Nagrania audio

Obóz Chrześcijański 01.08.2020r (poranne) cz.4 Marian - Chrystus w nas, nadzieja chwały

                           

 

CHRYSTUS W NAS, NADZIEJA CHWAŁY

                                                        01 08 2020

 

Bóg podarował nam sporo czasu, abyśmy mogli doznawać, że nie ma nic lepszego, jak właśnie tak żyć cały czas, bo to nie tyle od miejsca tego czasu, ale od Tego, który stworzył czas zależy jak my żyjemy, w jakiej społeczności jesteśmy, bo On nas oddzielił od tego świata, od ducha tego świata. I w sumie każdy z nas może żyć nieustannie w taki sposób, w jaki możemy doświadczać tu, kiedy będziemy razem. Wszędzie, wszędzie możesz tak żyć, w każdej chwili, ponieważ to od stanu serca zależy w jaki sposób żyjesz, a nie od miejsca, w którym przebywasz. Miejsce może ci tylko dawać albo więcej naprężeń, albo mniej, ale twoje serce jest tym miejscem, z którego to wszystko pochodzi, co jest piękne, co chwalebne. To w twoim sercu rozsądzasz sprawy, to w twoim sercu podejmujesz decyzje, to w twoim sercu zapada wyrok na grzech i czynienie dobra, gdziekolwiek jesteś. A więc taki czas, który Bóg nam daje tutaj to jest tylko coś, co pokazuje, że zawsze mamy tak żyć, zawsze mamy tak myśleć, tak podążać, o tym rozmawiać, tym się chlubić, tym się cieszyć, kim Bóg jest dla mnie i dla ciebie. Nie ma znaczenia w jakim miejscu jesteś. Możesz więcej cierpieć, lub mniej, ale to wszystko zależy od stanu twojego życia; kim jest Pan dla ciebie. Jeżeli to jest ktoś najcenniejszy, najważniejszy, to zawsze będziesz z Nim przebywać, bo nigdy nie zostawisz Go i nie opuścisz. W każdej chwili będziesz z Nim, bo On jest najważniejszy i najcenniejszy.

Księga Jeremiasza 29, 11-14: „Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los i zgromadzę was ze wszystkich narodów i ze wszystkich miejsc, do których was rozproszyłem - mówi Pan - i sprowadzę was z powrotem do miejsca, skąd skazałem was na wygnanie.” Wiemy, tu Izrael – Babilon, ale my to też odnosimy - raj - i powrót. Bóg mówi: Ja to uczynię, że Ja sam, osobiście, mówi Pan, zgotuję wam przyszłość i natchnę was nadzieją. Nie jakąś zwyczajną nadzieją, taką, która chwilę funkcjonuje w życiu człowieka i za chwilę już człowiek nie pamięta o tym, czego pragnęło serce. Bóg mówi: Ja was natchnę taką nadzieją, która jakby spiętrzy wasze całe życie i ustawi was tylko w jednym kierunku. Bóg mówi: Wszystko znajdziecie u Mnie. Każda sprawa już jest rozwiązana. Gdy Mnie prosić będziecie, Ja już was wysłuchałem, mówi Pan. Wszystko u Mnie już macie, mówi Pan, wszystko zostało przygotowane. Jeżeli będziecie prosić, otrzymacie, będziecie szukać, znajdziecie. I to samo powiedział Jezus, pamiętacie? Z tą sprawą też rozpoczął wielki bój wróg duszy naszej, aby zabrać nam nadzieję.

Wiecie, że żyliśmy już bez nadziei. Nie znając Boga żyliśmy w różnych nadziejach; a to, że się dorobimy, a to, że coś się powiedzie, a to, że gdzieś udadzą się nam wczasy; różne mieliśmy nadzieje, które różnie się kończyły, ale nie mieliśmy tej jedynej, której wynik jest w pełni wiadomy. Kto w Chrystusie trwa, ten życie wieczne ma. A więc wynik tej nadziei jest wiadomy i teraz cała nasza świadomość została przemieniona, przekształcona. Odnowieni w duchu umysłu swego zaczęliśmy doświadczać, że mamy jakąś siłę, która nas pcha w kierunku Boga i zaczynamy szukać Boga w naszym codziennym życiu, bo On stał się naszą nadzieją. Wiemy co to znaczy żyć bez nadziei. To znaczy próbować tu, próbować tam i dochodzić w końcu do wniosku – nic się nie uda. Ktoś powie: Wiele próbowałem, wiesz, to nie działa. Ale gdy Bóg dał nam tą nadzieję, doświadczyliśmy, że to zaczyna działać, zaczyna to wpływać na nas i zaczyna zmieniać nasze ocenianie tego, co wokół nas się dzieje. Zaczęliśmy doznawać czegoś o wiele cenniejszego niż wszystko, co wcześniej doznaliśmy. Kto ma nadzieję, ten jest w stanie wiele przecierpieć, ale nie cofnie się, bo wie, że nadejdzie koniec tych rzeczy. Człowiek bez nadziei szybko się podda i zrezygnuje. Ale człowiek, który ma nadzieję jest pewnym, że i przez to przeprowadzi Bóg.

Jak więc my jesteśmy gotowi? Czy chrześcijaństwo może żyć i wygrać z diabłem, nie mając nadziei, próbując tu, próbując tam i w końcu przychodząc, mówiąc: To nie działa, próbowałem, próbowałam, to nie jest w stanie zmienić mnie. Taki będę, taki byłem, taki zostanę. Lecz w tej nadziei zawarte są wszystkie wartości potrzebne tobie i mnie, abyśmy pewnymi byli, że tacy jacy byliśmy, już nie będziemy. A tacy, jacy będziemy, to dopiero się dowiadujemy, ucząc się każdego dnia coraz więcej i więcej kosztować z tego. Wiecie jak wygląda czasami nadzieja kogoś, komu dziecko choruje i człowiek ma wielką nadzieję, że jakiś lekarz pomoże temu dziecku. Jak człowiek jest w stanie wszystko zrobić, żeby to dziecko doprowadzić do tego kogoś, mając nadzieję, że ten ktoś poradzi sobie z tym, bo wieści chodziły różne. Wiecie, i człowiek mógł się zawieść, ale coś było motorem działania. Potrafił pokonać wiele przeciwności, żeby to osiągnąć. Wiecie, ludzie mieli nadzieję na uzdrowienie, słysząc o Chrystusie i każdy, który przyszedł do Niego, otrzymał to, czego potrzebował. Jezus nie zawiódł tych ludzi. Człowiek zawodzi, Pan nie zawodzi. Ale potrzebny jest motor, siła, coś o wiele mocniejszego i silniejszego niż wszystko, co ten świat ma w sprzeciwie przeciwko życiu Bożemu na tej ziemi, co by nas pchało w przód - to jest nadzieja na lepszą przyszłość. Że to co tu jest na ziemi, tak to jest i będzie coraz gorsze, ale my mamy nadzieję na coś o wiele lepszego. Tylko to pozwoli ci sprzeciwić się grzechowi, powiedzieć mu: Nie, ponieważ wiesz, że grzech oddzieli cię od tej nadziei. Wiesz, że ci, którzy żyją w grzechu, nie wejdą tam. Nie lekceważysz więc sobie czegoś, co by sprzeciwiało się czemuś do czego twoje serce, twoje całe życie zostało wezwane przez Boga. Cenisz to sobie, ponieważ Bóg ci to dał, mnie to dał. To stało się czymś, co spowodowało, że chociaż by ludzie cię zostawili, chociaż by cię zabili, to ty nie zrezygnujesz, ponieważ to jest tak silne, że nie ma takiej siły na ziemi. Wszystkie inne nadzieje, które by ci dawał diabeł, zdrowie, możliwości, lepsze to, lepsze tamto, odepchniesz, ponieważ to jest niczym wobec tego, co dał ci Bóg. Kiedy to jest, to jest skarb w życiu człowieka. My nie mieliśmy takiej nadziei nigdy. Nigdy nie byliśmy tak zdeterminowani, gotowi nawet stracić wszystko, ale nie stracić tego, co dał nam Bóg, bo doznaliśmy, że to jest naprawdę żywe, skuteczne i prawdziwe. Bez tego chrześcijanin, czy chrześcijanka nie ma szansy żyć. Rozumiecie, wtedy każdy dzień staje się taki zwyczajowy, taki pusty, nic nie warty; czego człowiek się dotknie; a to nie ma sensu, to nie ma sensu, to nie ma sensu, wszystko na marne. Ale kiedy żyjemy z nadzieją, którą dostaliśmy od Boga, wszystko ma sens, we wszystkim może okazać się to Boże dobro, to ćwiczenie się, to uczenie się, to przygotowywanie się, aby z Nim nieustannie chodzić, aby do Niego należeć.

W Liście do Kolosan 1,27-29 czytamy: „Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie” To tylko od Boga może być taka nadzieja! Jak patrzymy na nas, to nie ma nadziei, no nie ma nadziei. Abraham wbrew nadziei uwierzył i w tej nadziei wygrał bitwę. „nad tym też pracuję, walcząc w mocy jego, która skutecznie we mnie działa.”. A więc jaką nadzieję otrzymujemy? Że każdy z nas może rosnąć do doskonałości, że każdy z nas może być zmienianym na coraz bardziej podobnego, czy podobną do Jezusa Chrystusa. Rozumiecie, jeżeli człowiek nie ma tej nadziei, to wszystko, cokolwiek Duch Święty by czynił, człowiek będzie narzekał na działanie Ducha Świętego, bo nie widzi celowości takiego działania. A Duch jest przecież przeciwko ciału, aby nadzieja pozostała nadzieją zwycięską. Ciało chciałoby odebrać to.

Kiedy patrzymy na Izraela, to co mówiliśmy sobie ostatnio, ile było tam doświadczeń, ile Bóg miał z tym narodem doświadczeń. Jak więc potężną nadzieją dysponuje Bóg, Swoim Synem Jezusem Chrystusem, że mógł pracować nad takim ludem i wiedzieć, że spośród tego ludu będą ci, którzy będą z Nim całą wieczność. Kiedy oglądalibyśmy te dzieje Izraela i patrzylibyśmy, tam nadzieja gubi się całkowicie. Co oni wyprawiali? Nawet w końcu Pan Jezus wchodzi do świątyni i mówi: Z domu modlitwy uczyniliście jaskinię zbójców. Wyglądałoby, że koniec, wszystko zmarnowali, wszystko zepsuli. A jednakże Bóg mówi: Zostawiłem Sobie dla Siebie, dając im nadzieję, która pomogła im wygrać pośród tego wszystkiego, co oglądały ich oczy, co słyszały ich uszy. Wygrać, nie dając się zepchnąć. Symeon, Anna, pełno różnych rzeczy; ci ludzie trwali należąc do Boga z nadzieją, że oczy ich będą oglądać Zbawiciela. Teraz widziałem Go, mogę odejść. Wiem, że On tu przyszedł, wiem, gdzie pójdę. To jest cudowne wiedzieć, że istnieje coś tak żywego, tak potężnego, tak silnego tutaj, co pozwoli nam ludziom, mimo tylu zniechęceń wygrać w tej bitwie.

W Ewangelii Mateusza 1,21 czytamy: „A urodzi Syna i nadasz Mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud Swój od grzechów jego.” Wiecie, co nadzieja z tym robi? Nadzieja to bierze i pielęgnuje, i ceni to każdego dnia, jak największy skarb! Urodziłem się grzesznikiem, nauczyłem się, jak żyje się w grzechu, a teraz dostałem Słowo Boże, że Jezus wyzwoli mnie z tego wszystkiego. To nie jest tak sobie; no chwytam się Jezusa raz na tydzień, jak przyjdę na zgromadzenie, wtedy czuję, że coś się dzieje. Chwytam się Go w każdej chwili, ponieważ On przyszedł zbawić mnie! Któż więc jest twoją nadzieją, czy moją nadzieją? Chrystus w nas, nadzieja chwały! Nadzieja życia innego, nowego. Diabeł mówi: Któż na ziemi może tak żyć, co ty umiesz tak żyć? Jezus umie tak żyć! To jest moja nadzieja i twoja, że On zmieniać będzie moje życie, aby moje życie było coraz bardziej Jego życiem. To jest nasza nadzieja! Wszyscy zawiedliśmy, lecz On nie zawodzi. Ale jeśli nie będziemy mieli tej nadziei, odpuścimy sobie i uznamy: No, widocznie tak możemy tylko żyć na tej ziemi. To tak jakbyśmy chwałę, którą ma Chrystus przekazali diabłu; diabeł ma chwałę większą niż Chrystus, bo na ziemi żaden człowiek nie może żyć w sposób taki, jak żył Jezus Chrystus. Widzicie, diabeł lubi mieć takie trofea chrześcijańskie, ludzi, którzy zrezygnowali z tego, kto to Chrystus Jezus, aby poddać się diabłu, skłonić się i powiedzieć: Tak diable, na tej ziemi muszę kłaniać się tobie, nie Jezusowi, bo ty jesteś moim panem, bo ja zawsze będę grzeszyć i trwać w grzechu. Ale kiedyś, jak umrę, to będę wolnym. Diabeł śmieje się z takiego „kiedyś”, bo jak człowiek umrze w grzechach swoich, to nie będzie już „kiedyś”, nie ma przyszłości z Bogiem. Jezus przyszedł zbawić nas z naszych grzechów i to jest nasza nadzieja, to jest nasz skarb sięgający bardzo daleko, aż tam do chwały niebiańskiej. Ale każdy z nas musi wiedzieć, wojna się toczy o to z jaką nadzieją podchodzimy do wszystkiego, co teraz się dzieje, z jaką nadzieją podchodzimy do Słowa Bożego. Bóg rzekł i stało się. Czy mamy nadal nadzieję, że to Słowo nas też będzie zmieniać? Czy czytamy je bez nadziei? Rozumiecie, można czytać wspaniałe wiadomości bez nadziei i nic z nich nie wziąć jak tylko potępienie. Niech Bóg napełni nas Swoją nadzieją! Bo nieraz człowiek mówi: Wiesz, już mnie tak to ucieszyło, taka nadzieja mi się pojawiła, że moje życie jednak będzie trochę lepsze, ale potem zawaliło się, wszystko się pomieszało. Ilu ludzi tak podchodzi ze swoją nadzieją? Bo jakieś wieści były lepsze i już teraz będzie super, będzie lepiej. I znowu  nie ma lepiej. Ludzka nadzieja na słabym koniu jeździ, na zdechłym koniu jeździ, tylko śmierdzi i nic więcej.

W Liście do Kolosan 2, 1-3: „Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielki bój toczę za was i za tych, którzy są w Laodycei, i za tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Bożej, to jest Chrystusa, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania.” Do poznawania Pana naszego Jezusa Chrystusa. A więc nie tylko jakieś dłuższe społeczności będą nam mogły ku temu lepiej służyć, służy nam każda chwila naszego życia ku temu. Wiecie, kiedy człowiek chodzi z taką zdrową nadzieją w sobie, z tą nadzieją od Boga, czystą, to ten człowiek każdą chwilę wykorzystuje, aby być z Bogiem. Nie ma wyznaczonych rewirów, każda chwila jest spędzona z Bogiem. W każdym miejscu i w każdym doświadczeniu człowiek przebywa w tym miejscu chwały i poznaje wspaniałość Boga.

Pamiętacie jak Mojżesz uznał hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż wszystkie skarby Egiptu? Ponieważ nadzieja pokładana w skarbach Egiptu płocha, nic nie warta, widzimy gdzie dotarł dzisiaj Egipt, wielka potęga. Ale nadzieja położona w hańbie Chrystusowej wprowadzi go w wieczne przestrzenie, w wieczną przyszłość. Wiedział gdzie lepiej jest, gdzie lepiej swoją nadzieję położyć. I chociaż wyglądało to na wyśmiane, wykpione, wydrwione przez ludzi, jednakże okazuje się to największym skarbem, jaki może posiąść człowiek. Bogactwo, poznać bogactwo. Wiecie, często jest tak, że człowiek doświadczając tej nadziei od Boga, która jest taką siłą, taką mocą prowadzącą człowieka w następne, w następne doświadczenie, z pewnością, że ono przyda się, żebym był bliżej Boga, czy była bliżej Boga, to człowiek dalej idzie i dalej idzie. Ale jeśli człowiek zacznie to tracić, to staje się dziwnym człowiekiem, zaczyna opowiadać dziwne rzeczy: Wiesz to zawiodło, to zawiodło. Zupełnie inne informacje człowiek przynosi między wierzących ludzi. Pamiętacie, jak Jezus opowiadał o tych poszukiwaczach pereł. Człowiek dowiedział się, że jest perła na tej roli, to kupił całą rolę, aby nabyć tą perłę, i żeby stać się bogatym, bogatym w Chrystusie. To trzeba dokopać się, to trzeba znaleźć, to trzeba szukać, trzeba mieć nadzieję, że ją znajdziesz. Rola, perła, gdybyśmy rzucili teraz tam na pole jedną perełkę, przysypali ziemią. Ile trzeba by było mieć nadziei, że ją znajdziesz, żeby wyruszyć z łopatką i szukać ją tam i to tak sprawnie, żeby ptaki nie porwały jej i nie zabrały.

A więc mamy nadzieję, że to wszystko jest wspaniałe, wszystko jest chwalebne, wszystko jest prowadzące w społeczności z Bogiem w kierunku wieczności.

Jeszcze raz powiem, mam nadzieję, że z końcem tego obozu nasza nadzieja nie będzie płocha, ale będzie Chrystusowa. Mam nadzieję, że po tym obozie, mimo, że mieliśmy ileś obozów, mam nadzieję nadal, że nie skończy się on porażkami, tylko zwycięstwem nad diabłem. Inaczej nie uznałbym w ogóle za stosowne, aby tutaj stanąć. Chociaż my zawiedliśmy, Pan nigdy nie zawiedzie. Każdy z nas, który uchwyci się tego i przyjmie to i będzie pielęgnować to, co już dostał, czy dostała, bo to było powodem u ciebie tego, żeś zaczął porzucać swoje grzechy. To było powodem tego, że twoje życie poddało się przemianie, bo dostałeś, czy dostałaś nadzieję od Boga i nie wolno tego stracić. W tej bitwie, jeżeli wrócimy do beznadziei, to chrześcijaństwo nie ma siły wygrać z diabłem. Ileż musieli mieć nadziei ci ludzie, którzy byli kamienowani, zabijani, paleni, wieszani, krzyżowani za to, że wierzyli w Jezusa Chrystusa? I wystarczyło tylko, jak ci proponowali im: Wyrzekniesz się, pójdziesz do tego kościoła naszego i będzie dobrze, nikt ci krzywdy nie zrobi. Oni jednakże nie wyrzekali się, gotowi byli cierpieć i znieść te cierpienia, bo mieli nadzieję, która byłą silniejsza od ich ponętnych propozycji, w których nie było tej nadziei, nadziei wieczności z Bogiem.

List do Rzymian 8,23-25: „A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy; a nadzieja, którą się ogląda, nie jest nadzieją, bo jakże może ktoś spodziewać się tego, co widzi? A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie, z cierpliwością.” Więc jaką mamy nadzieję? Odkupienia, kiedy wróci Pan, abyśmy dostali nowe ciała. To jest nadzieja, która pozwala nam wygrać wszystkie bitwy. Z tym sztandarem nadziei możesz wyruszyć do każdej bitwy, jeśli niesiesz go śmiało i odważnie, dzięki Chrystusowi w tobie, to nie ma przeciwnika, który mógłby się ostać, nie ma. Bo nie ma nic, co mógłby ci ktokolwiek zaoferować cenniejszego. Kiedy na wadze ważności cokolwiek stanęłoby po przeciwnej stronie, jest to nic nie warte, bo ty z nadzieją czekasz na powrót Jezusa Chrystusa. To nie jest taka jakaś nadziejka, to nie jest nadziejka, że może się uda, a może nie, to jest nadzieja, że wiesz, że On wróci i chcesz być z Nim i chcesz być gotowym, gotową na to spotkanie.

Chcę wam jeszcze pokazać na tym wstępie jeszcze parę takich rzeczy, które mogą być pomocne. 1Księga Samuela 4,1-3: „I dotarło słowo Samuela do całego Izraela. Wyruszył tedy Izrael na wojnę z Filistyńczykami i stanęli obozem koło Eben-Haezer, Filistyńczycy zaś założyli obóz pod Afek. Filistyńczycy ustawili się w szyku bojowym naprzeciw Izraela, a gdy walka rozgorzała, Izrael został pobity przez Filistyńczyków, którzy zabili na polu bitwy około czterech tysięcy mężów. A gdy lud przyszedł do obozu, rzekli starsi izraelscy: Dlaczego Pan dopuścił dziś do naszej porażki od Filistyńczyków? Sprowadźmy z Sylo do siebie Skrzynię Przymierza Pańskiego, niech wejdzie między nas i wybawi nas z ręki naszych nieprzyjaciół.” A więc już nie sam Bóg, tylko jakiś przedmiot, który Bóg kazał uczynić i kazał złożyć pewne rzeczy, aby one mówiły coś do tego ludu o tym, co ten lud powinien czynić. I że to jest przymierze między Bogiem, a ludźmi. Ludzie sobie ten znak przymierza sprowadzają, nie słuchając się Boga, który to przymierze z nimi zawarł. To tak jakbyś brał jakąś rzecz, która dla ciebie, wydawałoby się, ma w tej chwili jakąś wartość, tak wielką, że liczysz na to, że dzięki tej rzeczy ty wygrasz bitwę z wrogiem twoim, podczas gdy Bóg już nie jest tą siłą. Oni oparli się bardziej na rzeczy, niż na Bogu. Oni nie pomyśleli: Boże, co mamy zrobić? Ale my wiemy, poradzimy sobie nawet bez Ciebie, bo Ty nam dałeś coś kiedyś. „Posłał więc lud do Sylo, i sprowadzili stamtąd Skrzynię Przymierza Pana Zastępów, siedzącego na tronie między cherubami. A obaj synowie Heliego, Chofni i Pinechas, towarzyszyli Skrzyni Przymierza Bożego. A gdy Skrzynia Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, cały Izrael podniósł ogromny krzyk, aż ziemia zadrżała. Gdy Filistyńczycy usłyszeli ten donośny krzyk, rzekli: Cóż to za donośny krzyk w obozie Hebrajczyków? A gdy się dowiedzieli, że Skrzynia Pańska dotarła do obozu, przestraszyli się Filistyńczycy, gdyż mówiono: Przybył ich Bóg do obozu. Rzekli więc: Biada nam, gdyż czegoś takiego dotąd nie było. Biada nam! Kto nas wyrwie z ręki tego potężnego Boga. To jest bowiem ten Bóg, który uderzył Egipcjan wszelką plagą na pustyni. Zbierzcie siły i okażcie się mężni, Filistyńczycy, abyście nie popadli w niewolę Hebrajczyków, jak oni w naszą; okażcie się mężni i walczcie! A gdy Filistyńczycy natarli, Izrael został pobity;” 1Samul.4,4 – 10a. Bóg nie stał za Izraelem. Chociaż sprowadzili sobie Skrzynię Przymierza, Bóg nie stał za Izraelem. Bóg zadbał o Swoją Skrzynię Przymierza, ale Izrael nie był tym, za którym stał Bóg, aby przeprowadzić go zwycięsko przez tą bitwę. Czasami człowiek może wracać do czegoś, co było kiedyś, co człowiek zmarnował swoim zaciemnionym życiem, myśląc, że może oprzeć się na tym, bo to było kiedyś. Ważne, żebyśmy dzisiaj trwali w Panu i do Niego należeli, abyśmy dzisiaj mieli naszego Pana Jezusa Chrystusa, jako za Pana i Władcę, Mocarza, który decyduje o wszystkich zwycięstwach naszych, a nie oparli się na czymś, co było kiedyś tylko, pomijając posłuszeństwo Jezusowi dzisiaj. Historia jest ważna, ale ona musi mieć dzisiaj również, swoje ważne rzeczy w Chrystusie Jezusie.

1List Piotra 1, 17 -21: „A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego,  wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was, którzy przez niego uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu.” Wiara i nadzieja są w Bogu. Dlatego też doświadczamy, wiedząc jak nas wykupił, pozostawali w miejscu Jego oczyszczenia, w miejscu krwi Jego Syna, abyśmy będąc czystymi mogli doświadczać, że dalej On jest naszą nadzieją, że nadal Bóg jest naszą nadzieją. Oczyszczeni krwią, Boga mamy za nadzieję zwycięstwa. Pamiętacie, jak Bóg mówi: Dlaczego wyliczasz, przecież zostawiłeś Mnie, przecież poszedłeś, czy poszłaś swoją drogą. Wróż z powrotem i nie wyliczaj, tylko zacznij przyjmować to co do ciebie mówię, i zacznij poddawać się wpływowi Słowa Bożego, a wtedy będzie się dziać cud za cudem zwycięstwa Bożego. A więc mamy tu pewną nadzieję, tą nadzieją jest Bóg. Oni oparli się na Skrzyni, a Bóg mówi: Ja jestem oparciem. Jeżeli będziesz trwać we Mnie, będziesz zwycięzcą, będziesz zwyciężczynią. Ilu wierzących ludzi porzuca to, porzuca świadomość społeczności z Bogiem, aby Bóg dalej prowadził w zwycięstwie. Świadomość trwania w Chrystusie, aby dalej być zwycięzcą, czy zwyciężczynią. A na konto czegoś tam człowiek zaczyna sobie skupiać swoją nadzieją na czymś tam.

Księga Jeremiasza 7,1-11: „Słowo, które doszło Jeremiasza od Pana: Stań w bramie domu Pana i zwiastuj tam to słowo i mów: Słuchajcie słowa Pana, wy wszyscy z Judy, którzy wchodzicie do tych bram, aby oddawać Panu pokłon. Tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Poprawcie swoje drogi i czyny swoje, a sprawię, że mieszkać będziecie na tym miejscu! Nie polegajcie na słowach zwodniczych, gdy mówią: Świątynia Pańska, świątynia Pańska, świątynia Pańska to jest! Lecz jeżeli szczerze poprawicie swoje drogi i swoje czyny, jeżeli uczciwie stosować będziecie prawo między ludźmi, jeżeli obcego przybysza, sieroty i wdowy nie będziecie uciskać i krwi niewinnej przelewać na tym miejscu ani też chodzić za cudzymi bogami na własną zgubę, wtedy sprawię, że będziecie mieszkać na tym miejscu, w ziemi, którą dałem waszym ojcom, od wieków na wieki. Oto wy polegacie na słowach zwodniczych, które nie pomogą. Jak to? Kradniecie, mordujecie, cudzołożycie i krzywoprzysięgacie, składacie ofiary Baalowi i chodzicie za cudzymi bogami, których nie znacie, a potem przychodzicie i stajecie przed moim obliczem w tym domu, który jest nazwany moim imieniem, i mówicie: Jesteśmy ocaleni - aby dalej popełniać te wszystkie obrzydliwości!  Czy jaskinią zbójców stał się w oczach waszych ten dom, który jest nazwany moim imieniem? Oto i Ja to widzę - mówi Pan.” Oni mówią: Świątynia Pańska tu jest, nic się nie stanie, w niej jest nasze zabezpieczenie, ona ochroni to miasto przed wrogami naszymi. Świątynia została zburzona. Ich nadzieja oparta w kamieniu, czy złocie, została zburzona. I chodzi o to, świątynia była miejscem, gdzie Bóg przychodził, gdzie składano ofiary, miejsce, które należało się, aby było czyste, zachowane w czystości z powodu obecności Boga. Źle położona nadzieja, a potem może pretensje: Boże, jak mogłeś pozwolić, przecież to była Twoja świątynia. Tak, dla Niego była stawiana. Ale co potem z nią zrobiono?

A więc można sobie położyć nadzieję, bo to z Bogiem było kiedyś zrobione. Ale czy to nadal ma pieczęć Bożej obecności? Rozumiecie? Można mieć życie, które należy do Boga i chodzisz z Bogiem, potem przestajesz chodzić z Bogiem, ale nadal opierasz się na tym, że chodziłeś, czy chodziłaś kiedyś z Bogiem. I taka nadzieja nie wystarczy. Wróg wygra bitwę. My wiemy, że jesteśmy świątynią Boga i dopóki Bóg mieszka w nas, jesteśmy zwycięzcami, ale jeśli my sprawimy to, że Bóg będzie musiał odejść, wtedy jesteśmy przegrani.

Pamiętaj co dzień, twoje zbawienia, twoja nadzieja, to Chrystus. I dopóki Chrystus mieszka w tobie, czy we mnie, my jesteśmy zwycięzcami i mamy społeczność z Bogiem, i wszystko dzieje się prawidłowo.

List do Hebrajczyków 10, 19-23: otwarte wejście „Mając więc, bracia, otwarte wejście przez krew Jezusa do świątyni; przez krew Jezusa wejście do świątyni; drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje, oraz kapłana wielkiego nad domem Bożym, wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od złego sumienia i obmyci na ciele wodą czystą; trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę;” Możemy wchodzić do miejsca świętego tylko przez krew Jezusa Chrystusa. I tylko w ten sposób możemy stawać przed Obliczem naszego Boga, oczyszczeni krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa. To jest nasza nadzieja – krew przelana za nasze grzechy daje nam możliwość przyjść z ufnością przed Oblicze naszego Boga. Pamiętaj! Pielęgnuj w sobie. Wiemy, że jest wiara, nadzieje i miłość; z nich największa jest miłość, bo idzie do wieczności. Wiara i nadzieja z chwilą spotkania się z Panem kończą swoje zadanie, cenne drogocenne zadanie, bo doprowadzające do ostatecznego spotkania z Panem Jezusem Chrystusem. Jeśli to stracimy, wiarę, czy nadzieję, nie dojdziemy do spotkania. Bardzo ważne to jest. Pamiętaj, musisz znać swoją nadzieję, musisz wiedzieć, że to jest twoje bogactwo, które czyni cię oddzielonym od ubóstwa tego całego świata, który żyje nadal bez nadziei. Trwaj w Panu. Uczmy się tego, co jest bardzo ważne. Niech Duch Święty dociera do nas i pomoże nam, by być pewnymi tego, Komu zaufaliśmy, Kto jest w stanie uczynić to wszystko i Kto jest gotów uczynić to wszystko z tobą i ze mną - Jezus Chrystus, a w Nim mamy pojednanie z Ojcem. Pamiętaj, dzisiaj możesz stanąć, ale jeśli Bóg cię znajdzie bez wiary i nadziei, nie możesz podobać się Bogu. Bóg po to dał nam to, żebyśmy dzisiaj z tym stawali przed Jego Obliczem, a wiarą i nadzieją naszą jest Jezus Chrystus, Boży Syn. Amen.

Lista nagrań w tym folderze