Nagrania audio

Obóz Chrześcijański 07.08.2020r (poranne) cz.4 Marian - Wielkie zmaganie starego z nowym

Obóz Chrześcijański 07.08.2020r. Marian - Wielkie zmaganie starego z nowym...

 

 

         Jak myślisz? Kiedy byś się wolał urodzić, jeżeli ty miałbyś decydować: pod zakonem czy teraz? Tak myślicie? No to będziemy o tym właśnie mówić. Wydawałoby się w rzeczywistości, lecz ci pod zakonem mieli łatwiej od nas. No, pójść w sabat złożyć ofiarę. Mieli świątynię, szli i wykonywali, wiedzieli, że są grzesznikami i mają to czynić. Ale z chwilą kiedy przyszedł Jezus Chrystus na ziemię nastąpiła wielka zmiana. Wiecie, tam był stary człowiek i staremu człowiekowi nadano prawa i ten stary człowiek zmierzał się z tymi prawami i wszyscy zgrzeszyli, ale człowiek zmierzał się z tymi prawami, a więc Bóg dał staremu człowiekowi zmierzać się ze Swoimi prawami i w jaki sposób ten człowiek dojdzie, do jakiego zrozumienia ten człowiek dojdzie, kiedy Bóg stawia święte prawa, prawa duchowe i teraz ten stary człowiek (nawet najlepsze egzemplarze starego człowieka) w końcu musieli dojść do wniosku, że: Panie, my potrzebujemy łaski. Ale kiedy przyszedł Chrystus Jezus stało się to o wiele trudniejsze, o wiele, gdyż tam nie ma miejsca dla starego człowieka w ogóle. Staremu człowiekowi dana jest śmierć, stary człowiek już nie ma co zrobić. To jest o wiele trudniej niż coś robić. Być martwym stale? Nic nie robić? To jest o wiele trudniej niż coś robić. Człowiek będzie w stanie pójść na kolanach ileś, zrobić różne rzeczy, ale dać się pokonać całkowicie na krzyżu? To są większe zmagania niż oni mieli pod zakonem. Być codziennie martwym dla samego siebie czy dla samej siebie, to już jest wyczyn. A więc kiedy przyszedł Chrystus Jezus wszystko stało się trudniejsze. Dlatego tak wielu ludzi woli nadal pozostawać w sferze własnej sprawiedliwości i własnego działania, ponieważ stary człowiek jeszcze się w tych ramach zmieści gdzieś, jeszcze coś to weźmie z Biblii i powie: No, ja coś czynię z tego słowa, a więc nie jest tak źle ze mną, nie robię już pewnych rzeczy, które robiłem wcześniej, a więc już na pewno nie jest tak źle. A tu przychodzi ten Syn Człowieczy i to wszystko rozbija w proch, cały czas, to jego przyjście niweczy wszystkie dzieła starego człowieka. To Jego przyjście jest uderzeniem w starego człowieka totalnym, całkowitym, cokolwiek zrobimy w starym wydaniu, wszystko jest rozbite na krzyżu, wszystko jest wydane na krzyż, całe działanie człowieka jeżeli tam jest włożony ten stary sposób jest skończone na krzyżu. Stare przeminęło. To jest sprawa trudności, to jest to największe zmaganie w jakie weszliśmy my ludzie. To stąd Jezus kiedy mówił kazanie na górze wszystko pokazał  wyżej. Tamci się zmierzali z tym, a wy macie jeszcze wyżej i co teraz? Tam zabili, a tu gniewasz się, ten sam grzech. Wszystko stało się wyżej. Pan doprowadza do tej sytuacji, żeby pokazać, że zmaganie jest o wiele większe w tym momencie, że twoim i moim głównym zadaniem jest to, aby dać się ukrzyżować. Nie to, co my zrobimy dla Pana, ale co przestaniemy robić, to jest ważne. Śmierć przychodzi, żeby ktoś przestał żyć, a nie po to, żeby zaczął funkcjonować raptem. Śmierć doprowadza człowieka do życia? Nie, człowiek umiera i koniec. A więc codziennie w sumie od chwili kiedy przyszedł Jezus Chrystus na ziemię są zmagania o wiele większe, o wiele trudniejsze niż te, które były kiedy jeszcze Go nie było tutaj na ziemi w ciele. On przyniósł naprawdę wojnę. Zakon był i ludzie sobie czuli, złożyli ofiarę, składali mnóstwo ofiar. Czytamy w Biblii, że tysiącami składali ofiary. A tutaj siebie złożysz Bogu, już nie jakiegoś woła, nie owcę, ale siebie złożysz Panu na zawsze, raz też na zawsze. Oddasz siebie Bogu, aby Bóg cię zbawił. Są większe zmagania? Większe, dużo większe. Człowiek, którego stać, to łatwo by się wykupił od wielu rzeczy, ale Bóg też i dla biednego przeznaczył jakiegoś gołąbka czy coś. Też mógł przyjść i złożyć jak nie miał inaczej. A więc dał szansę każdemu. A tutaj siebie, codziennie siebie, oddać siebie Bogu, żeby Bóg przez ciebie czy przeze mnie mógł uczcić Swojego Syna na ziemi, uwielbić Swego Syna na ziemi. I tu jest nasza dopiero nadzieja. Widzicie kiedy zakon był, to człowiek nie miał nadziei, bo zakon nikogo nie wprowadził w Bożą sprawiedliwość. Zakon jest sprawiedliwy, ale ludzie nie byli w stanie wykonać tego, co mówi zakon. Dopiero Chrystus wprowadza nas w sprawiedliwość Bożą. A sprawiedliwość Boża to jest nie ty i nie ja, lecz Chrystus. I to jest o wiele większe doświadczenie. Dlatego możecie zobaczyć dlaczego się wytworzyło tyle religii chrześcijańskich, dlatego, że ludzie nie umieli przyjąć i zaakceptować tego zmagania, i woleli znowuż coś wziąć z tego Starego Testamentu. No i wzięli. Te wszystkie akty religijne są wzięte ze Starego Testamentu. To nie jest nowotestamentowe życie Chrystusa Jezusa, bo ludzie nie umiejąc sobie poradzić z tym zmaganiem uznali: Miejmy Tego Chrystusa ale nie Takiego, nie Tego, który zakończył nasze stare życie, tylko tego, który pozwala nam prowadzić stare życie i on jest zabezpieczeniem, że jednak nie umrzemy na zawsze, który pozwala funkcjonować cielesności, ale daje zapewnienie, że i tak nie zginiesz. Nie, Jezus nie po to przyszedł i nie po to dał gwarancje, żeby ludzie zostali w stanie starego człowieczeństwa i doznawali, że wejdą kiedyś do wieczności, do domu Ojca. To nie ten Chrystus. I dlatego wróg wiedząc o tym podstawia człowiekowi te stare wartości, żeby człowiek w tych starych wartościach mógł poczuć się: No, robię to. Wielu ludzi święci sabat do dzisiaj i mówią, że robią to. Większość z nich w ogóle nie robi tego biblijnie, ale robią to. Inni znowuż co innego i też czują się sprawiedliwi z tego powodu, bo robią to, starają się, ale Jezus nie te zmagania przyniósł na ziemię. On nie przyniósł zmagań nam, żeby jeszcze lepiej od Izraelitów odpocząć w sabat. Oni nie umieli, to my będziemy umieli lepiej. On zupełnie co innego przyniósł, abyśmy w Nim odpoczęli od naszych wszystkich dzieł. Czy myślisz, że to jest piękne? Ja myślę, że tak, że Jezus przyszedł właśnie po to, aby to piękno zjawiło się w nas i żebyśmy coraz więcej doświadczali, że On wprowadza nas w największą wojnę jakakolwiek się toczyła na tej ziemi, w wojnę Ducha i ciała. Jeżeli Duch wygrywa, owoc chwały, Jezus uwielbiony. Jeżeli ciało, człowiek, jego sprawiedliwość, ludzka stoi na piedestale. A więc, możemy wziąć to w taki sposób: Zdobycz ciała, którą osiągnęliśmy przy pomocy diabła przez grzech, zmaga się ze zdobyczą Jezusa Chrystusa osiągniętą, gdy żył w ciele na ziemi. To są dwie chwały, chwała diabła, który w ciele osiągnął wielkie sukcesy, gdy ludzie nawzajem niszczyli się, nawzajem hołubili, nawzajem pysznili, cokolwiek to było, i chwała Chrystusa, który doskonale jest posłuszny Ojcu. I te dwie chwały zmagają się, a ty, biedaku, nie wiesz co wybrać i widząc wszystko nadal zastanawiasz się, która jest ważniejsza i która lepsza. Czy nie? Czy już wybrałeś, wybrałaś? Chrystus jest ważniejszy, nie ja, nie moja chwała z diabłem osiągnięta, nie moje zyski, nie moje pozycje, nie moje plany i zamysły, lecz Chrystus wygrał bitwę i do Niego należę, bo On jest moją nadzieją na życie, które wejdzie do wieczności. A więc moja bitwa zostaje wygrana wtedy, kiedy Pan zdobywa mnie Sobie na własność. Ale kiedy ja wygrywam, wtedy na własność ma mnie diabeł. Skąd spory? Skąd waśnie? Skąd? Z cielesności waszej, tak? A więc z czegoś nieukrzyżowanego to pochodzi. To jest stary chwalebny diabeł. On przyniósł kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, zwady. On to wszystko przyniósł na ziemię. A więc, to jest jego chwała, jak skłócić ludzi, jak doprowadzić, że brat zabije brata, jak doprowadzić do rozwodów, do kłamstw, do kradzieży. To jest jego chwała, doprowadził nas ludzi do takiego stanu. Zakon nie był w stanie nas wyprowadzić z tego, Jezus przyszedł, aby nas wyprowadzić. I oto jest ta chwała, ale zmaganie jest większe, zmaganie jest większe. Ja widziałem ludzi, którzy w sabat nie palą ognia w ogóle, nic nie robią, ale ich życie jest grzeszne, strasznie grzeszne. Oni próbują zrobić coś według starego podczas gdy tak naprawdę odrzucają Chrystusa Jezusa i Jego chwałę.

         Weźmy List do Galacjan na przykład, 5 rozdział od 6 wiersza:

 

         "Bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości. Biegliście dobrze, któż wam przeszkodził być posłusznymi prawdzie? Namawianie takie nie pochodzi od tego, który was powołuje. Trochę kwasu całe ciasto zakwasza. Jestem co do was przekonany w Panu, że nie inaczej myśleć będziecie, a ten kto was niepokoi kimkolwiek by był poniesie sąd".

 

         Tu kara jest, ale będzie osądzony przez Boga. Wniesiony kwas do miejsca tej wiecznej chwały, do miejsca chwały Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Iluś ludzi daje się łapać na ten kwas, na ludzką sprawiedliwość, a przecież wiemy, że gdyby można było i chociaż jeden człowiek by wypełnił zakon, Jezus by nie przyszedł, aby umrzeć za nasze grzechy. Ten jeden by wszedł tylko do wieczności, a że nie było to też chwała Bogu. Nawet Mojżesz, ten wierny, pokorny Boży sługa, jednakże idąc potknął się na tym, że nie dał rady znieść tego ludu, który miał otaczać opieką. Miłował ten lud, gotów był tak wiele znieść, ale w pewnym momencie doszło do takiego punktu, że już nie poradził sobie. Żaden człowiek na ziemi nie wykonał nawet ten przez, którego zakon przyszedł,  nie wykonał . A więc widzimy to wielkie zmaganie, które dzisiaj jest dla mnie i dla ciebie, to jest zmaganie pozostania w śmierci, korzystając z życia Jezusa Chrystusa w nas. I On jest w stanie zrobić to wszystko czego nikt nie jest w stanie zrobić, Jego życie w nas dopiero w rzeczywistości wprowadza nas w chwałę obecności Ojca, Jego życie w nas. I dlatego jest to prosta ewangelia, ale kiedy ciało słucha jej, to ono jej nie rozumie do końca, bo ono potrzebuje coś zrobić. No, powiedz mi co mam zrobić? - słyszysz to nie raz. „Uwierz w Jezusa”. No tak, ale co mam zrobić? Ciało żąda dyrektyw. No to weź zakon i rób. Ale jak to robić? No, rozumiesz i kiedy zderzasz się z tym ciałem, to ono po prostu cały czas ma problem z tym. Ale kiedy spotykasz się z krzyżem Chrystusa Jezusa, wtedy ciało widzi swój kres i zaczyna poddawać się Panu. Ktokolwiek by próbował to zmienić i z powrotem skierować uwagę na cielesne życie, ten sprzeciwia się temu, co się stało w Jezusie Chrystusie, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, który odszedł do Ojca i wróci tutaj po tych, którzy do Niego należą. A więc cały czas jest to zmaganie. Zdobycz diabła, napełnianie ciała różnymi złymi rzeczami, i więcej, więcej, więcej widzimy jak to się posuwa z każdym pokoleniem. Zdobycz Chrystusa, która jest niezmiennie cały czas tak samo doskonała. Każde pokolenie w tym Chrystusie może znaleźć swoje odpocznienie od swoich dzieł, aby przyjąć dzieło Boże, a dzieło Boże, to wierzyć w Tego, którego Ojciec nam posłał, w Jezusa Chrystusa. A więc, mamy te dwa zmagania i musimy nieustannie podejmować decyzje, w którym miejscu chcemy być. Duch ożywia, ciało nic nie pomaga, powiedział Jezus Chrystus. Trudna lekcja dla nas naprawdę. W Chrystusie Jezusie została zadana nam najtrudniejsza lekcja jaką można było nam zadać. I dobrze, bo tylko ci, którzy naprawdę zobaczą w Chrystusie swoją nadzieję, uchwycą się Go całkowicie. Bo jeśliby nam zadano łatwiejszą lekcję, to byśmy znaleźli w niej swoją sprawiedliwość, ale w tej nie jesteśmy w stanie. Nawet ten sławny Saul z Tarsu w końcu upadłszy oddał chwałę i powiedział: Za śmieć uznaję wszystkie zdobycze swoje, które osiągnąłem żyjąc pod zakonem, aby doznać tego, co jest w Chrystusie Jezusie i w tym wzrastać, rozwijać się. Chwała Bogu, to jest życie chrześcijan, to jest życie w wolności, to jest życie w miłości Chrystusowej, to jest życie gdy my jesteśmy zdobyczą Chrystusa i On może nas napełniać tym, co jest cenne. Tak doświadczaliśmy tego. Miłość nie przyszła dlatego, że sobie ją wykrzesaliśmy. Miłość przyszła, bo On nam ją dał. Niechęć do zła nie przyszła, bo my sobie wykrzesaliśmy tą niechęć. Ona przyszła, bo On ją nam dał. Wszystko mamy z Niego i to jest zwycięstwo nad diabłem. A więc, czerpiąc z tego źródła, czerpiąc z tego chleba, z tego życia doznajemy, że teraz jesteśmy w nowym przymierzu. Stare przeminęło, oto wszystko skupione na Chrystusie Jezusie. On przyszedł, abyśmy w Jego imieniu mieli nadzieję, abyśmy w Jego imieniu mieli zbawienie. On przyszedł, aby nasze długi zostały przybite do krzyża, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. Nadzieja na to, że skończy się to wszystko i nastanie wieczne bycie z Bogiem jest siłą wszystkich Bożych ludzi, którzy patrząc w niebo czerpią z Pana Jezusa wszystko, co potrzebne, aby wytrwać na ziemi należąc do Niego. I to jest szczęście, to jest wspaniałe szczęście.

         Możemy powiedzieć również, że niewiara zmaga się z wiarą. Pamiętacie tych ludzi, co uwierzyli w Jezusa Chrystusa i kiedy On mówi do nich: A poznacie prawdę i prawda was wyswobodzi, słuchając co On mówi, powiedzieli: Przecież myśmy nigdy w niewoli nie byli. Tacy to wierzący. Ale Jezus wiedział, którzy z nich naprawdę wierzą. A jak już im powiedział, że nie ma wolności w nikim innym jak tylko w Synu, no to chcieli Go zabić. Takie jest ciało. A więc zmaganie udawanej wiary z prawdziwą wiarą dokonuje się. Prawdziwa wiara zwycięża świat, bo wierzymy, że Jezus jest Synem Boga i że w Nim jest wszystko nam dane, abyśmy mogli żyć i obfitować, i niebo jest dla nas otwarte. Chrystus na jaśnię nam wystawił nieśmiertelność. To On jest naszą nieśmiertelnością. My jesteśmy w ciele śmiertelni, ale Jezus jest nieśmiertelnością. A więc, żyjemy dzięki Jezusowi, a nie dzięki czemuś tam, bo coś będę próbował wykrzesać, coś zrobić i przyjdę z tym może do Boga i powiem: Boże, starałem się naprawdę. Ale Ojciec woli żeby o to postarał się Jego Syn. Nasze starania wydał na krzyż, a powiedział: Synu, daję ci ich. A Syn mówi: Ojcze, Ja ich przyjmuję i uczynię ich czystymi, świętymi i nieskalanymi, uczynię ich córkami i synami, którzy będą żyć dzięki chwale Twojej, Ojcze i wprowadzę ich przed Twoje święte oblicze. Jak oddał nas Synowi, to nie ma nikogo lepszego, tak? Bo On wykonał doskonale wszystko. A więc Jezus jest naszą nadzieją, niezniszczalną nadzieją na dobre dzisiaj i na lepsze jutro, że dzisiaj też możemy żyć dzięki temu, że On się troszczy o nas i jutro. On powiedział: Idę przygotować wam miejsce, a kiedy przygotuję wrócę po was, abyście byli tak gdzie Ja jestem. Niech to napełnia nas każdego dnia. Pan Bóg nie przez zakon, a przez Chrystusa uczynił nas godnymi, abyśmy weszli do Jego wieczności. Amen.

Lista nagrań w tym folderze