czas masz ten smutek, że oni takie rzeczy robią, ale masz taką radość z Panem, że On jest dla ciebie niebem otwartym. To jest tak piękne, że kiedy to doświadczasz, to widzisz, że to jest prawda, co jest w Biblii napisane.

Zakochałem się w Jezusie, nie znając żadnej religii, żadnej religii oprócz katolickiej i organizacji świadków. Pokochałem Go czystym sercem, w którym On pomógł mi, aby ono się oczyściło, aby się poddało Jemu do oczyszczenia. Nie znałem nauk protestanckich, ani zielonoświątkowych, całe szczęście, całe szczęście. Jak się kiedyś spotkałem, jeszcze jako młody wierzący, z pewnym pastorem baptystycznym i rozmawialiśmy o Panu, to on coś mówił, a ja tylko Biblię otwierałem i cały czas cytowałem mu miejsca z Biblii. I po tej rozmowie ten człowiek miał podobno powiedzieć, że jeśli nadal będę tak trwał, to daleko zajdę. Ten człowiek zdawał sobie sprawę, że jeżeli ktoś w tak krótkim czasie tak pokochał Boże Słowo, to w tym człowieku to Słowo pracując, poprowadzi go dalej, dalej i dalej. Kiedyś, było to u Basi, był pastor adwentystyczny i ten pastor adwentystyczny chciał zagiąć mnie, mówiąc z Listu Piotra, że ludzie niepouczeni zabierają zdanie w sprawach Bożych, błądzą i sami innych w błąd wprowadzają. I myślał, że skoro ja nie ma szkoły teologicznej, to jest to akurat do mnie, żeby mnie pouczyć, żebym rozumiał, że jeśli nie mam nauki teologicznej, to powinienem się zatrzymać. I naciskał na mnie. Na początku nie reagowałem, ale potem kiedy tak naciskał bardzo, to otworzyłem mu trzeci rozdział Listu do Rzymian i przeczytałem mu o czym mówił Piotr. Kiedy on usłyszał to co ja mu przeczytałem, wstał i wyszedł. Później Basi mówił, że musi czytać Biblię.

Widzicie, nauki teologiczne wprowadzają tych ludzi w zakłamanie i oni myśląc, że taka jest racja, cytują te nauki, myśląc, że w ten sposób mówią tak jak jest. Ale wystarczy, że zacytujesz Słowo Boże, które mówi o tym i od razu mają świadomość, że nie znają tej prawdy, że źle cytują Biblię.

Pozycja Pana Jezusa jest ustalona. On przyszedł nas zbawić. Kim jesteś więc człowieku? Potrzebującym Pana Jezusa Chrystusa takiego, jakim On jest. To jest najważniejsza sprawa. Nie jakiegoś tam Jezusa Chrystusa, takiego jakim On jest. Takiego, który cię miłuje, ale też i prowadzi cię na krzyż. Popatrzmy na przykład na 2List do Koryntian 5,14.15: „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.” Widzicie, w tych wszystkich ekstatycznych, emocjonalnych ruchach nie ma mowy o śmierci w ogóle. Nie ma mowy o śmierci starego człowieka; oni nie wiedzą w ogóle co to znaczy śmierć starego człowieka. A Jezus mówi, że On tych tylko miłuje. Tak. Ponieważ oni należą do Jego wieczności. Ta miłość, która zaprowadziła Go na krzyż, oni przyjęli ją, aby umrzeć dla siebie, aby On mógł żyć w nich. To jest pozycja Jezusa Chrystusa, stąd mówimy o śmierci starego człowieka. Nie mówimy o przemyceniu się starego człowieka do Chrystusa, ukryciu się w Chrystusie, a potem przez Niego o wejściu do nieba. Nie ma takiej opcji! W Jezusie nic nieczystego nie będzie, nigdy nie będzie, nic nieczystego nie będzie, nigdy.

Miłość Pana daje nam tą możliwość, abyśmy zawsze mogli być pewni – On chce mi przebaczyć. Rozumiecie, chciałbym, żebyście to wiedzieli, że to jest przykre dla Jezusa, gdy przychodzicie, przepraszacie Go i nie dziękujecie Mu, że wam przebaczył. Przykre to jest, bo dla ciebie też byłoby przykre, gdyby ktoś przyszedł do ciebie i powiedział ci: Przepraszam cię bracie, zrobiłem ci tą przykrość. A ty mówisz: Bracie, przebaczam ci. Ale za chwilę ten brat znowu przychodzi i mówi: Bracie, ja cię przepraszam, naprawdę, bo zrobiłem ci tą przykrość. Bracie, ja ci przecież przebaczyłem. Ale za chwilę on znowu wraca i mówi: Słuchaj bracie. Rozumiesz, wtedy ty zaczynasz pojmować, że ten człowiek nie słyszy co ty do niego mówisz w ogóle. On nie przyjmuje, że ty mu przebaczyłeś, bo on ma gdzieś w sercu, że ty mu nie przebaczasz. A więc podważasz prawdomówność Chrystusa i próbujesz to sobie zinterpretować po swojemu. Nie rób przykrości Chrystusowi. Jeżeli przychodzisz, przepraszasz, On ci przebacza. Wstań i podziękuj Mu za to. Bo diabeł nie chce, żebyś dziękował, chce, żebyś urażał Swego Pana, jakoby On nie miał zamiaru ci w ogóle przebaczyć, jakoby On chciał urazy do ciebie trzymać, chciałby ci wypominać cokolwiek. On tego nie chce i w ogóle nie ma zamiaru, Jego miłość w tym w ogóle…to diabeł lubi, żeby wierzący ludzie w ogóle nie wierzyli Jezusowi Chrystusowi. Jeśli kto przyjdzie do Mnie i przyzna się, mówi Pan. Co dalej? Ja mu przebaczę. Na podstawie tych Słów Bożych przyszliśmy, aby szukać Jego pomocy w tym, czy w tym. Na podstawie również tych Słów przychodzimy, aby prosić o przebaczenie. To nie jest to, że ja Go lekceważę, bo Ty mi musisz przebaczyć. Nie! To jest wielka radość, że jest ktoś, kto mnie tak kocha, że jest gotów przebaczyć mi kolejny raz, bo coś mi się nie powiodło. Chwała Bogu, że kocha nas, że chce, i że nie będziesz Go nigdy więcej urażać tym. Jak Go przeprosisz, to już dziękuj Mu za tą łaskę. A jeśli ci się kolejny raz nie powiedzie coś, nawet w tym samym temacie ci się nie powiedzie, i przyjdziesz, to On ci przebaczy. Ale nie powtarzaj, jak mantry, kolejny raz, bo On w końcu mówi: No przecież przebaczyłem ci to już. Trzeba umieć przyjść, przeprosić, ale też i podziękować, przyjąć przebaczenie. To jest bardzo ważne, to jest element wiary, nie uczuć. Ludzie czekają na uczucia i dlatego przychodzą kolejny raz, kolejny raz, mówią: Nie ma uczuć, nie mam tych uczuć. Wiara nie polega na uczuciach, wiara polega na Słowie, wiara jest ze słuchania, nie z uczuciowości. A więc diabeł chce, żeby człowiek polegał na uczuciach i wtedy: No wiesz, nie było uczuć, widocznie Pan mnie nie przyjął.

A więc Jezus miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania – śmierć jest dla nas wyjściem, śmierć. Bo w starym człowieku jest lęk, obawa, niepewność, podważanie prawdomówności. Stary człowiek zawsze jest niepewny. Dobra, dobra, ty mówisz, ale ja wiem jak to jest. Nowy człowiek jest już wolny. Pan powiedział, amen i koniec. Wiecie, to jest zwycięstwo nad diabłem. Miecz Ducha Świętego to jest Słowo Boże.

1List do Koryntian 1, 22.23a, czytamy: „Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie,” Ci, którzy znaków potrzebują, dla nich jest to zgorszenie. O czym ty mówisz, ty mi przypominasz o jakimś starym życiu, odejdź ode mnie, Pan mi wszystko darował, teraz mogę cieszyć się tylko, żyjąc dalej w upadłości swoich grzechów. Krzyż, rozumiecie, zgorszenie; ty mi radość zabierasz. Pamiętam jak rozmawiałem z pewnym człowiekiem, któremu wmówiono pewność, że skoro on przyjął Jezusa Chrystusa, to już nigdy więcej nie ma szansy, żeby nie trafił do wieczności, że choćby nie wiadomo co robił, to już będzie w wieczności, bo Bóg już nie odrzuci go, bo on przyjął Jezusa. I kiedy rozmawialiśmy, patrzył na mnie coraz bardziej, jak na wroga. Nie rozumiałem o co chodzi, nie wiedziałem wtedy, że on ma takie rozpoznanie, że mu coś takiego wpojono do głowy, a więc mówiłem mu swobodnie to, co w Biblii jest napisane. A on coraz bardziej patrzył na mnie, jakbym coś złego mu zrobił. No i później przyznał się, że naruszałem cały czas to jego wpojone mu przekonanie, że skoro on przyjął Jezusa, to może dalej żyć jak chce. I żył w grzechu; zadłużony totalnie, swobodnie uwalniając się od pewnych rzeczy, żył sobie, nie miał problemów. A tu raptem do niego dotarło, że masz problem, ty musisz rozwiązać go, musisz zacząć się uświęcać, oczyszczać. Ludzie nie lubią tego słuchać, skoro mają taką swobodę i powiedziano im, ze mogą sobie czynić co chcą. Choćby żyli w cudzołóstwie, tylko Pan ich zawstydzi, ale odrzucić ich, już nie odrzuci. Ale Biblia mówi, że cudzołożnicy tam nie wejdą przecież, grzesznicy też tam nie wejdą. A więc Biblia swoje, ale tutaj swoje. Będą słuchać co ucho łechce, tacy nauczyciele będą im pasować. Jedna rzecz; ani nie poznali naprawdę miłości Chrystusa, ani nie poznali Jego świętości. Prawda; nie poznali Jego miłości, bo gdyby poznali Jego miłość, to chcieliby Jego świętości, chcieliby żyć dzięki Niemu. To diabeł wpuszcza im jakieś uczucia i wydaje im się, że kochają Jezusa. Co to byłaby za oblubienica, która miłowałaby swojego męża, a zarazem miała jeszcze dziesięciu kochanków. Co to, powiedzcie, byłoby? Co to za miłość? Chodzą, mają idolów piłkarskich, idolów aktorów, idolów sportowców, idolów takich czy innych i oprócz tego mają jeszcze miłość do Chrystusa. Nie da rady. To nie jest miłość, to jest oszukanie, to jest zwiedzenie. Diabeł wywołuje pewne uczucia, ale one nie są prawdziwie miłością.

1Kor,1,29-31: „aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym. Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił.” Oto nasze zbawienie. Pilnujmy tej drogi, miłości i świętości, drogi, którą jest Jezus Chrystus, Pan nasz. Tam jest wszystko, co jest tobie i mnie potrzebne, abyśmy wygrali z diabłem i mamy wygrywać z diabłem.

Wiecie tak naprawdę, to zawsze potrzebujemy miłości, zawsze potrzebujemy miłości, bo miłość jest skłonna przykryć coś, pozwolić człowiekowi uratować się, dać czas na to, żeby się upamiętał. Miłość jest gotowa to zrobić, ale świętość nie pozwoli, żeby ten czas trwał bez końca. Jeżeli widzi już, że ten człowiek wykorzystuje miłość, nie chcąc się uświęcać, wtedy wkracza do akcji świętość i mówi: Zapatą za grzech jest śmierć. Zbyt długie pozostawanie powoduje to, że musisz usłyszeć nieraz zdecydowane Słowa Pana Jezusa Chrystusa, tego samego, który w sposób miłości mówi do ciebie. A i wiesz, że to jest ten sam Jezus, nie jakiś inny raptem.

Pamiętajmy, po to uczymy się Słowa, żeby żyć każdym Słowem, nie po to, żeby tylko Biblia była czytana. To jest nasza prawda. Kto miłuje tą prawdę, ten nie będzie oszukany przez diabła, bo Bóg da temu człowiekowi rozpoznanie.

1List Jana 4, 4: „Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście,”– tych, którzy zupełnie mówią, bo jakby Jezus nie przyszedł w ciele, nie żył w ciele na ziemi, jakby to nie wiadomo jakie tam było, jakby On nie miał naszych doświadczeń w ogóle, w ogóle nie wiedział o co chodzi. Przyszedł, coś zrobił, poszedł, a nas zostawił z jakimiś rzeczami. Teraz my mamy zwycięstwo. „gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.”. Chrystus jest większy. I teraz wiem, że mój Chrystus i twój Chrystus miłuje mnie do końca. Jest w stanie nieść mnie przez wiele doświadczeń, ale też stawia mnie na tej ziemi, mówiąc: A teraz zrób z tym porządek. I robię. Gdyby nie dał mi Swojej miłości na samym początku, nie byłbym w stanie przeżyć tyle lat pośród tego wszystkiego, co się dzieje. I gdyby nie napełnił mnie Swoją świętością, to dawno ugrzązłbym w tych ruchach zielonoświątkowych, bo to jest takie ponętne, dużo się dzieje. Słowo Boże mówi, że nie ma w nikim innym zbawienia, jak tylko w Nim. Pamiętajmy o tym. Nie daj się oszukać. Diabeł będzie cię napadać, napada każdego z nas, próbuje potępiać, albo chwalić, cokolwiek, żeby tylko nie był Chrystus, który jest Panem i Królem, żeby nie to co Jezus mówi było treścią twojego codziennego życia, tylko jakieś przeżycia, emocje, nie wiadomo co tam. Widzicie, jak Pan musiał Piotra okrzesać z emocji, żeby w końcu nauczył się żyć Słowem i mówi: Słuchaj się Piotrze i czyń to.

Jeżeli wiemy, że diabeł jak lew ryczący chodzi wokół nas i szuka kogo pożreć, to znaczy, że musimy być pewni swego Chrystusa, pewni tego Chrystusa, który jest u Ojca w niebie. Pewni Jego, pewni co On dla nas zrobił. Musimy być pewnymi tego i koniec. On będzie próbował podważać to i będzie próbował atakować to, będzie próbował pokazywać: Widzisz, jakie tamci mają przeżycia, jakie uniesienia, jakie widzenia, i w niebie byli, i w piekle byli. Też się to zaczęło jako fala. Pojawił się jakiś jeden, potem następny, a potem to już poszło; mnóstwo już tam było i w niebie i w gehennie, i w innych miejscach.

Pan ratuje Swój lud i napełnia. On daje widzenia, On daje sny, ale wszystkie one prowadzą do oczyszczenia, bo pracuje nad nami, abyśmy byli czyści, święci, nieskalani. Kiedyś opowiadałem wam jak mi Bóg, nie wiem nawet, czy w widzeniu, czy jak, podniósł mnie ponad tą ziemię, wysoko, hen, i widziałem ją całą. Ale nie widziałem tak, jak pokazują ją - globus, morza, kontynenty, tylko widziałem ją pełną pełzających, czarnych jak żmije, jak węże; cała była otoczona wężami, żmijami. To był taki okropny widok i ja sobie wtedy zdałem sprawę, jak niebezpiecznie jest żyć na tej ziemi. To było w trakcie pracy, nawet wiem w którym miejscu, na ulicy. To było tak mocne przeżycie wtedy dla mnie. I za chwilę byłem z powrotem i pracowałem dalej. Za jakiś czas, nie wiem ile minęło, miesiąc, dwa, czy trzy, Bóg powtórzył dokładnie to samo jeszcze raz. I znowu miałem to samo doświadczenie, to samo. Kiedy widziałem to, to było dla mnie tak zrozumiałe, że na tej ziemi jest niebezpiecznie żyć wszystkim dzieciom Bożym. Takie jest tu zagrożenie i tak bardzo potrzebny jest nam Jezus Chrystus, abyśmy się tu ostali. Tyle tu jest myśli wężowatych, rzeczy, które próbują napierać, rozmów, które nie prowadzą do Boga, że musisz dziecko Boże być pewnym swego Chrystusa, żeby się tu ostać. Bóg nie wywołał we mnie strachu, w ogóle, żadnego strachu. Ja miałem tylko świadomość, że na tej ziemi jest niebezpiecznie żyć dzieciom Bożym, i że my nieustannie potrzebujemy Ducha Bożego, pocieszenia, wzmocnienia, prowadzenia i dalej kosztowania jak dobry jest dla nas Pan, żeby mieć siłę kroczyć po tych wszystkich wężach, a nie dać się im usidlić. Albo jeszcze zamienić się w węża i dalej jak one, kąsać innych, wnosić coś tam niedobrego. Takie jest tu zagrożenie i wielu pada pod tym zagrożeniem, odstępują sobie od służby, zaniedbują czas z Jezusem, a potem ich widzisz, co się z nimi dzieje.

Nie trać czasu dziecko Boże, każda chwila jest droga. Niech Pan pracuje, a ty należ do Niego. Wiele dobra wtedy z ciebie Kościół będzie mieć, bo po to przyszedł Chrystus; przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków jesteśmy. I to jest piękne, abyśmy nawzajem tym dobrem umacniali się i cieszyli się nawzajem. To co doświadczamy już z Chrystusa, jest to piękne.

Pan Jezus nie mówi w Księdze Objawienia: Gdy będziesz miał wzniosłe uczucia i będziesz bardzo zadowolony, i dużo będziesz skakać przy modlitwie, i będziesz dużo klaskać w ręce i śmiać się, to wtedy Ja cię zachowam w godzinie próby jaka przyjdzie na tą ziemię. On mówi: Jeśli zachowasz Moje Słowo i nie wyprzesz się Mego imienia, wtedy Ja cię zachowam w godzinie próby, jaka przyjdzie na tą ziemię. A więc chodzi o trzeźwość, chodzi o posłuszeństwo, chodzi o wierność Chrystusowi. Bądź posłusznym, bądź wiernym, odpocznij. On wie jak to zrobić. Kiedy powierzasz Komuś takiemu swoje życie, przestań się troszczyć, poddawaj się Jemu. On da ci myśli, da ci czyny, wszystko On ma dla ciebie przygotowane na każdy dzień. On da ci pewność też co ten dzień dla ciebie przyniesie. A uczyć się będziesz Jezusa wszędzie; jadąc samochodem, będąc w pracy, jedząc obiad, chodząc po obozie. Zawsze będziesz poznawać Pana, bo to jest tak wspaniały Pan, że każda chwila potrzebna jest, by poznawać Go.

Księga Objawienia 12, 11: „A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.” Zwyciężyli diabła przez krew Jezusa; a krew Jego oczyszcza nas od każdego grzechu. Zwycięstwo jest w oczyszczeniu krwią Jezusa. A więc oczyszczajmy się, uświęcajmy się. Wielu ludziom trzeba mówić: No weź, zrób porządek z tym swoim starym życiem. A oni mówią: A jak mam zrobić porządek ze swoim życiem? To co, ty nie wiesz jak? To, co ty kochasz bardziej swoje stare życie niż Chrystusa, to ty jeszcze Jezusa nie pokochałeś, nie pokochałaś. Ty masz jakieś fanaberie w głowie, bo jeśli wierzysz w Jezusa i wiesz, co On dla ciebie uczynił, i doświadczasz, że to jest dla ciebie ktoś najważniejszy, to ty jesteś od razu gotowy, czy gotowa robić porządek. To jest tylko wtedy, kiedy człowiek ma gdzieś pomieszanie pewnych rzeczy i w tym zamieszaniu pozwala sobie dalej i dalej chodzić i mówić: No tak, Pan mnie kocha. I co? I nie robi z tobą nic, nie robi z tobą porządku? Może u ciebie sprawniej, u mnie wolniej. Co ty gadasz? To mój Jezus chce we mnie szybko zamieszkać, bo Mu na tym zależy, a w tobie nie zależy Mu, żeby szybko zamieszkać. U ciebie, może się z tobą bawić dziesięć lat z twoimi grzechami, bo po co ma w tobie mieszkać, jak Mu na tym nie zależy, tak? Czy zależy? Zależy, dlatego szybko rozprawia się z tymi rzeczami, żeby w nas mieszkać, żeby w nas przebywać. Bo jeśli dom jest oczyszczony, ochrzciłem się, pewne rzeczy zostały usunięte, dom jest ładnie ozdobiony już, a Pana jeszcze w nim nie ma, to diabeł może wrócić. To po co zwlekać? Chałupa już taka fajna, wydawałoby się, że Pan miałby zaraz przyjść, a tutaj w końcu demony trafiają z powrotem, bo człowiek ociągał się, żeby poddać się Panu. I stan człowieka jest gorszy niż był wcześniej. I tak jest z wieloma ludźmi.

A więc przez krew Branka, przez Słowo świadectwa, to znaczy jak Pan pracuje nad tobą, bo wiesz wtedy, że to jest ten sam Pan; dociera, porusza, ratuje, zbawia, napełnia, daje zadowolenie, daje wdzięczne serce, daje zwycięstwo nad diabłem. Więc opowiadamy świadectwo co Jezus zrobił w moim życiu i ty opowiadasz co Jezus zrobił w twoim życiu, i wtedy patrzymy – On robi dokładnie to samo, znaczy ten sam Pan. Może służby są różne, ale dzieło zbawcze jest to samo. Pewność zbawienia.

Jezus przyniósł nam prawdziwą radość. On nasze grzechy zaniósł na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. To jest nasza radość! Pan spłacił mój dług. I nie potrzebuję uczuć, żeby powiedzieć: Pan zapłacił za mnie najwyższą cenę i jestem dziś wolnym człowiekiem, bo wiem, że mogę dzisiaj iść za Nim. To że mam świadectwo, że mogę iść za Jezusem, świadczy o tym, że On przebaczył moje grzechy. A więc radość uwolnienia z niewoli diabła przez Pana Jezusa Chrystusa; to jest prawdziwy Boży Syn. Radość uniesień bez śmierci starego człowieka, to jest diabeł. Przeczytajmy to jeszcze na zakończenie z 2Listu do Tesaloniczan: „Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu,”2Tes.2,7-11.

Wielu ludzi uwierzyło w to, że nie potrzebują świętości, wystarczy im zadowolenie. Jak są zadowoleni już i nic im nie przeszkadza dalej żyć w tych starych rzeczach, to znaczy, że jest „dobrze”. Nie mają już potępienia, nie mają poczucia, że robią cokolwiek złego. Może ty masz takie poczucie, ja nie mam. Idę sobie na jakiś tam boks, ja nie mam poczucia, że jestem w złym miejscu. Oglądam sobie i o, ten bokser nawet pomodlił się przed tym i Pan „dał mu zwycięstwo”, pokonał swego przeciwnika. Byłem i widziałem to działanie. Wiesz, że to jest nieprawda, że to jest oszustwo, że Bóg w ogóle nie bierze w tym udziału. To jest straszne, że w ten sposób diabeł jeszcze próbuje pokazać Boga ludziom, mieniącymi się wierzącymi, tak oszukanymi i zwiedzionymi. Coraz więcej tego jest, powiem wam. Coraz więcej ludzi, którzy trafili na takie miejsce, mają duchowe wewnątrz doświadczenie; oni nie potrafią być z Jezusem Chrystusem naprawdę. Mają położoną blokadę. Diabeł zbudował straszny mur między nimi, a Chrystusem, są zwiedzeni i oszukani. W głowach często mają pomieszanie już, są ograbieni z rozumu, zachowują się często jakby tracili rozum, jakby byli niespełna rozumu. Wydaje im się to, czy tamto. Nie rozumieją prawdy. Jakże ciężko nieraz jest takiemu człowiekowi pomóc, kiedy ten człowiek miał już tyle doświadczeń, zwidów różnych. Pamiętacie ten przypadek, zwidów różnych, zwidzeń, widzeń, różnych pouczań, którymi można było tylko zniszczyć drugiego człowieka, a nie zbudować. A ten człowiek mówił: To Bóg, Bóg mu pokazuje takie rzeczy. Szkoda tych ludzi jest, bo zaprawdę każdego człowieka jest szkoda i lepiej, żeby ta prawda, którą dzisiaj głoszę, dotarła do wielu ludzi i pozwoliła ludziom zobaczyć, że Bóg ich naprawdę kocha, naprawdę ich miłuje, żeby nie wątpili. Bóg chce dobra człowieka, nie zależy Mu na śmierci grzesznika, chce, żeby grzesznik się upamiętał i żył. Żeby też zrozumieli, że Bóg pomoże im gdy przyjdą do Niego i będą z Nim. Otworzą Biblię i zaczną z Nim przebywać wobec Jego Słowa, Bóg pomoże im wyzdrowieć z tego w czym diabeł sprowadził na nich chorobę oszukiwania, jak narkoman, który musi mieć narkotyki, jak ten, który się przewrócił, potrzebuje kolejny raz przewrócić, znowu coś doświadczyć. Bóg uwolni, usunie to i pozwoli cieszyć się dzisiaj życiem z Bogiem i na zawsze. Amen.

Lista nagrań w tym folderze