Nagrania audio

Obóz Chrześcijański 05.08.2020r (poranne) cz.1 Marian - Nadzieja, jako kotwica sięgająca poza zasłonę

                  

 

NADZIEJA, JAKO KOTWICA SIĘGAJĄCA POZA ZASŁONĘ

                                                        05 08 2020

 

Chwała Bogu za Jego wspaniałość. Będziemy z łaski i z pomocą Pana naszego mogli mówić dalej o nadziei, wspaniałej nadziei, którą dostaliśmy, nadziei, która podniosła nas do samego nieba, nadziei, w której doświadczyliśmy, że za nią stoi Ten, który wszystko może. Nadzieja niezniszczalna, wspaniała, cudowna, klejnot chrześcijan, chrześcijanek. Pan mi dał też coś takiego ułożyć:

Żadna nadzieja nie wniosła tyle zmian co ta, w Jezusie Chrystusie uwielbianym. Wyrwała nas ze świata beznadziei żyjących, przyniosła nas do chwały w niebie trwających.

Nadzieja w Chrystusie jest dana nam, w Nim ona podnosi nas do tronu tam, gdzie jest On, i aniołowie ciągle Mu śpiewają. Wejdą tu wszyscy, którzy w Nim nadzieję mają.

Ta nadzieja nigdy nie zawiodła nikogo, kto w Jezusie Chrystusie życie złożył swe. Siłą z nieba napełnia doń pielgrzymujących, umacnia, że warto, wszystkich Zań cierpiących.

Z nadzieją w Jezusie z całego serca położoną pewnie zdążali ci, którzy dzisiaj prawdy bronią. Ich pisma świecą wszystkim za nimi idącym, żyjącym w nadziei i z nią za zasłonę sięgającym.

Wiarę od Pana zachowałem, biegu dokonałem, dobry bój bojowałem i czekam na wieniec chwały – powiedział jeden z nich, apostoł wzrostem mały. W nadziei niezachwiany, z Chrystusa posilany. W tej nadziei miłość Boża w sercach jest rozlana tym, których nadzieja w Jezusie jest pokładana. Ta wiecznie żywa nadzieja nigdy ich nie zawiodła, bo ich, jak i nas w miłości do domu Ojca wiodła.

 

Taka to jest cudowna nadzieja i wszystkie pokolenia z tą nadzieją żyły i wygrywały bitwę. To jest wspaniały sztandar zwycięstwa. I dzisiaj właśnie także będziemy mówić o tym.

List do Hebrajczyków 6, 17-20: „również Bóg, chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy niewzruszoności swego postanowienia, poręczył je przysięgą”, Halo! Bóg poręczył to Swoją przysięgą. Co to znaczy dla nas? Niepodważalne! No, nie podważalna sprawa. Nic pewniejszego nie ma, jak Sam Bóg potwierdza to i to Swoją własną przysięgą! „abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do których niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł, my, którzy ocaleliśmy, mieli mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nami nadziei. Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę, gdzie jako poprzednik wszedł za nas Jezus, stawszy się arcykapłanem według porządku Melchisedeka na wieki.

Wiecie, my czasami przyzwyczajamy się do czytania Biblii i czytamy, i tak czytamy. A ona niesie ku nam wspaniałe informacje, które potrzebujemy codziennie, by żyć i obfitować. Diabeł męczy wielu chrześcijan tylko dlatego, że nie czerpią z tego Słowa to, co Bóg w Nim dał. Tylko dlatego. Dlaczego człowiek przewraca się i upada? Bo nie je i nie pije. Jakby się najadł i napił, to by się nie przewracał. I tyle. I byłby silny i zdecydowanie biegłby do przodu, mając zapas sił, by biec dalej. To daje nam Bóg w Swoim Słowie. To jest pokarm nasz, chleb powszedni każdego dnia. Z Nim mamy siłę stać i patrzeć w otwarte niebo i czekać na Tego, który stamtąd wróci, bo to, co dostaliśmy w Nim, to jest rzecz pewna, potwierdzona w niejednym doświadczeniu przez samego Pana Jezusa Chrystusa i przez Ojca, który Go nam posłał. Potwierdzona przez najważniejszych; nie ma ważniejszych, nikogo nie ma ważniejszego. Ojciec i Syn jednomyślnie potwierdzili nam to. W Duchu Świętym ta prawda dociera do nas nieustannie. A więc sięgamy tam, gdzie nigdy nikt nie mógłby sięgnąć, gdyby nie Ten właśnie Jezus Chrystus. On powiedział: Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie, nie trwóżcie się, nie lękajcie się. Idę przygotować wam miejsce, a gdy przygotuję, to wrócę po was, abyście gdzie Ja jestem i wy byli. To jest piękna rzecz. Po prostu składa nam obietnice wierny Oblubieniec, który jest gotowy właśnie to zrobić. To jest siła Kościoła, to jest moc Kościoła, to jest moc każdej cząstki ciała Chrystusowego, gdyż naszą Głową jest Chrystus Jezus. To nie jest ktoś tam, rozumiecie. To już nie raz mówiłem; te wszystkie głowy, te wszystkie męskie głowy są nieporównywalne z tą jedną, z Chrystusową, gdyż z Niego płynie dokładnie to, co jest w Ojcu: miłość, pokój, ciepło, napomnienie. Wszystko spływa dla naszego dobra. On jest jedyną Głową, która potrafi dbać o Swoje ciało. My się od Niego uczymy, nieporadnie, ale uczymy się. Ważne, żebyśmy uczyli się, bo gorzej, jeżeli się nie uczymy, jak nadal próbujemy swoje prawa wprowadzać, zamiast uczyć się Jego. I to jest piękna rzecz, która spływa na nas z nieba. On przyszedł, żeby objawić nam Siebie, abyśmy wiedzieli, że któż o nas tak zadba, jak nie On. Któż ma wszelkie możliwości, abyśmy mogli być spokojni? On ma, Jezus ma, wszystko ma. On decyduje o wszystkim, Ojciec wszystko Jemu poddał. Chwała Bogu za to. A więc nadzieja nasza sięga poza zasłonę.

Księga Izajasza 64, 1-4: „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry - jak ogień zapala chrust i powoduje, że kipi woda, oby było objawione twoje imię twoim nieprzyjaciołom, tak że narody będą drżeć przed tobą, gdy czynisz dziwne rzeczy, których nie oczekiwaliśmy! Obyś zstąpił i zastrzęsły się góry przed tobą! Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje.” Obyś rozdarł tą zasłonę i przyszedł do nas. O, Boże! Wiecie, ludzie nie umieli, nie mogli, nie było żadnych możliwości, by sięgnęli poza tą zasłonę. Niewidzialny Bóg, widzialny człowiek. Ciało nas oddziela, Bóg był za zasłoną dla człowieka. Człowiek mógł patrzeć, wzdychać, lecz Boga nie mógł zobaczyć. I wszystko, cokolwiek przychodziło, nie było w stanie usunąć tej zasłony. Wszyscy czekali – kiedyż nadejdzie Ten, który to zrobi? Wiecie, jakie to jest? Wszystkie te odsłonięcia na ziemi nic nie znaczą. To dopiero było odsłonięcie! Jak biedni byli ci ludzie, że nie zobaczyli Tego, którego nikt nie mógł zobaczyć. Jezus powiedział: Widzicie Mnie, widzicie Ojca. Po raz pierwszy, jako ludzie, mogliśmy zajrzeć za zasłonę. Patrząc na Chrystusa mogliśmy doświadczyć – Bóg chce, abyśmy weszli do Jego domu, Bóg chce.

Ewangelia Mateusza 27, 51: „ I oto zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu,” Oto kiedy Chrystus Jezus umarł na krzyżu Golgoty, zasłona została rozerwana. Wiecie, myślę, że znowu to jest jeden z kłopotów ludu Bożego; objawienie jest bogactwem Bożego ludu. Objawienie kiedy napełnia nas, wtedy wchodzimy w miejsce objawienia i zaczynamy doświadczać tego, czego ciało nigdy nie jest w stanie doświadczyć. Objawienie wprowadza nas w miejsce obecności Boga. Oto zasłona się rozdarła. Oto stało się dla nas możliwym, aby wejść poza zasłonę. Droga przez ciało Jezusa Chrystusa, przez Jego śmierć na krzyżu i naszą śmierć w Nim, została otworzona. Możemy teraz wchodzić do miejsca najświętszego. Na razie jeszcze przez wiarę, ale jakaż swoboda. Pan rozdarł zasłonę. Nie musimy już z poza zasłony patrzeć w niebo i myśleć sobie: Jakiż to ten Bóg jest? Jakiż On w końcu jest? Teraz możemy wiedzieć już jaki On jest. Dlatego poznawanie Boga jest najwyższą przyjemnością, bo teraz możemy, teraz możemy.

2List do Koryntian, trzeci rozdział. Przeczytam trochę dłuższy tekst, abyśmy mogli to przypomnieć sobie, odświeżyć. 2Kor.3,4-6: „A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha,” Nie litery, nie litery, lecz ducha. To jest mocne przeniesienie, nadzwyczajne, cudowne, dla nas nieosiągalne bez Boga, bo litera zabija. Znasz wielu chrześcijan, którzy twierdzą: Ja jestem wierzący, ja jestem wierząca. Litera. Oni nie znają Ducha, oni nie znają Jezusa, oni nie znają za kim idą w ogóle, i dlatego ich życie nie wygląda coraz bardziej podobne do Jezusa. Ale kiedy Duch przejmuje to, wtedy raptem ożywa to Słowo, i raptem staje się żywe, i człowiek zaczyna kosztować z tego Słowa, które inni jedzą i nic z tego nie mają. A ty zaczynasz brać z tego szczęście, zadowolenie, wdzięczność, oddawanie chwały Bogu. Jakaż różnica! Ciało, które czyta literę i Duch, który wprowadza cię w literę, w kosztowność tego Słowa. Niepojęta różnica! I raptem zaczynasz patrzeć za zasłonę, gdyż Duch objawia to tym, którzy Boga miłują. Czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, co do serca ludzkiego nigdy nie wstąpiło, to objawia nam Duch Święty. „Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych” Na tablicach kamiennych było tylko dziesięć przykazań. „taką miała chwałę, że synowie izraelscy nie mogli patrzeć na oblicze Mojżesza z powodu przemijającej wszak jasności oblicza jego, czy nie daleko więcej chwały mieć będzie służba ducha? Jeśli bowiem służba potępienia ma chwałę, daleko więcej obfituje w chwałę służba sprawiedliwości. Albowiem to, co niegdyś miało chwałę, teraz nie ma chwały z powodu chwały, która tamtą przewyższa. Jeśli bowiem chwałę miało to, co przemija, daleko więcej jaśnieje w chwale to, co trwa. Mając więc taką nadzieję, bardzo śmiało sobie poczynamy, a nie tak, jak Mojżesz,”2Kor.3,7-13. Dlaczego nie tak jak Mojżesz? Przecież to był Boży mąż, stawał z Bogiem twarzą w twarz. Nikt tak blisko nie mógł zbliżyć się do Boga, jak Mojżesz. A jednak nie tak jak Mojżesz. Czyżby dalej? Czyż byśmy mieli prawo sięgnąć dalej? Czyż byśmy mieli prawo wejść do samego nieba? Na jakiej podstawie? „Nie tak jak Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje”. Dlaczego Mojżesz kładł zasłonę na oblicze swoje? „Aby synowie Izraelscy nie patrzyli na koniec tego, co miało ustać”.

Widzicie, na obliczu Mojżesza jaśniała chwała Chrystusa, to co wiecznie trwa. Ale Mojżesz  nie przekazywał w tej chwili chwały Chrystusa, on przekazywał zakon. Dlatego była zasłona, bo jeszcze nie była chwała Chrystusa. Zakon został dany grzesznikom, aby poznali swoją grzeszność, abyśmy wiedzieli, że złamaliśmy wszystko, co Bóg do nas powiedział, aby nie było żadnej wątpliwości kto się nawraca. I dlatego Mojżesz kładł zasłonę, bo oni jeszcze nie mogliby zobaczyć chwały Chrystusa. Oni potrzebowali zakonu, aby dla nich zakon nie był czymś nieważnym, by (nie) powiedzieli: Nie, nie, nie dawaj nam teraz zakonu, daj nam od razu Chrystusa. A więc była zasłona. Teraz musicie nauczyć się prawdy o sobie, nim poznacie prawdę o Nim. To jaśniejący Chrystus na górze przemienienia, to jest ta chwała, która na ten czas musiała być zasłonięta, żeby oni nie wzgardzili zakonem, aby oni uznali zakon za bardzo cenny i ważny dla nich. Aby położyli całe swoje życie, aby wypełnić ten zakon. Aby służyli Bogu z całą gorliwością i z całą ochotą, aby czynić to, co Bóg do nich mówi. Zakon jest bardzo cenny i ważny. Zakon jest duchowy, ma przesłanie dla ludzi, abyśmy mogli pojąć i zrozumieć to, co byśmy nie rozumieli. Człowiek mówi: Ja nie, ja nic złego nie robię. Przeczytaj zakon, punkt po punkcie i zobacz co robisz. Paweł pisze: Zakon jest dla grzeszników, aby nie mieli wytłumaczenia i powiedzieli: A skąd mógłbym wiedzieć, że to jest grzech? No bo w zakonie jest napisane, że to jest grzech. „Lecz umysły ich otępiały. Albowiem aż do dnia dzisiejszego przy czytaniu starego przymierza ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta, gdyż w Chrystusie zostaje ona usunięta.”2Kor.3,14. Ludzie w świecie nie mają poczucia, że są grzesznikami, żeby ukorzyć się przed Bogiem. Są dumni, pyszni, aroganccy, a mimo wszystko uważają, że nie jest z nimi źle i oni Jezusa nie potrzebują. Im potrzebny jest zakon, żeby się przekonali o tym, że potrzebuję, że są grzeszni w wielu miejscach. Dlatego zakon będzie do końca, ani jota, ani litera nie przeminie z zakonu, gdyż zakon jest potrzebny, aby człowiek mógł doświadczyć, że żyje bez Boga na świecie, bez nadziei, że żyje w swój cielesny, zmysłowy, demoniczny sposób.

Ale dzieci Boże, dzieci Boże mają Jezusa jako życie. To jest nowe życie, to jest zupełnie inny człowiek. Stąd narodzenie na nowo, z wody i z Ducha, stąd nowe człowieczeństwo, stąd nowe życie. Widzicie, kiedy wchodzimy w tą prawdę, cało to oszustwo diabła, które wprowadził w religijności ludzi, odsłania się jako pycha diabła, który chciałby mieszkać między Kościołem i udawać Kościół. Kiedy czytamy Biblię i wchodzimy w tą chwałę Chrystusa, wtedy ta cała zasłona też diabelska spada i widzimy jak wielu ludzi żyje bez Jezusa na świecie, bez nadziei, nadal w swojej grzeszności, bez poczucia potrzeby pokuty i porzucenia zła. Nadal zasłona jest na nich, oni nadal nie widzą co dalej. Oni nadal sięgają tylko do swojej cielesności i nie są w stanie głębiej poruszyć się. Bo co? Bo nie umieją nawet Biblii czytać sami, i czytając ją, nie rozumieją, że czytają o swoim przekleństwie, gdyż przeklęty każdy, który nie wypełni zakonu.

Ale dzieci Boże patrzą inaczej. Przed nami otwarte niebo, swoboda i wolność przystępu do Ojca, radość zbawionych ludzi, wolność poddawania się kształtowaniu, bez potępienia, bez zniechęcenia, szczęście i zadowolenie, ponieważ rośniemy pod najlepszą opieką, pod najwspanialszą kontrolą Tego, który nas miłuje. I On zadbał o to w sposób cudowny, i powiedział: To Ja jestem waszą nadzieją, abyście mogli być spokojni. Trwajcie we Mnie, a Ja w was, a wszystko będzie inaczej, będzie dobrze.

List do Rzymian 10, 1-4: „Bracia! Pragnienie serca mego i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela. Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.” Wiara wyprowadza nas z nas. Rozumiecie, kiedy ja zdaję sobie sprawę, że w każdym calu, jeżeli najmniejsza drobina mnie, jest winna grzechu, to kiedy będę wolnym? Wtedy, kiedy przyjdę do Chrystusa i padnę, i zostawię Jemu władzę nad sobą, a On mnie podniesie i pozwoli mi żyć dzięki Swojemu życiu. Wielu tego nie doświadcza, dlatego, że jeszcze ma siłę w sobie i nie czuje wzgardy do siebie samego, czy samej siebie. Czują się jeszcze gdzieś, w czymś dobrzy. I dlatego nadal przekleństwo spoczywa na nich, bo człowiek jest albo przeklęty, albo błogosławiony przez Boga w Chrystusie Jezusie. Nie ma trzeciej pozycji. Żadnej nie ma trzeciej.

A więc nowe życie, to nowe życie. Nowe życie nie potrzebuje już zakonu Mojżeszowego, bo ono żyje w zakonie Chrystusowym, w zakonie życia wiary. A więc końcem zakonu jest Chrystus, aby każdy kto w Niego wierzy był usprawiedliwiony. Jezus już tu był, Jezus odszedł do nieba i Jezus wróci. I każdy kto będzie wzywać Imienia Pańskiego, zbawiony będzie. To jest rzecz pewna. Każdy, który doświadcza, że Jezus jest Jego zbawieniem, nie polega już na sobie, polega na Jezusie. To jest moje zbawienie i twoje – Jezus Chrystus; wtedy trzymamy się Go. Pamiętacie, że dziesięciu złapie się szaty jednego Judejczyka i będą mówić: Tylko dzięki Tobie chcemy żyć dalej tutaj. Każdy z nas niech pamięta – nie polegaj na sobie samym, nie czerp zadowolenia z siebie samego, czy z siebie samej. Czerp zadowolenie z Chrystusa i tylko z Chrystusa.

Zakon daje zadowolenie człowiekowi; wiesz ja już nie kradnę, jestem lepszy od wszystkich złodziei na tej ziemi. Ale okradasz Boga z czasu, bo pysznie sam dla siebie bierzesz chwałę z tego, co Bogu się należy. Złodzieju, gorszy jeszcze od tych złodziei, co okradają ludzi na żywioł, przy nich nawet. Bo próbujesz Boga oszukać i okraść Go z chwały, która tylko Jemu się należy. A więc to jest chwała Boża niepodważalnie; Boża chwała, dlatego stąd ta natura Boga w nas. Wszystko to jest zupełnie inaczej. Końcem zakonu jest Chrystus. Ja wiem, że człowiek walczy, bo zakon jest dobry i pożyteczny, ale z niego nie można być zbawionym. Przecież niemożliwe jest dla człowieka nie popełnić żadnego przestępstwa, które jest tam zapisane w zakonie jako przestępstwo. Jeżeli ktoś w zakonie szuka usprawiedliwienia, wypada z łaski. Mamy problem, bo to nie Jezus jest tą sprawiedliwością naszą. Naprawdę mamy problem. Wielu wierzących ludzi z początku doświadcza, że tylko Jezus i tylko Jezus. A potem: Ja już to umiem, ja już to umiem. I co później widzimy po tych wierzących ludziach? Wywołani, ale co się stało z nimi? Pogubili się. W czym się pogubili? Bo zamiast nadal cenić Chrystusa coraz bardziej i poznawać, że to tylko dzięki Niemu można żyć na ziemi, znowu złapali się swojego ja i chcą z tym ja wygrać bitwę. Co jest niemożliwe.

List do Hebrajczyków 9,1-3: „Wprawdzie i pierwsze przymierze miało przepisy o służbie Bożej i ziemską świątynię. Wystawiony bowiem został przybytek, którego część przednia nazywa się miejscem świętym, a w niej znajdowały się świecznik i stół, i chleby pokładne; za drugą zaś zasłoną był przybytek, zwany miejscem najświętszym,” A tam mógł tylko raz w roku wejść arcykapłan, nikt inny, i to nigdy bez krwi, bo byłby zabity od razu, zginąłby od razu. Zawsze musiał wejść z krwią ofiary, bo do tego miejsca jedynie w ten sposób mógł wejść arcykapłan. Hebr.9,11-14: „Lecz Chrystus, który się zjawił jako arcykapłan dóbr przyszłych, wszedł przez większy i doskonalszy przybytek, nie ręką zbudowany, to jest nie z tego stworzonego świata pochodzący, wszedł raz na zawsze do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z własną krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia. Bo jeśli krew kozłów i wołów oraz popiół z jałowicy przez pokropienie uświęcają skalanych i przywracają cielesną czystość,  o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu.” Krew Jezusa oczyszcza nas i pozwala nam wejść do miejsca najświętszego. Ilu z nas tam wchodzi? Ilu z nas tam przebywa, dlatego, że Jezus daje nam takie prawo? Wiecie, wielu chrześcijan nie korzysta z Jezusa. Rozumiecie, jeżeli tylko korzystamy z Jezusa w sprawach ziemskich, to jesteśmy gorsi od tych bezbożników, którzy w ogóle nie znają Jezusa. Bo Jezus przyszedł, aby wprowadzić nas w sferę niebiańską. Tak, też dać tutaj swoje działanie w sprawach ziemskich, ale to nie jest sprawa najważniejsza, to jest przemijające. Niebiańskie sprawy są najważniejsze. Wchodzić tam, gdzie niebo otwarte jest, stawać dzisiaj przez wiarę w Chrystusie przed Obliczem Świętego Ojca i doznawać Jego miłości i obecności w swoim codziennym życiu. My jesteśmy niebiańskimi ludźmi już, nasze Królestwo jest w niebie. I to jest to przeniesienie poza zasłonę. Zasłona została rozdarta nie po to, żebyśmy tylko wiedzieli, że została rozdarta, ale byśmy przez nią przeszli. Przez ciało Chrystusa mamy wstęp do miejsca najświętszego. Nie ociągając się więc, bo mamy ten przywilej i prawo stawać tak przed Bogiem; z ufną śmiałością stajemy tam. Dlatego Paweł napisał: Z tą śmiałością teraz stajemy, ponieważ  to nie przez własne uczynki przychodzimy do Boga, ale przez przyjęcie Chrystusa i oczyszczenie Jego krwią. Możesz mówić: Abba, Ojcze, bo jesteś dzieckiem Boga urodzonym, nie z powodu zakonu, ale z powodu Chrystusa; z tego nasienia. Zakon nikogo nie urodził do wieczności i nie urodzi. Urodzenie jest tylko w Chrystusie Jezusie. To jest to nasienie z nieba, doskonały Chrystus w nas, nadzieja chwały. Nie ociągając się, mów: Cudowne, cudowne! To jest przecudowne, Boże! Ty mnie wezwałeś, takiego człowieka, uwolniłeś mnie od mojego myślenia o sobie, że jestem nędznikiem. Dałeś mi prawo myślenia, że jestem twoim dzieckiem, synem, córką w Chrystusie! Aby żyć dzisiaj na tej ziemi jak synowie i córki, w chwale Jezusa. Nie w chwale samozadowolenia, bo coś nie robię. Ale w chwale zadowolenia, że Chrystus we mnie żyje. Gdybyśmy dalej żyli pod zakonem, to dalej byśmy rozliczali się, i byśmy musieli mówić: No, niestety, niestety. Ale to nie jest mowa o Chrystusie. W Chrystusie wszystko jest możliwe! I to jest cudowne, że wiara przeprowadza nas. Usprawiedliwieni z wiary pokój mamy z Bogiem. Przeprowadza nas do nadziei, która nigdy nie zawodzi. Wchodzimy tam, gdzie nigdy nikt nie mógłby wejść, nikt z nas nie mógłby nigdy tam wejść. I wszedł tam Ten, którego Ojciec zawsze wysłuchuje. Jakaż to piękna prawda! Jeśli Jezus powie do Ojca: Niech Marian żyje, Ojciec mówi: Niech Marian żyje. I choćby Marian nie domagał i czegoś nie potrafił, jeśli Jezus mówi: Niech Marian nadal żyje, Ojciec mówi: Niech Marian dalej żyje. Wszystko zależy od Niego, co On powie o mnie i o tobie. Jeśli poddajemy się, i chociaż nieraz czegoś nie umiemy, ale szukamy Go i potrzebujemy Go, On mówi: Niech żyje, Ja się nim opiekuję, Ja dbam o to by przyjął karcenie, by zrozumiał swoje odstępstwo, powstał i nie wracał więcej do tego, mówi Pan. Bo kogo On miłuje, tego karci, smaga, ćwiczy i wychowuje, ale też otacza opieką i troską. Nie pozwala go zabić diabłu, ale też nie pozwala, żeby samozadowolenie gdzieś zniszczyło. Cudowny Pan, który daje nam nowe życie.

List do Galacjan 3,19-21: „Czymże więc jest zakon? Został on dodany z powodu przestępstw, aż do przyjścia potomka, którego dotyczy obietnica; a został on dany przez aniołów do rąk pośrednika. Pośrednika zaś nie ma tam, gdzie chodzi o jednego, a Bóg jest jeden. Czy więc zakon jest przeciw obietnicom Bożym? Bynajmniej! Gdyby bowiem został nadany zakon, który może ożywić, usprawiedliwienie byłoby istotnie z zakonu.” Piękny wykład Pawła. Ten człowiek był kiedyś całkowicie poddanym temu, a teraz ogłasza tak wspaniałe wieści, które doprowadziły go do Chrystusa. „Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona.” Gal.3,22.23. No bo ktoś musiał powiedzieć nam: Nie zabijaj, bo byśmy pozabijali się jako dzieciaki. Ktoś musiał powiedzieć nam: Nie kradnij, żebyśmy nie kradli gdzie tylko wlezie. I to właśnie mówił zakon. I zdając sobie sprawę, kiedy dotarło to do nas, że to jest karalne, że to jest złe; nawet władza tego świata kara takie rzeczy; zaczęliśmy powstrzymywać się przed tym. A nieraz i rodzice nam pomogli, jak dobrze rozpalili pewną część ciała za jakieś takie przestępstwo. A więc zdaliśmy sobie sprawę, że to musi być złe. „Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni.” Gal.3.24 I zobaczcie, to jest teraz bardzo ważne. Często jest zacofanie. Wiecie, że można wpaść w powtórny analfabetyzm. Nauczyć się pisać, mówić, wszystko, a potem raptem nie używając czegoś, z powrotem wrócić do utraty. To tak jak wyślij Polaka za granicę, niech nie używa polskiego, tylko ten język i za jakiś czas najpierw kaleczy, a później już ledwo cokolwiek wyduka, albo tak to przekręca, jakby nigdy nie był Polakiem, na przykład. Ale jeśli mówi cały czas po polsku, to może i po dwudziestu latach mówić po polsku, bo używa tego.

Jeśli to jest w naszym doświadczeniu, to zdajemy sobie sprawę, że coś się skończyło, aby coś się mogło zacząć. Przewodnik do Chrystusa. „A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika.” Gal.3,25 Słuchajcie, to nie jest tak, że chrześcijanin, czy chrześcijanka dalej myślą: No, kraść, bym ukradł, ale to grozi karą. Może jak by nikt nie widział, ale widzą, to nie ukradnę. To zmienia się natura, przestajesz być złodziejem, przestajesz być mordercą, przestajesz być kłamcą. Natura zmienia się, bo Jezus napełnia nas. To jest nasze nowe życie. Jak nie ma Jezusa, to jest zakon. Pamiętacie, jak  Jakub napisał: Jeśli czynicie różnicę między osobami przy wyznawaniu wiary, podpadacie pod zakon i wtedy jesteście winni wszystkiego. Ale jeśli żyjecie w Chrystusie, nie podpadacie pod zakon, bo w Chrystusie jesteście czyści. Wasze życie jest czyste. „Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusa ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. Gal. 3,26-29. Wiecie, że wielu wierzących dzisiaj ludzi, którzy chodzą na zgromadzenia, modlą się, śpiewają, nie wiedzą nawet co to jest krew Chrystusa, co to jest krzyż Chrystusowy? Nie wiedzą co to jest śmierć dla swego starego życia. Nie mają pojęcia o tym, co jest napisane w Biblii, bo nikt ich tego nie uczy. Nauczono ich zupełnie czegoś innego. Słuchają ludzkich nauczań, które usunęły te Boże, te prawdziwe, te które napominają człowieka, że tylko w Chrystusie jest możliwe być uratowanym, że nie możesz złączyć świat i Chrystusa w jedno i żyć na wieki, że umierasz dla świata, aby żyć dla Chrystusa. Wielu ludzi może dbać bardziej o ciało, niż o ducha, myśląc, że to ciało jest ważniejsze. Ale co to ciało ci da, jeśli Duch nie będzie ożywiać? A więc przewodnik wykonał swoje zadanie w moim życiu i w każdego, który żyje dzięki Jezusowi dzisiaj na ziemi. Jeżeli Chrystus jeszcze nie mieszka, to znaczy, że zakon jeszcze musi prowadzić. Doprowadza, człowiek doświadcza nowego życia. „A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według Bożej obietnicy.” A więc mamy nadzieję, która jest zwycięską nadzieją.

Gal.2,19-21: „Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi(umarliśmy zakonowi), abym żył Bogu. Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł.” Twoją i moją sprawiedliwością musi być Chrystus. Zakon – potępienie, Chrystus – zbawienie. Chrystus zapłacił, żebym dzisiaj mógł żyć. Zakon rozlicza mnie, abym był pewny, że umrę. Zupełnie inne zadania; ważne, bardzo ważne zadania, ale to drugie jest ważniejsze, cenniejsze, jaśniejące chwałą bez końca, wieczne, nigdy nie przemijające.

List do Galacjan 3,11.12-: „A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Zakon zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie.” A kto go wypełni? Tylko Jezus mógł wypełnić i wypełnił. „Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem,” Gal.3,13a. Albo – wchodząc w nasze przekleństwo. Nie tyle stając się za nas przekleństwem, ale wchodząc w nasze przekleństwo. „gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę.” Gal.3,13b.14. To jest właśnie ten Duch, o którym czytaliśmy tu w 2 Liście do Koryntian. Nie litera, lecz Duch. A więc kiedy wiara i Chrystus, tam działanie Ducha i wolność; gdzie Duch Pański, tam wolność.

Nadzieja nasza nie zawodzi, gdyż zasłona została rozdarta. Wstęp do miejsca przebywania odwiecznego, przebywania naszego Boga stoi przed nami już całkowicie otwarty, drzwi otwarte. Jezus jest tymi drzwiami do domu Ojca. Raduj się w Panu zawsze, nie pozwól diabłu zabrać sobie tej nadziei, tej wspaniałej nadziei, która sięga poza zasłonę. Nie pozwól się wycofać z powrotem przed zasłonę i zacząć żyć, jakby nie była ona rozdarta. Nie pozwól na to diabłu, żeby cię zepchnął z pozycji zadowolonego, wdzięcznego człowieka, który dziękuje nieustannie Bogu za łaskę, do pozycji człowieka, który będzie coraz bardziej narzekać na swoje ja. Umarliśmy, aby powstać. Żyjmy, aby chwalić Boga za Jezusa, za drogę, za zbawienie, aby mieć charakter chwalcy wielbiącego Boga nieustannie. Po to przyszedł Duch, aby wzdychać w nas, przychodzić przed Oblicze Boże, wprowadzając nas w odpowiednie miejsce w sposób godny Boga. Bo my nie jesteśmy w stanie zrobić siebie na takie coś, ale Duch Święty tak. On daje nam odpowiednie myśli i słowa, które poruszają nas w tym i stajemy w sposób godny przed Bogiem, oddając Mu cześć w Duchu i prawdzie, tak jak Mu się to należy. To jest Chryst5us w nas, nadzieja chwały. To jest ta pewność, że miłość w nas do Boga, rozlewa się i my jesteśmy oddzieleni od ludzi, którzy nie miłują Boga, żyją swoim własnym gdzieś tam sposobem swojego działania.

List do Rzymian 8, 14: „Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.” Może masz stracha powiedzieć: Kocham Cię, Ojcze! Cieszę się, że jesteś moim Ojcem! Jezu, miłuję Cię! Jesteś moim wspaniałym Zbawicielem! Jeśli wierzysz w Niego i w Nim nadzieję pokładasz i poddajesz się Jego panowaniu nad sobą, jako Głowy, śmiało! Bóg będzie zadowolony. Po to Go posłał, żeby nas uwolnić ze skrępowań, z niewoli, z kajdan, z zablokowania, z zamknięć, abyśmy mogli swobodnie chwalić Ojca w niebie i Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ten to Duch właśnie to czyni. „Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch świadczy  duchowi naszemu, że dziećmi Boga jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli.” Rzym.8,15-17. Znosimy cierpienie, znosimy różne doświadczenia z powodu należenia do Pana Jezusa Chrystusa.

W Liście do Efezjan czytamy, że w Chrystusie Jezusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” Ef.2,8-10. Widzicie, kiedy czytam literę, to zdaję sobie sprawę – moje ciało nie jest w stanie żyć tą literą. Ale zdaję sobie sprawę, że z nieba został posłany Duch, który jest w stanie, ożywiając mnie, sprawiać te uczynki we mnie, żeby Jezus był we mnie uwielbiony. Nie polegam na sobie, polegam na tym, co Bóg obiecał uczynić i w czym mi dał nadzieję, żebym był spokojny i pewny, że On mnie i ciebie nie zawiedzie! Sprawiedliwy z wiary żyć będzie, nie z oglądania! Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki ten sam! Niezmienny! Co zaczął, ma moc dokończyć. A więc w Nim są te dobre uczynki sprawiedliwych, przyobleczenie wspaniałej oblubienicy Jezusa Chrystusa. To są Jego uczynki. Pamiętacie jak Jakub powiedział: Wiara bez uczynków martwa jest. Wiara musi mieć uczynki Chrystusowe, ponieważ jeśli wiara nie ma uczynków Chrystusowych, to martwa jest sama w sobie, nic nie znaczy, to jest pusta wiara. W Nim przeznaczeni, w Nim gotowi, aby wygrać bitwę, przejść do wieczności.

List do Galacjan 5,4: „Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski.” Wy, którzy mniemacie, że we własnym ciele macie sprawiedliwość i możecie tak stawać przed Bogiem, wypadliście z łaski. Tu nie ma falsyfikatów, tu jest prawda w nas, jest nadzieja chwały. To jest życie Jezusa w nas. Nigdy, nigdy prawdziwy Kościół nie był uczony cielesności. Był uczony Boga w nas, żywego Boga w nas. „Albowiem my w Duchu oczekujemy spełnienia się nadziei usprawiedliwienia z wiary, bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.” Gal.5,5.6. Pierwsze, przyjmuję przebaczenie przez wiarę. Jak mogę przyjąć przebaczenie? Jak je zobaczę? Jak je ujrzę? Przyjmuję je przez wiarę, bo Bóg powiedział, że chce mi przebaczyć, gdy ja przyjdę, aby szukać przebaczenia w Jego Synu. Gdzie mogę znaleźć śmierć dla swoich idei, planów, zamysłów, kombinacji, jak nie w krzyżu? I znowu przez wiarę przyjmuję własną śmierć na krzyżu. Jak mogę znaleźć sprawiedliwe uczynki świętych, jeśli nie przez wiarę? Przez wiarę przyjmuję je z Chrystusa. Przez wiarę oczekuję działania Ducha Świętego. Nie ma w nas siły ani mocy; już zakon nam to pokazał! Ileż trzeba czekać, żeby ludzie zrozumieli, że nie ma w nas siły, ani mocy, aby tak żyć. To jest wszystko w Chrystusie. Kto w Chrystusie, życie ma, kto nie jest w Chrystusie, nie ma życia. Wszystko jest pięknie otwarte. Dla wszystkich ludzi Bóg otworzył możliwość uratowania się. Diabeł stale próbuje kręcić to i przeszkadzać, i skupiać uwagę na ciele, a nie na Chrystusie. Nie jest napisane: A tak patrząc na własne ciało, porzucajcie wasze ciężary i grzechy i biegnijcie do nieba. Jest napisane: Porzucajcie własne ciężary i grzechy, i patrząc na Chrystusa biegnijcie za Nim tam, gdzie On jest. Niech będzie uwielbione Jego święte imię. Niech wiara, nadzieja i miłość mają swoje wspaniałe miejsca. Te klejnoty zwycięskiego Chrystusa niech zawsze będą chlubą naszą i wdzięcznością, abyśmy nigdy nie dali się zwieść i oszukać, że Kościół, który zaczął w Duchu, na ciele skończy. Nie. Kościół jak zaczął w Duchu, z Duchem dojdzie do końca. I Duch i oblubienica mówią razem, co? Przyjdź Panie Jezu. I przyjdzie. Amen.

Lista nagrań w tym folderze